Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

The Secret, czyli prawo przyciągania

wax_seal_800x600

Często proszony o napisanie kilku słów na temat fenomenu prawa przyciągania, w końcu postanowiłem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami na tym polu.

Jakkolwiek kontrowersyjne by to prawo nie było, w dużej mierze przyczyniło się ono do transformacji mojej osoby ze sceptyka wierzącego tylko w to co widzi, w człowieka z bardzo otwartym umysłem.

Ten artykuł nie jest instrukcją posługiwania się prawem przyciągania, bo informacji na ten temat jest w sieci wystarczająco dużo. Czytając to, co poniżej, będziesz miał okazję zapoznać się z moimi doświadczeniami i podejściem do tego, o czym mówi film „The Secret”.

 

W dużym skrócie prawo przyciągania przedstawione w tym filmie polega na tym, że przyciągasz do swojego życia rzeczy, o których myślisz.W zależności od tego, czy Twoje myśli będą pozytywne czy negatywne, takie rzeczy będą przyciągane do Twojej rzeczywistości.

Poprzez stosowanie tego prawa na swoją korzyść możesz kreować swoją rzeczywistość przyciągając szczęście, radość, pieniądze, ludzi, upragnione sytuacje lub wymarzone rzeczy materialne. Aby to wszystko osiągnąć, zamiast myślenia o negatywnych rzeczach należy skupić wszystkie swoje myśli na tym czego pragniesz i prawdziwie uwierzyć w to, że to otrzymasz.

 

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji obejrzeć filmu „The Secret”, warto się z nim zapoznać. W bardzo zwięzły i motywujący sposób opisuje on, czym jest prawo przyciągania i jak je stosować. Trwa on około 90 minut i jest w całości dostępny za darmo w sieci. Wersja polska znajduje się poniżej:

 

 

Jak już napisałem wyżej nie będę tutaj opisywał w jaki sposób stosować prawo przyciągania (ani o wyjątkowo skutecznej marketingowej strukturze powyższego filmu, która w dużej mierze przyczyniła się do niezwykle szybkiego spopularyzowania prawa przyciągania), gdyż w sieci znajdziesz bardzo dużo informacji na ten temat. Jeśli chcesz zapoznać się z dokładnymi etapami stosowania prawa przyciągania, zobacz powyższy film.

W tym artykule chciałbym skupić się na moich doświadczeniach z prawem przyciągania. Posiadając raczej analityczny umysł zawsze sceptycznie podchodziłem do tego typu koncepcji. Potrzebowałem namacalnych dowodów, aby w coś uwierzyć. Wychodziłem z założenia, że skoro czegoś nie widzę lub nie mogę dotknąć, to oznacza, że to nie istnieje. Dość długo w moim życiu trzymałem się tego podejścia. Gdy kilka lat temu zacząłem świadomie podważać swój sposób patrzenia na rzeczywistość, trafiłem na „The Secret”. Początkowo trzymając się jeszcze swojego sceptycyzmu przez jakiś czas nie zabierałem się za obejrzenie tego filmu.

 

Gdy w końcu zobaczyłem „The Secret”, zrobił on na mnie duże wrażenie. Mimo, że treść przekazu wydawała mi się naciągana, a koncepcje przedstawione w tym filmie dalekie od mojej wersji rzeczywistości, film dał mi do myślenia. W związku z tym, że już wtedy miałem podejście typu „zanim będę miał na jakiś temat opinię, sam muszę tego doświadczyć”, postanowiłem spróbować. Możesz sobie wyobrazić jak wielkie było moje zaskoczenie, jak prawo przyciągania zaczęło działać. Przez jakiś czas trudno było mi zaakceptować fakt, że to się dzieje. Miałem namacalne dowody w postaci konkretnych wydarzeń w moim życiu, które potwierdzały działanie tej koncepcji… Mimo to było to duże wyzwanie dla mojego światopoglądu. To był moment, w którym zacząłem otwierać swój umysł na nowe rzeczy. Na rzeczy, których nie widać, a które być może w tej rzeczywistości istnieją.

 

Jednym z bardziej racjonalnych wytłumaczeń działania prawa przyciągania jest to, że pozytywnie myśląc i przyciągając dane rzeczy do swojego życia tak nastawiamy nasz umysł, że później zauważamy tylko to o czym myślimy. Tak więc nasze pragnienia mogą działać jak pewnego rodzaju filtr, który przesiewa informacje napływające z rzeczywistości pozwalając nam zauważyć tylko to co chcemy. Jeśli chcesz dokładniej zapoznać się z działaniem filtrów, przeczytaj artykuł o filtrach umysłowych. Przez jakiś czas również kategoryzowałem prawo przyciągania jako ciekawe zjawisko działania umysłu, natomiast to przekonanie również zostało poddane wątpliwości.

 

Okazało się, że w mojej rzeczywistości miały miejsce czasami takie sytuacje, których nie mógłbym w żaden sposób wytłumaczyć racjonalnie. Zdecydowanie nie mogły to być wyjątkowe zbiegi okoliczności podciągnięte przeze mnie pod prawo przyciągania. Kiedyś leciałem wraz z moją drugą połówką do Paryża na kilka dni. Gdy na miejscu otworzyłem swój bagaż okazało się, że ktoś z obsługi lotniska ukradł mi 100 euro, które miałem gdzieś schowane. Postanawiając nie psuć sobie wyjazdu faktem, na który i tak nie mam wpływu, szybko zapomniałem o całej sytuacji. W połowie pobytu przypomniałem sobie o tym jednocześnie myśląc o prawie przyciągania i o tym, że jeszcze nie stosowałem go w kwestii pieniędzy. Wyobraziłem sobie więc, że trzymam owe 100 euro w ręce, czując że je odzyskałem. Kilka razy wykonując taką wizualizację znów zapomniałem o całej sprawie. W ostatni dzień gdy rozliczaliśmy się z recepcjonistką hotelu ta omyłkowo wydała mi o 100 euro za dużo (!), czego początkowo nie zauważyliśmy. Gdy jadąc na lotnisko zdałem sobie sprawę z tego faktu, nie mogłem w to uwierzyć. Trzymałem 100 euro w ręce, z ogromnym zdziwieniem zastanawiając się, jak to możliwe. Sprawa zakończyła się tak, że recepcjonistka zdając sobie sprawę ze swojej pomyłki zadzwoniła do mnie i poprosiła o przelanie tej kwoty z powrotem. W tym momencie mogłem podjąć świadomą decyzję, która już nie miała nic wspólnego z prawem przyciągania, bo w rękach trzymałem 100 euro, które mogłem sobie zostawić bez żadnych konsekwencji. Ku wielkiej radości recepcjonistki zdecydowaliśmy się jednak oddać jej omyłkowo wydane pieniądze.

 

To zdarzenie, zaraz obok innych (chociażby miejsca parkingowe w godzinach szczytu w dokładnie takich miejscach, w których chciałem się zatrzymać samochodem i sobie to wyobraziłem) dało mi dużo do myślenia. To było wyzwanie dla mojego sposobu patrzenia na świat i zacząłem otwierać swój umysł. Co ciekawe, kilka dni temu otrzymałem maila od jednej z czytelniczek. Napisała w nim, że jej znajoma pracując z prawem przyciągania wyleczyła się z raka. Daje to do myślenia. Być może jest tam coś więcej niż działanie filtrów umysłowych. Być może rzeczywiście jest tam jakieś prawo, które mówi o tym jak wpływamy myślami na otaczającą nas rzeczywistość.

 

Wiele osób neguje prawo przyciągania powołując się na to, że nie jest ono naukowo udowodnione. Też kiedyś miałem podobne podejście do wszystkiego czego nie mogę dotknąć. Okazuje się jednak, że nauka jeszcze raczkuje. Wiemy niesamowicie mało o tym jakimi prawami rządzi się rzeczywistość! Próba ogarnięcia wszystkich zjawisk aktualną naukową wiedzą to dokładnie taki sam brak inteligencji jak stwierdzenie, że błyskawice są miotane przez Zeusa. Naturą umysłu jest szukanie odpowiedzi i racjonalizowanie czegoś, czego ten umysł nie zna. Większość rzeczy, których nie rozumiemy przypisujemy bóstwom, co jest praktykowane zresztą od tysięcy lat. Mimo, że nauka poszła bardzo do przodu, ten schemat wcale się nie zmienił. Nadal wiemy bardzo mało, nadal większość zjawisk pozostaje niewyjaśniona. Błędem więc byłoby próbowanie zbadania prawa przyciągania wiedzą, którą teraz posiadamy. Nasz poziom rozwoju w kontekście wiedzy o rzeczywistości jest zdecydowanie nieadekwatny do tego, jakimi prawami rządzi się Wszechświat.

 

To podejście pozwoliło mi otworzyć mój umysł, bardzo szeroko. Kiedyś byłem ateistą, teraz wiem, że nie wiem. Bo skąd mogę wiedzieć? Okazuje się, że im większą masz wiedzę, tym więcej jest pytań. A im więcej jest pytań tym bardziej zdajesz sobie sprawę z tego, jak mało wiesz. I to jest prawdziwa inteligencja, kiedy nie bronisz swojego zdania choćbyś nie wiadomo jak bardzo był go pewien. Inteligentny jesteś gdy zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę to niczego nie możesz być pewien. Że wszystko jest możliwe. Dlatego też nie mówię, że prawo przyciągania istnieje lub nie istnieje. Nie wiem tego na pewno, wiem natomiast jakie miałem doświadczenia. One pozwalają mi z tego korzystać mimo, że nie potrafię tego ogarnąć wzorami. Kto wie, być może nauka kiedyś wpadnie na pewien trop i w książkach (o ile jeszcze takowe będą istnieć) ludzie będą się uczyć o prawie przyciągania.

 

Otwórz więc swój umysł i daj sobie szansę na poznanie nowych rzeczy. Bez względu na to czy prawo przyciągania wydaje Ci się bzdurą czy najprawdziwszym faktem, sam tego doświadcz zanim stworzysz sobie opinię na ten temat. Czy ja teraz stosuję prawo przyciągania? Rzadko, bo znalazłem inne, jeszcze lepsze sposoby na kreowanie swojej własnej rzeczywistości. Jednakże bardzo dużo się dzięki temu nauczyłem i wiem, że bez tego nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

W związku ze skutecznym korzystaniem z prawa przyciągania wiąże się wiele ciekawych niuansów, jak chociażby kwestia niezachwianej wiary w to, że daną rzecz przyciągniesz.

Daj znać w komentarzach, jakie jest Twoje podejście do prawa przyciągania i jakie masz doświadczenia!

Zostaw komentarz

  • lukrecja

    Witaj Michale, strasznie zaintrygowałes mnie tymi „lepszymi sposobami kreowania rzeczywisrosci”, co dokładnie miałes na mysli? Np zmiany submodalnosci o kotrych ostanio pisałes? pozrawiam

  • Damian

    „Witaj Michale, strasznie zaintrygowałes mnie tymi “lepszymi sposobami kreowania rzeczywisrosci”, co dokładnie miałes na mysli? Np zmiany submodalnosci o kotrych ostanio pisałes? pozrawiam”

    Dokładnie o to samo chciałem zapytać. Co takiego może być w tym lepsze niż Prawo przyciągania?

  • Makl

    Mnie też… :) Proszę o szczegóły…

  • Mystic

    Dobry artykuł, otwarty, samokrytyczny umysł jest ogromnym atutem i warunkiem, by się móc rozwijać. Mnie interesuje prawo (hipoteza) przyciągania, choć z wielu powodów wątpię w jego prawdziwość, aczkolwiek jej nie wykluczam.

    Chciałbym wtrącić słówko o metodzie naukowej, które, jeśli mi się uda, podważy przekonanie wielu osób na temat nauki.

    To nie jest tak, że to, co nie zostało zrozumiane, zbadane i opisane wzorem jest negowane przez naukę, nie wiem kto wciska to przekonanie ludziom w mózg, ale to nieprawda. Tak jak napisał Michał, większość zjawisk we wszechświecie NIE JEST dogłębnie zrozumiana. Dla ścisłości – nie ma zjawiska w pełni zrozumianego, bo pytanie „dlaczego” prowadzi ostatecznie do odpowiedzi „nie wiem”. I to JEST jak najbardziej naukowe.

    Nauką jest nie tylko matematyka, w której wszystkiego się dowodzi teoretycznie. Istnieje takie nieścisłe pojęcie jak nauki przyrodnicze, których podstawą metodą poznawczą jest doświadczenie/obserwacja rzeczywistości/eksperyment. Tak! Nie musimy mówić dlaczego ani jak dokładnie coś zachodzi. Jeśli udowodnimy, że coś po prostu zachodzi, tworzymy wiedzę naukową.

    Właśnie takie podejście jest tym, czym jak się kieruję poznając świat – zdroworozsądkowe myślenie. Gdybym zobaczył, że przyciąganie działa z jakimś prawdopodobieństwem, to bym je z takim właśnie prawdopodobieństwem je zaakceptował i wcale nie musiałbym najpierw wiedzieć jak to działa. Tak samo jak akceptuję to, że mój mózg działa – nie muszę wiedzieć jak, wystarczy, że wiem, że działa.

    Skoro zdementowaliśmy już sprawę nauki, zachęcam wszystkich zainteresowanych, abyśmy doświadczalnie w kontrolowanym eksperymencie zbadali hipotezę przyciągania i obliczyli prawdopodobieństwo jej prawdziwości (przyjmując normalny rozkład zmiennej losowej). Można to zrobić za pomocą prostych i gotowych metod. Taką samą propozycję wysunąłem na forum ale jakoś nikt nie był zainteresowany. No chyba, że naprawdę wszyscy wolą opierać swoje przekonania na kilku historiach, które się kiedyś komuś przytrafiły.

    Tak jak napisał Michał, trzeba mieć umysł otwarty na rzeczywistość, wiemy niewiele, ale jesteśmy w stanie się dowiedzieć więcej! Bądźmy uwierzyć w to, co jest prawdą, a obalić to, co kłamstwem. Kto się pisze na badacza?

  • Mystic

    poprawka: Bądźmy gotowi* uwierzyć

  • Damian

    @Mystic, jeżeli mogę jakoś pomóc w tym eksperymencie, to ja się na niego piszę.

  • Dathen

    Nie wiem dlaczego, ale wygląda mi to na kolejną metodę autosugestii. Oprócz filtrów umysłowych wspomnianych wyżej, to podświadomie dążymy do tego co sobie „wmówiliśmy”. Cóż, może życie zweryfikuje moją opinię.

    „Kiedyś byłem ateistą, teraz wiem, że nie wiem. Bo skąd mogę wiedzieć?”

    Agnostycyzm ;) . Dlatego m. in. dziwi mnie postawa ateistów, którzy twierdzą, że na pewno nie istnieje jakiś wyższy byt. To ich „na pewno” jest dla mnie tyle samo warte co „na pewno Bóg istnieje” osób wierzących. Bo ciekawe co im daje taką pewność.

  • Me77

    Dziękuję za ciekawy artykuł, który wywołał bardzo przyjemne odczucia, bo właśnie tak się składa, że „coś przyciągam”;)

    Ten film widziałam setki razy, zawsze go oglądam, kiedy potrzebuję się podbudować.
    W moim przypadku od pierwszego obejrzenia, weszłam w prawo przyciągania całą sobą, naturalnie wyczułam, że to jest to, czego szukałam i oto ktoś to potwierdza w sposób, który nie pozostawia mi złudzeń.

    Wcześniej czytałam różne książki w tym „Możesz, jeśli myślisz, że możesz”, która również się opiera na prawu, choć nie jest ono tak dobitnie przedstawione jak w sekrecie.
    W moich doświadczeniach bywało różnie, bo o ile weszłam cała w sekret to nie zwróciłam uwagi, z czym tam wchodzę. Miałam bardzo dużo podświadomych bloków, złych przeświadczeń, które sabotowały rezultaty mojej pracy z prawem. Z tego też powodu tu trafiłam, aby dalej się rozwijać, oczyszczać swój umysł, emocje, bo należy pamiętać, że prawo przyciągania to narzędzie, opiera się ono na naszych myślach i emocjach, dlatego tak ważne jest, abyśmy najpierw skupili się na swoim wnętrzu.

    To, że przyciągam ludzi, sytuacje, filmy, oferty pracy itd. to standard. Jednak jeden z największych bloków dotyczył pieniędzy, nawet, kiedy oglądałam film, sądziłam, że to ten amerykański kit z czekami w skrzynce, tak z niczego nagle pieniądze spadają. Tak było do czasu, kiedy sama nie znalazłam na swoim koncie bonusa, akurat wtedy, kiedy miałam ważny wydatek. Skąd pieniądze? Dosłownie z nikąd, bo kto by pomyślał, że urząd się może pomylić na czyjąś korzyść?;) Kilka dni temu w radiu wygrała kobieta, która z niedowierzaniem mówiła „ Nie wierzę, wczoraj właśnie oglądałam film Sekret…”

    Wiele już stworzyłam dzięki prawu przyciągania, naprawiłam wszystko, co było do naprawienia, każdą sytuację odtworzyłam z jego pomocą i postąpiłam tak jak należało ( prawie każdą) teraz buduję dalej nową wspaniała rzeczywistość wykorzystując całą wiedzę prawa, nlp, potęgi podświadomości i wiary;) I spodziewam się dalszych cudów!; )

  • Alicja

    Mystic, ja się piszę.

  • mateus

    Ciekawe, ale tłumaczenie do filmu robił ktoś, do kogo raczej polska ortografia nie została przyciągnięta. Niektóre błędy po prostu porażają.

  • somehopeforme.blogspot.com

    witam
    film o którym piszesz widziałam po raz pierwszy jakiś rok temu. od tamtej pory oglądałam go kilkanaście razy. gdy tylko w księgarniach pojawiła się książkowa wersja ‚the secret’ od razu ją nabyłam.
    moim zdaniem wszystko o czym jest w filmie powiedziane jest prawdą i ma sens. bo ludzie nie są świadomi dlaczego akurat tak a nie inaczej układają się w życiu ich losy. ten film pozwala nam to zrozumieć. dodatkowo zostały podane ciekawe techniki które mogą nam ułatwić wiele spraw. kwestia jest tylko w tym żeby uwierzyć w słowa ludzi którzy się tam wypowiadają, wielokroć podając przykłady z własnego życia. bo tak naprawdę samo podejście do tematu najwięcej znaczy.
    przyznam że sama próbowałam stosować prawo przyciągania. ale chyba było to bezskuteczne. możliwe że robiłam to w niewłaściwy sposób, że oczekiwałam rezultatów ‚na już’. nie ukrywam że dość szybko się zniechęciłam i zaprzestałam tych praktyk. od jakiegoś czasu jednak coraz poważniej myślę o ponownej próbie zastosowania prawa przyciągania. powód jest prosty. w moim życiu kilka spraw się skomplikowało. może właśnie to jest dobry czas by spróbować raz jeszcze.

  • seba.maty

    witam

    sekret znam swiadomie od kilku miesiacy. ksiazke dostalem od dziewczyny ktora przyciagnela mnie korzystajac z tego prawa. ksiazka zrobila na mnie mega wrazenie, wiedzialem ze skutecznosc dzialania sekretu zalezy od mojej wiary w to wiec od razy jak dziecko zaczalem chlonac cala wiedze. wszystko wydawalo mi sie bardzo prawdopodobne bo wiele takich przypadkow w zyciu swoim i innych osob zaobserwowalem. praktyke zaczalem od malych pragnien aby ugruntowac wiare. potem juz jest coraz latwiej. mam wielu znajomych ktore znaja sekret i go skutecznie uzywaja. to jeszcze bardziej potwierdza istnienie prawa. niedawno zauwazylem ze korzystajac z sekretu dostaje sygnaly do odpowiedniego dzialania ktore zblizaja mnie do realizacji wymarzonych celow. i to uwazam jest bardzo wazne. nie zdarzylo mi sie ze cos sie zrobilo samo, ze budze sie i nagle tuli mnie moja druga polowka albo moj wymarzony samochod stoi na moim ogrodku ;) stosowanie sekretu jedynie albo aż maluje sciezke naszego zycia w kierunku celu. dzialanie, czesto nieswiadome odgrywa istotna role.

    pozdrawiam wszstkich :)

  • Mystic

    OK! licząc mnie jest 3 chętnych. Może uda się kogoś jeszcze namówić? Damian, Alicja, napiszcie czy wierzycie w to prawo (najlepiej jak wierzycie :P bo w tym eksperymencie to jest istotne) i jakie jest wasze zdanie o rzeczach (i metodach) które można przyciągnąć.

