5 wyborów, których będziesz żałował w przyszłości

Patrzę na swoją przeszłość i dobrze wiem, że wiele wyborów mogłem rozegrać zupełnie inaczej. Zamiast żalu i wyrzutów sumienia wybieram jednak wyciąganie wniosków i świadome podejście do decyzji, przed którymi stoję dzisiaj. Oto 5 wyborów, z którymi nie warto czekać na “kiedyś”.

Zgodnie z tym, o czym pisał w swojej książce “W stronę psychologii istnienia” słynny psycholog Abraham Maslow, w każdym z nas toczą ze sobą walkę dwie przeciwstawne siły.

Pierwsza siła kurczowo trzyma się bezpieczeństwa i poczucia strachu i ma tendencję do regresji oraz wracania myślami do przeszłości. Boi się ryzyka, niezależności i wolności. Druga siła pcha nas do przodu, do samorealizacji, w kierunku psychicznej pełni.

W tym samym momencie więc chcemy i nie chcemy zmian. Najczęściej sprowadza się to do tego, że chcemy, aby coś się zmieniło na lepsze, ale nie chcemy przechodzić przez proces zmiany. Wydaje się nam, że musi być on długi i bolesny. Boimy się tego bólu i wolimy pozostać w tym, co jest dla nas wygodne i komfortowe.

glowna_1

Co by się stało, gdybyśmy zmienili naszą perspektywę i spojrzeli na swoje życie z punktu widzenia tego, jak może ono wyglądać za parę lat od teraz?

To, co sobie w ten sposób uświadomimy może nam pomóc uzbroić się w cierpliwość i zebrać się na odwagę do podejmowania decyzji, które w znaczący sposób mogą zmienić bieg naszego życia.

Spójrzmy zatem na kluczowe życiowe wybory właśnie z takiej perspektywy. Poniżej opisuję 5 decyzji, których nie warto odkładać na “kiedyś”. Zatrzymaj się na kilka chwil przy każdej z nich i zastanów się, czy nie jest to coś, czemu warto poświęcić na tym etapie swojego życia więcej uwagi.

Wybór 1: Skupiamy się na ulepszaniu swojej maski zamiast na rozwijaniu siebie

Jedną z najważniejszych chorób cywilizacyjnych jest uzależnienie od tego, co “powinno” się robić.

Poświęcamy mnóstwo energii na budowanie i rozwijanie obrazu siebie, tak aby inni mogli nas akceptować, szanować i podziwiać. Nie umiemy sami sobie dać miłości, więc robimy wszystko, aby nakłonić innych do zwrócenia na nas uwagi.

Poświęcamy więc całe swoje życie na robienie wielkich karier (tak, aby zdobyć określony status społeczny), spędzamy wiele godzin w pracy (bo im więcej mamy rzeczy, tym bardziej czujemy się wartościowi), zdobywamy kolejne tytuły (by udowodnić sobie i innym swoją inteligencję).

Jeśli robisz te rzeczy tylko po to, aby poczuć się lepszy i ważniejszy, idziesz ślepą uliczką. Nie załatasz w ten sposób swojego poczucia własnej wartości. Zamiast poświęcać tyle uwagi na zdobywanie czegoś, co ma sprawić, że poczujesz się wyjątkowy, skup się na sobie. Na tym, co dzisiaj stoi w Tobie na przeszkodzie do tego, abyś czuł się wartościowy. Gdy zbudujesz dobrą relację z samym sobą, budowanie kariery czy zarabianie pieniędzy stanie się dla Ciebie przyjemnością i przygodą, a nie przykrą koniecznością bez której czujesz się nikim.

Bądź ze sobą szczery i odkryj, czego w sobie nie lubisz i co Ci najbardziej przeszkadza w Twoim myśleniu. Tylko w ten sposób będziesz mógł skierować swoje wysiłki na właściwe tory, zamiast tracić całe mnóstwo energii na osiąganie celów, które nie są w zgodzie z Tobą.

Wybór 2: Pracujemy ciężko dzisiaj, tak aby w przyszłości móc odpocząć i zbierać owoce

To taka kusząca wizja - wystarczy, że zapomnę na parę miesięcy czy lat o sobie i o tym, co dla mnie ważne, tak abym później mógł w końcu odpocząć i zbierać dojrzałe owoce mojej pracy. Problem w tym, że to bardzo podstępna iluzja. Wielu z nas trwa w tym przekonaniu całe życie, ciągle czekając na ten moment, w którym będzie można odpuścić i w końcu odetchnąć.

