Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Planowanie w procentach

5712388600_a6eaff68d6_z

Photo by 3ammo

W świecie, w którym jednocześnie chcemy realizować własne cele, uczyć się języka, pracować, czytać książki, mieć czas dla siebie i jeszcze kilka innych rzeczy, ułożenie sobie odpowiednich priorytetów może być sporym wyzwaniem.

W tym artykule przedstawię Ci prosty sposób na to jak rozplanować sobie nadchodzący miesiąc pod kątem procentowego udziału konkretnych projektów czy aktywności w danym dniu lub tygodniu.

 

Większość osób nawet jeśli już podjęło decyzję związaną ze swoimi priorytetami na najbliższy czas zapominają o podjęciu decyzji związanej z rozdziałem swojego zaangażowania między wybrane priorytety. Często bowiem tych priorytetów będzie więcej niż jeden – nie spotkałem jeszcze osoby, która z wielką motywacją by stwierdziła „Przez najbliższe dwa miesiące caaały swój czas przeznaczę na naukę języka!”.

Osoby zmotywowane do działania chcą więcej i wybierają sobie dwa, trzy a czasami nawet kilka priorytetów na raz. Oczywiście nie zawsze jest to dobra strategia, bo gdy priorytetów jest zbyt wiele, to nic nie jest priorytetem. Jednocześnie efektem wyboru tylko jednego lub dwóch może być zbyt mała różnorodność a więc i mniejsza motywacja.

 

Osobiście nigdy nie zajmuję się jednym projektem na raz, bo uwielbiam różnorodność tego czym się zajmuję. Moja działalność biznesowa to szkolenia, coaching, sklep Neureka, tworzenie Life Architect, pisanie na blogu i parę innych mniejszych aktywności. Oprócz działania w zakresie biznesu dużo czasu poświęcam na podróżowanie, szkolenie się, rozwój w innych formach no i oczywiście czas wolny, relacje, itp.

Przykładowo na dany miesiąc mogę wybrać sobie dwa główne priorytety – koncentrację na rozwoju w zakresie coachingu (wybrać się na jakieś szkolenie, przestudiować kilka książek i przeznaczyć dużo czasu dla klientów) oraz tworzenie nowego Life Architect, a także kilka mniejszych priorytetów – pisanie na blogu, zorganizowanie szkolenia online, czas dla moich bliskich, ruch fizyczny.

 

Gdybym działał tak jak kiedyś, nie określając jasno i wyraźnie jaką część mojego czasu chcę przeznaczyć na który element, mógłbym tylko pomarzyć o czystości umysłu i dobrej koncentracji. Pojawiłyby się bowiem myśli typu „a może powinienem robić teraz coś innego?”, „czy to co robię teraz to aby na pewno dobry wybór?”, itp. Chaos myśli w takiej formie nie pozwalałby mi na skupienie swojej uwagi na tym co w danej chwili robiłem.

Znalazłem więc proste rozwiązanie – określenie procentowego udziału każdego projektu w ramach czasu, którym dysponuję.

 

Pozwól, że wytłumaczę Ci to na konkretnym przykładzie. Naszym bohaterem będzie Kasia, która ma 27 lat, mieszka w dużym mieście i pracuje na etacie jako księgowa, od 9 do 17. W domu jest o 17.30 a spać idzie o 23.30, co daje jej 6 godzin czasu wolnego.

Kasia chce się rozwijać w zakresie swojej własnej osobowości jak i kariery. Ma więc dużo planów i spore pokłady ambicji, ale jakoś z niczym nie może ruszyć do przodu.

Wpada jej więc do głowy pomysł: „Wezmę kartkę papieru i zapiszę swoje priorytety!”. Tak też czyni – wypisując takie zadania jak: nauka języka hiszpańskiego, rozwój wiedzy w zakresie księgowości oraz regularne odwiedzanie klubu fitness. Pod spodem dopisuje również aktywności, które są już obecne w jej życiu: odpoczynek, prace domowe, spotkania z bliskimi.

 

To wciąż za mało aby wiedzieć za co zabrać się najpierw – odezwać mogą się bowiem osobowości, dla których ważniejszy jest odpoczynek lub spotkania z bliskimi, gdy Kasia zabierze się za naukę języka.

