Projektowanie stylu życia

To, jak na co dzień wygląda nasze życie, jest często spuścizną po rodzicach i wypadkową garści losowych wydarzeń lub spotkań z ludźmi. Na czym polega świadome projektowanie własnego stylu życia?

Pojęcie "lifestyle design" (projektowanie stylu życia) po raz pierwszy zostało użyte przez Tima Ferrissa w książce „4-godzinny tydzień pracy“. Pamiętam, że czytając fragment na ten temat w mojej głowie pojawiła się myśl: „Świetny, prosty i użyteczny sposób na uczynienie naszego życia wyjątkową przygodą“. Nadal tak uważam.

Pomyśl teraz, jak chcesz żyć za kilka lat od teraz? Jak chcesz zarabiać na życie, co chcesz robić po pracy, jakich ludzi chcesz mieć wokół siebie? Gdzie chcesz mieszkać, gdzie chcesz jeździć na wakacje? Jakim pasjom chcesz się oddawać, jakich umiejętności chcesz się nauczyć?

Ważne, aby odpowiedzi na te pytania były faktycznie Twoje. Zwykle ludzie odpowiadają schematami, które były im wpajane przez lata. Kariera, dom, samochód, rodzinka.

„Ludzie nie chcą być milionerami – oni chcą doświadczać tego, co w ich przekonaniu tylko miliony mogą kupić.“TIM FERRISS

Projektowanie stylu życia to podejmowanie się świadomych działań, które mają na celu stworzenia szczęśliwego, niezależnego, zbalansowanego życia.

To wyjście ze schematu nudnego i rutynowego życia, które zostało nam wpojone w szkołach i za pomocą mediów. To projektowanie własnego życia zamiast pozwalania na to, aby społeczeństwo je projektowało za Ciebie. To budowanie interesującego, niekonwencjonalnego życia, w którym garściami czerpiesz z tego, co umożliwia Ci nasza planeta.

Gdy poznałem tę ideę, od razu zacząłem myśleć o tym, jak chcę, aby wyglądało moje życie w przyszłości. Co ważne, nie chodzi tu o ogólne frazesy typu "marzę o tym, aby mieć fajną pracę, dużo przyjaciół, ładny dom." Chodzi o konkrety - jak dokładnie chcę, aby mój dzień wyglądał? Jak dokładnie chcę spędzać mój czas wolny? Gdzie dokładnie chcę mieszkać, a gdzie spędzać wakacje? Co konkretnie będę robić, aby czuć, że żyję?

Przestałem sobie wmawiać, że życie musi być trudne. Że powinno być "normalne". Zainspirowany możliwością pracy zdalnej wraz z narzeczoną kupiliśmy bilety do Tajlandii. 2-miesięczny pobyt w tym raju był dla mnie najlepszym dowodem na to, że mogę samodzielnie kształtować charakter mojej pracy zupełnie tak, jakbym budował domek z klocków lego.

Nie musisz wyjeżdżać daleko, aby to robić. Gdy mam dość pracy w biurze, biorę laptopa i jadę nad jezioro, robię sobie dzień przerwy albo idę z książką do parku. Każdy może zaprojektować życie, w którym na co dzień robi to, co chce. Nawet, jeśli będzie to wymagało sporych zmian w materii zawodowej lub prywatnej. Nawet, jeśli zajmie Ci to rok, dwa czy trzy lata życia.

Idea projektowania stylu życia już od dłuższego czasu leży u podstaw tego, w jaki sposób tworzę firmę Life Architect. Jak sama nazwa wskazuje, moją misją jest uczenie ludzi, jak być architektem własnego życia. Gdybym sam tego nie osiągnął, nigdy nie mógłbym tego uczyć.

Tak się składa, że na tym etapie mojego życia czuję się bardziej spójny z tym o czym mówię, niż kiedykolwiek do tej pory. Dlatego ucząc innych jak być architektem swojego życia kładziemy nacisk nie tylko na efektywność i osiąganie, ale również na umiejętność cieszenia się życiem, doświadczania i czerpania garściami z tego co jest możliwe.

Twój styl życia nie musi być monotonny i schematyczny.

Wyrzuć stare przyzwyczajenia, zrób porządki. Uwolnij trochę czasu i spróbuj nowych rzeczy. Idź na lekcję tańca, poznaj sztuki walki, wybierz się na spotkania pasjonatów określonej dziedziny. Zacznij uprawiać sport, zrób sobie wycieczkę za miasto.

Świat oferuje Ci szerokie spektrum możliwości. Na każdym rogu czeka na Ciebie masa sposobów na doświadczanie życia na nowo. Wszędzie czają się darmowe okazje do robienia rzeczy, których nie robiłeś nigdy. Wyjdź poza swoją strefę komfortu i przemebluj swoje życie.

Podczas eksperymentowania sprawdź, jak nowe aktywności wpływają na Twoje samopoczucie, poziom szczęścia, radość życia. Prawdopodobnie każda z tych rzeczy będzie dla Ciebie nowym bodźcem, który wytrąci Cię ze snu i sprawi, że znowu poczujesz, że żyjesz. Gdy złapiesz bakcyla, potraktuj nowe hobby jak coś, co już na zawsze stanie się częścią Twojego stylu życia.

Dla osób, które potrzebują w tym temacie konkretnych narzędzi coachingowych stworzyłem 30-dniowy program rozwoju osobistego Life Architect BOX - Zaprojektuj Swoje Życie i Działaj. W dużej mierze jest to proces poświęcony planowaniu wymarzonego stylu życia, który później przekładasz na konkretne cele i szczegółowy plan działania.

Napisz komentarz

  • Andrzej K.

    To jest to na co czekałem. Mieszkam w 100 tysięcznym mieście i jeszcze jakieś dwa lata temu, powtarzałem jak wszyscy, że nic się tutaj nie dzieje, a jedyną rozrywką jest wyjście do pubu. I tak kursowałem, dom, uczelnia, pub, dom, uczelnia, dom itp.
    Pierwszą szansą na taką zmianę, jest według mnie ciekawość, widzisz kogoś kto chodzi z wykrywaczem metali? Podejdź, spytaj co robi, od jakiego czasu, czy można zacząć tobić to samo i jakim kosztem. Być może zostanie to Twoją pasją do końca życia. Chodziłem, pytałem, posmakowałem na poważnie biegania, kolarstwa górskiego i spływów kajakowych. Obecnie uprawiam kitesurfing, sport w którym ujarzmiasz dwa potęzne żywioły, wodę i powietrze. Wrażenia płynące z tej dyscypliny, są nie do opisania.
    Owszem poważną przeszkodą moze się okazać koszt sprzętu, tak samo jak w przypadku nurkowania, paralotniarstwa, czy szybownictwa.
    Jednak tak jak napisał Pan Michał, czasami nie potrzeba aż tak "wyrafinowanych" metod korzystania z czasu wolnego.
    Pójdź poczytać książkę w parku, poszukaj ciekawych obiektów historycznych w Twojej okolicy i zobacz je, weź mapę polski, wskaż na oslep palcem jakieś miasto i w najbliższy weekend pojedź je zwiedzić, możliwości jest wiele, trzeba się dać ponieść wyobraźni.
    Ostatnio zainteresowałem się geocachingiem, w skrócie polega to na tym, że ludzie zamieszczają skrytki w różnych ciekawych miejscach, a zabawa polega na tym, żeby je odnaleźć i się do nich wpisać. Jedyny wkład w tą zabawę, to rejestracja na stronie i chęci na wycieczkę.
    Jest pewnie jeszcze kilkanaście zabaw, czy sportów, które nie kosztują wiele, a dostarczają wiele emocji, jak i można poznać ciekawych ludzi, którzy praktykują daną dziedzinę.

