Zacznij od siebie

W ciągu całego swojego życia tworzyłeś i będziesz tworzył relacje z innymi ludźmi. Bez względu na to czy są to związki damsko-męskie, wieloletnie przyjaźnie, nowe znajomości czy cokolwiek innego...

W ciągu całego swojego życia tworzyłeś i będziesz tworzył relacje z innymi ludźmi. Bez względu na to czy są to związki damsko-męskie, wieloletnie przyjaźnie, nowe znajomości czy cokolwiek innego, prawdopodobnie cały czas pracowałeś nad tym aby te związki były jeszcze lepsze.

Pytanie brzmi, czy otrzymywałeś efekty, na których Ci zależało?

 

Wiele osób, tworząc związki boi się wziąć odpowiedzialność za to, jak one działają. Jeśli coś idzie nie po ich myśli zrzucają winę na swoje otoczenie, samemu umywając od niej ręce. W większości przypadków związek pełen konfliktów to oczywiście wina partnera, bo jakżeby inaczej. Bo nie rozumie, bo się nie interesuje, i najpopularniejsze, bo myśli tylko o sobie.

A wtedy, decydując się na jedyną w ich rozumieniu możliwą metodę naprawy relacji postanawiają… naprawić partnera. Bo on przecież musi się zmienić. Bo skoro nie spełnia moich oczekiwań, to musi zacząć to robić. W ich perspektywie jest to jedyna możliwość poprawienia stanu relacji. Takie podejście znam z doświadczenia, bo sam tak robiłem. Przyszedł jednak moment, w którym zrozumiałem, jak bardzo niemądry był taki sposób myślenia.

 

Będąc w jakimś związku, być może stworzyłeś sobie w głowie jakąś wizję swojego partnera, taką jaka Ci najbardziej pasowała. Wymyśliłeś sobie, że on taki powinien być. I kiedy później okazywało się, że ta wizja nie do końca pasuje do tego jaki Twój partner jest w rzeczywistości, pojawiało się cierpienie… Tłumaczone wieloma inteligentnymi racjonalizacjami w stylu „on/a nie dba o moje potrzeby”, „on/a myśli tylko o sobie”. Tylko teraz… Kto popełnia tutaj błąd? Osoba, która nie spełnia oczekiwań, czy raczej osoba, która sobie te oczekiwania tworzy?Pamiętaj, że im bardziej wyidealizowaną wizję partnera sobie w głowie wykreujesz, tym trudniej będzie Ci się nim cieszyć. Porzuć swoje irracjonalne oczekiwania wobec bliskich Ci osób. Przestań żyć w związku z idealnymi umysłowymi halucynacjami. Zacznij żyć z tą osobą, taką jaka jest naprawdę.

 

Aby jeszcze lepiej zobrazować Ci mechanizmy zachodzące w niektórych związkach, wyobraź sobie pewną sytuację. Związek nie rozwija się tak jak byś tego chciał, więc podchodzisz do swojego partnera/przyjaciela/kogokolwiek i mówisz mu: „Słuchaj, oboje widzimy, że coś nie gra w naszym związku. Oczywiste jest, że ja jestem całkowicie w porządku i nic mi nie można zarzucić. Wygląda więc na to, że to u Ciebie coś nie gra. Tak się składa, że akurat wiem co, i mogę Ci o tym powiedzieć. A potem nawet poradzę Ci co dokładnie masz zrobić, aby się zmienić. Zmienić się tak, abyś mi wreszcie pasował. Bo wiesz, stworzyłem sobie wizję idealnego/idealnej Ciebie i teraz mam misję, abyś tej wizji sprostał/a. To jak, umowa stoi? Tylko wiesz, jeśli nie zmienisz się tak jak to sobie ja wymyśliłem, to będziemy inaczej rozmawiać. Wtedy zagrożę Ci rozstaniem i wszystko się skończy. Tak więc, do dzieła, ja cierpliwie poczekam, daj mi znać jak się zmienisz!”.

