Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Fałszywa skromność

Fałszywa skromność Photo by Elias Malaquias

Czy udajesz czasami, że Twoje działania i dokonania są mniej wartościowe niż w rzeczywistości? Fałszywa skromność to najlepszy sposób na zburzenie poczucia własnej wartości i wykształcenie w sobie przekonania: "Moja praca jest bezwartościowa". Jak to zmienić?

 

Zacznijmy od rozróżnienia trzech podejść do mówienia o swojej pracy i swoich dokonaniach:

1. Brak skromności – chwalenie się, wywyższanie się, wymuszanie sztucznych komplementów. Fałszywe ocenianie swoich działań jako niezastąpionych, unikalnych i wzniosłych.

2. Skromność – umiejętność trafnej oceny wartości swoich dokonań i autentyczne przyjęcie komplementu do siebie.

3. Fałszywa skromność – odrzucenie komplementu i umniejszenie wartości swojej pracy.

Mentalność nr. 1 wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Gdy nie mamy poczucia, że to co robimy jest wartościowe, mamy potrzebę usilnego przekonywania o tym innych. Jeśli oni uznają, że nasze działania są dobre, wtedy my sami możemy odetchnąć z ulgą – strach przed przeciętnością jest na chwilę zażegnany.

Mentalność nr. 3 trzyma nasze poczucie własnej wartości na niskim poziomie i blokuje jego rozwój. Taki sposób patrzenia na samego siebie może wynikać z przekonania „Moja praca jest bezwartościowa“.

Często, nie otrzymując wystarczającej informacji zwrotnej ze świata zewnętrznego (docenienie ze strony rodziców, chwalący szef), ludzie popadają w myślenie, że ich praca mało znaczy i nie jest cenna.

 

Konsekwencją tego jest blokowanie mentalności bogactwa i obfitości. Oznacza to, że nie dopuszczasz do siebie myśli, że możesz zarabiać adekwatne do wartości swojej pracy pieniądze. To oczywiście bezpośrednio wpływa na Twoje działania i nawyki myślowe.

Osoby z przekonaniem, że ich praca ma niską wartość zwykle nie mają barwnych wizji przyszłości i szczegółowych planów działania, bo przez głowę im nie przejdzie, że mogą kiedyś dostać za swoją pracę więcej niż dostają. Co więcej – mają wrażenie, że na to nie zasługują!

Podczas jednej z ostatnich sesji coachingowych zdałem sobie sprawę z tego, że fałszywa skromność ma niejednokrotnie jeszcze drugie, równie godne uwagi dno. Są osoby, dla których jest ona narzędziem do osiągania celów społecznych.

 

Są to zwykle osoby z niskim poczuciem własnej wartości, które postrzegają przyjmowanie komplementów jako chwalenie się. Mają przekonanie, że jak będą się chwalić, to pogorszą się ich stosunki z innymi ludźmi. Stosują więc fałszywą skromność jako sposób na przypodobanie się innym.

Brak pewności siebie to bardzo powszechna przypadłość, a więc jak pojawia się ktoś, kto umie otwarcie i szczerze mówić o swoich dokonaniach, często jest piętnowany. Dlatego tak wielu z nas wykształciło w sobie fałszywą skromność, aby dobrze radzić sobie w budowaniu dobrych związków z innymi ludźmi.

Zapomnieliśmy, że ten fałsz uderza w nas samych, a relacje, które tworzy, nie zawsze są autentyczne. Warto abyśmy opierali nasze związki z innymi o prawdę i szczerość (tak, nawet wtedy, gdy bycie szczerym może zaboleć).

 

Jakże wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, jak zadając jedno (bardzo trafne) pytanie coachingowe, dziewczyna, z którą współpracowałem podała jak na tacy całą swoją strategię na korzystanie z udawanej skromności.

Tym pytaniem było proste „Do czego jest Ci potrzebna fałszywa skromność?”

Pojawiły się mniej więcej takie odpowiedzi:

  • jeśli ktoś powie, że jestem dobra, to już zawsze będę musiała być dobra;
  • jak umniejszę wartość swojej pracy, to inni nie będą się czuli zobowiązani wobec mnie;
  • jak umniejszę wartość swojej pracy, to inni będą myśleli, że to było dla mnie łatwe;
  • będą mnie bardziej lubili, bo nie będą mieli wyrzutów sumienia wynikających z tego, że zlecili mi trudne zadanie.

