Audycja #2 - "Jak mądrze szukać swojej pasji"

We wtorek 21 stycznia ponad 600 osób miało okazję uczestniczyć w audycji na żywo "Jak mądrze szukać swojej pasji". W jej trakcie mówiłem o tym, jak skutecznie i w inteligentny sposób szukać swojego powołania. Poniżej możesz pobrać nagranie audycji.

Odsłuchaj

jak madrze szukac swojej pasji

Czas trwania audycji: 41:57

O czym jest ta audycja?

Nasza życiowa ścieżka jest najczęściej wynikiem przypadku, decyzji rodziców lub nauczycieli oraz naszych młodzieńczych, niepewnych wyborów. Większość ludzi idzie ślepo swoją wytyczoną drogą, "bo już tyle przeszli w tym kierunku" i głupio by było teraz robić coś nowego od zera.

Szkoła wymaga od nas podejmowania wyborów w momencie, w którym nie mamy pojęcia czym tak naprawdę jest życie! W którym nie mamy pojęcia czym jest praca jako księgowy, psycholog, menadżer, fryzjer, przedsiębiorca. Nie wiemy co nas kręci i co mogłoby sprawiać nam w życiu frajdę.

Mimo to musimy wybrać drogę na całe życie. Stajemy się produktem idiotycznego systemu edukacji.

Przed wejściem w dorosłe życie powinniśmy próbować najróżniejszych smaków życia, eksperymentować, doświadczać! Powinniśmy mieć możliwość sprawdzenia najróżniejszych sposobów na życie - po to, aby w końcu wybrać ten dla nas najbardziej odpowiedni.

Podczas audycji "Jak mądrze szukać swojej pasji" pokażę Ci jak w inteligentny sposób szukać swojego powołania nawet wtedy, gdy już Twoja życiowa ścieżka została "ustawiona".

Dowiesz się co zrobić, aby sprawnie i skutecznie znaleźć zajęcie, dzięki któremu:

  • będziesz miał poczucie spełnienia i samorealizacji,
  • uwolnisz pełnię swojego potencjału,
  • z łatwością wejdziesz w stan flow w codziennej pracy,
  • będziesz się dobrze bawił robiąc to, co lubisz robić.

Napisz komentarz

  • Kamila

    W jaki sposób rozpoznać, że nasze zainteresowania są tym, co naprawdę chcemy w życiu robić? Jak można odróżnić je od tzw. słomianego zapału?

    • Beata

      to się czuje; a poza tym nikt nie powiedział, że skazujesz się na wieczne ograniczenie do jednej wybranej; nigdy nie wiadomo co na nas czeka za rogiem

  • Daniel

    Jaki związek jest między naszą misją życiową a pasjami i w jaki sposób je połączyć?

    Czym jest powołanie i jak je znaleźć?

  • Piotrek

    Jak sprawić, by rzeczy potrzebne do prawidłowego rozwoju ciała i umysłu(siłownia, basen, książki, wiedza, etc) stały się życiową pasją.

  • tygrysek

    Jeśli lubię malować, czy to automatycznie oznacza że powinnam być malarką, jeśli robię ładne zdjęcia, czy wówczas powinnam kształcić się jako fotograf? A co jak lubię obie rzeczy tak samo?

    • Karolina

      To rób te wszystkie rzeczy jednocześnie.

  • Kasia

    Co zrobić, jeśli wiem, że mam potencjał na coś wielkiego, ale nie mam pojęcia co to jest? Boję się spróbować robić nowych rzeczy, bo co jeśli okaże się, że mi to nie wychodzi? Boję się też, że jak już zdecyduję się coś robić, to będę zmuszona iść w tym kierunku do końca życia - a co jeśli okaże się po jakimś czasie, że nie sprawia mi to przyjemności? Jak pozbyć się takich myśli?
    I najważniejsze - skąd wiedzieć, co powinnam robić w życiu? Jest tyle możliwości, że nie wiem co wybrać i na czym się skupić.

    • kaisu

      dokładnie moje myśli i do tego moje imię ; ) Czuję, że chcę zrobić COŚ, chcę zostawić ślad, niekoniecznie teraz, może być za 20 czy 40 lat, ale wiem, że by to zrobić, muszę TERAZ zacząć do tego dążyć. Nie mam już nastu lat, żeby sobie ciągle tylko próbować tego i tamtego, wiem, że powinnam się ogarnąć i podjąć jakąś decyzję, obrać kierunek i poświęcić mu swoją energię zamiast ją trwonić na prawo i lewo bez większych rezultatów, bo na niczym nie skupiam się wystarczająco dobrze i długo. Tylko co obrać? Jak się ogarnąć? Żeby nie obudzić się za kilka lat i nie stwierdzić, że to jednak nie to...

    • Łukaszowy

      Grunt to próbować, poszukiwać, odkrywać... Jeśli nie jesteś w stanie zebrać się w sobie, żeby próbować nowych rzeczy, to nigdy nie odkryjesz tego, do czego jesteś stworzona. A jeśli spróbujesz i się nie uda, to co w takim razie masz do stracenia? Przynajmniej wykluczysz jedną z rzeczy, która nie jest Twoją pasją i do której kompletnie nie pasujesz. Jeśli się nie uda, to i tak będzie to sukces, bo zyskasz świadomość, że próbowałaś i postarałaś, co w samo w sobie jest zwycięstwem. Czy warto zatem szukać spełnienia? Zdecydowanie TAK!! Życie jest tylko jedno, nie będzie z niego poprawek, nie będzie drugiej szansy i nie warto szukać wymówek dla nicnierobienia - stawka tej walki jest ogromna, bo stawką jest Twoje szczęście...

  • Tomek

    Jak poradzić sobie ze strachem, lękiem przed pierwszym ważnym krokiem w stronę pasji, powołania (jeśli już domyślamy się co jest naszym powołaniem) ?

    Np. chcę grać zawodowo w koszykówkę, ale boję się iść zapisać do klubu, boję się, że koszykówka może mi się znudzić, że może mi zwyczajnie się nie udać i stracę dużo czasu poświęconego w treningi, a mógłbym ten czas zainwestować w coś pewnego.

    • Aleksandra

      Tomku, jak nie sprawdzisz, nie dowiesz sie tego, czy Cie to pasjonuje i czy Ci to "wyjdzie"

  • Mateusz

    A co jesli czlowiek mial w swoim zyciu duzo pasji i nadal ma, ale kazda mu sie nudzi? Ciągle zmieniam zainteresowania, wracam do starych i nie moge sie "ustatkowac". wybrac tej jednej rzeczy.

  • Monika

    W jaki sposób rozpoznać, że coś jest prawdziwą pasją, co jeżeli człowiek lubi robić wiele różnych niekoniecznie powiązanych ze sobą rzeczy, skąd ma wiedzieć czemu się poświęcić bardziej jeżeli wszystkie zainteresowania sprawiają mu przyjemność?

  • Anita

    Co mam zrobić będąc dzieckiem maiłam wielką pasję, ale z czasem dorastając straciłam ją. Żyłam w przekonaniu, że moja pasja do niczego się nie przyda - tak twierdzili inni. Teraz nawet chcąc nie potrafię jej wykrzesać.

  • Kuba

    Czy można sprawić, aby nasza praca stała się dla nas pasją ? Jeśli tak to w jaki sposób ?

  • SteV1989

    Czy w ogóle można być ZAWSZE pewnym w 100% swojej ścieżki? Czy Ty Michał jesteś?

    Wydaje mi się, że bardzo dużo ludzi dlatego właśnie rezygnuje z obranych dróg (których podjęcie na początku bardzo ich ekscytuje). Chwila zwątpienia sprawia, że od razu zaczynają wątpić, że to jest ich pasja - w końcu przez nią "powinni być cały czas na haju". I dlatego ciągle stoją w miejscu kręcąc się wkoło.

    • kaisu

      dokładnie, jak rozpoznać chwilę słabości czy po prostu "przyzwyczajenie się" od prawdziwego znudzenia..

  • Bartosz

    Czy warto "odstawić" edukację, by znaleźć to, co naprawdę chcemy robić w życiu?
    Jak zmotywować się do tego, by później wrócić do szkoły?

    Odpowiedź na to pytanie myślę, że jest potrzebna tysiącom osób w szkołach średnich, które nadal nie wiedzą, którą drogę wybrać, żeby czuć się szczęśliwym.

    • tygrysek

      uważam że jeżeli już w tym wieku wiesz co chciałbyś zrobić, masz konkretne zainteresowania i wiedzę, to nauka w szkole nie jest Ci dalej potrzebna, w dzisiejszych czasach łatwiej znaleźć samemu interesującą wiedzę, a najwięcej i tak nauczy nas praktyka i życie. Do szkoły można zawsze wrócić. Większość milionerów nie jest edukowana, a pracę, karierę i pomysły na biznes zaczynali jako nastolatkowie... powodzenia ;)

  • Justyna

    A co z tymi którzy na swoją pasję są za starzy? Odkryłam że kocham taniec i często myśle że mogłabym być instruktorką-to naprawdę dałoby mi spełnienie, tylko ze ja mam już 31 lat!

    • Karolina

      ...albo dopiero/tylko 31 lat! Kobieto zostało Ci jeszcze mnóstwo życia! Bierz się za siebie, zostań tą instruktorką. Nidgy nie jest za późno na robienie czegoś nowego! To tylko my sami siebie blokujemy wymówkami! 31 lat-przeciez to dopiero początek naszego wspaniałego życia! Ludzie żyjcie! Nie narzekajcie! Przykład: "Taniec z gwiazdami". Przecież tam Panie zaczynały uczyć się tańca majac ponad 50 lat!