    Polecam jeszcze odświeżenie wpisów " W poszukiwaniu pasji. Historia 1 i 2" Według mnie, mają związek, ze zmianą stylu życia.

    Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Andrzej

  • chou

    Bardzo dobry tekst. Zastanawiam się tylko nad tym, dlaczego nie potrafię udzielić konkretnych odpowiedzi na pytania dotyczące tego, jak chciałabym żyć. Chyba obawiam się, że nie podołam postawionym sobie celom czy wymaganiom. Z czterech kierunków, które studiowałam, ukończyłam jeden. Po trzech latach studiów doktoranckich rzuciłam wszystko. Szukam pracy i nawet nie wiem w jakiej czułabym się stuprocentowo spełniona. Nadal w głowie ćmi gdzieś myśl, że powinnam robić coś istotnego, wielkiego w życiu. Ale po co? Michale, jak żyć?:)

    • Czasami nie wiemy, co moglibyśmy robić, bo mamy ograniczoną perspektywę. Powodem jest brak wiedzy na temat tego, co jest możliwe. Zachęcam do szukania w internecie historii ludzi, którzy prowadzili ciekawe życie, robiąc różne, czasami niestandardowe rzeczy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że istnieją ludzie, którzy żyli takim życiem, o którym ty zamarzysz, jak tylko je poznasz :)

    • Mikołaj Grząślewicz

      4 godzinny tydzień pracy (na początku "wpisało mi się" $ godzinny tydzień pracy - może to nie przypadek :) ) - świetna książka. Przyznam, że nie przeczytałem nawet 1/3, bo nie nadążałem z wdrażaniem tego co w niej zawarte.

      Wcześniejszą jaką przeczytałem było Fastlane milionera i obie się świetnie uzupełniają. Żeby robic to co się chce trzeba mieć czas. Żeby mieć czas pełen pasji - trzeba mieć pieniądze. Z kolei większości społeczeństwa zarabianie pieniędzy zabiera większość czasu. Efektem jest brak czasu na pasje.

      Gdzieś natrafiłem na ideę zrobienia sobie listy marzeń i po kolei. (Np. skoczyć ze spadochronem, polecieć balonem itp.) . Nieraz trzeba coś przeczytać 2 i więcej razy żeby zrobić. Tym razem ten wpis mnie zmotywował żeby po prostu zrobić sobie taką listę marzeń.

  • Jacek

    Chciałbym coś zrobić z własnym życiem, popchnąć je do przodu bo czuję że jestem w stagnacji. Nie mogę odnaleźć swojej dziedziny, pasji, w której chciałbym się rozwijać. Mam wiele pomysłów i planów ale jak już trzeba zacząć działać to nagle pojawiają się wymówki typu "a może coś innego by było lepsze" "to wymaga czasu" itp.
    Harv Eker pisał "Jak robisz jedno, tak robisz wszystko". Dzięki temu odkryłem, że nie potrafię zaangażować się w coś na 100% i wszystko robię byle jak. Jak to zmienić by brać życie garściami, angażować się we wszystko na 100%?

    • Jacek, decyzja, decyzja, decyzja. Ja podejmiesz decyzję o tym, co chcesz robić i jesteś pewien tej decyzji, wtedy łatwo jest poświęcić się temu w 100%.

    • Mario

      Mam dokładnie ten sam problem - wszystko, za co sie zabieram, robię na pół-gwizdka, nie potrafię oddać się i zaangazowac na 100%. Jak wpadnę na jakiś pomysł, to kumulacja entuzjazmu, zabieram się pełną parą, ale za chwilę entuzjazm opada i zarzucam, to za co się wzięłam. Nie wiem, czy to kwestia decyzji. W momencie, kiedy się za coś zabieram, to przecież decyzja już zapadła wcześniej - pytanie jak to w sobie podsycać, by cały czas o naszej decyzji pamiętać?

  • Aga

    Ja chciałabym się zacząć uczyć salsy, chodzić na basen, na kursy językowe. Ale wszystko kosztuje. Jaks się zarabia 1400 zł miesięcznie z czego niemal całość idzie na rachunki i jedzenie - to jedynie można pomarzyć o realizacji większości pragnień. Nawet wycieczka a miasto kosztuje.

    • Gocha

      na basen nie mam alternatywy, ale masz dostep do internetu!!! Salsa?... poznaj kogos z kim mozesz sie wymienic: ta osoba nauczy Cie salsy Ty mozesz w zamian nauczyc czego co potrafisz - jezeli nie zacznij od youtube. Tak samo z jezykami: tandem? Moze jest jakis obcokrajowiec w Twojej okolicy, ktory chce sie nauczyc polskiego? Spedzajcie godzine rozmowy po polsku, godzine w jego mowie. Poza tym: internet! Z takim zapasem mozliwosci nauki jezykow mozesz sie uczyc kazdego po kolei! Ja sie nauczylam tak rosyjskiego. Sama, a kosztem byl tylko moj czas ktory i tak czesto marnuje. :)

    • Aga

      Wiem Gosiu, że masz rację, sama uczę się angielskiego z książek, filmów, mailując z kilkoma znajomymi. Ale więcej przyjemności i bardziej efektywne byłoby uczenie się w grupie, z profesjonalistą.

    • Konrad Kubiec

      Ah te wymówki ;)

      To od kiedy nie da się zebrać grupą i zorganizować sobie jedną osobę o lepszych umiejętnościach? Mając odpowiednią grupkę ludzi, to można nakłonić szkoły językowe by wysłały jednego z nauczycieli, który po spotkaniu opowie o ofercie szkoły, a może nawet da indywidualne rady. Takich opcji kreatywnego i skutecznego wybrnięcia z niemocy jest naprawdę sporo. Wystarczy chcieć i wysilić szare komórki :)

    • Bartek

      Początkowo miałem to samo. Wymówki ściągały mnie w dół , nie pozwalając realizować swoich marzeń.

      Zamiast szukać wymówek znajdź 3 rozwiązania, ten nawyk myślowy bardzo mi pomgół.
      Przykładowo

      "Mam wielkie pragnienie aby nauczyć się tańca towarzyskiego w ciągu roku. Wiem ! pójde na kurs przy okazji poznam ludzi... ale to przecież kosztuje, a mnie nie stać :( "
      w tym zdaniu masz wymówke "mnie nie stać ;( "

      znajdź 3 sposoby na odłożenie, a najlepiej wygenerowanie kwoty brakującej ci aby płacić za kurs :)
      Jeszcze raz powtórze, szukaj rozwiązań a nie kolejnych problemów ! :) to świetny nawyk który z pewnością Ci pomoże.

    • zz

      jeśli pracujesz w więcej niz 10os firmie to niech się postara o multisport. Koszt 50-160 w zależności od wielkości
      Masz wejścia za free na basen i salse

    • qq

      Zawsze możesz pójść o krok dalej i poszukać lepiej płatnej pracy lub znaleźć dodatkowe, nawet tymczasowe źródło dochodów.

  • Aga

    jeszcze coś, mam już aż albo tylko 28 lat, kiepską pracę, niewielkie doświadczenie i umiejętności. Chęci wiele, ale zabija je świadomość, że nie jestem wystarczająco dobra, żeby zmienić pracę na lepszą, zacząć mieć czas i pieniądze na pasje... a bez czasu i pieniędzy - niewiele da się zdziałać.

    • Emil

      Co można rozumieć pod stwierdzeniem "niewielkie doświadczenie i umiejętności"? Nie ma czegoś takiego: "nic nie umiem i w niczym nie mam doświadczenia" lub "wszystko umiem i we wszystkim mam doświadczenie". Niektóre rzeczy się potrafi, w niektórych ma się doświadczenie, w innych nie. Wszystkiego można się nauczyć i we wszystkim można zdobyć doświadczenie.

