Pozbądź się strachu przed porażką

Pozbądź się strachu przed porażką Photo by *Saariy*

Czy strach przed porażką Cię paraliżuje i trzyma z dala od osiągania sukcesów? Bardzo wielu z nas żyje znacznie poniżej swoich możliwości tylko z powodu strachu przed niepowodzeniem.

Dzisiaj pokażę Ci, jak pozbyć się tego uczucia i zacząć podejmować nawet największe wyzwania. Zupełnie zmienisz swój sposób myślenia o porażce, a co więcej- polubisz ją!

Aż strach się bać

Uczucie strachu z założenia ma pozytywną intencję - ma zamiar ochronić Cię przed negatywnymi efektami niektórych działań. Nie uważam więc, że strach jest absolutnie zbędny w naszym życiu. Jest jak najbardziej potrzebny, gdy jesteśmy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia. Powstrzymuje on nas przed pewnymi działaniami, które mogłyby się dla nas źle skończyć. Jednak jakimś cudem strach wkradł się do praktycznie każdego obszaru naszych żyć. Jak się to stało?

Przypomnij sobie czasy podstawówki. Już w szkole nauczono nas, że popełnianie błędów jest bardzo złe. Wywołując negatywne emocje, gdy uczeń zrobi coś źle, nauczyciele skutecznie wbijają do głowy, że porażki należy się bać. I w ten sposób strach zadomowił się tam, gdzie jest całkowicie bezużyteczny, a nawet bardzo szkodliwy.

Uczucie strachu przed niepowodzeniem sprawia, że ludzie zachowują się zupełnie irracjonalnie- nie podejmują działań, które mogą znacznie polepszyć ich życie, ponieważ boją się, że to i tak nic nie da. Albo że jeszcze pogorszy sytuację. Boją się też, że znajomi będą się śmiali, rodzina będzie zawiedziona, a w głowie do końca życia będą sobie mówić: „trzeba było tego nie robić!”. I tak tkwią w tym co zawsze, pocąc się na samą myśl o jakimkolwiek działaniu. Ludzie rezygnują z zakładania biznesów, inwestowania pieniędzy, występowania przed ludźmi, nawiązywania znajomości, osiągania swoich wymarzonych celów. Tylko dlatego, że się boją. Chcesz być jedną z takich osób, sparaliżowaną strachem na samą myśl o wyzwaniach?

 

Nagroda za porzucenie strachu

Skoro czytasz ten artykuł, odpowiedź zapewne brzmi „nie”. I bardzo dobrze, bo jak pozbędziesz się strachu przed porażką, zaczniesz działać. A to jest najważniejszy krok do osiągania życiowych sukcesów. Zaczniesz działać zmotywowany wiarą w sukces, pełen zapału i energii.

Widzisz, to co musisz zrobić, to zakotwiczyć pozytywne uczucia z podejmowaniem nowych wyzwań. Tak, aby jak tylko pojawi się w Twojej głowie pomysł, razem z nim pojawiła się myśl „Tak, chcę to zrobić! Uda się! Odniosę sukces!”. Ta myśl skłoni Cię do jak najszybszego działania. I nawet, jeśli za pierwszym razem Ci się nie uda, to nic się nie stanie. Powiesz sobie „Ok, to zrobiłem źle, to zrobiłem dobrze, to trzeba poprawić, a tamto zostawiamy” i będziesz działać dalej. I dzięki takiemu podejściu w końcu odniesiesz sukces, za cokolwiek byś się nie zabrał. Będziesz szczęśliwy, że nie pozwoliłeś na to, aby strach przed porażką nadal trzymał Cię z dala od tej inicjatywy.

 

Jak się pozbyć strachu przed porażką?

Zmiana podejścia jest tutaj kluczem. O tym przeczytasz w pierwszym punkcie. Poza tym jest jeszcze parę rzeczy, które możesz zrobić, aby całkowicie pozbyć się strachu przed porażką.

 

1. Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne. Zapisz to przekonanie na kartce i niech stanie się ono częścią Twojego sposobu patrzenia na niepowodzenia. Zrozum, że porażka to coś niezwykle cennego. Każde niepowodzenie niesie ze sobą bardzo wiele wiedzy i nauki. Jeśli ci coś nie wyjdzie, jest to znak żeby coś zrobić inaczej. Tak więc jesteś o duży krok bliżej sukcesu! Thomas Edison stworzył setki nieudanych projektów żarówki, zanim udało mu się wymyślić działającą. Teraz jest uważany za niezwykłego wynalazcę. Gdyby bał się porażki, to prawdopodobnie nie podjąłby żadnej próby. A nawet jeśli, pewnie zniechęciłby się po kilku nieudanych projektach.

Patrz więc na porażkę jako na pewien rezultat Twoich działań. Jeśli rezultat nie jest taki, jak zaplanowałeś, jest to dla Ciebie świetna okazja do nauki- następnym razem postąpisz inaczej. Jesteś bogatszy o doświadczenie. Pamiętaj, że każda droga do sukcesu może prowadzić przez jakieś niepowodzenia- jest to naturalna kolej rzeczy, naturalny proces. Aby osiągnąć sukces musisz się wielu rzeczy nauczyć, a najlepszym nauczycielem jest właśnie porażka! Taki sposób myślenia jest absolutną podstawą, jeśli chodzi o osiąganie sukcesów w życiu.

 

2. Wyobraź sobie konsekwencje ciągłego rezygnowania z wyzwań jakie nastąpią za 10 lat. Jak może wyglądać Twoje życie, jeśli wciąż będziesz się bać porażki, jeśli nigdy nie zaryzykujesz? A teraz wyobraź sobie, że wykorzystujesz zewsząd nadchodzące okazje i podejmujesz rozmaite wyzwania. Pomyśl, że ryzyko, które podejmujesz się opłaca- odnosisz sukces, jak tylko się za coś zabierzesz. Teraz więc zobacz, jak może wyglądać Twoje życie za 15 lat, jeśli teraz pozbędziesz się strachu przed porażką. Które życie wybierasz?

 

3. Jeśli dotychczas bałeś się przegrywać, pewnie zawsze jak coś miałeś zrobić, dokładnie wyobrażałeś sobie, co może pójść nie tak. Przykładowo: widziałeś, jak nie zdajesz egzaminu na prawo jazdy; jak egzaminator mówi „przykro mi, nie zdał Pan”; jak odchodzisz stamtąd pełen smutku i rozczarowania. Takie wyobrażenia są głównym źródłem paliwa dla Twojego strachu.

