Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Jak wyrażać gniew i unikać konfliktów

Jak wyrażać gniew i unikać konfliktów Photo by Widerbergs

Gniew i złość to emocje, które mają moc zarówno niszczenia, jak i tworzenia. Ich destrukcyjny charakter objawia się wtedy, gdy tłumimy nasze uczucia. Jak więc wyrażać gniew, aby zamiast wybuchów złości użyć jej do tworzenia zdrowego porozumienia z innymi ludźmi?

 

W naszym społeczeństwie normalne jest tłumienie gniewu i złości. To sprawia, że nieuwolniona energia zbiera się w nas i prędzej czy później wybucha jak wielki wulkan.

Badania dr. Roberta Levensona wskazują, że tłumienie ekspresji emocji nie przyczynia się do obniżenia intensywności doznawanych emocji, a jest wręcz przyczyną wzrostu aktywności współczulnej części układu nerwowego. To prowadzi do obniżenia odporności i problemów zdrowotnych. Emocje, które są tłumione, zawsze dążą do ich wyrażenia.

Aby zrozumieć jak działa gniew, musimy przede wszystkim uświadomić sobie różnicę pomiędzy bodźcem i przyczyną. Każda emocja to wynik naszej myśli. Przyczyna każdego stanu emocjonalnego tkwi w naszym myśleniu. To jedno z podstawowych założeń terapii poznawczo-behawioralnej. Zachowanie drugiej osoby, które nam się nie spodobało jest więc bodźcem, który wywołuje (wskazuje nam, przypomina) prawdziwą przyczynę (myśl, która znowu nas zaczyna nawiedzać).

Gdy Twoja druga połówka długo do Ciebie nie dzwoni, możesz poczuć gniew i oskarżyć ją o to, że Cię olewa. Jednak gdybyś zastanowił się, co tak naprawdę jest przyczyną Twojej złości, zdałbyś sobie sprawę, że po prostu potrzebujesz więcej sygnałów miłości od swojego partnera/partnerki. Podświadomie postanowiłeś potraktować bodziec (brak telefonu) jako przyczynę. To przeniesienie odpowiedzialności na zewnątrz.

 

Wyrażając gniew zwykle przedstawiamy bodziec jako przyczynę i obwiniamy drugą osobę za nasz gniew. Pragnąc zmiany jej zachowania, oskarżamy ją, że zrobiła coś źle i że następnym razem ma to zrobić inaczej.

Jaki jest tego efekt? Nasz rozmówca zaczyna się bronić. To normalna reakcja. Jak jest atak, to jest też obrona. Im silniejszy atak, tym silniejsza reakcja obronna.

Gdy druga osoba się broni, nie jest w stanie zrozumieć tego, z czym tak naprawdę masz problem. Jej priorytetem będzie odepchnięcie oskarżeń i zażegnanie konfliktu. Nie będzie więc również w stanie zmienić swojego zachowania, nawet jeśli wrzeszcząc i rycząc w niebogłosy, pokażesz jej, jak bardzo Ci na tym zależy.

Podstawowym błędem, który popełniamy, gdy czujemy gniew, jest obwinianie drugiej osoby za to, co czujemy. Nie jesteśmy wtedy świadomi tego, że gniew tak naprawdę mówi nam o nas samych. Wydaje nam się, że bodziec jest przyczyną. A prawdziwej przyczyny zupełnie nie znamy.

 

Źródło gniewu tkwi zawsze w naszym myśleniu. Są nim nasze potrzeby, oczekiwania i osądy. Jeśli czujesz gniew, to znaczy, że jakaś Twoja potrzeba pozostaje niespełniona. Gdy wybierzesz krzyki i oskarżenia jako metodę wyrażenia tej emocji, zamiast rozwiązania będziesz mieć niepotrzebny konflikt, a relacja z drugą osobą na tym ucierpi.

Co zatem zrobić, gdy pojawiają się tak intensywne emocje? Traktuj gniew jako sygnał alarmowy. Gdy syrena zawyje, całą swoją uwagę skieruj do wewnątrz. Dlaczego odczuwam gniew? Co mnie tak złości? Czego mi brakuje, że tak się czuję? Czego potrzebuję?

