Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Czy warto czytać szybko?

Czy warto czytać szybko?

Szybkie czytanie to temat wielu kursów obiecujących umiejętność, dzięki której kilkakrotnie przyspieszysz tempo rozwoju, pożerając kilka książek tygodniowo.

Od dłuższego czasu jestem jednak przeciwnikiem szybkiego czytania. Z tego artykułu dowiesz się dlaczego, a także poznasz moje strategie na efektywne czytanie książek.

 

Na wstępie chcę zaznaczyć, że sam kiedyś uczyłem się szybkiego czytania i praktykowałem tę umiejętność przez jakiś czas. Jednak w moim przypadku jakość tego, co wyciągałem z książki była nieporównywalnie mniejsza niż gdy czytałem na swój, spokojniejszy sposób. I nie chodzi tutaj o stopień zrozumienia tekstu- wiem, że gdy ktoś potrafi dobrze czytać szybko, to całkiem nieźle rozumie treść. Praktykując szybkie czytanie jak najbardziej pamiętałem, o czym była dana książka i rozumiałem jej zawartość.

Szybkie czytanie = powierzchowne czytanie?

Mimo to czegoś mi brakowało. Po przeczytaniu takiej książki odkładałem ją na półkę i zaczynałem kolejną. I tak pochłaniałem kilka pozycji pod rząd, po czym zdawałem sobie sprawę z tego, że zupełnie nie pamiętam o czym była ta pierwsza ani w jaki sposób z niej skorzystałem. Szybkie czytanie pozwalało mi poznać o czym jest książka, jednak nie pozwalało mi się zagłębić w jej treść. A żeby skorzystać na książce jak najwięcej, uważam że ważne jest skupienie znacznie większej uwagi na przekazie autora. Podczas szybkiego czytania miałem wrażenie, że tylko poznaję to, co jest na powierzchni treści książki podczas gdy tam jest o wiele więcej do wyczytania. Po skończeniu każdej pozycji nie czułem, aby ta książka zmieniła cokolwiek w moim życiu.

Drugą kwestią jest czerpanie przyjemności z czytania książki. Osobiście uwielbiam to robić a przyjemność ulatnia się, gdy mam przez nią „przelecieć”. Nie chcę po prostu zaliczyć kolejnej pozycji. Chcę cieszyć się tą jedną książką nawet jeśli mógłbym skończyć w tym czasie kilka innych. To mi sprawia przyjemność.

Książka książce nierówna

Oczywiście trzeba rozróżnić szybkość czytania książek w zależności od ich rodzaju. Osobiście uważam, że różnego rodzaju beletrystykę, czyli powieści z fabułą warto czytać najwolniej. Jestem fanem książek Stephena Kinga i uwielbiam zatopić się w kreowanych przez niego rzeczywistościach. Jego powieści czytam dosyć długo zatrzymując się dość często. Lubię się zastanawiać nad zachowaniem poszczególnych bohaterów lub wyobrażać sobie konkretne sytuacje czy miejsca, które tam występują. Zdarzyło mi się nawet, że musiałem „dawkować” sobie niektóre książki- nie chciałem ich zbyt szybko przeczytać bo straciłbym przyjemność, która płynie z uczestniczenia w każdej przygodzie.

Biorąc pod uwagę książki na temat rozwoju osobistego według mnie tempo może być tutaj szybsze niż w przypadku powieści. Jednak nadal nie takie jak w przypadku szybkiego czytania. W drugiej części artykułu opisuję mój sposób czytania takich książek. Uważam też, że nie warto szybko czytać podczas nauki. Mimo, że będziemy mniej więcej wiedzieć o czym była książka i jaka była jej zawartość, możemy nie pamiętać konkretnych definicji, wzorów czy koncepcji. Pamięć potrzebuje poświęcenia dużej ilości uwagi, tworzenia skojarzeń i wyobrażeń. Podczas szybkiego czytania nie ma czasu na wyobrażanie sobie tego co właśnie przeczytaliśmy, dlatego też wiedza tak uzyskana błyskawicznie się ulatnia.

Szybkie czytanie natomiast uważam za niezwykle przydatne, jeśli mam w rękach jakąś książkę, która generalnie mnie nie interesuje, jednak muszę w niej znaleźć jakąś ważną informację. Wtedy mogę ją szybko przeczytać i zatrzymywać się jedynie w istotnych dla mnie miejscach. W ten sposób oszczędzam dużo czasu, który musiałbym poświęcić na normalne czytanie całej książki.

