Jak się motywować nagrodami

Jesteśmy przyzwyczajeni do nagradzania siebie za coś. Stawiamy sobie warunek i myślimy - będę dla siebie miły dopiero, jak sprostam swoim oczekiwaniom. To działa, ale tylko na krótką metę. Jak lepiej się motywować poprzez nagrody?

"Jak tylko nauczę się na ten egzamin, kupię sobie nowy telefon."

Co się dzieje, gdy planuję siebie nagrodzić za wykonanie jakiegoś zadania?

  • oszukuję siebie, że warto jest robić coś, czego wcale nie chcę robić;
  • warunkuję moją relację z samym sobą tym, czy sprostam oczekiwaniom wobec siebie;
  • gdy mi się nie uda, karzę siebie. "Będę super jak się uda" tworzy automatycznie "Będę do niczego jak się nie uda".
  • nawet więc gdy dobrze mi idzie, zawsze jest ta myśl z tyłu głowy: "A co, jeśli mi nie wyjdzie?". Ta myśl zabija motywację.

W efekcie dawanie sobie nagród uwarunkowanych jakimś zachowaniem może (choć nie musi) niszczyć nasze poczucie własnej wartości.

Kiepska z tego motywacja, bo podstawą skutecznego działania jest po prostu lubienie siebie. Bycie swoim dobrym kumplem lub kumpelą.

Wielokrotnie dawałem sobie nagrody tak po prostu, za nic. Spontaniczny prezent dla siebie. Nagroda za to, kim jestem. Nagroda, której celem jest poczucie się lepiej we własnej skórze.

Co się dzieje, gdy daję sobie nagrodę, dla której nie muszę być "jakiś", aby ją dostać? Wysyłam sygnał do swojej podświadomości: "Jesteś OK taki, jaki jesteś. Doceniam Ciebie.".

To buduje poczucie własnej wartości, które jest podstawą motywacji. Gdy czujesz się ze sobą dobrze, działasz dlatego, że chcesz działać, a nie dlatego, że musisz działać.

Wiem, że dla wielu z Was sama myśl o podarowaniu sobie nagrody bez powodu przywoła głos wewnętrznego krytyka mówiącego "Ale przecież Ty na to nie zasługujesz!". Im głośniejszy jest ten głos, tym bardziej potrzebujesz spontanicznej nagrody.

Gdy siebie nie lubisz i nie chcesz dawać sobie nagród, możesz pomarzyć o naturalnej motywacji, o szczerym "CHCĘ", o wewnętrznej energii do działania płynącej prosto z serca.

Dlatego najpierw daj sobie prezent (lub kilka) i stań się swoim kumplem, a dopiero potem pomyśl o tym, co możesz zrobić, aby osiągnąć swoje cele.

Pamiętaj, że motywowanie się nagrodami to tylko jeden z wielu sposobów. Jeśli chcesz poznać ich więcej (skutecznych oczywiście), wypróbuj 10-dniowy kurs LifeArcadia Naturalna motywacja, dzięki któremu poznasz nowe metody motywacji oraz wyeliminujesz przyczyny jej braku.

A teraz, pytanie brzmi: jakie nagrody możemy sobie dawać bez powodu? Co możemy zrobić, aby nagrodzić się po prostu za to, kim jesteśmy?

Zapraszam do burzy mózgów w komentarzach!

Napisz komentarz

  • Nagroda powinna być czymś więcej niż to, co dla siebie robimy na co dzień. Warto, aby było to coś naprawdę ekstra.

    Dwa pomysły ode mnie:

    - wybierz się do resturacji, w której nigdy nie byłeś i wybierz danie, na które masz największą ochotę, nawet, jeśli wydaje Ci się za drogie;

    - skróć sobie dzień pracy i wybierz się na wycieczkę bez telefonu i laptopa. Nie myśl o niczym konkretnym, po prostu pobądź ze sobą.

  • Mikołaj Grząślewicz

    Zacząłem kilka miesięcy temu wpisywać nagrody (drobne rzeczy dające radość w ciągu dnia).

    To co poniżej napisałem, to nie są rzeczy których się na co dzień nie robi. To są rzeczy, przed którymi się trzeba powstrzymywać pracując efektywnie nad swoimi celami.

