Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Jakie życie wybierasz?

1396062019_1cebfc2519_z

Photo by s~revenge

To jak żyjesz każdego dnia jest tylko i wyłącznie Twoją własną decyzją. Oczywiście możesz nie być świadom wszystkich decyzji, które podejmujesz. Możliwe, że nigdy nie powiedziałeś sobie, że będziesz żyć tak, jak żyjesz teraz.

Niemniej jednak jest to Twój własny wybór, do którego doszedłeś w wyniku setek, a nawet tysięcy drobnych, codziennych decyzji. Twoje życie jest wypadkową Twoich własnych wyborów.

 

W tym miejscu możesz powiedzieć – nie do końca, bo są też wydarzenia, na które nie mamy wpływu. Zgadza się, jednak to Ty decydujesz jak reagujesz na te wydarzenia. Możesz reagować smutkiem, brakiem motywacji i rozpaczą. Możesz również reagować mądrym spojrzeniem na te sytuacje i wyciągnięciem wniosków na przyszłość.

Możesz zawsze chcieć wszystko kontrolować, a możesz też nauczyć się odpuszczać i akceptować.

Warto również zauważyć, że przy wielu decyzjach, nawet jeśli jesteś ich świadom podczas dokonywania wyboru, możesz nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji, jakie ten wybór będzie miał w kontekście Twojego dalszego życia.

 

Dlaczego o tym piszę? Przede wszystkim po to, abyś wziął pełną odpowiedzialność za to kim jesteś i jak żyjesz. Nawet, jeśli Twoje środowisko utrudnia Ci osiągnięcie spokojnego i szczęśliwego życia, to od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Nawet, jeśli otaczający Cię system czyni Twoją ścieżkę czasami bardziej wymagającą, to wciąż Ty decydujesz jaka będzie Twoja reakcja na pojawiające się przeszkody.

Czy możesz więc zaprzeczyć, że w tej chwili to do Twojej decyzji należy to, jak będzie Twoje życie wyglądać za jakiś czas od teraz?

Wybieraj mądrze. A żeby wybrać mądrze, trzeba mieć z czego wybierać. Między innymi z tym będzie wiązać się mój nowy projekt, o którym więcej już w najbliższych dniach. Żeby jednak skutecznie poszerzyć swoją perspektywę i dostrzec nowe możliwości, musisz dobrze poznać miejsce, w którym jesteś właśnie teraz.

W końcu możesz mieć życie, w którym masz wspaniałą pracę, ale brakuje Ci czasu na ruch fizyczny i drobne przyjemności. Możesz mieć pracę, która Ci nie odpowiada, ale wspaniałych przyjaciół i godne zapamiętania przygody. Dlatego zawsze rozważaj swoją codzienność całościowo, rozważając każdy życiowy obszar.

 

Spójrz teraz na swoje życie. Na każdy Twój dzień. Na to co robisz rano, w południe, po południu i wieczorem. Na rutyny i przyzwyczajenia, na aktywności, na spontaniczne sytuacje, które kreujesz. Spójrz z szeroką perspektywą na swój styl życia i zadaj sobie pytanie: „Czy to jest życie, jakim chcę żyć?”.

Jeśli tak, wielkie gratulacje. Pozostań otwarty na nowe możliwości, aby jeszcze bardziej wzbogacić swój styl życia i nauczyć się elastyczności, która przyda Ci się gdy najdzie Cię ochota na zmiany.

Jeśli nie, najwyższy czas na zmiany. Możesz tu i teraz podjąć decyzję o tym, aby zaprojektować swój nowy styl życia codziennego. Nie mówię tutaj o wielkich rewolucjach – ale o drobnych zmianach w Twoich nawykach i aktywnościach, które po jakimś czasie kumulując się stworzą zupełnie nową jakość każdego dnia.

 

Tutaj kończę ten artykuł, bo nie zawsze coach czy trener będzie osobą, która podsunie Ci wszystkie rozwiązania. Pamiętaj, że masz w sobie wszystkie zasoby, których potrzebujesz. Czasami wystarczy zajrzeć w głąb siebie, aby dostrzec odpowiedzi. Daj sobie kilka dni na obserwację swojej codzienności i na przemyślenie możliwości, jakie widzisz.

