Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Rozwojowy detoks

551504_33713861

Detoks, czyli przerwa od ślepego podążania za tym, za czym idzie tłum. Jeśli jesteś jednym z maniaków rozwoju, którzy nie przeżyją dnia bez rozdziału książki lub artykułu na temat NLP, osiągania celów, pracy z umysłem lub o produktywności, będziesz chciał mnie uważnie wysłuchać :)

Zapewne część z Was, czytelnicy, po opublikowaniu tego artykułu zrobi sobie krótką przerwę od czytania tego bloga. I z pewnością będzie mi Cię brakować przez ten czas, jednocześnie ideą mojego bloga od zawsze jest propagowanie prawdziwego rozwoju opartego o doświadczenie – i tak samo będzie tym razem. Dzisiaj zatem o tym, o czym na innych stronach o rozwoju prawdopodobnie nigdy nie przeczytasz.

 

Na początek zadam Ci ważne pytanie. Jak myślisz, co bardziej przyczyni się do Twojego rozwoju – pochłanianie dziesiątek artykułów, książek i filmów na youtube, czy świadoma obserwacja swojego życia i rozwój przez doświadczenie?

No właśnie. Już dawno zauważyłem wśród zarówno osób dopiero zaczynających przygodę z rozwojem jak i tych bardziej zaawansowanych pewien schemat. Otóż ich rozwój polega na czytaniu kolejnych książek oraz artykułów, często nawet bez refleksji jak dana wiedza może się im przydać w życiu. Uznając to za jedyny prawidłowy „rozwój” porzucili świadome myślenie na rzecz bezgranicznej wiary w słowo czytane.

Takie całkowite oddanie autorytetu autorom blogów czy książek jest pewnego rodzaju pułapką, gdyż odbiera to autorytet Twojemu doświadczaniu. A to poprzez doświadczenie rozwijasz się najbardziej.

 

Często więcej w Twoim życiu zmieni proste doświadczenie w miarę oczywistej koncepcji rozwojowej niż tylko przeczytanie o najnowszych i najskuteczniejszych technologiach umysłowych. Odkrywając coś sam na temat swojego własnego, subiektywnego świata otrzymujesz namacalną wiedzę, której nie zdobędziesz w żaden inny sposób. Ta empirycznie zdobyta wiedza jest cenniejsza niż cokolwiek co znajdziesz w książce.

Nie mam tu oczywiście na myśli, że nie warto czytać – wręcz przeciwnie, czytanie stanowi doskonały bodziec do rozwoju. Teraz czytasz i prawdopodobnie ten artykuł zachęci Cię do zrobienia czegoś, co bardzo wzbogaci Twoje życie.

Jednocześnie chcę abyś pamiętał, że maniakalne pochłanianie materiałów rozwojowych przynosi zupełnie przeciwny do zamierzonego skutek. Poświęcając się tylko czytaniu i zapominając o fizycznym działaniu oraz o świadomej obserwacji swojego życia znacznie spowalniasz swój rozwój. Sucha wiedza jest niczym w porównaniu do doświadczenia.

Chodzi o to abyś nauczył się wreszcie tworzyć, a nie tylko odtwarzać. Tak jak każdy człowiek na świecie masz w sobie całe pokłady kreatywności i możesz obudzić się z tego transu podążania za głosem autorytetów na rzecz myślenia i kreowania swojego życia.

 

Dlatego proponuję Ci zrobienie sobie przerwy. 7-dniowego detoksu od rozwoju. Rozwoju w rozumieniu czytania, słuchania i oglądania materiałów, ponieważ prawdziwy rozwój to dopiero zacznie się podczas tej przerwy. Co Ci da taka przerwa?

Otóż przede wszystkim złamie schemat ślepego podążania za tym co przeczytasz. Zdasz sobie wreszcie sprawę tego, że okazji do rozwoju jest całe mnóstwo– podczas spotkania ze znajomymi, w ciągu zwykłego dnia w pracy, gdy spacerujesz po lesie, w trakcie picia porannej herbaty, jadąc tramwajem czy samochodem… A nie tylko przed monitorem lub z książką w ręku. I pamiętaj, że samo przeczytanie właśnie tego akapitu nie da Ci empirycznego zrozumienia tej koncepcji! Ty sam musisz dostrzec te wszystkie okazje do rozwoju i zmiany Twojego życia.

