W poszukiwaniu pasji. Historia 1

Startujemy z nową serią artykułów! Ich treść będzie tworzona przez Czytelników tego bloga, którzy chcą podzielić się swoją historią o tym, jak wyglądała ich droga w poszukiwaniu swojej pasji.

Startujemy z nową serią artykułów! Ich treść będzie tworzona przez Czytelników tego bloga, którzy chcą podzielić się swoją historią o tym jak wyglądała ich droga w poszukiwaniu swojej pasji. Droga, która nie zawsze była łatwa, ale warta każdego kroku.

Przekonasz się, że nie trzeba mieć wielkiego doświadczenia czy ogromu rozwojowej wiedzy, aby podejmować w swoim życiu odważne decyzje. Niech ta seria będzie dla Ciebie inspiracją i dowodem na to, że możliwości są nieskończone.

Pomysł na tą serię przyszedł mi do głowy podczas przeglądania komentarzy w artykule Czy to jest TO? Znalazłem tam kilka ciekawych opisów, które przedstawiały przygody Czytelników w drodze do odnalezienia swojej pasji. Od razu pomyślałem, że takie autentyczne opisy osób, które nie są żadnymi specjalistami od rozwoju czy trenerami NLP, mogą stanowić wyjątkową inspirację dla wszystkich innych. W końcu jest to dobitny dowód na to, że tak naprawdę każdy może sięgać po to, co najlepsze w życiu, odważnie i wytrwale stawiając kolejne kroki.

Artykuły z serii “W poszukiwaniu pasji” będą publikowane raz na jakiś czas i w tej chwili nie wiem, ile ich się pojawi. Wszystko zależy od Was – od tego, jak Wam się spodoba ta seria i ile będzie chętnych do opisania swoich historii. Jeśli jesteś jedną z osób, której przygody w poszukiwaniu pasji mogą być dla innych inspiracją, napisz do mnie i w swoim mailu w kilku zdaniach opisz swoją ścieżkę. Bardzo możliwe, że wtedy poproszę Cię o dokładniejsze opisanie swojej historii.

Dzisiaj przedstawiam Wam historię Czytelnika o pseudonimie “e-l” (poprosił mnie, aby nie ujawniać jego imienia i nazwiska), który bardzo aktywnie komentuje artykuły na tym blogu. Poniżej jego własny tekst. Osobiście gratuluję mu takiej wytrwałości i odwagi w podejmowaniu dobrych decyzji! A Tobie życzę miłego czytania :)

Komputery, wirusy, i… co dalej?

Jestem związany z komputerami od ponad 10 lat. Wiedziałem od małego, że moja przyszłość będzie z nimi związana, nie widziałem innej opcji, bo jakby to powiedzieć, było tylko to i to było wszystkim.

Na początku był chaos, tylko gry i totalna niewiedza... miło było się opierdzielać, ale później, z powodu kolejnych problemów z wirusami w systemie postanowiłem zasięgnąć rady na jednym z forów dyskusyjnych, gdyż formatowanie dysku, stawianie systemu i instalowanie wszystkich aplikacji od nowa nie ekscytowało mnie na tyle, aby robić to co tydzień.

Przyszedłem z jednym problemem, później z drugim, w końcu sam zacząłem się tym interesować i co tu dużo mówić, zaciekawiło mnie to na tyle, że tematyka "Bezpieczeństwo Windows i malware (złośliwe oprogramowanie określane przez wszystkich jako wirusy)" wchłonęła mnie na ok. 2 lata.

Przez ten czas, ogromnie się rozwijałem z dnia na dzień, pomagałem bezinteresownie na różnych forach, badałem działanie malware na własnym komputerze, poświęcałem na to bardzo dużo czasu, wciągało mnie to niesamowicie.

Jak się czułem? Byłem absolutnie zaciekawiony, zafascynowany, znajdowałem się w stanie flow, dla mnie czas już nie istniał bo zaginałem czasoprzestrzeń (3 godziny w pół godziny - jak to możliwe!? Ano tak, to efekt pasji)

Co ciekawe, jestem w stanie wyciągnąć pewien zestaw cech z tego, czym się zajmowałem: badania, analizowanie, szukanie, odkrywanie, kontrola.

Zgadnij, jak to wpływało na to, jakie czytałem książki, jakie oglądałem filmy, seriale - co lubiłem robić, a wbrew pozorom ten pattern, nie odnosi się tylko do kontekstu z komputerami. Dziś również go wykorzystuję, ale w innym kontekście i dodając kolejne elementy (a uświadomiłem sobie to całkiem niedawno...).