      Zastanów się nad tym co lubisz robić, jakie czynności dają Ci radość. Jakie posiadasz umiejętności, w czym masz jakieś doświadczenie. Potem pomyśl o tym czy na czymś z tych rzeczy/czynności można zarabiać pieniądze (a jestem przekonany że na pewno takie coś się znajdzie, nie dam sobie wmówić że dorosła zdrowa osoba nie posiada umiejętności na której mogłaby zarobić dodatkowe pieniądze). Dodatkowo rozejrzyj się w swojej miejscowości, czy nie ma gdzieś jakieś ciekawej oferty pracy (ciekawsza praca, zajmująca mniej czasu (nadgodziny, dojazdy itp) i w której zarabia się większe pieniądze.
      Przeanalizuj wszystkie swoje wydatki. Zastanów się jakie możesz podjąć działania, aby zostawały Tobie jakieś oszczędności.
      No i z tym stwierdzeniem "bez czasu i pieniędzy — niewiele da się zdziałać" nie mogę się do końca zgodzić. Wiadomo, że czas jest ważny i warto mieć ileś tego czasu na pasje. Ale co do pieniędzy to trochę przesadziłaś. Ja np lubię jeździć na rowerze (mam ten rower od 10 lat, przez te lata może 3-4 stówy były w niego włożone (dętki, lampy i inne rzeczy do wymiany). Koszt tej pasji rocznie wynosi około 30-40 zł, czyli mało. A czasu dużo na jazdę nie potrzebuję. Kilka razy w tygodniu jeżdżę wieczorem po 30-60 minut i ta ledwo godzinka potrafi w dużym stopniu sprawić, że z nudnego dnia robi się wspaniały dzień.

      W Twoim przypadku wycieczka na miasto kosztuje? Czy dużo? Czy musisz podczas tej wycieczki wydawać pieniądze? Ze swojego doświadczenia wiem, że się da wyjść z domu i pospacerować po swojej miejscowości przy tym wydając 1-2 zł na butelkę wody.

      Na pewno masz wiele możliwości dzięki którym możesz poprawić jakość swojego życia, tylko po prostu tych możliwości nie zauważasz. A żeby je zauważyć czasami wystarczy wyjść na świeże powietrze, wziąć ze sobą kartkę i długopis i zastanowić się nad pewnymi sprawami.

    • Aga

      Chyba faktycznie problem leży we mnie, strach przed porażką, chęć posiadania mentora, który mi pokaże jak to wszystko zrobić, pogodzić, okrzyczy raz na jakiś czas, jeśli się ociągam lub zaczynam wątpić.
      Moje niewielkie doświadczenie to fakt, że do CV mogę tylko wpisać 2 prace, pół roku w hostelu i ponad 5 w biurze podróży, gdzie niewiele poza pracą biurową wykonuję, biuro jest małe i niemal wszystkiego musiałam się tu uczyć sama. Skończyłam studia związane z turystyka, bo wtedy wprowadzali ten kierunek jako nowość i miały być piękne perspektywy,m a w dobe upadków kolejnych biur... nie wiem co ze sobą dalej robić. Myślę nad kursem księgowości, może profesjonalnym kursem na sekretarkę, ale język znam tylko angielski i tylko komunikatywnie, więc raczej wymarzonym pracownikiem nie będę. Jednak chciałabym wreszcie zacząc pracować w większym biurze, żeby mieć z kimś porozmawiać, uczyć się od innych, pracować z ludźmi i dla ludzi.... Zacząc sie rozwijać, bo stagnacja mnie dobija powoli.
      Przecytam sobie cały blog i może to da mi odpowiedniego "kopa" do zmian w moim życiu, pomoże uwierzyć w siebie.

    • Emil

      Warto przeczytać inne artykuły. Mi pomogły bardzo mocno. Dużo się u mnie zmieniło na plus dzięki temu wszystkiemu co mogę tu przeczytać.

      Co do tego nieakceptowania porażek, to warto abyś się nauczyła je akceptować. Według mnie jedna z najważniejszych rzeczy. Ja wczoraj sobie uświadomiłem, że nie ma sensu od porażek uciekać. Zaakceptowałem całą swoją przeszłość, powiedziałem sobie prawdę, czyli to że przez dużą część mojego życia byłem frajerem (to określenie używam tylko w swoim przypadku, nie twierdzę że inni popełniający podobne błędy też byli frajerami). Wczoraj zrozumiałem, że jeżeli chcę być prawdziwie szczęśliwym, pewnym siebie człowiekiem, to pora zaakceptować przeszłość i powiedzieć sobie całą prawdę. Poczułem również wdzięczność za te wszystkie błędy. Bo wiem, że każda porażka, każdy upadek przyczynił się do tego gdzie teraz jestem i jak bardzo świadomym i silnym człowiekiem jestem.

      Ty Agnieszko postaraj się zaakceptować to w jakim jesteś położeniu, to że Twoja praca jest taka a nie inna, że masz takie warunki a nie inne. dopiero potem zajmij się działaniami które zaprowadzą Ciebie do lepszej pracy. "Płacz" że praca jest zła nic nie da, lepiej ten czas i energię poświęcić na działania. I jeszcze raz co do tego przeczytania wszystkich artykułów. Na tym blogu warto, naprawdę warto.

    • Konrad Kubiec

      Aga, kopa do zmiany nie dostaje się od czytania. Kopa generujemy my sami. "Przeczytam sobie cały blog [...]" ręce mi odpadły. Czytać warto, ok, ale gdy szukasz konkretnego rozwiązania, które chcesz wdrożyć (lub jako rozwijająca rozrywka). Jeżeli Twój plan to najpierw przeczytać wszystko a potem działać, to zgadnij kiedy będziesz gotowa by zrobić pierwszy krok.

      Na koniec. Skoro masz pełne spektrum opcji do wyboru (bo nie rezygnujesz z np. bardzo dobrze płatnej pracy, przy dużych zobowiązaniach kredytowych) czemu chcesz wybrać te nieatrakcyjne i nieefektywne dla ciebie drogi? Czemu nie wybierzesz czegoś powiązanego z tym, w czym jesteś dobra? Albo czego, czego chcesz się uczyć? Albo czegoś co jest związane z ludźmi, z którymi lubisz spędzać czas? itd.

  • Sam

    A ja doświadczyłam tego o czym jest ten post. Szukałam pieniędzy na studia podyplomowe, ale najpierw znalazłam kierunek, w którym chcę się rozwijać. I jak dzisiaj pamiętam jak mówiłam o tym mojemu promotorowi, a on powiedział "super:) a pieniądze znajdziesz, najważniejszy krok już uczyniłaś, wiesz co chcesz w życiu robić". I co? Do października moje życie się tak pozmieniało w pozytywnym sensie dla mnie, że w październiku już wiedziałam, że za rok będę mogła zacząć się szkolić w kierunku, w którym chcę iść. A jak by mi ktoś rok temu powiedział, że dostanę stypendium to bym go wyśmiała. Nie pracowałam na stopniami, samo się stało:) I tak właśnie się ze mną dzieje od 3 lat, wszystko się samo dzieje. Pomyślę o czymś intensywnie i za jakąś chwilę trafiam na drogę do tego celu. Można projektować życie i czuć, że to Twoje życie.

  • Mike

    Własnie zaczalem projektowac swoje zycie - zamiast wydac kilka tysiecy na wakacje last minute, które potrwają tydzień, poźniej z powrotem wróce do nudnej papierkowej i kiepsko płatnej roboty postanowiłem że w czasie urlopu pojde na kurs masazu, dzieki któremu za jakis czas bede mogl wykonywac znacznie ciekawsza prace.

