Audycja #4 - "Podstawy budowania zdrowego związku"

W sobotę 15 marca poprowadziłem 30-minutową audycję na żywo o tym, jak tworzyć dobry i szczęśliwy związek partnerski. W jej trakcie podzieliłem się 3 najważniejszymi zasadami budowania autentycznej i zdrowej relacji ze swoją drugą połówką. Odsłuchaj nagranie audycji:

 Odsłuchaj

podstawy-budowy-zdrowego-zwiazku

Czas trwania audycji: 43:39

O czym jest ta audycja?

Rok 2014 jest dla mnie szczególnie ważny, bo już wkrótce zostanę... mężem!

Za kilka miesięcy biorę ślub z moją ukochaną przyszłą żoną, Marysią. Jesteśmy w związku od ponad 7 lat.

Metodą prób i błędów i dzięki stałej, wspólnej pracy nad naszym związkiem utworzyliśmy coś, co stanowi solidną podstawę wspaniałej relacji na całe życie. Nauczyłem się przez ten czas ogromnie dużo na temat tworzenia zdrowego i prawdziwego związku i teraz chcę się podzielić z Tobą moimi najważniejszymi spostrzeżeniami.

Możesz się spodziewać samych praktycznych wskazówek wynikających z moich własnych doświadczeń.

Podczas tej audycji dowiesz się między innymi:

  • jak rozmawiać ze swoim partnerem, aby rozwiązać każdy konflikt i unikać niepotrzebnych kłótni,
  • jak zamiast udawania i wygórowanych oczekiwań otworzyć się na wzajemną akceptację, porozumienie i współpracę,
  • jak być najlepszym przyjacielem swojego partnera i bezustannie rozwijać wzajemną ciekawość, bliskość i namiętność.

Napisz komentarz

  • Maciej

    Jak mówić o swoich emocjach?

  • Ada

    1.Jak zapobiec rywalizacji w związku? 2.Jak zamienić relację w której dwie silne
    osobowości walczą o dominację na relację z równorzędną pozycją partnerów?

    • Marcin

      Jak to są dwa ega, które nie dają za wygraną i chcą cały czas być na górze to czas wziąć się za siebie i zacząć nad tym pracować. Zadaj sobie pytanie i spróbuj szczerze na nie odpowiedzieć. Co zyskujesz jeśli Twoja racja jest ważniejsza? Co czujesz jak go przegadasz? Co stracisz jak odpuścisz i dasz mu wygrać?

  • Joanna

    Jak sprawić by matka naszego partnera, przestała traktować nas jak rywalkę?

  • Ola

    Jak radzić sobie z nadmierną zazdrością?
    Głowa doskonale wie, że mój mężczyzna kocha mnie i jestem dla niego najważniejszą kobietą. Ale jak przekonać do tego serce, które ciągle mocno się denerwuje, kiedy nieszkodliwa koleżanka zwyczajnie się do niego uśmiecha? Czy możliwy jest związek bez zazdrości?

    • Marcin

      Odpowiedź jest krótka. Nie :) Powiem Ci tylko, że czasami można ograniczyć poziom zazdrości jeśli jest się pewnym/pewną swego. Czyli może warto popracować nad poczuciem własnej wartości/atrakcyjności, jak będziesz czuła tą swoją wartość to nawet pozwolisz mu pogadać z tą uśmiechającą się dziewczyną bez obaw. Tutaj też chodzi o otwartość, nie możesz go zamykać w swojej złotej klatce i izolować od świata innych kobiet. To samo tyczy się zazdrości u mężczyzn.

  • Mikołaj

    Jak nie być egoistą, ale jednocześnie nie rezygnować z marzeń?

    • Marcin

      Każdy robi coś bo ma w tym jakiś interes. Powtarzam każdy. Bycie egoistą to normalna sprawa. Nie jest to nic złego lecz norma. Jak druga połówka nie pozwala Ci się realizować, spełniać to jest jej problem - nie Twój.

  • Ewelina

    Czy jest sens naprawiania destrukcyjnego zwiazku czy lepiej odpuscic.Partner nie czuje potrzeby zmiany swojego zachowania a przyczyne problemu widzi tylko we mnie. A ja po prostu chce byc sobá.

    • Inka

      Dołączam się do pytania...

  • Aga

    Moje pytanie: Gdzie jest granica pomiędzy zdrową bliskością, jaka powinna
    istnieć w szczęśliwym związku dwojga ludzi, a niezdrowym i niebezpiecznym w
    skutkach uzależnieniem od siebie, zespoleniem, w którym nie ma już
    "mnie" i "ciebie", a jest tylko "my. W poprzednim
    związku nieświadomie doprowadziliśmy z moim ówczesnym partnerem do takiego
    totalnego zespolenia, w którym nie było niemal granicy między mną a nim. Nie
    wiedziałam już co JA lubię, czego JA chcę i w którymś momencie wszystko runęło,
    bo tak się nie da żyć. W kolejnym potencjalnym związku chciałabym uniknąć tego
    błędu, nie chcę jednak trzymać się na dystans - chcę doświadczyć prawdziwej
    bliskości, ale nie chcę przekroczyć niebezpiecznej granicy i powtórzyć
    schematu...

    • Marta

      podtrzymuję pytanie...

