Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Naucz się podstaw języka w 30 dni

Naucz się podstaw języka w 30 dni

Jeśli chcesz się nauczyć języka obcego na poziomie podstawowym w szybkim czasie, mam na to sposób. Dzięki tej metodzie, po miesiącu będziesz rozumieć dużą większość rozmów przeprowadzanych w tym języku.

Wystarczy, że nauczysz się 100 najczęściej używanych słów, aby zrozumieć około 50% tekstów w obcym języku. Jeśli zwiększysz tę liczbę do 1000 zrozumiesz ponad 70% tego, co usłyszysz. Wielkości te zostały obliczone przez matematyków na podstawie baz słów. Powyższe odnoszą się głównie do języka angielskiego, ale w innych językach jest bardzo podobnie. Jak szybko jesteś w stanie opanować 1000 słówek?

W internecie możesz znaleźć specjalnie opracowane listy 1000 najpopularniejszych słówek w danym języku. Możesz postawić sobie za cel przetłumaczenie tych słówek i nauczenie się ich- jest to świetny sposób na szybkie nauczenie się języka. Oczywiście do tego potrzebna jest jeszcze gramatyka, ale żeby efektywnie porozumiewać się z obcokrajowcami potrzebne będą jedynie jej podstawy, których można się nauczyć w kilka dni.

Linki do stron, na których znajdziesz pierwsze 1000 słówek w danym języku:

Angielski

Wszystkie słówka na stronie, do których linki znajdują się poniżej mają nagraną w mp3 ich wymowę. Wystarczy, że klikniesz na dane słówko.

Słówka od 1 do 250

Słówka od 251 do 500

Słówka od 501 do 750

Słówka od 751 do 1000

Hiszpański

Każde słówko tak samo jak w przypadku list do języka angielskiego ma nagraną wymowę. Ponadto wszystkie słówka mają tłumaczenie na język angielski.

Pierwsze 1000 słówek w języku hiszpańskim.

Niemiecki

1-100

101-200

201-300

301-400

401-500

501-600

601-700

701-800

801-900

901-1000

Francuski

Słówka również z wymową. Na tej stronie jest ich aż 2000, a znajdziesz tam linki do jeszcze dalszych pozycji.

Pierwsze 2000 słówek w języku francuskim.

Tłumaczenie to też nauka

Jeśli nie chcesz sam tłumaczyć wszystkich słówek możesz wybrać się do księgarni i tam kupić jedną z książeczek zawierających pierwsze 1000 słówek w danym języku. Ich cena przeważnie nie przekracza 20 złotych. Mimo wszystko lepiej dla Ciebie by było, gdybyś sam tłumaczył każde słówko. A już najlepiej, gdybyś wypisywał je na kartce lub fiszkach. Dlaczego? Twój mózg uczy się również w sposób kinestetyczny. To znaczy, że zapamiętuje frekwencję ruchów gdy piszesz dane słowo. W ten sposób nauka każdego słówka przyjdzie Ci jeszcze szybciej.

Szybka nauka słówek

Aby nauczyć się słówek trwale i szybko polecam tworzenie skojarzeń, które następnie wyraźnie sobie będziesz wizualizować. W tym artykule dokładnie opisałem jak uczyć się słówek w ten sposób. Jak już opanujesz tę technikę, będziesz uczył się każdego słówka w krócej niż minutę.

Na początek jednak załóżmy, że każdego słówka będziesz uczyć się dokładnie w 1 minutę. W tym wypadku, poświęcając na naukę słówek trochę ponad godzinę dziennie (np. godzinę na słówka, 15 minut na powtórkę), przyswoisz listę 1000 najpopularniejszych słówek w niecałe 17 dni! Całkiem szybko. Tytuł tego artykułu brzmi „naucz się języka w 30 dni”, zostało nam więc jeszcze 13 dni :) Możesz je poświęcić na szybkie powtórki słówek oraz na naukę podstaw gramatyki. Warto również słuchać nagrań, rozmów czy wykładów w języku obcym lub oglądać takie programy w telewizji.

W ten sposób nauczysz się języka w 30 dni. Oczywiście będzie to bardzo podstawowy poziom, nastawiony głównie na rozumienie tego języka a nie na mówienie za jego pomocą. Aby mówić w obcym języku będziesz musiał poświęcić więcej czasu na gramatykę. Jednak po tych 30 dniach będziesz już rozumiał ponad 70% tego co usłyszysz i będziesz miał znakomite fundamenty do dalszej nauki. Jest to świetny sposób na naukę jeśli na przykład chcesz się nauczyć kilku języków tylko na poziomie podstawowym. Po takiej nauce będziesz mógł śmiało wyjechać za granicę i na pewno z każdym się porozumiesz :)

Pamiętaj również o tym, że gdy nauce towarzyszą pozytywne emocje, to uczysz się szybciej, skuteczniej i zapamiętujesz na dłużej. Więcej na ten temat w artykule: Ucz się pozytywnie! Emocje i pamięć.

Daj znać w komentarzach, co sądzisz o takiej nauce języka i czy masz zamiar się zabrać za którąś z list 1000 najpopularniejszych słówek!

 

 

Zostaw komentarz

  • Ush

    Fajne listy, na pewno się przydadzą :)
    Pozdro

  • le_banana

    Zabieram się za Hiszpański juz prawie 2 lata. Coś tam skrobnąłem , ale dość szybko znalazłem sobie mase innych zajęć odracających moją uwagę od postawionego sobie celu. Faktycznie, opanowanie podstaw jednego z języków wcale nie musi nam zająć tak dużo czasu, co uświadomiłem sobie już jakiś czas temu.
    Mam nadzieję, że w tym roku jednak sięgnę magicznej bariery 1000 słówek z hiszpańskiego, a podana przez ciebie lista mi w tym pomoże. Oby tylko nie wylądowała w kategorii materiałów, których już nieco nagromadziłem, jednak jeszcze nie miałem okazji porządnie się za nie zabrac :)

  • metalkoholik

    Witam i dziękuję za ten artykuł. Jestem posiadaczem VIP konta na drugadroga.com (wiem, że tam zaglądasz) i jest tam świetna metoda na opanowanie słówek. Niestety, dopiero chcę się zabrać za nowy język (niemiecki dość dobrze znam, teraz chcę nauczyć się angielskiego na poziomie rozumienia tekstów(głównie z płyt)) i takie podstawy naprawdę mi pomogą. Jeszcze raz dziękuję!

  • Tomciu

    Świetny sposób na naukę. Biorę się za Angielski i Hiszpański :)

  • Gandalf

    Biorę się za Francuski:) Dzięki wielkie, świetny tekst.

  • Ja

    w sumie ciekawe ale teraz to ani nie przetłumaczone i taka nauka na stronie,
    spis dobry (nic po za tym?)

  • Visco
    • miszka

      wielkie dzięki za rosyjski!
      niestety sa tam błedy w wymowie

  • Cieszę się że Wam się to przyda. Mi bardzo pomogło w nauce hiszpańskiego.

    Ja– To dobrze, że nie przetłumaczone :) Tłumaczenie trochę czasu zajmuje to fakt, ale jest ważnym czynnikiem w procesie nauki. Jak będziesz tłumaczył jednocześnie koncentrując się na tych słówkach a nie na tym aby jak najszybciej to zrobić, szybciej się ich nauczysz. Ja nie uczyłem się z komputera- wszystkie słówka razem z tłumaczeniem przepisywałem na karteczki. Pomogło :)

    Visco– Dzięki za te dwa linki, bardzo fajna strona. Poza tym listy są przetłumaczone- opcja dla niecierpliwych :)

  • Gari

    To jest taki ciut pic… Z angielskim czy popularnymi językami to nie będzie problemu z przyswojeniem słówek. Zwłaszcza z angielskim, gdzie koniugacja jest _Bardzo_ znikoma, a deklinacja sporadyczna. Niech autor tekstu wypowie się na temat choćby jęz. hebrajskiego.
    Pozdrawiam.