Programista z pasją

Wracając do mojej ex pasji, była jedna bardzo ważna rzecz – NIE MARTWIŁEM SIĘ O PIENIĄDZE, nie myślałem o nich, w ogóle. Co najlepsze, nagrody same do mnie przychodziły jako efekt uboczny za pomoc na forum, otrzymywałem różne zaproszenia oraz oprogramowanie od firmy antywirusowej. W ramach podziękowania, kiedyś przysłali mi nawet kosz łakoci na Wielkanoc, co mnie rozbroiło :) NIE MARTWIŁEM SIĘ O PRACĘ, było to cudowne uczucie "WIEM, CO CHCĘ ROBIĆ W ŻYCIU I TO BĘDĘ ROBIŁ!".

Kiedy osiągnąłem już wszystko co mogłem na polskich forach, gdyż więcej nie znalazłem tu informacji, przeniosłem się na zagraniczne community.

Wtedy przeżyłem renesans. Znalazłem masę informacji, byłem bardzo podekscytowany, pomimo bariery językowej, nic nie szkodzi, teraz wszystko mogę, bo mam powód. Uczyłem się angielskiego ponad 10 lat w szkole i du**, wrzuciłem to w praktyczny kontekst i po kilku miesiącach, miałem pół tysiąca postów na obcojęzycznym forum, siedziałem na ircu i gadałem z ludźmi... po angielsku. Na początku wspomagałem się translatorami, później poduczyłem się trochę gramatyki, gdyż słówka na ogół znałem, albo bardzo często powtarzały się, więc trudno ich nie spamiętać. Dzisiaj mój angielski znów trochę mocno kuleje, z bardzo prostego powodu, nie udzielam się już na tych forach, a rzecz nie używana zanika. Na szczęście, znalazłem dobry powód, aby powrócić do nauki języka :)

W każdym razie, fora na których bywałem, skupiały ekspertów, znachorów, twórców narzędzi, którymi się posługiwałem, wielu, którzy w znacznej mierze przyczynili się do zwalczania złośliwego oprogramowania i utrudniania życia złym crackerom :) Mogłem pytać i nie mogłem uniknąć odpowiedzi :) Pasjonowali się tym, czym ja zacząłem się pasjonować całkiem niedawno w stosunku do nich. A ich pasja i entuzjazm stał na takim poziomie, że utworzyli zamknięte community dla ludzi, którzy chcieli się czegoś nauczyć pod ich okiem za FREE. Trafiła się okazja, skorzystałem. Nie żałowałem i nie żałuję :) Wspaniali ludzie.

Kolejnym wyzwaniem, które dopełniłoby moją wiedzę i pozwoliło na dalszy rozwój była nauka programowania, bo jeżeli chciałem się dowiedzieć jeszcze więcej, to sorry ale bez tego już nie bardzo. Miałem powód, aby to zrobić, byłem na dobrej drodze, ale ... coraz bardziej byłem ogólnie znużony swoją pasją, ciągłym siedzeniem przed komputerem, coś mi nie pasowało, dlatego przerwałem to z braku głębszej motywacji, wtedy nazwałem to wypaleniem, heh.

A muszę powiedzieć, że byłem naprawdę od tego uzależniony, trudno mi było wyobrazić sobie CO JA DALEJ BĘDĘ ROBIŁ? - właśnie to sprawiało, że jeszcze siedziałem, na siłę. Większość rzeczy robiłem z automatu (przez nawyk), dlatego byłem świadomie trochę odciążony, nie byłem jednak w stanie porwać się na rozwój i coś nowego. W końcu przestałem, jedna decyzja i ogromna wolność jaką otrzymałem, dziś uważam, że była słuszna.

Niczego nie żałuję, informacje które zdobyłem i tak cały czas pomagają mi w pracy z komputerami. Minął rok stagnacji. Następną rzeczą jaką się zająłem było tworzenie stron www (hmmm ogólnie rzecz biorąc powrót do biurka). Tematyka wiele razy przeze mnie przerabiana, jednak zawsze odpadałem z braku chęci (dziś wiem, że był to brak powodu). Usłyszałem jednak, że kilka osób robi na tym całkiem niezłą kasę, a w tym czasie przydałoby się kilka groszy. Ok, kolejne 2 lata, jednak zdecydowanie nie był to czas wielkiej ekscytacji jak w mojej pierwszej pasji, nie ma mowy.