    • Łukasz

      Moim zdaniem winą wszystkiego jest zazdrość, albo Twoja w stosunku do partnera albo partnera w stosunku do Ciebie. Musicie pamiętać, że nie jesteście jedynymi swoimi znajomymi i spędzać też czasami czas oddzielnie, a jeśli jedna z osób nie pozwala na takie spędzanie czasu osobno, to właśnie w tym miejscu wkracza zazdrość.

  • Ines

    Jak radzić sobie z poczuciem radości z sukcesu ukochanej osoby i uczuciem że samemu pozostaje się w tyle?

    • Marcin

      A to jest jakiś wyścig? Nie porównuj się do innych zwłaszcza do tych "z przodu". Rób to co lubisz to wzmocni Twoją samoakceptację. Gdy to nastąpi takie pytania i wątpliwości w Twojej głowie więcej nie zagoszczą, pojawi się szczere uznanie dla ukochanej osoby, które z uczuciem będziesz w stanie wyrażać...

  • Szymon

    A ja mam pytanie - ponoć typowe, więc odpowiedź powinna zadowolić cała gromadę młodych mężczyzn. Otóż: nie potrafię się zdecydować. Skad mam wiedzieć, iż chcę zwiazku?
    Mam 23 lata, a mój umysł i serce płataja mi figle, gdyż wewnętrznie, intuicyjnie doznaję zarówno odczuć, iż zdecydowanie, na pewno chcę się zwiazać, jak i wprost przeciwnych: iż to nie to, iż zasługuję na kogoś lepszego badź po prostu innego, bo nie pasujemy do siebie, gdyż A, B i C.
    Zawsze uważałem, iż fundamentem zwiazku jest serce (w części zwane również przez niektórych chemia), stad wszelkie próby uzyskania odpowiedzi na to pytanie na poziomie logicznym skazane sa na niepowodzenie. Z drugiej strony - mogę oczywiście "spróbować", ale wtedy czuję, iż działam wbrew sobie i oszukuję druga połówkę, a moim zdaniem w zwiazku nie ma miejsca na kłamstwa czy brak szczerości.
    Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

    • Marta

      uwierz, że odpowiedź zadowoli także kobiety ;)

  • Zed

    Cześć Michał. Gratuluję podjęcia decyzji o ślubie.
    Marzę o byciu mężem i "uczynię wszystko aby(...)małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe". Od jakiegoś czasu podkochuję się w młodszej o kilkanaście lat dziewczynie. Sam mam 33. Czy to ma w ogóle jakąś przyszłość? Ona dba o mnie i uczymy się siebie, jest wielka chemia między nami kiedy się widujemy......

    Dzięki

  • H

    Ja tak tylko chciałem rzucić takie małe pytanko związane z moim dość dużym ostatnio problemem. Otóż przez ostatnie dwa lata bardzo rozwinąłem siebie pod względem świadomościowym. I w tym wszystkim pojawił się pewien problem otóż zgubiłem przede wszystkim zapotrzebowanie na stosunek. Jest to spowodowane tym, że dotykają mnie problemy o których ciężko jest mi z kimś porozmawiać bo mało osób w ogóle dostrzega ten poziom. Więc o ile ze znajomymi mogę się odciąć od tego wszystkiego to z najbliższą mi osobą chciał bym mieć możliwość porozmawiania o naprawdę interesujących mnie tematach. Więc pytanie:
    Jak poradzić sobie z różnicami świadomościowymi w związku?

  • Karol

    Czy jest możliwe uratowanie związku, gdy moja partnerka nie wie co do mnie czuje ? To nasz obojga pierwszy związek który trwa 6 lat, podjęliśmy decyzje o dłuższej przerwie. Nie rozmawiamy z sobą, żyjemy własnym życiem. Uczę się, pracuje, rozwijam pasje lecz ciągle o niej myśle, co robić ?

  • Daria

    Czy ma sens kontynuowanie zwiazku, w ktorym uswiadamiasz sobie,ze jestes z dobra, kochana osoba,z ktora lubisz rozmawiac i przebywac ale podstawa milosci jest bardziej wdziecznosc a tak naprawde nie bylo w nim i nie ma pragnienia, pozadania,chemii z twojej strony ....??

    • agabaga

      NIE MA!
      ludzie proszę Was w życiu tylko w kilku aspektach trzeba kierowac się rozumem, wszystko inne a tym bardziej miłość, relacja z drugim człowiekiem powinna być oparta na emocjach, prawdziwych uczuciach. związek z drugim człowiekiem to nie jest kalkulacja za i przeciw.... ŻYJMY PRAWDZIWIEJ

    • Marcin

      Może czegoś nie rozumiem i mogę się mylić, ale jak nie było w tym związku chemii, magii, pożądania, iskier to jakim cudem w ogóle ten związek powstał?

  • Rav

    Może będzie nieco agresywnie...

    Czy nie uważasz, że doradzanie innym w kwestii budowania zdrowego związku nie będąc jeszcze w małżeństwie i nie posiadając dzieci jest trochę na wyrost?
    Przecież potem perspektywa zmienia się dość mocno. Gdyby Leo Babauta napisał coś takiego, to bym rozumiał.
    Może audycja powinna się nazywać: "Podstawy budowania zdrowego związku w narzeczeństwie"?

    Z innej beczki:
    Czym jest dla Ciebie miłość?
    uczuciem, rozumową postawą, akceptacją drugiego człowieka, tolerancją czy może czymś innym?