Jak ślimak

Chciałbym tutaj zaznaczyć, że mimo wszystko sądzę, że warto w pewnym stopniu przyspieszyć naszą prędkość czytania. Niektórzy ludzie czytają naprawdę wolno cały czas wracając do poprzednich akapitów z powodu uciekających gdzieś myśli. Z wymienionych wyżej powodów ja osobiście nie praktykuję szybkiego czytania, jednak nie praktykuję również czytania wolnego. Dlatego warto zapoznać się z koncepcjami, o których mówią nauczyciele szybkiego czytania, bo może pomóc to tym, którzy czytają tempem ślimaczym ;) Tak wolne czytanie również nie jest dobre, bo wtedy umysł bardzo łatwo się rozprasza. Znajdź więc swoją własną optymalną prędkość przy której nie będziesz marnował czasu jednak nadal będziesz mógł się dokładnie skupić na treści książki.

Jak czytać książki

Co w takim razie proponuję zamiast szybkiego czytania? Aktualnie czytam praktycznie tylko książki na temat mózgu i rozwoju osobistego, dlatego przedstawione poniżej strategie będą najlepiej pasować odnośnie właśnie tego typu pozycji.

Książki na temat rozwoju osobistego czytam normalnym tempem, czasem zwalniając, gdy natknę się na coś według mnie wyjątkowo ważnego. W niektórych momentach czytam nawet jeszcze raz konkretny akapit w celu lepszego zrozumienia przekazu autora. W takich książkach jest zazwyczaj bardzo wysoki stosunek treści do objętości. Dlatego warto dokładnie ważyć każde zdanie, bo czasem najistotniejsze rzeczy mogą być pominięte. W końcu czytasz te książki po to aby się rozwijać, warto jest więc korzystać z całej wiedzy tam zawartej.

Pierwszą rzeczą, którą chcę abyś wypróbował podczas czytania jest zadawanie sobie pytania „jak ja to mogę wykorzystać w moim życiu?”. Jest to świetne pytanie, które pozwala wyciągnąć maksimum z każdej książki. Stosuj je za każdym razem, gdy przeczytasz coś ważnego. Na zastanowienie się nad odpowiedzią możesz poświęcić nawet kilka minut. Wartość tego co przeczytałeś łącznie z wiedzą jak i w jakich sytuacjach to wykorzystać w Twoim życiu, jest nieporównywalnie większa od tego, co po prostu przeczytałeś. Zadając sobie to pytanie zmuszasz swój umysł do tego aby znajdywał konteksty, w których dana koncepcja będzie przydatna.

Wyobrażenie sobie tych kontekstów automatycznie sprawia, że umysł wie, że w tej danej sytuacji przyda się ta wiedza, którą właśnie poznałeś. I w momencie gdy ta sytuacja będzie mieć rzeczywiście miejsce, będziesz mieć te zasoby lub wiedzę, którą wtedy poznałeś. Dając sygnał swojemu umysłowi, że to się kiedyś przyda i pokazując mu kiedy sprawiasz, że ta wiedza znacznie lepiej zapisze Ci się w pamięci. Jak Ty to możesz wykorzystać w życiu? Zadawaj sobie to pytanie jak najczęściej podczas czytania, nawet teraz. To pytanie sprawi, że książka nie pozostanie tylko teorią, lecz stanie się również praktyką.

Druga rzecz, którą stosuję czytając książki to robienie notatek. Zapisuję sobie od myślników najważniejsze rzeczy, które chciałbym zapamiętać lub na które chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Jednak chcę zaznaczyć, że nie robię typowej notatki opisując każdy napotkany rozdział. To ja decyduję co będzie w tej notatce- zapisuję tylko rzeczy, które będą najbardziej dla mnie przydatne. Czasami przez pół książki zapiszę tylko dwa zdania, innym razem zapełnię dwie strony czytając tylko jeden rozdział. Samo spisywanie tej notatki pomaga Ci krystalizować koncepcje, z którymi właśnie miałeś styczność.

Aby zapisać coś własnymi zdaniami, musisz to najpierw rozumieć. Tak więc sporządzanie notatki dodatkowo stymuluje Twój umysł do wysiłku rozumienia przeczytanej treści. Co więcej, taka notatka bardzo się przyda w przyszłości. Do zapisanych tam rzeczy możesz wrócić w każdej chwili. Już niejednokrotnie miałem okazję korzystać z notatek, które sporządziłem rok lub dwa lata temu.

