Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Pułapka afirmacji

Pułapka afirmacji

Czy pozytywne myślenie poprzez afirmację to wspaniałe narzędzie motywacji i wewnętrznego wzmocnienia, czy ogłupiająca technika wmawiania sobie czegoś, co nie jest prawdą? I jedno i drugie. Z tego artykułu dowiesz się jak nie wpaść w pułapkę pozytywnego myślenia.

 

Afirmacja to pozytywne zdania / stwierdzenia, które powtarzane wielokrotnie mają być narzędziem zmiany myślenia i stanu emocjonalnego.

To programowanie umysłu w celu utworzenia lepszego, bardziej pozytywnego sposobu patrzenia na świat.

Uważaj na pułapkę

Gdy stosujesz przypadkowe afirmacje jako plaster na własne problemy (mając nadzieję na to, że one same znikną zakryte afirmacją) nie tylko się rozczarujesz, ale nawet oddalisz od rozwiązania tych problemów.

Będziesz powtarzał w swojej głowie zdania, które niewiele dla Ciebie znaczą, lub w które wcale nie wierzysz. Mówiąc do siebie bez końca „Jestem cudowny” gdy wcale tego nie czujesz nie sprawi, że nagle w to uwierzysz. To tylko odwróci Twoją uwagę od istoty problemu i odciągnie Cię od prawdziwej, skutecznej pracy nad sobą.

 

Wymuszanie na sobie pozytywnego myślenia nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem dla męczących nas destruktywnych myśli i nieprzyjemnych emocji. Bezmyślne wmawianie sobie ciągle tych samych afirmacji to głupota.

Jedyną dobrą drogą do pozbycia się mentalnych przeszkód jest włączenie myślenia i zanurzenie się w nasze wewnętrzne strachy. Tylko wtedy możemy je naprawdę je zrozumieć, a co za tym idzie – uwolnić się od nich.

Włącz myślenie

Co to znaczy włączyć myślenie? To znaczy zaprzestać schematycznego myślenia o swoim strachu / mentalnej przeszkodzie na zasadzie krążenia wokół problemu, i rozpoczęcie myślenia konstruktywnego (np. poprzez zadawanie sobie konstruktywnych pytań).

Co to znaczy zanurzyć się we własne strachy? To znaczy skupić się na nich, a nie uciekać od nich. Chodzi o obejrzenie danego strachu na różne możliwe sposoby, aby jak najlepiej zrozumieć jego genezę oraz cel. To zaprzestanie oceniania naszych wewnętrznych blokad, a zamiast tego dobre zapoznanie się z nimi.

Przykładowo, wyobraź sobie, że jest w Tobie rosnąca złość, bo Twój znajomy powiedział o Tobie coś, co zupełnie Ci się nie podoba. Gdy nie chcesz poznać i zrozumieć tej złości, utkniesz w schemacie myślowym, w którym za swój stan emocjonalny będziesz obarczał swojego znajomego. Odpowiedzialność za Twoje uczucia leży na zewnątrz.

 

Gdybyś zamiast tego skupił się na tym, gdzie i jak odczuwasz tą złość, mógłbyś lepiej ją zrozumieć. Gdybyś skoncentrował się na niej i tylko na niej, a następnie zadał sobie pytanie: „Co mówi mi ta złość?”, „Co chce osiągnąć ta złość?” – uzyskał byś dostęp do zupełnie nowej wiedzy na temat tego uczucia.

Poprzez rozmowę z samym sobą (ze swoją podświadomością) zacząłbyś uświadamiać sobie istotę problemu.

Być może okazało by się, że ta emocja jest tak silna dlatego, że sam wierzysz w to, co powiedział Twój znajomy. Albo, że uważasz, że powinno się mówić o Tobie tylko dobre rzeczy. Być może uświadomiłbyś sobie, że źródło złości leży w Twoim sposobie myślenia. To pierwszy krok do odzyskania odpowiedzialności, a co za tym idzie – możliwości zmiany stanu emocjonalnego.

Skuteczna afirmacja

Jeśli więc zaczniesz od zanurzenia się w wewnętrzną przeszkodę (co nie zawsze jest przyjemne!), po to, aby ją zrozumieć, lepiej poznać, dowiedzieć się, skąd się bierze i po co jest – będziesz mieć możliwość zaprojektowania afirmacji „skrojonej na Twoje potrzeby”.

Będzie to afirmacja, która wzmacnia Cię w procesie radzenia sobie z prawdziwą przyczyną problemu. Co najważniejsze – będziesz czuł, że jest prawdziwa i dobra dla Ciebie. Tak stosowana afirmacja może być potężnym narzędziem wspierającym zmianę osobistą.

