Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Jak pozbyć się żalu?

Jak pozbyć się żalu?

W zeszłą niedzielę miałem przyjemność być gościem audycji “Dobronocka” Grażyny Dobroń, która odbywa się co tydzień w radiowej Trójce. Tematem rozmowy było uczucie żalu i sposoby na radzenie sobie z nim w życiu codziennym. Poniżej znajdziesz nagranie audycji i podsumowanie najważniejszych treści.

 

Z Grażyną spotkałem się już około 22:30, co pozwoliło mi wchłonąć przyjazną atmosferę Trójki i porozmawiać z autorką audycji. W trakcie audycji, mimo późnej godziny, pojawiło się kilka ciekawych telefonów od słuchaczy (choć przyznam, że z tematami raczej „ciężkiego” kalibru).

Aby odsłuchać nagrania, przejdź na stronę audycji, a następnie kliknij w ikonę głośnika (tam, gdzie wskazuje strzałka na obrazku poniżej). Audycja trwa 1 godzinę i 36 minut.

Zrzut ekranu 2014-06-10 15.06.01

A poniżej – podsumowanie. Sama esencja!

Czym jest żal?

To uczucie, które pojawia się, gdy myślimy, że nasza sytuacja mogłaby być lepsza, gdybyśmy inaczej postąpili w przeszłości. Wynika z braku akceptacji rzeczywistości taką jaka jest tu i teraz. Uczucie żalu wiąże się z myśleniem typu “moje życie powinno wyglądać inaczej”.

Częstym towarzyszem żalu jest poczucie winy. Osoby, które żałują swoich czynów (lub ich braku) krytykują się za to. To pogłębia destruktywny stan emocjonalny i utrudnia wydostanie się z niego.

Jakie są rodzaje żalu?

1. Żałuję, że coś zrobiłem;
2. Żałuję, że czegoś nie zrobiłem.

Co ciekawe, w perspektywie krótkoterminowej mamy tendencję do żałowanie rzeczy, które zrobiliśmy. Zła decyzja biznesowa, kłótnia z partnerem, zbyt duża ilość pracy.

W perspektywie długoterminowej natomiast zwykle żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy. Podróż marzeń, spędzanie czasu z bliskimi, rozwijanie swoich hobby.

25% to żale dotyczące działania, a 75% to żale dotyczące jego braku.

Jak działa żal?

Żal składa się z dwóch elementów:
1. Decyzja
2. Wyobraźnia

W skrócie – jeśli podejmiesz określoną decyzję, po czym wyobrazisz sobie, że Twoje życie byłoby lepsze, gdybyś zdecydował inaczej – odczujesz żal.

Decyzja

Im bardziej dana sytuacja zależy od Twojej decyzji i im więcej decyzji jest z nią związanych, tym większy będzie żal. Osoba, która spóźni się na lot o 1 godzinę będzie mniej żałowała, niż osoba, która się spóźni o 5 minut. Ta druga wyobrazi sobie całą serię decyzji, które mogła podjąć inaczej – inna trasa na lotnisko, szybsze pakowanie walizki, itp.

Czyli im bliżej jesteś lepszej wersji rzeczywistości, tym większy ból emocjonalny.

Czytałem kiedyś o facecie, który codziennie, przez wiele lat wybierał jeden ulubiony numer, gdy grał w lotto. Pewnego dnia z nieznanych przyczyn wybrał inny – i akurat tego dnia wygrał numer, który wybierał od zawsze. Popełnił samobójstwo…

Co ciekawe, w kulturach, gdzie ludzie mają dużo mniejsze spektrum wyboru, żal nie jest tak powszechnym uczuciem. Im więcej możliwości wyboru tym większa szansa, że będzie Cię dręczyć myśl – “a może powinienem postąpić inaczej?”. W krajach rozwiniętych, gdzie młodzież ma ogromne możliwości rozwoju kariery – żal pojawia się częściej.

Z tego samego powodu częściej żal odczuwają ludzie młodzi, podczas gdy osoby starsze znacznie łatwiej akceptują obecną sytuację i odpuszczają żal.

Wyobraźnia

Gdy jest nam czegoś żal, tworzymy w głowie alternatywną wizję rzeczywistości, w której wszystko poszło po naszej myśli. Trzymamy się tej wizji bardzo mocno a ból powstaje w luce między tym, jak mogło być, a tym, jak jest. Im większa ta luka, tym bardziej boli.

Z perspektywy psychologicznej żal ma 4 etapy:

1. Zaprzeczenie (“to nie mogło się wydarzyć!”);
2. Konsternacja (brak zrozumienia, dlaczego wybrałem tak, a nie inaczej);
3. Chęć ukarania siebie (poczucie winy, które wynika z braku zrozumienia własnego wyboru);
4. Perseweracja (zapętlenie punktów 1 – 3, ciągłe wizualizowanie alternatywnej wersji rzeczywistości).

Ciekawostka – żalu nie odczuwają ludzie, którzy mają uszkodzoną korę oczodołowo-czołową. Bardzo utrudnia im to życie. Żalu nie odczuwają też socjopaci, którzy niejednokrotnie mają na swoim koncie wiele morderstw. Wniosek jest prosty – żal jest nam potrzebny i pełni w naszym życiu ważną funkcję.

Czego żałujemy?

  • 33% ludzi żałuje decyzji związanych z wykształceniem;
  • trochę mniej żałuje wyboru ścieżki kariery, wyboru partnera życiowego czy decyzji związanych z czasem wolnym;
  • mniej niż 3% żalów dotyczy sfery finansowej.

Ciekawostka – jak wpiszemy w języku angielskim w wyszukiwarce Google słowa “żałuję” + “tatuaż”, wyświetli się 11,5 miliona wyników.

Jakiś czas temu napisałem artykuł o Bronnie Ware, pielęgniarce, która spędziła ostatnie miesiące życia z setkami umierających. Na podstawie swoich rozmów napisała książkę, w której wymienia 5 żalów, najczęściej pojawiających się w słowach odchodzących z tego świata osób.
Artykuł: 5 rzeczy, których możesz żałować przed śmiercią.

Jak sobie poradzić z żalem?

Żal nie mówi nam, że źle wypadliśmy. Mówi nam, że stać nas na więcej.

Żal to konstruktywna emocja, jeśli wiemy, jak się z nim obchodzić. Jest nam potrzebny jako informacja, które z naszych pragnień zaniedbujemy.

Badania wskazują, że żal jest najwyżej oceniany spośród wszystkich “negatywnych” emocji. Według badanych żal:

  • motywuje do działań naprawczych (np. do zażegnania konfliktu z ukochaną osobą i zadbania o to, aby konflikt nie powracał);
  • motywuje do zmiany kierunku (jeśli w życiu ciągle robimy rzeczy, których nie chcemy robić);
  • pomaga nam unikać głupich błędów w przyszłości;
  • pozwala nam lepiej zrozumieć siebie i sens naszego życia;
  • wzmacnia naszą zdolność do osiągania pożądanych celów.

Jak więc sobie z nim poradzić?

1. Po pierwsze trzeba zrozumieć, czym on jest, jak działa i po co jest. Ta wiedza jest podstawą, dzięki której mamy odpowiednie podejście do tej emocji. Jeśli przeczytałeś powyższą część tekstu, ten punkt masz z głowy.

