Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

(Bez)celowość medytacji

(Bez)celowość medytacji Photo by premasagar

Medytacja staje się co raz bardziej popularna, głównie ze względu na niezaprzeczalne korzyści, jakie za sobą niesie. Efekty regularnej praktyki są tak kuszące, że świat zachodni zakochał się w medytacji, często tracąc z pola widzenia jej prawdziwy sens.

 

Medytacja jest wspaniała. Pozwala przebić się przez niezliczone iluzje i pułapki naszego umysłu i uczy życia w tu i teraz. Regularna praktyka wpływa bezpośrednio na kształt naszego mózgu, powiększając jego rozmiar.

 

Ogromne korzyści z medytacji

 

O korzyściach medytacji można by pisać długo. W dużym skrócie, medytacja:

  • Łagodzi ból i wzmacnia układ odpornościowy,
  • Łagodzi stany depresyjne, niepokój, złość i dezorientację,
  • Zwiększa przepływ krwi i spowalnia tętno,
  • Dostarcza uczucia spokoju i harmonii,
  • Pomaga wyleczyć choroby serca,
  • Pomaga kontrolować myśli,
  • Zwiększa energię,
  • Zmniejsza stres.

Potwierdzają to dziesiątki badań naukowych. Z mojego doświadczenia, medytacja jest najlepszym ćwiczeniem umysłu. Praktyka obecności nie ma sobie równych i jeśli nie medytujesz, bardzo dużo tracisz.

Ale…

Pytanie za 100 punktów: co by było, gdyby wszystkie powyższe korzyści były zmyślone? Czy nadal miałbyś taką motywację, aby zacząć lub kontynuować swoją praktykę?

Medytacja jest jak taniec.

Gdy tańczysz, nie robisz tego po to, aby osiągnąć jakiś cel. Nie robisz tego po to, aby dojść do jakiegoś określonego miejsca na parkiecie. Robisz to dla samej czynności.

 

W trakcie medytacji zestrajasz się z rzeczywistością. Przez te parę chwil, gdy Twój umysł staje się tłem, a nie dyktatorem, Ty możesz doświadczać życia w zupełnie innym, niż do tej pory wymiarze. To doświadczenie jest tak wyjątkowe, że gdy go naprawdę zasmakujesz, będziesz chciał medytować głównie z tego powodu.

Cała istota medytacji tak naprawdę tkwi w jej bezcelowości.

Koncentracja na korzyściach medytacji to dobry sposób na zmotywowanie się do praktyki na początku. Jednak im dłużej medytujesz, tym skupienie na celu będzie Ci bardziej przeszkadzać. Im większa koncentracja na korzyściach, tym większa presja i parcie efekt.

 

Sam doskonale pamiętam, jak jako początkujący ciągle myślałem „Czy już powinny się pojawić pierwsze efekty medytacji?“. Byłem ślepy na to, czym naprawdę jest medytacja. Nawet w trakcie praktyki przez moją głowę przepływały myśli o tym, jak to będzie, gdy już medytacja da mi to, czego tak bardzo potrzebuję.

Takie podejście jest zaprzeczeniem medytacji. Wciąż jest to świetny trening umysłu, ale to NIE JEST medytacja.

„Medytacja nie jest środkiem do celu. Medytacja jest zarówno środkiem, jak i celem.“ – Jiddu Krishnamurti

 

Medytacja to taniec z rzeczywistością. Jeśli w trakcie medytacji nie odczuwasz na tyle silnego uczucia błogostanu, aby praktykować tylko z powodu tego uczucia, to prawdopodobnie nie wykonujesz jej dobrze (albo jesteś początkujący i jeszcze nie przebiłeś się przez zasłonę trajkoczącego umysłu).

Skup się na procesie, nie na celu. Ta zmiana uwagi zmieni Twoją medytację na zawsze.

Jeśli potrzebujesz podstawowej teorii na temat medytacji, zajrzyj do artykułu Medytacja – znajdziesz tam między innymi krótkie podsumowanie rodzajów medytacji.

