Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Zamień "muszę" na "chcę"

Zamień "muszę" na "chcę" Photo by Darwin Bell

Każde wypowiadane przez Ciebie słowo ma wielki wpływ na Twoje emocje i zachowanie. Sama zmiana używanej lingwistyki jest świetnym sposobem na efektywne wywoływanie stanu motywacji.

W tym artykule proponuję Ci bardzo subtelną, jednak bardzo znaczącą zmianę. Wystarczy, że zamiast „muszę” zaczniesz mówić „chcę”. Efekty z pewnością bardzo Cię zaskoczą. Chcesz wiedzieć jak bardzo?

 

Różne słowa niosą ze sobą konkretne przekazy emocjonalne. W celu sprawdzenia tego założenia zostało przeprowadzone ciekawe badanie. Ochotników podzielono na dwie grupy. Pierwszej grupie pokazywano kartki ze słowami takimi jak: wojna, smutek, złość, zazdrość, kara, rozczarowanie, rozpacz, żałoba. Same słowa, które niosły ze sobą negatywny przekaz emocjonalny. Natomiast druga grupa miała okazję czytać wyrazy takie jak: radość, szczęście, uśmiech, zwycięstwo, spełnienie, duma, przyjemność.

Po tym krótkim pokazie twórcy eksperymentu przedstawili badanym zdjęcia różnych osób. Uczestnicy mieli ocenić cechy charakteru każdej z nich. Okazało się, że pierwsza grupa w większości oceniała ludzi na zdjęciach jako zestresowanych, smutnych, mających problemy. Natomiast druga grupa oceniała te same osoby jako radosne, szczęśliwe, zadowolone z życia.

 

Każde słowo jest w Twoim umyśle połączone bezpośrednio z jakąś emocją. Słowa są kotwicami.

Możesz to sprawdzić, przeprowadzając eksperyment na samym sobie. Zrób sobie 3 minutową przerwę od czytania tego artykułu, zamknij oczy, i przez ten czas w kółko mów do siebie te same słowa co druga grupa w powyższym badaniu. Słowa mogą się powtarzać. Po tych 3 minutach zwróć uwagę na to jak znacznie lepiej się czujesz.

Nie chcę, ale muszę?

Dwa wyjątkowo ważne dla Ciebie słowa stanowiące potężne kotwice w Twoim życiu to „muszę” i „chcę”. Jednego i drugiego prawdopodobnie używasz na co dzień.

Pierwszą rzeczą, którą chcę abyś wiedział jest to, że słowo „muszę” jest negatywną kotwicą. Kojarzy się z powinnością, z przymusem. Wywołuje negatywne emocje i obniża Twoją motywację za każdym razem, gdy je wypowiadasz.

Negatywny wydźwięk tego słowa został nam wpojony w czasach dojrzewania, gdy nauczyciele, rodzice i inni ludzie mówili nam „musisz to zrobić, bo inaczej…”, „musisz się tego nauczyć, bo jak nie to…”, i tak dalej. Teraz „muszę” kojarzone jest z karą i przymusem.

Za to słowo „chcę” jest po przeciwnym biegunie emocjonalnym. Wywołuje uczucie motywacji, chęci, przyjemności. To co chcemy to rzeczy do których dążymy, których pragniemy, o których marzymy.

 

Drugą rzeczą, którą chcę Ci dać do zrozumienia jest fakt, że tak naprawdę nic w życiu nie musisz.Masz wolną wolę i wszystko co robisz, robisz ponieważ chcesz tak robić. Nawet jeśli ktoś Ci każe posprzątać w pokoju, nie musisz tego robić. Jeśli to zrobisz to dlatego, że chcesz mieć dobre relacje z tą osobą albo chcesz mieć święty spokój. A może nawet chcesz mieć porządek w pokoju :) Tak czy inaczej chęć jest zawsze, nawet jeśli nazywasz ją przymusem. Każde działanie, za które się bierzesz wynika z Twojej chęci a nie powinności.

Nie muszę, ale chcę!

To wszystko prowadzi nas do sedna, do jednej małej i prostej rzeczy. Zamień w swoim życiu słowo „muszę” na słowo „chcę”.Diametralnie zmieni to Twoje podejście do wszystkiego co robisz i da Ci motywację do działania.