 

Te dwie rzeczy pozwoliły mi wyciągać z każdej książki maksimum przydatnej wiedzy. Dzięki temu po przeczytaniu każdej książki od razu wiem czego się nauczyłem i mogłem natychmiast zacząć wykorzystywać tę wiedzę w praktyce. Z każdej książki uczę się teraz tyle ile kiedyś umiałem po przeczytaniu dziesięciu pozycji.

Głos oddaję Tobie

Na koniec chciałbym zauważyć, że moje podejście do szybkiego czytania jest nadal tylko moim podejściem.Dla Ciebie szybkie czytanie może być świetnym pomysłem. Myślę, że jest to sprawa indywidualna- każdy powinien znaleźć to, co dla niego działa najlepiej. Nie przyjmuj więc automatycznie tego co opisałem w tym artykule tylko sam sprawdź co Ci pasuje bardziej. Poznaj techniki szybkiego czytania i sprawdź ile Ci dają, potem przeczytaj książkę korzystając z moich pomysłów. Porównaj efekty i wybierz to, co jest dla Ciebie najkorzystniejsze.

 

Pisząc ten artykuł, chcę również zachęcić Ciebie do wyrażenia własnego zdania. Być może masz jakieś ciekawe strategie na czytanie książek. Być może masz odmienne spojrzenie niż ja i chciałbyś przekonać mnie i innych, że jednak warto czytać szybko. Być może masz po prostu jakieś ciekawe spostrzeżenia. Zapraszam do dyskusji w komentarzach :)

 

 

 

Zostaw komentarz

  • W zasadzie wyczerpałeś moje podejście :)

    Wraz z przeczytaniem coraz większej liczby książek, artykułów, blogów coraz częściej trafiamy na to o czym już wiemy. Wtedy szybsze czytanie jak najbardziej się przydaje. W miejscach, gdzie jest coś nowego lub coś na czym nie do końca się znamy, to warto zwolnić. Ja robię wiele przerw i oprócz pytania „Jak to mogę wykorzystać w życiu?” zastanawiam się jakie sytuacje w życiu miałem, z których nie byłem zadowolony i jakbym zmienił swoje zachowanie, aby w takich sytuacjach w przyszłości być efektywniejszym.

    Podczas takiego refleksyjnego czytania tworzymy sobie w głowie „protokół wykonawczy” co zdecydowanie lepiej przekłada się na wyniki w życiu :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Norbi

    Chym u mnie z tym czytaniem do ciekawa spawa :p Jako że mam dysleksji , zacząłem czytać bardo późno ( tz. tak dla siebie ) i była to katorżnicza praca , prędkość czytania była żałosna prawie tak bardzo jak zrozumienie , ale nie podawałem się męczyłem i męczyłem i już w sumie po niedługim czasie czytanie stało się moją pasją zacząłem czytać szybciej niż rówieśnicy . Później odbyłem kurs szybkiego czytania i mam dokładanie takie same zadnie o tej umiejętności co Michał , kiedy chcę umie czytać naprawdę szybko choć może nie tak jak wytrwali adepci SC . Poza tym właśnie teraz gdy czytam np. o rozwoju osobistym czytam zawsze z długopisem a na marginesach robie notatki , zapisuję przemyślenia i tak na przykład gady pierwszy raz czytałem wstęp „7 nawyków skutecznego działania ” bardzo mnie irytował , ale gdy zrobiłem to po raz drugi w pełni świadomy tego że to nie jest powieść i nie chodzi o to żeby to porostu przeczytać a trzeba tym przesiąknąć , przemyśleć i sobie zakodować odnalazłem tam porażającą dawkę modrości.

    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt .

  • Jako, że szybkie czytanie to moja działka bardzo chętnie zabiorę głos :)

    Po pierwsze: jeżeli ktoś potrafi bardzo szybko biegać nie oznacza to,
    że już nigdy nie wybierze się na spacerek :)

    Szybkie czytanie jest umiejętnością i należy wiedzieć kiedy i jak
    z niej korzystać. Zgadzam się z Michałem, że nie w tym rzecz aby pochłaniać
    jedną książkę za drugą czy czytać błyskawicznie powieści.
    Przecież głupotą byłoby szybkie czytanie poezji :D

    Podobnie jak Ty powieści czytam w miarę wolno. Lubię przenosić się w świat
    książki bo jest to doskonała stymulacja wyobraźni (a czym bujniejsza tym szybsza i łatwiejsza nauka).