 

W przypadku pracy nad emocją złości bezmyślna afirmacja mogłaby dotyczyć tego, jak wpływa na Ciebie to, co mówią inni (np. „Nie wpływa na mnie to, co mówią i myślą o mnie inni”). Jednak ona nie dotykała by prawdziwej istoty i źródła tego uczucia. Dobra afirmacja dotyczyłaby tego, co sam myślisz o sobie lub tego, jaki obraz siebie chcesz tworzyć w oczach innych ludzi (np. „Akceptuję siebie takiego, jakim jestem”).

Buduj dobre i precyzyjne afirmacje – takie, które trafiają w sedno, a nie takie, które mają tylko przykryć problem.

 

Wiesz jaka jest, według mnie, jedna z najsilniejszych afirmacji? "Mam w życiu wszystko, co potrzebne do tego, by być szczęśliwym człowiekiem." Dlaczego? Bo tylko wdzięczność za to, co już masz pozwala Ci witać z otwartymi ramionami więcej dobrobytu. Na temat wdzięczności stworzyliśmy zresztą cały 10-dniowy kurs Siła wdzięczności, dzięki któremu nauczysz się tej niezwykłej umiejętności.

A jaka afirmacja będzie na teraz najbardziej prawdziwa i wzmacniająca dla Ciebie?

Podziel się w komentarzach stwierdzeniami, które wiesz i czujesz, że na tą chwilę są Ci potrzebne i są dla Ciebie budujące.

Zostaw komentarz

  • Grazyna

    Wierzę w siebie, słucham siebie i ufam sobie… pomimo, ze inni nie chcą we mnie uwierzyć…Kiedyś uwierzą…

    • Mateusz Opanowicz

      Proszę się nie przejmować opinią innych.
      Może tak – Jestem absolutnie pewna swojej wartości i wyjątkowości ,albo
      Lubię siebie

    • PoCoMiNick

      „Ludzie zaczęli we mnie wierzyć, kiedy uwierzyłem w siebie” ~Vixen

  • Magda Bednarczyk

    Problem jest taki, że najczęściej afirmują osoby o niskiej samoocenie, którym i tak to nie pomoże (o ile jeszcze nie zaszkodzi).

    • SteV1989

      Większość najsilniejszych teraz, kiedyś właśnie była najsłabsza.

    • SzakalBWA

      w takim razie jak ja podniesc?

  • Mikołaj Grząślewicz

    Afirmacja kojarzy się przede wszystkim z powtarzaniem sobie tych samych zdań. Nic dziwnego, że nie działa, kiedy się w wypowiadane słowa samemu nie wierzy.

    Od kilku miesięcy za każdym razem gdy się budzę lub po krótkiej chwili, mówię sobie „życie jest piękne” i głęboko w to wierzę. Skoro jestem i żyję, to mogę to powiedzieć. Kiedy mnie nie będzie nie będę mógł, więc kiedy to mówić, jeśli nie teraz? :)

  • Mateusz Opanowicz

    2 lata temu ćwiczyłem z afirmacjami ale właśnie moje początki były takie że chciałem w nie wierzyć aż na siłę i gdy obraz mojego świata jaki miałem wokoło siebie nie zgadzał się z tym jak ja chciałbym żeby wyglądał zacząłem się na ten świat denerwować. Oczywiście mowa o szkole ;) By afirmować trzeba pierw coś zrozumieć a nie afirmować coś co mogło by zaszkodzić innym, bo to zaszkodzi nam samym.

    Dziś afirmuje w taki sposób wyobrażając sobie to jak będzie wyglądać moje życie gdy zrobię to to i to po schodach do sukcesu. Daje to dużo motywacji gdy widzi się to wspaniałe przyszłe życie i dzięki działaniu dąży się do niego.

    Moje ulubione afirmacje to „Jestem Absolutnie Pewien Swojej Wartości i Wyjątkowości” albo „Kocham Żyć” które jest też moim hasłem do… więc zawsze to sobie powtarzam :))

  • Mateusz Opanowicz

    Wgl to jestem teraz w klasie Maturalnej i szukam jakiś metod na lepsze działanie, ale przez ten nawał roboty sam się gubię trochę, bo chciałbym wielu rzeczy ,ale moją energie i skupienie mogę poświęć narazie tylko na te najważniejsze jak dobre zdanie matury

  • Paweł Zieliński

    Zabawne, że trafiam na ten wpis kiedy najbardziej go potrzebuję :-)
    Do tej pory Afirmacja była dla mnie właśnie pozytywami bez zastanawiania się nad ich głębszym sensem. Na szczęście ktoś uświadomił mi w rozmowie, że jest to rzecz przydatna, aczkolwiek wymagająca rozwinięcia.
    Pozdrawiam

