Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

W poszukiwaniu pasji. Historia 3

4116293951_795643a5de_z

Photo by Jeremy Brooks

To już trzeci z kolei tekst Czytelnika tego bloga w ramach serii “W poszukiwaniu pasji”. Tym razem Mikulew opowie Wam o swojej pasji, na którą się zdecydował mimo wcześniej obranego kierunku. Gratuluję mu wielkiej odwagi i przede wszystkim wytrwałości.

Mikulew pokazuje, jak można zmierzyć się z ograniczeniami we własnej głowie i mimo pojawiającej się myśli “to jest niemożliwe”, iść do przodu. Przeczytaj i zainspiruj się :)

 

Barman artysta

W moim przypadku to było tak – na początku miałem iść w kierunku artystycznym – zostać architektem czy rysownikiem, może grafikiem. Rysowałem od dzieciństwa – rodzice zauważyli mój talent, zaczęli inwestować pieniądze w moją umiejętność rysunku.

Od podstawówki chodziłem na różne zajęcia plastyczne – miałem zawsze 6 z plastyki – chodziłem 5 lat na martwe natury i 3 lata na akta oraz na inne zajęcia związane z rysunkiem. Wszyscy mówili, że jestem wspaniały w rysunku, chwalili, cieszyli się, podziwiali mój talent, zamawiali obrazy, koledzy zazdrościli na zajęciach.

Robiłem to dla aprobaty – dostawałem uwagę oraz akceptację z zewnątrz i to był mój pokarm z dzieciństwa. Każdy chciał, żebym coś pokazał, narysował, namalował oraz zamawiali i czasem dostawałem pieniążki za to. Miałem iść na architekta (w dzieciństwie mama, gdy byłem mały powiedziała mi, że cieszyłaby się, gdybym został architektem i chciałem sprawić jej przyjemność).

 

Po pewnym czasie zauważyłem, że to nie jest spójne ze mną – nic dziwnego jak człowiek robi, żeby coś mieć od zewnątrz zauważa po pewnym czasie, że to jest marna inwestycja. Malować dla innych, żeby mnie chwalili i żeby coś zyskać (uwagę, akceptację, pieniądze). Czułem pustkę w sobie, bo nie robiłem tych czynności dla samego siebie, bo mi sprawia radość.

Wtedy zacząłem się interesować samorozwojem i pracować nad swoimi przekonaniami. I pamiętam, że pewnego jednego dnia leżąc w łóżku i szukając w sobie, jaka rola w społeczeństwie będzie dla mnie dobra – pewnego jednego dnia – wszystko rzuciłem – od tego dnia nie miałem ołówka w ręce.

W rodzinie szok – babcia mówiła mi, ile ludzi na 10 ma talent artystyczny i próbowała mnie przekonywać do powrotu. Zrezygnowałem. Zastanawiałem, co mogę robić w życiu, co mi sprawia radość, będzie moją pasją i praca stanie się miejscem radości, gdzie mogę spełniać się zawodowo.

 

W poszukiwaniu pasji - barman artysta

Photo by renfield

Przypomniałem sobie występ I edycji Mam Talent Flair Factory, gdzie dwóch barmanów rzucało butelkami i widać było po nich, że robią to, co kochają – właśnie to było TO! To nie było wybrane tej pasji z powodu „kasa, sława i kobiety krzyczą z wrażenia” – nie myślałem o tym, co zyskam na zewnątrz. To po prostu było TO.

Wewnętrzna radość rzucania butelkami i świetna zabawa za barem, bo uwielbiam to robić, bo kocham, jak to nazywam, ekstremalne sporty manualne! Plus penspinning (akrobatyczne kręcenie długopisem) i żonglerka moje dodatkowe pasje, które idealnie się komponowały do zdolności manualnych. Efektem ubocznym było oczywiście zainteresowanie się alkoholami (chodzi o recepty) oraz szukanie kursów barmańskich i rozwój w kierunku barmaństwa i studiowanie sprzedaży.

