Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Skąd się biorą uzależnienia?

Skąd się biorą uzależnienia?

To nie narkotyki sprawiają, że człowiek się uzależnia, ale poczucie wyizolowania i potrzeba ucieczki od emocjonalnego bólu. Prawie wszystko, co wiemy o uzależnieniach jest błędne i najwyższy czas, aby spojrzeć na to zjawisko w zupełnie inny sposób.

 

Na dobry początek tej krótkiej lektury zapraszam Cię do obejrzenia świetnej, 5-minutowej animacji. Dowiesz się z niej dlaczego nasze myślenie o uzależnieniach jest w większości nietrafione i jak uzależnienia działają naprawdę.

 

Podoba mi się to, że powyższa animacja pomaga nam uwolnić się od największego mitu na temat uzależnień – “To, co uzależnia, to narkotyk”.

Mamy tego mnóstwo przykładów w dzisiejszym świecie. Takim narkotykiem może być niemal wszystko, od słodyczy, przez internet, aż po telewizyjne wiadomości o tym, co się dzieje na świecie. Niektórzy są uzależnieni od robienia zakupów, inni od seksu, a jeszcze inni od smartfonów.

Jednak uzależniająca nie jest sama zewnętrzna używka, ale nasza własna chęć ucieczki od tego, co się dzieje w środku nas samych.

Historia o szczurzym raju daje nam niestety trochę zbyt mało informacji na temat tego, jak powinniśmy sobie radzić z naszymi uzależnieniami. Wskazówki stworzenia “ludzkiego raju” i przejścia od stanu wyobcowania do stanu połączenia z innymi ludźmi brzmią bardzo sensownie, ale są to zbyt duże ogólniki.

Co to znaczy poczucie wyobcowania? Skąd się bierze taki stan i jakie jest jego podłoże?

Gaszenie pożarów

Zgodnie z teorią Internal Family Systems Therapy (IFS) uzależnienia są strategią odwracania uwagi od emocji, z którymi nie umiemy sobie inaczej poradzić. Wielu z nas było w przeszłości przez kogoś zranionym. Takie rany mogą przywoływać w dorosłym życiu uczucia strachu, wstydu, poczucia winy, beznadziejności, odrzucenia. I to właśnie te psychologiczne rany prowadzą do stanu wyobcowania, oddzielenia, samotności.

Według IFS, gdy nasza psychika nie umie sobie poradzić z takim cierpieniem, w naszej osobowości kształtują się tzw. strażacy (firefighters) – części naszej osobowości (tzw. subosobowości) odpowiedzialne za “gaszenie pożarów”.

 

uzależnienia

 

Za każdym razem gdy zalewa nas fala trudnych emocji, taki strażak (czyli pewien “alarmowy” tryb myślenia i działania naszej psychiki) przejmuje kontrolę i robi wszystko, aby odwrócić naszą uwagę od bolesnych doświadczeń. Nasi strażacy mogą to robić na mnóstwo różnych sposobów. Niektórzy otwierają lodówkę i objadają się po nocach, inni wchodzą na strony z pornografią, jeszcze inni wlewają w siebie wysokoprocentowe trunki. Efekt zawsze ma być ten sam – uśmierzenie bólu.

Problem w tym, że emocje, które nie są raz a dobrze przepracowane wracają, a wtedy też wraca zapotrzebowanie na interwencję strażaka.

Uzależnienie może mieć różne oblicza, ale zwykle sprowadza się to do tego samego – próby odwrócenia naszej uwagi od emocji, które próbują szturmem dojść do naszej świadomości. Emocje chcą być wyrażone, zrozumiane, zaakceptowane. Dlatego im bardziej próbujemy uciec od naszego cierpienia, tym bardziej daje nam ono o sobie znać.

Drogą do uwolnienia się od uzależnienia nie powinna być tylko praca nad samym mechanizmem uzależnienia, ale przede wszystkim nad tym, przed czym nasze uzależnienie chce nas uchronić. Często wymaga to pracy terapeutycznej nad tymi najbardziej zranionymi i cierpiącymi częściami naszej osobowości.

 

uzależnienia

Regulowanie emocji

Jeśli na danym etapie życia nie jesteśmy gotowi na psychoterapię, lub jeśli nasze uzależnienie nie jest silne i chcemy spróbować poradzić sobie z nim sami, możemy pójść inną drogą. Możemy nauczyć się regulować nasze emocje w inny sposób, niż sięganie po używki. Kluczem jest tutaj znalezienie prostego i skutecznego sposobu na uwalnianie się od emocjonalnego bólu, który do tej pory był bodźcem do sięgnięcia po używkę.

