Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Maska, moje drugie JA

Maska, moje drugie JA Photo by JD Hancock

Maska, wybawienie ze świata ograniczających przekonań na własny temat. Narzędzie, dzięki któremu możemy na chwilę zapomnieć o tym, czego tak bardzo w nas samych nie lubimy. Jak daleko jesteśmy wstanie się posunąć, aby utrzymać naszą wyidealizowaną, fałszywą osobowość? Zobacz film:

 

Co widzisz na tym filmie?

Ja widzę ludzi, którzy inwestują ogromną ilość energii w utrzymanie swojej maski (fałszywej osobowości, z którą chcą być utożsamiani).

Chcą pokazać siebie jako kogoś, kim tak naprawdę nie są – i dlatego kłamią przed kamerą.

Mają w swojej głowie gotowy przepis na wyidealizowaną osobowość – przepis na Znawcę Mody. W ich oczach przyznanie się do błędu oznaczałoby publiczne uznanie faktu, że w rzeczywistości wcale nie są tym, kim tak bardzo chcą być.

Byłoby to zagrożenie dla osobowości, z którą tak mocno się utożsamiają.

Dlatego będą robić wszystko, aby utrzymać fałszywy obraz samego siebie. Będą opowiadać bzdury, kłamać, wydawać masę pieniędzy na ubrania, jeździć setki kilometrów, aby móc potem wrzucić zdjęcie na facebooka.

 

Przykład z filmu może budzić w Tobie uśmiech a nawet odrobinę pogardy. Ale założę się, że nie musisz szukać daleko, aby znaleźć inne przykłady dla opisanego schematu…

Spójrz na swoje życie i zastanów się – jakie maski zakładasz na co dzień i co robisz, aby przekonać innych o tym, że to wcale nie są maski, ale prawdziwy Ty?

Dla bardziej ciekawskich siebie – jakie myślenie na swój własny temat dana maska ma za zadanie ukryć? W jakie przekonania o sobie uwierzyłeś, że potrzebujesz fałszywych osobowości, by móc funkcjonować w swoim otoczeniu?

Podziel się swoimi odkryciami w komentarzach.

 

P.S. Nie zawsze zakładanie maski musi być związane z niskim poczuciem własnej wartości. Nie zawsze musi być związane z kłamaniem i opowiadaniem bzdur. Czasami nakładanie masek to naturalna rzecz, która jest nam potrzebna, aby funkcjonować w różnych sytuacjach, w różnych społecznościach.

 

Zostaw komentarz

  • Nina

    Są tacy ludzie (np. ja), którzy potrafią zakładać maski odpowiednie do towarzystwa, miejsca, nastroju. Ludzie myślą, że po prostu świetnie się czujesz w każdej sytuacji, a tak naprawdę to chyba wynika z braku pewności siebie. Mam rację?

    • Monika

      i strachu przed brakiem zrozumienia i odrzuceniem.

    • Maria_Maria

      a może z inteligencji emocjonalnej po prostu. Nie wiem skąd brak pewności siebie…?

  • Rafał Stankiewicz

    Wręcz niebywałe. Zakładając, że to nie jest manipulacja ze strony mediów, tylko naprawdę ci młodzie ludzie tak reagowali na pytania, to stanowią klasę sami dla siebie. Podziwiam ich umiejętność improwizacji:) Z taką umiejętnością można zabrać głos w węgierskim lub fińskim parlamencie nie znając ani słowa w tym języku, a potem zdobyć oklaski słuchaczy za interesujące przemówienie.

    • Kinga

      Raczej nie. Nie potrafili zbyt dobrze lać wody, stwarzali wrażenie, że sami nie wierzą w to, co mówią, mówili same ogólniki, więc przy poważniejszej wypowiedzi typu w parlamencie by się tylko zbłaźnili

  • Wiktoria

    Może w moim przypadku nie jest to „aż takie” jak w tym filmiku, ale czasem mam zły dzień i nie chcę tego pokazywać – kryję się za maską z uśmiechem mówiącym ludziom, że przecież wszystko jest OK. Z drugiej strony nigdy nie zdarzyło mi się, żebym ukrywała za maską wszystko – prawdziwą siebie.

