Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Chaotyczny umysł

4616554802_96c2e8b1c0_z

Photo by Sebastian Fritzon

Początki praktyki medytacji to często ciągłe rozproszenia przerywające stan obecności – myśli, obrazy, dialogi wewnętrzne. Z powodzeniem kradną one Twoją uwagę, która wcześniej skupiona była na przykład na oddechu.

Jest to zupełnie naturalne i wiele osób niepotrzebnie się zniechęca gdy nie są wstanie skupić się na utrzymywaniu stanu świadomości. W tym artykule wyjaśnię w jaki sposób radzić sobie z tymi rozproszeniami, a nawet jak je wykorzystać w celu pogłębienia doświadczenia obserwacji swojego często chaotycznego umysłu.

 

Wdech… wydech… wdech… wydech…

Aż tu nagle:

– no nieźle! całkiem dobrze Ci idzie ta medytacja.

– Ups, znowu zacząłem o czymś myśleć. Przestań!

– Ok., wracamy do oddechu…

Wdech… wydech… wdech… wydech…

– Hmm, ciekawe co dzisiaj zjem na kolacje. Może wyskoczę do miasta?

– Lepiej pamiętaj, aby zadzwonić do Karoliny. Obiecałeś, że postawisz jej pizzę.

– Ej, Wy! Ja tu próbuję medytować!

Wdech… wydech… wdech… wydech…

 

I tak w kółko. Jeśli podobny scenariusz jest częścią Twojej praktyki medytacji, to możesz być spokojny. Jest to absolutnie naturalne – Twój umysł był pogrążony w nieprzerwanym chaosie przez wiele lat, więc wykorzenienie tych nawyków nie potrwa kilka minut. To wymaga regularnej praktyki.

W istocie pierwszą i jedną z ważniejszych korzyści płynących z regularnej medytacji jest uświadomienie sobie własnego chaotycznego umysłu. To umiejętność zaobserwowania mieszających się myśli, skojarzeń, obrazów, głosów wewnętrznych. Tego jest pełno!

Jak sobie radzić z tego typu rozproszeniami? Złoszcząc się na samego siebie? Ulegając im? Nie do końca. Są inne rozwiązania, które wzmocnią poczucie bycia obserwatorem, kluczowego stanu w medytacji.

 

Za każdym razem gdy pojawi się w Twojej głowie coś, co rozprasza Cię od przedmiotu medytacji (bez względu na to czy koncentrujesz się na oddechu, na odczuciach cielesnych, na fizycznym przedmiocie czy na mantrze), po prostu stań się tego świadkiem. Obserwuj to. Nie wchodź w treść, nie utożsamiaj się z tymi myślami. „Stań z boku” i obserwuj te myśli, aż w końcu odpłyną.

Musisz tutaj rozróżnić dwa stany świadomości – ten, w którym przebywałeś do tej pory większość czasu to utożsamianie się z treścią myśli. To domena ego. W dużej mierze wiąże się to z przebywaniem w iluzorycznej przeszłości lub przyszłości.

Teraz natomiast masz stać się obserwatorem – świadkiem tych myśli, które przepływają przez Twój umysł. Dysocjujesz się od treści i nie karmisz myśli swoją energią. Zamiast tego ćwiczysz postawę obserwatora i pozwalasz im odpłynąć.

 

Zapamiętaj – to, że pojawia się myśl, wcale nie znaczy, że nie jesteś w tu i teraz. Możesz bowiem być obecny obserwując przepływające przez Twój umysł myśli.

Jeśli jeszcze nie ćwiczyłeś samego wchodzenia w stan tu i teraz, bardzo zachęcam Cię do przeczytania artykułu Bądź tu i teraz.

 

Medytacja dla początkujących

Photo by AlicePopkorn

 

Gdy już zaobserwujesz pojawiającą się myśl, wróć do przedmiotu medytacji. Uważaj aby z poziomu obserwatora nie przejść w poziom utożsamienia, bo wtedy utkniesz w chaosie umysłu i zapomnisz o medytacji. Schemat jest więc prosty:

1. Pojawia się rozproszenie,

2. Spostrzegasz je i obserwujesz przez chwilę,

3. Wracasz do przedmiotu medytacji.

 

Na początku Twojej praktyki może minąć chwila, zanim będziesz spostrzegać pojawiające się nagle myśli. Ale po pewnym czasie będziesz wstanie je obserwować dosłownie od samego momentu, w którym się pojawiają dla Twojej świadomości.

