Spraw, aby inni czuli się dobrze w Twoim towarzystwie

To, o czym dzisiaj napiszę, jest rzeczą absolutnie najważniejszą w tworzeniu świetnych relacji z innymi ludźmi. Jeśli chcesz, aby ludzie do Ciebie lgnęli i uwielbiali przebywać w Twoim towarzystwie, czytaj dalej. Przedstawię Ci prostą koncepcję, dzięki której inaczej spojrzysz na Twoją rolę w tworzeniu silnych więzi międzyludzkich.

Być może zastanawiałeś się kiedyś, co takiego w sobie mają inni ludzie, że wszyscy tak do nich lgną. Jak to się dzieje, że wszyscy chcą się z nimi spotykać i rozmawiać, podczas gdy Ty tego nie doświadczasz. Otóż pierwszą rzeczą, którą musisz zrozumieć, to fakt, że oni nie mają w sobie niczego, czego Ty nie posiadasz. Różnica tkwi w tym, co oni robią, a czego być może Ty nie robisz (piszę być może, ponieważ prawdopodobnie niektórzy czytający ten tekst nie mają potrzeby rozwijania się w tym obszarze. Też tak myślałem, dopóki nie poznałem tej koncepcji). Różnica więc polega na robieniu lub nie robieniu pewnych rzeczy, a nie posiadaniu pewnych cech. I nie chodzi mi tutaj o prawienie ciągłych komplementów innym ludziom. Chodzi o coś zupełnie innego?

Gdzie zaczyna się relacja

Druga bardzo ważna rzecz do zapamiętania - relacja z innym człowiekiem zawsze zaczyna się od Ciebie. Co to znaczy? Mam na myśli to, że jeszcze zanim spotkasz drugą osobę i zaczniesz z nią rozmawiać, już masz wpływ na to jak będzie ta rozmowa wyglądać. Mowa tutaj o tym jak się czujesz, zanim zaczniesz tworzyć tę relację (pamiętaj, że każdy Twój kontakt z inną osobą to tworzenie jakiejś relacji).

To, co mam zamiar przekazać Ci w tym artykule to fakt, że Twój stan emocjonalny odgrywa największą rolę w tym czy inni będą uwielbiali przebywać w Twoim towarzystwie czy nie. Jeśli czujesz się źle, jesteś smutny i zdenerwowany, a potem spotykasz kogoś i z nim rozmawiasz, ta osoba również będzie czuła się źle. A jeśli ktoś będzie czuł się źle w Twoim towarzystwie, nie będzie chciał już więcej w nim przebywać.

Szczęśliwe relacje międzyludzkie

Jogurty jak ludzie

Ostatnio czytałem o ciekawym eksperymencie. Pewni badacze ustawili kilka metrów obok siebie dwa kartony jogurtu, podłączając je do aparatury mierzącej ich poziom aktywności elektrycznej. Dodali mleko do jogurtu A. Maszyna pokazała, że gdy składniki się zmieszały zaszła tam bardzo silna reakcja. Maszyna też pokazała, że w tym samym czasie zareagował jogurt B- mimo, że tam mleko nie zostało dodane.

Podobnie jest z ludźmi. Jeśli najpierw będziesz czuł się świetnie, będziesz uśmiechnięty i radosny, inni będą czuć się tak samo w Twoim towarzystwie. Będziesz wibrował pozytywną energią odczuwalną przez innych. Te wibracje oddziałują na nich i sprawiają, że oni w Twoim towarzystwie czują się dobrze i radośnie. I to będzie najważniejszy powód, dla którego ludzie będą chcieli częściej przy Tobie być.

Promieniuj pozytywną energią

To jest klucz do tego, aby osoby, które spotykasz, bardzo lubiły Twoje towarzystwo i chciały przebywać w nim coraz częściej. Pamiętam, że miałem kolegę w klasie w szkole średniej, którego wszyscy lubili. Każdy chciał z nim rozmawiać i wszyscy świetnie się czuli w jego towarzystwie. Pewnie robił to nieświadomie, ale znakomicie udawało mu się przyciągać ludzi. Promieniował pozytywną energią i to była tajemnica jego sukcesu. Ty też możesz zacząć tak robić.

