Jak wyrażać swoje uczucia i potrzeby?

Mówienie o tym, co nam leży na sercu to umiejętność, która pełni dwie, kluczowe dla naszego szczęścia funkcje. Po pierwsze, pozwala nam uwalniać emocje, które w sobie gromadzimy. Po drugie, pozwala nam budować zdrowe i autentyczne relacje z innymi. Jak więc wyrażać siebie w sposób świadomy, szczery i bezpośredni?

Uczucia głęboko ukryte

Wszystko, co w życiu najpiękniejsze - miłość, radość, pasja i marzenia - nie mają żadnego znaczenia, gdy nie możemy ich z nikim dzielić. Nie bez powodu zawsze, gdy tylko spotka nas jakieś wielkie szczęście - pierwsze, co robimy to mówimy o nim naszym bliskim. W pewien magiczny sposób potęguje to naszą radość i czyni ją jeszcze bardziej namacalną.

Niestety nie jesteśmy już tacy skorzy do mówienia o emocjach, które są dla nas trudne.

Wszystko, co mogłoby nas przedstawić w złym świetle, wolimy schować głęboko w sobie i tam pozostawić raz na zawsze. Wszystko, co mogłoby negatywnie wpłynąć na naszą relację z drugą osobą - wolimy zachować dla siebie. Filtrujemy nasze własne odczucia, doświadczenia i myśli wybierając tylko te, które są bezpieczne i komfortowe zarówno dla jednej, jak i drugiej strony.

Dlaczego tak robimy?

Ponieważ zostaliśmy nauczeni uciekania od trudnych emocji i unikania trudnych rozmów. Zostaliśmy nauczeni, że są ”złe” i “dobre” emocje. Jak wiele razy w dzieciństwie słyszeliśmy “nie płacz”, “uspokój się”, “bądź grzeczny”? Szybko nauczyliśmy się, że nie powinniśmy akceptować takich emocji jak złość, smutek, rozczarowanie, poczucie winy. W związku z tym nie wiemy jak sobie z nimi radzić i nie wiemy jak się zachować, gdy ktoś w naszym otoczeniu je okazuje.Ukrywanie emocjiA skoro nie akceptujemy trudnych emocji, to nie tylko sami przed sobą nie chcemy się do nich przyznawać. Nie chcemy też mówić o nich innym, ponieważ boimy się, że oni również nie zaakceptują tego, co czujemy. Często ten strach ma jak najbardziej solidne podstawy. Sam wielokrotnie tego doświadczyłem, gdy dzieląc się z kimś tym, co myślę i czuję, spotkałem się ze zdziwieniem lub krytyką, a nie zrozumieniem.

Każdy człowiek ma ogromną potrzebę aprobaty i akceptacji. Pokazywanie innym tego, co mamy w środku, niesie ze sobą ryzyko odrzucenia, co nawet dla najsilniejszych charakterów jest bolesne.

Strach przed odrzuceniem

Pytanie brzmi, dlaczego zakładamy, że zostaniemy odrzuceni?

Nigdy nie jest tak, że akceptujemy jakąś trudną emocję u siebie, ale nie akceptujemy jej u innych (lub odwrotnie). Jeśli nie czujemy się komfortowo z jakąś emocją, zwykle negujemy każdy jej przejaw - niezależnie od tego, kto ją wyraża. Jeśli natomiast rozumiemy, że przykładowo złość jest naturalną reakcją na pewne okoliczności i wiemy, jak tą złość świadomie i bezpiecznie wyrażać - dokładnie tak samo będziemy postrzegać złość u innych osób.

Dlatego, gdy tylko zauważamy złość lub smutek u naszych bliskich, często nieświadomie uruchamiamy nasze własne mechanizmy obronne.

Swoim zachowaniem pokazujemy, że nie akceptujemy takich emocji i że wolelibyśmy, aby druga osoba zachowała je dla siebie. Robimy wszystko, aby ta osoba natychmiast przestała się złościć, albo wyraźnie dajemy do zrozumienia, że odczuwanie smutku jest w danej sytuacji zupełnie bez sensu. Sprawiamy tym samym, że ta osoba zamyka się w sobie, ponieważ nie uzyskała przestrzeni na swobodne wyrażenie swoich emocji.