Świetne odkrycia, które mówią nam o tym, jak poprzez zaniżoną ocenę swojej pracy możemy zdobywać sympatię innych ludzi.

Warto jednak wiedzieć, że sympatia zbudowana na bazie fałszywych komunikatów na temat tego, co czujemy i myślimy, stanie się dla nas prędzej czy później klatką, z której co raz trudniej będzie wyjść.

Odrzucenie fałszywej skromności i nauczenie się przyjmowania komplementów pozwoli nam utrzymać zdrowy poziom poczucia własnej wartości w kontaktach z innymi ludźmi. Z początku może się wydawać, że ludzie nas nie polubią, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Pomyśl, czy lubisz mieć wokół siebie ludzi naturalnych, szczerych i prawdziwych, czy takich, który robią wszystko, aby ich lubiano?

 

SchwarzeneggerJan2010„Wiem, że byłem zwycięzcą w późnych latach 60′. Wiem, że byłem zaprojektowany do wielkich rzeczy. Ludzie powiedzą, że takie myślenie to totalny brak skromności. Zgadzam się. Skromność to słowo, które nie pasuje do mnie w żaden sposób i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.”Arnold Schwarzenegger

Wiele osób słysząc słowa rzeczywiście mogłoby stwierdzić, że aktor jest nieskromny. Jednak wypowiadając te słowa, Arnold jest ich w 100% pewien. Zna swoją wartość i mówi to, co autentycznie czuje. Jest to więc faktycznie bardziej mentalność nr. 2 niż nr. 1.

 

Bądź naturalnie skromny – przyjmuj komplementy do siebie i dziękuj za nie. Mogą one stanowić ważny budulec Twojego poczucia własnej wartości.

Uznanie wartości swojej pracy, odblokuje wiele klapek w Twojej głowie i otworzy Cię na myślenie o rozwoju osobowości i kariery. Poczujesz, że zasługujesz na adekwatną zapłatę za swoją pracę, co pozwoli Ci bardziej skupić się na skutecznym działaniu i czerpać więcej radości z tego, co robisz.

Zostaw komentarz

  • Ela

    Dziękuję za kolejny wpis. Podoba mi się, że wykorzystałeś wypowiedź Arnolda Schwarzenegera.
    Pozdrawiam (:

  • Nigdy nie rozpatrywałem skromności w ten sposób. Rozjaśniło mi to nie co punkt widzenia. Dzięki. :)

    • Jakub, teraz uważnie obserwuj to, co zostało rozjaśnione, a jasności przyjdzie jeszcze więcej.

  • Kasia

    Dzieki Michale,
    Sama tak mam i juz nawet wiem do czego ta gra jest mi potrzebna:
    – daje mi wartosc od innych – komplementy – ja mowie, ze chyba slabo, inni, ze no co Ty super…
    – wydaje mi sie, ze inni mnie bardziej lubia, bo jestem skromna i sie nie wywyzszam
    – mniej ode mnie wymagaja
    walcze z tym, ale samoocena + silne przekonanie wyssane z mlekiem, ze skromnym trzeba byc i na „brzuszek od razu jak szczeniak” w relacji z innymi ;-)

    pozdrawiam falszywie skromnych :-)

    • Kasia,

      dzięki za komentarz. Świetnie, że jesteś świadoma tego, jak to działa u Ciebie. Jak widzisz, przekonanie „trzeba być skromnym” wcale nie jest źródłem naturalnej skromności, ale właśnie tej fałszywej.

      Aby być skromnym, nie potrzebujesz przekonania, które Cię do czegokolwiek przymusza.

      Pozdrawiam!

