Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

5 rzeczy, których nie nauczysz się w szkole

5 rzeczy, których nie nauczysz się w szkole Photo by wabisabi2015

Podczas gdy po ukończeniu szkoły z naszej pamięci stopniowo ulatniają się fakty, definicje i wzory (jakże niezbędne do życia!), wrzuceni na głęboką wodę musimy samodzielnie uczyć się radzenia sobie w wymagającym świecie. Co powinieneś wiedzieć, o czym nie powiedzieli Ci nauczyciele?

 

„Rzeczy, które były dla mnie najbardziej wartościowe, nie nauczyłem się w szkole.” – Will Smith

W ciągu ostatnich miesięcy dostałem kilka maili od pedagogów, którzy pytali o możliwość wykorzystania treści z tego bloga na lekcjach w szkołach podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Wiedząc, jak ważne jest zasianie odpowiednich nasion w młodych umysłach, z wielką przyjemnością zachęcam ich do tego.

To niestety wciąż tylko pojedyncze krople nadziei w oceanie ignorancji i głupoty. O systemie edukacji można pisać długie i emocjonujące elaboraty, ale swój czas i energię lepiej poświęcić na wskazanie kierunku, w którym edukacja może iść.

Jeśli jesteś nauczycielem lub rodzicem, już teraz możesz rozpocząć małą rewolucję w głowach swoich podopiecznych. Jeśli jeszcze nie masz przy sobie żadnych młodych umysłów, potraktuj te 5 punktów jako spóźnioną lekcję, którą sam powinieneś był odbyć w szkolnych latach.

 

To będzie krótka, ale warta zapamiętania lekcja:

1. Nie potrzebujesz szkoły, aby odnieść w życiu sukces

Szkoła może Ci się bardzo przydać, ale nie jest koniecznością. Jeśli nudzisz się w szkole, nie polegaj na niej jako na instytucji, która pomoże Ci stworzyć wspaniałe życie.

Richard Branson, Henry Ford, Walt Disney, Steve Jobs czy Bill Gates – oni nie ukończyli szkoły wyższej. Są najlepszym przykładem na to, że Ty sam odpowiadasz za to, co osiągniesz. Nie oczekuj, że ścieżka edukacji państwowej da Ci gwarancję satysfakcjonującej i przyjemnej pracy.

Gdy wmawia się dzieciakom, że MUSZĄ chodzić do szkoły, że jest to niezbędne do tego, aby poradzili sobie w życiu, zabiera się im wybór. Poczucie przymusu zabija motywację do nauki i rozwoju. Chcemy, aby dzieci uczyły się nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą. Jeśli ktoś nie widzi w edukacji swojej ścieżki (co patrząc na dzisiejszą edukację jest w pełni zrozumiałe), powinien mieć możliwość swobodnego wyboru innej drogi.

Jeśli szkoła nie jest na tyle ciekawa i angażująca, aby uczniowie z własnej woli chcieli do niej chodzić, to gdzie leży problem – w szkole czy w znudzonej młodzieży?

2. Talent nie istnieje

Wspaniałość wielkich ludzi nie wynika z genów, ale z lat treningu. Gdyby Mozart, mając kilka lat, nie zaczął regularnych ćwiczeń gry na fortepianie, nie byłby słynnym kompozytorem.

Nie liczą się Twoje predyspozycje, ale to, na co poświęcasz swój czas. Jeśli Ci bardzo na czymś zależy, rób to codziennie.

Prędzej czy później staniesz się w tym dobry, a inni będą o Tobie mówić, że masz “talent”. Wyprowadź ich wtedy z tego błędu i pozwól im zrozumieć, że talent nie ma z tym nic wspólnego – dojście do tego punktu wymagało od Ciebie wielkiego nakładu pracy.

3. Ścieżka edukacji nie determinuje Twojej przyszłości

W trakcie moich marketingowych studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym już wiedziałem, że nie będę pracować w agencji reklamowej. Znając swoją pasję, prowadziłem równoległe studia we własnym zakresie, pochłaniając książki psychologiczne i uczęszczając na liczne szkolenia.

Nie uważam moich studiów za czas stracony – wręcz przeciwnie, nauczyłem się wielu piekielnie ważnych rzeczy i z dużej części korzystam w mojej pracy każdego dnia.

Znam dziesiątki ludzi, którzy po studiach z powodzeniem wybierali zupełnie inną ścieżkę, niż wskazywałby na to kierunek ich edukacji. Wystarczy Ci rok intensywnej samoedukacji w wybranym temacie (w zależności od branży może to być mniej lub więcej), aby osiągnąć pewien podstawowy stan wiedzy i umiejętności pozwalający na pracę w danej branży lub na własną działalność gospodarczą.

Pytanie brzmi, ile czasu jesteś w stanie poświęcić na samoedukację, aby móc pójść ścieżką życia, która da Ci radość i spełnienie?

