Wegetarianizm i weganizm. Dlaczego warto i jak to zrobić mądrze?

Od ponad 2 lat nie jem mięsa. Często, gdy wśród znajomych lub podczas spotkań z rodziną okazuje się, że jestem wegetarianinem, jestem pytany o przyczyny mojej decyzji. W tym artykule chciałbym zebrać moje motywy i przemyślenia związane z takim sposobem odżywiania.

Kilka uwag na początek:

  • Wiele osób czytających ten artykuł nie będzie się zgadzało z tym, co napiszę. Wiem jednak również, że duża część mitów na temat wegetarianizmu i weganizmu nadal ma się dobrze i jednym z celów tego tekstu jest obalenie ich.
  • Nie piszę tego artykułu po to, aby kogokolwiek przekonać do zrezygnowania z mięsa. Jestem daleki od “wegeterroryzmu” i szanuję wybory innych ludzi. Chcę podzielić się własnymi doświadczeniami i refleksjami na temat diety wegetariańskiej. Wiele osób myśli o przejściu na wegetarianizm, ale z braku wiedzy, strachu lub wiary w nieprawdziwe mity nie decyduje się na ten krok. Być może to, co napiszę, będzie dla nich pomocne.
  • Warto przeczytać ten tekst nawet, jeśli nie myślisz o porzuceniu mięsa - być może zainspirujesz się do urozmaicenia swojej kuchni ciekawymi, roślinnymi i pełnymi zdrowia daniami.
  • Pisząc ten artykuł korzystałem z rzetelnych źródeł i najnowszych dostępnych badań. Jeśli jednak z czymś się nie zgadzasz lub masz dostęp do innych, sprawdzonych informacji - daj znać w komentarzach, jestem otwarty na rozmowę.

“Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej.” ALBERT EINSTEIN

Zanim podzielę się z Tobą motywami mojej decyzji o przejściu na dietę wegetariańską wyjaśnijmy sobie podstawowe pojęcia:

Wegetarianin to osoba, która nie je mięsa. Nie je również ryb, co mogłoby się wydawać oczywiste, ale dla wielu takie nie jest. Zaskakuje mnie, jak często gdy mówię w restauracji, że nie jem mięsa, ktoś proponuje mi rybę. Ryba to również zwierzę.

Weganin to natomiast osoba, która nie je żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Oprócz mięsa unika więc również nabiału, jajek, tłuszczu zwierzęcego, itp. Weganie zwykle unikają również kosmetyków ze składnikami pochodzenia zwierzęcego lub takich, które były testowane na zwierzętach. To samo dotyczy innych kategorii produktów, np. odzieży.

Jak zostałem wegetarianinem?

Z mięsa zrezygnowałem ponad 2 lata temu i stało się to w dość naturalny sposób. Nie planowałem tego. W pewnym momencie po prostu przestałem mieć ochotę na jedzenie mięsa. W miarę jak uświadamiałem sobie zdrowotne konsekwencje naszego jadłospisu oraz sposób funkcjonowania przemysłu mięsnego, moja ochota na kotleta z tygodnia na tydzień malała. Niedługo potem zauważyłem, że nie mam już najmniejszej ochoty na mięsne dania.

Obecnie jest mi jest zdecydowanie bliżej do weganizmu, choć stuprocentowym weganinem nazwać siebie nie mogę. Sam gotuję tylko i wyłącznie potrawy wegańskie. W restauracjach również wybieram tylko dania, które są pozbawione składników pochodzenia zwierzęcego. Jednak jeśli ktoś mi zaserwuje (zwykle na obiedzie u rodziców) potrawę z serem lub jajkami, to zwykle nie odmawiam.

Jakie były główne powody mojej decyzji o przejściu na dietę wegetariańską?

1. Zdrowie

Ten punkt jest dość kontrowersyjny i jesteś świadom tego, że na pytanie “Czy wegetarianie są zdrowsi od osób jedzących mięso?” nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Szukając rzetelnych badań na ten temat możemy bowiem znaleźć zarówno te, które potwierdzają przewagę diety wegetariańskiej, jak i te, które ją podważają.

Z moich obserwacji wynika, że tych faworyzujących dietę wegetariańską jest wyraźnie więcej. Przykładowo:

  • Badania przeprowadzone na 6000 wegetarianach i 5000 osobach jedzących mięso pokazują, że wegetarianie żyją dłużej i są mniej narażeni na choroby serca. (1)
  • Wegetarianie są znacznie mniej narażeni na raka jelita grubego i raka prostaty. (2)
  • Zgodnie z najnowszymi badaniami WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), czerwone mięso oraz mięso przetworzone (parówki i wędliny) przyczyniają się do powstawania nowotworów.

To jednak wciąż za mało, aby z całą pewnością stwierdzić, że dieta wegetariańska jest na 100% zdrowsza. W związku z tym swoją opinię musimy oprzeć o własne doświadczenia wynikające z eksperymentów popartych regularnym badaniem swojego organizmu. Ja nie miałem innego wyjścia, ponieważ moja mama jest lekarzem i jeśli nie robię regularnych badań krwii (przy których sprawdzamy wszystko, co się da), nie daje mi spokoju. Ostatnie moje badania wykazały, że wszystko co tylko się da - jest u mnie w perfekcyjnej normie. Moje doświadczenia są więc bardzo pozytywne i nie opieram się tutaj tylko i wyłącznie na subiektywnych odczuciach, ale na rzetelnym i regularnym sprawdzaniu kondycji mojego organizmu.

Oczywiście nie oznacza to, że bez mięsa zawsze oznacza zdrowo. Taka dieta również musi być odpowiednio przemyślana i zbilansowana. Więcej o tym już za chwilę. Chciałbym też podkreślić, że dieta mięsna również może być zdrowa (choć według mnie nie tak zdrowa jak wegetariańska), jeśli dbamy o odpowiedni dobór swoich źródeł i wyeliminujemy z jadłospisu wysoko przetworzone produkty (dla zainteresowanych zachęcam zgłębienie diety Paleo).

Istotny był dla mnie również czynnik samopoczucia. Po jedzeniu mięsa czułem się ociężały i zmęczony. Natomiast dieta roślinna daje mi uczucie przyjemnej lekkości, przy jednoczesnym poczuciu nasycenia i bycia “pełnym”. Bardzo pozytywnie wpływa to na mój codzienny nastrój, jak również poziom koncentracji i jasność umysłu. Niektórzy mogą stwierdzić, że pewnie sobie to wmawiam. Jednak czasami nawet zjedzenie dania z żółtym lub białym serem sprawia, że oprócz mdłości lub bólu brzucha pojawia się u mnie zjawisko “zamglonego” umysłu. Oczywiście choć takie reakcje pojawiały się już wielokrotnie, są to tylko moje subiektywne odczucia. Każdy powinien obserwować własne ciało i umysł, aby sprawdzić jak na niego działają różne sposoby odżywiania.

Kwestie zdrowotne były ważnym powodem mojej decyzji o przejściu na wegetarianizm, jednak z pewnością nie najważniejszym. Przejdźmy zatem do punktu drugiego.

2. Współczucie

W momencie gdy zdasz sobie sprawę z tego, jak wielkim przemysłem jest zabijanie zwierząt, trudno jest spojrzeć na kotleta schabowego w przychylny sposób. Niewyobrażalne cierpienie zwierząt było bez wątpienia najważniejszym powodem dla mojej decyzji. Uważam, że jako ludzie nie mamy prawa decydować o życiu innych żyjących istot, niezależnie od tego jak “humanitarnie” staramy się to robić. Bądźmy ze sobą szczerzy - nie ma czegoś takiego jak humanitarne zabijanie. Uważam, że zwierzęta są naszymi braćmi - dzielimy z nimi miejsce na tej planecie i powinniśmy się wzajemnie szanować.

“Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, wszyscy byliby wegetarianami.”
PAUL MCCARTNEY

Mam wrażenie, że ludzie, którzy jedzą mięso często nie chcą rozmawiać o tym, jak kotlet leżący na ich talerzu w ogóle tam trafił. Nie chcą myśleć o cierpieniu, przez które to zwierzę musiało przejść. Myślę, że każdy człowiek powinien choć raz w życiu zrobić sobie wycieczkę do rzeźni. A jeśli nie ma na to ochoty, to powinien chociażby obejrzeć kilka filmów na youtube, które pokazują jak w rzeczywistości są traktowane zwierzęta przeznaczone na ubój.

animal-countryside-agriculture-farm

Tak, zwierzęta mają emocje i odczuwają strach. Ich przerażenie i cierpienie nie różni się zbyt wiele od przerażenia człowieka, który wie, że zaraz zostanie pocięty na kawałki. Jeśli zdecydujesz się na obejrzenie takich filmów, zobaczysz krzyczące i przerażone zwierzęta, które wszystkimi siłami walczą o swoje życie. Jeśli odwracasz wzrok od tego poważnego, globalnego problemu, w pewnym sensie przyczyniasz się do pogłębiania cierpienia zwierząt. Niestety to samo tyczy się eksploatowania zwierząt w celu pozyskiwania produktów pochodzenia zwierzęcego (mleko, jajka, itp.). Są oczywiście wyjątki, ale to kropla w oceanie niepotrzebnego cierpienia.