 

Po kilku miesiącach oszczędzania kasy kupiłem butelkę potem kupiłem shaker i zacząłem ćwiczyć podstawowe ruchy. To był okres szkolny przedmaturalny więc nie mogłem 100% potencjału wykorzystać na to (ale się wkręcałem!) w sumie skończyło na tym, że trenowałem flair penspinning i juggling. Niestety nie wchodziłem w nowe rzeczy i mój poziom flair był jaki był – przeciętny. Ostatnio ostro wziąłem za siebie i zacząłem dużo spędzać przy flair i iść w nieznane – uczyć się nowych rutyn – bardziej się interesować tą sztuką.

Trochę mnie demotywowało gdy pytałem się profesjonalnych flair bartenderów ile siedzą nad tym i mówili 5h minimum. Myślałem, że nie dam rady i nie możliwe jest żebym miał sukcesy w tym kierunku. Ale od paru miesięcy zmieniłem przekonania i uwierzyłem w to, że jestem w stanie mieć życie takie jakie chcę mieć i robię wszystko w tym kierunku rozumiejąc jeszcze raz, że nie ważne czy zdobędę jakieś osiągnięcia czy nie w tej dziedzinie – liczy się radość robienia gdy etykietka „barman” znika i staję się czasownikiem.

Twórcą, bo barman jest odpowiedzialny za atmosferę w barze i jak ludzie będą się czuli. Na razie nie stać mnie na kursy flair nawet na I stopień barmaństwa, żeby załapać doświadczenia od doświadczonych barmanów jak pracować przy barze ale się nie poddaję.

 

Inspirujące historie - barman artysta

Photo by prayitno

Trenując flair, trenuje się w sali treningowej. Ja takiej nie mam, więc zostaje tylko mój pokój. Trenuję nad łóżkiem i ściany mam porozwalane, panele mają odciski od butelki, sufit od shakera, krzesło, łóżko, biurko szafki mają wgniecenia od butelki i nawet mały zarys na monitorze od komputera od shakera. Mama weszła i zrobiła mi piekło z tego powodu, próbowała mnie poniżać i grozić mi, że zabierze moje butelki, jak jeszcze raz usłyszy spadającą butelkę i wyrzuci mnie z domu i mam znaleźć pracę i sam się utrzymywać. Uśmiechnąłem się i jak wyszła ponowiłem treningi i teraz chowam butelkę tam gdzie moja mama nie znajdzie. Plus w penspinningu czy żonglerce był taki, że mogę na łóżku trenować i nikt się nie przyczepi, ale butelka waży i robi rozpiernicz w pokoju.

Pomimo małych przeszkód, dalej trenuję i się nie poddaję, choć mój poziom jest jaki jest. Na pewno jeszcze sporo brakuje do takich profesjonalnych co rzucają kilkoma butelkami i shakerami. Pytam się wszystkich barmanów, jak zaczynali i o porady w tym zawodzie. Założyłem swój blog, żeby opisywać swoje przygody i jakie postępy mam w tej dziedzinie.

 

Zacząłem inwestować w samego siebie – trenować oddech, żeby świadomie i zrozumiale komunikować się z klientami. Uczyć się języków obcych, bo wiem, że przyda się jak chcę wystartować w zawodach za granicą, poznając jednocześnie zagranicznych barmanów. Czytam książki o inteligencji finansowej. Myślę nad zostaniem coachem i prowadzeniem szkolenia. Kto wie, może będę prowadził kursy barmańskie?

Wiem, że dopiero wykonałem pierwszy krok w 100-milowej podróży i sporo nauki mnie czeka przede mną i nie mam jeszcze odpowiednich umiejętności, ale to się zmieni z czasem. Mam wizję w głowie, którą chcę zrealizować w tym wcieleniu, coś nowego stworzyć czego jeszcze nie było.

 

Wszystko idzie w dobrym kierunku i życie mi zsyła mi okazje, żeby idea „intensywne życie barmańskiego króla rock’n’tolla tańczącego z butelkami” się realizowała. Idea jest jak półprosta, ma swój początek, ale nigdy się nie kończy. To wewnętrzne postanowienie jest właśnie początkiem! To się nazywa inspiracja – pochodzi z wewnątrz i jest jak nasiono, które może zostać drzewem. Na razie jestem nasionem, który na widok drzewa nie wierzy, że może nim zostać.