    Skoro mamy zbadać możliwość wpłynięcia umysłu na rzeczywistość będącą poza naszą fizyczną kontrolą (czyli wykluczamy autosugestię, pewność siebie, filtry itd, mój wstępny pomysł jest taki, by dokonać wielu losowań kostką sześcienną lub monetą, przy czym jeden z wyników będzie przyciągany – już się zabrałem za porównywanie metod obliczeń, które posłużą do statystyki i wyznaczenia prawdopodobieństwa. Co do eksperymentu, może to się odbyć kilkoma seriami na przykład w trzech kolejnych dniach (żeby dać przyciąganiu czas zadziałać).

    W sumie to możemy się z tym projektem niedługo przenieść na forum, tam będzie mniej chaosu.

  • Smutas

    A ja chyba o prawie przyciągania wole czytać, film do mnie nie przemówił, za wiele w nim emocjonalnego przekazu i marketingowych chwytów, nie podobało mi się takie generalizowanie świata i uzależnianie Wszystkiego (!) co nam się przytrafia, zarówno złego jak i dobrego, od naszego myślenia! nie zgodzę się, bo czasami, a może nawet częściej jest to siła wypadkowa kilku czynników (gdzie np mowa o działaniu fizycznym, o przypadku, o wierze i przeznaczeniu?!). Nie kwestionuje siły myślenia, pozytywnego myślenia, bo chyba głównie właśnie tu o takie chodzi (a na ten temat była mowa już znacznie wcześniej), wiele wtedy człowiek dostrzega więcej rzeczy niż się zadręcza negatywnymi myślami itp..
    Oglądając ten film można się załamać wnioskując ze wszystko co do tej pory się nam złego przydarzyło jest wynikiem naszego negatywnego myślenia, to jest wielkie obciążenie psychiczne, odpowiedzialność za każde zło, które się nam przytrafiło, a chyba nie zawsze tak jest, jak wspominałam na to się składa wiele innych czynników…
    poza tym film oraz sama metoda trochę uderza w religie, wiarę chrześcijańska, w los i przeznaczenie człowieka…
    To chyba tyle ze mnie ;)
    pozdrawiam niedzielnie

  • Alicja

    Mystic
    Jeśli chodzi o prawo przyciągania to jak najbardziej w nie wierzę, jednak wg mnie nie wystarczy siedzieć na tyłku i „przyciągać” tylko połączyć przyciąganie z działaniem. Co za tym idzie – gdy działasz masz większą wiarę w to, że się uda niż gdy tylko wizualizujesz (choć nie uważam, że sama wizualizacja jest bezużyteczna – też może zdziałać ‚cuda’ )
    Myślę, że dobrym pomysłem będzie przeniesienie tego wątku na forum, na pewno znajdzie się więcej chętnych. Mam jeszcze jedną osobę, która na pewno tez będzie chciała wziąć w tym udział – więc jak na razie jest nas 4 ;)

  • Lukrecja, Damian, Makl– Życie tu i teraz, ciągłe działanie robiąc to co jest moją największą pasją :)

    Smutas

    Oglądając ten film można się załamać wnioskując ze wszystko co do tej pory się nam złego przydarzyło jest wynikiem naszego negatywnego myślenia, to jest wielkie obciążenie psychiczne, odpowiedzialność za każde zło, które się nam przytrafiło, a chyba nie zawsze tak jest, jak wspominałam na to się składa wiele innych czynników…

    Przede wszystkim każde zło, które się Tobie przytrafiło jest „złem” tylko do momentu, do którego w ten sposób na nie patrzysz. Czy gdyby pewne sytuacje się w Twoim życiu nie wydarzyły (również te z pozoru złe), to czy byłbyś w tym miejscu, w którym jesteś teraz, interesując się rozwojem osobistym (zakładam, że się interesujesz, skoro czytasz tego bloga:) )? Być może tkwiłbyś w miejscu, nie robiąc nic produktywnego. Patrząc z tej perspektywy, być może to wszystko wcale nie było złe, ale nawet wręcz przeciwnie- dobre i POTRZEBNE, abyś poszedł w pewnym kierunku. Na wszystko można spojrzeć inaczej, bo ktoś może złamać nogę jeżdżąc na nartach, a leżąć w szpitalu poznać dziewczynę, z którą spędzi resztę życia. Czy w takim razie złamanie nogi było „złe”?

    Nie traktuj odpowiedzialności jak brzemię, bo po co wogóle masz czuć nacisk rzeczy z przeszłości, które już nie istnieją (a jeśli już, to tylko w Twojej głowie)? Potraktuj to jako wielką wolność, bo stając się odpowiedzialny wreszcie masz kontrolę nad swoim życiem. Wreszcie zaczniesz się uczyć ze swoich błędów. Wreszcie będziesz mógł zmienić swoje myślenie bo doświadczysz, że ma to ogromne znaczenie. Sprawdź to w swoim życiu a zobaczysz, że ono się zmieni.

  • shakal

    Michał: Jeśli tak łatwo uwierzyłeś w ulotne „prawo przyciągania” to co stoi na przeszkodzie, żeby nie wierzyć w Boga? Na jego istnienie jest więcej dowodów niż na nowinki z neuropsychologii. Choćby sam fakt że żyjesz, oddychasz i jesteś świadomy, możesz doświadczać życia sobą… Jak myślisz czy fenomen istnienia życia i całej złożoności wszechświata jest tylko przypadkiem? Czy według Ciebie cała celowość kreacji i istnienia jest poprostu i „nikt” za tym nie stoi?

  • Amciek

    Witaj Michale
    Piszesz, że nauka jeszcze raczkuje w tym temacie, jednak nie do końca. Polecam film ‚What the Bleep Do We Know!?’ i jego kontynuację, albo rozwinięcie ‚What the Bleep!?: Down the rabbit hole.’ Film jak się go opisuje para naukowy, próbujący wyjaśnić w jaki sposób kształtowana jest rzeczywistość. Tematyka podobna jak w filmie Sekret, jednak widziana oczami fizyków kwantowych. Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji go oglądać – polecam.

    • Anonim

      Uwierz w boga
      Nie badz ateista

  • shakal

    Na jego istnienie jest więcej dowodów niż na nowinki z neuropsychologii.

    To jest Twoje zdanie.

    Czy według Ciebie cała celowość kreacji i istnienia jest poprostu i “nikt” za tym nie stoi?

    Nie wiem :) Mówię to całkowicie świadomie i wiem, że jest to najszczersza i najbardziej spójna odpowiedź jaką jestem wstanie Ci tutaj dać.

    Wszystko co sądzą wierzący oraz ateiści to poglądy, których nikt nie może być pewien. Oba poglądy opierają się na argumentach, które można rozsypać jak domek z kart, dlatego też spór między wierzącymi a ateistami nie ma końca.

    Jeśli wychodzisz z założenia, że coś jest NA PEWNO, bardzo ograniczasz swoją umiejętność poznawania świata. Bo powiedz mi, tak naprawdę, skąd możesz to wiedzieć?

    P.S. To nie jest miejsce na dyskusję o religii, dlatego jeśli chcesz kontynuować rozmowę, zapraszam Cię na maila.

    Amciek– Widziałem obie części i przyznam, że są niezwykle ciekawe i bardzo rozszerzają umysłowe horyzonty. Jednocześnie wiem, że wiele osób znających się na rzeczy krytykuje idee zawarte w tym filmie jako nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, dlatego mam dystans do tego typu koncepcji. Mimo to wciąż z chęcią zgłębię ten temat, nie odrzucając z miejsca tego co mówią w „What the Bleep Do We Know”.

  • Mystic

    Alicja, w weekend postaram się ogarnąć i zrobić sobie trochę czasu na założenie tematu na forum Neureka, uściślenie wszystkiego i przedstawienie wstępnej koncepcji eksperymentu. Będzie to też miejsce, gdzie omówimy co uważamy, że można osiągnąć przyciąganiem, a czego nie, tak, byśmy wiedzieli dokładnie co robimy i po co.

    Shakal, szanuj poglądy innych. Wyrażanie się pogardliwie („nowinki neuropsychologii”) o czyichś wierzeniach dlatego, że ty masz inne jest co najmniej nieeleganckie. O rzekomej „oczywistości” twojego religijnego światopoglądu i wymienionych przez ciebie dowodach można by wiele mówić. Mamy od tego forum.

  • Lady Chazzz

    Piszesz, iż znalazłeś inne sposoby. Może ten temat rozwinął byś w kolejny artykule, albo przynajmniej uchylił rąbka tajemnicy – czym one są? Czy to właśnie NLP?

  • Seba

    Poznałem sekret parę lat temu, nie mam nawet cienia wątpliwości co do jego skuteczności. Jako uzupełnienie poleciłbym „Klucz do sekretu” Joe Vitale – omijając lanie wody autora można tam znaleźć nieco więcej informacji na temat przekonań, filtrów w naszej podświadomości i przede wszystkim metody jak to przeprogramować. Sekret sam w sobie nie jest zły, szkoda tylko, że tak wiele ludzi żyje w nieświadomości …

    btw. U mnie czasem jest tak, że sytuacje o których myślę po prostu odpycham i nie przytrafiają mi się w życiu. Ale to kwestia mej zabawy z dzieciństwa =)

  • Mystic

    Lady Chazzz, właśnie wam powiedział. Szerzej napisał o tym tutaj: http://michalpasterski.pl/2009/10/badz-tu-i-teraz/ Przyciąganie polega na myśleniu o czymś, czego nie ma (by to przyciągnąć). Michał widocznie postanowił skoncentrować się na tym, co jest tu i teraz. Tak ja to przynajmniej rozumiem i sam podzielam tę postawę.

  • Psychika.net

    nie wierzcie w to :)

  • Mustang883

    Witam,
    w naukowy sposób chyba nie można tego wyjaśnić ale coś w tym Prawie Przyciągania jest.

    Oto moje przykłady:

    Bardzo się stresowałem przed obroną pracy magisterskiej. Generalnie stresowałem się przed egzaminami ustnymi na studiach ale teraz stres powinien być jeszcze większy. Przeczytałem na necie, że aby uniknąć tego stresu najlepiej bardzo dokładnie wyobrazić sobie co będę robił po obronie. Z kim się spotkam, jak będę się czuł, jaka będzie radość do zakończeniu studiów itd. Taki sposób walki ze stresem ma dużo wspólnego z Prawem Przyciągnia. Wyobraziłem sobie ww. sytuacje bardzo dokładnie, w najmniejszych szczegółach.
    Jaki był efekt??? Piorunujący. Absolutnie zero stresu na obronie, mało tego, uspokajałem innych studentów broniących się z mną, byłem wyluzowany, żartowałem, a podczas obrony poszło mi dobrze, dostałem 5. To trochę dziwne ale w głowie chyba miałem zakodowane, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko iść i się obronić i tak będzie na 100%, innej możliwości nie brałem pod uwagę. Ktoś powie, że to tylko obrona i, że 99,99% ludzi się broni ale chodzi mi tutaj bardziej o stres, którego w normalnych okolicznościach raczej bym nie uniknął.

    Inny przykład, wczoraj będąc na pływalni, słyszałem fragment ulubionej piosenki. Ostatnio strasznie ten utwór „chodził” za mną. No i pospiesznie wyszedłem z szatni żeby kawałek utworu dosłuchać jeszcze w samochodzie. Niestety spóźniłem się trochę i odtwarzana była już kolejna piosenka w radiu, ale coś mi mówiło, że znajdę to na innej stacji, że jest tak fajna, że zaraz będzie na innej. Oczywiście była, za jakieś 30 sek. Można to nazwać przypadkiem, można mówić, że piosenka jest popularna to ją często grają ale dodam, że mój odbiornik w samochodzie jest w stanie wyłapać tylko 3 stacje (mieszkam w małym miasteczku) radiowe z czego w jednym z nich ta piosenka już leciała 3 min wcześniej, a więc liczba stacji które mogły zagrać ten utwór w tym momencie zawęża się do 2.

    Inny przykład – pomyślałem kilka razy o koleżance z którą nie miałem kontaktu od ponad 6 miesięcy, nazajutrz sama się odezwała, tak po prostu.

  • Mystic

    A zobacz – jeśli to prawda – jaką masz wtedy wyjątkową rolę :) Myślisz o piosence i we tej chwili kosmiczny umysł zaczyna działać – cofa się w czasie (może nawet wiele dni), oblicza wszystkie możliwości i precyzyjnie wywołuje kluczowe wydarzenia, które doprowadziły ostatecznie do podjęcia decyzji o takiej kolejności odtwarzania przez człowieka układającego listę na dzień, w którym ty istniejesz. W takim razie możesz ingerować w przeszłość! Zacznij to świadomie wykorzystywać, to naprawdę jest coś.

    A może to nie tak, może nikt nie podejmuje tych decyzji, tylko to wszystko jest iluzją na bieżąco generowaną specjalnie dla ciebie? Jak w grze komputerowej. Wtedy dopiero masz możliwości!

    Nawet nie wiecie ile można wydusić z takiego przyciągania jeśli ono zachodzi…

  • Bart.

    przyciąganie…owszem, ale ja postrzegałbym to raczej w kategorii pozytywnego myślenia, a co za tym idzie chęci do działania, dostrzeganie perspektyw i ogólne nastawienie do życia. więcej osiągnie człowiek, który myśli, że szklanka jest do połowy pełna niż człowiek myślący, że jest do połowy pusta. pierwszy mając wode ma przed sobą nowe perspektywy, drugi ‚wody nie ma’ co za tym idzie- perspektyw również nie.

    a jeśli ktoś chce rzucać kostkami, monetami itp. to niestety, ale wydaje mi się mocno naiwny. poza tym wszystkie sytuacje w temacie prawa przyciągania można podpiąć np. pod zbieg okoliczności. a te wszystkie książki Myrphy’ego czy ten cały „Sekret” owszem niosią z soba przesłanie (szczególnie Murphy w potędze podświadomości, Sekret jest dla mnie mocno komiksowy i ‚holiłódzki’), ale są też bardzo ‚amerykańskie’ mometami wręcz głupie.

    Ja sam staram się medytować, wizualizuje rózne sytuacje, staram się myśleć pozytywnie (czyli rzec można, że stosuje prawo przyciągania ;)) ale nigdy nie odwazylbym sie podpisać te wszystkie sytuacje z mojego życia jakims wzorem matematycznym i wyciągać jakies wnioski na ten temat na podstawie losowania czegokolwiek etc. ;)

  • Mystic

    No widzisz, myślimy inaczej. Ja z kolei bym się nie „odważył” wyciągać wniosków z kilku przykładowych wydarzeń i prędzej właśnie to bym nazwał naiwnym podejściem. Za to mogę szczegółowo uzasadnić dlaczego jestem skłonny wyciągać „jakieś tam wnioski” na podstawie wzoru i „losowania czegokolwiek” :)

    Każdy się produkuje, a mało kto chce posłuchać co na to powie rzeczywistość. Czy nie właśnie tym jest medytacja? :)

  • Mystic

    No widzisz, Bart, myślimy inaczej. Ja z kolei bym się nie „odważył” wyciągać wniosków z kilku przykładowych wydarzeń i prędzej właśnie to bym nazwał naiwnym podejściem. Za to mogę szczegółowo uzasadnić dlaczego jestem skłonny wyciągać „jakieś tam wnioski” na podstawie wzoru i „losowania czegokolwiek” :)

    Każdy się produkuje, a mało kto chce posłuchać co na to powie rzeczywistość. Czy nie właśnie tym jest medytacja?

  • Damian Marcinowski

    Prawde powiedziawszy gdy 1 raz obejrzalem The Secret to bylo to wow, niesamowicie itp.

    Jednak im dluzej zaglebialem sie w tematyke osiagania sukcesow, motywacji to teraz wiekszosc the Secret wydaje mi sie przesadzona.

    To jest troche tak, mysl o pozytywach, mysl o nich a same przyjda heh nie bardzo…pozytywne rzeczy przyjda z działania, a nie z myslenia. Ale nastawienie pozytywne powinnismy utrzymywac zawsze. To jak najbardziej.

  • Arek

    To jest dziwne ale działa. Po prostu.

  • Ragan

    Cześć:)
    Uważam że jest bardzo prosta metoda osiągania celów:
    1. Stworzyć swoją wizję-bardzo wyrazistą i klarowną.
    2. Wypisać cele i wszystkie swoje myśli-dosłownie wszystko-łącznie z tym że trzeba wymienić płytkę w kuchni.-Oczyścić swoją pamięć. Dobrze nadaję się do tego program Thinking Rock.
    3. Następnie pogrupować te cele na różne kategorie np. Kariera, w domu itd.
    4. Wybrać 3 najważniejsze projekty z pośród wszystkich celów+ postawić sobie jeden cel główny na ten rok. Dobra organizacja=robienie najważniejszych rzeczy.
    5. Wyznaczyć 6 kamieni milowych na ten tydzień-ja wyznaczam 7 kamieni milowych-każdy na jeden dzień lub więcej dni zależy jakie to kamienie milowe, tylko 7 kamień milowy to jakiś relaks i realizuje go w niedzielę wieczorem:) Kamienie milowe to takie duże kroki które najbardziej przybliżą Cię do Twojej wizji-Twoich najważniejszych projektów i celu rocznego.
    7.Zrób listę zadań na następny dzień- wyznacz 3 najważniejsze zadania-niech będą one związane z kamieniami milowymi i najlepiej zrealizuj je jak najwcześniej. Możesz nawet wstać 1 h wcześniej i zrobić jedno najważniejsze zadanie. Jak je zrobisz daj sobie nagrodę. I wyznacz kolejne najważniejsze zadanie i bierz się za realizację i tak w kółko aż zechce Ci się spać.
    8. Wprowadzaj nawyki-ja wprowadzam co miesiąc nowy nawyk-nie więcej tylko jeden. Wielu ludzi w sylwestra wypisuje 20 zmian. Po co czekać do sylwestra lepiej codziennie wyznaczać sobie po jednym nawyku i trzymać się go. Więcej o tym o czym mówię znajdziecie w programie zen to done.

    Dopiero gdy wizja poparta jest działanie-to prawo przyciągania działa- law of attraction-na końcu jest action-pamiętajcie o tym-ale to musi być skuteczne działanie nie byle jakie-dlatego ważne jest koncentrowanie się tylko na kamieniach milowych najważniejszych rzeczach-bo jak piasek was przysypie to nic nie osiągniecie.

    Pozdrawiam

  • Ragan

    trochę nie składnie napisałem(błędów kilka) to wszystko ale sens zrozumiecie-jestem troszkę zmęczony to dlatego:)

  • Mystic

    Zainteresowanych eksperymentalnym zbadaniem na ile to działa w rzeczywistości zapraszam na forum Neureka – już jest specjalny temat projektu.

  • Veronica

    A czy można w takim razie przyciągnąć miłość innej (konkretnej) osoby? Lub jakiekolwiek uczucia? (na odległość, bez bezpośredniego wpływu, a jedynie poprzez myślenie o tym) Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na ten temat i proszę o klarowne jej przedstawienie ;)

  • Paulinka

    To niesamowite! Tym bardziej, że wykorzystywałam to prawo setki razy, wcale o nim nie wiedząc. Po prostu- wierząc. Szczerze uwielbiam tego bloga i dziękuję za jego zawartość.
    Pozdrawiam

  • EndrU

    Bardzo ciekawy artykuł. Aczkolwiek, gdyby zastosować owo prawo przyciągania do naszej rzeczywistości nagle okazałoby się, że Polacy są największymi pechowcami wśród narodów świata. Oczywiście żartuję, jednak wpływ myślenia na rzeczywistość przypomina mi solipsystyczne marzenia o byciu jedynym istniejącym na świecie, ewentualnie o chorych teoriach Berkeleya na temat kreowania rzeczywistości w umysłach ludzkich. O ile tamte teorie można jeszcze tłumaczyć brakiem wiedzy na podstawowe tematy o tyle tutaj już nie ma tego przywileju. I nie chodzi tu o zachwycanie się poziomem współczesnej nauki (wcale nie tak wysokim jak mogłoby się wydawać), lecz o zastosowanie zwyczajnych zasad logiki, ewentualnie wzięcia pod uwagę matematycznej teorii gier (specjalnie nie wspominam o mocno nadszarpniętej reputacji teorii chaosu).

