Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

7 najważniejszych lekcji Buddy

7 najważniejszych lekcji Buddy

Od kilkunastu lat Budda jest gwiazdą popkultury, a jego cytaty pojawiają się niemal wszędzie. Niestety co najmniej połowa z nich nigdy nie została wypowiedziana przez Buddę i jest sprzeczna z jego naukami. Czego tak naprawdę nauczał ten żyjący 2500 lat temu mędrzec? Poznaj 7 najważniejszych nauk Buddy.

 

W lutym tego roku spędziłem dwa niezapomniane tygodnie w Laosie. Razem z Marysią zamieszkaliśmy w Luang Prabang, malowniczym miasteczku położonym nad rzeką Mekong.

Jedną z charakterystycznych cech tego miejsca byli wszechobecni mnisi buddyjscy, którzy swoimi pomarańczowymi szatami rozświetlali zielone uliczki o każdej porze dnia.

 

two monks infront of mural,laos-X2

 

Buddyzm praktykuje aż 66% mieszkańców Laosu (pozostałe 34% to głównie tradycyjne religie plemienne).

Pobyt w tym kraju był dla mnie okazją do obcowania z ludźmi, którzy od dziecka praktykują filozofię buddyzmu. Chciałbym tu zaznaczyć, że nie wychodzę z założenia, że ta filozofia jest jedynym i najważniejszym źródłem mądrości. Równie dużo inspiracji czerpię z prac zachodnich filozofów. Jednak buddyzm jest mi szczególnie bliski, bo to w dużej mierze system terapeutyczny. Nauki Buddy to zestaw psychologicznych wskazówek, które dotyczą przede wszystkim natury ludzkiego umysłu.

Wiele osób odrzuca buddyzm ze względu na całą tą kolorową otoczkę, zwyczaje i rytuały, która tworzą wokół tej filozofii religijny klimat. Jednak te barwne tradycje powstawały dopiero po śmierci Buddy i były tylko i wyłącznie dodatkiem do jego nauk. Tak samo jak tradycje w religii chrześcijańskiej, miały one pomóc ludziom praktykować to, co leży u podstaw danej filozofii.

Odkrywając buddyzm w wydaniu laotańczyków z ciekawością podróżnika podziwiałem piękne świątynie, kolorowe stroje i wieczorne chóry mnichów. Nie było to jednak dla mnie niczym więcej niż turystyczną ciekawostką – oddzielam bowiem nauki Buddy od wszystkiego, co je otacza.

Inspirując się jego słowami skupiam się na samym przekazie, który często stanowi dla mnie zupełnie nową perspektywę na to, co się dzieje w ludzkim umyśle.

 

IMG_5134

 

Oto więc nadarzyła się okazja na odświeżenie mojego zainteresowania buddyzmem w tym pięknym, odległym kraju. Postanowiłem przebić się przez te wszystkie popkulturowe zniekształcenia nauk Buddy po to, aby dotrzeć do istoty jego słów.

Na dobry początek podzielę się z Tobą 5 cytatami, które choć ładnie brzmią i często niosą w sobie wartościową mądrość, nigdy nie zostały wypowiedziane przez Buddę we własnej osobie (a zwykle to właśnie mu są przypisywane):

 

„Umysł jest wszystkim. Stajesz się tym, co myślisz.”

„Każdy człowiek jest autorem swojego zdrowia lub choroby.”

„W konfrontacji między strumieniem i skałą strumień zawsze wygrywa; nie poprzez siłę, ale poprzez wytrwałość.”

„Gdybyśmy mogli zrozumieć cud pojedynczego kwiata, zrozumielibyśmy cały Wszechświat.”

„Sekret zdrowia dla umysłu i ciała to nie opłakiwać przeszłości, nie martwić się o przyszłość lub oczekiwać problemów, ale żyć mądrze w chwili obecnej.”

 

Jeśli chcesz poznać więcej takich cytatów zajrzyj na świetnego bloga Fake Buddha Quotes, który wytrwale wymienia fałszywe cytaty i wymienia dowody na ich nieprawdziwość.

W tym artykule przedstawię Ci esencję mądrości, którą Budda starał się przekazać ludziom 2500 lat temu. 

