Zacznij od siebie


2346771027_3579992e7a 

W ciągu całego swojego życia tworzyłeś i będziesz tworzył relacje z innymi ludźmi. Bez względu na to czy są to związki damsko-męskie, wieloletnie przyjaźnie, nowe znajomości czy cokolwiek innego, prawdopodobnie cały czas pracowałeś nad tym aby te związki były jeszcze lepsze.

Pytanie brzmi, czy otrzymywałeś efekty, na których Ci zależało?

 

Wiele osób tworząc związki boi się wziąć odpowiedzialność za to, jak one działają. Jeśli coś idzie nie po ich myśli zrzucają winę na swoje otoczenie, samemu umywając od niej ręce. W większości przypadków związek pełen konfliktów to oczywiście wina partnera, bo jakżeby inaczej. Bo nie rozumie, bo się nie interesuje, i najpopularniejsze, bo myśli tylko o sobie.

A wtedy, decydując się na jedyną w ich rozumieniu możliwą metodę naprawy relacji postanawiają… naprawić partnera. Bo on przecież musi się zmienić. Bo skoro nie spełnia moich oczekiwań, to musi zacząć to robić. W ich perspektywie jest to jedyna możliwość poprawienia stanu relacji. Takie podejście znam z doświadczenia, bo sam tak robiłem. Przyszedł jednak moment, w którym zrozumiałem, jak bardzo niemądry był taki sposób myślenia.

 

Będąc w jakimś związku, być może stworzyłeś sobie w głowie jakąś wizję swojego partnera, taką jaka Ci najbardziej pasowała. Wymyśliłeś sobie, że on taki powinien być. I kiedy później okazywało się, że ta wizja nie do końca pasuje do tego jaki Twój partner jest w rzeczywistości, pojawiało się cierpienie… Tłumaczone wieloma inteligentnymi racjonalizacjami w stylu „on/a nie dba o moje potrzeby”, „on/a myśli tylko o sobie”. Tylko teraz… Kto popełnia tutaj błąd? Osoba, która nie spełnia oczekiwań, czy raczej osoba, która sobie te oczekiwania tworzy? Pamiętaj, że im bardziej wyidealizowaną wizję partnera sobie w głowie wykreujesz, tym trudniej będzie Ci się nim cieszyć. Porzuć swoje irracjonalne oczekiwania wobec bliskich Ci osób. Przestań żyć w związku z idealnymi umysłowymi halucynacjami. Zacznij żyć z tą osobą, taką jaka jest naprawdę.

 

Aby jeszcze lepiej zobrazować Ci mechanizmy zachodzące w niektórych związkach, wyobraź sobie pewną sytuację. Związek nie rozwija się tak jak byś tego chciał, więc podchodzisz do swojego partnera/przyjaciela/kogokolwiek i mówisz mu: „Słuchaj, oboje widzimy, że coś nie gra w naszym związku. Oczywiste jest, że ja jestem całkowicie w porządku i nic mi nie można zarzucić. Wygląda więc na to, że to u Ciebie coś nie gra. Tak się składa, że akurat wiem co, i mogę Ci o tym odpowiedzieć. A potem nawet poradzę Ci co dokładnie masz zrobić, aby się zmienić. Zmienić się tak, abyś mi wreszcie pasował. Bo wiesz, stworzyłem sobie wizję idealnego/idealnej Ciebie i teraz mam misję, abyś tej wizji sprostał/a. To jak, umowa stoi? Tylko wiesz, jeśli nie zmienisz się tak jak to sobie ja wymyśliłem, to będziemy inaczej rozmawiać. Wtedy zagrożę Ci rozstaniem i wszystko się skończy. Tak więc, do dzieła, ja cierpliwie poczekam, daj mi znać jak się zmienisz!”.

Brzmi śmiesznie… A może brzmi znajomo? W wielu związkach to wygląda właśnie w ten sposób. Oczywiście nikt nie mówi wprost powyższych słów, natomiast to jest to co dokładnie mają niektórzy na myśli. Wyolbrzymiając przekaz miałem na celu uświadomić Ci jedną niezwykle ważną rzecz. Osoby, które chcą aby ich partner się zmienił twierdzą, że to ten partner stanowi problem w związku… A jest zupełnie przeciwnie! To ta zmieniająca osoba stworzyła sobie idealną wizję partnera, i teraz ma problem, że coś tu jej nie pasuje. Obudź się!

