Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

3 sposoby na postanowienia noworoczne

3 sposoby na postanowienia noworoczne Photo by Robin

Postanowienia noworoczne nie działają. Wszyscy to wiemy, a mimo to - wszyscy je robimy. W roku 2015 proponuję podejść do nowych nawyków trochę inaczej. Poznaj moje, alternatywne podejście do postanowień noworocznych.

 

„Styczeń jest zawsze dobrym miesiącem na ekonomię zachowań: mało rzeczy ilustruje samokontrolę tak wyraźnie jak noworoczne postanowienia. Luty jest nawet lepszy, bo pozwala nam zbadać, dlaczego tak dużo z tych postanowień jest złamanych.” – Sendhil Mullainathan

 

Okolice końca roku to czas, w którym robienie noworocznych postanowień jest w modzie. Dla większości ludzi w jakiś magiczny sposób jest to moment, w którym wszystko jest możliwe. W końcu zostawiamy za sobą minione 365 dni i zaczynamy od zera. Świeży początek to idealny czas na to, aby zmienić swoje życie na lepsze. Boom na robienie postanowień sprawia, że trudno jest ulec pokusie wybrania dla siebie kilku zmieniających życie nawyków.

Fakty są jednak bezlitosne – badania pokazują, że około 92% postanowień noworocznych nie zostanie zrealizowanych. Wychodzi więc na to, że dla większości osób robienie postanowień jest zupełnie bez sensu. Co więcej, może być wręcz szkodliwe – szybko porzucony zestaw noworocznych celów może sprawić, że poczujemy się kiepsko. W końcu minęło dopiero 10 dni nowego roku, a decyzja o rzuceniu palenia, zrzuceniu kilku kilogramów czy codziennym bieganiu stała się historią. Taka sytuacja może negatywnie wpłynąć na nasze poczucie własnej wartości.

 

„Postanowienia są najczęściej pustymi obietnicami dla tych, którzy mają wiele marzeń, ale odmawiają obudzenia się i życia tymi marzeniami.” – Steve Maraboli

 

Dlaczego skuteczność postanowień noworocznych jest tak niska?

Ponieważ mają one niewiele wspólnego z przemyślaną, świadomą i odpowiedzialną decyzją. Są to najczęściej słowa rzucane na wiatr. Deklaracje wykonane pod wpływem mody. Nie mające solidnych podstaw życzenia wypowiedziane z nurtem tłumu.

Z postanowieniami noworocznymi jest naczęściej tak, że im łatwiej je robisz, tym szybciej z nich rezygnujesz. Gdy motywatorem jest społeczny trend i moda (motywacja zewnętrzna), cała determinacja znika, gdy wszyscy przestają mówić o postanowieniach.

Co zrobić, aby postanowienia miały sens? W jaki sposób wykorzystać początek roku do wprowadzenia w swoje życie konstruktywnych nawyków? Tym razem proponuję Ci zrobić to inaczej niż zwykle. Oto trzy alternatywne sposoby na postanowienia noworoczne:

 

1. Poczekaj z postanowieniami 7 dni. Nie rób ich dlatego, że jest to teraz modne. Decyzja podjęta na szybko to decyzja, która nie ma w sobie mocy sprawczej. Jeśli naprawdę chcesz coś zmienić w swoim życiu, najpierw dobrze się zastanów, co to będzie i jak to wprowadzisz w życie. Przygotuj się do tej decyzji. Poświęć jej swoją uwagę i odpowiednią ilość czasu.

Co, jeśli za 7 dni nie będziesz mieć motywacji, aby wprowadzać w swoim życiu zmiany? No cóż, przynajmniej unikniesz rozczarowania. Gdybyś 7 dni wcześniej, przy akompaniamencie fajerwerków robił postanowienia noworoczne, nie wytrwałyby one wiele dłużej niż tydzień. Dlatego odczekanie tych 7 dni jest ważnym testem – czy naprawdę tego chcesz? Czy na pewno jesteś gotów, aby zaangażować się w wyrabianie nowego nawyku? Jeśli po tygodniu jesteś zdecydowany i zdeterminowany, aby wprowadzić w życie zmiany, o których myślałeś w ostatnich dniach – masz dobry fundament, na którym możesz oprzeć swoje działania.