To 7 prostych lekcji, nad którym warto zastanowić się przez kilka chwil. Głęboko zrozumiane i wprowadzone w życie mogą okazać się dla Ciebie sposobem na osiągnięcie wewnętrznego spokoju i wzbogacenie tego, jak doświadczasz swojej codzienności. Wybór najważniejszych myśli i koncepcji jest oczywiście czysto subiektywny. Pominąłem tutaj kilka kluczowych idei z bardzo prostego powodu – ich wyjaśnienie wymagałoby stworzenia co najmniej kilku długich artykułów.

Moim źródłem była między innymi książka “What the Buddha taught” autorstwa mnicha Walpola Rahula. Dla osób zainteresowanych buddyzmem to pozycja obowiązkowa – autor sięga do samych źródeł i pokazuje istotę nauk Buddy.

Oto 7 najważniejszych lekcji Buddy:

1. Karma to prawo przyczyny i skutku

Karma jest jednym z najbardziej błędnie rozumianych praw, wykorzystywanych w kulturze masowej na wiele różnych sposobów. Jednak niezależnie od tego, jak atrakcyjnie brzmi idea, że to co robisz, w jakiś magiczny sposób wróci do Ciebie w tym (lub w następnym) życiu – nie ma zbyt wiele  wspólnego z tym, czego nauczał Budda.

Karma to prawo przyczyny i skutku w odniesieniu do działań jednostki. Każdy Twój czyn ma swoje konsekwencje, zarówno w świecie wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Najbardziej dotkliwe są konsekwencje, których doświadczysz w samym sobie.

Przykładowo, “złe” czyny tylko pogłębiają nasze destrukcyjne wzorce zachowań między innymi poprzez powstające w ten sposób poczucie winy czy strach przed konsekwencjami. Wszystko, co robimy ma określony wpływ na nasz świat wewnętrzny i każdym naszym działaniem tworzymy naszą rzeczywistość.

 

lao_monk_line2

2. Nie polegaj na doktrynach

Buddyzm jest filozofią antyautorytatywną – podkreśla wagę naszego zaufania do siebie i uczy samodzielności w myśleniu i odkrywaniu swojej własnej prawdy.

Budda odradzał jakiekolwiek poleganie na autorytetach, księgach, doktrynach oraz nakazach i zakazach. Istotą zdobywania mądrości jest refleksja nad wszystkim, czego doświadczamy. Obserwowanie siebie pozwala nam zrozumieć naturę naszego umysłu, emocji i zachowań.

3. “Ja” i dusza nie istnieje

Dla wielu może być to zaskakujące, ale Budda nauczał, że wewnętrzne, “prawdziwe Ja” oraz dusza nie istnieją. Jednym z podstawowych praw natury jest zmienność i tak samo jak każda inna istota, my pod to prawo podlegamy.

Nasze ciało i nasza psychika to zbiór setek procesów, które nigdy się nie zatrzymują. Nie ma więc w nas żadnej stałego, niezmiennego tworu, który można odkryć i poznać. Nasza wewnętrzna natura jest raczej zbiorem pewnych cech i tendencji (które powoli, ale stale się zmieniają), a nie ukrytym głęboko w podświadomości wewnętrznym “Ja”.

 

things-to-do-in-savannakhet-laos-monk-offerings

4. Nie zwalczysz nienawiści nienawiścią

Prowadzenie wojny, której celem jest zaprowadzenie pokoju jest absurdalnym pomysłem. Budda nauczał, że nienawiść można pokonać tylko i wyłącznie miłością.

Ludzie czynią zło z powodu strachu, cierpienia lub ignoracji. Dlatego jeśli będziesz walczył o pokój, tylko wzmocnisz problem, potęgując ich strach, cierpienie lub chęć zemsty. Spojrzenie na swojego wroga z akceptacją i miłością jest dla większości nas czymś niemal niemożliwym do osiągnięcia, ale jest to postawa, która czyni cuda.

5. Podziały istnieją tylko w naszych głowach

Granice krajów, rasa i kolor skóry to podziały, które zostały stworzone przez nasz umysł. Identyfikujemy się z krajem, w którym się urodziliśmy oceniając mieszkańców pozostałych krajów jako “obcych”. Jednak poza tymi podziałami wszyscy należymy do tego samego gatunku, mamy te same problemy i te same wyzwania przed nami stoją.