„Nigdy nie pozwoliłem na to, aby szkoła przeszkadzała w mojej edukacji.”
– Mark Twain

4. Twoja indywidualność jest Twoją siłą

W systemie edukacji kładzie się wielki nacisk na standaryzację wszystkiego. Każdy musi być traktowany równo, każdy przechodzi te same testy, niezależnie od osobowości i zainteresowań. Gdy ktoś odstaje od grupy, jest postrzegany jako odrzutek.

To system, który nie bierze pod uwagę tego, że każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju. Nigdy nie daj sobie wmówić, że to źle jeśli czujesz się inny od grupy, z którą spędzasz czas. Traktuj swoją indywidualność jako Twoją silną stronę. Każdy z nas ma wyróżniające się i wartościowe cechy charakteru, ale spora część ludzi o nich nie wie lub je wypiera, jeśli nie są to cechy najbardziej punktowane w społeczeństwie.

5. Możesz wybierać spośród setek zawodów, nie tylko kilku najpopularniejszych

Planując swoją przyszłość, maturzyści zwykle przeglądają rankingi znanych tygodników w poszukiwaniu ścieżki życiowej. Są one tworzone z myślą o zapotrzebowaniu wielkiej gospodarczej machiny. Czy aby na pewno musisz stawać się jej kolejnym trybikiem?

Rynek oferuje znacznie więcej niż te kilka zawodów, które są na szczycie takich rankingów. Zamiast słuchać w jakim kierunku powinieneś teraz iść, sam przejrzyj listę istniejących zawodów, albo po prostu stwórz nowy, który będzie odpowiadał temu, co chcesz robić. Dokonuj wyboru znając całe spektrum możliwości, nie tylko 1%.

Jeśli nie chcesz, nie musisz mieć biznesu, nie musisz też iść na etat. Bądź dobry w tym co robisz, a będziesz mógł pracować przyjmując zlecenia od firm. Masz setki możliwości!

 

„Edukacja jest tym, co zostaje gdy zapominamy o tym, czego nauczyliśmy się w szkole.” – Albert Einstein

 

Przestań wymagać od szkoły, nauczyciela, książki, a zacznij wymagać od siebie. Masz wspaniały biologiczny komputer zwany mózgiem i dostęp do ogromnych zasobów wiedzy. Bądź dla siebie nauczycielem i architektem własnej, życiowej ścieżki.

Samodzielne uczenie się to bowiem wspaniała, dająca wiele radości i satysfakcji przygoda. Tylko od Ciebie zależy, czy staniesz w miejscu, czy każdego dnia będziesz się rozwijać. Moją misją jest tworzyć takie narzędzia, dzięki którym każdego dnia będziesz mógł przybliżać się do życia swoich marzeń.

Taka właśnie idea przyświecała stworzeniu LifeArcadii. To mój największy, jak dotąd, projekt edukacyjny, który powstawał przez wiele miesięcy. Jest to platforma z 5, 10 i 15-dniowymi kursami online, stworzonymi przez ekspertów w swoich dziedzinach i uczącymi praktycznych umiejętności. Możesz wybierać spośród przedsiębiorczości, asertywności, nawyków żywieniowych, poczucia własnej wartości i wielu wielu innych.

 

 

Zostaw komentarz

  • Świetny wpis – krótki, ale treściwy. Jaka szkoda, że tego typu rzeczy nie mówi się dzieciom (albo ich rodzicom) przed wyborem szkoły średniej, czy decyzją o podjęciu studiów. Długa droga jeszcze przed nami, ale im więcej osób to przeczyta, tym mniej w przyszłości popełni błędy.

  • „2. Talent nie istnieje”
    Pawda prawda i jeszcze raz prawda.

    Własnie czytam fascynującą książkę i talencie. pt: Talent is overrated”. Naprawdę polecam.

    Każdy z wielkich, którzy coś osiągnęli ćwiczyli w odpowiedni sposób przy pomocy innych. I nie znalazł się jeszcze chyba żaden do tego wyjątek.

    Mozartowi pomagał na przykład ojciec. Najsłynniejszy golfarz świata miał podobną sytuację.

    Kiedyś pewien szalony naukowiec z Węgier przeprowadził eksperyment na swoich córkach. Zaczął je uczyć grać w szachy.

    Jedna która ćwiczyła najwięcej weszła do pierwszej setki szachistów na świecie. Dwie pozostałe były mistrzyniami na Węgrzech.

    Nie stwierdzono tez jeszcze genu do talentu. Ale zostało jeszcze parę tysięcy genów więc może kiedyś.