Zostaw komentarz

  • Mikołaj Grząślewicz

    Napisłem komentarz, ale chyba gdzieś uciekł.. więc piszę jeszcze raz :)

    Tak jak nie znoszę filmu „Sekret”, bo robki krzywdę ludziom pokazując sposób wizualizacji który raczej szkodzi niż, pomaga to z prawem przyciągania coś jednak jest.

    Przed chwilą skończyłem medytować po raz trzeci w życiu. Naczytałem się wcześniej o korzyściach jakie to daje i stwierdziłem, że po prostu trzeba to zacząć stosować. Chciałoby się odrazu odczuwać jej efekty, ale trzeba z pewnością trochę poczekać. W trakcie treningu szybkiego czytania dopiero po 2 miesiącach zacząłem rozumieć tekst przy wyższym tempie. Zastanawiam się po jakim czasie medytacja przyniesie odczuwalne efekty.

    Okazuje się też, że medytacja jest jedną z rutynowych czynności wielu światowej klasy przedsiębiorców. Kiedyś na słowo „medytacja” się tylko uśmiechałem i sądziłem że to tylko bezsensowne ćwiczenie…

    A Ty jakie Michale odczuwasz efekty jej stosowania, jak się domyślam po już dłuższym czasie?

    • Student Way

      Zauważalne efekty medytacji to często dłuuuugie miesiące regularnych ćwiczeń :). Sama medytacja przynosi przyjemność i pozwala wejść w jakiś stan relaksacji po tygodniach. Pozostaje chyba życzyć wytrwałości, bo warto! :)

    • vPJ

      Ja praktykuję od 2 miesięcy na razie w czasie jej trwania wychodzi ze mnie stres, napięcie, lęk, choć z coraz łatwiej jest mi się skupić na oddechu, praktyka, praktyka :)

    • Rafał Cupiał

      Tak jak pisałem powyżej. Przy MBSR widać i czuć bardzo konkretne różnice po 2 miesiącach regularnej praktyki.

      Jeżeli chodzi o przyjemność i stan relaksacji – jesteś w stanie po tygodniu poszerzania świadomości totalnie się rozluźniać podczas sesji medytacyjnej.

    • To, czy efekty pojawią się szybko czy późno w dużej mierze zależy od kondycji Twojego umysłu. Jeśli umiesz się dobrze koncentrować, to szybciej uzyskasz namacalne efekty. Jeśli nie, sama nauka koncentracji może zająć Ci dwa miesiące regularnego treningu. Gdy już umiemy medytować w sposób „prawidłowy”, na efekty nie trzeba długo czekać.

      Traktuj jednak efekty jako efekt uboczny procesu, na którym zdecydowanie lepiej skoncentrować całą swoją uwagę.

    • Rafał Cupiał

      Przy medytacji uważności (MBSR) efekty w postaci zmian w mózgu (przyrostu w PFC) oraz zmian w samopoczuciu i stanie emocjonalnym (kwestionariusze) są silnie widoczne po 2 miesiącach regularnej, codziennej i intensywnej praktyki.

      Przy innych rodzajach medytacji efekty często będą bardzo subiektywnym odczuciem praktykującego i generalną zmianą stanu świadomości. Np. częstszym przebywaniem w otwartej świadomości zamiast w zawężonym stresowym trybie walcz-uciekaj.

  • Bartek Ostrowski

    Michał napisał ten artykuł o czymś całkowicie innym, a wy znowu:korzyści, efekty, praktyka, oddech…

  • wolt

    nie da sie oszukiwać przy niej bo wtedy to juz nie medytacja a jakieś pierdoły ;d trza sie skupić !