Dlatego teraz zaczniesz wyobrażać sobie najbardziej pozytywny przebieg danej sytuacji, jaki może mieć miejsce. Zawsze wizualizuj sobie tą sytuację kończącą się sukcesem. Usiądź na parę minut, odpręż się, zamknij oczy, i zacznij sobie to wyobrażać. Zobacz, jak egzaminator się uśmiecha i mówi „gratuluję, zdałeś”. Poczuj, jak Ty się zaczynasz uśmiechać i czuć niesamowitą radość. Wyobraź sobie, jak znajomi Ci gratulują i jak odbierasz swoje prawo jazdy. Takie ćwiczenie da Ci masę motywacji i wiary w siebie, a strach przed porażką szybko zniknie.

 

4. Nie bierz porażki osobiście. Jeśli coś Ci nie wyszło, nie jest to informacja, że z Tobą jest coś nie tak! Jest to informacja, że Twoje działania były nie do końca trafne. Wystarczy więc zmienić działania, aby odnieść sukces. Wiele osób gdy odniesie porażkę od razu tworzy sobie opinię na temat swojej osoby. I nie są to zbyt pochlebne opinie. Ty uniknij tego błędu, bo porażka nigdy nie mówi nic o Twoim charakterze czy możliwościach, a jedynie o działaniach, które podjąłeś.

 

Z tym zupełnie nowym sposobem myślenia o porażce możesz wreszcie zacząć podejmować wyzwania, będąc pełnym wiary w sukces i motywację do działania. Możesz także wypróbować praktyczny proces odkrywania naturalnej pewności siebie w programie Life Architect – Zbuduj Prawdziwą Pewność Siebie. Jest to 10-etapowy proces, który powstał jako efekt połączenia takich metod zmiany jak Coaching, Terapia behawioralno-poznawcza, Neurolingwistyczne Programowanie (NLP), The Work, Panorama Społeczna, Core Transformation i wiele innych. Synteza tych podejść i ich aplikacja w zakresie pewności siebie daje nam niesamowite efekty w postaci trwałej zmiany tego, jak czujesz się ze sobą i z innymi.

Daj znać w komentarzach, czy wizja niepowodzenia nadal Cię paraliżuje, czy jest raczej perspektywą bycia bogatszym o nowe doświadczenie?

 

 

 

 

Zostaw komentarz

  • Krzysiek L.

    Świetny artykuł. Kiedyś brałem udział w każdym konkursie jaki był w zasięgu, ale z czasem przestałem brać udział, bo myślałem, że jak coś mi nie wyjdzie to będą się krzywo patrzeć, myśleć, że jestem głupi itp. Ostatnio ponownie zacząłem brać udział w konkursach i olimpiadach i jak się okazuje wypadam bardzo dobrze na tle rówieśników. Nawet, jeżeli w jakiejś mi się noga powinie zawsze będę bogatszy o nowe doświadczenie. I co mnie obchodzi co sobie inni pomyślą, skoro sami nie są lepsi.
    Myślę, że warto podejmować wyzwania, bo co nas nie zabije to nas wzmocni, a nóż widelec uda się uskrobać coś dobrego ;)

  • http://michalpasterski.pl/ Michał Pasterski

    Krzysiek- no właśnie, myśl „co sobie pomyślą inni” to chyba największa choroba ludzkości. Ciekawe jak wyglądałby świat, gdyby nikt nie rezygnował ze swoich marzeń i planów tylko dlatego, że ktoś inny mógłby sobie coś o nich pomyśleć?

  • Bartek W.

    Artykuł jest świetny i mam nadzieję, że zmotywuje więcej osób do podjęcia ryzyka, kórej najprawdopodobniej zakończy się powodzoeniem ;]

  • Czak

    Świetny artykuł… Do mnie dotarł troszkę inaczej niż do wielu znajomych którzy go widzieli.
    Mnie pokazał, że nigdy na nic nie jest za późno i można osiągnąć cokolwiek się zapragnie odhaczając fałszywe warianty ;)

  • Talenty

    Jest jeszcze jedna kwestia, która pojawia się gdy ponosi się porażkę. To myśl – czy rzeczywiście jest się stworzonym do tego czegoś, może jestem stworzony do robienia czegoś innego? Lęk potrafi zaburzyć własną ocenę – widzę to dość dobrze u siebie.

    • http://michalpasterski.pl/ Michał Pasterski

      Talenty- Odnośnie strachu przed porażką nie ma znaczenia, do czego jesteś stworzony- każda porażka jest dla Ciebie wartościowa, czy robisz coś co lubisz, czy coś, czego nie lubisz. Pamiętaj, że lęk powstaje w momencie, gdy wyobrażasz sobie w głowie to co może nie wyjść. Zrozum, że nawet jeśli coś Ci w życiu nie wyjdzie, to wyciągniesz z tego wnioski. Porażki są dobre! Bez nich nic być się w życiu nie nauczył. Nie zastanawiaj się co się stanie jak zabierzesz się za daną rzecz- po prostu ją zrób. Jeśli się uda to świetnie, jeśli nie to też świetnie- będziesz bogatszy o doświadczenie. Nie usprawiedliwiaj swojego strachu jakimiś dodatkowymi „kwestiami”. Po prostu zacznij lubić porażkę i wywal ten niepotrzebny lęk.

  • Milutka

    Wow, faktycznie Twój arktykuł podniósł mnie do działania, jakiegokolwiek. Ostatnio az łapię dołki przez to, że nic mi nie wychodzi, a nie wychodzi mi bo nic nie zaczynam, bo się boję zacząć cokolwiek.

    Będę tu częściej zaglądać, aby się motywować.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

  • Me77

    Z „co inni powiedzą?” to prawda, to największa choroba ludzkości. Mnie to wpojono w domu, ale odkąd zaczęłam siebie układać na nowo, zastąpiłam to myślą, „ Co ja sobie pomyślę?!” I napisałam ją na karteczkach umieszczonych w zasięgu wzroku.

    To strasznie sabotująca myśl, która wpaja nam strach przed byciem naprawdę sobą i robieniem tego, czego pragniemy w obawie przed krytyką i ośmieszeniem.

    Czytając Twój artykuł poczułam niesamowitą ulgę, bo samo nazwanie rzeczy po imieniu trzeźwe spojrzenie na strach odbierając mu wszystkie negatywne emocje jest niesamowicie uwalniające.

    W moim przypadku strach narobił wiele zniszczeń, poparty mocnymi fundamentami w postaci tragicznych wydarzeń kazał ważyć każdą najmniejszą nawet decyzję w obawie przed błędem, którego nie da się naprawić. Strach przed porażką, przed rozczarowaniem jest jak rak, który trawi duszę, tworzy jedynie negatywne emocje i sytuacje, których najbardziej się obawiamy.

    Warto się go pozbyć, bo on nas nie chroni, bo nawet, jeśli stać ma się to, czego się boimy to i tak zawsze da się coś z tym zrobić i wyjść na prostą bogatszym w życiową mądrość.

