Odpowiedzialność

Czy jesteś gotów wziąć odpowiedzialność za swoje własne życie? Za Twoją przeszłość, to kim jesteś teraz oraz to kim się staniesz w przyszłości? Społeczeństwo nauczyło nas zrzucać...

Czy jesteś gotów wziąć odpowiedzialność za swoje własne życie? Za Twoją przeszłość, to kim jesteś teraz oraz to kim się staniesz w przyszłości?

Społeczeństwo nauczyło nas zrzucać odpowiedzialność na zewnątrz. Jednak gdy jej nie masz, nie masz również kontroli. Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie to pierwszy i najważniejszy krok do prawdziwego rozwoju osobistego.

 

Być może znasz osoby, które nigdy nie biorą odpowiedzialności za to kim są i co im się w życiu przytrafia. Gdy nie mają dobrej pracy, powiedzą, że to wina rządu i prezydenta. Gdy mają zły humor, odpowiedzialność zrzucają na inne osoby, które ich zdenerwowały. Jeśli mają jakieś wady, z którymi nie mogą sobie poradzić- jest to wina rodziców i ich wychowania. Gdy w związku się nie powodzi, to oczywiście przez partnera. Jak nie uda się zdać egzaminu, to materiał był zbyt trudny a nauczycielka wredna.

Bardzo możliwe, że w niektórych aspektach Twojego życia Ty również umywasz ręce od odpowiedzialności. Skąd się to bierze? Jest to swoisty system obronny. Odpowiedzialność oznacza w wielu przypadkach przyznanie się przed sobą do wielu błędów. Jest to pewnego rodzaju brzemię, od którego ucieka większość ludzi. Nie będąc odpowiedzialnym za niepowodzenia w swoim życiu czują się lżej. Jest to jednak bardzo złudne uczucie, ponieważ jest ono napędzane strachem i brakiem pewności siebie.

Po co w takim razie brać odpowiedzialność? Po co to robić, skoro winę za Twoje złe samopoczucie można zrzucić na kogoś innego, brak pieniędzy to wina władz państwa, a za Twoją nieśmiałość odpowiadają Twoi rodzice. Skoro te wszystkie rzeczy zależą od kogoś innego, Ty nie możesz z tym nic zrobić. Umywasz ręce. I co się dzieje?

 

Tracisz kontrolę.

Brak odpowiedzialności to brak kontroli. Gdy zrzucasz winę na wszystko wokół nie masz żadnej siły sprawczej, aby cokolwiek zmienić. Jesteś bezsilny, bo przecież problemy w Twoim związku są przez Twojego partnera. Co możesz Ty w takim razie uczynić? Nic. W takim układzie czekasz aż Twój partner się zmieni, samemu nawet się nie zastanawiając nad swoją winą. Bez odpowiedzialności puszczasz ster swojego statku i zaczynasz bezwładnie dryfować, a fale losowo kierują Cię w różne strony. Nie masz wtedy na nic bezpośredniego wpływu i siadasz na kanapie czekając, aż to świat zmieni się tak, aby Tobie dogodzić.

 

Chcesz odzyskać kontrolę nad swoim życiem? Czytaj dalej.

Weź odpowiedzialność za to kim jesteś, jak się zachowujesz, jak się czujesz, gdzie pracujesz, jakie masz umiejętności, jakie masz relacje z innymi ludźmi. W momencie gdy decydujesz, że to od Ciebie zależy to kim jesteś i to jaką będziesz mieć przyszłość, natychmiast masz bezpośredni wpływ na swoje życie. Otrzymujesz siłę sprawczą i możesz kreować swój świat tak, jak chcesz aby wyglądał.

Wzięcie odpowiedzialności za każdy aspekt swojego życia jest rzeczą absolutnie podstawową w rozwoju. Jeśli chcesz się uczyć na swoich błędach zdobywając coraz większe doświadczenie, musisz wiedzieć, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Wtedy zaczynasz się rozwijać każdego dnia, ciągle stając się silniejszą jednostką.

To od Ciebie zależy ile pieniędzy będziesz zarabiać. Jeśli ktoś Cię zdenerwował, to Ty pozwoliłeś na to, abyś czuł się źle z jakiegoś powodu. Jeśli masz jakieś wady, to Ty możesz nad nimi popracować. Kiedy ze swoim partnerem masz w związku gorsze chwile- zastanów się, co Ty możesz zrobić, aby było lepiej. A ucząc się na egzamin z trudnym materiałem i wredną nauczycielką naucz się tak, aby jakiekolwiek przeszkody nie miały żadnego znaczenia.