Czyli przykładowo – zamiast sięgać po czekoladę, gdy jest nam smutno, idziemy na spacer. Zamiast sięgać po alkohol gdy czujemy się samotni, ćwiczymy medytację. I tak dalej. Wszystko sprowadza się do umiejętnego radzenia sobie z tym, od czego do tej pory tak bardzo chcieliśmy uciec.

>> Naucz się regulować swoje emocje dzięki Inteligencji Emocjonalnej w 15 dni

 

uzależnienia

 

Warto zwrócić też uwagę na to, że uzależnienia są często dość skomplikowanym procesem, w którego skład wchodzi więcej niż tylko jedna czy dwie części naszej osobowości.

Przykładowo, w przypadku palenia papierosów, jedna część mnie może chcieć rzucić palenie, bo zależy jej na zdrowiu. Druga chce rzucić palenie, bo zależy jej na oszczędzaniu zbędnie wydawanych pieniędzy. Jednak trzecia może być za paleniem dalej, bo chce zaspokoić swoją potrzebę przynależności do określonej grupy ludzi. Czwarta może również być za paleniem dalej, bo to jest jedyny sposób jaki zna na odstresowanie.

Błąd, jaki popełnia większość ludzi to próba poradzenia sobie z nałogiem bez zwracania uwagi na te części osobowości, które czerpią określone korzyści z tego nałogu. Jeśli nie nauczymy się zaspokajać tych potrzeb w inny sposób, te części wkrótce będą chciały wrócić do nałogu – bo wciąż będą potrzebować poczucia przynależności czy łatwego odstresowania.

Dlatego praca z każdym nałogiem powinna zacząć się od:

  • Przyjrzenia się zranionym i cierpiącym częściom naszej osobowości w celu uwolnienia ich od cierpienia,
  • Zlokalizowania pozostałych korzyści, jakie czerpiemy z danego nałogu i znalezienia innych sposobów na zaspokajanie tych potrzeb.

Gdy oba powyższe punkty będą odhaczone, zabieramy się za tą bardziej behawioralną część uzależnienia, czyli za nawyk sięgania po daną używkę (o ile na tym etapie będzie to jeszcze potrzebne).

 

uzależnienia

 

Warto spróbować poradzić sobie z tym samodzielnie, ale uprzedzam – w wielu przypadkach konieczne będą spotkania z psychoterapeutą. Nie ma czego się bać, bo jeśli znajdziesz dobrego specjalistę – terapia może okazać się najlepszym, co Cię spotkało w życiu.

I wcale nie musisz mieć “stwierdzonych” zaburzeń, aby się na to zdecydować. Psychoterapia jest świetna również dla w pełni zdrowych psychicznie ludzi, którzy czasami noszą w sobie jakieś głęboko zakopane rany (czego efektem mogą być rozmaite uzależnienia).

Ciąg dalszy

Proponuję, aby dalszy ciąg tego artykułu został napisany przez Was, w komentarzach. Potrzebujemy przykładów na to, w jaki sposób trudne emocje prowadzą nas do uzależnień.

Daj sobie teraz kilka chwil na refleksję nad poniższymi pytaniami:
1. Od czego jestem uzależniony?
2. Od czego uciekam poprzez to uzależnienie?

Aby odpowiedzieć na drugie pytanie, możesz przypomnieć sobie to, jak się czujesz na chwilę przed tym, gdy sięgniesz po używkę. Wyobraź sobie ten moment z zamkniętymi oczami i zastanów się, jakie emocje Cię do tego motywują?

Podziel się w komentarzach swoimi przemyśleniami i odkryciami. Pozwoli to nam wszystkim lepiej zrozumieć naturę naszych uzależnień, a co za tym idzie – skuteczniej się od nich uwalniać.

Zostaw komentarz

  • Jarek

    Hej. Jestem uzależniony od narkotyków i alkoholu ( 4 lata jestem czysty). Wydaje mi się że uciekam od złości.