Jeśli trudno będzie Ci być niezależnym obserwatorem treści umysłowych i ulegasz mechanizmowi utożsamienia się z zawartością myśli, zacznij zadawać sobie pytania typu: „Jak się ta myśl zaczęła? Ile już trwa? Czego dotyczy?”. To pomoże Ci w obserwacji.

 

Zaobserwowana i uświadomiona myśl szybko odpłynie, co pozwoli Ci wrócić do przedmiotu medytacji. Proces ten jest treningiem uważności, ćwiczeniem bezstronnej świadomości i prowadzi do dwóch podstawowych w medytacji wglądów, czyli:

1. Nie jestem swoim ciałem,

2. Nie jestem swoim umysłem.

 

Jednak aby to zrozumieć na najgłębszym poziomie, trzeba do tego dojść samemu – przeczytanie powyższych dwóch punktów wcale nie musi sprawić, że zrozumiesz to całym sobą.

Gdy stajesz się obserwatorem własnego umysłu, zaczyna on przechodzić przemianę. To jest naturalny proces i wymaga sporo cierpliwości. Bowiem nawet gdy już jakiś czas będziesz medytował, chwile rozproszenia wciąż się będą pojawiać – tyle, że coraz rzadziej. Będziesz mieć już umiejętność bycia w stanie obecności przez 30 sekund, potem przez 1 minutę, a może nawet bez przerwy przez 2 minuty. Efekty takiej praktyki zauważysz bardzo szybko – wrażenie bycia obserwatorem pozostanie na dłużej i będzie Ci towarzyszyć nawet wtedy, gdy nie będziesz medytować.

Kluczem do wprowadzenie stanu uważności do codziennego życia jest regularna praktyka. Doświadczysz jej poprzez różnorodne sesje prowadzonej medytacji oraz coachingowe ćwiczenia w 10-dniowym kursie Medytacja dla zaawansowanych. Dzięki praktycznym wskazówkom i zapoznaniu się z innymi technikami medytacji, znacząco rozszerzysz oraz pogłębisz swoją praktykę już w ciągu pierwszych dziesięciu dni.

 

Podsumowując – pamiętaj, że wszelkie rozproszenia to naturalna rzecz i nie ma potrzeby, abyś się za nie potępiał. To tylko utrudniłoby proces medytacji. Zamiast tego stań się świadkiem swoich myśli i obserwuj je, a następnie pozwól im odpłynąć. Spokojnie wróć do przedmiotu swojej medytacji i pozostań w przyjemnej, cichej świadomości chwili obecnej.

Pamiętaj też, że istnieją różne rodzaje medytacji i możesz z powodzeniem dopasować sposób praktyki tak, aby odpowiadał Ci najbardziej. Więcej o tym przeczytasz w artykule Medytacja.

Zostaw komentarz

  • Jakimś rozwiązaniem jest też prowadzona medytacja/trans. W tej sytuacji, jesli nie zapadniesz się w zamyślenie to praktycznie nie jesteś w stanie zboczyć z kursu. Zresztą dobry prowadzący zajmie sie i tym.

    Tu też jestem ciekaw Twojego i innych podejścia: różnica między medytacją a transem.

    Z perpektywy neurobiologicznej, według mojej wiedzy, róznicy w zasadzie nie ma. Oczywiście trans może być bardziej ekstatyczny, ale chodzi mi o możliwie spokojne i rozluźniające sugestie.
    Obniżenie tętna, częstotliwości pracy mózgu, można doregulować trans aby zmiany odczuć czasu i świata zewnętrznego również zmieniły się w ten sam sposób.

    A jednak, w transie ciężko powiedzieć, ze jest się obserwatorem swoich myśli. Tworzysz raczej własną rzeczywistość, choć z drugiej strony kiedy już w niej wylądujesz „płyniesz” podając tylko umysłowi strżepki danych, z których tworzy on resztę.

    Ajć, odbiłem od tematu. W każdym razie wszystkich mających wiedzę zapraszam do wyrażenie opinii :)

    Wracając.