  • Bartek

    Wpis ukazał mi źródło problemu jakim jest strach przed wpadnięciem w rutyne i skończeniem jako „przeciętniak”. 1 afirmacją jaka mi się nasuneła jest ” Wierze w siebie, w swoje siły i w to że zbuduje niezależność finansową” i od razu poczułem sie lepiej :)

  • Sonia

    ja jak sobie napiszę jakies wynurzenia na kartce, to tak czy siak na drugi ew. 3 dzień juz zaczynam w nie głeboko wierzyc. Przez samo napisanie ich. PISANIE przelewanie na papier. Wiec to chyba cos daje. Przykład może głupi ale jednak, kiedys tak sobie randkowałam, no ale nadeszły egzaminy, sesja musiałam się uczyć, nie miałam czasu na randki i napisałam wywód 3 stronicowy dlaczego mężczyźni sa beznadziejni i nie warto chodzic na randki, żeby sie zając tą nauką. Tak to zadziałało na mnie, że jeszcze przez pół roku kolejne byłam o tym święcie przekonana i jak pomyślałam o związku to mnie brało na nudności. Tak samą siebie przekonałam. Pisanie powoduje, że ja wierzę w to co napiszę, nie ważne co napiszę ;-)

  • Michał Prochowski

    Afirmacja szyta na miarę, fajne rozwiązanie.
    Do mnie osobiście trafia: Wygrywają Ci, którzy są najwytrwalsi, najcierpliwsi i najbardziej pracowici, dlatego nawet jeśli Ci coś w danym momencie nie wychodzi, nie odpuszczaj, tylko rób to co robisz najlepiej jak potrafisz. A efekty w końcu się pojawią.

  • Mariusz

    Dokładnie, ja jakoś specjalnie nie afirmowałem się nigdy, ale ostatnio kiedy źle się zaczęło dziać w moim życiu, zamiast działać siedziałem zezłoszczony, wkurzony i afirmowałem się trzy razy, typu „Myśl pozytywnie, będzie dobrze” a nie działałem. Dobrze że mi o tym mówisz Michał bo trzeba skonstruować tak afirmacje, żeby były zgodne ze mną, płynęły z mojego wnętrza i pozwalały mi działać… Tak myślę, bo zamierzam zagadywać do nowych ludzi w szkole, do tych z którymi nigdy nie gadałem, z dziewczynami że afirmacje typu „Jestem pewny siebie” mi niewiele dadzą, a „Jestem zabawny, zawsze wiem co powiedzieć, moja cięta riposta jest świetna”(trochę wyolbrzymiłem) mi już w ogóle nic nie da i będę cholernie zawiedziony kiedy przy rozmowie z kimś palnę jakąś głupotę, albo nie będę wiedział co mówić, potrzebne jest mi doświadczenie i wiedza… muszę się zmierzyć z moim strachem przed podchodzeniem do nowych ludzi, a potem „Chcę być pewny siebie, pozytywnie i swobodnie rozmawiać z innymi ludźmi, aby moja intencja była pozytywna i płynęła z mojego wnętrza, chcę aby była to dla mnie świetna zabawa”… Najpierw muszę się zagłębić w problem (dlaczego boję się podejść do którejś z osób), zdobyć wiedzę o tym, zaakceptować najgorszy możliwy scenariusz gdy do kogoś podejdę (jeśli ktoś sobie o mnie pomyśli x rzecz), podejść, zdobyć jakieś doświadczenie, zacząć się bawić, a potem afirmacje. Rozpisałem się, ale popłynęło to z mojego wnętrza i może Wam Pomoże. Pozdrawiam Was i dzięki Michał, Pięknego Dnia :)

  • Darek

    Ok, ale kiedy strachy są wyimaginowane. Np strach przed zachorowaniem, podczas kiedy jest się zdrowym, lub że nie znajdę sobie nigdy dziewczyny. W co mam się wtedy zagłębiać i po co. Wtedy jeszcze bardziej brne w dół i tocze wewnętrzną walkę przeciwstawiając się czarnym scenariuszom. Chyba wtedy warto jest po prostu wymuszać pozytywne myślenie, a z tego wpisu wynika, że to jest złe,

    • Mariusz

      Stary… Nie przejmuj się tym wszystkim, jutro, albo w tej „wyimaginowanej” przyszłości możesz być martwy, nie wiesz kiedy umrzesz… zacznij chwytać dzień i po prostu jedz zdrowo, owoce, warzywa i polecam Ci stan koherencji bo moje życie to zmieniło na o wiele lepsze. Ja zawsze byłem „alergikiem” – w tym sensie że często chorowałem, od małego baaardzo często chorowałem, ale gdy zacząłem sobie świadomie mówić dużo razy dziennie że „Jestem najzdrowszym człowiekiem na świecie, będę zdrowy do końca życia, a nawet jeszcze dalej” i zacząłem w to wierzyć, to tak się stało… nawet jak się przeziębię to mój organizm nie daje się już tak chorobie, a w zeszłym roku chorowałem tak naprawdę może tylko 2 razy i 2 razy byłem przeziębiony, wiele mnie to nauczyło. Nie ma się co przejmować takimi rzeczami. A co do dziewczyn to polecam Ci stronę Pawła Grzywocza, znajdziesz w Google, nie jest to żaden „guru”, tylko prawdziwy facet który wie naprawdę dużo o związkach, jak rozmawiać z kobietą, budować zaufanie, bardzo mi pomógł… Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    • Adrian