Niestety nawet jeśli po jakimś czasie mamy lepszą pracę i więcej pieniędzy, nadal chcemy więcej i więcej - i nadal tkwimy w tym mentalnym schemacie, który zmusza nas do ogromnego wysiłku i skreślania siebie na rzecz przyszłej gratyfikacji.

Twoje życie trwa teraz i czekanie na ten moment, w którym będziesz mógł zacząć go doświadczać w pełni, jest głupotą. Jeśli teraz nie umiesz się nim cieszyć, nie łudź się, że to się zmieni za 3 czy 5 lat. Zbyt intensywna praca i pomijanie swoich potrzeb sprawi, że doprowadzisz się do stanu wyczerpania i zniszczysz swoje poczucie własnej wartości.

Zadbaj o siebie teraz, dzisiaj. Wzmocnisz w ten sposób swoją psychiczną odporność i zbudujesz podstawy emocjonalnej i mentalnej równowagi. Będziesz pracować mądrzej, a nie ciężej. Wejdziesz w swoją przyszłość z nowym, zdrowszym sposobem myślenia o sobie i swoim życiu (w przeciwieństwie do wiecznego czekania na gwiazdkę z nieba). Daj sobie wszystko to, czego potrzebujesz już dzisiaj. Nie potrzebujesz do tego wielkich osiągnięć. Przecież i tak najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo.

road-fashion-vintage-bag

Wybór 3: Usilnie trzymamy się tego, co nam w życiu nie służy

Przyzwyczajenie to podstępna bestia. Sprawia, że nawet jeśli nie jest nam wygodnie w naszym życiu - nie chcemy nic zmieniać, bo to w końcu nasze życie. Jest takie jakie jest i widocznie jest nam ono pisane.

Jednak gdybyś miał spojrzeć na siebie kilka lat temu, czy nie znalazłbyś co najmniej kilku rzeczy, z których już wtedy warto było zrezygnować?

Dzisiaj to najlepszy czas na odejście od tego, co Ci nie służy i na sięgnięcie po to, co może okazać się dla Ciebie lepsze. Odkładanie zmian na później jest kolejnym mentalnym nawykiem, który będzie z Tobą również za rok, za 3 lata i za 10 lat. Jeśli dzisiaj tak łatwo ulegasz myśli “poczekam jeszcze, zobaczę co się stanie i najwyżej zajmę się tym za jakiś czas” to nie oszukujmy się - ta sama myśl Ci będzie towarzyszyć, gdy po jakimś czasie obudzisz się zaskoczony, że tyle lat trwasz w tym, co odbiera Ci siłę i energię życiową.

Jeśli teraz coś stoi na przeszkodzie do tego, abyś czuł się w pełni usatysfakcjonowany ze swojego życia - zacznij poważnie myśleć o zmianach. Daj sobie na taką refleksję trochę czasu, ale niech to będzie aktywna refleksja, której finałem będzie świadoma i przemyślana decyzja. Za kilka lat podziękujesz sobie za to, że zamiast czekać w nieskończoność, wziąłeś sprawy w swoje ręce i w odpowiednim momencie zrobiłeś dobry krok.

“Nie jest trudno podjąć decyzję o tym, czego chcesz od swojego życia. Tym, co jest trudne, jest określenie z czego jesteśmy w stanie zrezygnować, tak aby robić rzeczy, na których nam naprawdę zależy.” SHAUNA NIEQUIST

Wybór 4: Spędzamy czas z ludźmi, przy których nie jesteśmy sobą

Skąd ja to znam… Przez dość długi czas utrzymywałem relacje, które wcale mi nie służyły. Byłem przekonany, że jesteśmy skazani na ludzi, z którymi się zaprzyjaźniliśmy w czasach naszej młodości. Gdy w końcu zdecydowałem się odciąć sznury znajomości, które wysysały ze mnie energię (zamiast tą energią mnie ładować) poczułem wielką ulgę. Moje serce otworzyło się na nowe relacje - na relacje z ludźmi, którzy myślą i czują podobnie do mnie.

