The Secret, czyli prawo przyciągania


wax_seal_800x600

Często proszony o napisanie kilku słów na temat fenomenu prawa przyciągania, w końcu postanowiłem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami na tym polu.

Jakkolwiek kontrowersyjne by to prawo nie było, w dużej mierze przyczyniło się ono do transformacji mojej osoby ze sceptyka wierzącego tylko w to co widzi, w człowieka z bardzo otwartym umysłem.

Ten artykuł nie jest instrukcją posługiwania się prawem przyciągania, bo informacji na ten temat jest w sieci wystarczająco dużo. Czytając to co poniżej, będziesz miał okazję zapoznać się z moimi doświadczeniami i podejściem do tego o czym mówi film „The Secret”.

 

W dużym skrócie prawo przyciągania przedstawione w tym filmie polega na tym, że przyciągasz do swojego życia rzeczy, o których myślisz. W zależności od tego czy Twoje myśli będą pozytywne czy negatywne, takie rzeczy będą przyciągane do Twojej rzeczywistości.

Poprzez stosowanie tego prawa na swoją korzyść możesz kreować swoją rzeczywistość przyciągając szczęście, radość, pieniądze, ludzi, upragnione sytuacje lub wymarzone rzeczy materialne. Aby to wszystko osiągnąć, zamiast myślenia o negatywnych rzeczach należy skupić wszystkie swoje myśli na tym czego pragniesz i prawdziwie uwierzyć w to, że to otrzymasz.

 

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji obejrzeć filmu „The Secret”, warto się z nim zapoznać. W bardzo zwięzły i motywujący sposób opisuje on, czym jest prawo przyciągania i jak je stosować. Trwa on około 90 minut i jest w całości dostępny za darmo w sieci. Wersja z polskimi napisami znajduje się poniżej:

 

 

Jak już napisałem wyżej nie będę tutaj opisywał w jaki sposób stosować prawo przyciągania (ani o wyjątkowo skutecznej marketingowej strukturze powyższego filmu, która w dużej mierze przyczyniła się do niezwykle szybkiego spopularyzowania prawa przyciągania), gdyż w sieci znajdziesz bardzo dużo informacji na ten temat. Jeśli chcesz zapoznać się z dokładnymi etapami stosowania prawa przyciągania, zobacz powyższy film.

W tym artykule chciałbym skupić się na moich doświadczeniach z prawem przyciągania. Posiadając raczej analityczny umysł zawsze sceptycznie podchodziłem do tego typu koncepcji. Potrzebowałem namacalnych dowodów, aby w coś uwierzyć. Wychodziłem z założenia, że skoro czegoś nie widzę lub nie mogę dotknąć, to oznacza, że to nie istnieje. Dość długo w moim życiu trzymałem się tego podejścia. Gdy kilka lat temu zacząłem świadomie podważać swój sposób patrzenia na rzeczywistość, trafiłem na „The Secret”. Początkowo trzymając się jeszcze swojego sceptycyzmu przez jakiś czas nie zabierałem się za obejrzenie tego filmu.

 

Gdy w końcu zobaczyłem „The Secret”, zrobił on na mnie duże wrażenie. Mimo, że treść przekazu wydawała mi się naciągana a koncepcje przedstawione w tym filmie dalekie od mojej wersji rzeczywistości, film dał mi do myślenia. W związku z tym, że już wtedy miałem podejście typu „zanim będę miał na jakiś temat opinię, sam muszę tego doświadczyć”, postanowiłem spróbować. Możesz sobie wyobrazić jak wielkie było moje zaskoczenie, jak prawo przyciągania zaczęło działać. Przez jakiś czas trudno było mi zaakceptować fakt, że to się dzieje. Miałem namacalne dowody w postaci konkretnych wydarzeń w moim życiu, które potwierdzały działanie tej koncepcji… Mimo to było to duże wyzwanie dla mojego światopoglądu. To był moment, w którym zacząłem otwierać swój umysł na nowe rzeczy. Na rzeczy, których nie widać, a które być może w tej rzeczywistości istnieją.

 

Jednym z bardziej racjonalnych wytłumaczeń działania prawa przyciągania jest to, że pozytywnie myśląc i przyciągając dane rzeczy do swojego życia tak nastawiamy nasz umysł, że później zauważamy tylko to o czym myślimy. Tak więc nasze pragnienia mogą działać jak pewnego rodzaju filtr, który przesiewa informacje napływające z rzeczywistości pozwalając nam zauważyć tylko to co chcemy. Jeśli chcesz dokładniej zapoznać się z działaniem filtrów, przeczytaj artykuł o filtrach umysłowych. Przez jakiś czas również kategoryzowałem prawo przyciągania jako ciekawe zjawisko działania umysłu, natomiast to przekonanie również zostało poddane wątpliwości.

 

Okazało się, że w mojej rzeczywistości miały miejsce czasami takie sytuacje, których nie mógłbym w żaden sposób wytłumaczyć racjonalnie. Zdecydowanie nie mogły to być wyjątkowe zbiegi okoliczności podciągnięte przeze mnie pod prawo przyciągania. Kiedyś leciałem wraz z moją drugą połówką do Paryża na kilka dni. Gdy na miejscu otworzyłem swój bagaż okazało się, że ktoś z obsługi lotniska ukradł mi 100 euro, które miałem gdzieś schowane. Postanawiając nie psuć sobie wyjazdu faktem, na który i tak nie mam wpływu, szybko zapomniałem o całej sytuacji. W połowie pobytu przypomniałem sobie o tym jednocześnie myśląc o prawie przyciągania i o tym, że jeszcze nie stosowałem go w kwestii pieniędzy. Wyobraziłem sobie więc, że trzymam owe 100 euro w ręce, czując że je odzyskałem. Kilka razy wykonując taką wizualizację znów zapomniałem o całej sprawie. W ostatni dzień gdy rozliczaliśmy się z recepcjonistką hotelu ta omyłkowo wydała mi o 100 euro za dużo (!), czego początkowo nie zauważyliśmy. Gdy jadąc na lotnisko zdałem sobie sprawę z tego faktu, nie mogłem w to uwierzyć. Trzymałem 100 euro w ręce, z ogromnym zdziwieniem zastanawiając się jak to możliwe. Sprawa zakończyła się tak, że recepcjonistka zdając sobie sprawę ze swojej pomyłki do mnie zadzwoniła i poprosiła o przelanie tej kwoty z powrotem. W tym momencie mogłem podjąć świadomą decyzję, która już nie miała nic wspólnego z prawem przyciągania, bo w rękach trzymałem 100 euro, które mogłem sobie zostawić bez żadnych konsekwencji. Ku wielkiej radości recepcjonistki zdecydowaliśmy się jednak oddać jej omyłkowo wydane pieniądze.

 

To zdarzenie, zaraz obok innych (chociażby miejsca parkingowe w godzinach szczytu w dokładnie takich miejscach, w których chciałem się zatrzymać samochodem i sobie to wyobraziłem) dało mi dużo do myślenia. To było wyzwanie dla mojego sposobu patrzenia na świat i zacząłem otwierać swój umysł. Co ciekawe, kilka dni temu otrzymałem maila od jednej z czytelniczek. Napisała w nim, że jej znajoma pracując z prawem przyciągania wyleczyła się z raka. Daje to do myślenia. Być może jest tam coś więcej niż działanie filtrów umysłowych. Być może rzeczywiście jest tam jakieś prawo, które mówi o tym jak wpływamy myślami na otaczającą nas rzeczywistość.

 

Wiele osób neguje prawo przyciągania powołując się na to, że nie jest ono naukowo udowodnione. Też kiedyś miałem podobne podejście do wszystkiego czego nie mogę dotknąć. Okazuje się jednak, że nauka jeszcze raczkuje. Wiemy niesamowicie mało o tym jakimi prawami rządzi się rzeczywistość! Próba ogarnięcia wszystkich zjawisk aktualną naukową wiedzą to dokładnie taki sam brak inteligencji jak stwierdzenie, że błyskawice są miotane przez Zeusa. Naturą umysłu jest szukanie odpowiedzi i racjonalizowanie czegoś, czego ten umysł nie zna. Większość rzeczy, których nie rozumiemy przypisujemy bóstwom, co jest praktykowane zresztą od tysięcy lat. Mimo, że nauka poszła bardzo do przodu, ten schemat wcale się nie zmienił. Nadal wiemy bardzo mało, nadal większość zjawisk pozostaje niewyjaśniona. Błędem więc byłoby próbowanie zbadania prawa przyciągania wiedzą, którą teraz posiadamy. Nasz poziom rozwoju w kontekście wiedzy o rzeczywistości jest zdecydowanie nieadekwatny do tego, jakimi prawami rządzi się Wszechświat.

 

To podejście pozwoliło mi otworzyć mój umysł, bardzo szeroko. Kiedyś byłem ateistą, teraz wiem, że nie wiem. Bo skąd mogę wiedzieć? Okazuje się, że im większą masz wiedzę, tym więcej jest pytań. A im więcej jest pytań tym bardziej zdajesz sobie sprawę z tego, jak mało wiesz. I to jest prawdziwa inteligencja, kiedy nie bronisz swojego zdania choćbyś nie wiadomo jak bardzo był go pewien. Inteligentny jesteś gdy zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę to niczego nie możesz być pewien. Że wszystko jest możliwe. Dlatego też nie mówię, że prawo przyciągania istnieje lub nie istnieje. Nie wiem tego na pewno, wiem natomiast jakie miałem doświadczenia. One pozwalają mi z tego korzystać mimo, że nie potrafię tego ogarnąć wzorami. Kto wie, być może nauka kiedyś wpadnie na pewien trop i w książkach (o ile jeszcze takowe będą istnieć) ludzie będą się uczyć o prawie przyciągania.