      Nie jestem sam :) Grzywocz rulez :D

    • Kazik

      Oooo tak, Grzywocz master))

    • Ania

      a czy Twoje strachy nie są spowodowane brakiem wiary w siebie? nie czujesz, że możesz być bezradny w tych sytuacjach w których wymieniłeś? Zastanów się.. zapytaj się sam siebie, pobudź wyobraźnię, stwórz scenariusz co by było gdybyś spotkał fajną dziewczynę? zagadałbyś do niej? uśmiechnął się tylko? Pewnie zależy od sytuacji i czasu?;) z chorobami też bywa różnie, ale to jest problem jak każdy inny, po prostu jak już zachowujemy trzeba iść do lekarza i w razie potrzeby brać leki, albo po prostu zapobiegać i ubierać się odpowiednio do danej pory roku, jeść zdrową żywność itp:) życie mnie nauczyło, że nie należy się bać. Ucieczka od problemu nie jest rozwiązaniem. Problem istnieje a Ty się męczysz, ciągle towarzyszą Ci negatywne emocje i strach kiedy tylko pojawi się jakiś „problem”. Potraktuj to jak wyzwanie. Zamiast panikować należy siąść i na spokojnie się zastanowić co można zrobić:) Dosyć ciekawym pomysłem są techniki NLP ;)
      Pozdrawiam:)

  • MaDzik

    Ogarnia mnie panika, gdy wchodzę do basenu. Boję się wody – to fakt, choć nie wiem czemu, nigdy się nie topiłam. Pod okiem instruktora pływam nawet bez deski ;), ale jak go nie ma w pobliżu i jestem na innym basenie, strach wraca i potrafię panikować w miejscu, gdzie spokojnie sięgam dna… Jest pewne, że mam blokadę. I liczę na to, że afirmacje mi pomogą. Nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego boję się wody, z czego taki strach się bierze…

  • max

    polecam książkę potęga podświadomości, była ostatnio w biedr. opisane sa tam właśnie afirmacje, ale też najważniejsze-wiara. :)

  • Ania

    Ja czasem powtarzam sobie: ufaj sobie , czesto mam watpliwosci co do tego czy cos co mowie lub chce zrobic jest dobre, zwlaszcza gdy ktos mnie podpytuje o to. Wiele rzeczy zapominam wiec czesciej wychodze z zalozenia ze to ja sie myle a nie ktos inny. A nie zawsze to inni maja racje, a traci na tym moja pewnosc siebie. Wiec kiedy jest sytuacja ” czy ja na pewno to zrobiłam ? czy aby to na pewno dobrze ?” pojawia sie w glowie „spokojnie. zaufaj sobie . przeciez to potrafisz ” i jestem spokojniejsza. Pomaga :)

  • Aleksis

    Ja odkąd zaczęłam stosować afirmację i zaczęłam myśleć o sobie lepiej, że jestem szczęśliwa w swoim jakimś tam nieszczęściu i pewna siebie w swojej niepewności- zaczęłam dopiero wtedy oddychać pełnią życia. Pozytywne myślenie o sobie daje świetne rezultaty, bo nie tylko na myśleniu się pozostaje- siła podświadomości jest ogromna i można nią sterować, ale to też ogromna praca nad sobą, bo jednak trzeba wziąć skądś te siły, żeby pomyśleć o sobie dobrze. Jest to pierwszy i cudowny krok w dążeniu do szczęścia i samorealizacji !

  • Magda www.comnieblokuje.pl

    Jestem pewna siebie i osiągam wyznaczone cele – to będzie dobre dla mnie :)

    • gotowa

      mnie tez się podoba:D..