Z dużym prawdopodobieństwem też wreszcie włączy Ci się świadome myślenie i zaczniesz zastanawiać się czego TY chcesz w życiu, co TY chcesz zmienić i jak to zrobić. Jak dojdziesz do tego sam, ta wiedza będzie dla Ciebie znacznie bardziej cenna niż przeczytanie tego w książce.

Po tych 7 dniach zupełnie zmieni się również sposób, w który czytasz artykuły i książki na temat rozwoju. Z doświadczenia wiem, że gdy po takim lub dłuższym czasie przerwy od jakichkolwiek materiałów rozwojowych zacznę czytać dobry artykuł, smakuje on już zupełnie inaczej niż wcześniej. Sposób w jaki doceniasz każde słowo i każdy pomysł autora takiego tekstu jest zdecydowanie warty całego eksperymentu.

 

Zatem… za chwilę wyłączasz mojego bloga i widzimy się za 7 dni :) Wiem, że może Ci się wydawać, przez czas takiego detoksu od rozwojowych materiałów możesz coś stracić. Sam wiele razy miałem okazję przełamywać to uczucie gdy zabierałem się za rozwijanie swoich własnych koncepcji. I z doświadczenia wiem, że mimo tego uczucia prawda jest taka, że prawdziwego rozwoju dopiero doświadczysz podczas tej przerwy!

Rzecz jest więc bardzo prosta. Za zadanie masz postanowić, że od dziś (lub jeśli wolisz od jutra) usuwasz ze swojego pola widzenia wszelkie materiały na temat rozwoju osobistego. Chowasz książki, nie wchodzisz na strony o rozwoju, dobrze by było też w ogóle ograniczyć internet.

Zaznacz sobie w kalendarzu lub zapisz na kartce kiedy kończysz swój rozwojowy detoks. A gdy nadejdzie ten dzień, pamiętaj o tym, żeby pozostawić komentarz pod tym artykułem z opisem Twoich doświadczeń. Wróć tutaj za 7 dni i daj znać co Ci ta przerwa dała, czego doświadczyłeś i czego się nauczyłeś.

Jedyne czego potrzebujesz na okres swojej przerwy to obserwacja. Przez ten czas uważnie obserwuj swoje własne myśli, reakcje, emocje, nawyki. Odrzuć wszystko o czym przeczytałeś w książkach i zacznij myśleć sam, zastanawiając się jak Ty możesz uczynić swoje życie lepszym. Dostrzegaj okazje do rozwoju tam, gdzie nie widziałeś ich wcześniej. Rozwijaj się przez doświadczenie.

 

Daj znać w komentarzach co sądzisz o tym pomyśle i pozostaw tutaj swoją własną deklarację 7-dniowej przerwy. A gdy już się ona skończy, koniecznie napisz o swoich doświadczeniach. Staniesz się w ten sposób inspiracją dla pozostałych maniaków rozwoju.

Do zobaczenia za tydzień! :)

Zostaw komentarz

  • Ja tez taki detoks zrobiłem sobie i zawiesiłem bloga na pewien czas ;)
    …od kochanki też czasem trzeba odpocząć ;)

  • Michał

    Cześć!

    Niedawno postanowiłem,że będę prowadził dziennik o nazwie ,,Czego dziś się nauczyłem”. Trzeciego dnia doszedłem do wniosku,że to w zasadzie nie ma sensu- ciężko jest się w zasadzie nie uczyć. Każdego dnia poznajesz nowe rzeczy, nowych ludzi, obserwujesz ich, obserwujesz siebie itp. Z jednym się zgodzę- rozwój osobisty jest jak narkotyk.

    Pozdrawiam

  • thomas

    A co jesli ktoś czyta dany tekst aby sprawdzić jaką wykona dziś misję no DC lub cześc praktyczna „TyMysl” Grzesiaka ?

  • Pychol

    Przeładowanie się teorią to nie jest fajna sprawa. Jest jedna najskuteczniejsza odtrutka – działanie. Najlepiej działać tak:
    – zdobyć podstawową wiedzę i próbować po omacku
    – jeżeli nie daje rezultatów – poszukać problemów i spróbować je rozwiązac pogłębiając wiedze
    – i tak w koło macieju ;-)

  • Julia

    Do zobaczenia za tydzień;)

  • wojciechdudziak

    Dla mnie już od jakiegoś czasu rozwój osobisty występuje w cudzysłowie. Czytanie książek i artykułów… żaden – lub prawie żaden – rozwój. Co innego DZIAŁANIE

    Brawo za ten wpis

  • Hmm.. całkiem ciekawe i faktycznie słusznie jest chyba czasem odpocząć od przyjmowania nowej wiedzy.. jednak artykuł do napisania na piątek, szkolenie rozwojowe na przyszły wtorek… zaplanowane seminarium na czwartek… chyba będę musiał odsunąć ten detoks później… ważne jednak, abym o tym pamiętał… chyba przypomnienie w telefonie sobie ustawię ;)

  • „Dzisiaj zatem o tym, o czym na innych stronach o rozwoju prawdopodobnie nigdy nie przeczytasz.”

