Podcast #4 – “Lepszy czy gorszy?”

Zapewne porównywałeś się kiedyś z innymi ludźmi zastanawiając się, czy są od Ciebie lepsi czy gorsi. Taka droga budowania poczucia własnej wartości jest ślepą uliczką, w którą wejście oznacza ciągłe ocenianie...

Zapewne porównywałeś się kiedyś z innymi ludźmi zastanawiając się, czy są od Ciebie lepsi czy gorsi. Taka droga budowania poczucia własnej wartości jest ślepą uliczką, w którą wejście oznacza ciągłe ocenianie innych i siebie na postawie różnych kryteriów.

Dzisiaj nagrałem dla Ciebie ponad 10-minutowy podcast, w którym tłumaczę w jaki sposób możesz uwolnić się od tego schematu, aby zacząć budować swoją pewność siebie opierając się na swojej prawdziwej wartości, a nie na porównaniach z każdym kogo spotkasz.

 

Ściągnij nagranie tutaj: “Lepszy czy gorszy?” (kliknij prawym klawiszem i "zapisz jako…")

Czas trwania: 10:13

Wielkość pliku: 14 MB

Wrzuć nagranie na odtwarzacz mp3, wyjdź na spacer i zobacz jak przyjemnie jest rozwijać się w inny sposób :) Napisz w komentarzach jak to jest u Ciebie z porównywaniem się i co się zmienia w Twoim myśleniu po przesłuchaniu tego nagrania.

Napisz komentarz

  • Michale siejesz pozytywne myśli w sieci ;) Chwała Ci za to. Bo wszyscy są równi, nie ma lepszych i gorszych. Szkoda, że tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

    One love dla wszystkich ludzi,
    Wasp

  • vii

    a co z porównaniami w konkretnych kontekstach, które występuję znacznie częściej :

    - lepiej ode mnie wygląda
    - lepiej dogaduje się z ludźmi
    - umie to zrobić lepiej ode mnie
    - jest lepszy'a gdyż jest pewny'a siebie
    - bo ma dużą firme i zarabia kupe kasy
    - bo ma dziewczynę/chłopaka

    ?

  • Paula87

    Wpis mnie powalił na kolana:) Zgadzam się z Tobą w 100%. Dajesz naprawdę wiele pisząc o takich sprawach.

    Takie myślenie daje dużo wolności.

    Pozdrawiam,
    Paulina

  • To, że ktoś robi coś lepiej znaczy tyle, że... robi to lepiej, nic ponadto. Nie jest lepszy od Ciebie z tego powodu. To tak jakby powiedzieć, że duży pies jest lepszy od małego, bo jest go więcej. Ja tak to widzę. Prawie wszyscy ludzie na Ziemi widzą lepiej ode mnie, ale czy mam się z tego powodu czuć gorszy?

  • vii - Witostr ujął to bardzo trafnie.

    W swoich myślnikach wymieniłaś tak naprawdę kilka kryteriów, które są istotne dla Ciebie przy porównywaniu się z innymi ludźmi.

    Co z pozostałymi kryteriami? Dlaczego miałabyś wyliczać wartość człowieka na bazie tylko tych elementów?

    Nawet jeśli ktoś ma większe umiejętności w jakimś zakresie to czy to oznacza, że jest od Ciebie lepszy? Według mnie po prostu poświęcił więcej czasu na to albo ma do tego pasje albo cokolwiek innego. To, że ktoś ma większą od Ciebie wiedzę w jakimś zakresie nie znaczy, że jest od Ciebie "lepszy". To, że ma dużą firmę i zarabia kupę kasy również.

    Umiejętności czy wiedza same w sobie nie określają wartości człowieka. I problem jest rozwiązany już na poziomie próby dokonania oceny tej wartości. A to dopiero początek, bo...

    Polecam w ogóle wyjść ze schematu oceniania wartości człowieka, bo to zakłada, że człowiek może jej nie mieć. Jakże bezmyślne byłoby stwierdzenie, że jakiś człowiek jest bezwartościowy??

  • stev1989

    Bardzo ciekawe nagranie.