    • Rav, nie napisałem w żadnym miejscu, że audycja będzie dotyczyć małżeństwa.

      Poza tym - na pewnym poziomie, gdy odłożysz na bok stereotypy i etykiety jakie idą wraz z "małżeństwem", podstawowe zasady budowania zdrowej relacji (zaufanie, szczerość, akceptacja, komunikacja, itp) są niezmienne i jeśli nie masz ich bez małżeństwa, to w małżeństwie również ich nie będzie.

      Co dokładnie zmienia się wg Ciebie po ślubie ("Przecież potem perspektywa zmienia się dość mocno")? Rozumiem, że piszesz z własnego doświadczenia?

    • Rav

      Zaufanie, szczerość, komunikacja - są ważne, ale ważniejsza jest miłość. Dlatego o nią pytałem :) Chyba, że rozmawiamy o zdrowych relacjach między dowolnymi ludźmi a nie o związku.

      Z mojej perspektywy:

      Ślub aż tak wiele sam w sobie nie zmienia, przynajmniej w pierwszych miesiącach. Zmieniają mocno dzieci (w dłuższej perspektywie na plus, ale początki mogą być trudne). Przestajecie żyć tylko dla siebie, myśleć tylko o sobie. Przestawiają się priorytety.

    • Paweł

      Co zmieni się po slubie ? W sumie.... nic, tylko będzie radziej :). Zaraz poleci hejcik w moją stronę, ale gadanie ludziom banałów o tym jak budować zdrowy związek, nie będąc sam kilkadziesiąt lat w związku to jakaś paranoja i nawijanie makaronu na uszy.
      Ten cały "kołczing" to jakieś szarlataństwo.

  • Campari

    Upór, chęć postawienia na swoim i brak konstruktywnego dialogu - jak się z tym uporać?

  • Patrycja

    Jak wzmagać wzajemnie w związku poczucie własnej wartości u obojga partnerów, które mają osobiście z tym problem. Wiem, ze praca nad sobą, ale zanim efekty będą ugruntowane łatwo popaść we wspólne "złe schematy" dołowania się.

  • Renata

    Jak rozruznic wlasne potszeby od potszeb partnera i od "potszeb pary" i wykonac wlasciwa medjacje pomiedzy wszystkimi tymi potszebami? W taki sposob aby zachowac wlasna integralnosc i szanowac integralnosc partnera oraz kostruowac zwiazek?

  • Szymon K

    Miałem bardzo udany związek, byłem szczęśliwy i zakochany. Ale co jakiś czas spędzając czas z drugą połówką przez chwilę zdarzało mi się odczuwać coś podobnego do niechęci do niej, odrazy . Coś takiego powtarzało się kilkukrotnie . I tu moje pytanie, skąd to uczucie się brało ? . Dlaczego tak się czułem ?

  • sylwie

    Jak odkochać się, zapomnieć, wymazać z pamięci osobę, z którą przeżyło się więcej niż połowę swego życia.Jak????? Jak zamknąć rozździał pt przemoc, destrukcyjna miłość, tęsknota, pustka. Praca nie pomaga, wyjazdy też, nowe środowisko, nowi ludzie też nie?????? Może to trzeba leczyć????:-) Była ogromna miłość teraz ogromny żal i smutek. Uzależnienie od drugiego człowieka to miłość?! Nie potrafię patrzeć na innych mężczyzn, nie mam dla nich szacunku,a co dopiero zaprzyjaźnić się. Amok, koszmar.

  • lukasz

    Super! Michal czy jest mozliwosc sciagniecia tej audycji w MP3 w niedziele? Mieszkam w Sydney i 19 w Polsce to 4 rano kolejnego dnia... jesli nie jest to mozliwe to poswiece noc :-) Pozdrawiam

    • Łukasz, nagranie audycji będzie dostępne do pobrania tydzień po transmisji na żywo. Pozdrowienia dla Sydney :)

    • Lukasz

      Dziekuje Michal!

    • Przemek

      Jeśli jest to możliwe to daj do tego link w newsletterze ;)

  • Rafał

    Jak wytłumaczyć swojej drugiej połówce że nie chce dla niej i dla nas zle upominając ją ,mówiąc że tak by było lepiej ,że trzeba nad sobą pracować, rozwijać się itp .Skutkiem moich ,, mądrośći '' są zgrzyty a co gorsza zamyka się na to co mówię i wtedy już jest totalna klapa ponieważ wychodzi efekt odwrotny od pożądanego.Pozdrawiam.

    • Łukasz

      Nie można nikogo zmuszać do zmiany. Druga osoba sama musi tego spróbować.
      Tak jak Pan Pasterski pisał w swoim artykule "Jak Twój rozwój pomaga innym": "Doskonaląc siebie, inspirujesz innych ludzi."
      Są ludzie i parapety, a jeśli ktoś jest parapetem i dobrze się czuje jako parapet, to nie zacznie się zmieniać.

      Jednak możesz próbować przekonywać swoją drugą połówkę, jednak nie słowami lecz czynami, tak jak pisałem wyżej :)
      Pozdrawiam

  • Monika

    Jak na związek wpływa oczekiwanie? Czy mamy prawo oczekiwać czegoś od drugiej osoby? Ja czasem czuję się przytłoczona oczekiwaniami, odczuwam oczekiwanie jako blokadę emocjonalną. Uważam, że najcenniejsze co możemy dać drugiej połówce to to co dajemy sami z siebie. Czy moje pojmowanie tego jest prawidłowe?