    Dobrze, że dodałeś „prawdopodobnie” bo u siebie piszę o tym sporo :)

    Generalnie ludzie wpadają w zachwyt nad NLP i rozwojem osobistym i stają się niewolnikami tego systemu. Czytają książki, blogi, a przestają widywać się z przyjaciółmi -to jest chore.

    Ja dawkuję sobie lektury w małych ilościach. 40 minut każdego ranka w zupełności wystarczy. Potem działam i efekty są coraz ciekawsze :)

  • Kris

    Zgadzam się z autorem. Czasem przydaje się taki detoks i to nie tylko od pochłaniania wiedzy na temat rozwoju osobistego ale od wszystkiego. To taki reset, dzięki któremu można poukładać sobie w głowie przyswojoną wiedzę i różne sprawy.
    Dla mnie ten artykuł pojawił się w odpowiednim momencie – jutro wyjeżdzam w góry na parę dni, a żeby odpocząć to nie ma nic lepszego jak zmiana otoczenia na… dziką naturę :)
    Pozdrawiam

  • Komin

    No to do zobaczenia 21 kwietnia ;)

  • Armagedon

    juz wczesniej uzylem takich przerw is a one z pewnoscia bardzo skuteczne. to wielki element w zyciu- w porownaniu z tylko suchym czytaniem, bez dzialania.

  • thomas– detoks to detoks, zrób sobie przerwę, a po niej wrócisz do wszystkich ćwiczeń.

    Bartek– w takim razie świetnie, że również głosisz taką ideę :) Działanie jest najważniejsze!

    Do zobaczenia wszystkim, którzy wybrali się na detoks! :)

  • Marcin

    Istnieje pojęcie „paralysis by analysis” i od razu przyszło mi na myśl po przeczytaniu tego artykułu. Im więcej materiału, tym wcale nie jest łatwiej się rozwijać, ale trudniej, bo nie wiadomo za co się zabrać. Warto pamiętać o zasadzie 80/20 – w tym przypadku 20% lektur przyniesie 80% pożytku, pozostałe lektury to w dużej mierze strata czasu. Ja wyznaję zasadę, że jedna godzina praktyki jest cenniejsza od 10 godzin teorii i myślę, że warto o tym pamiętać na co dzień – teoria nie zmienia życia, zmienia je praktyka i własne doświadczenia.

  • artur91

    Detoks od czytania na temat rozwoju to świetny pomysł! Sam chce teraz taki detoks sobie zrobić. Przeczytałem sobie serie artykułów z poddziału „zacznij tutaj!” z podpunktu 3. i kilka z 2. I mam nadzieję, że ta lektura zadziała na mnie chociaż podświadomie. :)
    Zastanawianie się nad swoim życiem, nad tym jak ono powinno wyglądać może być męczące i uciążliwe. Wielu ludzie wpada w tą pułapkę, zamiast zwyczajnie zacząć żyć. Ja byłem w takiej pułapce, ale dzięki takim artykułom jak ten odnajduje się znowu. Dzięki Michał. :)

    Mam pytanie. Całkowicie zrezygnować z rozwoju, czyli np. z wizualizacji, szukania swoich wartości, długoterminowe planowanie itd.? Zwyczajnie zdecydować się na kreatywność i spontaniczność?

    Pozdrawiam.

  • LGe

    Świetny wpis Michale, gratuluję!
    Nic nie zastąpi ŚWIADOMOŚCI i nikt nie może nam dać wzorca sposobu na życie, bo gdy przyjmiemy czyjś sposób/wzorzec to nie będzie to już ŚWIADOMOŚĆ a tylko czyjś tor czyjeś zaprogramowanie.
    Pozwolę sobie dodać również historyjkę o świadomości którą można znaleźć tutaj http://tnij.org/swiad2

  • arek

    Ciekawy sposób, spróbuję ;)

    Ale mam oczywiście jedną uwagę! Wiedza jest strasznie ważna, oczywiście doświadczenie też.