Wyobraź sobie, że musisz wynieść śmieci. Dokonaj teraz zamiany i powiedz sobie „chcę wynieść śmieci”. I jak? Doskonale, jedyne co zrobiliśmy to zmiana jednego słowa, a nagle okazuje się, że wynoszenie śmieci wcale nie jest takie złe!

Załóżmy, że masz się z kimś spotkać. Jest to osoba, z którą nie masz najlepszych relacji i tak naprawdę nie pałasz radością na to spotkanie. Mówisz do siebie: „eh, muszę się z nim spotkać”. Zamień to na „chcę się z nim spotkać” i obserwuj zmianę w Twoich emocjach.

 

Widzisz, tu chodzi o to jak się czujesz za każdym razem, gdy masz coś do zrobienia. Możesz do siebie cały czas mówić „muszę”, czując się źle i nie będąc nigdy zmotywowany do swoich działań. Możesz też zacząć mówić „chcę” i czuć się dużo lepiej a także osiągać motywację nawet tam, gdzie nigdy jej nie było.

Chcesz wyrobić sobie z tego nawyk

Zasada jest prosta. Za każdym razem, gdy powiesz sobie w głowie „muszę”, popraw je na „chcę”. Po jakimś czasie wyrobisz sobie w ten sposób nawyk, a słowo „chcę” zacznie się naturalnie pojawiać tam, gdzie kiedyś królowało „muszę”.

Jedna uwaga- w relacjach z innymi ludźmi używanie słowa „muszę” może być nadal korzystne w pewnych kontekstach. Przykładowo gdy chcesz odmówić komuś propozycji wyjścia na imprezę, z pewnością łatwiej Ci będzie odmówić, mówiąc „muszę zostać w domu” niż „chcę zostać w domu”. Z drugiej strony zauważysz, że używanie słowa „chcę” zamiast „muszę” w rozmowie z innymi osobami sprawi, że będziesz odbierany jako osoba dużo bardziej szczera, autentyczna, godna zaufania.

Najważniejsze jednak jest abyś to do siebie zaczął mówić „chcę”. Ten mały nawyk myślowy może zupełnie zmienić jakość Twojego życia. Każda myśl to bowiem nasionko, którego owocami są Twoje działania i Twoje samopoczucie. Zadbaj o to, by otaczały Cię tylko te wspierające. Zajrzyj do naszego 5-dniowego kursu Myśli pod kontrolą, poświęconego zwalczaniu negatywnych nawyków myślowych i zastępowaniu ich pozytywnymi.

 

I pamiętaj, sama teoria nie zadziała, dlatego czas na praktykę. Proponuję Ci abyś zrobił sobie 3-dniową próbę i przetestował to w swoim życiu. Obserwuj jak zmiana tego słowa zmienia Twoje uczucia, jak to wpływa na Twoją motywację a także na jakość działania, do którego odnosi się słowo „chcę”.

 

O efektach daj znać w komentarzach!

Zostaw komentarz

  • Coś czuję, że nawiązałeś do mojego „Ktoś musi zacząć pierwszy…” :) No tak, nikt nic nie musi, tylko może (z musi to: urodzić się i umrzeć). Choć, żeby coś się stało to ktoś musi być pierwszy :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Norbi

    No właśnie z musi to: urodzić się i umrzeć no tam + parę czynności fizjologicznych . Ile to by ból zaoszczędzono na świecie gdyby ludzie zdali sobie z tego sprawę .

    Po za tym 1 szczere powiedziane w duchu ” chcę” jest warte 1000 „musisz” dochodzących z zewnątrz . Wiele osób wie że powiano np. się uczyć , że to dla ich dobra mówi sobie „muszę ” , słyszy to często od otoczenia ale co z tego ? Nie czyją z tego radości , czują się zniewoleni .

    Ja uczę się teraz codziennie po 6 godzin mimo że mam wakacje , absolutnie nikt mi nie każe , skończyłem już szkołę i to wcale nieźle . Powiem więcej ja muszę się uczyć codziennie ale tylko dlatego, że CHCE , che wyjść daleko poza szarość i przeciętność , poza własne ograniczenia . Chce żyć radośnie , pełnią swoich możliwości .