Ocenianie ludzi oddziela Cię od nich i oddala od poczucia jedności, które w nowoczesnym świecie powinno być podstawą współczucia i zdrowej współpracy.

 

Monks

6. Spokój i szczęście wymagają dyscypliny

Budda twierdził, że aby osiągnąć szczęście i spokój wewnętrzny musimy nauczyć się panować nad swoim umysłem. Zgodnie z jego naukami najlepszym sposobem na uzdrowienie swojego umysłu była regularna praktyka medytacji. Dzięki niej możemy bowiem uwolnić się od destrukcyjnych mentalnych programów, które trzymały nas z daleka od naturalnie spokojnego umysłu.

Jednak dla realnych efektów wymagana jest dyscyplina. Nasze mentalne nawyki są z nami od wielu lat i aby się od nich uwolnić, potrzebujemy regularnego treningu uważności.

7. Źródłem cierpienia jest przywiązanie

„Źródłem cierpienia jest przywiązanie” to jeden z prawdziwych cytatów Buddy. Jak już wcześniej wspomniałem, często on podkreślał, że wszystko w świecie natury jest zmienne.

Ludzie mają jednak tendencję do przywiązywania się do obrazu siebie, innych ludzi i rzeczy materialnych. Zakładamy, że to co mamy teraz i to kim jesteśmy teraz, już na zawsze będzie takie samo. Zaspokajamy w ten sposób naszą potrzebę bezpieczeństwa i unikamy strachu przed nieznanym.

Jednak rzeczywistość zawsze nam przypomni, że nasze przywiązanie jest sprzeczne z naturą rzeczywistości. Prędzej czy później my się zmienimy, nasi bliscy również się zmienią lub od nas odejdą, a rzeczy materialne przestaną być ładne lub się zniszczą. Za każdym razem, gdy to się stanie, my będziemy cierpieć – nadal utrzymując w głowie obraz, do którego byliśmy przywiązani i pragnąć, aby wszystko było po staremu.

Dlatego pozbyć się wszelkiego przywiązania oznacza pozbyć się cierpienia (choć nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać).

 

To już wszystkie autentyczne nauki Buddy, którymi chciałem się z Tobą podzielić. Które z nich trafiają do Ciebie najbardziej i dlaczego? Daj znać w komentarzach.

A na deser – 6 cytatów, które faktycznie są słowami Buddy. Możesz ich śmiało używać na swoich społecznościowych profilach, nikt nie zarzuci Ci oszustwa! :-)

 

„Jakiekolwiek święte słowa przeczytasz, jakkolwiek dużo ich wypowiesz, jakie dobro będą one czynić jeśli nie będziesz działać w zgodzie z nimi?”

„Lepsze niż tysiąc pustych słów, jest jedno słowo, które przynosi pokój.”

„Łatwo jest zobaczyć wady innych, ale trudno jest ujrzeć swoje wady.”

„Jeśli cokolwiek jest warte robienia, rób to z całym swoim sercem.”

„Zdrowie jest największym darem, zadowolenie jest największym bogactwem.”

„Ucisz wściekłego człowieka miłością. Ucisz człowieka ze złymi intencjami życzliwością. Ucisz skąpca hojnością. Ucisz kłamcę prawdą.”

 

Zostaw komentarz

  • Ewelinka

    „Nie zwalczysz nienawiści nienawiścią” oraz „Podziały istnieją tylko w naszych głowach” – już od dawna, zanim jeszcze zaczęłam interesować się rozwojem osobistym i niewiele wiedziałam o buddyzmie, noszę w sobie te przekonania, ale niestety za każdym razem gdy jest okazja podzielić się takim spostrzeżeniem to zauważyłam, że ludzie tego nie rozumieją…twierdzą wręcz, że wojny są potrzebne od czasu do czasu…

    Od niedawna natomiast doświadczam prawdziwości słów „spokój i szczęście wymagają dyscypliny” :) moim zdaniem jest to dyscyplina uważności i wdzięczności, jak najczęściej:) Przekonałam się też, że „źródłem cierpienia jest przywiązanie” – myślę, że im szybciej to człowiek zrozumie tym lepiej;)

    Świetny artykuł! pozdrawiam!