    Tylko trzeba wiedzieć, jak skutecznie ją przyswajać ;)

  • lepk

    Nie zawsze jest tak łatwo jak się wydaje. Można porzucić wszystko ale tym samym nie widzieć od czego zacząć praktykę. W prawie każdej książce jest wzmianka o stawianiu celów. W gruncie rzeczy to nie jest taka prosta sprawa jak może się wydawać. Ja sam mam problemy z odpowiedzią na to czego chcę od życia, zakładam również, że wiele ludzi tak ma, trochę się popytałem – a jakoś to będzie. Szukanie własnego celu, marzenia może być dla niektórych ciężkie.

    Prawie każdy powie, że chce być bogaty, dużo zarabiać i nie martwić się o pieniądze, mało indywidualne.

    Chciałbym oczywiście nie mieć ograniczeń finansowych, otwarło by mi to drogę do czegoś innego, co było wyższym celem niż „majątek”.

    ..ee

  • mysterious

    Ja też swego czasu sporo czytałam, teraz już mało, bo jakoś mi przeszło – faktycznie bez działania nie ma efektów.
    Ale mój problem był nieco inny. Mianowicie ja … nie pamiętałam o tym, żeby stosować jakieś metody czy triki. Np. podczas sytuacji stresowej nie miałam myśli-eureki „No tak, rozluźnij się, oddychaj bla, bla”. Albo rozmawiając z kimś rozmawiałam, aby rozmawiać, nie pamiętając o tym, że to może być jakieś nowe doświadczenie.
    Po prostu nie pamiętałam o tym, żeby to stosować. Wiem, wiem – dziwne.

  • Multitasker

    Witam wszystkich!
    Od czytania od rozwoju osobistym czy NLP mozna sie uzaleznic:) W moim wypadku tak to mozna nazwac:) Kiedy mam zły nastroj lub nie udaje mi sie zabrac za cos, co powinienem zrobic – nawet za jakies ćwiczenie z NLP czy jakiekolwiek inne zadanie, to musze – by cokolwiek zaczac robic – wlaczyc komputer i przeczytac pare stron o rozwoju osobistym, by poprawic sobie nastroj:). Wszystko nagle wydaje sie latwiejsze i zaczynam dzialac. Jak sie zmotywowac bez takiego kopa w postaci czytania o rozwoju – na to pytanie nie znalazlem jeszcze odpowiedzi:) Zastanawiam sie, dlaczego tak sie dzieje i co ‚uzaleznia’ od tematyki rozwojowej. Moze to, ze staje sie ona celem w samym sobie? Czytanie o rozwoju – jako pasja i generator dobrego nastroju? Temat dosc ciekawy, bo jak widac, wiele osob juz wpadlo w podobna pulapke.
    Pozdrawiam!

  • Kasia

    W poradnikach szukamy magicznego rozwiązania – coś na zasadzie: przeczytasz i wszystko się odmienia.Więc jeśli w jednym tego nie znaleźliśmy – kupujemy następny i następny i następny. Potem już tylko szukamy konkretnej odpowiedzi. I chociaż prawie we wszystkich poradnikach jest to samo czytamy, bo może w kolejnym będzie ta magiczna formułka. A potem trzeźwiejemy – bo nie schudnie się, ani nie rozwinie sylwetki ani nie rozwiąże problemów tylko czytając. To tak jak kończyć kolejny kurs komputerowy – bez pracy na komputerze niczego się nie nauczymy.

  • Runo

    Zaczynam od jutra :) Mam jednak masę kłopotów, które nie mogą zwlekać. Byłabym wdzięczna za kontakt prywatny. Pozdrawiam wszystkich!

  • Ika

    Do zobaczenia za tydzień! (Btw po egzaminie z mega trudnego investmentbankingu ;))

  • Runo

    Dałam radę. I na razie nie chcę do tego wracać. Prawdziwe życie jest cenniejsze od najlepszej książki. Pozdrawiam raz jeszcze :) na pewno się odezwę

  • paulina

    Z dużym prawdopodobieństwem też wreszcie włączy Ci się świadome myślenie i zaczniesz zastanawiać się czego TY chcesz w życiu, co TY chcesz zmienić i jak to zrobić.

    Na tym utknęłam.
    Od poniedziałku. Coś przecież czytać muszę. Saramago czeka.