  • To chyba zależy co się robi.
    Jeśli masz wyższe wykształcenie i projektujesz samoloty albo samochody, wtedy możesz powiedzieć że twoja praca jest ważna. Niewielu może cię zastąpić.
    Jeśli jednak nie zdobyłeś wykształcenia i pracujesz jako zwykły kierownik czy manager wtedy boisz się o stołek bo jest wielu ludzi, którzy mogą cię zastąpić.
    Trudno być więc dumnym ze swojej pracy, jeśli na twoje miejsce czeka tysiące osób. Jak tylko popełnisz błąd, wyjazd, znajdziemy następnego.
    Moim zdaniem staliśmy się niewolnikami systemu i trudno być dumnym z tego co się robi. W większości przypadków, ludzie nie wybierają sobie pracy. Biorą co się trafia. Później boją się żeby tego nie stracić i stają się psami. Zrobią wszystko, żeby tylko nie stracić pracy.
    Jest to pewnego rodzaju poniżenie, ale taki mamy system i na to nic nie poradzimy. Często pracodawca jest w stanie zapłacić więcej, ale tego nie robi. Wiecie dlaczego?
    Na pewnym zebraniu dla przedsiębiorców powiedziano nam że wysokość zarobków pracowników nie może być zbyt wysoka. Nie umiem tego dokładnie wyjaśnić, ale chodzi o to że pracownik musi zarabiać tylko tyle żeby przeżył przez miesiąc. Wtedy staje się lojalny bo boi się stracić pracę.
    Jeśli podwoimy albo potroimy jego wypłatę, będzie mniej wydajny, bo będzie miał pieniądze w banku. Po kilku latach powie że ma dosyć i otworzy własny biznes.

    • Wild dog, liczba ludzi wykonujących daną pracę nie określa ważności tej pracy. Jeśli wybieram pracę, która ma szczytny i istotny cel, może ją wykonywać albo 10, albo 1000 osób, ona wciąż będzie tak samo ważna. Oczywiście większość ulega złudzeniu, że tak nie jest.

      Zgadzam się z Tobą co do tego, że ludzie nie wybierają sobie pracy, bo stali się niewolnikami tego, co im się podaje na talerzu. W szkole średniej czyta się rankingi zawodów i wszyscy mają przekonanie, że tylko te 3 topowe zawody warto brać pod uwagę. Gdy podejmują się pracy, której nie „czują”, trudno jest im prawdziwie docenić wartość tego, co robią. Tylko nieliczni odważą się na to, aby zgodnie z głosem serca zmienić ścieżkę swojej kariery.

      Co do przedsiębiorców – jest ku temu alternatywa. Mądry lider buduje tak wyjątkową atmosferę i kulturę firmy, w której pracownicy sami z siebie chcą zostać – nie ze strachu przed biedą, ale z własnej, nieprzymuszonej chęci. Oczywiście jeszcze trochę poczekamy, aż takie podejście stanie się powszechne.

  • Aga

    Kiedys lubilam mowic o moich malych i wiekszych dokonaniach . Nigdy sie nie chwalilam , a zwyczajnie opowiadalam . Ludzie czesto mnie wysmiewali , krytykowali , kwestionowali to co udalo mi sie osiagnac . Zaprzestalam wiec to robic , zamknelam sie i nie wierze , ze to to mam do powiedzenia moze miec jakakolwiek wartosc dla kogokolwiek.

    • Aga, prędzej czy później znajdziesz ludzi, którzy tak jak Ty doceniają wartość małych i większych sukcesów i umieją się cieszyć zarówno swoimi, jak i sukcesami innych ludzi. Jeśli ktoś wyśmiewa i krytykuje to, co Ty osiągnęłaś, to podziękuj mu bardzo za znajomość i znajdź sobie innego towarzysza rozmowy.

  • Janek

    To wymaga m.i.n. Zaufania do siebie. Jak mam sobie zaufać skoro ciągle się na nim zawodzę?

    • Janek, zaufanie do siebie wynika ze zrozumienia siebie i ze świadomości tego, z czego wynikają nasze emocje i zachowania. Zacznij zgłębiać obszary, na których sam siebie zawodzisz i dąż do zrozumienia samego siebie. W końcu zdasz sobie sprawę z tego, że te zachowania mają określone źródło i nie pojawiają się dlatego, że jesteś „zepsuty”, ale mają określony cel i sens.

  • Janek

    A po czym można to rozpoznać, że dana osoba ma mentalność 2 bo ja nie widzę tego w wypowiedzi Shvartzenegera. Ogólnie nie rozumiem zachowań społecznych

    • Janek, aby to trafnie ocenić warto obserwować niewerbalną komunikację osoby, która mówi o swoich dokonaniach. Zauważ i zapamiętaj różnice między osobami, które mówią o swoich dokonaniach z autentycznym docenieniem swoich działań, a osobami, które robią to na wyrost i na pokaz.