Nasza bohaterka więc postanawia wykorzystać ideę opisywaną w tym artykule i zaczyna dzielić swój czas między wybrane priorytety. Ma do rozdysponowania całe 100% – nie jest to całość czasu, który Kasia ma w ciągu dnia, ale całość czasu przeznaczonego na spisane aktywności. Czyli w tym przypadku 6 godzin po pracy. Podział może wyglądać następująco:

– nauka języka hiszpańskiego – 20%

– rozwój wiedzy w zakresie księgowości – 30%

– odwiedzanie klubu fitness – 10%

– odpoczynek – 15%

– prace domowe –10%

– spotkania z bliskimi – 15%

Biorąc pod uwagę taki rozkład, niezależnie od tego w jakiej kolejności za co się zabierze, Kasia będzie mieć pogląd na to ile czasu chce przeznaczyć na daną aktywność. To uspokaja myśli typu „pewnie powinienem teraz robić coś innego niż to co właśnie robię” i zapewnia produktywną czystość umysłu. Kasia więc z uśmiechem na twarzy zabiera się do działania i realizuje swoje cele :)

To jednak nie koniec naszej historii – bo Kasia zauważa, że trudno jest jej zrobić te wszystkie rzeczy w ciągu pojedynczego dnia. Zaprezentujmy jej zatem dwa możliwe warianty realizacji takiego podziału.

 

Praktyczne planowanie dnia

Photo by pouwerkerk

 

Wariant dzienny

Czyli realizacja wszystkich priorytetów w ciągu każdego dnia. Ten wariant jest przeznaczony raczej dla osób, które nie pracują na etacie – dla freelancerów, właścicieli własnej firmy lub osób jeszcze nie pracujących. Takie osoby mają więcej czasu do dyspozycji w ciągu dnia, dzięki czemu mogą nim żonglować między różnymi aktywnościami.

W przypadku Kasi, która w ciągu dnia ma tylko 6 godzin musiałoby to wyglądać w ten sposób:

– nauka języka hiszpańskiego – 1 godzina i 12 minut

– rozwój wiedzy w zakresie księgowości – 1 godzina i 48 minut

– odwiedzanie klubu fitness – 36 minut

– odpoczynek – 54 minuty

– prace domowe – 36 minut

– spotkania z bliskimi – 54 minuty

 

Wygląda na to, że taki plan byłby niemożliwy do zrealizowania – jak niby Kasia ma odklepać prace domowe w 36 minut a spotkania z bliskimi w 54 minuty ?! Musiałaby być żywym robotem. Ale nim nie jest, więc pewnie wybierze drugi wariant.

Taka opcja jest natomiast dobra dla osób, które w ciągu dnia więcej czasu przeznaczą na swoje projekty – wtedy bowiem i na odpoczynek będzie godzinka, i na spotkania ze znajomymi znajdzie się czas, i na realizacji swoich celów można się solidnie skoncentrować. Dawniej z powodzeniem stosowałem ten wariant, mimo to wkrótce potem przekonałem się do tego poniżej.

 

Wariant tygodniowy

W tym przypadku bierzesz pod uwagę czas z całego tygodnia i dzielisz go według ustalonych wielkości procentowych.

Kasia postanowiła rozdzielić zadania tylko w przypadku dni roboczych (w weekend jeździ do rodzinnego miasta odwiedzić rodziców), czyli do dyspozycji ma 5 x 6 = 30 godzin. Podział w praktyce wygląda więc następująco:

– nauka języka hiszpańskiego – 6 godzin

– rozwój wiedzy w zakresie księgowości – 9 godzin

– odwiedzanie klubu fitness – 3 godziny

– odpoczynek – 4,5 godziny

– prace domowe – 3 godziny

– spotkania z bliskimi – 4,5 godziny

 

Wygląda dużo lepiej – Kasia może teraz swobodnie planować sobie każdy dzień skupiając się na konkretnych zadaniach ze swojego planu. W poniedziałek może poświęcić 2 godziny na język, 1,5 godziny na klub fitness, 1 godzinę na odpoczynek i 1,5 godziny na spotkanie z przyjaciółką. We wtorek może przez 3 godziny rozwijać swoją wiedzę w zakresie księgowości, odpoczywać przez 2 godziny i w godzinkę zrobić i zjeść pyszny obiad. W środę może… i tak dalej, i tak dalej.

Ten wariant pozwala na skupienie się na kilku projektach jednocześnie i nie kłóci się z ideą robienia jednej rzeczy na raz – bo i tak w danej chwili koncentrujesz się na jednym zadaniu.