    Sama teraz tworzę coś, co oparte jest jedynie na mojej wizji i pasji, nie posiadam specjalistycznych umiejętności, ale mam odwagę przyznać się do tego i prosić o pomoc, bo tylko tak można się czegoś nauczyć.

    Czy stworzę w rzeczywistości coś tak wspaniałego jak sobie wyobrażam? Czas pokaże, jednak nie każę sobie czekać ani dnia, aby być z pewną siebie, dumną i szczęśliwą!;) To tak nawiązując do bezwarunkowego szczęścia, które pomaga przezwyciężyć strach, bo porażka w takim wypadku ma mniejszą siłę;)

    Dziękuję za inspirujący artykuł.
    Podrawiam serdecznie!

  • strach

    artykul ladnie napisany niby wiem co mam robic ale nadal strach zwycieza nademną wiem ze strachu jest sie latwo pozbyc ale nie umiem no ale coz bede probowal
    pzdro dla autora

  • XYZ

    ehhh za tydzień mam grać na juwenaliach… strach przed niepowodzeniem to naprawde fatalne uczucie. Bardzo mi pomógł ten artykuł. Dam z siebie wszystko, to w końcu ma być zabawa ;)

  • Mia

    Dopiero niedawno zaczęłam interesować się rozwojem osobistym i odkryłam tego bloga, ale muszę przyznać, że jest genialny. Wielkie gratulacje dla autora. Oby tak dalej:) Wczoraj czytałam ten artykuł i zastosowałam się do wskazówek w nim zawartych, a dziś zdałam mój egzamin na prawko za pierwszym razem:)

  • krychu

    Jutro mam egzamin z historii sztuki,, ale to co najgorsze, to to, że jest to warunek warunków chyba:p jestem w II klasie ale to jest egzamin z I roku( II semestr)ustny w dodatku.. i tu mój lęk jest, był a może go nie ma… w sumie moja wina bo trzeba było wykożystać wcześniejsze okazje do zaliczenia,,ale trudno. do przodu… i tak sie nazbierało, że za 2 tygodnie mam podobną sytuację, bo mam poprawke z historii z II roku i to caly rooook. hehehe..inny egzaminator, ale tez ustnie.. procz tego mam wszystko zaliczone. wiec jesli jutro bedzie porażka, poprostu wyrzucą mnie ze szkoły.. nie chce tego NIE NIE NIE.. wiem obibok ze mnie, ale czy i taka osoba nie moze sie wreszcie obudzic ze snu zimowego:) wiecie nigdy nie jest na nic za pozno.. ja teraz to postanowilem.. choc troszke późno. czy za pozno???? ucze sie na poprawke od 4 dni a jutro jest finał.. I czesc warunku a za 2 tyg. nastepna. zdam czy nie zdam zycie sie nie zawali ale jednak pasmo porażek zazwczaj jest naszą winą i naszą mentalnościa. kto nie lubil sie nigdy uczyc moze miec w przyszlosci z tym nadal problemy………….. ale LUDZIE NIGDY NIE JEST NA NIC ZA PÓŹNO.. MOTYWACJA….. ARTYKUŁ SUPER MOTYWACJA I PEWNOŚĆ SIEBIE CHOĆ TROCHĘ WZRASTAJĄ W MOIM WYPADKU I WIEM, ŻE ZDAM jak nie JAK TAK :)))))))))))

  • ElwiRa

    tAK… wzięłam sobie artykuł do serca za każdym razem wizualizowałam pozytywne zakończenie danego wydarzenia i co? wyobraziłam sobie jak zdaję prawo jazdy wszystko bylo okej poszłam na egzamin i oblałam czułam sie 20 razy gorzej niż jakbym przyzwyczaiła się do myśli że mogę tego nei zdać… ot tyle pomogło ile raczej dokopało…

  • psychol

    Elwira, dopiero przeczytałem ten artykuł i również nie spdobało mi się podejście autora do kewstii, którą poruszasz. Jeśli wychodzimy z założenia, że coś nam się na pewno uda, że jest łatwe i zaczniemy snuć naszą ‚idealną’ przyszłość na bazie pozytywnych konsekwencji wynikających z iluzorycznie wykonanego zadania, to niepowodzenie wróci i ‚spuści nam ffpierdol’ zamiast, jak to zwykle bywało, ‚psztyknąć nas w nos’.

    Ze swojego doświadczenia wiem, że gdy mam zrobić coś co wydaje mi się trudne i jest duża możliwość, że zakończy się niepowodzeniem, to momentalnie przestaję się przejmować możliwością niepowodzenia, bo jest ono w tym przypadku czymś normalnym – ba, oczekiwanym ze statystycznego punktu widzenia. Takie podejście odciąża moją psychikę i dodatkowo motywuje do ‚dania z siebie wszystkiego’, ponieważ mogę być jednym z nielicznych, którym się udało. A jeśli nie wyjdzie? No cóż, jestem kolejnym, któremu nie wyszło – następnym razem może będzie lepiej. Bez roztrząsania sprawy i obarczania swojej osoby klęską.

    Dokładnie odwrotnie jest w sytuacji, gdy ktoś próbuje mi wmówić, że dana rzecz jest łatwa do wykonania. Drażni mnie myśl – ‚a co jeśli mi nie wyjdzie? przecież to miało być takie łatwe. Będę gorszy od innych? – dla innych było to łatwe’ itp, itd. Powoduje, to także, że nie skupiam się na problemie do rozwiązania, a na kotłujących się myślach w mojej głowie. Staram się jedynie uzyskać jakąś najprostrzą odpowiedź, jakieś jedno zdanie, bądź jakąś prostą sekwencję czynnośći (w zależnośći od rodzaju zadania). Szukam tylko najłatwiejszego rozwiązania – często drogi na skróty. Wyłącza się racjonalne myślenie a zaczyna wzrost irytacji związany z – ‚Hej, czemu to nie jest wcale takie łatwe? Coś ze mną nie tak? Jestem głupszy od innych? Będzie obciach jak ‚polegne’… .

    Moje podejście, to patrzeć na problemy jak na wyzwania i wizualicować je jako coś trudnego, co może się niepowieść. Wtedy, gdy przystepuje się do wykonania takiego ‚trudnego’ zadania, okazuje się, że nie jest ono takie trudne jak się wcześniej zakładało. Nie można sobie pozwolić żeby inny człowiek mówił tobie, co jest dla ciebie łatwe a co trudne. Kiedy wychodzisz z założenia, że coś pójdzie jak po maśle i nie idzie wcale po tym maśle, to momentalnie ogarnia ciebie frustracja.