  • Nitkaaa

    Jestem uzależniona od alkoholu i nikotyny. Z tym pierwszym radzę sobie póki co od pół roku. Z drugim mam w planach w najbliższym czasie też się uporać.  Zaczęłam palić jako nastolatka, by być akceptowaną w środowisku. 
    Pić zaczęłam dużo później, na początku towarzysko, bo jak mi się wydawało ułatwiało mi to kontakty z ludźmi, dodawało odwagi. Z szarej myszki stawałam się przebojową otwartą kobietą.   Piłam, bo bałam się też samotnie siedzieć w domu, piłam by spotęgować radość, gdy coś mi się udało, piłam by rozładować napięcie, stres, gdy coś szło nie po mojej myśli. Wreszcie piłam też z nudów, bo nie widziałam innego sposobu na spędzanie wolnego czasu. A alkohol dawał złudzenie fajnego spędzania czasu.
    Z perspektywy czasu widzę, jakie to było głupie. Wszystkie te „powody” są wynikiem nieumiejętności radzenia sobie z emocjami, brakiem akceptacji własnej osoby, czy chęci przypodobania się innym. I tak myślę, że gdybym wtedy jeszcze jako nastolatka zaczęła pracę nad sobą, nie doszłoby do tego, nie próbowałabym rozwiązywać swoich problemów i regulować emocji za pomocą używek. To tylko na początku daje złudzenie pomocy i ulgi, by ostatecznie zaoferować  wiele zmarnowanych lat, wstyd, poczucie winy i jeszcze większą nienawiść do siebie. I do problemów, które mogły zostać załatwione wcześniej dzięki pomocy specjalisty dochodzą kolejne, spowodowane już uzależnieniem.

  • Julia Marszałek

    Cześć! Choruję od lat na depresję. Nie chcę brać leków, więc pomagam sobie przetrwać gorsze dni w inaczej. W ten sposób uzależniłam się od książek (zwłaszcza od kryminałów i thrillerów), czekolady i muzyki

  • Gosia M.

    Moje uzależnienia to chęć ucieczki przed samotnością, brakiem miłości, poczucia bezpieczeństwa. Jest ich wiele i działają wymiennie. Do tej pory nie potrafię znaleźć zdrowego sposobu na rozładowanie tych emocji, a może po prostu powinnam je zacząć przeżywać i wyrażać.

  • katsevmanus

    Z moich doświadczeń wynika, że na nałóg składa się obsesja i kompulsja (przymus robienia czegoś). Obsesja jest związana z tym co z nami robi umysł (emocje myśli, które mówią, że tego nie wytrzymamy) a kompulsja nas ratuje od obsesji, czyli przynosi ULGĘ. Wyjście z nałogu idzie dwutorowo – kompulsje skierować na konstruktywny tor, czyli np. zamiast chlania pobiegać, natomiast obsesję potraktować medytacją, obserwacją, świadomym byciem. W medytacji chodzi o obserwowanie i nie przywiązywanie się (myśli emocje to nie JA!). I akceptowanie tego co przychodzi, zamiast uciekania. Uciekanie bierze się z bardzo restrykcyjnego podejścia do siebie – tego nie POWINIENEM czuć, tamtego nie POWINIENEM myśleć itp. Czyli – nie uciekać i zająć się konstruktywną aktuwnością, która wyciszy umysł, żeby tak nie jazgał.

  • Michał

    Jestem uzależniony od pornografii. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak dużym problemem jest pornografia w dzisiejszym świecie, ale to temat na inną rozmowę.
    Najgorsze w uzależnieniu jest to, że nie tylko wyłącza myślenie o problemach, nie tylko ucisza negatywne emocje, ale dodatkowo sprawia przyjemność. Czy można wyobrazić sobie coś niebezpieczniejszego? Bardzo ciekawe jest to porównanie do „strażaków’, którzy chcą ugasić pożar. Tylko uzależnione osoby tak naprawdę wiedzą i rozumieją jak trafnie to obrazuje potrzebę nawrotu. „Przymus”, „Kompulsja” to pojęcia puste. Kiedy potrzeba ulegnięcia nałogowi jest silna, dosłownie czuć jak „coś” przejmuje kontrolę nad moim logicznym, racjonalnym myśleniem. To jest nie do uwierzenia, ale po prostu pojawia się takie uczucie, że dłużej nie zniosę tej samotności/lęku/stresu/napięcia. Logicznie, trzeźwo myśląc nic nie może mi się stać, nie umrę, ale w momencie tej pokusy, racjonalne myślenie po prostu wyłącza się. Najgorsze jest to, że w moim przypadku uzależnienie świetnie współgra z depresją, perfekcjonizmem, prokrastynacją.

    • Michał, dziękuję za wartościowy i odważny komentarz. Faktycznie, również mam wrażenie, że pojęcie „kompulsja” jest trochę niepełne. Sprawia wrażenie, jakbyśmy mówili o jakimś bezmyślnym mechanizmie. A tymczasem to, co sprawia, że sięgamy po używkę to oparty w dużej mierze na emocjach tryb funkcjonowania, który przejmuje nad nami pełną kontrolę i każe nam sięgać po to, co „ugasi” nasze emocje.

