Samoocena

Samoocena jest subiektywnym spojrzeniem na własną osobowość. Zaniżona to osłabione poczucie własnej wartości, a zawyżona to poczucie własnej wyższości i arogancja. Jak oceniać siebie w zdrowy sposób?

„Niska samoocena jest jak jazda przez życie z zaciągniętym hamulcem ręcznym.” – MAXWELL MALTZ

Znany psycholog Philip Zimbardo w swojej książce „Psychologia i Życie” definiuje samoocenę jako uogólnioną ocenę własnego Ja.

Ta ocena może być zaniżona lub zawyżona. Za niska rodzi problemy z przystosowaniem się do otoczenia. Ludzie z takim myśleniem postrzegają siebie jako gorszego, przez co źle się czują ze sobą i wśród innych ludzi. Za wysoka samoocena sprawia, że zachowują się arogancko, postrzegając innych ludzi jako gorszych od siebie.

Zbyt niska samoocena to myślenie, że jest się kimś gorszym, niż w rzeczywistości. Używając określonego rodzaju kryteriów (poziom wiedzy, status społeczny, ilość zarabianych pieniędzy, wygląd zewnętrzny) osoba z niską samooceną ocenia wszystkich wokół jako lepszych od niej. Cechą charakterystyczną takich osób jest duża liczba przekonań zaczynających się od słowa „Powinienem / Powinnam”:

… mieć większą wiedzę,
… być bardziej towarzyski,
… mniej się przejmować innymi ludźmi.

Osoby z niską samooceną często siebie krytykują, karzą za przeróżne zachowania, mają wrażenie, że nie zasługują na więcej od życia.

Zbyt wysoka samoocena rodzi poczucie wyższości i arogancję. To tylko pozorna pewność siebie. Takie osoby wciąż poruszają się po schemacie lepszy/gorszy, przy czym lądują po prostu na przeciwległym jego biegunie. Mają silne przekonanie, że są lepsi od innych. Przypisują sobie cechy, których faktycznie nie posiadają lub myślą, że są wstanie zrobić rzeczy, których w rzeczywistości zrobić nie mogą.

Mając zbyt wysokie mniemanie o sobie czujemy się pewniej, niż gdy to mniemanie jest zaniżone, ale wciąż zjada nas strach – bo w każdej sytuacji socjalnej istnieje ryzyko, że pojawi się ktoś lepszy. W sytuacjach, gdy faktycznie takie „zagrożenie” występuje, aktywuje się mechanizm obronny w formie arogancji, a czasami nawet agresji.

Zdrowa samoocena to stan, w którym znamy siebie dobrze i czujemy się świetnie we własnej skórze, wraz z wszystkimi wadami i zaletami, które mamy. Sposób patrzenia na siebie osoby o zdrowej samoocenie można opisać następująco:

„Znam swoje wady i akceptuję je. Znam swoje zalety i doceniam je.”

W relacjach z innymi ludźmi porzucamy schemat lepszy/gorszy i wreszcie jesteśmy świadomi tego, że każdy z nas jest różny, ale w tej różnorodności wszyscy jesteśmy równi. Nie ma ludzi lepszych lub gorszych, nawet jeśli jedni rozwinęli bardziej pewne umiejętności czy cechy charakteru niż inni.

„Jest ogromna ilość dowodów na to, że im wyższy poziom samooceny, tym większe prawdopodobieństwo traktowania innych z szacunkiem, dobrocią i szczodrością.” NATHANIEL BRANDEN

Poniżej przedstawię Ci trzy istotne aspekty samooceny. Jeśli chcesz popracować nad jej poprawą, właśnie tutaj możesz zacząć.

Kontekst społeczny

Pomyśl o kontekście społecznym – w celu odnalezienia poczucia bezpieczeństwa możesz mieć potrzebę oceniania własnej wartości w odniesieniu do innych ludzi. Być może starasz się poznać siebie przez pryzmat innych ludzi? Obserwujesz ich zachowania w stosunku do Ciebie i słuchasz słów, które wypowiadają. Zastanawiasz się, co inni mogą o Tobie myśleć i co powinieneś zrobić, aby myśleli jak najlepiej. To ślepa uliczka. Gdy w Twojej głowie prymat wiodą ograniczające przekonania, jedyne co dostrzeżesz w sobie to gorszość i niską wartość. To źródło niskiej samooceny.

Pomyśl o tym jak ocenisz innych ludzi. Bardzo często oceniamy innych tak, jak oceniamy siebie. Sprowadza się to do tego, że negujemy u innych cechy, których nie zaakceptowaliśmy w sobie. Jeśli przykładowo nie akceptujemy u siebie cechy wrażliwości i innych aspektów żeńskiej energii, okazywanie takich cech przez inne osoby będzie nas denerwować.

A więc - wszystko co nas męczy u innych jest tylko informacją na temat tego, z czym sami mamy problem. Obserwuj swoje reakcje w relacjach społecznych a poznasz siebie lepiej. To istotne zadanie w trakcie pracy nad samooceną. Pełnego procesu odkrywania siebie, pracy nad własnym poczuciem wartości i samooceną doświadczysz podczas wyjątkowe warsztatu "Kobieca Strona Mocy". To warsztat wyłącznie dla kobiet, dzięki czemu w niewielkiej grupie będziesz miała możliwość otworzyć się (w takim stopniu, w jakim tego chcesz) i dokonać trwałych, wewnętrznych zmian w sobie.