Zamierzam stworzyć swój własny indywidualny niepowtarzalny styl w flair połączyć z tańcem i świetną zabawą pracując w fajnym flair barem, którzy klienci przychodzą, ponieważ bije w tym miejscu pozytywna atmosfera i pracują tam barmani z powołania, a nie studenci, którzy chcą dorabiać na studia – barmani, którzy postanowili zostać twórcami miksologii alkoholów.

 

Ze swojej strony zapraszam na blog Mikulewa, gdzie opisuje on swoje doświadczenia i przygody – Mikulew’s Bartender Lifestyle. Pytanie do Ciebie – czy chciałbyś uczestniczyć w imprezie, gdzie Mikulew będzie za barem?

 

 

Zostaw komentarz

  • Szmiel

    Jak zobaczyłem kieliszki to od razu pomyślałem: Oho… Mikulew też czyta tego bloga… Nie myliłem się xD

  • LifeStyle Magazine

    Faktycznie bohater artykułu postawił na swoim. Tak trzymać ważne aby dążyć do tego czego się chce a nie tego co chcą inni. Wiem z własnego doświadczenia, że rodzice chcą jak najlepiej. Chcą nam oszczędzić tego czego oni sami doznali. Lecz tak się nie da. W życiu trzeba znaleźć własną drogę, którą chcemy podążać. Poza tym dzięki temu artykułowi zajrzałem na stronę bohatera;-p i w sumie ciekawe informację znalazłem.

  • Inspirująca historia. Podziwiam Mikulewa za odwagę. Postawił na swoim wbrew wszystkiemu i wszystkim. Znalazł swoją drogę i teraz się na niej rozwija. Wróże mu świetlaną przyszłość. Będzie robił to, co kocha i zbierał przy tym dużo pieniędzy.

  • Cinex

    A ja mam pytanie do Mikulewa. Czy pracujesz już gdzieś jako zwykły barman bez wodotrysków itp. ? takie wdrożenie się w zawód też byłoby chyba dobre. Chociaż w zwyczajnym klubie, barze, pubie?

    Swoją drogą fajna wizja siebie i fajnie, że masz na to pomysł i realizujesz się w tym :) Ale z drugiej strony szkoda malarskiego talentu.

    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów!

  • motywacja

    Fajna historia, ciekawe jak się potoczą jego losy. Dobrze jest zdać sobie sprawę co się chce robić w życiu.

    Rysunek ciekawa sprawa ale jeżeli Mikulew znalazł swoją pasjęto moim zdaniem dobrze zrobił.

    życzę powodzenia :)

  • Pitu

    Hehe co za zbieg okoliczności, sam właśnie zaczynam odnajdywać w tym pasję i sposób na życie ;)) Pozdrawiam prawdziwych barmanów z pasją ;)

  • Przemoo

    Rewelacja!!!
    Gratuluję pasji!!!

  • rozwojowo.info

    Ze wszystkich do tej pory historii jakoś ta zainspirowała mnie najbardziej. Barman-artysta, który pomimo nacisków ze strony innych ludzi, rodziny robi to co kocha.

    Chciałem dodać tylko, że niekoniecznie trzeba rzucać poprzednią pasję. Niekiedy jak się dobrze pogłówkuje to można obydwie pasje połączyć w jedną lub wykorzystać umiejętności zdobyte wcześniej do pogłębiania nowej pasji. W tym wypadku akurat połączenie tych sztuczek z architekturą nie bardzo się ma do siebie, ale talent do rysowania… hm… można malować barmanów w akcji obracających tymi butelkami albo namalować kurs krok po kroku jak te sztuczki się robi. Zawsze coś idzie wymyślić. :)

  • stev1989

    Powodzenia i wytrwałości w przemianie nasiona w drzewo.

    Skądinąd bardzo fajne porównanie, biorąc pod uwagę ogromną rolę czasu w procesie stawania się lepszym i dążenia ku postawionym sobie celom.