    Czytając książki o rozwoju osobistym czy biznesie zawsze mam przy sobie zakreślacz,
    ołówek i kilka pustych kartek. Robię notatki i dopisuję pytania gdy jakaś kwestia jest dla mnie nie do końca jasna.
    Tępo czytania powinno być zmienne w zależności od tego, co się czyta.

    Dlatego na kursach zawsze tłumaczę, że elastyczność to podstawa. Co z tego, że ktoś
    jak to napisałeś „zaliczy” 100 książek i nic to nie zmieni w jego życiu? Inna osoba przeczyta
    jedną i dokona ogromnego kroku do przodu.

    Z kolei mój kolega bardzo ceni sobie szybkie czytanie ponieważ wcześniej miał problemy
    z koncentracją te tekście. Czytał kartkę, dwie, trzy i kolejne też, ale odpływał gdzieś
    myślami. Teraz potrafi bez problemu przeczytać materiał na studia szybko i z wysokim
    zrozumieniem. Jak widać bywa różnie.

    A teraz zmykam na świąteczne śniadanko :)

    Pozdrawiam gorąco,
    Bartek

  • Orest– Dokładnie, czytając w ten sposób nasz umysł tworzy sobie od razu pewnego rodzaju plan na wprowadzenie nabytej wiedzy w życie.

    Norbi– Gratuluję wytrwałości :) I fakt, „7 nawyków..” to książka na której warto się bardzo skupić.

    Bartek– Liczyłem na Twój komentarz w tym temacie :) Bardzo podoba mi się Twoje podejście, elastyczność to podstawa. I zgadzam się- zbyt wolne czytanie też nie jest dobre, bo tak jak miał Twój kolega, koncentracja może na tym ucierpieć.

  • Bartek:
    Cenne wskazówki, tym bardziej że zajmujesz się tym zawodowo. Podoba mi się to porównanie z biegaczem… oraz „zaliczenie” 100 książek :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Mike

    Nie będę się powtarzał, bo myślę, że temat wyczerpany jest. Nie wszystko można/powinno się szybko czytać, ale z tego co zauważyłem trudne teksty lepiej się zrozumie, jeśli przeczyta się do 10 razy niż 2 razy wolno.

    Co do książek, które czytacie, nie mam na myśli książek o rozwoju osobistym, tylko takie do poczytania, to co polecicie?
    beletrystyka…

  • Norbi

    „Mistrz i Małgorzata” POLECAM , nie mam 50 lat i nie jestem polonistą a mimo to polecam ta książka jest genialna , nawet bez szukania głębszych treści tylko tak do poczytania…

  • Całkiem ciekawe przemyślenia co do czytania książek ale zauważyłem że z filmami jest tak samo. Kiedy mi się nazbierało kilka filmów do obejrzenia i wszystkie zobaczyłem po sobie. Kilka dni potem już nie pamiętałem o czym są te filmy, nie mogłem sobie przypomnieć kluczowych akcji w filmach oglądanych sprzed kilku dni.

  • Dante

    Cóż, również nie podzielałem idei szybkiego czytania.
    Nawet nie próbowałem jej, po prostu nie pasowała mi.
    Miałem pojęcie, że przy takim szybkim czytaniu nie można sobie przyswoić wiedzy.

    Miło, że wyciągasz wnioski z własnych błędów.
    Takie życiowe podejście, którego tak mało ludzi posiada.

    @Norbi
    Przeczytałem, polecam.
    Tylko na przyszłość, lepiej jest czytać z wersji papierowej, a nie elektronicznej.

  • MuKuL

    Wszyscy mówicie o tym szybkim czytaniu, ale tak naprawdę nikt z was nie zdefiniował jej prędkości, dla jednego to będzie 400, dla drugiego 800 a trzeci powie, że 2000 lub więcej słów na minutę. Osobiście uważam, że jeśli czyta się z prędkością 400-600 słów na minutę to nie jest na tyle szybko by nie móc się książką delektować. Wprawny czytelnik przy tej prędkości czyta 2x szybciej od zwykłego (to i tak sporo). Sądzę, że powyżej 800-900 czyta się wybiórczo i co najwyżej można tak potraktować jakieś artykuły w gazetach, ale na pewno nie książki, z których mielibyśmy się uczyć.