Brzmi śmiesznie… A może brzmi znajomo? W wielu związkach to wygląda właśnie w ten sposób. Oczywiście nikt nie mówi wprost powyższych słów, natomiast to jest to co dokładnie mają niektórzy na myśli. Wyolbrzymiając przekaz miałem na celu uświadomić Ci jedną niezwykle ważną rzecz. Osoby, które chcą aby ich partner się zmienił twierdzą, że to ten partner stanowi problem w związku… A jest zupełnie przeciwnie! To ta zmieniająca osoba stworzyła sobie idealną wizję partnera, i teraz ma problem, że coś tu jej nie pasuje. Obudź się!

 

Jeśli chcesz, aby Twój związek był lepszy, zdrowszy, szczęśliwszy… Zawsze zaczynaj od siebie. Zawsze. Jest to jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyłem się w kontekście tworzenia szczęśliwego związku. Na początku może pojawić się pewien wewnętrzny opór, który stara Ci się przekazać, że „jak to, dlaczego to ja mam się zmieniać, przecież ja jestem w porządku”. I jak najbardziej, jesteś w porządku, jednocześnie musisz zdać sobie sprawę z tego, że jakakolwiek próba zmiany Twojego partnera tak czy inaczej skończy się porażką. Pogorszysz sytuację sprawiając, że Twój partner będzie nieszczęśliwy, a w najlepszym przypadku po prostu Ci się nie uda.

Zresztą, czy sam chciałbyś aby Twój partner pracował nad planem przerobienia Cię tak, abyś pasował jego wizji idealnego Ciebie? Pozwól swojemu partnerowi być sobą, a podarujesz mu najlepszy prezent na świecie. A jeśli chcesz z nim żyć lepiej i szczęśliwiej… Doskonale! Popracuj nad swoimi przekonaniami, zachowaniami, emocjami i oczekiwaniami. Gwarantuję Ci, że odkryjesz w sobie bardzo dużo rzeczy, które utrudniają Ci tworzenie prawdziwego związku. Ja wciąż znajduję, mimo, że kiedyś wierzyłem, że przecież w kontekście tworzenia związków to ja już jestem wystarczająco rozwinięty.

Przestań czekać na zbawienie z zewnątrz. Każdy Twój związek jest w Tobie. Twój partner jest dla Ciebie lustrem, w którym widzisz siebie. Za każdym razem gdy odczuwasz w stosunku do niego negatywne emocje… Uczysz się czegoś o sobie.

 

Gdy zabierzesz się za rozwój związku pracując najpierw ze sobą, mogą mieć miejsce dwie sytuacje. Pierwsza opcja jest taka, że Ty się zmienisz na lepsze, a Twój partner nie. Jaki jest wynik tego wariantu? Lepszy związek. Ty będziesz lepszym partnerem, będziesz lepiej rozumiał tą drugą osobę, będziesz się lepiej komunikować. Mimo to pierwsza opcja ma bardzo małe prawdopodobieństwo wystąpienia. O wiele bardziej możliwe jest, że nastąpi druga możliwość. Polega ona na tym, że jak Twój partner zauważy Twoje starania i Twoją zmianę, podąży. Sam też zacznie się zmieniać, widząc jak Ty to robisz. Jaki jest efekt tej, bardziej prawdopodobnej opcji? Dużo lepszy, trwalszy i ciągle rozwijający się związek.

Jeśli Ty przestaniesz się obrażać na partnera o byle co, on też przestanie to robić. Jeśli Ty przestaniesz na niego narzekać, on też przestanie. Jeśli zaczniesz go słuchać, on też to uczyni… Bądź więc tym, który zacznie proces zmiany! Stań się źródłem rozwoju swojego związku.Stań się przykładem dla swojego partnera.