  • LifeStyle Magazine

    „Chciałem dodać tylko, że niekoniecznie trzeba rzucać poprzednią pasję. Niekiedy jak się dobrze pogłówkuje to można obydwie pasje połączyć w jedną lub wykorzystać umiejętności zdobyte wcześniej do pogłębiania nowej pasji.”
    Popieram to zdanie. Też myślę, że doświadczenia z innych dziedzin można wykorzystać w późniejszej całkiem innej działalności. Np myślę, że „sztuka przybierania” kieliszka na pewno się przyda;-p

  • Pytanie do Ciebie – czy chciałbyś uczestniczyć w imprezie, gdzie Mikulew będzie za barem?

    Ja postawię kontr-pytanie: Czym różni się Mikulew od innych osób z jego „ambitnej działki”?

    Jeżeli pchamy się pomiędzy diamenty nie dając większej wartości, nie zostaniemy wybrani i dostrzeżeni. Jeżeli wytyczymy własną drogę (staniemy się kusząca alternatywą, dla ludzi gustujących w diamentach), to otwierają się przed nami prawdziwe możliwości. Takiego akcentowania mi zabrakło.

    Ta historia ma dla mnie lekko charakter tezy nie popartej argumentami. Jest plan, jest wizja i jest jeszcze spora droga do celu. Są kroki, ale nie ma potwierdzeń i akcentów, że otoczenie „odpowiada okazjami”, iż zmierzamy w dobrym kierunku.

    Inna kwestia, czy odrzucanie czegoś co się osiągnęło (umiejętności plastyczne), jest dobrym rozwiązaniem. Czy nie lepiej wciągnąć „to” we wspieranie nowego kierunku? (tak jak pisze rozwojowo.info czy LifeStyle Magazine, a nawet bardziej?)

    Moim zdaniem: W rozwoju nie chodzi o stanie się kopią wzoru jakiejś drogi, tylko by tę drogę wypełnić sobą i nadać jej nowy wymiar uwzględniając swoje indywidualne talenty.

  • TrochęZagubionaAnita

    Czytając historie ludzi którzy wiedza kim są i dokąd zmierzają napawają mnie nutką optymizmu. Gratuluję i trzymam kciuki mocno za wszystkich którzy realizują siebie. Ja osobiście mam problem z wyborem swojej ścieżki , ponieważ kończąc 3 rok pedagogik jestem kompletnie zagubiona. Od bardzo dawna wydawało mi się ze chce zostać nauczycielka przedszkola, bo kocham dzieci zabawy z nimi i prace z nim – myślałam ze to właśnie jest moja miłość, pasja i przyszła praca, niestety teraz kompletnie nie wiem nic. Rodzina sugeruje mi abym kontynuowała studia , „bo szkoda 3 lat ” ale to chyba nie jest to, co chce robić, czuję się zagubiona, bo zawsze droga wydawała mi się prosta. Mam się nad czym zastanawiać. Czy mogę prosić o jakieś rady ? powiedzcie co myślicie.
    Pozdrawiam Anita

  • stev1989

    @TrochęZagubionaAnita

    Napisałaś, że kończysz 3 rok pedagogiki. Napisałaś również, że rodzina sugeruje Ci abyś kontynuowała studia bo „szkoda 3 lat”, co rozumiem że teraz rozważasz czy tego nie rzucić w cholere. Jeżeli dobrze wyciągam tutaj wniosek, to moja rada brzmi: nie rób tego. Do końca zostało Ci pare miesięcy. Polecam więc pociągnąć je nawet na siłe i obronić prace licencjacką. Jakby nie było na papierze będziesz już uchodzić za osobę z wyższym wykształceniem. To akurat w dzisiejszych czasach jest w cenie, więc nie zaszkodzi.