Kliknij tutaj aby zobaczyć nagranie (12 min, język angielski), które ukazuje sposób, w jaki traktowane są poszczególne zwierzęta (kury, indyki, świnie, bydło). Ostrzegam - nie oglądaj tego filmu, jeśli masz słabe nerwy. Niektórzy mogą uznać, że umieszczanie odnośnika do tego typu nagrania to przesada lub “cios poniżej pasa” dla mięsożerców. Rozumiem i szanuję to zdanie. Jednocześnie nie mam zamiaru ukrywać prawdy tylko po to, aby wspierać społeczną iluzję, że “wszystko jest w porządku”. Nie jest. Jeśli nie masz ochoty na oglądanie cierpienia zwierząt, po prostu nie klikaj w powyższy link.

Uważam, że jedzenie mięsa pozbawia nas empatii i współczucia. Aby móc jeść mięso i nie mieć z tego powodów wyrzutów sumienia, musimy się na pewnym poziomie znieczulić. Musimy ukryć przed sobą świadomość cierpienia, do którego przykładamy rękę. W ten sposób niszczymy naszą relację ze światem natury. Gdy przeszedłem na wegetarianizm, moje podejście do zwierząt bardzo się zmieniło. Przestałem je traktować jak rzeczy, jak surowiec. Zacząłem patrzeć na nie jak na moich sąsiadów, którzy mają dokładnie takie same prawo do życia, jak ja.

“Czy możesz spojrzeć zwierzęciu w oczy i powiedzieć mu: ‘Mój apetyt jest ważniejszy niż twoje cierpienie’?” MOBY

Mity na temat wegetarianizmu i weganizmu

Istnieje wiele przestarzałych i nieprawdziwych przekonań na temat diety bezmięsnej. Osoby, które myślą o takiej diecie mają często wiele pytań i wątpliwości, które nie dają im spokoju. Oto najważniejsze mity na temat wegetarianizmu i weganizmu:

1. Dieta wegetariańska/wegańska jest nudna i monotonna.

Jest dokładnie odwrotnie. W momencie, gdy przeszedłem na wegetarianizm, w mojej kuchni wybuchł wulkan nowych smaków. Uważam, że ludzie jedzący mięso często (choć nie zawsze) przyzwyczajają się do określonego jadłospisu i nie wychodzą daleko poza jego ramy. Gdy rezygnujesz z mięsa, jesteś zmuszony do szukania nowych dań - ponieważ w innym przypadku zamiast kotleta schabowego z ziemniakami i surówką będziesz jadł… ziemniaki i surówkę. Byłbyś zaskoczony jak różnorodna może być dieta wegetariańska. W mojej kuchni używam obecnie dziesiątek produktów, których nie używałem nigdy wcześniej - i nadal tworzę nowe dania, które zaskakują mnie swoją różnorodnością, smakiem i bogactwem składników odżywczych. Są urozmaicone, pełne kolorów, ciekawe w smaku i zawsze pełne zdrowia.

wegetariański wegański burger

Wegański burger... Nie, weganie nie jedzą tylko trawy.

2. Dieta wegetariańska/wegańska jest droga.

Często faktycznie tak jest, jednak nie zawsze. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób robisz swoje zakupy i jakie smaki preferujesz. Jest wiele bardzo prostych i jednocześnie kompletnych w składniki odżywcze dań, których koszt jest wyjątkowo niski.

3. Gotowanie potraw wegetariańskich i wegańskich jest trudne.

Nic bardziej mylnego. Oczywiście wiele z tych potraw faktycznie wymaga czasu i wysiłku, ale dokładnie to samo można powiedzieć o diecie mięsnej. Jedyna trudność w gotowaniu bez mięsa polega na wdrożeniu się w nową, inną odsłonę kuchni. Gotowanie dań z nowych, nieznanych nam dotąd przepisów wymaga bowiem odwiedzenia innych działów w sklepie, sięgnięcia po zupełnie nowe produkty, a czasami nawet zaplanowania wycieczki do sklepów, w których nigdy nie postawiliśmy stopy.

Jednak gdy tylko wdrożymy się w kuchnię wegetariańską lub wegańską, wszystko wraca do normy. Wtedy między gotowaniem dań z mięsem a gotowaniem dań bez mięsa (i produktów pochodzenia zwierzęcego) nie ma większej różnicy. Gdy nie mam czasu, aby posiedzieć dłużej w kuchni, często wybieram przepisy, które nie wymagają ode mnie poświęcenia więcej niż 20 minut. Wszystko jest kwestią edukacji i znalezienia odpowiedniej ilości prostych przepisów.

W Polsce powstaje też coraz więcej restauracji serwujących potrawy bez mięsa i bez produktów pochodzenia zwierzęcego. W miejscu mojego zamieszkania (Poznań) jest ich kilka, w stolicy... kilkadziesiąt. Obecnie jestem w Kambodży, gdzie nie zawsze jest duży wybór dań wegańskich - ale nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której nie miałbym co jeść.

4. Dieta wegeteriańska i wegańska nie dostarczają wystarczającej ilości białka.

To nieprawda. Rośliny oferują bogactwo białka. Najwięcej mają ich rośliny strączkowe, takie jak fasola, groszek, ciecierzyca, soczewica. Wegetarianie wcale nie muszą jeść cały czas soi, aby dostarczyć sobie odpowiednią ilość tego składnika odżywczego.

5. Wegetarianie i weganie jedzą tylko zdrowe jedzenie.

Nic podobnego. Można przecież być na niezdrowej diecie bezmięsnej. Jeśli jesz frytki i inne smażone lub tłuste potrawy, jeśli zajadasz się słodyczami i chipsami, jeśli zapominasz o tym, aby dbać o dostarczanie sobie całego zestawu ważnych składników - jesz bez mięsa, ale jesz niezdrowo. Prawdą jest, że większość mięsa dostępna w marketach jest pełna chemii, ale niestety podobnie jest z warzywami i owocami. Zdrowa dieta to dużo więcej niż zrezygnowanie z mięsa czy innego składnika swojego menu. To przede wszystkim edukacja, która jest potrzebna niezależnie od tego, czy jesteś wege czy nie. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli przejdziesz na wegetarianizm to nie będziesz musiał wcale rezygnować z niezdrowych smakołyków. Zauważyłem jednak, że wegetarianie i weganie często prowadzą zdrowszy styl życia. W końcu często to właśnie ich wyższa świadomość żywieniowa i dbałość o zdrowie jest jednym z głównych powodów przejścia na dietę bezmięsną.

6. Człowiek jest mięsożerny.

Nie, człowiek jest wszystkożerny. To normalne, że kiedyś mięso pełniło ważną rolę w naszym żywieniowym repertuarze. Inna żywność była często trudno dostępna, a poza tym mięso było wydajnym i bogatym w składniki odżywcze pokarmem. Jednak teraz już nie mamy problemu z pozyskiwaniem pożywienia. A argument, że powinniśmy jeść mięso, ponieważ ludzie pierwotni je jedli jest absurdalny. Zgodnie z takim tokiem myślenia tak samo sensowna jest teza, że powinniśmy nadal mieszkać w jaskiniach, a nie w domach (albo że nie powinniśmy rezygnować z niewolnictwa). Sposób odżywiania człowieka stale ewoluuje i obecnie możemy całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.

7. Mięso jest najważniejszym źródłem energii.

Aby obalić ten mit wystarczy, że podam przykłady trzech sportowców, którzy są na diecie wegańskiej (3):

  • Mac Danzig, zawodnik MMA, zdobywca tytułu King of the Cage i zwycięzca The Ultimate Fighter z 2007 roku,
  • Carl Lewis, jeden z najwybitniejszych sportowców wszech czasów, lekkoatleta, sprinter, 9-krotny mistrz olimpijski,
  • Scott Jurek, wieloletni weganin, najlepszy Amerykański ultramaratończyk, siedmiokrotny zwycięzca 100 milowego ultramaratonu Western States, dwukrotny zwycięzca ultramaratonu Badwater oraz Spartathlonu, a także zwycięzca Hardrock 100 Mile Endurance Run.

Warto też zwrócić uwagę na to, że wiele dużych i masywnych zwierząt jest na diecie wegańskiej. Należą do nich między innymi słoń indyjski i afrykański, nosorożec (wszystkie pięć gatunków) oraz koń.

Jak mądrze zostać wege?

