photo by *Saariy*
Czy strach przed porażką Cię paraliżuje i trzyma z dala od osiągania sukcesów? Bardzo wielu z nas żyje znacznie poniżej swoich możliwości tylko z powodu strachu przed niepowodzeniem.
Dzisiaj pokażę Ci, jak pozbyć się tego uczucia i zacząć podejmować nawet największe wyzwania. Zupełnie zmienisz swój sposób myślenia o porażce, a co więcej- polubisz ją!
Aż strach się bać
Uczucie strachu z założenia ma pozytywną intencję- ma zamiar ochronić Cię przed negatywnymi efektami niektórych działań. Nie uważam więc, że strach jest absolutnie zbędny w naszym życiu. Jest jak najbardziej potrzebny, gdy jesteśmy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia. Powstrzymuje on nas przed pewnymi działaniami, które mogłyby się dla nas źle skończyć. Jednak jakimś cudem strach wkradł się do praktycznie każdego obszaru naszych żyć. Jak się to stało?
Przypomnij sobie czasy podstawówki. Już w szkole nauczono nas, że popełnianie błędów jest bardzo złe. Wywołując negatywne emocje gdy uczeń zrobi coś źle, nauczyciele skutecznie wbijają do głowy, że porażki należy się bać. I w ten sposób strach zadomowił się tam, gdzie jest całkowicie bezużyteczny, a nawet bardzo szkodliwy.
Uczucie strachu przed niepowodzeniem sprawia, że ludzie zachowują się zupełnie irracjonalnie- nie podejmują działań, które mogą znacznie polepszyć ich życie, ponieważ boją się, że to i tak nic nie da. Albo że jeszcze pogorszy. Boją się też, że znajomi będą się śmiali, rodzina będzie zawiedziona, a w głowie do końca życia będą sobie mówić: „trzeba było tego nie robić!”. I tak tkwią w tym co zawsze, pocąc się na samą myśl o jakimkolwiek działaniu. Ludzie rezygnują z zakładania biznesów, inwestowania pieniędzy, występowania przed ludźmi, nawiązywania znajomości, osiągania swoich wymarzonych celów? Tylko dlatego, że się boją. Chcesz być jedną z takich osób, sparaliżowaną strachem na samą myśl o wyzwaniach?
Nagroda za porzucenie strachu
Skoro czytasz ten artykuł, odpowiedź zapewne brzmi „nie”. I bardzo dobrze, bo jak pozbędziesz się strachu przed porażką, zaczniesz działać. A to jest najważniejszy krok do osiągania życiowych sukcesów. Zaczniesz działać zmotywowany wiarą w sukces, pełen zapału i energii.
Widzisz, to co musisz zrobić, to zakotwiczyć pozytywne uczucia z podejmowaniem nowych wyzwań. Tak, aby jak tylko pojawi się w Twojej głowie pomysł, razem z nim pojawiła się myśl „Tak, chcę to zrobić! Uda się! Odniosę sukces!”. Ta myśl skłoni Cię do jak najszybszego działania. I nawet, jeśli za pierwszym razem Ci się nie uda, to nic się nie stanie. Powiesz sobie „Ok, to zrobiłem źle, to zrobiłem dobrze, to trzeba poprawić a tamto zostawiamy” i będziesz działać dalej. I dzięki takiemu podejściu w końcu odniesiesz sukces, za cokolwiek byś się nie zabrał. Będziesz szczęśliwy, że nie pozwoliłeś na to, aby strach przed porażką nadal trzymał Cię z dala od tej inicjatywy.
Jak się pozbyć strachu przed porażką?
Zmiana podejścia jest tutaj kluczem. O tym przeczytasz w pierwszym punkcie. Poza tym jest jeszcze parę rzeczy, które możesz zrobić aby całkowicie pozbyć się strachu przed porażką.
1. Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne. Zapisz to przekonanie na kartce i niech stanie się ono częścią Twojego sposobu patrzenia na niepowodzenia. Zrozum, że porażka to cos niezwykle cennego. Każde niepowodzenie niesie ze sobą bardzo wiele wiedzy i nauki. Jeśli ci cos nie wyjdzie, jest to znak żeby cos zrobić inaczej. Tak więc jesteś o duży krok bliżej sukcesu! Thomas Edison stworzył setki nieudanych projektów żarówki zanim udało mu się wymyślić działającą. Teraz jest uważany za niezwykłego wynalazcę. Gdyby bał się porażki to prawdopodobnie nie podjąłby żadnej próby. A nawet jeśli, pewnie zniechęciłby się po kilku nieudanych projektach.
