Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Wiara w sukces

Fotolia_364493_Subscription_M

© Tinka – Więcej zdjęć na Fotolia.com

Wiara w to, że odniesiesz sukces (osobisty, zawodowy, finansowy, jakikolwiek) jest jednym z najistotniejszych czynników każdego osiągniętego celu. Przekonanie o tym, że się uda to podstawa aby w ogóle ruszyć z miejsca ze swoimi planami.

Pewnie wielokrotnie już słyszałeś, że „wystarczy uwierzyć” – jasne, tylko jak? Pewnie słyszałeś już to nie raz i mimo to nikt Ci nie wytłumaczył co dokładnie masz zrobić, aby prawdziwie i szczerze uwierzyć w to, że osiągniesz swoje cele. Czytając ten artykuł poznasz sposób na wzmocnienie wiary w swoje cele.

 

Na początek musisz wiedzieć jedną bardzo ważną rzecz. Otóż wiara jest przekonaniem. Przekonaniem o tym, że się uda. Brak wiary jest przekonaniem o tym, że się nie uda. Albo, że coś jest trudne. Lub niemożliwe. Zarówno w jednej jak i w drugiej sytuacji w coś wierzysz, o czymś jesteś przekonany. Nie możesz nie mieć wiary. Nawet jeśli uważasz, że nie masz wiary, to wierzysz w to, że nie masz wiary :) Wszystko to są po prostu przekonania, które możesz zmienić.

Przykładowo, Karolina chce aplikować na wymarzoną posadę. Czuje jednak, że nie do końca wierzy w to, że się uda. Zastanawia się więc, czy w ogóle jest sens złożyć swoje CV. Oczywiście wiemy, że dopóki tego nie zrobi nie ma żadnych szans na osiągnięcie swojego celu. Pomyślmy jednak, co stoi za „brakiem wiary” w to, że dostanie tą posadę. Być może Kasia wierzy w to, że jest zbyt słabo wykształcona. Być może sądzi, że praca jest zbyt trudna. Możliwe, że ma przekonanie o tym, że oni nie zatrudniają młodych kobiet. A może wierzy w to, że ma po prostu pecha.

Bez względu na to jakie są przekonania, które ją ograniczają, ten przykład pokazuje Ci jedno. Na jej brak wiary składa się wiara w całą masę nieprzydatnych przekonań. I to ich zmiana jest kluczem do tego, aby w pełni uwierzyć w to, że się uda.

 

Mógłbyś oczywiście zacząć stosować na przykład afirmacje i zacząć sobie wmawiać: „Uda się, uda się, uda się, na pewno się uda, musi się przecież udać, no uda się na pewno!”. Pytanie tylko, czy to byłoby skuteczne? Czy to wyeliminowałoby wszystkie wątpliwości, które stoją za brakiem wiary w sukces?

Gdy zaczniesz zmieniać ograniczające przekonania jedno po drugim, w końcu dojdziesz do sytuacji, w której masz pełną, prawdziwą wiarę w to, że się uda. Jest to niezwykle czysty stan, w którym tak naprawdę ta wiara przekształca się w wiedzę – w pewność sukcesu.

A wtedy już nic nie zatrzyma Cię na drodze do osiągnięcia celu. Dzięki tak silnemu przekonaniu o tym, że się uda, będziesz mógł ciągle czerpać z nieprzebranych zasobów wiedzy i umiejętności, które są w Tobie. Bo masz już wszystko co jest Ci potrzebne aby osiągnąć swoje cele.

 

Jeśli sądzisz, że brakuje Ci wiedzy i umiejętności – nic nie szkodzi, bo to w każdej chwili możesz zdobyć. Jeśli sądzisz, że brakuje Ci doświadczenia – doskonale, najwyższy czas aby zacząć je zbierać. Jeśli wydaje Ci się, że nie masz finansów na realizację swojego celu – pomyśl co możesz zrobić, aby je zdobyć. Nikt nie powiedział, że musisz mieć wszystko gotowe aby uwierzyć w swój sukces. Z pewnością chwilami może nie być łatwo. Będzie trzeba się napracować. Ale wiedząc co jest do zrobienia, wystarczy, że postanowisz – zrobię to. I wtedy możesz być pewien, że osiągniesz swój sukces.