Jak chcesz, aby wyglądało Twoje życie za rok od teraz? Co chcesz robić każdego dnia? Ile chcesz pracować, jak chcesz pracować, gdzie chcesz pracować? Z kim chcesz spotykać się każdego dnia, z kim chcesz dzielić swoją pasję? Co chcesz robić w czasie wolnym?

Takich pytań możesz sobie zadać naprawdę dużo, a odpowiedzi stworzą plan Twojego wymarzonego stylu życia. A jeśli jeszcze nie dostrzegasz tych odpowiedzi tyle, ile byś chciał – bądź cierpliwy, bo już w poniedziałek dowiesz się, jak zostaniesz zainspirowany. :-)

Zostaw komentarz

  • jones

    Dziś rano podjąłem decyzję ok – wstaję !
    Jednak pod kołdrą było tak fajnie, ciepło, przyjemnie leżeć na wygodnym łóżku, a ja byłem trochę przytepiony zmęczony, chciało mi się spać dalej.
    Od podjęcia decyzji minęło 40min za nim wstałem.

    Podjąłem decyzję a jednak moje ciało, emocje miało inne plany. O co tu chodzi

    • Agata

      Mam tak samo. Doszłam do wniosku, że ode mnie zależy nie tylko to co robię, ale też to czego nie robię. Czyli wybieram, że zostaje w łóżku – to tzw. nie chce mi się, nie dam rady wstać, nie mam siły. Za to też wziełam odpowiedzialność i wstaję!:)

  • Adamek

    @jones

    Chodzi o umysł, zacznij medytować, zgłębiając się wgłąb siebie zaczniesz wiedzieć o co chodzi :)

  • Jakub Mikołajczak

    jones – bo może tak naprawdę nie miałeś po co wstawać? Jeżeli nie zastanawiałeś się wcześniej nad tym, albo nie zaplanowałeś czym będziesz się od rana zajmował, to nic dziwnego, że nie udało Ci się wstać od razu, tak jak chciałeś, no bo niby po co? :)

    Ja często zaraz przed zaśnięciem robię sobie wizualizację, jak wstaję energicznie z łóżka i zabieram się za zadanie, które sobie wcześniej zaplanowałem (czyli w moim przypadku zapisałem w notesie).

    A co do artykułu, to potrafisz Michał zaintrygować. Nie mogę się doczekać, aż mnie zainspirujesz :)

    Pozdrawiam!

  • Michu

    Również nie mogę się doczekać. Koncept mi znany, ale i tak artykuł sprawił że zauważyłem więcej tego co mogę poprawić. Rozwinięcie eksperymentu z pytaniami, który ostatnio skończyłem. Tym bardziej się niecierpliwię, bo moje odpowiedzi na pytania nie zawsze były dla mnie wyczerpujące.
    Pozdrawiam

  • Michał Śnieżyński

    To będzie coś wspaniałego

  • Ciekawy artykuł, z wieloma tezami się zgadzam i sam do nich doszedłem zbierając obserwacje i doświadczenia. Mam jednak kilka wątpliwości – na przykład, nie wiem, czy da się takie analityczne, świadome podejście do życia wdrożyć po lekturze lub szkoleniu. Na pewno może to być fajny początek drogi. Druga rzecz to równowaga między zaprogramowaniem siebie a spontanicznością w życiu. Osobiście nigdy nie zrezygnowałbym z tej drugiej nawet w zamian za bycie bardziej zorganizowanym, asertywnym i ukierunkowanym.

  • Kropelka

    Sama prawda… Niedawno podjęłam taką decyzję, że aż nie chce mi sie teraz żyć ;(

  • Marcin Wojtaszczyk

    Blisko trzy lata temu rozpocząłem studia dziennikarskie, w tym roku powinienem się bronić. Przez pierwsze dwa lata nauki czułem, że tego potrzebuję, uczyłem się rewelacyjnie, dowiedziałem się rzeczy, które wzbogaciły i zmieniły moje życie. Uważam to za wspaniale wykorzystany czas mojego życia.

    Mam ochotę zrezygnować ze studiów na pół roku przed obroną, bo czuję, że nie wniosą do mojego życia wiele, że nie będę chciał pracować w tym zawodzie. Dyplom będzie tylko papierkiem w szufladzie, który może się przyda kiedyś, a może nie.