    Osobiście przyszedł mi na myśl od razu pewien aspekt porównywania w kontekście "lepszy/gorszy". Wydaje mi się, że będzie to kryterium najczęściej brane pod uwagę. Mianowicie chodzi mi tutaj o kryterium ATRAKCYJNOŚCI.

    Nie mówie, że każdy człowiek ma taki "automat" w sobie, aczkolwiek myśle że naprawdę spora część ludzi widząc kogoś - w ich subiektywnym spojrzeniu - atrakcyjniejszego od siebie, czuje się gorzej. To samo w drugą stronę. Kiedy widzi osoby, które nie miały szczęścia urodzić się ładnymi/pięknymi w jakiś chory sposób czuje się gorzej, bo uważa że jest atrakcyjniejsza/atrakcyjniejszy.

    W jednym podbudowuje w sobie swoją "wartość" a w drugim podkopuje.

    Myśle, że właśnie w tym aspekcie praca nad wyłączeniem tego automatu byłaby najbardziej korzystna. Życie stałoby się o wiele bardziej radosne.

    Oczywiście, owe kryterium dotyczy przede wszystkim sukcesów w stosunkach damsko-męskich (czy tam innych). Paradoksalnie wyłączenie tego automatu sprawi, że człowiek będzie emanował czymś co cholernie przyciąga. Znam takie dziewczyny, które mimo niespecjalnej urody są magnesem na facetów oraz facetów którzy w swojej nieskrępowanej brzydocie działają na kobiety tak że...

    Już nawet nie mówie o tym, że człowiek będąc całkowicie świadomy własnej wartości ma niesamowitą pewność siebie. Uśmiecha się do siebie wewnętrznie nawet wtedy kiedy wszyscy wokół sobie z niego kpią.

    Wypracowanie takiego nastawienia jest bardzo trudne. Aczkolwiek naprawdę warto!

  • Paula87

    stev1989 to co napisałeś jest genialne! Chwała Ci za to! Liczy się ten wewnętrzny magnetyzm o którym piszesz. To niesamowicie przyciąga ludzi. Mam koleżankę, która przyciąga wielką uwagę samą sobą, pomimo, że jest przeciętnej urody, ale jak się na nią patrzy to się stwierdza fajna laska, warto ją bliżej poznać. Ale jest super...Przykładem jest np. Czesław Mozil-facet o niskim wzroście. Ma tyle fanów nie tylke płci żeńskiej, że przebija najbardziej seksowanego modela! Czesław jesteś boski, i wszyscy jesteśmy boscy!

  • Ally

    Mógłbyś napisać coś o "efekcie jojo" w motywacji?

  • Michał! Ale Ci poziom skoczył od ostatniego nagrania. Jesteś lepszy ode mnie! Argghh.... xD

    Mała rada dla wszystkich: bądźcie lepsi. Ale nie lepsi od innych, lepsi od samych siebie każdego dnia.

  • Lestat

    A ja mam poważne wątpliwości nt. prawdziwości zawartości tego podcastu. Chciałbym żeby to było prawdziwe, ale... Podam przykład: u mnie w grupie na studiach jest gość, który ma same piątki, organizuje imprezy, ogólnie mam dobrą grupę, ja dostaję trójki w dobrym przypadku. Skoro on i inni potrafią się tak dobrze zmobilizować żeby mieć dobre oceny na studiach, a przy tym doskonale się bawić dużo imprezować to mam wrażenie, że WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH ŻYCIA SĄ LEPSI, lepiej się uczą, lepiej się bawią, są lepiej obyci towarzysko, są po prostu lepsi. I źle się czuję w ich towarzystwie a też bardzo dużo czasu spędzam nad książkami (leniem nie jestem). Dlatego nie wiem czy faktycznie wszyscy są równi. Poza tym chyba na studiach kto się jak uczy to jest najważniejsze kryterium wartości człowieka.