  • Janek

    nie kapuję :/

  • Janek

    Czy poprzez fałszywe maski mam rozumieć udawanie kogoś kim się nie jest po to aby nie wypaść na głupka przed kamerą, w jego przekonaniu nie zbłaźnić się przed ludźmi, nie wyjść na gorszego? np. ja nie znam się na modzie i nigdy nie byłem na fashion week i wogóle niezbyt się interesuję modą to czy gdybym powiedział przed kamerą, że znam się na tym jak nikt inny i uwielbiam świat mody to czy to była by ta „fałszywa maska”?

    • Janek, dokładnie tak – gdy nakładamy fałszywą maskę to nie jesteśmy sobą, po to, aby inni nas postrzegali w określony sposób.

  • Łukasz

    Czy introwertyzm wynika z wewnętrznej potrzeby zakładania masek przy innych ludziach? Człowiek tak się męczy graniem tylu coraz bardziej wyrafinowanych ról, że interpretuje to jako utratę energii w obecności innych osób? Stąd też uczucie ładowania baterii w samotności?

    • zZ

      Introwertyka po pewnym czasie „męczą” ludzie, a nie on sam siebie. Mogę być sobą w towarzystwie innych osób i nadal najwygodniej jest mi pozbierać siebie w samotności. Po prostu ekstrawertycy potrzebują kogoś, żeby odzyskać równowagę, ja potrzebuje ciszy i przestrzeni, nie oznacza to, że chodzę po ścianach jak kogoś zobaczę, a każdy kontakt z innym człowiekiem jest udawany. Lubię być sama, ładuje się wtedy, dłuższa obecność kogoś mnie męczy, ale to nie znaczy, że nie potrzebuje kontaktów z innymi- po prostu nie potrzebuje ich cały czas. I nie oznacza to, że każdy kontakt jest wymuszony, a ja muszę udawać, że sprawia mi przyjemność, jestem sobą, nie udaje nikogo innego.
      Lubię przebywać z ludźmi, ale wtedy nie odpoczywam.

  • Melisa

    Ja mam to szczęście, że od jakiegoś czasu bardziej przyjrzałam się sobie i zrezygnowałam z wielu masek jakie ubierałam! Czuję się o wiele lepiej :D A maski które zauważam wśród ludzi rozśmieszają mnie, haha, tak bardzo widać ich nie autentyczność. Mam także to szczęście, że mój partner jest takim naturalsem, jesteśmy ze sobą bardzo otwarci, co na początku bardzo mnie denerwowało, ze względu na nabyte wcześniej nawyki, (np. tak nie wolno, tak się nie robi, to jest obrzydliwe, a to niestosowne), ale teraz jest super i o wiele zabawniej i radośniej! :) Jednak muszę przyznać, że jedne z najczęstszych masek jakie przybieramy są te wynikające z podziału płci, kobiety i mężczyźni zmieniają się totalnie kiedy znajdują się w pobliżu osobników płci przeciwnej…. To zależy też od natężenia i kontekstu, ale to zauważam nawet po sobie, że np. przybieram inne pozy czy wykonuję inne gesty, kiedy czuję że patrzy na mnie jakiś facet. Oczywiście to także staram się już olewać, to takie bezsensu kiedy człowiek staje się tego świadomy. Chyba, że jest to celowe działanie, to wtedy jest rozumne :P A co do tych całych faszion blogerów to strasznie to śmieszne… machina się kręci, ludzie myślą, że to ważne i istotne… a komu potrzebna moda? miliony,miliardy, tysiące pieniędzy wydane w tym biznesie, takim głupkowatym… Teraz bycie FASZYN jest po prostu na topie, tak jak to, że dziś każdy jest fotografem, bo ma lustrzanke itp.

  • Kuba

    Ehh gdyby to było takie proste. Czasami trzeba nosić maskę… bo inaczej się nie przetrwa.