 

Otwórz więc swój umysł i daj sobie szansę na poznanie nowych rzeczy. Bez względu na to czy prawo przyciągania wydaje Ci się bzdurą czy najprawdziwszym faktem, sam tego doświadcz zanim stworzysz sobie opinię na ten temat. Czy ja teraz stosuję prawo przyciągania? Rzadko, bo znalazłem inne, jeszcze lepsze sposoby na kreowanie swojej własnej rzeczywistości. Jednakże bardzo dużo się dzięki temu nauczyłem i wiem, że bez tego nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

W związku ze skutecznym korzystaniem z prawa przyciągania wiąże się wiele ciekawych niuansów jak chociażby kwestia niezachwianej wiary w to, że daną rzecz przyciągniesz. Zajrzyj na forum, gdzie w temacie o prawie przyciągania wywiązała się bardzo interesująca dyskusja na ten temat.

Daj znać w komentarzach jakie jest Twoje podejście do prawa przyciągania i jakie masz doświadczenia!




Spodobał Ci się ten artykuł?
- Po więcej, subskrybuj kanał RSS |
- Przedyskutuj ten artykuł na forum |
- Zainwestuj w książkę ze sklepu
|



Podobne artykuły:

  • Filmy, które warto obejrzeć
  • Pozbądź się strachu przed porażką
  • Czy warto czytać szybko?
  • Rozwojowy detoks



  • Komentarze (82)

    1. lukrecja:

      Witaj Michale, strasznie zaintrygowałes mnie tymi “lepszymi sposobami kreowania rzeczywisrosci”, co dokładnie miałes na mysli? Np zmiany submodalnosci o kotrych ostanio pisałes? pozrawiam

    2. Damian:

      “Witaj Michale, strasznie zaintrygowałes mnie tymi “lepszymi sposobami kreowania rzeczywisrosci”, co dokładnie miałes na mysli? Np zmiany submodalnosci o kotrych ostanio pisałes? pozrawiam”

      Dokładnie o to samo chciałem zapytać. Co takiego może być w tym lepsze niż Prawo przyciągania?

    3. Makl:

      Mnie też… :) Proszę o szczegóły…

    4. Mystic:

      Dobry artykuł, otwarty, samokrytyczny umysł jest ogromnym atutem i warunkiem, by się móc rozwijać. Mnie interesuje prawo (hipoteza) przyciągania, choć z wielu powodów wątpię w jego prawdziwość, aczkolwiek jej nie wykluczam.

      Chciałbym wtrącić słówko o metodzie naukowej, które, jeśli mi się uda, podważy przekonanie wielu osób na temat nauki.

      To nie jest tak, że to, co nie zostało zrozumiane, zbadane i opisane wzorem jest negowane przez naukę, nie wiem kto wciska to przekonanie ludziom w mózg, ale to nieprawda. Tak jak napisał Michał, większość zjawisk we wszechświecie NIE JEST dogłębnie zrozumiana. Dla ścisłości – nie ma zjawiska w pełni zrozumianego, bo pytanie “dlaczego” prowadzi ostatecznie do odpowiedzi “nie wiem”. I to JEST jak najbardziej naukowe.

      Nauką jest nie tylko matematyka, w której wszystkiego się dowodzi teoretycznie. Istnieje takie nieścisłe pojęcie jak nauki przyrodnicze, których podstawą metodą poznawczą jest doświadczenie/obserwacja rzeczywistości/eksperyment. Tak! Nie musimy mówić dlaczego ani jak dokładnie coś zachodzi. Jeśli udowodnimy, że coś po prostu zachodzi, tworzymy wiedzę naukową.

      Właśnie takie podejście jest tym, czym jak się kieruję poznając świat – zdroworozsądkowe myślenie. Gdybym zobaczył, że przyciąganie działa z jakimś prawdopodobieństwem, to bym je z takim właśnie prawdopodobieństwem je zaakceptował i wcale nie musiałbym najpierw wiedzieć jak to działa. Tak samo jak akceptuję to, że mój mózg działa – nie muszę wiedzieć jak, wystarczy, że wiem, że działa.

      Skoro zdementowaliśmy już sprawę nauki, zachęcam wszystkich zainteresowanych, abyśmy doświadczalnie w kontrolowanym eksperymencie zbadali hipotezę przyciągania i obliczyli prawdopodobieństwo jej prawdziwości (przyjmując normalny rozkład zmiennej losowej). Można to zrobić za pomocą prostych i gotowych metod. Taką samą propozycję wysunąłem na forum ale jakoś nikt nie był zainteresowany. No chyba, że naprawdę wszyscy wolą opierać swoje przekonania na kilku historiach, które się kiedyś komuś przytrafiły.

      Tak jak napisał Michał, trzeba mieć umysł otwarty na rzeczywistość, wiemy niewiele, ale jesteśmy w stanie się dowiedzieć więcej! Bądźmy uwierzyć w to, co jest prawdą, a obalić to, co kłamstwem. Kto się pisze na badacza?

    5. Mystic:

      poprawka: Bądźmy gotowi* uwierzyć

    6. Damian:

      @Mystic, jeżeli mogę jakoś pomóc w tym eksperymencie, to ja się na niego piszę.

    7. Dathen:

      Nie wiem dlaczego, ale wygląda mi to na kolejną metodę autosugestii. Oprócz filtrów umysłowych wspomnianych wyżej, to podświadomie dążymy do tego co sobie “wmówiliśmy”. Cóż, może życie zweryfikuje moją opinię.

      “Kiedyś byłem ateistą, teraz wiem, że nie wiem. Bo skąd mogę wiedzieć?”

      Agnostycyzm ;) . Dlatego m. in. dziwi mnie postawa ateistów, którzy twierdzą, że na pewno nie istnieje jakiś wyższy byt. To ich “na pewno” jest dla mnie tyle samo warte co “na pewno Bóg istnieje” osób wierzących. Bo ciekawe co im daje taką pewność.

    8. Me77:

      Dziękuję za ciekawy artykuł, który wywołał bardzo przyjemne odczucia, bo właśnie tak się składa, że „coś przyciągam”;)

      Ten film widziałam setki razy, zawsze go oglądam, kiedy potrzebuję się podbudować.
      W moim przypadku od pierwszego obejrzenia, weszłam w prawo przyciągania całą sobą, naturalnie wyczułam, że to jest to, czego szukałam i oto ktoś to potwierdza w sposób, który nie pozostawia mi złudzeń.

      Wcześniej czytałam różne książki w tym „Możesz, jeśli myślisz, że możesz”, która również się opiera na prawu, choć nie jest ono tak dobitnie przedstawione jak w sekrecie.
      W moich doświadczeniach bywało różnie, bo o ile weszłam cała w sekret to nie zwróciłam uwagi, z czym tam wchodzę. Miałam bardzo dużo podświadomych bloków, złych przeświadczeń, które sabotowały rezultaty mojej pracy z prawem. Z tego też powodu tu trafiłam, aby dalej się rozwijać, oczyszczać swój umysł, emocje, bo należy pamiętać, że prawo przyciągania to narzędzie, opiera się ono na naszych myślach i emocjach, dlatego tak ważne jest, abyśmy najpierw skupili się na swoim wnętrzu.

      To, że przyciągam ludzi, sytuacje, filmy, oferty pracy itd. to standard. Jednak jeden z największych bloków dotyczył pieniędzy, nawet, kiedy oglądałam film, sądziłam, że to ten amerykański kit z czekami w skrzynce, tak z niczego nagle pieniądze spadają. Tak było do czasu, kiedy sama nie znalazłam na swoim koncie bonusa, akurat wtedy, kiedy miałam ważny wydatek. Skąd pieniądze? Dosłownie z nikąd, bo kto by pomyślał, że urząd się może pomylić na czyjąś korzyść?;) Kilka dni temu w radiu wygrała kobieta, która z niedowierzaniem mówiła „ Nie wierzę, wczoraj właśnie oglądałam film Sekret…”

      Wiele już stworzyłam dzięki prawu przyciągania, naprawiłam wszystko, co było do naprawienia, każdą sytuację odtworzyłam z jego pomocą i postąpiłam tak jak należało ( prawie każdą) teraz buduję dalej nową wspaniała rzeczywistość wykorzystując całą wiedzę prawa, nlp, potęgi podświadomości i wiary;) I spodziewam się dalszych cudów!; )

    9. Alicja:

      Mystic, ja się piszę.

    10. mateus:

      Ciekawe, ale tłumaczenie do filmu robił ktoś, do kogo raczej polska ortografia nie została przyciągnięta. Niektóre błędy po prostu porażają.

    11. somehopeforme.blogspot.com:

      witam
      film o którym piszesz widziałam po raz pierwszy jakiś rok temu. od tamtej pory oglądałam go kilkanaście razy. gdy tylko w księgarniach pojawiła się książkowa wersja ‘the secret’ od razu ją nabyłam.
      moim zdaniem wszystko o czym jest w filmie powiedziane jest prawdą i ma sens. bo ludzie nie są świadomi dlaczego akurat tak a nie inaczej układają się w życiu ich losy. ten film pozwala nam to zrozumieć. dodatkowo zostały podane ciekawe techniki które mogą nam ułatwić wiele spraw. kwestia jest tylko w tym żeby uwierzyć w słowa ludzi którzy się tam wypowiadają, wielokroć podając przykłady z własnego życia. bo tak naprawdę samo podejście do tematu najwięcej znaczy.
      przyznam że sama próbowałam stosować prawo przyciągania. ale chyba było to bezskuteczne. możliwe że robiłam to w niewłaściwy sposób, że oczekiwałam rezultatów ‘na już’. nie ukrywam że dość szybko się zniechęciłam i zaprzestałam tych praktyk. od jakiegoś czasu jednak coraz poważniej myślę o ponownej próbie zastosowania prawa przyciągania. powód jest prosty. w moim życiu kilka spraw się skomplikowało. może właśnie to jest dobry czas by spróbować raz jeszcze.