Trudno jest się do tego przyznać, ale w przeszłości niejednokrotnie ja sam byłem taką blokadą dla emocji moich bliskich. Gdy nie rozumiałem, jak można być smutnym w jakiejś sytuacji, wyraźnie to komunikowałem drugiej osobie. Postrzegałem siebie jako "bardziej świadomą osobę", która lepiej wie co może być źródłem smutku, a co nie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zachęcam do negowania i wypierania uczucia, którego ta osoba wtedy doświadczała.

wyrażanie siebie

Wróćmy jednak do zadanego wcześniej pytania. Dlaczego zakładamy, że wyrażając siebie zostaniemy odrzuceni?

Po pierwsze dlatego, że tak jak już napisałem przed chwilą - wiele razy faktycznie tak się stało.

Po drugie dlatego, że projektujemy na innych nasze własne reakcje. Skoro sami negujemy własne trudne uczucia, podobnej reakcji spodziewamy się u innych ludzi, gdy myślimy o podzieleniu się tym, co gra w naszej własnej duszy. Zakładamy, że na akceptację i zrozumienie dla tych “trudniejszych” części naszej osobowości nie mamy co liczyć, więc nawet nie próbujemy wyrazić tego, co czujemy. Dusimy w sobie to, co tak bardzo chce wydostać się na zewnątrz.

Niezaspokojone potrzeby

Podobnie jest z naszymi potrzebami i pragnieniami. Wiele z nich postrzegamy jako “nie na miejscu” i boimy się, że gdy o nich opowiemy drugiej osobie - ta pomyśli sobie, że coś jest z nami nie tak.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie dzielimy się z innymi tym, co nam leży na sercu. Skoro sami nie radzimy sobie z naszymi uczuciami, często zakładamy, że inni również mają z tym trudność. Boimy się więc zranić drugą osobę. Wydaje nam się, że to co powiemy będzie dla niej trudne i że będziemy źródłem smutku i cierpienia.

Przykładem może być związek, w którym partnerzy spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Jedna osoba może mieć potrzebę posiadania większej przestrzeni dla siebie (wyjazd z kolegami, spacer w pojedynkę). Może jednak nie komunikować tej potrzeby drugiej osobie bojąc się, że poczuje się ona odrzucona.

W tym przypadku brak umiejętności wyrażania swojej potrzeby może doprowadzić do sytuacji, w której osoba szukająca większej wolności dla siebie będzie negowała tę potrzebę, jednocześnie pielęgnując w sobie narastającą frustrację do partnera. Partner będzie doświadczał tej frustracji na różne sposoby (głównie poprzez niewerbalne komunikaty), ale nie będzie miał pojęcia co jest jej przyczyną. Może to być źródłem wielu konfliktów nieporozumień.

Wyrażanie swoich uczuć

To wszystko sprawia, że zamykamy nasze uczucia, potrzeby i pragnienia w ciasnym pudełku gdzieś w dalekich zakamarkach naszej podświadomości i robimy wszystko, aby tam pozostały.

Niestety ma to dość negatywne konsekwencje, ponieważ:
1. Niewyrażone uczucia gromadzą się w naszym ciele w formie skumulowanej energii i często są źródłem dolegliwości fizycznych lub destrukcyjnych wybuchów złości.
2. Brak komunikacji w relacji zawsze będzie źródłem niezliczonych nieporozumień, które prowadzą do konfliktów, które bez dalszej komunikacji mogą doprowadzić do zakończenia relacji.

Niewyrażone uczucia i potrzeby ranią więc zarówno nas, jak i nasze relacje.

Wyrażanie siebie

Biorąc pod uwagę niebezpieczny język pełny oceniania, domysłów i fałszywych interpretacji, z którego większość z nas korzysta, opisane wyżej obawy są jak najbardziej zasadne. “Tradycyjna” komunikacja faktycznie naraża nas na brak akceptacji z drugiej strony, oraz zwiększa ryzyko tego, że swoimi wypowiedziami zranimy drugiego człowieka.

Czasami już jedno oceniające słowo czy jedna mylna interpretacja mogą uruchomić u naszego odbiorcy nieświadome mechanizmy obronne i zamienić dialog w bezcelowe odbijanie piłeczki i wojnę o “rację”. Wtedy warto sobie przypomnieć ten jakże prawdziwy cytat:

komunikacja

Dobra wiadomość jest taka, że możemy nauczyć się innego języka. Języka, w którym nie ma miejsca na ocenianie drugiej osoby, a który skupia się na opisywaniu własnych uczuć i doświadczeń. Języka, w którym nie ma miejsca na interpretacje i w którym nie pobudzamy mechanizmów obronnych naszego rozmówcy.