    • Lly

      Nic tak nie napędza gospodarki jak wojna właśnie ;)

    • Ewelinka

      i co nam z tego przychodzi? jeszcze więcej cierpienia..;)

    • Ewelinka, gratuluję samodzielnego odkrywania swojej własnej prawdy :)

      Wojny to nic innego jak pieniądze i władza, dopóki rządzą nami osoby o zerowej empatii i niskiej świadomości nie spodziewałbym się, że wiele się w tej materii zmieni.

    • Ewelinka

      Dzięki:)
      Tak,niestety właśnie władza i pieniądze są dla większości priorytetem, pokarmem dla ich ego, więc ja też nie liczę już na zmiany na świecie, chyba za daleko to wszystko zabrnęło. Jedyne co mogę zrobić to żyć w zgodzie ze sobą i być szczęśliwą i dzięki temu dawać światu jakiś chociaż ułamek dobroci;)

    • Marta Ż

      A ja ostatnio uczę się pogodzić z istnieniem także złych emocji, pozwalać sobie na ich odczuwanie… Też kiedyś myślałam, że „wystarczy” dyscyplina; ale może jednak w życiu jest po równo miejsca na spokój i niepokój, szczęście i nieszczęście?..

    • Ewelinka

      Racja- nie przeczę że nie powinno się odczuwać „złych” emocji, są dla nas jakimś komunikatem, nauczyłam się jednak świadomie je obserwować, jakby z zewnątrz, i wtedy one gasną a dzięki temu pojawiają się coraz rzadziej:) tak więc z mojego doświadczenia (od kiedy zaczęłam właśnie akceptować te gorsze momenty) w życiu może być coraz więcej miejsca na spokój i szczęście. Warto być cierpliwym, uważnym i.. wdzięcznym;)

  • Łukasz

    Przyjacielu , miłe to co napisałeś, ale uważam, że w podpunkcie

    Ja” i dusza nie istnieje , wypisałeś trochę bzdury. Konkretnie to tutaj – ,, Nasza wewnętrzna natura jest raczej
    zbiorem pewnych cech i tendencji (które powoli, ale stale się
    zmieniają), a nie ukrytym głęboko w podświadomości wewnętrznym “Ja”,,.

    Pozdrawiam.

    • Łukasz, czy mógłbyś rozwinąć swoją wypowiedź? Czy masz na myśli to, że według Ciebie nasza wewnętrzna natura jest niezmienna? Czy raczej, że coś takiego jak wewnętrzna natura nie istnieje?

  • Ernest

    Jakoś tak pokrętnie wytłumaczyłeś karmę. Karma oznacza działanie, każde działanie powoduje swoje następstwa więc wraca. Jest jednak też karma niewiążąca na przyszłość czyli nie trzeba spłacać długu ani nagrody.

    • Ernest, co dokładnie masz na myśli poprzez „karma wraca”? Co dokładnie „wraca” i w jaki sposób? Każde działanie ma swoje konsekwencje i te konsekwencje zaczynają się już w momencie działania (i często są długotrwałe), więc nie do końca rozumiem w jaki sposób mogłoby coś wracać dopiero po jakimś czasie (po jakim czasie? dlaczego akurat wtedy? co by miało wrócić?).

    • pawel

      Zdaje mi się, że zniekształcone (przez popkulturę) profile poznawcze każą większości ludzi rozumieć „karma wraca” jako coś niemalże materialnego co pojawia się w następstwie swoich działań. Albo też jako coś co ich spotyka (szczęście, pech – gratyfikacja, kara). Kluczowe jest zrozumienie, że efektami działań są zmiany w sobie, a nie na zewnątrz. Np. jak wyrządzisz zło to karma nie wróci w postaci potknięcia się na schodach i zdarcia kolana ale zmieni Ciebie wewnętrznie wyrzutami sumienia, wstydem bądź czymś innym – to zmieni Twoje postrzeganie samego Siebie, promieniuje na Twoją osobowość.