  • Ja

    @Michał
    w sumie masz racje ale takie słówka jak: [on, of, a, in, to, it, is…] każdy translator(słownik) tłumaczy inaczej i potem nie do końca wiadomo jaka jest poprawna forma (albo jakiej formy używać w danym zdaniu itd) hmmm :)

  • Ja

    dodam jeszcze ze na tej stronie co podał Visco jest też angielski i niemiecki (z przetłumaczonymi słówkami xd)

    @Visco dzięki za adres

  • Gari– znawcą języków nie jestem, a na temat hebrajskiego nie mam zielonego pojęcia ;) Artykuł owszem odnosi się do języków popularnych, i w odniesieniu do nich metoda sprawdza się świetnie.

    • Aldona

      Panie Michale
      Ja i moje koleżanki z pracy w szkole,krytykujemy ludzi którzy uczą społeczeństwo tego jakby tu przyswoić coś,najszybciej i najlepiej bez wysiłku.My wskazujemy ludziom drogę długą ale skutecznie prowadzącą do celu.Pan pokazuje drogę na skróty na której można pobrudzić i zniszczyć buty.Wyobrażamy sobie jakie było pana podejście do nauki języka angielskiego skoro karmi pan ludzi ,,łatwymi sposobami na naukę”.
      Od razu widać,że twórca tego blogu nie lubi ciężko pracować.
      Zdecydowanie odradzamy taki ,,styl”.nauki j.angielskiego.
      Człowiek,który podchodzi do nauki w sposób ilościowy np.1000 słów,nigdy nie nauczy się j.angielskiego.
      Pisały nauczycielki nie lubiące ,,dróg na skróty”.

    • AB

      Pani Aldono, czy może Pani podać do siebie jakiś kontakt e-mailowy? Interesuje mnie nauka języka angielskiego zgodnie z Pani zasadami.

  • MuKuL

    Z tym rozumieniem to nie do końca jest tak, że jeśli opanujemy te 1000 słówek to będziemy rozumieć zdania z tymi wyrazami. Dużą cześć języka zajmują zwroty, które mają specyficzne, często zależne od kontekstu znaczenie. I zakładając, że poświęcimy sobie nawet te 13 dni na np. oglądanie zagranicznej TV stacji to nie będziemy dobrze rozumieć co się „do nas” mówi. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka… zakładam, że żeby dobrze rozumieć język trzeba z nim „współżyć” łącznie około tysiąca godzin (choć zależne to jest od naszego wieku i ukierunkowania na naukę).

  • pesahson

    GARI – z własnego doświadczenia wiem, że tą technikę można odnieść do każdego języka. sprawdza się także w hebrajskim. odmiana czasowników i tak jest skomplikowana, ale rzeczowniki i przymiotniki zapamiętuję się szybciej więc zostaje więcej czasu na ćwiczenie odmiany paal, piel, etc. ;)

  • blak

    O wiele lepiej jest kupić sobie książkę ze słówkami tematycznie ułożonymi np do matury podstawowej i książkę z gramatyką. tam jest więcej niż tysiąc słów i nie ma nazw miast, partii politycznych, czy rodzajników wmieszanych do reszty. Do tego łatwiej się uczyć.

    Pomijam fakt, że i tak oglądając tv dużo nie zrozumiemy.

    • blak– Gdy byłeś małym dzieckiem też nie rozumiałeś tego co mówią Twoi rodzice, a jednak nauczyłeś się mówić. Czy myślisz, że tak samo dobrze byś się nauczył mowy, gdyby Twoi rodzice nic nie mówili w Twoim towarzystwie, a tylko dawali Ci słówka na kartce do wykucia?

      Oglądanie programów w języku, którego się uczymy jest doskonałym sposobem na naukę tego języka. Świadomie nie wyciągamy wiedzy, ale jak bardzo wiele dzieje się wtedy z naszą podświadomością! Nasz umysł wyłapuje i integruje wszystkie struktury gramatyczne, które się pojawią w dialogach. Im więcej oglądamy, tym więcej bardziej cała gramatyka „układa” się nam w głowie. Poza tym świetnie uczysz się wymowy poszczególnych słówek, odpowiedniego akcentowania i wiele wiele więcej.

    • Aldona

      Panie Michale
      Nie zgadzam się z pana opinią.Jestem nauczycielką i wiem,że nauka języka za pomocą słuchania tego czego się nie rozumie jest czasochłonna i mało skuteczna.Pisał pan,że dzieci uczą się języka dzięki słuchaniu rodziców.To jest nieprawdą.Język jest przyswajany za pomocą różnorodnych technik.Rozmowa rodziców może trwać latami,a dziecko i tak nie przyswoi języka.Nie ma pan większego pojęcia o nauczaniu,dlatego wyjaśnię panu,że dzieci przyswajają język obcy na drodze różnych technik słuchowych,piśmiennych,wzrokowych,dotykowych,ruchowych i behawioralnych.Praca nad językiem to nie tylko słuchanie czyiś rozmów lub piosenek z płyty.Gdyby to było takie proste młodzież opuszczałaby podstawówkę ze znajomością języka na poziomie C2,a tak nie jest.Na przyszłość proszę najpierw przez kilka lat pouczyć dzieci języka angielskiego a potem wypisywać opinie na ten temat.Pana wypowiedź jest książkowa,nie poparta własnym doświadczeniem,a ja opisałam fakty,które przeżyłam w trakcie nauki w różnych szkołach.

    • MagLena

      i znów jakaś wyniosłość… Pani Aldono, nikt nie kwestionuje Pani kompetencji, oczywiście najłatwiej nauczyć się czegokolwiek łącząc to z czynnościami, obrazami, dźwiękami. Dla niektórych słuchanie jest lepszą metodą niż bezmyślne przepisywanie z tablicy. A w polskich szkołach uczniowie i po 12-15 lat „uczą się” angielskiego i wciąż nie umieją rozmawiać w tym języku lub się wstydzą mówić… uważam, że to porażka na tle innych europejskich krajów.

    • Aldona

      Niech pani przestanie pisać takie głupoty.Porażką dla naszego kraju nie jest system edukacyjny lecz lenistwo obywateli.Jestem pewna,że leniuchowi nie pomoże nawet przeprowadzka do innego kraju.Nieuctwo i lenistwo jest ciężko wytępić bo ich źródło leży w wychowaniu (dzieciństwie).

  • Orginal Replica

    Każdy powód jest dobry, żeby czegoś nie zrobić.
    Zawsze podziwiam ludzi (myślących o sobie, że są rozumni), którzy nie biorąc udziału w jakimś działaniu wydają „niepodważalną” krytyczną opinię. Widocznie mają jakiś „pstryczek”, który im na ten moment rozum odłącza. Tak chyba łatwiej się żyje, bo myślenie nieprzyzwyczajonych męczy.