Jest jeszcze jedna korzyść tej propozycji. Czekając tydzień, łamiesz schemat. Podchodzisz do postanowień inaczej niż do tej pory. Twój umysł nie idzie tym samym torem co zawsze. Ta pierwsza mała zmiana otworzy Cię na kolejne i sprawi, że będziesz na nie bardziej gotowy.

 

2. Zaplanuj wyzwanie na 14 dni. Zmiana nawyku na zawsze (wielkie wyzwanie) jest dużo trudniejsza niż zmiana nawyku na dwa tygodnie (małe wyzwanie). Jeśli zdecydujesz wstawać wcześniej o 30 minut tylko na 14 dni, dużo łatwiej będzie Ci się skupić na realizacji tego celu.

Co więcej, po tych 14 dniach (o ile Ci się uda) będziesz mieć więcej wewnętrznej siły do postawienia kolejnego kroku (np. kolejne 30 dni wczesnego wstawania). Dwutygodniowy sukces będzie podstawą do większej wiary w siebie, która z kolei będzie motorem do kontynuowania nowego nawyku.

 

„Postanowienia są wspaniałą rzeczą, jeśli umiemy ich dotrzymać, ale wiele postanowień nam umyka, ponieważ nie zrobiliśmy nic innego z naszym sposobem myślenia.” – Monica Johnson

 

3. Przygotuj się. Jeśli chcesz osiągnąć sukces w realizowaniu swoich postanowień, poświęć czas na edukację. Rzucając palenie poznaj sposoby na pozbywanie się nałogów. Dowiedz się, jak działa psychologia uzależnień i jakie są sprawdzone metody terapeutyczne. Wybierz sposoby, które najbardziej Ci odpowiadają i stwórz plan wprowadzania tego postanowienia w życie.

Poszerzanie wiedzy przy postanowieniach ma dwojaką funkcję. Po pierwsze, pozwala nam poznać najlepsze, sprawdzone drogi do realizacji celu. Po drugie sprawia, że poświęcamy naszej decyzji większą uwagę. Zanurzamy się w temacie, nad którym chcemy pracować. Myślimy o nim więcej i częściej. Nasze postanowienie będzie nam bliższe. Im bardziej zaangażujemy się w takie przygotowania przed rozpoczęciem działania, tym większe jest prawdopodobieństwo naszego sukcesu.

 

Jak Ci się podoba takie podejście? Napisz swoje przemyślenia w komentarzach.

Rzucam Ci wyzwanie, abyś tym razem zrobił postanowienia inaczej niż zwykle. Masz na to 7 dni. Jeśli skierujesz całą swoją noworoczną energię na mentalne i merytoryczne przygotowania i precyzyjny wybór postanowień, za 7 dni będziesz zwarty i gotowy do wreszcie skutecznych zmian. Tego Ci życzę na Nowy Rok.

 

P.S. Jeśli czytasz ten artykuł już w 2015, potraktuj to wyzwanie dokładnie tak samo – daj sobie 7 dni od dzisiaj na przygotowanie się do wybrania swoich postanowień.

P.S.2. Zachęcam Cię do tego, abyś odpuścił sobie w tym roku strzelanie w Sylwestra. Oszczędzisz stresu wielu zwierzakom, dla których wybuchy to najczęściej wielki koszmar.
 

Zostaw komentarz

  • Frytka

    świetny artykuł w idealnej porze :D miejmy nadzieję, że dzięki niemu procent realizowanych postanowień noworocznych znacznie się zwiększy. wszystkiego dobrego w nowym roku :)