2. Następnie warto rozróżnić sytuacje, nad którymi mamy kontrolę i możemy coś z nimi zrobić (np. żal związany z tym, że nigdy nie skoczyłem ze spadochronu) oraz sytuacje, nad którymi nie mamy kontroli (np. śmierć bliskiej nam osoby).

W pierwszym przypadku rozwiązaniem jest wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów i podjęcie działania.

W drugim przypadku drogą do uleczenia jest akceptacja. Więcej w tym temacie: Akceptacja – klucz do pewności siebie

“Trzymaj się z daleka od tego, co mogło się wydarzyć i spójrz na to, co może się wydarzyć.” – Marsha Petrie Sue

3. Z perspektywy nawyków myślowych ważne jest złamanie schematu ciągłej wizualizacji „lepszego” scenariusza.

Ćwiczenie: zamiast wyobrażania sobie jak by to mogło być gdybyś podjął inną decyzję, zacznij wyobrażać sobie to, jak jest właśnie teraz. Wizualizuj swoje życie dokładnie takim, jakie jest dzisiaj.

4. Żal jest emocją, która wynika z wędrówek naszego umysłu w przeszłość lub w przyszłość. Dlatego kolejnym krokiem niech będzie pozostawienie wizualizacji i skupienie swojego umysłu na teraźniejszości. Pomocna może się tutaj okazać terapia oparta na uważności, dzięki której uczymy się ciągłego przywracania siebie do tu i teraz.

Taka praktyka pomaga również nauczyć się akceptacji, która jest podstawą w radzeniu sobie z żalem w sytuacjach bez wyjścia (np. w przypadku śmierci bliskiej nam osoby).

5. Z perspektywy buddyzmu żal jest lekcją. Nauki buddyjskie wskazują, że zamiast wałkowania w głowie alternatywnej wersji rzeczywistości powinniśmy skupić się na odczuwaniu żalu w tu i teraz. Odczuwanie emocji, która jest w naszym ciele, to pierwszy krok do zrozumienia skąd się ona wzięła i po co w nas jest. Gdy odbierzemy lekcje (czyli np. wyciągniemy wnioski i zaplanujemy działanie) żal nas opuszcza.

Z doświadczenia wiem, że takie podejście jest bardzo trafne i w przeciwieństwie do uciekania od destruktywnych emocji (co tylko je pogłębia), ich świadome odczuwanie to klucz do wolności emocjonalnej.

A od emocjonalnej wolności już tylko krok do emocjonalnej inteligencji, która pozwala Ci na radzenie sobie z przykrymi stanami emocjonalnymi i potęgowanie tych dobrych. To jedna z najważniejszych życiowych umiejętności, dlatego stworzyliśmy praktyczny, 15-dniowy kurs Inteligencja emocjonalna. Jedno ćwiczenie coachingowe i jedno nagranie video dziennie pozwalają Ci na wgląd, poznanie, zrozumienie a potem zmianę swoich stanów emocjonalnych.

 

Pamiętaj, że pierwszym krokiem na drodze do uwolnienia się od żalu jest przyznanie się przed sobą do tego, że czegoś żałujemy i zaakceptowanie tego. Dlatego zachęcam – napisz w komentarzach, czego żałujesz (i co zamierzasz z tym zrobić).

Zostaw komentarz

  • Aśka

    Prawidłowy tytuł audycji to „DobrOnocka”. Nie skupiając się jednak na szczegółach, dziękuję za bardzo ciekawe przemyślenia i
    uwagi. Czego osobiście żałuję? Obecnie – rozstania z partnerem półtora roku
    temu. To ja „zerwałam” i może dlatego mój pierwszy etap odczuwania żalu był inny
    od tego przedstawionego w artykule tzn. ja na siłę utwierdzałam się w przekonaniu,
    że dobrze zrobiłam. Potem było już modelowo. Wydaje mi się, że aktualnie
    przeżywam ostatni etap ale staram się „ nie żałować”. Coraz bardziej jestem
    przekonana, że tak się musiało stać, że będąc jeszcze raz na tym samym miejscu
    i z tym samym doświadczeniem, które wówczas posiadałam pewnie zrobiłabym to
    samo oraz, że sporo mnie to nauczyło ( chociażby jak lepiej funkcjonować w
    związku ). Powoli zaprzestaje obwiniać, naprzemiennie, siebie i byłego partnera o to co się stało. Swoją
    wypowiedź tu ( pierwszą zresztą na tym portalu ) traktuję jako kolejny krok w
    oswajaniu tej emocji.

  • Maciej

    Osobiście żałuję ,że nie wykorzystałem tamtych wakacji do samorozwoju i pracy nad swoim projektem,ale zacząłem żałować dopiero kiedy wakacje się skończyły. W tym roku będę walczył z nawykami aby osiągnąć swój cel. ;) Bardzo przydatny artykuł czekam na więcej. Pozdrawiam :)

  • Ela

    Żałuję, że sama nie wybrałam szkoły średniej, tylko zrobili to za mnie moi rodzice. Żałuję, że im się wtedy nie przeciwstawiłam. Tak czy inaczej, mogę teraz powtarzać rok nauki, tylko dlatego, że nie mogłam i chyba jeszcze nie mogę pogodzić się z tym wyborem. I trwa już to dwa lata. Ale spróbuję się z tym pogodzić, choć pewnie już na to za późno.

  • Agnieszka

    Żałuję, że zmarnowałam tyle popołudni, dni na bezproduktywnych zajeciach, zamiast wziąć się do nauki i mieć lepszą sytuację końcoworoczną. Teraz płacę za zaległości, robiąc głupie błędy na sprawdzianach z przedmiotów, od których zależy ilość punktów do rekrutacji.
    Żałuję też, że doprowadziłam się do stanu, gdy stres strasznie przeszkadza i demotywuje, dosłownie wysysa chęć do działania, oraz że mam coraz więcej problemów ze snem.

  • morrisgrey

    W moim przypadku żałuję ostatnich 10 lat :) Gdybym miał świadomość idąc na studia, że o wszystko trzeba walczyć a nie liczyć na szczęście moje życie byłoby wartościowsze. Nie miałem dobrych doradców albo też uważałem się za lepszego od innych. Wszyscy dużo gorsi ode mnie skończyli studia, założyli rodziny a ja nie mam nic. W dodatku ostatnio pozbawiono mnie zdrowia, pracy i mieszkania. Żałuję, że dałem się tak pobić. Pewnie ten los jest konsekwencją moich wszystkich błędów. I jak tu na nowo odnaleźć sens jak tyle się straciło?

    • Gall Anonim

      Żałuję, że dałem pokierować swoją edukacją (szkoła policealna i wybór studiów nie według mojej woli, które po niecałym pół roku przerwałem). Paradoksalnie teraz szkoła policealna (turystyka) może się przydać w połączeniu z tym co aktualnie robię. Nie mam praktyki, ale na obecnym kierunku (technik portów i terminali) już naszczęście tak (ale krótko i długo szukałem). Żałuję zmarnowanych 4 lat życia i braku pracy, prawa jazdy, własnego mieszkania. Zamierzam pogodzić się z tym, nadrobić co trzeba nadrobić, ale powoli, bo naraz nie ogarnę (dyslektyzm i dysgrafia, zniechęcenie sobą i czasem nawet życiem). Żałuję, że mam już 24 lata, ciągle nie ufam sobie, nie wiem co robić, czy dam radę w Polsce, a za granicę nie chcę jeszcze wyjeźdźać.
      PROSZE NIE WYSYŁAĆ INFORMACJI NA MAILA. SKRZYNKA BYWA KONTROLOWANA… CHCĄĆ MI POMÓĆ W TEN SPOSÓB DOŁOŻYSZ MI TYLKO ZMARTWIENIA.
      P.S. PRZESYŁAM WYRAZY UZNANIA DLA AUTORA PORTALU.