    Jest to rzeczywiście „ułatwienie”, ponieważ zajmuje dialog wewnętrzny, ale na początek wydaje mi się w pełni uzasadnione.
    Zwłaszcza, że dzięki zaawansowanej technologii typu dyktafon można prowadzić się samodzielnie ;)

    I już na koniec. Zauważyłem, że kwestia asocjacji jest kluczowa i jako taką można nią sterować prostymi sztuczkami. Przynajmniej jeśli chodzi o obrazy i kinestetykę, a do pewnego stopnia i ogólnie dźwięk.
    Jestem ciekaw rozwiązań w kwestii dialogów. Bo w momencie, kiedy potrafimy już zadawać sobie na bieżąco pytania to jakby nie patrzeć, to też nasz umysł.

    Enjoy ;]

  • Shunryu Suzuki powiedział kiedyś, że należy się cieszyć ze wszystkich utrudnień praktyki.

    Tak jak rosnące w pobliżu rośliny chwasty wyrywa się i zakopuje wokół jej korzenia, by dostarczyć jej dodatkowych składników odżywczych, tak i wszelkie przeszkody na naszej medytacyjnej drodze w ostateczności sprawią, że będzie ona głębsza i bardziej wartościowa.

    Czy przez przeszkody rozumiemy myśli, obrazy, dialogi wewnętrzne, kotłujące się w nas emocje, znużenie czy nawet nieprzyjemne fizyczne doznania, związane z utrzymywaniem medytacyjnej pozycji przez dłuższy czas, wszystkie one tak na prawdę ubogacają naszą praktykę.

    Idąc dalej, im trudniej komuś na początku medytować, tym większej przemiany umysłu dokona poprzez uważność i dyscyplinę.

    Jeżeli jednak ktoś ma na prawdę duży problem z chaosem mentalnym podczas praktyki medytacji, proponuję początkowo korzystać z technik bardziej koncentracyjnych.

    Świetnie się do tego nadadzą:
    -medytacja oddechu
    -medytacja skupienia na przedmiocie fizycznym

    Nie polecałbym natomiast w takiej sytuacji medytacji wizualizacyjnych, np. tybetańskich, poczekałbym również z medytacją obserwacji wewnętrznej.

    Jeżeli chodzi natomiast o radzenie sobie z myślami przychodzącymi do nas podczas praktyki, to najważniejszą kwestią jest tutaj AKCEPTACJA.

    Jedyne co musimy zrobić to:
    1. Przywitać myśli i odczucia, które do nas przychodzą. Ewentualnie je nazwać: okej to są myśli.
    2. W pełni je zaakceptować. Okej są to są. I tyle.
    3. Być ich bezwiednym świadkiem, tak jak to Michał opisał.
    4. Zachować uważność i kontynuować praktykę.

    Jeżeli zaakceptujemy wszystko co przychodzi do naszego umysłu w trakcie medytacji, uwolnimy wszelkie związane z tym emocje i pozwolimy wszelkim przeszkodom naturalnie się utlenić.

    Wiele osób ma wymóg pt. „podczas medytacji muszę mieć czysty umysł i absolutnie żadnych myśli”. Jest to ustanowione przez nas samych kryterium „udanej medytacji”.

    Jeżeli nie będzie ono spełnione powstaje napięcie psychiczne i irytacja. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek myśli, nie realizujemy naszego wymogu dotyczącego praktyki i napędzamy się emocjonalnie.

    Jedyną prawdziwą przeszkodą w medytacji jest brak akceptacji teraźniejszości. Jest to również jedyne źródło jakiegokolwiek napięcia psychicznego w tym kontekście.

    Jeżeli myśli się pojawiły, to one już są rzeczywistością. Nie zgadzając się z tym, tworzymy kolejne mentalne bariery.

    Bądźmy spójni, zaakceptujmy to jako naturalne i kontynuujmy uważność.

    Porzućmy również wszystkie nasze wymogi i oczekiwania dotyczące praktyki. Porzućmy naszą wizję tego czym jest, a czym nie jest „medytacja”.

    Medytujmy dla samej medytacji.

    Wszelkie korzyści są efektem ubocznym cieszenia się procesem.

    Pozdrawiam serdecznie

  • @Jakub

    Jeżeli wziąć na warsztat medytacje wizualizacyjne, np. tybetańskie to rzeczywiście nie będzie wielkich różnic na poziomie psychicznym, percepcyjnym i neurologicznym między nimi a „tematycznym” transem.

