Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Eksperyment #1 – podsumowanie

4721798240_0beb2a46ab_z

Photo by Βethan

Dla większości z nas pierwszy eksperyment już się zakończył, a więc czas na podsumowania. W tym wpisie znajdziesz parę słów na temat naszych doświadczeń związanych z wcześniejszym wstawaniem przez 15 dni.

Jeśli jeszcze nie słyszałeś o idei eksperymentów, zobacz video Eksperymenty! lub opis pierwszej inicjatywy – Wczesne wstawanie.

 

Liczby

Oficjalnie (według arkusza Eksperymentów) w inicjatywie wzięło udział dokładnie 150 osób, z czego niektóre nadal eksperymentują ze względu na późniejsze rozpoczęcie swojej 15-dniowej próby. Przypuszczam, że wiele osób uczestniczyło nieoficjalnie, nie korzystając z arkusza, więc liczba biorących udział zapewne jest znacznie wyższa.

Tak wygląda fragment arkusza eksperymentów, w którym uczestnicy śledzili własne postępy. Jak widać, spore zaangażowanie i aktywność motywowała każdego do bycia wytrwałym :)

 

Eksperyment wcześniejsze wstawanie

 

Moje wrażenia

Ten eksperyment pozwolił mi wyrobić nawyk wstawania o 7.00 – ostatnio ze względu na nieregularny tryb dnia i dość późne chodzenie spać wstawałem zwykle koło 8.00. Spośród 15 dni eksperymentu tylko w jeden dzień nie wstałem o ustalonej porze, ale o tym za chwilę.

Przez większość czasu miałem więcej energii w ciągu dnia niż przed eksperymentem. Mimo krótszego snu byłem mniej senny i utrzymywałem wysoką koncentrację podczas pracy (inaczej było tylko przez pierwsze dni inicjatywy). Wydaje mi się, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest lepsza jakość snu – gdy organizm ma mniej czasu na wyspanie się, naprawdę dba o to aby ten czas był dobrze spożytkowany. W efekcie śpiąc mniej wysypiasz się lepiej :)

Jednocześnie zauważyłem, że od czasu do czasu organizm wysyłał mi sygnał o tym, że potrzebuje trochę odpoczynku. Właśnie tak było w przeddzień poranka, w który postanowiłem pospać dłużej – po dość ciężkim dniu bowiem miałem silne odczucie, że potrzebuję więcej snu. Wiem, że była to dobra decyzja i Ciebie również zachęcam do słuchania swojego ciała – nie warto za wszelką cenę osiągać celu, jeśli ciało mówi Ci inaczej.

Oczywiście chętnie będę kontynuować nawyk w przyszłości odejmując kolejną godzinę od swojego poranka. Jakość pracy po przebudzeniu jest bowiem u mnie naprawdę wyjątkowa, a i poranne bieganie lub spacer to bardzo przyjemna rzecz.

 

Wasze wrażenia

Czyli to jak Wy odebraliście ten eksperyment i jakie mieliście z nim doświadczenia. Najlepiej będzie jak oddam głos konkretnym osobom, które wypowiadały się na forum, na blogu lub na facebooku.

Gdyby ktoś z zacytowanych nie chciał, aby jego wypowiedź tutaj była – proszę o informację.

Początki były ciężkie, ale gdy w drugi dzień zawaliłam i wstałam później w jakiś sposób mnie to podbudowało i jeszcze bardziej zmotywowało do walki :)

Uważam eksperyment za ogromny sukces – gdyż zaplanowałam wstawanie na 7:45, a budzę się ok 6:00 a najpóźniej o 7:30! :-)
W weekendy mam czas podjechać po ciepłe bagietki na śniadanko. W tygodniu rankiem ogarniam sprzątanie, praniem etc, dzięki czemu po pracy mam wolne popołudnia i wieczory. Rewelacja! Wprawdzie wcześniej jestem zmęczona (już ok. 00:00), ale zdecydowanie preferuję wczesne wstawanie, niż późne chodzenie spać.