 

Miej kontrolę nad swoją rzeczywistością.

Czym właściwie jest odpowiedzialność? Jest to moment, w którym godzisz się na to, że wszystko zależy od Ciebie i na wszystko masz wpływ. To Ty tworzysz swoją rzeczywistość i jeśli chcesz być szczęśliwy to nie musisz wygrać w totolotka, a samemu nauczyć się jak być szczęśliwą osobą. Oznacza to, że bierzesz odpowiedzialność nawet za swoje największe porażki. Gdy masz kontrolę nad swoimi niepowodzeniami, uczysz się najwięcej. Masz możliwość stawania się lepszym.

 

Oto konteksty, w których możesz stać się odpowiedzialny:

 

Przyszłość/los

Nie ma czegoś takiego jak szczęście lub pech. Nie możesz liczyć na to, że poszczęści Ci się w życiu i los zgotuje Ci cudowną pracę, piękną żonę i wielki dom. Mam dobrą wiadomość- sam sobie musisz na to zapracować. To jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień zależy TYLKO I WYŁĄCZNIE od Ciebie! Zacznij więc myśleć jak chcesz aby wyglądała Twoja przyszłość, a gdy to zrobisz zabierz się do działania.

Emocje

Zbyt często słyszę, że ktoś jest smutny bo ktoś inny coś zrobił. Społeczeństwo nas wychowało, aby przenosić odpowiedzialność na inne osoby. Jeśli ktoś sprawił Ci przykrość, tak naprawdę sam to zrobiłeś- myśląc w określony sposób o czynie tej osoby. Pozwoliłeś na to, aby ten czyn miał na Ciebie wpływ. Straciłeś kontrolę i stałeś się marionetką, z którą inna osoba mogła zrobić to co chciała. Weź odpowiedzialność za swój stan emocjonalny. Czuj się tak jak chcesz w każdej chwili Twojego życia, nie pozwalając innym ludziom mieć kontroli nad Twoim samopoczuciem.

Relacje z innymi ludźmi

Gdy jesteś z kimś w związku, pamiętaj, że to Ty go tworzysz. Gdyby Ciebie nie było, związek by nie istniał. Masz więc całkowitą kontrolę nad tym jak ta relacja będzie wyglądać. Jeśli coś jest nie tak, weź na siebie odpowiedzialność za problemy w związku i zacznij działać. Zacznij pracować nad tym, aby żyło Wam się lepiej. To samo tyczy się wszystkich innych relacji. Jeśli nie możesz się dogadać ze swoimi rodzicami, przestań sobie wmawiać, że to oni Ciebie nie rozumieją. Zastanów się co możesz zrobić, aby łatwiej Ci było się z nimi komunikować.

Twoje możliwości

Nie musisz być niewolnikiem swojej przeszłości. Jeśli chodziłeś do złej szkoły, nic nie szkodzi. Masz przed sobą całe swoje życie i już dzisiaj możesz zacząć nad sobą pracować. Możesz zdobywać umiejętności, możesz się uczyć, możesz się rozwijać. To od Ciebie zależy kim jesteś i co umiesz. Bądź odpowiedzialny za swoją osobę najbardziej jak tylko możesz. Ktoś kiedyś powiedział wyjątkowe zdanie: „Życie to proces stawania się sobą na miarę, jaką sobie wyznaczysz”. Jesteś kowalem swojego własnego losu niezależnie od tego, co Cię spotkało w przeszłości.

Sytuacje prawdziwie losowe

Są momenty w życiu, kiedy stanie się coś, co naprawdę nie jest zależne od nas. Niektórzy ludzie mają nieszczęście uczestniczyć w wypadku samochodowym, który był spowodowany przez inną osobę. Takie sytuacje się zdarzają i często nic na to nie poradzimy. Możemy jednak wziąć odpowiedzialność za to, jak sobie z taką sytuacją poradzimy, gdy już ona zaistnieje. Są ludzie, którzy będąc przykutym do wózka inwalidzkiego do końca życia popadają w depresję, cały czas sobie wmawiając, że to przez wypadek mają zepsute życie. Są też takie osoby, które jeżdżąc na wózku są bardziej szczęśliwe niż kiedykolwiek indziej. Ci ludzie zrozumieli, że to od nich zależy to jak będą się czuć i że nie muszą być smutni z powodu czegoś, co i tak się stało. Wzięli życie w swoje ręce i sami zaczęli decydować o tym, jak będzie ono wyglądać.