 

Takie podejście jest niezwykle zdrowe i skuteczne jeśli chodzi o budowanie związku opartego na trwałych fundamentach. Zmianę związku na lepszy zawsze zacznij od siebie i nie oglądaj się na drugą stronę. Nie sprawdzaj, czy już zaczęła się zmieniać, czy jeszcze nie. Pozbądź się oczekiwań wobec tej osoby i zacznij pracować nad sobą. I zrób to przede wszystkim dla siebie, bo to Ty się będziesz z tym lepiej czuć. To jest najbardziej spójne podejście, dzięki czemu Twój związek zacznie prawdziwie i szybko się rozwijać. Druga osoba to zauważy prędzej czy później, natomiast dla Ciebie nie powinno to mieć znaczenia. Nie robisz tego dlatego, żeby ona się zmieniła. Robisz to dlatego, że Ty chcesz lepiej z nią żyć, chcesz mieć lepszy związek i chcesz być szczęśliwszy.

Jeśli do tego popracujesz jeszcze nad komunikacją między Wami, to gwarantuję, że nie może się nie udać. Porozumiewanie się to często punkt zapalny, dlatego, że tak rzadko wyrażamy nasze prawdziwe potrzeby. Naucz się jak to robić, dzięki naszemu 10-dniowemu kursowi Sztuka rozwiązywania konfliktów i budowania trwałego porozumienia. Dowiesz się także, w jaki sposób kłócić się tak, by każda ze stron czuła się kochana i szanowana.

Zacznij od siebie. Będziesz zdziwiony jak szybko otrzymasz efekty. Gdy ja odkryłem to wszystko o czym piszę powyżej, moje relacje z innymi ludźmi znacząco się zmieniły. Cieszę się z tego, że uwolniłem się od potrzeby zmieniania osób, z którymi żyję. To jest wolność dla mnie i dla nich. Kolej na Ciebie. Przy najbliższej okazji zwróć na to uwagę, przypominając sobie ten artykuł. Zacznij zauważać to wszystko czego do tej pory nie zauważałeś w Twoim związku, bo teraz już będzie tylko lepiej. Powodzenia! :)

Napisz komentarz

  • Chcesz zmienić świat ? Zacznij od siebie :)

  • Bartek

    A pamiętacie słynne słowa Ghandiego ;> ?

  • Me77

    Dziękuję za bardzo dobry i potrzebny artykuł, przyznaję Ci oczywiście rację. Nie jest łatwo przyznać sie do błędu, ale tylko tak można go naprawić.Teraz zmieniam jedynie siebie i czuję się wolna, bo moje szczęście, sukces, decyzje, nie zależą od niczyjej zmiany, lecz tylko i wyłącznie ode mnie... cudowna wooolność!

  • fazi78

    Słowo w słowo mój związek :)

  • kurekq

    Trochę polemizował z tym, niewątpliwie mądrym i pouczającym postem.
    Po pierwsze, czasem może coś nie odpowiadać w związku, jakiś szczegół, który irytuje. Ze szczegółu może przerodzić się w coś poważniejszego, dlatego podczas gdy druga osoba w związku robi coś "nie tak" mamy dwa wyjścia:
    - zaakceptować to (będąc niezadowolonym, bo na siłę?)
    - zerwać związek.

    Jak widać oba warianty są dość przygnębiające i nieprawidłowe, choć oczywiście nie zawsze, oba mogą podziałać, wskutek pierwszego osoba ta, widząc zmianę może sama się zmienić pod tym kątem (mało prawdopodobne), a drugie rozwiązanie może zakończyć coś, być może, nieudanego, skoro jest tyle problemów?
    Dlatego, według mnie zawsze warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach i tym "idealnym" partnerze, choć nigdy go nie będziemy mieli, to druga osoba słysząc to, może przynajmniej weźmie pod uwagę nasze oczekiwania.

