Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Strategie Tima Ferrissa, część 1

4176398621_3473c7defb_z

Photo by icedsoul photography

Tim Ferris, autor bestselleru „4-godzinny tydzień pracy” to gość, który cały czas mnie inspiruje. Ostatnio przeglądając jego wywiady w sieci znalazłem wiele cennych wskazówek, którymi dzisiaj chcę się z Tobą podzielić.

Artykuł będzie miał inną niż do tej pory formę – postanowiłem przetłumaczyć kilka wypowiedzi Tima i zamieścić pod nimi mój komentarz. Dzisiaj skupię się na temacie pracy, produktywności i priorytetów, a w następnym artykule poruszymy kwestie związane z prowadzeniem własnego, dochodowego biznesu.

 

Tim w swojej książce “4-godzinny tydzień pracy” opisuje dość sporo ciekawych idei związanych z produktywnością i efektywnością pracy. Wymaga jednak trochę czasu wgłębienie się w te idee i wprowadzenie ich w życie. Czytając wywiady z nim porozrzucane po sieci, znalazłem kilka ciekawych wypowiedzi, które w pigułce opisują jego najważniejsze pomysły. Przekazując Ci to w takiej jak poniższa formie chcę dać Ci krótkie, przydatne strategie, które będziesz mógł zaaplikować w życiu praktycznie od razu, bez dłuższego zastanawiania się nad tym, jak to zrobić.

Moje tłumaczenia są dość luźnym przekładem – skupiłem się na tym, aby tekst był jasny i zrozumiały. W ramce prezentowane są wypowiedzi Tima Ferrisa, a pod spodem moje komentarze. Spis źródeł, z których brałem fragmenty wypowiedzi autora, znajdziesz na końcu artykułu.

 

Delegowanie

Bardzo trudnym konceptem do zrozumienia dla ludzi jest zaakceptowanie faktu, że aby uzyskać dużo dodatkowego czasu – który można spędzić albo na przyjemności albo na działania generujące przychód – trzeba wyjść poza schemat „ja to zrobię najlepiej”. Przez lata myślałem, że jestem jedyną osobą, która może sprawdzać moje emaile. Tak jak bym miał unikalną umiejętność przetwarzania poczty elektronicznej. A tak właściwie… Przecież tylko klikam „wyślij” jak szczur klika w dozownik karmy.

Rzeczywiście, to jedna z najtrudniejszych rzeczy – wyjście poza przekonanie, że tylko Ty możesz zrobić dobrze rzeczy, którymi się zajmujesz. Jeśli chcesz zyskać więcej czasu na rzeczy istotne, musisz nauczyć się delegować. Oddawać pewne zadanie w ręce innych ludzi, nawet jeśli będzie trzeba im za to zapłacić. W ten sposób zyskujesz to, co najcenniejsze, czyli czas. Jedyne co musisz zrobić to znaleźć odpowiednich ludzi i dobrze im wytłumaczyć to, co mają zrobić – wtedy będziesz mógł spać spokojnie, wiedząc, że zrobią to tak samo dobrze albo nawet lepiej niż Ty byś to zrobił. Bo nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś wręcz stworzony do wykonania jakiegoś zadania, zrozum, że mając dużo na głowie trudno będzie Ci być efektywnym przez wiele godzin z rzędu.

 

Priorytety

Teraz pozbyłem się Palm Pilot i zamiast tego używam zwykłego kawałka papieru, złożonego kilka razy, co daje przestrzenny limit liczby rzeczy, które mogę tam zapisać. Na początku robię to-do listę. Następnie przeglądam ją i pytam siebie na dzień przed „gdyby to była jedyna rzecz, którą osiągnę jutro, czy byłbym usatysfakcjonowany całym dniem?”. Jeśli nie odpowiem „tak” na to pytanie, to nie powinna być pierwsza rzecz, którą zrobię. Tak więc nie sprawdzaj maili na początku dnia. To Cię przeniesie w stan reaktywności.

Kolejne świetne pytanie, które warto sobie zadawać w odniesieniu do każdego punktu na naszej to-do liście. Bardzo ułatwia to określenie priorytetów, co czasami może być utrudnionym zadaniem, gdy po prostu patrzymy na całość naszej listy. Znajdź zadania, które ukończone nawet jako jedyne w ciągu dnia dadzą Ci satysfakcję z tego, co zrobiłeś i zacznij dzień właśnie od tego.

 

Zakładaj, że przychód nie ma praktycznej wartości bez czasu, bo przychód jest odnawialny, podczas gdy czas nie jest. Czas nie ma wartości bez uwagi. Jeśli miałbyś wybierać między uczuciem nudy lub uczuciem produktywności, wybierzesz to drugie, bez względu na to czy akurat jesteś produktywny czy nie. Jeśli masz pustkę, bezwartościowa praca się rozprzestrzeni, aby wypełnić ten czas, bo w ten sposób będziesz czuć się lepiej.