  • ToMaS

    nauka z filmów jak najbardziej, bo suche wkuwanie słówek nic nie da, gramatyka pfff 2 letnie dziecko włada językiem, ale o gramatyce nie ma zielonego pojęcia. Chcesz człowieku nauczyć się języka to nie zaczynaj od gramatyki!! nie wkuwaj reguł odmiany czasowników i innych tego typu pierdół, bo to nie jest potrzebne żeby władać jakimkolwiek językiem! pojedyńczych słówek też się nie ucz, bo nie znając gramatyki i tak nie ułożysz z nich poprawnego zdania! ucz się całych zwrotów w danym języku np. „I go to school” znaczy „Idę do szkoły” i nie zastanawiaj się co znaczy „go” a co „to” po co Ci to? powtarzam całe zwroty!!! angielskie dziecko nie rozkminia gdzie będzie operator do a gdzie does, a śmiga po angielsku lepiej niż polscy studenci z filologii angielskiej;) a nie ma pojęcia co to jest present perfect bo ma to w głeboko tam gdzie światło nie dochodzi i w podstawówce będzie z ang miało pały;) jednak nie przeszkodzi to mu w wejściu do hotelu i rezerwacji pokoju, czy zamówieniu rekina w galarecie w restauracji:P;P Uczysz się w szkole, to olej totalnie nauczyciela bądź samoukiem!! bo nauczyciele od ang to banda idiotów!! uczyłem się angielskiego w szkole przez 6 lat i nauczyłem się tyle co nic!! a w domu uczyć się nie chciało co to present countinous bo to wydawało się głupie! i z resztą słusznie bo nawet sami anglicy tego nie ogarniją(sprawdzałem osobiście):P heh pewnego dnia, powiedziałem nauczycielce od ang w liceum do którego chodziłem, że taką naukę gramatyki jak się nie zna dobrze języka to można sobie w dupe wsadzić (troche mnie poniosło, bo nerwa miałem bo w dzienniku z ang już porządny płot z pał(1) skleciłem a wystawianie ocen się zbliżało:P) reakcja nauczycielki bezcenna, ale za to ocenna;P 1 na półrocze (o zgrozo), przyszła matura i oblałem;/ wprawdzie nie wiele zabrakło, no ale cóż;) żeby udowodnić innym że nie jestem idiotą, postanowiłem olać ten angielski, który od początku był przez nauczycieli źle wpajany do mojej głowy i wziąć się za hiszpański;) zaczynałem od 0 totalnego, a nie przepraszam znałem słowo gracias;) i nic poza tym;) kumpel z klasy, który zdał z nas mature z ang najlepiej (90%) powiedział mi że on lubi filmy oglądać, a ze większość filmów jest po angielsku i bez polskiego lektora, tylko napisy, to wchodziło mu bardzo szybko, z gramatyki totalne 0 na lekcjach, ale z nauczycielką konwersował;) idąc tą drogą, opanowałem hiszpański w 6 miesięcy, poszedłem na maturę i zdałem na 85%;) Yo creo que, muy bien!! jak na tylko 6 miesięcy;) sory, że tak teraz powiem, ale Ci co mówią że z tv się nie nauczysz są idiotami;) weźmy na przykład taką sytuacje, siedzisz i oglądasz film, nagle taka scena, szalona 15stka mająca focha po rozmowie z rodzicami idzie do swojego pokoju, za nią idzie ojciec i coś tam nawija, dziewczyna otwiera drzwi wchodzi do pokoju i trzask drzwiami oczywiście:P ojciec mało co w pape nie dostał, i powiedział oczywiście co?? no jasne, że open the door:P dodając jeszcze głośne NOW!! i nie trzeba Einsteinem być żeby WIDZĄC(podkreślam WIDZĄC) taką sytuacje domyślić się co to znaczy;) prosta sprawa im więcej zmysłów na raz bierze udział w zapamiętywaniu tym lepiej;) weź nóż i rozetnij sobie rękę i patrząc na to zjawisko powiedz sobie blood, o god my hand!! gwarantuję nie zapomnisz tych słów i ich znaczenia, a możesz sobie bół dorzucić i nóż, to już masz 6 słów w głowie, w ciągu może nawet nie minuty:) to się nazywa poświęcenie dla nauki:) ale to przykład dla desperatów był:) wersja dla normalnych, możesz np. nauczyć się zwrotu „jem kanapkę” i za każdym razem kiedy rzeczywiście jesz kanapkę powtórz ten zwrot;) jesz codziennie, więc po tygodniu biorąc do ust kanapkę twój mózg sam już będzie przypominał i mówił nauczony zwrot;) to moje dobre rady, ale jeśli ktoś jest mądrzejszy i myśli, że ucząc się I am, you are itd. z podręcznika, szybciej opanuje język to życzę powodzenia;)

    • ika

      :) bardzo fajny komentarz, dziękuję Ci za rady,teraz uczę się sama języka angielskiego i najtrudniejsze jest w tym to, żeby przestać tłumaczyć same słówka. Często się łapię na tym, że chcę sprawdzać co znaczą poszczególne słowa nawet jeśli rozumiem sens zdania, po przetłumaczeniu słówek zdanie często przestaje mieć sens. Podobnie z gramatyką a najfajniej mi się uczy właśnie wtedy kiedy wyłapuję sensy i się nie zastanawiam nad konstrukcja i poszczególnymi składowymi zdania, tak jak w polskim przecież nie myślimy o tym jaki to czas albo o tym jaki to imiesłów etc…

    • Beata Kaa

      Najlepsza rada!

  • Zgadzam się z wypowiedzią Tomasa. Ja uczę się z tej stronki: http://isel.edu.pl/index.php
    Oni też są zdania, że nauczyciele są słabi i że trza na pamięć się uczyć zwrotów i słuchać języka angielskiego. Polecam. Perełka wśród stron z nauką angielskiego ;)

    Ps. Michał dzięki za duża ilość informacji ;) Gdzie mogę wpłacić datek za Twoją pracę? Jak się mogę odwdzięczyć? ;)

  • iustitia

    I tak i nie. Języka nie da się nauczyć w 30 dni. Brzmi to świetnie, ale jak juz ktoś wspomniał z językiem trzeba się zżyć, poczuć go, zacząć w nim myśleć.

    Oczywiście, możesz mieć sporo racji i to na pewno fajny start do nauki, bo można od razu próbować coś praktykować, ale to zaledwie wstęp.

    W zasadzie początki nauki języka są najtrudniejsze. Wszystko wydaje się obce i tajemnicze, totalnie nie wiadomo jak się w tym poruszać.

  • lingvist’

    Ja znalazłem sposób – kiedyś oglądałem telenowelę („Cud miłości”) po polsku, i bardzo mi się podobała. Zdecydowałem się właśnie oglądać ją przez internet od nowa ale w języku oryginalnym – tj. po hiszpańsku.

  • Kasia eM

    Dzięki za listy słówek, spróbuję z hiszpańskim, bo uczę się go już od jakiegoś czasu, ale jeszcze niewiele umiem, a w październiku jadę na kurs do Hiszpanii, więc wcześniej chcę zdecydowanie polepszyć swój poziom. Zgadzam się, że oglądanie TV jest pomocne, mi z angielskim pomagały też teksty piosenek – dużo łatwiej zapamiętujesz słowa w melodii, zwłaszcza takiej, którą lubisz.
    Też jednak nie wierzę w nauczenie się języka w 30 dni, może dla nas, Polaków, to działa z indoeuropejskimi, ale jestem po filologii fińskiej i tam większość słówek Polakowi się z niczym nie kojarzy, gramatyka, powiązania między słowami też są inne, poza tym odmienia się prawie wszystko, do słówka można dołączyć kilka różnych końcówek.. Wykucie 1000 słów nic nie da, a w kilkanaście dni nie opanujesz gramatyki potrzebnej do komunikacji. Czegoś się oczywiście nauczysz, podstawy będą, ale na pewno nie rozumienie 70% – zwłaszcza że język potoczny bardzo się różni od pisanego, a także od tego, jakim się mówi w TV np. w wiadomościach. No i dochodzą jeszcze dialekty. Język jest bardzo logiczny i regularny, ale reguł jest mnóstwo.
    Oczywiście nie twierdzę, że moje zdanie jest bezsporne, może znajdzie się ktoś, kto po miesiącu intensywnej nauki będzie w stanie poradzić sobie w Finlandii bez języka angielskiego.

  • Sebastian

    Może moje pytanie wyda się dziwne tudzież wręcz głupie, ale…

    Dzisiaj po raz pierwszy trafiłem na Twoją stronę, Michale – świetna! Już gdzieś mi się obiło o uszy, że aby się dogadać w jakimś języku wystarczy kilkaset (słyszałem o ok. 800 słowach) słów. Piszesz tutaj o tysiącu, ok.

    Serio, jeśli opanuję te 1000 słów będę rozumiał co tam Niemcy mówią, kiedy włączę sobie np. Radio Berlin?

    Pytam, bo po prostu trochę trudno mi w to uwierzyć. Od podstawówki w kolejnych szkołach próbują nauczyć mnie angielskiego i jakoś nikomu się to jeszcze nie udało, a tutaj „metoda tysiąca słów” może załatwić całą sprawę? :)

    Inna kwestia. Interesuje mnie w tej chwili język niemiecki. Czy podlinkowany przez Ciebie zestaw 1000 słów to ten właściwy tysiąc? Wybacz, że zadaję może tak głupie pytanie, ale w słownikach są dziesiątki tysięcy słówek.

    Pozdrawiam, Sebastian!

    PS Będę tu zaglądał regularnie!

  • Patryk

    Ja się biorę za Japoński.
    Nie wiem czy już była taka propozycja ale można się uczyć języka śpiewając piosenki w obcym języku.

    • Bardzo dobry pomysł Patryk :) Trzymam kciuki za Twoją naukę japońskiego!