  • Dagmara

    Ja mam ogólnie problem z żalem, za każdym razem kiedy coś się psuje, kiedy coś idzie nie po mojej mysli, jakieś plany nie wypalają nie umiem sobie z tym poradzić, wściekam się, a wściekłość tą wzbudza we mnie właśnie poczucie żalu.

  • Gregorius

    Tak na gorąco mogę powiedzieć, że żałuję swojej biernej postawy na zajęciach na uczelni, Brakuje mi odwagi żeby się odezwać, więc siedzę cicho jak mysz pod miotłą i mam wrażenie, że marnuję swój czas. Najgorsze jest to, że powielam schemat z liceum i poprzednich etapów edukacji, a żal jaki mi towarzyszy jest ten sam, cały czas sobie wyobrażam kim mógłbym być i co mógłbym osiągnąć gdybym zebrałbym się na odwagę. Chcę w końcu wyjść z tego schematu i małymi kroczkami przełamywać ten lęk do wystąpień publicznych.

  • Malwina

    Ja zaluje ze sie nie zabezpieczylam i zaszlam w niechciana ciaze…Jestem w dobrej sytuacji finansowej i jestem z facetem na ktorym mi zalezy ale Dopiero co zaczelam studia,mialam tyle pomyslow,planow na siebie.Bardzo tez cenilam sobie wolnosc,zycie studenckie,spontany,imprezy,jestem ogolnie bardzo towarzyska i rozrywkowa osoba.Teraz wiem,ze wszystko sie zmieni…Nie bede juz wolnym czlowiekiem,nie bede mogla wyjsc sobie gdzie chce i kiedy chce bo bede miala dziecko pod opieka…Nie czuje sie na to gotowa;( Caly czas wyobrazam sobie jak bylabym teraz szczesliwa gdyby nie ciaza… Wakacje,imprezy,wolnosc,zyc nie umierac…Pewnie wiele osob uzna mnie za pusta i prymitywna osobe i moze tak wlansnie jest ale pisze to co czuje…Mam nadzieje ze jakos uda mi sie zaakceptowac moja sytuacje stosujac sie do rad Michala. J

    • Anita

      Droga Malwino ..Myśle, że nie jestes odosobniona w swoich odczuciach . Kiedys też takie miałam i moja sytuacja była bardzo podobna do tej która Ty opisujesz ale .. uwierz że narazie jesteś po prostu nieświadoma tego co piszesz .. Wybacz za moją bezpośredniość ale wiem co mówie .. Dziecko to najwspanialszy dar jaki możemy otrzymac dający tyle radości , że nawet nie masz pojęcia . Czasami wydaje sie , że burzy nasze plany ale tak naprawde tylko nam sie tak wydaje bo powstają nowe , czesto lepsze .. choć czasami bywa ciężko ..Miałam nascie lat jak zaszłam w ciąże i wydawało mi sie , że świat sie wali ale patrząc na to z perspektywy czasu nie zmieniła bym NICZEGO . Ostatnio przez ciężka chorobe prawie nie straciłam swojej córki .To był ból którego nie da sie opisać .. Ciesz się że pewnego dnia usłyszysz – kocham cie mamusiu
      – bo takich słow niczym nie da sie zastapić .. GŁOWA DO GÓRY :-))) Pozdrawiam Cie goraco :-)

    • żuki

      Niestety, ja się z tym nie zgodzę. Jestem w podobnej sytuacji co Malwina (mąż, mieszkanie, nie najgorsza sytuacja finansowa, stabilna praca, którą lubię) tylko, że dziecko jest już od dwóch lat na tym świecie i od dwóch lat nie mogę się pogodzić z tym, że dopuściłam do tego, że się urodziło. Przez to, że on jest jestem ciągle niewyspana, nie mam energii na nic a tle bym zrobiła, ciągle choruje, więc na basen nie pójdę zresztą z nim to tylko w brodziku, popływać nie ma jak. Imprezy? Od czasu do czasu jak babcia może przygarnąć i to też 2h maks, bo potem padam, jeden drink i czuję się jak po flaszce wódki. Praca? Ciągle dziecko choruje, żłobek odpada, babcia nie zawsze może, zostaje zwolnienie. Wyjazdy? Tak, ale tylko samochodem i drogo bo już za dziecko w jego wieku trzeba płacić, a będzie jeszcze drożej. Zresztą wyjedz i się rozchoruje. Plany wyjazdów? Ostatnio zachorował więc nie wyjechaliśmy. Studia? Zaczęłam, tylko co z tego jak nie skończyłam, bo zajęcia w jakiś chorych godzinach, że ani dziecka do żłobka zawieść, ani nic z tym zrobić… A kocham cię mamo, można sobie wsadzić w tyłek, przy tylu rozczarowaniach.
      Nie kolorujcie rzeczywistości.

    • Anita

      Wybacz ale w życiu czasami są wazniejsze sprawy o pieniędzy , zabaw czy sukcesu zawodowego. Dla mnie sukcesem jest to że moje dziecko mnie kocha …Nie wiem czy Ty usłyszysz kiedykolwiek takie słowa ..To co dajemy innym dzisiaj kiedyś do nas powróci .Jeśli Ty nie okazesz swemu dziecku miłości pewnego dnia zostaniesz sama jak palec . Wiem to na pewno .Na Twoje nieszczęście . Też kiedys byłas dzieckiem . Nie zapominaj o tym .

    • endit

      A skąd wiesz, czy nie będzie bardziej szczęśliwa niż teraz gdy się musi męczyć z dzieckiem?

  • Karolina

    Jedyny żal, jaki mi na obecnym etapie życia towarzyszy to fakt, że zaczęłam rozwijać się tak późno. Czytające ten artykuł złapałam się na tym, iż dosyć często wizualizuję sobie „co by było, gdybym”: zaczęła trenować nie pór roku temu a już od małego? Zmieniła szkołę, która „w spadku” pozostawiła mi całą masę kompleksów? Nie była kiedyś tak nieśmiała? itp. itd.

    Z perspektywy czasu widzę, że skoro nie podjęłam pewnych działań, lub podjęłam je niefortunnie, to tak właśnie miało być!
    Niebagatelną rolę odgrywa tu wiedza, jaką nabyłam w procesie rozwoju osobistego z Michałem.

    Teraz, z odbudowanym na nowo światopoglądem, po prostu mówię sobie – „rąbnęło? To rąbnęło! Nie wracamy do tematu!” (rzecz jasna nie wracamy dopiero wtedy, gdy wszystkie wnioski zostaną wyciągnięte, a plan działania będzie spokojnie spoczywał na karteczce przede mną).