  • Paula87

    Lestat, skąd wiesz, że ten Twój kolega co ma same piątki jest we wszystkim dobry? Może lepiej zapamiętuje materiał bo studia są jego pasją, a jak się coś lubi to człowiek szybko zapamiętuje i nie musi wkuwać tak na pamięć. Ja też jestem studentką i robię swoje. Uczę się dla siebie, nie uważam, że jestem gorsza od "piatkowiczów" bo mam niższe od nich oceny. Może nie znalazłeś swojej pasji na studiach. Zamiast narzekać, że są lepsi od siebie, poznaj siebie, swoje pasje i mocne strony. Jak to zrobisz będziesz najlepszą wersja siebie. Wtedy inni będą mówić ten Lestat to farciarz, pod szczęśliwą gwiazdą urodzony.
    Pracuj nad sobą, nie idź tam gdzie idą inny z samego faktu, że tam idą. Jesteś "unikatem".
    Tak apropo tych najbardziej lubianych na studiach, wcale tak nie jest, że najbardziej lubiani są ludzie z samymi piątkami.

  • Lestat

    Wybrałem hardkorowe studia, ale nie zamieniłbym ich na inne choć jest dużo nauki... Wiem, że jest lubiany widzę jak daje czadu na wszystkich imprezach, zabawia całe towarzystwo. Wydaje mi się po prostu, że Ci ludzie co sobie świetnie radzą w nauce i rozkręcają imprezy muszą być we wszystkim dobrze zorganizowani żeby sobie tak dawać radę. Ten podcast cały dzień zmusza mnie do refleksji już go słuchałem 3 razy.

  • Gal Anonim

    Lestat, być może Ci Twoi koledzy są bardziej produktywni w nauce albo potrafią trafić w to, czego wykładowca oczekuje. U mnie w grupie na studiach są osoby zdolne do przedmiotu, który studiujemy. Jednakże te osoby radziły sobie świetnie do czasu - imprezowały, miały dobre oceny, itp. Z każdym kolejnym rokiem czuły mniejszą presję na to, aby musiały się bardzo przykładać do nauki. Przełożyło się to na oceny i ogólną wiedzę oraz świadomość przedmiotu, który studiują. Jak się pewnie już domyślasz, średnia spadła. Ja w tym czasie starałam się bardzo, uczyłam się dużo (choć nie zawsze najproduktywniej jak się dało) i udało mi się teraz dojść do momentu, że te osoby przerosłam (nie tylko średnią, lecz w szczególności wiedzą). To nie było główne założenie, lecz uczenie się było i jest dla mnie przyjemnością. Nie podaję Ci tego przykładu, abyś dążył do tego, aby ich pokonać, ale po to, abyś sobie uzmysłowił, że Ciebie też stać na dobre oceny, nawet jeżeli nie jesteś osobą bardzo dobrą w danym przedmiocie. Jeżeli lubisz, to co robisz, to rób to nadal i staraj się z tego korzystać jak najwięcej. Zastanów się, czy naprawdę chciałbyś taki być. Czy chciałbyś tak żyć. Być może, te osoby, które Ciebie fascynują wcale nie są takie dobre, jak Ci się wydaje. Też swego czasu miałam takie przemyślenia, że Ci inni są lepsi. Ale to nie prawda. Każdy człowiek jest tak samo wartościowy, ale też każdy potrzebuje czegoś innego...

  • Lestat

    Chyba macie rację, spróbuję spojrzeć na to z innej perspektywy. Można przyjąć, że są bardziej produktywni w nauce. Dziękuję za odpowiedzi.

  • vez

    Jako ze tak zawialo studiami, tez studiuje, jestem na piatym roku studiow i cale ostro sie uczylem (i wciaz ucze), podczas gdy inni imprezowali i sie zabawiali, slizgajac sie z roku na rok. Dzis w wiekszosci pracuja i calkiem dobrze sobie radza. Roznimy sie niewatplwie - oni posiadaja wiekszy bagaz doswiadczen spolecznych, a ja wiedzy oraz praktyki w zakresie w ktorym sie dalej ucze. Oni korzystali z zycia, ja sie poswiecalem nauce. To byl moj wybor. Kazdy wybral swoja sciezke rozwoju. A czy byl to dobry czy zly wybor - po co sie nad tym zastanawiac, czy to cokolwiek teraz zmieni? Nie ma co zalowac - zyc oraz podejmowac decyzje uczymy sie przez cale zycie ;) Wazne by podejmowac je zgodnie z soba.
    I podobnie pytanie czy ktos jest gorszczy czy lepszy - czy to pytanie tak naprawde ma sens? Schodzac z pytaniem poziom nizej - nawet jezeli oceniamy wybory innych, ktore zdeterminowaly osoby takimi jakimi sa dzis (wyglad - cwiczenia, dobrze platna praca - lata praktyki), to i tak nasza jest ocena jest subiektywna i podyktowana przez nasze filtry umyslowe. Nie ma regul matematycznych oceniajacych wartosc danej jednostki ,nie ma uniwersalnych schematow zyciowych, bo kazdy z nas jest inny, taki pech ;) Wazne by zyc i postepowac zgodnie z soba.