    Pozdrawiam
    Kamil Kuczyński

    • Dafiu

      W pełni się zgadzam. Czekałem na kogoś kto podziela moją opinie na ten temat. Ale większość ludzi daje sobie wmówić że trzeba mieć talent od tej reszty której się nigdy nie chciało podjąć wysiłku i stają się tymi samymi ludźmi napędzając błędne koło. Brak talentu to moim zdaniem usprawiedliwienie lenistwa czy braku pasji. Uważam że pasje można nazwać talentem lecz ją może zdobyć każdy świadomie, nie potrzeba do tego cudów czy genów.

    • Karol

      Nie prawda! Talent istnieje, lecz rozumiem przekaz tego punktu i pochwałę pracy jako istotnego elementu sukcesu. Sam uważam, że bez pracy predyspozycje po czasie stają się niewiele warte.

      Zachęcam do zapoznania się z treścią poniższego artykułu: http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,395503,praktyka-nie-zawsze-czyni-mistrza.html

  • Sylwia

    Świetny artykuł!! Wreszcie ktoś myśli tak jak ja! Do tej pory wszyscy ludzie wokół mnie mawiali „Dobrze że za marzenia nie karają” gdy im mówię, że założę własną firmę a studia nie są mi potrzebne do szczęścia oraz nie będą stanowiły źródła mojego utrzymania.
    Grunt to nie słuchać innych i robić wszystko by osiągnąć swój cel :)

  • Mariola

    Wspaniały artykuł :) Zgadzam się całkowicie. Nic bardziej nie zabija motywacji do robienia czegoś niż przymus.
    Człowiek sam może wiele osiągnąć bardzo wiele, jeśli poświęca wiele czasu, temu co kocha robić.
    Nikt nie nauczy się np. dobrze języka obcego jeśli sam nie będzie poświęcał więcej czasu na samoszkolenie. Nawet najlepsza szkoła nie pomoże. Chęci, samozapał i motywacja.

  • Martyna

    Zgadzam się, przymus znacznie obniża motywację, nawet jeśli dotyczy obszaru, w którym chcemy się kształcić.

    • Oczywiście – nawet, jeśli kształcimy się na wymarzonym kierunku studiów, poczucie przymusu zabierze nam całą radość z edukacji i może być przyczyną niechęci i braku motywacji.

  • Michał Skoczyński

    Oby jak najwięcej osób przeczytało to i wzięło sobie do serca twoje słowa!
    Sam jestem w takiej sytuacji, że właśnie skończyłem studia, które nic mi nie dały, bo w ich trakcie odnalazłem swoją prawdziwą pasję i drogę życiową. Nie rezygnuję z marzeń tylko dlatego, że gdzie indziej miałbym łatwiejszy start.

    • Optymista

      Studia daly Ci mozliwosć znalezienia pasji… ;-)

  • Raimeyuu

    Szkoły chwalą się wskaźnikami poziomu nauczania, „szkoła A ma najwyższe wyniki w województwie, a z kolei szkoła B kształci najlepiej z biologii”. Mogę się mylić, ale oceny wystawiane są głównie za odtworzenie informacji przedstawionych na lekcjach.

    Bardzo mądrze napisane Michale – gdzie leży problem – szkoła czy młodzież? Coraz częściej słyszy się pejoratywne określenia na młodych (co niejednokrotnie przejawia się jako silna generalizacja). Leniwy, niezdolny, głąb i tak dalej. Zrzucenie odpowiedzialności jest oczywiście dość proste.

    Z drugiej strony ciężko, aby nauczyciele otaczali jeszcze większą troską swoich uczniów, kiedy system oświaty, płace i wiele innych zmiennych wpływa na ten proces.

    Jakkolwiek nieciekawie byłoby, warto mieć na uwadze własne ustalanie celów, poszukiwania, odkrywanie i dochodzenie. Kiedy internet stał się ogólnodostępnym środkiem do pozyskiwania informacji oraz wirtualnego eksplorowania świata, wachlarz możliwości powiększył się.

    Ostatnio znalazłem bardzo ciekawy artykuł, w którym zawarto coraz bardziej popularne, holistyczne spojrzenie na szkołę – http://progg.eu/?p=2329

    Narzekać na otaczającą rzeczywistość jest bardzo łatwo. Akceptacja i działanie na miarę możliwości pozwalają na rozwój – praktycznie wszędzie.

    Pozdrawiam,
    Damian ;)

  • Nasze władze wydają się być na tyle ślepe i pełne ignorancji, że nie przewiduję jakiejkolwiek większej zmiany w systemie edukacji w najbliższym czasie. Nie szkodzi, bo rewolucja i tak nastąpi, ale inną drogą. Powoli zaczynają powstawać szkoły, które nie popełniają błędów szkół państwowych. W Poznaniu ma powstać pierwsza szkoła demokratyczna, w której:

    – nie będzie ocen,
    – nie będzie planu lekcji,
    – dzieci będą wspólnie z przydzielonym mentorem określać ścieżkę swojej edukacji bazując na zainteresowaniach.