Za każdym razem gdy masz z kimś wejść w interakcję- najpierw poczuj się dobrze. Uśmiechaj się i czuj się świetnie, a dopiero potem spotykaj ludzi. Twój stan emocjonalny będzie promieniował na każdego, z kim przebywasz. Ludzie wokół Ciebie będą czuli się przy Tobie lepiej, i będą chcieli częściej być wokół Ciebie. To jest bardzo proste i bardzo skuteczne.

Chcę abyś wypróbował to o czym się teraz dowiedziałeś przez kilka następnych dni. Efekty są natychmiastowe, a widok ludzi czujących się dobrze dzięki Twojemu nastawieniu jest naprawdę cenny i motywujący. Masz dzięki temu szansę zyskać wielu nowych znajomych lub przyjaciół, którzy będą uwielbiali przebywać w Twoim towarzystwie.

Zachęcam Cię również do przeczytania artykułu Raport, czyli sztuka doskonałej komunikacji, w którym dowiesz się jak komunikować się z innymi, aby tworzyć naprawdę wyjątkowe relacje.

 

Napisz komentarz

  • Piotr

    Myślę, że dobrze czuję się na twoim blogu :)
    Bardzo proszę, podaj nieco więcej informacji o interreakcji miedzy oddalonymi od siebie jogurtami (ich zawartością) i skąd ta informacja, jakie jej źródło.

    • Baziaa

      Ten blog jest jest świetny :)

  • Jack

    Ty też możesz zacząć tak robić. Za każdym razem gdy masz z kimś wejść w interakcję- najpierw poczuj się źle. Nie uśmiechaj się i czuj się fatalnie, a dopiero potem spotykaj ludzi. Twój stan emocjonalny będzie promieniował na każdego, z kim przebywasz. Ludzie wokół Ciebie będą czuli się przy Tobie źle, i nie będą chcieli z Tobą przebywać. Takim sposobem szybko pozbędziesz się tzw. drugiej kategorii i zostaną przy Tobie tylko najbardziej wartościowe osoby, przy których potem, w zamkniętym gronie, otworzysz się z podwójną (wcześniej zaoszczędzoną) siłą. To jest bardzo proste i bardzo skuteczne.

  • Piotr- O eksperymencie przeczytałem w książce Richarda Bandlera "Wolność jest wszystkim, a miłość to cała reszta". Niestety był on bardzo pobieżnie tam opisany i brakowało tam informacji o tym kto to badanie przeprowadził, w internecie też nie mogłem się tego doszukać. Jednak w przypadku tego artykułu nie ma większego znaczenia, czy to biologiczne zjawisko jest prawdą czy nie, ma raczej na celu uzmysłowienie, że na podobnej zasadzie działają ludzie. Paradoksalnie w przypadku ludzi łatwiej jest to wytłumaczyć, bo tutaj w grę wchodzi empatia i neurony lustrzane. Dzięki tym neuronom widząc osobę radosną i szczęśliwą w naszym mózgu aktywują się obszary odpowiedzialne za te same emocje.

    Jack- zawsze i wszędzie, to Ty wybierasz sobie przyjaciół, a nie oni Ciebie. Stosując podejście, które zaproponowałem, będziesz miał znacznie większy wybór. Prędzej czy później i tak poznasz lepiej ludzi z którymi przebywasz i będziesz mógł sam zadecydować, czy chcesz z nimi kontynuować znajomość czy nie.

    Stosując podejście, które Ty proponujesz, bardzo ograniczysz sobie ten wybór. Poza tym, skąd założenie, że będąc smutny i czując się źle, zostaną przy Tobie osoby wartościowe? Może się to sprawdzać tylko w przypadku, gdy masz na myśli to że osoby wartościowe to prawdziwi przyjaciele, których znasz już jakiś czas-wtedy ok, zostaną oni w ten sposób "przefiltrowani". Jednak w tym artykule mowa raczej o nowych znajomościach i wczesnych przyjaźniach. W takim wypadku czucie się źle odpędzi od Ciebie i osoby wartościowe, i wszystkie inne. A czucie się dobrze sprawi, że wiele osób będzie chciało przy Tobie być- a Ty z tej grupy będziesz mógł wybrać te najbardziej wartościowe, z którymi będziesz chciał się zaprzyjaźnić :)

    Co o tym sądzisz?