Wiele razy zdarzyło mi się przyłapać siebie na tym, że robię coś bezwartościowego, co tylko daje mi uczucie bycia produktywnym. Ludzie mają tendencję do wmawiania sobie, że to co robią ma sens, ani przez chwilę nie zastanawiając się nad tym, czy aby na pewno ten sens tam jest. Wynikiem tego są godziny stracone na czynności, które prowadzą ich donikąd, dając jedynie poczucie, że coś robią. Zrób analizę Pareto i sprawdź, które 20% Twojej pracy daje Ci 80% efektów. Wytnij ze swojego życia bezwartościowe zadania i skup się tylko na tym, co z całą pewnością poprowadzi Cię tam, gdzie chcesz się dostać.

 

To jest bardzo dobry moment – uświadomienie sobie, że nie możesz naprawić uczucia przytłoczenia większą ilością pracy. Przytłoczenie nie wynika z braku czasu – wynika natomiast z braku priorytetów, prawda? Jedną z wad w większości systemów zarządzania czasem to fakt, że skupiają się one na wypełnianiu Twojego czasu – każda minuta Twojego dnia powinna być wypełniona jakiegoś rodzaju pracą. Nikt Ci nie pokazuje, jak minimalizować Twoją pracę. Zwłaszcza, gdy przyjąłeś etykę przepracowywania się jako swój punkt honoru, co robi wiele osób. Lenistwo nie oznacza mniej aktywności. Lenistwo może oznaczać niejasne priorytety i masę aktywności. Możesz być bardzo zajęty biegając wokoło z telefonem komórkowym przy uchu 24 godziny na dobę i wciąż być bardzo leniwym, bo nie poświęciłeś czasu na ustalenie priorytetów.

Coś, co mogłoby się wydawać było poruszane wcześniej w kilku miejscach, ale czego nadal niektóre osoby nie rozumieją. Nie musisz ciężko pracować, aby odnieść sukces. Nie musisz harować cały dzień, aby zarabiać dużo pieniędzy. Nie musisz od rana do wieczora siedzieć przy biurku, aby wspiąć się po drabinie kariery. Ustal swoje priorytety i usuń całą masę śmieci, na które tracisz czas w swoim życiu. Nie pracuj po to, aby mieć uczucie bycia pracowitym, pracuj robiąc tylko i wyłącznie to, co daje Ci efekty. Co rzeczywiście, namacalnie przybliża Cię do osiągnięcia swoich celów.

 

Skoro nie ciężka praca… to co?

Zadaj sobie pytanie: „Gdybym nigdy nie miał pójść na emeryturę, jak by się zmieniły moje decyzje i priorytety?”

Dobre pytanie! Jaka jest Twoja odpowiedź? Większość ludzi obkłada się ciężką pracą w nadziei, że „już wkrótce” zarobią potrzebne im pieniądze i będą mogli odpoczywać i pracować mniej. Ale ciężka praca to też sposób myślenia. Wmawianie sobie, że teraz się poświęcasz, aby kiedyś było lepiej jest bardzo zgubne. Gdy ja zadałem sobie powyższe pytanie, pojawiło się w mojej głowie kilka ciekawych odpowiedzi, które były pomysłami na to, jak poprawić jakość mojego życia teraz. Zamiast spędzić dodatkowe kilka godzin na ciężkiej pracy mogę więc pozwolić sobie na kilka chwil relaksu, wiedząc, że mam wystarczająco tyle czasu, ile potrzebuję, aby zrobić to, co mam do zrobienia.

 

Pytanie: Jeśli ktoś pracuje tylko 4 godziny tygodniowo – co robi przez pozostałe 164? Nie biorąc pod uwagę snu, wciąż tam pozostaje dużo czasu do wypełnienia. Czy trudne jest dla ludzi dopasowanie się do tej całej „przestrzeni”?

Tim: Niesamowicie trudne i dlatego emerytura jest tak wadliwa. Można założyć, że zarabiając wystarczającą ilość pieniędzy ludzie przestaną pracować i będą szczęśliwi. Zamiast tego – i rozmawiałem na ten temat z dziesiątkami milionerów i rentierów którzy zgadzają się z tym – ludzie popadają w depresję i mają myśli samobójcze! Dlaczego? Ponieważ większość ludzi nigdy nie definiuje aktywności nie związanych z pracą, które mogłyby być wykorzystane do „wypełnienia przestrzeni” w momencie gdy zmniejszą ilość ich pracy. To nie jest takie proste jak większość ludzi myśli. Siedzenie na tropikalnej plaży jest cool przez mniej więcej trzy dni, potem jest po prostu nudne jak nic na tym świecie.