    12. seba.maty:

      witam

      sekret znam swiadomie od kilku miesiacy. ksiazke dostalem od dziewczyny ktora przyciagnela mnie korzystajac z tego prawa. ksiazka zrobila na mnie mega wrazenie, wiedzialem ze skutecznosc dzialania sekretu zalezy od mojej wiary w to wiec od razy jak dziecko zaczalem chlonac cala wiedze. wszystko wydawalo mi sie bardzo prawdopodobne bo wiele takich przypadkow w zyciu swoim i innych osob zaobserwowalem. praktyke zaczalem od malych pragnien aby ugruntowac wiare. potem juz jest coraz latwiej. mam wielu znajomych ktore znaja sekret i go skutecznie uzywaja. to jeszcze bardziej potwierdza istnienie prawa. niedawno zauwazylem ze korzystajac z sekretu dostaje sygnaly do odpowiedniego dzialania ktore zblizaja mnie do realizacji wymarzonych celow. i to uwazam jest bardzo wazne. nie zdarzylo mi sie ze cos sie zrobilo samo, ze budze sie i nagle tuli mnie moja druga polowka albo moj wymarzony samochod stoi na moim ogrodku ;) stosowanie sekretu jedynie albo aż maluje sciezke naszego zycia w kierunku celu. dzialanie, czesto nieswiadome odgrywa istotna role.

      pozdrawiam wszstkich :)

    13. Mystic:

      OK! licząc mnie jest 3 chętnych. Może uda się kogoś jeszcze namówić? Damian, Alicja, napiszcie czy wierzycie w to prawo (najlepiej jak wierzycie :P bo w tym eksperymencie to jest istotne) i jakie jest wasze zdanie o rzeczach (i metodach) które można przyciągnąć.

      Skoro mamy zbadać możliwość wpłynięcia umysłu na rzeczywistość będącą poza naszą fizyczną kontrolą (czyli wykluczamy autosugestię, pewność siebie, filtry itd, mój wstępny pomysł jest taki, by dokonać wielu losowań kostką sześcienną lub monetą, przy czym jeden z wyników będzie przyciągany – już się zabrałem za porównywanie metod obliczeń, które posłużą do statystyki i wyznaczenia prawdopodobieństwa. Co do eksperymentu, może to się odbyć kilkoma seriami na przykład w trzech kolejnych dniach (żeby dać przyciąganiu czas zadziałać).

      W sumie to możemy się z tym projektem niedługo przenieść na forum, tam będzie mniej chaosu.

    14. Smutas:

      A ja chyba o prawie przyciągania wole czytać, film do mnie nie przemówił, za wiele w nim emocjonalnego przekazu i marketingowych chwytów, nie podobało mi się takie generalizowanie świata i uzależnianie Wszystkiego (!) co nam się przytrafia, zarówno złego jak i dobrego, od naszego myślenia! nie zgodzę się, bo czasami, a może nawet częściej jest to siła wypadkowa kilku czynników (gdzie np mowa o działaniu fizycznym, o przypadku, o wierze i przeznaczeniu?!). Nie kwestionuje siły myślenia, pozytywnego myślenia, bo chyba głównie właśnie tu o takie chodzi (a na ten temat była mowa już znacznie wcześniej), wiele wtedy człowiek dostrzega więcej rzeczy niż się zadręcza negatywnymi myślami itp..
      Oglądając ten film można się załamać wnioskując ze wszystko co do tej pory się nam złego przydarzyło jest wynikiem naszego negatywnego myślenia, to jest wielkie obciążenie psychiczne, odpowiedzialność za każde zło, które się nam przytrafiło, a chyba nie zawsze tak jest, jak wspominałam na to się składa wiele innych czynników…
      poza tym film oraz sama metoda trochę uderza w religie, wiarę chrześcijańska, w los i przeznaczenie człowieka…
      To chyba tyle ze mnie ;)
      pozdrawiam niedzielnie

    15. Alicja:

      Mystic
      Jeśli chodzi o prawo przyciągania to jak najbardziej w nie wierzę, jednak wg mnie nie wystarczy siedzieć na tyłku i “przyciągać” tylko połączyć przyciąganie z działaniem. Co za tym idzie – gdy działasz masz większą wiarę w to, że się uda niż gdy tylko wizualizujesz (choć nie uważam, że sama wizualizacja jest bezużyteczna – też może zdziałać ‘cuda’ )
      Myślę, że dobrym pomysłem będzie przeniesienie tego wątku na forum, na pewno znajdzie się więcej chętnych. Mam jeszcze jedną osobę, która na pewno tez będzie chciała wziąć w tym udział – więc jak na razie jest nas 4 ;)

    16. Michał Pasterski:

      Lukrecja, Damian, Makl- Życie tu i teraz, ciągłe działanie robiąc to co jest moją największą pasją :)

      Smutas

      Oglądając ten film można się załamać wnioskując ze wszystko co do tej pory się nam złego przydarzyło jest wynikiem naszego negatywnego myślenia, to jest wielkie obciążenie psychiczne, odpowiedzialność za każde zło, które się nam przytrafiło, a chyba nie zawsze tak jest, jak wspominałam na to się składa wiele innych czynników…

      Przede wszystkim każde zło, które się Tobie przytrafiło jest “złem” tylko do momentu, do którego w ten sposób na nie patrzysz. Czy gdyby pewne sytuacje się w Twoim życiu nie wydarzyły (również te z pozoru złe), to czy byłbyś w tym miejscu, w którym jesteś teraz, interesując się rozwojem osobistym (zakładam, że się interesujesz, skoro czytasz tego bloga:) )? Być może tkwiłbyś w miejscu, nie robiąc nic produktywnego. Patrząc z tej perspektywy, być może to wszystko wcale nie było złe, ale nawet wręcz przeciwnie- dobre i POTRZEBNE, abyś poszedł w pewnym kierunku. Na wszystko można spojrzeć inaczej, bo ktoś może złamać nogę jeżdżąc na nartach, a leżąć w szpitalu poznać dziewczynę, z którą spędzi resztę życia. Czy w takim razie złamanie nogi było “złe”?

      Nie traktuj odpowiedzialności jak brzemię, bo po co wogóle masz czuć nacisk rzeczy z przeszłości, które już nie istnieją (a jeśli już, to tylko w Twojej głowie)? Potraktuj to jako wielką wolność, bo stając się odpowiedzialny wreszcie masz kontrolę nad swoim życiem. Wreszcie zaczniesz się uczyć ze swoich błędów. Wreszcie będziesz mógł zmienić swoje myślenie bo doświadczysz, że ma to ogromne znaczenie. Sprawdź to w swoim życiu a zobaczysz, że ono się zmieni.

    17. shakal:

      Michał: Jeśli tak łatwo uwierzyłeś w ulotne “prawo przyciągania” to co stoi na przeszkodzie, żeby nie wierzyć w Boga? Na jego istnienie jest więcej dowodów niż na nowinki z neuropsychologii. Choćby sam fakt że żyjesz, oddychasz i jesteś świadomy, możesz doświadczać życia sobą… Jak myślisz czy fenomen istnienia życia i całej złożoności wszechświata jest tylko przypadkiem? Czy według Ciebie cała celowość kreacji i istnienia jest poprostu i “nikt” za tym nie stoi?

    18. Amciek:

      Witaj Michale
      Piszesz, że nauka jeszcze raczkuje w tym temacie, jednak nie do końca. Polecam film ‘What the Bleep Do We Know!?’ i jego kontynuację, albo rozwinięcie ‘What the Bleep!?: Down the rabbit hole.’ Film jak się go opisuje para naukowy, próbujący wyjaśnić w jaki sposób kształtowana jest rzeczywistość. Tematyka podobna jak w filmie Sekret, jednak widziana oczami fizyków kwantowych. Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji go oglądać – polecam.

    19. Michał Pasterski:

      shakal

      Na jego istnienie jest więcej dowodów niż na nowinki z neuropsychologii.

      To jest Twoje zdanie.

      Czy według Ciebie cała celowość kreacji i istnienia jest poprostu i “nikt” za tym nie stoi?

      Nie wiem :) Mówię to całkowicie świadomie i wiem, że jest to najszczersza i najbardziej spójna odpowiedź jaką jestem wstanie Ci tutaj dać.

      Wszystko co sądzą wierzący oraz ateiści to poglądy, których nikt nie może być pewien. Oba poglądy opierają się na argumentach, które można rozsypać jak domek z kart, dlatego też spór między wierzącymi a ateistami nie ma końca.

      Jeśli wychodzisz z założenia, że coś jest NA PEWNO, bardzo ograniczasz swoją umiejętność poznawania świata. Bo powiedz mi, tak naprawdę, skąd możesz to wiedzieć?

      P.S. To nie jest miejsce na dyskusję o religii, dlatego jeśli chcesz kontynuować rozmowę, zapraszam Cię na maila.

      Amciek- Widziałem obie części i przyznam, że są niezwykle ciekawe i bardzo rozszerzają umysłowe horyzonty. Jednocześnie wiem, że wiele osób znających się na rzeczy krytykuje idee zawarte w tym filmie jako nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, dlatego mam dystans do tego typu koncepcji. Mimo to wciąż z chęcią zgłębię ten temat, nie odrzucając z miejsca tego co mówią w “What the Bleep Do We Know”.

    20. Mystic:

      Alicja, w weekend postaram się ogarnąć i zrobić sobie trochę czasu na założenie tematu na forum Neureka, uściślenie wszystkiego i przedstawienie wstępnej koncepcji eksperymentu. Będzie to też miejsce, gdzie omówimy co uważamy, że można osiągnąć przyciąganiem, a czego nie, tak, byśmy wiedzieli dokładnie co robimy i po co.

      Shakal, szanuj poglądy innych. Wyrażanie się pogardliwie (“nowinki neuropsychologii”) o czyichś wierzeniach dlatego, że ty masz inne jest co najmniej nieeleganckie. O rzekomej “oczywistości” twojego religijnego światopoglądu i wymienionych przez ciebie dowodach można by wiele mówić. Mamy od tego forum.

    21. Lady Chazzz:

      Piszesz, iż znalazłeś inne sposoby. Może ten temat rozwinął byś w kolejny artykule, albo przynajmniej uchylił rąbka tajemnicy – czym one są? Czy to właśnie NLP?