Oczywiście uzyskanie takiego wglądu i znalezienie odpowiedzi na te pytania nie jest łatwe w momencie, gdy od środka zżera nas chęć przelania złości na drugą osobę. Ważne jest jednak, abyś wtedy na chwilę się zatrzymał, wziął głęboki wdech i dał sobie parę chwil na obserwację tego, co się w Tobie dzieje.

 

Gdy tracisz kontrolę nad sobą pod wpływem emocji, wyrażenie swojej złości może być niezwykle kuszące, a nawet w pewien sposób przyjemne. Zrezygnowanie z tego może wymagać wewnętrznej walki, ale gdy uda Ci się zrobić STOP, opuścić pokój czy mieszkanie przed wybuchem złości, później wystarczy kilka chwil i dobrych pytań do siebie, a emocje zaczynają się ulatniać. Pracując nad konstruktywnym komunikatem, możesz wrócić z chęcią rozmowy i rozwiązania sprawy w zdrowszy sposób.

Dlaczego podczas gniewnego szału mamy tak wielką potrzebę, aby druga osoba oberwała od nas kilkoma przykrymi słowami? Dlaczego przelanie tej złości i psychiczne znęcanie się nad kimś innym jest dla nas takie przyjemne?

Najzwyczajniej w świecie chcemy, aby dowiedziała się o bólu, który według nas nam zadała. Chcemy, aby przyznała się do błędu i aby uległa. Chcemy, aby wreszcie zmieniła swoje zachowanie.

Problem w tym, że gdy ktoś myśli, że zrobił coś nie tak, nie będzie nawet miał okazji wczuć się w nasz ból. Całą swoją energię przeznaczy bowiem na obronę siebie.

 

Dlatego nie ma sensu obwiniać i oskarżać innych, gdy źle się czujemy. Jeśli chcemy rozwiązać sprawę konstruktywnie, musimy umożliwić tej osobie zrozumienie tego, co się w nas dzieje. Aby wyrazić swój gniew mądrze, warto powstrzymać się od rzucania przekleństwami, talerzami czy ramkami do zdjęć.

Gdy oskarżasz, oskarżana osoba ma dwa wyjścia. Albo przyjmie Twoje słowa do siebie (co sprawi, że będzie się czuła ze sobą beznadziejnie, przez co i tak nie zmieni swojego zachowania) albo je odrzuci (a więc również nie zmieni swojego zachowania).

Jeśli naprawdę chcesz, aby ktoś zmienił swoje zachowanie, pamiętaj o tym, że on sam musi czuć taką potrzebę. A poczuje ją TYLKO wtedy, gdy nie będzie mieć potrzeby bronienia siebie i gdy wytłumaczysz mu spokojnie i zrozumiale, co Ty sam czujesz i jakie masz potrzeby.

 

W książce „Porozumienie bez przemocy“ Marshalla B. Rosenberga znalazłem bardzo prosty i skuteczny sposób na wyrażanie gniewu. Ma 4 etapy i jest podsumowaniem tego, co przeczytałeś powyżej:

1. Zrób pauzę. Zatrzymaj się na chwilę i odetchnij. Odłóż na bok wszelkie oskarżenia pod adresem drugiej osoby.

2. Uświadom sobie myśli, które są źródłem gniewu. Jaki osąd pojawił się w Twojej głowie, że czujesz się tak, jak się czujesz?

3. Zrozum swoje potrzeby. Gdy znasz już myśl, która jest źródłem gniewu, zastanów się, z jakiej potrzeby wynika ta myśl. Czego konkretnie Ci brakuje?

4. Zakomunikuj swoje potrzeby. Nie oceniaj drugiej osoby. Mów tylko o swoich uczuciach, które pojawiły się przy okazji określonego zachowania tej osoby.