    • Ernest

      Jesli wydlubiesz komus oko to ze zdeformowana twarza badz slepota albo czymkolwiek takim mozesz sie odrodzic dopiero za 5 wcielen. Nie ma zasady kiedy zlo ktore zasiales bedziesz zbieral. Masz racje w tym co mowisz wiec karma to szersze pojecie dla adepta medytacji ktory zaczyna rozumiec ze cos ma swoje nastepstwa bez czasu gdyz tylko cialo jest nim objete. Umysl go nie zna dlatego niektore traumy moga trwac przez wiele wcielen przeciez. To mam na mysli po przez tk ze karma wraca. Pan bog rychliwy ale sprawiedliwy. Mozesz np. Byc kryminalista i uciec ziemskim organom sprawiedliwosci ale kosmicznej temidzie nie umkniesz, rejestruje cie caly czas :)))

  • Darek

    Michał- świetny tekst. Dzięki.
    Co do poszczególnych nauk, to 1, 2, 4, 5 są dla mnie oczywiste. 3- do przeczytania po raz dziesiąty i do przemyślenia :) 6- tak. Wiem też, że taki trening wymaga dużo wysiłku. 7- tak. Brak ‚potrzebowania’, pozbycie się sztucznych, nienaturalnych zależności, bardzo pomaga w życiu. Pomaga zrozumieć siebie.

  • Joanna Gągała

    Świetnie napisane. Czytanie tego wprawia mnie w przyjemny nastrój. Punkt 3 zdejmuje ze mnie jakiś ciężar… Więc przeczytałam go trzykrotnie. :)

  • Amadeusz Czerwiński

    Trafia do mnie podpunkt o doktrynach, wydaje mi się że bardzo ważnym jest, aby myśleć samodzielnie.Często rady i to nawet od największych guru dla mnie nie działaja, może nawet blokują. Nadal zbyt mało myślę samodzielnie bo to jest wygodne w 100% zdać się na guru. Szczęście i dyscyplina to druga rzecz która do mnie trafia :-)

    • arko

      A ja mysle, ze warto czerpać wiedze od innych ludzi, bo nie ma takiej mozliwosci, zeby czlowiek doswiadczyl wszystkiego – czasu jest mało, więc aby go nie tracić warto uczyć sie na błędach innych.

  • Kasia

    Ludzie wpisując wszelakiego kalibru cytaty , o mądrości życiowej, o ludziach i cokolwiek innego ,mają przekonanie słuszności danego słowa,i z tym się zgodzę bo inaczej by tego nie wstawiali, ale ma się to nijak do stanu faktycznego słów. Karma , w ogólnym myśleniu – wraca, i tak pojawia się myślenie, zrobię to dobrze to i do mnie wróci , a to zrobię źle trudno nie wróci. A nic nie powinno wracać, ludzie powinni po prostu być i robić wszystko mądrze, i nie oczekiwać że cokolwiek wróci.To że się oczekuje właśnie gubi wszystkich, bo jak nie wróci to jest rozczarowanie, żal , smutek i zdziwienie – jestem dobry i co z tego mam? nic, wszyscy źli , i jakieś potwory. Cytaty powstałe pod wpływem chwili i nastroju, są zgubne, jak nie ma się głęboko w serduchu dobroci to jest rozczarowanie.

    • Tomek

      To prawda, wielokrotnie spotkałem się z zjawiskiem że ludzie „dobrzy” oczekują że coś na nich pozytywnego spłynie.

  • Muszę przyznać, że do tej pory miałem dosyć stereotypowe zdanie na ten temat. Wydawało mi się to bardzo rozdmuchanym pojęciem/światopoglądem i postępowaniem, które było dosyć tajemnicze. Jak widać, warto dowiadywać się nowych rzeczy i co najważniejsze otwierać się na zmiany.