Kryteria oceny

Gdy oceniamy film, który obejrzeliśmy w kinie, możemy go ocenić na kilka różnych sposobów. Możemy oceniać aktorstwo, fabułę, efekty specjalne, zdjęcia, muzykę, i wiele innych aspektów kinowego obrazu.

Podobnie jest w przypadku oceny samego siebie. Możemy oceniać siebie w ramach najróżniejszych kryteriów. Jednak co ciekawe, samoocena jest zwykle sprowadzana do jednej ogólnej oceny siebie. „Jestem beznadziejny”, „Jestem wspaniały”, „Jestem do niczego”. Takie generalizowanie nie jest niczym dobrym, bo czyni nas ślepymi na całe spektrum kryteriów, które trzeba wziąć pod uwagę dokonując dokładnej i trafnej oceny własnej wartości.

Bardzo często ludzie identyfikują się z całym spektrum wartości i przedmiotów materialnych, które są kultywowane przez media i społeczeństwo. Wszystko jest skonstruowane tak, aby ludzie czuli się bezwartościowi – bo tylko wtedy są bardzo podatni na konsumpcjonizm i swoim materialistycznym podejściem napędzają gospodarkę. Warto się od tego uwolnić jak najszybciej. W tym celu zachęcam Cię do przeczytania artykułu Poczucie własnej wartości.

Ocena oparta na faktach

Jeśli chcesz już siebie oceniać, opieraj się na faktach. Nie wmawiaj sobie niczego, co nie jest prawdą. Zdrowe spojrzenie na siebie może mieć miejsce tylko wtedy, gdy nawiązujesz ze sobą relację opartą na byciu ze sobą w pełni szczerym.

Przekonanie, że nie wystarczasz, tylko zwraca Twoją uwagę na dowody, które to potwierdzają. Każde przekonanie działa jak okulary, które zmieniają optykę Twojego postrzegania.

Dla odmiany możesz znaleźć dowody na to, że jesteś wystarczający. Że wszystko jest z Tobą w porządku. Nie szukaj ich jednak w tym, co mówią lub myślą inni ludzie. Szukaj ich na własnym podwórku. Zacznij od rzeczy małych. Im dłużej będziesz sobie zadawał pytanie „Co świadczy o tym, że jestem wartościowy?”, tym więcej odpowiedzi znajdziesz.

Rozwijanie własnej samooceny powinno odbywać się jednocześnie na dwóch płaszczyznach:

  • Poznawanie swoich słabych stron, zaakceptowanie ich i traktowanie ich jako pola do rozwoju,
  • Poznawanie swoich silnych stron i nauczenie się autentycznego doceniania każdej z nich.

Jak to zrobić najlepiej? Dróg jest kilka i wszystkie zaczynają się od świadomości. Właśnie poznałeś lepiej instytucję samooceny i teraz możesz bardziej świadomie obserwować własne myśli, zachowania i reakcje w ramach opisanych wyżej kontekstów.

Zachęcam Cię do uważnego obserwowania Twoich nawyków myślowych. Zwróć uwagę na to, jak myślisz o sobie i jak myślisz o innych ludziach. Jeśli to myślenie Ci nie służy – niech praca nad poprawieniem samooceny będzie dla Ciebie ważną częścią rozwoju osobistego w najbliższych tygodniach.

Napisz komentarz

  • Natalia

    Ja zauważyłam, że dla osób z niską samooceną zmienia się nieco znaczenie pojęć: "zdrowa pewność siebie" i "poczucie wyższości". To znaczy, ci wszyscy, którzy są pewni siebie, to od razu aroganci narzucający swój punkt widzenia, a osoby z poczuciem wyższości to ostatnie chamy i gbury, które nikogo i niczego nie szanują. Osoby niepewne swojej wartości bardzo wyczekują potwierdzenia swoich słów, że rozmówca się z nimi całkowicie zgadza. W towarzystwie nie wypowiadają się po to, żeby dodać swoje zdanie do dyskusji, ale po to, żeby otrzymać pochwały. Jeśli tak się nie dzieje, zamykają się w sobie i rezygnują z dalszego udziału w dyskusji. Następnie odsądzają od czci i wiary osoby, które umiały głośno powiedzieć, że nie zgadzają się z ich zdaniem, a które w rzeczywistości nie skrytykowały, a jedynie grzecznie powiedziały, że widzą daną sprawę inaczej i przytoczyły odpowiednie argumenty (w mojej ocenie odpowiednie). Takie osoby są nazywane arogantami, ludźmi, którzy MUSZĄ mieć zawsze rację i nie szanują zdania innych. Osoby o niskiej samoocenie zapominają, że właśnie na tym polega dyskusja, na wyrażaniu różnych poglądów. To oczywiście moja subiektywna ocena, dotycząca kilku osób, z którymi miałam niedawno kontakt, które mogłam obserwować podczas dyskusji, następnie widziałam ich niepewne spojrzenia i wycofanie, a po wszystkim miałam okazję porozmawiać. Bardzo mi się nie spodobało, że osoby, które w mojej ocenie mają bardzo zdrowe podejście i są po prostu pewne siebie, nazywa się: wywyższającymi się, czującymi się lepszymi od innych i uważającymi, że mają zawsze rację a ich ocena musi być jedyna prawdziwa. To nie osoby pewne siebie czują się lepsze od innych, to właśnie osoby o niskiej samoocenie czują się gorsze i stąd ich przekonanie, że każdy, kto się z nimi nie zgadza to arogant. Szkoda mi tylko było, że o fajnych i inteligentnych osobach mówi się w taki sposób, bo można im czasem nawet zaszkodzić rozpowiadając takie rzeczy.