Wiedząc, że się uda zaczniesz nad tym pracować od razu, dlaczego bowiem miałbyś tracić czas? Przecież i tak się uda – pytanie tylko jak szybko.

Oczywiście może się zdarzyć, że mimo swojej silnej wiary nie uda Ci się osiągnąć jakiegoś celu. Wiesz jednak wtedy, że Ty dałeś z siebie wszystko i widocznie ta sytuacja miała Cię czegoś nauczyć, abyś następnym razem bogatszy o doświadczenie zrobił to jeszcze lepiej.

 

Podsumujmy to w formie krótkiego procesu. Aby zyskać pełną wiarę w swój sukces:

1. Określ cel, który chcesz osiągnąć i zapisz go na kartce;

2. Zadaj sobie pytanie: „Czy wierzę w to, że uda mi się osiągnąć ten cel?”;

3. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, doskonale – możesz zabrać się do działania. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, przejdź do punktu 4.

4. Zadaj sobie pytanie: „Dlaczego uważam, że nie uda mi się osiągnąć tego celu?”. Wypisz odpowiedzi na kartce.

5. Pod każdym przekonaniem, które właśnie zapisałeś zapisz również rozwiązanie tej kwestii, czyli co możesz zrobić, aby poradzić sobie z tą przeszkodą (np. „Bo brakuje mi wiedzy” – „Kupię książkę o zakładaniu firmy”).

6. Biorąc pod uwagę rozpisane rozwiązania zadaj sobie pytanie: „Czy wierzę w to, że gdy zadbam o wdrożenie tych rozwiązań, uda mi się osiągnąć ten cel?”;

7. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, przejdź do punktu 8. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, wróć do punktu 5. i popracuj nad dodatkowymi rozwiązaniami.

8. Zaplanuj w kalendarzu zrealizowanie wypisanych rozwiązań jako zadania na najbliższy tydzień.

 

 

 

 

Zostaw komentarz

  • Cześć Michał,

    z mojego doświadczenia wiem, że warto zaczynać od czegoś małego co ma duże szanse na zaistnienie. Z czasem jak pewność siebie wzrasta, stawiać można zacząć stawiać sobie większe wyzwania. Chciałbym dodać również, że stosowanie afirmacji daje niesamowite efekty. Wiem bo sprawdziłem to na samym sobie. Jest jednak jedno „ale” trzeba w to głęboko wierzyć. W przeciwnym wypadku powtarzanie sobie „uda się” gdzie wszystko dookoła mówi ci, że tak nie jest może to mieć odwrotny efekt.

  • paulina

    Super. A najbardziej przemówiła do mnie ‚czystość stanu’. A co zrobić z autorytetem zewnętrznym? Ja wiem, że jestem boska i w ogóle i wszystko mi się uda, ale są jeszcze ‚oni’, a oni mogą myśleć coś przeciwnego, albo chcieć podciąć mi skrzydła.

    • Patrycja

      Paulina: „Oni” zawsze będą i będą starali się podciąć skrzydła obniżając poziom wiary w Twój sukces. Prawdopopodobnie chcesz osiągnąć „coś” co jest poza strefą ich zainteresowań, nie znają tego, nie doświadczyli.

      Ludzie z reguły podchodzą sceptycznie do tego czego nie mieli okazji wypróbować/przeżyć/przetestować.

      Mnie mobilizuje krytyka i brak wiary innych ludzi we mnie. To daje mi jeszcze większą motywację/chęć udowodnienia im, że potrafię, że dam radę.