    • Na pewno jest to jakiś pomysł na życie:) Wielu ludzi nie myśli w ogóle perspektywicznie, więc dobrze, że wciąż są takie jednostki jak Ty:)

  • Konrad Kubiec

    Ja podzielę się cytatem:

    The journey is better than the end.
    Cervantes

    I w zgodzie z ta myślą mam spisany manifest, który nie tylko mówi jak żyć oraz co chcę osiągnąć, ale określa jakie wartości są ważne i nie mogą być poświęcone, a jakie mają być rozwijane. W ten sposób wypadkową jest styl życia, który jest niezwykły z wyzwaniami i fantastycznymi chwilami :)

    Dla 'marudów': Trzeba się pogodzić, że by coś istotnego zmienić, trzeba być gotowym zmienić wszystko. Zamiast mówić 'nie da się' warto spytać gdzie znajdę osoby, które robią to co mnie pasjonuje, poprosić ich o wsparcie na drodze zmiany, a dalej eksplorować swój potencjał i to co życie ma do zaoferowania :)

  • Mary

    Tak wiec wychodzimy ze strefy komfortu? Co w sytuacji gdy juz wyszlismy z tej strefy i nie możemy zdecydować czym zajmować się profesjonalnie? Mam ten problem od 10 lat juz w liceum interesowało mnie wszystko i tak pozostało i dlatego nigdy nie mogłam być w czymś dobra jak tylko czymś się zainteresowałam pojawiało się cos bardziej ciekawego. Efekt brak satysfakcji z życia, ciągle zmartwienia i brak szczęścia czy relaksu.

    • Konrad Kubiec

      Może warto wybrać się na coaching i zobaczyć co robi taki bałagan? Na pewno nie jest to temat, który można ignorować, skoro tak negatywnie na ciebie działa i tak długo!

    • anna

      Mam dokładnie to samo. Wiele rzeczy mnie interesuje, jak mi na czymś zależy to też zazwyczaj okazuję się w tym dobra. Przez to od kilku lat próbuję się na coś zdecydować bo jednak mam poczucie, że jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego. I jednocześnie nic z tych rzeczy nie sprawia mi prawdziwej satysfakcji albo zniechęcam się i wydaje mi się, że "trawa obok jest bardziej zielona". Zdecydować się i być pewnym drogi, którą się kroczy - dla mnie to największe wyzwanie.

    • Miły

      Mary, mam to samo ze sie na wszystkim znam po trochu. U mnie rozwiazaniem bylo poznajdywanie cech wspólnych tych rzeczy i zaczecie prowadzenia biznesu. Rozległa wiedza nie jest wada

  • asej

    A co Pan poradzi dla kogoś, kto mieszka na wsi albo w małym miasteczku? Tutaj spektrum możliwości jest dużo mniejsze i można popaść w ogromną monotonię...

    • Konrad Kubiec

      Dużo mniejsze? Moim zdaniem istnieje mnóstwo przestrzeni dla przedsiębiorczości w miasteczkach - choćby wdrażanie ciekawych pomysłów z miast w skali mikro, czy świadczenie usług dopasowanych pod lokalne potrzeby/aspiracje.

    • Tak jak mówi Konrad - daj sobie rok czasu na zdobycie solidnych podstaw teoretycznych w tym jak robisz mały biznes, a potem zacznij eksperymentować. W małym miasteczku jest szerokie pole do popisu jeśli chodzi o własną działalność gospodarczą.

  • Mary

    Konradzie, czy możesz doradzić mi na jaki coaching się wybrać? Pozdrawiam

    • Konrad Kubiec

      Rozejrzyj się za kimś w Twoim sąsiedztwie i wybierz osobę, z którą będziesz się dobrze czuć. Ja polecam najpierw kierować się do osób z praktyką (i najlepiej psychologów), bo inaczej szkoda pieniędzy. Uwaga tylko na wszelkich guru, którzy serwują diagnozy po jednym spojrzeniu. Ogólnie im więcej marketingu nakręcającego lub uwielbienia bez cienia obiekcji, tym bardziej takich osób należy unikać, bo swoją 'pomocą' mogą zaszkodzić, a na pewno ekspresowo 'wyczyszczą' portfel.

      Mogę też z czystym sumieniem polecić usługi Michała.

  • iksińska

    Ja od prawie pół roku jestem w kropce. Straciłam pracę i szukam innej. W trakcie intensywnych poszukiwań dostałam nawet kilka propozycji pracy (w księgowości) ...niestety w większości wynagrodzenie oscylowało w okolicach ciut powyżej najnizszej krajowej. Za te pieniadze wydaje mi sie ze wiekszosc pracodawców szuka jelenia, który bedzie jak mroweczka dubał dokumenty i siedział cicho..cieszac sie ze ma prace, bo na rynku pracy przeciez..tak ciezko. Ja jestem w o tyle jeszce dobrej sytuacji ze szykowałam sobie wczesniej tzw. poduszke finansowa wlasnie na tego typu momenty, takze - presji"musze szybko znalezc prace bo - musze przeciez spłacac kredyt" nie mam. Rozwazam rozne opcje, ale z jakiegoś powodu jedyna słuszną (moze wpojoną przez rodziców) jest etat. Z jednej strony zawsze irytowało mnie, ze musze tracic czas na dojazdy do pracy..i tam spedzac ponad 8h przyklejona do biurka..z rocznym wyprzedzeniem wpisać się w plan urlopów, miec nastrój zalezny od humoru szefa itd, z drugiej jednak strony brak mi energii, pomysłu i odwagi aby spróbować czegos innego. Kazdy chce pracownika z doswiadczeniem, wiec szukam bo juz kilka lat w ksiegowosci pracuję i tam mam teoretycznie najwieksze szanse, chocaiz niespecjalnie to lubie. Jak przekonac siebie, znalezc w sobie sile i energie zeby cos zmienić w zyciu. Wszystko mi mowi ze to jest na to najlepszy moment, ale sama nie potrafie tego z siebie wykrzesać.Jakbym podswiadomie chciała zeby to ktos inny kierował moim zyciem, podejmowal za mnie wazne decyzje, mowil mi co mam robic..bo tak mi wygodniej? W jaki sposób to przeskoczyc..jak zaczac smakowac zycie i jednoczesnie przestac sie bac zmian.

    • Emil

      Gdy ja chciałem zmienić swoje życie i po tych zmianach być bardziej szczęśliwym człowiekiem, to zrobiłem takie coś:
      na kartce po kolei napisałem co jest dla mnie najważniejsze, chodzi o konkretne dziedziny życia np 1. religia, 2. relacje z innymi, 3. rozwój osobisty, 4. inne pasje.
      Przy każdej dziedzinie szczerze (czyli w moim przypadku krytycznie) pisałem 4 rzeczy:

      I - jak wygląda moje życie w tej kwestii (tutaj bez prawdziwej szczerości chyba nie będzie efektów, w moim przypadku ta szczerość była bardzo krytyczna)
      II - jak chciałbym aby moje życie wyglądało w danej dziedzinie życia
      III - co mogę wprowadzić do mojego życia, aby w danej kwestii wyglądało lepiej
      IV - co mogę wyrzucić ze swojego życia, aby w danej kwestii wyglądało lepiej

      Ja robiąc takie coś do każdej ważnej dla mnie dziedziny życia, odnalazłem w sobie wiele odpowiedzi. Dzięki takiemu prostemu schematowi dużo mogłem sobie uświadomić. Dziś wieczorem robię powtórkę, bo parę rzeczy wymknęło mi się z pod kontroli (w jakimś stopniu przez brak szczerości ze sobą) i przez zbyt krótkie wykonywanie ćwiczenia.

      PS Myślę, że warto skupić się na jednej dziedzinie dziennie. No chyba, że jest wielka ochota do dłuższej pracy to można kilka/wszystkie jednego dnia. Ważne żeby dokładnie to zrobić.