  • Martmellamo

    Ja mam wrażenie, że każdy w jakimś momencie może coś udawać, do towarzystwa się trochę podpasować itp. W związku z tym zastanawiam się czy człowiek tak naprawdę zawsze i wszędzie, cały czas może być sobą, nikogo nie udawać, nie zakładać żadnej maski. Po przeczytaniu pańskiego artykułu przyszło mi do głowy takie pytanie.

  • An

    Maski, maski, maski… Większość ludzi ich nie lubi, ale jakie życie byłoby trudne bez nich! Byłabym hipokrytką (a nie lubię), gdybym powiedziała, że żadnej maski nigdy nie przyodziałam i jestem wręcz czysta oraz niewinna niczym dziecię niebiańskie… Nie. Kiedyś byłam nieśmiałą osobą i bardzo chciałam to zmienić, chodź nie wiedziałam jak. Zaczęłam myśleć na temat tego, jaka chciałabym być i stworzyłam takową „maskę”. Potem przyodziałam ją w świetle codziennym, odwołując się do tego „to wcale nie ja, tylko zupełnie inna osoba” – to tak jak założenie maski superbohatera, nikt mnie nie zna i mogę robić po swojemu ;P Nie powiem, bardzo mi to pomogło i dzisiaj nie muszę już udawać – stałam się taka, jaka chciałam być. Oczywiście, czasami pod wpływem nastroju zakładam „maskę”, ale w mej opinii byłoby niemożliwe nigdy nie udawać. Jednak najważniejsze jest to, żeby nie ukazywać masek osobom najbliższym – w końcu to przy nich powinniśmy być „sobą”.

  • Kasia

    Bardzo ciekawy temat poruszyłeś Michale w tym artykule. Jednak uważam, że bez masek nie da się żyć – są one niezbędne żeby przetrwać, szczególnie w pracy, w której wręcz wymagane jest sprawiania wrażenia bycia osobą „profesjonalną”. Moim zdaniem, sobą możemy być w otoczeniu najbliższych, w domu, wśród przyjaciół. W stosunkach zawodowych mogłoby się to zakończyć fatalnie ;)

    • Monika

      O tak zgodzę się, szczególnie gdy pewien element wykonywanej pracy nie jest nam po drodze. Kochasz zawód i pracę, którą wykonujesz, ale osoba szefa, czy kierownika jest nie do zniesienia – w takim wypadku maska wręcz konieczna, jak ot się mówi dla pozorów.

    • ania

      Zgadzam się – bez masek nie da się żyć, szczególnie w pracy gdzie wręcz wskazane jest przybieranie różnych ich form.

    • Bohema

      Sprawiania wrażenia, czy po prostu BYCIA osoba profesjonalną? :)
      Co do masek – tak w jakims stopniu sa one potrzebne, ale nie mogą zawladnąć naszym życiem, bo wtedy stajemy się niewolnikiem różnych masek. Tracimy przez to kontakt z samym sobą – osoba którą jestesmy na prawde.

  • Monika

    Prawda jest taka, że każdy z nas czasem przybiera maskę, w przeciwnym razie nigdy, ale to przenigdy nie kłamali byśmy, a każdemu od czasu do czasu się to zdarza. Brawa dla niego jeśli w słusznej sprawie :)

    Jednak powszechne przybieranie masek ma związek, z tym że dziś coraz częściej jesteśmy poddawani ocenie i w życiu prywatnym i zawodowym, a szczególnie tam gdzie jesteśmy uznawani za ekspertów. Bojąc się ośmieszenia wolimy udawać, licząc jednocześnie, że nikt się nie dowie, że czegoś nie wiemy, choć mamy prawo do tej niewiedzy.

    A przecież większy szacunek i podziw budzą ludzie, którzy potrafią się przyznać tym bardziej publicznie tak do błędu jaki i do niewiedzy.