  • Beata

    skąd wiadomo czy to ta pasja jest naszą pasją? jak pozbyć się lęku? nie bądźmy skostniali; dajmy sobie prawo do smakowania i prawo do wycofania, jeśli nie smakuje; przymus tkwi tylko w naszych głowach; nasze życie jest nasze i to od nas zależy czy chcemy coś dalej robić, czy też opuścić miejsce w którym nie jest nam dobrze; jak możemy poznać swój potencjał nie ryzykując, czy nie próbując? tak się nie da; żaden czas nie jest stracony; nawet jeśli nie będziemy szli dalej drogą, która okaże się nie naszą, wyniesiemy z niej bardzo ważną wiedzę, ta droga nie jest nasza

  • kaisu

    Co mają w sobie ludzie, którzy kształtują sobie życiowy, jasny plan, kiedy są jeszcze młodzi i każdym ruchem do niego dążą: skąd wiedzą, że to to? skąd biorą w sobie tyle energii i motywacji? Jak stać się taką jak oni? Jeśli już mam jakieś pojęcie, co mniej więcej chcę robić, to jak się motywować, nie jednorazowo, tylko każdego dnia? Historie ludzi, którzy wiele dokonali zazwyczaj wcale mnie nie motywują, wręcz odwrotnie, bo mam wrażenie, że oni mają coś, czego ja nie mam - zapał, motywację, wiedzę, talent, pracowitość, szczęście? Że ich historie są tak wielkie i bogate, a ja nie wiem, jak zrobić pierwszy krok. Przykładowo: chcę podróżować i czytam historie ludzi, którzy zwiedzili >50 krajów, zarabiają pisaniem reportaży, bloga, robieniem zdjęć, mają sponsorów i mnie to przytłacza. Co jak nikt nie zechce opublikować mojego żadnego tekstu, a co dopiero za niego zapłacić? Czy nie za wielu już jest podróżników? Byłabym jedną z milionów. A do znalezienia sponsora to już po prostu trzeba mieć chyba wielkie szczęście. Jak przestać myśleć w taki sposób? Jak sprawić, żeby takie historie nie budziły we mnie zazdrości, tylko dawały pozytywnego kopa? Tak, ja wiem, że oni też kiedyś zaczynali, ale jak mówię, mam wrażenie, że mają coś, czego nie mam ja...

  • kaisu

    Co jeśli wydaje mi się, że coś jest może jeszcze nie pasją, ale dużym zainteresowaniem, sprawia mi przyjemność, pozwala się wyrazić i inni mówią, że mi wychodzi, ale jak czytam wypowiedzi ludzi o podobnej pasji, to mam wrażenie, że ja nie wiem nic - nie czytam, nie zgłębiam dostatecznie tematu, żeby nadgonić ich wiedzę potrzebowałabym miesięcy czy lat, a nie znajduję w sobie motywacji, by ją zgłębiać każdego dnia... Czy to znaczy, że to nie jest do końca moja pasja, czy to tylko brak motywacji, prokrastynacja itd.?

  • kaisu

    To temat dla mnie na czasie, więc jeszcze jedno :D
    Dziś przeczytałam cytat z "Nieznośnej lekkości bytu":
    "(...) powołanie to bzdura. Nie mam żadnego powołania. Nikt nie ma żadnego powołania. To wielka ulga zrozumieć, że jesteś wolny, że nie masz żadnego powołania." Zgadasz się z tym, Michał?

  • iwona

    nie wiem czy to jest dobre czy złe ale ja mam wiele pasji, w sumie trzy zawody, które kompletnie sie od siebie różnią(nauczyciel wf-u,kosmetyczka,rzeźbiarz), interesuje mnie mnóstwo rzeczy i to kompletnie różnych,obecnie "samoświadomość". Moje pytanie dotyczy tego jak wyłuskać z nich tą jedną jedyną, tą którą dla której poświeciłabym sie bez reszty, bo czuje ze brakuje mi czasu na wszystko co mnie interesuje i rozmieniam sie na "drobne". Chciałabym czerpać 100 procent satysfakcji i nie mam pojęcia jak to zrobić???

  • Ola

    Co sadzisz o typach osobowosci? Kiedys slyszalam ze okreslenie jakim typem osobowosci jestesmy pomoze nam przy podejmowaniu decyzji co robic w zyciu. Niestety nie wiem gdzie bym mogla znalezc informacie na ten temat.
    type osobowosci pomaga okreslic czy ktos jest kreatywny typ alebo analityczny i co by mogl robic.

  • Grzesiek

    Życie oferuje nam nieskończenie wiele możliwości. Wypróbowanie choćby znikomego procenta z nich wydaje się sprawą bardzo trudną i czasochłonną. Moje pytanie brzmi: jak najskuteczniej dotrzeć do tych pasji, które są faktycznie najbardziej spójne z nami? Nie chodzi mi o coś w stylu "ciągle próbować", mam na myśli raczej konkretną metodykę w szukaniu, jakiś sposób selekcji i zbierania informacji o nowych rzeczach, kryteria którymi warto się posłużyć dokonując takiej selekcji.
    Z jednej strony warto próbować całkiem nowych rzeczy, z drugiej jednak jest to takie błądzenie po omacku, czy istnieje jakieś narzędzie, dzięki któremu możemy efektywniej dobierać rzeczy, których będziemy próbować, szukając naszej pasji?

  • Paweł Zieliński

    Pasja to coś co sprawia nam bardzo dużo przyjemności. Pozwala "oderwać się" od świata i cieszyć z wykonywanego zajęcia. Jeśli uda połączyć się pasję z pracą mamy wtedy wymarzone życie pełne wielkiego spełniania i uśmiechu ;-)
    Tym właśnie jest dla mnie pasja.
    Co zrobić by ją znaleźć? Myślę, że zaufanie do siebie do pierwszy dobry krok. To my sami wiemy co lubimy robić i w czym jesteśmy dobrzy.
    Pozdrawiam

  • Piotr

    Jak pozbyć się awersji do nieprzyjemnych aspektów wybranej przez nas pasji? Mam tutaj na myśli często frustrację gdy coś nie wychodzi i niechęć do ciężkiego treningu (jeśli chcę zawodowo grać na pianinie).

  • Wika

    Kiedyś na siłę szukałam, swojej pasji, wydawało mi się, że skoro jej nie mam jestem gorsza, a moje życie bezcelowe. Lubiłam marketing, nazwałam go pasją, fotografie, podróże, ale to było duże słowo, a nic za tym nie szło. Nie żyłam tym, a zamiast tego kiedy miałam kontakt z daną branżą wykazywałam 200% zaangażowania i głowy chciałam urywać tym kto nie brał tego tak samo poważnie jak ja.

    Miałam wiele doświadczeń, odniosłam też pusty sukces. Zdobyłam wszystko czego chciałam ale radości w tym nie było. Dziś robię coś co sprawiało mi dużo radości, na początku, ale przyszły informacje zwrotne po których ten zapał mi spadł... lekko mówiąc... Dziś przyznaję się przed sobą, że na początku chyba najbardziej cieszyła mi wizja końca i tego kim będę, kim się stanę... Tak, dowartościowanie siebie i to okrutne.

    Nadal lubię robić to nad czym pracuję, ale wymaga to dużego nakładu pracy, który muszę godzić z zarobkowymi zajęciami, co przychodzi mi z trudem, jest obarczone rozczarowaniem po negatywnej ocenie i ciężarem chorych wyobrażeń, które odebrały temu radość i zamieniły w walkę o udowodnienie sobie i innym, że jestem coś warta, mogę stworzyć coś świetnego. Ja sama chyba w to nie wierzę do końca, flow is gone..

    Jak uratować radość robienia?

  • Paweł

    Skoro większość ludzkich zachowań posiada schematy myślowe zazwyczaj przyczynowo-skutkowe to mam pytanie. Czy istnieje schemat myślowy pozwalający określić czy dane zajęcie może stać sie naszą pasją, co będzie decydowało o tym ze coś może a co innego nie może oddziaływać na nas w sposób konstruktywny wspierając naszą pasje.

  • Bartolini

    Świetnie własnie co narzekałem o poranku że nie czuje w sobie spełnienia i wiekszego sensu życia. Bóg mnie chyba słuchaa dzieki ci Panie xD

  • Bartolini

    Skąd wiadomo że wogóle mamy jakąś ścieżke ? jeśli w żadnym kontekście życia nie bd czuli sie świetnie co jeśli nie lubimy nic robić i nie mamy swojej pasji ?

  • lao

    Mam wielki mętlik w głowie, ponieważ właśnie stoję przed wyborem studiów. Mam zainteresowania czysto humanistyczne, jednak ze względów materialnych i presji rodziny, jestem zmuszona wybrać jak najbardziej "przyszłościowy" i "dobrze płatny" zawód.
    Chętnie usłyszałabym kilka rad, jak przeciwstawiać się wpływom z zewnątrz i jak odnaleźć własny głos i powołanie, podczas szukania swojej pasji.

    • RuledbySecrecy

      Nie można ulegać wpływom z zewnątrz, ponieważ to jest Twoje życie i to Ty powinnaś wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Jaki jest sens w studiowaniu kierunku, który nigdy nie przyniesie satysfakcji, poczucia spełnienia. Warto podkreślić, iż absolwent takiego kierunku nigdy nie sprawdzi się w swoim zawodzie, gdyż wszystko będzie robił od niechcenia. Na Twoim miejscu, poszłabym za głosem serca, gdyż tylko wtedy to wszystko ma sens i można odnieść naprawdę duże sukcesy :) Zastanów się nad tym, co sprawia Ci największą przyjemność i idź w tym kierunku, niezależnie od tego co mówią inni! :)

  • Marcin 25

    Jak pogodzić pracę, której nienawidzę, ale daje mi przyzwoite pieniądze(praca na statku), z życiem które mnie pasjonuje czyli w podróży po lądzie? (na morzu nic się nie dzieje i jest nudno) Wracam z morza to gdzieś jadę, a to wiąże się z kosztami i znów stoję w miejscu. Trudno mi dokonać wyboru, ponieważ chciałbym mieć i dobre zarobki i zajęcie które lubię. Trudno to pogodzić. Albo zarabiam, albo podróżuję. Nie da się chyba zarabiać w podróży, zostaje ewentualnie prowadzenie bloga, ale żeby na nim zarobić trzeba być dobrym w pisaniu. Z jednej strony trzeba kiedyś założyć rodzinę, dzieciom zapewnić dom i warunki do rozwoju, a z drugiej można stracić siebie i tylko potem jak robią co niektórzy, pchać kasę w dzieci... Pozdrawiam

  • Justyna

    Jak to bywa w życiu...niektórzy dążą za pieniądzem, sukcesem i byciem sławnym.
    Ale przecież gdzieś po drodze zapominają o...sobie. I przychodzi taki moment zwany "pobudką". Wtedy nagle okazuje się, że tak naprawdę nie mają niczego, co chcieliby mieć. Kim chcieliby być...
    Czy warto tak żyć? Czy zacząć szukać tej, prawdziwej pasji, która stanie się spełnieniem marzeń?
    I czy, mając kilka pasji ( odkrytych wcześniej), próbować je połączyć i na takim fundamencie zbudować biznes?
    pozdrawiam