  • Pingback: www.SebastianJaworski.pl()

  • Agnieszka Rynkar

    Nie chcialabym sie wymadrzac, bo z cala pewnoscia nie wiem wszystkiego ( i pewnie wiedziec nie bede:-), ale ja chyba nie popieram zadnej formy sterowania podswiadomoscia a tym bardziej uczuciami. Dla mnie to manipulowanie soba a nie „sluchanie” siebie. Uczucia, ktore pojawiaja sie wskutek formulowania jakichkolwiek przekonan czy tez afirmacji sa w mojej ocenie falszowaniem siebie, tego co pierwotnie czujemy, w prostej reakcji na zdarzenie. Lubimy racjonalizowac uczucia, tlumaczyc, badac-to potrzebny proces i autoamtyczny i zawsze opiera sie na tym co aktualnie na poziomie racjonalnym wiemy. Czesto sluzy temu zeby sie z jakims uczuciem „uporac”-znajdujemy problem, badamy, oceniamy (namierzamy wroga:-)) i ….odstrzelamy. To taki troche zamach intelektu na emocjonalna czy duchowa strone JA. A przeciez to uczucia sprawiaja, ze zycie czlowieka rozni sie od „zycia” komputera. Dzieki nim zycie ma smak:-). Rozum i serce w jednym organizmie. Dwie sprzecznosci ale i dwie polowki jablka. Kompletne i zalezne. Nie kontrolujmy uczuc tylko je przezywajmy. Sluchajmy serca i rozumu rownolegle:-).Tak, zeby ani jedno ani drugie nie kontrolowalo drugiego. Samoswiadomosc (czyli swiadomosc na poziomie intelektu) ograniczmy do rozpoznawania stanu emocjonalnego-uczucia i jego prawdziwego xrodla. Na tej podstawie podejmujmy decyzje w zyciu. Nie wmawiajmy sobie, ze czujemy cos, nie tworzmy wirtualnych (intelektualnych) swiatow w ktorych bedziemy sobie teraz zyli-to iluzja w mojej ocenie. Oczywiscie wyobraxnia mozemy upiekszac rzeczywistosc, ale ograniczmy ja do tworzenia fajnych realnych rzeczy wokol nas a nie do uciekania w nia. To ograniczenie a nie doswiadczanie zycia na tu i teraz. To, co mi bardzo pomoglo oderwac sie od tej nadmiernej intelektualizacji to fakt, ze zaakceptowalam swoja niedoskonalos:-), a takze zrozumialam paradoksalnie, ze nigdy nie „zrozumiem” emocji i duchowosci. Emocje nalezy przezywac i zaakceptowac…To wlasnie jest cudowna i ozywcza moja swiadomosc siebie:-). Podswiadomosc to zagadka i pewnie jeszcze dlugo nia bedzie. Ja oodradzam „od serca” eksperymentowanie z nia i „programowanie sie” na cokolwiek. Zmiany siebie dostosowujmy do tego co sie w naszym zyciu aktualnie dzieje i zawsze na podstawie tego co czujemy a nie na podstwie intelektualnych rozwazan, bez wzgledu na to jakkolwiek szczytny cel by temu przeswiecal. Doswiadczanie realnego zycia na tu i teraz. Takie kierowanie soba, ktore pozostaje w rownowadze z tym co wiem odczuwam na tu i teraz.

    Intelektualizacja to tworzenie przekonan a przekonania to ograniczenia. Moje pewnie tez takie sa na dzisiaj,nastepne tez takie beda – zycie trwa:-). To czego jestem pewna to ze podstawa zdrowia, szczescia, „prawdy” w zyciu jest ROWNOWAGA w kazdym aspekcie:-). Trzeba umiec balansowac nad przepascia zeby dojsc do celu:-). Brak tej rownowagi to zawsze dysfunkcja, choroba czy manipulacja. Calkowicie zgadzam sie z tym, ze nalezy w zyciu wybierac pod siebie to co nam w danym momencie sluzy. Nie popieram jednak tego zeby sluzyc temu czemus dla tzw idei. A takie zapedy dostrzegam we wszystkich teoriach z gatunku „samodoskonalenia”. Juz samo slowo zaklada to, ze jestem wadliwy w pewnym sensie, a kazda teoria zwiera w sobie dosc aroganckie zalozenie, ze: teraz ja ci powiem jak masz zyc i co cie uszczesliwi….Ludzie zyli zyja i beda zyli z teoriami czy bez. I sa szczesliwi. Nie neguje niczyich dokonan na tym polu, kazdy ma prawo wybrac z tego co chce i na tym tez budowac swoje zycie. Z zadnego przekonania nie robilabym jednak prawdy absolutnej, bo takiej nie ma:-).