 

Pamiętaj, że taki podział jest bardzo szacunkowy i nie musisz chodzić z kalkulatorem w ręku ;) Często też mogą Ci wypaść niespodziewane zadania lub sytuacje, w których tak się wciągniesz w pracę (a co bardziej prawdopodobne w odpoczynek lub spotkanie z przyjaciółmi), że nie uda Ci się zrealizować swojego podziału. Pozwól sobie na to i nie stań się niewolnikiem swojej produktywności.

Niech ten podział będzie dla Ciebie tylko wspomagaczem a nie czymś, co decyduje o każdej minucie Twojego dnia. Patrząc na to z tej perspektywy ułożysz sobie wszystko w głowie wzmacniając swoją produktywność i jednocześnie dasz sobie miejsce na luz i spontaniczność.

Moje podziały procentowe są bardzo płynne i stanowią dla mnie kierunek, a nie ścisły wyznacznik. Zazwyczaj zapisuję sobie taki podział na dany miesiąc, dzięki czemu wiem na czym chcę się skoncentrować w ciągu najbliższych 30 dni. Bardzo mi to pomaga utrzymać czysty umysł i wysoki poziom produktywności.

 

Aktualizuj swoje podziały czasowe jeśli ten, który w danej chwili zrobiłeś Ci nie odpowiada. Eksploruj to podejście na różne sposoby i wybierz dogodne dla siebie warianty. Opisane tutaj narzędzie jest jednym z wielu sposobów na efektywne zarządzanie swoją pracą i czasem. Pełny kurs prezentujący mój własny system zarządzania sobą w czasie przygotowałem w formie 15-dniowego programu zmiany osobistej Life Architect – Zarządzaj Swoim Czasem.

Przygotuj teraz czystą kartkę i długopis, a następnie zapisz swoje kilka priorytetów na najbliższy miesiąc. Pomyśl ile czasu masz do przeznaczenia, zapisz na górze „100%” a następnie zacznij dzielić to między konkretne zadania. Do dzieła :)

 

 

Zostaw komentarz

  • Damian Szorc

    „odezwać sie mogą bowiem osobowości”
    Dokładnie tak miałem. Za każdym razem kiedy wypisałem sobie priorytety cos mi mówiło „a może zrób to ? To jest ważniejsze” i ciągle miałem konflikt wewn. Co w konsekwencji spowodowało że motywacja zniknęła i pojawiła sie frustracja. Powiedz jeszcze co zrobić kiedy nie wiem od czego zacząc ? Kiedy nie wiem co robić pierwsze kiedy patrzę na moja listę z procentowym podziałem czasu ?

  • Świetny artykuł.

    By skutecznie zarządzać sobą w czasie należy, moim zdaniem, iść właśnie raczej w intuicyjne wyznaczanie kierunków niż trzymanie się ścisłych technik i zasad Time Management’u.

    Narzucanie sobie schematów prowadzi do tworzenia ścisłych założeń odnośnie przyszłości, a w wypadku ich nie zrealizowania – do stresu, napięć i myśli typu: „mam jeszcze to i to do zrobienia, nie wyrobie się, nie mam czasu”.

    Moje „zarządzanie czasem” wygląda następująco: wypisuję sobie wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia w ciągu dnia, w kolejności w jakiej chce je zrealizować. Zajmuje mi to jakieś 10 minut przed snem.

    Staram się umieścić wszystkie najważniejsze zadania w pierwszej połowie dnia by mieć pewność, że je wykonam.

    I przystępuję do realizacji.

    Nie określam ile czasu mi potrzeba na jakie zadanie, po prostu w pełni się na nich koncentruję i staram się być uważnym przy ich wykonywaniu i w pełni się nimi cieszyć. W ten sposób unikam dekoncentracji i chęci zrobienia czegoś innego :)

    Uważam, że jeżeli już zabierzesz się świadomie za jakieś zadanie to dobrze jest się trzymać dwóch istotnych ram:

    1. To co robisz w tym momencie jest najwspanialszą i najważniejszą rzeczą na świecie. Nie ma nic innego. Nie mógłbyś robić niczego lepszego i ważniejszego. Jeżeli zacząłeś robić coś istotnego to po prostu szanuj to zadanie i wykonuj je z pełną uważnością. W ten sposób zachowasz czysty umysł i uzyskasz ogromną produktywność.