Przejście na dietę wegetariańską i wegańską nie jest wcale tak proste, jak mogłoby się wydawać. Zaprzestanie jedzenia mięsa czy produktów pochodzenia zwierzęcego zdecydowanie nie wystarczy. Możemy się w ten sposób nabawić niedoborów, co może doprowadzić do obniżenia odporności organizmu i różnych chorób. Jak przejść na dietę wegetariańską i wegańską mądrze?

1. Doedukuj się. Jeszcze zanim w jakikolwiek sposób zmienisz swoją dietę, zainwestuj czas i energię w zgromadzeniu odpowiedniej wiedzy. Kup kurs lub książkę, zobacz film, poczytaj blogi o diecie bezmięsnej. Dowiedz się, jakie dokładnie składniki odżywcze musisz sobie dostarczyć gdy nie jesz mięsa i z jakich źródeł możesz je pozyskać. To absolutnie kluczowa rzecz i najlepiej zrób to jeszcze zanim zrezygnujesz z produktów zwierzęcych. Na dobry początek możesz zajrzeć do jednej z czterech wartościowych prezentacji z zaleceniami żywieniowymi dla wegan i wegetarian (pliki PDF):

2. Wprowadzaj zmianę powoli. Krok po kroku zmniejszaj ilość mięsa w swojej diecie, jednocześnie zwiększając ilość roślin, kasz i innych pokarmów charakterystycznych dla diety wegetariańskiej i wegańskiej. Cały czas obserwuj swoje ciało i sprawdzaj, jak te zmiany ci służą.

dieta wegetariańska i wegańska

3. Zrób sobie 30-dniowy test. Zrezygnuj z mięsa (lub jeśli nie jesz już mięsa to z produktów pochodzenia zwierzęcego) z założeniem, że po miesiącu będziesz mógł wrócić do swojej poprzedniej diety. Będzie to dla Ciebie okazja do bezpiecznego przetestowania innego sposobu odżywiania się. Nawet, jeśli po tym czasie wrócisz do mięsa, nowe doświadczenia kulinarne z pewnością będą dla Ciebie motywacją do wzbogacenia swojej kuchni o ciekawe, roślinne potrawy.

4. Zapisz się do dietetyka (który zna się na komponowaniu tego typu diety). Warto poradzić się u specjalisty, który dopasuje program żywieniowy do twoich potrzeb. Dla mnie ogromną pomocą były spotkania z Agatą Panasewicz, która jest chodzącą skarbnicą wiedzy na temat żywienia. Przyjaźnimy się już od kilku lat i dopiero niedawno udało mi się ją namówić do nagrania 10-dniowego kursu o tym, jak mądrze i zdrowo przejść na dietę wegetariańską i wegańską. Więcej o tym kursie piszę na końcu artykułu.

5. Sięgnij po wsparcie. Na Facebooku istnieje grupa Wegetarianie Polska, która liczy sobie prawie 20 tysięcy członków. Możesz zadać tam dowolne pytanie i z całą pewnością otrzymasz wartościowe odpowiedzi. W grupie zawsze raźniej, dlatego szukaj osób, które zdecydowały się na podobny krok i dajcie sobie wzajemne wsparcie.

6. Ciesz się kuchnią roślinną. Gdy zostałem wegetarianinem, odkryłem w sobie pasję do gotowania. Niech odkrywanie nowych smaków nie będzie dla Ciebie przykrą koniecznością, ale kolorową i pełną ciekawych smaków przygodą. Każda nowa potrawa, która trafi na Twój talerz może być dla Ciebie odkryciem, które pozostanie w Twoim jadłospisie na długie lata.

Jeśli lektura tego artykułu zainspirowała Cię do wypróbowania diety wege, zrób sobie 30-dniowy test. Jeśli Ci się nie spodoba - zawsze będziesz mógł wrócić do wcześniejszych nawyków żywieniowych.

Niezależnie od wszystkiego zawsze pamiętaj, że jakiekolwiek zmiany w diecie powinny być poprzedzone dobrym, solidnym przygotowaniem i jeśli masz taką możliwość - konsultacją ze specjalistą w tej dziedzinie.

Kurs Wege w 10 dni

wegetarianizm i weganizm

Jeśli myślisz o przejściu na dietę wegetariańską lub wegańską, z całego serca polecam Ci 10-dniowy kurs Wege w 10 dni, który jest już dostępny na mojej platformie edukacyjnej LifeArcadia.

Zawartość kursu:

- Tworzenie zbilansowanego planu żywieniowego opartego o 5 grup pokarmowych,

- Bezmięsne zakupy, czyli jak czytać etykiety i wybierać pełnowartościowe produkty żywieniowe,

- Zmiana nawyków, czyli jak łagodnie i krok po kroku zmienić swoją dietę,

- Wszystko, co musisz wiedzieć o suplementacji witamin i mikroelementów.

Zobacz pełny opis kursu Wege w 10 dni.

Przypisy do artykułu:

(1) The Oxford Vegetarian Study: http://ajcn.nutrition.org/content/70/3/525s.full
(2) www.ajcn.nutrition.org/content/89/5/1627S.full
(3) www.blog.viva.org.pl/wp-content/uploads/2010/10/PoradnikDyskutanta.pdf

Napisz komentarz

  • Mógłbyś podać kilka swoich ulubionych przepisów wegańskich?

  • bardzo fajny tekst, z mięs jem głównie kurczaka i indyka, ale coraz częściej nie podoba mi się to mięso z kurczaka, mam wrażenie, że jest bardzo czymś nafaszerowany ... chętnie poznam kilka fajnych przepisów, by urozmaicić kuchnię, na początek poproszę o coś prostego i z łatwo dostępnymi produktami :)

  • PAN G

    W pełni się z Tobą zgadzam Michale.Bardzo powszechnym mitem jest to , że przy intensywnym trybie życia nie przeżyjemy bez mięsa -będziemy przemeczeni.Od paru miesięcy nie jem mięsa,dbam o dobry skład posiłków i staram się jeść różnorodnie efekt? Mam tyle 'paliwa' , że mogę trenować 6 razy w tyg (gimnastyka i akrobatyka), gdzie wcześniej nie było to wgl możliwe. Polecam każdemu dietę wegańska, szczególnie jak ktoś codziennie coś robi w kuchni nie zawiedzie się możliwości są nieskończenie pyszne ! Pozdro

    • Marcin Budziński

      Czy na pewno nie mylisz korelacji i przyczyn? Są dobre diety mięsne i bezmięsne.
      Badanie obserwacyjne potwierdzają, że wegetarianie i weganie są zdrowsi niż normalne osoby, ale celem takich badań nie jest ustalenie przyczyn.
      Nie jest chyba zaskoczeniem, że osoba, która ćwiczy i dba o dobry skład posiłków czuje się lepiej niż osoba jedząca tanie gotowe jedzenie z supermarketów.
      Jednak jakby popatrzyć na coś więcej niż badania obserwacyjne to wychodzi, że wegetariamizm jest zdrowszy niż zwyczajna dieta (dużo węglowodanów), ale mniej zdrowy niż zbalansowana dieta niskowęglowodanowa połączona z ćwiczeniami.

      Jeśli działa na Ciebie to dobrze. Miło też widzieć weganina, który zachwala swoją dietę bez jednoczesnego zastraszania innych nie zdrowotnymi a innymi argumentami. Niestety argument, że dieta wegańska jest zdrowa, ponieważ zwierzęta są chodowane w klatkach w strasznych warunkach jest po prostu straszeniem, które nie ma pokrycia w badaniach.

      TL:DR
      Wegetarianie i Weganie jako grupy są zdrowsi, głównie dlatego, że wśród nich jest więcej osób dbających o zdrowie (ćwiczących, kupujących jedzenie wyższej jakości, mniej alkocholu, bogatszych itp)

  • Dominika Z.

    Ostatnio przeczytałam mądry cytat, że to za przeproszeniem bullshit, że to, czy jemy mięso czy nie to kwestia wyboru. Jest to kwestia NIEŚWIADOMOŚCI. Sama przeszłam na weganizm niedawno podejmując decyzję w ciągu sekundy nie oglądając się za siebie po obejrzeniu filmów jak zwierzęta są traktowane w przemyśle mięsnym. Zawsze wiedziałam, że mięso nie pochodzi ze świni czy kury biegającej po podwórku. Ale jak po prostu zobaczyłam to na własne oczy [wystarczyły kilkuminutowe fimiki] to swierdziłam, że to jest po porstu nienormalne, chore, babarzyńskie, nieludzkie. Ludzie, którzy dalej jedzą mięso zwyczajnie się nie zastanawiają skąd to mięso pochodzi, dlatego je jedzą dalej. Wkurzają mnie jednak Ci, którzy NIE CHCĄ zobaczyć filmu, nie chcą wiedzieć, kiedy mówi się im, żeby zobaczyli, IGNORANCJA, że aż boli. Tak na prawdę 95% ludzi by przeszło na tą dietę, gdyby ktoś ich uświadomił. Oglądam filmy kulturystów, którzy po obejrzeniu jednego filmu kilkuminutowego także przeszli na weganizm. Także IGNORANCJA IGNORANCJA IGNORANCJA.