    Moje typy na przerwy w pracy:
    - posłuchać dobrej muzyki
    - zrobić, do czego musisz się świadomie powstrzymywać (jeśli nie jest szkodliwe dla zdrowia, osiągania celów). Na przykład wejść na facebooka by po prostu chwilę pobuszować
    - obejrzeć kawałek standup
    - zadzwonić do kogoś i poprawić mu humor
    - poczytać książkę

    Oczywiście to są tylko małe rzeczy uprzyjemniające dzień. Większe cele, to większe nagrody. Jeśli mi w ciągu dnia coś nie wyjdzie, ale wyciągam z tego wniosek - to także daję sobie małą nagrodę za popełnienie błędu.

  • Mariusz

    Ja byłem raz na spontanicznym spacerze daleko w pola z moim Puszkiem i był to jeden z najpiękniejszych spacerów w moim życiu, jeśli nie najpiękniejszy. Na początku niebo było zachmurzone, ale potem się rozchmurzyło, było widać piękne błękitne niebo, kłębiaste białe chmury, słońce zaczęło świecić, a my z Puszkiem chodziliśmy sobie po polach, na których jeszcze nigdy nie byliśmy i było to coś naprawdę pięknego,
    nagle po prostu zacząłem być szczęśliwy, nawet teraz wydzielają mi się endorfiny jak to piszę. Ten spacer w końcu zszedł nam jakieś ponad półtorej godziny, ale było pięknie, poczułem wtedy że żyję i polecam Wam takie nagrody. Z poczuciem własnej wartości już nie mam problemu, bo już prawie rok "w tym siedzę" i zacząłem poznawać prawdziwego siebie. Wypisałem ostatnio swoje 50 zalet, a czułem że mogłem dojść do nawet miliona:) Bądź po prostu sobą, bo jesteś piękny, albo piękna i nikt Cię nigdy nie zastąpi, nie zatrzymuj swojej prawdziwej osobowości, bądź prawdziwy dla siebie a odblokujesz się i poczujesz życie, pięknego dnia ;)

  • Myślę, że nagradzanie siebie bez powodu jest świetnym zwyczajem. Dla mnie zawsze taką nagrodą była książka, na którą miałem ochotę.

    A jeśli chodzi o nagradzanie siebie podczas realizacji jakiegoś zadania wyznaję zasadę dużej nagrody dopiero po zakończeniu całego przedsięwzięcia oraz małych nagród, które są związane z tematem mojego wyzwania, a które wręczam sobie po zrealizowaniu każdego kamienia milowego (np. gdy jest to trening połączony z dietą, nagrodą jest ulubiona przekąska, z której rezygnuję przez cały tydzień).

    Nigdy jednak nie ustalam tej dużej nagrody na początku wyzwania. Jeżeli realizacja celu ma trwać np. miesiąc to od początku wiem, że sprawię sobie jakąś nagrodę, ale nie określam jej od razu. Sama świadomość tego, że nagrodzę siebie jest motywująca. Poza tym na początku zawsze działamy z większą determinacją i dopiero, gdy pojawiają się schody motywacja spada.

  • Ja znam osoby, które po wykonaniu jakiś małych czynności nagradzały się takimi rzeczami, że aż śmiać mi się chciało :-)
    No bo jak rozpoczęcie nauki języka można nagrodzić wyjazdem nad morze?
    Pozdrawiam

  • Haniawol

    A ja tak robię rozpieszczam siebie i nagradzam: słucham muzyki, pól dnia urlopu, o którym nikt nie wie, czasem mała słodycz, zamawianie dań w restaurcji, które mnie bardzo nurtują. Faktycznie dzięi tym rzeczą jestem pozytywnie nastawiona i chętnie podejmuję się różnych wyzwań czy zadań.
    Miło było mi przeczytać, że takie zachowanie jest MEGA dobrym nawykiem i naturalna motywacją, tymbardziej, że nie zawsze spotykałam się z aprobatą takiego zachowania. Moge chyba powiedzieć, że pielęgnuję moją osobowość dziecka, która nie powinna w nikim zniknąć.