    • Tomasz

      do Natalia:
      No jestem 'pod wrażeniem'... ataku przez panią na osoby z niską samooceną, bo tak ten tekst się odbiera. Brak obiektywizmu. Nie wiem skąd taka nienawiść do osób mniej pewnych siebie i takie generalizowanie na podstawie kilku osób, że osoba A zawsze będzie oceniać w ten sam sposób osobę B, i będzie można stosować ten schemat do wszystkich napotkanych w otoczeniu. Może ma pani problem z akceptowaniem takich ludzi, a może problem tkwi gdzieś głębiej...?

    • Natalia

      Panie Tomaszu, przykro mi, że tak odebrał Pan moje słowa. Widocznie zbyt słabo podkreśliłam, że dotyczy to tej konkretnej sytuacji, która całkiem niedawno miała miejsce. Nie chciałam nikogo atakować, nie to było moją intencją. Chciałam pokazać, że zdarza się tak, że to właśnie osoby z niską samooceną przyklejają innym łatkę arogantów, tylko dlatego, że sami czują się gorsi. Przyznaję, że bardzo mnie oburzyło, że ktoś, sprawiający wrażenie nieco zakompleksionego, wycofanego, odchodzi na bok i zwyczajnie obgaduje osobę zupełnie sobie nieznaną, tylko dlatego, że ta ośmieliła się nie zgodzić z jego zdaniem. To bardzo słabe. Świadczy o człowieku, który się tak zachowuje. Widocznie sprawa jest jeszcze na tyle świeża, że zbyt emocjonalnie podeszłam do tego, co pisałam. Ale zapewniam Pana, że nie chciałam generalizować, ani nie czuję nienawiści do nikogo, raczej oburzenie na pewne zachowania. A co do akceptacji, to tak, zgadzam się, nie akceptuję takiego zachowania, które opisałam i wątpię, żebym kiedykolwiek była w stanie zaakceptować. Jeśli jestem wśród dorosłych ludzi, to oczekuje od nich zachowania dorosłych, a nie kłótni niczym dzieci w piaskownicy.

    • Tomasz

      Dziękuję bardzo serdecznie za odpowiedź :) Teraz w pełni rozumiem pani oburzenie i mogę napisać, że z tym wyjaśnieniem zgadzam się w 100%
      Rzeczywiście takie zachowanie tych konkretnych osób jest bardzo niedojrzałe i nie może zostać zaakceptowanie. Dodatkowo, obgadywanie za plecami to zwyczajnie tchórzostwo i świadczy o ich poziomie. Jak ktoś kiedyś ładnie to określił: "wielcy ludzie rozmawiają o ideach, przeciętni o rzeczach, natomiast mali o innych ludziach...". Coś w tym jest :)

    • Tomasz

      Oczywiście w cytacie mam na myśli tych, którzy nieuprzejmie obgadują innych za plecami ;) żeby nie było nieporozumień

    • kuba

      Tego co wy piszecie nie da sie czytać! Wcale nie macie racji. Ci ludzi którzy obgadują innych są bezczelni i chamscy. Ale ludzie którzy są nie pewni siebie nie postrzegają innych jako arogantów, ponieważ maja inne zdanie. Poprostu osoba o małej pewności siebie mówiąc coś myśli ze mówi dobrze a jak ktoś ja poprawi nie zamyka sie w sobie dlatego ze ktoś się z nim nie zgodził tylko dlatego ze myśli sobie że powiedziała coś głupiego i bez sensu. Bojąc sie przed wysmianiem (którego zapewne nie bedzie ale ta osoba sobie to wyobraża) juz sie nie odzywa.

    • Portek

      Ja przezywalem takie sytuacje i ludzie tacy jak Natalia zachowuja sie egoistycznie nie probujac zrozumiec drugiej osoby a jedynie oceniac z gory. Nie wiesz co to druga osoba mysli i czuje w takich sytuacjach. A moze wewnetrznie bardzo to przezywac i takie milczenie moze byc spowodowane tym, ze osoba czuje sie gorsza od innych co takze potrafi doprowadzic do leku, chceci ucieczki.

  • Zawyżone poczucie własnej wartości często pada z hukiem nawet przy drobnych niepowodzeniach, powodując czasem ciężkie "doły" (choć zazwyczaj krótkie). To się chyba fachowo nazywa 'osobowość narcystyczna'.