  • Krótko i na temat :) Masz rację, wiara to podstawa każdego sukcesu. Kiedyś miałem z tym problem, dziś jest zdecydowanie lepiej. Natomiast w chwilach słabości (oby było ich jak najmniej), wykorzystam Twoją strategię. Dzięki :)

  • Paulina, a co Cię obchodzą inni? Jeśli wiesz, czego chcesz, to do tego dąż. Osoby, które nie przejmują się opinią innych na ich temat, osiągają wg mnie wyższy poziom pewności siebie. To od razu po takiej osobie widać, że jest pewna siebie,a le „nienachalnie”. Pozdrawiam :)

  • filozof365

    dobre. muszę zacząć notować na papierze. ale też z drugiej strony w chwilach gdy wszystko jest w należytym porządku brakuje chaosu. Warto zwrócić na to uwagę by czasem rozjebać sobie system :) ..jeśli i tak będzie wszystko uporządkowane

  • Ciekawy art. Krótki, rzeczowy, na temat. Z bonusem w postaci przydatnej technologii na koniec.

    Dzięki, z pewnością skorzystam z tego dzisiaj.

    Ważnym jest też by pozostać w pewnym sensie wolnym od wyników. Emocjonalnie niezależnym od rezultatów.

    Dzięki temu możemy w pełni skoncentrować się na procesie. I uważnie realizować każdy moment naszej drogi do „sukcesu”.

    Bo tak na prawdę ta ścieżka jest często bardziej istotna dla naszego rozwoju od celu, samego w sobie.

    Ponadto będąc wolnymi od rezultatu, będziemy przez cały czas wykorzystywać harmonijnie swoje wewnętrzne zasoby, unikając przepalenia i akceptując każdy wynik jaki osiągniemy, biorąc z niego naukę i doświadczenie.

    Polecam stosowanie świetnego podejścia „100% INTENT” we wszystkim co robisz. Po prostu całkowita rezygnacja z jakichkolwiek wątpliwości przy wykonywaniu każdego kroku na swojej drodze życia. Czyste zdecydowanie, intencja, umyślność w każdym geście.

    Można to porównać do stanu umysłu jaki masz w trakcie nalewania wody do szklanki albo smarowania kanapki. Intuicyjnie w 100% jesteś pewien, że to Ci się uda. Nawet przez sekundę nie poddajesz tego w wątpliwość. Po prostu całkowicie pewnie bierzesz do ręki butelkę, szklankę i nalewasz. I tyle.

    Przez mikrosekundę nie zastanawiasz się nad tym czy zdołasz nalać wodę, czy dasz radę, czy na pewno trafisz do szklanki, czy to nie jest za trudne…

    Polecam przeniesienie tego stanu umysłu na inne konteksty swojego życia. To jest jak najbardziej możliwe i niesamowicie skuteczne.

    Pamiętaj, że jakkolwiek będzie, będzie dobrze.

    Pozdrawiam serdecznie
    Rafał Cupiał

  • Magda

    A co zrobić w takiej sytuacji: chciałabym dostać się na pewne studia, wierzę w to, że mi się uda, bo nie wiedzieć czemu przez całe życie mam „szczęście” jeśli chodzi o szkołę, ale mimo tej pewności o powodzeniu i zrealizowaniu się mojego marzenia jakoś nie mam motywacji do nauki do matury, a to jest warunkiem dostania się na te studia. Co mam zrobić, żeby mieć chęć do wzięcia się do nauki, do rozwiązywania arkuszy maturalnych, do gruntownej powtórki materiału itp.? Chciałabym się dostać na studia, ale nie chce mi się podjąć żadnych działań w tym kierunku – uczę się tyle ile mi „każą” nauczyciele, a żeby samemu rozwiązywać zadania w domu – to już kompletnie nie.

  • filozof365

    Rafale coś ociupiał, dobrze gadasz :) a ile się do tego stosujesz wobec tego jak to piszesz?