    Jeżeli natomiast mielibyśmy się zająć medytacjami zewnętrznymi, jak medytacja obecności czy też mindfulness to nawet na poziomie neurologicznym różnica jest duża.

    Wrzucają Cię one bowiem w stan świadomości zewnętrznej, uzyskujesz dostęp do znacznie silniejszych doznań zmysłowych, wizji peryferyjnej, jesteś na zewnątrz swojej głowy, zanika habituacja kinestetyczna i dźwiękowa, masz podwyższoną koncentrację i świadomość.

    W transie natomiast wchodzisz w świadomość wewnętrzną i tak jak napisałeś, tworzysz własny świat ze strzępków informacji, odcinasz się w dużej mierze od doznań zewnętrznych, albo sam je wewnętrznie sobie budujesz.

    Inne fale mózgowe, również inna biochemia mózgu.

    Pytanie jest, jak kwestia wygląda w kontekście medytacji obserwacji, o której pisze Michał.

    Moim zdaniem to również jest odmienny stan od transu, ponieważ obserwując swoje myśli dochodzisz do momentu, w którym przestajesz się z nimi identyfikować.

    I pozostaje czysta, obdarta z tożsamości świadomość. I stan obecności, w którym nic nie tworzysz mentalnie, tylko po prostu jesteś.

    Który jest moim zdaniem dosyć odległy od stanów transowych.

    Co do dialogów, jeżeli je po prostu akceptujesz i przenosisz koncentrację na zewnętrzną uważność to bardzo szybko się utleniają.

    Im częściej robisz mindfulness podczas codziennych czynności, tym czystszy masz umysł. Dialogi i obrazy nie pozostają w Twojej głowie. Korzystasz z nich w razie potrzeby, jednak automatycznie wracasz do pustego umysłu.

    Pozdrawiam

  • Bartosz Jezierski – jezierskibartosz.pl

    Hej,

    spodobało mi się w Twoim artykule to, że zwróciłeś uwagę na dwa poziomy rozumowania: logiczny i intuicyjny.

    Samo przeczytanie zdania „nie jesteś swoimi myślami” wcale nie oznacza tego, że nagle dokona się we mnie wielka przemiana.

    To zdanie trzeba „poczuć”, musi ono przejść w doświadczenie, aby się w nas zakorzenić, bo inaczej będzie tylko konceptem gdzieś tam krążącym w naszej świadomości.

    Znowuż opisanie takie doświadczenia słowami jest skazane na porażkę, bo odczucia każdego z nas w takim momencie będą na pewno się różnić – dlatego z całego serca zachęcam wszystkich do tego, by chociaż wypróbowali medytacji, która jest naprawdę potężnym narzędziem przemiany osobistej.

    Sam teraz, za namową Rafała Cupiała praktykuję medytację skupienia, czyli obserwowania przedmiotu bez jakichkolwiek myśli/opinii/ocen na jego temat – zauważyłem, że bardzo pomaga to po prostu zaakceptować rzeczywistość nie taką, jaką nasz umysł ją sobie wyobraża, ale taką, jaka w istocie JEST.

    Nawet teraz, po kilku dniach takiej medytacji mam czasami w ciągu dnia momenty przebłysku i nagle potrafię wpatrywać się np. w moją komórkę tak, jakby była obiektem z innego świata. Dotykam ją, wciskam różne guziki, wędruję po menu… Po prostu jej doświadczam i powiem szczerze, że jest to naprawdę ciekawe doświadczenie :).

    Pozdrawiam,
    Bartosz Jezierski

    • Jakub – Trans prowadzony przez lektora jest ok, ale daje nieporównywalnie mniejsze efekty niż relaksacja robiona samemu a już na pewno niż medytacja (przynajmniej jeśli chodzi o praktykę obecności, świadomości tu i teraz). Gdy słuchasz głosu, oddajesz mu kontrolę i jesteś bierny – bo co najwyżej wykonujesz polecenia. Podczas medytacji w każdej jej sekundzie sam zmagasz się ze swoim umysłem co jest świetnym treningiem.