  • Patryk

    Dzięki mam nadzieję że się uda

  • ekspresi

    Uważam, że uczenie się w ten sposób jest naprawdę efektywne. Po przeczytaniu artykułu poszukałem podobnych list słów (bo interesuje mnie inny język ;)) i znalazłem stronę, na której jest ich dość sporo. Oto ona:
    http://invokeit.wordpress.com/frequency-word-lists/

  • Damian

    Zapamiętywanie samych słówek, bez żadnych kontekstów to katorga, ale na pewno nie efektywna nauka. No chyba, że masz bardzo dobrą pamięć :) Jeżeli jednak nie, to proponuję przeczytać 7 głównych zasad nauki języka angielskiego -> Efortless English by Allen J. Hoge.
    Pozdrawiam :))

  • Arczi

    Owszem, ale nie 1000 słów a 1000 słów lub zwrotów. Da nam bazę wyjściową. Do tego słuchanie muzyki (emocje + słuch!) która nam się podoba w danym języku, tak by zaangażowany był nie tylko wzrok i mowa. Na pewno tak można wystartować z jakimś językiem.

  • misiex

    Świetna metoda : ) Dziękuję za artykuł, a Visco dziękuję za listę słówek rosyjskich : )

  • Luna

    witam serdecznie! bardzo podoba mi sie idea nauki jezyka w ten sposob.mieszkam we wloszech od kilku lat i z jezykiem radze sobie bez problemu ale poczatki byly trudne. Moj maz jest wlochem i nie wiem jak moge pomoc mu w nauce mojego jezyka. Moze ktos mi poda liste 1000 najpopularniejszych polskich slow. dziekuje!

  • Maciej

    Tak hehe spróbujcie sobie Fińskiego z tą metodą się nauczyć – powodzenia.

  • Lola

    Bede czytac wszystkie artykuly zawarte w ty doszczetnie, az mi wejdzie w glowe i mam nadzieje ze mi pomoze w moim skomplikowanym zyciu i ze ta medytacja wyrzuci ze mnie jakiekolwiek uczucia do czlowieka ktory tak niszczy mnie dzien w dzien .

  • Sylwester

    Szczerze, to uważam, że cały artykuł, jak i przedstawione obliczenia są tutaj zbyt optymistyczne. 1 min na słówko i 1000 słówek w 17 dni – jak dla mnie, jest to niemożliwe, aby przeciętny człowiek był w stanie nauczyć się i zapamiętać 58 słówek w godzinę. Zwłaszcza, że jest to średnia z całego miesiąca. Obstawiałbym 10, 15, może 20 dla wybitniejszych, ale na pewno nie 58! W związku z tym, wspomniany okres 30 dni wydłużyłbym co najmniej trzykrotnie i wziął poprawkę na to, że będzie to tylko bierna znajomość słówek, bez znajomości ich odmiany, nie mówiąc już o osłuchaniu się z językiem, bez którego ta wiedza jest praktycznie bezużyteczna.

    Wg mnie pół roku to jest realistyczny czas na to, żeby poświęcając 1h dziennie być w stanie rozumieć proste, wolno przeprowadzane rozmowy.

    Nie ma sensu wmawiać ludziom, że robiąc tak niewiele przez jeden miesiąc będą w stanie rozumieć większość rozmów w obcym języku – to jest nieprawda :)

    • AS

      LOGICZNE I RZECZOWE ZOBACZYMY JAK BĘDZIE U MNIE

    • the_black4

      A co by sie stało jeśli ktoś jednak uczył by się z prędkością większą niż z Twoich obliczeń?

      Na szczęście nie wszyscy myślą tak jak Ty, inaczej do dziś chdzilibyśmy po płaskiej Ziemi.

    • Paweł

      „…uczą się ta metodą do 1000 słów w jeden dzień. Natomiast trener Akademii Jedrzej Cytawa wynik ten osiągnął w 5 godzin i 40 minut bijąc przy tym rekord uczenia się.” Oczywiście Cytawa nie jest zwykłym śmiertelnikiem… ale jeszcze parę lat temu był.

  • Pingback: asdasdasda | Maju bloguje()

  • Stosowałem metodę 1000 słów i faktycznie jest to niesamowity budulec w nauce języka angielskiego. Polecam każdemu kto dopiero zaczyna przygodę z angielskim. Nie ma też co przesadzać, że w 30 dni będziemy jakoś super dużo rozumieć jeśli chodzi o zrozumienie drugiej osoby, bo w przypadku tekstu jest okey. I rzecz jasna nie można na tym skończyć tylko uczyć się dalej, całych zwrotów itd.

  • AS

    SUPER Tego się nie spodziewałem ,już zabieram sie za naukę

  • Pawcio

    Witaj Michale, witajcie czytelnicy.
    Michale, świetną robotę odwalasz z tym blogiem. Wyniosłem z niego już wiele rzeczowych porad i informacji ;)
    Mam tylko aktualnie jeden problem a mianowicie znalezienie takiego banku najpopularniejszych/najczęściej używanych słówek w j. japońskim. Bardzo byłbym rad i wdzięczny jeżeli ktoś ma gdzieś pod ręką takową stronę z japońskimi słówkami. Interesują mnie zarówno zapisy w kanji jak i fonetycznie ;) Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich z siłą woli do rozwijania się mentalnie i kreowania własnej wymarzonej rzeczywistości :D

    • Varelse

      skritter.com – najlepsza appka do nauki kanji i slowek.

  • Justyna

    hej, sprawdziłam wszystkie słówka i stwierdzam, że może 10% z nich nie umiem i nadal nic nie rozumiem…
    nie możliwe ? a jednak.
    trzeba dużo filmów po ang oglądać lub rozmawiać w tym języku. same słówka nic nie dają…

  • Klaudia

    Potwierdzam metodę nauki 1000słów, wpadłam sama na ten pomysł rok temu i nauczyłam się Hiszpańskiego w miesiąc! najlepiej podzielić sobie kategoriami słownictwo np. jedzenie, sport, podróże,sklep, itd a potem nauczyć się najczęstszych czasowników, reszta sama przyjdzie instynktownie, polecam słuchanie nagrań w tym języku co się uczysz oraz oglądanie bajek :) język sam się przyklei do mózgu :) Pozdrawiam

    • Aldona

      Droga Klaudio
      Jeżeli w miesiąc czasu nauczyłaś się j.hiszpańskiego na poziomie C1-bo to jest poziom prawidłowego rozumienia języka w filmach i piosenkach,to jesteś najlepszą kłamczuchą jaką poznałam w swoim życiu.
      Proces przyswajania języka obcego trwa latami.
      Jak myślisz,dlaczego w szkołach język obcy jest wykładany przez 12 lat-podstawówka,gimnazjum i liceum?
      Opanowanie jakiegokolwiek języka na poziomie średniozaawansowanym wiąże się z bardzo ciężką pracą.
      Aby znać język angielski na poziomie C1 musisz biegle posługiwać się 10 000 słów.Wspomniane przez autora strony 1000 słów to bardzo mały zasób słownictwa.
      Dziwię się,że wśród internautów jest tylu naiwnych i nieprawdomównych osób.
      Tak na marginesie dodam,że 1000 słów zna trójkowy uczeń 4 klasy szkoły podstawowej.
      Na przyszłość nie fantazjuj tylko bierz się za solidną naukę.