    Poza tym przyswajanie tekstu na dobrym poziomie powyżej 1000 słów na minutę wymaga lat praktyk. Mózg ludzki do czytania jest tak przystosowany jak traktor do Formuły 1 (z książki „Jak się uczy mózg”) – po prostu ewolucja jeszcze nie zdążyła go na to przygotować. Przystosowanie się więc do zwykłego czytania to jest dla niego problem, a co dopiero do szybkiej interpretacji tekstu.

    Uważam więc, że zależność pomiędzy poświęconym czasem, a efektami tej pracy w czytaniu 1000+ s/m jest nieefektywna. Poza tym i tak coraz więcej informacji czytamy z Internetu (nie mówię o książkach bo ich nawet [jak zauważyłem w komentarzach] nikt specjalnie szybko nie czyta), więc warto się zastanowić przed rozpoczęciem nauki nad tym.

    Jeszcze raz podkreślam, że 400-600 słów na minutę w zupełności wystarczy by najefektywniej i w miarę szybko czytać.

    Pozdrawiam

  • Marcin

    Polecam założenie oddzielnego zeszytu, w którym będziecie streszczać wszystkie książki wg porad Michała. Dlaczego nie na kartkach tylko w zeszycie? Kartki łatwo gdzieś zapodziać (zwłaszcza jeśli nie trzyma się porządku w pokoju), o ile się ich np. nie wkłada regularnie do segregatora. Poza tym jeśli będziemy chcieli zasięgnąć do naszych notatek, przewertujemy wszystkie kartki w segregatorze, zanim znajdziemy tę, o którą nam chodzi.

    W zeszycie za to możemy bez problemu ponumerować strony, aby później sporządzić spis treści. Przy poszukiwaniu konkretnej książki wystarczy wtedy spojrzeć, na której stronie się ona znajduje. Wszystkie notatki są w jednym miejscu i nie ma rady, żeby się pogubiły. Gdy skończy się jeden zeszyt, kupujemy drugi, ale polecam używanie jak najgrubszych zeszytów.

    Podsumowując:
    Ludzie sumienni mogą używać kartek, ale dla leniuchów (takich, jak ja :P) najlepszym rozwiązaniem będzie zeszyt.

    PS: Co innego mapa myśli – tu zeszyt może być przeszkodą (no… chyba że zeszyt o większym formacie).

    Mokrego Dyngusa,
    Marcin

  • yersis

    Notatki to najważniejsza sprawa ;]

    Zresztą i tak nie widzę sensu, aby czytać więcej niż 1 książkę na dzień(chyba, że b.krótkie).

    Ooo mapa myśli może być świetnym pomysłem. Polecam książki T.Buzana

  • Pingback: » Gdzie jest wartość w czytaniu książek? - Orest Tabaka()

  • Adam

    Ja powiem to krótko i zwięźle

    Nieważne jakim tempem człowiek czyta ważne jest zrozumienie i wyciągnięcie wniosków z książki[….]

  • Detektyw Monk

    Czytam dużo książek .Od romansów po horrory.Stosuję wolne,spokojne ,”poważne „czytanie,tylko tak mogę skupić się na książce.Niech szybko czytają ci co muszą .Na przykład prawnicy,czy nauczyciele.

  • Książkę można czytać przez kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt wieczorów pod rząd, a jak jest fajna to i tak się nie znudzi:)

  • ZacznijOdSiebie.pl

    Zdecydowanie zgadzam się z Twoim podejściem. Znam techniki szybkiego czytania, ale ich nie stosuję. Cała przyjemność z lektury książki gdzieś mi ulatuje i czytanie nie daje takiej radości.

    A poza tym liczy się jakość a nie ilość przeczytanych książek.

  • ALe wiele ciekawych wypowiedzi, oczywiści prawie każda wypowiedź wprowadza ciekawą interpretacje szybkiego czytania..

    Osobiście szybkie czytanie stosuje od 7 lat dla mnie to jest przedewszsystkim sposób lepszego zrozumienia i przyswojenia informacji, wiadomo że to z jaką prędkościa będziemy czytać treść w dużej mierze uzależnione jest od znajomości textu , czyli im text jest bardziej zbliżony do tematyki na jakiej się z nami wtesy możemy sobie pozwolić na znacznie szybsze czytanie niż tematyka wogóle dla nas nie znana…

    Pozdrawiam
    Krzysztof Kosiński

  • Błażej

    Według mnie bardzo przydatna umiejętność. U mnie jest tak, że jak czytam wolno to zaraz gdzieś myśli uciekają. Przy szybkim czytaniu tego nie mam :) Jak jest coś wartego zapamiętania to wtedy po przeczytaniu kilku stron (albo od razu) szybko wracam do tego co mi się przyda i zakreślam, przy czym robię zakładkę do tej strony.