Patrz więc na porażkę jako na pewien rezultat Twoich działań. Jeśli rezultat nie jest taki jak zaplanowałeś, jest to dla Ciebie świetna okazja do nauki- następnym razem postąpisz inaczej. Jesteś bogatszy o doświadczenie. Pamiętaj, że każda droga do sukcesu może prowadzić przez jakieś niepowodzenia- jest to naturalna kolej rzeczy, naturalny proces. Aby osiągnąć sukces musisz się wielu rzeczy nauczyć, a najlepszym nauczycielem jest właśnie porażka! Takie sposób myślenia jest absolutną podstawą jeśli chodzi o osiąganie sukcesów w życiu.
2. Wyobraź sobie konsekwencje ciągłego rezygnowania z wyzwań, jakie nastąpią za 10 lat. Jak może wyglądać Twoje życie, jeśli wciąż będziesz się bać porażki, jeśli nigdy nie zaryzykujesz? A teraz wyobraź sobie, że wykorzystujesz zewsząd nadchodzące okazje i podejmujesz rozmaite wyzwania. Pomyśl, że ryzyko, które podejmujesz, się opłaca- odnosisz sukces jak tylko się za coś zabierzesz. Teraz więc zobacz, jak może wyglądać Twoje życie za 15 lat, jeśli teraz pozbędziesz się strachu przed porażką. Które życie wybierasz?
3. Jeśli dotychczas bałeś się przegrywać, pewnie zawsze jak coś miałeś zrobić, dokładnie wyobrażałeś sobie co może pójść nie tak. Przykładowo widziałeś jak nie zdajesz egzaminu na prawo jazdy, jak egzaminator mówi „przykro mi, nie zdał Pan”, jak odchodzisz stamtąd pełen smutku i rozczarowania. Takie wyobrażenia są głównym źródłem paliwa dla Twojego strachu.
Dlatego teraz zaczniesz wyobrażać sobie najbardziej pozytywny przebieg danej sytuacji jaki może mieć miejsce. Zawsze wizualizuj sobie tą sytuację kończącą się sukcesem. Usiądź na parę minut, odpręż się, zamknij oczy, i zacznij sobie to wyobrażać. Zobacz, jak egzaminator się uśmiecha i mówi „gratuluję, zdałeś”. Poczuj jak Ty się zaczynasz uśmiechać i czuć niesamowitą radość. Wyobraź sobie, jak znajomi Ci gratulują i jak odbierasz swoje prawo jazdy. Takie ćwiczenie da Ci masę motywacji i wiary w siebie, a strach przed porażką szybko zniknie.
4. Nie bierz porażki osobiście. Jeśli coś Ci nie wyszło, nie jest to informacja, że z Tobą jest coś nie tak! Jest to informacja, że Twoje działania były nie do końca trafne. Wystarczy więc zmienić działania, aby odnieść sukces. Wiele osób gdy odniesie porażkę od razu tworzy sobie opinię na temat swojej osoby. I nie są to zbyt pochlebne opinie. Ty uniknij tego błędu, bo porażka nigdy nie mówi nic o Twoim charakterze czy możliwościach, a jedynie o działaniach, które podjąłeś.
Z tym zupełnie nowym sposobem myślenia o porażce możesz wreszcie zacząć podejmować wyzwania będąc pełnym wiary w sukces i motywacji do działania. Daj znać w komentarzach, czy wizja niepowodzenia nadal Cię paraliżuje, czy jest raczej perspektywą bycia bogatszym o nowe doświadczenie?












Świetny artykuł. Kiedyś brałem udział w każdym konkursie jaki był w zasięgu, ale z czasem przestałem brać udział, bo myślałem, że jak coś mi nie wyjdzie to będą się krzywo patrzeć, myśleć, że jestem głupi itp. Ostatnio ponownie zacząłem brać udział w konkursach i olimpiadach i jak się okazuje wypadam bardzo dobrze na tle rówieśników. Nawet, jeżeli w jakiejś mi się noga powinie zawsze będę bogatszy o nowe doświadczenie. I co mnie obchodzi co sobie inni pomyślą, skoro sami nie są lepsi.