  • Wiśnia

    Witam,
    jak budować szczerą relację z partnerem, który nie stanowi autortetu w swoich osiagnięciach, pomimo, iż łączy nas uczucie i wdzięczność ścianę dla mnie ale prawdopodobnie dla niego stanowi brak jakichkolwiek osiągnięć, marazm w rozwoju, brak napełnienia własnego dzbana powoduje, że nie można inspirować drugiej osoby, tego brak ?

  • Małgosia

    1. Jak rozmawiać z partnerem, który obstaje przy swoim zdaniu, wyklucza kompromis?

    2. Jak sprawić, aby bliska nam osoba powiedziała nam, o co jej chodzi, a ona boi się, że nas zrani mówiąc prawdę?

  • Malina

    Po 8 latach związku rozstaliśmy się, po pół roku przerwy chcę wrócić do mężczyzny mego życia jestem przekonana że to jest on. Jak odbudować zaufanie. Podczas związku przeżyłam romans o którym nie powiedziałam memu mężczyźnie, wiem ze to było złe a ja nie byłam pewna. Teraz wiem że chcę z nim być. Jak odbudować zaufanie i spokój ducha?

  • Angelika Stepczyńska

    Miłość to akceptacja człowieka wraz z jego wszystkimi zaletami i wadami- takie zdania można znaleźć w niemal wszystkich poradnikach dla par. Pytanie brzmi: Czy kiedy mężczyzna jest np. typowym bałaganiarzem, a kobieta akceptując jego wadę naturalną koleją rzeczy sprząta po nim, to jest to faktycznie miłość i wyraz akceptacji czy raczej rezygnacja z walki w imię tzw "świętego spokoju" i uniknięcia konfliktów w związku? Bo tak jest łatwiej, co niekoniecznie znaczy, że lepiej...?

    • Rav

      Miłość to nie jest akceptacja. Akceptacja jest zaprzeczeniem miłości.
      Miłość
      to jest postawa człowieka względem drugiego człowieka wyrażająca się w 
      tym, że chcesz dla tej osoby żeby się rozwijała, wzrastała, żeby chciało
      się jej żyć.
      Podam taki skrajny przykład, jeżeli druga osoba
      nadużywa alkoholu, to postawa miłości nie wyraża się w akceptacji
      drugiej osoby. Nie wyraża się też w tym żeby tak robić żeby tej osobie
      było miło. Postawa miłości w tym wypadku polega na tym, żeby tak
      pokierować tą drugą osobą żeby przestała używać alkoholu, gdyż wiesz że 
      dla tej osoby jest to lepsze.

      Miłość to nie jest też uczucie.
      Uczucia są ważne bo są jakby wskaźnikiem, że w związku dzieje się
      dobrze. Uczucia (z wyjątkiem początkowego zakochania) są efektem
      miłości.

  • Justyna Powierża

    Czy seks w związku powinien być tylko wyrazem wzajemnej namiętności? czy zdrowym jest "wykorzystywać" intymne zbliżenie jako narzędzie do wyładowania napięć - zakończenia konfliktów?

  • henryk

    co zrobić jeżeli druga osoba w związku opanowała do perfekcji znajdywanie winy swego niewłaściwego zachowania w innych osobach lub okolicznościach a nie w sobie.Ten sposób wg. daje niewiele nadziei na pozytywną przyszłość w związku.

  • iwa

    jak mowic o swoich potrzebach z gory znając odpowiedz : ze np musimy to czy tamto wzgledem wspolnego dobra, a jak zrobimy wszystko dla rodziny to bedzie czas na własne sprawy, ktorego oczywiscie nie ma. Ja mam dosc takiego podejscia i na tym tle mamy kłótnie z mężem, ktory nieswiadomie wpedza mnie w poczucie winy ze nie dbam o rodzine tylko chce oddac sie swoim pasjom kosztem czasu dla rodziny. Tylko ze to ja siedze w domu z dziecmi i mam je praktycznie 24h i po prostu wariuje w domu. On wychodzi do pracy i ma głowe oderwaną od dzieci ja nie mam takiej mozliwosci. Nie mam pojęcia jak mam komunikowac sie z nim na tym polu bo on tego nie rozumie, nie potrafi wczuc sie w moje potrzeby i mamy konflikt gotowy

  • Andrzej

    Jak nauczyć i przekonać partnera do otwarcia się i komunikacji własnych potrzeb? :)

  • Agnieszka

    Witam i pozdrawiam.
    Moje pytanie brzmi:
    Czy ma sens zyc i byc z osoba (juz ponad 20 razem)bez zaufania do niej po wielokrotnych zawiedzeniach z jej strony a sercem przy kims innym.

  • Marcel

    Czy zalecasz aby mężczyzna był od początku szczery w 100%? Mam tu na myśli mówienie dziewczynie na pierwszym spotkaniu o swoich problemach w relacjach z kobietami, łatwością widzenia w nich "tej jedynej" oraz brakiem pewności siebie? Czy taki chłopak może zostać uznany za atrakcyjnego przez kobietę, która nie ma zaniżonego poczucia własnej wartości?