    Inną sprawą związaną z poczuciem własnej wartości jest porównywanie się z innymi. W słynnym tekście Dezyderata jest takie zdanie:
    "Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie."
    Pozdrawiam

  • sen

    Czemu szkolenie promują żurawie?:)

    • sen, w wierzeniach słowiańskich żuraw jest symbolem przewodnika, lidera. Uznałem, że to dobra metafora. Odkrywanie w sobie wartości pozwala nam rozwinąć skrzydła i wykształcić umiejętność bycia naturalnym liderem dla innych.

  • Kluczem do zdrowej samooceny jest szukanie jej w sobie :) Wśród swoich znajomych często widzę, że ich samoocena to tak naprawdę barometr opinii innych na ich temat...

    A jeśli nasze samopoczucie ma być zależne od tego, czy inni nas chwalą czy krytykują, to ciężko by było ono stabilne i można było coś z nim zrobić...

    Warto więc, przetrawić te wszystkie informacje zwrotne, zrozumieć, "zapisać gdzieś w głowie" i dopiero wtedy ich używać.

    I umiejętność takiej właśnie oceny nie jest wcale taka prosta.

    • Ja myślę, że kluczem do zdrowej samooceny jest zaakceptowanie siebie taką, jaka jestem. Przez to tracę poczucie tego, że muszę sama sobie coś udowadniać bądź wręcz przeciwniej, że muszę sama siebie gnębić.

      Zaakcetpowanie siebie daje poczucie dużej obiektywności w ocenie własnych postępowań, a chyba o to tu przede wszystkim chodzi:)

  • Anonim

    Uważam, że aroganccy ludzi to zazwyczaj właśnie ci, którzy mają zaniżoną samoocenę, masę kompleksów.

    • Anonim, arogancja bierze się z niskiego poczucia własnej wartości, połączonej z wysoką samooceną. Takie osoby podświadomie boją się, że nie są wartościowe, i przykrywają to wmawianiem sobie swojej lepszości. Oczywiście ta iluzoryczna, wysoka samoocena to tylko domek z kart.

  • Anonim

    Porównując osobę z niską samooceną i tą z wysoką uważam że w lepszej sytuacji jest osoba arogancka. Gdy jestem pewny siebie wręcz arogancki dochodzę do wniosku że moja racja jest słuszna i przepycham sprawe do końca. W ten sposób skończyło wielu geniuszy m.in. Einstein który bodajże do 7 roku życia nie umiał mówić (albo pisać albo czytać mogę się mylić). A osoby z niską samooceną nie dochodzą do niczego.

    Chodź i tak uważam że najlepiej mają się Ci co są świadomi swoich słabości.

  • Raimeyuu

    Słabość można zamienić w siłę, niską samoocenę można zamienić na właściwą. Samoświadomość tego faktu na sam początek wystarczy, nie ma co się wypierać aktualnego stanu, bo stworzy to tylko niepotrzebne napięcie.

    Znów nawiążę do słów Jezusa z Nazaretu:

    „(…)Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego."
    (Mt 22)

    Jak siebie samego. Cała podróż zaczyna się w nas.

    Pozdrawiam, Raimeyuu :)

  • Ewa Zakrzewska

    Bardzo dziękuję za ten artykuł. Moim zdaniem nad prawidłowym rozwojem samooceny warto popracować, opierając się na Frommie. Wiele mnie nauczyła lektura "Mieć czy być". Pracuję właśnie z osobą, która zdecydowała, że chce skupić się na swojej samoocenie i pewności siebie. Chciałabym jej też zaszczepić prawidłowe podejście do tej sprawy. Początek jest niezły-zaczęła analizować swoje mocne i słabe strony oraz sposób oceny innych. Ale jak mogę ją poprowadzić dalej? Czy konieczne jest do tego wyjaśnienie spraw rodzinnych, które jej ciążą oraz praca nad jej samodyscypliną? Czy może powinnam zacząć od jej myślenia o sobie jako o fundamencie świadomego rozwoju? Za wszelkie wskazówki będę wdzięczna, zależy mi, aby jej pomóc. : )

    • Jakub Mikołajczak

      Moim zdaniem poświęcenie czasu na wyjaśnienie kwestii rodzinnych jest w kontekście zdrowego poczucia własnej wartości bardzo istotne. Szczególnie praca nad relacją z rodzicami może bardzo w tej sprawie pomóc.

      Uogólniając, chodzi o uświadomienie różnego rodzaju mechanizmów i zachowań w relacjach rodzinnych, które istnieją jakby "od zawsze", a często mogą destrukcyjnie wpływać na daną osobę i jej samoocenę, a ona może nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Odkrycie zatem, dlaczego np. rodzice zachowują się wobec nas właśnie w taki, a nie inny sposób, pomaga w zrodzeniu akceptacji i zrozumienia, co jest podstawą do dalszego rozwoju.

      W bardziej skrajnych przypadkach potrzebne jest też czasami udanie się do psychoterapeuty - choć nie zawsze, moim zdaniem, jest to aż tak konieczne, jak uważa spora część psychoterapeutów :)

      Pozdrawiam
      Jakub Mikołajczak

  • człowiek

    Witam ;)
    Panie Michale, czy moge zareklamować swoją aukcje z prawie nowymi książkami o rozowju osobistym i samodoskonaleniu?Może komuś sie to przyda, a tak książki leżą na półce...

    Wyraża Pan zgodę?