    • Monika

      Jem mięso i TO JEST moja kwestia wyboru. Zrezygnowałam z niego na kilka miesięcy, bo zachwalali, że zdrowo. Nie tylko nie czułam się zdrowsza, ale tez widząc bliskich objadających się mięskiem po prostu im zazdrościłam. Weź pod uwagę, ze dieta z grupa krwi 0 jest wysokobiałkową dietą opartą na białku zwierzęcym, a grupa A "rozkwita na dietach wegetariańskich" jak to ładnie określili na jednej stronie. Pewne rzeczy po prostu zapisały się kodzie genetycznym bez względu na to czy mieszkamy w jaskiniach, czy nie.

    • Marcin Budziński

      Pewnie mi nie uwierzysz, ale sprawa jedzenia mięsa jest dużo bardziej skomlikowana niż 2 skrajne stanowiska. Ulegając emocjom utrudniasz sobie poznanie prawdy.
      Niestety gdyby ludzie porzucili mięso dzisiaj zupełnie (i mieli wystarczająco dużo jedzenia niemięsnego) to wbrew pozorom dla większości zwierząt wcale nie byłoby lepiej, byłoby nawet dużo gorzej.

      Czemu uważasz, że jest to nie normalne(chodowla przemysłowa)?
      Czy masz jakieś argumenty poza tym, że to Ci nie odpowiada?
      Prawie całe środowisko je inne stworzenia. Stop poprawiam się. Całe środowisko jest inne stworzenia. Czemu ludzie mieliby by być wyjątkiem?

    • Maja

      "Niestety gdyby ludzie porzucili mięso dzisiaj zupełnie (i mieli wystarczająco dużo jedzenia niemięsnego) to wbrew pozorom dla większości zwierząt wcale nie byłoby lepiej, byłoby nawet dużo gorzej" - Pan wybaczy, ale to już jest hipokryzja, nieświadomość, egoizm. Rozumiem, że niektórzy z nas mają niższy poziom empatii i może trudniej jest pewne kwestie zauważyć, zrozumieć, mimo wszystko tak ciężko jest mi się z tym faktem pogodzić, widząc cały bezmiar zła i okrucieństwa.

    • Marcin Budziński

      Jeśli przestaniemy jeść zwierzęta to one w większości wymrą bo nie będą potrzebne a nie są w stanie samemu przeżyć. Czy jest to dobre czy nie to zależy już od etyki.
      napisałaś:
      "Pan wybaczy, ale to już jest hipokryzja, nieświadomość, egoizm...."
      Nie powinna Pani prosić o wybaczenie, gdyż nie uważa Pani, że robi źle. Nie szczere przeprosiny są całkowicie zbędne. A co do reszty.
      Przynajmniej mam wiedzę na ten temat.I jestem w stanie dostrzec lepsze rozwiązania niż Pani. Pani uważa, że lepiej uśmiercić zwierzęta chodowlane(większość). Ja uważam, że już lepiej(gdybym uważał, że trzeba przejść na wegetarianizm) inwestować w technologię by móc robić mięso z maszyn albo dbać o los zwierząt(jak już).
      Ale zgadzam się, że moja empatia sprawia, że wolę inaczej niż Pani dbać o zwierzęta czy ludzi. Pani wszystko wie i jest gotowa pomagać tak jak dla Pani byłoby dobrze.
      Ja pomagając interesuję się innymi. Staram się by dostali oni pomoc dla nich a nie dla mnie.
      Tak na poważnie to Pani podejście do zycia również jest całkiem egoistyczne. Nawet nie stara się Pani zrozumieć innych jeśli na pierwszy rzut oka nie zgadzają sie z Panią.

    • Nie całe środowisko - są roslinozercy. Rośliny nie czują, bo nie mają układu nerwowego. N nie mają świadomości życia. Czemu ludzie mieliby być wyjątkiem? Dlatego, że mają wybór. Myślą i mają empatie. Dieta weganska jest zdrowa, więc w czym problem? Kwestia smaku kontra ból? Ponadto jest duża różnica pomiędzy hodowla przemysłowa a natura. W naturze zwierzę ma swoje życie, równe szanse w walce o przetrwanie, widzi słońce. To co innego. Zresztą założę się, że gdyby dać komukolwiek nóż i kazać zarznac nim krowę, nikt by się na to nie zdecydowal. A może powinniśmy robić to zębami? Tacy z nas miesozercy ;)

  • Adam

    Przechodząc na wegetarianizm czy weganizm drastycznie zwiększasz ilość jadanych warzyw, owoców, orzechów, zdrowych tłuszczy itp. - i to dlatego czujesz się lepiej, lżej itd. :) Kwestia samego odstawienia mięsa bardzo niewiele to zmienia, kluczem jest przestawienie całej diety, co daje tak pozytywne rezultaty wielu wegetarianom.

    Główny problem wegetarian jaki obserwuję - szczególnie wśród ludzi młodych (prym tu wiodą nastolatki naśladujące gwiazdy i blogerki) - to po prostu samo odstawienie mięsa. Czyli kiepskiej jakości chleb jem od teraz z tanim dżemem, a nie z tanią szynką. Pizza co drugi-trzeci dzień jest spoko, ale serowa, a nie z kiełbasą. Chipsy? Cola? Landrynki? Snickersy? Przecież to wszystko jest wege, więc jedzmy śmiało   Obserwując wege blogi czy wege grupy na FB jestem niejednokrotnie w szoku, gdy wegetarianie się podniecają, bo w promocji jest "pasztet z soczewicy po 1,99", a w jego składzie trzy rodzaje cukru... Znajome mi dziewczyny z poradni dietetycznej MedFood z Bydgoszczy, które w niektórych przypadkach również stosują dietę wegańską (np. pacjenci z nowotworami) mówiły mi, że ok. 50% ich pacjentek to wegetarianki, które zrobiły sobie krzywdę dietą "ah po prostu odstawię mięso, ale nadal będę jadła zupki chińskie - ale już nie rosół z kury, a cztery sery". Wystarczy wspomnieć, że bardzo wielu kobietom po przejście na wegetarianizm zanika miesiączka - wszak kobieca tarczyca i nadnercza do poprawnej pracy potrzebują odpowiedniej podaży tłuszczu.

    Ile organizmów, tyle reakcji - dlatego wg mnie jakiekolwiek dywagacje na temat diet nie mają żadnego sensu. Ja dopiero po zdecydowanym zwiększeniu ilości tłuszczu - w tym mięsnych (smalec, słonina, wątrobianki - oczywiście z dobrych źródeł, a nie marketowe) poczułem się dobrze, lekko, bez niestrawności i ociężałości. Pod względem etycznym - bardzo bym się cieszył mogąc nie jeść mięsa, ale mój organizm mi na to nie pozwala.

    Wegetarianizm czy weganizm ABSOLUTNIE odpada przy wszelkich chorobach autoimmunologicznych - jak hashimoto, atopowe zapalenie skóry, PCOS, SIBO, autyzm itd. Warzywa krzyżowe, wszelkiego rodzaju ciecierzyce, soje czy soczewice powodują stany zapalne w organizmie pogarszając stan chorego.

    Na ostatnim kongresie dietetycznym w Poznaniu był cały panel poświęcony osobom, którym powrót z wegetarianizmu na dietę z uwzględnieniem mięsa przywrócił lepszy stan zdrowia - i odwrotnie, poświęcony osobom, którym przejście na wege pomogło.

    Dlatego też zachęcanie do jakiejkolwiek diety - bez dokładnego przebadania organizmu, diety, branych leków itd. - to moim zdaniem poważny błąd, bo można komuś sprawić krzywdę. "Hej, wege jest super, bądź wege" czy "Przestań, wege to tylko moda, jedz mięso" - zdecydowanie nie tędy droga.

    P.S. Badania krwi 'w normie' nie oznaczają, że wszystko jest OK. Bywają przypadki, które mają morfologie i inne badania w normie, a cierpią na bardzo poważne schorzenia.

    P.S.2 WHO nie stwierdziła, że czerwone mięso oraz mięso przetworzone przyczynia się do powstawania nowotworów - w raporcie stwierdzono, że ono MOŻE się do powstawania nowotworów przyczyniać, a to bardzo duża różnica.