Szczęście

Nikt ani nic co jest na zewnątrz nie uczyni Cię szczęśliwym. A nawet jeśli tak się stanie, będzie to ulotne. Jeśli Twoje szczęście będzie zależeć od czegoś, co jest na zewnątrz, w każdej chwili będzie mogło zniknąć. Szczęście to coś, czego trzeba się nauczyć. Coś, co trzeba znaleźć w sobie. Weź odpowiedzialność za swoje szczęście i zacznij się go uczyć. To jest umiejętność. Jak ją nabędziesz, będziesz mógł być szczęśliwy niezależnie od tego co się stanie na zewnątrz. Ty jesteś odpowiedzialny za to jak się czujesz.

 

Jeśli chcesz, przeczytaj ten artykuł więcej niż raz. Możesz to zrobić nawet 10 razy. Niech ta nauka stanie się częścią Twojego sposobu patrzenia na rzeczywistość. Jeśli mógłbym za pomocą tego bloga nauczyć Cię tylko jednej rzeczy, opublikowałbym właśnie ten artykuł.

 

Pamiętaj o tym zawsze, że to Ty kreujesz swój los. Przestań więc zwalać winę za swoje niepowodzenia na wszystkich ludzi wokół. Złap za ster swojego statku i decyduj gdzie ma on popłynąć. Zaczniesz wreszcie żyć i samodzielnie wpływać na to, jak będzie wyglądać Twoje jutro.

 

 

Napisz komentarz

  • Silence

    Ciekawy,pouczający artykuł.Bardzo dobrze,że wspomniałeś o tym,że na nasze życie mają również wpływ czynniki egzogenne.Jeżeli ktoś wychowywał się w rodzinie dysfunkcyjnej,to jest narażony na przyjęcie pewnych zachowań i cech,ale nie oznacza to że nie może tego przezwyciężyć;)Nic tylko pracować nad sobą:)
    Pozdrawiam.

  • Dobry temat i dobrze poruszony. Takie podejście warto promować nawet u najmłodszych. Brawo! :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Michał

    Wszystko zależne jest tylko i wyłącznie od nas samych, naszego sposobu postrzegania świata. Dobre nastawienie, oraz świadomość tego, da nam nieskończone możliwości ;) Zgadzam się w zupełności z Autorem.

  • ...a w mózgu zaraz wizualizuję sobie Michała na szkoleniu, który gada do nas razem z Rafałem. :)

    Na mojej korkowej tablicy wywiesiłem sobie kartkę:
    Wszystko, co robię – chcąc, nie chcąc – podpisuję własnym nazwiskiem.
    Paweł Kozłowski

    :D

  • Cast

    http://www.joemonster.org/p/227595/size/oryg

    Bedzie offtopic, wybacz Michal :)
    Jakis czas temu znalazlem taka grafike, mam ja wydrukowana oraz powieszona na scianie -- dzieki temu nie zapominam co jest istotne :] Genialnie pasuje do tematyki twojego bloga (grafika, nie sciana ;) ).

  • Paweł- Taka kartka na tablicy korkowej to naprawdę świetny pomysł. Cały czas będzie Ci przypominać o tym, aż to przekonanie wejdzie Ci w krew i stanie się częścią Ciebie :)

    Cast- Świetna grafika :) Oglądałem ją całą dokładnie, jednak na samym końcu coś mi nie przypasowało i przy okazji wpadł mi pomysł na artykuł. Osiągnięcie sukcesu nie powinno być końcem drogi. Najczęściej dużo bardziej liczy się sama droga niż jej cel. Dlatego za metą powinno być coś jeszcze, i właściwie zawsze powinno być coś jeszcze :)

  • Leszek Cyfer

    Ludzie o których wspominasz zrzucają z siebie odpowiedzialność nie tylko za niepowodzenia ale też niepowodzenia - jeżeli coś im się uda, mówią "miałem szczęście".

    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    To ja jestem odpowiedzialny
    ....