  • Odniosę się do tego filmu, bo w życiu nikt nie jest idealny. Czasem na przykład udajemy, że wszystko jest OK, ale robimy tak żeby nie narzekać. Co do filmu – to ja się tak zachowywałem jak miałem 5-10 lat kiedy bałem się przyznać, że w ogóle czegoś nie wiem. Z tym, że ja byłem dzieckiem. Ci ludzie błądzą, bo fałsz nigdy nie przetrwa. Prędzej czy później rozpadnie się w pył. Jestem bardzo zniesmaczony tym filmem, ale ci ludzie sami sobie robią krzywdę. Poza tym jak ktoś chcę być dobrym w jakiejś dziedzinie sam zadaje pytania i szuka, a nie udaje wszechwiedzącego.

  • Chciałem jeszcze dodać, że w życiu też tak jest. Większość ludzi pręży muskuły, ubiera się w ładne ciuchy, jada w eleganckich restauracjach. Na pozór pokazując jak żyją, ale myślę, że gdzieś tam głęboko są strasznie nieszczęśliwi. Myślę, że każdy może być sobą – zresztą jest to pierwsza podstawowa zasada szczęścia i rozwoju osobistego.

    • Daniel Kotowski

      Rysiu, ale częścią rozwoju osobistego jest modelowanie, czyli wybór i integracja pożądanych cech innej osoby. Jakie masz do tego podejście?

      Jeśli chcę być bardziej pewny siebie, to mogę nałożyć maskę osoby pewnej siebie, zobaczyć jak to jest i z czasem jest wielce możliwe, że pewność siebie będę mógł zbudować. Problem tkwi w tym, jeśli na tym etapie zostanę i pozostanę w cudzej masce.

  • Damian

    Kiedy ja zakładałem maski, pamiętam, że byłem bardzo sfrustrowany. To wymaga dużej kontroli, szczególnie swoich emocji, tego co powiedzieć, a co nie. Trzeba grać rolę. Krakać tak jak one, kruki, z którymi się przebywa. Ale na szczęście przyszedł taki dzień, kiedy raz na zawsze zerwałem maskę. I co się okazało. Ludzie uwielbiają moją szczerość i poczucie humoru. Czują się swobodnie przy mnie. Wiedzą, że powiem im o co chodzi, nawet jeżeli będzie źle, a jednocześnie zostawię to dla siebie, bo sam popełniam błędy. Trudno, że niektórzy mają mnie za debila, czasem nawet za totalnego bzika. W pewnych kręgach takich nieudawanych ludzi się po prostu nie lubi. Wielu znajomych dalszych, bliższych podkreśla moją szczerość, np. przedstawiając mnie innym. Robią to oczywiście spontanicznie i to jest dla mnie duży komplement.

  • Dota

    A co jezeli trzeba zalozyc maske, bo ludzie na okolo ciebie nie chca i nie moga ciebie zrozumiec? Nie chca sluchac i slyszec… Na poczatku roku przechodzilam przez depresje…liczylam na pomoc przyjaciol, ale ich to przeroslo, nie wiedzieli i nadal nie wiedza jak mi pomoc… Ja tylko chce sie wygadac…a oni jak tylko cos wspomne, ze ide do psychologa to temat szybko sie zamyka… Probowalam wiele razy i na rozne sposoby dotrzec do nich, ze nie oczekuje od nich gwiazdki z nieba, ale tylko dobrych przyjaciol.
    I oto moja maska: ze jest dobrze, ze jestem szczesliwa…jest lepiej, znacznie lepiej, ale fajnie byloby sie szczerze wygadac :)

    Teraz przyszla mi mysl o nastepnej mojej masce: przed rodzina, ktora kiedys zakladalam, ze jestem szczesliwa jak ich odwiedzalam raz- dwa razy w roku, ale kilka lat temu nie dalam rade i zablokowalalam sie na rozmowe bo tak naprawde to nigdy nie mialam dobrego kontatku z rodzina… cios byl to dla nich, ale chyba kazdy musi dbac o samego siebie. Wiem, pomyslicie ze chyba jestem egoistka, ale nie nie jestm. Przez 33 lata zylam, zeby uszczesliwac innch…teraz czas to zmienic i uszczesliwic siebie!!! Nie robic tego czego sie nie chce!