    • Kazik

      Pozwolę sobie z Tobą polemizować, ja nie uważam, że afirmacje to tworzenie drugiej rzeczywistości, czy okłamywanie siebie samego. Ile razy to my sami okłamujemy siebie samych mówiąc: jesteś beznadziejny, nic Ci się nie udaje. Może Ty tak nie masz, ale ja czasami tak. Jeśli ktoś w dzieciństwie był ciągle określany przez matkę jako „fajtłapa”, to siłą rzeczy zaczął w to wierzyć. no bo mówiła to jego matka, zaufana osoba. Gdy już dorósł, z poczuciem winy, że jest fajtłapą i zaczął dorosłe życie, stało się ono nie do zniesienia, nic mu się nie udawało – działał zgodnie ze swoimi przekonaniami, wiedział, że nigdy się to nie zmieni, bo przecież „jest fajtłapą” i nie może mu się nic w życiu udać. Czy uważasz, że powinien on już do końca życia poddawać się przekonaniom, które zaszczepiła w nim jego matka? Czy jest on skazany na złe myślenie o sobie…? Ja przynajmniej tak zrozumiałem Twój komentarz, popraw mnie jeśli co innego miałaś na myśli. Afirmacje to właśnie logiczne określenie swoich strachów, fobii, przyjrzenie się temu, co nas przeraża i zdanie sobie sprawy z tego, że przez całe życie wmawialiśmy sobie NIEPRAWDĘ o sobie samych! Jeśli ta osoba (nazwijmy ją ją Marek), pomyśli logicznie o tym co sobie mówi, (że jest fajtłapą), zda sobie sprawę, że jest to bezpodstawne i że przecież nikt nie rodzi się fajtłapą, ale każdy decyduje o swoim życiu, o tym jak i co robi. A może w życiu Markowi udawały się różne rzeczy ale zostały one „przekrzyczane” przez te negatywne.? Powinien on też zacząć działać, tak, żeby przekonać się o tym, że jest wartościowym człowiekiem, że może on osiągnąć to, co sobie wcześniej zamierzył. Oczywiście nikt nie jest idealny, dlatego też nie może się nadmiernie obwiniać jeśli coś mu nie wyjdzie. Ale, walczy ze swoją beznadziejna samooceną poprzez…mówienie sobie prawdy! Jego życie dzięki temu zaczyna nabierać barw, zmienia się całkowicie jego wyobrażenie o sobie samym, zaczyna czuć, że może osiągać to czego chce i mieć wspaniałą żonę, pracę, i że jest wspaniałą osobą. Czy może uważasz, nie powinien

      się zmieniać? Pozdrawiam, i liczę na odpowiedź)

    • Agnieszka Rynkar

      Witaj Kazik. Afirmowanie kojarzy mi sie z wmawianiem sobie czegos, a to dotyczace mnie to wlasnie TWORZENIE kolejnej wizji siebie, a nie swiadomosc siebie. Calkowicie zgadzam sie z Toba, ze nie nalezy sie godzic na poddawanie sie przekonaniom negatywnym na wlasny temat, ktore wynikaja z osadu innej WAZNEJ osoby, szczegolnie tym, ktore zakorzenily sie nam jako prawda, bo powstaly w wieku kiedy nie bylismy w stanie ocenic ich prawdziwosci (dziecinstwie) sa jak wrzod na … i potrafia zepsuc zycie a na pewno utrudnic. Paradoksalnie to samo mozna powiedziec o przekonaniach, ktore mialy nas budowac i czynic wyjatkowymi-tu tez mozna dziecku zafundowac niezly narcyzm i namieszac mu w zyciu, kto wie, czy nie z gorszym skutkiem. Nie wiem, czy przerost EGO nie jest gorszy od kompleksow. Samoswiadomosc i rownowaga to takie postrzeganie siebie, ktore nie jest oparte na ocenianiu siebie i porownywaniu. W kazdej kategorii w wyniku porownan wypadniemy lepiej lub gorzej-to powoduje hustawke nastrojow. Kazik-kazdy jest wyjatkowy w tym,ze jest. Nikt nie jest gorszy lub lepszy tylko dlatego, ze cos lepiej lub gorzej potrafi. To umiejetnosci. Kazdy jest rownie wazny czy wspanialy jesli wolisz. To podstawa prawdziwej wartosci. Nie szukaj potwierdzenia na zewnatrz tego,ze jestes cos wart. Jestes! Kropka:-). Dlatego nie potrzebujesz sobie tego afirmowac moim zdaniem…
      Co do samodoskonalenia- w zakresie umiejetnosci-kazdy moze jesli chce je rozwijac na roznych polach, wykorzystywac talenty i osiagac cele. Zawsze nalezy zapytac siebie jednak-dlaczego robie to co robie-czy to moja potrzeba czy tez koniecznosc czy tez proba udowadniania sobie ze wlasnie jestem cos wart. To bardzo wazna roznica!!! Swiat tak funkcjonuje-jest prymitywnie hierarchiczny i konkurencyjny, oceniajacy. Bez wzgledu jednak na to jak nisko czy wysoko na drabinie spolecznej siedzisz-zawsze jestes tak samo wazny, nie mniej i nie bardziej od innych. Nalezy rozgraniczyc JA od tego co znacze dla innych i jak mnie oceniaja. Jestem wartoscia sama w sobie. Co do moich umiejetnosci na roznych polach-tu mozna zaszalec i sie rozwijac jesli mam chec lub musze (bo czesto musimy niestey…). Nie popieram wmawiania sobie, ze moj „sukces” w tym swiecie i okolicznosciach okresla moja wartosc! To niebezpieczne myslenie, zamki na piasku.
      A co do sukcesu-to bardzo plynne pojecie. Niestety najczesciej postrzegane w kategoriach WYNIKU a nie skupiajace sie na drodze. Najwazniejsze jest droga, wysilek, praca nad slabosciami, z przeszkodami a nie wynik. Czasem sukcesem jest zdobycie fotela prezydenta, czasem tzw zwykle zycie. Kazdy ma inna droge i to droga jest wazna. Miara wartosci sukcesu jest wysilek wlozony w jego osiagniecie, a nie sam „medal”. Co do tworzenia swiatow…to ja okreslam moje cele mozliwe do realizacji w realnym otoczeniu, w ktorym zyje. Nie potrzebuje do tego mantry pod tytulem jestem cudowna, fantastyczna, nalezy mi sie ten sukces. Identyfikujmy cele, robmy plany i probujmy jesli tego chcemy, jesli to CZEGO CHCEMY wzbogaci nasze zycie. I NIE PO TRUPACH, w tym wlasnych:-). Nie walmy glowa w mur z nadzieja, ze po drugiej stronie znajdziemy moja wersje swiata. Bo swiat jest jaki jest. Nie tworzmy wirtuolandii. A takie niestety widze zapedy w tych wszystkich teoriach psycho i parapsycho… To samo dotyczy pozytywnego myslenia…dla mnie jest tak samo wazne jak dostrzeganie zagrozen i negatywow. Coraz czesciej widze tendencje do uciekania od cierpienia, zalu, nieszczescia, biedy. Znieczulamy sie i uciekamy. Udajemy, ze tego nie ma. Amerykanski smile i do przodu. Z tego powodu stajemy sie coraz bardziej nieprawdziwi wobec siebie, bo wypieramy niechciana czesc siebie i oziebli na potrzeby innych. Myslenie pozytywne.. Filozofia sukcesu… Tak samo nieprawdziwe jak czarnowidztwo i moroczne zabobony sredniowiecza…Oczywiscie to moje postrzeganie, ale sam prosiles :-). Pozdrawiam