  • K.

    Moja mama przez wiele lat była uzależniona od alkoholu. Uciekała od stresu i presji. Wychowywała mnie i moją siostrę sama. Żyłyśmy w okropnej biedzie. A ona wydawała mnóstwo pieniędzy na alkohol, wieczorami upijała się, zataczała się, nieraz przewracała. Raz złamała sobie nos. Do tego awanturowała się i niszczyła nas psychicznie.
    To były okropne lata. Dziś już jakoś się z tym uporałam.

    Ale mam nie. Przez te 11 chyba lat nie potrafiła do siebie dopuścić, że jest uzależniona. Kłopoty finansowe minęły. Przez jakieś pół roku mama nie piła. A teraz znów zaczęła. I oczywiście nadal twierdzi, że nie ma problemu z alkoholem. Nie wiem, dlaczego. Jestem w stanie zrozumieć, że wtedy wpadła w nałóg. Ale teraz jest już dobrze. Jesteśmy z siostrą dorosłe, zarabiamy, żyjemy w normalnych warunkach, mamy całkiem normalne życie. Mama też. A mimo to pije… Nie potrafię znaleźć powodu, dla którego robi to teraz. Martwię się o nią. Za rok się wyprowadzę i boję się, że mama znów zacznie sama pić wieczorami, dzień w dzień, chociażby z nudów (teraz piję raz lub dwa w tygodniu).

    To nie jest tak, że moja rodzina jest jakaś patologiczna. Mam normalną rodzinę. Tylko mam ma problem z alkoholem.
    I to nie jest tak, że piła w towarzystwie, kłopoty minęły, a towarzystwo zostało i ona nadal pije. Pije sama, wlewa w siebie alkohol, żeby szybko zadziałał i tyle.

    Mama nie da się wysłać na żadną terapię, nie chce nawet porozmawiać o problemie, bo od razu się blokuje i obraża.

    Czy powinnam w ogóle próbować jej pomóc? Czy może sobie odpuścić i pozwolić jej robić, to, co chce? Nie mam na nią siły…

  • Małgorzata

    Jestem uzależniona od nikotyny. Uciekam od uczucia straty. Strata związana jest ze śmiercią mojego Taty w dzieciństwie.

  • Palę papierosy i uzależniona jestem od trzymania i ciągnięcia (bez skojarzeń), a co ciekawe, e-papieros „wytrzymuje ze mną” maksymalnie kilka dni, a później ucieka dziad. :)

  • Agata

    Ja mam zupełnie inne „uzależnienie.” Nie mogę przeboleć kiedy moi bliscy sięgają po większą ilość alkoholu (i nie jestem abstynentką, lubię czasami napić się drinka czy piwa). Kiedy widzę flaszkę lub większą ilość piwa na stole, mój humor od razu się pogarsza, mój wzrok zaczyna „walić piorunami”. Nie potrafię tego ukryć. I nie wiem jak bardzo bym się starała nic nikomu nie powiedzieć i zachowywać się normalnie to zawsze w którymś momencie i tak „wybucham.” Boli mnie od wewnątrz sam widok większej ilości alkoholu.

  • dobra sekta

    Byłam osobą współuzależnioną, czyli zalezna od nastrojów i zachowań osoby uzależnionej. Sama paliłam długo papierosy i nawet zaczęłam popadać w alkoholizm. Ludziom często się wydaje, że nie sa uzależnieni bo robią coś tylko w weekend lub żadko, raz na jakiś czas. Tylko ważne dlaczego to robią. Rzuciłam palenie po przeczytaniu książki, również picie rzuciłam sama, o czym piszę na moim blogu. Ale alkoholika rzuciłam dopiero po terapii, to było ponad moje siły:-)

