6 sposobów na bycie asertywnym

Powiedzenie pewnego, zdecydowanego NIE sprawia wielu ludziom nie lada problem. Strach przed tym co się stanie, gdy zachowają się asertywnie każe im żyć pod dyktando innych ludzi, co często utrudnia ...

Powiedzenie pewnego, zdecydowanego NIE sprawia wielu ludziom nie lada problem. Strach przed tym co się stanie, gdy zachowają się asertywnie każe im żyć pod dyktando innych ludzi, co często utrudnia osiąganie własnych celów.

W tym artykule podzielę się z Tobą kilkoma skutecznymi strategiami na to, jak zmienić swoje wewnętrzne podejście do wyrażania własnego zdania. Nauczysz się odmawiać w pewny, naturalny i spójny sposób, cały czas zachowując dobre relacje z innymi.

Brak asertywności to był problem, z którym sam musiałem sobie poradzić dobrych parę lat temu. Dokonując dokładnych obserwacji moich zachowań, zdałem sobie sprawę z wielu konsekwencji, jakie ma w moim życiu takie podejście. Przez to, że godziłem się na wszystko i nie umiałem powiedzieć „nie”, bardzo często żyłem decyzjami innych ludzi, swoje potrzeby odkładając na bok. Wielokrotnie nie mogłem sobie pozwolić na robienie rzeczy, na które sam miałem ochotę.

Jako że „wolność” jest dla mnie jedną z najważniejszych wartości w życiu, niezwykle ważne było dla mnie, aby to zmienić – bo wtedy do poczucia wolności było mi zdecydowanie daleko. Niektórzy w takiej sytuacji odcinają się od relacji, bo w ten sposób przestają wchodzić w konteksty, gdzie potrzebne jest podejmowanie wspólnych decyzji – ale biorąc pod uwagę fakt, że relacje są również jedną z najważniejszych dla mnie wartości, taka droga nie wchodziła w ogóle w grę.

Ucząc się asertywności, krok po kroku, odzyskałem to wspaniałe uczucie, że mogę żyć swoim życiem, w każdej chwili podejmując taką decyzję na jaką mam ochotę. To jest kwintesencja pewności siebie, bo czujesz spokój bez względu na to, co się dzieje. Co najważniejsze, ten stan był obecny w połączeniu z możliwością budowania wyjątkowych relacji – bo mówienie „nie” wcale nie oznacza trudniejszego tworzenie związków. Nie zmuszałem się więc już do rzeczy, które mi nie odpowiadały i teraz żyję w pełni w zgodzie z tym, jak chcę żyć.

Mając wgląd w strukturę zachowań nieasertywnych (zarówno u siebie jak i później u ludzi, z którymi pracuję podczas coachingów), zauważyłem, że takie osoby zazwyczaj boją się konsekwencji asertywnego zachowania – bo przecież ktoś sobie coś o nich pomyśli, oburzy się, obrazi, itp. Kluczem jest zrozumienie, że asertywne zachowania są w 100% „OK” i jeśli nauczysz się odmawiać w naturalny sposób, nigdy nie narazisz się na efekty, których się do tej pory bałeś.

Pamiętaj, że stawanie się asertywnym wcale nie oznacza stawania się aroganckim. Możesz być w 100% asertywnym zachowując swój system wartości, a także swoją życzliwość i uprzejmość. Te dwa pozornie przeciwstawne sposoby zachowań wcale nie są sobie przeciwstawne. Wystarczy, że nauczysz się wyrażania swojego własnego zdania zachowując otwartość i ciepło skierowane do innych ludzi, a w zamian zawsze otrzymasz od nich wielki szacunek za to, że nie boisz się powiedzieć tego, co masz na myśli.

Gdy asertywność jest dobrze robiona, jest przyjemna zarówno dla Ciebie jak i dla każdego wokół. Czasem bowiem trudno jest lubić osoby, które bezmyślnie się na wszystko godzą nie wnosząc nic od siebie.