Tym, co było dla mnie największą przeszkodą w tamtym czasie była myśl: "budowanie nowych znajomości to długi i czasochłonny proces i trudno mi będzie dojść do tej samej głębi relacji, którą miałem z moimi “starymi” przyjaciółmi."

Zarówno pierwsza jak i druga część powyższego zdania okazała się nieprawdziwa. Przy odpowiedniej dozie otwartego serca i umysłu, trafiając na osoby, które nadają na tych samych falach, możemy w stosunkowo krótkim czasie zbudować wartościowe, głębokie i trwałe więzi. Więzi, które wnoszą do naszego życia wiele nowych barw.

Dlatego zamiast ślepo trwać w relacjach, które nie są dla Ciebie dobre, już teraz zacznij się otwierać na nowych ludzi. Oczywiście nowe znajomości nie przyjdą od razu. To często proces, który trwa miesiącami, a nawet latami. Jednak gdy za parę lat, podczas spotkania z ludźmi, na których Ci naprawdę zależy (oraz przy których możesz być w pełni sobą i z którymi świetnie się czujesz), spojrzysz na ostatnie kilka lat swojego życia - podziękujesz sobie za swoje wybory.

Wybór 5: Trwamy w pracy, której nie lubimy

Nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie spędzają prawie połowę swojego życia w pracy, w której nie czują się dobrze. Tak dużo tracą! Omija ich poczucie spełnienia płynące z robienia czegoś, co ma znaczenie. Omija ich radość ze współpracy z ludźmi, którym zależy. Omija ich satysfakcja rozwoju osobistego i zawodowego.

Zmiana pracy czy nawet ścieżki kariery nie jest łatwa, ale jeśli odpowiednio to zaplanujesz - staje się znacznie prostsze, niż Ci się wydaje. To może potrwać nawet 2 lub 3 lata. Ale co z tego? Przecież ten czas i tak minie. Jeśli przez ten czas będziesz intensywnie zgłębiać nową dziedzinę i uczyć się nowych umiejętności, prędzej czy później będziesz gotowy na to, aby powiedzieć swojemu szefowi “do widzenia” i udać się tam, gdzie naprawdę chcesz być.

Co stoi na przeszkodzie, abyś w ciągu najbliższych 5 lat wypróbował nawet trzy lub cztery różne miejsca pracy? Jeśli to ma być cena, którą zapłacisz za znalezienie miejsca idealnego dla siebie, czy nie jest to gra warta świeczki? Nawet, jeśli będzie to droga pełna przeszkód i nie zawsze prostych wyzwań, patrząc w przeszłość za te parę lat będziesz sobie wdzięczny, że zamiast trwać w przeciętności odważnie ruszyłeś drogą swojego serca.

Który z tych 5 wyborów najbardziej do Ciebie przemawia na tym etapie Twojego życia?

Pamiętaj, że podjęcie decyzji pod tytułem “kończę z tym!” nie zawsze będzie łatwe. W wielu przypadkach zmiana w świecie zewnętrznym będzie wymagała oswojenia się z nowym kierunkiem działania w świecie wewnętrznym. Dlatego przy każdej z tych decyzji daj sobie trochę czasu na refleksję.

Przypilnuj siebie jednak, aby nie była to refleksja trwająca w nieskończoność. W końcu brak decyzji to również decyzja. O tym, że wszystko zostaje po staremu. Na pewnym etapie trzeba świadomie wybrać - albo w jedną, albo w drugą.

Trzymam kciuki za Twoje dobre wybory. Podziel się w komentarzach swoimi przemyśleniami na temat tych 5 decyzji i daj znać, która z nich jest Ci dzisiaj najbliższa.

Napisz komentarz

  • Marcin

    Najbliższa jest dla mnie ostatnia decyzja. Za miesiąc rezygnuje z pracy, która dawała mi dobre zarobki, lecz w której się juz nie mogłem rozwijać. Boje się tej decyzji, ponieważ przez pewien czas mogę pozostać bez pracy, a nie mam żadnej gwarancji, że dostanę się do firmy, do której chcę. Tak jak piszesz Michale, ciężko jest wyjść ze swojej strefy komfortu. Btw, odnośnie promocji książki i spotkań z czytelnikami książki/bloga czy planujesz spotkania w Lublinie w najbliższym czasie?

