Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

5 rzeczy, których możesz żałować przed śmiercią

5 rzeczy, których możesz żałować przed śmiercią Photo by algo

Pielęgniarka Bronnie Ware przez kilka lat rozmawiała z ludźmi, którym zostało ostatnie kilka miesięcy życia. Czego najbardziej żałowali w obliczu zbliżającej się śmierci?

 

Bronnie Ware jest pielęgniarką z Australii, która przez kilka lat spędzała od 3 do 12 tygodni z osobami, które wiedziały, że niedługo ich życie się zakończy. Rozmawiała z nimi, aby złagodzić ich ból i przygotować ich do śmierci.

Okazuje się, że ludzie niesamowicie dojrzewają, gdy stawiają czoło swojej śmiertelności. Pojawia się klarowność i jasność co do tego, co w życiu naprawdę jest ważne. Pacjenci byli targani całym spektrum najróżniejszych emocji – zaprzeczenia, złości, strachu, akceptacji.

Jak mówi Bronnie, „Każdy pacjent odnajdywał spokój przed odejściem, każdy z nich.”

Na podstawie przeprowadzonych rozmów napisała książkę „The Top Five Regrets of The Dying”. To pięć najczęściej pojawiających się tematów w odpowiedzi na pytanie o rzeczy, które umierający chcieliby zrobić w swoim życiu inaczej.

 

Oto 5 najczęściej wymienianych tematów w rozmowach Bronnie Ware:

1. Żałuję, że nie miałem więcej odwagi żyć życiem prawdziwym dla mnie, a nie życiem, którego oczekiwali ode mnie inni.

Niesamowite, jak wiele osób spędza całe życie, żyjąc pod dyktando oczekiwań innych, zaniedbując własne potrzeby i pragnienia. Nie oddawaj nikomu władzy nad własnym życiem, tylko Ty jesteś kapitanem statku, na którym płyniesz. Jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu i warto, abyś podejmował decyzje, biorąc pod uwagę przede wszystkim swoje potrzeby.

2. Żałuję, że pracowałem tak ciężko.

Powyższe pojawiało się w ustach praktycznie każdego pacjenta płci męskiej. Z punktu widzenia jednostki chcącej przetrwać w dzisiejszym świecie praca i pieniądze to podstawowa rzecz, jednak gdy się bliżej temu przyjrzeć, istnieją dziesiątki sposobów na uproszczenie własnego życia (aby móc żyć za mniejsze pieniądze) lub na mądre zaplanowanie efektywnej pracy (aby móc zarabiać więcej).

3. Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć.

Krycie własnych emocji każe iść nam na ciągłe kompromisy i sprawia, że nie żyjemy pełnią życia. Udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, tłumiąc to, co czujemy naprawdę. To rodzi wewnętrzne konflikty i blokady emocjonalne. Bycie szczerym ze sobą i z innymi to zdecydowanie najlepszy sposób na pełniejsze i szczęśliwsze życie.

 

Czego ludzie żałują w obliczu śmierci

Photo by Stuck in Customs

4. Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie ze swoimi przyjaciółmi.

Ten punkt jest mocno związany z tym o ciężkiej pracy – nie mając czasu na spotkania z bliskimi, ludzie zaniedbują znajomości i przyjaźnie. Łatwo jest o nich zapomnieć, a po jakimś czasie trudno do nich wrócić. Poświęcaj więcej czasu na relacje i dbaj o to, aby być blisko z ludźmi, z którymi czujesz się najlepiej.

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy.

Na łożu śmierci ludzie zdają sobie sprawę z tego, że szczęście jest tak naprawdę kwestią wyboru. Bardzo często sami sobie uniemożliwiamy bycie szczęśliwym, zwykle poprzez utrzymywanie zawyżonych oczekiwań wobec tego, kim powinniśmy być i jak nasze życie powinno wyglądać.

 

Oprócz tego, co znalazło się w 5 najczęściej wymienianych żalach umierających ludzi, warto zwrócić uwagę na to, czego tam nie było w ogóle. Bronnie Ware nie usłyszała tego:

– Żałuję, że nie miałem więcej pieniędzy,
– Żałuję, że nie byłem bardziej sławny,
– Żałuję, że nie zaliczyłem więcej dziewczyn / facetów,
– Żałuję, że nie zrobiłem większej kariery.

 

Coś mi mówi, że wartości w dzisiejszym świecie są dość mocno poprzestawiane. Niech ten artykuł będzie dla Ciebie drogowskazem, abyś na parę dni przed swoją śmiercią nie musiał żałować tego, czego żałuje większość. A na koniec ponadczasowy i zawsze dający do myślenia cytat wizjonera, którego nie ma już wśród nas:

„Świadomość tego, że pewnego dnia będę martwy jest jednym z najważniejszych narzędzi, jakie pomogły mi w podjęciu największych decyzji mojego życia.

Prawie wszystko – zewnętrzne oczekiwania wobec ciebie, duma, strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy są niczym wobec śmierci. Tylko życie jest naprawdę ważne.

Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce.” – Steve Jobs

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, spodobają Ci się również warsztaty Life Architect:

Warsztat 'Tu i Teraz' w Kazimierzu Dolnym

Zostaw komentarz

  • Perykles

    Mocne i prawdziwe…

    Na przykładzie kolegi – w wieku 5 lat stracił władze nad nogami, jeździ 16 lat na wózku inwalidzkim. Jest niesamowicie silny psychicznie, nie żałuje żadnego dnia, żyje pełnią życia, chodzi normalnie do klubów, czasem sie gdzieś wywali ale każdy mu pomoże wleźć z powrotem na wózek…

    • Niezwykłe, że są osoby niepełnosprawne, które żyją bardziej niż większość ludzi na świecie. Innym przykładem jest Nick Vujicic, który nie ma ani rąk ani nóg, a prowadzi seminaria motywacyjne dla setek ludzi – Bez rąk, bez nóg, bez zmartwień

    • Demencja

      >stracił władze nad nogami
      >jeździ na wózku
      >chodzi normalnie do klubów
      >chodzi

    • Agata

      Ja jestem pod wrażeniem tego artykułu. Gdyby tylko wszyscy mogli to przeczytać, a nie tylko osoby zainteresowane psychologią!! Świat mógłby być lepszy. Cóż, nie pozostaje nic innego jak zacząć od samego siebie.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Agata

  • Święta prawda. Często zapominamy co w życiu jest naprawdę ważne, a wystarczy tylko zetknąć się ze śmiercią i od razu zmieniają się priorytety.

    • Chyba wydrukuję sobie listę zawartą w tekście i przykleję na ścianę. Nie możemy o tych rzeczach zapominać!

  • tomasso07

    Świetny artykuł. Daje wiele do myślenia. Często tak właśnie mamy w życiu, że boimy się spełniać nasze marzenia, ba nawet własnych potrzeb często nie spełniamy, bo strach przejmuje nad nami kontrolę. Często wybieramy prostsze, bez ryzyka życie, ale nieszczęśliwe, zamiast życia spełnionego i szczęśliwego. Niekiedy wystarczy tak niewiele, żeby być znacznie szczęśliwszym człowiekiem… I jestem ciekaw ilu ludzi w obliczu swojej śmierci, w pełni niczego nie żałuje w swoim życiu. Myślę, że jest ich niewielu… Myślę, że ten blog powinien być takim kopem dla nas wszystkich. Powinniśmy sobie uświadomić, że życie jest tylko jedno i jeżeli czegoś w nim nie spróbujemy, to już nigdy tego nie zrobimy. Życzę powodzenia wszystkim w spełnianiu swoich marzeń i dążeniu do bycia w pełni szczęśliwym.
    Pozdro! :)

    • Strach przed śmiercią i to, jak jest ona w kulturze przedstawiana sprawia, że ludzie nie chcą w ogóle o niej myśleć. A warto. Bo świadomość śmierci sprawia, że żyjemy bardziej. Więcej o tym pisałem w artykule Śmierć = Życie

    • marx

      Myśle, że nie o takim trochę egoistycznym podejściu im chodzi aby wszyskiego w życiu spróbować i nie bać się używać.
      Być sobą a nie próbować być kimś innym – na siłe, nie wcielać się w postać innego człowieka na pokaz, żyć swoim życiem.

      Dla niektórych to życie jest częścią wiecznego życia.

      Polecam „życie po życiu” – youtube po tym robi się cieplej w „środku”. Niektórzy nie boją się śmierci a wprost przeciwnie nie mogą się jej doczekać.

      pozdrawiam

  • rivFox

    Dobrze powiedziane, a zwłaszcza ta końcówka. Jednak jestem ciekaw ile osób przeczyta to, powie „ma racje” i zapomni o tym.

    My sami nie powinniśmy skupić się na symulowaniu co powiemy przed śmiercią, gdyż według mnie zajmuje to zbyt dużo czasu. Teraz ktoś dostał odpowiedzi – czy wykorzysta je mądrze i zacznie żyć własnym życiem, czy przejdzie obojętnie i będzie dalej myślał o swojej przyszłości/przeszłości. Radzę to pierwsze :)

    • rivFox, zapewne 99%. Nie szkodzi, bo ten 1% weźmie sobie te słowa do serca, zmieniając tor swojego życia. A to mnie napawa wielką radością :)

    • Wiele osób przeczyta, zrozumie, nie zapomni a mimo to niewiele zmieni. Niestety większość z nas jest mocno uwikłana w swoje obecne życie i rewolucyjna zmiana wiąże się ze stresem, którego chcemy uniknąć. Zaangażowanie w wiele spraw trzyma nas w obecnym życiu, kredyty, dzieci, zobowiązania – nie jest tak łatwo wszystko rzucić.

    • Anonim

      ma racje :)

  • Ewa Zakrzewska

    Ten artykuł trafia w samo sedno, czego powinien nauczyć się człowiek w ramach przedmiotu „jak żyć”. Niestety, najczęściej skupiamy się na bardzo przyziemnych sprawach i gonimy za czymś tak naprawdę błahym. Trzeba się obudzić i żyć świadomie, i myślę, że warto w miarę możliwości, pomóc innym. Szkoda marnować cenny czas, który został nam dany.