Przygotowałem więc dla Ciebie 6 skutecznych sposobów na zmianę podejścia do mówienia „nie”. Stanowią one jedną całość i tak naprawdę składają się na proces, dlatego najlepiej będzie, gdy po kolei zajmiesz się każdym poniższym etapem. Gdy już wprowadzisz wszystkie w praktykę, poczujesz wewnętrzną pewność tego, że w każdej sytuacji możesz powiedzieć dokładnie to, co masz na myśli.

1. Przeanalizuj nieasertywne zachowanie. Przypomnij sobie jakąś sytuację, w której zdecydowanie zabrakło Ci asertywności. Mając zamknięte oczy zacznij ją wizualizować na początku skupiając się na tym, co się działo jeszcze przed Twoim nieasertywnym zachowaniem. Patrząc na tą sytuację z perspektywy swoich własnych oczu skup się na tym, co się dzieje wewnątrz Twojej głowy.

Jakie myśli się pojawiają? Jakie obrazy tworzysz? Jakie emocje przepływają przez Twoje ciało? Sprawdź wszystkie elementy wewnętrznego doświadczenia i zapisz je na kartce. Zwróć szczególną uwagę na swój dialog wewnętrzny – czy jest to Twój głos, czy może kogoś innego? Kogo? Co dokładnie mówi?

To wszystko to bodźce, które prowadzą Cię do niechcianego zachowania. Ważne jest abyś był ich świadomy, bo dzięki temu zauważysz je jeśli pojawiłyby się w przyszłości, a co za tym idzie łatwiej będzie pójść w stronę zachowania bardziej asertywnego.

2. Oceń, co hamuje asertywne zachowanie. Pomyśl o jakimś asertywnym zachowaniu (np. sytuacja, w której wyrażasz własne zdanie lub odmawiasz komuś). Następnie zadaj sobie pytanie: „Co się dzieje, kiedy myślisz, żeby tak zrobić?”. Gdy zadasz to pytanie zwróć swoją uwagę na swoje wnętrze i obserwuj, co się pojawia. To może być dialog wewnętrzny, obraz lub jakieś odczucie w ciele. Zapisz towarzyszące temu myśli. Tutaj warto również przeprowadzić proces rozwiązywania konfliktu wewnętrznego.

Zadaj sobie również pytanie: „Co się stanie, gdy tak zrobisz?”. W odpowiedzi pojawią się ograniczające przekonania, które masz do zmiany. Może się pojawić na przykład „Gdy to powiem, ona się na mnie obrazi” albo „Gdy go o to poproszę, wyjdę na słabego”. To są przekonania, które warto zmienić.

3. Wypisz korzyści asertywnego zachowania. Biorąc pod uwagę zachowanie, które wybrałeś w poprzednim punkcie stwórz teraz listę korzyści, które idą za wprowadzeniem takiego zachowania w praktykę. Zadbaj o to, aby wypisane korzyści obejmowały jak najszerszą liczbę obszarów życiowych takich, jak zdrowie, kariera, relacje, itp. Przy odrobinie wysiłku jesteś wstanie znaleźć takich korzyści naprawdę sporo, a jest to dość istotne, bo dzięki temu przekonasz swój umysł to wyższości zachowań asertywnych nad zachowaniami nieasertywnymi.

Oprócz korzyści dla siebie, weź również pod uwagę, co korzystnego może z tego wynikać dla innych ludzi. Przykładowo, gdy nie zgodzisz się na mało atrakcyjną dla Ciebie propozycję wyjazdu unikniesz niezadowolenia, a więc będziesz częściej obdarzał uśmiechem ludzi wokół Ciebie. Dzięki temu oni też będą się lepiej czuć i wszyscy na tym skorzystają :)

Wypisz jak najwięcej takich korzyści na kartce przy każdej na chwilę się zatrzymując i odczuwając przyjemność, jaka płynie z pełnego doświadczania tej zalety.

4. Wejdź w stan asertywności. Wyobraź sobie, że w jakiejś przyszłej sytuacji zachowujesz się asertywnie. Zadaj sobie pytanie: „Jak wygląda osoba, która jest asertywna? Jaką ma postawę ciała? Jak gestykuluje?”. W swoim wyobrażeniu zacznij się zachowywać dokładnie w ten sposób, w pełni wczuwając się w emocje silnej pewności siebie. Usłysz jak zaczynasz coś mówić pewnym i spokojnym tonem głosu. Co mówisz? W jaki sposób to mówisz?