    Tym sposobem maleńkimi kroczkami zbliżam się do stanu „psychiki nie do zajechania”, jak żartobliwie ujmują to moi znajomi :)

    I tego wszystkim Wam gorąco życzę ^^

  • Karminowa

    A ja żałuję, że przez 17 lat słuchałam tylko 1 osoby- mojego byłego już faceta. Zostałam teraz z NICZYM. Nie mam rodziny, upragnionego dziecka, poczucia własnej wartości. Żyłam jego życiem i jego problemami i radościami. Teraz zaczynam od nowa. I mam na to ochotę, choć mi ciężko. Mam wiarę, że uda mi się żyć wreszcie po swojemu :)

    • Sebastian Gutt

      dasz radę :)

    • Żołądek

      IKHAKIMA jak to mówią w jakimś plemieniu

  • Ola

    Żałuję, że za bardzo przyzwyczaiłam się do faceta, z którym mi nie wyszło (ja zakończyłam ten krótki związek, ale to jemu przestało zależeć wcześniej i zaczął robić rzeczy, które mnie raniły). Jednak teraz bardzo mi go brakuje, bo mimo tego, że pod koniec było źle to nigdy nie przeżyłam tylu wspaniałych chwil z żadnym ze swoich wcześniejszych partnerów (mam dwadzieścia lat) i nie sądziłam, że związek może wyglądać tak świetnie. Żałuję, że się do tego przyzwyczaiłam i żałuję, że uzależniłam swoje dobre samopoczucie od spotkań z nim. Za bardzo się zatraciłam, chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, że go kocham. Teraz wiem, że najprawdopodobniej już się nie zobaczymy i świadomość tego mnie dobija. Zastanawiam się, czy gdybym tego nie skończyła, tylko poczekała dłużej (aż minie sesja, którą jest bardzo zaafaerowany i jak twierdzi nie ma czasu na nic innego) i nie brała tak do siebie jego zachowania, to może wszystko by wróciło do normy, stres by opadł i mielibyśmy więcej czasu aby się widywać i rozmawiać. Najgorsze jest to, że mam przed sobą wizję samotnego długiego lata, naprawdę nie mam nawet siły żeby zaplanować coś fajnego, wydaje mi się, że już nigdy nie poczuję się tak doceniona, jak czułam się z nim. Sądzę, że to dlatego, że nie potrafiłam nacisnąć hamulca i bardziej skupić się na sobie w czasie, kiedy się spotykaliśmy. Wiem, że mam lekcję na przyszłość, ale jednocześnie mam wrażenie, że nic równie fajnego już mnie nie czeka i to mnie boli. Bardzo chciałabym być z kimś takim jak on (właściwie to z nim, ale możliwości powrotu już niestety nie mam), ale to niemożliwe. Wiem, że biadolę jakbym stała nad grobem, ale żal nie daje mi spokoju kiedy jestem sama, gdy jestem z kimś czuję się bardziej bezpieczna.

    • Schrodinger

      Problem w tym, że obarczyłaś go winą za wasze rozstanie w momencie kiedy skupił się na sobie w ciężkim czasie dla każdego studenta. Stwierdzenie, że przestało mu zależeć, nie koniecznie jest adekwatne w tym przypadku, ponieważ jego zachowanie mogło być związane własnie z faktem potrzeby skupienia się na sobie. Jak sama napisałaś „sesja, którą jest bardzo zaafaerowany i jak twierdzi nie ma czasu na nic innego” jest odpowiednim tego przykładem. Pamiętaj, że żyje się raz, a w końcu najbardziej żałuje się słów niewypowiedzianych. Może porozmawiaj z nim jeszcze raz ? Zawsze warto próbować. Nikt nigdy nie będzie się domyślał co miałaś na myśli. Wyraź co czujesz i zobacz jak się życie dalej potoczy ;)

    • Andzia

      Droga Olu. Kilka lat temu moja córke zostawił facet który był całym jej światem . Miała wtedy 23 lata i myślała,że skończyło sie w jej życiu wszystko co najlepsze i …bardzo sie myliła . Zrozumiała to po jakims czasie kiedy poznała kogoś komu naprawde zależy na tym zwiazku . To nie istotne kto zerwał . Kiedy ludzie się kochają zrobia wszystko aby być razem,ale to musi działać w obie strony . Czasami warto sprubować wyciagnąć reke ale trzeba do tego podejśc bez emocji obiektywnie oceniając sytuacje czy warto. Udany związek to praca obojga bo tylko wtedy moze taki być . To nie twoja wina że tak sie stało.To była najlepsza dla ciebie decyzja w danym momencie . Uwierz ze czas jest najlepszym doradca dlatego daj go sobie jak najwiecej . Ciesz sie zyciem,ciesz sie z drobiazgów bo z nich składa sie kazdy nasz dzień .Poznawaj ludzi, nabywaj wiedzę w dziedzinie która cie interesuje . Jestes w takim wieku że możesz wszystko zaczynac na nowo . Goraco cie pozdrawiam i zycze powodzenia :-))

  • ta, co poszukuje

    Żałuję:
    – że tak późno zabrałam się za naukę języków,
    – że nie wiem kiedy przytyłam ładnych parenaście kilo,
    – że dopiero teraz zrzoumiałam jak fajnie się czuję gdy jem zdrwo i ćwiczę codziennie,
    – że non stop oglądam się na innich, i swoją bierność tłumaczę, że nie mogę wziąć się do działania bo inni czego innego ode mnie oczekują

  • Arek

    Mam 20 lat, jestem mlody i niczego nie zaluje, robiac lub nie robiac niektorych rzeczy w przeszlosci nie bylem ich swiadomy i jedyne co moge zrobic to nie popelniac znowu tych samych bledow. Czytajac ten artykol naczucylem sie wartosciowych rzeczy i dotarlo to do mojej swiadomosci. To nie ma znaczenia czy jestem dumny z swojej przeszlosci czy zaluje kazdego swojego wyboru poniewaz przeszlosc jest martwa, nie ma jej, jestem tu i teraz i mam to co mam i patrze w przyszlosc. Przeciez nikt nie robi zlych lub glupich decyzji swiadomie wiec jak mam miec zal do siebie za zrobienie czegos czego nie bylem swiadomy?

    • ktos

      chce od nowa zaczac tak myslec i podchodzic do zycia – mam powazny problem ale nie potrafie go rozwiazac

  • Mariusz

    Ja mam do siebie żal, bo ponad rok temu – zamiast żyć, tak jak chciałem żyć naprawdę, medytować i programować swoją podświadomość na to że jestem zdrowy, to olałem to wszystko i marnowałem czas na rzeczy, których nawet nie pamiętam. A teraz mam jakąś chorobę, przez którą widzę w oczach jakieś pasożyty, podejrzewałem i podejrzewam ciągle że to Toksokaroza, którą mogłem się gdzieś zarazić… Mam żal do siebie praktycznie codziennie, bo wszystko mogło wyglądać inaczej o 180 stopni. I mam do siebie żal że tak mało rozmawiałem z Bogiem, bo mogłem się jeszcze od Niego dużo nauczyć. Teraz zamierzam zmienić swoje życie tak bardzo, jak to tylko (nie)możliwe, dużo ostatnio się uczę o samouzdrowieniach i programu podświadomości – zamierzam zacząć się leczyć zaczynając od umysłu i ducha i robić rzeczy, które chciałem robić (np. zagadywać do nowych osób, od roku się próbuję odważyć). A wizytę u okulisty mam dopiero w połowie wakacji. Więc muszę „przejąć ster” swojego życia. Pozdrawiam Was, nie marnujcie czasu, bo może nadejść dzień, w którym będziecie o wiele bardziej cierpieli. Działajcie i cieszcie się drogą!