    22. Seba:

      Poznałem sekret parę lat temu, nie mam nawet cienia wątpliwości co do jego skuteczności. Jako uzupełnienie poleciłbym “Klucz do sekretu” Joe Vitale – omijając lanie wody autora można tam znaleźć nieco więcej informacji na temat przekonań, filtrów w naszej podświadomości i przede wszystkim metody jak to przeprogramować. Sekret sam w sobie nie jest zły, szkoda tylko, że tak wiele ludzi żyje w nieświadomości …

      btw. U mnie czasem jest tak, że sytuacje o których myślę po prostu odpycham i nie przytrafiają mi się w życiu. Ale to kwestia mej zabawy z dzieciństwa =)

    23. Mystic:

      Lady Chazzz, właśnie wam powiedział. Szerzej napisał o tym tutaj: http://michalpasterski.pl/2009/10/badz-tu-i-teraz/ Przyciąganie polega na myśleniu o czymś, czego nie ma (by to przyciągnąć). Michał widocznie postanowił skoncentrować się na tym, co jest tu i teraz. Tak ja to przynajmniej rozumiem i sam podzielam tę postawę.

    24. Psychika.net:

      nie wierzcie w to :)

    25. Mustang883:

      Witam,
      w naukowy sposób chyba nie można tego wyjaśnić ale coś w tym Prawie Przyciągania jest.

      Oto moje przykłady:

      Bardzo się stresowałem przed obroną pracy magisterskiej. Generalnie stresowałem się przed egzaminami ustnymi na studiach ale teraz stres powinien być jeszcze większy. Przeczytałem na necie, że aby uniknąć tego stresu najlepiej bardzo dokładnie wyobrazić sobie co będę robił po obronie. Z kim się spotkam, jak będę się czuł, jaka będzie radość do zakończeniu studiów itd. Taki sposób walki ze stresem ma dużo wspólnego z Prawem Przyciągnia. Wyobraziłem sobie ww. sytuacje bardzo dokładnie, w najmniejszych szczegółach.
      Jaki był efekt??? Piorunujący. Absolutnie zero stresu na obronie, mało tego, uspokajałem innych studentów broniących się z mną, byłem wyluzowany, żartowałem, a podczas obrony poszło mi dobrze, dostałem 5. To trochę dziwne ale w głowie chyba miałem zakodowane, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko iść i się obronić i tak będzie na 100%, innej możliwości nie brałem pod uwagę. Ktoś powie, że to tylko obrona i, że 99,99% ludzi się broni ale chodzi mi tutaj bardziej o stres, którego w normalnych okolicznościach raczej bym nie uniknął.

      Inny przykład, wczoraj będąc na pływalni, słyszałem fragment ulubionej piosenki. Ostatnio strasznie ten utwór “chodził” za mną. No i pospiesznie wyszedłem z szatni żeby kawałek utworu dosłuchać jeszcze w samochodzie. Niestety spóźniłem się trochę i odtwarzana była już kolejna piosenka w radiu, ale coś mi mówiło, że znajdę to na innej stacji, że jest tak fajna, że zaraz będzie na innej. Oczywiście była, za jakieś 30 sek. Można to nazwać przypadkiem, można mówić, że piosenka jest popularna to ją często grają ale dodam, że mój odbiornik w samochodzie jest w stanie wyłapać tylko 3 stacje (mieszkam w małym miasteczku) radiowe z czego w jednym z nich ta piosenka już leciała 3 min wcześniej, a więc liczba stacji które mogły zagrać ten utwór w tym momencie zawęża się do 2.

      Inny przykład – pomyślałem kilka razy o koleżance z którą nie miałem kontaktu od ponad 6 miesięcy, nazajutrz sama się odezwała, tak po prostu.

    26. Mystic:

      A zobacz – jeśli to prawda – jaką masz wtedy wyjątkową rolę :) Myślisz o piosence i we tej chwili kosmiczny umysł zaczyna działać – cofa się w czasie (może nawet wiele dni), oblicza wszystkie możliwości i precyzyjnie wywołuje kluczowe wydarzenia, które doprowadziły ostatecznie do podjęcia decyzji o takiej kolejności odtwarzania przez człowieka układającego listę na dzień, w którym ty istniejesz. W takim razie możesz ingerować w przeszłość! Zacznij to świadomie wykorzystywać, to naprawdę jest coś.

      A może to nie tak, może nikt nie podejmuje tych decyzji, tylko to wszystko jest iluzją na bieżąco generowaną specjalnie dla ciebie? Jak w grze komputerowej. Wtedy dopiero masz możliwości!

      Nawet nie wiecie ile można wydusić z takiego przyciągania jeśli ono zachodzi…

    27. Bart.:

      przyciąganie…owszem, ale ja postrzegałbym to raczej w kategorii pozytywnego myślenia, a co za tym idzie chęci do działania, dostrzeganie perspektyw i ogólne nastawienie do życia. więcej osiągnie człowiek, który myśli, że szklanka jest do połowy pełna niż człowiek myślący, że jest do połowy pusta. pierwszy mając wode ma przed sobą nowe perspektywy, drugi ‘wody nie ma’ co za tym idzie- perspektyw również nie.

      a jeśli ktoś chce rzucać kostkami, monetami itp. to niestety, ale wydaje mi się mocno naiwny. poza tym wszystkie sytuacje w temacie prawa przyciągania można podpiąć np. pod zbieg okoliczności. a te wszystkie książki Myrphy’ego czy ten cały “Sekret” owszem niosią z soba przesłanie (szczególnie Murphy w potędze podświadomości, Sekret jest dla mnie mocno komiksowy i ‘holiłódzki’), ale są też bardzo ‘amerykańskie’ mometami wręcz głupie.

      Ja sam staram się medytować, wizualizuje rózne sytuacje, staram się myśleć pozytywnie (czyli rzec można, że stosuje prawo przyciągania ;)) ale nigdy nie odwazylbym sie podpisać te wszystkie sytuacje z mojego życia jakims wzorem matematycznym i wyciągać jakies wnioski na ten temat na podstawie losowania czegokolwiek etc. ;)

    28. Mystic:

      No widzisz, myślimy inaczej. Ja z kolei bym się nie “odważył” wyciągać wniosków z kilku przykładowych wydarzeń i prędzej właśnie to bym nazwał naiwnym podejściem. Za to mogę szczegółowo uzasadnić dlaczego jestem skłonny wyciągać “jakieś tam wnioski” na podstawie wzoru i “losowania czegokolwiek” :)

      Każdy się produkuje, a mało kto chce posłuchać co na to powie rzeczywistość. Czy nie właśnie tym jest medytacja? :)

    29. Mystic:

      No widzisz, Bart, myślimy inaczej. Ja z kolei bym się nie “odważył” wyciągać wniosków z kilku przykładowych wydarzeń i prędzej właśnie to bym nazwał naiwnym podejściem. Za to mogę szczegółowo uzasadnić dlaczego jestem skłonny wyciągać “jakieś tam wnioski” na podstawie wzoru i “losowania czegokolwiek” :)

      Każdy się produkuje, a mało kto chce posłuchać co na to powie rzeczywistość. Czy nie właśnie tym jest medytacja?

    30. Damian Marcinowski:

      Prawde powiedziawszy gdy 1 raz obejrzalem The Secret to bylo to wow, niesamowicie itp.

      Jednak im dluzej zaglebialem sie w tematyke osiagania sukcesow, motywacji to teraz wiekszosc the Secret wydaje mi sie przesadzona.

      To jest troche tak, mysl o pozytywach, mysl o nich a same przyjda heh nie bardzo…pozytywne rzeczy przyjda z działania, a nie z myslenia. Ale nastawienie pozytywne powinnismy utrzymywac zawsze. To jak najbardziej.

    31. Arek:

      To jest dziwne ale działa. Po prostu.

    32. Ragan:

      Cześć:)
      Uważam że jest bardzo prosta metoda osiągania celów:
      1. Stworzyć swoją wizję-bardzo wyrazistą i klarowną.
      2. Wypisać cele i wszystkie swoje myśli-dosłownie wszystko-łącznie z tym że trzeba wymienić płytkę w kuchni.-Oczyścić swoją pamięć. Dobrze nadaję się do tego program Thinking Rock.
      3. Następnie pogrupować te cele na różne kategorie np. Kariera, w domu itd.
      4. Wybrać 3 najważniejsze projekty z pośród wszystkich celów+ postawić sobie jeden cel główny na ten rok. Dobra organizacja=robienie najważniejszych rzeczy.
      5. Wyznaczyć 6 kamieni milowych na ten tydzień-ja wyznaczam 7 kamieni milowych-każdy na jeden dzień lub więcej dni zależy jakie to kamienie milowe, tylko 7 kamień milowy to jakiś relaks i realizuje go w niedzielę wieczorem:) Kamienie milowe to takie duże kroki które najbardziej przybliżą Cię do Twojej wizji-Twoich najważniejszych projektów i celu rocznego.
      7.Zrób listę zadań na następny dzień- wyznacz 3 najważniejsze zadania-niech będą one związane z kamieniami milowymi i najlepiej zrealizuj je jak najwcześniej. Możesz nawet wstać 1 h wcześniej i zrobić jedno najważniejsze zadanie. Jak je zrobisz daj sobie nagrodę. I wyznacz kolejne najważniejsze zadanie i bierz się za realizację i tak w kółko aż zechce Ci się spać.
      8. Wprowadzaj nawyki-ja wprowadzam co miesiąc nowy nawyk-nie więcej tylko jeden. Wielu ludzi w sylwestra wypisuje 20 zmian. Po co czekać do sylwestra lepiej codziennie wyznaczać sobie po jednym nawyku i trzymać się go. Więcej o tym o czym mówię znajdziecie w programie zen to done.

      Dopiero gdy wizja poparta jest działanie-to prawo przyciągania działa- law of attraction-na końcu jest action-pamiętajcie o tym-ale to musi być skuteczne działanie nie byle jakie-dlatego ważne jest koncentrowanie się tylko na kamieniach milowych najważniejszych rzeczach-bo jak piasek was przysypie to nic nie osiągniecie.