Jednym z takich języków jest metoda Porozumienia Bez Przemocy (Nonviolent Communication) autorstwa Marshalla Rosenberga. To zestaw zasad, który dzięki skupieniu się na uczuciach i potrzebach w dialogu eliminuje możliwość pojawienia się psychicznej (często bardzo subtelnej) przemocy w naszej komunikacji.

Jeśli przyjrzymy się bliżej pracy Rosenberga, staje się jasne, że jego dzieło to nie tylko kwestia zmiany sposobu porozumiewania się. To odmienny sposób patrzenia na emocje i potrzeby, zarówno nasze własne, jak i te innych ludzi.

Marshall rosenberg

Zanim w ogóle dojdzie do jakiejkolwiek komunikacji, w pierwszej kolejności skupiamy się na komunikacji wewnętrznej. Musimy bowiem zrozumieć, co sami czujemy. Zaakceptować nasze wewnętrzne doświadczenia i wsłuchać się w nasze emocje i potrzeby. Dopiero, gdy wiemy co nam leży na sercu, możemy przystąpić do odpowiedniego wyrażenia siebie przy drugiej osobie.

Formułowanie komunikatu w oparciu o model NVC składa się z czterech etapów:

1. Spostrzeżenia. Zaczynamy od tego, co zaobserwowaliśmy. Nie ma tu miejsca na domysły, interpretacje, krytykę i osąd - dzielimy się tutaj suchymi faktami, które zauważyliśmy (np. zamiast powiedzieć “Znowu zapomniałeś o kolacji, na którą byliśmy umówieni, w ogóle o mnie nie dbasz.” mówimy “Nie wróciłeś do domu na kolację, na którą byliśmy umówieni.”).

2. Uczucia. Na drugim etapie mówimy o konkretnych uczuciach, które się w nas pojawiły w związku z spostrzeżeniami, o których powiedzieliśmy wcześniej (np. zamiast powiedzieć oceniająco “Jesteś beznadziejny, nie kochasz mnie!” możemy powiedzieć “Czuję się w związku z tym rozczarowana i samotna.”).

3. Potrzeby. Tutaj opisujemy swoją potrzebę lub pragnienie, które nie zostało zaspokojone, a które wywołało we mnie takie a nie inne uczucia (np. “Potrzebuję spędzać z Tobą więcej czasu.”).

4. Prośby. Na ostatnim etapie prosimy drugą osobę o konkretne działanie, które mogłoby zaspokoić naszą potrzebę (np. “Proszę, abyś wracał na czas, gdy jesteśmy umówieni na konkretną godzinę.”). Warto tutaj uważać na ryzyko przemycenia oceny. Gdybyśmy powiedzieli “Proszę, abyś bardziej szanował złożone przez siebie obietnice.” wysłalibyśmy ukrytą ocenę - “Nie szanujesz złożonych przez siebie obietnic”.

Składając to wszystko do kupy, taki komunikat mógłby brzmieć następująco:

“Nie wróciłeś do domu na kolację, na którą byliśmy umówieni. Czuję się w związku z tym rozczarowana i samotna. Potrzebuję spędzać z Tobą więcej czasu. Proszę, abyś wracał na czas, gdy jesteśmy umówieni na konkretną godzinę.”

A oto inny przykład tak sformułowanego komunikatu:

“Mówisz do mnie podniesionym głosem i używasz słów, które sprawiają, że czuję się nieszanowany. Chciałbym być traktowany z większym szacunkiem i życzliwością. Proszę, abyś o tym pamiętała podczas naszej następnej rozmowy.”

Dlaczego komunikowanie się w zgodzie z tym schematem czyni cuda?

Ponieważ taka formuła komunikatu nie pobudza u drugiej osoby mechanizmów obronnych, które w ułamku sekundy mogą zamienić dialog w obrzucanie się błotem, które uniemożliwi nam dotarcie do sedna konfliktu.

Oczywiście to tylko małą próbka tego, co potrafi model NVC. Potraktuj to jako małą inspirację, a nie jako wyczerpujący opis metody. Gorąco Cię zachęcam do przeczytania książki “Porozumienie Bez Przemocy”, w której Marshall Rosenberg opisuje “język miłości” wymieniając mnóstwo przykładów do zastosowania w praktyce.