  • Adrian

    Cholernie motywujace, bede wracal codziennie do tego artykulu. Az mi wstyd za siebie ze zyje tak jak zyje. Pora wkoncu to zmienic, bo chyba kazdy chce tak przezyc zycie aby niczego nie zalowac . Sorka za brak znakow polskich ale nie dziala mi w tej klawiaturze ALT

  • Narcyz

    Michale, genialny artykuł, bardzo bym chciał abyś rozwinął w jakims artykule punkt 5. Jest bardzo wazny, bo ogranicza troche, czlowiekowi zawsze bedzie malo, a swiadomosc ze moge byc lepszy a jestem taki ogranicza bardzo. Jak z tym sobie radzić.

    Pozdrawiam.

  • Jakub

    Inspirujące. :) Chciałbym na łożu śmierci móc powiedzieć, że nie żałuję tego jak żyłem… Ale dla tego trzeba nad sobą pracować!

  • Dobrze Michale, że przypominasz ten zestaw. Z tego powodu nie warto robić sobie w życiu żadnych ale to żadnych długoterminowych zobowiązań by mieć więcej swobody i czas na słyszenie siebie i swoich prawdziwych motywacji. Jako wstęp proponuje każdemu miesiąc wolnego bez planu i bez myślenia co będzie później. Za życia zrobić takie ćwiczenie. Tylko miesiąc! Dla niektórych to może być szok. Taki miesiąc bez poczucia obowiązku, winy czy innych lęków.

    Z drugiej strony ciekawym symptomem naszych czasów jest tabu i wstydliwość w temacie małej comiesięcznej „śmierci” jakiej doświadczają Kobiety. I wielu oczyszczających emocji i kreatywności o fazie odrodzenia. Właśnie byłem dzisiaj na szokującej mnie uświadamiającej prezentacji. Proponuje zaprosić pomysłodawczynię Czerwonego Namiotu na MeetPRO, Panowie też mogą posłuchać. Chcecie tu linka?

  • Agnieszka

    Michale w jednym z komentarzy napisałeś „strach przed śmiercią”. Ale czy my tak naprawdę boimy się śmierci?? Czy to sama śmierć wywołuje u nas lęk. Być może w jakimś stopniu tak, bo to jak się ją przedstawia nie zawsze jest przyjemne. Ja odnoszę jednak wrażenie, że to nie śmierci się boimy. Bardziej boimy się tego, że nas już tu nie będzie nie zobaczymy i nie doświadczymy czegoś. Właśnie którejś z tych rzeczy wymienionych w artykule.
    Opowiem ci pewną historię. Kiedy 11 lat temu umierała moja mama (a była to kobieta przepełniona miłością, dawała z siebie wszystko co miała najlepszego i pozwoliła z tego czerpać bez granic) przed śmiercią powiedziała mi coś ważnego, co na trwałe wpiło się w moją pamięć. Umierając powiedziała mi że niczego w życiu nie żałuje i jeśliby miała przeżyć życie przeżyłaby je tak samo. Dwa lata temu natomiast moja babcia a mama mojej mamy na kilka mies. przed śmiercią powiedziała że ona już niestety nic nie może zmienić w swoim życiu, a wiele rzeczy powinno być inaczej. Muszę podkreślić że babcia zdecydowanie różniła się od mamy. Nie absolutnie nie była zła, ale była inna.
    Zastanawiałam się jak to będzie co ja powiem swoim dzieciom. Czy będę żałowało, że coś było nie tak, że czegoś nie zrobiłam. Moje życie nie było usłano różami na mojej drodze pojawiły się przeszkody, ale nigdy nie było tak źle że nie mogłoby być gorzej i chyba najlepsze w tym wszystkim było to że w moim życiu pojawiło się właśnie bardzo dużo miłości.
    Pod koniec zeszłego roku miałam mały wypadek spadłam z krzesła i uszkodziłam kręgosłup szyjny. Doszło do częściowego niedowładu lewej strony. Postępował tak powoli że nie wiedziałam co się dzieje, oprócz tego że czułam że coś jest nie tak. Czułam jakbym powoli umierała, rozmawiałam o tym pewnego wieczoru z mężem i naszła mnie taka refleksja, że ja już w życiu zrobiłam wszystko co miałam do zrobienia, a to co zrobiłam zrobiłam najlepiej jak umiałam w danej chwili, że nic nie żałuje i nic bym nie zmieniła. Uświadomiłam sobie właśnie wtedy, że nie żałuje życia które miałam, że nie boje się śmierci, ale chciałabym jeszcze po prostu żyć i zobaczyć jak dorastają moje dzieci.
    Po operacji, ponieważ kręgosłup trzeba było operować nie mogli mnie wybudzić, brak było funkcji życiowych, chwilami wracała mi świadomość, czułam się jakbym z boku przyglądała się temu wszystkiemu, słyszałam przerażone głosy lekarzy, widziałam ich panikę, widziałam że moje ciało nie reaguje, ale cudowny głos anestezjolog zapewniał mnie że wszystko będzie dobrze, czułam tak dużo otaczającej mnie miłości i pewność, że nic się nie stanie i wszystko będzie dobrze, czułam po prostu błogi spokój jakiego nie czułam nigdy wcześniej. po kilku godz. doszłam do siebie, a po trzech dniach paraliż ustąpił.
    To jedno z wielu najpiękniejszych doświadczeń jakie mnie spotkało w życiu i które pozwala zrekompensować i zapominać o bólu z innego powodu. Pierwsze miejsce bezwzględnie zajmują słowa moich dzieci, zwłaszcza synka, który miał cechy autystyczne i powiedział po raz pierwszy mamo kocham cię. Nie ma nic wartościowszego i ważniejszego na świecie niż właśnie to.