    Ważne jest także, aby nie przesadzić z tą trudnośćią, bo może to odebrać motywację do działania – ‚po co skoro i tak się nie uda’ albo ‚nie chce mi się, bo to jest dla mnie zbyt wymagające’.

  • Pawel

    Psychol, zgadzam się z Tobą w tej kwestii, a nie z autorem artykułu.
    Treść Twojej wypowiedzi jest dla mnie bardziej rozsądna i ma więcej mądrych porad, jak treść artykułu Pana Michała.

  • damian

    zawsze bałem się porażek zwłaszcza na lekcjach matematyki moja nauczycielka oczekiwała szybkich i perfekcyjnych rozwiązań . Zawsze gdy zastanawiałem się choć chwile dłużej nad wynikiem ona zaczynała swoją śpiewkę a ja odrazu wpadam w panikę i usiłuje „wygrzebać” z moich myśli odpowiedz którą już miałem i zawsze kończyło się to 3x 1 za wszystkie podstawowe działania .Pogorszyło się to po śmierci mojej babci która była moją motywacją od tamtej pory szukam osoby która mnie zmotywuje do działania i pozbawi mnie myśli że jestem nieudacznikiem i skończonym idiotą .zgadzam się ze wszystkim co napisałeś i ja to zawsze wiedziałem ale było/jest co we mnie co mnie blokuje nie potrafię się przełamać i „otworzyć oczu”.Jeśli zechciał byś mi coś poradzić to będę wdzięczny.

  • P.

    Bardzo ciekawy artykuł ale mam parę uwag. Zupełnie nie przekonuje mnie punkt „4. Nie bierz porażki osobiście. Jeśli coś Ci nie wyszło, nie jest to informacja, że z Tobą jest coś nie tak! Jest to informacja, że Twoje działania były nie do końca trafne. Wystarczy więc zmienić działania, aby odnieść sukces. Wiele osób gdy odniesie porażkę od razu tworzy sobie opinię na temat swojej osoby. I nie są to zbyt pochlebne opinie. Ty uniknij tego błędu, bo porażka nigdy nie mówi nic o Twoim charakterze czy możliwościach, a jedynie o działaniach, które podjąłeś.” Chciałabym zapytać, jak mogę się przekonac do takiego sposobu myślenia, skoro wydaje mi się kompletnie nielogiczny! Jedna porażka, dwie, pięć nie mówią nic o moim charakterze. (Ale też nikt nie wyrabia sobie opinii o swojej nieudolności, beznadziejności, etc na podstawie jednej czy pięciu, więc nie ma problemu) Jednakże już 50, 100, czy więcej porazek coś znaczy. Idąc za rozumowaniem autora podjełam 50, 100 czy więcej błędnych decyzji. To prawdopodobnie oznacza, że robię to stale, a więc musi to wynikać ze mnie. Z jakiegos mojego uwarunkowania. Tu pojawia się myslenie, że inna, lepsza, inteligentniejsza osoba podjęłaby te decyzje lepiej a co za tym idzie działała skuteczniej. Jak moge zobaczyć w tym jakąś kogikę?

  • P.

    A, chciałabym jeszcze dodać, w odpowiedzi na komentarz 8., że mam wrażenie, iż najbardziej niszczące nie jest pytanie „co sobie pomyślą inni?” tylko własnie strach, ze w głębi duszy my sami przyznamy rację tym innym. Więc nie bardzo widzę: w jaki sposób pytanie „co ja sobie pomyślę?” mogłoby pomóc… ?

  • Cytrynowa

    Nom, jestem w trakcie wcielania tego w życie .. :)
    Jak na razie to baaardzo pomaga :)

  • Aquarian

    Fajny artykuł. Można poczuć się pewniej gdy go przeczytamy. Muszę dodać jeszcze jedną rzecz jaką wcześniej już wspomniał na samym początku w komentarzach „Talenty”. Zauważyłem, że problem z pewnością siebie dotyka też sfery „czy to co wybrałem, to co robie jest dla mnie, czy może powinienem był wybrać coś zupełnie innego”. Kiedy przychodzi chwila zwątpienia i strach przed tym co będzie zaczynam zastanawiać się czy jestem do tego stworzony. Może moje porażki wynikają z tego, że powinienem zmienić pracę i wykonywać coś zupełnie innego i wtedy byłoby lepiej. To, że skończyłem studia w tym kierunku może nie oznaczać, że to jest dla mnie.

  • jovika

    świetny artykuł!
    podobnie jak Aquarian (komentarz wyżej) jestem w punkcie, gdzie zastanawiam się czy wybrane przeze mnie studia II stopnia są właściwą drogą dla mnie, czy nadal temat mnie kręci i czy się spełnię w tym temacie… całe życie myślałam,że tak, ale teraz to gdzieś ucieka…
    wczoraj pomyślałam o tym w kontekście zmarnowania dwóch lat mojego życia, ale dzisiaj wiem, że jest to dla mnie nauka i wewnętrzny przełom. ta decyzja o studiach (mimo,że dzisiaj nie do końca się z nią zgadzam) jest moim wyborem i tym, z czego mimo wszystko będę czerpać inspiracje. nie chcę jej nazywać porażką, ale jest to fantastyczna informacja zwrotna – już wiem,że jest milion innych możliwości i kierunków kształcenia, które mogę dotknąć, niekoniecznie brnąć do końca życia w tym jednym temacie.

    dziękuję Tobie, Michał za Twoje spojrzenie na świat!

  • Adam

    Krzysiek L. i do podobnych Tobie ludzi

    Jeśli jesteś w szkole BIERZ UDZIAŁY W WSZELAKICH konkursach jesli masz ochotę!

    ja tak unikałem konkursów i wystepów publicznych, dziś walczę z niesmiałością i lenistwem ;/

    NIC TAK NIE WZMACNIA JAK WYSTEPY PUBLICZNE.

    Dzięki Panu Michałowi od nowa się powoli otwieram i przełamuję strach.

    Głównie działa na mnie to myślenie o przyszłosci.

    Zawsze jak się waham coś zrobić przypominam sobie siebie w wieku 70 lat leżącego w łóżku, stary, zgrzybiały, samotny, myślę jak wiele planowałem a nic nie zrobiłem i moje życie sprowadzało się do tego że odpuszczałem wszystko bo SIĘ BAŁEM LUB WSTYDZIŁEM.

    Patrze wstecz (w tej wizualizacji jak ma 70 lat) i widze jak głupie było moje zachowanie że się wstydziłem czy bałem.

    Nie wierzyłem w to… ale spróbowałem i taka wizja mnie przeraziła. Naprawdę jak sobie ją przypominam to mi sie płakac chce że mógłbym sobie tak życie zmarnować. A najgorsze że nie miał bym co przekazać dzieciom, skoro sam nic nie osiągnąłem to czego bym je nauczył?