      PS2 Co do tych czterech punktów i całego schematu. Nie mam pewności czy czegoś podobnego Michał albo ktoś nie pisał w jakimś artykule. Na pewno w mojej głowie taki pomysł się zrodził w dużym stopniu dzięki artykułom i komentarzom na tym blogu. Piszę to wyjaśnienie, ponieważ nie chcę aby potem było jakieś nie porozumienie i ewentualne oskarżenia w moją stronę, że przywłaszczyłem sobie czyiś pomysł.

    • Emil

      Oczywiście słowa "schemat" nie trzeba zrozumieć źle. Bo jest to tylko przykładowy schemat z czterema punktami, który przecież każdy może edytować i dostosowywać do własnych potrzeb, dzięki czemu w żaden sposób nie będzie ograniczony sztywnym schematem.

  • iksińska

    Dzięki Emil :) Twoja forma jest bardzo przystępna. Chyba kojarzę delikatnie podobne założenia, w czymś co chyba określano jako metodę "koła życia". czy jakoś podobnie Zaznaczało się na osiach w zależności od danej podkategorii wartości życiowych, typu : rodzina, miłośc, praca itd obszary JAK JEST i JAK CHCEMY ABY BYŁO. Potem chyba pogrubialiśmy te obszary i było widac na d którymi trzeba popracować, a ktore sa ok. ( Kojarzę ta metodę jak byłam ok. 4 m-ce temu na warsztatach coaching week w Poznaniu). Niemniej Twoja wersja rozpisania sobie to w punktach na kartce, bardziej mi odpowiada:) U mnie chyba cały problem tkwi w tym, ze w teorii jestem w miare zorientowana, gorzej z praktyką i działaniem. Czesciowo tez podoba mi się podejscie do zycia i pracy przytoczonego wczesniej Timma Ferrisa w książce "4 godzinny tydzień pracy". W większej mierze jestem jednak za MJ Demarco i "Fastlane Milionera" , który teoretycznie stoi w opozycji do podejscia Timma Ferrisa. Niemniej szukam złotego srodka między tymi dwiema postawami w biznesie (które uważam że są wartosciowe)..i w zyciu. Tylko tak jak czesto Michał Pasterski powtarza NAJWAZNIEJSZE JEST DZIAŁANIE i regularnosc, po trochu ALE codziennie. A u mnie jest tak że zastanawiam sie nad czyms z obszarów swojego rozwoju życiowego, mysle troche na ten temat..gdzies sobie -coś-zapisuje a potem wracam do codziennosci i...jest jak zwykle. Brak mi wytrwałości w dążeniu do zmiany tych obszarow mojego zycia, które najbardziej tego potrzebują. I zdaje sobie sprawę ze problem tkwi we mnie..a czesciowo smiało mogę to chyba nazwać "lenistwem" . "Nic samo się nie zrobi" .. a ja chyba gdzieś świadomie chcę zostać w swojej sferze komfortu, bo tak bezpieczniej..chociaż podswiadomie coś mi mówi "zmień coś w swoim życiu, przeciez nie chcesz tak życ,". I wkurzam się na siebie, że moje życie z jednej strony stoi w miejscu..a z drugiej sama nie działam aby to w jakiś sposób zmienić..bo im bardziej się skupiam nad tym żeby coś wymyślić..jakiś pomysł na życie szyty na miarę swoich teoretycznych wyobrażeń..tym bardziej nic mi racjonalnego do głowy nie przychodzi. I..koło się zamyka...szukam pracy w obszarze "bezpiecznego etatu "w czyms co juz znam..

    • Aga

      Jakbym czytała o sobie! Chciałabym gdzieś wyjść - ALE nie mam z kim, chciałabym apisac sie na salsę- ALE wstyd mi samej , nie mam z kim i finanse kiepskie, marzę o podróy do Azji południowo-wschodniej i innych miejsc - ALE przy obecnych zarobkach wiem, że nigdy nie będzie mnie nato stac.
      Tylko patrzę na znajomych, którzy odnieśli sukces. jeżdża po świecie, realizują się.. Ja się wiecznie czuje gorsza, mniej interesująca, czuje ze wybrałam złą branżę, która jest teraz w kryzysie...jakbym zamknęła się w klatce, która tonie.... aczynamnienawidziec swojego życia, ale nie umiem znajeźć nikogo,kto by mi pokazał światełko, podpowiedział co i jak pozmieniac, pocieszył, jak jest źle...
      Jedyną nadzieją jest nauka angielskiego, ale to tylko nocami, popół godzinie, godzinę.... bo nie mam czasu i siły na więcej, jak wracam z tej znienawidzonej pracy bez perspektyw, w której siedzę sama....

  • Ania

    Ja zauważyłam że to my w głowie tworzymy sobie granice, które nas trzymają i ograniczają. Kiedyś poznałam pewną osobę która kocha marzenia, interesuje się ich spełnianiem mimo że nie ma na to pieniędzy. Kiedyś powiedziała mi że przeczytała w książce "Sekret" że trzeba zrobić tylko pierwszy krok i nic więcej. Reszta spraw sama się wyjaśni. Zamiętałam to i nigdy o tym nie zapomnę bo to jest prawdziwy sekret udanego życia. Jeśli zawsze czegoś chcielismy spróbować po prostu zróbmy ten pierwszy krok. Moim marzeniem było podróż do Irlandii i zawsze ją odkładałam ze względu na brak środków. Wiedziałam że tam pojadę, ale nigdy nie było tego odpowiedniego momentu aż w końcu poznałam tą osobę o której mowa. Przyjechała do mojego miasta na au pair i zaprosiła mnie żebym ją odwiedziła, w jej domu, w Irlandii. Pamiętam ten lot, słuchajac muzyki i będąc w chmurach nie mogłam uwierzyć że to działo się naprawdę. Wiem że nie był to przypadek. Do dzisiaj przyjaźnimi się i dzielimy się strategiami na spełnianie marzeń.
    Od tamtego momentu wierzę że żyjemy właśnie dla takich ludzi i takich chwil. Czasem włącza się pesymizm i monotonia ale warto wiedzieć że sekretem jest po prostu gromna wola spełniania tego o czym się marzy.
    Od całkiem niedawna marzę o tańczeniu salsy. Znalazłam wiele pubów które oferują lekcję-dyskoteki ale oczywiście mój pesymizm powtarzał mnie że przecież nikt kogo znam nie pójdzie tam ze mną. I tak żyłam do momentu kiedy postanowiłam że bardzo chcę tam iść. Pewnego dnia w pracy przypadkiem zaczęłam mówić o moim małym marzeniu i okazało się że kilka moich koleżanek z pracy, które znam od dawna dawna tancza salse, a jeszcze inne nie tańcza ale bardzo chciałyby się nauczyc. Znalazlam grupe ludzi i idziemy w ten wtorek. Czuje sie tak jakbym znowu zaczela zyc...
    Pozdrawiam i zycze odwagi w spelnianiu marzen i rozwijaniu pasji :D

  • iksińska

    Dziękuję Ci Aniu za komentarz:) Tak jak w dawnej piosence "Najtrudniejszy pierwszy krok.." :) Ja nie czytałam, ale oglądałam film "sekret" . Troszke patrzyłam na niego z przymrużeniem oka..a trochę mnie zainspirował. Najważniejsze przesłanie to energia wynikająca z pozytywnego myslenia. Coś w tym jest, że jezeli jestesmy otwarci na świat, chłoniemy "z tu i teraz" to dostrzezemy tą małą iskierkę, która może przerodzić się w pozytywne sytuacje , które doprowadzą nas do założonego celu, pragnienia. W zyciu często - jak wspominasz- znajdziemy sobie, wydawało by się racjonalne dla nas powody żeby czegoś nie robic. Ale jak czegos nie sprobujemy...to mozemy tylko potem tylko żałować za x-lat, że czegos wtedy nie spróbowaliśmy. Świetnie, że zrobiłaś to co chciałas zawsze spróbować, i że udało Ci się to osiągnąc. Ja od jakiegoś czasu mam ten mały dylemat, ze ..nie wiem tak naprawdę co chce w zyciu robic. Mam 27 lat..i chyba to najwyższa pora
    żeby obrać jakiś kierunek, a bynajmniej w jakimś zacząć działać. A narazie sytuacja utkwiła na etapie zasięgania wiedzy z różnych źródeł, z nadzieją że może w jakimś momencie zapali się żaróweczka z napisem "to jest to co chce w zyciu robić" ..