Zobacz teraz, jak inne osoby reagują na to co powiedziałeś. Wyobraź sobie same pozytywne reakcje – zobacz jak osoby, które znajdują się w tej sytuacji chwalą Cię za wyrażenie własnego zdania. Pomyśl o tym, jak szanują i podziwiają Cię za to. Jak mimo tego, że z czymś się nie zgodziłeś cieszą się życzliwością, którą zostali obdarzeni. Pozwól przyjemnym uczuciom przemieszczać się po Twoim ciele. Teraz możesz ten stan zakotwiczyć, aby skorzystać z niego w przyszłości.

5. Zmień obrazy. Skup się jeszcze na chwilę na obrazach braku asertywności. Przywołaj kilka sytuacji, w których brakowało Ci tej pewności siebie. Teraz w swojej wyobraźni zmniejsz te obrazy i przenieś je za wyobrażenia związane z asertywnością (najlepiej te z poprzedniego punktu).

Niech po prostu znikną za nimi, podczas gdy tamte niech staną się jeszcze większe i wyraźniejsze. Zadbaj o to, aby wszystkie wyobrażenia nieasertywnych zachowań zostały przeniesione za te asertywne.

6. Rzutuj w przyszłość. Pomyśl teraz o jak największej liczbie sytuacji w przyszłości, kiedy przyda Ci się asertywność. Zacznij wizualizować siebie w tych momentach jako kogoś niezwykle pewnego siebie, który w każdej chwili może sobie pozwolić na odmowę czy wyrażenie własnego zdania.

Za każdym razem obserwuj pozytywne reakcje ludzi i wczuwaj się w pozytywne emocje asertywności. Poświęć na ten etap kilka minut i zobacz kilka, lub nawet kilkanaście sytuacji, które mogą mieć miejsce w przyszłości.

Ten bardzo skuteczny proces wypełni Twoje życie pewnością siebie i asertywnymi zachowaniami. Ważne jest abyś wykonał wszystkie elementy za jednym razem, nie dzieląc pracy nad nimi i nie przekładając na później. Wtedy efekty będą wyraźne i odczujesz je już przy pierwszej okazji. Oczywiście warto proces powtarzać i wykonać go kilka razy w ciągu kilku dni.

Jeśli potrzebujesz czegoś, co przeprowadzi Cię krok po kroku przez proces budowania pewności siebie, poznaj mój autorski program Life Architect BOX - Zbuduj Prawdziwą Pewność Siebie. To 30-dniowy program rozwoju osobistego, który składa się z materiałów video, audio i zadań w zeszycie ćwiczeń. Całość to szczegółowo zaplanowany, przemyślany i chronologicznie poukładany proces zmiany osobistej.

Gdy już nauczysz się być asertywnym, szlifuj tzw. „uprzejmą asertywność” – czyli umiejętność odmawiania w taki sposób, aby inni czuli się z tym świetnie. To niesamowite, że czasami możesz powiedzieć „nie” tak, że druga osoba wręcz będzie się z tego cieszyć :) Więcej na ten temat z pewnością napiszę wkrótce.

Tymczasem działaj i dziel się swoimi wrażeniami!

Napisz komentarz

  • Joanna

    Michale, kolejny już raz poruszasz bardzo ważny i palący wręcz problem.

    Ja sama miałam przez lata problemy z asertywnością. Właściwie, jak tak pomyślę, to przez większość swojego życia. Często siedziałam za długo w pracy, pozwalałam innym na zarzucanie mnie czyjąś robotą. Nie potrafiłam powiedzieć nawet naciągaczom. Każdy Rumun i Cygan wiedział, że może do mnie podejść i że mu coś dam. Ja po prostu nie umiałam odmawiać. Odbijało się to często na moich finansach i nie powodowało bynajmniej, że mi dziękowano i że byłam postrzegana jako osoba dobra i o szlachetnych pobudkach. Wręcz przeciwnie uważano mnie za głupka, który na wszystko się zgodzi.