    Działa to zawsze, ciężko jest jeszcze wyzbyć się każdego ograniczenia które wmawiałem sobie przez te 22 lata (prawie bo jak miałem 2 lata to raczej nie myślałem tak), ale widze duuuuuuże postępy.

    Ale fajnie że zawsze przed wyzwaniem pojawia mi się obraz tego staruszka samego który leży w pokoju, jasny księżyc na niego świeci, a on sam leży z łzą w oku i myśli jak sobie spier… życie głupimi wymówkami i strachem przed niczym….

    Nawet wizualizacja 10/15 lat tak na mnie nie zadziałała.

    • http://erasmus-praktyki.blogspot.com Vielo

      Mocny, wspaniał pomysł na wizualizację. Sam zacznę to stosować. Nic tak do tej pory od mnie nie trafiło, jak wizja samego siebie za te 50 lat. Czy chcę skończyć tak jak opisany przez Ciebie stary dziadek, który wtedy kiedy jest już za późno wspomina swoje życie i żaluje zmarnowanych szans? Zmarnowanych tylko dlatego, że bał się co powiedzą inni i że ktoś będzie się z niego śmiał? Na pewno nie.

      Kiedyś gdzieś w Internecie znalazłem bardzo ciekawy cytat (nie wiem czy pamiętam go dobrzem nie znam też jego autora): ‚Nikt nie będzię mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze’.

  • Basia

    Ja dopiero od niedawna zauważyłam w jak wielu sprawach poddawałam się lękowi. Postanowiłam jednak zaakceptować to, że się boję. Nie walczę z tym. Po prostu strach jest, ale mimo jego obecności próbuję danej rzeczy. Dotyczy to np. kwestii jazdy samochodem. Od ponad roku mam prawo jazdy, jeżdżę rzadko, bo się boję (tego, że spowoduje wypadek, że moje umiejętności są niewystarczające itp.). Jednak ostatnio pomimo oporów wsiadłam do samochodu. Na razie nie jeżdżę sama. I co ciekawe z powrotem mi się bardzo dobrze jechało. Co więcej mam ochotę na kolejne podróże. Poza tym pomyślałam sobie, że tak naprawdę ryzyko związane z jazdą zawsze istnieje, bo nikt nie zagwarantuje mi, że nic w podróży się nie stanie, ale też z drugiej strony kto powiedział, że musi się coś stać. :)

  • Critical

    Mi to przyszło naturalnie przy publikowaniu swoich produkcji na YouTube. Zacząłem bardzo sobie cenić jakże rzadką, konstruktywną krytykę, gdyż jedynie ona jest w stanie cokolwiek usprawnić w moich dziełach. Pozytywne opinie dają jedynie trochę motywacji do kontynuowania tego co robię.

    Aha, Robert Kiyosaki w „Bogaty ojciec, biedny ojciec” bardzo skupia się właśnie na tym strachu – hamulcu wszelkiego rozwoju.

  • W Lekkiej Niepewności

    Z jednego artykułu zrobiło się ich kilka. Teraz nie wiadomo który „sposób” jest dobry. Stojąc tak w rozkroku spróbuje obu, a jak coś nie wyjdzie chyba wiem do kogo mam mieć pretensje. A właśnie, może ktoś poświęci kilka słów zagadnieniu zrzucania winy na innych. Chodzi o to, że są ludzie którzy koniecznie nie chcą się czuć winni czemuś co miało miejsce. Argumentując to tym, że przecież nic nie dzieje się tak po prostu, ktoś musiał być temu winien, ale raczej nie ja. Dziękuje.

  • gsp21

    Dzieki Tobie zrozumialem, ze kazdego dnia ogladajac tv czy przeglądając portale internetowe bylem bombardowany informacjami typu: 38 ofiar śmiertelnych na Haiti czy ceny paliw znowu ida w góre. Te zabiegi mialy na celu zrujnowanie mojej pewnosci siebie ktora jak sie okazuje jest niezbedna do trzezwego myslenia i prawidlowego funkcjonowania w spoleczenstwie.
    Na cale szczescie trafilem na Twoje forum (zupelnie przypadkowo) dzieki czemu teraz jestem w pelni swiadomy rzeczywistosci ktora mnie otacza i tego ze to ja o wszystkim decyduje, a przyjete przez spoleczenstwo stereotypy nie maja znaczenia!

    Z calego serca WIELKIE DZIEKI MICHAŁ!!!

  • GAGA

    za niedługo mam występ w szkole przed wszystkimi uczniami całej szkoły i boje się że ze strachu zapomnę tekstu co mam dalej robić poradż mi i życz powodzenia=]

  • Damian

    zajebisty artykuł ^^ nic dodać nic ująć

  • infinited

    GAGA
    Nie przejmuj sie tym. Wyobraz sobie ze nawet jak sie pomylisz i inni zaczna sie smiac, to smieja sie dlatego, ze sa zazdrosni i oni tam nie moga byc gdzie ty bo jestes lepsza od nich. :-)

  • sfsd

    Super artykuł !

  • Pioter

    Trafny artykuł, jednak brakuje mi w nim sposobów jak przyjąć do podświadomości takie przekonania. Każdy pisze „musisz zrozumieć, że cośtam, żeby rozwiązały się twoje problemy”. Jednak niewiele osób pisze jak tego dokonać- afirmacje i tego typu rzeczy..

  • Polishchuk

    Rewelacyjny artykuł, Panie Michale. Jak zawsze jestem pełen podziwu dla wszystkich spostrzeżeń oraz mądrych rad, jakich Pan udziela swoim Czytelnikom. Pozdrawiam.

  • Karolina

    wiara w siebie – wiara we własne możliwości ….dobrze- w moim przypadku, kiedy bylam optymistycznie nastawiona itp itd to nigdy nie wychodzilo
    i chocbym nie wiem jakie cwiczenia wykonywala ciagle mam w glowie ze – nie oczekuj od zycia spelenienia marzen- nawet „przyziemnych” bo i tak sie nie spelnia
    ;/
    nie wiem co z tym zrobic – bo wiem ze przez swoj strach jestem i chyba bede „dupowata” do konca zycia

  • AniaM

    Ciągle myślę o sobie źle. Boję się publicznych wypowiedzi, cała się spinam i do tego czerwienię. Dodatkowo ten strach przed zaczerwienieniem paraliżuje mnie co powoduje, że wycofuje się z życia publicznego:( nie umiem sobie z tym poradzić

    • http://michalpasterski.pl/ Michał Pasterski

      Pioter, przeczytaj ten artykuł kilka razy, za każdym razem dokładnie myśląc o każdym akapicie. Wtedy Twoja podświadomość przyjmie tą wiedzę i zintegruje na głębszym poziomie.

