Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Sesja Q&A (video)

Sesja Q&A (video)

W tym 45-minutowym nagraniu video odpowiadam na pytania nadesłane przez czytelników. Opowiadam o swoich początkach, nawykach i opiniach na ważne tematy.

 

Jeśli chcesz zobaczyć tylko odpowiedzi na poszczególne pytania, użyj listy pytań znajdującej się pod filmem i przewiń video do odpowiedniego momentu (możesz też użyć wygodnych linków do poszczególnych pytań, które znajdują się w opisie tego video na Youtube).

Gdy już obejrzysz całe video, daj znać w komentarzach, które odpowiedzi okazały się dla Ciebie najciekawsze i najbardziej przydatne.

Wybaczcie ciągle zmieniające się kolory, ale słońce nie mogło się zdecydować czy ma być za chmurami, czy jednak nie :-)

Lista pytań:

1:26 – Jak to się stało, że zacząłem zajmować się psychologią i rozwojem osobistym?
3:47 – Czy osiągnąłeś swoje dno, od którego się odbiłeś?
5:20 – Czym jest dla Ciebie szczęście?
6:45 – Czy możesz polecić najskuteczniejszą, według siebie, metodę radzenia sobie z bólem, głowy lub podczas kontuzji nogi?
8:40 – Wiadomo, że jako ludzie dużo emocji wypieramy aby ich nie czuć, nawet mamy mechanizmy obronne które pomagają nam w tym, pytanie jak można sobie uświadomić takie wyparte emocje i z nimi pracować za pomocą metody Insight?
10:19 – Czy stosowałeś odmienne stany świadomości do pracy nad sobą i z jakim efektem? Co o tym myślisz? Np. o oddychaniu holotropowym?
11:56 – Miałeś styczność z ludźmi, którzy stosowali LSD?
14:34 – Czy – Twoim zdaniem – dobry trener rozwoju osobistego zobowiązany jest posiadać wykształcenie psychologiczne, czy też obszerna wiedza z zakresu tej dyscypliny w połączeniu z innym wykształceniem humanistycznym wystarczy?
17:05 – Co uważasz na temat Kościoła Katolickiego?
22:49 – Wielu ludzi cierpi, złości się i odczuwa frustrację dlatego, że ich życie i starania nie przynoszą oczekiwanych skutków. W książce wspominasz, że jedną z zasad rozwoju osobistego jest pozbycie się oczekiwań. Jak to zrobić?
25:08 – Jak motywujesz sam siebie?
26:44 – Blog, książka, podróże, spotkania, projekty. Skąd ta energia, siła, pasja by temu wszystkiemu podołać? Czy masz jeszcze czas by sobie po prostu poleżeć?
28:41 – Czy masz w planach rozszerzenie Planets na kurs online?
29:14 – Który z BOXów najlepiej kupić na początek? Od czego najlepiej zacząć gdy się chce pracować nad sobą?
30:27 – Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
32:31 – Jak przygotowujesz się do zmiany systemu edukacji?
35:15 – Co sądzisz o planowanych zmianach w naszym systemie edukacji?
36:37 – W procesie zmiany edukacji w Polsce wydaje mi się, że będziesz się stykał z polityką o ile sam nie będziesz musiał zostać politykiem. Jak się zapatrujesz na współpracę z politykami lub bycie samym politykiem?
39:02 – Kto Ciebie najbardziej inspiruje?
40:49 – Co zmieniłbyś, mając tę wiedzę, którą posiadasz dziś, cofając się w czasie 10 lat? Co najważniejszego dla Ciebie wprowadziłbyś jako element zajęć obowiązkowych w szkołach?
42:47 – Kiedy kolejna książka?
43:34 – Jakbyś spotkał mnie (swojego czytelnika praktycznie od początku istnienia bloga) i mógł zadać mi jedno pytanie, to o co byś zapytał?

 

Zostaw komentarz

  • Wszystkich odpowiedzi warto było posłuchać i z pewnością kiedyś się przydadzą.

  • Kinga

    Witaj Michał, jeszcze jakiś czas temu, ja jako psycholog psychoterapeuta, coach, który znał naukę kościoła baaardzo powierzchownie, myślałam tak jak Ty. Nawet uśmiechnęłam sie do siebie, słysząc moje słowa w Twoich ustach.