    • Karol

      Oglądałem niedawno świetny materiał wideo na YT, który przedstawiał wywiad dzieci ze szkoły podstawowej z kanadyjskim astronautą Chrisem Hadfieldem, który pochodzi z tej miejscowości. I padło wśród wielu wartościowych pytań (bo dzieci są tak wspaniale ciekawe świata) o to jak zostać astronautą. Chris odpowiedział wprost, że on postanowił o tym mając 8 lat i od tamtej pory wszystko co robił robił po to by doprowadziło go do tego celu, tego marzenia. Patrzył jaki kurs, jaka szkoła, jakie umiejętności dadzą mu jeszcze większe szanse i szedł w tym kierunku. I powiedział, że cokolwiek się wybierze, to w ten sposób powinno się dążyć do realizacji celu.

      Moim marzeniem jest by dzieciom właśnie w tak wczesnym wieku zaszczepiać jakąś pasję i ukierunkowywać, pomagać, wspierać w tej drodze. Albo chociaż nie hamować ich samorzutnego rozwoju.

  • agabaga

    Całkowicie podzielam Twoje zdanie o edukacji, która robi z człowieka g**** Sama jestem tegoroczną maturzystką i wiele razy obwiniałam nauczycieli, za to na jakim poziomie jest moja wiedza itd. dzisiaj mnie oswiecileś ze to byl ogromny błąd, ale nic nie jest stracone.. teraz jestem wolna i mogę kształtować się we własnych kierunkach… tylko szkoda, że dopiero teraz..

  • Rodzice trochę robią krecią robotę nie dając zielonego światła na wagary i eksperymentowanie i pojawia się błędne koło:
    przymus i napięcie i potem nałogi i złe nawyki i jeszcze często zobowiązania…

    jak najwcześniej pozwalać na wagary i rozwijanie pasji! na eksperymentowanie, na probowanie

    w szkole dziś chodzi o to tylko aby przetrwać a liczą się nawyki, radość, energia, pasja, przepływ, swoboda, odwaga, sens, zdrowie i otaczający Cię ludzie

    po 30stce przychodzi taki moment na otrzeźwienie, jak się spotka odpowiednich ludzi i przewodników, trochę wyciszenia, zwolnienia, medytacji i wsłuchania się w siebie

    a można by wcześniej, czego Młodym i ciałem i duchem życzę :-)

  • for_talent

    Czesc,

    nie zgodzam sie ze stwierdzeniem #2 – to nie tak, ze talent nie istnieje.

    Ludzie sa utalentowani w pewnych kierunkach – nie kazdy kto chce moze zostac wielkim muzykiem, wokalista, malarzem czy lingwista. Owszem, poswiecajac na dana aktywnosc duzo czasu z pewnoscia zrobi duze postepy, ale nie dorowna ludziom, ktorzy wlasnie maja talent.

    Inna sprawa jest to, ze sam talent nie wystarczy do tego, aby odniesc sukces – tu sie zgodze, ze to wymaga ogromnej pracy.

    Z doswiadczenia wiem, ze praca mozna bardzo wiele osiagnac i jezeli nie szuka sie swiatowej slawy, to wiele dziedzin stoi otworem. Dobrze jest jednak wsluchac sie w swoje wnetrze i odnalezc swoja dziedzine, w ktorej praca nie bedzie odczuwana jako praca, a jako ekscytujace zajecie, do ktorego z przyjemnoscia sie powraca. Takie uczucie towarzyszy ludziom, ktorzy zainwestowali w swoj talent.

    • Kasia

      Zgadzam sie z powyzszym. Sama probuje swoich sil w muzyce i niestety widze, ze nie mam takiego talentu, jaki bym chciala. Nie jestem w stanie, mimo staran, uslyszec pewnych rzeczy (np. jaka to wysokosc, jaki interwal), ktore inni slysza z latwoscia bez cwiczen. Oczywiscie wierze, ze jesli bede wiecej cwiczyc, sluchac itd., to sie rozwine (juz jest lepiej niz kiedys, np. spiewanie z podkladem i poczucie rytmu), ale w tej dziedzinie talent czy predyspozycje na pewno istnieja.

    • greg

      Kasia: w jaki sposób „talent” miałby wpływać na słyszenie wysokości czy interwałów, skoro to pojęcia wymyślone przez człowieka i nie mające nawet zbyt dużo wspólnego z fizycznymi właściwościami dźwięku? Możnaby twierdzić, że różnice genetyczne pozwalają niektórym ludziom na lepsze wykształcenie ślimaka i nerwu słuchowego, co pozwalałoby łatwiej rozróżniać wysokości, ale taka sytuacja nie ma sensu biologicznego – zmiany genetyczne nie biorą się znikąd, ot tak; oczywiście jest kwestia dziedziczności, ale przecież istnieją osoby z dobrym słuchem nie mające rodziców – muzyków. A to, że nie ćwiczą, to guzik prawda – pewnie, że ćwiczą, tylko niekoniecznie w oczywisty, szkolny :) sposób. Prawdopodobnie ćwiczą znacznie więcej niż przeciętny człowiek, bądź też znacznie skuteczniej – samo sluchanie muzyki może już być treningiem, jeżeli tylko słucha się w odpowiedni sposób! Granie na instrumencie też szkoli słuch, ale na różnych instrumentach w różnym stopniu – znam pianistów głuchych jak pień, a np. skrzypkowie zwykle nie mają takich problemów.