  • Karol

    Pytanie: czy dostarczanie partnerce/partnerowi silnych emocji raz na parę dni będzie zbytnią przesadą, czy lepiej codziennie sprawiać, by druga osoba miała niepowtarzalne przeżycia i emocje i uczynić z tego styl życia? A może w ogóle ograniczyć to do kilku dni w miesiącu? Pozdrawiam

  • Beata

    Proszę nie mów o dwóch połówkach, ponieważ niesie to za sobą przekaz, że jesteśmy połową i musimy z kimś być, żeby być całością, a tak nie jest; w związku jesteśmy dwiema całościami i idziemy razem przez życie

  • Mario

    Znałem już wcześniej koncept autentyczności w związku, niemniej jednak dzięki tej audycji mogłem spojrzeć na niego z innej perspektywy i jeszcze bardziej go zrozumieć i wyciągnąć nowe rzeczy, a to jest najważniejsze. Bardzo mi się podobało, pozdrawiam.

  • Lila

    Świetna audycja. Przekazujesz wszystko w tak fajny, prosty sposób. Dzięki wielkie za to co robisz :). Mam nadzieję, że będzie więcej audycji na temat związków, budowania relacji. Więcej takich poproszę :). Ćwiczenie postaram się zrobić jak tylko będę miała taką możliwość. Mój chłopak jest obecnie za granicą, więc muszę poczekać aż wróci.

  • Mariusz Klockowski

    świetna audycja - poruszyłeś w niej najbardziej istotne aspekty. Niby każdy o nich wie, ale żeby zadbać o szczerość i prawdziwą zdrową komunikację to już trochę gorzej. To tak jakby wiedzieć wszystko o jeździe na rowerze, ale nigdy na ten rower nie wsiąść i nie pojechać ;)

  • Anita

    Jestem w zwiazku od wielu lat i cały czas ucze sie czegoś nowego . Wyprubuje to cwiczenie i napisze jak było :-) Świetna audycja Michał i gratuluje powziętej decyzji :-)

  • Kasia

    Z Twojej audycji najważniejszą dla mnie rzeczą było porównanie do zakurzonej szafy - niesamowicie obrazowy pomysł :) Ogólnie audycja bardzo podobała mi się i chciałabym wykorzystać pokazany w niej sposób na usunięcie kurzu z szafy miłości, ale przerywało mi i mam w związku z tym kilka wątpliwości:

    1. Już wcześniej prowadziliśmy z moim chłopakiem tego typu rozmowy i starałam się nie atakować ale mówić "ja czuję to to i tamto" i w wielu rzeczach przyznawał mi rację ale gdy tych rzeczy było więcej albo mnie nie rozumiał mówił że wyolbrzymiam, przesadzam że tak nie jest itp. Takie rzeczy działy się głównie gdy tego nazbierało się więcej.. I co w takiej sytuacji?

    2. Jestem osobą, która wyniosła wiele niekorzystnych wzorców z domu. Chciałabym je zmieniać żeby osiągnąć satysfakcję z tego co robię w życiu, czuć że na prawdę żyję tak jak bym chciała, w tym np to, że się za dużo "czepiam". Jak odróżnić to czepianie się, wynajdowanie problemów na siłę ( być może tylko dlatego że nie jestem przyzwyczajona do tego, żeby było dobrze???) a może każda uwaga do partnera jest właściwa i nie ma mowy o czepianiu się?

    • Beata

      Zaczęliśmy takie rozliczanie stosować i to było przyczyną kryzysu u nas. Poszliśmy na dobre warsztaty i jest super :)

      Jestem głęboko przekonana, że to może nie powodować jeszcze dużych problemów na początku związku na etapie docierania się, ale ogólnie takie rozliczanie do niczego dobrego nie prowadzi. Wolę postawę "ja szczerze daję Tobie" od "ja Ci dałam tyle, to Ty mi daj tyle".

  • Piotr

    Komunikacja i szczerość jako podstawa związku. Bardzo cenne i prawdziwe.

  • beatrix

    Jak zaakceptować męża bałaganiarza, który nie sprząta po
    sobie, dając zły przykład dzieciom i nie
    szanując mojej pracy? Nie mówię tu o
    jakimkolwiek sprzątaniu domu, tylko sprzątaniu po sobie. Jak akceptować permanentne
    niedotrzymywanie słowa, że naprawi zepsutą rzecz, posprząta w piwnicy itp. Zaakceptowanie
    tego wiąże się z tym, że to ja muszę robić ww. rzeczy, i robię to wbrew sobie,
    przez co źle się czuję i tak w kółko… ehhh

    • Beata

      A jak to było w Waszych rodzinach pochodzenia? Jaki był podział ról, obowiązków? Czy Twój ojciec był "złotą rączką", a jego nie?
      Czy zauważasz to, co on robi?
      Próbujesz wymusić na nim pewne rzeczy wchodząc w daną przestrzeń, czy pozwalasz mu samemu w tą przestrzeń wejść? Chwalisz, doceniasz, czy rozliczasz i krytykujesz?