    2. Naucz się efektywnego podejmowania decyzji. Jak już dokonasz jakiegoś wyboru, zaakceptuj go w pełni, nie zastanawiając się czy inne opcje nie byłyby lepsze. Po prostu elastycznie przyjmij nową rzeczywistość i działaj w niej najlepiej jak potrafisz.

    Zawsze będzie jeszcze więcej do zrobienia, przeczytania, zarobienia, napisania. Zostawmy to. Jest zamknięte w iluzorycznym jutrze.

    W pełni skupmy się na bieżącym zadaniu i wyciągajmy z niego radość.

    Michał, dzięki za arta, zastosuję to podejście w nadchodzącym tygodniu i zobaczę jakie efekty przyniesie.

    Pozdrawiam

  • michal

    Ja to robię w arkuszu kalkulacyjnym. Wyznaczam sobie ile czasu dziennie na jakie zadanie chcę przeznaczyć i na koniec dnia dopisuję kolejny dzień i uzupełniam ile czasu na co przeznaczyłem. Program wylicza za mnie w jakim stopniu wypełniam swoje zobowiązanie i wiem, co powinno być moim priorytetem w najbliższych dniach. Brzmi strasznie, ale pomaga mi się motywować. Rzadko poświęcem się więcej niż trzem zadaniom dziennie.

  • Jakub Mikołajczak

    Tak! Dokładnie znam to uczucie! Kiedy czasami czytam książkę lub oglądam jakiś film, pojawia się nagle myśl „Powinienem teraz rozwijać bloga, przecież to jest dla mnie ważne, dlaczego marnuje swój czas?”. Jest to niezwykle męczące. Miotam się między relaksem a działaniem i tak naprawdę nie wychodzi mi ani jedno, ani drugie.

    Myślę, że taki procentowy podział będzie dla mnie świetnym rozwiązaniem. Pozwoli bardziej cieszyć się tym, czym będę się zajmował w chwili obecnej.

    Bardzo dobrze, że wspomniałeś o tym, że czasami trzeba wrzucić na luz i pozwolić sobie na spontaniczność. Myślę, że to bardzo ważne, aby nie uzależnić się za bardzo od naszego planu, bo często jest tak, że to właśnie spontaniczne działania dają nam najwięcej radości.

    Konkretny i niezwykle przydatny wpis. Dobra robota.

    Pozdrawiam
    Jakub Mikołajczak

  • Bartosz Jezierski – rozwój osobisty na jezierskibartosz.pl

    Hej,
    super pomysł z procentami. Nie wiem jak innym, ale mi nieco „łatwiej” jest rozdysponować procenty niż sztywne godziny. Wartości procentowe dzięki swojej względności są znacznie bardziej płynne, a wątpię w to, aby każdy mógł sztywno ustalić sobie pewne ramy.

    Poza tym takie rozpisanie swoich celów bardzo pomaga „trzymać rękę na pulsie”.

    Osobiście już jakiś czas temu stosowałem podobną technikę, jednak do tej pory nie wpadłem na to, aby procentowo rozpisać mój czas – sądzę, że z tego skorzystam bo wydaje się to być bardzo przydatny sposób na zapisanie swoich działań.

    Myślę, że dobrze byłoby do tego stworzyć swego rodzaju tabelkę, w której można by odhaczać sobie to, ile czasu poświęciliśmy danej czynności.

    Zainspirowałeś mnie Michale do tego, by nieco zmodyfikować mój sposób wyznaczania celów na dany dzień/tydzień/miesiąc. Dzięki!

    Pozdrawiam,
    Bartosz Jezierski

  • Magda Bednarczyk

    Przydatna strategia, na pewno skorzystam.
    Z tym, że wolę od razu rozpisać to na godziny niż wyliczać z procentów. No cóż – co kto woli. Poza tym myślę, że trzeba uszczknąć z tego planu z 10% albo więcej na nieprzewidziane i niezależne od nas sytuacje.

    Pozdrawiam.

  • Błażej

    Pomysłowe rozwiązanie planowania dnia i w ogóle osiągania celów. W końcu artykuł bogaty w wiedzę, którą można szybko wykorzystać.
    I trzeba przypomnieć sobie metodę na „krzyż” z matematyki xD

    Michał, a czy mógłbyś polecić coś na kopa energetycznego w ciągu całego dnia ?