  • Emil

    iksińska, co do tego komentarza w którym piszesz o lenistwie i o powrocie do codzienności, to warto poćwiczyć samokontrolę. Ja wczoraj uznałem, że za dużo czasu zajmuje mi przeglądanie artykułów piłkarskich (po co czytam dyskusje w komentarzach pod takimi artykułami?). Dziś się złapałem na tym, jak znów zacząłem przewijać artykuły na sam dół. Takie drobne nawyki naprawdę można nauczyć się kontrolować i to całkiem łatwo. Wpoić sobie do głowy, że czegoś się nie chce robić i wtedy w różnych momentach to postanowienie wraca w postaci myśli, dzięki czemu można przerwać zły nawyk. Podobnie miałem z odwiedzaniem pewnego forum związanego z jedną gierką. Tam to dopiero poświęcałem czas, zdarzało się nawet po 10 godzin dziennie. Twardo i stanowczo sobie postanowiłem, że po 2,5 roku całkowicie kończę z aktywnością w tej grze i koniec. No i ostatnio raz na tydzień wchodziłem na to forum na godzinkę, dwie.
    Jeżeli nie wiesz co chcesz w życiu robić, to przeanalizuj swoje życie. To co robiłaś przez te wszystkie lata i to co sprawiało Ci przyjemność. Może sobie przypomnisz o jakimś starym dobrym hobby na którym można całkiem nieźle zarobić pieniądze. Takie analizy (np na kartce) mogą przynieść wiele odpowiedzi. No i dobrze by było abyś zamiast myśleć "mam już 27 lat i dopiero teraz sobie uświadamiam, że nie wiem co chcę w życiu robić", pomyślała "fajnie że już w wieku 27 lat pewne rzeczy sobie uświadomiłam i już teraz mogę zacząć pracę nad tworzeniem drogi życiowej". Będąc na tym forum i pisząc to co piszesz, pokazujesz że dużo rzeczy sobie uświadomiłaś, właśnie teraz w wieku 27 lat a nie np w wieku 37 lat.

    PS Nie twierdzę, że czytanie komentarzy pod artykułami sportowymi/piłkarskimi jest ogólnie złe, ale według mnie nic to nie wnosi do mojego życia.

  • Damieno

    "To, jak na co dzień wygląda nasze życie, jest często spuścizną po rodzicach i wypadkową garści losowych wydarzeń lub spotkań z ludźmi. Na czym polega świadome projektowanie własnego stylu życia?"

    Planowanie swojej przyszłości i działanie na rzecz tego planu to dobry pomysł. Ale wolę uwzglęnić w nim to co rodzice i społeczeństwo mi przekazali.

    "To wyjście ze schematu nudnego i rutynowego życia, które zostało nam wpojone w szkołach i za pomocą mediów."

    Nudne życie to nic dobrego, a rutynowe? Skoro jakiś okres czasu w którym wykonujemy często zaplanowane czynności ma dla nas sens, to dlaczego tych czynności co ten okres nie powtarzać?

    • Justyna

      jasne, bo rodzice i społeczeństwo są w większości, więc muszą mieć rację :) Tak jak pisze Hav Eker: "skąd wiesz, że coś wiesz? Proste. Jeśli coś PRZEŻYŁEŚ, to wiesz o tym. W innym razie jedynie słyszałeś, czytałeś lub rozmawiałeś o tym, ale sam nie wiesz." Więc jeśli Twoi rodzice czy społeczeństwo w którym żyjesz nie są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, to po co masz powielać ich schematy? Lepiej w swoich planach uwzględniać to, co mogą Ci przekazać ludzie najbogatsi, najszczęśliwsi czy najbardziej spełnieni :)

  • Świetny artykuł Michale!

    Projektowanie stylu życia to umiejętność każdego zdrowo myślącego i świadomego człowieka.
    Jednak kultura w jakiej żyjemy promuje wygodę, przeciętność i bierność, nie stawiając żadnych wyzwań.
    Szkoła, media, rodzina i otoczenie często podcinają nasze skrzydła w świadomym projektowaniu własnego życia, lub wbijają nieaktualne schematy i wzorce myślowe, które ograniczają i nie dają swobody w projektowaniu swojego życia.
    Gdy spotykam ludzi, którzy mówią mi co mam robić, wtedy odpowiadam im: "Nikt za mnie nie umrze, więc nie mówcie mi jak mam żyć".
    W Life Designing potrzeba przede wszystkim odwagi, odwaga to wszystko czego potrzeba aby zacząć robić to co się kocha.

    Podzielę się jeszcze cytatem Bruce'a Lee
    „Nie módl się o łatwe życie. Módl się o siłę, by sprostać trudnemu.”

    • Konrad Kubiec

      Świetny cytat!
      Moim zdaniem 'trudne' daje najwięcej satysfakcji, daje super wynagrodzenie/kasę i mnóstwo ciekawych sytuacji. Gdzieś w tym biegu za łatwym, degradujemy swoje umiejętności i małe wyzwania zaczynają nas coraz bardziej przytłaczać. Myślimy jak malutkie nieporadne stworzonko, nie jak istoty z olbrzymim potencjałem, nieograniczoną kreatywnością, które sięgają niemożliwego.

  • Zbawiciel

    Czesc, Michale.

    Troche nie trafił do mnie ten artykuł, piszesz zeby brać z życia jak najwięcej, a ja np. chciałbym z tego wszystkiego wybrać to co mi się podoba, i już do końca z tym zyć. Chodzi mniej więcej o stabilność.
    Co o tym myślisz?

    • Zbawiciel,

      na Twoje pytanie odpowiedziała Ania i zgadzam się z jej odpowiedzią - chodzi o to, aby brać z życia jak najwięcej tego, co dla Ciebie dobre. Jeśli nie chcesz próbować różnych rzeczy i wolisz robić tą jedną, którą wybrałeś, doskonale - ważne, że to Twój wybór i że tego właśnie pragniesz.

  • Ania

    Myślę że właśnie o to chodzi w artykule Michała żeby wybrać wolność, to co Ci się podoba. Bo właśnie to gwartantuje życie w pasji. Jeśli się jej nie ma można próbować nowych rzeczy, a jeśli się ją ma to można nadal próbować nowych rzeczy ale w tej dziedzinie. Chodzi o to żeby życie nie było ciągle takie same. Jeśli np tańczysz i to jest Twoją pasją, nie znaczy że musisz próbować surfingu. Możesz równie dobrze zamiast chodzić tylko na zajęcia co prowadzi do monotonii szukać nowych inspiracji w tej dziedzinie, np. znaleźć ludzi którzy też się tym zajmują, pojechać na festiwal, znaleźć filmiki na youtube i zainteresować się choreografią, śpiewaniem, łączeniem gimnastyki z tańcem. Moim zdaniem stabilność i życie w pasji nie zaprzeczają się wzajemnie. Możesz mieć stałą pracę a po pracy pojechać w góry, spróbować kolarstwa, przeczytać książkę historyczną, zrobić coś co przyciągnęło Cię chociaż w 5 procentach i sprawdzić czy pociągnie Cię bardziej. Jeśli tak to super a jeśli nie to przynajmniej wiesz że to nie to. Wlaśnie chodzi o wolnosć, o robienie rzeczy które zawsze przyciągały i przestać przesiadywać w wolnych chwilach przed TV i znajdować sobie wymówki na to że to nie dla Ciebie. Moim zdaniem spełnianie takich małych marzeń to cały sens życia. Pozdrawiam