    Z kolei przy czytaniu e-booków mam otwarty arkusz w ‚google dokument’ i tam robię na swój sposób spis treści albo notatkę.

  • ardian

    Ja mam pytanie odnośnie szybkiego czytania.

    Od dłuższego czasu (prawie pół roku) noszę się z zamiarem nauki speed reading. Dużo o tym czytałem w sieci, głównie pochlebne opinie.

    Wiem, że najważniejsza jest świetna koncentracja i bardzo dobra pamięć, aby używanie techniki Speed Reading miało sens.

    Lifehacking.pl poleca taki trening na lepszą koncentrację -> http://lifehacking.pl/2012/02/08/dwuminutowy-rozum-doskonale-cwiczenie-na-lepsza-koncentracje/ – ja zamiast 2 minut dziennie wpatruję się we wskazówkę dwa, trzy razy dziennie po 5 minut, żeby nauczyć się szybciej; zacząłem 15 sierpnia. Ciekawe czy i kiedy zobaczę pierwsze efekty?

    Na wytrenowanie pamięci natomiast polecam to co Autor tego bloga – sen, zdrowe odżywianie się, ruch plus synchronizacja obu półkul itp.
    Pomocna jest także platforma Lumosity.com

    Z tego co zrozumiałem, mózg działa tak, że zapamiętuje wszystko co tylko zobaczymy/usłyszymy/przeczytamy, ale żeby sobie to wspomnienie przywołać, trzeba trenować pamięć.

    Tak więc speed reading ma sens – jeśli „skanujemy oczyma” tekst, w pełnej koncentracji, bez bujania w obłokach, powracania do już zeskanowanego tekstu i czytania w myślach, zapamiętujemy to wszystko. Kwestią jest umiejętność wyciągnięcia tych danych z naszej bazy pamięciowej, w dogodnej dla nas chwili, nie spontanicznie, w losowym momencie.

    Mam chociaż trochę racji, czy to tylko moje marzenie, aby tak było?

    Tutaj post na blogu Timothy’ego Ferrissa ( https://en.wikipedia.org/wiki/Timothy_Ferriss ) -> http://www.fourhourworkweek.com/blog/2009/07/30/speed-reading-and-accelerated-learning/

  • Daniel Grambowski

    Witam, sam uczęszczałem na kurs szybkiego czytania w 2005 r., rok pozniej brałem udział w finale mistrzistw Polski w szybkim czytaniu. Po wielu rozważaniach na ten temat muszę się przychylić do zdania autora bloga Warto czytać WOLNO z pełnym zrozumieniem.Bez wskaźników itp.One jedynie przeszkadzają.

  • Tomasz

    Myślę, że skoro możemy cały czas rozwijać nasz mózg, to czemu nie uczyć się szybkiego czytania i jak najdokładniejszego zapamiętywania treści? Nasz mózg to nieskończona skarbnica wiedzy, wystarczy go rozwijać. Uważam, że możemy być, lepsi, szybsi, a przy tym dokładniejsi w każdej dziedzinie. Ale mimo to artykuł ciekawy i zmusza do głębszego zastanowienia :)

  • Maciej Janas

    Zainteresowałem się szybkim czytanie , ponieważ chciałem więcej wiedzy posiąść :D Chyba to jest główny cel samego szybkiego czytania . Robiłem wszystkie ćwiczenia jakie były zadane przez okres mniej więcej 15 dni . W prawdzie prędkość poprawiła się z około 194 snm do około 250 snm . Kiepska różnica jak na 15 dni xD Po za tym jak zacząłem czytać szybciej i ze wskaźnikiem to zacząłem przeskakiwać niektóre słowa , zdania traciły sens. Przestało mi czytanie sprawiać radość głównie z tego względu , że trzeba było przed każdym czytaniem robić jakieś ćwiczenia trwające niekiedy 10-15 minut . I jeszcze ( według mojego kursu ) trzeba było przyjąć odpowiednią pozycję itp itp . Miałem dosyć takich gierek. Już wolę przeczytać coś wolniej a lepiej zrozumieć i zidentyfikować się z podaną wiedzą i czytać nawet na podłodze w kuchni co sprawia mi dodatkową frajdę niż bzdurne ,,przygotowywanie” się do procesu czytania xD