    Jednej glownej maski pozbylam sie…ale zalozylam druga…
    O rany julek! I jak tu nie zwariowac!?!

  • Mariusz

    Ja nie wiem czy jest to do końca maska, ale zawsze kiedy jestem w domu jestem sobą, rozluźniony, pewny siebie i jest świetnie. A jak idę w jakieś miejsce publiczne to zawsze czuję się jak ktoś inny, nie czuję się tak jak w domu jestem w pełni sobą, mówię to co myślę, tylko czuję się taki „słabszy”, nie wiem jak to określić, ale nie jestem pewny siebie, nie mówię do końca tego co myślę i nie jestem sobą. Walczyłem z tym wiele razy, ale zakończyło się to porażką. Cały czas po prostu jak np. chcę podejść do dziewczyny i do niej zagadać, gdy już to zrobię to… w ogóle to nie ja, zawsze mam pełno pomysłów na rozmowę, jestem kreatywny, a wtedy pustka w głowie i po prostu pieprzę głupoty, potem mam do siebie pretensje. Ale nie zamierzam się poddać, nigdy. Nie wiem jak to zrobię, ale w końcu znajdę sposób żeby nie zakładać tych cholernych mask… Może boję się odrzucenia innych? Choć mało mnie obchodzi co o mnie myślą, właściwie to wcale mnie to nie obchodzi, ale w domu zawsze jestem w pełni sobą, a np. w szkole to w ogóle nie ja. I jeszcze się spinam nie potrzebnie, jestem taki sztywny, w ogóle nie to co w domu.

    • martini

      Mam podobnie. Ja wiem o tym że wśród tłumu czuję się dziwnie, sztywno, robię głupie rzeczy, ale jakoś nie staram się z tym walczyć, po prostu jestem tego świadom. Dla mnie trzy osoby to już tłum, kiedy mogę z kimś pogadać w cztery oczy z dala od tego całego zgiełku to jest dobrze. Nigdy nie lubiłem tłoku, plątaniny ludzi, różnych ludzi. Może po prostu to zaakceptowałem? Wolę wąskie grono znajomych osób, niż mieszankę obcych ludzi. I nie czuję potrzeby zmieniania tego. Może po prostu nie chcesz tego zmieniać, tak w 100%?

    • Mariusz

      Znalazłem rozwiązanie na swój problem, strzał w dziesiątkę, daleko nie musiałem szukać :) http://michalpasterski.pl/2009/07/akceptacja-klucz-do-pewnosci-siebie/ – Polecam Wam Wszystkim! Pięknego dnia Wam ;)

  • Ania

    Zastanawiam się gdzie jest granica tego co jest maską a co już ją nie jest. Chcesz byc pewny siebie, więc nakładasz maskę, tak jak w przykładzie powyzej. Po czasie znajdujesz dowody na sytuację, w których naprawdę jestes pewny siebie i czy to jest kłamstwo i czy oszukujesz samego siebie? Wolę tak nie myśleć bo to uniemożliwia jakikolwiek rozwój. W każdej dziedzinie są sytuacje w ktorych mozemy czuc sie niepewnie ale to chyba nke znaczy ze powinismy stanąć przed lustrem i stwierdzic ze jestesmy do niczego w tej dziedzinie. W zyciu prywatnym rowniez. Co to właściwie znaczy byc soba? Moze gdy jestem w domu, slucham muzyki i rozmawiam z kims zaufanym jestem soba, a moze to nastepna maska ktorej nauczyłam sie do perfekcji i to w takim stopniu ze tego nie zauważam? Czy zakladanie maski musi byc zwiazane z jakims niekomfortem? gdyby tak bylo każda nowa sytuacja, niepoznana wczesniej, zerwanie ze swoimi ograniczeniami, pierwszy krok, a tym samym rozwoj osobisty bylby maska. A moze maska to po prostu swiadome klamstwo ale teraz moje pytanie: jaka jest granica miedzy klamstw a prawda? Skad masz wiedziec czy jestes odpowiedzialna czy po prostu nie przyjmujesz maski osoby odpowiedzialnej? Gdzie jest te kryterium?