    • sebastian

      Jeśli dla ciebie jest autorytetem WHO to jescze długa droga przed tobą. Jestem 40 latkiem od 8 lat na diecie wegetariańskiej. Moje ciało wygląda na dziesięć mniej, uprawiam siatkówkę, wspinaczkę skałkową i chodzę po górach. Nie mam jakiegoś "lenia" o którym często słyszę od rówieśników. Nie robię sobie poobiednich drzemek jak moi znajomi i w ogóle czuje się super.
      Więc świadomie zachęcam wszystkich do rezygnacji z mięsa bo na 100% nic wam się nie będzie działo(poza lepszymi wynikami zdrowotnymi). Po drugie podaj mi jakąkolwiek chorobę przy której badania krwi są jak napisałeś w normie albo nie siej dezinformacji!(poza zespołem bezmyślnego piep....nia)

    • Adamie, w chorobach z autoagresji bardzo ważne jest spożywanie warzyw zielonych, jak również warzyw z rodziny krzyżowych (kapustowatych), takich jak brokuły, kalafior, brukselka czy kapusta. Fitozwiązki zawarte w tych warzywach są niezbędne do utrzymania i wzmacniania funkcji układu immunologicznego jelit a jest to bardzo ważne w tego typu schorzeniach.

      Ponadto brokuły i inne warzywa krzyżowe zawierają sulforafan (silny przeciwutleniacz) o potwierdzonych właściwościach przeciwnowotworowych. Warto jeść je na surowo lub półsurowo. Jedynie w przypadku choroby Hashimoto warzywa krzyżowe powinny być dobrze ugotowane.

      W przypadku osób chorych na choroby autoimmunologiczne należy rozważyć wykluczenie z diety warzyw z rodziny psiankowatych (pomidor, papryka słodka i chili, ziemniak, bakłażan), gdyż mogą niekorzystnie wpływać na szczelność bariery jelitowej u tych osób (mam na myśli wyeliminować do czasu uszczelnienia dietą przepuszczalnych jelit).

      PS. SIBO (zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego) nie jest chorobą autoimmunologiczną a raczej jej skutkiem. Pozdrawiam ciepło!

    • Anna

      Adam,głos rozsądku.Mam Hashimoto.Po 1,5 rocznej diecie wegetariańskiej,bardzo zbilansowanej,mój stan zdrowia był dramatyczny.Fatalne wyniki badań,bardzo źle samopoczucie i wiele innych.Na nogi postawiła mnie Monika z Tłustego Życia,za co jestem jej bardzo wdzięczna.Wg mnie nie istnieje uniwersalna zdrowa dieta.Są pewne choroby, które z góry narzucają określony sposób odżywiania.Jedyna uniwersalna prawda to szkodliwość śmieciowego,przetworzonego jedzenia czy utwardzanych tłuszczów roślinnych.Ze względów etycznych oczywiście wolałabym nie jeść mięsa,ale na własnej skórze przekonałam się,że nie mogę.Niestety.Podstawą mojej diety musi być mięso,tłuszcze zwierzęce,olej kokosowy i oliwa z oliwek,ogromna ilość dozwolonych warzyw,mąką kokosowa,kasztanowa itp,owoce.pozdrawiam Anna

    • Ula

      A ja z powodu Hashimoto próbowałam z pomocą dietetyka wdrożyć dietę bezmleczną, bezglutenową, bez psiankowatych i strączkowych i moje wyniki się w szybkim tempie pogorszyły. Wcześniej od dziecka prawie nie jadłam mięsa. Mięso mi nie smakuje, więc ta dieta paleo to dla mnie koszmar.

  • :) Moja przygoda bez mięsa rozpoczęła się prawie 3 lata temu z tym że na początku jeszcze nie jadłam mięsa jako potrawy ale jadłam np. warzywa upieczone w naczyniu z mięsem czy zupę ugotowaną na mięsie, gotuję dla całej rodzinki więc tak mi było łatwiej.
    Na początku wszyscy pukali się w czoło, nie wierzyli, że wytrzymam, bo niby bez mięsa się nie da. Jak widać da się :) Co więcej, moi domownicy jedzą coraz mniej mięsa ...
    Nigdy też nie twierdzę, że nie wrócę do diety mięsnej (kobieta zmienną jest ;) ) ale mam wielką nadzieję, że NIE :)
    A dla tych co mnie pytają "To co Ty jesz?" odpowiadam "Wszystko oprócz mięsa"
    Pozdrawiam ciepło Alicja

  • Marian

    Jakie polecacie najlepsze blogi/przepisy dla wegan i wegetarian?

  • Warto przechodzić przez niektóre zagadnienia bardzo ostrożnie by nie stać się innym człowiekiem na chwilę, lecz świadomie dojrzeć do spożywania innych pokarmów :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

  • Wojtek

    Co do wegetarianizmu parę pytań z nieco innej strony.

    1. Dlaczego np. jedzenie jajek jest "złe", wygląda na to że powinniśmy powiedzieć, że kury mają własność prywatną? Z kolei krowa cieszy się (czuje ulgę) jak się ją wydoi, a mleko i sery są "złe" dla zasady bo od zwierząt ?

    2. Czy jazda konna jest w takim razie nieetyczna (mój największy dylemat)?

    3. Czy powinniśmy zrezygnować z psów w policji, bo to też wykorzystywanie?

    4. Do jakiego stopnia pojmować "wegetarianizm i jedność z przyrodą", bo skoro są "prawa" zwierząt to dlaczegoby nie zrobić podobnie z niektórymi roślinami, jest taka młoda nauka: neurobiologia roślin, czyżby rośliny myślały? W końcu można dojść do wniosku żeby nie jeść owoców bo to własność drzew :)

    5. Mówi się byśmy my ludzie nie zabijali zwierząt. W porządku. A co z tym, że zwierzęta same się zabijają i polują ? Chyba im tego nie zakażemy...

    6. Czy hodowla owiec dla wełny, też jest wykorzystywaniem?

    • Wojtek, dziękuję za pytania, poniżej moje odpowiedzi:

      1. Jedząc jajka wspierasz okrutne praktyki, które są stosowane w produkcji tych jajek. Wyjątkiem jest kupowanie jajek z wolnego wybiegu. Niestety większość sprzedawanych jajek pochodzi z miejsc tego typu: https://www.youtube.com/watch?v=nG7OIIWrb0M

      Jeśli chodzi o mleko i sery - sprawa ma się bardzo podobnie jak z jajkami. Zachęcam do zapoznania się z warunkami, w jakich trzymane są zwierzęta wykorzystywane do pozyskiwania tych produktów.

      2. Trudno mi powiedzieć, to pewnie zależy od przeznaczenia. Jeśli jeździsz konno biorąc udział w zawodach sportowych, traktując to zwierzę jako maszynę, która ma być jak najszybsza, to według mnie jest to nieetyczne. Jeśli natomiast dbasz o swoje zwierzę, nie sprawiasz mu cierpienia, jeździsz rekreacyjnie - nie widzę w tym problemu.

      3. Na pytania tego typu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dużo zależy od tego, w jakich warunkach żyje zwierzę, które jest wykorzystywane na potrzeby ludzi.

      4. Nie znam odpowiedzi na to pytanie, mam za mało danych na temat tego co czują i jak myślą rośliny.

      5. Skupmy się na sobie i naszych wyborach, a naturę i jej wybory zostawmy w spokoju.

      6. Zajrzyj do odpowiedzi na pytanie 2 i 3.

    • Wojtek

      Chodzi o to czy ja w ogóle jako wegetarianin mam prawo dyrygować, kierować takim koniem i siedzieć na nim, albo czy mam prawo brać jajka z kurnika (własność kur), albo czy mam prawo wziąć taką owcę, ogolić żeby mieć wełnę (bo to w końcu jej wełna)?

    • Wojtek, w naturze jest takie zjawisko jak symbioza.

      "Symbioza – zjawisko ścisłego współżycia przynajmniej dwóch gatunków organizmów, które przynosi korzyść każdej ze stron (mutualizm) lub jednej, a drugiej nie szkodzi (komensalizm)." (za Wikipedią)

      Nie zawsze jest łatwo określić bilans zysków i strat współżyjących organizmów, ale to właśnie w tym pojęciu jest klucz do znalezienia odpowiedzi na Twoje pytania. Jeśli w jakiś sposób przynosisz korzyść lub choćby nie szkodzisz zwierzęciu, wtedy nie powinieneś oceniać swoich działań jako nieetyczne.

    • Małgorzta

      A ja myślę, że jak inne zwierzęta się zabijają, to po pierwsze ich smutna konieczność, zwłaszcza mięsożernych oraz dlatego, bo nie żyje im się tak jak nam ludziom, po drugie, uważam, że to bardziej uczciwe upolować zwierzę na mięso i potem być za to przynajmniej wdzięcznym życiu, niż ułatwiać sobie sprawę, masowo zniewalać zwierzęta

    • Marika Dąbrowska

      lubię te pytania o uczucia roślin - więc nagle dbamy o uczucia? zwierzęta w przeciwieństwie do roślin mają mózg i system nerwowy - więc czują. dla takich co lubią przykłady - proszę iść na youtube i obejrzeć godzinne nagranie z ubojni a potem godzinne nagranie koszenia trawy - jak ty sam czujesz się po obu? trawa czy krowy cierpialy bardziej?