    • Rafał Cupiał

      No właśnie zależy jak medytujesz :) :) :)

  • Magnifik

    Cóż może być bardziej motywującego do medytacji niż prawdziwa obecność, gdy ” umysł staje się tłem, a nie dyktatorem”? Proces celem :)

  • dandi

    Ja osobiście miałem wiele epizodów by medytować naczytałem się mnóstwo poradników itp. na ten temat, medytować próbuje od kilku lat w formie epizodów kilkutygodniowych, lub kilkumiesięcznych, i dalej nie widzę żadnych efektów.
    Ciągle myśle że coś robie źle, a jakakolwiek nowa koncepcja na temat jak powinno się medytować, gdy ją staram się stosować to działa jako pożywka dla analizowania.
    Takie błędne koło aby medytować trzeba się rozluźnić, a aby się rozluźnić trzeba umieć medytować

    • dandi, zacznij od ćwiczeń relaksacyjnych, to dobry wstęp i trening koncentracji, ważny przy praktyce medytacji – http://michalpasterski.pl/2008/10/cwicz-relaksacje

      Odrzuć analizowanie postępów, bo to przeciwieństwo medytacji. Koncepcje i metody powinny być na drugim planie. Skup się na doświadczeniu. Skup się na samym procesie. Skoncentruj się na obserwowaniu myśli, oddechu, ciała, dźwięków, na chwili obecnej, i po prostu w niej bądź.

    • Rafał Cupiał

      Proponuję wybrać na początek najprostszą drogę i po prostu medytować na oddechu odpuszczając wszelkie teorie. Siedzisz w pozycji i obserwujesz oddech. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek myśli – pozostajesz z oddechem. Jeżeli tracisz uwagę i odpływasz – w momencie, w którym orientujesz się, że odpłynąłeś -> łagodnie powracasz do oddechu.

  • Paweł Zieliński

    Medytacja to dla mnie skomplikowany temat ze względu na setki opinii na ten temat jakie pojawiają się w internecie, prasie i wielu innych mediach.
    Wiem, jedno medytacja to skomplikowany proces, który nie przychodzi ot tak :)
    Pozdrawiam

    • Bartek Ostrowski

      Z całą odpowiedzialnością i szacunkiem mówię Ci – mylisz się ;) Medytacja to najprostsza i najbardziej naturalna rzecz na świecie, ale nie da się tego zrozumieć jeśli traktuje się ją jak rzecz. Każda próba skonceptualizowania medytacji, skończy się właśnie na zbadaniu przedmiotu, ale nie na doświadczeniu. Z medytacją jest ten sam problem co z „Bogiem” – cokolwiek znaczy to słowo, sam ten wyraz jest największą przeszkodą do jego poznania. Jeśli skupimy się na medytacji jako pewnym zjawisku podczas którego zachodzą pewne procesy, to masz rację – wtedy stanie się to skomplikowane,ale nie o tym był artykuł Michała. Natomiast kiedy odrzucimy wszelkie próby zrozumienia, chęci osiągnięcia efektów,wtedy będziemy bliżej medytacji.

      Chcesz wiedzieć, czym dla mnie jest medytacja ? Jest tylko słowem, wskazówką, niczym więcej.

  • Marcin S.

    W końcu Michał napisał, czym jest medytacja, choć dalej nie wszystko. Co jest szczytem medytacji? Oświecenie? Albo medytacja jest raczej jedną z praktykowanych przez Buddę dróg do osiągnięcia stanu oświecenia… czyli całkowitego wyzbycia się siebie… postawienia się na równi z trawką, żabą, koniem, muchą, skałą…

    Tak czy inaczej, medytacja nie ma nic wspólnego z karierą zawodową i nie powstała po to, by redukować stres, łagodzić stany depresyjne, etc. Jest elementem filozofii buddyjskiej i istnieje tylko po to, by zagłębiać się w niej w coraz większym stopniu.

    Mantry, które pomagają w osiągnięciu stanu medytacyjnego, są modlitwami skierowanymi do bóstw, które wyznawano na Dalekim Wschodzie. Cejrowski, może zbyt mocno, ale stwierdził wprost, że buddyści modlą się do demonów.