Powyższa kwestia dotyczy raczej osób, które osiągnęły już pewien przychód pozwalający im na zmniejszenie liczby godzin ich pracy w tygodniu. Okazuje się, że wiele osób w ogóle tego nie robi, bo w wolnym czasie nie wie, co ze sobą zrobić. A więc ludzie stają się niewolnikami pracy, nie odnajdując się w czasie wolnym. Świetnym sposobem na rozwiązanie tej kwestii jest po prostu zaplanowanie tego czasu. Zastanów się, co byś chciał robić, gdybyś miał cały wolny tydzień? Gdzie byś się wybrał? Czego nauczył? Kogo odwiedził? Zrób sobie listę rzeczy, które robiąc w wolnym czasie, sprawią Ci dużo przyjemności. Polecam to również dla osób, które jeszcze nie zarabiają wystarczająco, aby móc sobie pozwolić na ograniczenie pracy – wtedy ta lista staje się świetnym motywatorem do pracy.

 

Na dzisiaj to już wszystkie nauki od Tima Ferrisa. Za kilka dni podobny artykuł, ale tym razem w tematyce stricte biznesowej. Będzie trochę o prowadzeniu własnej działalności, o odwadze i marketingu w internecie.

Tymczasem, dla tych z Was, którzy chcą więcej o produktywności od Tima – polecam obejrzenie kilkuminutowego wywiadu na ponizszym video (język angielski, brak polskich napisów):

 

Źródła fragmentów przetłumaczonych w artykule:

Problogger.net, Sivers.org, entrepreneurs.about.com

Przeczytaj również drugą część tego artykułu: Strategie Tima Ferrissa, część 2.

Kiedy już prześledzisz strategię Tima Ferrisa, być może będziesz potrzebował dodatkowego narzędzia, które pokieruje Tobą przy prawidłowej efektywności. Poznaj mój autorski program Life Architect – Zarządzaj Swoim Czasem, który stworzony został w celu jak najlepszego zarządzania uciekającymi godzinami. Life Architect działa na wielu poziomach – oglądasz materiały video, słuchasz ćwiczenia audio i własnoręcznie wypełniasz zeszyt ćwiczeń. Powodzenia!

Zostaw komentarz

  • Tomek

    O świetne porady. Nawet zauważyłem tutaj błędy ,które sam popełniam nie raz. Dzięki wielkie

  • Adam

    Świetny artykuł. Z nie cierpliwością czekam na kolejną część ;)

  • Patryk

    Ciekawy artykuł. Potwierdza się zdanie, że mniej znaczy więcej.

  • Sukcesman

    Dla mnie również postać Tima Ferrisa jest bardzo inspirująca. Jeżeli ktoś nie czytał jeszcze książki 4-godzinny tydzień pracy, nie ma na co czekać.
    Porady, które się tam znajdują mogą zupełnie zmienić życie i nie ma się co dziwić, że na tylnej okładce widnieje ostrzeżenie: „ta książka może sprawić, że zwolnisz się z pracy!” :)

  • Aleksander

    Nie na temat. O temacie kiedy indziej.

    Zastanawia mnie ta maniera „TYkania” do czytelników. Każdy zdaje sobie sprawę, że czytelników to ten blog ma nie jednego i nie dwóch, ale szanowny autor „zaleca się” do każdego z osobna. Po co? I tak go lubimy/szanujemy/ect.

    Wygląda to tak, jakby autor po prostu nie zrozumiał drobnej stylistycznej różnicy pomiędzy angielskim YOU a YOU, i przeniósł swoje wyobrażenie o luzackim stylu na „spragnioną” takich wydziwasów polska glebę.

  • vii

    @Aleksander

    Nie to ty nie rozumiesz różnicy pomiędzy tym, kiedy zwracasz się do grupy a kiedy do każdego z osobna przez „ty”, jest to pewien zabieg docierania do ciebie, gdyż tak byś rozpłynął się w grupie …

  • vii

    Przykład:

    „los tego kraju leży w waszych rękach !”
    a
    „los tego kraju leży w twoich rękach !”

    Jak myślisz, który ma większą moc ? W grupie po prostu odpowiedzialność znika.

  • Cinex

    A ja proponuje wrócić do tematu Panowie =)

    Tim Ferris – jak dla mnie ogromny autorytet w dziedzinach motywacji, modelowania stylu życia i uniezależnienia dochodów od miejsca zamieszkania.

    Porady naprawdę wartościowe. Przeczytałem jego książkę i jestem na prawdę pod wielkim wrażeniem. Facet uczy i inspiruje. Polecam książkę gorąco każdemu kto jeszcze jej nie czytał!

