
Przez długi czas w polskiej literaturze rozwojowej brakowało książki, która bez zbędnego lania wody zbierałaby wszystkie najważniejsze techniki Neurolingwistycznego Programowania. Wreszcie się to zmieniło – na język polski została przetłumaczona księga technik NLP Shlomo Vaknina.
Dumnie nazwana „Biblia NLP” to 808 stron konkretnych opisów technik i wzorców NLP. Przyznam, że czekałem na tą książkę od dłuższego czasu. Teraz, gdy mam już ją w rękach mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że wreszcie mamy prawdziwy podręcznik NLP, który szybko stanie się podstawowym orężem zarówno osób, które samodzielnie ćwiczą NLP jak i osób zajmujących się tym zawodowo. W tym wpisie przybliżę Tobie zawartość tej książki i podzielę się moimi wrażeniami.
Autor tytułowej książki Shlomo Vaknin jest hipnoterapeutą, który od 10 lat zajmuje się terapią wykorzystując głównie Neurolingwistyczne Programowanie. Jest redaktorem naczelnym międzynarodowego magazynu „NLP Weekly Magazine” (www.nlpweeklymagazine.com). Na swoim koncie oprócz Bliblii NLP ma również kilka innych książek, jak na przykład „NLP dla początkujących”, która również nakładem wydawnictwa OnePress właśnie wchodzi na rynek polskiej literatury rozwojowej.
Z Big Book of NLP Techinques, bo tak brzmi oryginalny tytuł wielkiej księgi NLP miałem styczność już wcześniej. Kiedyś mój znajomy wysłał mi wersję elektroniczną tej książki w języku angielskim, każąc mi do niej koniecznie zajrzeć. Gdy to zrobiłem, miałem oczy wielkie ze zdumienia – nigdy wcześniej nie widziałem tak dużej ilości technik w jednym miejscu.
Gdybym dobrze przeszukał miejsce, w którym trzymam wszystkie materiały, znalazłbym sporo pojedynczo wydrukowanych technik, których opisy wiernie mi służyły na prowadzonych przeze mnie coachingach lub szkoleniach.
Na polskim rynku bardzo potrzebna była taka książka. Do tej pory pojawiały się same pozycje, które były kopią kopii, reprodukując ciągle tą samą treść. Były i są nadal oczywiście książki o wyjątkowej wartości, niestety jednak wydawane były również tak zwane odgrzewane kotlety.
Tak jak mówi opis na tyle Biblii NLP: „Książka NIE zawiera: absurdalnie długich objaśnień terminów NLP / bujd o cudownych ozdrowieniu / łgarstw o nieprawdopodobnym sukcesie / zbędnych teorii / fikcyjnych opowieści.” Ten opis zdecydowanie zgadza się z tym, co jest w środku księgi. A są tam same konkrety.
Spis treści Biblii NLP jest tak długi, że nie będę go tutaj wklejał. Jeśli masz ochotę do niego zajrzeć, wejdź na stronę książki w sklepie Neureka i kliknij na zakładkę „Spis treści”. Mimo, że napisany drobną czcionką, w wydrukowanej książce zajmuje on aż 6 stron. Odzwierciedla to wielkość tej książki, która zdecydowanie nie jest poręczna w podróży :)
Te 808 stron w grubej oprawie ma swoją wagę, która uniemożliwia łatwe przenoszenie księgi z miejsca na miejsce. Jest to typowa cegła, ale warto zaznaczyć, że przeznaczeniem tej książki nie jest przenoszenie jej z miejsca na miejsce. Ilość stron ma swoje odzwierciedlenie również w cenie – kwota widniejąca na okładce to 129 polskich złotych.
Początkowe strony Biblii NLP to informacje na temat powstania książki, podziękowania oraz kilka stron na temat tego w jaki sposób z niej korzystać. Autor zaznacza, że nie jest to książka dla osób początkujących w NLP. W wielu technikach znajdziemy słownictwo, które znane jest raczej tylko osobom, które miały wcześniej styczność z Neurolingwistycznym Programowaniem. W przypadku gdy dopiero zaczynasz swoją przygodę z tym systemem, lepiej najpierw przeczytaj jakąś książkę o podstawach NLP.