    „Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga
    Łam, czego rozum nie złamie”

    I tego wam życzę :)

  • Monika

    Michale muszę/chcę coś powiedzieć. Bardzo podoba mi się Twój język, konstrukcja wypowiedzi i dobór obraków do poszczególnych tekstów. Wszystko razem, oczywiście wraz z treścią poszczególnych artykółow tworzy spójną całość i wygląda bardzo profesjonalnie.

  • MuKuL

    A ja mam duże wątpliwości. Załóżmy, że z jakąś nieprzyjemną czynnością poradzimy sobie słowem „chcę”. Jednak w wewnątrz siebie czujemy, że mimo tego nie chcemy tego robić – np. to spotkanie z inną osobą. Po prostu sytuacja jest taka, że same słowo nam nie pomaga.

    No i teraz… Słowo to tylko zlepek liter, dla których człowiek nadaje znaczenie. W mózgu mamy zakodowane, że raczej „chcę” jest optymistyczne, ale co jeśli zaczniemy go używać do sytuacji mimo wszystko nieprzyjemnych dla nas? Powiem wam co… te słowo stanie się bardzo neutralne w stosunku do swego poprzedniego znaczenia.

    Mózg zacznie je kojarzyć nie tylko z tym co nam „naprawdę się chcę”, ale i z tym „nieprzyjemnym”.

  • MuKuL

    Oczywiście na początku to powinno pomagać, jednak w zależności od częstotliwości wmawiania sobie takich rzeczy mózg będzie wzmacniał połączenia z emocjami negatywnymi i po pewnym czasie 4-10 tygodniach (choć jak wspomniałem to zależy głównie od ilości takich sytuacji w danym okresie) samo słowo zacznie dla nas nabierać innego znaczenia.

    To jak z likwidowaniem ciężkiego nawyku (choć w tej sytuacji dobrego) – pomimo że od dzieciństwa słowo „chcę” miało etykietkę – pozytywne – to mózg jest w stanie to zmienić, wystarczy, że zaczniemy je stosować do tych złych emocjonalnie sytuacji.

  • Orest– Twojego artykułu akurat nie widziałem w czasie pisania mojego, a przedstawiłeś w nim bardzo ciekawe i korzystne podejście. Łącząc je z tym co ja napisałem i mówiąc sobie: „Ja CHCĘ być pierwszy” myślę, że powstaje całkiem fajny mix :)

    Norbi– Dokładnie, ta kwestia jest bardzo ważna w przypadku efektywnej nauki. Przymus do nauki czuje 90% uczniów/studentów, a przecież tak naprawdę każdy z nich uczy się tych rzeczy dla siebie!!! Każdy z nich chce się uczyć skoro to robi (oczywiście są wyjątki) a wmawiając sobie „muszę się uczyć”, tylko podcinają sobie skrzydła i zamykają drogę do łatwej i przyjemnej nauki. Widzę, że Ty zmieniłeś to podejście i gratuluję Ci tego.

    Monika– Witaj na blogu! Cieszę się, że znalazłaś tutaj coś dla siebie :)

    MuKuL– Cieszę się, że poruszyłeś taki temat. To co piszesz jest jak najbardziej logiczne i ma sens. Jest jednak jedna kwestia- to co ja zakładam w tym artykule, to zmiana emocji w momencie, gdy wypowiadamy słowo „chcę”.

    Gdybyśmy wmawiali sobie „chcę, chcę, chcę” jednocześnie odczuwając negatywne emocje cały czas, rzeczywiście- słowo to zaczęłoby się z nimi kojarzyć. Jednak to o czym ja mówię polega na tym, aby po powiedzeniu „chcę” negatywne emocje zniknęły- po to jest ta cała zabawa. A w momencie gdy one znikną, pojawiaja się motywacja i chęć zrobienia czegoś. Wtedy nie ma mowy o negatywnej kotwicy- wręcz przeciwnie.