    • Ewa Bartosik

      Agnieszko, dziękuje Ci za to, że podzieliłaś się swoją piękną historią pełną w doświadczenia graniczne – niespodziewane, które wyrzucają nas z codzienności i przykuwają naszą uwagę do ‚bycia’ samego w sobie…

      doświadczenia takie jak utrata, moment zdania sobie sprawy ze śmierci..pokazałaś jak twój stosunek do tej sprawy zmieniał się na przestrzeni lat

      czytając Cie pomyślałam sobie o słowach (chyba Yaloma): jeśli ktoś wie, jak dobrze żyć, umie też dobrze umrzeć

  • Anonim

    Pewnie dlatego Steve zapił się i miał chorą wątrobę.

  • anno

    memento mori – trudno to zapamiętać.

    Po prostu pamięć o śmierci człowiekowi szybko znika z pamięci nawet gdy mówi tak, teraz już będę tego świadomy.

    Afirmacje, nawyk ? nie wiem.
    Jak blisko śmierci człowiek musi stanąć aby wryła się w jego pamięć.
    Znam człowieka, który o mały włos nie zginął, doznał bardzo ciężkiego urazu lecz powoli z tego wychodzi.
    I już widzę, że pamięć śmierci zanika, wypełnia je codzienność życia.

    To co widziała @Agnieszka wyżej, jak odchodziła jej mama, jak widziała jak człowiek a zwłaszcza bliski, odchodzi z tego świata i mówi ostatnie słowa. Nie potrafię sobie wyobrazić tego doświadczenia. I pozostaje bezwładne ciało … coś strasznego wtedy czuję.

  • marx

    dla wszystkich, którzy przeczytali do końca komentarze polecam film http://www.youtube.com/watch?v=GgnIhLnA5vg,

    jest to pierwsza część filmu życie po życiu. Ludzie którzy powrócili by przekazać innym co jest ważne.
    Oni nie boją się już śmierci.

  • Michał

    Gdzieś już o tym czytałem… prawdopodobnie na zagranicznych stronach. Nie mniej jednak faktycznie – praktycznie zawsze w obliczu pewnej „granicy” – zdajemy sobie sprawę z rzeczy, które nie były odpowiednie.

  • Czytelniczkaa

    Michał czytam Cię od długiego czasu i na prawdę podziwiam. Zastanawia mnie bardzo jedna rzecz – czy nie masz nigdy dołków? problemów na prawdę poważnych że nie wiesz co zrobić, że masz ochotę to wszystko rzucić bo żadne strategie nie mogą tego całkowicie rozwiązać? Nie mówię o gorszych dniach ale o takich chwilach że jest na prawdę bardzo ciężko.

    Czy może tylko nie chcesz o tym pisać na blogu? Bo myślę że gdybyś opisał tutaj w jakimś poście swoje odczucia z takiego dołka i później byś się jednak podniósł i o tym byś też napisał to byłbyś jeszcze bardziej autentyczny i jeszcze większym przykładem dla ludzi, bardziej taki wlaśnie ludzki, żeby czytelnicy widzieli że jesteś podobny do nich (bo jednak większość ludzi w tym i ja miewa okresy zwątpienia..)

    to takie tylko luźne zapytanie i luźna propozycja, pozdrawiam :)

    • Czytelniczka, oczywiście, że miewam gorsze dni. Są chwile, gdy ilość pracy mnie przytłacza, lub gdy jest coś z czym na daną chwilę nie umiem się zmierzyć. Zawsze wiem, że sobie poradzę, bo już przerabiałem to wielokrotnie, ale to nie znaczy, że zawsze jest idealnie. Nie piszę o wszystkich takich sytuacjach na blogu, bo ten blog nie jest po to, abym pokazywał każdy ułamek swojego życia. Lubię mieć pewną dozę prywatności i dzielę się przede wszystkim rzeczami, które pomagają mi zobrazować rady czy wskazówki, które umieszczam w artykułach.

  • Paweł

    Witam. To mój pierwszy wpis tutaj. Chciałem powiedzieć, że u mnie silny wstrząs wywołał pewien popularny serial produkcji HBO wraz z sytuacją w jakiej sie znalazłem w swoim życiu. Sześć Stóp Pod Ziemią, które mam tutaj na myśli jak sam tytuł wskazuje również tematycznie dotyka spraw śmierci. Potrafi otworzyć oczy na naprawdę najbardziej fundamentalne dla człowieka sprawy, które Michale przedstawiłeś w tym wpisie. Szkoda tylko, że nie pozwoliłem na to by zmiana była trwała i wróciłem do punktu wyjścia idąc na kompromisy.
    Wracając jednak do tego co najistotniejsze to to, że wtedy momentalnie poczułem jak znikają wszelkie bariery, czułem bardzo dojrzałym, silnym, widziałem jasno i przejrzyście to co jest ważne, to co mnie ogranicza. Miałem nieskrępowaną odwagę mówić o rzeczach, na które wcześniej nie miałem odwagi, czekając na odpowiedni moment. Wtedy sobie zdałem w pełni sprawdę, że odpowiedni moment na wszystko jest teraz, tu i teraz. Jutro na tym świecie może mnie nie być, a jest przecież tyle spraw nie załatwionych, nie rozwiązanych konflików, tyle rzeczy które chciało się powiedzieć, naprawić itd. Po prostu poczułem „wagę życia”zdając sobie właśnie sprawdę co tak naprawdę jest w nim ważne.