  • Michał Żółtowski

    Podjąłem wiele działań w celu planowania czasu wolnego – zapisuję sobie rzeczy, które chcę zrobić, regularnie przeglądam wydarzenia kulturalne w moim mieście (co tydzień w poniedziałek rano), śledzę publiczne kalendarze na Googlach… I wciąż mam niedosyt mimo wszystko – tzn. zdarza mi się czas wolny w którym nie mam planów. Może czasem to i dobrze? :)

    Macie jeszcze jakieś fajne strategie w tym temacie?

  • Aleksander

    @vii

    Rozumiem różnicę, rozumiem.

    Znam różne techniki docierania do publiczności i poszczególnych odbiorców. Powiem tylko tyle: do każdej konkretnej sytuacji powinno się dobrać ODPOWIEDNIĄ technikę i styl. Mam nadzieję, że nie muszę ci tumaczyć, że zwracanie się do narodu z apelem tak, żeby dotarło do każdego, a udawanie rozmowy z kumplem kiedy się komunikuje z masą ludzi to dwie zupełnie różne sytuacje. Natomiast znawca psychologii powinien te rożnice wyczuwać w lot, bo to jest własnie jego chleb, a tutaj nie wyczuł. Niektórzy robią to intuicyjne, inni musza sie nauczyć.

    P.S. Doceniam, że pozwolono mi tu na wyrażenie opinii.

  • Paw

    @vii
    @Aleksander

    Kiedy zacząłem interesować się tematyką rozwoju osobistego i rozpocząłem lekturę / oglądanie różnego rodzaju materiałów aż mnie wzdrygało to ciągłe zwracanie się na „ty”.

    Co więcej, z kimkolwiek na ten temat nie rozmawiam, potwierdza moje odczucia. To jest po prostu dziwaczne, a często wręcz odstręczające i traktuję to obecnie jako taką względnie nieszkodliwą swoistość tej branży :)

  • @Aleksander

    Uważam, że zastosowanie wskaźnika referencyjnego „Ty” w artykułach Michała jest przemyślane i jak najbardziej efektywne. Znacznie lepiej mi się czyta w ten sposób sformułowany tekst. Czuję, że każda propozycja i pomysł rezonują ze mną osobiście i skłaniają do refleksji.
    Takie indywidualne podejście do czytelnika jak najbardziej pasuje do artykułów w tej tematyce i twierdzę, że jest znacznie bardziej adekwatne niż wzniosłe masowe wezwanie: „rozwijajcie się!” :)

    Co do artykułu:
    dzięki, ciekawe pomysły, jeszcze dzisiaj zabieram się za lekturę „The 4-Hour Workweek”!

    Pozdrawiam

  • Aleksander

    Wygląda to tak, jakby autor po prostu nie zrozumiał drobnej stylistycznej różnicy pomiędzy angielskim YOU a YOU, i przeniósł swoje wyobrażenie o luzackim stylu na „spragnioną” takich wydziwasów polska glebę.

    Fakt zwracania się w ten sposób do Czytelników nie ma nic wspólnego z angielskim YOU – ja komunikuję się na blogu po polsku i pisanie TY to jest mój świadomy i celowy wybór. Jak widzisz chociażby w komentarzu Rafała, efekt jaki z tego płynie to odczucie, że „każda propozycja i pomysł rezonują ze mną osobiście i skłaniają do refleksji.” Kryje się pod tym kilka podświadomych procesów, które zwiększają skuteczność tekstu np. mającego na celu wywołać motywację lub skłonić do przemyśleń. Oczywiście kij ma dwa końce i zdaję sobie sprawę z tego, że pojedyncze osoby mogą czuć przez to czasami lekki dyskomfort. Mimo to, takim osobom polecam się otworzyć i pozwolić sobie na przyjemną lekturę bez zwracania uwagi na tego typu kwestie :)

    Michał – W czasie wolnym, w którym nie masz planów możesz sobie pozwolić na odrobinę spontaniczności. Zadaj sobie pytanie „Co najbardziej chciałbym w tej chwili robić?” a następnie zrealizuj pierwszą rzecz, która przyszła Ci do głowy :)

  • Michal Milton

    To co zrobił Tim Ferriss jest niesamowite, dokładnie tak będzie działać moja firma. Chłopak ma wiele doświadczeń, które warto poznać. Uciekał nawet przed „Triadą” ;) taki młody a tyle przygód. Cały czas trzeba się rozwijać, motywować i przestawiać swój „wewnętrzny termostat rozwoju” na większe wyzwania i może przegonimy Ferrissa. Pozdrawiam Michal Milton

  • Pingback: Jak zarabiać online i wypłynąć na szerokie wody w internecie()