Bardzo spodobał mi się podrozdział na temat tego, w jaki sposób używać technik w pracy z innymi. Shlomo Vaknin jako doświadczony terapeuta pisze o tym, że pracując z ludźmi najważniejsze jest, aby druga osoba miała wyraźną chęć do zmiany. Często również zdarza się, że zmiana następuje już wtedy, gdy osoba uświadomi sobie cel lub strukturę działania negatywnych schematów w jej głowie. Shlomo zaznacza też, że istotne jest, aby nie wchodzić za bardzo w treść problemu gdy korzystamy z technik NLP.
Jak pełny tytuł księgi NLP mówi („Biblia NLP. 210 wzorców, metod i strategii”) w książce znajdziesz 210 dobrze opisanych technik. Od tych najbardziej popularnych do tych mniej znanych i bardziej zaawansowanych. Do technik, o których prawdopodobnie słyszałeś zaliczają się między innymi: Swish Pattern, rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów, generator nowych zachowań, pozycje percepcyjne, kotwiczenie czy leczenie fobii. Do tych bardziej wymagających technik można zaliczyć choćby wywoływanie amnezji i reimprinting (ponowne wdrukowanie).
Techniki w Biblii NLP są bardzo przyjemnie opisane. Przy każdej technice znajdziesz krótki wstęp, opis procesu w pigułce znajdujący się w szarej ramce, oraz dokładny opis techniki. Autor tłumacząc kolejne kroki daje przykłady, przez co łatwiej jest zrozumieć dany wzorzec. Mimo to przy niektórych technikach opis może być mało zrozumiały dla osób nie znających NLP – wtedy powstaje potrzeba „douczenia” się niektórych pojęć.
Poza tym w książce znajdziesz opisy modeli Virginii Satir, Metamodelu, Modelu Miltona, razem ze wszystkimi wzorcami lingwistycznymi.
Na końcu książki znajdziemy dodatki tłumaczące submodalności oraz poziomy logiczne a także skorowidz. Na jego widok bardzo się ucieszyłem, bo w tak wielkiej książce czasem trudno jest znaleźć to czego się szuka. W skorowidzu wypisana jest cała masa pojęć, dzięki czemu łatwo możemy trafić tam gdzie chcemy. Jednak zabrakło tam takich pojęć jak „uzależnienia” i „nałogi”, mimo, że w treści książki wiele razy się te słowa pojawiają. Mimo to skorowidz wydaje się być dość bogaty i pokrywa większość ważnych terminów.
Tłumaczeniem książki zajęła się Katarzyna Rojek i muszę przyznać, że świetnie poradziła sobie ze swoim zadaniem. Do tej pory zdarzało się, że niektóre terminy NLP były tłumaczone w nie do końca trafny sposób. Tutaj nazwy technik są w taki sposób przetłumaczone, że czytelnik od razu wie z czym dana technika sobie radzi.
Na ostatnich stronach możemy znaleźć zachętę autora do nadużywania Biblii NLP – rysowania po niej, zaznaczania, kserowania, torturowania jej. Zdecydowanie tak właśnie będę czynił, bo ogrom przydatnych informacji z pewnością sprawi, że będę ją otwierał bardzo często.
Cieszy mnie, że doczekaliśmy się tej książki bo z pewnością wzbogaci ona świat NLP w Polsce. Pozycja Shlomo Vaknina przyda się zarówno osobom samodzielnie praktykującym NLP, jak i trenerom, terapeutom, biznesmenom, czy po prostu pasjonatom rozwoju.
A na koniec ciekawostka! Jak widzisz na okładce wklejonej powyżej w treści artykułu, główny tytuł, który tam widnieje to: „Wielka księga NLP”. Mimo to na stronie wydawnictwa OnePress (gdzie jest to samo zdjęcie) tytuł książki w jej opisie to „Biblia NLP”. Dość mocno mnie ta kwestia zaciekawiła, do momentu kiedy pocztą przyszedł mój egzemplarz – na nim na okładce również jest „Biblia NLP” (co widać na zdjęciu na samym początku artykułu). Widocznie wydawcy na początku chcieli nadać jej nazwę „Wielka księga NLP”, po czym zmienili zdanie zapominając o uaktualnieniu internetowego obrazku okładki :)
Daj znać co sądzisz o wydaniu Biblii NLP. Czy planujesz się w nią zaopatrzyć? A jeśli już ją masz, jakie są Twoje wrażenia?