  • Martyna

    Mam zamiar nauczyć się tą metodą 3 języków – angielskiego ( raczej odświeżyć), niemieckiego i hiszpańskiego. Zobaczymy co z tego wyjdzie :). Dam znać. Wygląda zachęcająco i chyba właśnie czegoś takiego poszukiwałam Michale. Świetne jest to, że dajesz ludziom wartość dodaną :) pozdrawiam

    • Aldona

      Droga Martyno
      Marzenia o posługiwaniu się j.angielskim kosztują bardzo dużo.
      Jako nauczycielka nie polecam tej metody nikomu kto chce mówić dobrze i szybko.Łatwiej nauczyć się na pamięć zwrotu
      Where are you from? niż jego rozbitki co w tłumaczeniu oznacza coś absurdalnego-Gdzie jesteś ty z?
      Podałam najprostszy przykład,ale takich niezrozumiałych zbitek jest tysiące m.in.w mowie zależnej,okresach warunkowych w czasach gramatycznych Present i Future,w stronie biernej,w zdaniach względnych.
      Gwarantuję Ci,że jeszcze nikt na świecie nie nauczył się mówić i rozumieć w języku angielskim metodą ,,wykucia słówek na pamięć”.Tracisz czas,który mogłabyś wykorzystać na racjonalną metodę nauki j.obcego,czyli przyswajanie pełnych pytań,odpowiedzi i przeczeń w różnych czasach gramatycznych.
      Pozdrawiam

  • Marcin

    A ja mam kompletnie odmienne zdanie na ten temat. Według mnie nauka kilkuset izolowanych słówek nie ma większego sensu, ponieważ powinno się ich uczyć z kontekstu. Małe dziecko, niemowlę, też nie wkuwa się 1000 słówek, lecz po prostu słucha, dostaję TONY materiału, które jego mały móżdżek musi przerobić i przyswoić. Polecam posłuchać tego pana:

    http://www.youtube.com/user/lingosteve

    Ja zalecam po prostu odnalezienie gazet, filmów, artykułów, blogów lub stron w docelowym języku, których tematyka nas bardzo interesuje. Tłumaczenie i zrozumienie takich tekstów przychodzi nam szybciej, ponieważ mamy jakieś odniesienie do tematu który czytamy. Nie jestem psychologiem, ale z tego co pamiętam – jeśli będziemy „wkuwać” te słówka, to po prostu w głowie nie bedzięmy mieli żadnych asocjacji do nich, przez co długo tam nie posiedzą…

    W DUŻYM SKRÓCIE – nauka słówek odizolowanych od kontekstu jest mniej wydajna od uczenia „wchłaniając” materiały przeznaczone dla ludzi, których językiem ojczysty jest język, którego mamy zamiar się uczyć. To tylko moje skromne zdanie.

    Pozdrawiam

    • Aldona

      Cześć Marcin
      Jako nauczycielka w pełni popieram Twój tok rozumowania.Twórca strony internet.zapomniał o kilku niezbędnych rzeczach bez których nie można opanować języka nawet na poziomie A1.Istnieją pewne szyki zdań,które trzeba wykuć na pamięć,jeśli chce się być zrozumianym.
      Dla przykładu przytoczę kilka zdań,których użyłam na kartkówce w 3 kl.gimnazjum.
      I wish I hadn’t smoked so much last night.(tryb łączący)
      When we came back home,they had just had lunch.
      (Past Perfect)
      The picture was painted by my aunt.(strona bierna)
      He says that he is going to visit us in half an hour’s time.(mowa zależna)
      By the end of the month we will have been working here for six months.(Future Perfect Continuous)
      If you stay longer,I’ll show you the town.(I okres warunkowy)
      If I were rich,I wouldn’t work any longer. (II okres warunkowy)
      If you had worked harder,you would have passed the exam.
      (III okres warunkowy)
      The woman who has rented this flat is a dentist.
      (zdanie względne).
      Pozdrawiam

    • Alex

      Słówka owszem świetnie słyszeć i z tego się uczyć tylko skąd wiedzieć jak je zapisać? To jest plus nauki słówek -widzisz, zapamiętujesz pisownie. Pozdrawiam

    • iskra102

      Posłuchaj sobie języka którego w ogóle nie znasz i słuchaj tych audycji , filmów codziennie i ciekawe ile z tego zrozumiesz nie znając slow… Pzdr

    • Yvonne von Jendraschek

      a ja niezgodze sie z Toba, ze dziecko nie uczy sie izolowanych slow. Wlasnie male dziecko uczy sie najpierw slowami. Rodzice pokazuja obiekt i mowia jak sie nazywa np : mama, tata , oko , nos…..potem dziecko dostaje ksiazeczki i mama czyta krotki tekst np To jest kot . Kot ma na imie Henio itd.Potem dziecko oglada bajki i tak dalej….

    • gosia

      Hej Yvonne Jak przyjechałam do Holandii do mamy to ona właśnie tak mnie uczyła języka.Pomimo,że miałam już 36 lat to jej mąż kupił mi książeczkę z obrazkami taką jak dla małych dzieci. Tak właśnie 10 lat temu zaczęłam przygodę z nauką języka niderlandzkiego…i wcale się tego nie wstydzę.Słówka i obrazki.Kotek,piesek,kwiatek,itp Pozdrawiam

  • Arczi

    Witam znów :)

    Do nauki słówek mogę polecić z czystym sumieniem program Anki (open source), ma wiele gotowych baz słówek z prawie każdego języka zrobionych przez użytkowników oraz bardzo dobry system powtórek oparty na krzywej zapominania.

  • Aldona

    Witam.
    Pana metoda nauczania nie jest mi obca,w mojej pracy wykorzystuję ją tylko do powtórek a nie do nauki języka angielskiego.Dobrze wiemy,że ,,dogadanie” się z Anglikiem to coś więcej niż wypowiadanie słów z tabelki.
    Mój profesor od gramatyki opisowej zawsze mawiał
    ,,Mowa to coś więcej niż słowa.Mowa ma swoją melodię”.
    Trudno nauczyć się melodii języka bez umiejętności go konstruowania.Gramatyka to najważniejsza gałąź budująca język.Tworzenie czegoś z rozsypanki 1000 słów wymaga czasu,trudu i wytrwałości dla tego kto nas słucha.
    Moi wykładowcy zawsze odradzali nam studentom nauczać języka angielskiego za pomocą techniki zapamiętywania słów.
    Uczeń znający 1000 słów długo zastanawia się nad zadaniem pytania:What is your name?.Jeśli nie zna tej konstrukcji pytania to zapyta tak:How you have on name? To jest błąd karygodny i często powtarzany przez uczniów,którzy bezmyślnie uczą się na pamięć słówek.Przyswajanie pełnych pytań,odpowiedzi i przeczeń w różnych czasach jest najskuteczniejszą metodą opanowania języka angielskiego.
    Jestem nauczycielką młodą,wielu uczniów nauczyłam dobrego komunikowania się i pisowni.Postarałam się na tyle,że niektórzy dostali się na filologię angielską.
    Rozumiem Pana starania,chęć zaistnienia,ale powtarzam,ta metoda jest już znana i w żadnej szkole nie stosowana.
    Języka obcego nie naucza się jedną techniką.
    Pozdrawiam

    • paka

      Wiem kto tworzyl jezyk angielski.Dowiedzialem sie tego bedac we Wloszech.Angielski powstal dzieki gluchemu i slepemu,…gluchy dyktowal a niewidomy pisal.

    • Gizmo

      Celowo starasz się wypaczyć sens tego ciekawego artykułu przeforsować swoje zdanie.

  • Klaudia Stawiarska

    Droga Aldono,

    Szanuje Twoja opinie na temat nauki jezykow, podejrzewam, ze jestes
    ‚doswiadczona nauczycielka’ jezykow I na tej podstawie sie
    ‚wypowiadasz’.
    Szkoda, mi tylko takich ludzi nie wierza ludzki potencjal oraz rozwoj
    mozgu. Kazdy ma inny mozg, inne podejscie I inne przekoania, a Twoje
    przekoania (bardzo konserwatywne) ograniczaja otwartosc na nowe formy
    nauki. Personalnie uwazam ze slownictwo na poziomie podstawowym w
    zupelnosci mni wystarcza mi sie komunikowac w jezyku hiszpanskim (bardzo
    duzo podrozuja I wlasnie tylko poznajac 1000slow posluguje sie I rozumiem
    ten jezyk- ludzka intuicja I potencjal mozgu tzn antycypacja poozwala mi na
    wyplapywanie kontekstu informacji). Obecnie studiuje za gramnica tzn w
    Irlandii na 3 roku studio Biznes oraz zarzadzanie imprezami kulturalnymi, I
    przychodzac na studia mialam podstawowy jezyk, obecnie jestem jedna z
    najlepszych uczennic.