    Pozdrawiam ;)

    • człowiek, nie wyrażam zgody - umożliwienie publikacji takiej reklamy tutaj sprawiłoby, że komentarze zostałyby zasypane nimi... To jest miejsce do merytorycznej dyskusji, dla ogłoszeń książkowych odsyłam na forum Neureka.

  • Cóż, przede wszystkim jeśli ktoś ma problem z samooceną, trzeba zacząć od zmiany nastawienia. Pozwolę tutaj sobie zacytować Bena Sweetlanda, autora książki "Bogać się kiedy śpisz"

    "Jestem tym...czym myślisz że jesteś"

    Tak więc ludzie, ten ktoś kto wam mówi że nie jesteś fajny, jesteś brzydki i nie ma szans to taki mały szatan którego trzeba szybko wykopać!

    Myśl że jesteś człowiekiem sukcesu i w to wierz, a nim będziesz. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga poświęconemu rozwojowi osobistemu :)

  • Gośka

    Witam serdecznie,

    Mam wrażenie, że podczas pracowania nad pewnością siebie najtrudniejszy jest właśnie ten moment, kiedy już ustali się rzeczywiste przyczyny niskiej samooceny i trzeba przejść krok do przodu. Bo nawet mając już pełne (na ile to możliwe) informacje o traktowaniu takiej osoby przez bliskie osoby w przeszłości i budowanie w niej takiego właśnie obrazu samej siebie, pozostaje zasadnicza kwestia, jak to przełamać i sprawić, aby wewnętrznie CHCIAŁA spojrzeć na siebie inaczej. Często po prostu czuje, że realnie jest taka, znacząco umniejszając swoje osiągnięcia i zalety a wyolbrzymiając wady.

    Pozdrawiam

  • To dopiero temat. Nie mam pojęcia, jak oceniam siebie samego.
    Z jednej strony, chyba nie mam aż tak złej opinii o samym sobie, ale z drugiej strony, nie osiągnąłem tego co marzę, bo coś mnie trzyma. Czyli chyba mam niską samoocenę i nie zdaję sobie z tego sprawy. Zauważyłem o sobie coś co mnie niepokoi. Nie wiem jak to zmienić.
    Mam prawo jazdy od 17 roku życia, jeżdżę samochodem od tego czasu, czyli prawie 30 lat, nigdynie miałem wypadku i tylko dwa mandaty. Ale kiedy jadę z innymi osobami, wydaje mi się że nie potrafię prowadzić samochodu tak jak oni.
    Czy nie jest to głupie waszym zdaniem? Nie odnosi się to tylko do samochodu, zauważyłem to też na innych przykładach, ale teraz nie wchodzi mi to do głowy. Wydaje mi się że to poważny problem. Wydaje mi się że każdy człowiek ma 2 doradców, jeden to anioł, drugi to szatan. Czasami wydaje mi się że ktoś mi podpowiada co mam zrobić. Może to dziwne, ale często coś mi podpowiada żeby nie hamować i uderzyć w samochód jadący z przodu. Nie jestem przcież aż taki głupi i nie słucham takich porad, ale wydaje mi się to co najmniej dziwne.

    • MalinowaMamba

      Heh;) tez tak mam czasem z tym uderzeniem w samochód przed nami, ale może to dlatego, ze prowadząc czujemy się panami tej maszyny i mamy świadomość, że wystarczy nasz jeden jedyny ruch i może się wydarzyć coś tak znaczącego jak np. wypadek. Mogłoby sie to skończyć skasowaniem samochodu, ale równie dobrze śmiercią człowieka biorącego udział w tej kolizji. To ta świadomość, że tak wiele mogę... Jak zdarza mi sie jakas taka idiotyczna mysl, od razu panikuję,że chyba nie wszystko ze mną ok;) Ale jeszcze nigdy tego głosu nie posłuchałam i na szczeście nie przekroczylam tej cienkiej granicy. A co do drugiej sprawy, kiedy prowadze i wiozę osobę, która tez posiada prawo jazdy, to dzieje sie jakaś masakra ze mną... chyba w takiej sytuacji odczuwam silny stres, że ta osoba mnie ocenia, to jak prowadzę i jak sie zachowuję, czy szybko jadę, czy mam podzielną uwagę....Straszne! Piszę z nadzieją, że mimo to jesteśmy normalni;) Pozdrawiam ciepło.

    • Marcin

      To pewnie wynika z tego, że sama oceniasz innych kierowców gdy jedziesz z nimi jako pasażerka. Spójrz na to z tej strony. Jeśli ich nie oceniasz to na jakiej podstawie myślisz, że ktoś Cię ocenia, natomiast jeśli oceniasz innych, wytykasz każdy błąd, szczególik to może trzeba wyluzować i zaufać jednak bardziej tej osobie, która prowadzi...