 

Jeśli chcesz w zdrowy sposób wyrazić swój gniew i wykorzystać go do tworzenia porozumienia i lepszego związku, przestań obwiniać innych za swoje uczucia i skieruj światło świadomości na swoje emocje i potrzeby.

Nasze potrzeby stanowią pewien paradoks: to właśnie one wywołują konflikty, a jednocześnie są tym, czego w tych konfliktach nie wyrażamy. By nauczyć się to robić, zajrzyj do naszego 10-dniowego kursu video Sztuka rozwiązywania konfliktów i budowania trwałego porozumienia.

Komunikuj swoje potrzeby konstruktywnie, aby umożliwić ludziom zrozumienie, co w Tobie siedzi. To pomoże im zmienić własne zachowanie adekwatnie do tego, co jest dla Ciebie ważne.

Jak oceniłbyś swój poziom kontroli nad intensywnymi, destruktywnymi emocjami?

Zostaw komentarz

  • agrado

    Świetny wpis, dzięki. Ja byłem/jestem, bo czasem niestety mi się to jeszcze zdarza, wybuchową osobą i najtrudniejsze jest dla mnie zrobić ”stop”. Wybucham zanim uda mi się uświadomić sobie co robię i zazwyczaj dosłownie kilka sekund później tego żałuję.

    • agrado, kilka sekund to i tak dobry wynik. Pracuj nad tym, a niedługo uświadomisz sobie zbierające się emocje jeszcze przed wybuchem.

  • Poszukiwacz

    Jak zawsze swietny wpis. Nurtuje mnie jednak to, ze nie wiem dlaczego tak bardzo denerwuje mnie mlaskane innych podczas jedzenia? Stosujac powyzsza technike nie uzyskalem odpowiedzi. Moze mi ktos pomoc dojsc do rozwiazania tej kwestii?

    • To reakcja, która raczej jest kotwicą, nawykiem emocjonalnym, więc opisana metoda nie jest adekwatna do tego przypadku. Spróbuj tego – wyobraź sobie to samo mlaskanie, ciągłe, przez kilka minut, bez przerwy. Bodziec w końcu stanie się obojętny i nie będzie wywoływać tak intensywnej reakcji.

  • Szymon

    Radzenia sobie między innymi z gniewem nauczyłem się głównie dzięki wprowadzeniu do swojego życia nawyku proaktywności (na podstawie książki „7 nawyków skutecznego działania” – bardzo polecam). Najważniejsze według mnie to pojąć zasadę, że nasze emocje zależą od naszych myśli i że „pomiędzy bodźcem i reakcją człowiek ma wolność wyboru”. Dzisiaj mój poziom kontroli złych emocji jest na odpowiednio wysokim poziomie. Dołączając do tego dawkę „tu i teraz” człowiek jest w stanie w moment zmienić perspektywę na mega pozytyw.

  • Za dużo uogólnień;) Z jednej zależności wyprowadzasz wniosek modelu hydraulicznego („W naszym społeczeństwie normalne jest tłumienie gniewu i złości. To sprawia, że nieuwolniona energia zbiera się w nas i prędzej czy później wybucha jak wielki wulkan”), który już dawno został poddany w wątpliwość.

    Levenson pokazał, że tłumienie emocji wymaga wysiłku i to dlatego jesteśmy fizjologicznie pobudzeni, nie dlatego, że coś się w nas zbiera i wybucha. Emocje nie zawsze są wyrazem jakiejś głębszej frustracji i czasami wystarczy się uspokoić, by zniknęły razem z wyimaginowanymi problemami.
    http://cloudymind.pl/wordpress/dwie-szkodliwe-taktyki-radzenia-sobie-z-gniewem-ktorych-ciagle-uzywamy/
    Pozdrawiam:)

    • Agnieszka, dzięki za Twój komentarz.

      Nie zawsze porada „wystarczy się uspokoić” skierowana do osoby, która szaleje ze złości będzie skuteczna :) Destruktywne emocje nie muszą być wyrazem głębszej frustracji, ale mają źródło w konkretnej myśli. Warto nauczyć się uświadamiania sobie tych myśli, bo to umożliwia nam kontrolowanie odczuwanych emocji.