    Dziwi mnie jak wiele osób krytykuje moją decyzję (o chęci porzucenia studiów). W moim przekonaniu wypełniły do tej pory lukę w moich potrzebach po brzegi. Nie odczuwam potrzeby dalszej nauki. Wiem, że jest milion sposobów na ułożenie sobie życia i w tym milionie nie ma ani jednego, w którym studia są wymagane.

    Czy Wam też się zdarza, że często spotykacie ludzi, którzy wpadają w szablony i jak już ugryzą ciastko, to szkoda im odłożyć, muszą je zjeść do końca (bo tak wypada, bo tak uważają inni, bo im szkoda pieniędzy wydanych na ciastko).
    Przecież można spróbować ciastko i odłożyć, bo w zasięgu wzroku pojawiają się inne łakocie życiowe. Myślę, że plany na życie należy weryfikować i zmieniać na bieżąco, nie trzymać się ich kurczowo „do końca świata”.

  • jones

    wyrzuć to ciastko, jest już stare przez co niedobre, nie ma tak atrakcyjnego smaku niż inne… ja lubię domowej roboty

  • Michu

    Marcin Wojtaszczyk –> Może na pół roku przed obroną nie warto rezygnować?

    Nie zrozum mnie źle. Sam zrezygnowałem ze studiów i nie żałuję, tylko ja miałem jeszcze dużo do końca. I też miałem zewsząd gadane jaki jestem nieodpowiedzialny i dlaczego nie chcę studiować. Już zmęczyło mnie gadanie że mam pracę, samochód, kasę na koncie nie tylko do pierwszego, znam 2 języki i się samorealizuję. A większość absolwentów nie ma nawet połowy z tych rzeczy. Nie warto patrzeć na to co mówią inni, większość chce Cię zrównać do swojego, niskiego i bez ambicji, poziomu.

  • Marcin Wojtaszczyk

    Zastanowię się. Mam okres wielu zmian. Przeprowadzki, ciągłe zmiany pracy. Może po prostu jestem zmęczony tym wszystkim. Chcę mieć więcej czasu dla siebie, swój własny kąt.

    Miłego dnia wszystkim i sympatyczny film posyłam na dzień dobry :)

    http://www.youtube.com/watch?v=HBY6_4sfhFQ&feature=context&context=G21a77d5RVAAAAAAAAAQ

  • Agnieszka Wojciechowska

    To prawda, sami decydujemy o życiu jakie mamy. Kiedyś za swoją sytuację życiową obwiniałam okoliczności, które były ode mnie niezależne i tym też tłumaczyłam swoje niepowodzenia czy brak chęci do działania. Uważałam, że jedyne co mogę robić to użalać się nad tym, że nie mam życia jakie sobie wymarzyłam. Ciekawe, że kiedy przyjmie się zupełnie odmienną perspektywę, rzeczy które wcześniej były niemożliwe nagle stają się możliwe i okazuje się, że faktycznie :,,Jak się chce to można”.

  • Krystian

    Marcinie… jak sam piszesz może się przyda… więc te pół roku warto poświęcić… a może akurat się przyda…

    Byłem w identycznej sytuacji z tym że na rok wcześniej już chciałem rzucić studia… bo nie potrzebne itp itd…. ale okoliczności sprawiły że poznałem kilka osób i trafiła mi się super okazja pracy w której mogę zarabiać 3 razy więcej niż dotychczas:P … ale warunek żebym miał ukończone studia… … na szczęście przebolałem ten rok i nie żałuje… tytuł mgr leży niby nie potrzeby ale zawsze są momenty w których może się przydać i dużo pomóc… gdybym był na 1 roku to bym zrezygnował… a teraz się cieszę że ukończyłem… i jest wiele plusów tego

  • Marcin Wojtaszczyk

    Odkąd znalazłem blog Michała i zacząłem stosować jego ćwiczenia, zauważyłem jedną ciekawą rzecz.
    Posiadanie celu, który silnie motywuje, sprawia że mamy nie tylko więcej energii, ale też pewności siebie. Czuję się bardziej wartościowy. Nie sądziłem, że cel w życiu może dawać tyle energii, albo tak dawno go nie miałem, że zapomniałem jak to działa :)

  • Tomasz Kasprzyk

    @Michał Pasterski napisałeś ten tekst rewelacyjnie. Pytania na końcu rozbudziły moją wyobraźnię i odpowiedzi nasuwały się same. ;)

  • tejksome

    życie dla życia jest super i chyba jest ostateczna ostatecznością która trzyma nas na tym świecie, fajnie jest czasem powiedzieć sobie że istnieje coś więcej niż my i odnaleźć to w samym sobie.