W poszukiwaniu pasji - wirusy i komputery

Były chwile ogromnej motywacji, jednak niechęć przeważała. Pomimo tego, zdobyłem całkiem dobry poziom umiejętności, który pozwolił mi na zarobek kilku groszy. Nie dawało mi to jednak spokoju, nie mogę się zmusić do zakończenia projektów, jakie chciałem wysłać w sieć, co jest grane? Dzisiaj spisałem sobie przekonania, co myślę o tej „pasji”.

Po pierwsze wyszło, że błędem jest nazywanie tego pasją. Okej, jestem w tym dobry, ale nie oznacza to zaraz, że to lubię. Pierwszy dzwonek.

Po drugie uważam, że jest to nudne i monotonne. Nie mam chęci iść do przodu, gdyż uważam, że będzie to niezbyt przyjemna przygoda.

I ostatnia rzecz, A CO GDYBYM MIAŁ TO ROBIĆ ZA DARMO ? Zdecydowanie odpowiedziałem NIE.

Co to oznacza ? W moje pierwszej pasji nie było pieniędzy, robiłem to za darmo z wielką chęcią. Tutaj jest na odwrót. PIENIĄDZE były czynnikiem motywacyjnym. Wiedziałem to nawet, wcześniej i pomimo wątpliwości brnąłem dalej. W sumie poznanie „rozwoju osobistego” rok temu namieszało mi nieźle w głowie.

Cała idea porażek, cierpliwości i determinacji sprawiła, że pomimo wątpliwości, jeszcze troszeczkę posuwałem się do przodu, próbowałem się motywować na różne sposoby. W końcu sobie odpuściłem, kiedy otrzymałem pewien projekt do zrealizowania za $, zamknąłem portfolio. Kolejna decyzja dająca mi wolność, czułem się po prostu dobrze.

Nie były to całkiem stracone lata, dały mi dużo doświadczenia i umiejętności. Jednak czasami trzeba sobie odpuścić, jeżeli nie chcesz tego robić, jeżeli drzwiami i oknami z podświadomości dochodzi jedno NIE, a ty chcesz uświadomić sobie, to tylko chwilowe, później będzie lepiej, lepiej, do sukcesu droga długa … i jest coraz gorzej.

Zwłaszcza, że trudno jest się wyrwać. W obu przypadkach spędzałem 2 lata i naprawdę myśl, że poświęciłem na to w cholerę czasu trzymała mnie przy tych zajęciach, twarde NIE pozwoliło mi dopiero wyjść na wolność. Spędziłem już wiele czasu z komputerami, myślałem, że tak będzie zawsze.

Przeczytałem jednak pewną rzecz w jakiejś książce, nie pamiętam już jakiej: „czy myślisz, ze umierający biznesmen żałuje, że nie spędził więcej czasu w biurze przy pracy czy raczej przy zabawie?”. Dlatego też postanowiłem, że moja pasja musi być dla mnie zabawą, sprawiać mi przyjemność, komputery zaś nie do końca mi to już dostarczają.

W tej chwili jestem na drodze nowej pasji związanej z pisaniem, biznesem i rozwojem osobistym, NLP. Powoli schodzę z drogi "informatyka", za którego każdy mnie uważał.

Podsumowując. To, czego się nauczyłem w drodze do odnalezienia swojej pasji:
- Podejmij decyzje, że będziesz w tym dobry i uwierz w to.
- Znajdź swoją dźwignię (powód) i niech to będą tylko pozytywne rzeczy, słodka wisienka a nie bat przez plecy czy kij w d…alekie krainy.
- Jeżeli robisz coś tylko dla pieniędzy, nie będziesz długo szczęśliwy, musisz mieć lepszy powód niż kasa.
- Nie ma straconego czasu. Czas nie istnieje. Jest tylko uzyskane doświadczenie. Zawsze jesteś o nie bogatszy, pod warunkiem, że coś robisz.
- Pytania są genialne. Im bardziej konkretne pytanie, tym celniejsza odpowiedź.
- Cały czas się rozwijaj. Kiedy poznasz jedno i robisz to już z automatu, nawykowo, ustal kolejne wyzwanie. Nie stój w miejscu! Nie powtarzaj się!!
- Przede wszystkim, baw się dobrze :) I nie daj się wrobić w "robotę"!

Napisz komentarz

  • Paweł Białecki

    Jakby na to nie patrzeć, to pasja zawsze w jakiś sposób powiązana jest z dochodem.

    Od kilku lat programuję i sprawia mi to przyjemność, ale gdybym miał spędzić przy tym 40 lat w korporacji - dziękuję, postoję. Z kolei od niedawna zacząłem na programowaniu budować pasywny dochód i od tego momentu nie mogę oderwać się od komputera :D

    Polecam znalezienie pasji, serio.