    Pozdrawiam mega pozytywnie

  • M@mut

    Nauki Buddy trafiają do mnie i chciałbym by więcej ludzi kierowało się nimi w życiu, nawet jeśli nie wiedzieliby nic o Buddyzmie jak i o samym Buddzie ale trzeba zauważyć jedną ważną rzecz – nad wszystkimi tymi punktami mogą stanąć, zastanowić się i wdrożyć w swoje życie ludzie zdrowi psychicznie. A jest spora grupa osób o których tego nie można powiedzieć. Ludzie którzy nie wytworzyli u siebie sumienia nigdy nie zaczną żyć z empatią i miłością, niestety ale jest to często kwestia zero-jedynkowa. Odpowiadać miłością na zło można tylko w niektórych przypadkach a skrajność, która pięknie wygląda w przypowieściach czy filmach nie sprawdza się w prawdziwym życiu. Przykładowo w sytuacji gdy ktoś nas zaatakuje na ulicy lub zagraża naszemu/naszym bliskim albo nawet innemu człowiekowi zwyczajnie nie idzie „odpowiedzieć miłością” i jest cienka granica która może sprawić problem gdy się o tym pomyśli, oddzielająca ofiarę od sprawcy. Oczywiście zrozumiałe jest działanie w obliczu zła ale sam miałem i mam nadal problem gdy pomyślę o np. mordercach. Czy gdyby mój bliski padł ofiarą takiego człowieka to czy moja chęć zemsty którą odczuwam zamienia mnie w taką samą osobę? Nawet chwilowo? Czy karanie takich przestępców (nie mówię o izolowaniu), którzy pomimo wszystko nie odpowiadają za to kim się stali (w świetle badań psychiatrycznych) jest humanitarne, jest odpowiedzeniem na zło miłością? Tak samo w przypadku wojny. Choćby ktoś niewiadomo jak się starał, odpierając atak drugiego kraju, nie jest w stanie nie pozbawić życia pewnej liczby osób. A jeśli odpowie miłością? Dialogiem? Współczuciem? Niestety, jak wspomniałem wyżej jest to w takim wypadku zero-jedynkowe i taki kraj po prostu zostanie podbity i ileś ludzi straci życie, bez względu na to jak bardzo są dobrzy i jak bardzo emanują dobrocią.
    Jakie są Wasze refleksje na ten temat?

  • Adrian

    Trójka jest trudna. U mnie zrodziła pytanie: czym właściwie jest dusza? Co oznacza to pojęcie? Zdałem sobie sprawę, że nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie.
    „Fake Buddha Quotes” – jeden z najsmutniejszych pomysłów na oryginalnego bloga jaki w życiu spotkałem.

  • Ciągle uczę się punktu 7. Stawiam coś za pewne, a po zmianie tego stanu cierpię. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że jest to częścią naszego świata. Zmiany, ciągłe zmiany, ale z drugiej… Właśnie wiedzieć coś, ale mieć jakieś nadzieje. Może to tylko ja, a może u większości pojawia się taka sprzeczność.
    Z każdego punktu możemy się czegoś nauczyć. Każde napotkane przez nas zdanie może nam coś dać. Wystarczy szczerze je przeczytać i zrozumieć. Nie pod nas, ale zrozumieć jego sens w sposób uniwersalny:).
    Pozdrawiam.

  • Urszula Miekisiak

    Trzecia lekcja mówi , że prawdziwe Ja nie istnieje . I tu jest pewien bład w zrozumieniu nauk Buddy. Nie istnieje sztuczne , nabyte ja , które wykształciło w nas społeczeństwo . Natomiast prawdziwe Ja jest naszym nieśmiertelnym , wiecznym Istnieniem , wieczną Świadomością ,w której wszystko co jest zmienne rodzi się i umiera. My jesteśmy tą Świadomością , która obserwuje wszystkie zmiany naszego umysłu i ciała.Celem każdego z nas wg. Buddy jest odnalezienie prawdziwego siebie w świecie zmiennych form.

    • Urszula, trzecia lekcja mówi o indywidualnym Ja, nie o uniwersalnej świadomości. Ta druga, zgodnie z najnowszymi teoriami neuropsychologów może być nieodłączną częścią natury rzeczywistości, pewnego rodzaju oceanem świadomości, w którym nasz mózg działający jak antena odbiera sygnał materializujący się jako indywidualne Ja.