    • Powodzenia! Bezpiecznie zmieniać pracę w sposób płynny, ale bezpieczniej, to nie zawsze znaczy lepiej ;] Ja zmieniałem w swoim życiu prace na różne sposoby. Będziesz miał teraz świetny czas na rozwój, ważne aby go dobrze wykorzystać. Każdą słabość można przekuć w siłę, także pozostawanie bez pracy przez jakiś czas również może być atutem - regeneracja, rozwój, nowe spojrzenie. Good luck!

    • Marcin, życzę Ci zatem dużo siły, cierpliwości i świadomości.

      Niestety nie planuję spotkań w Lublinie, ale na pewno będą spotkania online!

  • Świetny tekst! ;] Co do wyboru nr 2 – myślę, że czasem warto popracować jakiś czas bardzo ciężko, tak aby w przyszłości móc odpocząć i zbierać owoce tego działania. Oczywiście ciesząc się również dniem codziennym i widząc, ze żyjemy tu i teraz.

    Źle jak ktoś zapomina o tym i po paru latach odkrywa nagle, że nie żył tak jak chciał i egzystencja przeciekła mu przez palce.

    Jednak każde większe działanie, zmiana, zakłada pewne poświęcenia, rezygnację z czegoś. Wróciłem właśnie niedawno z mojej podróży życia – pięciomiesięcznej autostopowej tułaczki wokół Bałtyku. I wiem, że teraz jest właśnie dla mnie ten czas, kiedy dobrze, abym skupił się na przekuciu tego doświadczenia w zawodowy sukces, opisał to wszystko, w artykułach, na blogu, w prasie, napisał książkę, rozkręcił pisanie komercyjne. Jeśli ma się plan - myślę, że czasem warto przysiąść. Ale świadomie, wiedząc z czego się rezygnuje w danej chwili, a co zyskuje ;]

    Co do pozostałych wyborów, mam wrażenie, że dokonałem właściwych już dawno ;]

    • Jeśli robimy to w pełni świadomie i jest to przemyślana decyzja, a nie "automat" i wynik ograniczającego przekonania czy wewnętrznej presji - wtedy oczywiście, jak najbardziej :)

  • Gosia

    Tak się zastanawiam odnośnie wyboru czwartego. Co w przypadku, kiedy pewną osobę uważałam za swoją przyjaciółkę, a na osłabienie naszych relacji ma wpływ duża różnica charakterów, co prowadzi do tego, iż pewne kwestie musimy sobie dodatkowo dopowiadać, czego już od dawna nie robimy. Czuję się nie do końca komfortowo w towarzystwie tej osoby, ale zastanawiam się, czy nie podjąć próby wyjaśnienia wszystkich niedomówień. Możliwe,że na nowo odnajdziemy wspólny język i ta relacja będzie tak samo wartościowa, jak przedtem.

    • Gosia, na pewno warto "zawalczyć" o relację, jeśli istnieje szansa, że odnajdziecie wspólny język. Warto podjąć szczerą rozmowę i spróbować znaleźć porozumienie. Jeśli to nic nie da i będziesz czuła, że nic z tego nie wyjdzie - wtedy jak najbardziej można odpuścić dalsze starania o relację.

  • Mikolaj

    Decyzja 5! Dziś właśnie rzuciłem pracę która mnie nie satysfakcjonowała i wyruszam dalej poszukiwać swojego miejsca w zawodowym wszechświecie...

  • Olga

    Dziękuję Ci bardzo, Michał, za ten artykuł. Pojawił się dokładnie w idealnej dla mnie formie i idealnym momencie. Właśnie zaczęłam swoją drogę tą ścieżką, o której piszesz, wszystkie 5 punktów. Jestem na kilka miesięcy przed wielkimi zmianami. Zmiana trwa już od 4 lat, ale teraz czas na kropkę nad i :). Czuję ogromne emocje, wielkie przekonanie, że jest to właściwa droga. Jednak czuję jednocześnie, jak te emocje ze wszystkich 5ciu punktów tkwią we mnie głęboko, jak podsycają strach przed nowym, niepewność, kwestionują wiarę w siebie, zwracają oczy na życie w systemie. Chociaż czuję, że jestem gotowa do zmiany, jednak łatwe to wcale nie jest.
    Dziękuję za cały artykuł, ale przede wszystkim za kilka zdań:
    - ...skup się na sobie. Na tym, co dzisiaj stoi w Tobie na przeszkodzie do tego, abyś czuł się wartościowy.
    - Będziesz pracować mądrzej, a nie ciężej.
    - Tym, co jest trudne, jest określenie z czego jesteśmy w stanie
    zrezygnować, tak aby robić rzeczy, na których nam naprawdę zależy.
    - To może potrwać nawet 2 lub 3 lata. Ale co z tego? Przecież ten czas i tak minie.