    Oczywiście samo wypowiedzenie kilku liter „chcę” nie zmieni Twoich emocji, i tutaj wskazuję na podejście, o którym pisałem w artykule- „Masz wolną wolę i wszystko co robisz, robisz ponieważ chcesz tak robić.” W momencie gdy to zrozumiesz i zaczniesz żyć w zgodzie z takim przekonaniem, każde „chcę” zmieni Twój stan emocjonalny. Będzie pozytywną kotwicą, z której będziesz mógł korzystać zawsze i wszędzie.

  • Gosia:)

    Czy dobrze rozumiem, że powinniśmy również afirmację tworzyć ze słowem,,chcę”, czy też skuteczniejsze będą te ze słowem,,muszę”,np bardziej przekonujące jest ,,chcę dziś zrobić coś fantastycznego”,czy lepiej,,muszę dziś zrobić coś fantastycznego”?

  • Gosia– Oczywiście lepiej będzie ze słowem „chcę”. Jednak jeśli już mówimy o afirmacjach, to przede wszystkim niech one będą w czasie teraźniejszym. Wtedy powiesz: „Dziś robię coś fantastycznego”. Taka forma będzie znacznie lepiej oddziaływać na Twój umysł. I wtedy nie musisz używać ani „chcę” ani „muszę”.

    Pamiętaj też, że samo wmawianie sobie, że zrobisz dzisiaj coś fantastycznego, jeszcze nie znaczy, że tak będzie. Poza tworzeniem afirmacji zadaj sobie pytanie, co właściwie dzisiaj mogę zrobić fantastycznego, znajdź odpowiedź, i zdecyduj, że rzeczywiście to dzisiaj zrobisz :)

  • Oskar

    Po pierwsze to witam, bo już na tym blogu pisałem kilka komentarzy, a jakoś zapomniałem się przywitać.

    A co do artykułu. Codziennie muszę wstawać do szkoły rano, a ja raczej jestem z tych, którzy by się wylegiwali do południa. Zawsze jak mi jest ciężko wstać to cierpię na tym że muszę rano wstawać. Spróbuje teraz mówić, że chce rano wstawać. Może to coś mi pomoże. Od dzisiaj nie zacznę, bo jest sobota.

  • Kiedy wyrobimy sobie z tego nawyk , tak naprawdę będzie on działał przez chwilę.

    Z czasem przyzwyczaimy się do zmiany nazewnictwa – i po „cudownym” efekcie nie będzie śladu.

  • Mnie również zastanawia to, na ile jest to trwała zmiana, a na ile przejściowa fascynacja nowym zjawiskiem. Bez dłuższej refleksji i obserwacji swoich słów, choćby podczas pisania komentarzy, nic ona nie da.

    Osobiści zwracam na to uwagę osobom, dla których prowadzę coaching. Najważniejsze jest tu samoświadomość. Już samo zastanowienie się nad tym dlaczego używam takiego sformułowania, powoduje trwałe zmiany w późniejszych działaniach.

    Musisz koniecznie wypróbować to na sobie! :)

    Pozdrawiam.
    Artur

  • Paweł

    Jak ktoś do mnie mówi, że musi coś zrobić to odpowiadam:
    „musi to na Rusi, a w Polsce to kto chce” :)
    Zobaczymy jakie będą efekty

  • Psychika– skąd wiesz, że tak się stanie? Tu nie chodzi o samo tylko i wyłącznie słówko. Tu chodzi o całą zmianę podejścia. Słowo „chcę” jest wyzwalaczem, które Ci przypomina o tym, że tak naprawdę nic nie musisz.

    Ja korzystam z tego już od dawna, i moje „chcę” ma nadal taką samą siłę jak na początku. Gdy wypowiadam to słowo, zmieniam swoje podejście odnośnie sytuacji czy zadania, które mam przed sobą. Nie tylko dlatego, że użyłem tego konkretnego słowa. Ono było bodźcem, jednak kluczem jest zdanie sobie sprawy z tego, że tak naprawdę każdą rzecz, którą robisz w jakiś sposób chcesz robić. Masz wolną wolę i nic nie musisz.

    Zamiast spekulować i wyznawać sądy nie poparte żadnym doświadczeniem, warto po prostu tego spróbować na sobie.