  • Anna

    Bardzo ciekawe spojrzenie , wyciągnięcie z gmatwaniny paru istotnych , ważnych spostrzeżeń . Jednk nie wystarczy żeby przekonać , pomóc , zmienić kogoś kto ma zaniżoną samoocenę ,że może podejść do siebie i wizerunku swojej osoby , w inny bardziej produktywny sposób . Jak wynika z powyższych art. "zdrowe" poczucie własnej wartości polega na właściwej samoocenie .
    Zgadzam się z Natalią ,co do postrzegania osób aroganckich . Sama należe do osób , których samoocena zależy od wielu rzeczy z zewnątrz . Mimo wielkiej nieśmiałości ( dobrze ukrytej) zabieram często głos w sprawach , po którym tzw autorytety zostają obnażone w swojej nizebyt ucziwej grze . Większość ludzi siedzi cicho , nie chcąc się zwyczajnie narazić albo też nie ma nic do powiedzenia( ja to nazwywam biernością wyuczoną albo "wygodnicką ". Często zdarza się że podnoszę pod wątpliwość czyjeś inetencje w konkretnej sprawie a także zgodność postępowania z przepisami prawa lub niepisanym kodeksem etycznym . Lub też zwyczajnie stawiam "zdecydowane nie " kiedy ktoś chce mnie oszukać czy zrobić jakąś krzywdę . Podkleślić muszę że zawsze jasno podaje powody mojego stanowiska , przygotowuje argumenty na poparcie mojego zdania . Nigdy nie odważę się skrytykować kogoś , czy poodać pod wątpliwość , bądż nakłaniać do powtórenej dyskusji na jakiś temat , bez solidnego uargumentowania mojego stanowiska . I co się z reguły dzieje . Otóż zostają mi przyklejone etykietki . Nie można mi zarzucić ani braku wiedzy ,ani inteligencji , ani też złych inetencji więc pada argument o "buńczutności , arogancji , że chce mieć własne zdanie albo że się ze mną żle wspołpracuje ( np jako z członkiem zarządu ) . To nic że pożniej i tak wiem że miałam racje i że niesłusznie takie etykietki mi dolączono . Nie rozumiem jednak dlaczego do takiego ataku przylączają się inni ludzie . Właśni ci których problem nie dotyczy bezpośrednio ( nie im się coś zarzuca , nie oni mają tłumaczyć się ze swoich decyzji ) mają tylko wziąć pod uwagę moje wnioski i uwzględnić je w swoich ocenach . To właśnie te osoby , nie biorące na siebie żadnej pracy ani odpowiedzialności przechylają szalę na moją niekorzyść . Wydawałoby się ,że jeśli daję możliwość ponownego przeanalizowania sprawy , żeby np nie popełnić błędu który widzę ,ludzie powinni się nad tym chociaż zastanowić przed podjeciem ostatecznej decyzji ( chodzi np o wydanie wspolnych pieniedzy na remont budynku wielorodzinnego ) Zaplanowany remont moze w przyszłości spowdować pogorszenie substancji budynku . A tu klops . To jest to co pisze Natalia . Oczywiście po takiej porażce moja samoocena jest zła . Zła bo mam uczucie ,że znowu rzuciałm "perły przed świnie ) , co najgorsze budynek nie zostanie właściwie wyremontowany a pieniadze " nasze" na taki byle jaki remont pójdą . Przykładów na " niegospodarność " można mnożyć . Nie wiem czy to moja wina że tak się ludzie do mnie odnoszą , czy to wina ludzi . Czuję że bezproduktywne są moje wysiłki . Bardzo zaniża to moją samooceną . Nie chodzi tu o to że biorę do siebie co mówią ludzie . Owszem biorę z tego lekcję , najcześciej taką żeby więcej się nie angażować . Muszę pogodzić się z tym że również moje pieniadze zostaną niewłaściwie spożytkowane . Czasami myślę ,że bierność naszego społeczeństwa właśnie stąd się wywodzi . Bardzo chętnie wbijamy w ziemię , osoby które się wybijają w jakikolwiek sposób a którym właśnie "brakuje pewności siebie " . Ludzie to wiedzą , bo daje im znaki tego braku pewności siebie . Zapominam że szczerość , ucziwość, robienie za darmo jest odczytywane za słabość . Również sposób w jaki komunikuje swoje racje jest pewnie przepełniony brakiem pewności siebie . Natalio nie uważam by osoby , które mówią że ktoś jest arogantem i patrzy z góry na innych , był właśnie osobą nieśmiałą . Za plecami nie obgadują innych osoby nieśmiałe . Mylisz osoby , które nie zabierają głosu w dyskusji z nieśmiałością . Owszem pewnie też są takie , ale one nie będą atakowac kogoś kto odważył sie zabrać głos, przedstawił swoje argumenty i czekał na rzeczową dyskusje . To są ludzie , którzy jak sfora , poddańcza bronią swojego lidera . To są ludzie , małej miary pod wzgledem wartości moralnej , którzy nie dorównują wiedzą , intelektem a takze samoświadomością osobie , którą obgadują . Znamy w hisorii palenie czarownic na stosie . Kim byli ludzie , którzy na to patrzyli a nawet skandowali na cześć tych którzy " czarownice" palili na stosie . To właśnie tacy ludzie , którzy nie mają nic do powioedzenia ani zaoferowania ale wcale nie z powodu nieśmiałosci , czy niskiej samooceny . Zdziwiłabyś się jaką tacy ludzie potrafią mieć samoocenę . Nic nie jest w stanie i wzruszyć . Myślę że dobrze ,że zanaczyłaś ten temat ,ale niezbyt trafnie określilaś ludzi z niską samooceną . Jest prawdą że cześć ludzi z niską samooceną próbuje ją sobie podwyższyć poniżając i szkodząc innym . Myśle że w tym artykule chodzi o ludzi , którzy z powdu niskiej i błędnej samooceny szkodzą sami sobie a nie innym .