    Studia, kariera, pieniadze, wyglad sa tylko srodkiem posrednim do osiagania w zyciu tego co jest jedna z najwazniejszych "rzeczy" - zycia i czerpania z niego radosci. Galopujac przez studia, prace oraz porownania siebie do innych, izolujac sie w myslach zapominamy o tym, by po prostu zyc. Zreszta, to sa tylko studia, to jest tylko praca, to jest tylko wyglad, a przeciez jest jeszcze tak wiele rzeczy poza nimi np. ponoc na Marsie jest ciekawy widok na Ziemie o tej porze roku ;P

    Cenna sztuka jest sie zatrzymac na chwile i zdac sobie sprawe z tego *jak jest*, czerpiac radosc z chwili.

    PS. Dzieki Michale za bloga, stanowisz niesamowita inspiracje do dzialania oraz walki o lepsze jutro. Czytuje Cie od pewnego niedlugiego czasu, jednak z reguly bywam tylko cichym oberwatorem ;)

  • Gal Anonim

    Vez, całkowicie się z z Tobą zgadzam. :)

  • Paula87

    Ja też się z Wami zgadzam:)

  • Prawda jest taka, że to społeczeństwo wgrało nam do głowy definicję "piękna" bycia lepszym czy gorszym. Grunt to wyrwać się z tego schematycznego myślenia, być sobą i się nie przejmować. :)

  • gorszy czy lepszy

    A co powiecie, jeżeli to w otoczeniu są osoby, które ciągle cię porównują. Codziennie mówią, o tym że "x" zarabia więcej, że "y" ma samochód służbowy, że "z" nie buja w obłokach, i że pan "s" ma pewną pracę na etat, a ty nie masz nic, robisz za darmo, itd... Oznajmiają ci, każdego dnia, że dokonałeś złych wyborów i dają do zrozumienia, że jeszcze mogę to zmienić. Co gorsze ja uświadamiam sobie, że mają w tym wszystkim rację, ale z drugiej strony chcę brnąć dalej w to, co zacząłem. To demotywuje od działania. Pierwsze małe sukcesiki są za mną, ale zarabiam dużo, dużo mniej niż wcześniej na etacie. A czas się usamodzielnić.

    No i co? Jak wyskoczyć z tej demotywującej kuli śnieżnej? Jak nie wyskoczę, to się w końcu o coś rozbiję.

  • Lestat

    "Oznajmiają ci, każdego dnia, że dokonałeś złych wyborów i dają do zrozumienia, że jeszcze mogę to zmienić. Co gorsze ja uświadamiam sobie, że mają w tym wszystkim rację, ale z drugiej strony chcę brnąć dalej w to, co zacząłem." Wydaje mi się, że złapałeś przejściową pracę, która Cię nie satysfakcjonuje co utracie wcześniejszej. Ja bym robił przejściowo to co zacząłeś i popołudniami szukał lepszej, bardziej motywującej pracy. A jakbym znalazł to bym rzucił to co jest mało motywujące na rzecz tego bardziej motywującego. Przykład ode mnie z życia: Nie dostałem się na studia, na które chciałem iść, poszedłem na takie na jakie się dostałem i studiowałem tam przez rok, ale cały czas miałem w głowie poprawienie swojej matury i dostanie się na to co zaplanowałem. I po roku studiowania i poprawie swoich wyników byłem już tam gdzie zaplanowałem. Może to trudne, ale wygląda na to, że nie ma innej drogi a życie jest zbyt krótkie żeby sobie pozwolić na popełnianie świadomych błędów, trzeba robić to co jest najlepsze w danej sytuacji