    • Ewa

      te czarne plamki ,ktore widzisz to nie sa zadne pasozyty tylko zgestnienie czesci „zelowej” soczewki. Mam to samo (jak zreszta wiele osob) tez mnie to niepokoilo i bedac u okulisty pytalam sie o to. Uspokoil mnie ,ze to tylko takie miejscowe „zageszczenia” w oku (tak jak w kisielu)-nic groznego i z wiekiem tak sie dzieje. TO NIE SA PASOZYTY. :)….

    • Mariusz

      Tylko że to nie są właśnie jakieś męty czy coś innego, normalnie jak patrzę to widzę takie ciemne rozmazane kształty, ale jak zmrużę oczy i się przyjrzę patrząc na białe tło – to już nie widzę rozmazanych kształtów, tylko dokładnie widzę jakieś „glizdy” zbudowane z takich pierścieni, są różnie pozawijane lub proste… Więc myślę że to niestety jakieś pasożyty…

    • Anita

      Mariusz . Odezwij sie . Mam cos co może Ci pomóc .. taanitaa@gmail.com

  • Awe

    Gość..a ja żałuję że 30 lat temu wyszłam za mąż za faceta z ktorym zaszłam w ciążę, tydzień przed ślubem poroniłam i nie potrafiłam odwołac ślubu i wesela bo wszystko było załatwione już…..

  • Iza

    mam wielki żal do mojego byłego że mnie zostawił dla innej… dla niego probowalam sie zmienic, schudnąć, bardziej o siebie zadbać by mu się bardziej przypodobac… ale to wciaz bylo za mało, wiem że zwiazki na odległość są ciezkie a w tym przypadku wlasnie on taki byl ale winie siebie za to że może za mało zrobiłam że on odszedł i mnie zostawił… przez to probowałam sobie coś zrobić… lekarze podejrzewają u mnie anoreksje, a on o niczym nie wie bo nawet nie dał mi szansy na rozmowę… w sumie staram sie juz o nim nie myslec ale to ciezkie i trudne dla mnie jak narazie, probuje skupic sie na sobie i swoim zdrowiu ale te mysli wciąż kłebią mi się w głowie i nie mam siły już tym walczyć

    • Tadzik

      on moze załuje tak samo mimo ze odszedl do innej..

  • Lea

    Żałuję, że nie potrafię pozbyć się żalu do rodziców, tego, że uczucia odzywające się na dźwięk słowa „dzieciństwo” to smutek i samotność. Żałuję, że przyjęłam postawę buntu: aby nie podlegać ciągłej krytyce i ocenie przyjęłam prostą zasadę – „nie grasz, więc nie przegrywasz”… Żałuję, że nie potrafiłam zerwać tej relacji płacąc za każdą świąteczną, czy imieninową wizytę silnym stresem, pozwalałam się traktować jak to „najgorsze, nic nie warte dziewuszysko, od którego wszyscy są lepsi”. Żałuję, że nie potrafiłam zdjąć smyczy, pozwoliłam wpędzać się w poczucie winy i dawać sobą manipulować, że słuchałam „dobrych rad”. Żałuję, że tworzyłam toksyczne związki, które charakteryzował alkohol, brak szacunku i zasad. Cieszę, się że po dwudziestu latach zaczęły otwierać mi się oczy…
    Najważniejszą lekcją, było to, że uwierzyłam człowiekowi udającemu przyjaciela, przyjęłam jego zasady gry: zgodziłam się na upokorzenia, przemoc psychiczną, a w końcu fizyczną – w ciągu kilku miesięcy dostałam w skondensowanej postaci ładunek emocji i relacji poprzednich lat. Zobaczyłam, że tego wszystkiego nie chcę. Żałuję, że nie odcięłam się od matki kiedy odmówiła mi pomocy, że chciałam naprawiać te relacje, zachować pozory „porządnej rodziny” podczas gdy cały czas byłam poza jej marginesem, izolowana, mogąca liczyć tylko na ewentualne akty łaski. Żałuję, że teraz, kiedy stanęłam na nogach, znalazłam pomoc, miłość i akceptację wciąż nie potrafię odciąć się: teraz weszłam w rolę tej która „w końcu zasłużyła”, chociaż sama nie stanowię wartości, ale świecę blaskiem zaakceptowanego przez moją rodzinę partnera, teraz dostaję wsparcie o które nie proszę. Żałuję, że tak późno dostrzegłam patologię całej sytuacji, że smutek dopada mnie w najmniej odpowiednich momentach, potrafi skutecznie odciągać od rzeczywistości, przeszkadza się cieszyć tym co jest obecnie.

    Co zamierzam z tym żalem zrobić? Najpierw chyba zrozumieć dlaczego powraca. Dotkniesz jednej struny, odzywają się też inne, kolejne… Stosowałam różne techniki rozstawania się z przeszłością: pożegnania, Twoją Michale z pozostawianiem na torach podczas gdy jadę pociągiem, wybaczenie, czy wdzięczność za to co się wydarzyło, a pozwoliło mi znaleźć się w tym miejscu w którym teraz jestem. Nie snuję domysłów „co by było gdyby”, chcę wierzyć, że wszystko było potrzebne, że będę potrafiła wyciągnąć wszystkie nauki z danych mi lekcji.
    Co zyskuję? Coraz większy spokój, dystans do siebie. Pracuję nad pozbyciem
    się „syndromu pomocnika”, wzmocnieniem wiary w siebie i swoje możliwości, odczuwaniem radości. Pozwalam sobie na błędy. Nie szarpię się z życiem – robię plany, małe kroki i staram się je realizować. Być tu i teraz. Chcę patrzeć za siebie nie po to, żeby żałować czegoś – chcę widzieć rzeczy, które udało mi się zmienić, osiągnąć.
    Jeszcze nie umiem poradzić sobie z relacjami rodzinnymi, nie wiem jak je
    uporządkować. Jestem pewna, że uda mi się kiedyś do końca zaakceptować to co było, drobne zdarzenia przestaną przywoływać wspomnienia i skutecznie pożegnam żal…

  • Sylwia

    Żałuję bardzo, że po ślubie nie wyprowadziłam się z mężem do osobnego mieszkania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Teraz małżeństwo rozpadło się, każdy z członków rodziny poszedł własną drogą,ja niestety zostałam w tym miejscu,które jest dla mnie toksycznie wyniszczające. Co mogę zrobić? Wynająć mieszkanie? Co jest przeszkodą? Finanse! I koło się zamyka.

    • ewa.mil

      podobnie jak Ty byłam w takim samym „kole”, które wydawało mi się, że jest zamkniętym. Uwierz, że nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Nie możesz zbyt długo pielęgnować żalu w sobie, on musi być uświadomiony i ma stać się konstruktywny. W tamtym momencie szukałam rozwiązania takiego, by połączyć prace z mieszkaniem u pracodawcy, opieka, sprzątanie domu. To był najlepszy pomysł na rozwiązanie problemu mieszkania. Życze powodzenia.