    Też z tym zaczynałem pod wpływem bloga Michała jakieś 3 lata temu. Na szczęście nie udawało mi się, a później okazało się, że nasza kultura, żeby nie powiedzieć religia, zakorzeniona na naszych ziemiach od tysiąca lat ma podobne narzędzia… choćby medytacja chrześcijańska. Oj redukuje ona stres, pozwala odkryć siebie na nowo – ale przecież nie o to w tym chodzi, tak samo jak nie o redukcje stresu chodzi w medytacji buddyjskiej – tak wychwalanej wszechobecnie w mediach, blogach o rozwoju osobistym i na słupach ogłoszeniowych.

    • nie wiem

      A to nie jest czasem znowu sprzeczanie się o znaczenie słów czy pojęć, a przecież doświadczenie wykracza poza słowa. Może jako dzieci ciągle medytujemy tyle że bez tej całej otoczki religijnej czy ideologicznej.
      Może to jest tak jak z jedzeniem obiadu, ktoś powie że obiad się je tylko widelcem, ktoś inny widelcem i nożem, ktoś jeszcze inny że pałeczkami a ktoś inny że palcami.

    • Marcin S.

      Hmm, można i tak, ale wtedy cały świat duchowy degradujemy do wspomnianego widelca, noża i pałeczek. Musielibyśmy zatem przyjąć, że to w ogóle bujda. A zarówno w przypadku kultur dalekiego wschodu, naszej, jak i innych, choćby afrykańskich widać, że jednak istnieje.

      Nie dalej, jak pół roku temu oglądałem program bodajże o tytule taboo, na ttv, który pokazywał opętania w Indiach i leczących uzdrowicieli, którzy zgodnie z tym, co mówił program byli skuteczni, mimo że lekarze medycyny nie dawali sobie rady z dziwnym zachowaniem pacjentów. Wcześniej myślałem, że tacy „egzorcyści” występują tylko w katolicyźmie. W jednej z komercyjnych telewizji (nie pamiętam której), widziałem również program, gdzie jakaś kobieta medium, wypędzała duchy z domów ludzi, którzy ją o to prosili. Jak pokazywał program, również skutecznie. Oczywiście zarówno jeden jak i drugi program mógł być „ściemą”. Znam jednak też osobę, która miała okazję uczestniczyć podczas modlitw egzorcysty. To, co opowiadała daje podstawy sądzić, że takie zdarzenia są prawdziwe. Mam również przykład dwóch kuzynek, które około 15 lat temu opowiadały mi o duchu kobiety pochowanej na byłym cmentarzu obok ich domu, który pojawiał się właśnie w ich domu. Oczywiście wtedy, jako nastolatek, wraz z innymi osobami śmiałem się z tego. Teraz, kiedy temat mnie zainteresował i spytałem je o to ponownie, potwierdziły, będąc już nazwałbym to, dojrzałymi kobietami, prawdziwość historii. Sam buddyzm także dopuszcza takie wierzenia: „buddyści wyznają wiarę w istnienie istot nadprzyrodzonych (np. dewy)” [za wikipedią]. Nawet ludzie, których moglibyśmy uznać za wzór naśladowania, z kultur
      wysokorozwiniętych wierzą w kamienie, talizmany, wróżki znające
      przyszłość.

      Pytanie, dlaczego tak się lansuje wszędzie jogę, czy medytację i zaleca na odprężenie, itp., jeśli sami buddyści mówią o tym, że joga to nie ćwiczenia fizyczne, ale coś innego, coś więcej. Z medytacją jest podobnie, o czym właśnie w końcu w tym poście napisano.

      Temat rzeka… oczywiście mamy wolny kraj i każdy robi z sobą, co uważa za stosowne i wierzy (lub nie wierzy) w to co uważa za dobre.

      Myślę, jednak że i tak przed próbą stosowania tych praktyk, warto zasięgnąć kilku różnych źródeł informacji, aby tego w przyszłości nie żałować. Sprawa chyba nie jest tak błaha jak ta, czy jeść posiłek nożem, widelcem, czy pałeczkami.