„Biblia NLP” w sklepie Neureka.




Michale,
Czy opublikowano chociaż jedne niezależne badania, które potwierdzałyby skuteczność NLP?
Joahimie,
sprecyzuj co to znaczy niezależne? Niezależne wg karmiących matek, sióstr zakonnych czy stowarzyszenie umarłych poetów? Moim zdaniem najlepiej skuteczność nlp sprawdzić na sobie. Ja usłyszałem tylko hasło nlp i zacząłem czytać o nim czytać. Nagle się okazało,że w ciągu 5 minut wyleczyłem się z problemu,który trapił mnie kilka miesięcy. Moim zdaniem spróbować warto. Mnie, osobiście żyję się dzięki temu lepiej i ciekawiej:D Pozdrawiam
joahim -
a próbowałeś zbadać sam ? to chyba najlepszy sposób aby się przekonać.
A czy jest wersja elektroniczna? (po polsku lub angielsku)
Komentarz do wypowiedzi joahima:
Wiele razy już słyszałem, nawet od znajomych z klasy zdania wjęte jakby prosto z wikipedii „NLP to pseudonauka, żadne poważne badania nie potwierdził jej skuteczności, próbują zbić kase na praniu mózgu jakiego dokonuje się na klientach „sekretami” i innymi bujdami”.
Dokładnie te same osoby mają naprawdę małe pojęcie o NLP samym w sobie. Po co mnie jakieś badania, gdy jadę na szkolenie Michała, wracam zmęczony do domu, a od następnego dnia moje życie jest bogatsze o wzorce tam poznane i to widać w praktyce od razu.
Ćwiczy się pewne wzorce, potem wykorzystuje je i ma się duże rezultaty, znacznie większe niż były wcześniej, bez wykorzystywania NLP. Więc po co mi dowody w badaniach?
Drugim dowodem na istnienie NLP oprócz takiego, który możemy w szybkim czasie odczuć na własnej skórze to sztuczki Darrena Browna. :-)
Drugim dowodem na skuteczność*
@Rozsądny Gość i inni
Niezależne, tzn. przeprowadzone nie przez fanów i nie przez przeciwników danego zjawiska, tylko przez osoby, które są obiektywne, odnotowując fakty.
Dowód w postaci „jest prawdziwe, bo na mnie działa” w psychologii ma niewielkie znaczenie, bo zawsze może się zdarzyć autosugestia czy jakaś taka wersja „psychicznego placebo”.
A Wikipedia nie jest dla mnie najlepszym źródłem, choć uważam, że jeżeli zwolennicy NLP znają jakieś badania potwierdzające skuteczność tej metody na przekonująco dużej grupie osób, to powinni podzielić się tą wiedzą ;)
Powiem szczerze, że ostatnio sporo myślałem o życiu, o jego ogólnym postrzeganiu i o doszukiwaniu się „prawdy” w nim… Jestem na świeżo po seansie nowego filmu „Inception”. Tematyka dość mocno związana z tym jak pracuje nasz umysł. Swoją drogą film genialny, polecam.
Temat tego artykułu dotyczy z kolei technik NLP. Nie ukrywam, fascynuje mnie to w jaki sposób umysł może wpływać na to czym dla każdego indywidualnie jest jego życie. Jakie ma cele, co jest dla niego ważne, co się liczy bardziej od innych rzeczy, za co jest w stanie umrzeć itd. Pogoń za uznaniem, szacunkiem, prestiżem, władzą, pieniędzmi, miłością, pomocą dla tych którzy tego potrzebują… Liste wymienionych ogranicza ilość ludzi oraz rodzajów sita ich umysłów.