  • Kinio

    Ciekawie zostały poruszone właśnie te aspekty samooceny.

    Samodzielnie udało mi się dojść do wniosku, że sprowadzanie siebie do ogólne oceny nie ma sensu. Teraz staram się oceniać każdy element życia i osobowości oddzielnie.

    Znacznie gorzej jest z oparciem się na faktach. Często moje myślenie jest oparte zbytnio na wyobrażeniach, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.

    O kontekście społecznym dotąd nie myślałem. Może faktycznie obserwacja moich reakcji na innych, pozwoli mi na lepsze zrozumienie siebie i ludzi.

  • Sebastian

    Michał Pasterski, w jaki sposób ze sobą pracować gdy mam zawyżoną samoocenę ? Jednym z głównych przekonań które to podtrzymuje jest to że "ja znam (jak nie znam to mogę się nauczyć :P) techniki nlp, rozwoju osobistego itp. i we wszystkim mogę być lepszy od tych ludzi którzy nie mają pojęcia o istnieniu takiego czegoś lub z jakiś względów zdecydowali się nie używać ich" Wiesz jak takie przekonanie przepracować aby zrównać się z innymi ?

  • Myślę, że wysoka lub niska samoocena w dużej mierze zależy od środowiska, w którym dana osoba się wychowała. Niższą samoocenę mają częściej osoby mieszkające na wsi, których rodzice powtarzali im ,,że nie potrafią" ,,że nie ma warunków". Budowanie swojej samooceny w takich wypadkach jest trudne, a im samym wydaje się nawet niemożliwe. Dla mnie budowanie swojej wysokiej samooceny wiąże się z próbowaniem nowych rzeczy, aktywnością fizyczną, wyjazdami, rozmowami z różnymi ludźmi.

  • Wiadomo, że najlepiej gdybyśmy nie podnosili swojej samooceny poprzez osiągnięcia i dobra materialne ale uważali, że jesteśmy wartościowi ze względu na nasze bogate wnętrze. Tylko, że jest to bardzo trudne w dzisiejszych czasach gdy widzimy, że człowiek najczęściej zdobywa szacunek poprzez pieniądze. Dla mnie źródłem wysokiej samooceny jest wsparcie ze strony bliskich chociaż też nie jestem pewna czy to najlepsze źródło.

    • Ania

      Wydaje mi sie, że nie do końca to jest tak. Całe swoje dotychczasowe życie uczyłam się, pracuję. Moge powiedzieć, że jestem spełniona zawodowo - i nie mam problemów finansowych - choć mam kredyt. Chodzi mi o to, że jak ktoś jest szczęśliwy i ma coś, to nie znaczy, że jest zły, że komuś coś ukradł itp. "Każdy jest kowalem własnego losu" i wydaje mi się, że dobra materialne są czasem pochodną tego, co się w życiu robiło. Jeśli się ktoś uczy, to powienien dostać lepiej płatną pracę. Ja np. żyję w społeczności, która nie jest wyedukowana, i to, że coś mam jest powodem do plotek, do obmawiania. Co ja mam z tym zrobić? Moja wina, że się ludzie nie uczyli? Ja nie zdobyłam szacunku przez pieniądze, a jedynie nienawiść, że mi się udało. Najlepsza plotka, jaką słyszałam, to taka, że z mężem żyłam w takiej jakby separacji...
      Myślę, że jeśli człowiek jest szczęśliwy, to ma odpowiednią samoocenę....nie należy patrzeć na innych, tylko na swoje szczęście....kiedyś nie potrafiłam sobie dać rady z takimi plotkami, bardzo mnie bolały, bardzo zaniżyły moje poczucie własnej wartości...ale jednocześnie było to dla mnie lekcją...teraz wiem, że mam z tym problem, że muszę popracować w tym obszarze, odcięłam sie od tych ludzi i skierowałam swoje myśli ku najbliższym, bo oni najbardziej na tym ucierpieli...poukładałam sobie inaczej życie....

  • Lucas

    Szanowny Panie Michale,

    Czy uzyskanie "zdrowej" samooceny w przypadku nerwicy jest w ogóle możliwe? Z góry dziękuję za odpowiedź w tej sprawie.

    • Magda

      Dołączam się do tego pytania.

    • Lucas, trudno to jednoznacznie określić, ale z pewnością jest możliwe zbliżenie się do stanu zdrowej samooceny. W nerwicy charakterystyczne jest to, że osoba z takim zaburzeniem ma wobec siebie bardzo wygórowane oczekiwania - praca nad perfekcjonizmem to droga do większej akceptacji samego siebie, nawet gdy nie umiemy sobie poradzić z problemem nerwicy.

  • Abra Kadabra

    Zdrowa samoocena, to podstawa normalnego funkcjonowania na tym świecie. To co mnie w tym wszystkich fascynuje najbardziej, że dzieci, które nie znają zupełnie konceptu "samoocena", bo po prostu są na to za małe - nie mają z tym żadnego problemu...

    Warto nad tym troszeczkę pomyśleć.