      Różnica między transem a medytacją jest znaczna. Podczas transu łapiesz jakąś treść umysłową i w niej płyniesz. Podczas medytacji nie identyfikujesz się z treściami umysłowymi, a stajesz się ich obserwatorem. Przypuszczam, że w neurologii mózgu te różnice również mają swoje odzwierciedlenie, choć efekty często są podobne – relaks ciała, lepsza koncentracja.

      Gdy już nauczymy się obserwować za pomocą pytań, możemy je porzucić. Te same pytania można zadać sobie bez dialogu wewnętrznego, po prostu obserwując.

      Rafał – Dzięki wielkie za świetne uzupełnienie do artykułu. :)

      Bartek – I to jest bardzo ciekawy efekt, bo porzucasz wszystko co do tej pory wiedziałeś o swoim telefonie i zaczynasz go doświadczać na zupełnie innym poziomie niż do tej pory (wcześniej reagowałeś na swoje historie i kotwice z nim związane, teraz możesz go poznawać na nowo).

  • Radek Słowik

    Ciekaw jestem czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia ze stosowaniem niezupełnej deprywacji sensorycznej w medytacji. Nie jestem pewien czy da się to połączyć. Jeśli jeszcze nie wiecie o co chodzi, to jest to odcięcie bodźców z przynajmniej dwóch ważnych zmysłów:

    – wzroku poprzez założenie na oczy białych, matowych nakładek, „ping-pongów” i oświetlenie ich czerwonym światłem,
    – słuchu poprzez odtwarzanie przez słuchawki białego albo różowego szumu (co kto woli),

    Efekty były interesujące: zanik czucia w ciele, uczucie unoszenia, przelatujące obrazy, głosy, hipnagogi. Ostateczny rezultat najczęściej był ten sam – zapadnięcie w sen.

  • Krystian Kwieciński

    Kiedyś w którejś z książek Osho przeczytałem takie ćwiczenia na zrozumienie na czym polega bycie obserwatorem, które brzmiało mniej więcej tak:

    Usiądź przed ścianą, tak blisko, abyś nie widział nic innego. Patrz się na ścianę przez godzinę codziennie. Po tygodniu zaczniesz rozumieć na czym polega bycie obserwatorem.

  • Jakub – Tutaj trochę dokładniej:

    „Medytacja oznacza wejście w trans.”
    „Stwierdzenie to rzeczywiście można odnieść do niektórych typów medytacji, ale nie do Vipassany. Medytacja wglądu nie jest formą hipnozy. Nie chodzi o to, aby wyłączyć umysł i stracić świadomość. Nie chodzi o to byś zamienił się w warzywo, które niczego nie czuje. Wprost przeciwnie. Nauczysz się dostrajać do swoich zmian emocjonalnych. Nauczysz się poznawać siebie z coraz większą jasnością i dokładnością. W czasie nauki tej techniki mogą wystąpić pewne stany, które postronnemu obserwatorowi mogą przypominać trans. W rzeczywistości są one czymś dokładne przeciwnym. Osoba w transie hipnotycznym podatna jest na cudzą kontrolę, podczas gdy w stanie głębokiej medytacji medytujący kontroluje sam siebie. Podobieństwo jest jednie powierzchowne, a wywołanie tego typu zjawisk nie jest celem Vipassany. Jak już wspomnieliśmy, głęboka koncentracja w stanie Jhana jest narzędziem lub jedynie etapem w drodze do wyższej świadomości. Vipassana z definicji oznacza kultywowanie uważności i świadomości. Jeśli w trakcie medytacji tracisz świadomość, to znaczy, zgodnie z definicją tego słowa w systemie Vipassany, że nie medytujesz. To proste.” Henepola Gunaratana

  • ania wu

    mi pomaga skupienie się na oddychaniu w taki sposób, żeby nie wydawać żadnego dźwięku; razem z oddechem wycisza się umysł

  • Moja przygoda z medytacją, a może lepiej powiedzieć Życie, zaczęła się parę lat temu, dziś kiedy siadam na macie zdarza mi się, że jakaś myśl brzęczy mi ciągle jak mucha przy uchu, ale z czasem znika. Trafne jest to co powiedziałeś, że medytacja to jakby nauka nowego życia, stąd trudno jest wymagać, żebyśmy od razu pozbyli się starych nawyków i bez prób byli mistrzami. Poza tym jedno bez drugiego by nie mogło istnieć, co to za medytacja bez myśli, po co myśli skoro nie ma co ich pochłonąć…:)