  • Kara

    Michale, uświadomiłam sobie że nie byłam w stanie działać, ponieważ w jakiś dziwny sposób oszukiwałam samą siebie, że praca powinna być lekka, szybka i niemęcząca. I chociaż zawsze miałam wielkie plany, ambicję i marzenia nie potrafiłam się zmusić nawet do nauki na maturę. Więc dzisiaj mnie olśniło i postanowiłam wyrobić w sobie inne podejście do pracy, takie że praca jest wyzwaniem, jest ciężka i trzeba spędzić nad nią odpowiednią ilość czasu żeby się zwróciła, ale tylko w ten sposób jestem w stanie do czegokolwiek dojść. I jestem ciekawa twojej opinii na ten temat.

  • Ja zawsze staram się sobie wymyślać jakieś nagrody ale tylko za takie największe osiągnięcia, coś co kosztuje mnie dużo wysiłku i samozaparcia. Zauważyłam, że na mnie taka motywacja działa bardzo dobrze.

  • Pierwszy raz słyszałem o takiej formie motywacji. Jak już sobie coś kupowałem to nigdy nie myślałem o tym jak o motywacji. To raczej było po prostu kolejna kupiona rzecz. Teraz będę na to patrzeć z zupełnie nowej perspektywy.

  • Teazah

    Jak i jakie prezenty? Uważam że nagradzanie się może przyjmować różne formy od uśmiechu po prezenty rzeczowe, muszą być to takie prezenty które zaspokoją naszą psychikę oraz ich cel, działanie będzie budzić coraz większą motywację czyli trzeba się zapytać na co mam ochotę i sobie to dać. Kiedyś bardzo dużo spędzałem czasu na stronie podrywaj.org parę rzeczy dzięki niej osiągnąłem w samym sobie uważam że na lepsze, mają tam świetny cytat "miej jaja robić i mówić na co masz ochotę" chciałbym to przeobrazić na nasze potrzeby miej jaja nagradzać i realizować cele które sobie ustalisz" masz ochotę zjeść lody zrób sobie nagrodę zjedź je i weś się za swój cel zrealizujesz go nagródź się czymś na co masz od dawna chęć idź kup sobie nowego laptopa, czy samochód, telefon, jeśli chcesz nagrodzić się naprawdę dobrym humorem idź na randkę z dziewczyną która Ci się podoba oczywiście jeśli tego chcesz. Moim zdaniem formułą powinno bycie tutaj odpowiedzenie sobie na pytanie czego chce i jeśli jest to możliwe nagródź się tym chyba że nagroda jest celem, zarobię na nowy samochód to wtedy nagródź się nawigacją do niego albo swój telefon zestawem głośno mówiącym.

  • Helena

    Nigdy nie nagradzałam siebie. I nie dlatego, że siebie nie lubię. Samą nagrodą był zrealizowany cel. Zawsze doceniam, to co uda mi się zrobić. Mam wtedy wiele satysfakcji. Cieszę się z tego i uśmiecham się do swoich myśli. Nie potrzebuję nagród aby budować własną wartość. Nigdy niczego nie żałuję jeśli się coś nie uda. Staram się myśleć w ramach pesymizmu konstruktywnego. Nie potrzebuję do szczęścia rzeczy materialnych. Wystarczają mi te, które sprawiają mi najwięcej przyjemności. Poznawanie świata, ludzi, czytanie książek. Rzeczy proste, nieskomplikowane, na wyciągnięcie ręki. Zawsze najważniejsze jest dla mnie to, że potrafię się z nich cieszyć świadomie. Jestem szczęśliwa, że już dawno posiadłam tę umiejętność.

  • Marcin S.

    Podchwytliwy tytuł, ale przy tym bardzo ciekawe podejście. Właśnie dając sobie małe nagrody staram się motywować (jedzenie słodyczy, czekoladek), ale fakt nie sprostuję swoim celom, bardzo prostym dla niektórych (poranne wstawanie o 7-ej, czy choćby nawet 8-ej). Nagradzanie się, gdy wstaję o 9-tej, 10-tej, tak jak piszesz - wydaje mi się bez sensu. Jednak piszesz, że jest sens? Co z tego, że pracuję 4h na dzień? Mam się nagrodzić, za to że wstałem, że cokolwiek zrobiłem...