  • Wasza Koleżanka :)

    Żałuję, że nie zostałam na Wyspach, że brak mi sił na to, by spotkać się z pozostawionymi tam ukochanymi osobami. Szkoda, że wciąż nie potrafię żyć własnym życiem i za bardzo przejmuję się zostawienia samej sobie rodziny tutaj, na miejscu. Może w końcu dojrzeję do tego, by samemu zadecydować, co faktycznie chcę i będę robiła za kilka lat. Trzymajcie kciuki :)

  • Irena Barańska

    Mam to samo mam lęk przed występowaniem publicznym i tak samo chcę przełamać małymi kroczkami to uczucie i tak samo mam żal co bym mogła osiągąć gdy bym miała więcej odwagi często mam pogadanki z dziećmi z racji zawodu pielęgniarka szkolna ale gorzej jest z audytorium dorosłym

  • Ewax

    Żałuje, że spędzam bezproduktywnie czas wolny, choć wiem jak niszczące jest dla mnie takie działanie. Żałuję, że w czasach szkolnych całkowicie zamknęłam się w sobie tym samym uniemożliwiając sobie prawidłowy rozwój emocjonalny. Żałuje, że byłam naiwna, słaba, „bez kręgosłupa”, bez „charakteru”. Żałuje, że dałam się wykorzystać rzekomym przyjaciołom. Żałuje, że zawsze bałam się wygłosić własne zdanie. Żałuje,że mam tak niskie poczucie własnej wartości.Żałuje, że nie dbałam o siebie. Żałuje, że za wszelką cenę starałam się tworzyć i podtrzymywać wizerunek dobrej i grzecznej. Żałuję, niedobrej i niszczącej potrzeby zauważenia i akceptacji. Żałuję, że wyrobiłam sobie nieprawdziwy obraz rzeczywistości i miłości. Żałuje, że przez 2 lata studiów pokpiłam sprawę i nie uczyłam się na miarę swoich możliwości. Żałuję, że nie wyznałam swoich uczuć chłopakowi, w którym byłam zakochana. Żałuję, że się bałam. Żałuje, że strach owładnął moim życiem. Żałuje chorobliwej nieufności.Żałuje krzywd, które kiedyś wyrządziłam innym ludziom.

    Wiem, że powoli, małymi kroczkami uda mi się osiągnąć równowagę i spokój. Najważniejsze by zacząć działać. Ta mała spowiedź jest dobrym początkiem, choć niektóre moje żałości mogą wydawać się dziwne.

  • Zuzianni

    Żałuję, że pół roku temu założyłam firmę z mężczyzną któremu ufałam, który wykorzystał mój pomysł i moją wiedzę a potem sprawił że musiałam odejść zostawiając mu wszystko. Mam już 26 lat i nie wiem czy uda mi się jeszcze stanąć na nogi z nowym pomysłem. Bardzo żałuję że bałam się realizować swoje marzenia sama a on na tym skorzystał.

  • Bety

    Kolej na mnie:) W marcu tego roku zdobyłam uprawnienia instruktora fitness. Spełniło się jedno z moich marzeń:) Od zawsze żyję sportem i nie umiałabym zrezygnować z treningów. Do tej pory nie odważyłam się zacząć szukać pracy w zawodzie, boje się że nie jestem wystarczająco dobra, że jednak się nie nadaje, że się nie prezentuje odpowiednio dobrze jak na instruktora. Boję się, że ktoś powie TAK i da mi pracę:) Mam żal, że ciągle siedzę w sprzedaży, której nie lubię i nie mam do niej siły. Ale strach i brak wiary w siebie jest silniejszy.

  • Lena

    Żałuję że zgodziłam się zamieszkać z teściami, zrobiłam to z miłości do męża, któremu zależało na wspólnym mieszkaniu w wielopokoleniowym domu. Jestem nieszczęśliwa, nie chcę żyć w pojedynkę, chcę żyć z mężem i dziećmi ale w Naszym miejscu. Gdybym postawiła ultimatum przed ślubem byłabym teraz w innym, lepszym miejscu. Usłyszałam kiedyś, że wiedziałam na co się decyduję. Jestem w pułapce.

    • papa

      Nigdy nie dołączałem do żadnej dyskusji, żadnego forum. Uważałem to za stratę czasu. Los trochę dopiekł i chcè wyrzucić trochę z siebie… Czego żałuję, że dwadzieścia parę lat temu nie wybrałem samodzielnego mieszkania ze swoją rodziną, że kazaliśmy swojej żonie być twardą kiedy walczyła z nowotworem, że ja udawałem twardego, że nie potrafiłem okazać jej współczucia i jej pocieszyć, że nie radząc sobie z tym problemem uciekłem w pracę, że nie chciałem Jej obarczać swoimi problemami , a ona mnie swoimi, że tak bardzo się oddalliśmy od siebie , że końca przepaści nie widać, że w przypływie nieradzenia sobie z samym sobą związałem się na kilka miesięcy emocjonalnie z inną kobietą, że zdradziłem swoją żonę myślą mową a najbardziej zaniedbaniami, że nie rozumiałem tego co do mnie mówi, że słuchałem nie rozumiejąc, że….., że teraz stoję nad przepaścią, której dna nie widać. Stoję nawet nie na jednej nodze tylko na małym palcu lewej nogi….. Żałuję że nie mam odwagi…

  • w…

    Witam!

    Ja tak naprawdę żałuje tego że nigdy nie byłem sobą: po za swoim
    domem. W domu mogę być sobą, znam to miejsce i tu jestem bezpieczny.
    Jakkolwiek to brzmi. Odkąd beztroskie dzieciństwo skończyło się w pierwszej połowie podstawówki, a etap zbuntowanego nastolatka padł śmiercią naturalną (gdy burza ucichła). Zacząłem zastanawiać się nad swoimi poczynaniami – skupiając się głównie na negatywnych momentach życia.
    Utrwaliłem w sobie przekonanie że to ze mną coś jest nie tak.
    Nic nie idzie po mojej myśli, nic się nie udaje to moja wina! Przecież mogłem inaczej postąpić! Wpadłem w zamknięte koło. Żal za wszystkie podjęte decyzje, a ze te niepodjęte jeszcze większy! …
    „Żal nie mówi nam, że źle wypadliśmy. Mówi nam że STAĆ NAS NA WIĘCEJ!”.
    To bardzo mądre słowa i lekcja – po tym stwierdzeniu spojrzałem na wszystko z bardziej pozytywnego dystansu :)!

    POZDRAWIAM.

  • Rona

    :)

  • Monika

    Ja bardzo żałuje, że dopiero teraz wybralam kierunek studiow. Wcześniej mialam w glowie co innego. I w koncu na te studia nie poszlam. Chodze na technika uslug kosmetycznych. Interesuje mnie kosmetyka, ale to chyba nie to co chce robic w zyciu. Teraz zdecydowalam sie na Gospodarke Przestrzenna, ale jest juz za pozno. Wspominam przeszlosc, ze moglabym byc teraz na studiach gdybym kilka miesiecy temu odnalazla ten kierunek. A teraz robie tego technika, pracy tez nie moge znalezc. Bardzo chcialabym cofnac czas, ale sie nie da.