  • Yoongie

    Panie Michale, to niezwykle cenny i bardzo mądrze napisany post. Dobrze, że kładzie Pan nacisk na sprawę podejścia do naszych indywidualnych akcji „Postanowienia na 20xx rok”. Niestety, słomiany zapał, brak zrozumienia siebie i nieracjonalne podejście do zmian skreślają nasze wielkie i porywcze plany. Na pewno skorzystam z tych rad i przyjmę wezwanie. Tym razem sporządzę listę postanowień w tydzień, a nie w 7 minut ;)
    Osobiście jeszcze radziłabym przeanalizowanie zeszłorocznej listy postanowień (o ile nie wylądowała dawno w koszu), wyciągnięcie wniosków, refleksję nad rokiem, nad nami, nad tym co zrobiliśmy. Być może nawet nadrobienie aktualnych i niezrealizowanych celów. Nowy rok, nowy czas, nowe postanowienia, ale życie to ciągłe pasmo i nie każdemu może służyć coroczne tworzenie swojego nowego wizerunku… Warto nabrać dystansu i równowagi.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesywnych postanowień na ten 2015 rok oraz owocnych rezultatów :)

  • Zosia

    Ciekawe podejście do postanowień, postanawiam, że wypróbuję tej metody ;) Niestety moje obecne nawyki do wdrożenia w nowym roku brzmią tak samo jak rok, dwa i trzy lata temu. Chociaż nie robię postanowień dlatego, że jest to w modzie (hihi, nie znam osoby bardziej niemodnej niż ja sama – przypadek kliniczny:)), bardziej dlatego, że mam poczucie, że zamykam jakiś rozdział mojego życia i mam „czyste konto”, by zacząć od nowa to daje mi pewną siłę. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko to tylko pewna „umowa”, bo zacząć od nowa można w każdej chwili :) Spróbuję pokierować się tymi radami, może tym razem lepiej sobie wszystko zaplanuję. Wszystkim życzę powodzenia i realizacji postanowień :)). PS. Moja biedna psina też prosi o nie strzelanie w Sylwestra ;)

  • Podoba mi się krok numer 3.
    Rzetelne zgłębienie tematu może wiele pomóc.
    Powiem szczerze, że zaciekawiło mnie podejście do postanowień w taki sposób. Dać sobie czas i to przemyśleć. No cóż, na pewno dam znać :)

  • Mad

    Jakiś czas temu nauczyłam się wprowadzania nowych nawyków i osiągania celów na bieżąco, od zaraz, nie czekając na nowy rok, poniedziałek, czy pierwszy dzień miesiąca. Polecam! ;))

  • Postanowienia noworoczne zawsze tworzę. Zwykle zaczynam o nich myśleć miesiąc przed, próbując ułożyć je tak, żeby obejmowały różne części roku, a nie od razu wszystko od stycznia, jak to często bywa.

    Mimo wszystko zaciekawiło mnie takie podejście do postanowień.

  • Gall Anonim

    Ciekawy wpis. W sumie Michał masz w 100 % racje, że nasz zapał gaśnie p kilu dniach od zaczęcia nowego roku. W tym roku postaram się odczekać te 7 dni i zobaczyć efekty po 14 dniowym eksperymencie. A mam pytanie odnośnie niedawnego tematu odnośnie Muzyki Relaksacyjnej i chciałbym się was oraz Ciebie Michale poradzić. Dlaczego po zamknięciu i wsłuchaniu się właśnie w muzykę relaksacyjną pokazują mi się przeróżne wizualizację ? Czym jest to spowodowane? I ma to wpływ na to jak bardzo mieliśmy intensywny dzień?

    • Kamila

      Ja odpowiem na podstawie moich doświadczeń.

      Myślę, że jeśli jesteś świadomy tych wizualizacji, to po prostu udaje Ci się ze względnie czystym umysłem wchodzić w głęboki relaks. Medycznie pewnie ma to związek z falami mózgowymi, ale nie będę zgadywać, bo nie chcę wprowadzić w błąd. Przez fazę widzenia podobnych obrazów przechodzi się (a przynajmniej ja przechodzę) codziennie w trakcie zasypiania (tylko nie zawsze to pamiętam).

      Jeśli będąc na etapie, o którym piszesz, jeszcze bardziej pogłębi się relaks, pozwalając myślom płynąć obok, ale nie zakłócając świadomości, to w pewnym momencie nastąpi takie gwałtowne uczucie spadania. Czasem przy zasypianiu gwałtownie się wybudza właśnie z takim odczuciem. Wystarczy jednak strach przed nim również odsunąć i poddać się temu, spływając wraz z nim łagodnie w dół. Dokładnie ten moment to utrata świadomości ciała (a świadomość umysłu traci się zwykle dużo wcześniej..).