      Polishchuk, dzięki za wsparcie!

      Karolina, pytanie, czy Twoje optymistyczne nastawienie to było tylko wmawianie sobie pustych, motywujących słów, czy głębokie przekonanie o własnej wartości i o tym, że Ci się powiedzie? Między jednym i drugim jest wielka różnica i warto pracować nad sobą na różne sposoby, aby osiągnąć to drugie.

      AniaM, w takiej sytuacji pomoże Ci ćwiczenie pozycji percepcyjnych w kontekście wystąpień publicznych.

  • Alef_bet

    To co trafnie opisuje autor tekstu całkowicie zjadło mnie od środka. Byłem dobrym uczniem, miałem dobre oceny, nauka przychodziła mi łatwo, konursy, etc. Z czasem przyszło liceum i zacząłem panicznie bać się tego, że ośmiesze się na lekcjach. Karciłem sie dosłownie za każde niedociągnięcie w myslach. Bardzo szybko rezygnowałem np z jakiś dodatkowych zajęć jak mi coś ktoś powiedział niemiłego. Zrezygnowałem ze spotykania się ze znajomymi bo karciłem się za to, że może jestem mało śmieszny, że może będą sie oni ze mnie śmiali. Często przesypiałem po szkole całe dnie, miałem bóle głowy, pogorszyła mi sie pamięć, kojarzenie, itd. Strach przed porażką calkowicie wypełniał moje życie. Normalny człowiek uzna że to jest… żałosne. Bo wylewa swoje żale jakiś zakompleksiony kujon z nadmiarem ambicji. Tylko, że to nie jest marudzenie, tylko rzeczywisty psychiczny ból. Dlatego wielkie podziekowania należą się autorowi za ten tekst, ponieważ moim zdaniem zbyt mało mówi się na ten temat. Większość licealistów czy studentów ma jakąś swoją paczke, a wiele osób które nie mogą poradzić sobie ze sobą zostają same. Ten artykuł dodał mi dużo otuchy. Więc trzymajcie się ludzie i dbajcie o swój komfort psychiczny, bo bez niego zawsze przy starcie przytrzymywał was będzie jakis hamulec.

  • J.

    Świetny artykuł. Dziękuję autorowi za dodanie odwagi, jestem w trakcie szukania pracy a tak strasznie się wszystkiego boje, że tutaj sobie nie poradzę, że do tej pracy jestem nie odpowiednia itd. a czas z tym skończyć, już dzisiaj powysyłam cv ;) pozdrawiam

  • BereZ

    Artykuł bardzo ciekawy, samo to że jestem tutaj i przeczytałem go do końca świadczy o tym że czegoś oczekuje, chce by się coś w moim życiu mieniło… Teraz zostaje stosować i wcielić w życie rady autora, pozdrawiam.

  • Marcin

    Ja nie potrafię sobie poradzić ze stresem przed wystąpieniami publicznymi. Gram na gitarze i zawsze stresowało mnie wyjście na scenę: czy sprzęt będzie dobrze brzmiał, czy dobrze zagram, czy publiczność to dobrze przyjmie. Od dawna nie występuję i ponowny start jest jeszcze trudniejszy. Nawet proste granie przed znajomymi wymaga ogromnego wysiłku.
    Problem się komplikuje, bo chcę więcej czasu poświęcać na granie i potrzebuję znaleźć środki finansowe na utrzymanie siebie i stworzenie swojego materiału, a lęk przed tym o czym pisałem na początku odbiera mi motywację na wszystkich frontach, w tym i tutaj.
    Marzy mi się nagranie albumu instrumentalnego i choć technicznie to nie problem, bo mam wszystko co potrzebne pod ręką (studio, itp.), to kłopot siedzi w mojej głowie.

    http://www.youtube.com/watch?v=hMmfs4b2t58

  • Yaneq

    Dobry artykuł. :)

    Niestety ja mam problem myślenia na zbyt wielu frontach jednocześnie… Wizje zarówno porażki jak i sukcesu nakładają się na siebie, ta pierwsza niestety zwykle jest mocniejsza.. :’(
    Aktualnie jestem studentem pierwszego roku informatyki. Wybrałem ten kierunek, ponieważ od małego interesowały mnie komputery. Zawaliłem pierwsze 2 kolokwia (matma i fizyka – przedmiotów tych nigdy nie lubiłem..). Strach przed kolejnymi porażkami skutecznie paraliżuje mnie przed podjęciem nauki… Próbuję się wziąć np. za termodynamikę, i widząc te wszystkie wzory i teorię której kompletnie nie rozumiem, mój umysł automatycznie to odrzuca myśląc „to okropne, nie poradzę sobie, obleję studia jeszcze przed sesją”…chociaż wiem że wybrałem te studia mając na celu ich zaliczenie… Potrafię sobie wyobrazić wszelkie towarzyszące mi uczucia w przypadku sukcesu, jednak wizja porażki jest silniejsza.. :(

  • paulina

    wizja porażki zawsze była dla mnie paraliżująca wiec zawsze podejmowalam minimalne ryzyko najchetniej wycofujac sie ze wszystkiego. dzis jestem jednak juz starsza i wiem ze to prowdzi do nikąd do poczucia bezsilnosci i smutku. staram sie wykorzystywac wszelkie okazje ale jak na razie słabo mi to wychgodzi gdyz dopiero co obudziłam sie z letargu i mam olbrzymie zaległości w stosunkach międzyludzkich radzeniu sobie. wszystko co buduje nieświadomie niszczę wracając do punktu wyjścia. po prostu jak m coś wyjdzie to tak nie moge w to uwierzyc ze mimowolnie to zostawiam i wszystko się rozpada. I wtedy ja wracam do punktu wyjścia. Jednak nie poddaję się już gdyż nie mam po prostu innego wyjścia gdyż nic mi do staracenia nie pozostało.

  • Me777

    To zabrzmi idiotycznie, ale jest to jedyny art. pod którym napisałam komentarz. I od tej pory za kazdym razem kiedy w moim życiu zdarzają się upadki i zadaję sobie ponownie to samo cholerne pytanie, przychodzi mi na skrzynkę powiadomienie o nowym komentarzu pod;” Pozbądź się strachu przed porażką”. To czytam za każdym razem kiedy nie wiem już jak.

    I tak upadam strachem podszyta mimo technik, postanowień i nawyków i za każdym razem kiedy myślę sobie, że już nie dam rady, nie umiem, przychodzi wiadomość.

    Kiedy czytałam Paulino Twój komentarz odniosłam wrażenie, że sama mogłam go napisać. Ja co prawda wychodziłam z odważnymi planami i inicjatywami, ale w pewnym momencie podświadomie odpuszczałam, kiedy nie trzeba już było walczyć tylko być, robić, ja okazywałam się za mała do tego.