  • magdens

    mi bardzo pomagają słowa „jestem ponad tym!” :D

  • Pingback: Po długiej ciszy przemyślenia trzy… | Kreatornia Zmian()

  • PoCoMiNick

    Zgadza się, jest dużo prawdy w tym tekście. Od jakiegoś czasu borykam się z lekką dystymią i ciągle staram się dotrzeć do źródła problemu. Ludzki umysł jest tak skonstruowany, że trzeba się naprawdę wysilić, by nie uciekać od istoty naszego problemu. Ja powtarzałem sobie czułe słowa „jesteś wspaniały”, „jesteś zajebisty”, itd. Niestety pewnego dnia pełen złości wykrzyczałem do lustra, że nienawidzę swojego życia! To oczywiście oznacza, że potrzebuję większych zmian niż tylko powtarzania sobie, że jest dobrze. Co jeszcze mógłbym poradzić osobom, które cierpią na dyskomfort psychiczny to to, aby zamiast maskować swoje negatywne myśli i uczucia, po prostu pozwolić im być: „Pozwalam sobie na odczuwanie złości/wściekłości/smutku”. Zasada nr 1 – nie uciekaj od uczuć! Pozdrawiam :)

  • Andrzej

    Czytając ten artykuł faktycznie uświadomiłem sobie,że afirmacja musi być skrojona do własnych potrzeb a nie pierwsza lepsza.To co dobre jest dla jednej osoby nie musi działać u innej.Ktoś w komentarzach napisał,że afirmacji używają osoby niedowartościowane,z problemami itp.Nie zgadzam się z tym całkowicie.Afirmacji uzywają rózni ludzie,Ci którzy mają jakieś problemy i chcą to zmienić jak i również osoby które maja wysoką samoocenę,dobrze im sie wiedzie a afirmacji uzywaja do np.kolejnego kroku w nowej dziedzinie życia zawodowego czy osobistego.Podsumowując chodzi o użycie afirmacji do tego aby zmienić coś na lepsze w życiu i nie ma znaczenia czy w danej chwili ktoś ma niska czy wysoką samoocenę.Jestem niezależny bo myślę niezależnie i jest to stan umysłu a nie kieszeni.

  • Marta

    :)

  • DoctorsA

    Nie akceptuje siebie takiego jakim jestem ale żyje z zgodzie ze sobą.