    • Sandra

      Dokładnie.

    • zZ

      Trzeba odróżnić próbę wprowadzenia zmiany i pracę nad swoją osobowością od maski. Co znaczy być sobą? To, co chcesz, jaka chcesz być, kim chcesz być. Czym to się różni od maski? Maska jest wtedy, kiedy przychodzisz do domu i oddychasz głębiej, bo nie musisz udawać.
      Jeśli pracujesz nad pewnością siebie, to pracuj nad prawdziwą pewnością, zgłąb ten problem, nie pozoruj jej tylko zewnętrznie, bo nigdy nie będziesz jej miała na prawdę. Drobne rzeczy bez problemu nią zachwieją.
      Jeśli chcesz się zmieniać- pracuj nad sobą. Nie ma to nic wspólnego z zakładaniem maski. Robisz to dla siebie, nie popadasz w obłęd „idealnego, wymyślonego wizerunku”, w którym męczyłabyś się przy innych.
      Zmiana, a udawanie zmiany- to zupełnie co innego.

      Nie każdy brak komfortu w sytuacjach kontaktu z otoczeniem jest „maską”, może po prostu wykracza poza granicę twojej strefy komfortu i możesz czuć się niepewnie, ale nadal być sobą!

      Co jest prawdą, a co kłamstwem? Bardzo filozoficzne pytanie. Wszystko jest względne. Prawda i kłamstwo bardzo często nie są czarno-białe, nie można ich określić, bo dla każdego prawda jest bardzo subiektywna. Nie ma do tego kryterium.
      Chcesz przewidzieć, czy ktoś zakłada maskę w kontaktach z tobą? – przyzwyczaj się do myśli, że jest dużo rzeczy, których nie możesz kontrolować. Nie trać więc na to energii.

  • Często też, nakładamy na siebie maski aby zredukować swój dysonans poznawczy. Udajemy kogoś innego bo w danej chwili nie potrafimy przyznać przed sobą, że zrobiliśmy coś niezgodnego z naszymi poglądami.

  • http://znajomek.com

    Rysiu, dobrze mówisz i ciekawie, ale zauważ, że tacy ludzie mogą przecież nigdy nie odkryć swojej wewnętrznej blokady. Oni mogą nakładać na siebie maskę, bo tak zaprogramowało ich społeczeństwo i myślą, że jak nie zjedzą obiadu w X restauracji czy nie będą pracować w Y firmie (bo o założeniu własnej nawet nie ma mowy, to zbyt straszne…) to ich życie nie będzie miało sensu

  • obraza

    To jest mój odwieczny problem, że dostosowuje się jak kameleon do ludzi zamiast zawsze pozostać sobą. Czasem ma to swoje zalety bo np łatwo mi się dogadać z różnymi typami osobowości w firmie ale wolałabym zostać zawsze sobą.

  • kizadura

    WOW, mocne, świetny artykuł. Filmik bardzo bawi, ale po jego zakończeniu przychodzi moment refleksji i tu jest duże A KUKU ! :)

  • PanKleks

    A moim zdaniem trzeba zakładać maskę codziennie wychodząc z domu choćby do pracy z tego powodu, żeby druga lub wiele innych osób Cie nie zjadły w pracy i nie wykorzystywały. Bo sami wiemy jacy My Polacy jesteśmy wobec siebie. Jeden umię być dla Ciebie jak przyjaciel, a drugi jak wróg lub fałszywy przyjaciel.:) Są rózne typy ludzie, ale sądze ze prawdziwą maskę powinno się pokazywać przed swoimi znajomymi lub rodzinną.

  • Sandra

    To co robimy wtedy kiedy chcemy się stać np takim znawcą mody? Może się na tym nie znam, ale chcę taka być – to w takim razie i tak nakładanie maski? Przecież poprzez udawanie np pewności siebie – z czasem tacy się stajemy.