Myślę, że warto podejmować wyzwania, bo co nas nie zabije to nas wzmocni, a nóż widelec uda się uskrobać coś dobrego ;)
Krzysiek- no właśnie, myśl „co sobie pomyślą inni” to chyba największa choroba ludzkości. Ciekawe jak wyglądałby świat, gdyby nikt nie rezygnował ze swoich marzeń i planów tylko dlatego, że ktoś inny mógłby sobie coś o nich pomyśleć?
Artykuł jest świetny i mam nadzieję, że zmotywuje więcej osób do podjęcia ryzyka, kórej najprawdopodobniej zakończy się powodzoeniem ;]
Świetny artykuł… Do mnie dotarł troszkę inaczej niż do wielu znajomych którzy go widzieli.
Mnie pokazał, że nigdy na nic nie jest za późno i można osiągnąć cokolwiek się zapragnie odhaczając fałszywe warianty ;)
Jest jeszcze jedna kwestia, która pojawia się gdy ponosi się porażkę. To myśl – czy rzeczywiście jest się stworzonym do tego czegoś, może jestem stworzony do robienia czegoś innego? Lęk potrafi zaburzyć własną ocenę – widzę to dość dobrze u siebie.
Talenty- Odnośnie strachu przed porażką nie ma znaczenia, do czego jesteś stworzony- każda porażka jest dla Ciebie wartościowa, czy robisz coś co lubisz, czy coś, czego nie lubisz. Pamiętaj, że lęk powstaje w momencie, gdy wyobrażasz sobie w głowie to co może nie wyjść. Zrozum, że nawet jeśli coś Ci w życiu nie wyjdzie, to wyciągniesz z tego wnioski. Porażki są dobre! Bez nich nic być się w życiu nie nauczył. Nie zastanawiaj się co się stanie jak zabierzesz się za daną rzecz- po prostu ją zrób. Jeśli się uda to świetnie, jeśli nie to też świetnie- będziesz bogatszy o doświadczenie. Nie usprawiedliwiaj swojego strachu jakimiś dodatkowymi „kwestiami”. Po prostu zacznij lubić porażkę i wywal ten niepotrzebny lęk.
Wow, faktycznie Twój arktykuł podniósł mnie do działania, jakiegokolwiek. Ostatnio az łapię dołki przez to, że nic mi nie wychodzi, a nie wychodzi mi bo nic nie zaczynam, bo się boję zacząć cokolwiek.
Będę tu częściej zaglądać, aby się motywować.
Pozdrawiam serdecznie! :)
Z „co inni powiedzą?” to prawda, to największa choroba ludzkości. Mnie to wpojono w domu, ale odkąd zaczęłam siebie układać na nowo, zastąpiłam to myślą, „ Co ja sobie pomyślę?!” I napisałam ją na karteczkach umieszczonych w zasięgu wzroku.
To strasznie sabotująca myśl, która wpaja nam strach przed byciem naprawdę sobą i robieniem tego, czego pragniemy w obawie przed krytyką i ośmieszeniem.
Czytając Twój artykuł poczułam niesamowitą ulgę, bo samo nazwanie rzeczy po imieniu trzeźwe spojrzenie na strach odbierając mu wszystkie negatywne emocje jest niesamowicie uwalniające.
W moim przypadku strach narobił wiele zniszczeń, poparty mocnymi fundamentami w postaci tragicznych wydarzeń kazał ważyć każdą najmniejszą nawet decyzję w obawie przed błędem, którego nie da się naprawić. Strach przed porażką, przed rozczarowaniem jest jak rak, który trawi duszę, tworzy jedynie negatywne emocje i sytuacje, których najbardziej się obawiamy.
Warto się go pozbyć, bo on nas nie chroni, bo nawet, jeśli stać ma się to, czego się boimy to i tak zawsze da się coś z tym zrobić i wyjść na prostą bogatszym w życiową mądrość.
Sama teraz tworzę coś, co oparte jest jedynie na mojej wizji i pasji, nie posiadam specjalistycznych umiejętności, ale mam odwagę przyznać się do tego i prosić o pomoc, bo tylko tak można się czegoś nauczyć.