      Pozdrawiam

    33. Ragan:

      trochę nie składnie napisałem(błędów kilka) to wszystko ale sens zrozumiecie-jestem troszkę zmęczony to dlatego:)

    34. Mystic:

      Zainteresowanych eksperymentalnym zbadaniem na ile to działa w rzeczywistości zapraszam na forum Neureka – już jest specjalny temat projektu.

    35. Veronica:

      A czy można w takim razie przyciągnąć miłość innej (konkretnej) osoby? Lub jakiekolwiek uczucia? (na odległość, bez bezpośredniego wpływu, a jedynie poprzez myślenie o tym) Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na ten temat i proszę o klarowne jej przedstawienie ;)

    36. Paulinka:

      To niesamowite! Tym bardziej, że wykorzystywałam to prawo setki razy, wcale o nim nie wiedząc. Po prostu- wierząc. Szczerze uwielbiam tego bloga i dziękuję za jego zawartość.
      Pozdrawiam

    37. EndrU:

      Bardzo ciekawy artykuł. Aczkolwiek, gdyby zastosować owo prawo przyciągania do naszej rzeczywistości nagle okazałoby się, że Polacy są największymi pechowcami wśród narodów świata. Oczywiście żartuję, jednak wpływ myślenia na rzeczywistość przypomina mi solipsystyczne marzenia o byciu jedynym istniejącym na świecie, ewentualnie o chorych teoriach Berkeleya na temat kreowania rzeczywistości w umysłach ludzkich. O ile tamte teorie można jeszcze tłumaczyć brakiem wiedzy na podstawowe tematy o tyle tutaj już nie ma tego przywileju. I nie chodzi tu o zachwycanie się poziomem współczesnej nauki (wcale nie tak wysokim jak mogłoby się wydawać), lecz o zastosowanie zwyczajnych zasad logiki, ewentualnie wzięcia pod uwagę matematycznej teorii gier (specjalnie nie wspominam o mocno nadszarpniętej reputacji teorii chaosu).

    38. Cosmic:

      Film jest ciekawy ale niestety nieprawdziwy. Chociaż trzeba przyznac, ze dosc umiejetnie miesza fakty z opiniami, oglada sie go ciekawie chociaz zbyt czesto wlacza sie czerwone swiatlo.

      Tworcy filmu sa zwiazani z ruchem New Thought w USA, czesto nazywanym New Thought Church. Mozna sie zgodzic, ze idee maja szczytne ale sposob ich wprowadzenia jest cokolwiek watpliwy.

      Calosc jest bardzo uroszczona, taka amerykanska…

      Tak czy siak lepiej zainwestowac w rozwoj samego siebie poprzez poznanie sie i mechanizmow w jaki dziala nasz umysl, pamiec itd. oraz technik w jaki sposób mozna wykorzystac lepiej nasz potencjal.

      Pozdrawiam i gratuluje pomyslu na strone internetowa

    39. Roger:

      Jeżeli kogoś nie przekonuje “The Secret”, lub osoby w nim występujące, proponuję przeczytać “Odpowiedź” Johna Assarafa i Murraya Smitha lub obejrzeć świetny i mniej kontrowersyjny imho film film “What the Bleep do we know”

    40. Cosmic:

      Akurat oba te filmy również mieszają opinie z faktami…

      Dążenie do bycia “lepszym” nie usprawiedliwia naginania faktów i ich nadinterpretacja. To już ociera się o manipulację a autorzy filmów jak i osoby w nich występujące do nieświadomych nie należą…

    41. Roger:

      Te filmy miały trafić do szerszej publiki i stąd są mocno podkolorowane. Znam kilka osób, które po obejrzeniu tego filmu zaczęły zgłębiać wiedzę na temat funkcjonowania umysłu (sam do nich należę), jak i takie, które uznały to za bzdurę lub szybko się zniechęciły bo coś nie zadziałało. Tak jak wspomina Cosmic kazdy z nas ma czerwone światło (tzw. filtry) i przyjmuje tylko wybrane i odpowiednie dla siebie fragmenty i to jest dobre.
      Ja do dzisiaj nie trawię J. Vitala – po prostu nie jest dla mnie wiarygodny chociaż nie bardzo wiem z jakiego powodu… ale przeczytałem już 3 jego książki i znalazłem coś dla siebie.
      The Secret jest mocno uproszczony, a zmiany w życiu nie przychodzą z pewnością tak łatwo. Uważam jednak, że ten film zmienił nastawienie do życia wielu osób i dlatego warto uznać go za obowiązkową pozycję przynajmniej na początku rozwoju osobistego.

    42. moriturius:

      Wydaje mi się, że jedno co trzeba zrozumieć odnośnie prawa przyciągania to to, że nie wiadomo KIEDY coś się wydarzy. Widziałem, że ktoś próbuje sprawdzić to prawo rzucając monetą i prowadząc statystyki – to nie tak działa!

      Wyobrażasz sobie, że wyrzuciłeś reszkę. OK. Ale kiedy? Nie wiem czy można wpływać w ten sposób na czas, ale to oczywiste że jeśli rzuca się monetą to w końcu wyrzuci się reszkę. Ja zrobiłem przed chwilą coś zupełnie innego.

      Na początek potrzebowałem monety. Wyobraziłem sobie, że mam 1zł. Wstałem i podszedłem do miejsca gdzie leży bardzo dużo monet, głównie o nominałach mniejszych niż 1zł czy nawet 50gr. Sięgnąłem ręką na chybił trafił i wyciągnąłem… 1zł. To mnie jeszcze nie zszokowało bo wiedziałem, że tam są monety i że może tam być złotówka.

      Później wyobraziłem sobie, że wyrzuciłem reszkę, ale w taki sposób, że leżała na ręce “przodem do mnie” czyli 1 było tak jakbym napisał to na papierze. Rzuciłem kilka razy – same orły, ale kiedy wypadła reszka leżała dokładnie tak, jak sobie to wyobraziłem.

      Pomyślałem, że to zaskakujące, ale wypróbuję to jeszcze raz. Wyobraziłem sobie monetę leżącą na dłoni do góry nogami. Rzucałem kilka razy i wypadły orły. W tym czasie na rękę naciągnął mi się rękaw więc pomyślałem, że skoro w swojej “wizji” moneta leżała na ręce to warto by jej stworzyć warunki. Podciągnąłem rękaw, rzuciłem i co? Wypadła reszka i moneta leżała “do góry nogami”.

      To już mnie zaskoczyło. Wydaje mi się, że to może działać, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli chcemy czegoś to dostaniemy to, ale niekoniecznie tak jak sobie tego życzymy.

      Mogłoby być tak, że przed egzaminem wizualizuje sobie siebie trzymającego indeks z wpisaną piątką z danego przedmiotu i cieszącego się. Ok. To może się spełnić i mogę nie zdać tego egzaminu!

      Historia może wyglądać tak, że nie zdam tego egzaminu i pójdę na poprawkę i tak się przygotuję, że dostanę 5. Ba, może być ciekawiej! Może być tak, że nie zdam również poprawki i będę musiał poprawiać ten przedmiot w przyszłym roku, a to oznacza, że będę miał dużo czasu na ‘przećwiczenie’ i zaliczenie przedmiotu na 5.

      Biorąc pod uwagę powyższy akapit – trzeba uważać czego sobie życzymy i precyzować te myśli jak najdokładniej. Jeśli czyta to ktoś kto wie co to wyrażenia regularne to pewnie już wie o co mi chodzi :)

      Tak czy inaczej entuzjastycznie podchodzę do tego zagadnienia. Prawdę mówiąc to wierzyłem w to od dawna tylko używałem tego raczej do mniejszych rzeczy. Np. podczas pytania w klasie wyobrażałem sobie, że nauczycielka wybiera kolegę. Biorąc pod uwagę, że on myślał “tylko żeby mnie nie wybrala” to było 2:0 dla niego :P Sprzedałem tę metodę również mojej dziewczynie, ale nie używała jej często bo czuła poczucie winy ;) Przecież to kolega wykreował własną rzeczywistość. Ja zająłem się tylko swoją. Jak się okazało – były zbieżne :)

    43. Cosmic:

      OK ale po co zaraz wprowadzać jakieś mistyczne otoczki?

      Nie prościej oprzeć się o proste zasady a nie wyjęte z kapelusza pseudointelektualne historie baśniowe?

    44. moriturius:

      Ja tylko napisałem, że jeżeli chcemy to mierzyć to najpierw musimy zrozumieć DOKŁADNIE jak to działa.

      Gdyby naukowcy mieli jakąś wizję odnośnie pewnego prawa, zaczęli je sprawdzać doświadczalnie i odkryli, że to nie działa tak jak oni myślą tylko z pozoru przypadkowo to mogli wysnuć dwa wnioski:

      1) To nie działa. Fałszywy trop. Idziemy na piwo.

      2) Właściwie to nie do końca rozumiemy jak to działa. Może to jest zależne jeszcze od czegoś. itp.

      @Cosmic: Tobie mogą wystarczyć zasady. Niektórzy chcą jeszcze dowodu, że to działa i będą przeprowadzać testy. To właściwie nikomu nie szkodzi – ważne tylko aby pamiętali o tym, co napisałem wyżej bo inaczej będą stwierdzali, że to nie działa choć w rzeczywistości może być inaczej.

      To, że prawo przyciągania działa może być przecież spowodowane całkiem zwykłą rzeczą – wyznaczeniem celu. Wyznaczam sobie cel, a później po prostu zauważam okazje umożliwiające osiągnięcie celu. Im więcej się o tym myśli tym bardziej nastawia się na poszukiwanie takich środków do celu przez co po prostu go osiągamy :)

      Chociaż na filmie jeden pan mówi, że kupił dom dokładnie taki jaki miał na zdjęciu i nawet tego nie zauważył. Teraz pozostaje pytanie skąd miał zdjęcie. Jeśli wyciął je skądś to jest to faktycznie zaskakujące, ale jeśli sam zaprojektował (model 3D) czy chociaż sam zrobił zdjęcie to wersja z celem jest prawdopodobna :)

    45. Cosmic:

      Wiesz, biblia i koran również jako tako działają np. stosując ogólną zasadę “nie rób drugiemu co tobie nie miłe” ale już z całokształtu tychże niewiele wynika, reszta jest jedynie interpretacją, jedną z miliona.