Komunikacja jest fascynującą i szeroką dziedziną. Odpowiednie formułowanie komunikatów to nie wszystko i pracując nad lepszym wyrażaniem siebie warto również nauczyć się umiejętności, które będą wspierały nasz nowy sposób porozumiewania się. Należą do nich między innymi umiejętności:

  • rozdzielania emocji od faktów i interpretacji,
  • konstruktywnej komunikacji podczas konfliktu,
  • komunikowania swoich potrzeb i formułowania próśb,
  • zaznaczania swoich granic i asertywnego ich komunikowania,
  • zauważania ról, w które wchodzimy podczas kontaktu z drugą osobą,
  • wchodzenia na głębsze poziomy relacji,
  • dawania informacji zwrotnej i przyjmowania komplementów.

Co się dzieje, gdy zaczynamy otwarcie i bezpośrednio wyrażać swoje uczucia i potrzeby?

Przede wszystkim stopniowo zaczynamy uwalniać ogromny balast, który nosiliśmy na swoich barkach. Emocje, które do tej pory były ukryte w zakamarkach naszej podświadomości, teraz powoli “wypuszczamy na zewnątrz”, robiąc przy tym porządek w naszym wnętrzu. W pierwszej kolejności dopuszczamy je do naszej własnej świadomości, a następnie - za pomocą odpowiedniego języka komunikujemy je innym ludziom.

Dzięki temu pozwalamy im nas zrozumieć. To leczy nasze relacje i wpuszcza do nich więcej empatii i zrozumienia. Unikamy w ten sposób niepotrzebnych konfliktów i nieporozumień. Umożliwiamy innym dbanie o nasze potrzeby, wiemy też jak zaspokajać potrzeby ludzi, którzy są dla nas ważni i bliscy.

Sztuka swobodnego wyrażania siebie może być źródłem wielu dobrych zmian w świecie Twoich relacji. Nauka języka pozbawionego przemocy i oceniania na pewno nie jest prosta. Ja wciąż się tego uczę i czuję wielką satysfakcję, gdy moje starania wpływają pozytywnie na moje relacje.

Daj znać, jakie są Twoje refleksje na ten temat. Napisz w komentarzach, jak postrzegasz swój styl komunikacji i czego chciałbyś się nauczyć w tym obszarze.

Napisz komentarz

  • Arek

    Witam Panie Michale.
    Kolejny ciekawy artykuł , który przeczytałem z ciekawością i który daje do myślenia. Mam do Pana jedno pytanie. Zawsze jak mam jakiś kłopot to nie chce o nim mówić , ani dziewczynie , ani mamie ( mam 18 lat i mieszkam aktualnie z mamą ), aczkolwiek zawsze zauważą że jestem trochę smutniejszy. Ja za to nie chcę zawracać im głowę jakimiś mniejszymi problemami ( moimi ). Mam w głowie stereotyp że z wszystkim sobie poradzę i nie lubię dręczyć innymi moimi problemami ( włączając w to także przyjaciół ). Może to trochę wyglądać jak duszenie w sobie emocji , ale jak się wygadam i powiem co mnie chwilowo dręczy , to tylko inny się martwią ( moim zdaniem niepotrzebnie ). Czy Pana zdaniem powinno się mówić w moim przypadku o "błahostkach" czy radzić sobie z nimi osobiście ( nie mowie tu o większych problemach )
    Pozdrawiam Serdecznie !!!

    • Konrad

      Ja dodam coś od siebie, może to pomoże. Pan Michał mówi jak zmieniać siebie, a nie jak zmieniać inne osoby. Warto też być trochę bardziej sceptycznym do komunikacji z osobami - nie z każdym warto rozmawiać o wszystkich swoich uczuciach, emocjach(bo zastosują swoje "reakcje obronne", obśmieją lub zlekceważą). Są ludzie, którzy przyjrzą się problemom i potraktują je serio - to są ludzie, którym warto coś powiedzieć, bo dla nich ważne jest, żeby pomóc drugiej osobie i to jest ich motyw działania w sytuacji, gdy ktoś ma problem.

      Także polecałbym też zdrowej dawki sceptycyzmu w podejściu do ludzi - czasem się można zranić, jednak też tak jak Michał napisał - warto przeżyć wszystkie emocje jakie w sobie nosimy, tylko, że z odpowiednimi osobami, które umieją w tym odnaleźć coś wartościowego i mają chęć pomocy.