      W ten sposób zdarzało mi się relaksując na muzyce przejść przez etap takich fruwających obrazów, spadanie, i… zachować ciągłość świadomości aż do… zaśnięcia, czyli płynnie z jawy przejść do świadomego snu. Bardzo interesujące doświadczenie.

      Jeśli nie chcesz aż tak daleko „latać”, to po prostu ciesz się i relaksuj przy muzyce, i nie przejmuj się, te obrazy – wizualizacje są zupełnie normalne. :)

      Intensywność dnia na pewno też ma na to wpływ, ale bardziej pod względem targających nami emocji, niż obiektywnej ilości wydarzeń. Jedna osoba zachowa czystość świadomości po mnóstwie stresujących wydarzeń, a umysł innej może zakłócić parę drobiazgów. Z moich doświadczeń wydaje mi się, że bardziej intensywny dzień = bardziej zakłócony umysł i mniejsza szansa na głęboką świadomą relaksację przy „obrazach”, a większa na zwyczajne zaśnięcie. Z drugiej strony – nie testowałam, ale podejrzewam że wysiłek fizyczny w dzień działa przeciwnie i sprawi, że taka relaksacja będzie prostsza, a do fazy obrazów dotrze się łatwiej.

    • Gall Anonim

      Ciężko mi to określić co to jest, ale są to różne rodzaje wydarzeń czasami mocne a czasami właśnie tak jak opisujesz nie wyraźne światełka. Wtedy kiedy mi się to pojawia to akurat wyrywa mnie z relaksacji. I właśnie wtedy pojawia się strach można to porównać np. do jakiejkolwiek medytacji, która pokazuję nam jakby jakieś nasze lęki?

    • Kamila

      Tak mnie naszło – pytanie jeszcze co rozumiesz przez „wizualizacje”. Jeśli chodzi o jakieś drobne światełka, niewyraźne kształty, to jest to początkowy etap tego, o czym wspomniałam w poprzedniej odpowiedzi. Nie zdziw się, gdy przy pogłębianiu relaksacji co jakiś czas zdarzą się całe krótkie barwne scenki, czasami nawet z głosem, prawie jak we śnie.

  • Opublikowałem ostatnio wpis dotyczący owych postanowień noworocznych, i zgadzam się, że nie warto ich robić
    a) teraz
    b) dlatego, że inni to robią
    c) bo to strata czasu ;)
    Wyzwania możemy podejmować każdego dnia, bez względu na porę roku, miesiąc czy to co robią inni. Jeśli mamy w sobie determinację nie przeszkodzi nam czas wakacji, świąt ani nic innego. :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

  • KosmitaNadaje

    Cześć Michał,

    Widzę, że mój poprzedni komentarz utknął w moderacji. Spróbuję jeszcze raz, więc jeśli chodziło o linka to tym razem przejdzie :)

    Piszesz o pasji, przedsiębiorczości itp. Jeśli postanowienia noworoczne mają skuteczność 8% … to po co w ogóle zawracać sobie nimi głowę?
    Gdyby coaching pomagał w 8% przypadków to, czy pisałbyś, jak go usprawnić? :)

    Co myślisz o tym, żeby nawyki o tak niskiej skuteczności, a sporym potencjale frustracji, po prostu najzwyczajniej porzucić z uśmiechem na ustach?

  • Kamila

    A ja zawsze realizuję około 70% moich postanowień noworocznych. :) Lubię je robić i w tym roku także mam już gotową listę około 30 postanowień, a to dlatego, że wg. mnie przyjemnie na koniec roku zrobić sobie podsumowanie swoich osiągnięć, a postanowienia noworoczne są niezłą „checklistą”, poza tym dają dobre ramy do pracy nad sobą. :)

    Z moich spostrzeżeń wynika, że:

    – Łatwiej mi realizuje się wszystko drobnymi kroczkami – dlatego na przykład w zeszłym roku chciałam schudnąć 13 kilo i rozpisałam to na 3 osobne postanowienia-etapy:
    1) schudnąć o 5 kilo
    2) schudnąć o 10 kilo (kolejne 5)
    3) schudnąć o ostatnie 3 kilo
    Dzięki temu łatwiej mi było to rozplanować i odhaczać po kolei każde etapy – przyznam się, że te ostatnie 3 kilo już sobie darowałam, ale mimo to zrealizowałam 2 pierwsze postanowienia. Gdybym wcisnęła to w jedno, to mimo utraty 10 kilo całość by była „nie zrealizowana” i by mnie nie motywowała. :)

    – Nie działają u mnie postanowienia typu „biegać 2x w tygodniu”, bo najtrudniej mi zawsze zacząć – a gdy nie zacznę biegać 2x / tyg. od stycznia, tylko np. od maja, to już mam poczucie, że postanowienia i tak się nie da zrealizować. Dlatego rozpisuję moje cele krótkoterminowo. W tym roku są to sztuki walki – mam zamiar iść na minimum 15 treningów i to jest moje postanowienie. Wiem, że jeśli pójdę na te 15 i mnie to wciągnie, to znaczy że to faktycznie było „dla mnie” i dalej nie będę potrzebowała postanowienia, żeby to kontynuować. A jeśli po 15 treningach nie będę miała motywacji, aby kontynuować, to będę miała poczucie że jednak mi to nie leżało, ale przynajmniej porządnie spróbowałam – czyli również postanowienie zrealizowane. :)

    – Niektóre moje postanowienia są bardzo ogólne, typu „zwiększyć swoją asertywność”. Te wymagają szczególnie dużej uwagi, bo ciężko je zmierzyć (kiedy uznać, że już zrealizowane?) i trzeba ich pilnować i wyznaczać konkretne działania. Tego typu postanowień unikam.

    Czyli u mnie działają: 1) cele wymagające krótkiego czasu realizacji (max miesiąc – dwa) – lub rozpisane na takie etapy 2) cele konkretne, o ramach raczej liczbowych niż czasowych („iść na bieganie 20 razy”, a nie „biegać co drugi dzień”) 3) o efektach łatwych do zmierzenia – przykładowo „utrata wagi i usunąć ten paskudny pieprzyk z twarzy” – ok, a „poprawić swój wygląd” – nie ok, bo co właściwie znaczy poprawić?

    Oczywiście postanowienia można robić w dowolnej chwili, ale te noworoczne mają dla mnie takie magiczne psychologiczne znaczenie. :) Przełom roku to dobra chwila na symboliczne zamknięcie jakiegoś etapu i rozpoczęcie nowego, a umysły ludzkie bardzo lubią symbolikę. Dlatego ja z moich postanowień nie rezygnuję, tylko w tym roku rozpisałam sobie takie, aby jeszcze zwiększyć wskaźnik realizacji. :)

    • Małe kroczki są jak najbardziej dobre, ale i tak jestem zdania, że postanowienia można tworzyć cały rok, bez względu na datę w kalendarzu :)

      Pozdrawiam

    • Kamila

      Pewnie. Myślę, że nawet bardzo źle ograniczać się tylko do tych noworocznych. Ale ja lubię te noworoczne i już!

      Sukcesów. :)

    • Agata

      Bardzo podoba mi sie Twoj sposob myslenia. Dac sobie na cos czas 30 dni to okazja do sprawdzenia czy jest to faktyczne dla mnie. Sprobuje to wykorzystac u siebie.

  • Trochę to przewrotne, ponieważ nie zniechęcasz do robienia postanowień w ogóle, tylko zachęcasz do zrobienia ich w sposób przemyślany :-) I z tym się absolutnie zgadzam, postanowienia rzucone na odczepnego nie mają wielkiego znaczenia, a brak realizacji może frustrować. Nie bardzo natomiast się zgadzam z tym 7 dniowym odkładaniem – teraz jest taki okres, być może jedyny w roku, gdy człowiek doświadcza pragnienia zmiany. Jest dużo wolnego czasu, nie ma pośpiechu – sądzę, że własnie teraz warto jest przemyśleć swoje cele na przyszły rok, usiąść, porozmawiać z samym sobą. Za chwilę masowo wrócimy do pracy, do kołowrotu i być może przegapimy najlepszy moment na pracę nad rozwojem osobistym…?