      To samo się tyczy tzw. “prawa przyciągania” możesz sobie przyciągnąć co tylko chcesz.

    46. Konrad Kubiec:

      Też zastanawiałem się nad prawem. Doszedłem do ciekawych wniosków – więcej tu: http://konradkubiec.com/index.php/2010/02/15/sekret-i-prawo-przyciagania-subiektywnym-okiem-metodologa/

      Uwaga, spoiler wpisu!
      W naszym otoczeniu zachodzi mnóstwo procesów: biologicznych chemicznych, fizycznych, dosłownie wszelakich. Część jest zbadana, część nie. Nie można powiedzieć, że prawo przyciągania to czysta fikcja, ale również nie ma potwierdzeń, że to fakt. Pytanie, czy przypadkiem inne procesy biologiczne (a nie meta-fizyczne) odpowiadają za przyciągnie? Czy nie nad interpretujemy? Ciało się regeneruje, to fakt, ale czy potwierdza to przyciąganie.

      Ostatni temat, to niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą wiara w prawo przyciągania. Ja ich trochę zauważyłem, czemu nikt o nich nie mówi?

    47. jumik:

      Moim zdaniem Sekret (Prawo Przyciagania) to nic innego, jak taki New Age w wersji soft.

      Jest to samosprawdzająca się przepowiednia oparta na efekcie placebo. Prawo psychologii (mówiące o tym, że gdy na czymś się koncentrujemy, to ogromnie częściej zauważamy rzeczy z tym związane, bardziej się staramy – motywacja – itd.) wyolbrzymione i rozdmuchane do rozmiarów jakiejś ideologii, żeby nie powiedzieć nowej wiary. Zadziwiające jest jak łatwo ludzie łykają pseudonaukowe, pseudoracjonalne argumenty i historie i dają im wiarę.

      Najgorsze, że poprzez tzw. “otwartość umysłu”, która zdaje się być hasłem powtarzanym przez wyznawców Prawa Przyciągania niczym mantra, tak naprawdę zamykają się na poszukiwanie Prawdy, bo jest to sztuczny zapychacz naturalnej dla człowieka potrzeby wiary, zmysłu dostrzegania czegoś więcej niż to co widzimy, niż to co materialne. I tak to (intuicyjne zauważanie, że jest coś więcej, naturalna potrzeba poszukiwania poza ten świat, naturalna potrzeba wiary) co miało nas prowadzić do poszukiwań i odkrycia, że jest coś więcej niż świat materialny (jak to prowadzi jakieś 92% ludzkości) i do Boga, zostaje wykorzystane przez ludzi za pomocą New Age’u (w tym przypadku w wersji soft) do skoncentrowania tego na sobie, na własnej mocy, na pragnieniach, na życiu, na wierze w coś fałszywego, a w efekcie ogranicza, zamyka i zniekształca prawdziwą otwartość umysłu.

    48. jumik:

      Dodam jeszcze, że uważam Prawo Przyciągania za po prostu nowoczesny zabobon, przesąd. Nic więcej.

      Jeżeli ktoś wierzy, że myślami można coś przyciągać, to niech spróbuje zagiąć prawdopodobieństwo – niech weźmie generator liczb losowych z ogromnego zakresu, wybierze swoją liczbę i raz (albo nawet 10 razy!) wylosuje. Może nie wiem jak skupiać się, zagłębiać w tę myśl, marzyć, wizualizować, ale gwarantuję, że nie zmieni prawdopodobieństwa. Ale i tak, jeśli chce wierzyć, to stwierdzi “to przecież tak nie działa”. No to jak działa? – pytam. Skoro nie przyciąga, nie zmienia, nie wpływa na rzeczywistość, to jak? To po prostu zabobon w ładnym, nowoczesnym opakowaniu, a wiara w niego jest równoważna wierze w czarnego kota, zbite lustro, rozsypaną sól, itp. przynoszące rzekomo nieszczęście. Absurd.

    49. moriturius:

      @jumik: Uch… prawda jest taka, że możemy uważać cokolwiek a i tak nie zmieni to stanu faktycznego… Co jest bardziej irytujące – nie ma możliwości (przynajmniej ja nie widzę) aby potwierdzić lub zanegować prawo przyciągania.

      Tak czy inaczej to nie ma znaczenia. Jeśli ktoś wierzy w Sekret i mu się z tym lepiej żyje to dobrze. Jeśli ktoś nie wierzy i dobrze mu się z tym żyje to też dobrze.

      Odnośnie przykładu z generatorem liczb losowych… Jest on o tyle kłopotliwy, że trudno taki generator znaleźć ;) Dodatkowo ‘to przecież nie tak działa’ :D Jak działa? Jeśli wierzyć w temu co mówią wizualizacja przyciąga na 100%, ale nie ma jak określić czasu. Dlatego, przykłady z rzutem kostką czy nawet generatorem liczb losowych są trochę kalekie ponieważ nie trzeba nawet przyciągania aby po pewnej ilości rzutów/losowań wypadły wszystkie możliwe liczby. W przypadku generatora prawdopodobieństwo jest mniejsze, ale JEST więc pewnie kiedyś by wypadła nasza liczba.

      Myślałem już jakiś czas nad tym jak rzetelnie sprawdzić prawdziwość tego prawa jednak nie nie udało mi się nic wymyślić.
      Podobnie sprawa się ma z próbą zaprzeczania temu prawu.

      Wniosek z tego jeden – wierzcie lub nie! ;) Najważniejsze, żeby być zadowolonym z życia ^^

    50. jumik:

      A ja uważam, że prawda jest o wiele ważniejsza niż zadowolenie z życia przez oszukiwanie siebie. Wiara w zabobony jest ograniczaniem siebie, jest czymś złym. Nie wspominając o tych złych skutkach jakie już wcześniej opisałem.

    51. Cosmic:

      @ moriturius

      Gadasz jak mistyk, oszczędź sobie i swoim najbliższym brnięcie w ślepy zaułek subiektywnych fantazji i miej odwagę zmierzyć się z potęgą prawdziwych praw rządzących światem.

      Zadowolenie z życia to złudzenie. Żyjesz w swoim nierealnym zadowolonym świecie. Hitler i Stalin również byli zadowoleni.

      Sorry, ale Twoje argumenty są bardzo prymitywne

    52. moriturius:

      @jurnik: Tak. Jedyny problem jest taki, że nie jesteś w stanie sprawdzić czy to jedynie zabobon czy prawda.

      @Cosmic: Szkoda, że nie jesteś zadowolony ze swojego życia. Jeśli to Cię pocieszy to powiem Ci, że nie korzystam z prawa przyciągania ponieważ też wątpię to, że działa.

      Moje argumenty są prymitywne ale… za czym są te argumenty? Jedyne co chciałem powiedzieć to to, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy prawo działa czy nie.

    53. Cosmic:

      @ moriturius
      Nie przypominam sobie, żebym gdzieś napisał, że jestem niezadowolony z życia, akurat jest wręcz przeciwnie :-)

      Wyciągasz nieuprawnione wnioski.

      Drugi nieuprawniony wniosek to, że nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy to zabobon czy nie. Otóż JESTEŚMY W STANIE TO SPRAWDZIĆ i sprawdzane to jest od tysięcy lat z niezmiennym skutkiem, CZEGOŚ TAKIEGO NIE MA!

    54. Konrad Kubiec:

      @Cosmic – z czystej ciekawości poproszę o dowód Twojej tezy. Najlepiej namiar na badanie naukowe z opisem metodologii jego wykonania ;)

      Też zgadzam się, że Sekret (całość idei), to populistyczna fantastyka naukowa, nastawiona na bogacenie się jej autorów. Ale jako fantastyka były postrzegane również podróże w kosmos, co nie przeszkodziło to wylądować na księżycu.

      Według mnie jest mnóstwo procesów pomagających w osiąganiu naszych celi. Choćby przykład organizmu, który potrafi za pomocą hormonów zwiększać nasze możliwości. Jeżeli ktoś umie wykorzystywać te procesy (zarówno w sobie jak i w środowisku) przyciągnie, a raczej zdobędzie, to co zapragnie.

    55. jumik:

      @moriturius
      Twierdzenie, że przejście pod drabiną przynosi pecha jest niczym innym jak zabobonem, choć nie jesteś w stanie tego udowodnić ani obalić. Z PP jest tak samo. Zależność przyczynowo-skutkowa jest absurdalna, wręcz magiczna.

      A nawet abstrahując od tego. Wmawianie sobie czegoś, tylko dlatego, żeby się dobrze czuć niezależnie od prawdy jest czymś złym, absurdalnym.

      @Konrad Kubiec
      Twoimi argumentami można argumentować za dosłownie wszystkim, za każdą “populistyczną fantastyką” – od różowych, latających słoników i krasnoludków do przynoszącego pecha czarnego kota, rozsypanej soli i leków homeopatycznych. Właśnie o to chodzi – skoro to jest populistyczna fantastyka, to jest z definicji wytworem wyobraźni. I jedynym co może sprawić, że to istnieje, to czysty przypadek, bo nie istnieje żadne sensowne, wiarygodne uzasadnienie pokazujące, że to jest prawda.

    56. Konrad Kubiec:

      @jumik
      Chyba źle się rozumiemy. Wszystko co nas otacza, wytworzone przez ludzi, jest wytworem ludzkiej wyobraźni! Chciał człowiek jeździć – wpadał na pomysł wierzchowca. Chciał przekazywać informacje bez udziału ludzi – wysilił pismo. Chciał robić coś potajemnie – wymyślił krasnoludki. itp.

      Ja nie mam dowodów, że PP jest oszustwem czy prawdą, dlatego pozwolę sobie na nie serwowanie tak skrajnych poglądów. Jak wspomniałem PP wygląda dla mnie jak fantastyka naukowa (bo nikt jej nie udokumentował). Jak udokumentują wykreślę słowo fantastyka i będę żył dalej :)

      Też mnie razi metafizyka przyczynowo-skutkowa PP, ale dla mnie to nie powód by skreślić całkowicie Sekret. Uważam, że można w nim odszukać coś wartościowego. I tak go traktuję. Jako zbiór ciekawostek, humoru SF i przykład świetnego biznesu.