Czy stworzę w rzeczywistości coś tak wspaniałego jak sobie wyobrażam? Czas pokaże, jednak nie każę sobie czekać ani dnia, aby być z pewną siebie, dumną i szczęśliwą!;) To tak nawiązując do bezwarunkowego szczęścia, które pomaga przezwyciężyć strach, bo porażka w takim wypadku ma mniejszą siłę;)
Dziękuję za inspirujący artykuł.
Podrawiam serdecznie!
artykul ladnie napisany niby wiem co mam robic ale nadal strach zwycieza nademną wiem ze strachu jest sie latwo pozbyc ale nie umiem no ale coz bede probowal
pzdro dla autora
ehhh za tydzień mam grać na juwenaliach… strach przed niepowodzeniem to naprawde fatalne uczucie. Bardzo mi pomógł ten artykuł. Dam z siebie wszystko, to w końcu ma być zabawa ;)
Dopiero niedawno zaczęłam interesować się rozwojem osobistym i odkryłam tego bloga, ale muszę przyznać, że jest genialny. Wielkie gratulacje dla autora. Oby tak dalej:) Wczoraj czytałam ten artykuł i zastosowałam się do wskazówek w nim zawartych, a dziś zdałam mój egzamin na prawko za pierwszym razem:)
[...] Więcej o pokonywaniu strachu przed porażką znajdziesz w artykule Pozbądź się strachu przed porażką [...]
Jutro mam egzamin z historii sztuki,, ale to co najgorsze, to to, że jest to warunek warunków chyba:p jestem w II klasie ale to jest egzamin z I roku( II semestr)ustny w dodatku.. i tu mój lęk jest, był a może go nie ma… w sumie moja wina bo trzeba było wykożystać wcześniejsze okazje do zaliczenia,,ale trudno. do przodu… i tak sie nazbierało, że za 2 tygodnie mam podobną sytuację, bo mam poprawke z historii z II roku i to caly rooook. hehehe..inny egzaminator, ale tez ustnie.. procz tego mam wszystko zaliczone. wiec jesli jutro bedzie porażka, poprostu wyrzucą mnie ze szkoły.. nie chce tego NIE NIE NIE.. wiem obibok ze mnie, ale czy i taka osoba nie moze sie wreszcie obudzic ze snu zimowego:) wiecie nigdy nie jest na nic za pozno.. ja teraz to postanowilem.. choc troszke późno. czy za pozno???? ucze sie na poprawke od 4 dni a jutro jest finał.. I czesc warunku a za 2 tyg. nastepna. zdam czy nie zdam zycie sie nie zawali ale jednak pasmo porażek zazwczaj jest naszą winą i naszą mentalnościa. kto nie lubil sie nigdy uczyc moze miec w przyszlosci z tym nadal problemy………….. ale LUDZIE NIGDY NIE JEST NA NIC ZA PÓŹNO.. MOTYWACJA….. ARTYKUŁ SUPER MOTYWACJA I PEWNOŚĆ SIEBIE CHOĆ TROCHĘ WZRASTAJĄ W MOIM WYPADKU I WIEM, ŻE ZDAM jak nie JAK TAK :)))))))))))
tAK… wzięłam sobie artykuł do serca za każdym razem wizualizowałam pozytywne zakończenie danego wydarzenia i co? wyobraziłam sobie jak zdaję prawo jazdy wszystko bylo okej poszłam na egzamin i oblałam czułam sie 20 razy gorzej niż jakbym przyzwyczaiła się do myśli że mogę tego nei zdać… ot tyle pomogło ile raczej dokopało…
Elwira, dopiero przeczytałem ten artykuł i również nie spdobało mi się podejście autora do kewstii, którą poruszasz. Jeśli wychodzimy z założenia, że coś nam się na pewno uda, że jest łatwe i zaczniemy snuć naszą ‘idealną’ przyszłość na bazie pozytywnych konsekwencji wynikających z iluzorycznie wykonanego zadania, to niepowodzenie wróci i ‘spuści nam ffpierdol’ zamiast, jak to zwykle bywało, ‘psztyknąć nas w nos’.