  • Karo

    Jestem tu pierwszy raz. Przeczytalam wszystkie komentarze o dalo mi to duzo do myslenia. Jak widac jest wiele innych ludzi ktorzy zaluja wielu rzeczy w swoim zyciu.
    Czego ja zaluje? Mam do siebie zal z powodu niedowartosciowania samej siebie, mimowolnego zadowalania rodzicow dla swietego spokoju, nie zycia wlasnym zyciem.
    Walczr z syndromem pomagania juz od lat: wszyscy cyzegos potrzebuja wiec biegne bez rozwazenia konsekwencji jakie to ma na moje zycie. Oczywiscie w druga strone jest tylko pare osob ktore ta postawe odwzajemnia. Toksyczne zwiazki, ktore mimo mojego 100% wsparcia sie nie ukladaja i na koncu to ja jestem ta zla, nic nie znaczaca ktora sie do niczego nie nadaje. Kolejne lekcje mnie niczego nie ucza. Pod pryzmatem potrzeby milosci zgadzam sie i toleruje rzeczy ktorych nigdy nie powinnam byla. Brak mi odwagi na zmiany, brak mi wiary ze sama tez potrafie brak mi swiadomosci ze bez niego tez jest ok i jakos to bedzie..

  • Osia

    Najbardziej żałuję kiedy mój syn w wieku 12 lat został odtrącony przez swojego ojca, ja nic z tym nie zrobiłam.A właściwie zbyt mało bo próbowałam. Myslę że byłam z mężem przez wzgląd na dzieci i finanse ponieważ nie miałam stałej pracy. Przez to,syn nasz, teraz jest w głębi duszy bardzo samotny, nie rozmawia ze swoją siostrą, ze swoim ojcem od 10 lat. Wyprowadził sie z domu w wieku 20 lat.Na szczęście ma cudowną, mądrą dziewczynę,razem mieszkają w innym mieście,I mam nadzieję że będą razem szczęśliwi.Choć czasami w to wątpię bo przez nas, nasz syn jest „chłodny”i obawiam się czy w ogóle potrafi kochać… a jego dziewczyna wręcz odwrotnie, ma cudownie ciepłą kochającą rodzinę.Rozmawiają ze sobą przez telefon codziennie… Kiedy dzwonię do syna, rozmawia ze mną raczej”służbowo”, ale jestem jedyną osobą z naszej rodziny, z którą rozmawia.Teraz kiedy rozeszłam się z mężem i dostałam pracę na stałę, jak na ironię zaczęłam miec poważne problemy ze zdrowiem, zostałam sama, bez nikogo… (córka studiuje w innym mieście,w tym samym gdzie mieszka jej brat) I tak myslę że jak mnie zabraknie to syn już nikogo nie będzie miał. Tego najbardziej żałuję,tego jak wychowałam, wychowaliśmy z mężem, swoje dzieci, że nie potrafią okazywać sobie miłości, chociaż między sobą, między bratem a siostrą… ale czasu niestety cofnąć nie można…żałuję, żałuję

  • marchew

    Żałuję, że nie dałam szansy pewnemu chłopakowi, że nie zauważyłam jak bardzo mu zależy, że nie dałam możliwości zmiany tylko obserwowałam i stwierdziłam że jeśli tak jest teraz to będzie zawsze. Otóż okazało się, że po prostu potrzebował informacji czego ktoś oczekuje. Jest teraz szczęśliwy z inna dziewczyną a mnie dobijają kolejne porażki związkowe. Wyciągnęłam już z tej sytuacji wnioski. Nie powtórzyłam błędu. Dałam szansę innym osobom. Postępuję inaczej. Niestety wciąż wracam myślami to tego że mogłabym być z nim szczęśliwa, do momentów które pokazywały jak bardzo jesteśmy do siebie podobni itp.. Mam z nim sporadyczny kontakt i wiem że jest szczęśliwy. Niestety w moim przypadku jest inaczej. Nie kipię z radości. :(
    Nie wiem jeszcze jak sobie z tym poradzić. Może ktoś zna metodę?

  • Paweł

    Żałuję, że w czasach młodości nie miałem „jaj”, żeby prowadzić życie towarzyskie takie jakie chciałem, że nie miałem więcej dziewczyn i przyjaciół, żeby dziś być mądrzejszym i nie zastanawiać się na każdym kroku czy to co jest teraz jest tym czym chce, czy może czeka mnie coś innego lepszego? Żyję dziś we wspaniałym związku ze wspaniałą dziewczyną, ale moje myśli zamiast skupić się na pozytywnych jego aspektach zajmują się tymi złymi, które się na dodatek zapętlają i mnie niszczą. Do tego ranię przy tym swoją dziewczynę i nie czuję kompletnie nic, jakbym był jakimś drągiem bez duszy. Żałuję tego, że kiedy był czas na rozwiązanie niedomówień, podejrzeń i wątpliwości ogarniał mnie strach, złość i smutek, które wygrywają do dziś i nie dadzą mi wyrzucić z siebie tego co mi ciąży na sercu. Co zrobię z tym? Jeśli mi się uda to mam nadzieję, że uda mi się nauczyć doceniać rzeczy dnia codziennego, pozytywne pielęgnować a negatywne odrzucać i wyciągać z nich wnioski. Na pewno muszę też o wszystkim porozmawiać z drugą połówką, ale to raczej daleka przyszłość, bo nie daję rady.

  • Inata Shinjitsu

    Witam.
    Do niedawna nie odczuwałam żalu, a przynajmniej nie w takich :ilościach:. To, czego żałuję, to złego wyrobu partnera i tego, że zostawiłam przez to osobę, na której naprawdę mi zależało i nadal zależy. Ja i ten znajomy byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, choć nigdy się nie spotkaliśmy. Rozmowy i sms – to był nasz kontakt, a mimo to zakochałam się, a raczej pokochałam go. Co prawda, nie mam stuprocentowej pewności, że mnie nie okłamywał, ale.. podświadomie wierzę, że mówił mi prawdę. Gdy się zwierzał i opowiadał o sobie. Przyjaźniliśmy się całkiem spory kawał czasu, a ja chciałam czegoś więcej. Niestety dzieliła nas odległość i wiedziałam, że nic z tego nie będzie. I on też. Znalazłam więc kogoś, kto był gotowy być ze mną ot tak, a nie tylko się przyjaźnić i to na odległość. Niestety, w wyniku mojego związku, przyjaźń z czasem się zerwała… Miałam do wyboru zostawić partnera i nadal żyć marzeniami, albo próbować. Wybrałam tę drugą opcję i gdy przyjaciel znikł z dnia na dzień z mojego życia, ciężko to przeżyłam. Później okazało się, że mój ówczesny partner to nie ten, nie to. Nie mogłam jednak odnaleźć kontaktu z tą bliską osobą. Poddałam się i trwałam w tym bezsensownym związku, bo nie miałam złudzeń co do tamtej przyjaźni.

    Żałuję, że wtedy, lata temu, pozwoliłam odejść przyjacielowi, pozwoliłam, by to się skończyło. Ciągle, choć wiem, że nie powinnam, obarczam się winą i myślę, czy ta przyjaźń nie byłaby do teraz, gdybym źle nie wybrała, A może byłaby czymś więcej… Żałuję wyboru i nie umiem zaakceptować tego. Nie potrafię i nie będę potrafiła. Bo nieważne ile czasu minie, on i moje uczucia wrócą. . .