    • Rafał Cupiał

      Medytacja buddyjska wyjęta z buddyzmu cały czas jest genialnym narzędziem transformowania mózgu i umysłu, sprawdzonym przez neuronaukowców i psychologów poznawczych.

  • Tosia

    Zawsze chciałam zacząć medytację ale nigdy nie miałam do tego cierpliwości, czułam że energia mnie rozpiera i nie potrafiłam się wyciszyć. Czy medytacja jest na pewno dla każdego?

    • Bartek Ostrowski

      Tosiu, właśnie na tym polega problem, że chciałaś się wyciszyć, że wydaje Ci się, że to tego potrzebna jest cierpliwość. To wszystko jest przeciwieństwem medytacji. Oczekiwania będą cię tylko wszystko utrudniać. Proponuje Ci zrobić coś takiego: Usiądz sobie wygodnie na krześle, albo połóż się. Nie przyjmuj żadnej skomplikowanej pozycji. Powiedz sobie w myślach tylko jedno zdanie:”Ja jestem” i obserwuj, po prostu obserwuj siebie, twoje odczucia w ciele, jak energia wibruje w twoich dłoniach, jak bije serce, w jaki sposób oddychasz. zatrać się w tym uczuciu, po prostu patrz. Patrz jak to jest po prostu być,istnieć doświadczać samego siebie. To wszystko.

    • Rafał Cupiał

      Kto jest? :)

    • Tak, medytacja jest dla każdego, a najbardziej potrzebna jest tym, dla których jest najtrudniejsza :)

  • Firefly

    Nigdy nie patrzyłam tak na medytację, zawsze widziałam w niej narzędzie do spokoju, zmniejszenia agresji itp. Traktowałam ją na narzędzie do osiągnięcia celu, tak jak piszesz. I tak naprawdę nigdy nie sprawiała mi przyjemności, czas zmienić podejście!

  • Dziewczynaaaa

    Ja już wiele razy próbowałam medytacji ale za każdym razem zasypiałam… chyba czas wyjść z łóżka i spróbować się zrelaksować np na krześle (choć wiadomo że łóżko wygodniejsze …. )

    PS. mam jeszcze pytanie niezwiązane z tematem – czy Ty Michale albo ktokolwiek z czytających ten tekst moglibyście mi doradzić co odpowiadać, jak reagować na czyjeś słowa typu „nie dobijaj/ załamuj/ osłabiaj mnie”? Ostatnio zdarza się tak że bliska osoba mówi o jakiś negatywnych faktach a gdy ja po kilku godzinach czy dniach wspomnę o tym często słyszę ten właśnie tekst.

    Wiem że to tylko takie powiedzenie, ale i tak bardzo się denerwuję gdy je słyszę. Ja przecież wspominając o różnych faktach w żaden sposób tej osoby nie dobijam, a ten tekst odbieram jako częściowe przerzucenie winy na mnie.

    Starałam się już jakoś odpowiadać na poziomie metafory, coś w deseń że ta osoba sama siebie dobija i czy nie widzi młotka który trzyma w ręce ale niespecjalnie poskutkowało, nadal to słyszę i nadal się tym tekstem denerwuję. Chcę rozwiązać tą sprawę, macie może jakieś spostrzeżenia czy propozycje? :)

    • Rafał Cupiał

      Co do medytacji: nie polecam medytowania na leżąco, chyba, że robisz skanowanie ciała.

      Proponuję kupić poduszkę medytacyjną i metydować w seiza. Zdrowe dla kręgosłupa i łatwiej utrzymać czujność umysłu.

      W kwestii denerwowania się. Nie do końca jest to kwestia odpowiedzi ale Twojej wolności emocjonalnej. Posprawdzaj sobie może co takiego Ci się pojawia w reakcji na „nie dobijaj mnie” i weź na siebie odpowiedzialność za swoje emocje :)

      Nie musisz zmieniać świata i zachowań innych osób żeby być wolną emocjonalnie :)

      Pomyślności i uśmiechu.