  • Moska

    Cześć , zgadzam się w pewłi z tym co napisałeś , tak naprawde możemy zmieńić tylko siebie . No ale ...
    Mam koleżnake ogarniętą czarno wictwem i negatywnym myśleniem , skoda mi jej i chciałbym zmienić nie tyle ją co jej sposub myślenia , ; a z tego co piszesz rodzą wnioski
    1. To co próbuje zrobić jest złe
    2. I tak się nie uda
    3. Mogę jedynie "świecić" swoi przykładem i pracować nad sobą .

    Hymm Michał napisz co o tym sądzisz .

  • DrRobol

    Hej Moska zanim Michał Ci odpisze skup się na uczynieniu z trzeciego wniosku swojego codziennego nawyku :)

  • kurekq- Akceptacja, która wywołuje niezadowolenie, to nie akceptacja. Nie ma czegoś takiego jak akceptacja na siłę. Jeśli akceptujesz, to odczuwasz spokój. Gdy pojawia się niezadowolenie, to znaczy, że jest tam wciąż jakiś opór.

    warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach i tym “idealnym” partnerze, choć nigdy go nie będziemy mieli,

    Oczywiście, że warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach, jeśli takowe mamy i są dla nas ważne. Dopóki jakieś mamy, zdecydowanie dobrze by było aby Twój partner o nich wiedział. Natomiast zdecydowanie odradzam rozmawianie o "idealnym" partnerze, bo gdy druga strona usłyszy coś w stylu "bo ja bym chciał/a abyś był/a taki, taka, taki i taka", najzwyczajniej w świecie poczuje się źle, bo nie chcesz jej, ale jakąś jej wyimaginowaną wersję.

    Moska

    1. To co próbuje zrobić jest złe
    2. I tak się nie uda
    3. Mogę jedynie “świecić” swoi przykładem i pracować nad sobą.

    1. Absolutnie nie jest złe, tego nikt nie powiedział :) Masz bardzo dobre intencje, pytanie tylko, czy Twój sposób pomocy będzie skuteczny.
    2. Bardzo możliwe, że się nie uda. Im bardziej naciskasz, tym większy otrzymasz opór. Im bardziej chcesz kogoś zmienić, tym bardziej ta osoba zmienić się nie będzie chciała. Widzisz, aby ktoś się zmienił, musi sam tego chcieć. Inaczej nie ma opcji, żeby się zmienił! Dlatego, jak zobaczy...
    3. ... że Ty się sama zmieniasz, i świecisz swoim przykładem, czując się dobrze i myśląć pozytywnie, to albo sama zacznie się zmieniać, albo przyjdzie do Ciebie i spyta "słuchaj, jak Ty to robisz, że każdego dnia czujesz się tak dobrze?". A jeśli tego nie zrobi, to znaczy, że jeszcze nie jest na to gotowa. Być może ma swoją ścieżkę rozwoju i przyjdzie na nią czas, dlaczego więc miałabyś to zakłócać?

    Masz jakiś obraz koleżanki w swojej głowie i twierdzisz, że wiesz co jest dla niej najlepsze. Skąd wiesz? Być może ona sama musi coś zrozumieć. Być może tylko w ten sposób jest wstanie zrobić krok dalej. Skoro nadal myśli negatywnie, to najwyraźniej Twoje próby nie odniosły skutku. Możesz próbować dalej, ale szybko zauważysz, że zupełnie nie tędy droga :) Tak jak napisał DrRobol, zajmij się 3. punktem i poczekaj cierpliwie na efekty. Jeśli koleżanka będzie gotowa, efekty przyjdą na pewno.

  • Jacenty

    Pytanko nie związane z tematem postu, ale zaintrygowała mnie zmiana na blogu. Komentarze o ile pamiętam nie były u ciebie moderowane. Michale, skąd taka zmiana?
    Pozdrawki :)

  • piotrek

    Mozna to ujać tak, że Kiedy próbujemy zmienic partnera i wciaz on nam nie pasuje to tak naprawde chcemy uzyskac szczescie dzeki komus. Błąąąąd! Jestesmy odpowiedzialni za swoje szczescie. Wymagajmy jedynie od siebie! Dajmy sobie to szczescie a potem obdarowujmy nim swoje bliskie osoby. Jak wam sie podoba koncepcja kiedy wasz partner jest tego samego zdania? Dajecie sobie wciaz nawzajem! Czy nie tego chcieliscie? Wystarczy najpierw zadbac o swoje szczescie.