    • Paweł

      Jeszcze dodać chciałem, że bardzo ciekaw jestem odpowiedzi w związku z wpisem Czytelniczkii ;)

  • Jakub Mikołajczak

    Najbardziej zwróciłem uwagę na punkt pierwszy w tym wpisie. Głównie dlatego, że większość swojego życia spędziłem zajmując się głównie rzeczami, dzięki którym myślałem, że np. mam szansę zarobić sporo pieniędzy, inni będą mnie szanować i podziwiać, rodzina będzie ze mnie dumna itp.

    Odkrycie mojego prawdziwego wewnętrznego pragnienia nie zajęło mi właściwie zbyt dużo czasu. Zdecydowanie trudniej było jednak całkowicie się temu oddać, kierując się głosem serca, a nie opiniami i radami innych ludzi. Często jest bowiem tak, że nie wszyscy nasi aktualni znajomi będą w stanie zaakceptować naszą „nową drogę”. Należy to jednak moim zdaniem zrozumieć i dalej żyć swoją prawdą.

    Nadal zdarza mi się czasami spotykać z dość specyficznymi reakcjami, gdy na pytanie czym się zajmuję odpowiadam: „najogólniej mówiąc to zdrowym i świadomym podejściem do seksualności” :)

    Jeżeli jednak wierzymy, że to co robimy jest wartościowe i czujemy w tym kierunku powołanie, warto w pełni się temu poświęcić, nie patrząc na opinie innych ludzi, którzy z czasem bardzo możliwe, że zmienią swoje podejście.

    Bardzo dobry i wyjątkowo głęboki wpis Michale – oby jak najwięcej takich!

    Pozdrawiam
    Jakub Mikołajczak

    • Jakub, trafne spostrzeżenie – jak już się znajdzie swoje powołanie, pojawia się kolejne wyzwanie. Mało kto potrafi w 100% oddać się temu co kocha robić, całym sobą, w pełni. A to takie wspaniałe uczucie :)

  • osa

    Szkoda że ludzie z artykułu nie mieli szansy tak doskonałej jak my, a mianowicie utożsamienia tych 5 punktów do swojego życia. U mnie i mam nadzieje że u większości wzbudziło w pewnym rodzaju refleksje i dało motywacje do zmiany pewnych zachowań żeby nie mówić tyle razy „żałuję”
    przed śmiercią.
    P.S. Świetny artykuł. Pozdrawiam

  • megie

    Jest to tak proste i jasne za az dziwne ze nie jestesmy tego swiadomi tak na codzien. Na codzien zyjemy zaslepieni- my w wiekszosci

  • aniela

    Wszystko pięknie i w ogóle, sama prawda i dobroć… ble ble ble… ok… sama się w to wciągnęłam… do momentu dojechania kwestii finansowych… au-uuu… tu zaczyna się problem… dlaczego ktoś, kto jest szczęśliwy i mówi innym jak być szczęśliwym… chce od nas pieniędzy? po co skoro one szczęścia nie dają, prawda, Michale??? What’s up???

    • megie

      Nie da sie zyc bez pieniedzy. Kazdy z nas musi pracowac i zarabiac pieniadze zeby moc zyc. Couch musi duzo czytac i rozwijac swoja osobowosc i wiedze zeby moc pomagac innym ludziom. To nie jest tak do konca lekka praca. To prawda ze pieniadze szczescia nie daja ale nie da sie bez nich zyc. Pora sobie to uswiadomic. Bez pieniedzy ciezko sie zyje. Bez pieniedzy ciezko rozwijac swoje pasje. Bo jak nie mamy na chleb przede wszystkim myslimy co tu szybko zrobic zeby miec na ten chleb a dopiero pozniej mozemy myslec o czyms wiecej.

    • Ania

      Nie chodzi o to żeby żyć bez pieniędzy, chodzi o to żeby nie żyć DLA pieniędzy.

    • Jestem szczęśliwym właścicielem firmy, dzięki której mogę zarabiać na życie pomagając ludziom. Wspaniały układ, każdemu polecam :)

    • Negarsanel.

      To w jaki sposób Michał może pomóc (bo przecież nie tylko od niego zależy to, czy pomoże) nie da się wycenić za pomocą żadnego dobra. Czy to będzie złoto, czy pieniądze. Czym jest np 300zł, w porównaniu do tego co możemy zyskać? Ja nic Michałowi nie płaciłem. Wczoraj znalazłem jego bloga. I już teraz wiem,że więcej zrozumiałem. I nikt tutaj po kasę nie wyciąga ręki.