    Szkoda ze tak zniechcecasz ludzi swoim podejsciem do nauki jezykow obcych,
    przy tym zmuszajac ich do uczeszczania na kursy gdzie nie zawsze jest to
    mozliwe przy natloku codziennych zadan. Uwazam ze jest to dobry punkt
    startowy, nauka 1000slow a potem mozg sam wylapie jak magnes znaczenie, a
    zdania I frazy beda intuicyjnie przyswajane a nastepnie wykorzystywane.
    Nasz mozg jest magiczny, I gdy ktos uwierzy w jego potencjal moze osiagac
    na prawde niesamowite wyniki.

    Pozdrawiam I zycze wiecej poztywizmu w zyciu, bo zycie jest za krotkie by
    skupiac sie na tym co nam ‚wmowiono’.
    P.S. Polecam wiecej otwartego umyslu na nowe techniki nauki. Nauka jak
    nigdy, jest dla mnie olbrzymia przyjemnoscia! A to ze dla Ciebie taka była,
    to już Twoje przykre doświadczenia, gdybyś sama zastosowała to możebyś uwierzyła,
    zrozumiała. Kłamczucha? w Twoim mniemaniu dziwnie osądasz ludzi, nie znając ich…współczuję Twoim uczniom.

    Klaudia

    • Aldona

      Droga Klaudio.
      Twoje ambicje związane z nauką języka obcego kończą się na zapamiętaniu 1000 słów,a potem ,,jakoś to będzie”.Nie jesteś nauczycielką,więc wyjaśnię Ci różnicę pomiędzy poziomem podstawowym a dobrze komunikatywnym.Uczeń znający podstawowe struktury nie potrafi mówić swobodnie,płynnie.Jego rozmowa jest dukaniem połączonym z szeregiem błędów gramatycznych.Tak fatalne możliwości daje nauka samych słówek i to bez znaczenia ile ich znasz.Niektórzy porównują naukę języka do procesu mycia się pod prysznicem.Samo oblewanie się czystą wodą nigdy nas nie oczyści,dopiero gąbka i żel umożliwią umycie się.
      Ilość słówek to ilość czystej wody,która nas nie umyje,tylko opłucze.
      Gramatyka to żel i gąbka bez których ciężko się wykąpać,czyli wchłonąć język.To co pisałaś o potędze umysłu jest bzdurą i niezłym chwytem psychologicznym ze strony autorów takich książek.Jako nauczycielka zapewniam Cię,że tylko intensywna i systematyczna nauka przynosi realne korzyści.Wiara w zabobony dała Ci tyle,że znasz język tylko na poziomie podstawowym.W moim gimnazjum,uczniowie klas 3 znają język na poziomie B2-C1 a Ty twierdzisz,że poziom A1-A2 jest wystarczający.Masz bardzo niskie ambicje,to nie dobrze bo nigdy nie nauczysz się języka obcego.

    • ‚Murrica!

      Mhm… ciekawe co to za gimnazjum. Moze i B2-C1 zakladaja podreczniki do nauki jezyka, ale czy uczniowie rzeczywiscie potrafia sie na tym poziomie komunikowac? Bo o to czesto trudno u studentow pierwszego roku filologii… ktorych ucze i ktorzy czesto sa po (niby) dobrych szkolach srednich. Teoria i wymagania ministerialne kompletnie mijaja sie z praktyka.

      1000 slowek + podstawowa gramatyka? A dobre i to, jesli kogos taka metoda w ogole zacheci do nauki. Grunt to zdobycie motywacji i czerpanie przyjemnosci z postepow – chociazby minimalnych. Jesli i jest motywacja, i na szlifowanie gramatyki czas sie znajdzie.

    • aldona

      Droga Murrico!
      Skoro studenci pierwszego roku filologii mają problem w posługiwaniu się językiem angielskim na poziomie B2,to na pewno ukończyli szkołę średnią w systemie zaocznym lub eksternistycznym.Tylko w takich placówkach uczniowie przerabiają zredukowany materiał a ich wiedza znacznie różni się od tej wymaganej w szkołach dziennych.Wiem co piszę,bo jestem nauczycielką,prowadzę zajęcia w gimnazjum ,,dziennym” (a istnieje także zaoczne dla dorosłych),mam koleżanki,które uczą j.angielskiego w dziennych i wieczorowych liceach gdzie różnice w wymaganiach są ogromne.Nawet ustny egzamin dojrzałości z j.angielskiego jest trudniej zdać w liceum dziennym.W tym typie szkoły,egzaminatorzy wymagają już płynnej znajomości języka na poziomie podstawowym i rozszerzonym oraz poprawnego zastosowania czasów angielskich.Nie jestem zwolenniczką uczenia się języków obcych ,,byle jak” i nie pozwalam moim uczniom na takie podejście do nauki.
      W wielu gimnazjach dzieci znają j.angielski na poziomie C1-w mowie,słuchu i piśmie.Takie osoby mają z tego przedmiotu ocenę celującą.
      Pozdrawiam

    • MagLena

      Czytając Pani wypowiedzi nie bardzo rozumiem atak na wszystkich wokół. Każdy dobiera naukę pod siebie. Nikt nie kwestionuje Pani kompetencji i wiedzy, ale pewnym jest, że do KAŻDEGO ucznia należy podejść indywidualnie i taka nauka przynosi najlepsze efekty. A dobry nauczyciel zachęca, motywuje i roztacza pozytywny obraz nauki, tak aby nie zniechęcić ucznia, a Pani moim zdaniem musi nabyć tę ostatnią umiejętność. Osobiście najszybciej nauczyłam się języka mówiąc w nim i słuchając filmów w oryginale. Uważam że w szkołach za dużą uwagę przykłada się do gramatyki, pisania listów, zamiast do rozpoczęcia mówienia i myślenia w danym momencie w tym języku, na początku może to być Kali jeść, Kali pić, ale z czasem, gdy osobie spowszechnieje mówienie w ten sposób zacznie bardziej to kontrolować i uczyć się gramatyki naturalnie. Dodatkowo uczy się poprawnej wymowy, najważniejsze to umieć się porozumieć w danym języku, a nie jedynie umiejętność pisania, bez umiejętności przeczytania tego poprawnie. Wkuwanie w moim przypadku nie miało żadnego sensu, dało podstawy, ale dopiero przebywanie w miejscu, gdzie muszę myśleć w tym języku popchnęło dalej mój angielski. A idąc dalej… to każda metoda, kiedy ciągle mamy kontakt z językiem obcym jest dobra :) ważne aby znaleźć coś co nas zaciekawi, np. możemy poszerzać nasze hobby czytając rzeczy nas interesujące na angielskich stronach.

    • Aldona

      Pani oskarżenia wobec mnie są śmieszne.Jakim prawem pozwala sobie pani na krytykowanie moich kompetencji?
      Nie znamy się więc pozostaje mi tylko stwierdzić,że pani komentarz wpływa niszcząco na edukację.Od razu widać,że napisała go osoba,która nie ma pojęcia o nauczaniu języków obcych.Proszę zastanowić się nad pytaniem:Dlaczego we wszystkich szkołach państwowych kładzie się duży nacisk na opanowanie gramatyki? Przyswojenie słownictwa tematycznego jest jedną z najprostszych rzeczy w trakcie nauki.Znacznie trudniejszą częścią języka obcego jest gramatyka i opanowanie jej wymaga ciężkich ćwiczeń.Nie chodzi tu o same wykłady,gdyż one trwają najkrócej.Mam na myśli wielogodzinne konwersacje z zastosowaniem kilkunastu czasów.Prawidłowe rozumienie języka zależy wyłącznie od gramatyki.Nauczycielom zależy głównie na tym aby uczniowie ,,poprawnie” posługiwali się językiem.Niestety ale w szkołach nie wolno przymykać oko na błędy,to jest niedopuszczalne.Jeśli pani wyznaje zasadę ,,nauczyć się szybko,z błędami i byle jak” to proszę przynajmniej nie zachęcać innych do takiego podejścia.