    Patrząc nieco dalej w przyszłość.. Wydaje mi się, że na dłuższą metę nie ma sensu tkwić w czymś co nie sprawia Ci żadnej radości ani satysfakcji. Patrząc jednak życiowo w jakiś sposób trzeba przeżyć kolejny dzień, a na to trzeba mieć pieniądze. Najlepiej więc abyś znalazła sobie w takiej sytuacji jakiś cel, który uważasz za warty sprawdzenia dla swojej osoby. Wtedy nawet najgorsza robota nie będzie już wcale taka zła, bo będzie służyła jako półśrodek w drodze do Twojego celu, czyż nie? Inaczej wtedy będziesz wstawać do tej pracy i pracować. Zniknie poczucie beznadziejności. Mówie to z własnego doświadczenia i wiem, że działa bo całkiem niedawno byłem w Twoim miejscu.;)

    Mam nadzieję, że odrobine pomogłem. Pozdrawiam i życze powodzenia w podejmowaniu dobrych decyzji..;)

  • TrochęZagubionaAnita

    Dziękuje za odpowiedź i wsparcie, jeśli chodzi o studia to oczywiste jest że, te rozpoczęte skończę, faktycznie nie chce stracić poświęconej energii, czasu i pieniędzy. W moim przypadku chodziło bardziej o to że studia licencjackie tak naprawdę są nic nieznaczącą częścią jeśli chodzi o pracę nauczyciela, bo i tak trzeba robić magistra myśląc o pracy w zawodzie. Więc jeśli nie podejmę pedagogicznych studiów magisterskich to 3 lata i tak stracone :( Dlatego moje otoczenie trochę naciska. A najbardziej boli mnie sytuacja braku pewności, myślę że boję się podjąć decyzję, czuję że panuje w moim życiu chaos, nie wiem co chciałabym robić i jaki kierunek obrać. Na studiach dobrze się bawiłam,kończąc liceum byłam pewna wszystko było proste, ale teraz kompletnie nie wiem co zrobić.

    Anita

  • Mehu

    Gratuluje pasji!
    Nie warto robić czegoś, do czego namawiają inni to sie poprostu prawie nigdy nie sprawdzi
    Najwazniejsze jest bycie poprostu soba i dazenie do szczescia

  • @TrochęZagubionaAnita

    Masz szczęście. Wierz, że są takie osoby, które od zawsze wiedzą czego chcą i pewnego dnia budzą się wypalone i zmęczone z świadomością, że Tego akurat nie chcą. Często to bywa w wieku 30+ Im później, tym gorzej.

    Co mogę Ci polecić? Pomóc może podejście oparte na testowaniu róznych elementów, które możesz zamknąć i nawet nie rozwijane dalej, podnoszą Twoją wartośc rynkową. Testować, aż znajdziesz to, czego chcesz.

    Tródno to zrozumieć na podstawie dwóch zdań. Kiedyś ten temat poruszłem u mnie na blogu. Może Ci ten wpis pomoże: Jak wygrzebać się z sytuacji będącej „ślepą drogą”?.

    Jeżeli czujesz, że znajomi/rodzina zbyt naciskają i buduje to w tobie stres, poczytaj Jak postępować, by inni cię szanowali i poważali.

    Powodzenia! Jesteś już na dobrej drodze!

  • Witam,

    tak się składa, że także jestem barmanem i także trenuje flair. Już od 4 lat. Jeżeli chcesz Milkulew to zapraszam do siebie na sale potrenować. Oczywiście za free. Kliknij na mój nick i przejdziesz do mojej strony. Tam znajdziesz moje dane kontaktowe. Zapraszam. W końcu ja kiedyś też zaczynałem.

  • Julia

    Hej! To cholernie niesprawiedliwe!!!
    Z całym szacunkiem dla tego gostka, ale właśnie czytam o kolejnej osobie, która zaprzepaszcza swój talent do rysowania dla żonglowania jakimiś flaszkami. Miał ogromne predyspozycje do pracy architekta, ale wybrał ,,sztukę” barmańską (sory dla mnie to nie Sztuka przez duże S), tylko dlatego, by zdobyć kolejne westchnienia lekko podpitych panienek.
    Osobiście marzyłam o architekturze, gdybym umiała ciut lepiej rysować, albo miała mozliwość podszkolenia swoich umiejętności, nie zawachałabym sie ani przez chwilę.

    Mnóstwo ludzi marzy, by mieć takie mozliwości, niestety dla nich bozia nie była taka dobra. Tymczasem może oni potrafiliby lepiej wykorzystać dane im zdolności.