  • Jędrzej Sidorczuk

    Ja mam pytanie które całkowicie nie dotyczy tematu ale jest z nim związane.
    Chyba odnalazłem swoją pasje, wnioskuje to po tym że uwielbiam zdobywać nową wiedze w tej dziedzinie, dyskutować o tym, opowiadać innym którzy nie mieli z tym styczności, uczyć innych którzy mają mniejszą wiedze ode mnie w tym że od pewnego czasu totalnie na niczym nie moge sie skupić z nieznanego mi powodu.
    Nie tylko na samym zajmowaniem sie swoją pasją ale no dosłownie na niczym.
    Tyle dobrego słychać o medytacji że dzięki niej możemy zdobyć spokój wewnętrzny, nauczyć sie skupiać na jednej rzeczy nawet jak w otoczeniu jest coś co nas może rozpraszać, opanować chaotyczne myśli krążące w naszej głowie, okej właśnie tego mi potrzeba tylko że... Jak właściwie powinniśmy medytować?
    Jedna szkoła mówi żeby skupić sie (przez co ja osobiście rozumiem że mam myśleć tylko o tym) na swoim oddechu i jak zaczynamy myśleć o czymś innym to ty znowu 2 szkoły jedna mówi żeby nie zakłócać tych myśli tylko je obserwować druga dla odmiany żeby wrócić spowrotem do oddechu i wyrzucać na siłe z głowy inne myśli.
    2 Szkoła medytacji jak dobrze zrozumiałem mówi żeby myśleć o wszystkim co Ci przychodzi do głowy ale pozbawiając tego emocji (patrzyć na wszystko neutrualnym umysłem).
    Znowu kolejna żeby powtarzać cały czas jakieś mantry.
    I ostatnia która mi sie kojarzu tu już nie z autoryzowanego źródła tylko usłyszana od kogoś żeby w ogóle starać sie nie myśleć o niczym wyzbyć wszelkich myśli ze swojej głowy.
    Więc jak to z tą medytacją jest?
    Jak powinno sie medytować? Jeśli wszystkie sposoby są dobre to który osobiście polecasz albo jest dobry dla początkujących?
    Myśle że w przypadku poszukiwania bądź realizacja pasji medytacja przyda sie każdemu dlatego tu zadaje to pytanie i bardzo mi zależy na uzyskaniu odpowiedzi bo już nie wiem kogo w tej kwestii słuchać.

  • Monika

    Czy w wieku 40 lat nie jest juz za pozno na odnajdywanie i angazowanie sie w pasje…? bo ja mam pewna pasje..rozwiniecie jej jednak wymaga wiele lat treningu i duuuzego zaangazowania ..a lata leca-czy warto? trzeba przeciez z czegos zyc a rozwijanie tej pasji wymaga ode mnie porzucenia wszystkiego innego a ludzie patrza na moj wiek i wielu z nich mnie ocenia ,ze dlaczego tak pozno sie za te dziedzine zabralam…martwi mnie to i frustruje. Zaznacze ,ze kontynuowanie zdobywania wiedzy w tej dziedzinie skaze mnie na pare lat niedistatku. Czy wiek ma znaczenie dla pasji ?????

    • Karolina

      Nie! Jeśli będziesz robiła to co kochasz-bedziesz dłużej żyła! Życie z pasją jest bezcenne! Wiek nie ma znaczenia dla pasji. W każdym wieku warto zacząć robić to co sie kocha:)

  • Shymon

    Co wybrać gdy mam za dużo pasji, wszystkie lubię ale nie na wszystkie mam czas?

    Będzie można odsłuchać audycję po terminie?

  • Mariola

    Czy audycja będzie nagrywana? Niestety nie mogę być online w trakcie jej emitowania, ale bardzo mi zależy, żeby jej posłuchać. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

  • Marek

    Co zrobić, jeśli mam kilka dziedzin, w których mógłbym odnieść "sukces"? Czy zabrać się za wszystkie na raz, czy skupić na pojedynczej i włożyć w nią całą energię, całego siebie?

  • bea

    Jak odróżnić pasję od uzależnienia?

  • Przem

    1. Zawsze wiedziałem co chciałbym robić w życiu, skończyłem studia techniczne i zostałem informatykiem. Ale po jakimś czasie okazało się, że lubię to, ale nie pragnę. Wolałbym pomagać ludziom, być np. ratownikiem medycznym, ale:
    po 1) nie opłaca mi się finansowo, ani czasowo (ratownik musi pracować np. w święta)
    po 2) musiałbym zaczynać wszystko na nowo (po kilku latach pracy jako informatyk)
    po 3) nie mam pewności, że jak to osiągnę to znów przestanę tego pragnąć.

    jak rozwiązać taki dylemat, gdzie z jednej strony mamy ciepłą i dostatnią posadę, a z drugiej coś co nas ciągnie, ale gdybyśmy kalkulowali w ogóle się nie opłaca

    2. po pracy mam wiele pasji, różnych dziedzin, w których staram się być coraz lepszy (np. sztuki walki, gitara). Poświęcam im tak dużo czasu jak mogę, czasami jestem bardzo zmęczony, ale się przymuszam, bo pasję trzeba rozwijać (takie mam myślenie). Przez to jestem jeszcze bardziej zmęczony, robi się z tego taki obowiązek. I mimo, że wszystkie bardzo lubię, to nie potrafię czasami przystopować. Z drugiej strony wiem, że jeśli chcę startować w zawodach sportowych (o czym marzę) to po prostu muszę trenować. Wpadłem w takie błędne koło. Jak sobie z tym poradzić?

    • Morris Grey

      Jeśli jesteś stabilny finansowo możesz spróbować studiować zaocznie i zobaczyć czy bycie ratownikiem to Twoje powołanie. Zajęcia są bardzo ciekawe, ale praktykę zdobędziesz dopiero po studiach. UM w Poznaniu nie pomaga za bardzo w nabywaniu doświadczenia w czasie studiów. Przewozisz pacjentów, kierujesz ich na badania typu tomografia, rezonans, robisz wkłucia, "odwszawiasz" bezdomnych:) Do tego zarobki w Polsce bardzo niskie. Szczerze nie polecam. Ale ten błysk w oczach kobiet - bezcenny:) Jak już to pielęgniarstwo. Więcej możliwości, ciekawe specjalizacje, duży popyt a za granicą świetne pieniądze.

  • Czytelniczka77

    Czy będzie dostępne nagranie audycji, jeśli ktoś nie będzie mógł dziś uczestniczyć???

  • Aneta

    Jak utwierdzić się w przekonaniu, ze pasja i wizja siebie w przyszłości ,którą niedawno się odnalazło jest rzeczywiście "tą pasją"?? Jak można to sprawdzić, by mieć pewność, ze to jest to, co chce się w zyciu robic??

  • sylwie

    Jeżeli jako nastolatka byłam zafascynowana sportem, naturą, a teraz nie wiem jaki obrać kierunek? Przede mną bardzo poważna decyzja, mam pewien pomysł,nie wiem jak go rozpocząć i czy nie okaże się za chwilę, że zacznę piętrzyć problemy i wycofywać się. Wszystko mam w głowie, a pomysł urodził się na "wyprawie" na Ślężę. Mój rozum cierpi katusze:-)

  • Marta

    Fryzjerzy też :D? Nie wiem czy wiesz że to podobno najszczęśliwsza grupa zawodowa na świecie? Jedno może im faktycznie doskwierać - Brak klientów i nadmiar konkurencji, jednak sama praca lekka przyjemna owocna.

  • Bruno

    Gratuluję Michale! Audycja online o rozwijaniu pasji to naprawdę genialny pomysł! Od jakiegoś czasu śledzę Twojego bloga, jednak do tej pory nie przywiązywałem większej wagi do informacji tu zawartych... Dopiero ten temat zwrócił moją uwagę na dłużej - trafiłeś w sedno :)
    Oto moje pytanie:
    Jak połączyć swoją pasję z życiem zawodowym i zacząć zarabiać na niej? Pytam o to ponieważ zaobserwowałem w swoim otoczeniu dziesiątki ludzi, którzy robią na co dzień coś czego nienawidzą. Ciągle narzekają na swoje położenie i trudy jakie ich spotykają. Ja osobiście nie wyobrażam sobie przeżyć życia wbrew sobie, latami robiąc coś co nie sprawia mi przyjemności...
    Kolejne pytanie:
    Co zrobić kiedy przez długi czas nie mogę odkryć swojego hobby?
    Mimo tego, że mam dopiero 20 lat próbowałem już wielu rzeczy. Większość, jakich się podejmuję wychodzi mi bardzo dobrze, jednak do żadnej nie poczułem większego pociągu. Jestem osobą, która jest "dobra we wszystkim po trochę" ale nigdy "najlepsza" danej dziedzinie. Jak znaleźć tą jedyną upragnioną pasję, której mógłbym poświęcić swoje życie?

  • Claudia

    Co zrobić, jeśli okaże się, że nie możemy rozwinąć naszej życiowej pasji z powodu braku umiejętności? (Umiejętności, których nie jesteśmy w stanie posiąść.)
    Byłam ostatnio właśnie w takiej sytuacji i teraz mam wrażenie, że już nigdy nie będę akceptować tego kim jestem.

    • r_a_d_e_k

      Witam. Jestem w podobnej sytuacji, z tym, że tak wiele rzeczy mnie interesuje, że: po pierwsze: nie wiem za co się wziąć, a jeżeli już za coś się wezmę, to momentalnie dostrzegam swoje ograniczenia i "pasja" się kończy, a pod drugie: uważam, że te ograniczenia są takie, że nigdy nie będę zadowolony z rezultatów swoich osiągnięć. Błędne, przeklęte koło: najpierw poszukiwania - a później - zyskanie świadomości, że "ja się do tego jednak nie nadaję i trzeba to zostawić lepszym" i tak w koło, nie wiem jak długo jeszcze. A przecież chyba większość z nas chce być w czymkolwiek, a zwłaszcza w realizacji swojej pasji najlepszy...

    • Karolina

      Jedna myśl mi się tylko nasuwa. Trzeba ćwiczyć i ćwiczyć aż uswiadomisz sobie, że to cos robisz dobrze. My sami sobie stawiamy te ograniczenia. Trzeba sie od nich uwolnić,. Pomyśl, że nie ma tych ograniczeń i rób to co chcesz robić. Wiem, ze to wymaga dużo samozaparcia, wytrwałości, ale spróbuj. Ja spróbowałam i jestem wolna od ograniczeń! To jest piękne! :))

  • ula

    A jak zarazić pasją innych? (Jestem nauczycielką i uwielbiam języki obce, których uczę. Niestety, widzę, ze moi uczniowie czasami zaczynają się nudzić... Jak sobie z tym poradzić?). :)

  • Monika

    Co jeśli zainteresowania są/stają się niebezpieczne np. motocykle?

  • magda

    mam wrodzona wade serca i moja pasje tez jest taniec ale ta choroba mnie ogranicza

  • Andrzej

    Co bys zrobił gdyby na świecie nie było pieniędzy !