  • Isa

    Jestem osobą z bardzo dużym poczuciem odpowiedzialności (nawet za dużym), ale muszę zaznaczyć, że wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny nie zawsze jest równoznaczne z odnoszeniem sukcesu, czy z prowadzeniem swojego życia według wcześniej obranego planu. Nie jesteśmy sami, wokół są rzeczy i ludzie, którzy mają również swój nie koniecznie "kompatybilny" plan z naszym. Sądzę też, że nie wszystko zależy od nas, są "rzeczy", które dzieją się niezależnie od nas (niestety).Są zdarzenia, które powodują, że nie wystarczy powiedzieć: "to ja decyduję co robię, to ja zrealizuję swój plan" - bez względu jak bardzo pozytywnie będziemy do tego nastawieni.

  • Leszek Cyfer

    Ho'oponopono

  • Adi

    Do Michała Pasterskiego:

    Bardzo dobry artykuł Brawo Michał!!!, prawie we wszystkim się z tobą zgadzam, na większość rzeczy w życiu mamy wpływ, możemy zmienić ale z jednym się nie zgodze:

    "Weź odpowiedzialność za swoje szczęście i zacznij się go uczyć. To jest umiejętność. Jak ją nabędziesz, będziesz mógł być szczęśliwy niezależnie od tego co się stanie na zewnątrz."

    Owszem mamy duży wpływ na to jak się czujemy ale oprócz szczęścia jako umiejętności wyznajemy pewne wartości które wpływają na nasze decyzje:

    Np. Wyjątkiem jest tu droga kariery, gdy ktoś źle dobierze pracę, tak, że będzie ona nie zgodna z jego systemem wartości, temperamentem, zdolnościami, rodzajem preferowanych aktywności, będzie się czuł źle, sytuacja ta będzie trwać tak długo dopuki nie zmieni pracy. Myśle, że jest to sytuacja wyjątkowa. Czuli bez względu jak będzie pozytywnie nastawiony, praca jakby zabierze mu szczęście, albo je mocno obniży, pisałem to w konteksicie niezadowolenia z czynności wykonywanych w pracy w przypadku napięć komunikacyjnych z pracownikami skuteczna komunikacja mogłaby poprawić sytuację. Drugim wyjątkiem jest bliski związek partnerski, gdy źle dobierzemy partnera, źle się układa również szczęście poleci na dół, chociaż nie wiem czy problemem w takiej sytuacji jest zły dobór partnera czy brak skutecznej umiejętności komunikacji, co mogłoby rozwiązać problem lub go zmiejszyć, nie wiem co bardziej wpływa.

  • Błażej

    Bardzo ciekawy artykuł,który otworzył mi oczy na wiele spraw ale jednak nie potrafię do końca czegoś zrozumieć.
    Jak wziąć odpowiedzialność w takiej sytuacji za emocje-dajmy na to że poszedłem do kogoś prosić o pomoc np(o pieniądze)ten ktoś się zgadza na pożyczenie jednak uważa ze te pieniądze są wydawane na coś mało wartościowego,cały czas narzuca własne zdanie,nie potrafi zrozumieć że nie koniecznie musimy myśleć takimi kategoriami jak on,dołuje swym postępowaniem,wyraźnie pokazuje ze ja głupio robię i sie nie znam.Jak sie nie stresować w takiej sytuacji? zwłaszcza jeśli to ktoś bliski a nasze argumenty do niego słabo trafiają?jak inaczej popatrzeć na taka sytuację?
    można powiedzieć ze nie ma stresujących i nie stresujących sytuacji i ze to my nadajemy sytuacji takie znaczenie ale jak nas ktoś lekceważy w ten sposób to jak niby przejść obojętnie koło tego tak jak by nic się nie stało? ktoś z nas robi głupka,krytykuje a my mamy się nie przejmować,nie denerwować? to nie jest przyjemne i mi trudno tak po prostu powiedzieć sobie że to ja siebie denerwuje.