    • aniele, a co daje szczęście Tobie? :-)

  • zosia

    Nie jestem tuz przed smiercia /odpukac/ ale juz na dzien dzisiejszy wiele zaluje. Tyle szans, okazji, frajdy przegapilam, ze czasami sama wsciekla jestem na siebie, ze przez tak dlugi czas swoje potrzeby odkladalam na pozniej. Mam 60 lat i na wiele spraw jest juz poprostu zbyt pozno. Jakaz to byla glupota choc w tamtych wczesniejszych latach uwazalzapewnie uwazalam, ze dobrze postepuje. Teraz na tyle ile moge spelniam resztki swoich marzen. Mlodzi ludzie czasami warto z czegos zrezygnowac aby cos zyskac. Czas pedzi niemilosiernie i nie odwlekajcie zbyt dlugo aby robic to co sie naprawde kocha.

  • Artykuł niesie w sobie ciekawe, choć pozornie(!) oczywiste wnioski.

    To, co warto robić, by być szczęśliwym można zamknąć w krótkich stwierdzeniach:

    – żyć tu i teraz, nie myśleć za dużo o tym, co było i o tym, co będzie
    – być razem z innymi ludźmi
    – nie dać się hamować lękowi przed nieznanym, ale też nie gnać na urwanie karku w myśl cytatu: „gigantyczne cele, tworzą gigantyczną motywację”
    – nie poświęcać się i nie gonić za ” wielkim szczęściem”, ale robić małe szczęścia każdego dnia

    Łatwo mi pisać, trudniej praktykować, ale każdego dnia się staram.

    A propos drogi do szczęścia, warto zapoznać się z tym, co miał do powiedzenia w temacie Kołakowski:

    17 przykazań Leszka Kołakowskiego:

    Po pierwsze: przyjaciele. A poza tym:
    Chcieć niezbyt wiele,
    Wyzwolić się z kultu młodości,
    Cieszyć się pięknem,
    Nie dbać o sławę,
    Wyzbyć się pożądliwości,
    Nie mieć pretensji do świata,
    Mierzyć siebie swoją własną miarą,
    Zrozumieć swój świat,
    Nie pouczać,
    Iść na kompromisy ze sobą i światem,
    Godzić się na miernotę życia,
    Nie szukać szczęścia,
    Nie wierzyć w sprawiedliwość świata,
    Z zasady ufać ludziom,
    Nie skarżyć się na życie,
    Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.

    Niektóre z przykazań idą pod prąd „pozytywnemu myśleniu” rodem z amerykańskich poradników, choć jak głębiej się zastanawiam, w wielu kontekstach mają sens i mogą być drogą do…to już każdy oceni sam.

    • Ewa Bartosik

      Rafał, świetne podsumowanie – dodałabym, że warto od czasu do czasu robić swoją ewaluację życia leżąc z kapciami do góry, w leniwą niedzielę…powyobrażać siebie w przyszłości i rozważyć jak mam żyć teraz, by za 3, 6, 12 lat, gdy znowu spojrzę na siebie, nie zalała mnie ponownie fala żalu…

      a co do myślenia pozytywnego wydaje się być zdrowe kiedy nie zmuszamy się do niego i nie udajemy?

  • MIMI

    Jak to jest, ze w miare czytania roznych artykulow z zakresu psychologii itp. mam coraz wiekszy metlik w glowie? Moj tok myslenia jest taki, ze chcialabym mowic co mysle, co czuje, zwlaszcza jesli jest cos dobrego. Chcialabym koledze powiedziec ze go lubie, ze mi sie bardziej niz podoba ale nie wypada bo z jego strony nic nie ma, slysze nie pokazuj mu, ze Ci na nim zalezy itp. Czlowiek juz sam nie wie jak ma sie zachowywyac w tym wszystkim

    • Anita

      Nie sluchaj innych, tylko siebie, swojej intuicji. Polecam piosenke Stanislawa Sojki „Tolerancja”, jesli uwaznie wysluchasz, zawarty w tekscie jest caly sens naszego zycia” posluchaj i nie przejmuj sie porazka. Lepiej dowiedziec sie co naprawde czuje do ciebie. jesli nie podziela twoich uczuc, to masz droge otwarta na nowa milosc:-), powodzenia:-)

  • kiki

    Bardzo fajny artykuł. Mam jednak pewne ale które nie daje mi spokoju. „5 rzeczy których żałuję” mam wrażenie ze tyczy sie ludzi w podeszłym wieku którzy dużo przeżyli, osiągneli szczególnie w sensie zawodowym. Pisze to dlatego, ze moja sytuacja jest zupełnie inna. 6 lat temu skończyłam studia, przez pewien czas pracowałam a od 3 lat nie pracuję zawodowo i opiekuje sie 2 moich dzieci. Gdybym dziś umierała i ktoś spytałby się mnie o to czego żałuję że nie zrobiłam to podejrzewam ze byłoby to właśnie te rzeczy których według artykułu nikt nie wymieniał przed śmiercią. Podsumowując to czego ludzie żałują przed śmiercią zależy od ich aktualnej sytuacji życiowej.