Ze swojego doświadczenia wiem, że gdy mam zrobić coś co wydaje mi się trudne i jest duża możliwość, że zakończy się niepowodzeniem, to momentalnie przestaję się przejmować możliwością niepowodzenia, bo jest ono w tym przypadku czymś normalnym – ba, oczekiwanym ze statystycznego punktu widzenia. Takie podejście odciąża moją psychikę i dodatkowo motywuje do ‘dania z siebie wszystkiego’, ponieważ mogę być jednym z nielicznych, którym się udało. A jeśli nie wyjdzie? No cóż, jestem kolejnym, któremu nie wyszło – następnym razem może będzie lepiej. Bez roztrząsania sprawy i obarczania swojej osoby klęską.
Dokładnie odwrotnie jest w sytuacji, gdy ktoś próbuje mi wmówić, że dana rzecz jest łatwa do wykonania. Drażni mnie myśl – ‘a co jeśli mi nie wyjdzie? przecież to miało być takie łatwe. Będę gorszy od innych? – dla innych było to łatwe’ itp, itd. Powoduje, to także, że nie skupiam się na problemie do rozwiązania, a na kotłujących się myślach w mojej głowie. Staram się jedynie uzyskać jakąś najprostrzą odpowiedź, jakieś jedno zdanie, bądź jakąś prostą sekwencję czynnośći (w zależnośći od rodzaju zadania). Szukam tylko najłatwiejszego rozwiązania – często drogi na skróty. Wyłącza się racjonalne myślenie a zaczyna wzrost irytacji związany z – ‘Hej, czemu to nie jest wcale takie łatwe? Coś ze mną nie tak? Jestem głupszy od innych? Będzie obciach jak ‘polegne’… .
Moje podejście, to patrzeć na problemy jak na wyzwania i wizualicować je jako coś trudnego, co może się niepowieść. Wtedy, gdy przystepuje się do wykonania takiego ‘trudnego’ zadania, okazuje się, że nie jest ono takie trudne jak się wcześniej zakładało. Nie można sobie pozwolić żeby inny człowiek mówił tobie, co jest dla ciebie łatwe a co trudne. Kiedy wychodzisz z założenia, że coś pójdzie jak po maśle i nie idzie wcale po tym maśle, to momentalnie ogarnia ciebie frustracja.
Ważne jest także, aby nie przesadzić z tą trudnośćią, bo może to odebrać motywację do działania – ‘po co skoro i tak się nie uda’ albo ‘nie chce mi się, bo to jest dla mnie zbyt wymagające’.
Psychol, zgadzam się z Tobą w tej kwestii, a nie z autorem artykułu.
Treść Twojej wypowiedzi jest dla mnie bardziej rozsądna i ma więcej mądrych porad, jak treść artykułu Pana Michała.
zawsze bałem się porażek zwłaszcza na lekcjach matematyki moja nauczycielka oczekiwała szybkich i perfekcyjnych rozwiązań . Zawsze gdy zastanawiałem się choć chwile dłużej nad wynikiem ona zaczynała swoją śpiewkę a ja odrazu wpadam w panikę i usiłuje „wygrzebać” z moich myśli odpowiedz którą już miałem i zawsze kończyło się to 3x 1 za wszystkie podstawowe działania .Pogorszyło się to po śmierci mojej babci która była moją motywacją od tamtej pory szukam osoby która mnie zmotywuje do działania i pozbawi mnie myśli że jestem nieudacznikiem i skończonym idiotą .zgadzam się ze wszystkim co napisałeś i ja to zawsze wiedziałem ale było/jest co we mnie co mnie blokuje nie potrafię się przełamać i „otworzyć oczu”.Jeśli zechciał byś mi coś poradzić to będę wdzięczny.