  • Paweł

    Niestety- coraz więcej ludzi skarży się na swój los, obwiniając innych. To proste myślenie pobudza tak zwany przeze Mnie "instynkt głupoty".
    Ja zdecydowanie sam decyduję o swoim życiu, jestem kowalem własnego losu- a ster kierownictwa trzymam w swoich dłoniach !
    Cudowne jest to, że w życiu mogę osiągnąć wszystko, czego zechcę ! To Mój własny motor, to Moja święta dewiza... " Możesz mieć naprawdę wszystko, czego chcesz ".
    Dziękuję Panie Michale za bezcenną naukę.
    Gdy już osiągnę to, czego pragnę (a na pewno osiągnę)- odwdzięczę się Panu w jakikolwiek sposób :).
    Pozdrawiam !

  • Adriano

    Mam pytanko Michale
    Wierzysz w Boga?

  • Leszek Cyfer

    @Adriano: Którego? :)

    Po długich poszukiwaniach stwierdziłem że odpowiada mi hinduska zasada że bóg jest we wszystkim i we wszystkich. Inaczej mówiąc jestem bogiem a bóg jest we mnie, jestem jednością ze wszystkim co mnie otacza tak więc cokolwiek robię czemukolwiek tak naprawdę robię to sobie. Jednocześnie moja jednostkowa świadomość jest pyłkiem wobec połączonej świadomości wszystkiego - wobec świadomości Boga/Wszechświata. Najlepszym postępowaniem jest podporządkowanie się jego woli.

    Zapytasz: "Jak? Skąd mam wiedzieć jaka jest Jego wola?"

    Jesteś jego częścią - jesteś w ciągłym kontakcie ze Wszechświatem - problem tkwi w tym że wiadomości z tego połączenia zagłuszane są przez hałaśliwe myśli w twojej głowie.

    Poprzez medytację i stan "pustki" wyciszasz się wewnętrznie i wtedy głos świata - to co nazywamy intuicją słyszysz głośno i wyraźnie. I natychmiast wprowadzasz w życie.

    Twoja wolna wola polega na tym że możesz posłuchać tego głosu albo nie. Odpowiedzialność polega na tym że poniesiesz konsekwencje tej decyzji.

  • Mia

    Świetny artykuł. Niestety jest wielu ludzi, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje życie i często gdy nie mają już czego, albo kogo obwinić za swoje niepowodzenia to wymyślają jakieś powody, po prostu kłamią.
    I puenta: "Chcieć oznacza wpływać na bieg wydarzeń".

  • Czarek

    http://www.youtube.com/watch?v=GQlzz6jGCfI

    Ten fragment nawiązuje do tego tematu. Prawdziwy motywator. ;)

  • lelek

    Akrtykuł ogólnioe ok ale jedna rzecz mi sie nie podoba. Biorąc odpowiedzialnosc za problemy w zwiazku mozna zostac ofiara, partner widzac ze bierzesz wine na siebie moze zaczac to wykorzystywac, przestac sie starac.

    • ela

      Hej Lelek- biorac odpowiedzialnosc za problemy w zwiazku wlasnie czasami trzeba podjac decyzje i przestac robic za ofiare. To jest ta odpowiedzialnosc nie tylko za zwiazek ale i nasze godne zycie. Nie myl odpowiedzialnosci z ulegloscia. Jakie decyzje podejmujemy takie mamy zycie. To my decydujemy o tym:z kim sie zwiazalismy /nikt nam nie przystawial pistoletu do glowy/ , co nas cieszy co nas smuci. Mysle, ze w pierwszej kolejnosci trzeba wziasc odpowiedzialnosc za siebie a potem innych . Mam tu na mysli dzieci. Ja juz nie biore odpowiedzialnosci co robia dojzali ludzie. Nigdy wiecej. Kazdy niech placi wlasne rachunki, nawet moje dorosle juz dziecko. Kocham je calym sercem ale niech sie uczy odpowiedzialnosci za to co robi i mowi. To wg mnie jest dojzalosc. Jestem zawsze gotowa do pomocy ale nie wyreczania a to roznica.