    Ale.. mnie zaciekawiło, dlaczego oni tak mówią? Na prawdę nie widzą tych zagrożeń co ja? i zaczęłam sie wczytywać, pytać, szukać, poszłam na rekolekcje, rozmawiałam z mądrym ksiedzem (nie pierwszym lepszym, szukałam z polecenia), przeczytałam kilka ksiażek, posłuchałam filmików i… odkryłam wielki, wielki sens i spójność nauki Kościoła. I bardzo spójny z psychologią i rozwojem człowieka. Nawet powiedziałabym, że znalazłam brakujące fragmenty, których psychologia nie uwzględnia, dzięki którym wreszcie mam poczucie, że wszystko złożyło się w jedną spójną i piękną całość.

    Tylko rzeczywiście wyjmując fragment, nie znając całości i oceniając na podstawie fragmentu całość trudno to dostrzec.
    Tylko, że tak jest ze wszystkim!

    Twoją metodę, jeśli ktoś kto przeczyta tylko fragment, też może ocenić całość jako bez sensu i szkodliwą. Są ludzie, którzy uważają, że cała psychologia jako nauka jest bezsensu i to manipulacja, i robienie ludziom wody z mózgu, tylko, że najczęściej te osoby mają o tej nauce szczątkowe informacje.
    Takie ocenianie bez większej wiedzy/doświadczeń jest szkodliwe i nie fair!!!

    Usłyszałam, że powiedziałeś, że 90% ludzi się nie wgłębia i pewnie tak jest, ale to nie znaczy, że ta nauka jest szkodliwa, tylko, że ludzie robią sobie krzywdę, nie wgłębiając i zostając że swoimi szkodliwymi i nieprawdziwych przekonaniami, nie sprawdzając nawet jaka jest rzeczywistość (i naprawdę nie potrzeba się bardzo głęboko wgłębiać, tylko się otworzyć i słuchać).

    Dodam jeszcze, że piszesz, że Bóg jest istotą, której nie nie doswiadczamy jej istnienia, za to doświadczasz innych sił wyższych. Jest wiele osób, które prawdziwie doświadcza kontaktu i działania Boga. To, że ktoś nie ma jeszcze takiego doświadczenia, to nie znaczy, że jest to niemożliwe. Ja go wiele lat nie doświadczałam , za to bardzo oceniałam. A zaczęłam doświadczać, kiedy posłuchałam i się na niego otworzyłam.. i to doświadczenie zmienia moje życie.

    Ty dla wielu osób jesteś autorytetem, proszę nie oceniaj, waż słowa.

    • Kinga,

      rozumiem, że zagłębiając się w nauki Kościoła Katolickiego możemy uzyskać inny obraz tych nauk i większe zrozumienie, które może okazać się wartościowe i wzbogacające.

      Nie zmienia to jednak faktu, że przekaz który można usłyszeć w kościele (i to o tym przekazie mówiłem w swoim nagraniu, nie oceniałem tak jak sugerujesz – całości) może mieć negatywne konsekwencje psychologiczne i niestety duża większość wiernych na tym poprzestaje.

      To po stronie osób, które przekazują te komunikaty leży odpowiedzialność, aby uniknąć nieporozumień i aby jasno i klarownie opisać te nauki. Jednak większość tych komunikatów jest jednak niezwykle enigmatyczna, metaforyczna i niezrozumiała i jest często źródłem zagubienia, poczucia winy i innych mentalnych i emocjonalnych szkodliwości.

      „Jest wiele osób, które prawdziwie doświadcza kontaktu i działania Boga.” – to są Twoje przekonania i szanuję je, jednak wyrażasz je jakby były niezaprzeczalną prawdą. Ja mam inne zdanie. Być może mówimy o podobnych rzeczach w innych słowach – zgodnie z moimi przekonaniami ta siła wyższa nie jest oceniającą ludzi postacią mieszkającą w niebie, a nieodłączną częścią świata natury, przenikającą wszystko inteligencją, którą możemy zaobserwować w każdym żywym organizmie. Niestety w naukach kościoła nie odnalazłem nic, co pomogłoby mi bardziej zrozumieć istotę tej siły, natomiast w psychologii, biologii, fizyce, naukach buddyjskich czy w filozofii jak najbardziej tak.