  • sknerus

    „Bez wiary nie można się podobać Bogu … ” (List do Hebrajczyków). Wiara jest jednym z ważniejszych elementów w życiu i działa podobnie w rożnych dziedzinach czy to jest nasza droga do sukcesu czy wiara w lepsza przyszłość czy też w wyzdrowienie pacjenta :) Post mi sie podobał :)

  • Mateusz Trzyna

    @Magda – ja również marzę o studiach, a mianowicie w Anglii. Wierzę, że uda mi się zdać wszystkie matury z super wynikiem. Aby to osiągnąć muszę się oczywiście uczyć. Co do motywacji – poczuj się jakbyś właśnie się dowiedziała, że udało Ci się dostać na wymarzoną uczelnie. Czy chciałabyś, żeby za kilka miesięcy okazało się, że jest inaczej? Strach przed porażką najbardziej mnie motywuje. Po za tym od nauki jeszcze nigdy nikt nie umarł!! Powodzenia!

  • Radek Słowik

    Suchy, konkretny art. Lubię takie :) Trochę jak w tym powiedzeniu: „Jeśli wierzysz, że coś się uda albo wierzysz, że coś się nie uda to w obydwu przypadkach masz rację”.

    Najbardziej spodobał mi się fragment (który chyba klepnę i umieszczę na pulpicie): „Przecież i tak się uda – pytanie tylko jak szybko.” =)

  • Magda Bednarczyk

    Hej,

    Krótko i konkretnie – fajnie :)
    Tak jak napisałeś, zazwyczaj spotyka się rady „po prostu uwierz, że potrafisz”, a Ty dałeś wskazówki krok po kroku jak ten proces ma przebiegać.

    Swoją drogą sposób podobny do pogromcy zmartwień: opisujemy sytuację, określamy najgorszy możliwy scenariusz, akceptujemy go, robimy wszystko, aby ten scenariusz się nie zrealizował.

    Pomocne może być też wykorzystanie mapy myśli. Wtedy łatwiej jest spojrzeć z szerszej perspektywy i dostrzec więcej rozwiązań.

    Pozdrawiam wszystkich wierzących w swój sukces:)

  • Jakub Mikołajczak

    Ten niezwykle czysty stan o którym piszesz, w którym człowiek jest pewien, że się uda, jest czymś nie do opisania. Kiedy udaje mi się w niego wejść, zaczynam działać o wiele efektywniej i przede wszystkim z większa radością.

    Mi osobiście często pomagają różne cytaty w powracaniu do tego stanu. Już od jakiegoś czasu kolekcjonuje te, które maja na mnie najlepszy wpływ i dają porządnego kopa. Ostatnio świetnie działa na mnie tekst:

    “Prawdziwą radość daje w życiu poczucie, że jest się wykorzystywanym w celu, który uważa się za wielki…, że jest się siła natury, a nie chorą, samolubną, małą kupką skarg i żali narzekającą, że świat nie chce się poświęcić po to, by Cię uczynić szczęśliwym.”

    George Bernard Shaw

    Pozdrawiam
    Jakub Mikołajczak

  • filozof365

    Bernardzie coś ociupiał, jak leci? :)

  • aneta22

    Odnośnie wiary w sukces, mam taki problem, zaproponowano mi niedawno koordynowanie fajnego duzego projektu.Nigdy tego nie robiłam (koordynowanie projektem) i niestety boję się podjąć wyzwania bojąc się porażki, niczego więcej, no może, tego, że bedę miała za mało czasu… jak wzmocnić u siebie poczucie, że przecież może mi sie udać to zrobić? i nie myśleć tylko o porażce, przeszkodach

  • mybalance.pl

    Ważna jest też motywacja. Jasne, cel musi być: dokładnie określony, zdefiniowany, zwizualizowany, zparametryzowany, osadzony w czasie. Wiara w cel także. Pytanie jak poustawiać sobie życie/dzień, aby mieć co dzień motywację.
    Wg mnie warto codziennie wplątywać element celu, chociaż w najmniejszym stopniu. Obowiązkowo należy go jak najczęściej wizualizować i wypróbować w małych dawkach. Ale istotne jest także „pławienie się” nim na co dzień, co daje siłę i codzienną motywację.

    pozdrawiam
    mybalance.pl

  • Marcin Wojtaszczyk

    Strach przed porażką….