  • Damian Szorc

    „Koncentracja na korzyściach medytacji to dobry sposób na zmotywowanie się do praktyki na początku. Jednak im dłużej medytujesz, tym skupienie na celu będzie Ci bardziej przeszkadzać. Im większa koncentracja na korzyściach, tym większa presja i parcie efekt.”

    To mnie rozbiło. Dlaczego?

    Wiem, że jest to wpis o medytacji, ale widzę tutaj zastosowanie tego w innych sytuacjach (bardzo wielu). Koncentracja na korzyściach powinna dawać motywację do zaczęcia czegokolwiek. Kiedy towarzyszy nam w procesie, nie możemy się na nim skupić. To zaczyna przeszkadzać w zrobieniu czegokolwiek. Najpierw koncentracja na korzyściach potem koncentracja na procesie.

    Chyba poruszyłem coś w stylu medytacji w procesie. Bycie w tym stanie podczas każdej czynności jaką robisz a nie skupianie się na korzyściach z wykonania jej to jest coś niesamowitego. Sam doświadczyłem tego parę razy i mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć.

  • Michał Wachel

    lepiej uczyć się medytacji samemu czy też pójść do szkoły, która mnie tego nauczy?

    • Rafał Cupiał

      To zależy z jakich źródeł czerpiesz. Żeby rozpocząć praktykę dobrze by było żebyś znał:
      – prawidłową postawę ciała
      – fizjonomię medytacji
      – jak pracować z pojawiającymi się obiektami świadomości
      – technikę OM i FM
      – to tyle :)

      Polecam nagranie Jacka Kornfielda o medytacji dla początkujących.

  • Rafał Cupiał

    „Jeśli w trakcie medytacji nie odczuwasz na tyle silnego uczucia błogostanu, aby praktykować tylko z powodu tego uczucia, to prawdopodobnie nie wykonujesz jej dobrze (albo jesteś początkujący i jeszcze nie przebiłeś się przez zasłonę trajkoczącego umysłu).”

    Nie do końca.

    Po pierwsze „medytacja” jest dosyć szerokim pojęciem i obejmuje wiele różnych technik kontemplacyjnych.

    Żeby uprościć klasyfikację możemy skorzystać z jednego z najbardziej popularnych podziałów: Open Meditation i Focus Meditation.

    Medytacje skupienia (FM) bardzo często nie będą wiązały się z silnym uczuciem błogostaniu tylko z ciężką, intensywną pracą polegającą na świadomym i zaangażowanym zarządzaniu uwagą, pomimo zmęczenia, senności, znużenia, napięcia, natłoku myśli, emocji i innych ucieczek umysłu.

    DOCELOWO prowadzą do samandhi (stan błogiej koncentracji). Jednakże nawet po długiej praktyce część medytacji FM pozostaje stricte wysiłkowa.

    Medytacje OM polegają natomiast na otwieraniu się na całe aktualne doświadczenie, bezstronnym obserwowaniu pojawiających się myśli, emocji, ocen.

    Część medytacji takich jak np. schinktantaza można rzeczywiście określić jako „spoczywanie w błogiej obecności” i podejmujesz ich praktykę dla samego przebywania w tym stanie, będącym naturą umysłu.

    Jednakże, medytacje polegające na poddaniu się rzeczywistości nie będą również koniecznie błogie. Poddanie się może oznaczać również odpuszczenie w lęku, depresji, negatywnych emocjach, zaniechanie oporu i pozostanie z tym co jest. Na pewnym poziomie nie będzie to błogie ani przyjemne. Z drugiej strony wiąże się z wolnością bycia z tym co jest.

    Poruszając się jednak w paradygmacie „bezcelowej medytacji” – każdy jest początkujący, za każdym razem gdy siada do praktyki. I nie ma żadnego celu w przebijaniu się przez zasłonę trajkoczącego umysłu ponieważ już samo to zakłada nastawienie na rezultat. Trajkoczący umysł jest tak samo okej jak poszerzoną pusta świadomość.