    Szczęśliwie zmieniłam to kilka lat temu. W pewnym momencie, jeszcze w pracy na etacie, powiedziałam, że nie będę zostawać w pracy po 16:00 ze względu na rodzinę i kiedy trzymałam się tego koleżanki zaczęły mi pomagać w wykonaniu pracy wcześniej, a część z nich robiła nawet to, co ja miałabym wykonać po 16:00. One wiedziały, że w ramach godzin pracy zrobię uczciwie wszystko, co do mnie należy i każdemu pomogę, ale po 16:00 jestem zajęta.

    Stałam się asertywna również w życiu osobistym i powiem szczerze, że bycie asertywnym wynika wg mnie z poczucia własnej wartości, cenienia siebie, swojego czasu i swojego wysiłku. Nie oznacza arogancji, jak mówił Michał, ani egoizmu i powiem, że budzi prawdziwy szacunek u innych.

    Warto się tego nauczyć.

  • DrRobol

    Ten 6-cio stopniowy proces wydaje mi się bardzo elastyczny; tzn można te etapy stosować z powodzeniem w kontekście rozwijania innych umiejętności/cech charakteru. Wielkie dzięki, każdy taki artykuł pomaga mi uporządkować swoją wiedzę o technikach nlp.

  • Mitsuyo

    Kiedy zaczęłam mieć problemy sama ze sobą (ze swoimi myślami, sprzecznymi wartościami) przez jakiś czas naprawdę bałam się poszukać pomocy w internecie. Myślałam sobie "Nie mogę iść na łatwiznę, bo przez całe życie będę tak robić". I myślałam tak, do momentu aż trafiłam (szczerze przyznaję, że zupełnie przypadkiem) na Twojego bloga. Całkowicie zmieniłam takie myślenie i z zadowoleniem stwierdzam, że wiele rzeczy zmieniłam właśnie dzięki Tobie. :)
    Dziękuję, Michał.

    Ach, no i polecę jeszcze przy okazji książki z Neureki - jestem niesamowicie zadowolona pod każdym względem. :D

  • Wydaję mi się, że kwestia potraktowana dosyć powierzchownie. Prawdziwa pewność siebie płynie z rdzenia, ze stuprocentowego przekonania o tym, że jest się wspaniałą i wartościową osobą. Z przekonania, że każdy ma prawo żyć w taki sposób w jaki tylko chce i absolutnie nie jest istotne co ktokolwiek kiedykolwiek o tym myśli i uważa (pomijając konstruktywna krytykę). Twierdzę zatem, że kwestia pewności siebie nie powinna być rozpatrywana w ramach zabawy submodalnościami oraz linią czasu, chociaż nie przeczę, że może to przynieść powierzchowne efekty i zmienić poszczególne zachowania. Dużo sensowniejsze jednak będzie wejrzenie w głąb siebie, bo to właśnie każdy z nas jest źródłem ogromnej i niezachwianej pewności siebie. Po pierwsze należy rozpoznać własne wartości i żyć w zgodzie z nimi. Gdy znasz swoją hierarchię wartości z łatwością odmawiasz czemuś co jest z nimi sprzeczne. By całkowicie zapomnieć o problemach z asertywnością należy pracować nad własną niereaktywnością, wspomnianym systemem wartości, rdzeniowym poczuciem pewności siebie i życiem tu i teraz.
    Blog niezwykle ciekawy, jestem regularnym czytelnikiem.
    Pozdrawiam serdecznie
    Rafał

  • jeden taki

    Ja na ogół potrafię być asertywny.

    Jednak nie co do spotkań z moją miłością. Ona ma pracę i różne spotkania i czasami po prostu przekłada nasze schadzki. Rzadko, ale jednak.

    Ja mam luźną pracę i mogę sobie dostosować swój dzień do naszego spotkania. Dzisiaj mieliśmy się nie spotykać, ale ona zaproponowała żeby się spotkać. A ja chciałem spróbować odmówić, ale po paru godzinach zgodziłem się (bez jej namów).

    Czy to źle? Czy powinienem cieszyć się miłością i swoją wolnością?