      Pozdrawiam!

  • Wszystko ładnie pięknie. Tylko co jak druga strona ma w nosie moje potrzeby i robi dalej to co chce wiedząc, ze mnie to wkurza? Na przykład kłucie ścian w niedzielę.

    • Rozmowa z kimś takim z poziomu wkurzenia na pewno nie pomoże mu zmienić swojego zachowania. Być może warto byłoby spróbować rozmowy, z poziomu uśmiechu i przyjacielskiego nastawienia? Najpierw zbuduj relację, a potem wyraź swoje potrzeby.

  • Aneta

    Warto kontrolować swój gniew…Nie jesteśmy odbierani pozytywnie kiedy targają nami złe uczucia. Tekst jest naprawdę bardzo ciekawy i warto korzytsać z niego w codziennym życiu radząc sobie z emocjami:)

  • Emilia

    Co jeśli negatywne myśli są tak silne, że nie da się ich uspokoić kilkoma oddechami? Po czym nagle wybuchasz i robisz awanturę nie będąc świadomym właściwie dlaczego to miało miejsce, albo łapie Cię blokada w formie milczenia i nie jesteś w stanie powiedzieć nic, ale gniew staje się z każdą sekundą bardziej odczuwalny.

  • Jakub Mikołajczak

    Miałem okazję być na warsztatach z metody „Porozumienie bez przemocy” i był to bardzo pożytecznie spędzony czas. Zaproponowana przez twórcę tej metody technika, przynosi zdrowe rezultaty i wpływa na jakość komunikacji w relacjach, właściwie już od pierwszego jej zastosowania. Zdecydowanie każdemu polecam regularną praktykę tej metody.

    Jednak oprócz złości, pojawiającej się w nas podczas codziennych czynności, każdy człowiek nosi też w sobie ogromne pokłady złości, żalu i gniewu, które stłumił w okresie swojego dzieciństwa. Jako dzieci nie potrafimy wyrażać złości w stosunku do naszych rodziców np. dlatego, że obawiamy się kary, więc za każdym razem kiedy tego typu emocja się wtedy pojawiała, była tłumiona i powodowała powstawanie napięć w ciele.

    To, jak dużo złości dana osoba stłumiła w okresie swojego dzieciństwa, można często łatwo zauważyć po postawie ciała. Osoby które często miewają napięte, uniesione ramiona, to zazwyczaj ludzie, którzy miewają problem z naturalnym i swobodnym wyrażaniem złości. Warto zainteresować się tematyką pracy z ciałem, która pozwala pozbyć się nagromadzonych napięć, a dzięki temu nauczyć się lepiej odczuwać emocje we własnym ciele.

    Pozdrawiam serdecznie
    Jakub Mikołajczak

  • Agnieszka Węgrzyn

    Witam

    Od 8 lat zmieniłam zakres swych reakcji na agresywne zachowania innych osób wobec mnie. Niegdyś byłam zastraszona, tłumiłam emocje strachu i samoobrony. Po operacji ogromnego guza nowotworowego z lewej półkuli mózgu, moja osobowość uległa zmianom. Strach znikł, to bardzo dziwne uczucie – emocjonalna obojętność. Owszem, istnieje samoobrona, ale dopiero gdy fizycznie ktoś mnie atakuje, ale bardzo zdecydowanie. To bardzo ciekawe zjawisko, zwłaszcza że od kilkudziesięciu lat interesuje mnie neurologia i biologia molekularna.