  • Mnie też zafascynował ten eksperyment z jogurtami :)

    Właśnie zdałem sobie sprawę, że spotykając się z jedną z osób zawsze przychodzę przygaszony, nazbyt poważny... i dziwię się, że tej drugiej osobie zjeżdża nastrój do bardzo pesymistycznego. Już wiem co powinienem zrobić. Dziękuję!

    Pozdrawiam,
    Orest

  • Osker

    Witam.
    Bardzo ciekawy artykuł. Myślę że może się to przydać wielu osobom w relacjach ze znajomymi, w szkole, czy w pracy.

    Przypadkowo znalazłem taki link, może komuś to pomoże.

    http://www.doz.pl/czytelnia/a1155-Jak_nauczyc_cialo_zmieniac_nasz_nastroj

  • Osker- znalazłeś bardzo fajny artykuł. O tym jak sama zmiana mimiki twarzy może wpłynąć na nasz stan emocjonalny pisałem już w artykule o uśmiechu. Czasem wystarczy się uśmiechnąć, nawet na siłę, a już czujemy zmianę nastroju :-)

  • Hybryda

    Michał czy nie za dużo piszesz o świadomej manipulacji samym sobą?Czy nie powinno być tak,że coś dzieje się samo bez sterowania reakcjami?Uważam,że a pro po w.w tematu powinno się to odbywać nieświadomie.Czy celowe przekonywanie do siebie ludźi, poprzez ustalone z góry założenie,że dobre samopoczucie większą gwarancją,że ktoś nas polubi,nie jest inteligencją emocjonalną?Sądzę,że na pewno.Tylko czy w życiu codziennym kierowanie się inteligencją emocjonalną nie zakrawa lub nie zmieni się po jakimś czasie w obłęd?Jeff Summers,psycholog sportu,strategii i techniki twierdzi ze zyskanie kontroli emocjonalnej jest jednym z najskuteczniejszych sposobów osiągnięcia celu, jakim jest poprawa jakości życia.Ale w takim razie zaciera się granica naturalności.Gdzie miejsce na spontaniczne reakcje?

  • Monia

    Myślę, ze jest w tym sporo prawdy. Jednak jak odnieść stwierdzenie "przed interakcją czuj się świetnie" "poczuj się dobrze" do spójności wewnętrzneji prawa do czucia się źle. Ludzie prawdziwi, autentyczni - tzn. ci którzy są zawsze sobą i nie udają czegoś czego w danym momencie nie czują wzbudzają większą sympatię otoczenia, a oszuści emocjonalni są szybko demaskowani i budzą niechęć mimo usilnych starań. To chyba nie takie proste "poczuc się dobrze ot tak po prostu.

  • Hybryda

    Zgadzam się całkowicie.Lepiej bym tego nie ujęła.

  • Hybryda- dzięki za ciekawy komentarz! Jeśli chodzi o świadomą manipulację samym sobą- oczywiście, że dużo o tym piszę, i będę pisać jeszcze więcej! :-) W końcu na tym polega rozwój osobisty. Jeśli chcemy osiągnąć sukces na jakimś obszarze, musimy zmienić nasze zachowanie. Żeby zmienić nasze zachowanie, musimy podjąć świadomie działanie w tym kierunku.

    Dlaczego mądre postępowanie i bycie inteligentnym emocjonalnie miałoby wprowadzić mnie w obłęd? Jeśli chodzi o naturalność- jeśli patrzeć na nią na Twój sposób- prawdziwie naturalni bylibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy nigdy nie uczyli się niczego nowego, nigdy nie zmieniali naszych zachowań, i zawsze byli w tym samym, jednym punkcie.

    Czy naprawdę jest coś nienaturalnego w kontrolowaniu naszych emocji i wywoływaniu tylko tych najlepszych? Uważam, że każdy powinien posiadać taką umiejętność po to, aby czynić swoje życie przyjemniejszym. Jeśli chodzi o spontaniczność- ta cecha z mojego punktu widzenia to robienie rzeczy zaskakujących, żywiołowych, niespodziewanych, wesołych i śmiesznych. Czucie się lepiej bardzo sprzyja takiej spontaniczności. Złe samopoczucie zaś ją sabotuje.