    • jones – decyzja jest pierwszym krokiem, za nią muszą iść jeszcze czyny. W Twoim przypadku będzie to kwestia zmiany nawyków, na takie, które będą Ci dostarczać więcej energii każdego dnia. A przede wszystkim motywację do tego aby wstać – po co wstajesz? Co masz do zrobienia rano? Jeśli nie znasz odpowiedzi na te pytania, nie będziesz miał potrzeby wstawania.

      Marcin – pół roku to nie dużo, zachęcam Cię do ukończenia studiów. Nauczy Cię do samodyscypliny i dokańczania pewnych spraw, później będzie podporą dla poczucia własnej wartości :)

      Tomasz – dzięki :)

  • Dobrze też wziąć pod uwagę że nie wszystko ułożymy sobie od razu jak chcemy. Czasem zdarzają się wyrzeczenia, czy bardzo duży wysiłek – który podejmujemy bo..

    wiemy gdzie chcemy dojść. Wiemy po co żyjemy, i robimy swoje niezależnie od wizji innych ludzi, bo mamy swoją, świetną wizję :)

  • Tekst dobry, a rewelacyjny będzie w momencie, gdy pomoże mi wprowadzać nową jakość w moje życie .)

  • Dominika

    Bardzo trafny artykuł. Odnoszę wrażenie, że wręcz specjalnie napisany dla mnie. Ostatnio zauważyłam, że to czy odnoszę sukcesy (większe bądź mniejsze) lub też jak ludzie mnie postrzegają zależy od mojego nastawienia do samej siebie. Może to trochę banalny przykład nie mniej jednak od zawsze nie szło mi z matematyką (jestem w 2 LO). Przyjęłam nawet takie wytłumaczenie ze słabych ocen, że po prostu nie jestem „ścisłowcem”. Nie tak dawno, kiedy rozpoczął się okres wystawiania ocen końcowych postanowiłam sprawdzić czy te wszystkie rady typu „uwierz w siebie” są słuszne. Odrzuciłam myśli negatywne i „przysiadłam” do materiału i….z ciągów 5:). Nie muszę chyba dodawać jakiej mi to przysporzyło radości a przede wszystkim dumy z samej siebie ale i też dodało małej nadziei, że co chcieć to móc.

    Teraz wiem, że znalazłam się na dnie, że niżej się nie da spać jeśli chodzi o wiarę w siebie. Ale to, że nie dałam się „zakopać” świadczy o tym, że gdzieś tam w środku jest siła, która wydostanie mnie z tego braku pewności siebie. Skoro nie można już niżej spaść to teraz trzeba tylko ruszyć w górę i mam nadzieję, że uda mi się to wykonać przed maturą a w wyniki z niej będą potwierdzeniem, że się udało.

  • zosia

    Swieta prawda, cale nasze zycie to ciag decyzji. Koniec kropka. Z reka na sercu nie zwalajmy naszych niepowodzen na wszystkich. Co robilismy, z kim sie zadawalismy, jak reagowalismy na rozne sytuacje zyciowe to wszystko byly nasze decyzje. Jesli nas ktos do czegos zmuszal, to tez byla nasza decyzja – na Boga zgadzalismy sie na to. Czy ktos nam przystawial pistolet do glowy i wywieral nacisk? Nie, sami godzilismy sie na wiele rzeczy, czyli takie decyzje podejmowalismy. Gdy mysle o swoim przeszlym zyciu mysle sobie z zalem, dlaczego tak glupio decydowalam, dlaczego zgadzalam sie na wiele rzeczy, dlaczego kiedys nie bylo dostepu do komputera aby tak jak dzis moc nauczyc sie zycia w swiadomosci. No coz, sama sobie wszystko wybaczylam i teraz bardziej zagladam w glab siebie zadajac sobie proste pytanie- „chcesz tego?”. Jesli naprawde czegos z jakis powodow nie moge zmienic to sobie mysle- co moge w takiej czy innej sytuacji obrocic na wlasna korzysc, chociaz troszeczke?. Brzmi to moze egoistycznie ale podjelam decyzje, moje dobre samopoczucie to moj priorytet. Pracuje nad tym wytrwale. To moja nieodwolalna decyzja.