  • Patrycja Mrozińska

    Dobrze powiedziane-człowiek w chwili zderzenia się ze swoją śmiertelnością dojrzewa… Kiedy zdamy sobie sprawę, że nasz czas jest ograniczony zaczynamy zastanawiać się nad swoim życiem. Wtedy, ważne jest, żeby pomyśleć o tym czego ja chcę, a nie o tym, czego oczekują ode mnie inni ludzie.
    Szczęście jest kwestią wyboru i tego stwierdzenia będę się trzymała:)

  • zosia

    Czesc Witku Zbijewski- dziekuje za artykul, przeczytalam go z zachwytem. Jest taki dla mnie motywujacy. W swoim poprzednim wpisie nie podalam czego zaluje. Jest kilka rzeczy -podam pare a reszte zostawie dla siebie. Zaluje, ze nie zdecydowalam sie kiedys na drugie dziecko /teraz jest to temat zamkniety ostatecznie a wyzywam sie na wnuczetach/, ze bedac mloda osoba nie nauczylam sie perfekt jakiegos obcego jezyka/w wieku 40 lat, musialam ogarnac 3 jezyki, podstawowy, dialekt i jeszcze wloski ze wzgledu na wspaniala teraz przyjaciolke, uparla sie, zebym umiala. Latwo sie domyslec, ze nie mieszkam w kraju. Co ja sie namordowalam, ile to mnie wysilku kosztowalo, szlo mi wolniej i oporniej niz mlodej osobie/, zaluje np,ze tak strasznie kiedys chcialam tanczyc na scenie /niestety mimo najlepszych checi -nie nadrobie tej zaleglosci, nie da rady-atretyzm i chore serce nie pozwala a po drugie do tej roboty sa mlodsi i sprawniejsi /. W sprawach damsko-meskich niczego nie zaluje. Na szczescie jest sporo spraw z ktorych jestem dumna wiec troche to sie wszystko bilansuje. Teraz z mezem zbieramy na wyjazd do Irlandii- oboje bardzo chcemy zobaczyc ten kraj. To tak na marginesie, ze realizuje marzenia,/ nie siedze na pupie i robie sie zgorzkniala ha ha./

  • Siaki

    Witam,
    Bardzo ciekawy artykuł i fajne, trafne komentarze. Autorowi szczeże gratuluje, że udało mu się „odpowiedzieć sobie na 1 bardzo proste w Życiu pytanie i poprostu zacząć to robić.” Wszystkim tego życzę, choć wiem po sobie, że czasem cięzko jest odpowiezieć, sobie na to pytanie. Cięzko znaleźć to co chcielibyśmy robić CAŁE życie. Ale jak już to znajdziemy to na pewno bedziemy w tym świetni. A praca polegająca na pomocy innym ludziom, to wspaniała sprawa. Dobrze jest wiedzieć, że możemy komuś pomóc, że dzieki nam ktoś odmieni swoje Życie a lepsze. Jeszcze raz gratuluje. Cała strona, artykuły, materiały video, prezentuje sie bardzo profesjonalnie, jeszcze raz gratuluje pomysłu, oprawy, i szczerej chęci pomocy innym ludziom !

    Na koniec, co do samego artykułu, napisze to co wiekszosc mysli. Pewnie większość z nas, gdyby dowiedziała się, że został nam 1 dzień życia, nie czytajac tego artykułu, postąpiła by dokładnie wg punktow. Wydaje mi się że kazdy z nas w głebi serca dobrze wie jak postepowac w zyciu zeby umierajac czuc spokoj i swiadomosc ze przezylismy zycie na 100%. Problem, że bez przyslowiowego „bata nad soba” w postaci SMIERCI nie potrafimy zyc wg. tych zasad, boimy sie je reazlizowac, lub spychamy do podswiadomosci, z powodu strachu, lękow, niesmialosci i innych wad i jestesmy jak te roslinki, czesto nie zdajac sobie sprawy ze szczescie w naszym zyciu, jest tak naprawde tylko i wylacznie kwestia naszego wyboru i dla kazdego jest na wycianiecie reki. Sam mam to samo, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawe, ale gdy przychodzi mysli, plany zamieniac w konkretne czyny i realizacje, to jest problem. To jest material do pracy :)
    pozdrawiam

  • Bardzo ciekawy, dający do myślenia artykuł. Punkt pierwszy – spełnianie oczekiwań innych a nie swoich, to coś z czym już mam problem, ale mam nadzieję, że uda mi się to zmienić.

  • Natalia Maciejewska

    Jeden z lepszych artykułów, z którym się zetknęłam. Jest w nim zawarte po prostu wszystko. Pokazuje nam jak życie jest cenne i jak ważne jest to, by wykorzystać je na maksa… By dobrze je rozegrać i nie wyjść z niego przegranym. Te wskazówki co są dały mi wiele do myślenia. Dzięki serdeczne Michał za ten artykuł!

  • flaw0ur

    Michał, naprawdę tak celebrujesz Jobsa? Nie uważasz, że słowo „wizjoner” jest w jego kontekście strasznie nadużywane i jedynie powtarzasz teksty po innych?
    „Odszedł wielki człowiek”
    „Świat opuścił wielki wizjoner” itp.