    Jeszcze raz przepraszam, ale dla mnie ta historia nie ma nic wspólnego z szukaniem pasji. Jest tylko kolejnym dowodem na to jak nadziane dzieciaki marnują coś, z czego inni uczyniliby pożytek. Oczywiście nie namawiam, by rezygnować z pracy za barem, ale gdy po raz kolejny słysze, że ktoś rezygnuje z czegoś za co ja oddałabym miliony to mi się nóż w kieszeni otwiera.

    Nie, nie poszłabym na występ Mikulewa, bo po pierwsze mam inne zajęcia, po drugie mnie to nie fascynuje, a po trzecie mamy inna mapę na pojęcie PASJI.

  • Pitu

    Julia:

    Pewnego razu rodzice zapytali swojego syna:
    -Zastanów się co chcesz robić w przyszłości… chcesz być architektem, inżynierem, lekarzem, prawnikiem?
    Syn zastanawiał się, ale nie mógł się zdecydować więc odłożył odpowiedź na inny termin.
    Po kilku miesiącach i zdobyciu wielu doświadczeń przyszedł do rodziców i powiedział:
    -Pamiętacie jak pytaliście mnie co chcę robić w życiu? Mam już odpowiedź… chcę być szczęśliwy!
    -Nieee synku, nie zrozumiałeś pytania – odrzekli rodzice
    -Nie, to WY nie zrozumieliście życia… – odparł uradowany syn ;)

  • @Julia: i to jest piękne – każdy ma inne i indywidualne podejście do tematu :)

    @Pitu – świetna historia!

  • Mystic

    Pff… niby dlaczego bycie architektem jest lepsze od żonglowania butelkami? Bo akurat ty to wolisz, Julia? Twoje pojęcie sztuki i tego, co jest wartościowe jest Subiektywne przez duże S.

  • Dr Ragan

    Witam Was Serdecznie:)
    Wspaniały artykuł:) Odkrywanie w życiu miłości, pasji i szczęścia jest najważniejsze. Byłem niedawno w Hospicjum, byli tam ludzie z tytułami z wielką kasą i wobec śmierci i choroby nowotworowej to nic nie znaczy. Nic Ci nie pomoże-umierasz tak samo jak inne osoby. A więc teraz się zapytaj siebie- czy robisz to co kochasz??Czy robisz to o czym zawsze marzyłeś?? Jeżeli ni zostaw wszystko i pójdź za marzeniami, choćbyś miał stracić wszystko inne na tym świecie. Odczuwaj radość, miłość i pasje:) Co z tego, że masz dom z diamentów i złota, jeżeli osiąganie tego bogactwa nie sprawia Ci przyjemności a Bogactwem cieszyłeś się chwilę. Najważniejsze w życiu jest poczucie szczęścia i miłości- przemyśl to:)
    Pozdrawiam
    Dr Ragan

  • Mikulew

    Wielkie dzięki za wszelkie komentarze!

    @Szmiel: Hehe – nie kojarzę Cię po nicku – skąd się znamy?
    @Cinex: Aktualnie gdy to piszę jestem bezrobotny (ale to się zmieni!)
    @rozwojowo.info: dzięki za komentarz – ta przeszłość z rysowaniem to patrzę na to jak na poprzednie wcielenie – jak każda komórka w ciele zmienia się po 9 miesiącach to podobnie (może nie po 9 miesiącach a szybciej) zmienia się mentalność. Jak przestałem tworzyć obrazy i wyobrażenia nt. rysunku to teraz w ogóle „zapomniałem” o swojej przeszłości rysowniczej – tak ujmę – na połączenie jest „za późno” bo po prostu umiejętność, która nie jest ćwiczona znika.
    @Radosław: Dzięki – wiedziałem, że ten artykuł spowoduje otwarcie nowych drzwi na nowe możliwości – dzięki za rozmowę telefoniczną – na pewno jak będę w Warszawie (koniec kwietnia) to skorzystam z darmowych lekcji flair oraz sali treningowej. Jeszcze raz dzięki!
    @Julia: Pytanie – czy wolisz mieć architekta który jest nieszczęśliwy tylko dlatego, że społeczeństwo na nim korzysta czy człowieka szczęśliwego, który robi to co lubi i dla społeczeństwa jest zwykłym robotnikiem? Wiem, że w tym społeczeństwo sztuka kojarzy się z tańcem, rysowaniem, pisaniem wierszy czy śpiewaniem ale jeśli chodzi o efekty pracy niczym się nie różni od innej umiejętności. Ktoś ma predyspozycje do rysowania to powie, że ma talent artystyczny – do żonglera się nie powie, że ma talent do żonglerki czy coś w ten deseń. Tak czy siak, żeby coś wyćwiczyć na poziome mistrzowskim czy to rysowanie czy to rzucanie butelką to trzeba duuuużo ćwiczyć i sam to doświadczyłem i powiem, że talent artystyczny można w tyłek wsadzić. 1% talent – 99% ćwiczeń.
    Ładnie rysowałem, bo dużo ćwiczyłem i postępy były takie jakie ja sam sobie wypracowałem – ni mniej ni więcej.
    @Pitu: Podoba mi się ta historyjka! Zapamiętam to sobie!
    @Mystic: Dlatego zamierzam stworzyć Sztukę za pomocą flair ale to dłuuuuuuuuga drooga przede mną i tysiące godzin ćwiczeń! Ja dopiero postawiłem pierwszy krok (no może trzeci!) w stumilowej podróży ku bycia wirtuozem w tej dziedzinie!