  • Cosmic

    Film jest ciekawy ale niestety nieprawdziwy. Chociaż trzeba przyznac, ze dosc umiejetnie miesza fakty z opiniami, oglada sie go ciekawie chociaz zbyt czesto wlacza sie czerwone swiatlo.

    Tworcy filmu sa zwiazani z ruchem New Thought w USA, czesto nazywanym New Thought Church. Mozna sie zgodzic, ze idee maja szczytne ale sposob ich wprowadzenia jest cokolwiek watpliwy.

    Calosc jest bardzo uroszczona, taka amerykanska…

    Tak czy siak lepiej zainwestowac w rozwoj samego siebie poprzez poznanie sie i mechanizmow w jaki dziala nasz umysl, pamiec itd. oraz technik w jaki sposób mozna wykorzystac lepiej nasz potencjal.

    Pozdrawiam i gratuluje pomyslu na strone internetowa

  • Roger

    Jeżeli kogoś nie przekonuje „The Secret”, lub osoby w nim występujące, proponuję przeczytać „Odpowiedź” Johna Assarafa i Murraya Smitha lub obejrzeć świetny i mniej kontrowersyjny imho film film „What the Bleep do we know”

  • Cosmic

    Akurat oba te filmy również mieszają opinie z faktami…

    Dążenie do bycia „lepszym” nie usprawiedliwia naginania faktów i ich nadinterpretacja. To już ociera się o manipulację a autorzy filmów jak i osoby w nich występujące do nieświadomych nie należą…

  • Roger

    Te filmy miały trafić do szerszej publiki i stąd są mocno podkolorowane. Znam kilka osób, które po obejrzeniu tego filmu zaczęły zgłębiać wiedzę na temat funkcjonowania umysłu (sam do nich należę), jak i takie, które uznały to za bzdurę lub szybko się zniechęciły bo coś nie zadziałało. Tak jak wspomina Cosmic kazdy z nas ma czerwone światło (tzw. filtry) i przyjmuje tylko wybrane i odpowiednie dla siebie fragmenty i to jest dobre.
    Ja do dzisiaj nie trawię J. Vitala – po prostu nie jest dla mnie wiarygodny chociaż nie bardzo wiem z jakiego powodu… ale przeczytałem już 3 jego książki i znalazłem coś dla siebie.
    The Secret jest mocno uproszczony, a zmiany w życiu nie przychodzą z pewnością tak łatwo. Uważam jednak, że ten film zmienił nastawienie do życia wielu osób i dlatego warto uznać go za obowiązkową pozycję przynajmniej na początku rozwoju osobistego.

  • Wydaje mi się, że jedno co trzeba zrozumieć odnośnie prawa przyciągania to to, że nie wiadomo KIEDY coś się wydarzy. Widziałem, że ktoś próbuje sprawdzić to prawo rzucając monetą i prowadząc statystyki – to nie tak działa!

    Wyobrażasz sobie, że wyrzuciłeś reszkę. OK. Ale kiedy? Nie wiem czy można wpływać w ten sposób na czas, ale to oczywiste że jeśli rzuca się monetą to w końcu wyrzuci się reszkę. Ja zrobiłem przed chwilą coś zupełnie innego.

    Na początek potrzebowałem monety. Wyobraziłem sobie, że mam 1zł. Wstałem i podszedłem do miejsca gdzie leży bardzo dużo monet, głównie o nominałach mniejszych niż 1zł czy nawet 50gr. Sięgnąłem ręką na chybił trafił i wyciągnąłem… 1zł. To mnie jeszcze nie zszokowało bo wiedziałem, że tam są monety i że może tam być złotówka.

    Później wyobraziłem sobie, że wyrzuciłem reszkę, ale w taki sposób, że leżała na ręce „przodem do mnie” czyli 1 było tak jakbym napisał to na papierze. Rzuciłem kilka razy – same orły, ale kiedy wypadła reszka leżała dokładnie tak, jak sobie to wyobraziłem.

    Pomyślałem, że to zaskakujące, ale wypróbuję to jeszcze raz. Wyobraziłem sobie monetę leżącą na dłoni do góry nogami. Rzucałem kilka razy i wypadły orły. W tym czasie na rękę naciągnął mi się rękaw więc pomyślałem, że skoro w swojej „wizji” moneta leżała na ręce to warto by jej stworzyć warunki. Podciągnąłem rękaw, rzuciłem i co? Wypadła reszka i moneta leżała „do góry nogami”.

    To już mnie zaskoczyło. Wydaje mi się, że to może działać, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli chcemy czegoś to dostaniemy to, ale niekoniecznie tak jak sobie tego życzymy.

    Mogłoby być tak, że przed egzaminem wizualizuje sobie siebie trzymającego indeks z wpisaną piątką z danego przedmiotu i cieszącego się. Ok. To może się spełnić i mogę nie zdać tego egzaminu!

    Historia może wyglądać tak, że nie zdam tego egzaminu i pójdę na poprawkę i tak się przygotuję, że dostanę 5. Ba, może być ciekawiej! Może być tak, że nie zdam również poprawki i będę musiał poprawiać ten przedmiot w przyszłym roku, a to oznacza, że będę miał dużo czasu na ‚przećwiczenie’ i zaliczenie przedmiotu na 5.

    Biorąc pod uwagę powyższy akapit – trzeba uważać czego sobie życzymy i precyzować te myśli jak najdokładniej. Jeśli czyta to ktoś kto wie co to wyrażenia regularne to pewnie już wie o co mi chodzi :)

    Tak czy inaczej entuzjastycznie podchodzę do tego zagadnienia. Prawdę mówiąc to wierzyłem w to od dawna tylko używałem tego raczej do mniejszych rzeczy. Np. podczas pytania w klasie wyobrażałem sobie, że nauczycielka wybiera kolegę. Biorąc pod uwagę, że on myślał „tylko żeby mnie nie wybrala” to było 2:0 dla niego :P Sprzedałem tę metodę również mojej dziewczynie, ale nie używała jej często bo czuła poczucie winy ;) Przecież to kolega wykreował własną rzeczywistość. Ja zająłem się tylko swoją. Jak się okazało – były zbieżne :)

  • Cosmic

    OK ale po co zaraz wprowadzać jakieś mistyczne otoczki?

    Nie prościej oprzeć się o proste zasady a nie wyjęte z kapelusza pseudointelektualne historie baśniowe?

  • Ja tylko napisałem, że jeżeli chcemy to mierzyć to najpierw musimy zrozumieć DOKŁADNIE jak to działa.

    Gdyby naukowcy mieli jakąś wizję odnośnie pewnego prawa, zaczęli je sprawdzać doświadczalnie i odkryli, że to nie działa tak jak oni myślą tylko z pozoru przypadkowo to mogli wysnuć dwa wnioski:

    1) To nie działa. Fałszywy trop. Idziemy na piwo.

    2) Właściwie to nie do końca rozumiemy jak to działa. Może to jest zależne jeszcze od czegoś. itp.

    @Cosmic: Tobie mogą wystarczyć zasady. Niektórzy chcą jeszcze dowodu, że to działa i będą przeprowadzać testy. To właściwie nikomu nie szkodzi – ważne tylko aby pamiętali o tym, co napisałem wyżej bo inaczej będą stwierdzali, że to nie działa choć w rzeczywistości może być inaczej.

    To, że prawo przyciągania działa może być przecież spowodowane całkiem zwykłą rzeczą – wyznaczeniem celu. Wyznaczam sobie cel, a później po prostu zauważam okazje umożliwiające osiągnięcie celu. Im więcej się o tym myśli tym bardziej nastawia się na poszukiwanie takich środków do celu przez co po prostu go osiągamy :)

    Chociaż na filmie jeden pan mówi, że kupił dom dokładnie taki jaki miał na zdjęciu i nawet tego nie zauważył. Teraz pozostaje pytanie skąd miał zdjęcie. Jeśli wyciął je skądś to jest to faktycznie zaskakujące, ale jeśli sam zaprojektował (model 3D) czy chociaż sam zrobił zdjęcie to wersja z celem jest prawdopodobna :)

  • Cosmic

    Wiesz, biblia i koran również jako tako działają np. stosując ogólną zasadę „nie rób drugiemu co tobie nie miłe” ale już z całokształtu tychże niewiele wynika, reszta jest jedynie interpretacją, jedną z miliona.

    To samo się tyczy tzw. „prawa przyciągania” możesz sobie przyciągnąć co tylko chcesz.

  • Też zastanawiałem się nad prawem. Doszedłem do ciekawych wniosków – więcej tu: http://konradkubiec.com/index.php/2010/02/15/sekret-i-prawo-przyciagania-subiektywnym-okiem-metodologa/

    Uwaga, spoiler wpisu!
    W naszym otoczeniu zachodzi mnóstwo procesów: biologicznych chemicznych, fizycznych, dosłownie wszelakich. Część jest zbadana, część nie. Nie można powiedzieć, że prawo przyciągania to czysta fikcja, ale również nie ma potwierdzeń, że to fakt. Pytanie, czy przypadkiem inne procesy biologiczne (a nie meta-fizyczne) odpowiadają za przyciągnie? Czy nie nad interpretujemy? Ciało się regeneruje, to fakt, ale czy potwierdza to przyciąganie.

    Ostatni temat, to niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą wiara w prawo przyciągania. Ja ich trochę zauważyłem, czemu nikt o nich nie mówi?

  • jumik

    Moim zdaniem Sekret (Prawo Przyciagania) to nic innego, jak taki New Age w wersji soft.

    Jest to samosprawdzająca się przepowiednia oparta na efekcie placebo. Prawo psychologii (mówiące o tym, że gdy na czymś się koncentrujemy, to ogromnie częściej zauważamy rzeczy z tym związane, bardziej się staramy – motywacja – itd.) wyolbrzymione i rozdmuchane do rozmiarów jakiejś ideologii, żeby nie powiedzieć nowej wiary. Zadziwiające jest jak łatwo ludzie łykają pseudonaukowe, pseudoracjonalne argumenty i historie i dają im wiarę.

    Najgorsze, że poprzez tzw. „otwartość umysłu”, która zdaje się być hasłem powtarzanym przez wyznawców Prawa Przyciągania niczym mantra, tak naprawdę zamykają się na poszukiwanie Prawdy, bo jest to sztuczny zapychacz naturalnej dla człowieka potrzeby wiary, zmysłu dostrzegania czegoś więcej niż to co widzimy, niż to co materialne. I tak to (intuicyjne zauważanie, że jest coś więcej, naturalna potrzeba poszukiwania poza ten świat, naturalna potrzeba wiary) co miało nas prowadzić do poszukiwań i odkrycia, że jest coś więcej niż świat materialny (jak to prowadzi jakieś 92% ludzkości) i do Boga, zostaje wykorzystane przez ludzi za pomocą New Age’u (w tym przypadku w wersji soft) do skoncentrowania tego na sobie, na własnej mocy, na pragnieniach, na życiu, na wierze w coś fałszywego, a w efekcie ogranicza, zamyka i zniekształca prawdziwą otwartość umysłu.

  • jumik

    Dodam jeszcze, że uważam Prawo Przyciągania za po prostu nowoczesny zabobon, przesąd. Nic więcej.

    Jeżeli ktoś wierzy, że myślami można coś przyciągać, to niech spróbuje zagiąć prawdopodobieństwo – niech weźmie generator liczb losowych z ogromnego zakresu, wybierze swoją liczbę i raz (albo nawet 10 razy!) wylosuje. Może nie wiem jak skupiać się, zagłębiać w tę myśl, marzyć, wizualizować, ale gwarantuję, że nie zmieni prawdopodobieństwa. Ale i tak, jeśli chce wierzyć, to stwierdzi „to przecież tak nie działa”. No to jak działa? – pytam. Skoro nie przyciąga, nie zmienia, nie wpływa na rzeczywistość, to jak? To po prostu zabobon w ładnym, nowoczesnym opakowaniu, a wiara w niego jest równoważna wierze w czarnego kota, zbite lustro, rozsypaną sól, itp. przynoszące rzekomo nieszczęście. Absurd.

  • @jumik: Uch… prawda jest taka, że możemy uważać cokolwiek a i tak nie zmieni to stanu faktycznego… Co jest bardziej irytujące – nie ma możliwości (przynajmniej ja nie widzę) aby potwierdzić lub zanegować prawo przyciągania.

    Tak czy inaczej to nie ma znaczenia. Jeśli ktoś wierzy w Sekret i mu się z tym lepiej żyje to dobrze. Jeśli ktoś nie wierzy i dobrze mu się z tym żyje to też dobrze.

    Odnośnie przykładu z generatorem liczb losowych… Jest on o tyle kłopotliwy, że trudno taki generator znaleźć ;) Dodatkowo ‚to przecież nie tak działa’ :D Jak działa? Jeśli wierzyć w temu co mówią wizualizacja przyciąga na 100%, ale nie ma jak określić czasu. Dlatego, przykłady z rzutem kostką czy nawet generatorem liczb losowych są trochę kalekie ponieważ nie trzeba nawet przyciągania aby po pewnej ilości rzutów/losowań wypadły wszystkie możliwe liczby. W przypadku generatora prawdopodobieństwo jest mniejsze, ale JEST więc pewnie kiedyś by wypadła nasza liczba.

    Myślałem już jakiś czas nad tym jak rzetelnie sprawdzić prawdziwość tego prawa jednak nie nie udało mi się nic wymyślić.
    Podobnie sprawa się ma z próbą zaprzeczania temu prawu.

    Wniosek z tego jeden – wierzcie lub nie! ;) Najważniejsze, żeby być zadowolonym z życia ^^

  • jumik

    A ja uważam, że prawda jest o wiele ważniejsza niż zadowolenie z życia przez oszukiwanie siebie. Wiara w zabobony jest ograniczaniem siebie, jest czymś złym. Nie wspominając o tych złych skutkach jakie już wcześniej opisałem.

  • Cosmic

    @ moriturius

    Gadasz jak mistyk, oszczędź sobie i swoim najbliższym brnięcie w ślepy zaułek subiektywnych fantazji i miej odwagę zmierzyć się z potęgą prawdziwych praw rządzących światem.

    Zadowolenie z życia to złudzenie. Żyjesz w swoim nierealnym zadowolonym świecie. Hitler i Stalin również byli zadowoleni.

    Sorry, ale Twoje argumenty są bardzo prymitywne

  • @jurnik: Tak. Jedyny problem jest taki, że nie jesteś w stanie sprawdzić czy to jedynie zabobon czy prawda.

    @Cosmic: Szkoda, że nie jesteś zadowolony ze swojego życia. Jeśli to Cię pocieszy to powiem Ci, że nie korzystam z prawa przyciągania ponieważ też wątpię to, że działa.

    Moje argumenty są prymitywne ale… za czym są te argumenty? Jedyne co chciałem powiedzieć to to, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy prawo działa czy nie.

  • Cosmic

    @ moriturius
    Nie przypominam sobie, żebym gdzieś napisał, że jestem niezadowolony z życia, akurat jest wręcz przeciwnie :-)

    Wyciągasz nieuprawnione wnioski.

    Drugi nieuprawniony wniosek to, że nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy to zabobon czy nie. Otóż JESTEŚMY W STANIE TO SPRAWDZIĆ i sprawdzane to jest od tysięcy lat z niezmiennym skutkiem, CZEGOŚ TAKIEGO NIE MA!

  • @Cosmic – z czystej ciekawości poproszę o dowód Twojej tezy. Najlepiej namiar na badanie naukowe z opisem metodologii jego wykonania ;)

    Też zgadzam się, że Sekret (całość idei), to populistyczna fantastyka naukowa, nastawiona na bogacenie się jej autorów. Ale jako fantastyka były postrzegane również podróże w kosmos, co nie przeszkodziło to wylądować na księżycu.

    Według mnie jest mnóstwo procesów pomagających w osiąganiu naszych celi. Choćby przykład organizmu, który potrafi za pomocą hormonów zwiększać nasze możliwości. Jeżeli ktoś umie wykorzystywać te procesy (zarówno w sobie jak i w środowisku) przyciągnie, a raczej zdobędzie, to co zapragnie.

  • jumik

    @moriturius
    Twierdzenie, że przejście pod drabiną przynosi pecha jest niczym innym jak zabobonem, choć nie jesteś w stanie tego udowodnić ani obalić. Z PP jest tak samo. Zależność przyczynowo-skutkowa jest absurdalna, wręcz magiczna.

    A nawet abstrahując od tego. Wmawianie sobie czegoś, tylko dlatego, żeby się dobrze czuć niezależnie od prawdy jest czymś złym, absurdalnym.

    @Konrad Kubiec
    Twoimi argumentami można argumentować za dosłownie wszystkim, za każdą „populistyczną fantastyką” – od różowych, latających słoników i krasnoludków do przynoszącego pecha czarnego kota, rozsypanej soli i leków homeopatycznych. Właśnie o to chodzi – skoro to jest populistyczna fantastyka, to jest z definicji wytworem wyobraźni. I jedynym co może sprawić, że to istnieje, to czysty przypadek, bo nie istnieje żadne sensowne, wiarygodne uzasadnienie pokazujące, że to jest prawda.

  • @jumik
    Chyba źle się rozumiemy. Wszystko co nas otacza, wytworzone przez ludzi, jest wytworem ludzkiej wyobraźni! Chciał człowiek jeździć – wpadał na pomysł wierzchowca. Chciał przekazywać informacje bez udziału ludzi – wysilił pismo. Chciał robić coś potajemnie – wymyślił krasnoludki. itp.

    Ja nie mam dowodów, że PP jest oszustwem czy prawdą, dlatego pozwolę sobie na nie serwowanie tak skrajnych poglądów. Jak wspomniałem PP wygląda dla mnie jak fantastyka naukowa (bo nikt jej nie udokumentował). Jak udokumentują wykreślę słowo fantastyka i będę żył dalej :)

    Też mnie razi metafizyka przyczynowo-skutkowa PP, ale dla mnie to nie powód by skreślić całkowicie Sekret. Uważam, że można w nim odszukać coś wartościowego. I tak go traktuję. Jako zbiór ciekawostek, humoru SF i przykład świetnego biznesu.

    I ostatnim słowem. Dlaczego uważasz, że nastawianie pozytywne samego siebie (np. bez uszczerbku na sobie i innych) jest złe i absurdalne? Lepiej jest się dołować i skoczyć z mostu? Tak źle jest być optymistą (niewielki stopień wmawiania, ale zawsze jakiś) i nie poddawać się po porażce?

  • jumik

    @Konrad Kubiec
    „Dlaczego uważasz, że nastawianie pozytywne samego siebie (np. bez uszczerbku na sobie i innych) jest złe i absurdalne?”
    Tego nie powiedziałem. Powiedziałem, że nastawianie siebie pozytywnie przez nieprawdę i zabobony jest złe. Jestem przeciwny samooszukiwaniu siebie oraz ogłupianiu siebie – a tak właśnie widzę zabobony m.in. PP. Bądźmy szczęśliwi w prawdzie, nigdy w kłamstwie. „A prawda was wyzwoli”

  • @jumik
    Na wstępie powiem, że się z Tobą w sporej mierze zgadzam, ale chciałbym zwrócić Ci uwagę na pewien problem, trochę szerzej, nie tylko w odpowiedzi na Twoje słowa.

    Cytuję: „Wmawianie sobie czegoś, tylko dlatego, żeby się dobrze czuć niezależnie od prawdy jest czymś złym, absurdalnym.”

    Na przykładzie. Odniosłem porażkę. Czuję się parszywie. Prawdą jest, że jest źle. Wręcz beznadziejnie. Ale nastawiam się, że teraz wiem (tak mi się zdaje) gdzie leżał błąd i za następnym razem mi się uda. Skaczę z radości i biorę się do działania. Absurd, czyż nie? To jest właśnie optymizm. Wielkie dzięki autorowi tego cywilizowanego „zabobonu”(jednak). Źle stosowny może prowadzić do katastrofy. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku i inteligencji. Myślę, że podobnie jest z PP.

    Zgadzam się również, co do prawdy, ale: „Każdy ma swoją prawdę”. Popatrz na różne religie, a to tylko wierzchołek problemu. Dopóki coś nam i innym(!) nie szkodzi nie wypada tego skreślać. Warto poznawać również złe wzorce, by wiedzieć czego unikać. Jak ktoś lubi zabobony, też nie szkodzi. Jestem zwolennikiem tolerancji różnych poglądów i wolnego słowa. Nawet gdy mi się coś nie podoba, staram się zrozumieć argumenty drugiej strony, bo co jak to ja się mylę? Albo gdy chcę powiedzieć coś wartościowego, co głupio brzmi a działa, a ktoś mnie zaszufladkuje (np, w kategorii zabobonów) i nie da dojść do głosu?