    • Hanoa

      Wszystko super, ale na takie ciągłe, wielkie zmiany i poszukiwania może sobie pozwolić chyba tylko osoba nie obciążona rodziną na utrzymaniu. Trochę to beznadziejne: jeśli nie odnajdziesz dośc wcześnie pasji i nie zajmiesz się nią profesjonalnie, to później albo nie zakładasz rodziny, dopóki nie odnajdziesz swojego miejsca w życiu (a przecież nie jest powiedziane że odkryta pasja będzie na zawsze), albo zakładasz i nie masz czasu na zmiany. Ani pieniędzy

  • Radosław

    A co dokładnie jest nową pasją? Bo tak mało zostało o niej napisane. Ogólnikowo. I co teraz robisz z nową pasją? Na jakim etapie jesteś?

  • Marcin

    Moja droga do pasji pokrywa się z wyżej opisaną ( oczywiście jest inna w szczegółach). Fajnie ujęte, ciekaw jestem efektów podjętych nowych wyzwań. Życzę wytrwałości!!

  • Czy pasje zostają na całe życie, czy jak w wypadku tego czytelnika zmieniają się i zanikają? Mam dopiero 17 lat i się zastanawiam czy moje pozpstaną...

  • An

    Moim zdaniem trudno powiedzieć czy pasję które mamy teraz będa nas interesowac zawsze, czy nie znikną lub się przkształcą. Możemy planować, ale nie przewidzimy czy nie zdaży się w życiu coś co nas zepchnie, a raczej pokaże nowy kierunek, który nam się spodoba. jednak nie ma czego żałować, jak napisał e-l ,,- Nie ma straconego czasu. Czas nie istnieje. Jest tylko uzyskane doświadczenie. Zawsze jesteś o nie bogatszy, pod warunkiem, że coś robisz."
    Czekam na anstępny wpis tego typu! :)

  • Michał

    Też jestem informatykiem, z wykształcenia i z zamiłowania... i też mam za sobą, a może i w trakcie kryzys pasji. Też na początku były godziny które leciały jak minuty (z tym że wtedy to akurat na linuksie głównie - wspaniałe czasy) też był pomaganie i pisanie. Też jest programowanie (głównie 4 web) i też jest zastój ale nie zgadzam się, że najlepszą odpowiedzią na zastój zawodowy jest przeskoczenie na inny kwiatek - informatyka to tak potężna i rozbudowana dziedzina że jakby każdy informatyk tak przeskakiwał to nie byłoby żadnych prawdziwych speców. A kryzys pojawia się u każdego. Myślę że takie przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek to trochę ucieczka od prawdziwego problemu, którym jest umiejętność wywołania w sobie pasji, wszczęcia jej "od nowa". Problem jest dużo bardziej skomplikowany niż faza w stylu "teraz robię to a jak mi się znudzi to sobie znajdę co innego" - trochę to niedojrzałe, imho.

  • Przemysł Kajak

    Problem jest dużo bardziej skomplikowany niż faza w stylu „teraz robię to a jak mi się znudzi to sobie znajdę co innego” – trochę to niedojrzałe, imho.

    Teraz pytanie dlaczego mi się to znudziło?
    Czy to była prawdziwa pasja?
    Sprawdziłbym to korzystając min. z artykułów z tego bloga.

    Wypalenia zawodowego nie zaznałem, ale doskonale wiem, że ludzie boją się podejmować tak odważne decyzje. Mają bezpieczną pensje i w gruncie rzeczy przecież nawet lubią swoją pracę. .

    To tak jakby związać się z dziewczyną z twojej okolicy i być z nią mimo, ciągłych kłótni i awantur.
    Bojąc się, że zostaniesz sam ciągle z nią jesteś. Nie szukasz nawet okazji, by poznać kobietę z którą naprawdę byłbyś szczęśliwy.

    Nie ta to inna szukam dalej .
    Próbuję!

  • Michał

    @Kajak: Byłeś dość szanowanym specem od malwareu i nie programowałeś? Jak to możliwe?

  • Pi

    Kilka słów do e-l i innych kolegów,
    Czytając Twoją historię nasunęło mi się kilka skojarzeń: "zdolny ale leniwy", "strach przed porażką", "żyję trochę we własnym świecie, uciekam ale dzięki temu też i poszerzam horyzonty".

    Wytrwałość, opłaca się bo nawet jeśli nie dostajemy tego czego byśmy się spodziewali, otrzymujemy coś czego i tak potrzebowaliśmy.