    • Ewa Bartosik

      jesteśmy asertywni na kilku płaszczyznach a czasami na jednej - asertywni w pracy, w domu mniej. Miłość rządzi się swoimi prawami:) Twoja sytuacja wydaje się próbą uczucia, niż umiejętności bycia asetywnym; motyw żurawia i czapli szczególnie w początkowych fazach związku jest dosyć popularny;) oczywiście autentyczna relacja to taka, gdzie oboje respektujemy nasze potrzeby i wspólnymi siłami przesuwamy granice raz do środka, raz na zewnątrz, aż w końcu ustalimy miejsce, które nam obojgu najbardziej odpowiada. pozdrawiam

  • ja

    Miałam problem z nieasertywnością przez całe moje... łuhuhuh, dzieciństwo? I do tego trafiłam na dwie takie dziewczyny, oby dwie mnie wykorzystywały [jedna nadal próbuje, ale mam z nią mniejszy kontakt, więc nie wiem już czy jestem asertywna, ale chyba tak]. Trafiłam na jedną dziewczynę, przy której bycie mnie totalnie paraliżowało. Byłam taka cicha, bezbronna i nie umiałam powiedzieć 'nie', a gdy już próbowałam, zawsze leciały wątki, wyjaśnienia, etc [no dobra, nie zawsze, ale często]. Prócz tego, dziewczyna mnie bardzo wykorzystywała, a ja... no cóż, najprościej nie mogłam sobie z tym poradzić.
    I to było moim największym problemem, do... chyba 19 lutego, kiedy postanowiłam sobie, że skończę [wcześniej właściwie też próbowałam, ale nie udawało mi się, więc musiałam podejść bardzo dosłownie, co było w moim przypadku ciężko po 6,5 latach pseudoprzyjaźni]. Postanowiłam sobie jeden cel: powiem jej 'mam dość' i rozwinę wątek. I miałam na to dokładnie 3 minuty, jak i mniej [wejście do szkoły, ściągnięcie kurtek i to wszystko]. I w swobodny sposób jej to powiedziałam, a co najlepsze - ZROZUMIAŁA TO :DD Ale jeszcze starała się mnie podejść, ale coś się jej nie udawało. Kurczę, to jest takie fajne, mieć całkowitą swobodę bycia sobą i nie uleganiu nikomu. Wyobraźcie sobie, że gdybym po tym 'mam dość' przerwała, to wszystko mogłoby trwać do dzisiaj! I właściwie nie do końca to ma takie plusy, bo była to jedyna osoba, z którą się trzymałam w szkole, a teraz generalnie jej nie ma, bo ma swoje towarzystwo, a ja mam z tym problem... No, ale lepsze to niż pseudo przyjaźń i wampir energetyczny, czyż nie? : D

  • Joanna - Gratuluję wewnętrznej przemiany na lepsze! :)

    DrRobol - Zdecydowanie tak, ten proces jest na tyle elastyczny, że można go wykorzystać w innych kontekstach z równie dużą skutecznością.

    Mitsuyo - Czytając artykuły o rozwoju i tak zmiany dokonujesz Ty sama, dlatego w żaden sposób nie jest to pójście na łatwiznę. Cieszę się, że tutaj trafiłaś i życzę dalszych sukcesów :)

    Rafał - Oczywiście, kwestia asertywności i zmiany w tym zakresie za pomocą technik NLP to tylko i wyłącznie jedna cegiełka w pracy nad pełną pewnością siebie. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo istotna cegiełka, która w niektórych przypadkach może być kluczowa w zmianie postrzegania siebie jako niepewnego -> pewnego. Tak jak Ty jednak mam pogląd, że w budowaniu pewności siebie jeszcze ważniejsza jest praca nad przekonaniami i postrzeganiem samego siebie.

    jeden taki - nic nie jest złe dla Ciebie, dopóki Tobie to nie przeszkadza. Jeśli taki układ Ci pasuje i jest Ci z nim wygodnie, pozostaw to tak jak jest. Dopiero jeśli byś poczuł, że to nie sprawia ci przyjemności - wtedy możesz pomyśleć nad zmianą stanu rzeczy.