    • Kinga

      Michał,
      jak wpiszesz w wyszukiwarkę psycholog, coach, trener rozwoju osobistego możesz przeczytać przekaz, skorzystać ze spotkania/ szkolenia zarówno wartościowego, jak i takiego, które będzie miało negatywne konsekwencje psychologiczne. I niestety duża część osób poprzestanie na tym i przez wiele lat lub nigdy nie zweryfikuje informacji, których się dowie.
      W kościele jest wielu księży, których przekaz do mnie nie trafia, a wręcz mnie oddala od niego, jest też wielu, którzy mówią zrozumiale, ciekawie, inspirująco i tak, że mnie to rozwija. Tych ostatnich szukam i słucham.

      Oczywiście, chciałabym, żeby w kościele byli tylko księża z prawdziwym powołaniem i darem przekazywania wiedzy (i najlepiej jeszcze bez grzesznych ;), chciałabym tylko wykształconych, etycznych psychologów najlepiej w drodze własnej pracy nad sobą, chciałabym też wykształconych i etycznych polityków itd, ale.. to są tylko ludzie… A ludzie są różni, potykają się, są niedoskonali.. Instytucje też.Czy to znaczy, że na nich mamy przerzucać odpowiedzialność za nasz rozwój?

      Zgadzam się, że przekaz mógłby być jaśniejszy, choć ten przekaz metaforyczny ma bardzo głęboki sens. Jak ktoś tego nie rozumie, wystarczy otworzyć internet, zapytać, zapisać sie na rekolekcje. To nie jest wiedza tajemna.

      Moim zdaniem, sposob przekazu, to coś innego niż sens przekazu. Słuchając Twojego filmiku, miałam poczucie, że oceniłeś to CO kościół Twoim zdaniem przekazuje (np. przepraszanie za nie swoje winy), a nie jakość, dlatego napisałam komentarz. Może intencje miałeś inne, ja je tak zrozumiałam. Jak sam piszesz, czasem mówimy innymi słowami, o podobnych rzeczach. Czasem też, używamy tych samych słów, a mamy na myśli coś innego. Przekaz nie jest idealny… warto pytać, rozmawiać, prawda?
      Czy odpowiedzialny jest tylko ten kto mówi?
      Moim zdaniem odpowiedzialni są oboje, jeśli chcą się zrozumieć.

      „Jest wiele osób, które prawdziwie doświadcza kontaktu i działania Boga.” – Michał, to nie są moje przekonania, tylko poznałam wiele takich osób, poznałam historie i dlatego teraz odważam się mówić o tym wprost, jako o faktach, bo te osoby tego faktycznie doświadczyły. Nie wspominając całego mnóstwa udokumentowanych cudów.. które można choćby wygooglać.

      Co do istoty Boga, to chyba mamy inny pogląd, bo ja dziś widzę Boga jako Osobę, nie energię. I nie jest to oceniająca ludzi postać mieszkająca w niebie, choć też mi się kiedyś podobnie wydawało ;). Szanuję, że mamy w tej kwestii inaczej.

      Dzięki za wymianę zdań. Pozdrawiam

    • Map

      Kinga, zgadzam się z Tobą!

      Uważam że odpowiedź Michała jest krzywdząca dla wierzących i bardzo powierzchowna.

      Pozdrawiam!

  • Map

    Michał,
    jesteś niewierzący (i to jest ok, Twój wybór) ale skoro tak jest, to uważam że nie powinieneś się wypowiadać na temat wiary w Boga, zwłaszcza w tak pobieżny sposób. Jak mówisz ważny jest „złoty środek” więc tak powierzchowna ocena jest nieodpowiednia. Być może miałeś złe doświadczenia i złe przykłady. Pozdrawiam

    • Nie wypowiadam się na temat wiary w Boga, ale na temat komunikatów, które przekazuje Kościół Katolicki. Nie rozumiem co jest złego w wyrażeniu własnej opinii? Jestem otwarty na dyskusję i nie do końca jest dla mnie jasne, dlaczego dla osób wierzących osoba mająca inne zdanie i wyrażająca je robi coś co w ich rozumieniu jest nie na miejscu.

  • Dominika

    Pana odpowiedzi są niezwykle inspirujące! Poruszyły też dużo wątków i szkoda, że dyskusja w komentarzach potoczyła się głównie na temat nieszczęsnego kościoła. Przykro mi, że w Polsce krzywdzić i obrażać można tylko uczucia katolików, a osoby, które mają ogromną wiarę, chociażby w siłę leżącą u podstaw wkłada się do worka „niewierzących” no i właśnie – powierzchownych. Ale ja nie o tym.