  • Marcin

    Po przeczytaniu mam wrażenie że odkryłem prawdę jakiej szukałem, sam byłem już blisko po kilku latach poszukiwań i analiz. Ten mechanizm / wersja działania uzależnień jest dokładnie taka, potwierdzam to całym sobą. Jestem uzależniony od masturbacji/ pornografii. Jednak myślę, że pornografia tutaj to tylko efekt uboczny. Zaczęło się to w bardzo wczesnym dzieciństwie. W moim przypadku przyczyną ucieczki do nałogu jest ucieczka przed trudnościami. Trudnościami życiowym / wszelkimi problemami, które wymagają od nas więcej wysiłku, skupienia, zaangażowania. Wiem to może brzmieć dla kogoś błacho. Jednak dla mnie zupełnie takie nie jest. To się już miało okazje porządnie zakotwiczyć w głowie przez ostatnich kilka lat. Teraz jest tak, że to coś steruje mną.. po prostu. tak jak pisał Michał wcześniej apropo pornografii, całkowicie wyłącza się logiczne racjonalne i wszelkie inne myślenie. No dobrze ale co dalej? fakt to już dobrze, że bardziej się utwierdziłem w tym, że znam przyczynę problemu/ mechanizm, jednak samo to problemu nie rozwiązuje.. a problem jest duży i to bardzo, tak na marginesie to ludzie, którzy wypowiadają się pozytywnie o masturbacji ew pornografii moim zdaniem kompletnie nie maja pojęcia z czym zadzierają i jak okropne to może mieć konsekwencję dla człowieka… wracając do sedna – po latach zauważyłem że samemu wyjść z tego może być bardzo mało prawdopodobne. Chętnie poszedłbym na jakąś terapię. Jednak kompletnie nie mam pojęcia gdzie, Tyle tego jest.. przede wszystkim chciałbym trafić na osobę kompetentną, która poczuje temat i będzie w stanie z nim pracować. Zapewne nie każdy by się nadał. Dodam jeszcze, że gdy już myślę w pełni trzeźwo to strach pomyśleć co będzie dalej, życie stawia przede mną coraz to większe wyzwania, z którymi trzeba będzie sobie poradzić, jeżeli nie przepracuje rzetelnie i solidnie prawdziwego problemu to może być tylko coraz gorzej i życie będzie się stawało coraz gorsze dla mnie a ja będę szczęśliwy tylko przez chwilę gdy będę uciekał w swój nałóg.. mówię to w pełni świadomie. oczywiście będzie tak jeśli się nic nie zmieni. Nikomu nie życzę aby wszedł w taki stan. a tak kończąc to powiem że mam odwagę i chęć aby nad tym pracować, to jest ta moja druga część osobowości. i modlę się aby znaleźć na to sposób, chęci, odwagę i wytrwałość.
    może trochę chaotycznie to napisałem, wybaczcie, to wszystko i tak jest skrótowo o tym mógłbym pisać książki, jednak chciałem przedstawić swoje zdanie i potwierdzić tezę.
    pozdrawiam serdecznie

  • U.

    Jestem uzależniona od alkoholu. Piję bo chcę przerwać nieustanne, męczące myślenie i analizowanie, które rzadko prowadzi mnie do konstruktywnych wniosków. Piję też żeby uwolnić się od poczucia winy i wiecznego niezadowolenia z siebie. Wiem, że to droga donikąd ale nie umiem przerwać błędnego koła.

    Mam wrażenie że jak wypiję to jestem bardziej otwarta, potrafię mówić o swoich przeżyciach i emocjach. Ale to jest złudne bo na trzeźwo działam odwrotnie – coraz bardziej się zamykam.

    Najgorsze, że „przy okazji” skomplikowałam sobie życie osobiste – mając męża i dzieci wdałam się w związek z innym mężczyzną. Ta sytuacja powoduje że czuję się jeszcze bardzie wyobcowana więc powodów do sięgnięcia po kieliszek jest coraz więcej.

    Zgadzam się absolutnie że uzależnienie to sprawa wtórna – najpierw są nierozwiązane problemy, kontrolowane emocje, nieumiejętność radzenia sobie ze sobą i brak samoakceptacji.

  • Jestem uzależniona od Youtube’a i przeglądania Internetu w ogóle. Zablokowałam wyświetlania wielu stron internetowych na stałe, używam też dodatku StayFocused, ale w międzyczasie stałam się mistrzem obchodzenia tych obostrzeń. Od czego uciekam poprzez takie bimbanie? Od poczucia wyobcowania i niezrozumienia, też od samotności, o której pisałeś w swoim tekście. Brakuje mi pewności siebie, nie akceptuję siebie i tego kim jestem, więc żyje sobie sama z tymi problemami, bo uważam, że nie mogę oczekiwać akceptacji od innych, gdy nie mam jej sama dla siebie. Powoli staram się jednak wpuszczać do swojej bańki innych ludzi i tworzyć sobie ten „szczurzy raj”, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najprawdopodobniej bez terapii sobie nie poradzę, a nawet jeśli sobie poradzę, to zajmie mi to niesamowicie długi czas a przez to jeszcze przez niesamowicie długi czas będę żyć na pół gwizdka.

  • Mariusz

    Dlatego praca z każdym nałogiem powinna zacząć się od:

    Przyjrzenia się zranionym i cierpiącym częściom naszej osobowości w celu uwolnienia ich od cierpienia,