  • gorszy czy lepszy

    Nie nie, to raczej nie o to chodzi Lestat. Ta praca, w której jestem teraz, to jest miejsce, do którego chciałem się dostać i kombinowałem i walczyłem, żeby tu się zatrudnić. Problem jest tylko taki, że jestem tam na takich zasadach, które sprawiają, że nie mogę na tą chwilę osiągnąć dochodu, który byłby akceptowalny i konieczny do utrzymania się. Wyjściem jest połączenie tego zajęcia z drugą pracą o podobnym profilu.

    Ale właściwie rozchodzi się o to, że po takich rozmowach, podczas których rodzice wyrzucają mi wszystkie wady mojej pracy nie mogę znaleźć już siły na to żeby się skupić i walczyć dalej, by się tam pokazać z jeszcze lepszej strony.

    Sytuacja nie jest na pewno bez wyjścia. Szukam cały czas w sobie różnych źródeł motywacji. Niestety często jest tak, że nie chce mi się wstać z łóżka, żeby jechać do roboty i zarobić. A potem uświadamiam sobie, że jestem po prostu leniem.

    Rodziców nie zmienię. Mogę zmienić tylko siebie.

  • Stary, zawsze, ale to zawsze dla kogoś będziesz tym "gorszym". Dla jednych, bo za mało zarabiasz, dla innych, bo za mało oddajesz biednym, dla jeszcze innych, bo nie do tego kościoła chodzisz, bo nie masz tytułu naukowego albo masz za "mały", bo zadajesz się z "nie takimi" ludźmi, bo palisz konopie, zamiast pić alkohol jak normalni ludzie... no tak w nieskończoność można. Jedno pytanie: czyje to jest życie? Każda decyzja, każdy czyn ma swoją przyjemność i swoją cenę. Jeśli wybrałeś w pełni świadomie i zaakceptowałeś minusy swojej sytuacji, to się tego trzymaj. Najgorsze, co możesz, to dopuścić do siebie wątpliwości. Inni niech gadają, gadać będą zawsze, a najbardziej o tych, którzy idą pod prąd.

  • gorszy czy lepszy

    Trudno nie odmówić ci racji Witostr. Dziś znalazłem w szufladzie wydrukowany jakieś rok temu artykuł o "Pozytywnych intencjach". To chyba też z bloga Michała. Zastosuję ponownie rady z tego artykułu podczas każdej rozmowy, która będzie zgniatać mój dobry humor i zapał.

    Szkoda tylko, że tą psychikę tak trudno okiełznać. A może łatwo. Tylko ja wyrobiłem sobie przeświadczenie, że jest trudno? ;)

    Pozdrawiam,
    ani gorszy ani lepszy :D

  • Pesymista?? Realista??

    Wiesz Michał, czy panie Michale jak wolisz nie chcę się czepiać, ale nie każdy (jak mówiłeś w nagraniu)ma te same możliwości, nie każdy jest taki sam, itd. Może ja sie nie znam i wgle sorry, bo to troche czepianie sie na siłe, ale co powiesz o ludziach niepełnosprawnych?
    Oprócz tego, to ogólnie nagranie świetne :)

  • sneape

    wydaje mie się, że mówienie, że wszyscy są równi, to naginanie rzeczywistości. Hitler, Stalin nie byli przypadkiem gorsi od Matki Teresy?

    • ZXCV

      Odwrotnie, gdyż oni coś robili a nie udawali

  • ktośśśśśś

    a co z jakimś dziwnym, nie umiejętnym byciem tym, kim się chce? Powiedzmy, ze chcesz być zabawniejszy, mieć więcej energii, podczas kiedy jesteś masakrycznie spokojny, ponieważ jak już zaczynasz szaleć, to sie cofasz, bo czujesz, ze nie wychodzi? mhm?

  • Praktyk

    Wypracowałem sobie logiczny schemat na problem z zaniżoną samooceną w stosunku do innych.

    NIKT nie ma wartości większej niż JA, bo dla mojego fizycznego i mentalnego istnienia najważniejszą osobą mogę być tylko ja sam.