Nie wiem dlaczego (być może jest to nie do końca uzasadnione), ale NLP kojarzy mi się troszke z manipulacją… Manipulacją umysłu na naszą korzyść. Zmiany postrzegania pewnych spraw, zmiany nastawienia, poglądów. Ktoś mógłby powiedzieć: „ależ to przecież mi pomaga, przez to jestem bardziej szczęśliwy. Jakże zatem może być to manipulacją, czymś złym?”.
Pytanie czy nie niesie to również niebezpieczeństwa zmiany siebie. Jeżeli pewne sprawy Cię dołują, sprawiają Ci przykrość to, niech tak zostanie. Jeżeli odnajdujesz radość w uśmiechu obcych osób niech tak zostanie. Jeżeli najważniejsza jest dla Ciebie miłość, niech tak zostanie. Jeżeli najbardziej jara Cie władza i pieniądze, niech tak zostanie. Zmieniając pewien negatywny aspekt równie dobrze mógłbyś zmienić pozytywny na inny pozytywny. Działa to na tej samej płaszczyźnie. Kim zatem jesteś? Tym który kocha kochać, czy kocha nieść pomoc innym. Być może ich hybrydą? Czy NLP w swej niewątpliwej użyteczności do rozwiązywania problemów natury mentalnej nie jest w stanie również mącić wody własnego „ja”?
Pozdrawiam
Przychodzi mi
joahim- Mało kto wie o tym, że podstawowe założenia, na których opiera się NLP już dawno zostały udowodnione. Jednak z powodu takiego, że nie były to badania stricte nad NLP, ludzie nie biorą tego pod uwagę. Chodzi mi tutaj głównie o dwa aspekty, bez których NLP by nie istniało.
Przede wszystkim prosty fakt, że wyobrażane przez nas obrazy bezpośrednio oddziaływują na fizjologię naszego ciała. To zostało już dawno udowodnione (możesz to również sprawdzić sam, empirycznie — wyobraź sobie nieprzyjemne wspomnienie, a potem przyjemne, i zobacz jak reaguje Twoje ciało) i jest podstawowym elementem większości technik NLP. Poprzez wyobrażanie sobie różnych rzeczy w odpowiedni sposób, po prostu zmieniasz nawyki fizjologiczne Twojego ciała, przez co osiągasz wcześniej ustalony cel.
Druga kwestia to sprawa przekonań. Dziś już wiemy, że za przekonania odpowiedzialny jest układ limbiczny i podwzgórze w śródmózgowiu, przez co ich zmiana generuje zmiany podstawowych funkcji fizjologicznych. Tak właśnie działa wspomniane przez Ciebie placebo i dlatego czasami zwykła woda może działać na pacjenta jak morfina. Oczywiste jest, że ważnym czynnikiem w działaniu niektórych narzędzi NLP jest zjawisko placebo i że brak wiary w efekt czasami może przeszkodzić w działaniu niektórych technik.
Te dwie rzeczy razem wzięte to praktycznie całe NLP — a wszystko czym NLP jest ma odzwierciedlenie na poziomie połączeń nerwowych w mózgu każdego człowieka.
Michale,
Inni,
Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś kto ma doświadczenie w dziedzinie NLP, skonfrontował to co napisałem z własną wiedzą i poglądami.
stev1989- Wydaje mi się, że troche komplikujesz sprawy, które tak naprawde są bardzo proste. Przede wszystkim jeśli już mówimy o własnym „ja”, zdecydowana większość ludzi na świecie zapomniała o swoim prawdziwym „ja”, które przez lata zostało zasypane wyuczonymi schematami, niekorzystnymi przekonaniami, nieprzyjemnymi nawykami. W efekcie tego Ci ludzie nie są szczęśliwi i pragną zmian, ale boją się ich. Dlaczego? Bo wydaje im się, że ich „ja” to są te wszystkie zebrane przez lata schematy, które teraz trzymają ich zdala od realizowania swoich marzeń i od świadomego, pełnego życia. Boją się, że stosując NLP zmienią siebie i staną się kimś innym. A tak naprawdę celem pracy z NLP jest rzecz zupełnie przeciwna — stanie się wreszcie sobą!
Ja dzięki pracy z umysłem przebrnąłem przez stosy przekonań i przyzwyczajeń, docierając do swojego „ja”, które jest dużo bardziej rzeczywiste od tego w co wcześniej wierzyłem. Teraz świadomie decyduje o swoim życiu i jestem wolny.