  • pirek

    Podoba mi się zamiana „muszę” na „chcę”. Nieraz jednak stwierdziłem, że najlepszą nawet myśl można spieprzyć przez nieodpowiednie wykonanie. Jak się nad tym zastanowimy, to dojdziemy do wniosku, że nie warto wdawać się w zawiłe dygawacje, jak niektórzy moi przedmówcy, tylko stosować tę metodę wszędzie tam, gdzie ma sens. Na pewno są bowiem obszary, gdzie tego sensu nie będzie…co wynika z ogólnej definicji o twierdzeniach.

  • Mystic

    Nie ma co się zastanawiać, czy jest to na długą metę, jak zmieni się znaczenie tych słów dla was i tym podobnie: jeśli metoda nie zadziała, to nic nie stracicie. Jest to tylko pewna technika zaproponowana przez Michała, jak wam odpowiada, to możecie ją wykorzystywać (mi bardzo odpowiada i ją wykorzystuję z powodzeniem). W ogóle to polecam każdemu, żeby sam poeksperymentował, to jest najbardziej uczące.

    Moim zdaniem, jeśli ktoś będzie odczuwał głęboką niechęć i jednocześnie powtarzał „chcę”, to oczywiste jest, że to słowo mu się negatywnie zacznie kojarzyć. Sęk w tym, by, jak wspomniał Michał, zmienić swój sposób patrzenia na to, co jest do zrobienia. „Chcę” to tylko słowo, które jest dla większości ludzi już pewną kotwicą i może pomagać w wywoływaniu chęci. Jak zdążyłem się przekonać, każda kotwica jest (dla mnie) nieskuteczna jeśli nie połączy się jej z pewną celową koncentracją na uczuciu, które chcemy osiągnąć. To nie jest tak, że uruchamiam kotwicę i uczucie ‚wyskakuje’ samo – to ja muszę sobie je przypomnieć, to ja muszę je rozbudzić; kotwica w dużej mierze tylko pomaga je zapamiętać tak jak wymyślona historyjka pomaga mi zapamiętać formalne kroki dowodu twierdzenia matematycznego :) Jeśli będę ją powtarzał przy innej czynności, to nie znaczy, że nie będę już mógł za jej pomocą przypomnieć sobie dowodu.

  • Mythe

    Niektórzy twierdzą, że chcę nabierze innego znaczenia? Cóż, stosuję to podświadomie już od dłuższego czasu i jedyny efekt to większy spokój wewnętrzny, harmonia itd… zniknęło napięcie typu muszę to muszę tamto itd… nic nie muszę. :) Najlepszą metodą by się przekonać jest sprawdzić na sobie czy działa i czy się coś zmieni :) Wracając to stwierdzenia, że słowo „chcę” zmieni znaczenie. Proponuję mówić np. na kolor niebieski – żółty tak długo aż zakotwiczy się wam ten kolor i będziecie np. z dziewczyną czy chłopakiem i powiedzie popatrz kochanie dziś niebo jest bezchmurne, takie piękne – żółciutkie. :) Po prostu jak mówicie muszę posprzątać pokój a Wam się nie chce to powiecie „nie chce mi się tego robić” i np po chwili przyjdzie, ech chcę już nie słuchać gadania mamy więc posprzątam. itd. Podobnie jest z „nie mogę” i „nie chcę” jak powiedzie kiedyś komuś nie mogę się z Tobą spotkać to szybko w głowie zamienicie to na „nie chcę się z Tobą spotkać”. Niemoc jest gdy fizycznie nie możecie czegoś zrobić a chęci zależą od Was :) Więc macie wtedy więcej kontroli :)