  • Justyna Brejwo

    Zmiana nawyku na 2 tygodnie – dobry pomysł. Na razie do końca tygodnia :)

  • LNS

    Wyzwania 2 tygodniowe mają moc sam się o tym przekonałem rzucając sobie wyzwania 30 dniowe. Bardzo przystępnie opisany przepis na wdrożenie nowych zwyczajów w nowym roku. Dzięki Michał !:)

  • Agnieszka Korzeniewska

    Bardzo podoba mi się pomysł próby utrwalenia nawyku podczas dwóch tygodni na dobry początek:) metoda małych kroków jest bardzo rozsądna :) zawsze podejmuje noworoczne życzenia… jesienią. Choć może w tym roku zrobię wyjątek i zapalnuje coś na styczeń, myslę o tym juz od jakiegos czasu, a więc to przemyslana decyzja nie związana raczej z trendem i modą, ale wynikająca ze zmeczenia i irytacji samą soba :) świetny artykuł! wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

  • Savolta

    Dla mnie postanowienia noworoczne pełnią raczej funkcję planu na cały rok. Nie słyszałem szczerze powiedziawszy o jakiejś wielkiej „modzie” na postanowienia, przeciwnie w moim otoczeniu większość ludzi ma jedno postanowienie: nic sobie nie postanawiać. Z miejsca boją się rozczarowań. Osobiście rozpisuję sobie plan na rok, nie dlatego, że jest moda, ale z czysto organizacyjnych względów. Tak jest w naszym społeczeństwie mierzony czas i wygodnie jest dopasować się do tych ram. Później z takim planem pracuję cały rok, co pozwala mi punktować sukcesy i błędy w kalendarzach z wcześniejszych lat. Ten jakoby innowacyjny plan w sumie nic nowego nie zawiera, poza zwykłą metodyką wdrażania nawyków, niestety w kwestii postanowień jest trochę niekompletny, bo przecież nie wszystkie postanowienia są oparte o nawyki. Wiele z moich tegorocznych postanowień to po prostu zrobienie czegoś, czego do tej pory nie próbowałem, nie potrzebuję do tego żadnego nawyku.

  • Ewa

    Metoda podjęcia wyzwania na 14 lub np. 30 dni jest rewelacyjna! :)
    Sama prawie rok temu zostałam wege na 30 dni i tak już wegetarianką jestem do dziś, a za miesiąc minie rok :) Jest to jedyna rzecz, którą spróbowałam tą właśnie metodą ‚na chwilę’, a zostałam na stałe. I niestety jedyne postanowienie, które w ostatnim czasie mi wyszło, chociaż jestem z wytrwania w tym właśnie postanowieniu bardzo dumna :)

  • To co jeszcze bym dodał to bardzo ważny i często zapominany punkt – pozwolenie sobie na potknięcie. Gros osób gdy stwierdza że będzie na diecie, przy pierwszym zjedzonym w napadzie łakomstwa ciastku stwierdza, że odpuszcza swoje postanowienie.
    Zupełnie niepotrzebnie, bo bardzo często elementem procesu wprowadzania zmiany jest chwilowy powrót do dawnego zachowania. Także nie ma co się przejmować tym że raz zapaliłeś, raz zjadłaś ciastko czy nie poszedłeś na trening. Możesz sobie zrobić jeden dzień przerwy i iść dalej, przez co Twoje wyzwanie przedłuży się z 14 dni do 15.

  • Wszyscy chcą już 1 stycznia nowego roku mieć postanowienia noworoczne , a Twój sposób wydaje się lepszy , bardziej przemyślany. Pozwala na przygotowanie się na to , czego chcemy

  • Osia

    Moje postanowienie 2lata temu: zacznę biegać żeby schudnąć. Owszem pobiegałam… niecały tydzień i…skręciłam nogę. Ale też i schudłam, w zeszłym roku zachorowałam…i schudłam ok 10 kg. W tym roku nie miałam żadnych postanowień noworocznych, no może zyczenie, żeby wrócić do tych moich kilogramów, ale być zdrową, ale to nie ode mnie zależy, niestety.