  • Izz

    Co biorę dla siebie? Przede wszystkim - działanie, od teraz :-) To chyba kluczowe, co mi się nasunęło po Twojej audycji. Dziękuję :-)

  • Iza

    najbardziej podoba mi się pomysł z 10 czasopismami to niesamowite, że na samą myśl, że kupię sobie nieznane mi dotąd gazety jestem podekscytowana, czuję, że znajdę w nich coś fascynującego ;)

    dzięki Michał !!!

  • ZAZ

    Gdzie i na jaki temat, ma dotyczyć post z zadaniem?

  • kaisu

    Ja biorę dla siebie otworzenie się na nowe rzeczy, które przez całe życie uważałam za nudne, słowa "Twoje życie momentalnie się odmieni, gdy zaczniesz robić to, co kochasz" (piękne : )) oraz to, że działanie dla innych rozbudzi głębszą pasję, fascynację i spełnienie. Wyzwanie przyjmuję, tylko jeszcze nie mam pomysłu : )

    • ZAZ

      Prosze powiedź mi dokładniej o tym zadaniu, gdzie mamy zostawic post i o czym ma być, bo audycje mi przerwało.

    • Adrian

      Przez następny tydzień, codziennie robisz coś nowego i w komentarzach pod tym artykułem piszesz co Ciebie w tej czynności kręciło, pasjonowało, inspirowało, co czułeś itp. itd. (bynajmniej ja tak to zrozumiałem)

      4 najlepszych dostanie 30 min konsultacji skype z Michałem

    • kaisu

      Nie do końca, w ciągu najbliższego tygodnia masz zrobić JEDNĄ nową rzecz, zdobyć jakieś nowe doświadczenie i później tutaj napisać, co Cię w tym fascynowało : )

  • Mariusz Toczyski

    Jeżeli mnie ominęła audycje CZY ISTNIEJE SZANSA ODSŁUCHANIA?

    • Adrian

      tak, za tydzień będzie na stronie plik mp3

  • Karolina

    Masz rację, że na pewnym poziomie wszystko może fascynować.
    Gdy byłam w szkole i uczyłam się znienawidzonej matematyki czy fizyki, nawet w tych przedmiotach potrafiłam znaleźć coś co mnie fascynowało, co powodowało myśl "Wow, jakie to niesamowite", choć z drugiej strony nie rodziło od razu pomysłu, by zostać naukowcem. Do tej pory łączyłam to z taką dziecięcą ciekawością świata; wszyscy mi powtarzali "Ile w tobie z dziecka. Dorośnij. Nie ekscytuj się tak tym, że statek pływa, a chmury są takie piękne".

    Denerwują mnie tylko stwierdzenia rodziny, znajomych, gdy zauważam, że to czy tamto jest niesamowicie interesujące "A ty powinnaś była zostać lekarzem/psychologiem/ badaczem/ naukowcem". A guzik, nic nie powinnam/nie muszę, co najwyżej mogę/chcę.

    W audycji mówiłeś jeszcze o tym, że w pewnym momencie wiesz już tak dużo na dany temat, jesteś ekspertem w swojej pasji, że jesteś gotów by zrobić z niej sposób na życie, zawód.
    Gorzej tylko, jak ktoś uczy się i uczy, ma pasje, ale cały czas czuje, że nie jest dość dobry, że w sumie to praktycznie nic nie wie, że jeszcze jedna książka, jeszcze rok, dwa i będzie specjalistą. I tak bez końca.
    Jak zmienić to przekonanie? Uwierzyć w siebie? To jest dopiero trudne. To bym chciała zmienić.

    Ludzie też często słysząc o pasji oczekują danego typu wiedzy, encyklopedycznej. Czy to, że ktoś lubi poznawać realia życia zwykłych ludzi podczas okupacji, oznacza, że powinien znać wszystkie nazwiska dowódców na frontach II w.ś? Lubię czytać, poznawać oglądać. Nie lubię za to wykuwania encyklopedycznych informacji, czy też bycia z nich egzaminowaną "no bo przecież interesujesz się tym tematem, to powinnaś wszystko wiedzieć".

  • Bardzo dziękuję za tak świetnie przygotowaną audycję. Podobał mi się przede wszystkim sam początek "Zamknij oczy i pozwól, aby Twoje ciało się zrelaksowało." Po ciężkim dniu, takie odprężenie zdecydowanie dodało mi sporej dawki energii na wieczór. Bardzo cenna uwaga dotycząca poszukiwania pasji na siłę (gdzieś na zewnątrz), a doszukiwaniem się jej w sobie. Zdecydowanie wykorzystałeś elementy coachingu, który zakłada, że odpowiedź na nurtujące pytania jest "zagrzebana" gdzieś w podświadomości. Sam zaczynam wchodzić w tę tematykę i odkrywać, czy stanie się on moją pasją ( zaraz gdzieś tam po uczeniu języka angielskiego).
    Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pomysł '10 czasopism' Jest ich sporo do ogarnięcia, ale mogę Ci obiecać, że jutro kupię na pewno min. 5 :) Empik to zdecydowanie najlepsze miejsce do "huntingu" - mówię to bez kryptoreklamy.
    W trakcie audycji starałem się odkryć, czy pasja, która narodziła się parę miesięcy temu jest tą jedyną, najważniejszą i sprawiającą mi przyjemność... Odpowiedziałem sobie, TAK! Potencjał, który w sobie odkryłem po przeczytaniu jednego z Twoich artykułów kilka miesięcy temu, sprawiło, że odnalazłem to coś. Jestem na etapie budowania strony internetowej do języka angielskiego, o którym myślę każdego dnia. Ta audycja, mam wrażenie, że potwierdziła, że chcę to dalej robić i z pewnością nie odpuszczę :) Jestem to moje małe dziecko internetowe, które daje mi frajdę i napędza do działania.
    Michał, dzięki raz jeszcze. Życzę sukcesów w dalszej pracy. Do usłyszenia! :)

  • Magdalena

    Dziękuję za tę wartościową audycję, a najbardziej za przypomnienie, że pasja to stan umysłu, o pracy nad internalizacją, oraz wzmacnianiu ciekawości dziecka. Mam dopiero dwadzieścia kilka lat, a doświadczyłam, już wiele odnalazłam swoją pasję i znalazłam nową, którą chcę spełniać i realizować, życie nie jest usłane różami, lecz teraz po tylu doświadczeniach wiem, że człowiek jest istotą niezłomną i że z tymi małymi komplikacjami też sobie poradzę i że tym razem też się nie poddam i będę o siebie walczyć i wygram! Bo jak powiedziałeś 4 lata na przestrzeni 40 to jak dzień w obliczu miesiąca.
    Dziękuję !

  • Michał

    Michale nie wiem czy to coś wielkiego ale postanowiłem się
    przełamać i zrobić coś co odmieni mnie i moje podejście do życia oraz da mi
    kupę frajdy. Tak szukałem tej pasji, szukałem aż odkryłem że interesują mnie
    wystąpienia publiczne. Był to strzał w dziesiątkę. Moje zdolności komunikatywne
    wzrosły ze spotkania na spotkanie i nadal rosną. Z racji tego iż jestem
    założycielem tego klubu mówców, napawa mnie to jeszcze większym optymizmem i
    spełnieniem. Kontakt z ludźmi to coś co daje mi szczęście i gdy widzę jak oni
    również robią postępy to jest cos nie do opisania. Razem z nimi rozwijamy się i
    dajemy czadu na scenie. Jutro odbędzie się 11 spotkanie klubu i czuje że chce
    to robić, razem z innymi zwiększać naszą strefę mocy. Spotkania odbywają się co tydzień. Mam 18 lat i jestem dumny
    z tego co robię. Szczególnie że często chodź raczej głownie mam do czynienia z
    ludźmi starszymi od siebie i to o dużo lat i tak się świetnie bawimy. Być może
    czasami się nie zrozumiemy bo wynika to z naszych lat i tak dajemy radę. Nowe możliwości
    nowe twarze i kupę frajdy. Dzięki ci Michał bo to również dzięki tobie jestem
    tu gdzie jestem. Pozdrawiam.

  • Dziękuję Wam za udział i komentarze! W najbardziej obleganym momencie było nas ponad 600 osób.

    Przypominam o konkursie - wypróbuj / przetestuj / doświadcz co najmniej jednej nowej rzeczy w tym tygodniu i napisz, co Cię w tym ekscytowało / fascynowało / pasjonowało.

    Swoje komentarze konkursowe wrzucajcie TUTAJ, w komentarzach pod tym artykułem. Pod uwagę zostaną wzięte wszystkie komentarze, które pojawią się tu do poniedziałku włącznie, do 23:59.

    Wybiorę 4 osoby, które otrzymają 30-minutową sesję coachingową na dowolnie wybrany temat.

    Do następnej audycji, miłego wieczoru :)

    • Wojtek

      Michał, co można zrobić przez 30 minut sesji? Chyba tylko opowiedzieć o swoim problemie? :)

    • Wojtek, 30 minut sesji coachingowej to wystarczająco dużo aby zająć się najróżniejszymi celami, ustalić przeszkody, znaleźć rozwiązania i plan działania. Sesje egzaminacyjne ICF (International Coaching Federation), do których właśnie podchodzę mają dokładnie 30 minut i w ramach tego czasu zadaniem jest przeprowadzenie pełnego procesu coachingowego opartego o konkretny model (np. GROW).

    • Wojtek

      Sorry za nie dowierzanie, po prostu jak czasem komuś chce powiedzieć o swoim problemie to czasem zajmuje mi to właśnie 15 minut. Stąd taka moja wątpliwość, jak można i co można przez taki czas zrobić? Jest to dla mnie prostego człowieka strasznie mało czasu...

    • Zbytnie rozwlekanie się podczas opowiadania o tym, co Cię trapi może utrudnić sesję coachingową. Dobry coach poprosi Cię o krótki i zwięzły opis Twojego celu. Im więcej opowiadasz tym więcej wciągasz coacha w treść, co nie sprzyja skuteczności procesu.

    • Andrzej

      Czułem podniecenie, zdecydowanie, pewność, chęć poznania nowej rzeczy.

  • Michał

    Michale nie wiem czy to coś wielkiego ale postanowiłem się przełamać i zrobić coś co odmieni mnie i moje podejście do życia oraz da mi kupę frajdy. Tak szukałem tej pasji, szukałem aż odkryłem że interesują mnie wystąpienia publiczne.
    Był to strzał w dziesiątkę. Moje zdolności komunikatywne wzrosły ze spotkania na spotkanie i nadal rosną. Z racji tego iż jestem założycielem tego klubu mówców, napawa mnie to jeszcze większym optymizmem i spełnieniem. Kontakt z ludźmi to coś co daje mi szczęście i gdy widzę jak oni również robią postępy to jest coś nie do opisania. Razem z nimi rozwijamy się i dajemy czadu na scenie. Na wstępnych fazach głownie skupiamy się na przełamaniu lęku przed publicznością niedługo zaczniemy wdrażać sztukę dobrego mówcy. Jutro odbędzie się 11 spotkanie klubu i czuje że chce to robić, razem z innymi zwiększać naszą strefę mocy. Spotkania odbywają się co tydzień.