  • Ela

    Dziękuję za kolejny wpis (:
    Właściwie stosuję taką technikę od jakiegoś czasu i moja kontrola nad gniewem/złością jest na o wiele wyższym poziomie (:
    Szczególnie ważne było dla mnie uświadomienie sobie tego, o czym pisałeś Michale w którymś z poprzednich artykułów: że mój stan emocjonalny zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Powtarzam to sobie, kiedy zaczynają mnie wkurzać różne rzeczy, które robią inne osoby, a na które mam znikomy wpływ.
    Wcześniej często się kłóciłam z moją siostrą, teraz jest inaczej. Bardzo trudno jest mi tylko zapanować nad emocjami, jeśli ktoś mnie fizycznie zaczepia, wtedy mam automatyczną reakcję obronną, zanim zdążę pomyśleć (ale i to się zmienia powoli).
    Jeszcze przytoczę taki kawał o zajączku, który wbrew pozorom można sobie wziąć naprawdę do serca:
    Zajączek chciał pożyczyć młotek od niedźwiedzia. Idzie do tego niedźwiedzia a w drodze sobie myśli: „a, pewnie i tak mi nie pożyczy, przecież się nie lubimy, a w ogóle to z niego kawał drania, nigdy mi niczego nie pożycza, skąpiec z niego” itp. itd. Dochodzi do domu niedźwiedzia wkurzony, puka, niedźwiedź otwiera a zajączek do niego – „A w d*** sobie wsadź ten młotek!”
    Pozdrawiam (:

    • Szymon

      Dzięki za kawał, uśmiałem się niesamowicie :)

  • Marcin Korbiel

    Warto pracować nad sobą i zmieniać reakcje na zdarzenia oraz na powstanie emocji.
    Pamiętam jak po ponad roku na pomorzu przeprowadziłem się do karkowa.
    1. Gdy wróciłem raz wieczorem zapytałem na ile jest trzeźwy (Miał imprezę) by upewnić się że będzie pamiętał. Podszedłem i przytuliłem go mówiąc „kocham cię bracie”. Zamurowało go.

    2. Innym razem razu będąc u rodziców brat mówi że zrobił „coś”. Z mojego punktu wiedzenia było to coś bardzo konstruktywnego. Wtedy z całym entuzjazmem na jaki było mnie stać z uśmiech biłem mu brawo. Zmutowało go po raz drugi.

    Było jeszcze kilka takich historii, część z nich opisałem na swojej stronie. :) jeszcze tu zajrzę i poczytam :)

  • Justyna

    Jejku jak tu fajnie jest wszystko zebrane,w takie racjonalne wytłumaczenie tego nad co siedzi głęboko w nas… Czytając miałam przed oczyma swoje zachowanie niejednokrotnie oraz te pytania w momencie jak się żałowało ze coś zrobiło,powiedziało… strzał w 10 ten artykuł! ;)

    ps.ja jestem z tych osób które czerpią/czerpały (bo pracuje nad tym) z tego wyżycia emocjonalnego na czymś/kimś :/ szkoda ze wcześniej jakoś nie starałam się szukać odpowiedzi na takie aspekty…ale szybko nadrobię ta niewiedze, pozdro:)

  • migotka

    Dzięki za tego posta! Znalazł się tutaj we właściwym czasie i bardzo mi pomógł. Jestem jednak dopiero na etapie uczenia się właściwego wyrażania swoich emocji, tak żeby nie było to destrukcyjne ani dla mnie ani dla osób, wobec których czuję np. gniew czy złość.

    Mam więc takie pytanie: co zrobić w tym krótkim czasie pomiędzy tym, jak coś głęboko dotknie (nazwijmy to punktem kulminacyjnym gniewu) a chwilą np. godz. później, kiedy emocje opadną. OK – wychodzę z pokoju, nie unoszę się wobec osoby która mnie „zraniła”ale nadal „wewnętrznie” cierpię.
    W mojej sytuacji emocje opadły bo wyszłam i się po prostu rozpłakałam (tamta osoba tego nie widziała). Dopiero to sprawiło, że byłam w stanie zakomunikować jej we właściwy sposób swoje potrzeby i już nawet nie czułam do niej jakiegoś specjalnego żalu, gniewu czy urazy.
    Czy płacz nadaje się na katalizator emocji?