  • jumik

    @Konrad Kubiec
    Rozumiem, jednak pozytywne myślenie to jest nic innego jak patrzenie na przyszłość z nadzieją. Jest to bardzo dalekie od wiary w zabobony i przesądy i różni się zasadniczo, fundamentalnie.

    A co do „każdy ma swoją prawdę” – nieprawda. Jest jedna prawda, choć możemy my – ludzie – się mylić. Kwestia jest taka, żeby z całych sił szukać prawdy. Uważam, że wiara w zabobony jest temu przeciwna, jest wyborem intelektualnie-byle-czego (a właściwie: dosłownie niczego).

    Wchodząc już w rozważania wyższego lotu… A co jeśli potrzeby szczęścia, prawdy i poznania (wierzę, że wszyscy je mają) mają nas prowadzić do samego źródła, czymkolwiek (lub kimkolwiek) by ono nie było? Wtedy wszystkie te sztuczne zapychacze tych potrzeb oddalają nas od tego – tak jak potrzeba jedzenia ma nas prowadzić do zdobycia przez organizm wartościowych i potrzebnych dla niego składników, a my byśmy jedli same czekoladowe batoniki – niby przyjemnie, niby zapcham potrzebę głodu, ale… jest to przeciwne naturalnemu celowi jaki ma głód i ostatecznie do niczego dobrego nie prowadzi.

    I nikt tu nie narzuca swojego poglądu. Nikt nie zamyka uszu na argumenty drugiej strony. Jednak… te argumenty powinny być, jeśli mówimy o dyskusji. W przypadku wszelkiego typu zabobonów albo nie ma argumentów, albo są one absurdalne, oderwane od relacji przyczynowo-skutkowej, przesądne.

  • @jumik
    Dzięki za świetną odpowiedź.
    Najpierw „rozprawmy” się z prawdą. Wszystko zależy od definicji. Ja nie czuję się głosem rozstrzygającym. Słucham różnych poglądów. Zgadzam się, że warto znać i odkrywać prawdę. Przyznam również, że ciężko ją odróżnić od misternej manipulacji. Nie jak zabobon-fakt, czerń czy biel, a raczej jak odcienie bieli. Przypomina mi się historia WTC i 11.09.2001 – może odgrzeję ją w jakimś poście na moim blogu.

    Co do poszukiwania/poznania również się zgodzę. Jednak nacisk postawiłbym raczej właśnie na poszukiwanie prawdy, a nie przyjęcie jej z góry. Warto (przynajmniej dla mnie) umieć odróżniać zabobon od czegoś wartościowego – nie tylko gdy nam ktoś z góry je rozgraniczy.

    Każdy może wypróbować co woli, jeżeli ma tylko na to ochotę. Mnie nie przeszkadza, że ktoś chce sprawdzić jakieś rozwiązanie, bo wierzy w jego działanie – nawet lepiej, nie zawsze muszę robić tego samemu i np. ryzykować zdrowiem czy zaledwie szukać na to czasu. Z chęcią poznam „szarych” praktyków przyciągania. Wolałbym również, by swobodnie się wypowiadali. Dzięki temu mogę uzyskać informacje, na których mi zależy i jednocześnie wysłuchać historii osób, które poświęciły swój cenny czas na sprawdzenie rozwiązania. Uważam, że wariant, w którym każdy jest zadowolony i może powiedzieć co myśli bez zbędnych nieprzyjemności, najlepiej mi odpowiada.

    Jeszcze co do wiary w potrzebę poznania. Mam nadziej, że to tylko moje mylne spostrzeżenie, ale chyba poważnie zanika ona w społeczeństwie. A szkoda.

  • jumik

    @Konrad Kubiec
    Dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że w większości spraw się zgadzamy. Co do szczegółów, w którym myślimy inaczej:

    Nie do końca rozumiem co masz na myśli przez przyjęcie prawdy z góry lub przez rozgraniczenie zabobonów i wartościowych rzeczy z góry przez kogoś. Też stawiam tutaj akcent na poszukiwanie prawdy, ale oczywiście drugi człowiek może być jej bardzo dobrym źródłem, tropem.

    Jeśli chodzi o ludzi sprawdzających skuteczność PP, to ja to widzę podobnie, ale trochę inaczej. Wiadomo – dobrze jest, gdy ludzie sprawdzają skuteczność tego co stosują. Taka postawa jest słuszna. Tylko problem polega na tym – co jeśli tego nie da się zweryfikować, a wiara w to PP będzie się opierała na samoracjonalizacji tego co się robi? Coś w stylu zasady, że ludzie zaczynają wierzyć w to co robią właśnie przez to, że to robią. Coś w rodzaju efektu placebo lub prawa psychologii mówiącego, że ludzie zauważają więcej rzeczy związanych z czymś, jeśli się na tym koncentrują (np. zauważają więcej czerwonych Audi, gdy kupią sami czerwone Audi). Uważam, że zabobony właśnie należą do tej grupy spraw. I to jest w pewnym sensie niebezpieczne (choć wiem, że określenie „niebezpieczne” może się wydawać tutaj zbyt dużym słowem). Dlatego ja przyjmuję nieco odmienną od Twojej postawę w stosunku do takich spraw jak PP (które uważam za zabobony). Mianowicie – przyjmuję postawę zgodnie z zasadą: „jeśli ktoś chce wejść do klatki, zamknąć się od środka i wyrzucić klucz na zawsze, to powinienem go przed tym ostrzec, choć ostatecznie i tak oczywiście decyzja należy do niego”. Ale jestem otwarty na argumenty tych, którzy to stosowali (choć na razie żaden nie wydał mi się odbiegający od argumentów za zabobonami).

    A co do wiary w potrzebę poznania. Ja to widzę tak – zawsze ludzie mieli i będą mieli tę potrzebę. Problem w tym, że teraz i na tę potrzebę znajdują „zapychacze”. Takimi zapychaczami są np. masowe plotki – patrz na najpopularniejsze portale (plotkarskie), gazety (tabloidy), programy w tv (coś w stylu amerykańskiego Jerrego Springera lub naszego Moment prawdy). Ludzie zapychają swoją ciekawość i potrzebę poznania m.in. czymś takim.

    No ale tak jak napisałem, cieszę się, że się w większości zgadzamy.

  • Cosmic

    A gdybyście urodzili się w świecie lub rodzinie gdzie nie kultywuje się tzw. „wiary w mistyczne duchy i siły sprawcze” ale w rodzinie lub świecie gdzie ludzie używają narzędzi, w które wyposażyła je natura czyli np. UMIEJĘTNOŚĆ POZNAWIANIA ŚWIATA I WYTŁUMACZENIA JAK DZIAŁA?

    Wiara, że np. bóg deszczu się gniewa i od kilku miesięcy nie ma opadów nie różni się niczym od wiary, że istnieje magiczna „niewytłumaczalna” siła w kosmosie, która sprawia, że swój ciągnie do swego czy swój ciągnie do siebie różne przedmioty czy wydarzenia.

    Problem jest tam gdzie napisałeś: LUDZIE MAJĄ POTRZEBĘ ale mają ją bo większość z nich nie umie się wysilić umysłowo i zastanowić nad tym czy im te różne „POTRZEBY” są naprawdę potrzebne…

  • @jumik
    Całkowicie zgadzam się co do tabloidów i innych „zapychaczy”. Dla mnie poznanie to zrozumienie – analiza, wnioski i określenie własnego stosunku. Sięganie po zapychacze nazwałbym potrzebą równorzędną do poznania – potrzebą zapchania, by nie musieć szukać odpowiedzi.

    @Cosmic
    Dzięki za równie ciekawy głos.
    Ja, znając siebie, robiłbym to samo co teraz: pytał, dręczył i budował swój pogląd. Może zostałbym pierwszym ateistą w plemieniu?

  • Temat powoli łapie takie regiony, że zaproponuję pewne dopełnienie: http://konradkubiec.com/index.php/2010/04/13/czy-wiesz-ze-3-spojrzenia-na-zmiany/
    Mam nadzieję, że się spodoba i da kolejny punkt spojrzenia oraz zaczepiania, do dalszej dyskusji.

    Ja postawię jeszcze pytanie, w imieniu przeciętnego Polaka: Po co mi techniki typu przyciąganie? Po co je stosować? Dlaczego?

  • Lorenka

    Witam!Większość osób wypowiada się że PP działa,natomiast ja zauważyłam coś jakby przeciwnego tzn im bardziej na czymś mi zależy to nie myślę o tym że mi się to spełni(jak to sie mówi żeby nie zapeszyć) i co ciekawe zazwyczaj dostaję to.Czy to może oznaczać, że PP również działa na korzyść w odwrotny sposób?

  • To ja od innej strony. Czy znajdzie się ktoś, kto na własnym przykładzie potwierdzi działanie PP? Ni chodzi mi o tekst typu: to działa! Chodzi o podanie czy oraz jak się stosowało konkretne „wytyczne” PP i po jakim okresie osiągnęło się sukces i co to było.

    Czy ktoś osiągnął dobro, które było poza jego zasięgiem? Np. zdobył kupon na losowanie lotto nie wchodząc do kolektury (działanie bezpośrednie) czy wymuszając działania na innych (by uzyskać go pośrednio).

    Chciałbym dokonać małego porównania z metodą stosowaną od jaskiniowców: Próbuj aż ci się uda. Bo mam dziwne przeświadczeni, że ona jest o wiele skuteczniejsza.

  • Cosmic

    Ludzie, rozwijajcie się osobiście a nie dawajcie wiarę jakimś prehistorycznym zabobonom.

    Psychologia już dawno wyjaśniła bardziej skomplikowane zasady działania pozytywnego / negatywnego myślenia oraz myślenia o celu lub braku myślenia i nie jest to zero-jedynkowa zależność.

    Ale cóż, co i rusz pojawiają się w historii pseudoteorie typu „magnetyzm serc” (patrz Aleksander Fredro), żeby nie spojrzeć dalej w przeszłość i w zabobony naszych przodków co do bożków pól, lasów, łąk i rzek…

    Żyjecie w bajce, pora się obudzić i rozwijać swoje życie a nie chować się za woalką „mistycznych sił wszechświata”

    New Age ma takie sukcesy bo jest po prostu próbą budowania nowej religii, może i ma szczytne cele, może, ale nie tędy droga, fałszem nie pozna się prawdy.

  • Cosmic, ale od naszej dyskusji jeszcze nikt się nie pojawił z praktyków PP?

    Może trochę mniej prewencjonizmu i pozwolimy się wypowiedzieć „praktykom”?

    Może wypowie się na moje pytanie z komentarza 66. ktoś ze strony „za”: @Mustang883, @Me77, @Seba, @Arek, @Regan?

  • Cosmic

    @ Konrad Obawiam się, że nie zrozumiałeś, ja pisałem także do Ciebie.

    Jaki praktyk? Ja jestem praktyk i mówię bzdura. Każdy jest praktyk, Ty też, co mówisz Ty?

    Jedyną „mistyczną” siłą jest każdy z nas, jeśli się wysili i wyedukuje trochę.

  • Cosmic – obawiam się, że mnie przeceniasz. Ja jestem zwolennikiem zdobywania celi pracą i pomysłowością. Na wszystko co mam zapracowałem :)

    Praktykiem, w znaczeniu osoby, która punkt za punktem postępuje według PP, więc raczej też się nie łapiesz ;)

  • kiwi

    Jeśli chodzi o film to ludzie występujący w nim przypominali mi jakby sektę takie odniosłam wrażenie.Mimo wszystko skłaniam się ku pozytywnemu myśleniu,które zwiększa motywację do działania a przez to zdobywania wyznaczonych celów.Nie możemy tylko myślami przywoływać sukcesu.Tak samo dla wierzących modlitwa do Boga o łaski, o cód nie zdziała nic jeśli sami nie będą zmierzać ku temu, bo nawet Bóg nie załatwi za nich tego ,jeśli będą czekać z założonymi rękami i przywoływać myślami szczęście.

  • Karol Cetlin

    Na pewno się przydało i polecam wszystkim się dostosować :) Zapraszam za to do mnie na http://www.prawo-sukcesu.pl – przyciągani tyle pieniędzy do siebie abyś mógł się nimi udławić.

  • Likiri

    Ja w nic nie wierzę i tyle. Po prostu, jesli bedziesz mysleć, że jestes ładną osobą ( a tk nie jest) a y sobie wmawiasz to tak bedziesz uważać… po prostu emocje. Ale tu bardziej chodzi, żadna magia czy moc, ale to jest tak, że gdy cos pomyslisz, to zamiast trzymac to w umysle, będziesz to robić co ci siedzi w głowie xP. Tyle.

  • Cosmic

    @ Likiri, właśnie, siedzi w głowie i robi nam kuku ;-)

    @ kiwi, tak jest w rzeczywistości, część osób tam występujących rzeczywiście należy do jakiegoś kościoła ewangelicznego, kiedyś sprawdzałem, można łatwo znaleźć po nazwiskach, nawet w wikipedii jest kilka wpisów o tym.

  • Cosmic

    @ Karol Cetlin, zamiast podpinać się pod jakieś pseudonaukowe bzdury napisz lepiej coś od siebie, jak będziesz dobry, nie będziesz musiał się podpierać wątpliwej jakości propagandą….

  • Kami

    W grudniu 2010 przezylam cos takiego jak przyciaganie – to bylo niesamowite.
    Ale od poczatku – w sierpniu rozstalam sie z moim partnerem, co bardzo przezylam bylo to spowodowane jego kłamstwami, zdradami. Mimo tego on caly czas staral sie do mnie zblizcy, wrocic. Nie widywalismy sie, ale bardzo silnieczulam, ze on o mnie mysli. I tak bylo przez kilka miesiecy. Pewnego dnia w pracy siedzac przed komputerem poczulam, ze musze podejsc do okna w pokoju mojej kolezanki. Nie wiedzac po co, dlaczego podeszlam do ona w drugim pokoju i wiecie co sie stalo? W momencie kiedy podeszłam do okna, on wjechal na ulice, która widzialam z okna. To bylo niesamowite, niewidzialm go od wrzesnia i nagle w grudniu czulam jakas sile, ktora dziwnie kazala mi podejsc do okna w drugim pokoju. Tego uczucia nie potrafie opisac . . . nalezy to przezyc

  • Cosmic

    @Kami urzekła mnie twoja historia…. ;->

  • zula

    Najppierw to trzeba wiedziec co sie chce!

  • Sarita

    Oglądałam film „the secret”, wszystko co zostało powiedziane w tym filmie, było dla mnie oczywiste. Kiedyś sama zauważyłam na czym polega prawo przyciągania. Film przypomniał mi o tym, że przecież mogę mieć wszystko. Podam przykładowa sytuację. Bardzo chciałam iść na koncert śpiewaka operowego, lecz nie było mnie stać na bile, kosztował mnóstwo pieniędzy. Powiedziałam sobie, nawet gdy nie będziesz mogła iść na koncert, staniesz pod obiektem, byś mogła choć posłuchać. Tak intensywnie myślałam o tym koncercie, aż w końcu zaproponowali bym uczestniczyła w organizacji tego koncertu, znalazłam się blisko sceny, widziałam, słyszałam. znalazłam się tam, nie było ważne w jaki sposób, ważne było , że byłam tam i mogłam poczuć to. w swoim życiu doświadczyłam więcej takich sytuacji, tych złych jak i dobrych. To prawda, gdy o czymś myślisz… „nie chce tego” to i tak to dostaniesz. Wierzę głęboko w prawo przyciągania… wierzę i praktykuję je!!! Namawiam innych by mogli uwierzyć, zacząć praktykować, na prawdę dzięki temu można mieć wszystko co tylko się zapragnie. znajomi mówią mi, Ty to zawsze masz szczęście, ja odpowiadam… nie ja po prostu wierzę i w myślach to już posiadam, aż w końcu mam to.

  • Sarita

    Kami, w pewnym sensie jest to przyciągnie, ale dużą rolę odegrała intuicja. Moja intuicja jest bardzo silna, wiele razy była zbyt silna, bo pozwalała ujrzeć co będzie w przyszłości.

  • Lirir

    Kami ach jakie to wzruszające, fajnie, że był już grudzień 2010 przed „Kami:
    4 Jun 2010 o 10:19″…

  • Porozmawialnia

    Bardzo ciekawy blog. Dziękuję za te informacje, które tutaj przekazałeś.
    Michale chciałabym Cię oraz czytelników Twojego bloga zaprosić również do siebie.
    Czy mogłabym Cię poprosić, abyś polecił mojego bloga swoim czytelnikom?

  • iza

    Witaj, Michał, pamiętasz mnie jeszcze? Iza z proactive poznańskich, ta od tańca brzucha ;>
    Chciałam Ci podziękować za dobry artykuł. Ale też za Twoje podejście – otwarte, tolerancyjne, odrobinę ciekawskie ;) Ja jestem zwolenniczką prawa przyciągania od dłuższego czasu i bardzo cieszę się, że jest coraz więcej osób, które myślą pozytywnie i żyją radośnie. Ludzkość jest na dobrej drodze.

    To niesamowity zbieg okoliczności, że trafiłam na tę stronę akurat dzisiaj, bo wystartowałam właśnie z blogiem. Chcę tam użyć procesów poprawy samopoczucia w kontekście własnego życia, pokazać ludziom, jak to się robi, jak pozbywać się natrętnych myśli, skupiać się na swoich pragnieniach; od myśli do myśli, od emocji do emocji, jak się ślizgać w górę ku coraz lepszemu samopoczuciu.
    Na razie jest tam tylko notka na dzień dobry, a strona jest w budowie (dopiero uczę się htmlu i wszystkich tych komend; wszystko zapomniałam od szkoły ;)), ale będzie mi miło jeśli od czasu do czasu zajrzysz.

    Zwłaszcza że wyniosłam się z Poznania – ale zawsze masz mojego maila; odtąd będę uczestniczyła we wrocławskich proactive.

    Powodzenia z blogiem i z rozwojem osobistym, dużo już zrobiłeś a jeszcze więcej przed Tobą. Zwłaszcza tych miłych rzeczy.

    Buziaki i pozdrowienia

  • Witajcie

    W temacie prawa przyciągania – Zapraszam na stronę
    http://www.abraham-bank.org

    jest to gra poprzez przeglądarkę,
    dzięki niej możemy zacząć wyrażać radość związaną z wydawaniem pieniędzy,
    czyli popuszczamy blokady odnośnie dostatku.

    Gra opracowana jest na bazie jednej z technik, którą polecają prekursorzy prawa przyciągania – Państwo Hicks, dzięki nim powstał The secret

    Miłej i owocnej zabawy!
    :-)

  • bubu

    hej,
    chciałabym dołączyć się do dyskusji. Pierwszy raz zetknęłam się z „prawem przyciągania” chociaż już gdzieś obiło mi się o uszy takie stwierdzenie, że czym promieniujesz tym się nasycasz, trochę to podobne do wysyłania tych myśli. Nie wiem czy to działa czy nie ale wiem, że spróbuje to zastosować! Nic nie tracę a mogę zyskać :) a na pewno można zyskać nowe doświadczenie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • Somebody

    To powinno pomóc wam uwierzyć:
    http://www.youtube.com/watch?v=E9Avi481fX8

    Ta osoba to człowiek sukcesu,który poświęcił tytuł swojego albumu muzycznego na to właśnie zjawisko, obejrzyjcie całe intro! Niech wiara będzie z wami, Ja już wieżę. Odnalazłem jeszcze więcej przykładów np. w muzyce, wielcy ludzie o tym wszystkim wiedzą. Pisząc to mam na celu wasze dobro i podbudowanie wiary że to w 100% działa i że to jest prawdą. Sami tworzymy własne życie :) Bo jaki powód miałby ten Pan żeby nazwać tak swój album?Mógł po prostu zachować to dla siebie, a proszę widocznie chciał się podzielić tym wszystkim. Otwórzcie oczy, nie zaślepiajcie się niewiarą. Dla dodania wam wiary w to wszytko dodam że w moim życiu to prawo działa zawsze, jego moc zależ tylko od nas.