  • Korniszon

    Co to znaczy, że według Buddy dusza nie istnieje? Czy jest to krótko mówiąc utożsamiane się ze schematami postępowania jakie narzuca np. religia, co jest jednoznaczne z ograniczeniem własnego sposobu myślenia i popadadaniu w stagnacje? Czy poprostu nie mogę zrozumieć, że jeżeli teraz jestem człowiekiem, to tylko do momentu śmierci, póki nie zamienię się w zwykły szkielet?
    Skoro wszystko jest zmienne, to znaczy, że nie można się przywiązywać do obecnych rzeczy, sytuacji, bo wkońcu kiedyś przestaną być takie jakie są obecnie. Więc buddyzm też jest jakimś systemem postępowań, który ulegnie kiedyś zmianie. To po co w takim razie chodzić w pomarańczowym szlafroku?
    Czy jest to zbiór ludzi, którzy myślą podobnie i dostosowują się do teraźniejszości, która mówi, że dzisiaj coś jest pomarańczowe, a jutro już może nie być?
    Wiem, że brzmi to jak wywód pokrzywdzonego, który chce zbierać zwolenników swoich teorii, ale nie o to mi chodzi.
    Chcę tylko wiedzieć, co wy myślicie na ten temat? I jaką możecie mi dać wskazówkę do poszukiwania własnego sensu życia, bo póki co czuje się trochę pogubiony…

    • Zkll

      Jeżeli zaakceptujesz swoje rozterki, przestaniesz się nimi martwić. Jeżeli przestaniesz gorączkowo szukać odpowiedzi, znajdziesz niezmącony niczym spokój. Spokojnie obserwuj życie, ono samo przyniesie Ci odpowiedzi.

  • PJ

    Cześć Michał, dzięki za fajny tekst. Co do punktu 3 to podochodziłbym delikatniej i rozważniej do pojęć/definicji. Bo tyle o ile faktycznie Buddyzm wyklucza istnienie indywidualnej duszy czy osobowego ja, tyle jednak jest „coś” co zgodnie z prawem karmy przenosi energie. Nazwijmy to strumieniem czystej świadomosci, ale równie dobrze tak jak niektórzy mistycy możemy to nazwać naszym „prawdziwym Ja”, „wewnętrznym Ja”, tym Ja które jest tożsame/uniwersalne dla wszystkich istot, ta świadomośc w której wszyscy jesteśmy jednością. Prawzdziwa natura/świadmość której niezmiennościa jest to, że wszystko sie zmienia i wszystko jest jednym. I że możemy do tej prawdy dotrzeć i ją „doswiadczyć” :)

    Cytując wikipedie: ” Według buddyzmu po śmierci następuje rozpad człowieka na pięć skandh. Buddyści przyjmują, że nie ma nic niezmiennego, co mogłoby przechodzić do następnego życia. Nie ma żadnego wiecznego osobowego „ja”, „duszy”, „atmana”. Karma z poprzedniego życia może jednak mieć wpływ na następne, zgodnie z prawem przyczyny i skutku. To jak gra w bilard – biała bila trafia w kolejną, popychając ją do przodu. Kolejna bila jest różna od poprzedniej, ale przeszła na nią jej energia. Podobnie kolejne życie jest różne od poprzedniego, ale ma na nie wpływ poprzednia karma. Strumień świadomości, niosący w sobie karmiczne nasiona z poprzednich żywotów manifestuje się w kolejnym ciele, którego kształt i miejsce odrodzenia zależne jest od tychże nasion karmicznych. W czittamatrze nośnikiem nasion jest alajawidżniana, w madhjamace szósta, mentalna świadomość. Gdy znika niewiedza (wiara w trwałe i niezmienne osobowe „ja”), znikają także karmiczne przyczyny odradzania się.”

    • PJ, dziękuję za ciekawy komentarz.

      Z mojego punktu widzenia tekst, który przytoczyłeś z Wikipedii jest już jedną z interpretacji tego, o czym mówił Budda. Jest tu sporo założeń, które można bardzo łatwo podważyć i jedyne co nam pozostaje to wiara, że być może to jest prawda.

      Przykładowo:

      „Strumień świadomości, niosący w sobie karmiczne nasiona z poprzednich żywotów manifestuje się w kolejnym ciele, którego kształt i miejsce odrodzenia zależne jest od tychże nasion karmicznych.”

      Nie jest to nic, czego mogę bezpośrednio doświadczyć. Nie mogę tego sprawdzić, przetestować. Na jakiej podstawie miałbym więc uznać, że faktycznie tak się dzieje?