    Dzięki wielkie Michał P. za ten artykuł!

  • sebe

    @julia ale Ty jestes samoblubna, chlopak ma „talent” ktory Ty bys chciala miec i z racji, ze nie chce byc architektem to mu cisniesz? Zbieranie puszek, bycie gwiazda, praca w biurze badz gdzies indziej… tego nie mozna porownywac. Dla kogos to jest pasja i lubi ja robic a jesli Ty komus zazdroscisz i uwazasz, ze marnuje sie to masz problem z soba ;)

  • e-l

    @Julia
    Przypominają mi się czasy podstawówki gdzie niektóre sytuacje były też …niesprawiedliwe ! :)
    Niestety, niektórzy nigdy nie dojrzeją emocjonalnie biorąc los w swoje ręce.
    Chętnie usłyszę co dla ciebie znaczy PASJA, ale poczekaj, posłużę się twoją strategią, pare generalizacji, czytanie w myślach i wychodzi mi .. że dla ciebie to będzie „coś co ktoś potrafi dobrze robić i nie koniecznie musi to lubić, ale kasa musi być, prestiż musi być”
    Julio, powodzenia w dalszym „gdybaniu”, chyba, że…
    …zakończysz wreszcie ten trans marudzenia i weźmiesz się za swoje życie zamiast mówić innym co mają robić.

    @Michał Pasterski
    Ja tu widzę potencjał..potencjał na dobry artykuł :) Właśnie gdyby takie „interesujące” komentarze powrzucało się do worka, później można by zrobić przykład „ofiar losu” (no bo tak też nazwała się Julia, w końcu bozia jej nie dała zdolności), niektórym to mogło by otworzyć oczy i pokazać głupotę takiego myślenia,zachowania.

  • NIE KLIKAJ TUTAJ!

    Pasja to podstawa udanego biznesu.

  • Kuba Dzióbak

    Inspirująca historia.

    Życzę powodzenia w dalszej drodze ku samodoskonaleniu, realizacji celów i ich finalizacji.

    Pozdrawiam gorąco,

    Kuba Dzióbak

  • Milena

    Mam prośbę. Czy ktoś mógł by mi powiedzieć czy dobrze robię?
    Od 3 lat uczę się tańca i bardzo go lubię, ale zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy tego nie rzucić i nie spróbować swoich sił w fotografii. O fotografii myślę już od ładnych paru lat, ale zdecydowałam się na taniec, bo jednocześnie bardzo mi się podobał (i nadal tak jest), ale drugim powodem było to, że był i wciąż jest modny.
    Fotografią na pewno się zajmę, ale nie jestem pewna co do tańca. Myślę, że dam sobie jeszcze rok do podjęcia decyzji czy chcę dalej to robić czy nie. Rok to sporo czasu, więc może mi się coś w głowie rozjaśni :) No i przez rok wszystko może się zmienić. A co wy o tym myślicie?