  • agabaga

    jak zwykle pytanie czy będzie można zobaczyć audycje w innym terminie ? Myślałam, że będzi eona płatna dlatego nie zdecydowałam się żeby w niej uczestniczyc a teraz okazało sie, że cała cenna wiedza i pasja przekazywana od Was była za free ; ((

  • Mario

    A jeszcze przypomniała mi się jedna kwestia, a mianowicie podczas audycji bardzo często przewijała się myśl, aby "nie rezygnować z bycia sobą na rzecz związku". Powierzchownie na to patrząc - koncept wydaj się być ok. Ale jest pewien haczyk. Otóż co z sytuacjami, gdzie przed wejściem w stały związek mężczyzna/kobieta lubił/a uprawiać niezobowiązujący seks, bo to lubił/a i to było dla niego/niej normalność, czy też bycie sobą. To z tego też ma nie rezygnować?

    Podobne przykłady można mnożyć. Ktoś przed wejściem w związek mógł lubić flirtować z wieloma osobami, ktoś inny kilka razy w tygodniu mógł wychodzić na imprezy i tam poznawać nowe osoby, jeszcze rozrywką dla kogoś innego mogło być picie alkoholu. Nie ma co ukrywać, że byłyby to zachowania nieakceptowalne w związku. Więc jak to się ma do myśli by "nie rezygnować z bycia sobą" ?

    • Adamus

      Jesteśmy albo sobą, albo ze sobą. Wybieraj.

    • Mario

      Gratuluję podejścia, jeśli rezygnujesz z bycia sobą na rzecz związku. Właśnie o tym była audycja.

      Dlatego właśnie chciałbym, aby Michał wypowiedział się w tej kwestii, bo bardzo mnie ona nurtuje. Podany przykład nie wziął się z moich osobistych doświadczeń, tylko czysto hipotetycznie zakładam, że tak może być.

    • Talulah

      Wchodząc w związek nie musisz rezygnować z bycia sobą... Bo jeśli tak się dzieje, to to nie będzie dobry związek. Jeśli ktoś ma naturę flirciarza i imprezowicza i nie zamierza z tego rezygnować, ale jednocześnie chce być z kimś w związku, to po prostu musi znaleźć osobę, która pójdzie na taki układ, będzie jej pasować, że jej/jego partner flirtuje sobie gdzieś w klubie z innymi. Ja w swoim związku czuję, że jestem sobą, mimo że czasem trzeba z pewnych rzeczy rezygnować, iść na kompromisy. Nie może być cały czas "po mojemu".

    • Beata

      Może szacunek do ukochanej osoby jest dla Was obojga ważniejszy niż niezobowiązujący seks. Wtedy ta "niewyżyta" strona zamiast rezygnować ze swoich wartości wybrałaby ważniejsze dla siebie. Nikt by się nie poświęcał. Jest "win-win" :)

  • Iza

    Jak można pobrać tę audycję?

  • Przemek

    Właśnie, czy audycja będzie możliwa do odsłuchania później? Pobrania itp.?
    999Przemek@gmail.com

  • Esma

    jak poradzić sobie w związku, w którym obie osoby mają odmienne religie (jedna chodzi do kościoła i jest katolikiem a druga raczej badaczem pisma świętego). czy uda się to jakoś pogodzić? jeśli tak to w jaki sposób? kompromisy? a co jeśli ten związek na dłuższą metę nie ma szans? bardzo dręczy mnie ten temat. bardzo dobrze dogaduję się z tą osobą i jesteśmy już w długim związku. czuję się szczęśliwa i wiem, że łączy nas prawdziwe uczucie. ale co jeśli kwestia religii stanie nam na drodze?

    • Beata

      To jest jedna z kwestii z którą w tej audycji się nie zgadzam. Kompromisy są zabójcze dla związku. Jeśli mąż chodziłby na piwko z kolegami i miałabym to albo zaakceptować, albo on miałby się zmienić, to byłoby destrukcyjne dla naszej relacji. W takich przypadkach szukamy nadrzędnych wartości, które pomogą nam wyjść z tego "win-win". Co dla nas obojga jest nadrzędną wartością? Może szacunek dla drugiej osoby, o który trudniej po zbyt dużej ilości alkoholu?, może wypoczynek z przyjaciółmi, który wprowadzi świeżość do naszego związku? Można rozważyć wiele kwestii i rozwiązanie samo się znajdzie satysfakcjonujące dla obu stron.

      W przypadku waszego związku ważna jest wiara w jedynego i nieskończonego w swojej dobroci Boga. Czy uważacie że taki Bóg, jeśli ktoś przez całe życie dążył do jego poznania, czytał jego słowo i żył wg przykazań i wyznawanej religii zbawi Protestanta, a Katolika nie, albo na odwrót? Sama mam koleżankę innego wyznania, bardzo wierzącą. Może ten katolik porozmawia z jakiś mądrym księdzem i dojdziecie wspólnie do przekonania że religia Was łączy a nie dzieli.

  • Beata

    Pierwszy raz mam 100% przekonanie, że mówisz o czymś w czym zdecydowanie nie jesteś ekspertem. Radzę iść na dobre warsztaty przedmałżeńskie, bo będą kłopoty. Michale, piszę to szczerze i życzliwie. Radzę również nauczyć się NVC, bo "czuję się olany" lub "czuję się zapomniany" to nie są uczucia.
    Szczęśliwa żona i matka

    • Beata

      A listę lepiej taką:
      Lista:

      "Wytrzymałam w swoim
      małżeństwie tak długo, jak byłam w stanie. Nadszedł jednak taki dzień,
      gdy nie starczyło mi już sił i gdy tylko mój mąż Billy wyjechał do pracy
      – spakowałam rzeczy, zabrałam naszego 14-miesięcznego synka i odeszłam z domu.