    Wiem dlaczego nie jestem najlepsza wersją samego siebie i wiem jak to zmienić.

    Wiem co mnie blokuje i co musze zmienić aby sie uwolnić.

    To tylko kwestia czasu ;)

    • tak tak tak

      żartujesz? wszystko źle! nie używaj „nie”, konstruuj pozytywne bez cienia niedoskonałości. a tu same wady wywlekasz

  • Anita

    Po przeczytaniu książki „Potęga podświadomości” zaczęłam stosować afirmację i jak najczęściej, rano, wieczorem czy w ciągu dnia powtarzałam sobie kilka razy słowa: „Jestem spokojna,opanowana i pewna. Mam bezbłędną pamięć, która zachowuje wszystko co ważne i zawsze służy mi w razie potrzeby”. Byłam przy tym skupiona, oczyszczałam moją głowę z wszelkich zbędnych myśli. Znalazłam dzięki temu najskuteczniejszy sposób nauki (jestem w 2 klasie technikum), czyli przepisywanie, i później tylko powtórzenie, żadne pamięciówki. Nic już nie muszę kuć, bo ufam sobie i wierzę w 100 procentach w to, że moja głowa jest w stanie pochłonąć każdą informacje z lekcji. Oczywiście efekty są tego takie, że mam niemal że same piątki :))

  • Mad

    W moim przypadku afirmacja „nieustannie sprzyja mi szczęście i powodzenie” działa jak magiczne zaklęcie. ;) Tak bardzo w to wierzę, że zawsze gdy wypowiem ją sobie w myślach, wszystko zaczyna się dobrze układać.

  • PawelStan

    Zawsze można patrzeć z boku na zewnętrzną formę i wtedy może wydawać się płytka, prosta, mechaniczna. Polecam nie tylko skupiać się na treści, ale również na technice korzystania z afirmacji. Kiedy zaczniesz medytować z afirmacją, to wygląda to już zupełnie inaczej (oczywiście zależy jeszcze jak rozumiemy medytację, dla mnie na tą chwilę jest to łączenie afirmacji z oddechem: „aktywne afirmacje”). W temacie, polecam ebooka „O mówieniu afirmacji” i playera afirmacji na androida: „Programowanie Podświadomości”.

  • gogo

    Afirmacje są bezużyteczne lub nawet szkodliwe jeśli człowiek przyjmie je tak, jakby były zaklęciem. Np. afirmacja – jestem otwarta na wysokie zarobki – no super, ale gdy leży się i czeka, aż pieniądze spadną z sufitu to niestety ale można tylko odkryć, że to nie działa i afirmacje są bez sensu.

    Moim zdaniem afirmacje to coś zupełnie pozytywnego, coś jakby próba przyciągnięcia do siebie pomyślności, szczęścia itd. ale na zasadzie ułatwienia sobie drogi, a nie narzędzia, które w magiczny sposób wykona coś za mnie. Afirmacja może przyciągnąć życiowego farta, ale musi iść wspólnie z pracą, którą wykonuje człowiek, aby dojść do celu.

    Nie ma dla mnie znaczenia czy afirmacje to głupie wymysły czy też nie, wystarczy dla mnie mniej lub bardziej sztucznie wytworzona świadomość, że coś tam mi pomaga, czuję się raźniej, mimo że to nie musi być wcale prawda, a skoro działa to jest to dla mnie dobre.

  • tajemnicza

    mają racje , ludzie wmawiają nam różne rzeczy codziennie typu ” Jesteś głupi, jesteś fałszywy” budzą w nas niskie poczucie wartości bo są zazdrośni.. i chcą cię poniżyć upokorzyć.. a potem ty sam myślisz że taki jesteś a to nie prawda.Żeby budować na nowo obraz własnego siebie medytacja pomaga zrozumieć nie które rzeczy że nie koniecznie jest tak jakby mogło się wydawać przekazujemy zdrową pozytywną energię, obcym ludziom których przyciągamy to nie pułapka.. bo to od każdego człowieka zależy czy chce afirmować czy nie.?. to jest wasza wola nikt was do tego nie zmusza. nie jest tak jak z narkotykiem wezme bo sam chciał , wziaść jego wola nikt go nie trzyma. i nie że niby okłamuje samego siebie.. wcale nie okłamuje budujemy własnego siebie, mówiąc sobie piękne rzeczy które w pewnym momencie osiągniemy tylko musimy w nie wierzyć głęboko.. bo żeby co się w pełni sprawdziło .. trzeba w to wierzyć , i pracować nad tym… aż w końcu nadejdą pozytywne zmiany i sami zobaczymy że to nie pułapka ale nie uwierzymy że tyle osiągliśmy dzięki takiej pomocy dla własnego siebie pozdrawiam.
    U niektorych latami, u niektórych miesiącami