      Z tego co się orientuję Budda o niczym takim nie nauczał. Jeśli się mylę, bardzo proszę o źródła :)

    • PJ

      Michał, może faktycznie za dużo tu założeń i interepreacji i nie ma co przeintelektualizowywać, choć trzeba przyznać, że rodzi się ciekawa kwestia jak karma miałaby przechodzić na kolejne inkarnacje. Ale tak naprawdę chodziło mi tylko o to co ładnie ujeła Urszula Miekisiak poniżej – że nasze prawdziwe Ja to ta wieczna, czysta, niezmienna, niesobowa świadomość :)

  • Tomek

    Na mnie najbardziej zadziałał punkt „Spokój i szczęście wymagają dyscypliny”
    wydaje mi się że dużo prawdy jest w tej myśli.

  • gosia

    No właśnie od setek lat ludzie prowadzą wojny walcząc o pokój. Przecież jak pokazuje historia ludzkości to nie ma sensu!!!!. Już tyle krwi przelane i ciągle się leje,a pokoju jak nie było tak nie ma.Jak byłam małą dziewczynką to myślałam,że ta wojna która zakończyła się w 1945 roku była już ostatnią i następnej już nie będzie. Ale to były tylko wyobrażenia małej dziewczynki. Rzeczywistość okazała się jednak inna. W jednym zakątku Ziemi kończył się jeden dramat po to by za chwilę zaczynać się w drugim. Ludzie chyba powariowali,przecież na naszej planecie nie ma już prawie bezpiecznych miejsc. Nienawiść, chęć zemsty czy miłość do pieniędzy to to co napędza zło na ziemi. A gdyby tak zniknęła cała broń? Nic by to nie dało bo ludzie mordowali by się gołymi rękami. Ludzie muszą stoczyć wojnę w swoich umysłach i zacząć traktować innych jak sami chcieliby być traktowani.Bo prowadzenie wojny,żeby zaprowadzić pokój nie zda egzaminu

  • Ilona

    Mnie zastanawia jedno, czego szukasz Michał na portalach randkowych?

  • Marzena Halko-Noga

    wszystkie 7 zasad trafia do mnie..a o dziwo od zawsze sie nimi kierowalam, choć nieświadomie do końca. w ostatnim czasie przerabiam intensywnie lekcje 7, i przyznam że jest bardzo bolesna. staram sie w kazdej sytuacji byc native obserwer (błędna pisownia)i nie interpretowac subiektywnie danych zachowan. pozwalam odejsc ludziom z ktorymi przestaje mi byc po drodze, pozwalam ludziom wokół dorastać, dojrzewać, ewoluować lub byc destrukcyjnymi, wszystko jest po cos i ku czemus. Czego sie boje? tego ze mam tak mało czasu…a tak dużo do zrobienia.

  • arko

    „Jednak dla realnych efektów wymagana jest dyscyplina. Nasze mentalne nawyki są z nami od wielu lat i aby się od nich uwolnić, potrzebujemy regularnego treningu uważności.”

    W jaki sposob trenowac uważność?
    I jak nauczyć sie medytować?

  • Filip

    Bardzo do mnie trafia punkt 4 ” Nie zwalczysz nienawiść nienawiścią” wiele ludzi właśnie wywołuje jeszcze większy problem, zniżają się do poziomu wroga bo nienawiść jest prosta a chęć bycia lepszym od kogoś innego jest wtedy wyższa niż życie w wspólnocie.

  • ArierGarda

    3 i 5 nie do zaakceptowania z pkt widzenia europejskiej cywilizacji, oraz wewnętrznie sprzeczne.

  • Buddyzm w Europie duży nacisk kładzie na źródła cierpienia, bo u nas panuje świat konsumencki, ukierunkowany na cele, które nie są trwałe. Stąd wielu ludzi jest zagubionych w swoim własnym życiu.

  • Budda to jedyny przywódca duchowy, którego jestem w stanie słuchać. Filozofia konkretna, bez podziału na dobre i złe. I cały czas nauki aktualne po ponad dwóch tysiącach lat :)

  • Michał J. Laudański

    Nienawiść można zwalczyć tylko nie-nienawiścią, a to co innego niż miłość…