      Tamten rok był jedynym, gdy mieszkaliśmy w jednym mieście z moimi
      rodzicami. Prawdopodobnie możliwość ucieczki do taty i mamy uprościła
      moją decyzję odejścia od Billa. Zapłakana i zła siedziałam z mamą w 
      kuchni. Mama trzymała dziecko, ja zaś szlochając usprawiedliwiałam swój
      wyczyn. Mama zrobiła mi filiżankę herbaty i powiedziała, że wraz z tatą
      mi pomogą. Odetchnęłam z ulgą, czując, że są po mojej stronie.

      -
      Zanim jednak zostawisz Billa, musisz coś zrobić, - powiedziała mama, a 
      następnie położyła spać mojego synka, wzięła kartkę i długopis i zrobiła
      pionową linię przez środek kartki.

      Mama poprosiła mnie, abym
      napisała po lewej stronie wszystko, co zrobił Billy, a co spowodowało,
      że nie mogę już z nim żyć. Spojrzałam na podzieloną linią kartkę i 
      myślałam, że po prawej stronie będę musiała wypisać wszystkie zalety
      swojego męża. Byłam pewna, że lista wad będzie znacznie dłuższa, dlatego
      ochoczo złapałam długopis i wypełniłam lewą kolumnę. Nie żałowałam
      atramentu ani papieru. Chciałam jak najszybciej odzwierciedlić na kartce
      wstrętny obraz mojego nieznośnego męża.

      Napisałam w lewej kolumnie:

      Nigdy po sobie nie sprząta.
      Mało kontaktowy (milczek). O wszystkich jego planach i decyzjach dowiaduję się ostatnia.
      Zasypia w trakcie mszy w kościele.
      Wydmuchuje nos i beka przy stole.
      Nigdy nie kupuje mi ładnych prezentów.
      Ubiera się niechlujnie i brzydko.
      Skąpi pieniędzy.
      Leń (nie pomaga mi w domu).

      Lista wypełniła całą kartkę. Miałam już więcej niż potrzeba dowodów na 
      to, że żadna kobieta nie jest w stanie żyć z takich monstrum. Z wielkim
      samozadowoleniem i krzywym uśmiechem spytałam:
      - A teraz, jak sądzę, chcesz, abym napisała po prawej stronie, jakie Billy ma zalety?

      - Nie, - odparła mama. – Wiem dobrze, jakie Billy ma zalety. Po prostu
      proszę cię, abyś w prawej kolumnie wypisała wszystkie swoje reakcje na 
      zachowania Billa. Napisz co TY robisz w odpowiedzi, jak się zachowujesz.

      To było bardzo brutalne i bardzo trudne zadanie – o wiele trudniejsze,
      niż opis dobrych stron mojego męża. Pamiętałam kilka jego zalet i mogłam
      je opisać, ale nigdy nie myślałam o samej sobie. Wiedziałam jednak, że 
      mama się nie odczepi, dopóki nie skończę, zaczęłam więc pisać:

      Obrażałam się, złościłam, krzyczałam irytowałam.
      Było mi wstyd za niego, wstydziłam się być obok.
      Robiłam z siebie ofiarę i męczennika, manipulowałam emocjami i starałam się wzbudzić litość do siebie.
      Chciałam być żoną kogoś innego.
      Nie rozmawiałam z nim (zamykałam się w sobie i karałam Billa milczeniem).
      Uważałam, że jestem dla niego za dobra (że Billy nie jest mnie godny).

      Lista wydawała się nieskończenie długa. Gdy wypełniłam już całą
      kolumnę, mama wzięła kartkę i nożyczki. Następnie przecięła kartkę
      wzdłuż pionowej linii. Lewą kolumnę mama zmięła i wyrzuciła do śmieci, a
      prawą połowę kartkę wręczyła mi i powiedziała:
      - Rebecko, zabierz
      tę listę do domu. Zastanów się dzisiaj nad swoimi zachowaniami. Niech 
      dziecko zostanie u nas na noc. Jeżeli uczciwie zrobisz to, o co cię
      proszę i nadal będziesz chciała odejść od Billa, to tata i ja zrobimy
      wszystko, żeby ci pomóc.

      Zostawiłam rzeczy i syna u rodziców i
      wróciłam do domu. Siedziałam na kanapie ze swoją połówką kartki. Było
      mi ciężko uwierzyć, że tak właśnie wyglądały moje zachowania, gdy nie
      miałam przed oczami spisanych irytujących nawyków męża. Lista wyglądała
      strasznie. Czytałam bez końca spis haniebnych metod, rozwalających
      reakcji i miałkich, niskich zachowań. Spędziłam następne parę godzin,
      prosząc w duchu męża o wybaczenie. Modliłam się o siłę i mądrość, by 
      dokonać tych zmian, których dokonać musiałam. Nie potrafiłam zrozumieć,
      jak to się stało, że zrobiłam z siebie pośmiewisko. Nie umiałam już
      przypomnieć sobie listy grzechów Billa – do tego stopnia była ona
      absurdalna. Na tej liście nie było nic niemoralnego ani strasznego.
      Czyżby moje serce na tyle oślepło i stwardniało, że przestałam zauważać
      fakt posiadania naprawdę dobrego męża – nie doskonałego, ale dobrego?