  • Sebastian

    Michał, a wiesz w jaki sposób dotrzeć do przekonania „Nawet jak jestem wkurw*ony na innych to jestem w porządku dla nich” i czy wogóle jest taka możliwość ? Jeżeli nie ma to co proponujesz zamiast tego ?
    bo mam ostatnio takie myśli „a co by było gdyby… np. ktoś Cię zaatakował, np. grupa śmiałaby się z Ciebie non stop i uważała że jesteś beznadziejny ” i wtedy pojawia mi się złość i myśli że są nic nie warci” to że ludzie nic nie są warci i myśli że nic mnie nie obchodzą pojawia mi się też w ciągu dnia nawet bez konkretnej sytuacji – poprostu zobaczenie człowieka który idzie lub pomyślenie. ( nie chce wchodzić w usprawiedliwianie się ale to mógłóby być efekt zaburzenia dwubiegunowego lub czegos w tym stylu, usprawiedliwiam się bo nie chcę żeby ktoś pomyślał że jestem jakimś socjopatą :). (chodzę do psychologa, ale też bym sam coś chciał zdziałać). Masz jakąś propozycję jak zmienić to „ludzie nic nie są warci i nic mnie nie obchodzą” ?

  • Sebastian

    Po pierwsze skąd ja to wiedziałem że nie odpowiesz na moje pytanie ;) po raz kolejny zachowujesz się tak jakbyś unikał „trudnych pytań”, jest mi przykro gdy człowiek który pisze tak wiele o rozwoju i odpowiada na pytania wielu osób do mnie nie chce nic napisać jakby był obrażony na, nie wiem… moją głupotę.
    Po drugie dziwie się że po uwadze w komentarzach Agnieszki Pietruczuk nie zmieniłeś nic w artykule… czy jej zastrzeżenia nie maja znaczenia w kontekście stosowania metody ?

    • Sebastian, na tym blogu znajduje się prawie 10 tysięcy komentarzy, nie jestem wstanie odpisywać na wszystkie na bieżąco. Odnośnie Twojego komentarza – zwykle widzimy innych ludzi tak samo, jak patrzymy na siebie. Coś w stylu: powiedz mi jak myślisz o innych, a powiem Ci jak myślisz o sobie. Zasada lustra. Odnieś przekonanie „ludzie nic nie są warci i nic mnie nie obchodzą” do siebie i popracuj nad nim. Zmień relację z samym sobą, a wpłynie to na to, jak postrzegasz innych.

  • Dorota

    Mój chłopak, mistrz asertywnej komunikacji :)

    Ja: Wiesz, jest mu smutno, bo– On: Tobie jest ZAWSZE smutno!

    Tak że ciężko się uczyć asertywnej komunikacji w pojedynkę :/ Nie da się pracować nad związkiem w pojedynkę i pracować nad drugą osobą, żeby też chciała pracować. To za dużo.

    • arek

      rzuć go i wyjdz za mnie

  • J-kobieta

    Czy tez tak macie, ze interesuje Was co mysla na dany temat mezczyzni lub kobiety? Ja tak miewam czasem, stad ten nick. Nonkonformizm to dla mnie swego rodzaju uczciwosc. Nierobienie pauzy i mowienie ludziom, ze przesadzili czesto traktowalam jako obowiazek wobec wlasnej uczciwosci.Potem robienie pauzy i duszenie w sobie emocji powodowalo frustracje i wybuchy ze zdwojona sila wobec malo istotnych spraw. Potem znowu wrocilam do komunikacji moich emocji UCZCIWIE, co nie przynosi mi dobrych efektow(szczegolnie w pracy)…choc wiem, ze nie udaje i dobrze mi z tym, to instynkt samozachowawczy mowi mi, nie mow prawdy, zrob pauze.Powiedz,ze glupi pomysl jest genialy;).Na razie dzialam autodestrukcjnie(zbyt szczerze i emocjonalnie, na zywo) wiec szukam na Twoim blogu „jak zyc” i nauczyc sie jak zaczac manipulowac soba ;)

  • Patryk

    Cześć, mi psychoterapeutka poleciła złoszczenie się w ciągu dnia na byle co i przeżywanie tej złości bo mam ją wypartą, tylko jak ją sprowokować?