    W praktyce wygląda to następująco:
    nikt za mnie nie zje obiadu, nie zrobi siku, to ja odczuwam przyjemność z czegoś co lubię, nikt tego nie może mi dać, więc nie może być lepszy od mnie. Skoro ktoś byłby bardziej wartościowy niż ja, to np.: jak się on naje to ja powinnem już nie być głodny. Oczywiście totalna bzdura. Tak samo jak z tą wartością, czy jak byliśmy mali to mieliśmy jakąś samoocenę, każde dziecko samo dla siebie jest najważniejsze i robi co chce.

  • Wszyscy inni - każdy równy. Porównywanie to głupota. Jak można stwierdzić co jest lepsze - jabłko czy gruszka? Obie rzeczy są zupełnie inne, tak samo jak każdy człowiek jest inny.

  • Pesymista Realista - Dlaczego miałbyś twierdzić, że ludzie niepełnosprawni są gorsi? Czy fizyczne możliwości określają wartość człowieka? Czy to, że ktoś nie ma nogi albo jest upośledzony w jakiś sposób oznacza, że jest mniej człowiekiem niż ktoś fizycznie zdrowy? Jak dla mnie ludzie niepełnosprawni sami siebie czynią niepełnosprawnymi, bo uwierzyli, że są gorsi od "zdrowych". Fizyczność to tylko jeden z tysiąca aspektów, które możesz wziąć pod uwagę oceniając człowieka.

    sneape - Hitler i Stalin w swoim modelu świata robili dobrą rzecz - wierzyli, że to jest właściwe. Nie oznacza to oczywiście, że przez innych jest to postrzegane w zupełnie inny sposób. Ale biorąc pod uwagę wielość możliwych perspektyw Twoja ocena pozostaje tylko Twoją oceną i nie jest ona ostateczna - nie możesz "obiektywnie" stwierdzić, że jakiś człowiek jest gorszy od innego.

    ktoś - Przestań wychodzić z założenia, że jesteś niewystarczająco dobry taki jaki jesteś. Jeśli próby zachowania się inaczej kończą się tak, że odczuwasz silną niespójność, to być może lepiej byłoby się zastanowić nad akceptacją swojego stylu bycia?

  • Andżelika

    Jak pisze Wattles w Naukowej Metodzie Wzbogacania się, kiedy porównujesz się do kogoś innego - wychodzisz z pozycji konkurencji.

    Tymczasem każdy z nas jest kompletnie inną historią. Powinniśmy wyjść z pozycji Twórcy, Kreatora swojej rzeczywistości i zacząć tworzyć siebie na takich, jakimi chcemy być z dnia na dzień podźwiagając się na coraz wyższy poziom swojego rozwoju.

    Świetny blog! :)

    Pozdrawiam - Andżelika

  • Exodus2100

    Niezgadzam się z tym, że każdy jest równy. Nie będę tutaj pisał o takich rzeczach jak

    - lepiej ode mnie wygląda
    - lepiej dogaduje się z ludźmi
    - umie to zrobić lepiej ode mnie
    - jest lepszy’a gdyż jest pewny’a siebie
    - bo ma dużą firme i zarabia kupe kasy
    - bo ma dziewczynę/chłop

    Bo te rzeczy mogą być dla kogoś ważne, ale nawet gdy je mamy to jest coś co moim zdaniem całkowicie minimalizuje wartość człowieka lub ją skreśla, mam na myśli nasze poważne życiowe błędy. Podam przykład przez większość życia byłem egoistycznym perfekcjonistą, który zawsze zwalał winę na innych za swoje własne błędy, dopiero po wielu latach to zrozumiałem i dotarło do mnie ile krzywdy wyrządziłem ludziom w mojej rodzinie, to jest pierwszy błąd, a drugi jest taki gdy wracałem ze sklepu spotkałem pijanego Pana leżącego na chodniku, który prosił mnie o pomoc a ja nie umiałem mu pomóc, stchórzyłem i odszedłem, z powodu tych błędów czuje się okropnie. Czy osoba taka jak ja może mieć jakąkolwiek wartość popełniając takie błędy, w mojej sytuacji jestem najgorszą osobą na tym forum, mógłbym mieć 10000 sukcesów i wszystkie rzeczy wymienione przez Vii ale i tak te błędy skreślają moją wartość bo nie ma nic gorszego niż krzywdzenie innych.