  • creatura

    “Masz wolną wolę i wszystko co robisz, robisz ponieważ chcesz tak robić.” – Brzmi pięknie, ale sam wiesz, że to nieprawda. Tak jak wspomniałeś na przykładzie, często nasze „chcę” nie odnosi się bezpośrednio do zdarzeń i czynności, którym nadajemy etykietę „muszę”. Uczepię się przykładu ze spotkaniem z nielubianą osobą – idę na pewien układ, wymieniam swój czas na ewentualne korzyści płynące z dobrych kontaktow z tą osobą, ale często nie zdaję sobie sprawy z tego, że korzyści są niewspółmierne do wysiłku, jaki wkładamy w podtrzymwanie tej znajomości. Uczucie przymusu może być sygnałem, że potrzebna jest zmiana – może wcale nie chcę się spotykać z tym kimś, tylko przez grzeczność/brak asertywności nie umiem odmówić? Wmawiając sobie, że „chcę”, można nie zauważyć tej potrzeby zmian. Przyczyny naszych działań mogą być jeszcze bardziej złożone – przykład z uczeniem się: jest wiele osób studiujących na kierunku wybranym przez rodziców, który zupełnie ich nie interesuje. Robią to ze strachu przed odrzuceniem, potępieniem, z poczucia obowiązku, czy chęci zadowolenia kogoś za cenę własnego szczęścia. Czy to jest odpowiednia motywacja, by powiedzieć sobie „chcę”? Życzę autorowi większego dystansu do NLP.

  • spinny

    Jeże masz wybór to niestety ale musisz coś wybrać – jeżeli nie będziesz chciał czegoś wybrać to i tak wybierzesz – więc jest opcja, że „musisz” coś zrobić.
    Druga kwestia – czy „muszę” nie jest powiązane z Twoim systemem wartości ? Ćhcę byc dobrym obywatelem ale, by być dobrym obywatelem musze płacić podatki (nie chę ich płacić ale muszę, ponieważ chcę/wybieram bycie dobrym obywatelem – jeżeli nie będę płacił podatków (a mam taki wybór) ale legnie moje podstawowe założenie.

  • Marcin Wojtaszczyk

    Wydaje mi się, że można jeszcze włożyć „coś” między te dwie skrajności – mam na myśli słowo „powinienem”.

    „Muszę” budzi u mnie negatywne emocje i bunt… „Przecież nic nie muszę!”.

    „Chcę” nie zawsze jest zgodne z prawdą, bo nie zawsze mi się chce coś zrobić.

    Alternatywnie można sobie powiedzieć: „Powinienem, bo… (tutaj uzasadnienie, niezależnie czy będzie to kara, czy nagroda)”.
    „Powinienem bo…” wyrażone w takim stylu daje nam wybór. Nie okłamujemy siebie, jeżeli nie chce nam się czegoś zrobić, nie zmuszamy się mówiąc „muszę”. Dajemy sobie wybór, który uzasadniony karą lub nagrodą może nas dodatkowo motywować.

  • keyssy

    Odnosząc się do tego, o czym pisał MuKul, nasuwa się jedno spostrzeżenie. Mianowicie nie o wszystkim jesteśmy w stanie powiedzieć: „chcę”. I zupełnie nie powinniśmy tego robić (autosugestia i pozytywna afirmacja nie zawsze mogą nam wyjść na dobre). Bo jeśli ja „muszę się zmusić” (wspaniałe sformułowanie w tym kontekście:) do spotkania z daną osobą, może warto zapytać samego siebie, czy do tego spotkania faktycznie „musi” dojść? Dlaczego ja czuję, że muszę? Czytamy w artykule, że mamy wolną wolę. A zatem czasem – nie zawsze mamy taką możliwość – warto powiedzieć: nie chcę, więc nie muszę. To nasze życie. Nikt go za nas nie przeżyje. Ja właśnie jestem na etapie uczenia się tego.

  • zosia

    To „chce” a nie „musze” stosujemy aby miec spokoj wewnetrzny. Szczegolnie gdy mamy cos zrobic czego nie lubimy. Wtedy to cos jest mniej wstretne. Podam swoj przyklad. Jakos ostatnio nie mam checi do gotowania. Gdy stosuje slowo chce, to nie odrzuca mnie tak bardzo od garow. Chce ugotowac, chce aby domownicy byli zadowoleni , ze cos dobrego zjedli. Inna motywacja do dzialania. Oszukujemy sie czy nie, to nie o to chodzi. Tu chodzi o ile sie nie myle o to aby ten bat, ktory nad nami wisi bo cos musimy, zmienil sie w lekkie poszturchiwanie a czasami okazuje sie, ze to cos stalo nawet w miare przyjemne.