  • Przeczytałam wpis z zainteresowaniem,również komentarze. Wspomniana szkoła demokratyczna to wspaniała inicjatywa,czas pokaże czy zostanie dobrze zrealizowana, trzymam za to kciuki. Studiuję przygotuję wczesnoszkolną i terapię pedagogiczną (studia w pl to jedyny sposób zdobycia uprawnień). Niestety, moim zdaniem wszystkie błędy tkwią w nieprzemyślanym systemi, przed wojną było wiele ciekawych, alternatywnych koncepcji kształcenia w Polsce, teraz niestety obowiązuje myśl Herbarta i system klasow0-lekcyjnych… NAuczyciele związani są masą skostniałych zasad, przywiązani zbyt mocno do podręczników… mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. I że więcej nauczycieli będzie czytaćtakie blogi

    • wredny belfer

      Nie zgadzam się z tym co Pani napisała.Kilka lat temu skończyłam to, co Pani studiuje i kilka lat pracowałam w zawodzie i dużo zależało ode mnie. Pracowałam bez podręcznika, bo tak wybrałam, choć kosztowało to mnie więcej pracy, wysiłku niż gdyby owe podręczniki.Nie musisz pracować w myśl założeń Herberta, możesz wybrać Montessori lub 5 innych albo zrobić misz masz aby pasowało do grypy, którą nauczasz.Myślę,że bardzo dużo zależy od belfrów.Owszem zabija nas papierologia i nędzne wypłaty ale nasz zawód to misja i od nas zależy jak będzie wyglądać.Pozdro:)

    • poza reformą

      nie pasuje do Ciebie wredny ! tacy ludzie jak Ty robią ma przekór innym poza zasadami a jednak z nimi … masz Swą wartość i znakomicie ją wykorzystałeś w stosunku do młodszego pokolenia Uważam że Twoja Postać w życiu tych młodych człowieków :) została pozytywnie odebrana i z pewnością zapamiętana a co za tym idzie dałeś im przykład innej drogi bo na pewno z wiekiem wyciągnęli wnioski ! SZACUNEK! od Nas zależy los młodszego pokolenia

  • Miało być :studiuję pedagogikę większość problemów, zamiast wszystkie :-) zgubił mnie automatyczny słownik

  • Inwestycje

    Gdyby właśnie tego uczyli w polskich szkołach nasza młodzież byłaby bardziej aktywna, kreatywna i pozytywniej nastawiona do życia. Moja mama jest nauczycielką w szkole średniej i mówi że obecnie największym zmartwieniem licealistów nie jest to, że nie mają gdzie się napić piwa ale to, ze wiedzą że studia nie zagwarantują im dobrej pracy a na rozkręcenie własnego biznesu zbytnio nie mają szans i nie widzą dla siebie żadnych perspektyw.

  • Gdy chodziłem do podstawówki, to uczyłem się bardzo dobrze. Teraz kończę 2 gimnazjum i mimo iż załatwiłem sobie konkurs kuratoryjny z historii przez mogę sobie iść do ponadgim gdzie chcę, to czuję się przytłoczony. Zbyt wysoko ustawiłem sobie poprzeczkę( na dodatek poszedłem do „lepszej” szkoły, która kładzie niesamowity nacisk na testy gimnazjalne) i teraz jak dostanę 3, to jest wielka drama, że mam kryzys i blebleble. Nie mam czasu na swoje pasje, no bo przecież uczyć się trzeba, żeby mieć dobrą pracę nie?

    Chciałbym trochę wyluzować. Pojechać sobie na dwójkach, trójkach i mieć gdzieś ten cały genialny system zdawaniowo-testowy. Raz na lekcji nauczycielka polskiego żaliła nam się, że chętnie pogadałaby o naszym rozwoju, literaturze, tylko żee – no. są oceny. i testy gimnazjalne. i matury.

    Dobra to już ponarzekałem hehe :D
    Szkoła demokratyczna to moim zdaniem genialny pomysł. Artykuł też fajny, najlepsze jest, że Bill Gates nie ukończył szkoły wyższej. Zawsze myślałem, że jest po jakichś studiach, a tutaj taka niespodzianka :)

    Pozdrawiam

  • M.

    Jak zostać inżynierem budownictwa bez studiów? Jak zostać architektem?