    Czy na jakimś etapie Waszego (Twojego) życia, pasji nie poczułeś, że mimo tak dużego poświecenia zaangażowania i spędzonego czasu i tak nie dorównałeś jeszcze tym których podziwiasz?
    Mocno akcentujesz, że byłeś w czymś dobry, to Ciebie pytali o radę, byłeś autorytetem, a potem sam znalazłeś się na miejscu osoby która pyta. By dorównać innym poziomem, zacząłeś się uczyć programowania i dopiero tu piszesz o znużeniu i wypaleniu.

    Do Przemysława, napisałeś, że:
    "To tak jakby związać się z dziewczyną z twojej okolicy i być z nią mimo, ciągłych kłótni i awantur.
    Bojąc się, że zostaniesz sam ciągle z nią jesteś. Nie szukasz nawet okazji, by poznać kobietę z którą naprawdę byłbyś szczęśliwy."

    A może dziewczyna z okolica w cale nie jest poniżej Twoich oczekiwań, może uda Ci się znaleźć wspólny język, porozumieć się z nią i wydobyć z tego związku coś cennego ? Jeśli nawet okażę się, że do siebie nie pasujecie, to może wykorzystasz zdobytą wiedzę w nowym związku ?

  • Pi

    p.s "e-l" oglądałeś może "Wyjście przez sklep z pamiątkami" ? Jeśli nie, to polecam, każdemu tak na prawdę. Tutaj trailer http://www.youtube.com/watch?v=a0b90YppquE ale nie oddaje całego filmu/dokumentu trzeba obejrzeć w całości :)

  • Przemysł Kajak

    @Michał
    Kajak to nie e-l

    @Pi:
    Pisząc to miałem na myśli, że zadowalamy się czymś, co tak na prawdę nie daje nam szczęścia. Nie mając świadomości, że w okół jest mnóstwo innych ciekawych rzeczy, których nie mieliśmy okazji dotknąć i spróbować.

  • e-l

    #Paweł Białecki:

    "Jakby na to nie patrzeć, to pasja zawsze w jakiś sposób powiązana jest z dochodem."

    Gdyby na to popatrzeć, to jednak nie zawsze :)
    Niektórzy charują w "korporacjach", przychodzą do domu i (jeśli mają jeszcze siły) zajmują się ... pasją(jeżeli ją mają).
    To ludzie, którzy nie wiedzą albo nie wierzą w to, że nie muszą "pracować".
    Bardzo dobrze, że znalazłeś możliwość pasywnego dochodu, to zjawisko jest genialne, jeżeli chodzi o wolność finansową ;)

    @Radosław:

    Zmieniło się wszystko i nic :) Poprostu, przeszedłem z komputerów na ludzi (owy pattern o którym mówiłem, nabiera tu jakiegoś znaczenia :))
    Dlaczego !? Po co ?! Ale jak, ale jak ?!
    Najbardziej wspaniałe moim zdaniem w "rozwoju osobistym" jest to, że jest obecny wszędzie, absolutnie. Co byś nierobił, pasja jest zawsze z tobą :)
    A bardziej szczegółowo, rozwijam się w rozwoju :), coraz bardziej zgłębiam tajniki NLP, które jest niesamowite, ostatnio zaczynam zajmować się również tematyką zdrowej diety.
    Pozatym, pracuje nad nowym blogiem (oo jednak przydały się na coś doświadczenia z mojej poprzedniej pasji - coś w tym musi być, powinni z tego zrobić życiowe prawo.
    Ok, właśnie jest stworzyłem, prawo e-l w każdym wypadku ;)) o rozwoju osobistym, w którym będę umieszczał wpisy na temat moich spostrzeżeń,
    doświadczeń itp. świetnie posłuży mi to do uporządkowania wiedzy a przy okazji podzielenia się z innymi.

    @Majster:

    Czyżbyś bał się radykalnych zmian ?
    Zmiany doprowadzą cię do sera. ("Kto zabrał mój ser" by Spencer Johnson")
    ;)

    @Michał:

    "nie zgadzam się, że najlepszą odpowiedzią na zastój zawodowy jest przeskoczenie na inny kwiatek – informatyka to tak potężna i rozbudowana dziedzina że jakby każdy informatyk tak przeskakiwał to nie byłoby żadnych prawdziwych speców."