  • mariola

    Michale
    Bardzo mnie poruszył Twój artykuł tego właśnie szukałam chcę rozpocząć pracę nad sobą ale jestem w tym wszystkim tak pogubiona że nie wiem od czego zacząć może polecisz mi jakąś konkretną książkę w której znajdę wskazówki od czego zacząć

    Z góry serdecznie dziękuję

  • cecyliaa

    szkoda ze tak późno przeczytałam ten artykuł, bo moj związek się niestety juz skonczyl:(

  • biedrrrona

    cieszę się, że znalazłam ten artykuł - temat jest dla mnie bardzo na czasie. Często błędy widzi się we wszystkich tylko nie w sobie, a właśnie jedyną osobą, którą na prawdę mogę zmienić jestem ja:)

  • Aleksandra

    Michał- Zgadzam sie z tym co napisales, ale mam jedno pytanie.

    Nie mam juz narzuconych oczekiwan wobec partnera, akceptuje go, nie chce go na sile zmieniac.

    Ale mimo wszytsko nie czuje szczescia w tym zwiazku. Nie czuje zrozumienia. Wydaje mi sie ze po prostu mamy rozne potrzeby.. To jeszcze nie etap miłosci ale kilka miesiecy spotykania sie, i budowania pewnej bliskosci. .

    I pytam sama siebie- czy warto czekac az nastai zmiana w moich uczuciach? Pracowac nad zwiazkiem? Ale jak- no bo skoro nie mam oczekiwan (?) Czy moze po prostu odpuscic?

    • Ewa Bartosik

      Aleksandra: co daje nam poczucie spełnienia w relacji z partnerem? Oto jest pytanie. Rozeznanie w swoich potrzebach, znajomość naszych granic, tego na ile potrafimy kontenerować trudne emocje (pomieścić naszą i/lub partnera złość, żal, smutek)na pewno nam ułatwi znalezienie odpowiedzi.

  • rybka935

    Witaj...Wlasnie przeczytalam twoj artykol i stwierdzam ze ma duzo prawdy i ze uwierz mi ja widze swoje bledy staram sie ich nie popelniac.Rozmawialam duzo z mezem i nic nie wskoralam przez 5 lat.Mamy dwoje dzieci i to ja sie nimi zajmuje ja gotuje sprzatam prasuje oplacam i martwie sie o rachunki jak braknie kasy ja musze myslec i ja chodze do pracy...wedlug ciebie jst to ok? ze on przed kompem siedzi ze on na pileczke biega bo jak mowi nalezy mu sie A MI? PRZECIEZ JA NIE JESTEM ROBOTEM I TEZ MAM UCZUCIA CHCE BYC KOCHANA CHCE MIEC MEZA KTORY MNIE KOCHA SZANUJE I POMAGA W CODZIENNOSCI ZE TWORZYMY JEDNOSC......Prosze o odpowiedz.