    • Senli

      Nie wiem czy Pani Aldona jeszcze to przeczyta, ale muszę dorzucić parę groszy do tej rozmowy. Otóż przede wszystkim współczuję Pani uczniom. Sama miałam ogromne problemy z przyswojeniem języka właśnie przez to, że tak duży nacisk kładziono na gramatykę. Jak uczyć się gramatyki nie mogąc jej szlifować na słowach – ponieważ nie ma się o nich pojęcia?! Pani zadała swoje „genialne” pytanie – rzeczywiście wymogi ministerstwa edukacji są genialne, dzieci znają gramatykę języka obcego nie znając słów; historię sąsiadów Polski, Rzymu, Grecji – zamiast własnego państwa; chemię, fizykę w teorii…
      A ja zapytam inaczej: Jak język przyswaja dziecko?
      Zanim nauczymy się mówić; słuchamy, gaworzymy…
      Wyobraża sobie szanowna Pani sytuację w której rodzice zamiast nakierowywać dzieciątko na „mama” czy „tata” mówiłoby jak odmieniać przez przypadki itd?
      Sposób nauczania w szkołach jest niezgodny z naturalnym sposobem uczenia się, a przez to mało efektywny.

  • mirro rayn

    Dla mnie bomba ;D Zabieram się za naukę… teraz. Pozdrawiam.
    PS: Odezwę się za miesiąc ;P

  • Natalia

    Michale, a czy podałbyś mi taką stronę ze słówkami w języku rosyjskim? Byłabym bardzo wdzięczna :)

  • adolf

    a mi na lekcjach angielskiego nauczycielka mówiła że jeśli ktoś nie ma predyspozycji to chodźby sto lat się uczył to nie nauczy się języka obcego

  • Łukaszowy

    Oj Panie Michale, chyba się obrazimy na Pana za wstawianie tego typu artykułów :(
    Już dawno i nie raz jedyny stwierdzono w badaniach, że rozumieć 90% słów w tekście nie oznacza zrozumienia 90% treści. I tylko z daleko posuniętej próżności nie przytoczę żadnego z tych badań, bo jest ich całe multum.
    Znając te Pana 1000 słów nie zrozumie Pan większości rozmów ani nawet ichniejszej połowy, no chyba, że za każdym razem będzie Pan słuchał jak ludzie zamawiają kawę i ciastka w Starbaksie.

  • Alex

    Jak dla mnie praktyka -powiedzmy te 1000 słówek i słuchanie telewizji, muzyki, czytanie …Powoli do przodu-są pierwsze słówka i dochodzą nowe. Gramatyka? Zasady? Czy dziecko po urodzeniu dostaje książkę z gramatyką? Zacofany, toporny system szkolnictwa narzuca tabele i zasady, zabierając radość i satysfakcję z odkrywania języka samemu. Jak dla mnie 12 lat nauki j. niemieckiego w szkole i dziś nie pamiętam jak powiedzieć ‚Dzień dobry’

  • aga

    zaczynam od dzisiaj. Dam znać jak mi idzie.

  • Driver

    I jak to działa że w szkole uczę się niemieckiego 12 lat umiem wydukać zdanie po niemiecku i jak dostaje tekst nie bardzo ogarniam . A angielskiego uczyłem się tyle co film leciał po angielsku albo w grach komputerowych bo w szkole zero języka i jak dostaje jakieś zdanie to prawie każde zdanie potrafię sobie przetłumaczyć i zrozumieć jak ktoś do mnie coś mówi i gramatycznych zasach praktycznie nie znam , tylko odczuwam że zasób moich słów jest zbyt mały … Nie rozumiem dlaczego tak jest , to języka naprawde chyba lepiej uczyć się z Fiszek , filmów .. bo suche słówka pomagają gdy się umie myśleć w danym języku i jakoś ogarnia gramatyke do budowy zdań…

  • Monika

    tak sobie czytam i czytam i mam taka historyjke do opowiedzenia-w 4 klasie podstawówki a było to…20lat temu,rozpoczełam obowiązkową nauke jezyka angielskiego(wczesniej chodziłam na kursiki dla dzieci,gdzie walkowane było this is a cat w kółko),wracając do tematu,dostaliśmy najbardziej przerażająca z przerażających nauczycielek-postrach!!!!sprawa wyglądała tak,że Pani od angielskiego cisneła z materiałem w takim tempie,że nie bylismy w stanie sie ogarnąć co poniektórzy.Miała kobita ambicje nauczyć nas angielskiego w całości do końca podstawówki.Z tego co pamiętam lecieliśmy na wszystkich wydawnictwach gramatycznych longmana(to były podreczniki dodatkowe,bo te szkolne były zupelnie inne-nawet ich nie pamietam).I tak zrobiliśmy gramatyke z wyzej wspomnianych ksiazek,a Pani dodatkowo cisneła na słowka,z ktorych co lekcja robiła kartkówki,wszystko odbywało sie bardzo szybko nie raz z dnia na dzien do nauczenia było 100słówek plus oczyiście inne dodatkowe lekcje-matematyka,polski itd…Bywałam zła na Panią,nawet wściekła,mialam dośc i momentami nienawidziłam tego języka.Poszłam do liceum,gdzie nagle z piatkowej uczennicy,stałam sie uczennica trojkowa!!!nauczycielka uczyła zupełnie innymi kryteriami,co innego oceniała,a nie miala pojecia, że ja wiedzę na temat wszystkich czasów i trybów posiadam.Pani w liceum walkowała głownie dialogi w podrecznikach .W koncu stwierdziłam ze ja po prostu nie znam tego języka i do niczego okazała się nauka w podstawowce,rycie na pamiec słowek itd.Pracowałam sobie spokojnie w polsce,języka nie uzywalam bo nie miałam takiej potrzeby.Kiedys poszłam na rozmowe kwalifikacyjna(nieswiadoma ze bedzie po angielsku) i co sie okazuje,postawiona zostalam przed faktem dokonanym,Panie mówiły do mnie tylko po angielsku,a ja hmmm…najpierw zaskoczona,potem przerazone i nagłe olśnienie,zaczynam mówić,korzystając tylko z tego czego uczyła Pani w podstawówce!!pracę dostałam!!nie chciało mi sie wierzyć!to byla duza firma zajmujaca się rachunkami zagranicznymi.To,ze nie podjełam inna sprawa.I tak znow angielski poszedł w zapomnienie.W zeszłym roku wyjechałam do Niemiec-ni w ząb nie rozumiem nic po niemiecku.Nie mając specjalnie wyjścia stweirdziłam ze spróbue powalczyć z językiem angielskimw tych nieszczesnych Dojczach i co??okazuje się z doskonale się dogaduje,swietny zasób słow i doskonała gramatyka!!Natomiast jezyka niemieckiego nadal prawie nie rozumiem.Jestem bardzo wdzięczna mojej Pani z podstawowki,poniewaz dzieki jej systemowi,troche krzykow tez nie zaszkodziło:))) jestem teraz w stanie mówic płynnie po angielsku,a im wiecej gadam tym lepiej mówię.Teraz niemiecki,ale to jest koszmar/.pozdrawiam

  • Pako

    Jak dla mnie to jest bardzo dobra metoda- wielki dopalacz w nauce obcego języka, który daje skokowe postępy. Jak narazie uczę się w ten sposób niemieckiego (już umiem 700 słów). Dodatkowo jeszcze słucham radia w J. Niemieckim i oglądam na youtubie filmy z serii EasyGerman (zwykli ludzie mówią normalnie po niemiecku i są do tego napisy po angielsku).