  • Henry K.

    A co, jeśli pewnych aspektów tego, jaki jestem absolutnie nie potrafię zaakceptować? Np ostatnio ktoś, kogo uważałem za przyjaciela powiedział mi, że powiniennem postępować tak, jak on mi podpowiada, bo jest ode mnie "mądrzejszy". Bardzo mnie to zabolało. Zapytałem dlaczego uważa, że jest mądrzejszy a on odpowiedział, że dlatego, że jest bardziej inteligentny, ma więcej doświadczenia życiowego, więcej przeżył, więcej książek przeczytał.. Powiedziałem, żeby w takim razie znalazł sobie przyjaciela na jego poziomie intelektualnym, który będzie dla niego partnerem. Poczułem, że robi mi łaskę, że ze mna rozmawia, ale nic z tych rozmów nie wynosi. Czy w ogóle możliwa jest jakakolwiek relacja z osoba, która ujawniła, że ma na mój temat taką opinie? Czy ktokolwiek byłby w stanie sie tym nie przejmować, że ktoś bliski go tak postrzega i byc otwartym na dalszą relację? Ja poczułem, że straciłem zaufanie do tej osoby, bo skoro ktoś, kto mnie dobrze zna tak twierdzi, to prawdopodobnie tak własnie jest. Zresztą całe życie w różnych sytuacjach międzyludzkich wyrażnie się to ujawniało. Zawsze miałem problem z interpretowaniem zachowań innych, reagowaniem w sytuacjach społecznych. Te braki intelektualne uniemozliwiały mi wejście na wyższy poziom znajomości. Nieraz miałem osoby z którymi byłem blisko, ale jakoś one nie pozwalały mi przekroczyć pewnej granicy zażyłości, własnie przez to, że nie dorastałem do ich poziomu. Póżniej widziałem jak te osoby wchodziły w dialog z kimś innych i otwierałem oczy ze zdziwienia, bo ze mną tak nie rozmawiają. Niestety to ta głupsza osoba ustanawia w relacji pułap powyzej którego relacja nie może się wzbić, i nie potrafię się pogodzić z faktem, że tą osobą jestem ja. Ta jedna rzecz rzutuje na całe moje poczucie własnej wartosci, gdyż jest to rzecz, której nie umiem zaakceptować. Wolałbym w ogóle nie żyć, niz być głupim. Niestety jest to coś, czego nie da się zmienić a ludzie ciagle dają mi sygnały, ze taki własnie jestem. Nie wiem, co robić. I jeszcze wracajac do mojego przyjaciela: czy ktos z normalnym poczuciem własnej wartosci przejalby sie taka wypowiedzią jaka ja usłyszałem i która dla mnie sprawia, że cała relacja z tą osoba nie ma w ogóle racji bytu? Dodam jeszcze, że osoba ta notorycznie daje mi do zrozumienia, ze moje zdanie nie ma dla niej znaczenia, a moje przemyslenie nie wnosza wiele do jego wiedzy o świecie. Przynajmniej ja tak interpretuję jego zachowanie. Ponadto zawsze podważa moją własna opinie w moich oczach mówiąc, że to tylko moje zdanie, swoja zaś przedstawia jak prawdy objawione. Oczywiście kiedy go konfrontuję w tej sprawie, zaprzecza. Nie uwaza, że się wymadrza, po prostu wie jak jest. I może faktycznie tak jest, bo część z tego co mówi po czasie się sprawdza. Zupełnie nie wiem jak sobie poradzic z tą sytuacją. Nie wiem, czy ta osoba traktuje mnie źle, czy ja nadinterpretuję pewne rzeczy i jestem przewrazliwiony.