    • Olga, dzięki za miłe słowa i cieszę się, że wyłowiłaś z artykułu akurat te myśli. Też uważam, że są ważne :)

  • Sylwia Zwierzynska

    Punkt 2 jest jakby o mnie :) Jest w nim pewien haczyk. Czasem jest tak, że w trudnym okresie życia człowiek się bardzo stara, żeby było lepiej i równocześnie niejako automatycznie wchodzi w tryb czekania na lepsze jutro. Jeśli ta sytuacja się przedłuża to czekanie wchodzi w nawyk, utrwala się coraz bardziej i przyciąga do życia coraz więcej czekania. Jak ktoś przeżywa trudny okres to pkt. 2 automatycznie się pojawia. Jak nie wpaść w taką pułapkę?

    • Regularnie dokonując "przeglądu" swojego życia, obserwując siebie i sprawdzając, czy jestem zbyt zabiegany aby cieszyć się życiem. Świadomość i bieżąca samoobserwacja to najlepszy sposób na to, aby nie wpaść w pewne automatyzmy.

  • Przemek

    Irku, miałem te same problemy i to w bardzo głębokim stanie. W połowie poradziłem sobie z tym, medytacją i uważnością na co dzień i wieloma przemyśleniami i próbami, inspirując się wartościowymi artykułami rozwojowymi i cytatami mądrych ludzi, a z drugą połową jeszcze się zmagam stosując dodatkowo praktykę z książki Michała. Ogólnie rzecz biorąc staje się to coraz prostsze, wraz z wzrostem samoświadomości i wew. spokoju. Pozdrawiam i życzę dotarcia do własnej natury!

    • Irek

      Dzięki Przemek,to nie łatwe decyzje,zgłasza jak sie ma w głowie wiele obaw,ja chce pracować nad sobą,bo wiem ze to bardzo ważne dla mnie,dla mojej narzeczonej,bo muszę wspomnieć ze ona daje mi dużo wiary w siebie,walczę ze swoimi demonami,dużo daje mi wiara w Bogu,nigdy nie jest za późno na zmiany,Przemek jeśli chciałbyś sie podzielić swoimi spostrzerzeniami,to napisz na mojego maila irekmuc1985@wp.pl

  • Karola

    Ja właśnie realizuję punkt 5, zmieniam pracę na inną. Najdziwniejsze jednak jest to, iż mimo że mam już nową pracę na którą cieszyłam się jak dziecko, to czym bliżej tego pierwszego dnia w niej, ogarnia mnie ogromny strach czy dam radę, czy moja decyzja o zmianie pracy była dobra. I wówczas widzę jak dziwnie funkcjonuje człowiek-osiąga coś czego pragnął od dawna, a jednak strach przed zmianą, przed czymś nowym sieje wątpliwości i próbuje wymuszać swego rodzaju stagnację- jakby chciał powiedzieć 'zostań tu gdzie jesteś, co z tego że stoisz w miejscu-popatrz sytuacja jest stabilna-znasz swój zakres obowiązków, wiesz na co możesz sobie pozwolić -czy to nie wystarcza?po co cokolwiek zmieniać'.

    • @nia

      Jestem na podobnym etapie (z tą różnicą, że podjęłam decyzję o zmianie i chodzę na rozmowy) i tez miałam taką myśl, jak Ty odnośnie strachu, wątpliwości. Najważniejsze to nie pogalopować za strachem, bo tak jest prościej, ale po co? Przypomnij sobie dlaczego podjęłaś taką decyzję i umacniaj się w tym, że to była dobra/konieczna decyzja. Każda zmiana rodzi strach, bo boimy się tego, co nieznane :) Trzymam kciuki i życzę powodzenia na nowej drodze :)