    Mam 18 lat i jestem dumny z tego co robię.Szczególnie że często chodź raczej głownie mam do czynienia z ludźmi starszymi od siebie i to o dużo lat i tak się świetnie bawimy. Być może czasami się nie zrozumiemy bo wynika to z naszych lat i tak dajemy radę. Nowe możliwości nowe twarze i kupę frajdy. Dzięki ci Michał bo to również dzięki tobie jestem tu
    gdzie jestem. Pozdrawiam.

    Tak wiem mógłbym opisać całą drogę
    jak to zrobiłem lecz uważam że to wystarczy.

  • Marysia

    Pasja dla mnie zawsze była jakimś celem, osiągnięciem czymś tak rzeczowym, że nagle nie wiedziałam czym tak właściwie jest. Spodobało mi się ćwiczenie w którym mieliśmy wyobrazić sobie jak i co czujemy podczas wykonywania swoich zainteresowań. Ładnie ujęte, Pasja jest w nas samych. Spróbuje wykonać ostatnie ćwiczenie i pierwszy raz wyjść poza schemat. Propozycja przykładu gry w tenisa trafiła w samo sedno, ostatnio jestem wiernym kibicem przez przypadek rozgrywek Australia Open, po meczu Djokovic Wawrinka i audycji mam nadzieje odważyć się wyjść na kort i pobrać lekcje gry w tenisa, czy się uda zobaczymy, a jeśli tak, to jaki będzie rezultat działania. Jestem sama ciekawa. Pozdrawiam.Marysia

  • Justyna

    Mi też bardzo spodobał się pomysł z zakupem i przeczytaniem 10 czasopism na tematy, które do tej pory, omijałam "szerokim łukiem" lub w ogóle nie zwracałam na nie uwagi.
    Fenomenalne zdanie z audycji, to wcześniej wspomniane pytanie: "Co byś zrobił gdyby na świecie, nie było pieniędzy?".
    I zdanie: "Pasja to nie rzecz zewnętrzna. Pasja to stan umysłu" - daje do myślenia.
    Dziękuję za audycję i pozdrawiam

  • Marcin Walas

    audycja będzie dostępna off line?

    • Kalash_Nikov

      Odpowiedz jest ponizej w komentarzach - audycja bedzie dostepna tydzien po transmisji, czyli w kolejny wtorek.

  • Aura

    Czesc Michal,
    Ostatnio obejrzalam piekna bajke "Moj brat niedzwiedz", ot co bajka dla dzieci..Jeden watek jednak bardzo mnie zainteresowal: otoz kiedy szamanka idzie w gory i szuka dla kazdego mlodego mezczyzny (czy tez czlonka plemienia) jego wlasnego totemu. Tenze totem ma odzwierciedlac nature lub pewna sciezke, ktora ma kierowac sie ow mlody czlowiek w swoim zyciu. Wowczas przyszla mi do glowy pewna mysl: czy nie byloby nam latwiej, gdybysmy dostali taki swoj maly totem? Czy nie jest tak, ze czasem potrzeba innej osoby, mentora, ktory moglby nam 'pomoc' lub wskazac te droge, ktora powinnismy sie kierowac? Czy przypadkiem z zewnatrz nie ma pomocy?

    • Michał

      Spectrum Dynamiki Bogactwa zobacz to.

  • ser

    gdzie ta transmisja będioe ? :(

  • Adrian

    Hmm dziś może nie było nic CAŁKOWICIE nowego, ale nadrobiłem ponad roczne zaległości w kinie, też miło spędziłem czas ze znajomymi. Film mnie mimowolnie zmusił do zastanowienia jakiego życia pragnę, co chcę by po mnie zostało, jak nie wynaturzyć i wyolbrzymić wagę stwierdzeń "YOLO" i "carpe diem"

  • bea

    Czyli spróbować czegoś nowego i przyjrzeć się uczuciom, czy będą informowały o zaspokojeniu potrzeby? Hmmm... Jeśli ta czynność będzie dla mnie zajęciem związanym z prokrastynacją, to na pewno będzie dla mnie przyjemna i ... bach kolejny "zajmowacz czasu". Jakoś za wszystkich audycji, to była jedyną "nie dla mnie". Tak samo nie pociąga mnie wygrana w Twoim konkursie. U nas w mieście jeden z bardzo dynamicznych, mega-pozytywnych psychologów - tez kołcz dostał godziny płatne przez Urząd Miasta. Najpierw się zapisałam na początek mega-długiej kolejki, a potem zrezygnowałam. U nas UM płaci za 3-do 10 sesji w zależności od prędkości realizacji celu.

  • Agnieszka

    Hej! Zrobiłam coś nowego!!! Ale o tym za chwilę, najpierw muszę przyznać, że słuchałam prawie wszystkie Twoje audycje Michale i ta - moim zdaniem była najlepsza ;) Bardzo podobała mi się odpowiedź na pytanie, jak rozpoznać czy to co robię jest moją pasją. Powiedziałeś że jeśli jesteś całkowicie (z różnych względów) sflaczały, i zaczynasz robić to coś, i podnosi ci się energia i wracają chęci do życia, to to jest pasja, to jest stan umysłu który cię podnosi i dodaje energii - naprawdę super podpowiedź jak rozpoznać pasję:)
    A teraz o czymś nowym.... Od dawna, dawna myślałam o tym, żeby spróbować.... pantomimy!! I poszłam wczoraj w Warszawie na swoje pierwsze warsztaty!! Było mega, zawsze trudność sprawiało mi okazywanie ciałem emocji, czy swoich zamiarów, z różnych względów miałam/mam bardzo zablokowane spontaniczne ruchy ciałem. A po tych warsztatach (moich pierwszych) mam wielką energię!! Trudno było mi się przełamać na tych warsztatach, i pokazywać różne rzeczy ciałem, zwłaszcza przed ludźmi których pierwszy raz na oczy widziałam....Ale po dwóch godzinach zaczęło się we mnie coś ruszać i było rozluźnienie i oczywiście przeogromna chęć powtórzenia tego wszystkiego:) Dlatego od wczoraj staję się stałym bywalcem na tych zajęciach!! Polecam każdemu kto jest jakoś zblokowany w ciele! I dziękuję za motywacje! Pewnie odkładałabym to w nieskończoność gdyby nie Twoja audycja;) Pozdrawiam!!!

    • Adrian

      Witaj, gdzie, co, kiedy, o której i jak? :D Dojeżdżam do szkoły do W-wy i chętnie bym zboczył z drogi powrotnej i uczestniczył choć w jednych zajęciach :)

    • Agnieszka, gratuluję!! Mam dla Ciebie 30-minutową sesję coachingową na Skype. Piszę do Ciebie maila w tej sprawie, szykuj wolne terminy :)

  • Wojciech

    Witam Michał,
    moja córka która cię zna, namówiła mnie na przesłuchanie twojej audycji. Sama zrobiła coś nowego w tym tygodniu, i pomogła również mi zrobić coś nowego. Mam 53 lata, więc trochę życia już za mną. Zawsze mówiłem błyskotliwe dowcipy, ale pozostawało to w gronie najbliższych mi ludzi. Nigdy nie miałem aspiracji, ani możliwości czegokolwiek z tym zrobić. Córa znalazła mi możliwość podszlifowania tej umiejętności. Myślałem że to czyste szaleństwo, i tak trochę też się poczułem jak szaleniec. O czym mówię? Otóż córka zabrała mnie na zajęcia stand-up.comedy .Dziwnie się czułem jako najstarszy tam uczący się jak pisać żarty. Ale jednocześnie było to nowe doświadczenie, nie wiedziałem że pisania żartów się uczy ;) Żałuje że jak byłem młody nie miałem tylu możliwości co teraz mają młodzi. Ale wracając do mojego nowego doświadczenia, miałem na początku problem, czułem że jestem za stary na takie zabawy. Miałem wręcz opory żeby tam siedzieć.Obawiałem się wyśmiania. Ale z czasem w czasie wymiany zdań i słów zauważyłem, że ci młodsi wręcz patrzą na mnie z wilkiem szacunkiem. Że jestem od nich starszy i chcę w tym wieku czegoś się nauczyć, Że chcieli by żeby ich rodzice też coś takiego robili. Wręcz dostałem taką informację zwrotną, że to strasznie pozytywne z mojej strony że tu przyszedłem. Przez to spotkanie napełniłem się takim przekonaniem, że bez względu na wiek - jeśli chcemy czegoś spróbować to to jest ok. Pozdrawiam. Wojciech

  • Elea

    Zawsze ciekawiło mnie, na czym polega programowanie. Jednak samo rozpoczęcie nauki było trudne i zniechęcające. Informacje na stronach często okazywały się porozrzucane lub podane w nieprzystępnej formie. Kupiłam sobie podręcznik, polecany jako jeden z najlepszych. Rzeczywiście, nauka z niego była znacznie przyjemniejsza - jednak ciągle "nie miałam czasu" do niego przysiąść, a jeśli już się udawało, to nieregularnie. Po twojej audycji postanowiłam, ze nauczę się czegoś nowego w programowaniu i spróbuję napisać prostą grę. Udało się. Rezultat - z jednej strony wyraźniej uświadomiłam sobie, jak dużą przyjemność sprawia mi rozwiązywanie problemów i "budowanie systemów", rozbudowywanie ich tak, by były coraz bardziej przemyślane i skomplikowane. Dokładniej zobaczyłam, że jest w tym piękno i satysfakcja. Z drugiej strony, zauważyłam, że czasem ogromnie zniechęca mnie nawet najmniejsza trudność czy problem, że jeśli nie idzie mi gładko, to nie mam cierpliwości i zaczynam wątpić w swoje zdolności. Mam wrażenie, że czasem celowo odkładam jakąś czynność, która mogłaby być "wyzwaniem", by uniknąć tych przykrych dla mnie uczuć.
    Podobnie mam, przyznam, z inną moją.. nazwijmy to, pasją. To pisanie. Mam w związku z nim dylemat, który polega na tym, że kiedy przymuszę się do pisania, postanowię robić to bez samokrytyki - podczas i po fakcie czuję euforię i niesamowitą wręcz energię. Jest to bardzo silne uczucie, poczucie głębokiej satysfakcji wypływające z tego, że się rozwijam i że robię coś potencjalnie ważnego. Jednak kiedy chcę pisać znowu.. czasem wracam do tego stanu, a czasem nic mi nie idzie. Albo nie mam pomysłów, albo nie wiem, jak to zrobić, żeby było najlepiej (odzywa się mój wewnętrzny perfekcjonista) i nie potrafię się tak wciągnąć. Myślę, że przyczyna może tkwić w tym, że zwykle przy pisaniu nie mam z góry zdefiniowanego celu (to onieśmiela i zniechęca), ale jeśli już go mam, to mam wrażenie, jakby już nic miało mnie nie zaskoczyć (i na samą tę myśl czuję nudę).
    Podsumowując, widzę w swoim życiu potencjalne pasje, jednak droga do nich nie jest szeroka i prosta. :)
    Pozdrawiam cię, Michale, i dzięki za audycję. :)