Pamiętaj, że Twój umysł cały czas jest bombardowany bodźcami, które go zmieniają. Jeśli w danej chwili nie czytasz artykułu o rozwoju, być może oglądasz telewizję — zmiany w Twojej głowie zachodzą na dokładnie TAKIEJ SAMEJ zasadzie (zmiana przekonań, wywoływanie emocji), tylko że prawdopodobnie w innym kierunku. Pytanie tylko w jakim kierunku chcesz iść? Mając narzędzia rozwoju osobistego idziesz w kierunku życia, w którym osiągasz swoje cele, jesteś pewny, spokojny, szczęśliwy. Tak czy inaczej się zmieniasz. Pomyśl o tym i wybierz drogę, która jest dla Ciebie najlepsza.
@stev1989 — Dlaczego wszystko podsumowujesz słowami „niech tak zostanie”? Dlaczego ma tak zostać? Co jest złego w zmienianiu? Jeśli dach mi przecieka, pęka kibel, albo zaczyna mnie męczyć kolor ścian, to nie mówię „niech tak zostanie”, tylko wprowadzam zmiany. Mam do tego prawo i nie ma w tym nic złego. Twój umysł to twoja własność i możesz go tak urządzić, jak ci się podoba. Żaden tajemniczy byt ci tego nie zakazał, a twoja osobowość i tak ciągle się (bardziej lub mniej świadomie) zmienia.
@joahim — NLP to nie jest lekarstwo na receptę czy pojedyncze ćwiczenie zdrowotne. To jest mix bardzo wielu poglądów, koncepcji, technik i sztuczek, które ludzie zbierają do kupy pod taką nazwą. Nieporozumieniem jest próba „udowodnienia” NLP, bo zawiera ono bardzo dużo różnych rzeczy — od mocno wątpliwych technik wpływania na innych, przez wysoce prawdopodobne i dające się sprawdzić sztuczki, zapożyczenia z wielu innych „systemów”, koncepcje filozoficzne, po tak oczywiste taktyki jak „jeżeli jakaś metodą nie działa, zastosuj inną” — sam możesz to „naukowo” potwierdzać, tylko najpierw ustal co dokładnie chcesz badać. Jeżeli bym zobaczył gdzieś artykuł, który głosi, że „udowodniono” lub „obalono” naukowo NLP, to wywnioskowałbym tylko ignorancję ludzi, którzy to napisali. To mniej więcej tak jak napisać, że np. „obalono” polską literaturę XVIII — wieczną. Mało sensowne?
@Michał Pasterski
Nie ukrywam, że takie postawienie sprawy przedstawia NLP w znacznie innym świetle. O wiele korzystniejszym. Nie myślałem o tym w ten sposób, przyznaje.
Dzięki za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Nie ma bowiem nic gorszego niż robić coś w czym nie widzi się sensu albo w co się wątpi.
@Mystic
Po prostu chodziło mi o to by czasem nie zmienić czegoś prawdziwego w sobie samym. Kłopot polega na tym, że tak cholernie trudne jest ustalenie tego kim tak naprawdę jesteś. Zdefiniowanie tego naturalnego korzenia, który każdy z nas ma chyba taki sam.
Tak jak pisał Michał, od dzieciństwa nasz umysł poddawany jest obróbce… Proces wychowywania, dojrzewania, kształtowania poglądów na świat. Rodzice, rodzina, nauczyciele, przyjaciele, środowisko, doświadczenia. To wszystko niczym kowal kuje coś co nazywamy naszym „umysłem”.
I nagle Ty… W jakimś wyjątkowym dla Ciebie momencie zatrzymujesz się po tej bezmyślnej gonitwie. Zaczynasz się zastanawiać kim tak naprawdę jesteś. Zadajesz sobie pytania. Czy tego naprawdę chcę? Czego ja właściwie chcę? Co jest prawdą a co wgryzło mi się w podświadomość w procesie „obróbki”? Ciężko przebić się przez ten pancerz… Stąd były moje wątpliwości (już rozwiane) co do NLP. Teraz rozumiem że prawda leży w nas samych. NLP nawet jeśli nie pomoże nam jej odnaleźć to z pewnością pomoże wcielić nam ją w życie, gdy już sami ją odnajdziemy.