    • Arek, zależy od sytuacji. Jeśli czujesz, że podzielenie się z drugą osobą tym, co Cię gryzie, pomogłoby Ci, i jednocześnie wiesz, że ta osoba będzie na to otwarta i akceptująca - wtedy jak najbardziej warto. Jeśli czujesz, że chciałbyś się czymś podzielić, ale jednocześnie wiesz, że będzie to dla drugiej osoby trudne (będzie się tym martwić) - nie zawsze warto to robić (sam musisz zdecydować czy chcesz). Być może warto znaleźć wtedy kogoś innego do szczerej rozmowy, lub poradzić sobie z emocjami samodzielnie. Aby wyrażać emocje nie zawsze trzeba mówić o nich drugiej osobie. Czasami możesz wylać wszystkie swoje uczucia na kartkę papieru, lub wykrzyczeć je w swoim pokoju, gdy nikogo nie ma w domu.

  • Malgosia

    Mechanizmy obronne moich rodziców to pobudza. Typowa reakcja taty: "nie, nie umawialiśmy się" lub "nie podnoszę głosu" w reakcji na spostrzeżenia i "a kogo obchodzi jak się czujesz?" na emocje. Mama reagowała zawsze gwałtownym atakiem w stylu "nie masz prawa tak się czuć" broniąc się przed poczuciem winy, że czuję się źle. Do potrzeb zwykle nie udawało mi się dotrzeć.

    • Małgosia, niestety ale smutna prawda jest taka, że czasami niski poziom świadomości osób, z którymi chcemy się komunikować, utrudnia nawet bardzo zdrowy sposób stosowanego przez nas dialogu.

      Oczywiście tak jak piszesz, czynników pobudzających mechanizmy obronne może być wiele. Dlatego czasami warto zadbać o dobry klimat i przestrzeń do rozmowy, tak aby otwartość z drugiej strony była większa. Warto też najpierw powiedzieć o tym, że bardzo zależy Ci na spokojnej rozmowie pełnej akceptacji, i że prosisz o wysłuchanie tego, co masz do powiedzenia.

    • Malgosia

      Spróbuję następnym razem zadbać o zneutralizowanie jak największej liczby czynników :)

  • Beata Waszczykowska

    NVC było dla mnie przełomem w komunikacji z moimi synami. ..nie mogłam uwierzyć że w empatycznym słuchaniu może tkwić taka moc. Początki używania nowego schematu były dość trudne - trochę to sztucznie brzmiało bo było zupełnie nowe, ale mimo tej "nieporadnosci" początkującego i tak dawało zaskakujący efekt.
    Zgadzam się z Panem, że ten model mógłby zdziałać cuda gdyby wkomponować go w edukację. ..
    Dziękuję za inspirujące artykuly:)

    • Beata, dziękuję za komentarz! Mam nadzieję, że ten ogromny żal szybko przerodził się w ogromną wdzięczność do siebie, za to, że zdecydowałaś się zmienić swoje nawyki komunikacyjne i tym samym umożliwiłaś sobie wejście na głębszy poziom relacji ze swoimi synami :)

  • Andrzej

    Potwierdzam "porozumie bez przemocy" czyni cuda! Choć na początku trochę to śmiesznie brzmi, kiedy na siłę konstruujemy komunikat, ale potem jest już lepiej bo wchodzi nam w krew i brzmi naturalnie :) (w sumie wszystko to kwestia techniki, nawet jak myślimy, że jesteśmy spontaniczni to i tak to jakaś technika).

  • Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem przeprowadzenia poważnej i przełomowej (moim zdaniem) rozmowy z bliskimi mi osobami o moich uczuciach i potrzebach, które tłumiłam w sobie od bardzo bardzo dawna. Odkąd chcę to zrobić, to właściwie wszędzie dostrzegam bodźce, które mnie popychają, żeby tego na dłużej nie odkładać, czy to w książkach, czy to w pozornie banalnych, codziennych rozmowach ze znajomymi. Otwieram Twój blog z zakładki i co widzę? Artykuł pod tytułem: "Jak wyrażać swoje uczucia i potrzeby" :D przeznaczenie, albo prawo przyciągania. Jak zwał, tak zwał, ale przekonałeś mnie. Dziękuję :)

    • Monika Damtier

      Artykuł również u mnie w sedno, ale kiedy nie byłby on dobrym trafem? Temat zawsze aktualny :) a to, że wszędzie zauważasz te rzeczy, to chyba wzrost uważności na te bodźce - ja swego czasu widziałam wszędzie dzieci i brzuszki ciążowe, a jakoś o wzroście demograficznym nie słyszałam, hah :)

  • Anna Nowak

    Przypomina to model kwadratu komunikacyjnego zaproponowany przez Friedemanna Schulza von Thuna. Wygląda na to, że model NVC proponuje ubrać w słowa każdą z tych 4 płaszczyzn wypowiedzi, aby uniknąć błędnych interpretacji komunikatu. Czyli nie mówimy tylko "Nie wróciłeś do domu na kolację, na którą byliśmy umówieni" (fakt), który odbiorca może usłyszeć jako: "Już mnie nie kochasz!".