    Monia- Nikt tutaj nie mówi o udawaniu dobrego samopoczucia, bo coś takiego najzwyczajniej w świecie nie przejdzie. Zupełnie nie o to chodzi. Przecież oczywistym jest, że gdy udajesz, że czujesz się świetnie podczas gdy tak naprawdę czujesz się źle, nikt Ci nie uwierzy, bo po prostu nie będziesz spójny ze swoim stanem emocjonalnym.

    Chodzi tu o rzeczywiste poczucie się dobrze, nie o udawanie! W tym momencie nie dość, że Tobie będzie się żyło przyjemniej i radośniej, to i ludziom w Twoim towarzystwie tak się będzie żyło.

    Piszesz, że poczucie się dobrze ot tak po prostu nie jest takie proste? Owszem, jest bardzo proste :-) Wiem, że możesz się z tym nie zgadzać, ale korzystniej będzie zastanowić się, czy może rzeczywiście coś w tym jest, a jeśli tak, to jak to zrobić? Sporo odpowiedzi na to pytanie jest już na tym blogu, a wciąż będą pojawiać się nowe :-)

    Pozdrawiam,
    Michał

  • Hybryda

    Polemizowałabym,że "prawdziwie naturalni bylibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy nigdy nie uczyli się niczego nowego, nigdy nie zmieniali naszych zachowań, i zawsze byli w tym samym, jednym punkcie."Osobiście nie czuję,żebym się zatrzymała w martwym miejscu,a jednak wydaje mi się,że jestem naturalna i nie analizuję każdego ruchu.Przecież spontaniczność nie wyklucza doskonalenia samego siebie!Piszesz dużo o zmianie zachowania,sposobu myśłenia,a sposób myślenia leży u zródła naszej osobowości,charakteru,cech.Prof.zw.dr.hab.Jan Strelau kierownik Katedry
    Psychologii Różnic Indywidualnych
    Wydziału Psychologii UW piszę na ten tamat tak:"Zabieg wychowawczy mający doprowadzić do zmiany zachowań jest tylko częściowo skuteczny.Wiedząc o tym i kształtując określone mechanizmy samokontroli można rozwinąć takie formy zachowania,by swoje cechy tłumić,czy zneutralizować. Raczej można mówić o maskowaniu się,niż o jego zmianie.Na dłuższą metę jednak nie zdaje to egzaminu."To jakby podważa wiele Twoich teorii.Michał wogóle to wszystko co piszesz kojarzy mi się z tworzeniem alter ego. P.S.A teraz taka moja prywatna refleksja.Urzeka mnie młodość,która z Ciebie emanuje,naiwne spojrzenie na kwestie,zapał do zmiany życia na lepsze,chęci pomagania ludziom,walka w sprawie.A ten cytat dotyczy Twojej osoby:"Naiwność to pozostałość z dzieciństwa, która pozwala wierzyć, że wszystko jest możliwe. A ten kto ma wiarę ten ma siły i młodość.
    Pozbywanie się naiwności to pozbywanie się sił do rzeczy większych niż codzienna egzystencja. To jest prosta droga do starości. Bez naiwności nie może się udać nic co nieprzeciętne."Często się z Tobą nie zgadzam,ale przecież nie muszę.Niewątpliwie jesteś inteligentny,o czym świadzcy fakt chęci stworzenia takiego bloga.Pozdrawiam Cię,nie zmieniaj się i czyń swoją powinność,bo widać,że przynosi Ci wiele satysfakcji.Pozdrawiam:)

  • Hybryda widzę, że wiele rzeczy, o których piszę na tym blogu zupełnie nie zgadza się z Twoim sposobem patrzenia na rzeczywistość i pojęcie zmiany. Szanuję Twoje zdanie i jednocześnie zachęcam do otworzenia umysłu i wypróbowania niektórych koncepcji, o których mówię. Wtedy sama zobaczysz, że nie musisz tracić naturalności będąc coraz to lepszą i szczęśliwszą osobą. Bardzo lubię jedno zdanie: "Zmiana to proces stawania się sobą na miarę, jaką sobie wyznaczymy".