  • whoeva

    Cześć,
    Ze mną jest troszeczkę inaczej. Od przynajmniej 5 lat mam w głowie poukładany plan - jaką drogę będę musiał przebyć, żeby dojść do tego o czym marzę.
    Postaram się być bardziej konkretny, co zobrazuje mój problem dokładniej. Uwielbiam pracować z ludźmi, żyję komunikacją, daje mi uśmiech chociaż zwykła rozmowa z przypadkowo spotkaną osobą. Jednak wybrałem kierunek studiów - informatyka (wybrałem ją raczej ze względu na zarobki i braku pomysłu w latach wczesnej młodości na własne życie, tzn. nie jestem zapalonym NERDem), który mnie niestety ogranicza w tym, w czym najlepiej się czuję (rozmowie). Moim celem jest połączenie moich umiejętności nabytych oraz umiejętności wrodzonych co daje mi idealne połączenie pracy jako Project Manager w projektach międzynarodowych, to jest mój cel do którego skrupulatnie dążę, bo wiem, że to jest to. Potrafię rozmawiać, motywować, prowadzić zespół.
    Wszystko poukładane, w czym więc problem?
    Jestem w młodym wieku, jakiś czas temu skończył mi się bardzo długi związek (6 lat), nie z mojej winy, który mnie znowu wyzwolił, obudził, dał tzw. 'slapa', dzięki któremu moje życie nabrało nowego, innego tempa. Dalej dążę do tego wszystkiego o czym pisałem wyżej. Jednak coraz częściej mam myśli w głowie, żeby rzucić to wszystko czym się obecnie zajmuję. Porzucić znajomych, rodzinę, przyjaciół (zaznaczam, że jestem osobą bardzo towarzyską) i wyjechać i robić to co sprawia mi radość czyli ROZMAWIAĆ. W jaki sposób? Gdzie wyjechać? Azja, Australia, USA, Ameryka Południowa, cokolwieeek, pracować nawet jako barman, rybak, ktokolwiek, bylebym przebywał z ludźmi i z nimi rozmawiał na jakiekolwiek tematy. Wtedy porzucę dążenie za pieniędzmi, które są bardzo wysoko w mojej hierarchi wartości. Całą znajomość, którą tutaj mam, która niejednokrotnie mi pomogła, ale też wiele razy mnie zawiodła - chociażby wspomniana wcześniej dziewczyna, osoba, której ufałem bardziej niż sobie. Coraz bardziej zaczynam dostrzegać, że liczy się własne życie, a nie kogoś innego, osoba z którą żyjesz w każdym momencie może odejść w szeroko-rozumiany sposób. Co wtedy? Poświęcam życie dla kogoś, kto mnie zostawia, niestety nie mogę więc wczytać save'a w którym cofam się o pięć lat. Muszę pamiętać o sobie. Dbać o siebie i robić to co kocham, stoję jednak na rozdrożu dwóch zupełnie skrajnych dróg.

  • Marzena

    Michale w jaki sposób zamierzasz nauczyć się w 1,5 roku gry na perkusji ? masz jakiś pomysł ? Pozdrawiam

    • Konrad Kubiec

      Zobacz te dwa nagrania. Dają dokładne odpowiedzi na "jak" i robią to przykładach.

      The First 20 Hours - How to Learn Anything: Josh Kaufman at TEDxSCU (19 minut):
      http://www.youtube.com/watch?v=5MgBikgcWnY

      Tim Ferriss shares how to master any skill by deconstructing it (24 minuty):
      http://www.youtube.com/watch?v=DSq9uGs_z0E

    • Marzena

      Masz gdzieś po polsku te nagrania ? bo z tłumacznia youtube za bardzo nie rozumiem. Chyba, że w skrócie wyjaśnisz o co chodzi ?

    • Konrad Kubiec

      Metoda Tima o nazwie DiSSS polega na:

      Dekonstrukcji => rozłóż duży temat na małe zagadnienia i ustal co konkretnie z tego zbioru chcę potrafić; Skoncentruj się na konkretnych i "małych" rzeczach.

      Identyfikacji => zidentyfikuj dlaczego może Ci się nie udać i przez co najmniej 5 pierwszych sesji nauki/treningu unikaj tego;

      Selekcji => Kieruj się zasadą Patero (20% działań daje 80% rezultatów), trenuj to co jest tym 20% i wybierając najskuteczniejsze metody treningu. Punktem wyjścia powinno być modelowanie osób jak najbardziej do nas podobnych, które już zrobiły to co my chcemy osiągnąć.

      Sekwencjach => Ułóż proces nauki tak, by uczyć się jak najszybciej tego, co daje rezultaty. Często warto spróbować co się stanie, gdy zastosujemy odwrotną kolejność niż ta standardowa.

      Stawka => Ustal czas, rezultat i stawkę (co zrobisz gdy Ci się nie uda). Nich ktoś kontroluje Twój postęp, a jak Ci się nie uda wytworzy presję by zrealizować określoną 'stawkę'. Dobre stawki to np. spore darowizny na anty-cele (znienawidzoną organizacje)

  • Martyna

    Duzo mi dal ten artykul, i przypominam go sobie w slabszych chwilach. Dzieki :-)

  • Julia

    Jestem przed ważna decyzją w życiu i chyba najważniejszą, sprawa wygląda tak wraz z narzeczonym planowalismy wyjechać do Krakowa przede wszystkim ze wzgledu na jego prace(programista) ja niestety nie pracuje( choć nad tym pracuje:-) ) wszystko mieliśmy dograne, jednak firma w której pracuje zaproponowała mu lepsze warunki pracy niż w firmie w Krakowie z drugiej strony ja nie mam szans na prace i rozwój tutaj w dodatku mieszkamy osobno, natomiast wyjazd do Krakowa wiazalby się kredytem i dość sporymi kosztami, choć mi na bogactwie nie zależy nie chce obarczac drugiej osoby jeśli przez jakiś czas nie znalazlabym pracy, co mamy robić nie wiemy, ten problem jest prawie nie do rozwiązania, pozdrawiam

    • Konrad Kubiec

      1: "[...] ja nie mam szans na prace i rozwój tutaj [...]"
      Podaj sobie szczerze przykłady na bazie których zweryfikowałaś ten stan. Jakie opcje okazały się nieskuteczne i po jakim czasie. Widzisz do czego zmierzam?

      2: "[...] natomiast wyjazd do Krakowa wiazalby się kredytem i dość sporymi kosztami [...]"
      A jak będzie wyglądała wasza elastyczność finansowa? Co się stanie, gdy po okresie próbnym zostanie rozwiązana umowa o pracę? Do czego tak intensywnie "biegniecie"?

      3: "[...] ten problem jest prawie nie do rozwiązania [...]"
      Skoro tylko prawie, to wiesz, że możesz go pokonać. Teraz tylko się na to zdecyduj i rób to, co Cię do tego przybliży. Powodzenia!

  • Martyna

    Wreszcie udalo mi sie ubrac w slowa pytanie, ktore mnie nurtuje od jakiegos czasu. Jak i czy jest mozliwa zmiana tego 'punktu 0' w zyciu? Mam na mysli to, ze za kazdym razem kiedy widze sie z Rodzicami, konczy sie to pewnym dolem i mysla: 'a Ty chcialabys, zeby zycie bylo takie wygodne i latwe. Tak nie jest, moja panno.' Mysle, ze wiaze sie to z tym, ze nie odcielam jeszcze pepowiny. Rodzice to jednak taka pewna instytucja i moje korzenie. Jak ustanowic te swoja baze, z ktorej mozna ruszyc i do ktorej wracac, jesli nie jest to jeszcze moment na wlasne samodzielne mieszkanie? (No bo jednak mieszkanie to dla mnie taka przenosnia samodzielnego zycia). Mam wrazenie ze przede mna jeszcze dluga droga, by osiagnac ten spokoj. Nie wiem tez za bardzo co mam robic i w jakiej kolejnosci.