    Kiedy belka o szerokości 20cm leży na ziemi, przejdzie po niej każdy z nas bez obaw, niektórzy przebiegną.

    Kiedy belka wisi 20 metrów nad ziemią, nawet z asekuracją niektórzy z nas mają obawy, aby po niej przejść. Obawa przed upadkiem…

    Kiedy belka jest 20 metrów nad ziemią i nie mamy żadnej asekuracji przed upadkiem, mało kto z nas się odważy po niej przejść.

    Co różni te trzy przypadki?

    Nasze wyobrażenie o skutkach upadku. Nasze wyobrażenie o porażce. Fizycznie szerokość belki nie zmieniła się i gdyby nasze zmysły nie ogarniały nic poza belką, w każdym przypadku przejście byłoby jednakowo proste. Pracuję jako alpinista przemysłowy. Znam to za autopsji :)

    W życiu jest tak samo. Niektóre rzeczy są zupełnie proste, tylko wyobraźnia podpowiada nam ze jest inaczej.

    • Rooka

      Ah, to genialne porównanie! Od razu pokazuje gdzie jest przyczyna zmartwień – często to nie oczekujące nas zadanie, ale strach przed porażką. Zapiszę sobie gdzieś Twoją wypowiedź i będę na nią co jakiś czas zerkać:)

  • Marcin Wojtaszczyk

    Warto robić swoje, niezależnie od tego co myślą i robią inni.

    Pracowałem w miejscu, gdzie „solidna praca” nie była w modzie. Uznałem, że dziecinnym jest zgadzać się na warunki, które oferuje firma, a potem narzekać że są beznadziejne i nic nie robić w pracy. Zgodziłem się, więc pracuję.

    Często czułem się obco, pracując, kiedy inni stoją i cieszą się słońcem. Od rodziny słyszałem, że niepotrzebnie się spalam, skoro inni mają obowiązki w nosie.

    Trzy tygodnie temu w pracy jeden z kolegów powiedział, że szykuje się kontrakt, za rewelacyjne pieniądze, w „ciepłych krajach”. Potrzebują ludzi, którym chce się pracować. Jeżeli jestem zainteresowany, to jest dla mnie miejsce.

  • Stresssol

    Hej , mam takie pytanko czy jest możliwe zarazem zaakceptowanie porażki oraz robienie wszystkiego żeby do niej nie doszło ? Ja to tak widzę że jeżeli zakceptuję porażkę to wtedy strace jakie kolwiek chęci czy motywacje do działania zeby w jakiś sposób nie dopuścić do tej porażki. A jeżeli nie zakceptuję porażki to zaś będę prawdopodbnie robić wszystko by do niej nie doszło lecz będzie przy tym towarzyszył mi okropny stres.

  • Mariusz

    Bardzo fajny wpis ;) Szczególnie podoba mi się konkretnie przedstawiona metoda w 8 krótkich punktach. Jako „ściślak” uwielbiam takie systemowe podejście :)

  • Martyna

    Czytanie Twojego bloga Michale to dla mnie SPA dla duszy. Podoba mi sie Twoje podejscie jako osoby, ktora nie wywyzsza sie ponad innych. Ta i wiele innych fajnych rzeczy odroznia ten blog od innych. Zycze Ci goraco dalszych sukcesow :). W szczegolnosci artykul o Wierze w sukces nauczyl mnie prostego triku, ktory wlasnie testuje. Samo sprobowanie wprawilo mnie w lepszy humor :).