  • Pani Samoocena

    Mam nadzieję, że zanim odejdę z tego świata, to przyjdzie taki dzień, gdy dzieci w swoich planach zajęć obok matematyki, historii będą miały właśnie takie przedmioty jak "samoocena"...

  • Kasia

    Witam, Panie Michale mam pytanie(akurat tu piszę bo jest najświeższa data)czy akceptować rzeczywistoś to znaczy znosić ja i się godzić, miałam przypadek gdy jakiś facet wyskoczył na mnie i mojego psa z agresja i chęcia pobici, rzycaniem puszek. czy moja wściekłość była na rzeczywistość czy na wyobrażeniu o tym gościu że jakis psychol.czy ja takich ludzi muszę akceptować i przebywać z nimi?skąd mam wiedzieć \że to jest moja myśl i czy ona jest prawdą czy iluzją.czy mam prawo do wyrażania złości?dlaczego jak ktoś wyraża złość to zaraz ma problemy emocjonalne?(rodzice dzieciom czasem zabraniają wyrazić złość bo to brzydkie zachowanie) i czemu jeżeli bulwersuję sie na kogoś kto smarka na ulicy jest zaraz moim umysłowym ograniczeniem, albo nietolerancją bo wypieram te zachowanie z siebie??każdy ma jakie\s poglądy fakt ale np. jak w książce Przebudzenie gdzie autor mówi o wyzbyciu się siebie i wywaleniu wszelkich poglądów to może zdrady nie są złe, zabicie kogoś nie jest złe, choć robię to całkowicie świadomie.Zagmatwane to trochę jest Co to znaczy krzywdzic kogoś. np. stwierdzam (wg mnie)jakiś fakt a ktoś się obraził, to co mam się czuć winna czy w ogóle się nie odzywać??Pomocy!! Pozdrawiam

    • Kasia, akceptacja nie oznacza bierności. To, że akceptujesz kogoś kto się zachowuje jak idiota, nie oznacza, że musisz z nim przebywać. To tylko oznacza, że jego zachowanie nie będzie zaburzać Twojego stanu emocjonalnego. Na poziomie akceptacji możesz świadomie zdecydować czy chcesz z kimś takim obcować, czy nie masz na to ochoty.

      Nie traktuj zachowań / emocji jako złych i jako takich, których trzeba się wyzbywać. Raczej idź w kierunku zrozumienia, zgłębienia tych emocji i zachowań. Skąd się one biorą, po co są?

  • Kasia

    No to czy ja teraz mam rozumieć każdego człowieka ? np. dlaczego jest idiotą? A tu sam oceniłeś gościa jako idiota. Chyba nie unikniemy oceniania. Bynajmniej ja na tą chwilę nie czuje się na siłach aby być doskonała jak De Mello . Nie umiałabym np. mordercy powiedzieć wybaczam Jestem bardzo niedoskonała. Ale rozumiem , że tą niedoskonałość mam zaakceptować i się sama pokochać. Przecież to co mówimy to tez są nasze myśli poglądy typu kochaj, akceptuj, wybaczaj , to może to też iluzja? Jeszcze jedna myśl mi wpadła że mam się obserwować dlaczego jestem zła, co jest przyczyną zła? A jeśli zazdrość bo bym chciała też mieć coś jak ktoś lub zazdrość bo widze , że mój mężczyzna zaczyna dziwnie znikać z domu?matrix

  • migotka

    Kiedyś (przynajmniej tak mi się wydaje) moja samoocena była naprawdę zdrowa, dobrze się czułam ze sobą i innymi, jakiś czas temu niestety inni zaburzyli moje postrzeganie samej siebie. Po tysiącach złośliwych słów (to trwało kilka miesięcy) złamałam się a moja pewność siebie runęła... Myślę o sobie same najgorsze rzeczy, uważam że nie mam zalet, same wady, nie mam ochoty przebywać z ludźmi, jestem wobec siebie bardzo krytyczna. Jak to zmienic i wrócic do poprzedniego albo chociaz do poprawnego stanu?

  • zagubiona

    Witam jestem osobkiej samoocenie iwartości siebie ,Boję się wypowiadać na różne tematy najbardziej z ludzmi których nie znam .Boje się że ludzie nie zakceptują mojego myślenia że się wygłupie wręcz że nie mam prawa do opini bo się na niczym nie znam.Aw pracy myśle że jestem za słaba i jaknie będe się wymądrzać to nikt mi nie pomożea ja sama nie dam rady Pomózcie

    w

  • amanda

    A ja mam męża i dwójkę dzieci. Od zawsze miałam złą samoocenę , ale teraz po drugim porodzie jest gorzej. Czuję że mąż zasługuje na kogoś lepszego. I jeszcze jak czasem powie ze jakaś dziewczyna jest ładna albo jak sie obejrzy za dziewczynami to czuje sie okropnie. Myslę sobie że on żałuje że jest ze mną, że mógł mieć kogoś innego. Nie zasługuję na niego...:(

  • Dostojewski

    Od jakiegoś czasu czuję się lepszy od innych. Coś w rodzaju nadczłowieka. Z drugiej strony wiem, że wartościowanie ludzi jest złe i każdy jest równy. Ale jak na niektórych patrzę, to wydaje mi się to niemożliwe...