    • zZ

      Odpowiedź jest tak bardzo oczywista, że to pytanie zaskoczyło mnie i trochę zaniepokoiło- jak chcesz się stać znawcą czegokolwiek- naucz się o tym!
      Nie znasz się na tym? Poznaj!
      Czytaj! Ucz się! Dociekaj!
      Jeśli coś cię rzeczywiście interesuje, to uczenie się o tym będzie przyjemnością. Jeśli chcesz się tytułować znawcą- musisz ZNAĆ. Wiedzieć.

      Udawanie pewności siebie sprawia, że z czasem się tacy stajemy? Nic bardziej mylnego. Dopóki nie nauczysz się, jak być pewnym siebie i dlaczego do tej pory nie byłaś, zbudowana na udawaniu „pewność” runie przy pierwszej lepszej okazji.

    • kasia

      skoro nauczyliśmy się braku pewności siebie to możemy nauczyć się pewności siebie, czy to że nauczyłam sie robić na drutach to maska??, nie to umiejętność, ja maluję włosy na blond, lubię się ubierać po swojemu choć wiele jest rzeczy podpatrzonych o fajne też chcę.Ale mam pytanie czy fakt że się maluję włosy oko (delikatnie)to też maska?czuję się o wiele lepiej niż w swoich ciemnych włosach,piekniejsza, bardziej kobieca kiedyś się pofarbowałam na ciemno ohydnie się czułam, nie akceptowałam siebie a czyjeś zdanie że brzydko tylko utwierdzało mnie w moim przekonaniu.Czy złem jest chcęc podkreślenia swojej kobiecośći?to maska?

  • Maska to bardzo niefajna sprawa. Dlatego staram się nigdy jej nie zakładać ani nawet pomyśleć o jej istnieniu :)
    Pozdrawiam

  • Kati

    „Zycie to jest teatr — mówisz, ciagle opowiadasz.
    Zycie to jest tylko kolorowa maskarada.
    Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra.
    Przy otwartych i zamknietych drzwiach — to jest gra.

    Zycie to nie teatr — ja ci na to odpowiadam.
    Zycie to nie tylko kolorowa maskarada.
    Zycie jest straszniejsze i piekniejsze jeszcze jest.
    Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama smierc.

    Ty i ja — teatry to sa dwa, ty i ja.
    Ty, ty prawdziwej nie uronisz lzy.
    Ty najwyzej w góre wznosisz brwi
    Nawet kiedy zle ci jest, to nie jest zle,
    bo ty grasz.

    Ja dusze na ramieniu wiecznie mam
    Caly jestem zbudowany z ran
    Lecz kaleka nie ja jestem tylko ty
    Bo ty grasz.
    (…)
    przepraszam,ale tak ten wiersz tu pasuje,zZycie to jest teatr — mówisz, ciagle opowiadasz.
    Zycie to jest tylko kolorowa maskarada.
    Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra.
    Przy otwartych i zamknietych drzwiach — to jest gra.

    Zycie to nie teatr — ja ci na to odpowiadam.
    Zycie to nie tylko kolorowa maskarada.
    Zycie jest straszniejsze i piekniejsze jeszcze jest.
    Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama smierc.

    Ty i ja — teatry to sa dwa, ty i ja.
    Ty, ty prawdziwej nie uronisz lzy.
    Ty najwyzej w góre wznosisz brwi
    Nawet kiedy zle ci jest, to nie jest zle,
    bo ty grasz.

    Ja dusze na ramieniu wiecznie mam
    Caly jestem zbudowany z ran
    Lecz kaleka nie ja jestem tylko ty
    Bo ty grasz.
    (…)
    Przepraszam,ale nie mogłam się powstrzymac :) Tak odnośnie do tego video-Nie rozumiem czemu ludzie tak się boją przyznac,że czegoś najzwyczajniej w świecie nie wiedzą, nie znają. Ta gra przecież nie odbija się bez echa- kiedyś muszą zdjąc maskę i „spuścic” powietrze i na chwilę poczuc się sobą.