    ja - to była bardzo dobra decyzja. Teraz jeszcze tylko uwolnij się od myślenia, z którym jak piszesz masz problem, i poznasz czym jest pełna, wyzwalająca wolność :)

  • Cinex

    Wydaję mi się, że najważniejszym z ukazanych przez Ciebie działań Michale jest punkt 4. Czyli stan asertywności. Wydaje mi się, że brak asertywności, to nie tylko nieumiejętność powiedzenia nie, ale również nieumiejętność powiedzenia tego w taki sposób, w jaki chcemy aby nasza odmowa została zrozumiała.

    To oczywiste, że mówiąc cicho pod nosem, zgarbieni ze spuszczonym wzrokiem. Czyli w wycofanej i "bojącej się" postawie. Dajemy tylko pretekst naszemu rozmówcy do kolejnego ataku i przeciągnięcia od słabego "nie" do zdecydowanego "tak". Osoba która odmawia pewnie, ale zarazem ciepło i przyjacielsko. Buduje respekt, który powinien być w takiej sytuacji od razu uszanowany przez rozmówce.

    To tylko taka moja małe wtrącenie. Zgadzam się zupełnie z Joanną, artykuł konstruktywnie porusza bardzo istotny temat, przez wielu ludzi bagatelizowany.

    Pozdrawiam!

  • Gal Anonim

    Zgadzam się z opinią Cinex. Sama kiedyś stanęłam przed trudną dla mnie sytuacją i nie chciałam postąpić źle ani wobec grupy, ani wobec własnych przekonań. Musiałam wybrać czy iść z klasą na wagary, czy nie. Może to się wydawać śmieszne, ale wtedy z mojego punktu widzenia nie było. Oczywiście "asertywnie" powiedziałam nie i poszłam na lekcje. Dzisiaj (6 lat po tym zdarzeniu) nadal nie wiem, jak wtedy powinnam postąpić. Trudno jest powiedzieć nie, gdy cała grupa osób od Ciebie oczekuje, abyś zrobił coś dla grupy. Asertywność nie polega tylko na mówieniu "nie", ale na umiejętnym tłumaczeniu, dlaczego mówimy nie. Bywa tak, że nawet, gdy próbujemy wytłumaczyć komuś, że my mamy inne zdanie i nie chcemy naruszać swojego prywatnego nastawienia, to inni tego nie rozumieją. Taka grupowa rzeczywistość...

  • Dziadek

    Niska samoocena, wychowanie - szczególnie dziewczynek - że zawsze trzeba usłużyć mężczyźnie i już są problemy z asertywnością. Jestem w USA - wielokrotnie wchodzę do tego samego sklepu spożywczego. Często przy wózkach spotykam kobiety różnych narodowości. Czarne i białe Amerykanki biorą swój wózek i jadą do wejścia. Azjatki - albo starają sie mi ustąpić miejsca albo wyszarpnięty przez siebie wózek próbuja oddać mi. Meksykanki zatrzymują się krok wcześniej i niby coś tam poprawiają. Arabki, Hinduski i jeszcze jakieś nierozpoznane w chustach czekają, aż nikogo nie bedzie i dopiero podchodza. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się czy podjąłbym sie je nauczyć asertywności. Ustępuję pola Michałowi...

  • Dla osób poszukujących bardziej "zwartej" recepty na brak asertywności, zapraszam do lektury tego wpisu. Mocne konkrety, łatwe do zapamiętania i wdrożenia.

    Co do dyskusji, która powstała:
    A skąd wiecie, że faktycznie jesteście asertywni, a nie jesteście pod wpływem dobrego "manipulatora"?

    Nie macie pojęcia jak wiele osób uważa, że jest asertywnymi - badając tylko wycinek swojej rzeczywistości. Warto co jakiś czas kontrolnie badać swoją asertywność.