 

Jeśli chcesz, aby Twój związek był lepszy, zdrowszy, szczęśliwszy… Zawsze zaczynaj od siebie. Zawsze. Jest to jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyłem się w kontekście tworzenia szczęśliwego związku. Na początku może pojawić się pewien wewnętrzny opór, który stara Ci się przekazać, że „jak to, dlaczego to ja mam się zmieniać, przecież ja jestem w porządku”. I jak najbardziej, jesteś w porządku, jednocześnie musisz zdać sobie sprawę z tego, że jakakolwiek próba zmiany Twojego partnera tak czy inaczej skończy się porażką. Pogorszysz sytuację sprawiając, że Twój partner będzie nieszczęśliwy, a w najlepszym przypadku po prostu Ci się nie uda.

Zresztą, czy sam chciałbyś aby Twój partner pracował nad planem przerobienia Cię tak, abyś pasował jego wizji idealnego Ciebie? Pozwól swojemu partnerowi być sobą, a podarujesz mu najlepszy prezent na świecie. A jeśli chcesz z nim żyć lepiej i szczęśliwiej… Doskonale! Popracuj nad swoimi przekonaniami, zachowaniami, emocjami i oczekiwaniami. Gwarantuję Ci, że odkryjesz w sobie bardzo dużo rzeczy, które utrudniają Ci tworzenie prawdziwego związku. Ja wciąż znajduję, mimo, że kiedyś wierzyłem, że przecież w kontekście tworzenia związków to ja już jestem wystarczająco rozwinięty.

Przestań czekać na zbawienie z zewnątrz. Każdy Twój związek jest w Tobie. Twój partner jest dla Ciebie lustrem, w którym widzisz siebie. Za każdym razem gdy odczuwasz w stosunku do niego negatywne emocje… Uczysz się czegoś o sobie.

 

Gdy zabierzesz się za rozwój związku pracując najpierw ze sobą, mogą mieć miejsce dwie sytuacje. Pierwsza opcja jest taka, że Ty się zmienisz na lepsze, a Twój partner nie. Jaki jest wynik tego wariantu? Lepszy związek. Ty będziesz lepszym partnerem, będziesz lepiej rozumiał tą drugą osobę, będziesz się lepiej komunikować. Mimo to pierwsza opcja ma bardzo małe prawdopodobieństwo wystąpienia. O wiele bardziej możliwe jest, że nastąpi druga możliwość. Polega ona na tym, że jak Twój partner zauważy Twoje starania i Twoją zmianę, podąży. Sam też zacznie się zmieniać, widząc jak Ty to robisz. Jaki jest efekt tej, bardziej prawdopodobnej opcji? Dużo lepszy, trwalszy i ciągle rozwijający się związek.

Jeśli Ty przestaniesz się obrażać na partnera o byle co, on też przestanie to robić. Jeśli Ty przestaniesz na niego narzekać, on też przestanie. Jeśli zaczniesz go słuchać, on też to uczyni… Bądź więc tym, który zacznie proces zmiany! Stań się źródłem rozwoju swojego związku. Stań się przykładem dla swojego partnera.

 

Takie podejście jest niezwykle zdrowe i skuteczne jeśli chodzi o budowanie związku opartego na trwałych fundamentach. Zmianę związku na lepszy zawsze zacznij od siebie i nie oglądaj się na drugą stronę. Nie sprawdzaj, czy już zaczęła się zmieniać, czy jeszcze nie. Pozbądź się oczekiwań wobec tej osoby i zacznij pracować nad sobą. I zrób to przede wszystkim dla siebie, bo to Ty się będziesz z tym lepiej czuć. To jest najbardziej spójne podejście, dzięki czemu Twój związek zacznie prawdziwie i szybko się rozwijać. Druga osoba to zauważy prędzej czy później, natomiast dla Ciebie nie powinno to mieć znaczenia. Nie robisz tego dlatego, żeby ona się zmieniła. Robisz to dlatego, że Ty chcesz lepiej z nią żyć, chcesz mieć lepszy związek i chcesz być szczęśliwszy.