    Ja wstaje o 6.00 i do 15.00 w pracy, zanim przyjadę, odświeżę sie i zjem coś to jest 16.00 a potem bym tylko spał (strata reszty dnia) jak położę się choćby na chwile to zasypiam i kosmicznie bardzo prawdopodobne jest to, ze nie wstanę o własnych siłach (tak jestem zmęczony).

    Co można spożywać po pracy by mieć chęć do osiągania celów, tak aby większość % nie przeznaczyć na spanie ? kawy nie lubię : ) i coś co nie uzależnia ?

  • Jest fajna stronka dzięki której można kontrolować postęp swoich zadań / celów.

    http://www.lazymeter.com

  • „Co można spożywać po pracy by mieć chęć do osiągania celów, tak aby większość % nie przeznaczyć na spanie ? kawy nie lubię : ) i coś co nie uzależnia ?” – Błażej

    Hmm.. ja za kawą też nie specjalnie przepadam, jedynie z mlekiem. Osobiście piję Yerba Mate Taragui Energia. Wypiję jeden kubek i dostaję ogromnego kopa :D Muszę coś zrobić / wyjść bo nie wytrzymam… tylko lepiej nie pić po godzinie 19:00 bo możesz nie zasnąć :P

  • paulina

    Błażej, naprawdę Yerba. Ja po kawie śpię jak dziecko, piję jej nieprzytomne ilości, a Yerba działa nawet na mnie ;)
    Jest też jedna rada od trenera NLP, więc chyba wie, co mówi: wyspać się. Naprawdę. Nie siedzieć do 3. Wiem, to trudne.

    U mnie priorytety występują rzutami: są okresy, kiedy wszystko robię na spokojnie i jeszcze mam multum czasu na kawki etc, a bywa, że nagle ni z tego ni z owego mam tydzień wyjęty z życia. Spróbuję jakoś inaczej funkcjonować za pomocą informacji zawartych w tym artykule – może jak będę miała zawsze wszystko zrobione na wczoraj i będę tylko czekać na jakiś PRIORYTET, to odbedzie się to mniejszym kosztem. A przy okazji może ruszę trochę prywatne życie.

  • Błażej

    To można ten dopalacz dostać to w aptece ? : D

  • paulina

    W sklepach z herbatami świata, albo w sklepach z różnymi egzotycznymi rzeczami :P W Wa-wie to są Złote Tarasy, jakiś sklep na Koszykowej bodajże, ja odkryłam w centrum w podziemiach taki sklepik z dziwadełkami :) A gdzie indziej nie wiem :(, ale na pewno są takie miejsca. Musisz mieć do tego taką specjalną rurkę (ja ja kupiłam za 12zl). Jeśli chodzi o kawę – są takie śmieszne ekspresy po 3 dychy, robisz kawę w takim ekspresie, zalewasz tylko mlekiem, możesz ciepnąć jakiś imbir, czy cynamon i jest pycha. W ogóle nie jest gorzka.

    Ja to sobie przemyślałam (czasem mi się zdarza) –
    8h praca
    3h dojazd – 1,5 h w 1 stronę
    1h czynności higieniczno-upiekszajaco-ubierające
    8h spanie (dajmy na to, po bożemu)
    30min jedzenie po pracy
    —–
    3,5 h – do 5,5h jeśli się śpi 5h

    pocieszające: odpoczynek można połączyć z rozwojem – czytanie książek, blogi… nie mnie, wolę chyba o tym nie wiedzieć… :)

  • paulina

    za mało spałam, bo gadam, jak potłuczona:)
    *jeśli się śpi 6h
    ** wole nie wiedzieć ile co czasu mi zajmuje i myśleć, ze od 20;30 do 1 mam mnóstwo czasu na czytanie i byczenie się :)

  • Gobe

    W aptece raczej tego nie kupisz, ale w sklepach z herbatami / kawami powinienes znalezc. Mozna rowniez spokojnie zamowic przez internet, cena za 500g to ok 15-20zl. W internecie jest masa informacji o yerba :D

  • Damian Szorc

    Szukałem jakiejś aplikacji online która odliczalaby czas zadań oraz miałaby dostęp dobry poprzez stronę mobilną ale takiej nie znalazłem. Albo są takie które nie zapisują czasów. Albo takie które nie zapisują zadań albo tylko mierzą czas pojedynczego zadania. Zostaje przy kalendarzu tradycyjnym. Macie jakieś opcję ?