  • Asia

    ostatnio ja i mój narzeczony rozstaliśmy się, to była jego decyzja, nie wyjaśnił powodów rozstania, nawet nie porozmawialiśmy, nie wyjaśniliśmy sobie, rozmowa przez telefon.. to nie tak powinno być… Odczuwam żal, bo nie miałam okazji powiedzieć jak ja to widzę. Będąc razem dużo rozmawialiśmy i myślałam że potrafimy to robić, jednak chyba myliłam się. Minął miesiąc a ja ciągle zadaję sobie pytanie „dlaczego?” przecież planowaliśmy wspólną przyszłość….widać on nie kochał mnie, a ja …kocham go i nic nie mogę na to poradzić..Czuję ogromny żal i wiele wiele innych uczuć…

  • Lady

    Żal mi wszystkich moich przyjaźni które się skończyły.Nawet gdy bardzo chciałam by przy mnie zostały osoby które bardzo lubiłam, oni mnie zostawiali. Żal mi tego bardzo i wpędzam się w poczucie winy,chociaż nie zrobiłam nic, by był jakiś powód. Trafiłam na tego posta, bo ktoś mi powiedział „Wszyscy znajomi Cie zawiedli”. Wpędziło mnie to w okropny smutek. Chciałabym sobie poradzić z uczuciem który temu towarzyszy. Nigdy nie myślałam w ten sposób, tłumaczę sobie że taka jest kolej losu,a ja nie byłam tego powodem.Mam możliwość poznania nowych ludzi,a że tamte relacje się rozpadły, a inni tak łatwo o mnie zapomnieli,świadczy tylko o tym,że nie są warci zaangażowania emocjonalnego i mojego czasu. Nie będę przejmować się tym i tkwić w bólu po stracie,a poznawać ludzi nowych, prawdopodobnie bardziej wartościowych. Do czasu,gdy ktoś powie Ci ” Hej, przecież wszyscy Twoi znajomi Cię zawiedli”. I wychodzi na jaw to,że głęboko w środku dalej cierpie.

    • taksamojakty

      mam dokładnie tak samo jak Ty. Po dawnych ludziach zostało tylko nieprzyjemne wspomnienie. Tak jakbym nigdy dla nich nie istniała, teraz mam dwie koleżanki i to jest tyle. Jak jestem w towarzystwie często ludzie wspominają ze sobą ‚stare czasy’, ja niestety nie mam z kim wspominać. Marzę o garstce przyjaciół, dla których byłabym na dobre i na złe. Teraz czuję się jakbym była niewidzialna dla świata, przykre uczucie ale po prostu staram się żyć teraźniejszością tak właśnie jak mówisz. Niektóre sytuacje po prostu sprawiają, że mój wewnętrzny ból wyłazi na wierzch.

  • ona

    a ja mam żal do kogoś, do grupy osób, która w mojej ocenie bardzo mnie skrzywdziła. Gdybym mogła cofnąć czas to bym, nic nie zmieniła ale chciałbym uwolnić sie od ciągłego myślenia o tym co się stało. To jest najtrudniejsze, ze te myśli same przychodzą do mnie i nie wiem jak sie ich pozbyć.

  • Glamur

    zaluje ze trwalam w toksycznym zwiazku przez 16 lat, zaluje ze nie wycofalam sie przed slubem choc byly juz wyrazne symptomy, zaluje ze potrzymywalam to cos swoja praca latalam dziury i mu pomagalam w imie chorej milosci, a odejsc musialam z niczym, poprostu ucieklam z dzieckiem. Teraz on sie miga od alimentow i wogole dno totalne. Pomimo ze moja sytuacja jest dobra to czasem zaluje ze tak dlugo to trwalo….ale czasem juz zapominam i robie swoje.

  • Bartek

    Żałuję tego, że spałem z mamą do 16 roku życia. Czasami mam takie myśli, że byłbym bardziej samodzielny, gdybym spał w dzieciństwie, a także że moje życie mogłoby być lepsze. Akceptuję swoją przeszłość, bo dzięki niej jestem tu gdzie jestem teraz z dużym bagażem doświadczeń.

  • kasia

    żałuje że wybrałam liceum. ale tego nie moge zmienic ;/

  • engineer

    Skąd mam wiedzieć czy to żal, czy inne uczucie?
    Szukałem artykułu na temat identyfikowania emocji, ale nie mogłem znaleźć. Mógłby ktoś podrzucić?

  • Mrsi

    Mogę tylko napisać, że żałuje wyboru partnera i życia z nim i teraz jego rodzina mnie nie akceptuję, żałuje tego że mogłam pójść inną ścieżka życia ale każdy czegoś żałuje w życiu

  • Patrycja

    Żałuje, ze nie potrafiłam walczyć o swoje, ze nie mogłam iść wybrana przeze mnie droga tylko ulegałam presji mamy a czasem ojca. Żałuje ze obdarzałam uczuciami niewłaściwych mężczyzn i straciłam na to tyle czasu… Żałuje ze nie mogłam iść na takie studia o których zawsze marzyłam, żałuje ze zostałam z dyplomem ukończenia studiów i kredytem studenckim bez pracy… Co zmusza mnie do wyjazdu za granice. Żałuje ze nie miałam nigdy dość siły i odwagi aby przeciwstawić sie temu, co działo sie w moim dzieciństwie. Żałuje ze ostatnie 1,5 roku życia poświęciłam mężczyźnie który i tak tego nie docenił, i muszę zaczynać jeszcze raz wszystko od nowa wliczając w to odzyskanie równowagi emocjonalnej….

  • Magdalena Idźkowska

    Ja żałuję że za szybko się poddałam i zrezygnowałam z pracy.Strasznie się źle z ty czuję no ale cóż czasu nie cofnę :((….co zamierzam hmm znaleźć nową, dobrą pracę i w niej wytrwać :)

  • Tamfune

    Bardzo przydatny tekst.
    Ja wciąż mam do siebie żal i to nie jeden.
    Żałuję że wcześniej to nie ja nie zerwałam z moim byłym choć wiedziałam, że ma w sercu swoją przyjaciółkę która od zawsze kochał i dla niej mnie zostawił. Żałuję, że nie zdawałam chemii na maturze i biologi w rozszerzeniu , że więcej się nie uczyłam na studiach a na ostatnim roku się nie obroniłam bo nie pisałam pracy , że nie udałam się do psychologa kiedy był mi najbardziej potrzebny . Mam cały czas poczucie ze coś mnie ominęło. Powinnam teraz robić magistra, a muszę napisać pracę licencjacka choć jest koniec marca nic nie mama obrona w czerwcu.
    Każde moje działanie jest bez sensu i wiem, że jest to wyłącznie moja wina.
    Mimo wszystko w tym trwam
    Jak mam zacząć działać? czuję lęk i strach ze znów się nie uda że wolę tego nie robić co jeszcze bardziej mnie zapętla w poczucie winy. To jest okropne.
    Cały czas żyje przeszłością i wyobrażeniami o lepszej przyszłości, a ona przecież jest tu w teraźniejszości.
    Zaczęłam działać mimo wszystko nie wiem jak to sie potoczy. Tak mało czasu zostało, jak się nie uda mi się napisać tej pracy i zdać egzaminów to nie wiem co zrobię.
    Jak się z tym pogodze?