  • Zakładanie masek jest rzeczą jak najbardziej naturalną. Robimy to każdego dnia w wielu sytuacjach. Gdy idziemy na egzamin ustny czy rozmowę kwalifikacyjną ukrywamy strach pod maską pewności siebie. Gdy źle się czujemy, bardzo często musimy ubrać uśmiechniętą maskę, bo tego wymaga od nas praca. Dziękujemy z uśmiechem na twarzy gdy dostaniemy nietrafiony prezent, żeby nie zrobić komuś przykrości.
    Problem zaczyna się, gdy założenie maski wymaga od nas wielu kłamstw i zmiany swojej tożsamości.

  • Nie jestem przekonany czy w przedstawionym materiale chodzi wyłącznie o maskę. Maska ma raczej za zadanie ukrycie prawdziwego JA. Natomiast ci ludzie to ekshibicjoniści. Oni chcą zabłysnąć, pokazać się w świecie nawet jeśli na to nie zasługują. Tylko że rzeczywistość programu jest dla nich okrutna – wychodzą na skończonych idiotów i mogą dalej imponować wyłącznie wewnątrz kółka wzajemnej, modowej adoracji. Ale nawet i to ich nie powstrzyma, bo rozgłos jest tym, co który kochają. Mądry człowiek napisał że brak formy to też forma. Ale powiedzmy sobie jednak szczerze – łysina to nie jest kolor włosów tak samo jak kretynizm nie jest oznaką geniuszu.

  • JK

    A ja czasem chciałbym umieć zakładać maski, a nie potrafię. Przykładowo coś mi nie pasuje i nie potrafię udawać w pracy, że jest ok i przekłada się to na ogólną atmosferę.

    • Bartek

      To tak samo jak ze mna, teraz chce uddawać Mastera NLP psychologa guru który pozajadał wszystkie rozumy, zamiast uznać swoją małość i słuchać tych którzy zrozumieli wiecej.
      Zakładanie masek wynika z przekonania: gdy jestem X (np. Zły,głupi.) ludzie mnie nie bd lubieć ,bo sam takiego siebie nie lubie, Wiec uśmiecham sie gdy czuje złość, co ludzie i tak odczują podświadomie jako fałszywy uśmiech, próbuje sie rozlużnić gdy czuje napiecie, itp.

  • Evelyn

    bardzo ciekawy i trafny artykuł, dla mnie szczególnie wartościowe okazało się jego podsumowanie, czyli pytania przez Ciebie postawione (tematy do zastanowienia) Pierwszym krokiem do zmiany z całą pewnością jest świadomość samego siebie.
    Czuję, że tematy które poruszasz są dla mnie ciągle zbyt intymne, nie potrafiłabym podzielić się nimi nawet tu – w formie komentarza.

    Będę śledzić kolejne wpisy i przeglądać pozostałe :)
    Pozdrawiam

  • Agnieszka Socha

    Ten filmik to jakaś masakra, można udawać ale bez przesady, ja ostatnio
    uczestniczyłam w pracy w badaniu insights, organizowana przez firmę
    specjalizująca sie w tej dziedzinie, i wyszło mi, że w bardzo małym
    stopniu zakładam maskę, w pierwszym momencie sie ucieszyłam, ale jesli
    chodzi o prace to przydałoby sie umieć tak „poprostu założyć sobie
    odpowiednia maske w danym momencie” jednak nie kazdy tak może, mnie
    kosztuje to zbyt dużo energii, wiec wole poprostu najzwyczajniej byc
    sobą:)

  • Marta

    szkoda, że filmik nie działa :( trudno zbyt dużo z samego tekstu wyciągnąć gdy odnosi się do czegoś czego nie można zobaczyć.

  • magda

    film nie działa
    mam pytanie jestem teraz w uk i tu ludzie mają tysiące masek nie mogę tego zroumieć…
    i ciężko mi zaakceptować że nie pokazują prawdziwych emocji prawdziwego siebie