    Tabletkę na strach poproszę….
    Ponoć jest tylko strach i miłość, z tego się wszystko wywodzi, dwa źródła.

    Kochaj siebie, albo umieraj ze strachu przed byciem sobą.
    Wybór jest oczywisty. Doceń, szanuj, słuchaj, akceptuj, dbaj, wspieraj…tylko dlaczego siebie jest najtrudniej?

    Bo nikt może tego nie podzielać, bo popełniamy błędy, bo się porównujemy, bo nie jesteśmy tacy jak w wyobraźni?

    Daruję sobie postanowienia w tym roku, nie spełniłam poprzednich, które były skoncentrowane na moich potrzebach, tylko na obowiązkach… żal o to jeszcze nie minął.

    Ale jeśli jest coś co mogę wybrać na te przyszłe 12 miesięcy, to wybieram po prostu SIEBIE.

    A Wam, którzy dostajecie powiadomienia, życzę, abyście wygrali z nim i to nie w przyszłym roku, ale teraz!

    Bo ja nadal wierzę, że się da!

    Szczęścia kochani!

  • Aga

    Świetny artykuł :-) Dziękuję :-) Mnie naprawdę w życiu hamuje moja niska samoocena i strach przed porażkami. Dlatego w życiu tkwię od 15 lat w tym samym miejscu, oprócz zmiany pracy. W pracy, jak mnie wkurzą, to mówię, co myślę. Po „walkach” na koniec poprzedniej pracy zrozumiałam, że trzeba walczyć o swoje (w granicach rozsądku oczywiście), bo inaczej Cię zduszą, stłamszą i będziesz robił dokłądnie to, co inni chcą, niekoniecznie, czy jest to zgodne z tym, co masz robić. Więc, nie można tylko stac z boku i patrzeć, jak inni kierują tobą, jeśli się coś nie podoba i nie zgadzasz sie z tym, to powiedz to! Pomysl, nie ta praca, będzie inna. Wiem, że strach przed jej utrata bywa wielki i ludzie dlatego daja się tłamsić. Ja jestem sama dla siebie, nie mam swojej rodziny (męża, dzieci), więc się przestałam tego bać. A co do innych sfer życia, jeszcez nad sobą popracuję ;-) Odkryłam ta sronkę i zaczynam zmieniać swoje myślenie i walkę o swoje szczęście w życiu ;-)

  • Asia

    Moim problemem jest prawo jazdy . Zdałam ,jednak paniczny strach nie pozwala mi jeździć.
    Było już kilka porażek a po nich postanowienie ,że już nigdy nie będę jeździć. Setki razy żałowałam,że zrobiłam ten kurs. Teraz chłopak zmusza do siadania za kierownicę , znajomi pytają czemu nie jeżdzę itp.

    Na kursie lubiłam jeździć, szło mi całkiem nieźle. Zawsze mogłam zapytać instruktora gdy czegoś nie byłam pewna, wiedziałam ,że w razie zagrożenia On zacznie działać,a teraz mogę liczyć tylko na siebie i to mnie blokuje.

    Mam wrażenie ze ludzie czekają aż zrobie błąd…

    Wiem,że powinnam jak najwięcej jeździć żeby być w tym dobra,jednak boję się tych porażek :/

    • http://legowski.info Michał Łęgowski

      Asiu,

      przyczyna znajduje się w Twojej głowie. Musisz pokonać swój strach i lęk.

      Naprawdę, nikt nie czyha na Twoje błędy. Ludziom bardziej zależy na tym żeby szybko przedostać się z miejsca na miejsce.

      Dla pewności zrób sobie dla siebie krótki kurs teoretyczny i pokonaj swoją niepewność wobec pewnych sytuacji na drodze. Wystarczy do tego książka z zasadami drogowymi ;)

  • Kite

    Czytam ten artykuł i naturalnie się z nim zgadzam, jednakże zaczęło mnie zastanawiać, czy aby ze mną wszystko w porządku – mianowicie chodzi mi o ten nieszczęsny kurs prawa jazdy. Pozytywne wizualizacje mają pomóc w osiągnięciu sukcesu – ok. U mnie jednak wyglądało to inaczej. Szłam na egzamin ze świadomością, że nie zdam. Ja wiedziałam, że źle jeżdżę, dlatego siedząc w poczekalni i nasłuchując, czy aby nie nadeszła moja kolej opracowywałam wszystkie kroki, które podejmę po niezdanym egzaminie – co powiem znajomym, którym pociągiem wrócę do domu, gdzie zapłacę za kolejny egzamin. Wyobraziłam sobie porażkę… i zdałam. Za pierwszym razem. Mimo, że w mojej świadomości wyglądało to zupełnie inaczej! Dlatego zastanawiam się, czy w moim przypadku dużo skuteczniejsze jest przygotowywanie się na jak najgorszą możliwość? Czy nie łamię tym jakichś praw natury? ;) Ciekawi mnie to, dlatego postanowiłam napisać o dowiedzieć się, co Pan o tym myśli. Pozdrawiam!

    • Kite

      Ah, i zapomniałam napisać, że dzięki temu, że nie miałam tej ambicji żeby zdać – nie odczuwałam też stresu. Po prostu zaakceptowałam, że ten pierwszy raz musi być nieudany.

  • Pati

    Widzę, że ten artykuł doczekał się wielu komentarzy. Cóż, ile ludzi tyle opinii i fajnie. Postanowiłam też dorzucić tutaj swoje „trzy grosze”.
    Odwołam się do niektórych opinii forumowiczów dotyczących bagatelizowania faktu zaistnienia porażki. Podzielam opinię, że nie jest to najlepsze rozwiązanie na drodze ku przezwyciężenia paraliżującego strachu przed działaniem. Sęk tkwi w tym, aby zaakceptować tę porażkę i świadomie ją przyjąć jako narzędzie, które posłuży w dalszej nauce dążenia do obranych celów. To nasze myśli kreują naszą rzeczywistość i moim zdaniem, pozytywne nastawienie do wielu spraw ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Znam to z autopsji. Nie identyfikujcie się z porażką, nie jest częścią Waszej osobowości, lecz rezultatem Waszych działań. Jak mawiała moja babcia „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” :)
    Powodzenia!