  • Tomek

    Od jakiegoś czasu myślałem aby spróbować jazdy na snowboardzie. Trochę przerażała mnie wizja gdzie, moje dwie nogi są przymocowane do jednej deski. Jednak po Twojej audycji, dostałem kopa motywacyjnego i w końcu w weekend się odważyłem. Nie było tak strasznie jak się spodziewałem, a dodatkowo zabawa z tego była nieziemska. Gdy tylko udało mi się ładnie zakręcić zjechać całkiem przyzwoicie odczuwałem wewnętrzne ciepło, zmęczenie odpuszczało i pędziłem dalej pod górkę. Wieczór spędziłem na poszukiwaniu sprzętu dla siebie oraz porad jak się za to wszystko zabrać. Jak dotąd zimę traktowałem jako niepotrzebną porę roku, teraz nie chcę aby się kończyła. Już kombinuję jaką kolejną rzecz wezmę na swój warsztat :)

  • Edyta

    Challenge accepted :D !
    Misja: wypróbowanie jednej nowej rzeczy -> nauka języka hebrajskiego.
    Pierwsza myśl: "a po co ci to", " ale ten język jest .....dziwny"
    Druga myśl: "oł jee", "I like it", "hmm już wiem więcej niż na początku",
    Uczucia: satysfakcja ze zrobienia niemożliwego, zadziwienie tym językiem ( bo kto w końcu czyta od końca), radość z poznawania nowego, chęć nauczenia się jeszcze więcej, ale też zachowanie dystansu ( krok po kroku, nie zniechęcam się trudnościami, od razu Ameryki nie odkryto, może nie jutro, ale za jakiś czas nauczę się, dam radę).
    Trzecia myśl: kolejna misja -> Jerozlima ;)
    Podsumowanie: Pierwsza lekcja zaliczona, kilka nowych liter poznanych, pozytywna energia i chęci na kolejne lekcje.
    "Jeśli jest pragnienie, to resztę zostaw Bogu. Trzeba tylko mocno pragnąć."

  • Marysia

    Wybrałam się by pograć w tenisa, efekt? W przyszłym roku wybieram się w podróż do Ameryki Południowej i przygotowuje się do amatorskiego turnieju tenisa ziemnego. I najważniejsze dostałam dużo pozytywnej energii by zmienić pracę, która mnie dołuje. Jak na początek jestem mega zadowolona, że się odważyłam.

  • Wiktoria

    Wydawało mi się, że obleję to wyzwanie jak każde inne.
    Nie mogłam. Nie tym razem.

    Spróbowałam być najlepszą wersją siebie - w środę poszłam na basen (dałam radę, mimo że nie pływam najlepiej. Co mnie w tym fascynuje? Że wystarczy odrobinę odwagi i możesz czerpać przyjemność z rzeczy, których się wcześniej nienawidziło. W piątek chciałam sprawić, żeby otoczenie wokół mnie było perfekcyjne - żeby nic mnie nie rozpraszało. Wszystkie naczynia wyniosłam, ubrania ułożyłam, a na biurku zapanował ład. Jestem po remoncie i mimo, że mam puste ściany (wcześniej miałam wiele motywacyjnych zdjęć, czy cytatów) czuję, że to miejsce jest moje - odpowiednie.
    Uwielbiam rysować i czytać książki. Więc zrobiłam sobie dni z... "nieograniczoną pasją" - nie spoglądałam na zegarek kiedy muszę zrobić to, to i tamto... Po prostu siedziałam, wyluzowałam się, poczułam się lepiej.
    Jednak to dzisiaj przeżyłam najważniejszy dzień z całego wyzwania. Zawsze myślałam, że będę źle wyglądała w tym, tamtym i jeszcze innym. Zaryzykowałam... Obcięłam grzywkę na prosto, mimo że jestem tzw. "pyzą"... I w sumie to cieszę się, że to zrobiłam. Kiedyś opierałabym się rękami i nogami, że nie zrobię, że fuj - ale przekonałam się. Po wyjściu od fryzjera posiedziałam z nią i w sumie coś się we mnie zmieniło... Jakaś bariera we mnie pękła. Później kupiłam kobaltowe (odcień niebieskiego) spodnie, mimo że nie lubię zakładać żywych kolorów przez swoją figurę.

    Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zaczęło się od wyzwania (i zwykłych rzeczy), a na czym skończy? Kto wie. Fascynuje mnie to jak wiele można w sobie zmienić przez tak krótki okres czasu.

    • Wiktoria, sesja na Skype dla Ciebie. Spodziewaj się maila jeszcze dzisiaj!

  • Bartek

    Ja zrobiłem dwie nowe rzeczy w tym tygodniu.
    Pierwsza to odbyłem kolejną rozmowę kwalifikacyjną, do której tym razem podszedłem zupełnie inaczej. W swojej świadomości podczas tej rozmowy nie byłem kandydatem ale profesjonalnym rekruterem, który miał sprawdzić wiedzę i predyspozycje osób które ze mną rozmawiały. Pozwoliło mi to wyluzować się i jednocześnie dodać pewności siebie a to poskutkowało większą otwartością i błyskotliwością. Pracy niestety nie dostałem ale też do końca nie wiem jakie były kryteria wyboru kandydata (może takowy już był wcześniej wybrany), niemniej jednak było to ciekawe doświadczenie.
    Druga rzecz, jaką zrobiłem, to odważny krok w kierunku podjęcia decyzji i podjęcia działania. Związane jest to z decyzją o zakupie mieszkania, na co nie mogłem się zdecydować od dawna. Cel ten znalazł się na mojej spisanej liście, którą konsekwentnie realizuję.

    P.S. Zachęcam wszystkich do przelewania swoich celów na papier. To na prawdę mobilizuje.

    Pozdrawiam.

  • Łukasz

    W minionym tygodniu po audycji postanowiłem wybrać się na
    trening siatkówki. Od pewnego czasu „wybierałem się”, ale zawsze trafiła się jakaś
    wymówka. Audycja dała mi silnego kopa w tamtym kierunku ;). Okazało się, że
    trafiłem w dziesiątkę z zajęciami i totalnie zatraciłem się w nich. Te 1,5h
    minęło błyskawicznie. Czułem gdzieś w głębi siebie, że to jest to czego mi
    brakowało. Poznałem nowych ludzi, z którymi bardzo dobrze się zgrałem. Po
    zajęciach byłem zmęczony, ale zadowolony z siebie. Już wiem, że tam wrócę. Odnalazłem w siatkówce cząstkę siebie.

    Drugim moim sukcesem jest ułożenie kostki Rubika. Kiedyś
    kupiłem sobie z myślą, że ułożę. Zabrałem się do układania, które nie wyszło i odłożyłem ją na bok. Kiedy to było? Wróciłem do układania po audycji. Oczywiście z pomocą wujka Google udało mi się ją ułożyć! ;) Miałem dwa momenty, gdy wszystko pomieszałem i trzeba było zaczynać od nowa, ale nie zraziłem się tym. Upór i fascynacja niepozorną zabawką przerodziła się w większy cel. Chcę opanować to do perfekcji i układać kostkę w 2 minuty! ;)

    Fascynuje mnie w tym wszystkim to, że zwykłe wypróbowanie
    nowej czynności, zajęcia może dać tyle satysfakcji i początkowe opory mogą
    zniknąć bardzo szybko. Jest to dla mnie świetna lekcja, że doświadczanie opłaca
    się. Nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się „to coś”. Jeśli można
    zapomnieć o czasie, to znaleźliśmy to.

    Teraz, jeśli pojawi się w mojej głowie nowy pomysł, powiem „Fajnie
    byłoby spróbować…” to zrobię wszystko, by faktycznie to przetestować.

    • Łukasz, co powiesz na sesję coachingową na Skype? Wybieram Cię jako trzecią z czterech osób, które wygrywają taką sesję w konkursie z audycji Gratuluję. Spodziewaj się maila :)

  • Anna

    Witaj Michale,
    Już od 11 miesięcy tak się moje życie ułożyło, że zaczęłam musieć żyć w zupełni innym miejscu, mieście zdala od wszystkiego co znam, stylu życia, znajomych, pracy. Wszystko inne tak odmienne od życia jakie prowadziłam wcześniej. Z dużego miasta przeprowadziłam się do małego z którego bardzo daleko do dużego miasta jakiegokolwiek. Wydaje mnie się że jestem jedyną młoda osobą nieposiadającą dzieci w tym mieście. Absolutnie wszystko musiałam zmienić, podejście, spojrzenie, ambicje, kosztowało mnie to mnóstwo początkowej frustracji, lęku, złości. Ale zawzięłam się. Znalazłam swój azyl, nauczyłam się przyjaźnić o dwa razy ode mnie starszymi ludźmi, nauczyłam cieszyć się drobiazgami. Jednak nadal dość często jeszcze dopadają mnie smutki.
    Po Twojej audycji postanowiłam się otworzyć jeszcze bardziej. znaleźć coś co nie wymaga pieniędzy a daje też przeżycia, radość.
    Ludzie narzekają... jest mróz, zima...Postanowiłam wyjść z domu. Przyjechało kilku znajomych mojego chłopaka. Ktoś rzucił hasło zróbmy ognisko! Ognisko w lesie! W nocy! Pierwsza myśl: szaleństwo... zimno... mróz. A potem. Przypomniał mi się film Yes Man;) i twoja audycja i powiedziałam niech się dzieje. Niema złej pogody jest tylko złe ubranie. Dlatego ubraliśmy się jak na -15 stopni przystało, 4 pary spodni, 5 swetrów, kurtki, bielizna termoaktywna, latarki, termosy z herbatą i kakaem i poszliśmy:) od 20-23 byliśmy na świetnym ognisku w środku lasu, jedliśmy kiełbaski, rozmawialiśmy, robiliśmy zdjęcia, zapomniałam o troskach i zobaczyłam ze wystarczy po prostu się otworzyć. Po prostu żyć, mieć chęci bez uprzedzeń. Wiem ze tego chce, chce dalej dalej doświadczać rzeczy zwykłych i czerpać z nich radość, tego czego jeszcze nigdy w życiu nie robiłam. To jest kolejna nauka i cel w moim kolejnym etapie w życiu:)

    • Anita

      Świetny komentarz Aniu ... Szkoda ze nie wygrałas sesji z Michałem .