    Jednak każdy jest inny,nieprawdaż? Tylko twoja wypowiedź wyłączyła ten wyjątek. Pozatym, to nie był zwykły kwiatek. Ten był bardziej kwiecisty.
    A chodzi tu o to, że po tym jak zetknąłem się z rozwojem osobistym, moje przekonania rozsypywały się jeden po drugim wraz z kolejną
    książką... Gdby nie to, dalej był bym bliżej z komputerami, teraz wole być bliżej z ludźmi :)

    @Michał:
    Tak, Kajak to nie e-l ;] Wypowiadam się dopiero teraz :)

    "Byłeś dość szanowanym specem od malwareu i nie programowałeś? Jak to możliwe?"

    Wszystko jest możliwe ;) Skupiałem się na ich zachowaniu, wykrywaniu przez logi systemowe, ręcznemu usuwaniu, naprawaniu systemu po ich obecności, badaniu aktywności sieci i operacji na dysku jakie wykonywały prz pomocy dostępnych narzędzi (co "względnie" pozwalało zobaczyć co robią - tak dla informacji, w jakich miejscach rozrzucają prezenty i ciekawości :) ).
    Jak powiedział by Roosvelt "Rób to co możesz, tam gdzie jesteś i z tym co masz".

    @Pi:

    "Czy na jakimś etapie Waszego (Twojego) życia, pasji nie poczułeś, że mimo tak dużego poświecenia zaangażowania i spędzonego czasu i tak nie dorównałeś jeszcze tym których podziwiasz?"

    Nie pamiętam teraz abym wtedy o tym myślał. Nawet cieszyłem, się, że jest coś ciekawego do nauczenia i zrobienia :) Po prostu wiedziałem, że im więcej praktykuje i ucze się, tym jestem lepszy.

    "Mocno akcentujesz, że byłeś w czymś dobry, to Ciebie pytali o radę, byłeś autorytetem, a potem sam znalazłeś się na miejscu osoby która pyta. By dorównać innym poziomem, zacząłeś się uczyć programowania i dopiero tu piszesz o znużeniu i wypaleniu."

    To nie miało dużo wspólnego z tym wyżej. Po prostu nie mogłem już siedzieć po tyle godzin przed kompem gdy na myśl mi przychodziło, że życie ucieka mi za oknem. Myśląc jak gdyby o tym naprzemiennie odczuwałem znużenie tym co robię. Mimo tego znów wróciłem później do biurka do www, dopiero po przygodzie z rozwojem osobistym uwolniłem się od tego :)

    Jeżeli chodzi o film, to może dzisiaj go obejrzę :) Za polecenie dobrego Video, zawsze serdecznie dziękuję :)

  • Shivel

    e-l, gratuluję odwagi, potrzebnej do podjęcia decyzji i życzę wielu sukcesów na drodze rozwoju osobistego :)

    A Tobie, Michale, dziękuję za wpisy o poszukiwaniu pasji, bo mnie również skłoniły do zmian w życiu - może nie aż tak radykalnych, jak w przypadku e-l, ale dla mnie bardzo istotnych. Poza tym uwierzyłam we własne możliwości oraz - co najważniejsze - ruszyłam 4 litery sprzed komputera i w końcu zaczęłam działać! Zamiast snuć się bez celu i narzekać na zły los, od pewnego czasu budzę się rano z uśmiechem na twarzy i z ochotą zabieram do działania!

    Nie bójcie się zmian. Jeśli w ogóle zastanawiacie się nad wprowadzeniem ich w życie, to znaczy, że są wam potrzebne.

  • Bartek M

    mysle ze to cos na co czekalem, bo piszac Michale o potrzebie coachingu chcialem sprawdzic co rzeczywiscie jest ta pasja a co tylko zarabianiem pieniedzy. byc moze tez pokusze sie o taka historie, aczkolwiek spisanie jej zajac moze nieco czasu:)

  • Naście

    czy jest to dziwne, że niespełna 18-latek interesuje się samorozwojem = )?

  • anonimowy

    e-l:
    "To nie miało dużo wspólnego z tym wyżej. Po prostu nie mogłem już siedzieć po tyle godzin przed kompem gdy na myśl mi przychodziło, że życie ucieka mi za oknem. Myśląc jak gdyby o tym naprzemiennie odczuwałem znużenie tym co robię."

    Mam tak samo, jestem uczniem klasy 4 technikum, właśnie zdaję maturę, stuknęło mi 20 latek. Od przeszło 5 lat fascynowałem się w marketingu internetowym, głównie SEM, teraz jeszcze biznesem, giełdą i nlp. Pracuję już w bardzo dobrej firmie jako konsultant, po pracy cały czas poszerzam swoją wiedzę i tak od pół roku robię to z coraz mniejszą chęcią jest hajs, ale nie ma pasji, są sukcesy ale już tak nie cieszą...