Bardzo ciekawy artykuł ale mam parę uwag. Zupełnie nie przekonuje mnie punkt „4. Nie bierz porażki osobiście. Jeśli coś Ci nie wyszło, nie jest to informacja, że z Tobą jest coś nie tak! Jest to informacja, że Twoje działania były nie do końca trafne. Wystarczy więc zmienić działania, aby odnieść sukces. Wiele osób gdy odniesie porażkę od razu tworzy sobie opinię na temat swojej osoby. I nie są to zbyt pochlebne opinie. Ty uniknij tego błędu, bo porażka nigdy nie mówi nic o Twoim charakterze czy możliwościach, a jedynie o działaniach, które podjąłeś.” Chciałabym zapytać, jak mogę się przekonac do takiego sposobu myślenia, skoro wydaje mi się kompletnie nielogiczny! Jedna porażka, dwie, pięć nie mówią nic o moim charakterze. (Ale też nikt nie wyrabia sobie opinii o swojej nieudolności, beznadziejności, etc na podstawie jednej czy pięciu, więc nie ma problemu) Jednakże już 50, 100, czy więcej porazek coś znaczy. Idąc za rozumowaniem autora podjełam 50, 100 czy więcej błędnych decyzji. To prawdopodobnie oznacza, że robię to stale, a więc musi to wynikać ze mnie. Z jakiegos mojego uwarunkowania. Tu pojawia się myslenie, że inna, lepsza, inteligentniejsza osoba podjęłaby te decyzje lepiej a co za tym idzie działała skuteczniej. Jak moge zobaczyć w tym jakąś kogikę?
A, chciałabym jeszcze dodać, w odpowiedzi na komentarz 8., że mam wrażenie, iż najbardziej niszczące nie jest pytanie „co sobie pomyślą inni?” tylko własnie strach, ze w głębi duszy my sami przyznamy rację tym innym. Więc nie bardzo widzę: w jaki sposób pytanie „co ja sobie pomyślę?” mogłoby pomóc… ?
Nom, jestem w trakcie wcielania tego w życie .. :)
Jak na razie to baaardzo pomaga :)
Fajny artykuł. Można poczuć się pewniej gdy go przeczytamy. Muszę dodać jeszcze jedną rzecz jaką wcześniej już wspomniał na samym początku w komentarzach „Talenty”. Zauważyłem, że problem z pewnością siebie dotyka też sfery „czy to co wybrałem, to co robie jest dla mnie, czy może powinienem był wybrać coś zupełnie innego”. Kiedy przychodzi chwila zwątpienia i strach przed tym co będzie zaczynam zastanawiać się czy jestem do tego stworzony. Może moje porażki wynikają z tego, że powinienem zmienić pracę i wykonywać coś zupełnie innego i wtedy byłoby lepiej. To, że skończyłem studia w tym kierunku może nie oznaczać, że to jest dla mnie.
świetny artykuł!
podobnie jak Aquarian (komentarz wyżej) jestem w punkcie, gdzie zastanawiam się czy wybrane przeze mnie studia II stopnia są właściwą drogą dla mnie, czy nadal temat mnie kręci i czy się spełnię w tym temacie… całe życie myślałam,że tak, ale teraz to gdzieś ucieka…
wczoraj pomyślałam o tym w kontekście zmarnowania dwóch lat mojego życia, ale dzisiaj wiem, że jest to dla mnie nauka i wewnętrzny przełom. ta decyzja o studiach (mimo,że dzisiaj nie do końca się z nią zgadzam) jest moim wyborem i tym, z czego mimo wszystko będę czerpać inspiracje. nie chcę jej nazywać porażką, ale jest to fantastyczna informacja zwrotna – już wiem,że jest milion innych możliwości i kierunków kształcenia, które mogę dotknąć, niekoniecznie brnąć do końca życia w tym jednym temacie.
dziękuję Tobie, Michał za Twoje spojrzenie na świat!
Krzysiek L. i do podobnych Tobie ludzi
Jeśli jesteś w szkole BIERZ UDZIAŁY W WSZELAKICH konkursach jesli masz ochotę!
ja tak unikałem konkursów i wystepów publicznych, dziś walczę z niesmiałością i lenistwem ;/
NIC TAK NIE WZMACNIA JAK WYSTEPY PUBLICZNE.
Dzięki Panu Michałowi od nowa się powoli otwieram i przełamuję strach.
Głównie działa na mnie to myślenie o przyszłosci.
Zawsze jak się waham coś zrobić przypominam sobie siebie w wieku 70 lat leżącego w łóżku, stary, zgrzybiały, samotny, myślę jak wiele planowałem a nic nie zrobiłem i moje życie sprowadzało się do tego że odpuszczałem wszystko bo SIĘ BAŁEM LUB WSTYDZIŁEM.
Patrze wstecz (w tej wizualizacji jak ma 70 lat) i widze jak głupie było moje zachowanie że się wstydziłem czy bałem.