    • Filo

      Ale dlaczego mamy się robić w ch*ja? Bardzo nie podoba mi się taka zamiana.

  • zosia

    Hej Filo- czy slyszales o sile sugestii? Skoro jestes na tej stronie to cos cie w zyciu „uwiera” zreszta jak kazdego z nas. Dlatego chcemy/ a nie musimy/i szukamy mozliwosci, czytamy rozne artykuly o rozwoju emocjonalnym aby zycie stalo sie choc troche latwiejsze. Co do sugestii – jak cos chcemy a nie musimy ,lepiej nam wychodzi, jest przyjemniejsze itd. Dam ci przyklad, ktory moim zdaniem odzwierciedla te roznice w kazdej dziedzinie zycia, nawet w stosunkach miedzyludzkich. Np. powiem do ciebie- musisz teraz isc do sklepu!! Jak zareagujesz? Kto lubi rozkazy! Dla zasady prawie u kazdego odzywa sie protest. Gdy natomiast powiem- czy chcialbys teraz moj drogi pomoc mi i isc do sklepu? To jest prosba, ktora latwiej spelnic. To samo dotyczy naszych osobistych spraw. Gdy myslisz sobie- musze tego sie nauczyc! to bedziesz z niechecia zabieral sie do nauki i napewno to dluzej potrwa niz gdy powiesz sobie – chce sie tego nauczyc bo chce i juz! Rozumiesz roznice? To nie robienie sie w ch../swoja droga jest wiele innych milszych okreslen/ ale zmiana nawykow, przeramowanie, zmiana myslenia. Wszystko to jest dlatego aby to co robimy z czasem stalo sie przyjemniejsze a nie przymusem. Pytam sie jeszcze raz -kto lubi przymus?Mam nadzieje, ze pomoglam. Na poczatek zrob kilka eksperymentow a potem tak uczciwie z reka na sercu daj sobie odpowiedz- dziala ta zamiana czy nie?

  • Pingback: Jak się zmotywować do sprzątania? |()

  • Autogenes

    Jestem kim „jestem”.
    To w jaki sposób przeżyjemy własne życie zależy wyłącznie od nas.
    Szczęście nie istnieje jako reguła, jest ich dokładnie tyle samo wariacji ile ludzi na świecie.

    Świadomość określa byt a nie na odwrót jak czasami się słyszy.

    Odrzuć wszystkie uprzedzenia wpojone Tobie dotychczas i stań się Wszechmogącym Panem swojego życia, dodam jedynie, że możesz wszystko.
    Problemów przecież nie ma do momentu kiedy ich nie wykreujesz, życie w ogóle jest „zaje…ste” a jeżeli NIE to wyłącznie dla tego, że tak chcesz.

    Tak jak nie ma ciemności lecz jedynie brak światła tak również „zło” w czystej postaci nie istnieje dopóki jego sam nie stworzysz.

    Ciumaczki

  • Misiek9208

    Niedawno rozmawiałem z 4 letnim chłopcem i byłem zaskoczony dużą częstotliwością używania przez niego słowa „MUSZĘ”. Pomyślałem sobie w głowie- dziecko przecież ty nic nie musisz, masz 4 lata.. co najwyżej musisz siku albo jeść.. Później troszkę się zdysocjowałem i zrozumiałem że kto inny patrząc na sytuacje w których ja używam muszę pomyślałby tak samo jak ja o tym chłopcu – że nic nie muszę. Ta rozmowa i niesmak jaki miałem do dziecka (i otoczenia które go tego nauczyło) wpłynęło na mnie tak mocno, że od tego czasu nie mam problemu żeby ugryźć się w język za każdym razem kiedy zaczynam mówić „muszę”. Póki pamiętam o tym zdarzeniu zrobię co w mojej mocy aby weszło mi to w nawyk :) Pozdrawiam serdecznie
    Misiek

  • Samanta

    Uważam, że słowo „musze” w ogóle nie musi być używane. Można je zastąpić całkowicie słowem „potrzebuje”. Nawet w kontaktach z ludźmi.
    Cytuję ” „łatwiej Ci będzie odmówić, mówiąc „muszę zostać w domu” ” – tu można powiedzieć „potrzebuję zostać w domu” ;)