    Podchodzę do tego jak do pracy, dosyć mam że życie ucieka mi, a ja gniję przy książkach, praca itp tracąc młodość. Chciałbym to wszystko rzucić, ale z drugiej strony boję się, że jak rzucę to w tym wieku, to już się druga szansa w życiu nie powtórzy, jestem młody, mam duży skill, jakbym dalej się w takim tempie rozwijał to za kilka lat mogę być kimś - wiem głupie...

    OD kilku tygodni do mojej byłej pasji podchodzę jak do zwykłej pracy kasa itp, czytam ale znacznie mniej, a tak to muzyka, i w sumie coś w tym jest, nie podchodzę do tego tak, że ma mi to przynosić zysk, robię to dla siebie bo kocham itd. Chyba jest to najlepsza hybryda pomiędzy pracą a pasją, czy macie inne propozycje?

  • e-l

    Naście:

    To nie jest dziwne :)

    anonimowy:

    Gdybym wcześniej utrzymywał się ze swojej pasji (no, powiedzmy satysfakcjonujący zarobek), prawdopodobnie nie zrezygnował bym z niej z dnia na dzień, pozostając z pytaniem: i co k**** teraz ? :)
    Bądź elastyczny. To chyba Donald Trump powiedział: "Jeśli nie lubisz tego co robisz, znajdź sobie coś innego albo rób to na pół gwizdka, póki nie znajdziesz czegoś na 100% Nie osiągniesz sukcesu, szczęścia ani zdrowia, jeśli nie będziesz robił tego co kochasz" ;)

    "Chciałbym to wszystko rzucić, ale z drugiej strony boję się, że jak rzucę to w tym wieku, to już się druga szansa w życiu nie powtórzy, jestem młody, mam duży skill, jakbym dalej się w takim tempie rozwijał to za kilka lat mogę być kimś – wiem głupie…"

    W tym wieku ? Raptem wyszedłeś z okresu dojrzewania. Przed tobą jeszcze lata ... ;)
    Kim jest kimś, skoro szczęścia nie zaznasz, pasji mieć nie będziesz, jak długo kasa może cię satysfakcjonować ?

  • anonimowy

    dzięki wielki e-l :)

  • zR

    Wydaje mi się, że już wcześniej czytałem tą historie :P

  • Fre3ze

    Moja droga potoczyła się podobnie jak e-l, również interesowałem się komputerami, tak to była moja pasja. Jednak interesował mnie głównie hardware, jednak software też miałem opanowany, potrafiłem rozwiązać każdy problem systemowy, raczej nie robiąc formata. Za programowanie nie brałem się bowiem, miałem kiedyś podejście że lubiłem wszystko mieć odrazu na tacy, byłem nie cierpliwy, a ucząc się programowania z początku nie ma wymiernych efektów. Jednak teraz już takiego podejścia nie stosuje. Następnie pojawiło się NLP, które również dość nagle rozsypywało moje stare przekonania. Nastała czystka. Teraz zaczynam opisywać świat na "słodko" od nowa.

  • Dorota

    Ale super pomysl z tymi artykulami!ja juz znalazlam moja pasje ale gorzej z utrzymaniem mojego zapalu i podazaniem w tym kierunku,mam jednak nadzieje,ze pewnego dnia sie uda!

  • Dominik

    no tak utrzymanie zapału do danego tematu ma największe znaczenie;-p To tak jak ze sportowcami. Osiągają świetne wyniki dzięki temu, że codziennie robią coś na co nie zawsze mają ochotę. To prowadzi ich do pewnego celu.

  • Dorota, Dominik - Aby utrzymać zapał, potrzebne są cele, które będą dla Was naprawdę atrakcyjne. Postawcie sobie duże, wyjątkowe cele, których realizacja da Wam ogrom frajdy i będzie wyzwaniem. Wtedy zapał tak łatwo nie odpuści :)

  • Dominik

    Osobiście uważam, że realizacja nawet najmniejszego celu może sprawić frajdę. Masz rację, że duże cele dadzą nam dodatkową motywację;-p lecz trzeba rozbić je na mniejsze, łatwiejsze do osiągnięcia. Musi wiedzieć czy zmierzamy w dobrym kierunku.