    Bezcelowa medytacja jest po prostu radykalnie akceptującym pozostaniem z tym co jest.

    Mamy więc dwa spojrzenia. Medytacja jako ciężka praca i świadome wysiłkowe zarządzanie uwagą i umysłem oraz medytacja jako urzeczywistnienie Twojej prawdziwej natury, BYCIE, odpoczęcie w obecności i akceptujące pozostanie z tym co jest.

    Jak zawsze szczerze polecam zintegrować obie praktyki. By z jednej strony dokonywać zaangażowanej przemiany własnego mózgu i umysłu, a z drugiej odpuścić, poddać się, otworzyć i poczuć, że wszystko jest kompletne teraz, właśnie takie jakie jest: z każdą myślą, emocją, odczuciem.

    Rafał :)

  • Rafał Cupiał

    Jest masa TEDTalków dotyczących tematu. Polecam, szczególnie: Daniel Siegel.

  • Michał.

    Cześć. Ja jestem już po dwóch próbach medytacji. Pierwsza trwała dosyć krótko bo się przestraszyłem dziwnego uczucia uniesienia. Wczoraj robiłem to około godziny. Uczucia uniesienia nie doświadczyłem, ale miałem napady gorąca, czasami traciłem poczucie ciała i czasu i wydawało mi się jak bym był tak wielki jak mój pokój. Za każdym razem gdy doświadczałem tym dziwnych stanów to się dekoncentrowałem i bah mijały, aby po ponownym skupieniu powrócić. Po tej drugiej sesji czułem się jakoś tak dziecinnie oraz zauważyłem wyostrzenie kolorów, wszystko było takie piękne kolorowo – bajkowe, hmm może to placebo. Opisujecie, że długo może zajmować samo uczenie się koncentracji na oddechu, dziwne ale ja nie mam z tym żadnych problemów. Robię trzy głębokie „wdech wydech”, zamykam oczy i koncentruję się na oddechu wyobrażając sobie że oddechem zataczam koło. Wdech, jedno pół kole, wydech następne, tak aby przy wydechu zrobiło się ładne koło i następne. Im, lepiej mi to wychodzi im płynniej im oba półkola są dokładniejsze tym szybciej zaczyna dziać się coś dziwnego. Czy regularne czytanie i maszerowanie w samotności może być pomocne przy koncentracji na oddechu. Gdy maszeruję też skupiam się na oddechu i jeżeli idę sam w lesie to po chwili kompletnie się zatracam zapominając o bożym świecie.

    • bembem

      Medytuj skupiając się w takim razie na otoczeniu, wsłuchaj się w dźwięki które do ciebie dochodzą. A jak maszerujesz, to przypatrz się dokładnie detalom które widzisz

  • Aneta

    Hej! W temacie medytacji jestem zupełnie zielona – przyznam, że ilość informacji, wersji czy technik trochę mnie przytłacza :) Postanowiłam zacząć od 5 minut (bo problem z utratą koncentracji mam duży) i skupiać się na na oddechu lub pojedynczych dźwiękach dobiegających z otoczenia – rzadko można trafić na ciszę absolutną ;) Być może koncentracja na takich pojedynczych bodźcach będzie na początek odpowiednia. Zastanawiałam się też nad inną kwestią – czy można traktować słuchanie muzyki, skupianie się na konkretnych dźwiękach jako formę medytacji? Czy słuchanie różnych ścieżek z muzyką przeznaczoną do medytacji jest dobrym pomysłem na początek?