    Co do Prof.zw.dr.hab.Jan Strelau'a (wow, sporo tych skrótów przed nazwiskiem :D)- z całym szacunkiem do jego osoby, uważam że ma bardzo ograniczone spojrzenie na pojęcie zmiany. Całkowicie nie zgadzam się z tym co on głosi i wygląda na to, że posiada mało wiedzy w temacie. Gdyby miał większe rozeznanie, wiedziałby jak wiele, wiele ludzi całkowicie odmieniło swoje życie z totalnej depresji do absolutnego szczęścia dzięki metodom rozwoju osobistego.

    Co do naiwności i dzięcięcego podejścia do życia. Naiwnością bym tego nie nazwał, bo to by oznaczało, że wierzę w coś, co nie jest możliwe. A wierzę w coś, co jest realne i wspaniałe, potwierdzą to wszyscy ludzie pasjonujący się rozwojem osobistym. Co do dzięcięcego podejścia do życia- jak najbardziej! W dzieciach wspaniałe jest to, że nie mają nałożonych tych wszystkich ram społecznych pod tytułem "tego nie da się zrobić", "to nie jest możliwe", "zmiana nie działa", i tak dalej. Dzieci są szczęśliwe i absolutnie otwarte na wszystko. Uważam, że możemy się od nich ogromnie dużo nauczyć :)

    Na koniec dziękuję Ci za ciekawą dyskusję i za docenienie tego co robię! Fajnie, że postanowiłaś podzielić się swoim zdaniem.

    Pozdrawiam,
    Michał

  • Angela

    Haaalooo!!!Zastosowałam twoje rady i podczas ferii na koloni poznałam wielu ciekawych ludzi ,którzy nawet zostali moimi przyjaciółmi.Liczba znajomych na naszej-klasie zwiększyła się u mnie momentalnie.Wielkie dzięki. Ale jest mały problem jak mam utrzymywać przyjaźń z osobami które mieszkają o demnie bardzo daleko i być może nigdy już ich nie spotkam???

  • luctom8

    Moim skromnym zdaniem częściowo zgadzam się z powyżym artykułem ale..i jest tu pewne bardzo skomplikowane ale..,które mimo naszych starań nie pozwala na wyjście ze skorupy i mimo ogromnych chęci,uśmiechania się przez łzy trudno jest nam wyzbyc się przykrych wspomnień.
    Naszpikowani z zewnątrz złą krytyką i poniżeniem.Ileż siły trzeba mieć by to przełożyć na pozytywne wibracje i odnależć w tym jakiś uśmiech.Wiadomosmutnych ludzi nikt nielubi lecz ten smutek jest czymś wywołany.Gdy mamy świdadomośc,że niezależnie od naszego nastroju ktoś nas akceptuje takimi jakimi jesteśmy to wtedy nasz nastrój się poprawia.Także uważam,że praca nad sobą daje efekty i poprawia stan pozytywnych emocji
    lecz potrzebna jest akceptacja bliskich i to właśnie wtedy gdy jest najtrudniej.

    • "Wiadomosmutnych ludzi nikt nielubi lecz ten smutek jest czymś wywołany."

      Weź odpowiedzialność za swoje emocje. Decyduj o swoim stanie emocjonalnym i nie pozwalaj na to, aby coś wywoływało w Tobie smutek. To raz. Dwa to to, że rzeczywiście, akceptacja jest bardzo ważna. Jednak nie oczekuj akceptacji u innych ludzi, bo możesz się przejechać. Sam akceptuj swoje emocje, a zaczną się dziać ciekawe rzeczy. Walka z emocjami tylko utrudnia sprawę. Gdy zaakceptujesz to, że w danej chwili masz gorszy humor, emocja puści. Gdy puści, zastanów się, jak możesz poprawić sobie humor. Poczuj się lepiej i wtedy wyjdź do ludzi- spraw aby oni się czuli przy Tobie dobrze. A gdy zdarzy Ci się, że jesteś wśród nich i masz gorsze samopoczucie- nie oczekuj od nich akceptacji. Sam akceptuj swoje emocje, to jest znacznie lepsza droga, dająca Ci dużo więcej mozliwości.