  • Daniel

    Ciekawy artykuł, opisany na własnych przeżyciach, dzięki czemu jesteśmy w stanie uwierzyć w otaczające nas „cuda”. Ja akurat od dłuższego czasu interesuje się „prawem przyciągania”. Obejrzalem zarówno Sekret, jak i Opus (druga część Sekretu, mniej ciekawa). Jednak to nie „prawo przyciągania” potwierdziło, że „pozytywne myśli przynoszą mi korzyści, których pragnę” a Metoda Silvy. Zasada działania jest bardzo podobna, jednak MS daje większe możliwości na kreowanie rzeczywistości. Gdybym nie sprawdził tego na sobie, to też raczej nigdy bym nie uwierzyl.

    Pozdrawiam

  • aga

    mi sie ten film podoba i uwazam ze to prawda co mowia i co pisze powyzej,

  • Karola

    Witam,
    bardzo inetresuje mnie prawo przyciagania, ogladałam film i naprawde uwierzyłam w to, byłam pełna entuzjazmu i pozytywnego myslenia, lecz teraz emocje z tym zwiazane opadły.. prawo to działa, przekonałam sie, jak przyciagałam kase ;d jestem młodziutka i wiadomo jak to kasa jest potrzebna w moim wieku ;d raz na drodze znalazłam 10 zeta pozniej 30 zeta ;) zobaczymy co bd dalej… ale przyciagnełam to w taki sposob: myslałam, ze przydałoby sie 30 zł i tyle, a jak np wracam ze szkoły, jest zimno i prosze zeby ktos mnie podwiozł to niee :/ przy tym trzeba byc naprawde naturalnym i wierzyc w to beziteresownie, ale nie we wszystkim sie tak da, np. nie moge racjonalnie wierzyc w to ze dostane super bryke za dwa lub trzy tygodnie, odrazu sa jakies watpliwosci i mysl: przeciez to głupie… drugie moje pytanie to takie, czy dzieki PP moge zmienic swoj wyglad, np zmienic kształt nosa, to wszystko jest takie fajne, tak cieczy gdy myslisz ze sie spełni, ale nie potrafie wierzyc w to całym sercem i umysłem. Prosze o odp do 2 pytania :)

  • imagine

    Karolo uwierz mi się że da się zmienić wygląd ja ostatnio oglądałem film o takiej technice jakby dzięki której można się wyleczyć zmienić wygląd itp i wszytko to za pomocą umysłu a to jest tym samym co cały sekret, to wszytko to samo, bo chodzi o to że nasz mózg wpływa na wszytko w naszym życiu a dokładnie myśli i prośby dam ci link obejrzyj cały filmik:http://www.youtube.com/watch?v=YDu1LXeumfc tam masz dalsze czesci filmu rónież. Pozdrawiam życzę wiary a napewno się uda !:)

  • marzyciel

    poproszę 2 miliardy złotych dziękuję

  • kochankowie w ciemnościach

    hm, nie.
    U mnie jest to zupełnie inaczej, jeśli coś sobie wyobrażam, myślę o tym intensywnie – dzieje się wręcz odwrotnie.
    Najwięcej rzeczy dzieje się, gdy o nich nie myślę. Lub zapominam.
    Kiedyś chciałam poznać specjalnie pewną grupę osób. Potem przestałam chcieć. I wprawdzie kilkoro poznałam.
    I podobnie było z jednym chłopakiem, w którym się ździebko zauroczyłam. Pewnego dnia do mnie podszedł i mnie przytulił.
    Ej, to może to jednak działa. Ale wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy.
    Mmmmmmhm, to akurat może być ciekawe : D

  • cold

    Ja miałem, ale bylo to jak mialem okolo 15 lat i zdarzało się notorycznie, zjawiska typu – jadę samochodem, myślę akurat o czymś zwiazanym z allegro.pl , a tu za chwile w powietrzu widzę wielki balon allegro, którego nie widzialem wczesniej.
    albo mysle o jakiejs piosence, włączam radio i wlasnie ona leci. Albo czytam jakieś hasło w internecie, takie o którym na co dzień nawet nie myślę czy nie wiedziałem czy w ogóle istnieje; za parę godzin przez przypadek wpada mi jakaś stara stronka właśnie związana z tym hasłem (zupełnie przez przypadek, szukałem zupełnie czegoś innego!).

    To też moze byc prawo przyciagania?

  • Cosmic

    @cold, Stary, albo masz 10 lat albo potrzebujesz sie jeszcze naprawde sporo nauczycyc jesli bierzesz ten film doslownie… Innymi slowy, nie badz baran i nie bierz wszystkiego co widzisz dookola siebie jako cos skierowanego specjalnie dla Ciebie…

  • cold

    Wcale tak nie robię, filmu dosłownie też nie biorę. Po prostu przypomniały mi się takie wydarzenia z mojego życia i zastanawiam się czy mogą mieć coś wspólnego z podświadomością, stąd też *pytanie*, czy moze być to prawo przyciągania.

  • Cosmic

    Prawo przyciagania to ogromna metafora i nie nalezy brac tego doslownie – cos jak przypowiesci biblijne.

    Od tysiacleci wiadomo jednak, ze jesli ktos bedzie myslal o sukcesie i do niego dazyl , prawdopodobienstwo jego osiagniecia wzrasta ogromnie. To jednak czysta matematyka i doswiadczenie zyciowe a nie jakies dyrdymaly.

    Ucz sie i przemienia j mysli w czyn – to jest sekret. Wiekszosc ludzi na swiecie to smierdzace lenie i nic nie osiagna przez cale zycie. Nie badz taki jak inni…

  • Andżelika

    Dla mnie – Prawo Przyciągania działa. Według mnie każdy z nas jest na Ziemi by urzeczywistnić jakąś część Całości, którą ostatecznie stanowimy.

    Po prostu – jeśli coś uznajesz za prawdę – „słowo staje się ciałem” – Bóg „daje Ci to, czego pragniesz.

    Ludzie mogą nie dostrzegać w tym prawdy, bo w większości kierują nami nieświadome przekonania.

    Ale zauważcie, że nasze przekonania rzeczywiście kształtują to, co się dzieje, to co myślimy podświadomie.

    :)

    Pozdrawiam, Andżelika

  • QMplato

    A właśnie, że współczesna nauka zaczyna wspierać (ku zdziwieniu wielu naukowców) koncepcję Sekretu a przynajmniej (i to już w połowie lat 20-tych XX wieku!!!) otworzyła przed Zachodem możliwość patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat takich koncepcji!

    Jeśli ktoś nadal wierzy, że nauka prezentuje nam zdroworozsądkowy obraz rzeczywistości, niech poszuka informacji na temat takich zagadnień, jak: dualizm korpuskularno-falowy materii (fale materii deBrogliea, fale prawdopodobieństwa), splątanie kwantowe (oddziaływanie na odległość, pardoks EPR, eksperyment Aspecta), wpływ obserwatora na wyniki obserwacji (paradoks kota Shroedingera, eksperyment z dwiema szczelinami)…

    Jeśli chodzi o Sekret, to wszystko tak na dobre zaczęło się od interpretacji mechaniki kwantowej fizyka Davida Bohma (piszę o tym pracę mgr). W książkach „Ukryty porządek” i „Undivided Universe” mówi on o tym, że Wszechświat może być czymś na kształt hologramu – w każdej części zawiera się obraz całości i wszystko na najgłębszym poziomie rzeczywistości, jest tak na prawdę jednym (metafora akwarium). A więc wszystko pozostaje ze sobą w stanie splątanym – może oddziaływać ze sobą na odległość!

    Dalej… Karl Pribram – pamięć ma charakter zapisu holograficznego…

    Dalej… poważni fizycy jak Roger Penrose (wraz ze Stuartem Hameroffem) i teoria świadomości Orch OR. Mikrotubule w komórkach (np. mózgowych) mogą umożliwiać zachodzenie efektów kwantowych (ich konstrukcja przeciwdziała zjawisku dekoherencji).

    Ostatnio badacze wykazali, że efekty kwantowe zachodzą w temperaturach pokojowych. Na wydajność fotosyntezy wpływają zjawiska kwantowe! Także niektóre ptaki wykorzystują efekty kwantowe w nawigacji (lipcowy numer Świata Nauki).

    „Szokujące” (dla ludzi żyjących w starym paradygmacie naukowym) eksperymenty dr Vladimira Poponina z cząsteczką DNA…

    Tak, kochani, żyjemy w czasach, w których naukowcy od ponad 20 lat już teleportują pojedyńcze cząstki w laboratoriach, eksperymenty (w Princeton! a nie w Koziej Wólce) nad zbiorową świądomością dają mierzalne efekty (http://noosphere.princeton.edu/) a my ciągle wierzymy w „rzeczywistość kulek bilardowych”…

    Oczywiście „The Secret” jest pewnym uproszczeniem, ma tą całą kiczowatą marketingową otoczę. Ale najważniejsze, że działa!!!

  • FanatykPP

    Prawo Przyciągania działa. W dużym skrócie; Wizualizowałem 6 tyś.zł na remont pokoju i w 2 tygodnie otrzymałem małą darowiznę 6 tyś. zł, a nikomu nie mówiłem, że potrzebuję takiej sumy! Często zdarza mi się napotykać sytuację, o których wcześniej myślałem. Mimo tego, ciągle odkrywam coś nowego w PP. Pozdrawiam Fanatyków PP!

  • Marcin S.

    No właśnie, prawo przyciągania. To coś, co z pewnością w jakiejś formie istnieje, ale zastanawiam się tylko nad jednym. Przecież, gdybyśmy wierzyli mocno w to co nam mówią w kościele, o tym, że wiara uzdrawia, inwestujący sługa zyskuje trójkrotność w przyszłości, a przebaczający będzie wiecznie szczęśliwy – to nie potrzebowalibyśmy filmów typu Secret. Wiele osób mówi, że kościół to zdziercy itd, itd, ale tu drugie pytanie, które sobie zadałem. Joe Vitale ile brał za swoje szkolenie w Polsce? Chyba 1000, albo 2000 zł od jednej osoby. A ja chodząc na cztery msze w miesiącu wydaję 4 złote (wrzucam po prostu złotówkę na każdej mszy). A słuchając dokładnie czytań i kazań można z nich wyciągnąć naprawdę fajne przesłania.

    Tak a propos Secretu – to ten film w 2008 roku odmienił niejako moje życie. Oglądałem go zafascynowany trzy razy. Ale teraz po trzech latach, po przeczytaniu kilku książek i blogów, skłaniam się coraz bardziej ku prawom głoszonym w piśmie świętym – zwłaszcza, że mówią o czymś więcej niż taki Secret. Mówią o życiu wiecznym. A co to jest, tego nikt nie wie, ale może być fajne.

  • QMplato

    Cóż… „Sekret” a religia… Moim skromnym zdaniem największe wyczucie tego, jakże istotnego dla każdego świadomego stworzenia zagadnienia (niezależnie od wyznawanej religii) można zaobserwować w religiach wschodu (buddyzm, hinduizm). Co nie znaczy, że w chrześcijaństwie tego nie ma. Jednak nie jest to w naukach współczesnego Kościoło odpowiednio zaakcentowane! Winna temu jest po części dominująca w Zachodnim Kościele tomistyczna teologia, której korzenie (Arystoteles) wyrastają z mooocno przestarzałego obrazu świata (przedkopernikańskiego!). Tymczasem nurt mistyczny (neoplatonizm -> Augustyn) bliższy jest obrazowi świata, jaki zgadza się z odkryciami mechaniki kwantowej. Bardzo ciekawie pisze o tym benedyktyn Willigis Jager OSB w książce „Fala jest morzem” – gorąco polecam tą lektruę każdemu.

    Swoją drogą nie lubię nazwy „Prawo przyciągania”! Przywołuje niewłaściwe (klasyczne) skojarzenia, co do zasady działania tego „prawa”. Lepsze jest nazwanie tego, jak zwrócił na to uwagę Greg Braden („Boska matryca”), prawem „odbicia tego, co jest w nas (w naszej świadomości) w całym Wszechświecie (i na odwrót – co we Wszechświecie, to i w nas)”. Bo taka jest właśnie natura „Wszechświata Holograficznego” (David Bohm)! Kwantowy stan splątany, obserwator-obiekt obserwowany, to właśnie jedność, brak podziału (wszystko znajduje się we wszystkim, jest niepodzielne)… A w zachodnich kościołach chrzescijańskich wprowadzony został ten fałszywy dualizm – podział (na sferę ducha i ciała, sferę sacrum i profanum, Boga i świat). I dlatego to, co głoszą księża z ambnon (oczywiście nie wszyscy) nie przybliża nas za bardzo do odkrywania w życiu „Sekretu”.

  • Marcin S.

    @QMplato: To co piszesz w ostatnim akapicie, to strzał w sedno. To co często słyszymy z ambony wygląda na kształt pustych sloganów, których chyba do końca nie rozumiemy i dlatego tak mocno rozdzielamy tą jedną niedzielną godzinę od reszty tygodnia. A taki film Secret uderza w samo sedno naszego strachu, naszych oczekiwań i ambicji. Ciekawe jest to, że w Biblii też znajdziemy podobne przesłania i podpowiedzi, jak mamy wykorzystywać pozytywne myślenie, spryt, swoje talenty i w dodatku to jest coś, co jest już przekazywane ponad 2000 lat, a nie jest tworem działu marketingu sprzed trzech lat.

    Dobra, ale to chyba już podchodzi pod offtopic. W każdym uważam, że chyba lepszym rozwiązaniem jest układanie swojego życia na czymś bardziej trwałym – czy jest to chrześcijaństwo, czy buddyzm, czy inna religia, a nie na kinowych sekretach.

  • QMplato

    @Marcin S.: Tym, na czym przede wszystkim powinniśmy się opierać, jest nasza własna świadomość, nasze świadome doświadczenie. Tymczasem w naszym życiu często zbyt dużą rolę odgrywają tzw. powszechne przekonania nt. tego naszego doświadczenia („rzeczywistości”, wizji świata, życia). W NLP chyba określa się je mianem filtrów. Prawdopodobnie nie jesteśmy w stanie pozbyć się całkiem tych przekonań – filtrów (Aktywizm poznawczy Kanta i problem „rzeczy samej w sobie”, problem uteoretyzowania obserwacji, itp.), ale możemy nauczyć się świadomie wybierać te (do tego służy NLP), które nam służą (w szerokim sensie) a odrzucać te, które służą interesom innych (np. kapłanom, partiom politycznym, rodzinie, kolegom z pracy) i równocześnie szkodzą nam – oddalają nas od szczęscia i spełnienia. W tym układzie religie nie są wyjątkiem: nakładają na ludzi zarówno korzystne i niekorzystne dla nich filtry poznawcze. Ważne, żeby mieć swoje wyczucie tego wszystkiego, swoje zdanie!

    Trwałość wielkich idei, wielkich religii jest iluzoryczna, jak trwałość wszystkich rzeczy na tym świecie. Tzn. trwałość form, ponieważ moim zdaniem wspólne źródło, jakim jest kosmiczna świadomość (niektórzy wolą nazywać to Bogiem) – pole energoinformacyjne – Superhologram, który stwarza nam i podtrzymuje iluzję świata materialnego, jest aczasowy (czasoprzestrzeń to też tylko rodzaj filtru!). Mówiąc o takim Bogu, mam na myśli także to, że żadna religia nie ma monopolu na interpretację jego zamysłu – bo nie da się tego zrobić za pomocą filtrów (dogmatów, interpretacji ksiąg – każde odczytanie jest już interpretacją)! Najuczciwsze w tym układzie jest zachęcanie do indywidualnego doświadczenia – medytacji, której celem jest… uwaga… próba zniesienia iluzji – pozbycia się filtrów (tych najgłębiej w nas zakorzenionych) a więc do mistycyzmu.

    Być może ludzie nie rozumieją tego, co mówi do nich ksiądz z ambony, ponieważ używa przestarzałych filtrów (nie pasujących do filtrów powszechnie dzisiaj używanych). Kościół to też w pewnych aspektach forma marketingu. Poza tym to na mówiącym spoczywa obowiązek, aby być zrozumianym (stara zasada z podręczników dla dziennikarzy). Jeśli ktoś używa trudnego, niezrozumiałego języka, nieprzystających metafor (akurat Biblia ma sporo pięknych metafor, ale często są tendencyjnie interpretowane), traktuje rozmówcę z góry, robi co innego niż głosi, to nic dziwnego, że ludzie tego nie rozumieją. Słowem podsumowania: mądrość nie zakazuje czerpania ani z kinowego Secretu ani z religii, ale przestrzega przed czerpaniem tego w sposób bezkrytyczny, przyjmowania czegokolwiek za absolutną prawdę. Trzeba być świadomym, że to wszystko jest jedynie celem do samopoznania, duchowej (ale nie koniecznie religijnej) przemiany świadomości. Mistykom zdarza się mawiać: „Po dojściu na szczyt, trzeba odrzucić drabinę”.

  • sylwia

    Prawo przyciagania poniekad dziala.Stosuje je od okolo 10lat. W tym czasie stalam sie naprawde szczesliwa osoba! Wiode spokojne dostatnie zycie z mozliwoscia rozwoju. Niestety kiedy probuje pomagac ludzia slysze zawistne „tobie to latwo mowic”Mysle wiec ze prawo przyciagania dziala jezeli do niego doroslismy i mamy otwarty umysl!

  • Dżołna

    Witam.
    Chciałabym opowiedzieć o czymś trochę z innej beczki. Bardzo cierpiałam z powodu niespełnionej miłości. Po obejrzeniu tego filmu, przyszła mi pewna myśl. Oczywiste jest, że najpiękniej jeśli druga połówka odwzajemnia uczucia. Ale to już sama zdolność kochania, posiadanie tych uczuć w sercu, czyni mnie o wiele bogatszym człowiekiem!
    Już nie płacze bo „on mnie nie chce”, ale poje się samym stanem zakochania.
    pozdrawiam

  • HTD

    Sprawdzone w praktyce i działa. Zwłaszcza od strony negatywnej. Są na przykład ludzie, którzy innych często podejrzewają o nieuczciwość. Oni powiedzą, że to dlatego, że się wiele razy sparzyli. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – często się parzą ludzie z charakteru podejrzliwi. Nie wiem czy ja mam jakiś dar do oceniania uczciwości ludzi, ale pomimo wielu kontaktów, w tym jak najbardziej biznesowych i finansowych – nie sparzyłem się nigdy. Może moje podejście do ludzi pozwala mi instynktownie nawiązywać kontakty z uczciwszymi – nie wiem.

    Mało tego – są ludzie, którzy boją się bycia okradzionymi czy pobitymi – i tym ludziom się to zdarza. Ja nawet nie myślę o takich rzeczach – efekt – praktycznie zero takich zdarzeń.

    Co jeszcze działa: może to nie jest zbyt dobry przykład, ale ilustruje zasadę. Jak człowiek sobie powie „olać, jakoś to będzie” – to zwykle jakoś jest (czyli bez drastycznych konsekwencji). Im bardziej będziemy myśleć o konsekwencjach, tym bardziej prawdopodobnie się one pojawią.

    Są specyficzni ludzie, którzy przyciągają specyficzne zdarzenia. Jeden gościu np opowiadał mi, jak w pociągu znalazł ludzkie odchody. Cóż, akurat to był taki gość, że on musiał trafić na coś takiego.

    Wierzę, że umysł w jakiś sposób kształtuje rzeczywistość. Jakie prawa fizyki czy innych nauk za tym stoją – na razie możemy tylko zgadywać.

    Skoro wierzę, dlaczego nie kształtuję arbitralnie swojej własnej rzeczywistości tak jak mi się podoba? Bo sam proces nie jest taki prosty. Wbrew pozorom jest nawet bardzo trudny. Samo właściwe myślenie jest trudne. To nie może być oszustwo. Rzecz którą chce się zrealizować trzeba pomyśleć szczerze, całkowicie szczerze, z głębi duszy, z pełną wiarą, bez żadnej lipy ani wahania.

    Wierzę, że krowy mogłyby latać. Jedyną przeszkodą, dużo gorszą niż waga i brak skrzydeł, tudzież kiepska aerodynamika – jest ich brak przekonania że mogą :) No cóż, będąc krową trudno uwierzyć w możliwość latania.