  • Karolina Korpalska

    Ja szybko dość opanowałam tą technikę jakiś nie cały rok i było to coś jakby to opisać odlot ekstaza ,potem niestety za przestałam bo ktoś uznał że to co robię jest nie bezpieczne (ale teraz znowu się przekonałam )jestem spokojna i zasypiam bez leków a tam ta osoba to nie ma o niczym pojęcia (słucham teraz tylko swego wnętrza )czysty relaks lepszy od czego kolwiek co znam papierosy?alkohol?nie dzieks wolę czasem ewentualnie od swięta cygaro . Medytacja to jest to )Pozdrawiam wszystkich niedowiarków )

  • Dawid

    Medytację można traktować jak odpoczynek. Nie taki, w którym zbieramy siły do działania, bo ten odpoczynek ma cel. Chodzi mi o taki o którym mówimy, że jak coś zrobię to w końcu sobie odpocznę. Z tym, że aby medytować nie trzeba czekać na skończenie czegokolwiek.
    Medytacja to nie czynność, to sposób funkcjonowania. Jeżeli masz wyznaczony czas w ciągu dnia na to, aby pomedytować a resztę dnia żyjesz nieświadomie to stracisz to co zyskałeś. Dobrze jest wprowadzić do swojego życia króciutkie medytacje w pozostałych porach dnia, które można potraktować jak zciągnięcie ciężkiego plecaka, który się ze sobą nosi. Jesteś w pracy, wychodzisz do toalety. Dlaczego nie wykorzystać tej chwili? Jeżeli nie potrafi się wejść w stan nieumysłu z powodu stresu, to wystarczy policzyć oddechy, powiedzmy do 10, lub cokolwiek innego co przerwie strumień myśli i uświadomi napięcie w ciele. Jeżeli się zgubisz zacznij od nowa. Zmocz twarz chłodną wodą, poczuj jej chłód, orzeźwienie. Wracając do pracy będziesz ćut szczęśliwszy, kreatywniejszy. Przystanek, autobus, … człowiek od rana do nocy robi wiele rutynowych czynności, można je wszystkie wykożystać do wejścia głębiej w rzeczywistość. Posiłki – nie napychaj się, uczyń z każdego sakrament, jedz z uważnością. Kromka chleba z masłem i pomidorem jedzona spokojnie, ze świadomością, dokładnie pogryziona, da dużo więcej radości niż wikwintny obiad, w trakcie którego będziesz rozmyślał o pracy i w międzyczasie pośpiesznie się napychał. Jesteś z bliską Ci kobietą/męszczyzną, dotykacie się czule, nie musicie nic mówić. Dlaczego nie być całkowicie obecnym tu i teraz? Gwarantuję, że partner będzie wdzięczny, nie musimy mu wspominać, że „medytujemy”. Widziałem różne opisy rodzajów medytacji, jednak jednego mi w nich brakuje; jak dla mnie nie ma lepszej medytacji niż seks.
    Dzięki krótkim medytacjom uzyska się nie tylko chwilowy odpoczynek. Być może zdarzy się, że przestaniesz dzielić czas na ten w którym medytujesz i resztę dnia, medytacja przeniknie Twoje życie, będziesz stale sobie o niej przypominał nawet gdy jesteś czymś zajęty, gdyż zauważysz, iż zmienia się na lepsze Twój sposób działania, relacje z ludźmi no i zadowolenie z życia.
    Oczywiście nie mam nic do wyznaczania sobie oddzielnego czasu przeznaczonego na medytację.

  • Ola

    Czy łatwo wyjść z głębokiej medytacji?
    Bardzo szybko wchodzę w medytację alfa (uczucie prądu wokół oczu) i nie medytuję długo bo podświadomie boję się wizji i jeszcze bardziej świadomego snu. Boję się, że trudno wyjść z takiego głębokiego stanu i dlatego płytko i krótko medytuję. Wydaje mi się, że w kilka minut mogę osiągnąć wszystkie stany medytacji w tempie :-)
    Proszę o info tutaj na blogu i coś o stanie delta, którego najbardziej się boję :-)
    Ola

    • Ola

      A zapomniałam napisać, że najszybciej osiągam stan medytacji słuchając fal od alfa do delta. Ludzie w śpiączce są w stanie fal delta i trudno im z tego stanu wyjść. Bardzo proszę o info :)