  • Asertywność.. To taki dobry nawyk, który sam przychodzi, na pewnym etapie pewności siebie. W końcu życie mamy jedno, czasu nie cofniemy, po co więc robić rzeczy na które nie mamy ochoty?
    Po co tracić czas na rzeczy, które ktoś chce wymusić na nas? Przecież nikt za nas życia nie przeżyje.. ;)

    Paradoks polega na tym, że ludzie asertywni to ludzie którzy są cenieni, widać że mają swoje cele, szanują opinię innych - ale jak coś robią, to nie dlatego że "nie wypadało odmówić". Po prostu są konkretni i szczerzy, a że komuś się to nie spodoba.. Cóż, to nie problem ludzi asertywnych :)

  • zosia

    Nauczylam sie nareszcie asertywnosci. Kiedy to nastapilo i dlaczego? Nastapilo jakies 3 lata temu. dlaczego- mialam dosc wszystkiego. Bylam nieszczesliwa bo szczegolnie rodzina naginala mnie jak chciala i kiedy chciala. Nie umialam sie postawic. Ale przyszedl moment, koniec powiedzialam sobie, juz mnie nikt do niczego nie bedzie zmuszal. Poprostu balam sie odmowic, czysty strach. Kiedy wreszcie zrozumialam, ze tylko i wylacznie akceptacja siebie, nauczenie sie pewnosci siebie, szanowanie swoich potrzeb, posiadanie swojej dumy jest tym kluczem, wszystko sie zmienilo. Oczywiscie byly zale i pretensje ale bylam na to psychicznie nastawiona. wtedy to do siebie mowilam jak zacieta plyta "to nie jest twoj problem". Koniec koncow teraz z szacunkiem i podziwem patrze na siebie w lusterku /kiedys doslownie bralo mnie obrzydzenie, ze jestem taka ofiara losu/. Gdy teraz stoje przed tym problemem mowie do siebie badz twarda, nie daj sie, dalas sobie wtedy rade to dasz i teraz, oni maja odwage mi mowic ja mam odwage im odpowiadac. W sumie ta cala nauka to jedno z najpiekniejszych uczuc jakiego doznalam i doznaje. No i o ironio losu ludzie teraz lepiej mnie traktuja. Teraz zaczynaja mnie pytac czy chce a nie jak kiedys musze. Ludzie nie dajcie sie i mowcie nie! Naprawde mozna sie tego nauczyc.

    • Ewa Bartosik

      dziękuję za słowa: "oni mają odwagę mi mówić ja mam odwagę im odpowiadać", bardzo mnie zainspirowały!

  • Kasia

    Michał, zawsze piszesz że zmianę zaczynamy od siebie.ok ale czy to znaczy że jak się denerwujemy aż kipi to znaczy że my jesteśmy zawsze źli czy np. ja mam ochotę poleżeć i poczytać książkę i to jest źródło mojej frustracji.Czy w takim momencie zamiast ciskać się wystarczy powiedzieć temu komus że mam inne plany?

  • Pingback: Jak radzić sobie ze stresem - 33 sposoby na stres()

  • U mnie asertywność jest sporym problemem. Nie to, że nie ma jej wcale. Tylko wychodzi ona zazwyczaj w nieodpowiednich momentach i zazwyczaj kiedy jestem doprowadzona do ostateczności. Niestety tak nie powinno to działać. Muszę coś z tym zrobić, bo pójdę do pracy i ludzie zaczną "wchodzić mi na łeb". Jedno z czego jestem dumna, co asertywnie udało mi się zrobić, to wybór studiów kiedy to moje otoczenie tak bardzo chciało wysłać mnie na prawo, na które niekoniecznie chciałam iść. A ja powiedziałam, że tam nie pójdę. Owszem papiery złożyłam dla świętego spokoju, ale zdecydowanie powiedziała, że nie pójdę jak miało iść o drugi nabór. To chyba było najbardziej asertywne zachowanie (i mam czasem wrażenie, że chyba jedyne) w moim życiu. Przeraża mnie to, aż za bardzo. Po za tym mam wrażenie, że w szkołach do tematu asertywności podchodzi się tylko w kwestiach seksu i używek, a takowa nie tylko w takich sytuacjach się przydaje. O dziwo jeśli chodzi o używki to jestem dość asertywna, ale w życiu codziennym mam wrażenie, że jest z tym duży problem.