  • Bartek

    Nie moge pobrać nagrania,pojawia sie błąd o treści "Serwer nie odnalazł pliku" help, czy wszyscy tak mają ?

  • Beata

    "Za 30 minut będę słuchał audycji o pasjach, tutaj masz link,
    może też posłuchasz?" - skorzystałam z propozycji, zgodnie ze 
    wskazówkami wyłączyłam rozpraszające bodźce (mojego życzliwego rozmówcę
    również) i przez kolejne minuty zastanawiałam się, co nowego mogę dla
    siebie zrobić. Pierwsza nowość - słuchanie Twojej sesji na żywo - dała
    mi natychmiastową satysfakcję, przez co zachęciła do wykonania zadania.

    Od
    6 roku życia jestem związana z teatrem. Zgodnie z pasją i myślą "co byś
    robił, gdyby nie istniały pieniądze" wybrałam studia dające
    wykształcenie humanistyczne i jak wszyscy mówili, gwarantowane
    bezrobocie. Skończyłam kulturoznawstwo, później warszawską Akademię
    Teatralną na specjalizacji dramaturgicznej. W czasie studiów pracowałam w
    różnych teatrach, chodziłam na warsztaty, kursy, zajęcia, asystowałam
    przy spektaklach. Dzień po obronie magisterki dostałam pracę w 
    wydawnictwie, w którym zajmuję się... marketingiem. Na początku
    ucieszyłam się, że to coś nowego, w dodatku jestem jedyną osobą z mojego
    roku, która ma pracę na pełen etat. Okazuje się jednak, że to, co
    interesowało mnie od dzieciństwa to nie błaha sprawa, którą mogę ot tak 
    zignorować. Czuję się coraz bardziej pogubiona, choć staram się wyciskać
    z nowego doświadczenia ile się da.

    Wracając do 
    zadania. Zaczęłam się zastanawiać, czego mogłabym spróbować.
    Wyeliminowałam ze swojej listy teatr, film, sztukę. Co byłoby wyzwaniem
    dla mnie, humanisty? Pasje inżynierów! Zawsze przerażały mnie
    skomplikowane ekonomiczne gry planszowe, chłopaki w koszulach, którzy 
    łapią zasady w 30 sekund, ale odważyłam się i wybrałam na planszówki do 
    mieszkania pełnego pracowników instytutu kosmicznego. Niesamowite
    doświadczenie. Na początek grałam w parze z moim prywatnym inżynierem -
    zresztą tym samym, który zachęcił mnie do słuchania audycji. Zdziwiłam
    się, że to bardzo dobra zabawa, nikt "nie robi mi krzywdy", ani głupio nie
    patrzy się, kiedy przegrywam. Otworzyłam się, a głowa sama zaczęła
    kombinować. Na kolejną sesję poszliśmy do innych znajomych. Poczułam dobrą rywalizację, podekscytowanie i chęć ponownego
    grania! Doszło do tego, że kupiłam grę o zakładaniu winnic w Portugalii.
    Wieczorami próbuję przebrnąć przez jej skomplikowane zasady, kiedy już
    się uda, planujemy zaprosić znajomych na wspólne picie porto, słuchanie
    fado i oczywiście granie. Rozszerzyliśmy, mogłoby się wydawać "nudną
    zabawę dla informatyków we flanelowych koszulach" w ciekawe
    doświadczenie. Głowy parują, a ludzie się integrują.

    • Beata, dziękuję za ciekawy komentarz i gratuluję wygranej - a wygrywasz 30-minutową sesję coachingową na Skype. Dokładne informacje otrzymasz drogą e-mailową :)

  • lucyluke

    zastanawiam się ile ten temat może być jeszcze wałkowany, nie można wpakować najważniejszych wniosków pozytywnych i negatywnych ?

    Ludzie myślą, że jak znajdą pasję to "ciężka praca" się skończy. Co za bzdura. Ja odkryłem swoją pasję robiąc coś czego nie lubiłem ale dopiero gdy stałem się w tym względnie dobry (zrozumiałem, oswoiłem) - , polubiłem.

    Oczywiście kosztowało mnie to masę samozaparcia i przede wszystkim wytrwałości. Współczynnik przyjemności był znacznie mniejszy od załamania, które pojawiało się w martwym punkcie, w którym krzyczysz - to koniec, średnio 3 razy w tygodniu.

    Pasja to nie 100% czasu przyjemności. To największy błąd jaki tworzą różni trenerzy i inni motywacyjni iluzjoniści.
    Pasjami można jeść pączki do póki nie rozboli cię brzuch albo wisieć na krzyżu.

    Pracować zaś, można tam gdzie się lubi, w temacie, który cię najbardziej interesuje i który chcesz pociągnąć .

    Nie każda pasja przyniesie ci miliony, nie z każdej pasji będziesz w stanie wyżyć. Tak to prawda, a co myślałeś ?

    Ludzie którzy mówią, że chcieliby zrobić coś wielkiego ale nie wiedzą co, chcą mieć pasje bla bla bla, których są miliony i przypominają mi ferdka kiepskiego, któremu nie chce się tyłka z fotela ruszyć, anuż może przyjdzie samo jak piwo w reklamówce trzymanej przez waldusia, pędzącego z monopolowego do tatusia.

    Uważam, że przeważająca liczba osób ma swoje pasje, powiązania z danym tematem od dziecka (co może byc motywowane odpowiednim środowiskiem, wychowaniem, zainteresowaniem patrz "poza schematem" m.gladwell). Przynajmniej te, które są popularne i wybiły się przez lata konsekwencji. Te o których się mówi w książkach, które tak bardzo nas motywują ..ohh ahh.

    Po prostu weź to co cię najbardziej interesuje, ma przyszłość - wybierz jedno z tych tysiąca pozycji, które zebrałeś przez lata oglądając filmy, czytając książki o ludziach, którzy zajmują się tym od lat ntych, i konsekwentnie idź sobie do przodu.

    Tak sobie tylko dorzucam moje 49 groszy, abyście za bardzo nie dali się tej idealistycznej pozytywnej pompie, która minie po kolacji.
    Liczy się tylko determinacja.

  • KIZADURA

    To moja pierwsza wysłuchana na żywo audycja i miałam co do niej ogromne oczekiwania. Nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie. Słuchało się bardzo miło. Udało mi się nawet namówić kogoś, aby słuchał ze mną J Tak, więc odbiór jest jeszcze większy niż statystyka J, ale do rzeczy. Postawiłam sobie za cel zrobić coś nowego. Wydało się to dość łatwe. Choćby iść na lekcje tańca, czy szydełkowanie – świat daje mnóstwo możliwości. Lecz wyszło jak zawsze. Pomyślałam, że nie będę robić nic na siłę, bo i tak pewnie wyjdzie jak zawsze. Owszem, powinnam znaleźć motywacje w sobie dla siebie, ale odpuściłam całkowicie i zapomniałam o temacie. Az tu nagle z nieba rozwiązanie nadeszło samo J, a nawet dwa w jednym. Nigdy nie lubiłam gier komputerowych, nigdy nie grywałam w nie, nudziły mnie, a że mój angielski jest moją zmorą (jestem wiecznie początkująca) to zniechęcało mnie jeszcze bardziej. Często z przyjaciółmi grywamy w gry planszowe. Mam nawet małą kolekcję. Na dniach okazało się, że moja ulubiona gra planszowa jest dostępna w Internecie. Nigdy wcześniej się tym nie interesowałam, aż ktoś mi jej nie pokazał. Gram, więc trzeci dzień z rzędu z ludźmi z całego świata i DODATKOWO szlifuję pomału mój angielski, bo zawsze ktoś coś od czasu do czasu napisze. To tylko rozrywka, ale dawno nie czułam takiej pasji i przyjemności. Gra strategiczna, pobudza szare komórki, więc myślę, że teraz od czasu do czasu partyjka nie zaszkodzi J. Czuję się jakbym odkryła Amerykę, ale to nie wszystko J. Dwa dni temu przyjaciółka, która niebawem wyjeżdża zagranice podesłała mi nieznana zupełnie stronę – portal społecznościowy do nauki języków. Pomyślałam, że po raz 1574 podejdę do nauki angielskiego J. Tym jednak razem nauka pochłonęła mnie bez reszty. To dopiero początek ale choćby dziś rano pisałam z rówieśniczką z Senegalu. Nie myślę o tym, czy robię błędy, czy się skompromituję – tym razem idę po swoje i wierzę, że mi się uda, bo robię to z przyjemnością. Wlepiałam oczy w te pytania - Co byś zrobił, gdyby na świecie nie było pieniędzy? Co byś dzisiaj zrobił, gdybyś wiedział, że jutro umrzesz? I uświadomiłam sobie, że najbardziej chciałabym zwiedzić jak najwięcej miejsc na świecie i poznać ludzi z różnych części świata. I w tym samym momencie uświadomiłam sobie, że na ta chwilę blokadą nie są pieniądze choć ich nie ma, lecz blokada językowa. Ten cel obudził we mnie wielką motywację. Uczę się języka poprzez kontakt z ludźmi, a tym samym poznaje ich, więc poniekąd realizuję i pierwotny cel, a kiedy przyjdzie czas może poznam kogoś z nich osobiście na drugim końcu świata J. Wracam do zabawy, czyli nauki :). potem jakaś mała rundka i może uda mi się kogoś ograć J. Życzę wszystkim poszukiwaczom znalezienia swojej pasji. Tak sobie myślę, że owszem, warto szukać, próbować, ale czasem, gdy na chwilę zapomnisz, odpuścisz, los zsyła znak i tak o to dostajemy to co chcieliśmy, a czasem okazuje się, że to cały czas było obok …

  • Zuza

    Hejka, :)
    dopiero dzisiaj udało mi się posłuchac audycji. Jak zwykle inpirująca. :) Aczkolwiek nasunęło mi się pytanie. Jak usunąć blokady, które ograniczają nasz umysł? Często towarzyszy mi uczucie, które nie pozwala mi na testowanie nowych rzeczy, gdyz czas, który na nie poświece równie dobrze mogłabym przeznaczyc na nauke języków obcych, które pozwolą mi na zdobycie lepszej pracy. Jak uwlonić się od presji, która często nakłada na nas współczesny świat?