Dlatego wypróbuj to w swoim życiu. Będziesz zdziwiony jak szybko otrzymasz efekty. Gdy ja odkryłem to wszystko o czym piszę powyżej, moje relacje z innymi ludźmi znacząco się zmieniły. Cieszę się z tego, że uwolniłem się od potrzeby zmieniania osób, z którymi żyję. To jest wolność dla mnie i dla nich. Kolej na Ciebie. Przy najbliższej okazji zwróć na to uwagę, przypominając sobie ten artykuł. Zacznij zauważać to wszystko czego do tej pory nie zauważałeś w Twoim związku, bo teraz już będzie tylko lepiej. Powodzenia! :)




Spodobał Ci się ten artykuł?
- Po więcej, subskrybuj kanał RSS |
- Przedyskutuj ten artykuł na forum |
- Zainwestuj w książkę ze sklepu
|



Podobne artykuły:

  • Odkryj pozytywną intencję
  • Mapa nie jest terenem
  • Spraw aby inni czuli się dobrze w Twoim towarzystwie
  • Pozycje percepcyjne



  • Komentarze (11)

    1. Michał Lipa:

      Chcesz zmienić świat ? Zacznij od siebie :)

    2. Bartek:

      A pamiętacie słynne słowa Ghandiego ;> ?

    3. Me77:

      Dziękuję za bardzo dobry i potrzebny artykuł, przyznaję Ci oczywiście rację. Nie jest łatwo przyznać sie do błędu, ale tylko tak można go naprawić.Teraz zmieniam jedynie siebie i czuję się wolna, bo moje szczęście, sukces, decyzje, nie zależą od niczyjej zmiany, lecz tylko i wyłącznie ode mnie… cudowna wooolność!

    4. fazi78:

      Słowo w słowo mój związek :)

    5. kurekq:

      Trochę polemizował z tym, niewątpliwie mądrym i pouczającym postem.
      Po pierwsze, czasem może coś nie odpowiadać w związku, jakiś szczegół, który irytuje. Ze szczegółu może przerodzić się w coś poważniejszego, dlatego podczas gdy druga osoba w związku robi coś “nie tak” mamy dwa wyjścia:
      - zaakceptować to (będąc niezadowolonym, bo na siłę?)
      - zerwać związek.

      Jak widać oba warianty są dość przygnębiające i nieprawidłowe, choć oczywiście nie zawsze, oba mogą podziałać, wskutek pierwszego osoba ta, widząc zmianę może sama się zmienić pod tym kątem (mało prawdopodobne), a drugie rozwiązanie może zakończyć coś, być może, nieudanego, skoro jest tyle problemów?
      Dlatego, według mnie zawsze warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach i tym “idealnym” partnerze, choć nigdy go nie będziemy mieli, to druga osoba słysząc to, może przynajmniej weźmie pod uwagę nasze oczekiwania.

    6. Moska:

      Cześć , zgadzam się w pewłi z tym co napisałeś , tak naprawde możemy zmieńić tylko siebie . No ale …
      Mam koleżnake ogarniętą czarno wictwem i negatywnym myśleniem , skoda mi jej i chciałbym zmienić nie tyle ją co jej sposub myślenia , ; a z tego co piszesz rodzą wnioski
      1. To co próbuje zrobić jest złe
      2. I tak się nie uda
      3. Mogę jedynie “świecić” swoi przykładem i pracować nad sobą .

      Hymm Michał napisz co o tym sądzisz .