  • paulina

    Czytałam jeszcze Grzesiaka i liznęłam kilka artykułów na blogu, więc siedmiodniowa przerwa była o 1 dzień krótsza. Nie mniej jednak, odkryłam, że:
    – chcę realizować mój pomysł na chałturkę i czynię po temu stosowne przygotowania
    – najgorsze, co mi się może w życiu przytrafić to zwolnienie z firmy -> a to mi tylko na dobre wyjdzie, moja obecność tam cechuje się bowiem stagnacją od dobrych 2 lat
    – mam doświadczenie office managera, studia, do końca sierpnia 3 szkolenia i jedyne nad czym muszę popracować to angielski
    – angielski mnie nie ugryzie. jestem polonistką, dlaczego nie mogę przenieść swojej wiedzy i doświadczenia na grunt innego języka?
    – wbrew pozorom moje słownictwo jest bogatsze od slangu
    – nie jestem w niczym gorsza od rzeszy vox populi ślącej swoje CV do potencjalnych pracodawców.

    Przełomowym wśród tych odkryć jest fakt, że mój strach przed zwolnieniem z firmy jest irracjonalny – na pewno byłby to spory wstrząs, nie mniej jednak taki kop zaprowadziłby mnie daleko dalej. Zamierzam jednak sama tam dojść :) I dużo obciążenia psychicznego ze mnie zeszło. Rozwiązałam jeden z bardziej męczących mnie tematów.

    Pojutrze idę na szkolenie z GDT i już mi się oczy błyszczą na samą myśl :)

  • paulina

    Kasia:
    3 maj 2010 o 12:43
    W poradnikach szukamy magicznego rozwiązania – coś na zasadzie: przeczytasz i wszystko się odmienia.

    Przyznam, że na mnie w dużej mierze to tak działa. pojutrze minie miesiąc, ja sama nie czynię Bóg wie czego, a już czuję się innym człowiekiem. W zasadzie nie innym, tylko odgruzowanym:)

  • na na na

    „człowiek odgruzowany” lubię to! :)

  • Ela

    Sama myślałam o czymś takim właśnie, żeby sobie zrobić przerwę. Podobnie, jak multitasker, często czytam jakieś artykuły tylko po to, aby sobie poprawić nastrój, zmotywować się itp. Wprowadzam wprawdzie wiele rzeczy w praktykę, ale chyba faktycznie jestem bliska „przedawkowania” i przyda mi się taki detoks. A zatem, dziś jest 11.04.13 – początek. Zajrzę tu najwcześniej 18.04 po południu.
    (Ale jestem podekscytowana:D) Jestem pewna, że wielu rzeczy doświadczę, częścią z nich spróbuję się podzielić.
    Do zobaczenia za tydzień! (:

  • Ela

    No i jestem, po 7 dniach, wytrzymałam, chociaż czasem kusiło (:
    Jestem zadowolona, że spróbowałam. Poskutkowało to m.in. lepszym wykorzystaniem czasu na różne prace i projekty. Myślę też, że teraz będę bardziej świadomie podchodzić do tematu rozwoju osobistego, aby nie doprowadzić się znowu do stanu tuż przed „przedawkowaniem”. Wiele rzeczy już wiem, trzeba tylko cały czas praktykować. No i dalej się rozwijać.
    Ale jednak miło znowu tu wrócić (:

  • Jakub Dębski

    Witam.
    Jestem jeszcze przed detoksem. Mam 20 lat studiuje jestem z małego miasta, nie mam kolegów tzn mam jednego na studiach koleguje sie z nim żeby samemu nie chodzic na obiady, jestem nie lubiany w grupie, krótko mówiąc dno. To jest moje kolejne podejście do rozwoju osobistego, największym moim problemem są kontakty z ludźmi, nawet jak kupuje doładowanie do telefonu na samą myśl o tym że będe musiał cokolwiek powiedzieć pani na kasie dostaje palpitacji serca, na uczelni jak spotkam sie z nie pozytywną uwagą język staje mi kołkiem i nie wiem jak zareagować. Jest tego jeszcze dużo podejrzewam że często będę odwiedzał tą stronę:) Macie dla mnie jakieś rady? co mam robić aby sie przełamać??

    • Michał

      Lęk to podstawowa powstrzymująca nas przed działaniem siła. – Wiedzieli już to w Starożytnym Egipcie, zastosuj jakiś program zmiany osobistej np.: Life Architect powinno pomóc, pod warunkiem że realnie wprowadzisz te ćwiczenia w życie.

  • Artur

    Witam, robię sobie detoks, pierwszy raz od roku. To będzie wyzwanie. Zaczynam 11.09 więc wrócę 18.09 pozdrawiam :)

  • Artur

    Witam, robię sobie detoks. Wracam 18.10