  • margo

    witam, zaciekawil mnie eksperyment z jogurtami.Skojarzylam to zjawisko z czyms co obserwuje od jakiegos czasu a nie bardzo mi idzie konkretne okreslenie go.Mam na mysli pewien synchron na ktory nie mamy wplywu. Tak jak np.w przypadku kilku kobiet pracujacych razem: po pewnym czasie maja menstruacje w jednym czasie.Albo inny przyklad: pracuje z osobami z demencja, jestem opiekunka 24h na dobe i wchodze w dziwny synchron z tymi osobami niezaleznie od wszelkich wysilkow obronienia sie przed tym.jak jogurcik :)Ciekawe co?

  • margo

    bardzo sie ciesze ze znalazlam Twoja strone Michal. Robisz duzo dobrego.Pozdrawiam serdecznie!

  • margo- To jest naturalny proces, jeszcze nie do końca zrozumiany przez naukę. W NLP mówi się o tym jako o podświadomym modelowaniu. Stajemy się podobni do ludzi, z którymi przebywamy. I to nie tylko pod kątem przekonań i sposobu patrzenia na świat, ale nawet fizycznie! Kiedyś pokazywano przypadkowo spotkanym ludziom zdjęcia małżeństw, które były ze sobą wiele lat. Pytano te osoby, co łączy ludzi na zdjęciu. Większość odpowiadała, że są to bliźniacy :) Tak samo synchronizować się może właśnie menstruacja u kobiet, które przebywają długo razem. Wszystko dąży do harmonii.

    P.S. Witaj na blogu :)

    • thomas

      Wiem coś o tym Michał wiem że przebywanie z ludźmi negatywnie nastawionymi powoduje, niesamowity zwrot w twoim postrzeganiu świata i zaczynasz również patrzeć na niego negatywnie. Niestety mam ten problem.

  • Daga

    Ja też się bardzo cieszę że tu trafiłam. Chciałabym tyle wiedzieć o ludziach ;)

  • Paweł

    Ogarnijcie ten temat i całą stronę Michała!
    tu nie chodzi o udawanie np radosci (w tym przypadku) lecz o wyzbycie sie negatywnych emocji ze swojego ciala, umyslu. nie moze to byc sztuczne poniewaz oklamujesz sam siebie. ta i inne techniki sa po to aby sie rozwijac. trzeba zabic siedzacego w nas lenia i otworzyc sie na swiat a pierwszym krokiem powinien byc usmiech! kazdy ma gorszy dzien ale takie jest zycie.

    wiec nie piszcie ze to oklamywanie siebie!!!
    jesli trafiles na ta strone i czytasz artykuly to automatycznie jestes bardziej otwarty i szukasz nowych lepszych rozwiazan czerpiac wiedze z doswiadczen zyciowych innych ludzi.

    klamstwem bylo by wmawianie sobie ze czujesz sie swietnie w momencie gdy odchodzi od ciebie zona z dzieckiem.

  • Adam

    Bardzo fajny i przydatny artykuł, na pewno wypróbuję te metody. Ale mam taki problem, że podoba mi się pewna dziewczyna i gdy się z nią spotykam nie wiem o czym z nią rozmawiać. Chciałbym ją jakoś rozbawić i żeby ta rozmowa się ciągnęła w nieskończoność, a tu klops. Chwilę rozmawiamy i cisza. Dołuję mnie to strasznie, bo czuję, że przez to się do niej nie zbliżam. Co robić w takich przypadkach? Jak nie doprowadzać do tej ciszy?