    • ela

      Hej Rybka- z wlasnego doswiadczenia powiem ci jak poradzilam sobie bedac moze nie w takiej samej ale podobnej sytuacji. Wzielam na siebie wszystko jak ty. Efekt- frustracja, poczucie pustki i przegranej. Po wielu latach oswiecilo mnie- jak on ten nasz maz czy dzieci maja nam pomoc skoro my tak sobie swietnie ze wszystkim radzimy. Wszystko posprzatane, ugotowane, poplacone, zreperowane. Takie z nas Zosie samosie. W koncu zbuntowalam sie. Krok po kroku zaczelam zwalac robote na mezusia. Daj mu cos do wykonania. Jesli nie zrobi - to nie bedzie to czy tamto. Tylko na Boga nie ulegaj i dla swietego spokoju nie rob za niego. Pamietaj nie zrobil - TO NIE MA!!!!! Skoro rozmowy z nim nie skutkuje to nie poskutkuja, nie ludz sie. Postaw sprawe jak fakt dokonany bez tlumaczenia sie. Mozesz troche odstawic teatr, poloz sie do lozka, jestes zmeczona, bola cie nogi, brzuch czy tam cos innego. Poudawaj troche. Niestety ja na poczatku robilam i takie rzeczy jak obwiazywalam sobie reke bandazem elastycznym i ledwo nia ruszalam. Moze to jest dziecinne ale skuteczne. Masz fantazje to ja wykorzystaj!!! Mamy ogrod. To ja zawsze latalam jak glupia z grabiami i sprzatalam jesienia liscie. To ja latalam za kosiarka. Oj juz nie pamietam kiedy ostatnio kosilam czy mialam grabie w rekach. Udaje, ze tego smietnika nie widze. Glucha, slepa i "nie lubie tego robic". Na koniec moich wywodow- ogluchnij, oslepnij, nie masz czasu, jestes zmeczona. Nie daj sie kobieto, naszych wysilkow i tak nikt nie doceni a tylko bedzie mial nas za durne, pozbawione szacunku baby. Pozdrawiam jak najserdeczniej.

  • Noemi

    Bardzo ciekawy ,madry artykuł otwierajacy dyskusję ,ale raczej wysoce abstrakcyjny w swojej treści. Życie codzienne jest bardziej skomplikowane. O wiele łatwiej ,jesli relacja dotyczy tylko 2 osób.wtedy ewentualnie mozna czekać np. na dojrzewanie partnera. Ale jesli dochodzą dzieci, to życie zaczyna pędzić i trzeba umiec sie w tym odnaleźć. Oboje partnerzy muszą sie zacząć szybciej rozwijać, wiecej wymagać od siebie samych. A jesli jeden z partnerów woli sie autowac ? Bardzo fajny i pouczajacy ;) jest post od sprytnej zony. To czasem rzeczywiście skutkuje najlepiej. Tyle, ze nie zawsze potrafimy i chcemy uprawiać takie gierki. Nie potępiać tego absolutnie, czasem to jedyne wyjście, tylko kurczę ;) , chcialoby sie miec jakaś symertię w związku. Miec partnera, który ma własna motywację do zmiany, a nie potrzebuje lat świetlnych na nią. I tu jest " klu" programu. W życiu nie mozna nie miec oczekiwań. No, moze jednak mozna,ale to raczej ...dotyczy mnicha tybetanskiego, niż przeciętnego człowieka. Zawsze mozna do tego dążyć. Jednak w przeciętnym , jednostkowym wymiarze To abstrakt, choć wciagajacy. Pytanie , na które ja chce znaleźć odpowiedz, brzmi , jak dokonać zmiany relacji, i jednak- uprę się ;)- " zmiany " U partnera nie uszkadzając Go..? Nie chodzi tu o niedorzeczne wymagania ,a zwykłą odpowiedzialność,samodzielność. Jak ro zrobic z korzyścią dla relacji i rodziny? Wszystkich wtajemniczonych proszę o odpowiedz.;)

  • PanA

    Smutny dla mnie artykuł. Otworzył mi oczy, ponieważ i ja chciałem zmienić moją byłą partnerkę. Spotykałem się z nią i mówiłem jej, że są pewne rzeczy, które może zmienić, ponieważ czasem jest dla mnie takim wampirem emocjonalnym... ale przyszedł czas próby i ze mną zerwała. Nie dość, że ja częściej bywałem smutny, ponieważ dużo oczekiwałem od naszych spotkań, to i ona była. Artykuł przeczytałem z ciekawości. Mam nadzieję, że pomoże mi w przyszłości... :) Pozdrawiam!