  • Piotr

    Michale chciał bym zwrócić uwagę że film do którego wrzuciłeś link (obejrzałem cały) porusza bardziej kwestię traktowania i hodowania zwierząt, a w zasadzie warunków w jakich jest to robione. Przykładowo jakieś makabryczne sceny krów które są krowami dojnymi lub świń. Wspominam o tym gdyż akurat znam temat osobiście poprzez moją rodzinę i znajomych. Byłem w swoim życiu w niejednej oborze czy chlewni i nigdy nie widziałem tak dramatycznych scen.

    Nie wiem jeszcze do końca jak osobiście ustosunkować swoje uczucia do kwestii o których napisałeś w artykule, jednak na pewno uznawanie za normę scen z takich filmów jest mocno przesadzone.

    Według mnie jest ogromna różnica między hodowlą zwierząt i dbaniem o nie, a tym co jest pokazane na tym filmie.

    • Piotr, niestety mniejsi dostawcy produktów pochodzenia zwierzęcego należą do mniejszości. Większość rynku kontrolowana jest przez korporacje, które zajmują się produkcją masową, która często wygląda tak jak na załączonym filmie. Zwierzęta przeznaczone na mięso wcale nie są w tego typu miejscach traktowane lepiej.

    • Marcin Budziński

      A czy podoba Ci się los tych zwierząt jaki daje nie jedzenie mięsa? Im więcej wegan tym więcej zwierząt się zabija (nie są potrzebne). W dodatku nie mogą urodzić potomstwa.
      Ciekawe pytanie czy lepiej jest krowie w chodowli z małą krówką czy martwej bo ludzie nie potrzebują już krów?

    • Marcin, "Im więcej wegan tym więcej zwierząt się zabija (nie są potrzebne)." - to nie jest prawda. Jest dokładnie odwrotnie. Im więcej wegan tym mniej rodzi się takich zwierząt, które później zostaną zabite. To, że jakaś część zwierząt musiałaby zostać zabita gdyby wszyscy zostali weganami jest oczywiste, ale bardzo mały koszt w porównaniu do tych wszystkich zwierząt, które zostaną zabite w przyszłości ze względu na ciągłe jedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego.

    • Marcin Budziński

      napisałeś:"to nie jest prawda"
      Uważam, że się mylisz.W krótkim okresie moja wypowiedź jest prawdziwa. Twoja w długim.

      Tak więc inaczej:
      Gdyby ludzie przeszli na weganizm to liczba krów czy kurczaków spadła by drastycznie. Większość by nie przeżyła. Jedyne jakie by zostały to te w ZOO i nieliczne grupki poza.
      Czy to jest lepsze? No i czy mam rację w tym aspekcie? Czy będzie tak rzeczywiście?

    • Małgorzata

      Ja tak tylko jeszcze wejdę w dyskusję, że może sobie nie poradzą, ale myślę, że przynajmniej jeśli wymrą, to wolne ( chyba, że właśnie pozostaną w zoo), a nie będą utrzymywane na łasce człowieka, a i tak ich dni są policzone. To zależy co kto uważa, ale ja myślę, że taka śmierć już lepsza.

    • Marcin, jaki jest sens istnienia dużej liczby krów czy kurczaków, jeśli ich życie to pasmo cierpienia? Oczywiście, że jak przestaną być eksploatowane to umrą. Ale i tak by umarły, tylko wcześniej byłyby zmuszane do znoszenia niewyobrażalnego bólu. Jak te "niepotrzebne" już umrą, to przynajmniej nie będą "produkowane" setki tysięcy kolejnych. Obecnie te, które już nie są przydatne są zastępowane przez kolejne, które też w końcu zostaną "wyrzucone". Wychodzi więc na to, w danej chwili tych zwierząt jest więcej, ale co z tego? Jaka jest w tym korzyść skoro ich życie wygląda tak, jak wygląda?

    • Marcin Budziński

      Dobrze zacznijmy od tego, że dla mnie powoływanie się na argumenty etyczne jako powód przejścia na wegetarianizm czy weganizm to błąd. Czy jeśli odkryjemy, że rośliny też czują to mamy przestać jeść w ogóle?
      Wiadomo, że nie. Ogólnie sposób przedstawiania argumentów etycznych przez wegan utrudnia rozsadne podejście do sprawy.Prowadzi on do zajęcia przez ludzi skrajnych stanowisk i uniemożliwia rozsądną rozmowę.
      Z mojego punktu widzenia odpowiedź naukowa jest lepsza niż odpowiedź etyczna. Badania pokazują, że diety mięsne są zdrowe dla człowieka, więc powinny być używane (choć ja jestem za wolnością, więc jak ktoś chce jeść wegańsko to proszę) Ja nie chcę narzucać innym jak mają żyć.
      Znam lepsze rozwiązania niż wersja wegańska. Można inwestować w technologię by wynaleźć inne metody tworzenia pożywienia czy też bardziej dbać o los zwierząt chodowlanych.
      Tak więc na krótko. Korzyść z życia zwierząt jest prosta. Mamy jedzenie. Dla mnie nie ma problemu. Problemem dla mnie może co najwyżej być etyka innej osoby zmuszająca mnie do robienia rzeczy gorszych dla mnie bez żadnych realnych zysków.
      a co do: “Czy wegetarianie są zdrowsi od osób jedzących mięso?”
      Tak w ogóle to pytanie powinno być zadane inaczej:
      Czy wegetarianizm jest zdrowy dla człowieka? Dopiero takie badania mają sens.
      a co do "Badania przeprowadzone na 6000 wegetarianach i 5000 osobach jedzących mięso pokazują, że wegetarianie żyją dłużej i są mniej narażeni na choroby serca. (1)"
      To badanie nie udowiadnia, żę wegetarianizm jest zdrowy. Nie to jest celem tego badania. To badanie obserwacyjne.

      Tak długo jak wegetarianie będą argumentami etycznymi i straszeniem starać sie zmusić do przestania jedzenia mięsa to będzie to dla mnie taki sam ruch jak dowolna religia, która zmusza nachalnie do przejścia na nią. Jak znajdą się argumenty naukowe za wegetarianizmem to po zapoznaniu się z nimi rozwiażę co należy zrobić.

    • Marcin, myślę, że zmieniłbyś zdanie na temat etyki w tego typu dyskusjach, gdybyś to Ty spędził całe swoje życie w ciasnej klatce, tylko dlatego, że jakiś inny, silniejszy i bardziej rozwinięty gatunek lubi Twoje mięsko.

    • Marcin Budziński

      Poproszę o informację gdzie zachowałem się niezgodnie z regulaminem w usuniętym poście tak abym nie popełnił podobnego błędu w przyszłości.:)

    • Marcin, nie usunąłem żadnego z Twoich postów, więc albo Twój komentarz nadal tutaj jest, albo go w ogóle nie wysłałeś.

    • Marcin Budziński

      Ale czemu mamy się zamykać tylko na te dwie skrajności? No i co zrobisz jak się okaże, że rośliny też czują i cierpią przez chemikalia?
      Czemu etyka jakiejś osoby ma narzucać innym jak mają się odżywiać?
      Czemu Twoja etyka ma być lepsza od mojej?
      Skąd wiesz, że zwierzęta wolałyby śmierć niż życie w klatce?
      Zbudowanie budynku, w którym mieszkasz, zabiło miliardy zwierzątek, robaków co z tym zrobiłaś?
      Czy powinniśmy przestać budować?
      A co z energią z węgla ? Odwierty są straszne dla wielu malutkich stworzeń?

    • gosia

      Prawda.

    • Małgorzata

      no ale jakby ludzie nie jedli mięsa, nie chodowano by zwierząt na zabicie

  • Podpisuję się pod artykułem obiema rękoma. Od blisko 10 lat nie jem mięsa, a od ok. dwóch staram się jeść wegańsko (od czasu do czasu pozwalam sobie na zjedzenie wiejskich jajek, do których mam dostęp). Czuję się znacznie lepiej : zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ludzie powinni w końcu zrozumieć, że to co jemy może być naszym największym lekarstwem, lub najgorszą trucizną . I nie chodzi mi tu tylko o mięso, ale ogólnie o żywność wysoce przetworzoną, bezwartościową, napakowaną cukrem i masą konserwantów, od której uginają się półki sklepowe. Dbajmy o to by nasza dieta była zróżnicowana, oparta o jak najbardziej naturalne, nieprzetworzone produkty.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za świetny, wyczerpujący artykuł :)

    Monika

    • Cześć Monika, dziękuję za komentarz i gratuluję ciekawego bloga! :)

    • GOSIA

      od 4 m-cy nie jem mięsa. Moja przygoda zaczęła się od postu dr Dąbrowskiej, gdzie przez 42 dni jadłam warzywa (bez ziemniaków i strączków) i trochę owoców - jabłka, truskawki, jagody. Efekty były tak wspaniałe - cellulit z którym zmagałam się wiele lat -zniknął (BMI w normie przed dietą i po również). schudłam 5kg, które spowodowało, że wyglądam naprawdę dobrze.
      Po tym doświadczeniu poprostu nie mogłam wrócić do mięsa... czasem jem jajka wiejskie, czasem ser feta, badź kozi, jednak przede wszystkim jem warzywa (strączki już tak), cudowne bogactwo kasz, grzyby. Unikam wysoko przetworzonych rzeczy typu: parówki sojowe (ochydztwo!!!). nie jem słodyczy i czuje się cudownie! a moim produktem roku jest konserwowy sok z buraków! (firmy Cymes).
      Polecam :-))))

  • Krzysztof

    Nie wiedziałem, że Albert Einstein był ekspertem w zakresie żywienia.