Leila

Dzisiaj po raz piętnasty wstałam wcześnie rano. Nie sądziłam, że uda mi się przetrwać cały eksperyment bez żadnego zaspania, a już na pewno nie wyobrażałam sobie, że po tych dwóch tygodniach będę chciała kontynuować poranne pobudki. Okazało się jednak, że ta dodatkowa godzina rano to świetny moment na trochę ćwiczeń fizycznych, nadal będę więc starała się wcześnie budzić :)
Co najbardziej mi pomogło? Bardzo prosta rzecz – odsłonięte okna, przez które wpadało światło. Raz, z przyzwyczajenia zasłoniłam je wieczorem i rano naprawdę czułam różnicę.
Ogólnie, jestem zadowolona i pełna energii. Z niecierpliwością czekam na następny eksperyment :)

Ignorantia

uff, nie jest łatwo. W każdym razie drugiego dnia wstałam o 6:00, wzięłam książkę i …..prawie zasnęłam. Muszę jednak znaleźć sobie jakieś aktywne zajęcie poranne:)
generalnie nie mam problemu z budzeniem się o 6:00 (organizm się szybko uczy i zapamiętuje godzinę, tylko nie zawsze mam motywację żeby wstać z łóżka.

a_gap

Wszyscy którzy narzekają na brak czasu, dzięki wstawaniu o godzinę wcześniej mają 7 godzin w tygodniu.
To tak jak dzień wolny od pracy.

Przemysław Kajak

Im większa motywacja do tego, żeby działać, tym łatwiej się wstaje. Gdy mam zaplanowane coś, co jest dla mnie bardzo ważne, to podnoszę tyłek z łóżka z prędkością światła. Wymówki typu „poleżę jeszcze 5 minut”, „nie chce mi się” itp. pojawiają się tylko wtedy, gdy nie mam zaplanowanego poranka, lub nie mam odpowiednio silnej motywacji, do realizacji moich planów.

Stanisław

Moje podsumowanie: Wstawałem ciągle o godzinę wcześniej . Zacząłem o 9.00 skończyłem o 7.00. Na początku było ciężko bo zaraz po obudzeniu miałem ciężkie powieki i zły dialog wewnętrzny. Po jakimś czasie wszystko sie poprawiło. Nie miałem dialogu i miałem o wiele więcej energii i zacząłem wstawać nawet przed budzikiem. Zyskalem kilka dobrych godzin :)

czaki91

Jak widać, nie zawsze było łatwo, ale efekty są zadowalające.

Gratuluję wszystkim uczestnikom, również tym, którzy w wielu miejscach arkusza mieli znak “-“, który oznaczał, że tego dnia się nie udało. Nie wszyscy bowiem mają tyle odwagi aby publicznie przyznać się do tego, że się kilka razy nie udało.

To był (i jest) kawał dobrej roboty w zakresie wyrabiania nawyków. Gratuluję! :)

Oczywiście zachęcam do umieszczania własnych podsumowań na forum lub tutaj, w komentarzach. Niech Wasze doświadczenia będą motywacją dla kolejnych uczestników tego eksperymentu. Nie jest on bowiem zamknięty – niech każdy, kto czuje potrzebę wcześniejszego wstawania przyłączy się do inicjatywy i wdroży ten wyjątkowy nawyk w swoje życie.

Jak widzisz dzięki eksperymentom, zmianie nawyków i ciągłym doskonaleniu się – doprowadziłem do perfekcji swoje gospodarowanie czasem. Zapraszam Cię do poznania moich metod i autorskiego programu Life Architect – Zarządzaj Swoim Czasem, po którym będziesz mógł w pełni radzić sobie z uciekającymi minutami.

Już wkrótce kolejny eksperyment :)

Zostaw komentarz

  • Jeśli w ciągu dnia masz deficyt energii najwygodniej wrzucić drzemkę. Wbrew pozorom działa idealnie.

    Ja jeśli planuje dnia X wstać o jakiejś nowej godzinie to dzień-dwa wcześniej wstaje nienaturalnie późno/wcześnie i organizm się dopasowuje.

    Nie ukrywam, że czekam na kolejne :)

  • Damian Szorc

    Świetnie, już się nie mogę doczekać tego co będzie następne ;)

  • Jakub Mikołajczak

    Michał – przede wszystkim gratulacje za to, że udało Ci się zarazić eksperymentem tak ogromną ilość osób!