  • zosia

    Przeczytalam powyzszy artykul i zamyslilam sie gleboko. Zrobilam przeglad znanych mi osob, do ktorych ciagna ludzie. Co oni takiego robia? No i wyszlo, ze Michal ma 100% racji. Otoz ci ludzie sa zawsze usmiechnieci, skorzy do zartow, DOBRZE sluchaja innych. Gdy tak glebiej do nich zerknac, kazdy z nich ma swoje klopoty, zmartwienia. Rzadko o tym mowia a jesli to bardzo krotko. Sa do wszystkiego bardzo pozytywnie nastawieni. Pracowalam kiedys z panem, ktory byl niesamowity. Takiego poczucia humoru tylko pozazdroscic. Prywatnie nie mial lekko. Ale kto o tym wiedzial? Prawie nikt. Czyli nie narzekac i nie zrzedzic. Mam tez kolezanke. Sama z 3 dzieci. Na pierwszy rzut oka wiekszosc nie mialaby powodow do radosci. Lecz co ona robi? Problemy zostawia w domu, jest wesola a takiego pozytywnego myslenia jakie ona ma to starczy na wiele osob. Ma tez cos dodatkowego. Nie wiem jak ona to robi ale potrafi z czlowieka wydobyc wszystko co najlepsze. Bez pouczania i "dobrych" rad. Po takim spotkaniu czuje sie, ze moge wszystko. To sa te umiejetnosci, ktore powoduja, ze ludzie lubia przebywac z innymi w towarzystwie. Teraz cos przeciwnego. Mam znajoma. Niby zawsze wesola, lubi zarty ale swoimi dobrymi radami odstrasza ludzi. Po takim spotkaniu zawsze czuje sie wypluta i zmordowana. Wiec dobre samopoczucie to nie wszystko. Dodam empatia, delikatnosc i takt. Moze o czyms zapomnialam.

    • Anonim

      Tak ale czy oni byli faktycznie szczesliwi czy tylko ładnie udawali przed towarzystwem

  • zosia

    Anonim- oczywiscie oni tez maja swoje zgryzoty i problemy. Ktoz ich nie ma? Roznica polega u tych ludzi na tym, ze jesli o nich mowia to zaufanym przyjaciolom i stosunkowo krotko. Caly swiat nie jest o tym informowany, nie miela problemu przez caly czas i przy kazdej okazji.. Wiec jesli w towarzystwie sa mili i serdeczni dla innych +fajny humor sytuacyjny/to wg mnie jest najfajniejsze, / to ludzie takich lubia. Miedzy pajacowaniem a radosnym smiechem widze spora roznice. A ty? Oczywiscie jak kazdy i ty masz swoje zdanie ale fajnie, ze razem rozpatrujemy w sumie ten interesujacy temat. Ja napisalam o osobach z jakimi sie spotkalam w moim zyciu a napewno kazdy z nas ma inne doswiadczenia i inny punkt widzenia. Napisz mi prosze dlaczego w towarzystwie tej czy innej osoby lubisz przebywac, co jest powodem? Przesylam ci usmiech na dobry dzien.

  • Ela

    Tak, to jest to. Dobre samopoczucie, humor i nie mówienie o swoich problemach, nie narzekanie. Ludzie, którzy mówią ciągle o swoich problemach i na wszystko narzekają, bardzo odstraszają od siebie inne osoby. Mam taką koleżankę, której większość ludzi z tego powodu unika. Sama nauczyłam się ją akceptować, słuchać, bo jest wartościowym człowiekiem, ale nie było to takie proste. Zauważyłam też, że osoby postrzegane jako "pozytywne" rzadko albo wcale obgadują innych (co się wiąże też częściowo z narzekaniem).
    Następna rzecz - słuchanie (takie prawdziwe, aktywne). Sama tego się uczę, bo wcześniej byłam kiepskim słuchaczem, teraz nad tym pracuje i dużo się zmieniło w moich relacjach z ludźmi. Mam z kolei bardzo dobrego kolegę, z którym dobrze mi się spędza czas itp., ale zauważyłam, że mnie nie słucha - tzn słucha, ale nie reaguje nieadekwatnie do sytuacji, tak jakby w ogóle nie rozumiał moich uczuć. Również uczę się to akceptować, bo poza tym to fajny z niego kolega (: Ale morał z tego taki, że umiejętność słuchania w relacjach z innymi ludźmi to chyba jedna z największych umiejętności, jakie można posiąść.

    • Michał Łęgowski

      Ja całkowicie się z Tobą zgadzam Elu :)

      Umiejętności słuchania uczymy się przez całe życie.
      Bycie dobrym słuchaczem to niesamowita sztuka.
      Zbyt często spotyka się ludźmi, którzy chcą mówić tylko o sobie i nie potrafią słuchać. Znam pewną dziewczynę, która całą swoją energię podczas rozmowy skupia na drugiej osobie. I ludzie idą za nią nawet w ogień, tylko dla tego że ich rozumie.