  • Radek

    Naprawdę świetny artykuł. Eksploruję tą stronę od kilku dni i muszę przyznać, że to prawdziwa kopalnia wiedzy oraz energii podnoszącej na duchu. Tak wracając do tematu artykułu, to niestety smutną prawdą jest, że wielu ludzi ucieka od odpowiedzialności. Dla mnie jeszcze bardziej smutne jest to, że ja sam nieraz od niej uciekam. Od jakiegoś czasu jestem zaangażowany w świadomy rozwój, a mimo to mój umysł lubi czasami zagrać w tą grę. Z drugiej strony jestem szczęśliwy, ponieważ teraz jestem świadomy tej skłonności, a kiedyś chyba w ogóle nie byłem (zawsze ktoś lub coś było winne, nigdy ja). Teraz mogę już to zmieniać. Dlatego czytam takie artykuły jak powyższy, żeby zawsze o tym pamiętać.
    Dziękuję i pozdrawiam

  • agabaga

    Oj czuć tą enrgię z Twojej strony Michał
    aż się odczuwa z jakimi emocjami pisałeś ten tekst...by dać ludziom kopa w d... i pokazać, że mogą ruszyć z miejsca, niezależnie od wszytskiego

    tą osobą byłam ja

  • asia

    Przeczytałam artykuł i mam takie wrażenie jakbym stała przed jakąś maszyną mam materiały ale jak to wszystko zebrać w całość by powstał z tego produkt ?
    no jeśli na przykład jestem niezadowolona ze swojej pracy czyli co mam wziążć odpowiedzialność za swoje samopoczucie i znalezć lepszą pracę, żeby znależć lepsza pracę muszę robić coś co lubię, więc muszę poszukać czegoś w otoczeniu co lubię robić no i tu się pojawia problem. Bozia nie daje mi żadnych pomysłów każdego dnia myślę, kombinuje, modle się i nic.Brakuje mi tej iskierki bożej o pasji już nie wspomnę mam dość już czekania a najgorsze jest to, że zaczynam być zazdrosna o talenty innych.Jestem tak już naładowana, że jak pojawi się jakaś szansa to chyba eksploduje.

  • Stresssol

    Przykro mi ale nie zgadzam się w pewnym sensie z tym artykułem. Do pewnego okresu naszego życia , jesteśmy pod opieką naszych rodziców. Którzy to właśnie nas uczą jak żyć i to jakim bedziesz przez ten czas nie zależy wyłącznie od Ciebie bo również w wielkim stopniu od twoich rodziców i twojego wychowania. To że coś zostało zakodowane w naszej podświadomości to głównie zależało od naszego wychowania , to że jestem np nieśmiały czy stresuje się w ważnych sytuacjiach dla mnie to jedynie wynika z mojego wychowania. Nikt w wieku 9 lat nie myśli o tym czy jest pewny siebie lub też nie chodzi po tego typu stronach.

    Ja jestem tego typu osobą że byłem do tej pory w świecie dobrobytu i wolnej ręki gdzie w sumie nie musiałem nic robić, który ma zakodowane pewne cechy tj stress czy nieśmiałość i na pewno sobie nie wmawiam tego , tylko po prostu dostrzegam to w moich zwykłych zachowaniach które sobie wieczorami analizuję, a najgorsze jest to że nie wiem jak się tego cholerstwa wyzbyć. Szczególnie dziewczyny mówią mi że się stresuje i to po prostu widać. Tylko jak to zmienić ?

  • Pingback: DAWID KOKOT TANI PRAWNIK LUBLINIEC | 3obieg.pl()

  • Sebastian

    Ważne żeby przestać czekać i rozpocząć poszukiwania. Ciągle próbuj czegoś nowego, w końcu znajdziesz to co stanie się Twoją pasją ;)

  • Andrzej

    Praktyka, stary praktyka, ja też byłem nieśmiały, ale zacząłem podchodzić do nieznanych ludzi i przestałem być. Na początku JEST ciężko, ale potem stanie się to dla ciebie naturalne.

  • Magda

    wiele mądry słów jest napisane w tym artykule, to wszystko siedziało u mnie w podświadomości, trudno, że tak długo to u mnie trwało, nie zamierzam się nad sobą użalać, bo na tym rzecz nie polega, Panie Michale ale chyba najgorzej jest jak człowiek jest strasznie zagubiony w życiu, z ojcem egoistą, którego nie interesowały dzieci i żona, facet z syndromem Piotrusia Pana, matką schizofreniczką kiedy jako dziecko człowiek wierzył w jej urojenia, bo jednak to matka,ona jest chora, rodziców się nie wybiera. Powiem tak: wyprowadziłam się od matki, robię kurs, dużo nauki, egzamin, to jest ważne, szukam pracy, na razie jakiekolwiek by mieć co zjeść, potem poszukam lepszej bo jestem osobą po dwóch fakultetach, mam doświadczenie w zawodzie, jestem osobą innej orientacji, wiele razy ktoś na mnie krzywo spojrzał jak na trendowatą, to boli, kocham moją dziewczynę nad życie, uważam że każdy ma prawo do miłości, muszę popracować nad moim związkiem bym mogła żyć pełnią życia, zapisałam się na terapie, już byłam na jednym spotkaniu, Panie Michale ja chcę żyć, mam dość manipulacji ze strony mojej rodziny, wpomowywania w siebie negatywnych emocji, byłam wczoraj u ginekologa mam torbiele, najlepiej byłoby się zabić, bo ktoś taki jak ja nie ma prawa do życia, miłości, związku, realizowania się Nie! ja wybieram życie, za dużo czasu zmarnowałam, wyciągam żagle i ustawiam ster, w drogę