    Czasem udaje mi się osiągnąć „stan atrakcyjności”. Czasem sobie myślę, że jestem super ciachem. Patrzę na dziewczynę i myślę sobie „cześć maleńka!” wierząc, że mój urok Brada Pita jest nieodparty. Efekt? Za każdym razem przynajmniej zalotny uśmiech z jej strony. Gdyby to było takie proste. Barierą jest, żeby tak szczerze pomyśleć. Jak mam zły dzień – to bez szans. Jak jestem chory czy niewyspany – bez szans. Jak wkurzony – tak samo. Oczywiście w każdej chwili wiem, że skuteczność warunkuje wyłącznie moje myślenie. Ale nie w każdej chwili potrafię właściwie myśleć.

    W zasadzie osiągnąć można sobie wszystko, co można sobie wyobrazić. Wystarczy tylko nauczyć się sobie wyobrażać. „Tylko” :)

    Oczywiście nikt nie uwierzy ani nawet nie wyobrazi sobie, że dostanie pieniądze za nic. Znając prawdopodobieństwo wygranej w Lotto nie wkręcimy sobie tej wygranej. Mózg wie lepiej. Nie ważne jak mocno będzie sobie człowiek wmawiał.

    Ale gdyby tak sobie wyobrazić kroki do celu, wyobrazić sobie efektywną pracę, sukcesy, udane kontakty, biznesowe okazje – to po prostu nie ma szans nie działać. Czasem wyobrażam sobie, że zaraz po prostu musi zadzwonić telefon. Że zaraz pojawi się jakaś oferta. Wierzę w to, bo trochę ludzi znam, nawet jeśli o większości kontaktów dziś nie pamiętam. I on zawsze dzwoni.

    Za dzieciaka stosowałem tą zasadę odwrotnie. Chciałem iść na zwolnienie – wyobrażałem sobie, że jestem chory. To było dziecinnie łatwo sobie wkręcić. A choroba (z gorączką) jak najbardziej prawdziwa. Aktualnie wkręcam sobie (dla ścisłości – na prawdę w to wierzę), że nie choruję. Mam końskie zdrowie i już. Działa.

  • Bodzio

    Witam. Właśnie trafiłem na ten blog,widocznie tak miało być i uważam,że to jest idealny moment,aby zmienić swoje nastawienie do życia. Od dwóch miesięcy jestem w Anglii,jak narazie mam wrażenie,że wszystko idzie mi jak po grudzie. Mam problemy z komunikacją,chociaż wszyscy mówią mi,że bardzo dobrze mówię,po angielsku,ale ja niepotrzebnie wciąż upieram się,że tak nie jest,że mógłbym lepie..Czasami nie rozumiem,kiedy ktoś do mnie mówi,ale wiem,że kwestia czasu jest to,że zaczne wszystko rozumie,po prostu,ża dużo o tym myślę i demotywuje mnie to i uważam,że straciłem przez to dużo pewności siebie. Niebawem wyprowadzam się od brata i idę mieszkać do wynajmowanego pokoju,zacznę radzić sobie sam. Moje założenia Noworoczne to:

    -bardzo dobra komunikacja po angielsku
    -kupienie sobie sprzętu DJ’skiego
    -Jako,że nigdy nie byłem oczszędny,teraz to się zmieni. Obiecuje sobie,że z każdych zarobionych pieniędzy odłoże 10% i nie ruszę ich chociażby nie wiem co.
    -będę ciężko pracował,tylko po to,żeby udowodnić sobie,że tylko taką pracą można coś osiągnać.
    -Znajdę pracę jako kelner.
    -będzie mnie stać na każda rzecz,którą będę chciał sobie kupić

    Wierze w to,że to wszystko się uda i Wam też życzę powodzenia :) Bodziu

  • Leszek

    Ten cały Sekret to jest bzdura! The Secret is work! http://www.youtube.com/watch?v=vhhDz0QsN8w&feature=player_embedded

  • Osobiście doświadczyłem tego prawa, gdy chciałem kupić sobie laptopa i skąpiłem (zgodnie ze swoimi zasadami) kasy na nowego. W ciągu miesiąca zupełnie niespodziewanie wygrałem go w konkursie organizowanym przez GPW:)
    Moim zdaniem prawo przyciągania nie wynika z tego, że coś osiągamy bez wysiłku, jedynie myśląc o tym. Osobiście wierzę, że myśląc o czymś prowokujemy się do działania w określonym kierunku. Efekt osiągamy dzięki działaniu, a nie myśleniu. Samo koncentrowanie się na danej rzeczy może jedynie to działanie wywołać.

  • River

    Zauważyłam, że aby coś przyciągnąć trzeba o tym zapomnieć ? tzn pomyśleć, zaafirmować, zwizualizować, a potem zapomnieć, prawda to ?

    • JUstyna

      Ja osobiscie zgodzilabym sie z tym w 100% …. tak jak ksiazka mowi „Ask believe and when you let go you will receive” : )

  • Agnieszka

    Prawo przyciągania działa i jest to coś co działa w niesamowity sposób,przekonałam się tego na własnej skórze. :)
    Obecnie mam 14 lat,ale jeszcze kilka lat temu będąc młodszą dziewczynką moim marzeniem był wyjazd do Disneyland’u. Wydawać by się mogło,że to dość łatwo osiągnać, ale tak naprawdę moi rodzice prowadzą dużą firmę i nie było to wcale łatwe.
    Po obejrzeniu „Sekretu” wraz z mamą i przeczytaniu książki postanowiłam wizualizować,że znajduje się w Disneyland’zie i że jest to dla mnie radość. Również poprzez samą wizualizację czułam ten przepływ energii i radości, nawet czułam się jakbym tam była.
    Po około dwóch latach na moment straciłam nadzieję,że kiedykolwiek tam pojadę,jednak nie przestłam w to wierzyć. Po pewnym czasie kazało się,że moja siostra mieszkające we Francji podsunęła pomysł,żebym ja i moja mama od niej pojechały i byłam w Disneynad’zie.
    Radość tamtego dnia była nie do opisania.
    Od tego czasu stosuje prawo przyciągania w każdej chwili. :)

  • Monika

    Szczerze powiedziawszy do całej sprawy przyciągania podeszłam dość sceptycznie, choć nie powiem, film zrobił na mnie dość duże wrażenie. Ta wiara z jaką ludzie sie wypowiadali, ze to działa, daje do myślenia. Osobiście uważam że coś z tego może być prawdą. Być może ludzi sami wytwarzają wokół siebie jakąś aurę, czy niewidoczną energię, chociażby patrząc na proste przykłady. Czasami będąc obok kogoś ma się wrażenie, że czuć tą bijącą aurę złosci czy smutku, a czasami aż bije od niego radością. Nie chodzi o to co dana osoba mówi czy o mimikę. Może milczeć a wyczuwamy jakieś swego rodzaju pozytywne lub negatywne wibracje i to jest ciekawa sprawa. Skoro działą to w tą stronę, to dlaczego nie może działać w kierunku marzeń i celów? Osobiście nie używałam tego do jakiś konkretnych marzeń, jeszcze zamało mam w tym wszystkim zapału no i realistyczne podejście „mojego rozumu” do danego celu, sprawia, że za szybko się poddaje, za mało siły daję tym myślom kiełkującym w głowie.

    Z drugiej strony wiem, ze jak ma się zły humor, to często przyciąga się złe wydarzenia, nie raz miałam taką sytuację, kiedy przykłądowo myślałam: „Jestem spóźniona, świetnie, teraz jeszcze pewnie autobus utnie mi w korku” i co się okazuje? Moje myśli są samospełniającą się przepowiednią. Dlatego właściwie uważam że coś może być w tym zapale i tej energii napędzanej przez nasze myśli, choć właściwie ciężko to wyjaśnić w jakiś naukowy sposób : )

    Wiem, że powstała również druga część tego filmu „The opus”. Również zawiera wiele ciekawych myśli powiązanych z tym tematem, z tym, że skupione bardziej na jakimś dokładnym celu. I właściwie, można w to wierzyć, mozna nie wierzyć, ale najlepiej po ludziach patrzeć, obserwować siebie i innych. Myślę że coś w tym jest. Tylko nie do końca można to wyjaśnić dlatego nie jest o tym jakoś specjalnie głośno. :)

  • younique

    Wow, ten przykład ze 100 euro jest niesamowity. Chciałam tylko rzec, ze nauka powoli zaczyna badać takie duchowe sprawy.Są naukowe przesłanki, by twierdzić ze cos takiego, jak tworzenie własnej rzeczywistości istnieje. nie jednak w dość prostacki sposób, jak przedstawione w „sekrecie”. nie chcę zanudzać szczegółami. Zrobiłam o tym filmiki na youtubie, jeśli chcesz, możesz zajrzeć. Właśnie dlatego, że racjonalnie i naukowo (wręcz przesadnie) patrzę na świat:
    http://www.youtube.com/watch?v=lkmDdEcb2JA&feature=g-upl
    i
    http://www.youtube.com/watch?v=xsg99kfVftA&feature=g-upl
    Pozdrawiam:)

  • Cosmic

    @monika @agnieszka @younique @River

    Nieprawda, magia działa w bajkach i jest dla dzieci. Tzw. sekret to po prostu umacnianie swojego własnego charakteru, który pomaga nam w zmierzaniu do celu. Nie ma dobrych duszków i nie ma tajemnej mocy. Tzw. moc jest w Was i jeśli pokażecie siłę woli, determinację to osiągniecie to co planujecie.

    To jest prawdziwy sekret życia

  • @Cosmic
    Na początku też tak myślałam. Czyżby filtr racjonalizmu? Dopóki faktycznie nie zainteresowałam się neurobiologią i fizyką kwantową. Jednak nie śmiem twierdzić, że Ty nie masz racji. Nikt nie może nam mówić jak mamy żyć, autorytety to ograniczenia. Życzę sukcesów:)

  • Cosmic

    Ta, nawet z neurobiologii i fizyki kwantowej można zrobić bajki, te „jesteśmy jednością z kosmosem” „fala” to takie współczesne bajki.

    Jeśli zarzucasz mi racjonalizm to powiedz mi DLACZEGO Ci od tych sekretow itp. zawsze wspieraja swoje teorie dowodami racjonalnymi? Po co? Twoja wypowiedz rowniez nosi znamiona dowodzenia racjonalnego – dlaczego?

    Ano dlatego, ze inaczej sie nie da.

    Albo jestes bardzo mloda i sie zastanawiasz albo….

    Nie filtr racjonalizmu jest tu wazny ale PODSTAWOWE kwestie lezace u podstaw teorii sekretow itp badziewi SA NIE TYLKO BLEDNE ALE WRECZ KLAMLIWE.

    Polecam analize jednego z takich belkotowatych filmow:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5800

  • Ok, to co cytujesz „jedność z kosmosem”, „fala”, czy „wibracje”, to faktycznie bajki. Fizyka kwantowa nie jest równa duchowości, a niestety przez new age tak jest przestawiana. Bzdury typu „What the bleep do we know” [ co my tak naprawdę wiemy]tez mnie nie interesują.​ Interesuje mnie fizyka mainstreamowa w wydaniu Henriego Strappa oraz noblisty sir Rogera Penrose’a. Czy zacytować konkretne pozycje? Artykuł z racjonalisty znam na pamięć, zresztą jestem na racjonaliście codziennie, dlatego proszę, nie zgaduj co sobie myślę, a tym bardziej mojego wieku, czy dorobku naukowego, bo nie w tym rzecz. I wybacz, ale racjonalizm nie jest zarzutem, w wielu kontekstach wręcz przeciwnie. I jeszczę zaznaczę, ze wspominałam o przesłankach, nie dowodach. I spokojnie, ciesze sie ze się rozwijasz i szanuję swoje poglądy, choć NIE oczekuję tego samego od Ciebie. Pozdrawiam

  • Cosmic

    Widze, ze lubisz gadac dla gadania i jestes bardzo wrazliwa na to Co ludzie powiedza (BTW fajny sitcom). A tak naprawde jedyna rzeczą, ktora Sekret moze przekazac to nie przestawac w dazeniu do celu. Z tym sie wiaze dzialanie – to odroznia ludzi sukcesu (jakkolwiek pojmowanego) od 90% przygladajacej sie reszty. Znalezienie w sobie sily do wprowadzenia marzen w czyn. Dzialanie, akcja, to sie liczy w zyciu a nie to co sobie wyobrazimy i bedziemy rozkoszowac sie subiektywna jakze pozorna ‚wspanialoscia’ naszej osoby.
    Do dziela!

  • Widzę ze lubisz określać jacy ludzie są:) No cóż, masz rację podjąć działanie to pierwszorzędna sprawa. Choć wszystko zaczyna się w naszych głowach, wizja musi mieć szansę zaistnieć. To nic odkrywczego. Czy wspaniałość naszej osoby jest pozorna? A może takie przeramowanie: fajnie jest mieć mózg. Poki co, na tej planecie nie ma nic bardziej złożonego. Szkoda tego marnować:)

  • Cosmic

    Mylisz się po raz kolejny, to Ty zaczełaś personalizację dyskusji poprzez delikatną sugestię filtrze racjonalizmu ale to takie kobiece, nieprawdaz?

    Tak, wspanialosc naszej osoby jest niesamowicie pozorna, wiekszosc ludzi niestety nie jest wspaniala, a na pewno nie poprzez swiadome dzialanie na tym swiecie i niesienie dobra, wiekszosc ludzi zajmuje sie soba i to jest przyczyna wiekszosci problemow z jakimi sie zmagamy.

    Podziwianie siebie jako zlozonego organizmu to szczyt narcyzmu i moze byc co najwyzej smiechu warte i moze co najwyzej swiadczyc o kompleksach, ktore wymagaja leczenia…

  • magda

    ja wierze w prawo przyciagania, poniewaz przekonuje sie o nim na wlasnej skorze. nie ma dla mnie znaczenia czy to kwestia ze naprawde ono istnieje, czy wiary w nie – najwazniejsze ze dziala :D waznym jest tez, zeby byc odpowiednio „dostrojonym”, tzn jezeli caly czas skupiamy sie na braku jakiejs rzeczy wizualizujac ja… nic z tego nie bedzie. polecam ksiazke „Pros a Bedzie Ci Dane” tam jest wszystko szczegolowo opisane i dodatkowo 22 roznych pomocnych cwiczen tzw „procesow”. pozdrawiam

  • ela

    W to co wierzymy zalezy od tego w co chcemy wierzyc. Jak ktos nie wierzy jego sprawa, jego przekonania. Niech proboje w innych sposob przyciagac do siebie to co chce. Kazdy sposob jest dobry jesli skuteczny. Ja w prawo przyciagania wierze. Na udowodnienie dam kilka przykladow. Oczywiscie jak wiekszosc zaczynalam od malych rzeczy. Po jakims czasie stawialam sobie „absurdalne” cele. Np. wymyslilam sobie, ze chce cos znalesc usmiechnietego. Absurd totalny tak mi sie wydawalo. No i kiedys wedrujac po gorach znalaznam kamien wielkosci malej cytryny a na nim sa NATURALNE 2 biale placki-oczy a pod nimi cienka kreska taka od ucha do ucha- czyli usmiechniete usta.Szok totalny. To nie jest rzecz, ktora na kazdym kroku mozna znalesc. Do tego kamienia przykleilam /na „glowie”/ w poprzek biale piorko. Tak wiec ten moj talizman ma teraz czuprynke i grzywke ha ha. Druga rzecz. W Sekrecie jest temat nadwagi . Tego problemu nie mam – kontroluje ile i co jem ale postanowilam to wyprobowac. O rany pomyslalam najwyzej zaczne sie odchudzac jak nie dziala. Nic wiecej nie strace. Zaczelam podjadac to co lubie, no nie powiem aby bylo to nisko kaloryczne o nie!!!. Caly czas sobie mowilam, zre ile chce a i tak jestem szczupla. Mam silne kwasy zoladkowe. Organizm pobiera to co mu potrzebne a reszte NATYCHMIAST wydala. Efekt- po 1 miesiacu prawie 2 kg mniej! Zeby nie przynudzac ostatni przyklad-dosc dawno nie bylam u dentystki. Kiedys kazda wizyta to byly 1-2 zeby do naprawy.Wmawialam sobie i wszystkim mowilam, ze mam zeby jak mloda lwica. /do mlodych juz zdecydowanie nie naleze/. W zeszlym tygodniu nareszcie wybralam sie do dentystki. ANI JEDNEJ DZIURY!!! Na to konto kupilam sobie nowe buty. Wszystkim powodzenia.

    • Cosmic

      Ha, ha, dobre!

      Dawno nie slyszalem takiego slowotoku myslowego….. ;-)

  • ela

    Cosmic- dziekuje i powodzenia.

  • Dejmien

    „”Rzadko, bo znalazłem inne, jeszcze lepsze sposoby na kreowanie swojej własnej rzeczywistości. ”

    Michał – Jakie??

  • „Tworzenie rzeczywistości” po prostu się dzieje. Nie ma metod, by lepiej tworzyć lub gorzej. Jesteśmy z natury Stwórcami. Nawet ten moment, dokładnie ta chwila jest stworzeniem do tego Twoim, autorskim. Tak jak nie ma metod, by używać lepiej grawitacji tak nie ma metod by lepiej używać prawa przyciągania.

    Jednakże jak wiadomo, niektórzy ludzie bardziej wierzą w niektóre sprawy a w inne gorzej. Na niektórych lepiej oddziałuje wizualizacja a na innych pełne radości oczekiwanie. Jedyne, co się liczy to dopasowanie wibracji do częstotliwości upragnionej rzeczywistości. That is all my Dear Souls.

    :)

    Buziaki dla Wszystkich.

  • Dla wszystkich SCEPTYKÓW:

    Prawo Przyciągania działa również wtedy, kiedy wierzycie, że nie działa ;) :D To znaczy będziecie widzieć dowody na fakt iż jest to kompletnie wyssane z palca ponieważ tak zakładacie. Wszechświat nas tak bardzo kocha, że pozwoli nam myśleć, że nie jesteśmy kochani. ;)

  • Cosmic

    @Andżelika – bo to jest wyssane z palca.

  • @Cosmic

    Bardzo dobrze :D Niech każdy wierzy, w co zechce :)
    Pozdrowienia! :)

  • Cosmic

    Niedobrze, wierzenie w co się chce – to jest dopiero chore podejscie…

  • A w co się „powinno” wierzyć? Jak już się wie, to wierzyć nie potrzeba. Dopóki się na na milion procent nie wie to się wierzy. Wydaje mi się, że nieważne, w co. Jak widać ludzie na całej Ziemi w coś wierzą, od zawsze to robili. Pomaga im to. ;)

  • Cosmic

    Nie powinno sie w ogole wierzyc, w Allaha, Tryglawa czy w prawo przyciagania. Moze i niektorym pomaga, ale niektorym baaardzo przeszkadza i to z kolei baaaaardzo przeszkadza innym….

  • @Cosmic :)

    Wybacz, ale nie przestanę bawić się i otrzymywać tego, co sobie zamarzę ponieważ przeszkadza to ludziom racjonalnym. :D

    Bardzo się cieszę, że tacy istnieją. Ja w życiu też bywam i taka. Jednak ogólnie to, co wiem i to czego doświadczyłam doprowadziło mnie do mega przyjemnego życia w otoczeniu ludzi i przedmiotów, o których marzyłam. A marzę i otrzymam kolejne. :D

    To, co doprowadziło Ciebie do takich wniosków jest równie ważne jak moje własne doświadczenie. Pewnie jeśli miałabym Twoje życie i Twoje przeżycia myślałabym podobnie.

    Blessings :D

  • Cosmic

    Baw sie wiec, ale pamietaj, ze poniesiesz tego konsekwencje. Widzisz, to co wlasnie napisalas jest wewnetrznie ze soba sprzeczne. Na tym polega paradoks skrajnego subiektywizmu, ktory prezentujesz. Nie rozumiesz bowiem, ze Tobie sie tylko tak wydaje, ze tak jest zawsze jak Ty w danym momencie uwazasz i, ze tak powinni miec wszyscy…

    Jak bys zechciala laskawie w swojej zabawie sie nad tym zastanowic, to moze bys w koncu doszla do wniosku, ze Twoj punkt widzenia jest wrecz destrukcyjny – zupelnie przeciwnie niz Ci sie wydaje, ze jestes przeciez taka wspaniala…..