    Chciałabym odpowiedzieć na Pana ostatnie pytanie. Trudno wskazać ten artykuł, który zmienił u mnie najwięcej. Najpierw czytałam o pewności siebie, absolutnie wpadłam i do tej pory nie wypadłam. Duże wrażenie i zmianę postaw wywołał u mnie artykuł „Życie = Śmierć” jak i ten o tym, czego mogę żałować przed śmiercią.

    Bardziej wymierna w widocznych rezultatach okazała się u mnie wiedza zdobyta z artykułów o antykarierze i samoedukacji. Odkąd je przeczytałam próbuję swoich sił w wielu różnych dziedzinach, zapisałam się na kilka wolontariatów, kursów i szkoleń – po prosty poszerzam horyzonty, żeby tradycyjna edukacja mnie nie stłamsiła.

    O swoich zmianach mogłabym napisać esej, ale ten komentarz i tak jest długi.

    Kończąc, uważam że to co Pan robi jest wspaniałe i naprawdę zmienia życie. Oby wszystkie Pana plany się ziściły, bo całe społeczeństwo na tym skorzysta :)

  • Asia

    Ja bym zdefiniowała szczęście, jako stan, kiedy udaje nam się zauważyć, że wszystko wokół nas ma sens, wszystko dzieje się po coś, jest tak jak powinno być, co jednocześnie i tak motywuje nas dalej, by się rozwijać albo zmienić niektóre aspekty naszego życia, wciąż jednak żyjąc z nim w zgodzie i nie zmuszając go do bycia takim, jak nam się wydaje, że powinno być.
    Co do Kościoła Katolickiego- to tylko religia, a religia jest wynalazkiem człowieka, który ma nam pomóc odkryć duchowość, niestety społeczeństwo raczej sobie tego nie uświadamia, przez co jest tyle problemów.
    Cieszy mnie, że masz pomysł na to jak zmienić polską edukację i że nie będziesz mieć styczności z polityką, jednak mam pewne obawy- a mianowicie, że jeśli powstanie druga alternatywa, nawet darmowa, niektórzy rodzice będą tradycjonalistami lub uznają, że to tylko kolejne marne psychologiczne wypociny bez sensu i poślą dzieci do tradycyjnych szkół, a rodzice, którzy przekonają się do tego nowego typu, wyślą dzieci, ale jestem przekonana, że znajdą się tacy, co wmówią pociechom, że chodzą do lepszych szkół i są lepsze od innych dzieci. Szkoły płatne są często postrzegane jak szkoły dla snobów, bo się wmawia dzieciom, że są lepsze, bo ich rodzice mają więcej pieniędzy. Tu nawet jak będą to darmowe szkoły, to całkiem prawdopodobne, że zrodzi się taka sytuacja jak z liceami i gimnazjami- widać to w dużych miastach. Jest nóstwo tych szkół, a dzieci już z podstawówek odbywają specjalną rekrutację. Gonią za szkołami, która ich przyjmie, byle trafić do lepszej, a jak ktoś do żadnej nie trafi to rejonówka, której oczywiście nikt nie chce, bo zawsze jest najsłabsza. Niektórzy się z tego po prostu śmieją, że są w niby takiej prestiżowej szkole, a inni traktują to poważnie i tych co nie dostali się do szkoły takiej a takiej, np. do 15 i 2, tylko do 14 czy 17 są niby gorsi. Ja z doświadczenia wiem, że są bardzo różne opinie na temat tych samych szkół. Jestem ponad to. Moim zdaniem to kompletna bzdura. Jednak czy tak się nie stanie jak pojawią się nowe szkoły? Społeczeństwo jeszcze bardziej ma się podzielić? Co będzie z małymi miasteczkami i wsiami, bo jednak myślę, że pierwszą taką szkołę będziesz chciał założyć w dużym mieście. Jak będzie wyglądała rekrutacja do liceów tego typu, a może masz na to inny pomysł, bo chyba pisałeś, że chciałbyś aby w klasach nie było podziału na wiek? Jaki więc ma być podział?