  • Anett

    Witam. Moim celem jest zdać egzamin na prawo jazdy. Zapisanie się na kurs i rozpoczęcie nauki było dla mnie na prawdę dużym wyzwaniem, ale odważyłam się. Podczas nauki z instruktorem szło mi różnie – raz lepiej, raz gorzej, wiadomo jak to jest. Obecnie wiele osób nie zdaje egzaminu teoretycznego. Bałam się go, ale przysiadłam i zdałam za pierwszym razem. Byłam przekonana, że tak samo będzie z praktycznym. Przed egzaminem miałam jeszcze próbną jazdę z instruktorem. Uspokajał i mówił że powinnam poradzić sobie bez problemu. Dobrej myśli udałam się do ośrodka. Nerwy złapały mnie kiedy czekałam już pół godziny a nikt mnie nie prosił. Zaczęłam się bać, że coś jest nie tak. Nieomal po godzinie od wyznaczonej poproszono mnie na sale. Z uśmiechem poszłam przywitać się i przedstawić egzaminatorowi. Było ok. Pierwsze zadanie (światła+sygnał dźwiękowy) zaliczone. Elegancko. Ustawiam fotel, lusterka i problem. Prawe nawet nie drga. Widać tylko linie, wychylam się jak mogę ale boku auta za chiny nie ma. Nerwy sięgają zenitu, już nie wiem co robić zgłosić czy co? egzaminator stoi na zewnątrz i krzyczy że koniec czasu – mam ruszać. Pojechałam – przecież to pestka, dam radę bez lusterka. Może, ale w tych nerwach potrąciłam pachołek i do widzenia. Szok, nie mogłam w to uwierzyć. Właśnie moim zdaniem nerwy + pewność siebie że mimo wszystko sobie poradzę mnie zgubiły.

  • Michał

    Witam, bardzo ciekawy artykuł, ale zastanawia mnie dlaczego raz jest Karolina a drugi raz Kasia. Przeciez to chodzi o tą sama osobe :) Pozdrawiam!

    • Eustachy

      -Magda idziesz się bzykać?
      -Ale ja nie jestem Magda.
      -Ale ja nie o to pytałem :D

  • Kamil

    Witam. Mam problem częściowo związany z tym tematem. Ukończyłem kurs prawa jazdy, zdałem teorię ale nie zdałem praktyki. Teoria z tego co słyszałem jest ważna 6 miesięcy a zdawałem 13 grudnia 2013r. Chciałbym po raz kolejny podejść do egzaminu praktycznego ale tu pojawiają się problemy. Dawno nie jeździłem i powinienem wykupić kilka godzin jazd do tego dochodzi opłata za egzamin. Nie mam na to wszystko pieniędzy. Chodzę to ostatniej klasy technikum i mam na głowie maturę i zawodowy więc nie mogę od tak iść do pracy i zarobić. Pożyczyć nawet nie mam od kogo, na pomoc rodziny nie mogę liczyć a znajomych mam takich że prędzej mnie wyśmieją niż pożyczą. Co mam zrobić w tej sprawie? Ma ktoś jakiś pomysł?

  • Kamil

    Moje problemy finansowe powodują mój brak wiary w zdanie egzaminu na prawo jazdy.