  • Leszek

    Henry K. Przeczytaj sobie książkę Anthony de Mello "Przebudzenie" Będziesz wiedział co o takich ludziach myśleć. (właściwie książeczkę to jest krótkie, ale bardzo wartościowe). Jest w każdym empiku i w sieci też jest. Pozdrawiam

  • Eikichi

    Nagranie naprawde pomogło! Od razu po przesluchaniu go zmieniło się moje myslenie na ten temat . Odkryłem w sobie ze zawsze sie porównywałem z innymi osobami, oceniałem który jest lepszy i to doprowadziło do gwałtownego spadku mojej pewności siebie. Ale dzieki twojemu blogowi zaczynam ja znowu odzyskiwac. Dziekuje!
    Pozdrawiam!

  • Karolina

    A co jeśli mam siostrę bliźniaczkę? Wszyscy mówią że każdy ma własną ścieżkę itp ale my właśnie idziemy po niej razem. Ta sama szkoła, Ci sami znajomi, dom, rodzina, ... I ludzie nas ciągle porównują?! Jak przestać przejmować się tym że ludzie np. uważają że ona jest lepsza? Ja sama się do niej porównuję pod kryterium; jak nas postrzegają ludzie? Jak przestać myśleć że ona jest lepsza ode mnie?!

  • Przede wszystkim chciałam ogromnie podziękować za ten podcast. Dla mnie choroba porównywania się to główny samoograniczający czynnik w rozwoju. Do tego oczywiście zaniżone poczucie własnej wartości i nerwica gotowa :) Słuchałam dwa razy tego nagrania podczas spaceru i za każdym razem, gdy dochodziłam do momentu "wyobraź sobie, że wszyscy są równi i że schemat porównywania znika" - czułam ogromną ulgę. Jednak ta ulga trwała dosyć krótko. A dosłownie mówiąc do najbliższego spotkania z innym człowiekiem. Mam zatem podstawowe pytanie: jak z tym pracować? Jak przestać się porównywać do innych, jeśli robię to od 30 lat? Z góry dziękuję za odpowiedź.

  • Kas

    Dzięki Tobie właśnie odkryłam drugi powód mojej nieśmiałości. Pierwszy odkryłam kilka lat temu jak sobie zdałam sprawę ( w pewien sposób przypomniałam) że byłam molestowana w dzieciństwie. Przed tymi wydarzeniami zawsze byłam pewna siebie i roześmiana. Po tym zdarzeniu nagle stałam się nieśmiała, obwiniałam o wszystko siebie, myślałam że to była tylko i wyłącznie moja wina. Ale jak to mogła być moja wina skoro miałam kilka lat? Mój umysł te wydarzenia wyparł ze świadomości i dopiero 4 lata temu sobie zdałam z tego sprawę. Jednak, mimo że walczę i stawiam kroki do przodu, to ciągle czuje że nieśmiałość ciągle sprawia że nie mogę w pełni rozwinąć skrzydeł. Ciągle mam niską samoocenę, jak coś mi się uda to stawiam na to że los był łaskawy, jestem wobec siebie straszliwie krytyczna.
    Dzisiaj odkryłam że drugim powodem mojej nieśmiałości jest właśnie klasyfikowanie ludzi, porównywanie każdego człowieka do siebie. Właściwie, to nie wiem jak z tym skończyć. Zawsze jak widzę dziewczynę/chłopaka to wystawiam sobie ocenę względem tej osoby. To straszliwie męczące! Jak mam sobie przemówić do głowy że wszyscy są tak naprawdę równi?? Dlaczego mam taki schemat myślenia? Grunt że zdałam sobie z tego sprawę. Dziękuję i pozdrawiam.

  • Karol

    Dzieki tobie Michał odkrylem koeljny powod mojego niskiego poczucia wlasnej wartosci zawsze w szkole bylem najlepszy ze wszystkiego i ogolnie bylem w grupie "najlepszych" po pewnym czasie stalo sie tak ze nie moglem byc ze wszystkiego najlepszy i zdarzali sie ludzie lepsi ode mnie przez co czulem sie ze jeste gorszy i bezwartosciowy bo ktos "zajal moje miejsce". Balem sie ze jak bede gorszy i to zaakceptuje to przestane dazyc do tego by byc lepszym teraz wiem ze akceptacja uwolni mnie od cierpienia i da mi wewnetrzny spokoj i luz