  • Adamz

    U mnie zdecydowanie punkt 1, który mocno wiąże się z punktem 4. Zakładanie maski to coś o mnie. Tak bardzo staram się być zaakceptowany, że się wypalam. Nie, że jestem coś w stylu gwiazdy, raczej typem bardzo pomocnej jednostki, skupionej na ludziach, która musi być tą ogarniętą. Zauważyłem, że ta maska bierze się przez przyjaciół o wysokich wymogach i lubiących często podyskutować o innych. Wiem, że muszę oderwać się od pewnych znajomości, ale pojawia się pytanie "a może problem jest we mnie?". Wiem jedno, lepiej mi gdy jestem sam ze sobą i potrafię się skupić na swoich potrzebach, albo mam nastrój buntowniczy, wtedy wszystko się układa. Mam duże pokłady energii, które ułatwiają mi realizacje celów, na których mi szczerze zależy, ale często "motywacja" zewnętrzna uniemożliwia mi radość z walki i stawia zbyt wysokie wymagania.

  • Kora

    Myślisz ,że pozjadałeś wszystkie rozumy ,tacy ludzie ,którzy studiowali są wiarygodni.Jakie ty trudne sytuacje przeżyłeś? Gdybyś teraz został bez pracy NIC NIE POTRAFISZ ,więc jak byś wykarmił rodzinę swoją gadką.Takich portali jest wiele ,a ty nie nadzwyczajny.Puszysz się jak paw .W końcu w 10 lat coś musiało nabrać wymiar,tylko najgorsze bo nie ma tam twoich rad ,NIE ZNASZ SIĘ NA TYM ŻADEN Z CIEBIE PSYCHOLOG,POWIELANIE INNYCH .Nie podoba mi się takie coś.

  • Ewa Anna

    Każda pora jest dobra, aby zmienić kurs swojego statku...
    I nigdy nie jest za późno! Dlaczego? Dlatego, że w każdym momencie swego życia warto poprawić jego jakość.
    Mój statek od dłuższego czasu ma jednego kapitana, który zna kurs i wie dokąd
    zmierza, no i nie zastanawia się, czy to się innym podoba...Chyba, że tak zdecyduję.
    Odkrywanie trwało, lecz zmiana była natychmiastowa.
    Żyję wystarczająco długo, by stwierdzić, że praca ze sobą się opłaca!
    I to jeszcze nie koniec...płynę dalej z ciekawością oczekując nowych doświadczeń. E.A.

  • Himmler

    A swoją drogą. Moze ktos mi doradzić?
    Zamierzam wyjechać zagranice. Zastanawiam sie pomiędzy Szwajcarią i Danią.
    Czy to prawda że w Szwajcari jest tak super jak pisza? W rankingach zajmuje pierwsze lub drugie miejsce w rankingach jakosci życia. To prawda?
    Może by zrobić jakis artykuł gdzie warto mieszkać? :)

    • @nia

      Wydaje mi się, że jeśli nie będziesz się czuł super ze sobą to nawet w najlepszych miejscach do życia może Ci nie być dobrze pod kątem jakości życia. Siebie zabierasz wszędzie.

    • Mieszkam trochę za granicą i czuję się lepiej w Niemczech niż w Anglii ale ze względów czysto praktyczny (nie znam niemieckiego) wiem, że życie w Niemczech było by dla mnie udręką. Więc czasami warto zadać sobie pytanie z innej strony.

  • Anna

    Wszystko "jakby" przerabiałam..A jednak "zobaczyłam" to teraz na nowo. I tak: jest pół na pół po trosze z każdego punktu. Myślę, że to kwestia tego, żeby to sobie powtarzać i wciąż zadawać pytanie:"czy jestem tym, kim chcę być, czy to ja"? oraz "czy jestem w tym miejscu, gdzie chciałam/chciałem być kiedyś"? Dzięki Twoim pytaniom, Michał, uświadomiłam sobie, że pewne obszary zaniedbałam, jakby "zapomniałam" o nich i potem dziwiłam się, że jest mi źle. Najbardziej poruszył mnie punkt o "byciu sobą" i o "relacjach". Ale nie jest to punkt 1 i 2, ale 4. Owszem, siłą rzeczy, troszeczkę ( w moim przypadku tylko troszeczkę) związany z punktami 1 i 2. Natomiast wchodziłam w relacje, które mi nie służyły, które mnie osłabiały psychicznie; przez ostatnie 7 lat byłam w relacji z wampirem energetycznym. Kiedy to piszę, jestem już wolna:))) I przeszczęśliwa:)) Jeśli mam napisać coś wspierającego, to niech to będzie takie zdanie: jeśli czujesz, że Twoje poczucie szczęścia zaczyna zależeć od innych, to natychmiast zakończ relację, mimo tego, że TERAZ czujesz się cudownie. Bo za chwilę poczujesz się fatalnie.
    Pozdrawiam, Michał i dziękuję za twoje pisanie:)
    Anna ( trener NLP) - szewc, bez butków:)