    Podczas gdy większość tych tekstów to był typowy marketing Apple (tak, wykorzystali śmierć Jobsa do wzmocnienia marki).

    Sam cytat jest OK, świadomość śmierci jest ważna i napędza całe życie, ale nie przesadzajmy z „kultem” Jobsa.

  • Bardzo ciekawy wpis. Szkoda, że czasem przeżycie czegoś okropnego pozwala nam na docenienie i szczęście.
    Mam wrażenie, że osoby poszkodowane przez los potrafią bardziej docenić każdy swój dzień niż ludzi zdrowi, tacy, którzy mają wszystko… Niektórzy nie mają wiele, a radują się bardziej niż ‚wszechmający’.

    Odpowiedź na pytanie, co potrzebne jest do uniwersalnego szczęścia, brzmi „nic”, czy jednak ‚miłość, znajomi, ludzie’? Bo trudno jest być szczęśliwym tak bez powodu, nie mając pieniędzy, bliskich i zdrowia. Czy to w ogóle możliwe?

  • KaeM

    Umrę na 100%
    Więc pragnę żyć na 100%

    • Jenifer

      Tylko za co?

    • AC

      Pieniądze nie spadają z nieb :) jeśli chcemy zarabiać więcej i to przyczyni się do naszego szczęścia w sferze pieniędzy, to znów: trzeba dotrzeć do swoich emocji, określić czego od życia chcemy i czynić MAŁE codzienne kroki do tego by osiągnąć cel, którym może być inna praca albo własny biznes. W końcu pytanie ‚ZA Co’ będzie pytaniem nieaktualnym.

      Ludzie macie tutaj kopalnię wiedzy za darmo :) czytajcie artykuły i praktykujcie zmiany od podstaw. Żeby cokolwiek zmienić musicie podważyć całe swoje dotychczasowe życie, doświadczenia, sposób myślenia i postrzeganie świata. Nie bójcie się stwierdzenia, że to jak do tej pory żyliście, nie ma odpowiedniej wartości. Nic nie tracicie, tu można tylko zyskać. Spróbujcie spojrzeć na siebie jakbyście dopiero się urodzili, bez doświadczeń, wiedzy i uprzedzeń. Spróbujcie spojrzeć na świat choć przez chwilę, tak jakbyście widzieli go pierwszy raz. Jeśli to poczuliście, to tak należy zacząć wewnętrzną przemianę. Odrzucić wszystko to, co do tej pory was ograniczało.

    • Koleżanka :)

      Wyznaję dokładnie tę samą zasadę: Umrzesz na sto procent, więc żyj na sto procent! :)

  • Mariusz Seklecki

    Dziękuję :) Nic więcej nie potrzebuję w tej chwili mówić :)

  • Karo Paszkowska

    Czy moge Cie znalezc na Twitterze?

  • Ewa

    Ja właśnie tak mam, żyję życiem którego ode mnie oczekują inni,i jeszcze partner z którym byłam/jestem? okłamał mnie co do innej kobiety….nie potrafię odejść i nie ufam już…i nie mam 25 lat….

  • Adam

    Ja mam „30” na karku a już wiele żałuję, ciekawe co będzie na starość :-D. Warto zrobić coś dla siebie by być szczęśliwym

  • Guest

    to jest darmowe czy płatne?

  • MAciek

    Michał,

    bardzo dziękuję za ten tekst !

  • Pingback: Wiesz czego naprawdę pragniesz? | azariasz - jest taki κτტś...()

  • beata

    ja mam 40 na karku a żąłuje prawie wszystko nic tak naprawdę nie osiągnełam warto coś zrobić dla siebie i być szczęśliwym a nie ciągle bać sie zycia

  • Kasia

    Tak się cieszę ,że trafiłam na ten artykuł w wieku 34 lat :) Dziękuję Ci Michał !!!!

  • Dominika

    Dzisiaj kupilam ksiazke Bronnie Ware i juz od pierwszej strony bardzo mnie wciagnela. Mam nadzieje, ze do ostatniej strony tak zostanie.. Pozdrawiam!

  • aga3344

    Mam niespełna 34 lata,a żałuję bardzo wielu rzeczy,chcę zmienić swoje życie ale nie potrafię,a raczej nie mam takiej możliwości.Jestem samotną matką,mieszkam u matki co czasem jest trudne,potrzebuję swojego kąta,niezależności w każdym znaczeniu tego słowa.Czasem mam wrażenie,że się duszę i że dłużej nie wytrzymam.Nie jestem w stanie sama wynająć nawet kawalerki żeby móc sie wynieść z domu i w końcu zacząć żyć swoim życiem.Artykuł bardzo ciekawy ale nie zawsze się po prostu da żyć pełnią życia.Pozdrawiam wszystkich.

  • Grażyna

    Panie Michale, jak wyrazić takie emocje, gdy ktoś nas lekceważy, nie akceptuje, a musimy z tym człowiekiem przebywać pod jednym dachem. Jak wówczas rozmawiać ze swoimi emocjami, a jak z tym człowiekiem, który jest nam bardzo bliski? Proszę o radę.

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Pingback: Strach przed życiem – Maya's Mind Garden()