    • Michał Skoczyński

      Jeśli to jest twoim największym marzeniem, wtedy nauka nie będzie dla Ciebie drogą przez mękę, a przecież o to chodzi, żeby omijać szerokim łukiem coś co nie sprawia nam w życiu przyjemności.

  • Z tego, co nauczyłem się w szkole, niewiele mi się w życiu przydaje. Wiedza szkolna świetnie sprawdza się przy rozwiązywaniu krzyżówek :-). Natomiast bardzo dużo dali mi nauczyciele pasjonaci. To, czego się od nich nauczyłem, procentuje przez całe moje dorosłe życie.

  • Jakub Mikołajczak

    Michał, mam pytanie. Naprawdę w 100% wierzysz w to, że nie istnieje coś takiego jak genetyczne predyspozycje i każdy ma takie same szanse na osiągnięcia w danej dziedzinie, bez względu na to, jakie geny zostały mu przekazane przez rodziców?

    A co np. z mężczyzną, który urodził się z dość wysokim, jak na faceta, tonem głosu, który nie jest zbyt przyjemny dla uszu, a pragnie występować publicznie? Co z niskim chłopcem, który pragnie zostać bramkarzem? Takich przykładów można podać wiele.

    Odczuwam ten punkt drugi jako delikatne, rozwojowe nadużycie, które może niewłaściwie ukierunkować niektórych młodych ludzi. Chłopak stwierdzi, że rzuca wszystko, bo chce zostać gwiazdą rocka, ale brak oryginalnej barwy głosu, mimo wielu lat pracy, może zniweczyć jego plany i zostanie z niczym.

    Ok, być może coś takiego jak talent nie istnieje, ale każdy z nas ma pewne predyspozycje, które jeżeli weźmiemy je pod uwagę, mogą bardzo pomóc. W skrócie: choćbyś nie wiem jak się starał, nie nauczysz świni latać :)

    Jestem też ciekaw czy dotarłeś może do jakiś badań mówiących o tym, że „gen talentu” nie istnieje i wszyscy zaczynamy naszą podróż z tego samego miejsca w takim samym stanie?

    Pozdrawiam serdecznie
    Jakub Mikołajczak

    • Jakub, dzięki za ciekawy komentarz.

      Geny nie określają Twoich predyspozycji do konkretnej czynności / dziedziny / aktywności. Możemy mówić jedynie o predyspozycjach genetycznych do określonego rodzaju treningu, co oznacza, że dla różnych osób inny sposób ćwiczenia np. gry na gitarze będzie bardziej stosowny.

      Łatwo jest spojrzeć na kilkulatka, który robi coś z naturalną łatwością i stwierdzić, że ma do tego wrodzony talent. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, jak bardzo mózg jest elastyczny w pierwszych latach naszego życia. Wystarczy, że małe dziecko będzie regularnie słuchać jakościowej muzyki gdy miało 2 lub 3 latka, aby w jego mózgu bardziej niż u innych dzieci wykształciły się obszary odpowiedzialne za zmysł słuchu / zmysł rytmu / itp. Później tego efektem będzie łatwość w uczeniu się gry na instrumencie lub umiejętność komponowania.

      Co do Twoich przykładów, to nie do końca one mówią o talencie. Wysoki facet będzie mieć łatwiej jako bramkarz tylko dlatego, że tak a nie inaczej zostały skontruowane zasady gry w piłkę nożną. To, że jest wysoki, nie jest w żaden sposób jego talentem. Jest to naturalna cecha jego fizycznego ciała, nie ponadprzeciętne uzdolnienie.

      Stwierdzenie „talent nie istnieje” nie zakłada, że możesz nauczyć się wszystkiego, bez względu na to, jakie masz fizyczne predyspozycje.

      Jak najbardziej zgadzam się z tym, że świni latać nie nauczymy. Wybór ścieżki życiowej musi być oparty na świadomości tego jakie mam predyspozycje fizyczne / psychiczne.

      Jednak jednocześnie trzeba wiedzieć, że poprzez dostosowanie rodzaju treningu możemy przekroczyć wiele barier i robić coś mimo tego, że zupełnie nie mieliśmy do tego predyspozycji. Oczywiście nie zawsze będzie to możliwe.

      Pozdrawiam również :)

    • Mikołaj Grząślewicz

      Ktokolwiek kto odniósł w życiu sukces, ćwiczył daną umiejętność, która pozwoliła mu go odnieść.

      Oczywiście, to też sztuka wybrać odpowiednią umiejętność.

      Szkoła nie daje umiejętności, szkoła daje jedynie więdze z wąskiego zakresu. Umiejętności daje powtarzanie określonych czynności, co sprawia że w mógzu tworzą się nowe siatki połączeń. Dosłownie mózg się zmienia.