    7. DrRobol:

      Hej Moska zanim Michał Ci odpisze skup się na uczynieniu z trzeciego wniosku swojego codziennego nawyku :)

    8. Michał Pasterski:

      kurekq- Akceptacja, która wywołuje niezadowolenie, to nie akceptacja. Nie ma czegoś takiego jak akceptacja na siłę. Jeśli akceptujesz, to odczuwasz spokój. Gdy pojawia się niezadowolenie, to znaczy, że jest tam wciąż jakiś opór.

      warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach i tym “idealnym” partnerze, choć nigdy go nie będziemy mieli,

      Oczywiście, że warto rozmawiać o swoich oczekiwaniach, jeśli takowe mamy i są dla nas ważne. Dopóki jakieś mamy, zdecydowanie dobrze by było aby Twój partner o nich wiedział. Natomiast zdecydowanie odradzam rozmawianie o “idealnym” partnerze, bo gdy druga strona usłyszy coś w stylu “bo ja bym chciał/a abyś był/a taki, taka, taki i taka”, najzwyczajniej w świecie poczuje się źle, bo nie chcesz jej, ale jakąś jej wyimaginowaną wersję.

      Moska

      1. To co próbuje zrobić jest złe
      2. I tak się nie uda
      3. Mogę jedynie “świecić” swoi przykładem i pracować nad sobą.

      1. Absolutnie nie jest złe, tego nikt nie powiedział :) Masz bardzo dobre intencje, pytanie tylko, czy Twój sposób pomocy będzie skuteczny.
      2. Bardzo możliwe, że się nie uda. Im bardziej naciskasz, tym większy otrzymasz opór. Im bardziej chcesz kogoś zmienić, tym bardziej ta osoba zmienić się nie będzie chciała. Widzisz, aby ktoś się zmienił, musi sam tego chcieć. Inaczej nie ma opcji, żeby się zmienił! Dlatego, jak zobaczy…
      3. … że Ty się sama zmieniasz, i świecisz swoim przykładem, czując się dobrze i myśląć pozytywnie, to albo sama zacznie się zmieniać, albo przyjdzie do Ciebie i spyta “słuchaj, jak Ty to robisz, że każdego dnia czujesz się tak dobrze?”. A jeśli tego nie zrobi, to znaczy, że jeszcze nie jest na to gotowa. Być może ma swoją ścieżkę rozwoju i przyjdzie na nią czas, dlaczego więc miałabyś to zakłócać?

      Masz jakiś obraz koleżanki w swojej głowie i twierdzisz, że wiesz co jest dla niej najlepsze. Skąd wiesz? Być może ona sama musi coś zrozumieć. Być może tylko w ten sposób jest wstanie zrobić krok dalej. Skoro nadal myśli negatywnie, to najwyraźniej Twoje próby nie odniosły skutku. Możesz próbować dalej, ale szybko zauważysz, że zupełnie nie tędy droga :) Tak jak napisał DrRobol, zajmij się 3. punktem i poczekaj cierpliwie na efekty. Jeśli koleżanka będzie gotowa, efekty przyjdą na pewno.

    9. Jacenty:

      Pytanko nie związane z tematem postu, ale zaintrygowała mnie zmiana na blogu. Komentarze o ile pamiętam nie były u ciebie moderowane. Michale, skąd taka zmiana?
      Pozdrawki :)

    10. piotrek:

      Mozna to ujać tak, że Kiedy próbujemy zmienic partnera i wciaz on nam nie pasuje to tak naprawde chcemy uzyskac szczescie dzeki komus. Błąąąąd! Jestesmy odpowiedzialni za swoje szczescie. Wymagajmy jedynie od siebie! Dajmy sobie to szczescie a potem obdarowujmy nim swoje bliskie osoby. Jak wam sie podoba koncepcja kiedy wasz partner jest tego samego zdania? Dajecie sobie wciaz nawzajem! Czy nie tego chcieliscie? Wystarczy najpierw zadbac o swoje szczescie.

    11. mariola:

      Michale
      Bardzo mnie poruszył Twój artykuł tego właśnie szukałam chcę rozpocząć pracę nad sobą ale jestem w tym wszystkim tak pogubiona że nie wiem od czego zacząć może polecisz mi jakąś konkretną książkę w której znajdę wskazówki od czego zacząć

      Z góry serdecznie dziękuję

    Zostaw komentarz

    Uwaga: Komentarze są moderowane. Twój komentarz może pojawić się potem.