  • No cóż, możliwe. Wydaje mi się, że jestem taka wspaniała i wydaje mi się, że Ty też jesteś taki wspaniały, Cosmic. :)

    Uwierz mi proszę, że jest to efekt nie „zabawy” i chęci eksperymentu tylko cierpienia. Mój sposób myślenia był spowodowany ogromnym cierpieniem i stał się jedynym remedium na to, co się stało. Zrozumiałam wiele, nauczyłam się, no stworzyłam życie swoich marzeń, a z pewnością tak na mnie spojrzałaby Andżelika sprzed 10 lat. Byłaby bardzo szczęśliwa, wiedząc, że wszystko wyjdzie mi na aż tak dobre.

    Nam wszystkim coś się wydaje. Subiektywizm jest naszą naturą. Czy niebo jest niebieskie, bo tak widzą je nasze oczy? A czy gdybyśmy byli wszyscy niewidomi „obiektywnym” faktem byłoby, iż świat jest czarny, bo tak dowiedliśmy na bazie zmysłów? Nasza percepcja jest ograniczona jednak. Uważam, że nie można nazwać mnie skrajnie subiektywną, ponieważ w milionie procent popieram Twoje stanowisko. Jest po prostu innym punktem widzenia. Tak jak nietoperz mówiłby prawdę, gdyby powiedział, że nie widzi drzewa tylko odbiera odbijające się od niego fale, tak i człowiek mówi prawdę, kiedy stwierdza, że drzewo jest i do tego ma zielone liście.

    Pozdrawiam! :)

  • Monika29

    hej, ja wierze w prawo przyciągania
    wielokrotnie spełniło sie ono w moim życiu
    -miejsce zamieszkania
    -praca
    -zycie rodzinne

    ważne by nie tylko myślami przyciągac , ale też słowem….

  • esemes

    Wierzę w pełni. Pozbyłem sie nerwicy natręctw dzięki prawu przyciągania(kiedys określiłbym na 90-95%), nie wiem kiedy, ale dziś jest to 100% dla pozbycia się tego. Zastanawia mnie przyciaganie pieniędzy, ostatnio wizualizowałem banknot 20 zł – za pare dni otrzymałem te pieniadze bez narzucania się, wizualizując 100 zł – nazajutrz również bez narzucania sie. To pogłebiło moja wiare, ale dodam niestety, że teraz wizualizujac trudniej mi uwierzyć, za bardzo mnie to dziwi, że tak szybko i może teraz mam oczekiwania za duże albo gdzieś siedzi we mnie lęk przed tym, że jak nie otrzymam pieniedzy jutro, to nigdy. „bo przecież 100 zł przyciagnałem”. Nie wiem czy rozumiecie.. ja wierzę, że dzięki mocy naszej wiary, pozytywnych emocji możemy coś dostać bez wysiłku. Oczywiście wysłanie kuponu czy np. znalezienie pieniedzy na ulicy wiąże sie z działaniem, ale czy naprawde trzeba na każdym kroku o tym wspominać? Mi „działanie” kojarzy się z celami długoterminowymi, a nie „głupim” wyjściem po bułki. Nie traktuję spacerów czy np. wysłania losu w kat. działania. Poza tym, to Wszechświat decyduje o tym jak dostaniemy upragniona rzecz, wizualizujemy efekt końcowy. Jeżeli otrzymam we śnie jasny komunikat”wyślij los” – to tak zrobię, jeśli nic takiego nie otryzmam, to raczej cierpliwie poczekam na swoją rzecz jaka otrzymać moge w dowolny sposób,nie myśle o tym. Dodam jeszcze, że w przypadku np. chorób możemy dostać możliwości, bo frustracja, brak wiary w siebie, nie przyciagnie zdrowia. Zależnie od mocy naszej wiary dostaniemy coś jak na srebrnej tacy lub „tylko” możliwości do działania, np. mi trudno uwierzyć w to, że jestem w pełni fizycznie zdrowy, ufam wielu metodom typu Sekret, głodówki lecznicze, medycyna naturalna i o ile pieniadze potrafie przyciagnac, to ze zdrowiem jest jak z pragnieniem, by latać… Mam otwarty umysł, ale chyba nie na tyle jeszcze dostałem wymarzonych rzeczy, by bardziej zaufać prawu.

  • esemes

    Po prostu dla mnie „zdrowie” to jak na równi z pragnieniem by latać. Może to się zmieni, bo wierzę, że nie jest to coś niemożliwego, ale jesteśmy ludźmi, możemy nie wiadomo jak otwarte podejście mieć, to jednak w takie latanie moim zdaniem bardzo trudno uwierzyć. Przyciagamy bardziej przyziemne rzeczy jak dobre relacje z ludzmi, pieniadze, takie absurdalne wyadawac by się mogło musza byc poprzedzone głeboka zmiana przekonań, ale i to pewnie na nic. Dla mnie takie pragnienia to coś możliwego, jak wszystko, ale wydającym sie nam zwykłym ludziom bardzo niemożliwym.

  • Imagine451

    esemes. Tak czytam twój post i powiem ci tyle że dzięki sekretowi czyli głównie wierze i silnemu pragnieniu i szukaniu zdrowia przyciągnąłem do swojego życia pewną książkę która sprawiła że pozbyłem się 6 letniej nerwicy lękowej i wszystkich innych dolegliwości zdrowotnych. Wcześniej jako 16 latek moje życie było koszmarem aż do momentu gdy swoim pragnieniem zwołałem do siebie wiedzę która pomogła mi wyjść z tego koszmaru. Prędzej byli lekarze, dziesiątki badań i nic. Teraz jestem wolnym od choroby szczęśliwym człowiekiem który nie wie czym jest zły stan zdrowia. Książka to „Endoekologia zdrowia” Iwana Niumywakina… prześwietla ona organizm od A do Z i ma praktyczne porady jak wyjśc niemalże z każdego stanu zachorowania i cieszyć się zdrowiem. Wlicza ona stan duchowy, fizyczny i psychiczny czyli np: dieta,ruch,medytacja ale i również pozytywne myślenie. Sam jestem na etapie przyciągania pieniędzy bo ja to wiem i Tobie to powiem że to prawo po prostu działa… odkąd je stosuje zrealizowałem wiele swoich najskrytszych marzeń jak np: podróż do Azji oraz wymarzone auto. Naszymi wrogami w osiąganiu są jedynie : „patrzę na to co jest teraz” bojąc się że to lepsze nie przyjdzie, i najważniejsze bierność oraz odstawianie wizualizacji i afirmacji na jutro „bo mam czas”… wiem bo sam mam z tym problem… praca, rodzina itp. Człowiek często nie ma czasu aby usiąść wygodnie i powyobrażać sobie upragniony cel,marzenie czy to co sprawi że będzie szczęśliwy. Trzeba to robić jak codzienne mycie zębów a efekty będą tylko wtedy gdy pójdziemy za głosem intuicji w tym kierunku i podejmiemy działanie gdy już pojawi się jakiś pomysł… jeśli natomiast będziemy siedzieć i tylko marzyć to nic się nie pojawi – taka jest zasada. Sam jestem szczęśliwym człowiekiem, który chciałby dzielić się ze wszystkimi tym co ma ale też mam problemy finansowe i szukam sposobu aby się wzbogacić nie po to aby mieć lecz po to aby być szczęśliwym i realizować się w życiu… niestety na razie nie idzie mi z tym za dobrze. Pozdrawiam

  • esemes

    Ja bym raczej powiedział, że brak zdecydowania odnośnie tego co tak naprawdę chcemy w pierwszej kolejności i umysł wtrącający się w nasze wizualizacje, np. moja dusza pragnie spotkania się z pewną dziewczyną, a umysł mnie od tego typu wizualizacji odciąga tłumacząc, że to nie jest czas, że ośmieszę się, nie nabyłem jeszcze pewnych cech etc. Sam uważam, że to prawda niestety, nie czuję się na siłach póki co, a „ryzykować” wizualizując nie chce…dlatego chyba nic z tego nie bedzie. Chociaż może się mylę, ale chyba musimy czegoś naprawde pragnąć bez żadnych ale, niepewności, ja nadal nie wiem czego chcę… jest kilka spraw, ale jak myśle np. o tym, że chcę być bardziej świadomym, wizualizuję takiego siebie, to niedługo po tym dochodzi do mnie, że przecież dzięki medytacji mogę to osiagnac, poszerzaniu świadomości itp. Jak chcę zdrowia to odpuszczam, bo trudno mi uwierzyć, że JA potrafię to przyciągnąć teraz. Nie czy to jest możliwe, bo możliwe jest, ale to za duzy orzech. I tak z wszystkim innym… zupełnie jakbym pragnął tego, by ktoś mi zamówił filiżanke kawy. „przecież to groszowe sprawy, sam kup” odpowiada umysł.. Cieszy mnie, że spełniałeś marzenia, takie historie motywują innych, nie zgadzam sie jednak, że siedząc nic nie dostaniemy. Jak napisałem wcześniej – działanie działaniu nierówne, jeden znajdzie dobrze płatna prace, inny znajdzie pieniadze,które ktoś zgubił(widocznie tak miało być), a jeszcze inny nigdzie nie wychodzac akurat otrzyma informacje o spadku dalekiego krewnego. Kasa sama przez okno nie wleci, ale czy to ma znaczenie.

  • Ania

    Kilka dni temu pierwszy raz widziałam film pt. „Sekret” i byłam nim zaskoczona :) Zaczęłąm bardzo dużo myśleć o prawie przyciągania ale jednocześnie zastanawiać się czy zbytnio mnie to wszystko nie poniosło. Jedno jest pewne, ze dzięki pozytywnemu myśleniu każdego dnia psychicznie czuję się lepiej. Co rano dziękuję w myślach za to wszystko co mam i co jakiś czas wizualizuje sobię to co będę mieć a możę już mam. Są też momenty zwątpienia ale najciekawsze jest to, że jednak coś pokazuje mi, że może być lepiej. Nie wiem jak to z tym wszystkim jest ale ogólnie jestem zdania, że należy myśleć pozytywnie, być pogodnym człowiekiem, pewnym siebie, kochać wszystko co Nas otacza i ogólnie czerpać radość z każdego dnia a wtedy wszystko będzie proste.

  • Dokładnie Ania. Chwile zwątpienia będą zawsze, ale lepiej przez nie przejdziemy myśląc pozytywnie. Myślenie negatywne z reguły nie pomaga w żadnym stopniu, zaś szukanie w tym pozytywnych aspektów – już tak.

  • colors

    Kiedy dokładnie widziałam The Secret po raz pierwszy nie pamiętam, było to chyba jakoś pod koniec tamtego roku. Film wpłyną na mnie bardzo pozytywnie, kiedy tylko skończyłam go oglądać miałam w sobie tyle pozytywnej energii i chęci do życia jak nigdy. Od razu zaczęłam szukać więcej informacji na ten temat, przykładów działania prawa przyciągania w życiu zwykłych ludzi. Na forach wypowiadało się wiele osób, ludzie rozwiązywali tym swoje zwykłe sprawy, niby działało, ale ja szukałam cudu, który udowodniłby mi że to faktycznie prawda. Znalazłam też coś na temat „niebieskiego piórka”, że najlepiej zacząć wizualizację od czegoś prostego, niestety to nie podziałało, ale nawet wiem dlaczego. Do osiągnięcia jakiegokolwiek celu trzeba wytrwałości, moja wizualizacja piórka była taka sobie, chyba nie widziałam sensu w pojawieniu się go w moim życiu, ujmę to tak „za słabo tego chciałam”, no bo po co mi jakieś głupie piórko. Później wizualizowałam jeszcze jakieś inne małe rzeczy, ale znowu „za słabo tego chciałam”. W między czasie poszerzałam swoja wiedzę na temat prawa przyciągania. W styczniu z racji tego, że mój komputer zaczął szwankować, zachciało mi się nowego komputera, ale nie miałam wystarczających środków, żeby pozwolić sobie na zakup takiego sprzętu, pomyślałam, że skorzystam z prawa przyciągania, mając już dodatkową wiedzę na ten temat, stwierdziłam,że tym razem będzie łatwiej. Powizualizowałam trochę, naprawdę nie dużo, nawet nie wiem, czy nie wizualizowałam mniej niż w przypadku piórka, za to często myślałam o tym, jak fajnie byłoby mieć nowy komputer, bo przecież wyczytałam gdzieś, że „Otrzymujesz od życia to, na czym najczęściej skupiasz swoje myśli i uczucia”. Dowiedziałam się jeszcze, że najlepiej jest uwolnić swoje pragnienie i przestałam myśleć o nowym komputerze. Jak wielka była moja radość, gdy za 2 miesiące otrzymałam w prezencie wymarzony sprzęt. Zapomniałam o tym pragnieniu, a ono samo zostało zaspokojone, jednak zdarzyło się to tak subtelnie, nie było to wielkie bum z nieba,to co do nas przychodzi, wydaje się być zwykłym zbiegiem okoliczności, wręcz zwykłym zdarzeniem. Kiedy usłyszałam o prawie przyciągania, pierwszy raz, pomyślałam „tak super, to na pewno zadziała, będę trzymać w myślach obraz pewniej rzeczy,a za 5minut ją dostanę”, a to nie był dobry sposób, dlatego nie przyciągałam tego, co chciałam do swojego życia.
    Mam jeszcze kilka przykładów działania prawa przyciągania: z racji tego, że mieszkam w małej miejscowości, wracając z miasta, bardzo chciałam zdążyć na ostatni autobus jadący w moją stronę, niestety spóźniłam się na odjazd autobusu i postanowiłam pojechać innym, który skręca w inną stronę 10km przed moim miejscem zamieszkania, no i wysiadłam te 10km wcześniej, stałam spokojnie na przystanku i zaczęłam kombinować co by tu zrobić, żeby dojechać do domu,ku mojemu zdziwieniu nadjechał mój autobus! spóźniony jakieś dobre 20minut, byłam w szoku,bo to nigdy się nie zdarzało.
    Innym razem znowu, rozmyślałam o moim dawnym znajomym, z którym długo nie miałam kontaktu, gdy w tej samej chwili dostałam od niego sms.
    Kolejna sytuacja miała miejsce kiedy słuchałam radia, pomyślałam sobie, jak miło gdyby teraz właśnie poleciała piosenka X, oczywiście następną piosenką, którą zagrali była moja piosenka X! Dodam tylko, że owe sytuacje miały miejsce TYLKO I WYŁĄCZNIE wtedy, kiedy miałam wspaniały nastrój, kiedy czułam,że mogę przenosić góry, wszechświat realizował z łatwością moje prośby, a raczej zwykłe myśli przepełnione pozytywną energią.
    Później prawo przestało działać, a raczej ja nie zauważałam jego efektów, stało się tak w wyniku pewnych sytuacji, przez które straciłam obrany w życiu cel, stwierdziłam, że nie mam do czego dążyć i na moim niebie pojawiły się czarne chmury. To wcale nie jest źle, że tak się stało, wręcz wspaniale, od tego czasu minęły jakieś 3 miesiące, teraz mam nowy cel i zaczynam pracować z prawem przyciągania, bo wiem, że działa i może mi pomóc w realizacji planów.
    W tym co chcemy osiągnąć, przyciągnąć, zdobyć najważniejszy jest dystans, ważne jest to, czy potrafimy obejść się bez pożądanej rzeczy, osoby, sytuacji. Nie przywiązujmy się do niczego, przecież nie chodzi o to, żeby posiadać lecz korzystać. Kto nigdy nie posiadał nie poczuje przecież braku. Musimy być wytrwali w naszej wizualizacji czy myśleniu o przedmiocie pożądania, musimy tego chcieć całym sercem, pragnąć tego każdą komórką naszego ciała, ale jednocześnie możemy to odpuścić. Prawo przyciągania działa, nie wiadomo jak, dlaczego i po co. Nie wiemy też w jaki sposób działa wiele innych rzeczy na Ziemi, po co zachodzą pewne zjawiska. Dlaczego by nie uwierzyć w Prawo Przyciągania? przecież nie mamy nic do stracenia

    • M

      Jeśli chodzi o „niebieskie piórko” miałam podobnie. Wizualizowałam je niemal każdego dnia, pragnęłam i prosiłam, Jednak nie było mi do niczego potrzebne poza udowodnieniem sobie, że prawo działa. Przestałam o nim myśleć, a prawo przyciągania ćwiczyłam na innych pragnieniach, które raz się materializowały, raz nie i ciężko było mi stwierdzić, czy to za sprawą prawa przyciągania. Aż pewnego razu zapragnęłam pracy. Konkratnej- konkretna firma i stanowisko. Wizualizowałam, prosiłam, pragnęłam i dziękowałam, że się spełni. Przyszedł moment, że odpuściłam, zapomniałam. A kiedy wygrałam rekrutację na to stanowisko (po około 2 latach) stwierdziłam, że właśnie to jest moje „niebieskie piórko”!

  • Sebastian

    Czytałem książkę, oglądałem film i…. faktycznie, to działa. Można pomyśleć, że może to efekt placebo, ale jednak od momentu, gdy oswoiłem się z przyciąganiem często myślę nad rzeczami, które bym chciał zrobić, mieć, wizualizuje to sobie i praktycznie wszystko to prędzej czy później się dzieje. Prosty przykład. Jestem alergikiem, mam uczulenie na roztocze i okres jesienno/zimowy zawsze był dla mnie horrorem, praktycznie miesiąc w miesiąc zapalenie oskrzeli/płuc. Obecnie od kwietnia nie byłem chory, ale ciągle myślę o sobie jako o zdrowych facecie i tak jest ;) Podobno jeśli mózg wmówi sobie, że ciało jest chore to tak się dzieje. Podświadomość to potężna sprawa ;)

  • Maniek

    Zobaczyłem książkę o prawie przyciągania w Empiku i pomyślałem, że fajnie byłoby ją przeczytać. Zapisałem sobie w telefonie tytuł, autora żeby wiedzieć czego szukać w bibliotece i wróciłem do domu. Przywitała mnie siostra i pierwsze co rzuciła to czy chciałbym przeczytać książkę bo dostała od koleżanki i nie wie czy ma oddać, czy mnie zainteresuje. I daje mi do rąk „Sekret”… Albo inna sytuacja. Bardzo pragnąłem odwiedzić pewne małe miasto, którego zdjęcie kiedyś zobaczyłem. Nie miałem pojęcia jak ono się nazywa, nie mogłem nic znaleźć w googlach, kogo pytałem to nie wiedział gdzie to może być. Oglądałem to zdjęcie kilkadziesiąt długich razy, znałem każdy detal na pamięć. Aż pewnego razu znalazłem to miasto. Trafiając do niego w trakcie podróży autostopem, akurat przez nie przejeżdżał wiozący mnie kierowca… Co więcej, trafiłem w to samo miejsce, które było uwiecznione na tym moim zdjęciu. W to samo miejsce! Nie wiem jak małe było prawdopodobieństwo tego zdarzenia, ale nie wierzę w taki przypadek sam z siebie… Miałem więcej takich sytuacji w życiu, ale zazwyczaj wynikały one same z siebie, a wizualizacje i próby „wykorzystania” prawa mi się nie powiodły. Nie wiem jak to rozumieć i jakie prawa natury tu działają, ale z doświadczenia czuję, że to coś więcej niż tylko przypadki.

  • six.six.six

    Dużo także zależy od intencji, czy jest ona dobra czy też zła. Jeśli życzymy źle drugiej osobie to to nieszczęście spływa na nas. Natomiast jeśli mamy dobrą intencję (np. chcesz mieć szybki samochód ale nie dlatego że jesteś próżny i chcesz pochwalić się przed kolegami i zdobyc panienki, tylko bo kochasz jezdzic szybkimi samochodami i chcesz rzeczywiscie wykorzystywac potencjal takiej fury np. na autostradach w niemczech i to uczucie gdy wgniata ciebie w fotel wychodzac z zakretu sprawia tobie maksymalne szczescie). Najwazniejsze w prawie przyciagania wlasnie jest to, czy dajemy z siebie dobra czy tez zla energie, a takze uswiadomienie sobie, ze kazdy czlowiek (wiekszosc nieswiadomie) temu prawu podlega. Wystarczy tylko pomyśleć głębiej nad wszystkim co nas otacza, nad tym kim jesteśmy i co tworzymy. Tylko dając dobrą energię możesz żyć chwilą, w pełni szczęśliwym i nie bać się o jutro, nawet tutaj w Polsce :D. Trzeba tylko w to prawdziwie uwierzyć :) Pozdro dla wybierajacych jak, tych co wybrali i tych co wybiorą lepszą drogę życia!

    • Zgadzam się z tobą, właśnie najlepiej robić dobre rzeczy i dobrze myśleć. Widzę to po sobie, gdy coś zrobię, dam komuś to do mnie wraca. Gdy o kimś coś mówię to do mnie wraca itd.