Nie wierzyłem w to… ale spróbowałem i taka wizja mnie przeraziła. Naprawdę jak sobie ją przypominam to mi sie płakac chce że mógłbym sobie tak życie zmarnować. A najgorsze że nie miał bym co przekazać dzieciom, skoro sam nic nie osiągnąłem to czego bym je nauczył?
Działa to zawsze, ciężko jest jeszcze wyzbyć się każdego ograniczenia które wmawiałem sobie przez te 22 lata (prawie bo jak miałem 2 lata to raczej nie myślałem tak), ale widze duuuuuuże postępy.
Ale fajnie że zawsze przed wyzwaniem pojawia mi się obraz tego staruszka samego który leży w pokoju, jasny księżyc na niego świeci, a on sam leży z łzą w oku i myśli jak sobie spier… życie głupimi wymówkami i strachem przed niczym….
Nawet wizualizacja 10/15 lat tak na mnie nie zadziałała.
Ja dopiero od niedawna zauważyłam w jak wielu sprawach poddawałam się lękowi. Postanowiłam jednak zaakceptować to, że się boję. Nie walczę z tym. Po prostu strach jest, ale mimo jego obecności próbuję danej rzeczy. Dotyczy to np. kwestii jazdy samochodem. Od ponad roku mam prawo jazdy, jeżdżę rzadko, bo się boję (tego, że spowoduje wypadek, że moje umiejętności są niewystarczające itp.). Jednak ostatnio pomimo oporów wsiadłam do samochodu. Na razie nie jeżdżę sama. I co ciekawe z powrotem mi się bardzo dobrze jechało. Co więcej mam ochotę na kolejne podróże. Poza tym pomyślałam sobie, że tak naprawdę ryzyko związane z jazdą zawsze istnieje, bo nikt nie zagwarantuje mi, że nic w podróży się nie stanie, ale też z drugiej strony kto powiedział, że musi się coś stać. :)
Mi to przyszło naturalnie przy publikowaniu swoich produkcji na YouTube. Zacząłem bardzo sobie cenić jakże rzadką, konstruktywną krytykę, gdyż jedynie ona jest w stanie cokolwiek usprawnić w moich dziełach. Pozytywne opinie dają jedynie trochę motywacji do kontynuowania tego co robię.
Aha, Robert Kiyosaki w „Bogaty ojciec, biedny ojciec” bardzo skupia się właśnie na tym strachu – hamulcu wszelkiego rozwoju.
Z jednego artykułu zrobiło się ich kilka. Teraz nie wiadomo który „sposób” jest dobry. Stojąc tak w rozkroku spróbuje obu, a jak coś nie wyjdzie chyba wiem do kogo mam mieć pretensje. A właśnie, może ktoś poświęci kilka słów zagadnieniu zrzucania winy na innych. Chodzi o to, że są ludzie którzy koniecznie nie chcą się czuć winni czemuś co miało miejsce. Argumentując to tym, że przecież nic nie dzieje się tak po prostu, ktoś musiał być temu winien, ale raczej nie ja. Dziękuje.
Dzieki Tobie zrozumialem, ze kazdego dnia ogladajac tv czy przeglądając portale internetowe bylem bombardowany informacjami typu: 38 ofiar śmiertelnych na Haiti czy ceny paliw znowu ida w góre. Te zabiegi mialy na celu zrujnowanie mojej pewnosci siebie ktora jak sie okazuje jest niezbedna do trzezwego myslenia i prawidlowego funkcjonowania w spoleczenstwie.
Na cale szczescie trafilem na Twoje forum (zupelnie przypadkowo) dzieki czemu teraz jestem w pelni swiadomy rzeczywistosci ktora mnie otacza i tego ze to ja o wszystkim decyduje, a przyjete przez spoleczenstwo stereotypy nie maja znaczenia!
Z calego serca WIELKIE DZIEKI MICHAŁ!!!
za niedługo mam występ w szkole przed wszystkimi uczniami całej szkoły i boje się że ze strachu zapomnę tekstu co mam dalej robić poradż mi i życz powodzenia=]
zajebisty artykuł ^^ nic dodać nic ująć
GAGA
Nie przejmuj sie tym. Wyobraz sobie ze nawet jak sie pomylisz i inni zaczna sie smiac, to smieja sie dlatego, ze sa zazdrosni i oni tam nie moga byc gdzie ty bo jestes lepsza od nich. :-)
Super artykuł !