    • Janek

      Ale ja się bez przerwy w tym mylę. Nie rozumiem zachowań społecznych.

  • Paulina

    po skrócie nr nie piszemy kropki! :)

    • Daga

      Oj takie problemy bym chciała tylko mieć jak P. Paulina. Dobrze kropkę postawiłam?

  • dddd

    Dlaczego fałszywa skromność bo:
    – ludzie wokół mnie czują się gorsi, zazdroszczą, czasami krytukują albo umniejszają wartość danej rzeczy. Po co dawac im powoód do tego żeby się tak czuli.
    – nie próbują zrozumieć, nie wykazują zainteresowania tym co robię i nie cieszą się razem ze mną. Jeśli nie, to dlaczego mam się tym dzielić.
    – bo wypada być skromnym
    – w ten sposób mnie polubią

    Taki stan rzeczy potrafi skutecznie utrudnić życie. Tylko jak z tym sobie poradzić….:)
    dzięki Michale i pozdrawiam

    • Mateusz

      Z każdym problemem można sobie poradzić – na początku warto przyjąć takie przekonanie. A następnie rozłożyć dany problem na czynniki bardzo, bardzo pierwsze. Wtedy wiemy gdzie leży jego sedno :)

  • Kasia

    Jak dobrze że Jesteś, często do Ciebie zaglądam kiedy jest mi źle!

  • Jolanta

    Ja również uważam – dobrze, że jesteś, Michale. Wiele Twoich cennych materiałów można wykorzystać do pracy nad sobą. Pozdrawiam serdecznie – Jolanta

  • Czasem taka udawana i fałszywa skromność u ludzi wkurza jeszcze bardziej niż bycie zarozumiałym. Wiadomo, że takie osoby po prostu są łase na komplementy i chcą ciągle słuchać o sobie jak najlepiej.

  • Wszystkie Rozumy

    Ja też tak kiedyś miałam, że gdy mnie chwalono, to sobie wyszukiwałam jakiś umniejszacz. Ale nie żeby wyglądać na skromną, po prostu nie wierzyłam w siebie, w swoje możliwości oraz w to, że mogę robić coś wartościowego i że inni mogą to docenić. Myślę, że to się bierze z dzieciństwa. Rodzice nie doceniają swoich dzieci, nie mówiąc o tym, że je często deprecjonują, krzykiem, ignorowaniem, zbyt wysokimi wymaganiami albo wymaganiami niezgodnymi z zainteresowaniami dziecka, ostrą krytyką, strofowaniem przy byle potknięciu lub braku umiejetności, która często w danym wieku wcale nie jest konieczna. A dziecko buduje obraz siebie poprzez relacje ze swoim najbliższym otoczeniem. Trudno potem pokonać taki negatywny wzorzec. Nie jest to jednak niemożliwe.

  • Angelika

    Witam,
    Szczególnie mnie uderzyło : ‚jeśli ktoś powie, że jestem dobra, to już zawsze będę musiała być dobra;’ -> Dokładnie tak sie czuję.
    A za komplementy dziękować jeszcze nie umiem bo nie do końca wierzę w ich szczerość chociaż powoli to doceniam i siebie także zaczynam i swoją pracę doceniać także :)
    Dziękuję za ten artykuł! :)
    Pozdrawiam,
    Angelika

  • Wiktor

    A czy pod fałszywą skromność podpada taki schemat: jeśli coś potrafię robić automatycznie projektuje to na innych i jestem wręcz przekonany, że wszyscy to umieją. Jakbym znał chiński też byłbym pewien, że każdy zna chociaż pare słów i to nic nadzwyczajnego.

    • ika

      Mam tak samo, wydaje mi się, że albo wszyscy potrafią robić to co ja albo mogą się błyskawicznie tego nauczyć pomimo tego, że mi zajęło to sporo czasu. Wydaje mi się, że skoro ja to wiem i robię automatycznie to nie jest to trudne. W drugą stronę to nie działa, widzę, kiedy jakaś umiejętność wymaga pasji, oddania, pracy u innych i doceniam ich zdolności i wiem, że ich umiejętności są wypracowane a to, że jest to lekkie w ich wykonaniu to wynik długotrwałej praktyki. Czy to jest fałszywa skromność?