  • Kamil

    Świetna audycja, która mnie bardzo dużo nauczyła. Do tej pory kategoryzowałem różne aktywności jako pasja i nie-pasja. W pełni się zgadzam ze stwierdzeniem, że pasja to stan umysłu. Moim zdaniem bardzo istotne jest danie sobie czasu na dojście do "czegoś". Presja czasu nas hamuje, niepotrzebnie rodzi stany lękowe, że z czymś możemy nie zdążyć. Jeszcze kilka minut temu myślałem w tych kategoriach, gdyż to co mnie fascynuje łączyłem z natychmiastowym sukcesem. Dzięki tej audycji i innym pokrewnym materiałom na tym blogu stopniowo kieruje moje myśli na właściwe tory.
    Wielkie dzięki.

  • Joanna

    Bardzo lubię Cię słuchać. A teraz przerwałam oglądanie, bo aż mi trochę szczęka opadła po fragmencie o zostaniu na dwa miesiące lekarzem albo strażakiem.

    Jak to sobie wyobrażasz w praktyce?
    W czasie gap year można popracować jako kelner, hostessa, opiekunka dla dzieci, ewentualnie profesjonalny obsługiwacz ksera, ale bez przesady...

  • Łukasz

    Witam :)

    Dopiero teraz przesłuchałem tej audycji i powiem Ci, że bardzo podniosłeś mnie na duchu! Przez cały czas uważałem, że nie mogę znaleźć swojej pasji, że skaczę z kwiatka na kwiatek, szukając coraz to nowych rzeczy z różnych dziedzin (mam bardzo rozległe zainteresowania) i nie mogę się skupić na jednej rzeczy. A tutaj niespodzianka, okazuje się, że już żyję z pasją :D Dostrzegam elementy i stany w swoim życiu, o których wspominasz. Wiadomo, nie wszystko, ale to i tak otworzyło mi oczy i pozwoliło spojrzeć na siebie z innej strony. Dzięki :D

    Szkoda, że dopiero teraz się dowiaduję o konkursie, bo sam z siebie zacząłem próbować zupełnie nowych rzeczy. Ale i tak chcę się nimi podzielić z Tobą ;)

    Nareszcie zostałem morsem :D Od małego chciałem tego spróbować, ale wiadomo- wymówki i te sprawy. Teraz się zawziąłem, umówiłem ze znajomymi, no i... po prostu to zrobiłem. Niesamowite uczucie :D Człowiek pokonuje własną słabość, przekuwając ją w coś naprawdę mocnego. Hartowanie ciała i ducha to jest coś, co sprawia że czuję "flow" :D

    Następnie spróbowałem jazdy na snowboardzie. Matko, ale to jest fajne :D Mimo, że moje podwozie jest do wymiany ( więcej jeździłem na tyłku jak na desce :P), nie mogłem nawet na chwilę spocząć! Cały czas, bez przerwy próbowałem opanować tą szybkość i w ogóle łał! A jak wpadłem na prawdziwy stok, to już w ogóle! Ta szybkość to jest coś, co mnie kręci w tym sporcie :D

    Twoja audycja pokazała mi inne spojrzenie na pasję. Dzięki Ci za to i pozdrawiam ;)

  • kasia

    Ja mam 49 lat i mam nadzieję zatańczyć kiedyś pięknie tango z przystojniakiem...mam jeszcze tyle do poznania,że wiecznie brak mi czasu..dzięki za wyjaśnienie co jest pasją, ..najważniejsze ...jestem na TYM blogu...

  • Basia

    Bardzo dziękuję za to nagranie. Uświadomiłam sobie, że mam prawdziwą pasję, ale myśl, że inni już tyle osiągnęli w tej dziedzinie, odbiera mi czasem energię do jej realizowania. Świetne pytanie - "Co byś robił, gdyby na świecie nie było pieniędzy?"- rozwiązało mój problem. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Paweł

    Dziękuję

  • Gosia

    A co kiedy osoby z otoczenia nie pozwalają na szukanie tego co nas pasjonuje, nie pozwalają się zagłębiać w coś, kontrolują, tak, że czuje się presję, że nie można poświęcić ileś czasu dla siebie i tej rzeczy, zasiewają lęk, mówią, że to niepotrzebne, że to strata czasu, wtykają nos kiedy czemuś się poświęcamy, a może nawet źle życzą, czy zazdroszczą, chcą wiedzieć co robimy i dlaczego wsiąkamy w coś zamiast spędzać z nimi czas, tak że czujemy się rozdygotani pomiędzy tym, by być w zgodzie z sobą i ich zaspokojeniem?

  • Grzegorz

    A ja zrobiłem taki myk.... wykorzystałem to co Pan powiedział w tym nagraniu do szukania pasji.... u innych... i o dziwo zaczęło mnie to strasznie kręcić... Tj. odkrywanie w ludziach ich potencjału... I co z tym fantem teraz zrobić (czyli jak uczynić z tego np. zawód czy ogólnie źródło dochodu)? Bo wiem że lubię to, lubię poznawać ludzi, - traktuję ich jak zagadki, które lubię rozwiązywać... I co najważniejsze... UWIELBIAM wręcz wywierać na nich (pozytywnie) wpływ...

  • chorazak.piotr Gazeta.pl

    Witaj Michale, przed chwilą wysłuchałem Twojej audycji, która odpowiedziała na moje zapotrzebowanie: co mogę robić w życiu, by poczuć, że żyje, że to życie jest dla mnie wspaniałe, staje się moim spełnieniem? Chciałem od zawsze żyć naprawdę, by poczuć to życie. Pasja jest stanem umysłu- genialne, niebywałe. Pasja jest naszym stanem ducha. Wielokrotnie podchodziłem do swojego życia przez pryzmat robienia rzeczy zupełnie innych, która nie były związane z moją profesją, a jestem z zawodu kucharzem. Dzieciną z jaką się mierzę jest budowlanka, to znaczy uczę się jej, podejmuje działania, ale temu wszystkiemu towarzyszy lęk porażki, nie zrobienia czegoś profesjonalnie. Kolejnym wyzwaniem, które podejmę w tym roku jest kontynuowanie przerwanych studiów dziennikarstwa, lub rozpoczęcia innych w myśl nowej ścieżki życia. Od czterech tygodni praktycznie systematycznie ćwiczę, chodzę na siłownię i uczę się ćwiczyć pod okiem trenera. To wszystko odbywa się za sprawą dużych wyrzeczeń, ale wiem, że tak muszę, że chcę czuć to życie, że pragnę zmieniać swoje ciało. Moje wyzwanie będzie polegało na tym, że rozpocznę transformowanie swojego negatywnego myślenia (spowodowanego depresją), na pozytywne, przez pryzmat zajęć jakie będę podejmował. Czyli codziennej listy zadań i nawyków jakie zmienię. Rozpoczynam od wtorku, od wcześniejszego wstawania czyli o 7.

  • SSebastian

    Ciekawe czy po dwóch miesiącach też są czytane komentarze?

    Mała uwaga dla Ciebie Michale na początek: Bardzo starałeś się zmieścić w założonym czasie audycji co i tak Ci się nie udało, a ja odsłuchując audycję mam wrażenie, że ta kontola czasu jest ważniejsza od treści którą chcesz przekazać co mnie wytrącało ze skupienia podczas słuchania.

    Nie o tym jednak chciałem napisać. Ostatnio spełniłem jedno ze swoich dziecięcych/młodzieńczych marzeń i zrobiłem to niejako wbrew swoim zasadom i zdrowemu rozsądkowi. Kupiłem porządny rower szosowy, "kolarzówkę". Mam inny dobry rower który nabyłem na zasadzie najrozsądniejszego kompromisu. Dobry na wycieczki rodzinne, dobry na przejażdżkę w parku, dobry na przejażdżkę w lesie. Ale jako chłopiec marzyłem o prawdziwej kolarzówce na której naprawdę można się ścigać. Miałem bardzo kiepską kolarzówkę na której robiłem bardzo dużo km. Co ciekawe jako dorosły facet któremu dobrze się powodzi te dziecięce marzenia zostały zastąpione przez racjonalne wybory. Przez przypadek wszedłem do sklepu rowerowego, potem drugi raz, trzeci. Rozmowa z żoną i kupiłem.

    Obudziły się wszystkie dziecięce marzenia zepchnięte gdzieś w zakamarki umysłu. Powróciła radość bycia chłopcem który może jechać szybciej i dalej nie dzięki silnikowi ale swoim mięśniom i wytrzymałości. Ogromna frajda. Już wiem, że to będzie rok odkrywania przyjemności z jazdy na rowerze na nowo. To taki tylko mój czas, bez żony i dzieci. To powrót do dawnych marzeń o których sam zapomniałem. Nie mam takiej przyjemności z jazdy tym drugim "kompromisowym" rowerem. Oczywiście rodzinna wyprawa jest fajna i wesoła, ale dopiero kiedy zmierzyłem się ze swoim zmęczeniem i ograniczeniami fizycznymi poczułem prawdziwą przyjemność i frajdę.

    Ta przygoda z powrotem do własnych dziecinnych marzeń dała mi dużo do myślenia, coś co niby zawsze wiedziałem ale zawsze umykało to jasnemu zdefiniowaniu, albo wydawało mi się, że ja taki nie jestem. Kolejne doświadczenie które trzeba przekazać dzieciom.

  • Stara

    Chciałam napisać o pewnej nowej rzeczy, którą zrobiłam po przesłuchaniu audycji. Wybrałam się pierwszy raz w życiu na łyżwy. Banalna czynność, ale dla mnie było to coś więcej. Otworzyłam głowę na nowe doznania i szybko uświadomiłam sobie, co mi to dało. Przede wszystkim z twarzy nie schodził mi uśmiech, być może przypomniałam sobie siebie samą, gdy jako sześciolatka, w mroźną zimę, ubrana w gruby kombinezon i szczelnie otulona szalikiem, gnałam na sankach z górki... Być może uświadomiłam sobie, jak dawno nie czułam takiej prostej i miłej radości płynącej prosto z serca... Może było to uczucie dawno pogrzebanej dziecięcości, subtelności i delikatnego, jak skrzydła motyla, pogodnego stanu ducha. Patrzyłam na uśmiechniętych w około ludzi i czułam się, jak dziecko - chciałam, żeby ten stan trwał nadal.
    Po przyjściu do domu uświadomiłam sobie, że nigdy nie jest za późno na to, by takie uczucia we mnie odżywały, rozwijały się na nowo.
    Chcę fascynować się światem, ponieważ widzę w pozamykanych ludziach coś więcej - małych, radosnych, pędzących na sankach, chłopców i dziewczynki, pucułowatych na twarzy, z wypiekami od siarczystego mrozu i nie pragnę niczego więcej, jak tylko ich odkrywać.