  • MILA MILOWSKA

    Nie wiem jakie badania wskazują aż tak niską moc noworocznych
    postanowień. A jakie badania weryfikują skuteczność postanowień i 
    zobowiązań dokonanych w inny dzień roku? Może jest tak samo niska. Wprowadzanie zmian w życiu nie jest łatwe. Doświadczenie moich bliskich pokazało, że te największe sukcesy, najbardziej spektakularne zmiany były efektem właśnie noworocznych postanowień. Może jest tak ze w sprawach ważnych zmian i decyzji to dobry moment,( i pamiętamy datę decyzji!:) a w mniej istotnych kwestiach łatwiej powiedzieć: nie zmieniłem tego, to przecież noworoczne postanowienie, a wiesz że 92% takich postanowień idzie do kosza już w lutym, przeczytałem o tym na blogu P. Michała Pasterskiego ;)))))

    Nowy rok nie jest magicznym przełomem, ale jako jego symbol z pewnością pomaga. Do nowego roku często „doczekują” jakieś bardzo długo dojrzewające w nas decyzje. Może te właśnie mają większe szanse na realizację? Są wynikiem wielu dni przemyśleń. Co do zniechęcania się? Może warto założyć że nie wszystko udaje się za pierwszym razem. Nie od razu nauczyliśmy się chodzić czy mówić, wiele razy zaliczaliśmy glebę, i nie potrzebowaliśmy rozpisywać tego na kartce. (lub z pewnością nie uczyliśmy się tego na próbę.) Po 3 razie rzucania palenia mam wybór: poddać się lub nie. Ludzie zdeterminowani będą próbowali do efektu który ich usatysfakcjonuje lub… końca świata. W kolejnym roku, ale lepiej w kolejnym tygodniu czy dniu.
    CI którzy wolą się oszukiwać, mogą to robić każdego dnia i dodać do tego teorię :) serdeczności w nowym roku.

  • Dobre uwagi. Akurat tak się szczęśliwie złożyło, że w tym roku postanowienia czyniłam już grubo po Nowym Roku. Zresztą, traktuję je chyba nieco inaczej niż większość ludzi. Nie są dla mnie nagłym zrywem do poprawy życia. Cały czas mam wyznaczone cele, do których staram się małymi kroczkami dążyć, a postanowienia jedynie pomagają mi oznaczyć kolejne kamienie milowe na drodze. Zazwyczaj udaje mi się dotrzymać kilku postanowień z dość obszernej listy i jestem z tego dumna. Wiem, że mam przerost ambicji, więc cieszy mnie, kiedy po prostu po tych 365 dniach mogę się uśmiechnąć na myśl, że zrobiłam kolejne kroczki do przodu.

    Szacun za drugi P.S. Rzadko się spotyka, żeby mężczyzna zwracał na to uwagę. Ja zaś z przykrością obserwowałam przerażone, ściśnięte w gromadce łabędzie.

  • Patrycja

    Witam,
    Dla Mnie początek roku to idealny moment do wprowadzenia postanowień w życie.

    1. Podchodzę do zmian jak do procesu, w którym data 1 styczeń jest jak wystrzał pistoletu dla zasygnalizowania startu w długodystansowym biegu.
    Biegacz, który porywa się na długi dystans musi być do niego odpowiednio wcześniej przygotowany i musi liczyć się z tym, że droga do mety nie jest łatwa.

    2. Dla Mnie osobiście ważniejsza jest droga do celu niż sam cel, dlatego skupiam się na biegu a nie na mecie. Dzięki takiemu podejściu niezależnie od rezultatu potrafię się cieszyć samym procesem doskonalenia się.

    Bardzo inspirujący blog.
    Pozdrawiam.

  • Nowy rok, jak i każdy zwykły dzień jest dobry dla nowych postanowień i zmiany. Ciekawe podejście, inne niż zazwyczaj, może dobrze zadziałać ze względu na to, że wprowadzanie zmiany jest podzielone na kilka mniejszych etapów, a także daje czas na dokładniejsze przyjrzenie się naszej motywacji do osiągnięcia celu po ustaniu euforii.