    • Aniu, dziękuję za wartościowy i szczery komentarz :) Oby tak dalej! I gratuluję poczucia wolności i przeszczęśliwości :)

  • Każdy z tych wyborów jest w obecnej rzeczywistości mocno zauważalny u innych ludzi, którzy nie wiedzą, że życie według własnych przekonań i aspiracji jest możliwe do zrealizowania tu i teraz.

  • Budowanie swojego życia wokół "powinno się" "wypada" "tak robią wszyscy" to nic innego jak pozbawianie siebie resztek kreatywności :) Czasami trzeba dostosować siłę do zamiarów, ale warto działać w taki sposób jak chcemy tego my, nie zaś społeczeństwo.

  • Marta Wik Marta

    Dziękuję za kolejny, dobry i bardzo wartościowy artykuł:). Po przeczytaniu i przemyśleniu, wiem co jeszcze muszę w sobie pozmieniać, co zrobić ,żeby jeszcze lepiej czuć się ze sobą i ,żeby inni czuli się jeszcze lepiej ze mną. Bardzo dziękuję i pozdrawiam:)

  • Bardzo wartościowy wpis :) Obecnie najwięcej refleksji wzbudził we mnie punkt 4 "Spędzamy czas z ludźmi, przy których nie jesteśmy sobą". Tak często staramy się przypodobać innym, by nas lubili, podziwiali, że przed wyjściem na spotkanie z nimi nie tylko długo zastanawiamy się w co się ubrać żeby dobrze wyglądać, ale także myślimy co tu powiedzieć żeby dobrze wypaść. Marudzenie, narzekanie nie jest już zbytnio w cenie, więc często trzeba wysilić się bardziej i pomyśleć co udało się nam osiągnąć, czego dokonać, by z zapartym tchem chcieli słuchać. Jednocześnie gdzieś pod spodem czujemy, że nie chcemy, aby tak to wyglądało. Tak naprawdę nie potrzebujemy wokół siebie ludzi, przy których musimy udawać, przy których musimy być perfekcyjni w każdym calu, ale ludzi, przy których możemy być sobą. Zarówno w tej lepszej, jak i w tej gorszej formie.

  • Ja właśnie stoję przed kilkoma bardzo ważnymi życiowymi wyborami. Dużo we mnie strachu, nie da się ukryć, ale powoli ten strach zaczyna przegrywać z perspektywami co mogę zyskać, gdy jednak te decyzje podejmę. Zwłaszcza część o trzymaniu się kurczowo tego, co nam nie służy dla bezpieczeństwa szczególnie pasuje teraz do mnie, chociaż wszystkie podpunkty uważam za wartościowe:)

  • Rafał

    Punkt nr 3 trafia w sedno mojej terażniejszej sytuacji.Bardzo wartościowy artykuł.

  • Rafał

    Niesamowicie dobry artykuł. Zakuł mnie mocno i o to chodziło:)
    Gratuluje i zazdroszczę wiedzy:)
    Jedna rada, nie przestawaj Michale pisać!
    Pozdro!

  • bycsoba.com

    Proces wprowadzania zmian w swoim życiu jest trudny, a tym trudniejszy, im większą chcemy wprowadzić zmianę, albo im głębiej jesteśmy utkwieni w naszym martwym punkcie.
    Wydaje mi się, że najciężej przychodzi człowiekowi zrozumienie, co przeszkadza i co warto opuścić. Drugi krok, który już łatwiej przychodzi wraz z narastającą irytacją, to zebranie się na odwagę i podjęcie wyzwania "przemiany życia".
    Sam jestem na etapie dokonywania zmiany. Przychodzą trudniejsze chwile, które potem mijają. Czasem chciałoby się rzucić wszystko już teraz, ale najpierw trzeba przygotować grunt pod nowe. Jasno wytyczony cel zdaje się dodawać sił.