  • Łukasz

    a może to tylko transformacja, a nie koniec?
    w biznesie znajomość programowania, html jest przepotrzebna.
    MIalem dokladnie to samo robilem strony programowalem, a teraz wykorzystuje to w rozwoju robie wlasną strone promuje siebie, a moze to co robiesz teraz czyli rozwój osobisty przyda się na dalszym etapie?
    czymś dalej
    masz przekonanie, że to ze juz Cie to nie pasjonuje to źle, może to dobrze

  • Neski

    Wydaje mi się, że nieraz ciężko pasję znaleźć, gdy się jej nie posiada.
    Od jakiegoś czasu próbuję różnych rzeczy i na razie nic mnie nie wciągnęło.
    Wiem tylko, że pragnę bym miał kontakt z ludźmi i w tych kategoriach się sprawdzam i szukam.

  • Tyryry

    Wciąż szukam a jednocześnie mam już bardzo wiele.

    Świetnie, że znalazłem ten blog.

    Pozdrawiam :)

  • Monika

    Witam wszystkich serdecznie.
    Uważam, że fascynujący jest w życiu moment, w którym dowiadujemy się co chcemy robić, jaką drogą chcemy podążać.
    Życie jest Piękne wtedy kiedy robimy coś co uwielbiamy robić.
    Ja osobiście poznaję dopiero swoją drogę i zmierzam ku niej bardzo ostrożnie. Okazuje się, że jakaś jedna sytuacja, bądź jedna nowo poznana osoba może pomóc nam w odnalezieniu tej właściwej drogi, która będzie obfitowała w szczęście.

  • sylwie

    Miałam w życiu cel, rodzina i nowy dom. Rodzina się rozsypała dom, który miał być oazą szczęścia stał się polem bitwy. Niestety mam pustkę w głowie, nie wiem jak dalej żyć. Blog jest dla ludzi młodych ale ja jestem właśnie w punkcie jakbym kolejny raz zaczynała żyć tylko nie wiem od czego zacząć.

    • Rafał

      Widzisz Sylwia. Nie wiem czy można taka pisać o kobietach, bo są istotatami bardzo społecznymi, ale cel i marzenie jakie miałaś, masz są nie tylko zależne od Ciebie, także nie obwiniaj się. Gdyby to tylko od Ciebie zależało byłoby pewnie inaczej. Tak jak w sporcie. Ja ofiarnie rzucam się po piłkę lecąca na out i ląduje w ławkach odnosząc kontuzję, a tą podbitą piłkę ktoś psuje uderzając w siatkę i niszcząc całe moje poświecenie ;) Tak już jest. Drużyna jaką jest też rodzina wymaga współpracy wszystkich ludzi. Zdaje sobie sprawę czym dla kobiety jest rodzina. Nie poddawaj się. To wydają się pustę słowa i takie ogólnikowe, ale prawda jest taka, ze gdyby nie wytrwałośc w dązeniu do celu, szczęscia to nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach. Nie udało Ci się ? Próbuj ponownie. To, ze za 2,3 razem nie udało Ci się wyrzucić szóstki w kości, to wcale nie znaczy, że nie uda Ci się tego zrobić za 10 a nawet setnym razem.
      Wszystko jest w naszych głowach. Zdaj sobie sprawę, że wszystko zależy od tego co sami zbudujemy w swojej głowie. :) Pozdrawiam

  • Julia

    Bardzo fajny pomysł na serię artykułów :) Lubię czytać takie wypowiedzi. Sama kieruję się zasadą: „Znajdź pracę, którą lubisz, a do końca życia nie będziesz musiał pracować” – i to prawda! Chociaż dużo osób mi mówi, że to tylko takie gadanie, przecież trzeba z czegoś żyć, trzeba być realistą itd… Jestem doradcą zawodowym, więc często to słyszę. Pracuję w gimnazjum, więc mam większe „pole do popisu”, ale już nawet tacy młodzi ludzie tak uważają. Nie mają zainteresowań, a Ci, którzy je mają uważają, że nie ma sensu ich rozwijać. Staram się ich zachęcać do rozwoju swoich pasji, jakie będą efekty to się okaże ( na razie jestem początkującym doradcą i pracuję w tej szkole dopiero od września ;) ). Czytając ten wpis, przypomniał mi się przykład jednego mojego ucznia. On ma sprecyzowane cele i zainteresowania, interesuje się informatyką, a dokładnie projektowaniem gier komputerowych, ale nie może się w tym kierunku realizować, bo ma epilepsję i może spędzać przed komputerem jedynie godzinę dziennie. Teraz jest w trzeciej gimnazjum i kompletnie nie wie do jakiej szkoły iść, ciągle powtarza, że chciałby na informatykę, ma ogromne poczucie straty, żalu, a ja zastanawiam się jakby mu pomóc…