  • Bardzo dobrze, że opisałeś jak to jest w rzeczywistości. Wierzę, że jednak ludzie się opamiętają i skończy się ta rzeźnia, bo i tak nikt tam nie chce pracować. Weź se teraz codziennie podrzynaj 1000 gardeł i odcinaj głowy. Jak dla mnie to chore, a te kto to wymyślił wiadomo co.

  • Olga

    Ciekawy artykuł i równie ciekawe komentarze :). Również nie jem mięsa od ponad 2 lat, jednak nigdy wcześniej nie byłam jakoś szczególnie mięsolubna. Jadłam bo wszyscy jedli, bo taki zwyczaj, bo tak się robi. Bez mięsa czuję się super, krew kontroluję i wyniki mam poprawne. Warto spróbować odstawić mięso i zobaczyć, jak kto się czuje. Nasz organizm jest mądrzejszy niż nam się wydaje i wie dobrze, co jest nam potrzebne a co nie. Jeśli czujemy, że bez mięsa nie da rady, nie ma co się zmuszać. Może to nie ten moment. Ale może akurat okaże się, że czujemy się lżej, mamy więcej energii. No i oczywiście podpisuję się rękami i nogami pod stwierdzeniem, że wegetarianizm to nie "nie jedzenie mięsa". Potrzebna odrobina wiedzy odnośnie uzupełniania mikroelementów, aby jeść pełnowartościowo. Z mojego doświadczenia polecam i zachęcam.

  • Michał, dziękuję za miłe słowa. Ogromnie się cieszę, że mogłam pomóc w przejściu na roślinną dietę :-) PS Współpraca z Tobą i całym zespołem Life Architect to czysta przyjemność! Pozdrawiam ciepło!

  • Ola

    Lubię jeść mięso. Ale to przez nawyki. U mnie w domu obiad bez mięsa nie zaspokaja głodu. Założenie rodziców.
    W rezultacie jem niemal tylko mięso. Rośliny tylko w okresie letnim. Zgadniecie, kiedy czuję się o niebo lepiej?
    Właśnie, w lecie. Zimą jestem ospała, barykaduję się w domu i umieram.
    Ale moi rodzice pukną się w czoło, jeśli przejdę na wegetarianizm (częściowy, bo mięso ryb za bardzo lubie jeść), szczególnie, ze sama nigdy go nie pochwalałam.
    Jak przekonać takich uparciuchów jak oni? Zwykle to ja gotuję w domu posiłki, więc jak ja zmienię dietę, to reszta domowników (w tym trojka młodszego rodzeństwa) tez bedzie musiała :D

    • Madix

      Ale mi problem... możesz chociażby gotować oddzielnie dla siebie i oddzielnie dla nich. Masz nawet łatwiej, skoro gotujesz, bo a) umiesz gotować b) nie masz wyrzutów sumienia z powodu że nie chcesz jeść tego, co ktoś specjalnie dla Cb przygotowywał.

      Ponadto wcale nie trzeba się afiszować z byciem wege - wystarczy rzadziej robić dania z mięsem.

    • Esca

      Też mi rozwiązanie: zamiast być kucharką na jeden etat możesz być kucharką na dwa etaty. Ja bym radziła przekonać rodzinę do tego, żeby sami sobie gotowali - chyba mają rączki?

    • Madix

      Zakładam, że to wynika z podziału obowiązków w domu - Ola gotuje, rodzice robią co innego np. sprzątają, więc rada, by sobie przeorganizowali całkiem życie rodzinne, nie jest zbyt na temat. Poza tym to, że córka zacznie olewać przydzielone jej obowiązki, raczej nie zachęci jej rodziców do weganizmu.

      A akurat gotowanie jest taką sferą, że przygotowanie jednocześnie posiłku mięsnego i bezmięsnego wcale nie powinno zajmować więcej czasu niż ugotowanie posiłków tylko jednego rodzaju - szczególnie, że przecież ilość jedzenia do przygotowania się nie zwiększy - więc argument z czasochłonnością również jest nietrafiony.

      Przykładowe danie łatwe do konwersji to ryż z dodatkami, np. warzywa smażone na 1 patelni, a mięso na 2 (albo sosy w 2 oddzielnych garczkach), i dopiero przy wykładaniu na talerze do 2 porcji mięso dołożyć (przy czym co któryś dzień tygodnia można robić całkowicie bezmięsne posiłki, chociażby naleśniki itp.). Smażyć / gotować można bez problemu jednocześnie do 4 rzeczy (mało kto ma mniej niż 4 gaźniki w domu), a ponieważ przy gotowaniu jest wiele rzeczy, na przyrządzenie których trzeba poczekać, ale jednocześnie ich pilnować (np. ryż), to jest to idealny moment na np. przyrządzenie sosu i dla mnie taki multitasking w kuchni to standard (a z tego co widziałam w Masterchefie, to u ludzi obcykanych w gotowaniu również ;) ).

  • Alicja Chodkowska

    Na wegetarianizm przes

  • Mateusz Wilinski

    Zgadzam się, że objadanie się mięsiwem nie jest dobre dla naszego zdrowia. Zważywszy na to w jakich warunkach takie zwierzęta są trzymane i lekarstwa(antybiotyki) jakimi są codziennie wspomagane.
    Z drugiej strony, warzywa i owoce nie są już również tak zdrowe jak kiedyś. Są nawożone sztucznie w taki sposób, że już niewiele zostaje pomidora w pomidorze :(
    Chyba wszystko rozbija się o utrzymanie balansu, odrobina mięsa nie zaszkodzi a już napewno jedzenie jaj czy nabiału nie powoduje szkody u zwierząt....
    Jak myślicie? Co by było gdyby ludzie zrezygnowali z jedzenia mięsa? Bo wg. mnie takie gatunki jak: kury, świnie, krowy straciły by rację bytu. Z jednej strony ludzie je zabijają i przerabiają na żywność ale gdyby ich nie przerabiali to również by ich nie hodowali. Siłą rzeczy, zniknęły by z ziemi bo przecież dla przyjemności nikt świnki nie hoduje. Co myślicie?
    Pozdrawiam i dziękuje za świetny artykuł!

    • Lepiej chyba, żeby nie istniały, niż cierpialy i żyły w taki sposób, jak to teraz im fundujemy ;) Choć akurat świnki hoduje się dla przyjemności - wietnamskie, ale jednak ;)

    • Monika Rząca

      Mateusz wiesz ze Hiszpanie swoje corridy tlumacza w ten Sam sposob. Gatunek byka toro bravo nie idtnialby gdyby nie to ze ma sie go zabic na arenie. I owszem, zwierzeta zyja w strasznych warunkach skladajac jaja czy oddajac mleko, ktore nie jest dla ludzi cierpia jeszcze bardziej niz gdyby byly hodowane tylko na uboj. Zreszta krowy mleczne kiedy nie daja wystarczajaco mleka wlasnie w rzezni trafiaja. To zycie to nic innego jak cierpienie.

  • Ja bez mięsa żyję 10 lat - start w gimnazjum, przy próbie narzucenia mi mięsa przez rodzinę. Warto też dodać, że organizm po czasie przestaje trawić mięso - staje się ono trucizną dla niego.