    Ja przyznaje się, że przestałem w pewnym momencie uzupełniać arkusz z powodu braku dostępu do internetu. Będąc w ciągłej podróży nie miałem jak regularnie notować swoich wyników. Nie był to więc dla mnie najlepszy czas na tego typu eksperyment, więc planuje powrócić do niego, gdy zaczną się studia i bardziej „normalny” dla mnie tryb funkcjonowania.

    Nie udało mi się wstać dotychczas trzy raz – w tym jeden raz dlatego, że do 5 rano bawiłem się na weselu :)

    Przyznam, że jestem ogromnie ciekaw kolejnego eksperymentu i mam nadzieję, że tym razem będę w stanie precyzyjniej do niego podejść.

    Pozdrawiam
    Jakub Mikołajczak

  • Jacek

    Problem wstawania mam od zawsze. Jestem jeszcze uczniem szkoły średniej. Zazwyczaj wygląda to u mnie tak, że wstaję ~10-25min przed wyjściem z domu (a więc o różnych godzinach – bo na różne godziny mam do szkoły),a w soboty i niedziele śpię do 10-13…

    Robiłem też np. na wakacjach takie próby wstawania np. codziennie o 8 rano ale rzadko sie udawało,albo byłem potem długo „nieprzytomny”.

    Jako, że najwcześniej do szkoły mam na 7, a w taki dzień wstać muszę najpóżniej o 5:50, chciałbym (utopijnie?) wstawać codziennie o równej godzinie – czyli myślę 5:30. (może kiedyś 5:00?).

    Czy taki plan ma możliwość realizacji? Czy lepiej po prostu wstawać godzine wczesniej?
    Tzn. jak 5:50, to 4:50, jakbym mial wstawac o 7:40, to o 6:40, itd. – a soboty i niedziele np. o 8:00?

    (nie wiem jeszcze jak bym się zmusił do wstawania takiego rano – ZAWSZE u mnie jest „jeszcze 5 minut”, kolejna „drzemka” w telefonie, itd.. Nawet jak musze sie uczyc, to wstając o tej np.5:00 zeszyt czytam w łóżku i zasypiam – mimo iż dzien wczesniej obiecywalem sobie, ze wstane,wezme prysznic,cos zjem i siade sie uczyc przy biurku).

    Jednak jeśli MUSZĘ wstać – praca, albo praktyki w szkole, ranny pociąg, jakiś ważny egzamin czy inne ważne wydarzenie – bez problemu daję radę wstać i o 5:00. Czasem nawet i budze sie pare min przed budzikiem dzieki zegarowi biologicznemu i czuje sie nawet wyspany;)
    Wnioskuje z tego, ze to jakas kwestia podejcia-zaprogramowania umysłu że jest się wyspanym ;) Zmiana nawyków.
    Bardzo fajnie opisał to Stanisław Koczkodaj,którego zacytowałeś Michale we wpisie.

    Pozdrawiam i dzieki za odpowiedzi:)

  • Jacek

    Dopowiem jezscze: Stanisław w owym cytacie pisał o motywacji. Tylko jak ją znaleźć?;)
    Bo z motywacją typu „pouczę się na sprawdzian” to niestety jest u mnie krucho…
    Nawet z ciekawymi (dla mnie) rzeczami, jak jakiś projekt (pracując przy komputerze) który mógłbym rano porobić – czyli wlasnie de facto „zaplanowac sobie poranek” – jest ciężko, bo „zawsze moge zrobic to pozniej”, albo automatycznie uruchamiany tryb „jeszcze 5 minutek mode”

  • Grzegorz :: programowanierozwoju.pl

    Cześć!

    Nie przystępowałem do eksperymentu tak dokładnie jak jego uczestnicy, których opinie tutaj zamieściłeś, ale przypomniałem sobie dzięki Tobie, że kiedyś udawało mi się zupełnie wcześnie wstawać, bo nauczyłem swój mózg chodzenia spać o wyznaczonej przez niego (!) porze i budzenia się około 7.00.