  • gość

    Witaj Michale. Pomyślałam, że i może ja się wypowiem. Od dziecka byłam osobą która ma tzw pecha. Chodzące nieszczęście. Jednak miałam postawiony cel i mimo perypetii życiowych trafiłam na osoby które pomogły mi uwierzyć jeszcze mocniej, że mogę osiągnąć sukces. Stawiałam kolejne cele. Ku mojemu zdziwieniu to co wydawało się tak odległe prawie niemożliwe bardzo szybko się spełniło. Będąc już blisko szczytu z powodów ode mnie nie do końca zależnych spadłam i to tak dotkliwie. Jako, że jestem bardzo młodą osobą niezwykle mocno odczułam ten upadek. Utrata wiary w siebie, swoje umiejętność, niechęć do ludzi. Załamałam się. Po kilku miesiącach miotania się natrafiłam na tego bloga. Nie odkryłam nic czego bym nie wiedziała jednak czasami potrzeba nam przeczytać coś aby przypomnieć sobie kim się było i jakim trzeba być. Twój blog to jeden z trzech punktów, który pomaga mi stawać na nogi. Nic nie dzieje się od razu, na wszystko potrzebny jest czas. Jeśli coś się nie udało to może faktycznie było to potrzebne i w przyszłości będzie można połączyć ze sobą punkty mimo iż teraz nie widzimy w tym żadnego sensu.. Porażka to nic innego jak taka cegła która spada nam na głowę. Musi zaboleć bo inaczej nie odczujemy tego i nie zwróćmy uwagi, że coś jest nie tak jakim powinno być. To są słowa „Hej co ty robisz z swoim życiem? Czy chcesz aby tak jak dziś wygląda twój dzień wyglądał każdy następny?” Praca, dom, praca, dom to tak jak szkoła, dom, szkoła… Każdy może odnieść sukces. Tylko dlaczego tak się nie dzieje? Bo sukces odnoszą tylko osoby które w niego naprawdę wierzą. I nawet kiedy wszyscy zwątpią Ty musisz wierzyć w swoje marzenia i iść do przodu. Ta droga jest niesamowita przygodą i potrafi tak pochłonąć, że trudno niekiedy zauważyć, że nasz cel jest już tak blisko dosłownie jeszcze kilka kroków nas od niego dzieli.

  • Marta

    Wiara w to ,że się uda dojść do wyznaczonego celu to połowa sukcesu:) Wiem coś o tym…kilka lat temu udało mi się wrócić do całkowitego zdrowia, po wielu latach choroby .W trudnych chwilach nie pozwalałam sobie na negatywne myślenie, po prostu wierzyłam w to że będzie dobrze… dobrze, tak jak teraz:))). Serdecznie pozdrawiam :) -Marta.

  • aga3344

    Witam,moja wiara w sukces jest znikoma,pewnie dlatego,że ciągle nic mi sie nie udaje.Ciężko mi zmienić przekonanie w to,że mogę coś osiągnąć.

  • Toszczyk

    Czasami zdarza się, że popełnimy jakiś błąd, przegapimy termin itp. Ostatnio (mnie to na szczęście nie dotyczy) dostałem e-mail o treści „Osoby które
    nie odbiorą decyzji ­ nie otrzymają stypendium. Odpowiadając na pytania, typu: czy po tych podanych
    godzinach lub w poniedziałek będzie można jeszcze to zrobić – odpowiedź brzmi – ABSOLUTNIE NIE!”
    No cóż, ja też mogę napisać, że jutro nastąpi w Polsce trzęsienie ziemi, mogę napisać cokolwiek – ale to nie znaczy, że tak się stanie. To, że jakaś pani napisała „Osoby które nie odbiorą decyzji ­ nie otrzymają stypendium” to wcale nie oznacza, że tak się stanie. Każdy sobie może napisać co tylko chce.
    Ja już dawno temu uodporniłem się na wszelkie „nie da się” i „nie można” i szukam konstruktywnego rozwiązania, gdy mi na czymś zależy. Podejmuję decyzję, że naprawię swój błąd. W tym przypadku radziłbym spóźnionym osobom mimo wszystko iść do dziekanatu, do różnych komisyj odwoławczych, poradni prawnych itp – i nie wychodzić bez uzyskania KONSTRUKTYWNEGO rozwiązania problemu. Po pierwsze – trzeba podjąć decyzję – „Tak, zdobędę to stypendium” i robić wszystko, by ją realizować.