  • inkwizycja psychiatryczna

    Proszę Pana prosze o pomoc bo już nie wytrzymam nerwowo. Moi rodzice ciągle grożą mi zamknięciem w psychiatryku, wszyscy wokół próbują mi "pomóc" wymyślając mi jakieś nerwice i że wszystko będzie gorzej, ja mam w sobie dużo złości ale nikogo nie krzywdze tylko jak uderzam w biórko własne to odrazu są represje że jestem psychiczny, już nie ufam żadnym psychologom, a nerwice to dostanę w tej rodzinie bo mnie straszą wciąż że mnie "usuną", a wiadomo jak to jest z psychiatrami że człowiek jest stygmatyzowany i zrobili wokół mnie taką otoczkę że jestem psychiczny i doszukują się czego tylko mogą, nigdy nie miałem przyjaciół, ani nie czułem się dobrze i bezpiecznie w rodzinie a mój problem dotyczy niewyrażonej złości, ale radzę sobie stopniowo z tym, jednak ta cała latająca nademną szarańcza nie przestaje mnie dręczyć pedagodzy szkolni, wicedyrektorzy, psycholog, psychiatrzy, i przedewszystkim "rodzice" którzy nie mam pojęcia dlaczego pragną żebym miał jakąś chorobę psychiczną i czuję się przez nich nękany psychicznie, nikt mnie nie wspiera, oni jak zahipnotyzowani pragną wierzyć że to nie ich wina tylko najlepiej nazwać to "chorobą psychiczną" bo wtedy nie będzie że to ich wina. Okropne jest to że ja sie strasznie boje że mnie zamkną w jakiś psychiatrykach, a tam to już wiadomo jak jest człowiek jest ubezwłasnowolniony i nikt mnie nie rozumie. nie wiem co robić...:(

  • John

    Cześć Michał i witam resztę. Jestem właśnie po lekturze książki Rosenberga i jestem pod ogromnym wrażeniem zaproponowanej przez niego formuły komunikacji. Bardzo uwalniająca, nawet w rozmowie ze samym sobą w sytuacji pojawiania się dialogów wewnętrznych. Z kolei z innymi mając to narzędzie czuje się bezpieczniej w wszelkich blokujących sytuacjach - jak konflikty, czy różnice zdań. Ale najbardziej się to przydaje przy odkrywaniu siebie przed kimś. I jest niesamowite. Dzięki za ten przypominający artykuł. Jestem na bieżąco z Twoimi materiałami - książka Insight + aplikacja to świetne narzędzia. Dzięki że wpadłeś na to aby stworzyć takie kompleksowe rozwiązanie. Długo do tego dojrzewałeś, jak obserwuję blog przez lata. Wydaje mi sie ze za kolejnych parę lat wyjdzie od Ciebie nowa pozycja z nowymi metodami działania z samym sobą pomagająca osiągnąć balans we wszelkich sferach życia. Życzę Ci żebyś osiągnął na tej drodze sukces, który będzie wypełniał Cię wewnętrznie. Naprawdę widać, że kochasz ludzi.
    Ja sam jeszcze mam w sobie wiele do ulepszenia. Mimo 33 lat i siedzenia w rozwoju osobistym od jakiś 13 stu - dopiero teraz widzę po 30 stce jak duża rolę w zmianie siebie robi wiek. Osiągnąłem na ten moment stan równowagi wewnętrznej - o jakim bym nie marzył wcześniej. Choć jeszcze wiele we mnie blokad, których pokonać nie potrafię, własnymi rękami. Ale lata zrobią swoje. Przełomowa dla mnie z Twojej książki była myśl. dot. świadomego zaspokajania potrzeb. Fundamentalna wręcz. I tego jak ciało to komunikuje emocjami. Przejście ze stanu nieświadomości w stan "a więc tak to działa" było swojego rodzaju szokiem:) No nic trochę się rozpisałem. Trzymajcie się!