      Sukces prawie zawsze łączy się z innymi ludźmi. Najczęściej z dawaniem wartości klientom. Szkoła nie uczy dawać wartości klientom, ani dowiadywać się czego potrzebują.

      Szkoła i sukces to dwie kompletnie inne ścieżki.

      Jeśli więc czyimś celem jest na przykład mieć w życiu finansowy spokój, to nie ma innego wyjśćie niż CODZIENNE wzmacnianie i budowanie nowych połączeń nerwowych poprzez wykonywanie określonych czynności. Dzięki temu z czasem automatycznie wykonuje się określone działania i podejmuje lepsze decyzje.

  • Tak się składa, że dziś też cytowałam Willa Smitha :) Dokładnie, powiem więcej: większość moich znajomych, którzy COŚ robią, mówią, że są samoukami! Więc wiecie, nie ma że boli, do dzieła!

  • To jest właśnie spory problem, że w szkołach nie bierze się w żadnym stopniu pod uwagę indywidualności każdego dziecka. Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że dziecko od pierwszych lat życia uczone stadnego konformizmu będzie miało spore problemy z poradzeniem sobie później w dorosłym życiu? Wydaje mi się, że takie działanie wynika często chociażby z dążenia nauczycieli do tego, aby im samym było łatwo. Z tego też powodu wolą mieć w klasie dzieci, które zawsze są grzeczne, przygotowane wzorowo do każdej lekcji i zawsze chętne do uczenia się dokładnie tego wszystkiego, czego wymaga program i ślepo za nim podążający „pedagog”. Nie w tej sposób jednak tworzyły się wielkie osobowości, których świat do dzisiaj podziwia. Musimy dać młodym ludziom możliwość rozwijania swoich prawdziwych pasji, próbowania wielu alternatyw i uczenia się na własnych błędach. To jedyny sposób na to, aby dzieci te jako późniejsi dorośli robili w swoim życiu to co naprawdę chcą robić i co stanie się ich prawdziwą pasją, a nie tylko sposobem na wysokie zarobki…

  • Wiktor

    Paradoksalnie w szkole można nauczyć się rzeczy bardzo różnych od treści prezentowanych na wykładach. Na przykład tego jak się skutecznie uczyć.

  • Popek

    Krótko i na temat. Generalnie zgadzam się z tym, że szkoła to coś, co jest swego rodzaju obowiązkiem. Jeśli ktoś jest mądry to osiągnie w życiu sukces także bez szkoły.

  • Aleksander

    Wpis jest świetny – zgadzam się ze wszystkimi wymienionymi przez Michała zasadami. Warto jest też podkreślić rolę samoedukacji w życiu – jest tyle dostępnych źródeł, z których można się uczyć (ebooki, audiobooki, książki, Wikipedia, elearning, wideokursy), ale niestety nie wszyscy z nich korzystają. A szkoda, bo to cenna wiedza, tak inna od tej ze szkoły.

  • Patryk Cużytek

    1. Jeżeli jednostka ma pomysł na siebie, to szkoła tylko ogranicza i w konsekwencji zabija ducha samodzielności i samodzielnego myślenia. Szkoła to nie jest dobra instytucja, jeżeli jest przymusowa.
    2. Mowa o talencie jest wymówką osób, które nie wierzą w to, że sukces to bardzo ciężka praca. Oczywiście pewne predyspozycje są pomocne, ale dalej bez pracy nie znaczą nic.
    3. Samodzielne kształcenie jest bardzo ważne. Studia, czy inne wymysły nawet w kierunkach, które są dla nas przyjemne, nie dadzą nam takiego poziomu wiedzy, a szczególnie praktycznej, jak to, co sami dołożymy od siebie.
    4. Dokładnie. Nie każdy jest dobry z matematyki, nie każdy z polskiego, itd. Im wcześniej zacznie się pielęgnować to, co w nas najlepsze, tym lepsze będą tego rezultaty w przyszłości. Równość to domena socjalizmu, a w szkołach jest tego dużo…
    5. Osoby, które idą na studia nie wiedzą o tym, jakie możliwości daje im życie. Ale to jest wina właśnie szkół i rodziców, którzy ciągle jeszcze mają w głowie przeświadczenie: „Pójdź na studia, skończ studia, załap się do pracy i pracuj do emerytury”. I narzekaj całe życie jak to Cię ktoś urządził. Nauczmy się decydować o sobie, ponosić konsekwencje za złe decyzje, uczyć się z nich i gońmy marzenia, bo życie naprawdę zleci szybko.

  • Gosia

    Dokładnie, zgadzam się. Bardzo mądre rzeczy. :) Pozwolę sobie dodać moje pytanie tutaj, jako że miałam i tak do Pana napisać: czy mógłby Pan powiedzieć mi jak żyć kiedy jest się stale krytykowanym, jak być silnym, zwłaszcza jeśli to bliscy wyrządzają nam krzywdę i przykrość, tak, by nie zaprzepaścić więzi? Ale i jak nie bać się być spontanicznym, nie bać się wyjść swobodnie na ulicę, jeśli w domu miało się niezbyt dobrze (ciągła krytyka)..? Bardzo prosiłabym o artykuł pełen rad, bądź też list do mnie w tej sprawie.