  • Aurelia

    Fajnie jest rozwijać siebie i wyznaczać sobie co rusz nowe cele ale żeby od razu projektować styl życia? Narazie nie do końca do mnie ta teoria przemawia bo gdzie miejsce na spontaniczność i co jak wszystko idzie nie po naszej myśli?

    • Jeśli Ty nie zaplanujesz swojego stylu życia, to ono to zrobi za Ciebie ;) Twoje życie będzie wypadkową przyzwyczajeń z przeszłości i schematów, które zostały Ci wpojone przez innych. Projektowanie stylu życia to tworzenie sobie takiego życia, jakie najbardziej Ci odpowiada.

  • Julia

    Dziękuje za odpowiedź, niestety moje niezdecydowanie spowodowało tragedie której się nie spodziewalam, mój narzeczony zginał w wypadku i powodem był właśnie problem z podjęciem decyzji i dlatego ja powoli umieram

    • Konrad Kubiec

      To nie jest dobry moment by dawać niechciane rady, ale czasami warto usłyszeć takie słowa: Koniecznie poszukaj wsparcia u innych! To nie Twoja wina. Życie układa się na tysiące szalonych sposobów, my możemy jedynie (najlepiej jak umiemy) czerpać z tego co nam przyniesie i wstawać po upadkach, które rzeźbią nasz charakter.

    • Julia

      Brak w tej chwili perspektywy jutra jest barierą zrozumienia tego, ze to nie moja wina, ponieważ kłótnia tego dnia wywołana przeze mnie po raz kolejny doprowadziła do śmierci osoby z którą się utozsamialam która była moim życiem i wszystkie plany były związane z Nią, niemoc jaka się z tym wiąże jest nie do opisania, piszę trochę nieskladnie ale mam tysiące myśli na sekundę, czuję się jakbym sama umarła , strach, ogromny strach przed samym wyjściem z domu samej czy rozmowa z obcymi osobami.

      Gdybym wcześniej przeczytała poradę o wyjeździe może bym nie zabiła najukochansza osobę w moim zyciu

  • Misha

    Dokładnie, też byłem w tym miejscu. Dopiero jak udało podjąć decyzje tak mocną, że ruszyło mnie z domu to poznałem Krav Mage, zacząłem grać na gitarze i perkusji, zacząłem rozwijać pasje fotografii i to wszystko przy studiach. Nie można zapomnieć, że to jest droga pełna stanowczości oraz chęć. Prostej decyzji, że chcę! Bo jak już się chce to wszystko ruszy samo.

  • Patison

    Mam w głowie wciąż pewną polemikę. Wciąż zastanawiam się czy lepszym miejscem do życia bd miasto czy wieś.... Widzę plusy i minusy obu tych miejsc, ale mój umysł "nie chce wskazać" który wybór byłby słuszny !

  • Marcin

    czesc, trafiłem na tę stronę przypadkiem i jakos w szczególny sposób wydała mi sie ona ciekawa, a zacznę od tego ze wszysttko zaczęło sie od ksiazki i filmu "The Secret".
    Było to jakies dwa lata temu, po przeczytaniu bardzo zafascynowałem sie tym wszystkim, jednak jak to w moim przypadku dlugo to nie trwało, jednak gdzies tam w głebi serc czułem ze jestem w stanie zrobic cos wielkiego, i zmienic swoje zycie.
    I co by duzo nie mówic, ten oto sekret zmenił w nieznacznym stopniu moje zycie, zmieniłem słie, bardziej zacząłem sie starać i dostrzegac wszystko co pozytywne, cały ale to cały czas staram sie mylec tylko i wyłacznie pozytywnie.
    Co najwazniejsze, nauczyłem sie wdziecznosci, staram sie za wszystko dziękowac, nawet kiedy stanie sie cos czego nie chciałem próbuje odnaleźć w tym jakies pozytywne aspekty.
    Codziennie wieczorem gdy juz sie połoze, staram sie podziekowac, za cały dzień, staram sie zapomniec o wszystkch negatywnych myslach i oddac sie tylko temu ze wszystko bedzie dobrze.
    a Wracajac do tresci artykułu i zawartych w nich pytaniach, hm juz nie raz odpowiadałem sobie na te pytanie, czy to gdzies na kartce, czy w głowie . Starałem sie robic to z wielką dokładnością i starannoością, aby wszystko było dopracowane do samego końca i tak tez było :)
    co do mojego przyszłego zycia to chciałbym aby na pewno nie było w zadnym stopniu nudne, chciałbym je spedziec w ciekawy sposób, zwieidzic wiele ciekawych miejsc i poznac wielu wspaniałych ludzi.
    Jak bym chciał aby ono wyglądało? dobre pytanie ..
    Studuje Mechanike i Budowe maszyn, wiem ze po tym kierunku bez problemu jestem w stanie znaleźc fajna i dobrze płatną prace, jednak cały czas sie zastanawiam w jakim sektorze chciałbym pracowac, cały czas o tym mysle i mam nadzieje ze w koncu dojde do wniosku, i pod tym wzgledem ułoze sobie dalsze zycie.
    Jestem jednak zdania ze Polska nie jest krajem w którym chciałbym mieszkac, ciagle zastanawiam sie nad tym gdzie by było fajnie mieszkac i zyc , byłem juz w wielu miejscach na ziemi, ostatnie całe swoje wakacje spędziłem w Stanach, jednak jedyną rzecza która jest w tym zła to ta ze jest to bardzo strasznie daleko co troche mnie odciaga. Mam jeszcze czas aby nad tym pomyslec .
    Mam wiele pasji w zyciu, a bardziej powiedziałbym ze zainteresowań jak choćby uwielbiam sport, kocham grac w siatkówke i tenisa ziemnego, lubie sobie pobiegac czy skoczyc na basen, w przyszłosci chciałbym nauczyc sie jezdzic na nartach i snowbordzie, oraz cos ze spostów wodnych.
    Jednym z najwiekszych moich marzen jest skok spadochronowy, strasznie jestem podekscytowany na mysl tym jakie to jest fajne i jaka adrenaline musi wywoływac u człowieka :D

  • Niestety mam wrażenie, że projektowanie własnego stylu życia nie jest możliwe gdy pracujemy w korporacji, chyba że się mylę? Jak wtedy sprawić aby nasze życie nie było monotonne i nużące?

    • Czas po pracy jest czasem, który możesz spożytkować w dowolny sposób. Weekendy to czas, który również możesz spożytkować w dowolny sposób. Zaplanuj swój wolny czas w taki sposób, aby było w nim pełno tego, co dla Ciebie w życiu najważniejsze. Bądź kreatywna i wyjdź ze schematów, które powielasz każdego dnia. Pamiętaj też, że nawet pracując w korporacji możesz mieć wpływ na charakter Twojej pracy - czasami wymaga to wysiłku, ale gra jest warta świeczki.

  • aga3344

    Fajny artykuł ale to wszystko nie jest takie proste,przynajmniej w moim przypadku.Od wielu lat chcę i próbuje zmienić swoje życie,jednak na próbach się kończy,czasem odnoszę wrażenie,że nie mam kompletnie żadnego wpływu na to co się dzieje w moim życiu.Czego nie zrobię okazuję się porażką.Jestem już zrezygnowana,przez to wszystko mam ciągle czarne myśli.

  • Tomasz Ksobiak

    Tekst jest świetny, choć dość krótki i nieco ogólnikowy. Ale to inna rzecz. Sam w sobie doskonale trafia w cel, którym dla wszystkich nas jest poprawa swojego życia.