      Przypomniałam sobie, jak 5 lat temu złożyłam Billowi przysięgę.
      Przysięgałam kochać go w zdrowiu i w chorobie, być z nim w radości i w 
      smutku. Obiecałam to wszystko Billowi w obecności mojej rodziny i 
      przyjaciół. Pomimo złożonej świętej obietnicy, byłam jednak gotowa
      porzucić go dziś rano z powodu tych drobnych, irytujących mnie, czynów.

      Wsiadłam do samochodu i pojechałam z powrotem do moich rodziców. Nie 
      mogłam uwierzyć, że czuję się znakomicie, w odróżnieniu od mojej
      pierwszej wizyty kilka godzin temu. Teraz czułam spokój i wdzięczność.
      Gdy zabierałam syna, przeraziłam się, że o mały włos zmieniłabym
      dramatycznie całe jego życie. Z powodu swojego drobiazgowego czepialstwa
      i przewrażliwienia pozbawiłabym go możliwości codziennego spędzania
      czasu ze wspaniałym ojcem. Naprędce podziękowałam mamie i wyskoczyłam z 
      domu rodziców, żeby zdążyć rozpakować rzeczy przed powrotem Billa".
      Rebeca Serbe.

  • Michale, rewelacyjna audycja!! Bardzo konkretna. Najbardziej podoba mi się koncepcja bycia szczerym w związku. Czasem próbujemy być dobrym dla partnera - w znaczeniu takim, jakim on chce, abyśmy byli, ale to tylko fałszywy obraz nas. Ważna jest ta akceptacja, o której mówisz. Dużo ludzi boi się rozstania - fajnie, że zwracasz uwagę na to, że lepszy zerwany związek, ale w szczerości niż ten, który trwa w fałszu. Spodobała mi się bardzo technika: "komunikuj na bieżąco" i na pewno będę ją stosować. Dziękuję Ci za cenne porady i wnioski :)

  • Bartek

    Bardzo fajna audycja, zabieram dla siebie ćwiczenie i to że wszystko wychodzi tak naprawde odemnie. Niby banalne ale wszystko stawia w zupełnie innym świetle.

  • Weronika

    Świetna audycja p. Michale!

    Bardzo mi się podobała. Ostatnio coś ze mną jest nie tak, gorzej się czuje, częściej się kłócę ze swoim partnerem i nie zauważyłam właśnie, że "nagle" przestałam akceptować samą siebie. Zawsze uważałam to za istotne, ale najwyraźniej zapomniałam o tym. W najbliższym czasie zrobię to ćwiczenie, już jestem ciekawa efektu ;)
    Dziękuję, teraz przynajmniej znam swój obecny problem ;)))

  • J.

    Technika opisana w audycji jest bardzo podobna do 'Retrospective' w metodologii Agile, gdzie w regularnych odstepach czasu zespol ludzi pracujacych razem dla osiagniecia wspolnie wyznaczonych celow spotyka sie i omawia co od ostatniego takiego spotkanie poszlo dobrze, co zle, a co mozna by poprawic.
    Pomimo ze Agile odnosi sie do pracy, to moge tylko powiedziec, ze retrospective w znaczacym stopniu pozwalaja nie tylko oczyszczac atmosfere, ale takze budowac wzajemne zrozumienie i szacunek.
    Poczatki nie sa latwe, ale rezultaty moga zadziwiac. Podejrzewam, ze przeniesione na poziom zwiazku tez moze zrobic wiele dobrego - trzeba jednak czasu i trzeba pamietac o tym, ze w zwiazku tez mamy nasz wspolny cel, ktory sami sobie wyznaczylismy - szczescie.

  • iza

    Michał, bardzo dziękuję za interesującą audycję, przede wszystkim utknęły mi w pamięci słowa, że jeżeli nie cieszymy się z sukcesu drugiego człowieka, to blokujemy tym samym własną podświadomość. Bardzo dziękuję za wszelkie rady i już się nie mogę doczekać ich stosowania !

  • Smejko

    Nie samowita audycja. Dziekuje Michal juz dlugo nie slysalam cos tak prawdziwego. Sproboje wszystko ze by sie udalo ....

  • Marta

    Ciekawa audycja, a przedstawione ćwiczenie zastosować nie tylko w relacjach "romantycznych", ale również w innych relacjach i też może pomóc :)

  • Marta

    Bardzo się cieszę, że znalazłam Pana blog, słucham tej audycji już po raz drugi i za każdym razem odnajduje coś nowego, co jest dla mnie wartościową treścią. Wiedziałam to,że związek powinien opierać się na szczerości i komunikacji ale przenigdy nie zastanawiałam się głębiej co to może oznaczać i ile może dać dla dobra związku. Teraz już wiem, co bardzo mnie cieszy. Uświadomiłam sobie, że na pozór proste rzeczy wymagają od dwojga ludzi ciężkiej pracy , po to aby w efekcie żyć w pełni szczęśliwym i prawdziwym związku. pozdrawiam

  • Av

    Przyznam, że nie byłam pewna, czy wytrwam te 40 minut, ale z każdą chwilą uświadamiałam sobie, że warto. Niby porady oczywiste, ale zaskakująco zmieniające punkt widzenia