  • Andrzej

    Michał, odpowiedz proszę w takim razie jak mówić o swoich oczekiwaniach względem drugiej osoby w związku wiedząc i biorąc pod uwagę ten wpis, gdzie jest granica między mówieniem o swoich oczekiwaniach a tworzeniem wyimaginowanej wersji partnera/partnerki ? @Michał Pasterski

  • Panda

    Michał, czytam Twoje artykuły i czytam i ten zaciekawil mnie w stopniu szczególnym. Chyba dlatego, że coś dotarło, coś zrozumiałem. Rzeczywiście zmianę należy zacząć od siebie.. Ale mam jeszcze w kontekście tego artykułu pytanie, co byś zrobił, jak postąpił kiedy dochodzi do zdrady, której dopuszcza się partner/partnerka podając za powód np. samotność, o której wcześniej nie mówi? Trochę manipulacja, bo można było o tym szczerze porozmawiać, iść pobiegać, itd. Mam rację? Teraz zaczynam starać się, żeby ta druga strona nie czuła się samotna, ale przy tym wciąż nie ufam. I ta nieufnosć narasta, narasta ponieważ nie ma zrozumienia dla moich potrzeb. Mówiąc więc jakakolwiek próba rozmowy z partnerem o tej zdradzie kończy się frustracją tej która zdradziła, bo czegoś oczekuje, bo chce coś wyciągać? W konsekwencji we mnie złość narasta, nie ma rozmowy, poczucie rozżalenia wzrasta, po czym partner/ partnerka odchodzi, obwiniając za "mielenie" tematu, zamiast pozostawienie tematu zdrady samemu sobie..
    Ja byłem tu w sytuacji, w ktorej to partnerka mnie zdradziła, czułem się po tym okropnie, nie umiałem tego od tak zaakceptować, chciałem rozmawiać o tych głębszych przyczynach, po czym zostałem w konsekewncji porzucony, bo moja partnerka czuła się skrzywdzona, zraniona, zawiedziona, itd. Dziś sam nie umiem sobie z tym poradzic, bo mam jeszcze za wszystko poczucie winy i wyrzuty, że coś niewłasciwie zrobiłem lub czegoś nie zrobiłem. Na domiar złego po trzech tygodniach mja była partnerka związała sie z innym mężczyzną, twierdząc, że przyjacielem, o ktorym nie miałem zielonego pojęcia, twierdząc, że przy nim czuje się szczęśliwa.. Historia jak z filmu. A ja zakochany byłem w niej bez pamięci..

  • M.

    Bardzo to wszystko słuszne, ale nie zawsze skuteczne. Stawałam na głowie, zmieniłam w sobie wiele. Robiłam, co mogłam, by być cierpliwą, spokojną, wyrozumiałą... i wciąż byłam oskarżana, lekceważona, upokarzana. Odeszłam, choć mamy wspólne dziecko i prawie 10 lat małżeństwa za sobą.

  • aga3344

    Widzę jak wiele błędów robiłam w relacjach z facetami,już na początku znajomości.Kilka lat temu zauważyłam,że zmiana kogoś na siłę nie ma najmniejszego sensu,teraz jestem bardzo uważna,jeśli widzę,że coś mi bardzo nie odpowiada to nie zaczynam nawet znajomości bo nie chcę nikogo "robić pod siebie"Tak samo jest w przypadku,jeśli ktoś próbuje zmieniać mnie,wtedy mówie żegnaj.Pozdrawiam wszystkich.

  • tomek1234

    No dobra a co w sytuacji, gdy zacząłeś od siebie? Zmieniłeś się, poprawiłeś co było do poprawienia, dałeś partnerowi z siebie wszystko, umożliwiłeś zmiany na lepsze również partnerowi - a on/ona nic? Czy wtedy już wolno wymagać? czy dalej jak ciele wpatrzone powinno się czekać, aż druga strona się połapie, że teraz kolej na nią/niego?

    Żeby nie było zgadzam się z tym co pisze Michał, że trzeba od siebie zacząć - po prostu pytam co dalej, bo to najważniejsze.