  • Lana M

    Uczę się Japońskiego. Przyswojenie i zapamiętanie Hiragany, Katakany i Kanji (podstawy) nie należy do najprostszych. Jednak, gdy wezmę się do roboty już tak naprawdę to w mig wszystko zapamiętuję. Mam 16 lat, uczę się od ponad dwóch lat. Jadę w tym roku do Japonii, mieszka tam moja kuzynka, która zaraziła mnie pasją do tego języka. Mam nadzieję, że podszkolę troszkę język, oczywiście będzie mi pomagać i tłumaczyć. Uda się, wierzę w to :)

  • Tom

    Co za bzdury. Znam kilka tysięcy angielskich słow, od kilku lat mieszkam w Anglii i nie powiem o sobie, że swobodnie operuję językiem. A słyszę go codziennie. Bardzo dobrze to podsumowala pani Aldona we swoich wpisach. Ludzie, tysiac słow to zna zaledwie kilkuletnie dziecko. Czy takie dxiecko czyta ksiązki i oglada filmy, które zajmują dorosłych? Czy raczej bajki i elementarze?
    Czy obcokrajowiec znajac tysiac polskich słow jest w stanie swobodnie sam i bez niczyjej pomocy egzystowac w Polsce? Odpowiedzcie sobie na to pytanie.
    Nie ma na to szans.
    Oglądanie filmu ze zrozumieniem mając zaledwie 1000 słow w głowie? To jakiś kabaret, podobnie jak twierdzenie o nauczeniu się ponad 50 słow na godzinę.
    8-10 tysięcy słow to jest minimum,, aby oglądać filmy, czytać książki (nieskomplikowane), oraz rozumieć bez wysiłku mowę drugiej osoby. Oczywiście, do tego trzeba przynajmniej kilku miesięcy codziennego „osłuchania w mowie”, najlepiej zamieszkiwania i pracowania z angielsko-języczną osobą. I gramatyki na podstawowym chociaż poziomie,
    Około 10 tysięcy słow zna niewykształcony Brytyjczyk, czyli taki po paru klasach podstawówki. To powinno wam wystarczyć za komentarz do tego artykułu.
    Jeżeli pan Michal, we wszystkim tak radzi, to nie powinien sugerować rozwiązań w sprawach naprawdę ważnych.

    • A jednak coś w tym jest. Człowiek to taka bestia „Co się wiele domyślać”. Wyobraź sobie ostani film jaki oglądałeś. Film składa się z pojedynczych kadrów a resztę sobie dopowiadasz. Podobnie z językiem.

      Nie musisz znać wszystkich wyrazów w zdaniu, wystarczy znać dwa,trzy, resztę się domyślisz lub dopowiesz.

      Język polski liczy około 140.000 słów. Czy znasz je wszystkie? Czy używasz na codzień wszystkich 140 tys. słów?

      Poza tym nie uważasz, że przekonanie, że to wszyskto jest bzdurą jest ograniczające? Jeśli uważasz, że nie możliwym jest posługiwaniem się tysiącem słów w przyzwoitej komunikacji to będziesz miał rację. Jeśli stwierdzisz, że jednak uznasz, że jest to możliwe… hmm…

    • Jak czytam takie wpisy jak ten powyżej i te wypociny PANI ALDONY, to doznaje uczucia demotywacji, rezygnacji. Wszystkiego się odechciewa.. Boże… co za TROLLLLE…
      Dajcie żyć ludziom…

  • Gizmo

    Zgodzę się z tym, mi to służy.
    Co do belfrów – zupełnie czym innym jest osiągnięcie czegoś a czym innym rozumienie dlaczego się to osiągnęło i czy wybrało się optymalną drogę.
    Dziecko nie zna gramatyki – najpierw uczy się słów – oczywiście można w tym miejscu twierdzić że wszystkie dzieci na świecie w dziejach ludzkości były źle uczone mowy ja jednak śmieję się z tego podobnie jak biznesmeni załatwiający milionowe kontrakty łamaną angielszczyzną wspomaganą gestami.

  • Eva

    Witam Widzę co najmniej jeden plus nauki tą metodą. Jeśli znam takie podstawowe zwroty /minimum z minimum ;) / to wypowiadam je często źle, bo nigdy ich nie wyćwiczyłam a zaledwie ,,wysłyszałam” to tu, to tam. Więc odsłuchując pojedyncze wyrazy mogę tę wymowę słów poprawić. Inna sprawa, że wciąż mnie zaskakuje jak różna jest wymowa liter czy sylab w zależności od pozycji w wyrazie/słowie. Czy jest jakaś reguła dotycząca odczytywania tych liter czy sylab? Czy po prostu każde słowo trzeba przyswoić ,,osobno”? Mam pytanie dotyczące gramatyki. Jeśli jestem już od lat takim samoukiem i chętnie przyswajam zwroty i słówka. To w jaki sposób powinnam kontynuować naukę uzupełniając gramatykę? Czy jest jakaś stronka w necie, która prosto wyjaśnia te zasady?

  • C

    Może i to się sprawdza do takich języków jak angielski , hiszpański czy włoski, ale jak by było z japońskim czy chińskim. Tu chyba raczej nie wystarczy się uczyć samych słówek, nawet na samym początku?

  • Nauka słówek to dobre ćwiczenie, nawet jak się już trochę umie język, warto sprawdzić czy zna się te wszystkie słówka. Mówi się, że najszybszą metodą jest przebywanie w środowisku posługującym się danym językiem, ale nie wszyscy mogą wybrać się w podróż do Anglii, czy innego miejsca na kilka miesięcy. Więc Nauka tych słówek, to świetne rozwiązanie, na początek :).

  • tomekd

    Ja aktualnie uczę się angielskiego, tłumacząc sobie artykuły na temat, który jest jednocześnie moim głównym celem życiowym. O wiele łatwiej wchodzi wszystko. Mimo, że niewiele umiem, to bez wątpienia jest w tym więcej frajdy.

  • gosia

    Do Holandii wyjechałam nagle,mama w pewne wakacje spytała czy do niej przyjadę. Nie znałam ani słowa po holendersku i pierwsze co zrobiłam po przyjeżdzie to zaczęłam się uczyć słowek.Po 10 miesiącach sprowadziłam rodzinę i nadal uczyłam się słówek.Nawet jeśli mówiłam niegramatycznie to Holendrzy poprawiali mnie i chwalili,że próbuję mówić w ich języku,a to motywowało do dalszej nauki.Mieszkamy tu już 10 lat,myślę,że dlatego ,że zaczęłam od nauki słówek i szybko mogłam znależć i utrzymać pracę. Uczcie się słówek,Michał ma rację!!! A po słówkach przyjdzie czas na gramatykę. Pozdrawiam Gosia

  • Mimi

    jest szansa na 1000 (Albo chociaż 100…) słówek najczęściej używanych w języku litewskim? dziękuję z góry za pomoc :)

  • Wow, no to faktycznie da radę jakoś szybko ogarnąć język zupełnie nam nieznany. Miałam podobnie w pracy przy skandynawskich dokumentach – skupiać się na kilku kluczowych słówkach.

  • Sara Spisak

    Moj syn Michal ostatnio zprezentowal mi kurs angielskiego w szkole empik school, poczatkowo nie chcialem z niego skorzystac, ale finalnie poszedlem na pierwsze zajecia. Lektorka, usmiechnieta mloda dziewczyna, byla bardzo mila i wyrozumiala dla calej naszej grupy, ktora srednio wieku znacznie wybiegala ponad norme. Cierpliwie wprowadzala nas w podstawy jezyka oraz „jezyk mlodych”. Aktualnie jestem w trakcie trzeciego semestru i zamierzam kontynuowac nauke, poniewaz niedosc ze ucze sie jezyka to aktywnie spedzam czas w gronie ludzi w moim wieku ktorzy tak jak ja wcale nie chca sie starzec ;-)

  • Damian B

    Szkoda że na tej stronie widnieje już tylko 50 najczęściej używanych w języku angielskim …

  • Ali

    Panie Michale,
    mam teraz małe wakacje od szkoły i właśnie zamierzam wypróbować tą metodę , aczkolwiek z małymi zmianami.
    Jeśli wytrzymam do końca, a mam nadzieję, że tak się stanie, poinformuję o moich rezultatach.
    Pozdrawiam

  • kapitalny77

    Szybkie tempo nauki jest fajną sprawą, ale trzeba pamiętać, że w praktyce tempo przyswajania wiedzy jest sprawą bardzo indywidualną i nie można do każdego uczącego się podchodzić według utartego schematu. Jednym te 30 dni wystarczą, innym nie. Kolejna sprawa to „techniczna” forma takiej nauki. Czy mówimy o konwencjonalnym kursie czy na przykład o zajęciach wykorzystujących immersję. Akurat ja miałem styczność z tym ostatnim podejściem i w czasie wyjazdu z Just Speak pierwszy raz miałem szansę przybywać w stricte anglojęzycznym środowisku. Rezultat oceniam jako bardzo dobry, bo nabrałem po pierwsze naturalności w mówieniu, a po drugie takiej odwagi do rozmawiania, której wcześniej mi brakowało. Także moim zdaniem immersja pozwala przyswoić bardzo dużą wiedzę w nawet mniej niż te 30 dni.