    • Asia

      I jeśli chodzi o ostatnie pytanie, to szczerze powiedziawszy nie pan zmienił mój sposób myślenia. Uprzedziła pana w moim życiu trochę inna osoba, która kiedyś napisała, dlaczego jest wegetarianinem. Wtedy mój sposób myślenia zaczął ulegać zmianom. Ogólnie zaczęło się od tego, że chciałam nauczyć się śpiewać. Znalazłam bardzo inspirujący i motywujący blog z poradami na ten temat i kiedyś natrafiłam na porady co można robić, by wspierać swój głos i naukę. Było trochę o ćwiczeniach oddechowych i medytacji. Postanowiłam zgłębić się w ten temat. Znalazłam różne strony internetowe o tym, zarówno naukowe, jak i te bardziej ezoteryczne. Później odkryłam książki, obecnie mojej ulubionej autorki. I ogólnie dużo czytałam i w pewnym momencie te opinie zaczynały być ze sobą miejscami zbieżne, więc postanowiłam zacząć samodzielnie poszukiwać prawdy i odkryłam samodzielnie parę zaskakujących rzeczy. Przyznam, że pana blog to też jeden z tych różnych stron itp., ale od czasu do czasu mi pomaga, kiedy nie umiem czegoś sobie ułożyć. Pierwszy artykuł jaki czytałam to ten na temat wymyślania ciętych ripost. Potem drugi raz przypadkowo trafiłam na ten o toksycznych związkach i zauważyłam, że na tej stronie istnieje więcej interesujących artykułów, więc postanowiłam je przeczytać. Ogólnie mój sposób myślenia zmieniał się stopniowo, ale przyznam, że największe wrażenie wywarły na mnie artykuły o tym czego możemy żałować przed śmiercią i o błędach polskiego systemu edukacji.

  • Nina

    Hej. Chcę nawązać do Twojej wypowiedzi na temat Kościoła katolickiego. Gdy byłam młodsza chodziłam do kościoła z przyzwyczajenia, nie czułam takiej potrzeby, raczej było to „wdrukowane” bo tak się robi i rodziło to nawet opór. Trafiłam szczęśliwie na rekolekcje po których wiele się zmieniło, gdyż przez pewien czas nie chodziłam do kościoła. Otrzymałam tam jasny przekaz, że nie jestem niewolnikiem, lecz córką, mam wolną wolę. Piszę, bo mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz moją wiarę i nie znasz Boga w którego wierzę, a Twoja wypowiedź na Jego temat mnie poruszyła. Ja rówież nie wierzę w osobę która jest w niebie i potrzebuje być chwalona, bądź jest oceniająca, lub której się mam bać. Moja wiara polega na wzrastaniu w miłości, wychodzenia poza swój egoizm do drugiego człowieka. Wartość stanowi człowiek sam w sobie. Każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Generalnie chodzi o to, że człowiek świadomy swoich wad i słabości (bo każdy ma wady i zalety) podejmuje się wysiłku wzrastania w miłości, stawaniu się coraz lepszym człowiekiem (pracującym nad słabościami). Mimo upadków, słabości -powstaje i idzie dalej. Jeśli staram się być lepsza, ale nie zawsze mi wychodzi i się nie biczuję myślami w związku z tym. Mój Bóg jest miłością, gdyż oddał za mnie Życie, na pewno nie jest srogim stwórcą, który chce mnie koniecznie ukarać za zjedzenie kiełbasy w piątek :) czy inne przewinienia. Jeśli chodzi o instutycję kościoła, to faktycznie niektórzy księża nie zawsze formułują kazania w sposób przybliżający do Boga, bądź umożliwiający lepsze poznanie, mogą w sposób niewłaściwy Go przedstawić.