    • Daga

      chętnie o tym poczytam, gdyż też przeszłam przez piekło i tylko słyszałam, ze jestem głupia, fleja, szkoda na mnie pieniędzy bo i tak nic nie osiągnę, mam deficyt uczuć, miłości zaufania pewności i pełno żalu i agresji. Również czekam na podpowiedź.

  • Ppp

    Ad 1, 3, 4 i 5 – Zgoda.

    Ad 2 – Mam przeciwne zdanie: talent istnieje. Oznacza on łatwość nauki określonych rzeczy, choć nie zastępuje samej nauki. Brak talentu oznacza trudność, a czasem wręcz praktyczny brak możliwości nauczenia się czegoś. Pod pojęciem „praktyczny” rozumiem, że nauczenie się danej rzeczy wymagałoby poświęcenia na nią więcej czasu, niż jest to możliwe – bo trzeba się uczyć innych rzeczy, spać, jeść itp., a doba ma tylko 24 godziny.

    Zatem:

    Z talentem, dzięki ciężkiej pracy, dojdziemy do mistrzostwa. Przy „normalnej” pracy do poziomu powyżej przeciętnego. Sam miałem tak z geografii – piątki i czwórki po przekartkowaniu podręcznika w trakcie lekcji. W domu się nie uczyłem, a i tak masę rzeczy wiedziałem „nie wiadomo skąd”.

    Bez talentu, pomimo ciężkiej pracy, dojdziemy co najwyżej do poziomu „przeciętnego”, „miernego”, a w skrajnych przypadkach… żadnego. Sam tak miałem z matematyką – po wielkiej męce byłem w stanie co najwyżej rozwiązywać standardowe zadania, a niektórych działów nie nauczyłem się nigdy.

    Pozdrawiam.

    • Konrad

      ja akurat się zgodzę z punktem drugim. Nie jest tam napisane że talent nie istnieje, tylko nie jest tak istotny jak ciężka praca. Wiadomą rzeczą jest że talent bardzo pomaga, jeśli w porę go odkryjesz i się nim zajmiesz będziesz miał łatwiej, co nie znaczy że osoba bez talentu nie może takiej osobie dorównać.

      Idealnym przykładem są jedni z najlepszych na świecie piłkarze Realu i Barcelony. Messi urodził się z talentem do piłki i dużo mu wychodzi tak o… Ronaldo jest przykładem osoby bez talentu jednak ciężką pracą dorównał Messiemu a niektórzy twierdzą że nawet go przegonił. Przychodził godzinę, dwie przed treningiem, po treningu zostawał kolejne dwie i trenował uderzenia, strzały. Był przeciętniakiem który ciężką pracą i determinacją osiągnął swój cel.

  • Andżo

    Z przymusu niestety nic dobrego nie wynika. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Będąc w szkole podstawowej i średniej nienawidziłem czytać książki. Zwłaszcza lektur. Niechęć do czytania nie wzięła się jednak z niczego. Mianowicie szkoła zmuszała mnie do czytania czegoś co mnie w ogóle nie interesowało. Teraz jako dorosły człowiek bardzo lubię czytać. Nikt mnie nie musi zmuszać ponieważ wybieram tematy, które mnie interesują. Wówczas czytanie sprawia przyjemność i pochłania do reszy. Tak samo jest ze wszystkimi innymi rzeczami. Jak coś robisz z przyjemności to angażujesz się w całości, a jak coś masz narzucane to robisz tylko tyle ile musisz.

  • Ewa

    Nie zgodzę się z talentami. Albo się do czegoś ma predyspozycje albo nie.

  • Gizmo

    2 to bzdura. W dodatku nie tylko liczy się czy coś się robi codziennie ale ile serca się w to wkłada.

  • Olek

    Punkt 2 – bzdura. Zachęcam do poczytania fachowej literatury lub analizę swoich predyspozycji.
    Nie bez powodu tysiące ludzi zgłębiało psychikę człowieka aby można pisać, że talentu nie ma.

    Punkt 1 – mocno naciągany.
    Proponuję wziąć odsetek ludzi dobrze zarabiająch, mających wyższe wykształcenie do tych dobrze zarabiających bez tego wykształcenia.
    Studnia wyższe pomagają w uzyskaniu lepszej pracy i lepszych dochodów.
    Przy tak dużej konkurencyjności prawdopodobieństwo wymyślenia czegoś wspanialego lub genialnego jest wielokrotnie mniejsze niż za czasów początku dziakalności panów o których Pan pisze.