  • Świeży

    Witam!
    Po pierwsze, to dziękuję serdecznie za artykuł Michale.
    Na Twojej stronie jest mnóstwo przydatnej wiedzy i w dodatku Twoje artykuły są napisane w świetny, klarowny sposób.
    Zwykle gdy mam jakiś problem to zaczynam od zbierania informacji, kontaktów z osobami które mogły lub mam pewność że poradziły sobie z podobnym problemem jaki mam w danej sytuacji i muszę przyznać, że ostatnimi czasy Twoja strona jest moją kopalnią wiedzy do której często zaglądam. Mógłbym ją ustawić jako startową zamiast wp.pl (gdzie zwykle przeglądam pocztę) i w sumie wraz z tą myślą zrobię to.
    Artykuł mi bardzo pomógł, w sytuacji w której współpracuję z osobą o bardzo wysokich wymaganiach, która wykazuje bardzo mało zrozumienia w stosunku do innych osób.
    Niestety praca z taką osobą, z poglądami na temat porażki jako problemami związanymi z Naszą osobą, może działać bardzo destruktywnie na Nasze poczucie wartości i pewność siebie. Za każdym razem kiedy pokazuję efekty mojej pracy, dana osoba narzeka na wszystkie błędy i okropnie demotywuje tym, nie dając nadziei że następnym razem odniosę sukces.
    I mnóstwo osób oskarża tę osobę za swoje nie powodzenia, przy współpracy z nią.
    Ja postanowiłem wymagać od siebie, no i się opłaciło, bardzo dużo nauczyłem się przy tej współpracy, mimo iż poziom trudności dla mnie był druzgocący.
    Teraz jest lepiej, już wiem jakie podejście mieć i jak nie karcić siebie za własne błędy. Jak nie degradować swojego poczucia wartości i pewności siebie.
    Z głębokimi wyrazami wdzięczności za każdy pomocny artykuł.
    Kamil Jelinek

  • Ewa

    Życie można zrozumieć jedynie patrząc wstecz, ale przeżyć je trzeba do przodu! Bez strachu jest na pewno łatwiej! dzięki za podpowiedz ja zwalczyć strach!

  • Haber

    Jak poradzić sobie ze strachem w pracy. Czuję jak mnie paraliżuje strach w pracy i to że każdy myśli że na nic więcej mnie nie stać! Ja mam wrażenie że nic w życiu nie osiągnę i Michale czytając Twoje artykuły staram się znaleźć pomoc jak zmienić swoje życie żeby praca przynosiła mi radość!? Jeśli możesz podpowiedz.

  • Monika

    Zabrzmi to dziwnie, ale ja jestem ofiarą braku porażek w okresie dzieciństwa i podstawówki. W tamtym czasie byłam uważana za bardziej pojętną i mądrzejszą od rówieśników. Po prostu same piątki i szóstki od chemii i biologii do polskiego i angielskiego. Przychodziło mi to z łatwością, nie byłam geniuszem, ale byłam systematyczna, lubiłam się uczyć i samo wychodziło. Jednak potem tak wysoko postawiona poprzeczka (którą de facto sama sobie postawiłam) stała się moim utrapieniem w czasach liceum i studiów. Czułam, że jeśli zrobię coś źle, zawiodę rodziców, nauczycieli, stanę się pośmiewiskiem. Jako że nie sposób być najlepszym we wszystkim na wyższym poziomie wiedzy, to od tamtej pory żyłam w strachu, żeby ktoś mnie nie wyśmiał. Wycofałam się, bo chciałam poczuć jak się żyje wśród przeciętnych. Myślę, że to zahamowało mój rozwój. Wiem już, że mam prawo nie być idealna od gotowania po karierę, ale i tak boję się pomyłki. Natomiast kiedy zaliczę jakąś wpadkę, przeżywam to kilka dni, wyrzucam sobie, że mogłam jednak zrobić coś „bezpiecznie” to bym nie upadła. Podejmuje wyzwania, ale upadki są bardzo bolesne. Za bajtla po prostu nie upadałam, więc teraz to jest szok.

    • Adam

      Ja jestem w niemal identycznej sytuacji. Zawsze miałem wysokie wymagania wobec siebie, ale i zawsze wiele osiągałem. Porażki były dla mnie bardzo bolesne. Nie uznawałem tego za problem, ze względu na to, że doznawałem ich bardzo rzadko. W momencie w którym stawka zaczęła rosnąć (studia), rósł też strach. I wtedy się okazało, że nieumiejętność przegrywania jest problemem, z którym muszę walczyć, którego się muszę uczyć. Bo nigdy nie musiałem tego umieć.

  • Monika

    Bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja zostałam zmuszona przez rodziców, bo „teraz trzeba mieć w pracy prawo jazdy”. Kurs podobnie tak jak Ty – spokojnie przeszłam. Kiedy zdałam, rodzice dali mi spokój, a ja jeździłam dalej autobusami:) Po 2 latach po zdanym egzaminie zaczęły się pytania od rodziny i znajomych – dlaczego nie jeździsz samochodem? Po prostu bałam się wsiąść sama za kierownicę, wyobrażałam sobie, że spowoduję zaraz katastrofę, karambol i przejadę wszystkich pieszych. Dodatkowo nie miałam żadnej motywacji, bo przyzwyczaiłam się do komunikacji miejskiej. Jednak miała miejsce sytuacja, która coś we mnie zmieniła. Moja mama w domu miała wypadek – poważnie zraniła się w rękę, nie było nikogo w domu, a ja nie potrafiłam jej zawieźć na pogotowie. Pojechała sama. Od tamtej pory pomyślałam, że to głupie, że mój strach był silniejszy od potrzeby zadbania o kogoś bliskiego. Więc sama namówiłam chłopaka, żeby jeździł ze mną wszędzie, na początku objeździłam całe miasto w nocy kiedy nikogo nie ma na drodze, potem powoli robiłam dłuższe trasy – i tak było przez miesiąc, aż w końcu sama mu powiedziałam, że ma sobie darować i pojadę sama:) Teraz nie umiem pojąć jak mogłam z własnej woli rezygnować z takiej wygody, jaką jest samodzielne jeżdżenie autem! Wiem jak to innym ludziom łatwo się mówi – pokonaj swój lęk. Ja miałam naprawdę fobię. Sęk w tym, że jeżdzenie autem jest przyjemne, ale nie jest to nasze naturalne środowisko, dlatego się boimy. Oswój się z samochodem i pozwól sobie, zeby Ci zgasł kilka razy z bliską Ci osobą u boku :) Na drodze zobaczysz, że inni też popełniają błędy, a mimo wszystko jakoś inni uczestnicy ruchu dają sobie z tym radę. Powodzenia!

  • Dorota

    Wpisuję w googlach „strach przed działaniem”, klikam obojętnie jaką stronę i… SZOK! Zatrzymuję kursor, przyglądam się minutę, zaczynam czytać, znów się wracam i nie mogę uwierzyć… zdjęcie bramkarza :) Kocham piłkę. W tym momencie poczułam że ten artykuł jest specjalnie dla mnie. Trzeba zacząć działać!