    • Stresssol

      Hej, nie zgodziłbym się z tą opinią do końca ponieważ słuchaniem ty jako osoba nic tak naprawdę nie wnosisz nic do dyskusji. Ja osobiście jestem tego najlepszym przykładem. słuchać umiem bo tak zostałem nauczony( jest to bardziej ze względów kulturalnych, ponieważ chcem żeby ta osoba sie dobrze czuła w mojim towarzystwie) a tak naprawdę nie o to chodzi tylko żeby robić to z dużym umiarem. Zawsze starałem się słuchać innych ludzi etc itp ale tak naprwade nie wyrażałem swojej opini bo niechciałem zranić w jakiś sposób drugiej osoby. Najważniejsze żeby prowadzić konwersację z drugą osobą a nie wyłącznie słuchać jej i dawać się jej wyżalać/wygadać i przytakiwać przy tym. Ludzie będą cię jedynie potrzebować gdy bedą mieli jakiś problem a nie będziesz postrzegany jako osoba która coś wnosi do dyskusji.

  • Kasia

    Witam, a co jesli ktos jest na tyle słaby emocjonalnie ze nie potrafi dostrzec tych pozytywnych rzeczy?

  • Pingback: 6 wskazówek | Uśmiech()

  • Izabella

    Czasami właśnie dlatego takie zakompleksione osoby bez siły przebicia interesują się psychologią- chcą nauczyć się kontrolować swoje emocje i bycia szczęśliwym. Człowiek nie rodzi się idealny :) Są osoby o wrażliwe, o słabych nerwach, czujące się źle w gronie osób, ale jak ktoś bardzo chce, to potrafi. Znam wiele osób, które dzięki takim zainteresowaniom stały się otwarte i pewne siebie.

  • Olalala

    Nasuwa mi sie takie pytanie... Zazwyczaj nie mam problemow, zeby usmiechac sie do ludzi, wychodzic jako pierwsza etc. Sa jednak w moim najblizszym towarzystwie osoby, a konkretnie jedna. z tych tzw. "Lubie wszystkich, jesten doskonała i słodka, patrzcie na mnie". Dziala na mnie jak plachta na byka... Zwlaszcza, ze rozmawia wylacznie z moim mezem, a mnie unika. Doprowadza mnie to do furii :-) Nie mam ochoty i potrzeby, zeby owa ona mnie lubila. Raczej probuje sie powstrzymac, zeby nie wybuchnac. Jak rafzicie sobie z takimi przypadkami?

  • Rick

    Osoby wewnętrznie kompletne, spójne i dojrzałe po prostu mają szczęście wewnętrzne i nie muszą zabiegać o aprobatę czy pozytywne reakcje od innych. Jeśli ktoś bardzo szuka aprobaty i lubialności przez innych efekt jest często odwrotny. Mało tego, osoba taka jak ja choćby mająca swoje własne ma własne BARIERY i nierozdaje tego szczęscia go za darmo. Takie jest życie, ponadto zdrowo jest myśleć, że tak naprawdę NIGDY nie poznasz tych ludzi i zna się ich prawdziwych zamiarów. Po prostu.

  • Rick

    Napiszę jeszcze raz, ale bez błędów. :)

    Osoby wewnętrznie kompletne, spójne i dojrzałe po prostu mają szczęście
    wewnętrzne i nie muszą zabiegać o aprobatę czy pozytywne reakcje od 
    innych. Jeśli ktoś bardzo szuka APROBATY i lubialności przez innych
    to efekt jest bardzo często odwrotny. Takie osoby zaczynają być odpychające .
    Mało tego, osoba taka jak ja, mająca
    swoje własne solidne BARIERY nie rozdaje własnego szczęścia za darmo (niektórzy nazywają to pozytywną energią wewnętrzną).

    Takie jest życie, ponadto ZDROWO jest myśleć, że tak naprawdę NIGDY nie 
    poznamy tych ludzi ani ich prawdziwych zamiarów czy nastawień do nas. Po prostu. Pozdrawiam myślących (i czujących) własnymi ścieżkami ....