  • przestrzeń wyobrażona

    Taa… mam wybór na to gdzie się urodziłam, jak mnie wychowano, jak majętni byli rodzice i kim byli i jakie mieli poglądy, jakich miałam znajomych w dzieciństwie, z kim przebywam w grupie n studiach, jakich mam nauczycieli, czy wychowano mnie w państwie socjalnym czy liberalnym czy też w grupie plemiennej. Od poglądu że od nas zależy nasze życie 100% można się nabawić wrzodów żołądka, nerwicy i depresji. Osoby z postawa wewnatrzsterowną są rzadziej szczęśliwe /badania/.

    • Artur

      Spójrz na to jakie przykłady podajesz, nie możesz mieć wpływu na to gdzie się urodził aś/eś i jak majętni byli twoi rodzice ale masz wpływ na to kim TY będziesz i jak TY będziesz majętna i gdzie BĘDZIESZ mieszkać. Patrz w przyszłość a nie w przeszłosc. Tego co było nie da się zmienić, zmienić możesz jedynie tu i teraz i ty decydujesz o każdej sekudzie w swoim życiu i jak chcesz ją wykorzystać. Można narzekac na to kim jesteś i co było w przeszłości i nadal nie robić nic co przyniosło by zmiane albo zrobić pierwszy krok, ruszyć dupe i zacząć zmieniać swoje życie małymi krokami powoli zauważając że możesz stawiać coraz większe kroki mając coraz więcej siły. Po jakimś czasie patrząc na efekty nie spodziawałabyś się że tak wiele można osiągnąć. Pamiętaj jeżeli myślisz że nie możesz zmienić swojego życia to prawdopodobnie masz racje, tak samo jak osoba która uważa że może zmienić wszystko. Wybór należy do ciebie. Tak samo jak twoje życie. Nikt nie sprawi że będziesz zdrowo się odżywiał, przczytasz potrzebne książki, nauczysz się nowej umiejętności, zołożysz biznes. To co osiągniesz zależy tylko od ciebie, a to że inni ludzie mogą ci w tym przeszkadzać jest tylko każda inną przeszkądą którą musisz pokonać aby wziąść co twoje. Ustal cel i potrzebne środki i idź.

  • Artur

    Przeczytalem prawie wszystkie artykuly do polowy z nich doszedlem sam, Moje zycie to tragedia mam 20lat nie mam w tej chwili na chleb popelnilem pare bledow jestem sam w zimnym domu bez niczego pieniedzy wegla przyjaciol dziewczyna najlepsza jaka do tej pory spotkalem mnie rzucila nie mam nikogo do kogo moglbym odezwac sie po pomoc. wiem ze to niczego nie zmienia ale np w moim przypadku potrzeba troche kasy aby naprawic i ruszyc od nowa ze spokojna glowa marze o tym aby wracac do domu gdzie rodzice i obiad nic wiecej nie chce. troche irytuja mnie czasem problemy innych oni narzekaja ze niewiedza co ze soba zrobic czy cokolwiek to teraz poczujcie to co ja to zrozumiecie. Mimo to ciesze sie zyciem jaki by nie bylo. i tak trzeba myslec !

  • rozdzaa

    Michal masz wspanialego bloga!!!! uqwielbiam poprostu! to, ze nie jestes osoba nastawiona wylacznie materialistycznie ale również wiesz co to swiadomosc i clae szczescie w zyciu. Pozdrawiam

  • Wojtek Ferek

    Wszystko pięknie, ale Panie Michale ja na przykład zamierzam w przyszłości, głosić politykę prorodzinną i wyższe wartości i zmienić ten kraj, ale boję się że mnie zabiją i co mam teraz zrobić ? Jeszcze gorsze jest to, że boję się że rozdzielą mnie z dziewczyną (jak już znajdę jakąś i stworzę szczęśliwy związek nie taki zwykły i nudny mam ambitniejsze plany). Chodzi mi o to że jak ktoś ma dobre serce to ludzie go nienawidzą za to.