  • Marta Wik Marta

    To jeden z moich ulubionych artykułów:) Daje dużo do myślenia...

  • motomycha

    Wszystkie punkty przerabiam lecz coś niepokoi mnie z mojej sytuacji to jest negatywny rodzaj niepokoju.Mieszkam z rodzicami ktorzy sa wypaleni zawodowo i emocjonalnie jak zombi i zaraz ida na emeryture..ja przepracowalem za granica 7lat wykonujac prace ktore nie lubilem obracajac sie z osobami totalnie wystrzelonymi i nie myślącymi kategoriami rozwojowymi by zbudować swoją niezależność. Po roku pobytu z powrotem w polsce nie potrafie sie wogle pozbierac i odnaleźć mentalnych sił.Robiłem przez cały rok natomiast rozne rzeczy ucze sie ciagle jezyka,zrobilem dodatkowe kategoie prawa jazdy,ciągle uprawiam sport, kilka szkolen zawodowych i niewiem czy to dobra droga, nawet nie mam z kim porozmawiac gdyz stwierdzilem ze niemam znajomych na podobnym poziomie tylko same mentalne noby i osoby o przyziemnych problemach..Niepotrafei tego przeskoczyc na dodatek splacam rodzicom hipoteke co jest też w jakimś rodzaju wampiryzmem energetycznym przez co trudno mi się przeprowadzić gdzieś indziej.Żadne szkolenia i metody motywacyjne nie sa zbyt skuteczne gdyz zmiana trwa bardzo dlugo i niewidac na horyzoncie dobrych rezultatów.
    Czuję się jakbym budował fabrykę w której ostatecznie nic się nie wyprodukuje.
    Od stycznia chce isc zrobic uprawnienia w kierunku który mnie interesuję i dzialac na własny rachunek lecz jakoś nie wiem jak otoczyć się osobami na podobnym poziomie mentalnym jak ja. Próbowałem ,wszędzie jakiś sztuczny dystans ludzie znikają w swoich światkach. Nawet nie mam ochoty poznawać żadnych kobiet choć nie mam oporów ku temu.
    Wolna wola to jednak przekleństwo człowieka i trudno odnaleźć ten właściwy kierunek.

    ""Pierwsza siła kurczowo trzyma się bezpieczeństwa i poczucia strachu i ma
    tendencję do regresji oraz wracania myślami do przeszłości. Boi się
    ryzyka, niezależności i wolności. Druga siła pcha nas do przodu,
    do samorealizacji, w kierunku psychicznej pełni.""

    Moje siły trzymają sięrównoważnie i nie potrafie przechylić i wprowadzić radykalnych zmian z obawy że popadnę w jakiś rozstrój .

  • Punkt 2 stał się dla mnie najważniejszy i mój cel to emerytura w wieku 55 lat. Ciekawe czy mi się uda.

    • Ojciec Dyrektor

      Czy właśnie nie wpadłeś w pułapkę tego punktu? No, chyba że masz już 54 lata i 11 miesięcy i 30 dni

    • Pułapka jakaś jest w końcu ciężej pracuje tera. Ale chyba lepiej tera niż jak będę miał 60 lat.

    • Ojciec Dyrektor

      A jak nie dożyjesz? Możesz teraz zarówno pracować jak i cieszyć się życiem równocześnie. Przeszkoda tkwi tylko w głowie.

  • Asia

    Ciekawy artykuł, niestety punkt 5, choć absolutnie się z nim zgadzam, nie jest tak łatwy jakby się mogło wydawać. Chcąc się rozwijać potrzebuję pieniędzy, a aby mieć te pieniądze szybciej potrzebuję dobrze płatnej pracy. Problem w tym, że aby dostać dobrze płatną pracę, w kierunku który mnie interesuje jest o wiele trudniej, przynajmniej na tym etapie na którym obecnie jestem. I wciąż jest ten dylemat - czy dalej tkwić w pracy, której nie lubię, czy rzucić to wszystko i w pełni skupić się na swojej pasji, mając nadzieję, że dam radę jakoś wyżyć i zarobić na kursy i programy...

  • ann

    Zdecydowanie punkt 5 . Nie jest to praca moich marzeń - asystent doktora. Nie boje się wyzwań i zmian ... Wszystko przede mną!