  • Isabel

    Pomysł z podziałem czasu na %-ty jest b. fajny.
    Mnie osbiście bardziej podoba się wariant tygodniowy.

  • Od ok. roku stosuję bardzo podobny system (w wersji tygodniowej) i rzeczywiście pomaga w większym uporządkowaniu naszych aktywności.

    Jednak mam jedną bardzo ważną uwagę. W przykładzie opisanym w artykule Kasia miała 6h i zaplanowałeś dla niej całe 6h. Takie planowanie jest z góry skazane na porażkę, nawet jeśli będziemy bardzo produktywni i wykonamy znaczną część tego co sobie zaplanowaliśmy, nigdy nie wypełnimy go w 100% (zawsze pojawią się niezaplanowane czynności, a przecież należy też wydzielić czas na posiłki i higienę…).

    W rezultacie mimo całkiem niezłej organizacji, będziemy stale czuli, że nie wykonaliśmy w pełni tego co sobie zaplanowaliśmy, co obniży nasz poziom energii.

    Rozwiązanie: planujmy jedynie jakiś % dostępnego czasu. Wg. reguły jest to 60%, jednak każdy powinien sobie to indywidualnie ustalić, osobiście planuję 70%.

    Pozdrawiam,
    Karol Kaczmarek

  • Pesymistka

    Czasem tu wpadam i czytam Twoje posty, ale mimo że jest w nich sporo niezłych rad, zwykle towarzyszy mi uczucie, że te rozwiązania są naiwne. Tym razem jednak trafiłeś w samo sedno! Gratuluję i dziękuję za inspirację :)

  • Radosław Keller

    Witaj Michale,

    Od dłuższego czasu jestem czytelnikiem Twojego bloga, ale jakoś do tej pory nie byłem aktywny w komentarzach, może przez brak czasu (wiem, słabe wytłumaczenie :), może przez brak chęci.
    Na początku nie chciało mi się czytać tego artykułu bo myślałem, że z planowaniem nie mam większych problemów. Ale w końcu zdecydowałem się go przeczytać i jest naprawdę dobry.
    Szczególnie wariant tygodniowy i ukazanie wolnego czasu (np. po pracy) jako 100 %, i dalsze rozdzielanie procentowe, a nie godzinne czy minutowe. To zdecydowanie zachęca do działania.

    Pozdrawiam
    I gratuluję tak dobrego (póki co najlepszego jaki zdarzyło mi się czytać) bloga.
    Radosław Keller

  • niwidomy

    ja pracuje na efekt nie na czas wykorzystując zasade 20% pracy przynosi 80% efektu

  • michal

    A co mam zrobic, jesli wiem ze musze sie zabrac za szukanie pracy (nikt nie bedzie mnie utrzymac) a nie moge tego zrobic?

  • Przy tym rozpisywaniu procentów warto też wziąć pod uwagę czynność: „sytuacje nieprzewidziane” :)

  • esemes

    Nie rozumiem jak może podobać się podział procentowy, ale co kto lubi :) jakos tego nie jestem w stanie ogarnąć… skoro to tylko pomoc a nie rozpis zadan którego trzeba sie ściśle trzymać, to moim zdaniem wariant tygodniowy+godziny jak najbardziej jest ok. Zrobiłem taka liste tyg,na blog i notatki 21 godz, odpoczynek(youtube, gry itp.) 21 godzin,, praca nad przekonaniami 7, bliscy 4,5h, rozwój osobisty z uwzglednieniem ewentualnych ćwiczeń (:D), medytacja itp. 24h, inne losowe/niezapowiedziane zdarzenia 14h, czyli pewnie jakies wyjścia na miasto, sprzątanie. Musiałem : P może ma ktos rady jakieś?bo nie ukrywam ,,wspomagacz,, ten dał mi odetchnac z ulga, jednak nie iwem,może coś innego warto wpisać..

  • esemes

    Wakacje wiec dużo godzin, chciałbym jeszcze j. angielski,nauka słówek umieścić na liście. Pamietajmy, że to tylko dodatkowa pomoc, a nie ścisły plan. właściwie nie musze sie tego trzymać.. Lista zadan”ToDo” – już owszem. Dobry artykuł, ale mógłby autor więcej napisać o przykładowych zadaniach. Np. jak wykonamy wszystkie i zostanie nam wolnego czasu z 7 godzin, mimo że zawsze zostawało np. 2 do snu.