  • Daria

    Niestety tez porusze temat Kościoła. Najczęściej słyszę o tym, że Kosciol mówi o tym, że jestesmy grzesznikami i pójdziemy do piekła (i musimy się bać i musimy przestrzegać 10 przykazań itd itd), od osób, ktore do tego Kościoła nie chodzą. To coś pokazuje – mówią to osoby, które nie znają nauki Kościoła. Kościół jest zbudowany z ludzi. Ludzie tworzą Kościół, ludzie, którzy błądzą, podobnie jak lekarze, naukowcy, psychologowie, jak każdy inny człowiek. I dlatego tyle dzieje się zła w Kosciele i na swiecie. Jednak najbardziej poruszające jest to, że powiedziałeś, że Kościół mówi mi, że mam się bać i pójdę do piekła, jeśli nie będę żyła wg zasad uznawanych i wmawianych mi przez Kościół. I to jest kłamstwo. Owszem, znajdziesz ludzi, którzy tak mówią w kościele, także księży. Ale to są ludzie, którzy nie znają Boga i nie doszli do prawdy o Nim. Jeśli przeczytasz Ewangelie, posłuchasz nauczania papieża to dowiesz się, czego uczy kościół. Kościół wzywa swoich wiernych do samodzielnego myślenia, do szukania odpowiedzi, prawdy i swojej drogi do Boga. Taki Kościół znam. I ja doświadczam obecności i działania Boga w moim życiu, i nie.tylko. Ludzie niewierzący w Boga mówią mi, że sobie wmawiam, że ponieważ tego chcę, to wszystko dobro przypisuję Jemu, a kiedy mowię o uzdrowieniach, które się dokonują przez modlitwę to mówią mi, że to wiara w cud tego magicznie dokonuje. Czy przekonanie, że ciało człowieka samo może się uzdrowić z chorób nieuleczalnych w jednej chwili jest oparte na badaniach? Wmawia się nam, że Boga nie ma i On nie działa, dlatego, że nie można tego udowodnić, a jednocześnie wpiera, że człowiek sam się może magicznie uzdrowić w jednej chwili i tego tez nie można udowodnić, ale to nic nie szkodzi? Sama doświadczyłam uzdrowienia w jednej chwili wiele razy ze zranien, krzywd, złych myśli o sobie i innych, z destrukcyjnych zachowań, doświadczeń. I wiele złego doświadczyłam i nie raz zastanawiałam się, czy skorzystać z pomocy psychologa, kiedy nie radziłam sobie juz z tym, ale wtedy szukałam pomocy u mojego Zbawiciela i On za każdym razem przychodził mi z pomocą. Uwalnial od złych relacji, od braku przebaczenia, od żalu i egocentryzmu. Dla każdego kto sądzi, że Kościół się myli: Kościół przekazuje, że NAJWAŻNIEJSZYM PRZYKAZANIEM JEST MIŁOŚĆ BOGA, NASTĘPNIE SIEBIE I BLIŹNIEGO SWEGO. a relacja z Bogiem uzdalnia do milości każdego. Jeśli nie znasz Boga, to nie możesz Go kochać, NIE MASZ GRZECHU. Tego uczy kościół. I nie wymaga i nie osądza ludzi, jeśli nie potrafią kochać. Przepraszam, że tak duzo. Nie jestem wrogiem osób niewierzących, Bóg daje wszystkim wolność, a ja chcę świadczyć o Jego miłości i nigdy nie potępiam ludzi, którzy nie wierzą w Niego, czy wyznają inną wiarę. W ogole nie potępiam ludzi i tego takze Kosciol uczy. Ale kiedy osoba, która kształtuje światopogląd wielu innych osób wypowiada nieprawdę, bo nie zna dobrze tematu, to nie mogę milczeć. Stąd ten komentarz. Życzę Tobie i Twoim wspolpracownikom wielu sukcesów i pozdrawiam Was serdecznie! :)

  • Mateusz

    Michale, co sądzisz o filmie „Lot nad kukułczym gniazdem”?? Film niesamowicie ciekawy, własnie zorientowany głównie na psychologię, studium ludzkich zachowań i chorób psychicznych, zmuszający do wielu przemyśleń? Pozdrawiam.

  • CosyGirl

    Cześć Michał. W książce pisałeś, że zamierzasz zdobyć wykształcenie w kierunku psychologii.

    Ciekawi mnie gdzie zamierzasz studiować. Czyżby UAM? :) Czy masz już konkretny plan, co do tego, kiedy rozpoczynasz studia? Czy będą to studia zaoczne czy dzienne?

    Filmiki z pytaniami i odpowiedziami baardzo mi się podobają. Czytelnicy mogą dokładniej poznać Ciebie jako osobę i Twój punkt widzenia na dane tematy.

    Twoje pytanie odnośnie tego, który artykuł pomógł mi najbardziej skłoniło mnie do tego, by jeszcze raz wrócić do początkowych wpisów, które czytałam. Cóż, nie było to na początku istnienia bloga, ale dobrych parę lat temu ;)

    Najbardziej pomocnym i przełomowym dla mnie artykułem był ten o nieśmiałości. Wtedy byłam bardzo zapatrzona na siebie, tragicznie nieśmiała i blokowało mnie to w najprostrzych sytuacjach, przeradzało się w jakieś obronne lub nawet agresywne postawy. Okropieńśtwo. Wtedy zrozumiałam, że musze wyluzować, bo tak naprawdę, to moje błędy nie obchodzą każdego aż tak bardzo, jak mi sie wydaje.