  • Zielony

    Wielkie Ci dzięki za impuls, to jest konkret. Krystianie, Osho książek nie pisał, ale rozumiem co masz na myśli. On także zalecał medytację dynamiczną i gdy mówił, że medytacja to całkiem proste zjawisko, łączył to ze stanem kiedy w medytacji jest się ciągle, ale któż wie co miał akurat na myśli… Może właśnie bycie obserwatorem. Hm. Pozdrawiam

  • Gobe

    Zastanawiam się czy słuchanie muzyki może również prowadzić do medytacji. Bo jak się tak głębiej zastanowić, to gdy np. jadę autobusem i słucham przyjemnej muzyczki to nie myślę o niczym. Czy to też tak działa ?

  • Gobe – taka aktywność prowadzi raczej do wejścia w trans, a transie świadomość jest mniejsza. Trudno więc to przyrównać do medytacji.

  • Maciej Kraśniewski

    Bardzo ciekawie ujęty temat. Warto się zagłębić, jeśli zna się angielski.

    http://www.messagefrommasters.com/Meditation/Watch_don't_try_to_stop.htm

  • Mystic

    Bardzo dobry artykuł, na pewno będzie pomocny dla osób, które zaczynają medytować i nie tylko!

    Zdarzyło mi się nie raz komuś tłumaczyć stan obserwatora i w jaki sposób najlepiej podejść do pojawiających się myśli – teraz czasami będę mógł odsyłać ludzi tutaj :)

  • @Zielony, masz rację, prowadził rekolekcje, które ktoś pospisywał w formie książek. Dynamiczna – myślę że np. medytacja chodzenia/chodu/kroku etc.?

    Jakby nie było polecam wszystkie ‚jego’ książki. Podał mnóstwo sposobów medytacyjnych.

    Słuchanie uważne muzki jest medytacją. Patrzenie się na ścianę też jest medytacją, bo chodzi o uważność, świadomość, obserwację, skupienie się na jednej sprawie. Można medytować przy każdej czynności – to tak do tych co się zastanawiają, czy można medytować alternatywnie.

  • Maciej Kraśniewski

    Bardzo się cieszę, że artykuł się przydał. Jednak pamiętajcie, że Osho był postacią kontrowersyjną. Nie warto słuchać żadnego guru poza Twoim wewnętrznym. Osho niejednokrotnie przeczył sam sobie, a jego sposób życia wskazywał często na wyznawanie raczej modus posiadania niż bycia. Dlatego idąc za Frommem niekoniecznie musiał „aktywnie” przeżywać życie. Jednak warto zapoznać się z jego pracami, ponieważ nie ma nic stałego a ludzka opinia nie jest substancją trwałą. Odrzucając monistyczny pogląd na świat jako czarny lub biały, 0 lub 1, da się wykorzystać niemalże wszystkie prace Osho i innych współczesnych guru.

  • Sawyer

    Ciekawy artykuł, ale wdarł się dwukrotnie mały kruczek językowy. Piszę się „w stanie” a nie „wstanie”. Pozdrawiam.

  • Pingback: Jak medytować « danieltwardzik.pl()

  • skr

    „1. Nie jestem swoim ciałem,

    2. Nie jestem swoim umysłem.”

    To raczej dualizm, i chyba z prawdziwym wgladem nie ma nic wiele wspolnego bo o ile mi wiadomo praktyki medytacji wywodza sie z nauk niedualistycznych gdzie prózno szukac podzialu na cialo i umysl, np buddyzm.

  • Kamila

    Fajny artykuł, zwłaszcza, że akurat po długiej przerwie wróciłam do praktyki medytacji i początki są trudne. :) Pomyśleć, że w takim chaosie tkwimy zazwyczaj cały dzień, a nawet całą dobę, bo również w czasie śnienia…

  • Mitffoch

    Jeśli nie jestem swoim ciałem ani swoim umysłem to kim/czym jestem?

    • Pwd

      Zapewne tym, co siedzi w umyśle i ciele. Tym co Cię determinuje, odróżnia od innych. Osobowością, która materializuje się przez ciało, a funkcjonuje dzięki mózgowi.Z kolei osobowość dzieli się na charakter, temperament oraz inteligencję. Wszystko tutaj ładnie zamyka się i współgra ze sobą na wzajem.