    Może czas to przemyśleć... Trudny temat.

    Faktem jest, że największą nagrodą jest efekt z poczynionych przez siebie działań, ale mój mózg na razie tego nie ogarnia. Zresztą, wszędzie piszą i mówią o tym, żeby sobie dawać nagrody po zakończeniu wyznaczonego zadania. Nawet ty Michał tak kiedyś pisałeś...? "10-sposobow-na-nieograniczona-motywacje-2"

  • Bartek

    W jakiś sposób, podświadomie, bez zwracania na to większej uwagi, sam do tego doszedłem ;) Od jakiegoś czasu już stosuję tą metodę i jest okej ;) Ale dzięki Twojemu wpisowi sobie to uświadomiłem.

    Pozdrawiam.

  • tmig

    Ciekawe ujęscie tematu. Ciekawy jestem jak to działa w zależności do rodzaju motywacji. Słyszałem, że są ludzie ,którzy mają motywacje do i ludzie , którzy mają motywacje od. Pierwsi mają cele i marzenia i potrafią do nich dążyć, a inni ruszają się efektywnie tylko jak ich coś mocno uwiera. Czy tak jest rzeczywiście ? Jak wtedy się ma sprawa z nagrodami ? Czy na tych pierwszych działają motywująco nagrody, a na tych drugich bardziej kary i trochę mniej nagrody ?

    • Autobus Pelen Osobliwosci

      Tak, to prawda. Chodzi tu o motywację polegającą na dążeniu do osiągania celu oraz unikaniu podejmowania pewnych aktywności. Jedno i drugie dążenie (do działania i unikania) wchodzi w zakres motywacji. Motywy te są ściśle związane z osiąganiem mistrzostwa i z pojęciem motywacji osiągnięć, rozumianej jako wrodzona właściwość osobowości, która w niewielkim stopniu poddaje się zmianom lub nie poddaje się wcale.

  • Marta

    świetny blog! dużo uświadomiłeś mi tego ranka. Dziękuję

  • Daria

    Ja zaś zastanawiam się, czy takie spontaniczne nagrody - dla osób, które wierzą w siebie i nie mają problemów z poczuciem własnej wartości - nie doprowadzą do wiecznego nagradzania się, zamiast motywowania się do pracy :)
    Taka obawa mi się nasunęła - kiedy nagród jest za dużo?

  • Hej Michał, jestem ciekawa jakie podstawy leżą u Twojego założenia, że nagradzanie siebie zabija motywację i niszczy samoocenę? Zdaję sobie sprawę, że nagroda może doprowadzić do zmiany motywacji z wewnętrznej na zewnętrzną (więc możemy przestać lubić zadanie, do którego się motywowaliśmy nagrodą). Ale co w przypadku nielubianych/nieprzyjemnych zadań? Trudno mi się z Tobą zgodzić ponieważ Twoje założenie wydaje się być sprzeczne ze stanem mojej wiedzy - nagradzanie siebie może pomóc utrzymać nam motywację (spójrzmy chociażby na proces warunkowania instrumentalnego). Nie chcę się rozpisywać na ten temat, ale jako mega-pigułkę polecam "59 sekund" Richarda Wisemana. Ale jak pokazuje historia, teorie mogą być podważane i zastępowane przez lepsze, dlatego chętnie dowiem się czegoś nowego.

    • Ewa Szczepank

      Jeśli posiadamy już w sobie motywację wewnętrzną do czegoś to nagradzanie siebie albo bycie nagrodzonym przez kogoś zmniejszy naszą motywację. Wyjątek stanowia nagrody w formie pochwały. Jednak jesli do jakiś czynności nie posiadamy żadnej motywacji, nawet zewnetrznej, to nagroda jest wskazana. Jednak to działa wtedy kiedy ta nagroda byłaby jedynym powodem dla którego to robimy. Wiele nagród za to samo również zmniejsza motywację. Tak nas uczą na studiach psychologii, więc jest to poparte badaniami.