      I ostatnim słowem. Dlaczego uważasz, że nastawianie pozytywne samego siebie (np. bez uszczerbku na sobie i innych) jest złe i absurdalne? Lepiej jest się dołować i skoczyć z mostu? Tak źle jest być optymistą (niewielki stopień wmawiania, ale zawsze jakiś) i nie poddawać się po porażce?

    57. jumik:

      @Konrad Kubiec
      “Dlaczego uważasz, że nastawianie pozytywne samego siebie (np. bez uszczerbku na sobie i innych) jest złe i absurdalne?”
      Tego nie powiedziałem. Powiedziałem, że nastawianie siebie pozytywnie przez nieprawdę i zabobony jest złe. Jestem przeciwny samooszukiwaniu siebie oraz ogłupianiu siebie – a tak właśnie widzę zabobony m.in. PP. Bądźmy szczęśliwi w prawdzie, nigdy w kłamstwie. “A prawda was wyzwoli”

    58. Konrad Kubiec:

      @jumik
      Na wstępie powiem, że się z Tobą w sporej mierze zgadzam, ale chciałbym zwrócić Ci uwagę na pewien problem, trochę szerzej, nie tylko w odpowiedzi na Twoje słowa.

      Cytuję: “Wmawianie sobie czegoś, tylko dlatego, żeby się dobrze czuć niezależnie od prawdy jest czymś złym, absurdalnym.”

      Na przykładzie. Odniosłem porażkę. Czuję się parszywie. Prawdą jest, że jest źle. Wręcz beznadziejnie. Ale nastawiam się, że teraz wiem (tak mi się zdaje) gdzie leżał błąd i za następnym razem mi się uda. Skaczę z radości i biorę się do działania. Absurd, czyż nie? To jest właśnie optymizm. Wielkie dzięki autorowi tego cywilizowanego “zabobonu”(jednak). Źle stosowny może prowadzić do katastrofy. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku i inteligencji. Myślę, że podobnie jest z PP.

      Zgadzam się również, co do prawdy, ale: “Każdy ma swoją prawdę”. Popatrz na różne religie, a to tylko wierzchołek problemu. Dopóki coś nam i innym(!) nie szkodzi nie wypada tego skreślać. Warto poznawać również złe wzorce, by wiedzieć czego unikać. Jak ktoś lubi zabobony, też nie szkodzi. Jestem zwolennikiem tolerancji różnych poglądów i wolnego słowa. Nawet gdy mi się coś nie podoba, staram się zrozumieć argumenty drugiej strony, bo co jak to ja się mylę? Albo gdy chcę powiedzieć coś wartościowego, co głupio brzmi a działa, a ktoś mnie zaszufladkuje (np, w kategorii zabobonów) i nie da dojść do głosu?

    59. jumik:

      @Konrad Kubiec
      Rozumiem, jednak pozytywne myślenie to jest nic innego jak patrzenie na przyszłość z nadzieją. Jest to bardzo dalekie od wiary w zabobony i przesądy i różni się zasadniczo, fundamentalnie.

      A co do “każdy ma swoją prawdę” – nieprawda. Jest jedna prawda, choć możemy my – ludzie – się mylić. Kwestia jest taka, żeby z całych sił szukać prawdy. Uważam, że wiara w zabobony jest temu przeciwna, jest wyborem intelektualnie-byle-czego (a właściwie: dosłownie niczego).

      Wchodząc już w rozważania wyższego lotu… A co jeśli potrzeby szczęścia, prawdy i poznania (wierzę, że wszyscy je mają) mają nas prowadzić do samego źródła, czymkolwiek (lub kimkolwiek) by ono nie było? Wtedy wszystkie te sztuczne zapychacze tych potrzeb oddalają nas od tego – tak jak potrzeba jedzenia ma nas prowadzić do zdobycia przez organizm wartościowych i potrzebnych dla niego składników, a my byśmy jedli same czekoladowe batoniki – niby przyjemnie, niby zapcham potrzebę głodu, ale… jest to przeciwne naturalnemu celowi jaki ma głód i ostatecznie do niczego dobrego nie prowadzi.

      I nikt tu nie narzuca swojego poglądu. Nikt nie zamyka uszu na argumenty drugiej strony. Jednak… te argumenty powinny być, jeśli mówimy o dyskusji. W przypadku wszelkiego typu zabobonów albo nie ma argumentów, albo są one absurdalne, oderwane od relacji przyczynowo-skutkowej, przesądne.

    60. Konrad Kubiec:

      @jumik
      Dzięki za świetną odpowiedź.
      Najpierw “rozprawmy” się z prawdą. Wszystko zależy od definicji. Ja nie czuję się głosem rozstrzygającym. Słucham różnych poglądów. Zgadzam się, że warto znać i odkrywać prawdę. Przyznam również, że ciężko ją odróżnić od misternej manipulacji. Nie jak zabobon-fakt, czerń czy biel, a raczej jak odcienie bieli. Przypomina mi się historia WTC i 11.09.2001 – może odgrzeję ją w jakimś poście na moim blogu.

      Co do poszukiwania/poznania również się zgodzę. Jednak nacisk postawiłbym raczej właśnie na poszukiwanie prawdy, a nie przyjęcie jej z góry. Warto (przynajmniej dla mnie) umieć odróżniać zabobon od czegoś wartościowego – nie tylko gdy nam ktoś z góry je rozgraniczy.

      Każdy może wypróbować co woli, jeżeli ma tylko na to ochotę. Mnie nie przeszkadza, że ktoś chce sprawdzić jakieś rozwiązanie, bo wierzy w jego działanie – nawet lepiej, nie zawsze muszę robić tego samemu i np. ryzykować zdrowiem czy zaledwie szukać na to czasu. Z chęcią poznam “szarych” praktyków przyciągania. Wolałbym również, by swobodnie się wypowiadali. Dzięki temu mogę uzyskać informacje, na których mi zależy i jednocześnie wysłuchać historii osób, które poświęciły swój cenny czas na sprawdzenie rozwiązania. Uważam, że wariant, w którym każdy jest zadowolony i może powiedzieć co myśli bez zbędnych nieprzyjemności, najlepiej mi odpowiada.

      Jeszcze co do wiary w potrzebę poznania. Mam nadziej, że to tylko moje mylne spostrzeżenie, ale chyba poważnie zanika ona w społeczeństwie. A szkoda.

    61. jumik:

      @Konrad Kubiec
      Dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że w większości spraw się zgadzamy. Co do szczegółów, w którym myślimy inaczej:

      Nie do końca rozumiem co masz na myśli przez przyjęcie prawdy z góry lub przez rozgraniczenie zabobonów i wartościowych rzeczy z góry przez kogoś. Też stawiam tutaj akcent na poszukiwanie prawdy, ale oczywiście drugi człowiek może być jej bardzo dobrym źródłem, tropem.

      Jeśli chodzi o ludzi sprawdzających skuteczność PP, to ja to widzę podobnie, ale trochę inaczej. Wiadomo – dobrze jest, gdy ludzie sprawdzają skuteczność tego co stosują. Taka postawa jest słuszna. Tylko problem polega na tym – co jeśli tego nie da się zweryfikować, a wiara w to PP będzie się opierała na samoracjonalizacji tego co się robi? Coś w stylu zasady, że ludzie zaczynają wierzyć w to co robią właśnie przez to, że to robią. Coś w rodzaju efektu placebo lub prawa psychologii mówiącego, że ludzie zauważają więcej rzeczy związanych z czymś, jeśli się na tym koncentrują (np. zauważają więcej czerwonych Audi, gdy kupią sami czerwone Audi). Uważam, że zabobony właśnie należą do tej grupy spraw. I to jest w pewnym sensie niebezpieczne (choć wiem, że określenie “niebezpieczne” może się wydawać tutaj zbyt dużym słowem). Dlatego ja przyjmuję nieco odmienną od Twojej postawę w stosunku do takich spraw jak PP (które uważam za zabobony). Mianowicie – przyjmuję postawę zgodnie z zasadą: “jeśli ktoś chce wejść do klatki, zamknąć się od środka i wyrzucić klucz na zawsze, to powinienem go przed tym ostrzec, choć ostatecznie i tak oczywiście decyzja należy do niego”. Ale jestem otwarty na argumenty tych, którzy to stosowali (choć na razie żaden nie wydał mi się odbiegający od argumentów za zabobonami).

      A co do wiary w potrzebę poznania. Ja to widzę tak – zawsze ludzie mieli i będą mieli tę potrzebę. Problem w tym, że teraz i na tę potrzebę znajdują “zapychacze”. Takimi zapychaczami są np. masowe plotki – patrz na najpopularniejsze portale (plotkarskie), gazety (tabloidy), programy w tv (coś w stylu amerykańskiego Jerrego Springera lub naszego Moment prawdy). Ludzie zapychają swoją ciekawość i potrzebę poznania m.in. czymś takim.

      No ale tak jak napisałem, cieszę się, że się w większości zgadzamy.

    62. Cosmic:

      A gdybyście urodzili się w świecie lub rodzinie gdzie nie kultywuje się tzw. “wiary w mistyczne duchy i siły sprawcze” ale w rodzinie lub świecie gdzie ludzie używają narzędzi, w które wyposażyła je natura czyli np. UMIEJĘTNOŚĆ POZNAWIANIA ŚWIATA I WYTŁUMACZENIA JAK DZIAŁA?

      Wiara, że np. bóg deszczu się gniewa i od kilku miesięcy nie ma opadów nie różni się niczym od wiary, że istnieje magiczna “niewytłumaczalna” siła w kosmosie, która sprawia, że swój ciągnie do swego czy swój ciągnie do siebie różne przedmioty czy wydarzenia.