Nie mam bladego pojęcia czy mnie rozumiesz, czy rozumie mnie ktokolwiek kto teraz czyta to co tutaj napisałem.. Mam nadzieję, że tak
@joahim:
http://www.nlp.de/cgi-bin/research/nlp-rdb.cgi?action=res_entries
http://www.eanlpt.org/research.html
http://www.leeds.ac.uk/educol/documents/00003319.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_studies_on_Neuro-linguistic_programming
http://nlprandr.org/
Czyli generalnie, Michale, polecasz książeczkę jako konkretną, pragmatyczną i wyczerpującą sporo ciekawych tematów?
Pytam ponieważ moja początkowa euforia, zamieniła się w malutki lęk że to może być coś na kształt „XXXX dla żółtodziobów”.
Szef- zdecydowanie nie jest to książka dla żółtodziobów. Znajdziesz tam same konkrety, a te 808 stron to siłą rzeczy wyczerpuje dużą większość tematyki technik NLP ;)
No to jak to się mówi: biorę ;-) W emipku jest, jak na razie, za 118zł i odchodzą mi koszty przesyłki więc bonus jak malowanie.
Powiem szczerze że będę się przymierzał powoli do kupna tej księgi. Musze zebrać kasę :)
Ale co jak co wiem że warto, bo takie książki są na całe życie.
@Michał
jak już masz ta książkę, mógłbyś mi napisać czy dobrze są opisane/wyjaśnione takie pojęcia jak modelowanie i kotwiczenie ? Głównie na tym mi zależy. Posiadam już książkę „Modelowanie z NLP” ale powiem szczerze że średnio jestem zadowolony z jej zakupu. Inaczej sobie wyobrażałem opisanie metod modelowania.
Mam nadzieje że w książce są informacje z zakresu how-to.
Dzięki za uświadomienie mnie o książce :)
Świadomy sen- Książka głównie skupia się na opisach technik, ale akurat zarówno modelowanie jak i kotwiczenie jest dodatkowo wyjaśnione kilkustronicowym opisem. Po wyjaśnieniu modelowania od razu jest opis w sumie 4 technik związanych z modelowaniem, tak samo po rozdziale o kotwiczeniu. Oczywiście chodzi tu o techniki bezpośrednio wyjaśniające procesy modelowania i kotwiczenia, bo technik związanych z tymi procesami jest w książce cała masa.
Żeby tą książeczkę kupić, trzeba w to wierzyć, a ja nie wierzę, żeby za sprawą umysłu wszystko się zmieniało jak po klaśnięciu w ręce. Psychologowie mówią, że NLP to wielki kit i się z nimi zgadzam, co wy na to ;)?
To na początek zmień sobie pozycję percepcyjną jak się z kimś pokłócisz i zdenerwujesz przy tym to wtedy zobaczysz jak to wpływa na Twoje emocję. P.S co do książki– moim zdaniem bardzo fajna, zawiera dużo, bardzo dużo przydatnych ćwiczeń. Wielu z nich nie znałem (przeczytałem chyba wszystkie polskie książki o nlp). Obok tej pozycji szczerzę mogę polecić NLP W ĆWICZENIACH SUZANNE HAAG — znacznie mniej obszerna, znacznie tańsza,ale bardzo, bardzo przydatna. Pozdrawiam niedowiarków i „wiarków” różnej maści.
NLP W ĆWICZENIACH SUZANNE HAAG — też polecam! temat jest obszerny, ale warto poświęcić czas.
NLP czy nie NLP, to tak naprawdę chyba nie istotne co robisz i jak się to nazywa w Twoim życiu, przecież tu chodzi o to żeby coś ze sobą robić, pracować nad sobą, bo to zmienia naszą percepcję i otwiera nowe możliwości rozwoju, a kiedy czujesz sam czujesz różnicę że coś w Twoim życiu się zmienia na pozytywne to nie jest istotne czy to technika NLP, psychologia czy Tai Chi