  • Soleil

    Przeczytałam książkę i obejrzałam film….przyciągnęłam to, że matka mnie zostawiła, gdy miałam 11 lat?

    • Paul

      A czy ja przyciągnąłem to, że urodziłem się w Polsce? ;)

  • Natalia

    Nie wiem, gdzie mogę podzielić się moją opowiastką, więc piszę tutaj :) Podczas czytania książki, pojawia się w pewnym momencie fragment o tym,żeby pomyśleć o kimś kto ma Twój numer ale nigdy nie dzwoni, czy coś takiego, a więc moja mama czytając książkę jakiś tydzień temu pomyślała o swojej starej znajomej , z czasów szkoły, której rok temu na spotkaniu po latach dała swój numer telefonu, ale nie była pewna nawet czy tamat go zapisała, ale skoro pisało o dowolnej osobie to też pomyślała o niej.Rozmyślała dość często przez ten tydzień właśnie o owej kobiecie, kiedy nie dalej niż 15 minut temu ta zadzwoniła do niej przez pomyłkę , no i jakoś tak się złożyło że rozmawiają do tej pory :)

  • BialyKrolik

    Witam wszystkich
    Szukam osob chcacych porozmawiac i wymienic sie opiniami na temat PP
    Otoz moja przygoda z PP zaczela sie 12 dni temu .
    Wiem Bo Wiem ze kazda chwial kazda mysl wiodla mnie do tego dnia
    od 12 dni korzystam w pelni swiadomy tego co robie
    Podam kilka przykladow na to co przyciagnalem
    1 Dostalem sie do pracy nie byle jakiej ale tej ktora pragne , na tel. z pracy po zdanych pomyslnie egzaminach ,czekalem 45 dni . Postanowilem tydz. temu zadzwonic i wizualizowalem ze podczas rozmowy , osoba ktora zajmuje sie rekrutacja powie mi ze mam ta prace i wiedzial juz o tym w piatek ale jeszcze nie dzwonil do mnie . Po wizualizacji nadszedl czas na rozmowe , dzwoniac uslyszalem dokladnie takie slowa
    2 . Przyciagnalem do siebie naroznik o ktorym marzylem zupelnie za darmo
    3 wizualizowalem ostatnio podczas transmisji walki , nie bede mowil jakie i gdzie , w kazdym badz razie dwie na ktorych sie skupilem w 90% skonczyly sie tak jak podczas wizualizacji
    4 Przyciagnalem do siebie osobe. nie bede sie rozpisywal kogo w kazdym badz razie nie mialem kontaktu z ta osoba . w ciagu 3 dni wizualizacji zaczela do mnie pisac
    5 Od zawsze wiedzialem ze chce w zyciu pomagac innym , co tez uczynilem poprzez dzielenie sie i pewna zbiorke , jesli chodzi o sama zbiorke byla to odziez dla potrzebujacych i wiem bo wiem ze przyda sie komus , to zrobilem to pierwszy raz w zyciu i to zanim sie dowiedzialem ze Znajac PP nalezy pomagac innym
    ^ Przykladow mam kaqzdego dnia wiele , pracuje teraz wytrwale nad reszta i Wiem Bo wiem bo Wiem , ze to juz jest w drodze
    Prawo Przyciagania dziala w 100% czy go uzywamy czy nie z tego co widze kazdy odbiera to inaczej i dla tego Stworca nasz nam dal wole , kazdego z was decyzje szanuje .
    Wiem tez ze na kazdego inaczej dziala lub inne macie sposoby na wykorzystanie i wprowadzenie w zycie
    Mi pomaga , wdziecznosc i szczescie , dobra wizualizacja i Spokoj czym jestem spokojniejszy tym szybciej mi wychodzi
    Prawo przyciagnelo do mnie teraz wszystko co z nim zwiazane, Wiem ze jest to zasada ktora dziala zawsze ze dal nam ja Stworca ( dla kazdego Stworca to kto inny , jedni mowia Bog inni Budda inni Allach ) Od zawsze wiedzialem ze ktos nad nami jest i ze to sie jakos laczy w calosc
    Idac dalej co zauwazylem…..
    Jak pisza w Biblii jest szatan i Bog
    Raj i pieklo
    ale wszystko to jest w nas
    tu i teraz
    na ziemi
    My mozemy wybrac czy chcemy isc z naszym stworca czy nie
    Pieklo mamy od dawien dawna na ziemii
    pomyslcie 4 jezdzcy apokalipsy : Wojna , Zaraza ., Glod, Smierc
    To jest odkad siegamy wstecz pamiecia
    odkad historia zaczela sie zapisywac na kartach
    nawet w starozytnosci
    :)
    Prawda jest ze to My mamy klucz ktory otwiera wszystkie drzwi , a jedyne sciany stawiamy Sobie sami
    A cuda zdarzaja sie tym ktorzy w nie wierza
    Jeszcze jedna sprawa ktora zauwazylem w moim przypadku
    PP daje mi znaki
    ktore odczytuje myslac o czyms cos mnie spotyka dziwnego i wiem ze moje zyczenie jest w drodze mam tak czesto najpierw widze cos obok cos o czym mysle a pozniej jest juz moje
    Prawo ma niesc dobro wiec co takiego tzreba ??
    Trzeba szukac w sobie wewnetrznego ciepla i szczescia jesli przyjemnosc da Ci podzielenie sie z Bezdomnym posilkiem to zrob to trzeba patrzec na Siebie co nam daje szczescie
    Mi osobiscie pienniadze daja szczescie jak kazdemu ale chce sie tym dzielic osuiagam jeszcze wiecej szczescia gdy Pomagam to taka kumulacja
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie

    • alexis

      Bardzo lubię czytać opowieści innych o tym, jakie zmiany nastąpiły w życiu ludzi po zetknięciu się z filmem Sekret. Moja wiara w Secret rośnie wówczas jeszcze bardziej. Muszę powiedzieć, że szczerze wierzę w to przyciąganie i mam na to kilka swoich dowodów. 1. Dobrych parę lat temu będąc na studiach administracyjnych nie wiedziałam, czy sobie na nich poradzę. Byłam przerażona tym, jak to będzie na egzaminach. Nie znałam jeszcze wtedy secretu, jedynie potęgę podświadomości Muphyego. Stwierdziłam, że by odnaleźć się na studiach muszę wizualizować sobie, że nauka mi idzie bardzo dobrze. Wizualizowałam codziennie i powtarzałam sobie, że uzyskuję bardzo dobre wyniki w nauce. Tak się w tym rozpędziłam, że rzeczywiście osiągałam wyniki na tyle dobre, że nawet załapałam się na stypendium. Generalnie stosowałam to z sukcesem przez całe studia osiągając to co chciałam i zdając każdy egzamin. :) Koleżanki mówiły ty to masz szczęście …. A ja wam powiem, że wcześniej takiego szczęścia nie miałam, więc skąd się ono wzięło???……
      2. Szukając partnera, tego na stale, również stosowałam zasadę przyciągania. W jednym z rozdziałów Potęgi podświadomości jest o tym mowa. Stworzyłam sobie swój własny tekst, w którym wymieniłam kilka cech jakie powinien posiadać mój idealny partner i powtarzałam to sobie 2 razy dziennie przez około 3 miesiące. Zaufałam tej idei bezgranicznie i robiłam to z całkowitym luzem, bo wiedziałam, że kiedyś, nie ważne czy już ale znajdzie się taki człowiek.
      I znalazł się:) Miał idealnie te cechy jakie sobie wyobrażałam. Jesteśmy małżeństwem:) Fakt faktem nie dobraliśmy się idealnie, ale w skali 1do10 7,5 to całkiem ok:)
      3. Następnie kwestia ciąż i porodów. Zawsze denerwowały i wkurzają mnie nadal historie kobiet o porodach, jak to strasznie, ile która nie rodziła godzin. Takie demonizowanie i straszenie. Więc postanowiłam sobie powtarzać afimację „mój poród jest szybki i bezbolesny, rodzę zdrowe dziecko”. Nie dopuściłam tu żadnej negatywnej myśli. No i oczywiście co się stało? Porody były naprawdę do wytrzymania i akcje szybkie. Dla mnie również się sprawdziło.
      Zachęcam wszystkich do dzielenia się swoimi doświadczeniami w tm zakresie. To takie budujące!!!!

    • Renetqa

      Jestem ciekawa jak to zrobiłeś :

      ‚4 Przyciagnalem do siebie osobe. nie bede sie rozpisywal kogo w kazdym badz razie nie mialem kontaktu z ta osoba . w ciagu 3 dni wizualizacji zaczela do mnie pisac’

  • yusti

    o jakich innych, lepszych sposobach kreowania swojej rzeczywistości mówisz???

  • kakarotta

    hej;) temat stary, ale może kogos zainteresuje to co napisze. Otóz teraz jestem na etapie, co autor pisząc to- to prawo, mimo, że mialam namacalne dowody, że dziala, jest dla mnie tak niewyobrażalne do ogarnięcia, że nie wiem co o nim myśleć. Po protsu nie wiem. Ludzie któzy sa sceptyczni ku niemu, tłumaczą, że jest to tylko iluzja – umysł zwraca uwagę tylko na rzeczy na które chce zwórcić uwage – jednak mi się to prawo spełniło tak w konkretnych przypadkach, że nie ma mowy, by to była jakakolwiek iluzja.
    1. Pierwsza sytuacja, jest niemal identyczna jak 100 euro autora – na studiach w styczniu miałam kolowkium – uczyłam się na tyle ile mogłam, ale nie byłam pewna oceny. no to myśle – powizualizuje – wuobrazalam sobie cala soba przez 3 dni chyba, ze chce miec 4 z tego kolosa, calą soba o tym myslalam. I co – w nastepnym tygodniu przychodza moje wyniki staroscina podeslala wyniki calego roku w tabelce z exela – i moja ocena to bylo 4. Sprawdzilo się! Ale rownie dobrzemogło to nie byc prawo przyciagania, tylko to, że sie uczylam. Dalej – bylo juz po egzaminach, byla to polowa lutego – patrze w wirtualny dziekanat – a tam same dwoje – spowodowane tym, ze z tego kolosa, przy ktorym wizualizowalam sobie 4, mialam 2, a przez to mialam dwa z egzaminu i w kazdej rubryce gdzie sa oceny z popraw ( do których nie podeszlam, bo myslalam ze mam przeciez 4 z tego kolosa). pomyslalam, ze albo sie staroscina sie pomylila, wpisując mi 4 zamiast 2, albo ktos kto uzupelnial wirtualny dziekanat, wpisal mi 2 zamiast slusznego 4. Wybieglam z domu jak strzala na wydzial by to wyjasnic – jadąc tramwajem, zobaczylam na siedzeniu wykladowce z tego przedmiotu – serce podeszlo mi do gardla – naprawde,ja codziennie jezdzę tym tramwajem i nigdy, ale to nigdy nie spotkalam tam tego wykladowcy – to nie iluzja, to nie to, ze nigdy nie zwracalam na to uwagi – serio nigdy go nie spotkalam. przy wysiadaniu z tramwaju, juz pod uczelnia, zagadalam go, ze jechalam z nim razem teraz – on sie usmiechnal, okazalo się ze mieszka dwie ulice dalej, ale faktycznie nigdy tym tramwajem nie jezdzi, dzisija wyjatkowo pojechal – nie musze mowić, że bylo to AKURAT w TEN dzien.
    Ok, ale nie mowilam mu nic o 2 z kolosa, z ktorego myslalam, ze mam 4, bo on tylko sprawdzal prace, a on uzupelniania ocen w arkuszach byli jego asystenci, tam tez sie udałam. Mówię o calej sytuacji asystence jego – szuka arkusza zocenami – znalazla, byl to arkusz z ocenami wpisywanymi ręcznie – widocznie z tego arkusza staroscina spisywala oceny do swojego arkusza w exelu – ok, i tam w tym arkuszu z recznie wpisywanymi ocenami, przy moim nazwisku widnialo dwójkoczwórka – serio! z daleka nie dalo sie okreslić czy to 2 czy 4 (byl taki dizwny ogonek na zakonczeniu),ale zbliska wiadomo bylo, że to 2. Czyli wychodzi na to, że staroscina spisując oceny calego roku na szybko, wziela to z daleka za 4… ehh nawet nie bylam na nia zla… powiedzialam asystence, że mialam źle wpisane i że co ja mam niby teraz robic,skoro bym normalnie poszla poprawiać, jakbym tylko wiedziala. Ona kazala mi isc do wykladowcy i odnaleźć sowja prace na wszelki wypadek i zobaczyc ocene. Ok – idę, mówię o sprawie i szukam sowjej pracy sposrod naprawde setek kartek. po 20 minutach znalazlam, i tam faktycznie dwa.. i to nie o to chodzi, ze jestem na tyle glupia, ze nie wiem czy napisalam na 2 czy na 4 – ten wykladowca bardzo specyficznie ocenial. przeczytalam jeszcze raz prace na szybko i moim zndaniem nie bylo w niej zadnego bledu, moi znajomi po kolosie wtedy mowili, ze napisali tak samo, ale wykladowca po ponownym przeczytaniu tej pracy stwierdzil, ze no jest to na 2, ale z racji z ebrakowalo mi 1 pkt do 3, i rowzniez byl zasoczony ta pomylką w arkuszu, postawil mi tą trojkę, bym miala juz swiety spokoj.
    i co mogę powiedziec? to nie byla zadna iluzja, to byla sytuacja jak z tymi 100 euro – prawo przyciagania zadzialalo jakby to pwoiedzieć – NA SILE.
    1.5 – sytucja powiązana z poprzednią – ten wykladowca, bardzo mozliwe ze postawil mi ta troje, bo mnie dosyć lubial – 2 miesiace wczesniej, kiedy dawalam mu zwolnienie lekarskie, bardzo się zdziwil kiedy zobaczyl z jakiej miejscowosci pochodze – okazalo sie, że jego zona pochodzi z tej samej miejscowosci, na dodatek on często przyjezdza w odiwedziny do tesciowej w moje strony, i dodatkowo, mieszkaja .. 2 domy ode mnie… i powiedzial mi wtedy, ze doskonale kojarzy, ktory jest moj dom, kiedy powiedzialam mu jaki ma kolor…. a dodatkowo, okazalo sie, ze oprocz tego ze teraz mieszka ode mnie 2 ulice dalej w miescie mojego studiowania, to, że pietro swojego domu wynajmuje 2 studentkom.. jak mozecie sie domyslec.. okazalo się, zę moim znajomym z LO… powiedzial mi, ze pochodza wlasnie z miejscowosci obok mojej, powiedzialam mu ich nazwiska, bo po prostu mialam przeczucie jakie nazwiska mam powiedziec – tez wiedzialam ze mieszkaja razem, i byly z tej miejscowosci – a on potweirdzil. Moze gdybym utrzymywala z nimi kontakt, to poznalabym tego wykladowcejuz wczesniej. Ktos moze w to nie uwierzyc, ale naprawde – to jest prawda, i ja tego nie wymyslilam. W sumie.. samej ciezko mi uwierzyc jak o tym teraz mysle..
    2. Druga sytuacja – bylam po1 roku studiowania, wakacje – szukalysmy do mieskzania studenckeigo 3 osoby do pokoju. BArdzo sie stresowalam, ze nikt sie nie znajdzie, balam sie dzwonic w tej sprawie do wlasicicelki – a musialam zadzwonic, bo nie wiedzialam ile mam placic za wakacje zapokoj – osoby które nie zostawaly na wakacje placily mniej, ale nie skonkretyzowala tego. I tak sobie mysle – jakbym chciala, zeby inna lokatorka zadzwonila do wlascicielki i powiedziala mi, ze ktos się znalazl do tego pokoju…. po 3 dniach mam telefon – dzwoni lokatorka i mowi, ze dzwonila do niej wlascicielka mwoiac, ze znalazla sie osoba do pokoju. ponadto ta lokatorka powiedziala mi, ze wlascicielka jest teraz na wakacjach, i prosi by do niej nie dzownic, a osoby ktore nie zostaly na wakajcje maja placic tyle i tyle. Zakonczylma rozmowe i stalam oniemiala – jakim cudem? Tym razem dostalam wiecej niz sie spodziewalam.
    3. Sytuacja jest banalna – wyszlam z domu i marzylam o tym by spotkac kolege w ktorym byla zakochana, ale wtedy tylko sie koelgowalismy – dodatkowo- on byl zajety. No wiec wyszlam z tego domu, bylam w sklepie i w roznych miejscach, ale go nie spotkalam, wracam smutna do domu, i nagle slysze jak ktos biegnie – po prostu wiedizalam, ze to on i sie nie pomylilam – dobiegl i zlapal mnie za reke, mowiac ze mnie zobaczyl i chcial pogadac. //// skonczylo sie tak, ze zostalismy parą, bo jego zwiazek od kolo pol roku się sypał. Niestety nasz też się po 2 latach sypnął ;/
    ——
    Tyle pamiętam. Szczerze nie wiem co o tym myslec W tych przypadkach prawo sie sprawdzilo, ale mam wiele innych zyczen – np. by zobaczyc spadajacą gwiazde, pewną osobe z ktora nie mam kontaktu ani zadnego namiaru na nią itd. I te marzenia mam w glowie od kolo 3 lat, ale jeszcze sie nie spelnily, mimo ze o tym mysle. Więc nie wiem od czego zalezy. Może dlatego nie wiem co myslec o tym prawie, a te opisane sytuacje to zwykly przypadek?
    P.S. przepraszam za brak skladni, ale nie mam czasu tego wszystkiego poprawiac, a myslę, że sens i przeslanie zostalo ujęte.

  • A ja polecam Wam zapoznać się z tym co mówi na temat rzeczywistości fizyka kwantowa. :) Jest na YT fajny film ‚Wpływ świadomości na wszechświat – on też może Wam pomóc pewne rzeczy zrozumieć :) Pozdrawiam!

  • Diora

    Można spytać jakie to znalazłeś lepsze sposoby na kreowanie swojej własnwj rzeczywistości?

  • Ada Strzelczyk

    Ciekawi mnie fakt jak prawo przyciągania ma się np do magii i kwestii uroków. Czy samo prawo przyciągania jest w stanie nas wyzwolić od negatywnych wpływów innych czy raczej to będzie kwestia wypierania złych myśli pozytywnymi?
    Czy kiedy ktoś chce zmanipulować naszą rzeczywistość złym urokiem czy złożeczeniem to wystarczy nadal używać PP i to wystarczy by nas nie dotknęły złe konsekwencje czyjegoś myślenia?
    Gdyż o tym, że PP działa jestem przekonana: )

  • Przyciągamy, tylko moim zdaniem nie myśli, ale emocje są magnesem i głęboko zakorzenione przekonania. Same myśli, wydaje mi się, są dmuchaniem w żagiel, żeby popłynąć tam gdzie chcemy. Emocje i przekonania (te uświadomione i te nieuświadomione) są prawdziwym wiatrem, który nas prowadzi i zgodnie z prawem przyciągania daje nam ten kierunek, jaki w emocjach i przekonaniach skrywamy.

    Negatywne emocje i przekonania, taki sam kierunek w życiu i takie same osoby spotkamy. Pozytywne, dają pozytywne życie. Wydaje mi się, że życie jak lustro, odbija w otaczającej nas rzeczywistości obraz nas samych, naszych emocji i przekonań – odbija w postaci spotkanych ludzi i zdarzeń. Dlatego czasem ludzie mówią, że tak bardzo myślą o pozytywnych rzeczach, a w życiu jedynie nieszczęścia im się trafiają. Najpierw warto zajrzeć, co zamietliśmy pod emocjonalny dywan. Pozdrawiam ciepło!

  • Petro

    Nasz umysł, działa jako nadajnik i odbiornik. Wszyscy jesteśmy połączeni, energetyczna nitką …. jak pajęczyna. Myśl jest energia ! Aborygeni np: potrafili , od zawsze porozumiewać się TELEPATYCZNIE :) ! Prawo przyciągania, to nic innego jak – III zasada dynamiki ” każdej akcji odpowiada reakcja” w kosmosie, jak i naszym mikro kosmosie … Jest przyczyna, na 100% będzie skutek ! Jest skutek, szukamy przyczyny :) .

    Pozdrawiam serdecznie .

  • Alicja

    Jakie inne, jeszcze lepsze sposoby na kreowanie swojej własnej rzeczywistości znalazłeś Michale?