  • Cześć Michał! Od jakiegoś czasu podglądam Twojego bloga i czytam maile. Szczerze muszę Ci powiedzieć, że jesteś w ogromnym błędzie co do Kościoła Katolickiego. Tak się składa, że jestem Chrześcijańskim Coachem, pasjonatką psychologii i rozwoju osobistego. Specjalizuję się szczególnie właśnie w podnoszeniu poczucia wartości u innych ludzi! Tak się składa, że właśnie z niskiego poczucia wartości wyciągnął mnie Kościół Katolicki! Cała jego nauka, której jestem wierna już od ponad 12 lat!

    Btw. mówisz kwestie niezgodne z prawdą. Jeśli nie masz wiedzy w jakimś temacie może warto trochę ważyć zdania. Na jakiej podstawie według Ciebie aż tak negatywnie wpływa Kościół na psychikę? Z całym szacunkiem dla Ciebie. Kościół naucza o skutku grzechu pierworodnego, który zostaje zmazany przy Chrzcie Świętym! A nie można być wyznawcą Chrystusa, czyli Założyciela Kościoła bez Chrztu! Nikomu się nie wmawia, że jest od urodzenia w grzechu i że w tym grzechu tkwi! Bzdura kompletna! Dalej, wierząca osoba w życiu kieruje się Pismem Świętym, a tam wyraźnie Jezus podkreśla wartość człowieka, do tego podnosi rolę kobiety, która w tradycji żydowskiej i ogólnie na całym świecie była często traktowana, jako osoba która ma tylko domem się zajmować i nie może podejmować ról wpływających na ludzi. W Kościele mamy wiele świętych mężczyzn, jak i kobiet i często to kobiety otrzymywały specjalne misje.

    Poza tym, na jakiej podstawie twierdzisz, że nie możemy zbudować relacji z Bogiem? Osoba niewierząca, owszem, ma z tym problem, bo nie wierzy! Do kościoła chodzą przede wszystkim osoby, które wierzą, a to oznacza, że budują relację z Bogiem i to taką, która dla psychologii jest niepojęta.

    Poza tym osoba naprawdę wierząca, która poznała Jezusa i Jego Miłosierdzie nie czuje żadnego lęku. Chodzę do spowiedzi regularnie i nie z lęku. Absolutnie nie boję się przybliżyć do Miłości Boga i dzięki wierze w Boga obecnie pomagam i to bardzo skutecznie wiele osobom.

    Poza tym będąc katolikiem nic nie muszę. Naprawdę nikt mnie do niczego nie przymusza. Wiem, że warto, wiem, jak bardzo mnie to buduje, jak wiele dzięki temu osiągam. Wcale nie muszę się bać, bo poznałam miłość Boga.

    I właśnie gdzie słyszałeś, że Kościół naucza ciągle o grzechu? Może bardziej przy Wielkim Poście przypomina o zadośćuczynieniu i nawróceniu. Prawie na każdej Mszy Świętej słyszę, że Bóg mnie kocha i jestem Jego ukochanym dzieckiem. Czasami aż do znudzenia. Nie powiesz mi, że Ci co nie zgłębiają nauk Kościoła, są całkowicie głusi na kazaniach…

    Rozumiem Twoje stanowisko i masz prawo do wyrażania swojego zdania. Jednak mówienie z taki przekonaniem, że Kościół ma negatywny wpływ na psychikę jest niesprawiedliwie i to baaaardzo. Ja, jako Chrześcijański Coach, nigdy nie oceniłam w ten sposób innej wiary! Dlatego oczekuję tego samego od innych.

    Najniższe poczucie własnej wartości miałam przed nawróceniem i to z powodu neurotycznego perfekcjonizmu. Z nim poradziłam sobie, dzięki wierze. Gdyby nie rekolekcje, gdy miałam 19 lat, już by mnie nie było na tym świecie i nie mogłabym pomagać tak wielu osobom, poprzez moje działania.

    Wbrew pozorom Kościół i ludzie w nim robią wiele dobrego.

    Pozdrawiam.

    P.S. Będę dalej do Ciebie zaglądała, pomimo różnicy zdań w kwestiach wiary. Szanuję tę inność i co ciekawe wśród moich znajomych i czytelników mojego bloga są osoby niewierzące lub całkowicie uznające co innego za centrum swojej wiary i czerpią dobro z tego, co robię, choć jestem takim „katolem, katolem z krwi i kości” ;)