    • Rafał

      Nie zauważam tutaj fałszywej skromności, a jedynie problemy z percepcją i interpretacją rzeczywistości. Jesteś zgodny sam ze sobą ponieważ uważasz, że to naprawdę nie jest nic nadzwyczajnego. Lub może to jest wyższy poziom ‚fałszywej skromności’ jeśli można by było to tak nazwać. Musisz po prostu docenić wartość swojej pracy i pamiętać, że robisz dobrą robotę. Wydaje mi się, że to normalne, że czasem przestajemy doceniać to co mamy. Trzeba o to dbać i pielęgnować, to poprawia humor :)

  • Anonim

    Moim zdaniem ludzie są „fałszywie skromni” po to by podnieść swoją samoocenę (w większości są to dziewczyny). Działa to na
    zasadzie:
    „Jestem brzydka” a inni od razu zaczynają wychwalać jej wygląd, choć nie zawsze jest to prawda.
    Gdyby jedna powiedziała „Jestem ładna” reakcja ludzi byłaby zupełnie inna.Mam nadzieję ze wiesz o mi chodzi :)

  • kari

    czesc ,mam 16 lat. ostatnio mam ze soba problem . rok temu chcialam stac sie skromna osoba i efekty sa teraz lecz negatywne, jestem wstydliwa boje sie nawiazywac nowe kontakty nie odzywam sie bo boje sie braku akceptacji ze strony rowniesnikow i wysmiania. chce sie przelamac ale ciezko mi to idzie wydaje mi sie ze staje sie aspoleczna..zle sie z tym czuje bo na przerwach kazdy ze soba rozmawia a ja niewiem co do kogo powiedziec. bardzo potrzebuje jakiejs rady, co mam z soba zrobic .. :(

  • paganiniana

    Zawsze bylam swiadoma swojej skromnosci ale nazywalam ja nadmierna skromnoscia a nie falszywa. Ten post wreszcie uswiadomil mi ze czas z tym skonczyc. Jestem falszywie skromna bo wiem ze prawda o tym co na prawde robie zrani innych. Zawsze umiejszalam swoje sukcesy w oczach znajomych, mowiac ze to nic takiego i w konsekwencji zaczelam sama w to wierzyc.Sukcesy zaczelam traktowac jako cos zupelnie oczywistego a nawet nieistotnego. W tym momencie nie potrafie sie z zadnych osiagniec cieszyc bo zawsze widze jakas dziure w calymi non stop umiejszam swoje dokonania. Nie mam pojecia dlaczego robie sobie taka przykrosc. Czy to tylko ze wzgledu na moich znajomych, czy ze wzgledu na bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, ktore nie pozwala mi sie juz cieszyc z niczego.

    • Darek

      Mam to samo. Sytuacja z dzisiaj – mieliśmy do zrobienia test online w szkole. Kolega pyta co dostałem, ja mówię że 90%. On że 60%. A że były 2 podejścia, to automatycznie żeby nie czuł się gorszy to stwierdzam, że ja za pierwszym razem też miałem 60% (chociaż to nie prawda) i mówię, że sam nie wiem jak mi się udało zrobić to na 90% – chyba dobrze trafiałem – chociaż w głębi serca wiem, że po prostu się dobrze przygotowałem. Nie wiem skąd się u mnie to wzięło, ale od dzisiaj koniec z tym, bo robiłem tak pół mojego życia.

  • Rafał

    Zabawnie jest jak ktoś ma fałszywą skromność i mówi mi w mojej obecności, że coś co zrobił jest ‚do bani’. Odpowiadam, że aj i owszem lipa straszna powinien się bardziej starać następnym razem :) Od razu konsternacja, chwila milczenia, w międzyczasie wzrok zabójcy, a ja się śmieję i mówię po co Ci to było, skoro wiesz, że jest dobrze. Nie mam pojęcia czy od takiego czegoś się oduczają tego, lecz w każdym razie ja mam pociechę :) Chciałbym zaznaczyć, że nikogo tym nie krzywdzę, ponieważ od razu w tym kimś wzrasta poczucie wartości no i zresztą mój uśmiech potem wszystko tłumaczy i jest cacy :)