  • Mimi

    Właśnie myślę nad rezygnacją z mięsa. Nie będę raczej wegetarianką, bo z ryb nie chcę rezygnować. Ale czytałam o pozytywnych skutkach rezygnacji z mięsa, stąd już pojawia się zamysł. Gotuję zdrowo, własne przepisy (nie zupki chińskie, nie mrożone pizze :P) na świeżych produktach, więc to już krok na przód. Kiedy mieszkałam sama na studiach to wiem, że dałabym radę bez mięsa, bo wtedy nie jadłam mięsa w ogóle - nie czułam potrzeby jedzenia go, a jak miałam ochotę na kanapkę to zwykle z pomidorem. Poza tym bardzo lubię sałatki. Jak zamawiam w restauracji sałatkę a nie jakieś mięsne danie, to znajomi (albo co gorsza moja mama) pytają, co to znowu za dieta, przecież jestem szczupła. Ale tu nie chodzi o dietę odchudzającą. Po prostu lubię smak warzyw, ich chrupkość i tą lekkość, jaką czuję po ich zjedzeniu :) lubię też soczewicę, ciecierzycę, fasole itp... Jednak odkąd mieszkam z chłopakiem (a dziś już mężem), to niestety ale bez mięsa się nie obędzie - dla niego danie bez mięsa to nie danie. Sama jem mniej mięsa od niego, ale niestety jem. Gotowanie dwóch obiadów wymaga nie lada przemyślenia, dlatego jeszcze nie podejmę decyzji. Tym bardziej, że teraz jestem w ciąży, więc wolę nie szokować mojego organizmu w tym stanie. Po porodzie na pewno o tym pomyślę.

  • Adrian

    Weganizm , ogromna siła i zdrowie. Potwierdzam, pracowałem cały czas przy budowie, a weganinem jestem od lat. Ale nawet dla ludzi w biurze polecam weganizm bo po pracy aż chce się nadmiar energii wykorzystać poprzez jazdę rowerem. Wcześniej na zwykłym żywieniu nie było miło

  • jola

    jeśli Twojemu wyborowi towarzyszy też współczucie może warto przemyśleć uprawianie turystyki w najbardziej możliwy okrutnie sposób i przestać go promować? zdjęcie z przejażdżka na słoniu... nie, nie istnieją żadne humanitarne firmy się tym zajmujące, słonie ku zdziwieniu ludzi nie zostały do tego stworzone i bez bicia wozić leniwych tyłków nie będą.

  • Joanna

    Przejście na wegetarianizm odbyło się bardzo spontanicznie w moim przypadku, ponieważ towarzyszyłam jedynie mojemu tacie. I nie pomyślałabym, że to tak zmieni moje podejście do wszystkiego! Od 6 lat nie jem mięsa. Teraz po prostu mnie brzydzi, śmierdzi. Powoli w ciągu tych kilku lat zaczęło mnie odtrącać również od mleka, ciężkich serów oraz jajek. Jednak w moim przypadku brak edukacji w tym kierunku sprawiło, że jadłam niezdrowo. Nie było tak, że zwiększyłam ilość warzyw i dieta była zbilansowana. Nadal czułam się "ociężała". Powoli się w tym odnajduję, zmieniam i zaczynam z tego radośnie korzystać.
    Przeczytanie artykułu popchnęło mnie jeszcze bardziej ku trzymaniu się tej podjętej decyzji o ZDROWYM, świadomym odżywianiu.

  • Ana a

    Bardzo fajny artykuł. Ja zostałam wegetarianką w wieku 12 lat wbrew moim rodzicom, a teraz mam 21 lat więc już 9 lat bez spożywania zwierząt ;) Według mnie te wszystkie wymyślne diety to gruba przesada :p Jem normalnie tzn chleb, warzywa, owoce, orzechy, kasze itp itd :p Gdybym miała wymyślać z tymi wszystkimi wege daniami chyba bym zwariowała ;) Zwyczajnie by mi się nie chciało. Ostatnio miałam także robione gruntowne badania krwi i wszystko w jak najlepszej normie ;)

  • Syl

    Witam!

    Wegetarianka jestem od pol roku i w moim przypadku okazalo sie to strzalem w 10-tke. Nie mialam pojecia dlaczego jestem wiecznie zmeczona i mam wzdecia. Gdy tylko odstawilam mieso, przestalam miec tego typu problemy. Dodatkowo zaczelam chudnac w zdrowym tempie (4-5 kg/mc). Codziennie czuje sie doskonale, kuchnia wegetarianska spowodowala, ze nauczylam sie gotowac (okazalo sie, ze jest to mniej skomplikowane, niz z poczatku sadzilam). Co do kosztow: znacznie wiecej pieniedzy zostaje w portfelu (nie wiem skad mit, ze vege = drogo). Paczka gryczanej z 4 porcjami kosztuje 3-4 zl, a warzyw nie wiem ile bym musiala zjesc zeby dobic do kosztow diety miesnej. Dziennie wydaje na siebie ok. 20 zl.

    Nie warto byc miesozerca. Pod kazdym wzgledem wegetarianizm goruje nad bogata w mieso dieta. Dodam, ze na jedzeniu nie warto oszczedzac (choc mi po prostu sila rzeczy wychodzi znacznie taniej), bo jestescie tym, co zjecie. Przerazaja mnie kobiety, ktore na szpilki wydaja pol swojej pensji by potem kupowac parowki 9zl/kg. To jest wyniszczanie ciala, brak szacunku dla wlasnego zdrowia i w perspektywie niebezpieczne. Leki i leczenie tez sa drogie.

    Przestancie oszczedzac na swym zdrowiu (choc i tak niewiele kosztuje)! Zamiast bluzeczki markowej, ktora pierwsza lepsza plama z wina zniszczy, kupcie dobre jedzenie byscie dlugo zyli (na zlosc ZUSowi i ku uciesze swych rodzin) i cieszyli sie dobrym zdrowiem.

  • Adam

    Od ponad 20 lat jestem na roślinnym sposobie odżywiania z przyczyn praktycznych i pragmatycznych (nigdy nie potrafiłem przygotować potraw z mięsa, poza tym rośliny w większości bez obaw można jeść surowe, a widok mięsa mnie odrzucał, zresztą podobny odruch mam na wszystko, co z niefermentowanej soi) i zaszło to tak daleko, że prawie całą żywność produkuję sobie sam w moim ogrodzie z małym sadem (mieszkam w mieście, ogród jest niedaleko na wsi). I niestety zauważyłem, że weganie rzadko podejmują temat uprawy własnych roślin. Wg mnie niemożliwe jest bycie prawdziwym weganinem kupując wszystkie rośliny w sklepie, o produktach przetworzonych nawet nie wspominając. Po pierwsze - duża część roślin, nawet w sklepach eko, jest w momencie zakupu martwa odżywczo. Po drugie - przetwórstwo przemysłowe powoduje ogromne zniszczenia w środowisku, ale także odbywa się wbrew etyce roślin (wystarczy sprawdzić, jak produkuje się soki w kartonach - one nie są wegańskie!), ponadto zaliczanie do produktów wegańskich rafinowanych olejów, białej mąki czy słodzików to nieporozumienie właśnie przez wzgląd na sposób produkcji, ale także podejście do własnego zdrowia - wszak wybraliśmy weganizm, żeby żyć dłużej, a może okazać się, że jajko od kury jedzącej trawę jest lepsze dla nas (zawiera cenną witaminę K2) niż biały ryż z pozostałościami metali ciężkich.
    A to czy weganie żyją dłużej, to okaże się, gdy pierwsze pokolenie zdeklarowanych wegan zbliży się do wieku, jaki osiągają np. społeczeństwa "Niebieskich stref", które w 95% są właśnie wegańskie.

  • Nomadreto

    Pamiętam jak za czasów WWII sowiecki car Damian Brojewski rzucał nam z balkonu resztki po falafelach z hummusem.. wtedy to się żyło!

  • Warto jeść zróżnicowanie, nie tylko swoje ulubione potrawy. Można próbować kolorystycznie - raz czerwono, raz zielono - i przede wszystkim - korzystać z sezonowych warzyw i owoców (I GRZYBÓW!) kiedy tylko są (później też można, ale warto skupić się na tych okresach kiedy np. pojawiają się śliwki czy tofu ;)
    Piszę to jako weganin od wielu lat...

  • Mimi

    Mam pytanie. Czy wegetarianie mogą trzymać mięso w ręce/w lodowce/gdziekolwiek w czymkolwiek? Czy to przeczy również zasadom moralnym takich osób? Bo, ok, ja nie jem mięsa ale mężowi i dziecku nie zabronie. Więc obiad przyrzadzam często dwoisty: dla siebie wege i dla pozostalych mięsny. Więc no... "kroję" tego trupa w ręce, smażę, przyprawiam... Nie przekonam męża do zmiany a jeśli chodzi o dziecko to nie chce nic mu wmawiać na siłę tym bardziej że ma mamę wege i tatę co lubi mięsko, dlatego jada moje dania jak i te dla męża. Jeszcze ma czas na decyzję. No przyznam.szczerze że nie lubię trzymać mięsa w ręce. I w ogóle obcować z miesem (np mieć go w lodówce). Dla.mnie to przeczy mojemu wegetarianizmowi. Ale gotować dla domowników trzeba, jakoś daje radę. Ale powiedzcie mi czy mam się przejmować tym że jestem wege ale mimo to przyrzadzam posiłki z miesem czy to jest ok, ważne że nie jadam mięsa? Pozdrawiam