    • arek

      Co to znaczy, ze złość jest wyparta?

  • arek

    nie wiem

  • Ola

    Okej, a jak wytłumaczyć młodszemu rodzeństwu, że ich krzyki doprowadzają mnie do szaleństwa? :D
    Nie lubię ich pisków i krzyków, wgl powtarzających się uparcie dźwięków. Gdy potrzebuję skupienia, takie dźwięki mnie wnerwiają.
    Nie wiem, czemu tak jest. Może dlatego, że w mojej głowie dużo się dzieje, przepływa przez nią bardzo dużo myśli w ciągu dnia, więc zwyczajnie szukam spokoju by sie od tego uwolnić? Chociaż zwykle lubię rozmyślać, jakoś mnie to uspokaja, jest formą rozrywki, jednak czasem są myśli, ktore mnie przytłaczają.
    A co do wpisu…
    Potrafię tłumić wiele emocji, bo bardzo nie lubię, gdy ktoś się w nie wtrąca. Troska, uwaga z drugiej strony mnie irytuje. Nie lubię też współczucia. Nie chcę byc postrzegana jako nastolatka, ktora narzeka na wszystko i wszystkich, wiec uciekam przed negatywnymi emocjami. Jedyną emocją, którą ciężko mi tłumić, jest złość, którą też wolałabym zachować dla siebie. Wypuszczam świadomie tylko te pozytywne emocje, przez co moje otoczenie sądzi że jestem beztroską i szaloną idiotką :)
    Był taki trudny okres, gdy byłam cicha, spokojna i zamyślona prawie non stop. Efekt? Telefony wychowaczyń do rodziców, czy cos jest ze mną nie tak, moze chora, przemęczona, albo jeszcze coś innego. Szybko się pozbierałam, sfrustrowana reakcją pań, ktore przecież chciały tylko pomóc. Nie wiem, jakoś wolę sama sobie radzić ze swoimi problemami, ot, po swojemu.

  • Marcin Rzezak

    A co zrobić kiedy ktoś nie pozwala mi zakomunikować że czuję się źle? Kiedy mnie atakuje, i uważa że nie mam prawa czuć się z tym źle, krytykuje moje prawidłowe reakcje.

    Michał, wyobraź sobie proszę, toksyczną osobę, a potem pomnóż to przez dwa. Masz na to jakąś radę?

    Pozdrawiam

  • bezradna

    a co jeśli za każdym razem kiedy mówię wprost o swoich odczuciach „przykro mi, że…” „nie czuję się dobrze” „chciałabym, żeby…” słyszę, że ciągle tylko mam wyrzuty ? Że tylko coś wypominam? Mam wrażenie , że nie ma na to recepty.

  • Monika

    A jak pozbyć się długotrwałej, chronicznej złości, która po prostu została i sobie od czasu do czasu wpada spacerkiem? Jeżeli ma się wrażenie, że jest w nas zacięta turbina, która nie wydala spalin? I jeżeli spokojne tłumaczenie nie przynosi rezultatu bo druga osoba odrzuca to, pamięta to inaczej :( Czy jest jakiś tekst, poradnik na temat tego typu złości? Bo naprawdę rujnuję życie.

  • Kashha

    Zastanawiam się, a propo radzenia sobie z gniewem innych, jak zachować się w sytuacji kiedy druga osoba Cię uderzy czy opluje? Gniew rodzi gniew, agresja rodzi agresję..Jak wyjść z takiej sytuacji?

  • Pawel

    A co zrobić, gdy emocje silnie się Ciebie trzymają i możesz dać im ujścia. Dajmy na to czuję wobec kogoś poczucie zawodu (ze strony tej osoby) i jednocześnie jakąś złość i ból, że zachowała się wobec mnie tak a nie inaczej, potraktowała Cię tak, a nie inaczej. Umysłowo potrafię podejść do tego na kilka sposobów i spojrzeć z szerszej perspektywy, ale mimo to emocja się utrzymuje i ciągle trzyma. Tym samym jest jakby automatyczną reakcją na daną osobę.