    Wróciłem do tego i znowu jestem na wyższym poziomie efektywności – nie muszę robić sobie drzemek w środku dnia, bo zasypiam wcześniej i wstaję wcześniej – mam cały dzień dla siebie :) W weekend, jeśli potrzebuję uzupełnić energię nieco mocniej – robię sobie 2 godziny snu po porannej dawce pracy. Potem przychodzą nowe pomysły i czuję się, jakby weekend trwał 4 dni – dwie soboty i niedziele. W końcu budzę się dwukrotnie :)

    Tak więc Twój eksperyment zadziałał nie tylko na tych, którzy brali w nim udział. Dzięki

  • Kasia eM

    Ja przyznam, że zrezygnowałam w końcu z eksperymentu. Też wypadł w nienajlepszym dla mnie czasie, bo kończę pisać pracę magisterską, co najlepiej idzie mi późnym wieczorem i nocą (w dzień jest za dużo rozpraszaczy i innych spraw do załatwienia), więc jeśli nagle o 2 w nocy dostaję wreszcie weny, to chcę to wykorzystać.. Przez kilka dni udało mi się pójść spać trochę wcześniej niż i wstałam również wcześniej, ale potem się posypało kilka dni z rzędu i zrezygnowałam, bo uznałam, że to bez sensu.. Zwłaszcza, że starałam się spać zgodnie z rytmem snu, więc jeśli kładłam się spać o 3, to wychodziło, że mam wstać o 10:30, a jeśli o 4, to o 11:30, więc w sumie już nie wiedziałam, jaką porę wstawania mam uznać za swój cel. Poza tym jeśli nie umiałam zasnąć, to ta pora tym bardziej przedłużała się w czasie..
    Ale ogólnie chcę wstawać wcześniej i na pewno będę do tego dążyć, choć wiem, że nie zawsze się uda ; )

  • Niesamowite jest przejście tego momentu, który pewnie wielu z nas ma/miało:

    Kiedy nie chce Ci się wstać, robić czegoś, pojawiają się wymówki.. ALE MIMO TO robisz co trzeba.

    Budzik wyłączony, i wstajesz. Zadanie na liście do zrobienia – niezależnie od nastroju je robisz.

    I po kilku chwilach czujesz niesamowitą radość – jednak dałem/dałam radę! I to są te codzienne zwycięstwa, i to jest piękne ;)

    Swoją drogą bardzo dobry pomysł Michał – świetnie obserwować ludzi którzy chcą zmian i pdejmują wysiłek. Nieważne czy komuś wyszło. Jeżeli nie od razu, to za ktorymś razem po prostu wyjdzie. Bo nie ma innej opcji :)

  • kuka

    Czekam na kolejne esperymenty, ten udał się choć w weekendy odpuszczałem, gdyż później chodziłem spać. Ale za to od poniedziałku do piatku godzina 6 już na nogach i naprawdę lepiej się czuje w ciągu dnia, nie ziewam …aż tyle, w nocy się nie przebudzam jak to było wczesniej. Będę na pewno kontynuował wstawnie o 6, warto!

  • Jakoś nie widzę problemu ze wstawaniem o określonej godzinie. Może dlatego, że nigdy nie miałem z tym problemów.

    Ja robię to nieco inaczej niż większość ludzi. Nastawiam budzenie (alarm w telefonie komórkowym) o godzinę wcześniej niż chcę wstawać, a potem drugie o właściwej porze. Mam zatem pierwszy sygnał o 6.00, a drugi o 7.00. Zwykle jednak wstaję parę minut przed siódmą i drugiego alarmu już nie potrzebuję. Ta metoda jest bardzo prosta i nie przysparzała mi nigdy problemów. Zawsze mnie dziwi, że tak wiele osób ma problemy ze wstawaniem…

    A jeśli chodzi o drzemki w ciągu dnia – to jest idealne rozwiązanie. Między 16-17 ucinam sobie codzienni 20minutową drzemkę. Robię to w fotelu przed komputerem (potrzebna jakaś poduszka do utrzymania głowy lub odpowiednio przystosowany fotel). Nawet budzika nie muszę nastawiać. Za każdym razem 20 minut jak w zegarku :)

  • Caddy

    Jestem w liceum i zwykle budziłam się na ostatnią chwilę. Często w przeszłości zdarzało się, że biegłam przez całą drogę, a często i tak byłam spóźniona te kilka minut.

    Ta jedna, malutka godzina sprawiła nie tylko, że przestałam się spóźniać, ale również dzięki temu znalazłam czas na takie przyjemności jak książka, dłuższe śniadanie na balkonie przy wschodzącym słońcu i wiele, wiele innych. :)