      Problem jest tam gdzie napisałeś: LUDZIE MAJĄ POTRZEBĘ ale mają ją bo większość z nich nie umie się wysilić umysłowo i zastanowić nad tym czy im te różne “POTRZEBY” są naprawdę potrzebne…

    63. Konrad Kubiec:

      @jumik
      Całkowicie zgadzam się co do tabloidów i innych “zapychaczy”. Dla mnie poznanie to zrozumienie – analiza, wnioski i określenie własnego stosunku. Sięganie po zapychacze nazwałbym potrzebą równorzędną do poznania – potrzebą zapchania, by nie musieć szukać odpowiedzi.

      @Cosmic
      Dzięki za równie ciekawy głos.
      Ja, znając siebie, robiłbym to samo co teraz: pytał, dręczył i budował swój pogląd. Może zostałbym pierwszym ateistą w plemieniu?

    64. Konrad Kubiec:

      Temat powoli łapie takie regiony, że zaproponuję pewne dopełnienie: http://konradkubiec.com/index.php/2010/04/13/czy-wiesz-ze-3-spojrzenia-na-zmiany/
      Mam nadzieję, że się spodoba i da kolejny punkt spojrzenia oraz zaczepiania, do dalszej dyskusji.

      Ja postawię jeszcze pytanie, w imieniu przeciętnego Polaka: Po co mi techniki typu przyciąganie? Po co je stosować? Dlaczego?

    65. Lorenka:

      Witam!Większość osób wypowiada się że PP działa,natomiast ja zauważyłam coś jakby przeciwnego tzn im bardziej na czymś mi zależy to nie myślę o tym że mi się to spełni(jak to sie mówi żeby nie zapeszyć) i co ciekawe zazwyczaj dostaję to.Czy to może oznaczać, że PP również działa na korzyść w odwrotny sposób?

    66. Konrad Kubiec:

      To ja od innej strony. Czy znajdzie się ktoś, kto na własnym przykładzie potwierdzi działanie PP? Ni chodzi mi o tekst typu: to działa! Chodzi o podanie czy oraz jak się stosowało konkretne “wytyczne” PP i po jakim okresie osiągnęło się sukces i co to było.

      Czy ktoś osiągnął dobro, które było poza jego zasięgiem? Np. zdobył kupon na losowanie lotto nie wchodząc do kolektury (działanie bezpośrednie) czy wymuszając działania na innych (by uzyskać go pośrednio).

      Chciałbym dokonać małego porównania z metodą stosowaną od jaskiniowców: Próbuj aż ci się uda. Bo mam dziwne przeświadczeni, że ona jest o wiele skuteczniejsza.

    67. Cosmic:

      Ludzie, rozwijajcie się osobiście a nie dawajcie wiarę jakimś prehistorycznym zabobonom.

      Psychologia już dawno wyjaśniła bardziej skomplikowane zasady działania pozytywnego / negatywnego myślenia oraz myślenia o celu lub braku myślenia i nie jest to zero-jedynkowa zależność.

      Ale cóż, co i rusz pojawiają się w historii pseudoteorie typu “magnetyzm serc” (patrz Aleksander Fredro), żeby nie spojrzeć dalej w przeszłość i w zabobony naszych przodków co do bożków pól, lasów, łąk i rzek…

      Żyjecie w bajce, pora się obudzić i rozwijać swoje życie a nie chować się za woalką “mistycznych sił wszechświata”

      New Age ma takie sukcesy bo jest po prostu próbą budowania nowej religii, może i ma szczytne cele, może, ale nie tędy droga, fałszem nie pozna się prawdy.

    68. Konrad Kubiec:

      Cosmic, ale od naszej dyskusji jeszcze nikt się nie pojawił z praktyków PP?

      Może trochę mniej prewencjonizmu i pozwolimy się wypowiedzieć “praktykom”?

      Może wypowie się na moje pytanie z komentarza 66. ktoś ze strony “za”: @Mustang883, @Me77, @Seba, @Arek, @Regan?

    69. Cosmic:

      @ Konrad Obawiam się, że nie zrozumiałeś, ja pisałem także do Ciebie.

      Jaki praktyk? Ja jestem praktyk i mówię bzdura. Każdy jest praktyk, Ty też, co mówisz Ty?

      Jedyną “mistyczną” siłą jest każdy z nas, jeśli się wysili i wyedukuje trochę.

    70. Konrad Kubiec:

      Cosmic – obawiam się, że mnie przeceniasz. Ja jestem zwolennikiem zdobywania celi pracą i pomysłowością. Na wszystko co mam zapracowałem :)

      Praktykiem, w znaczeniu osoby, która punkt za punktem postępuje według PP, więc raczej też się nie łapiesz ;)

    71. kiwi:

      Jeśli chodzi o film to ludzie występujący w nim przypominali mi jakby sektę takie odniosłam wrażenie.Mimo wszystko skłaniam się ku pozytywnemu myśleniu,które zwiększa motywację do działania a przez to zdobywania wyznaczonych celów.Nie możemy tylko myślami przywoływać sukcesu.Tak samo dla wierzących modlitwa do Boga o łaski, o cód nie zdziała nic jeśli sami nie będą zmierzać ku temu, bo nawet Bóg nie załatwi za nich tego ,jeśli będą czekać z założonymi rękami i przywoływać myślami szczęście.

    72. Karol Cetlin:

      Na pewno się przydało i polecam wszystkim się dostosować :) Zapraszam za to do mnie na http://www.prawo-sukcesu.pl – przyciągani tyle pieniędzy do siebie abyś mógł się nimi udławić.

    73. Likiri:

      Ja w nic nie wierzę i tyle. Po prostu, jesli bedziesz mysleć, że jestes ładną osobą ( a tk nie jest) a y sobie wmawiasz to tak bedziesz uważać… po prostu emocje. Ale tu bardziej chodzi, żadna magia czy moc, ale to jest tak, że gdy cos pomyslisz, to zamiast trzymac to w umysle, będziesz to robić co ci siedzi w głowie xP. Tyle.

    74. Cosmic:

      @ Likiri, właśnie, siedzi w głowie i robi nam kuku ;-)

      @ kiwi, tak jest w rzeczywistości, część osób tam występujących rzeczywiście należy do jakiegoś kościoła ewangelicznego, kiedyś sprawdzałem, można łatwo znaleźć po nazwiskach, nawet w wikipedii jest kilka wpisów o tym.

    75. Cosmic:

      @ Karol Cetlin, zamiast podpinać się pod jakieś pseudonaukowe bzdury napisz lepiej coś od siebie, jak będziesz dobry, nie będziesz musiał się podpierać wątpliwej jakości propagandą….

    76. Kami:

      W grudniu 2010 przezylam cos takiego jak przyciaganie – to bylo niesamowite.
      Ale od poczatku – w sierpniu rozstalam sie z moim partnerem, co bardzo przezylam bylo to spowodowane jego kłamstwami, zdradami. Mimo tego on caly czas staral sie do mnie zblizcy, wrocic. Nie widywalismy sie, ale bardzo silnieczulam, ze on o mnie mysli. I tak bylo przez kilka miesiecy. Pewnego dnia w pracy siedzac przed komputerem poczulam, ze musze podejsc do okna w pokoju mojej kolezanki. Nie wiedzac po co, dlaczego podeszlam do ona w drugim pokoju i wiecie co sie stalo? W momencie kiedy podeszłam do okna, on wjechal na ulice, która widzialam z okna. To bylo niesamowite, niewidzialm go od wrzesnia i nagle w grudniu czulam jakas sile, ktora dziwnie kazala mi podejsc do okna w drugim pokoju. Tego uczucia nie potrafie opisac . . . nalezy to przezyc

    77. Cosmic:

      @Kami urzekła mnie twoja historia…. ;->

    78. zula:

      Najppierw to trzeba wiedziec co sie chce!

    79. Sarita:

      Oglądałam film “the secret”, wszystko co zostało powiedziane w tym filmie, było dla mnie oczywiste. Kiedyś sama zauważyłam na czym polega prawo przyciągania. Film przypomniał mi o tym, że przecież mogę mieć wszystko. Podam przykładowa sytuację. Bardzo chciałam iść na koncert śpiewaka operowego, lecz nie było mnie stać na bile, kosztował mnóstwo pieniędzy. Powiedziałam sobie, nawet gdy nie będziesz mogła iść na koncert, staniesz pod obiektem, byś mogła choć posłuchać. Tak intensywnie myślałam o tym koncercie, aż w końcu zaproponowali bym uczestniczyła w organizacji tego koncertu, znalazłam się blisko sceny, widziałam, słyszałam. znalazłam się tam, nie było ważne w jaki sposób, ważne było , że byłam tam i mogłam poczuć to. w swoim życiu doświadczyłam więcej takich sytuacji, tych złych jak i dobrych. To prawda, gdy o czymś myślisz… “nie chce tego” to i tak to dostaniesz. Wierzę głęboko w prawo przyciągania… wierzę i praktykuję je!!! Namawiam innych by mogli uwierzyć, zacząć praktykować, na prawdę dzięki temu można mieć wszystko co tylko się zapragnie. znajomi mówią mi, Ty to zawsze masz szczęście, ja odpowiadam… nie ja po prostu wierzę i w myślach to już posiadam, aż w końcu mam to.

    80. Sarita:

      Kami, w pewnym sensie jest to przyciągnie, ale dużą rolę odegrała intuicja. Moja intuicja jest bardzo silna, wiele razy była zbyt silna, bo pozwalała ujrzeć co będzie w przyszłości.

    81. Lirir:

      Kami ach jakie to wzruszające, fajnie, że był już grudzień 2010 przed “Kami:
      4 Jun 2010 o 10:19″…

    82. Porozmawialnia:

      Bardzo ciekawy blog. Dziękuję za te informacje, które tutaj przekazałeś.
      Michale chciałabym Cię oraz czytelników Twojego bloga zaprosić również do siebie.
      Czy mogłabym Cię poprosić, abyś polecił mojego bloga swoim czytelnikom?

    Zostaw komentarz

    Uwaga: Komentarze są moderowane. Twój komentarz może pojawić się potem.