  • sync

    Witaj Michale :) od niedawna czytam Twoje artykuły, ale już zdążyłam założyć mały notatnik i zapisywać w nim najważniejsze myśli.z każdego z nich....wiele z tych opisów pasuje do mnie.....moim celem 2015 roku jest odwiedzić Cię na warsztatach .....zacznę od medytacji:)...., a na razie DZIĘKUJĘ za TEN pozytywny przekaz:)

  • Bill Doggett

    Pełna odpowiedzialność za swoje życie to chyba niesamowita wolność...Tak mi coś świta po przeczytaniu tego arta.

  • Monika

    Zgadzam się z "Isa"... ja również jestem bardzo świadomą i "odpowiedzialna" w tym właśnie sensie osobą.... ale wytłumaczcie mi w takim razie jak można wziąć odpowiedzialność za to jak Twoje najbliższe otoczenie (teściowa, matka, ojciec, siostra) po prostu Cię obrażają, sprawiają Ci przykrość bez podstawnie, w codziennych czynnosciach... Jeżeli ja komunikuję słownie i swoim zachowaniem (np wstrzymanie kontaktu na rok) z osoba która jest dla Ciebie toksyczna... ich reakcja na moje prośby jest taka: "nie bierz tego do siebie", "Nie zwracaj uwagi na to co mówię" - dlaczego to ja mam ponosić konsekwencje tego, że ktoś nie umie szanować drugiego człowieka i obraża go słowami?? Dlaczego to ja mam "zamykać uszy" - czy to nie oni powinni "zamknąć usta" ???? Nie chcę powiedzieć że jestem ideałem o to oni są winni wszystkiemu, bo tak na pewno nie jest... ale jak ja sama mam naprawić relacje - odrobić jakąś lekcję, którą życie ciągle mi przynosi w tych relacjach...skoro oni dalej kontynuują swoje zachowania?? Jak nauczyć się żyć z ludźmi, którzy są i będą w twoim życiu, żeby nie sprawiali Ci bezpodstawnie, bezmyślnie przykrości?? Rozmowa, tłumaczenie, wychodzenie z możliwością terapii, propozycje zmiany powodują, że ktoś pakuje walizki i wychodzi bez słowa wyjaśnienia i chęci rozmowy?? Czy da się doprowadzić swoją osobę do takiego stanu, żeby to wszystko miała gdzieś? Żeby nie reagowała na to kto jak się zwraca?? Bo chyba nie jest wyjściem spakowanie dzieci i męża wyjechanie do innego miasta, zmiana telefonów... jedna osoba nic nie jest w stanie zmienić w relacjach miedzyludzkich...bo relacja to co najmniej dwie jednostki... i tu jest tak jak w miłości za dwoje jedna osoba nie da rady kochać... Ja walczę o lepsze relacje i swoje lepsze samopoczucie już dwa lata... spowodowało to wiele kłótni i zerwanych kontaktów, które po latach się w jakiś sposób odnawiają... jestem w pełni przekonana, że w 100% bierze się na swoja klatę odpowiedzialność za to jaką się ma pracę, zarobki, związek, czy inne elementy, ale nie możemy zmieniać innych... a jeżeli inni nie chcą zmieniać relacji z nami..to sami nie zdołamy...albo musielibyśmy nie mieć serca i duszy, żeby mieć to wszystko gdzieś...
    Ja ogólnie w 95% jestem zadowolona ze swojego życia i szczęśliwa...zawsze idę pod prąd, zawsze mam inaczej niż inni (nie robię tego celowo - po prostu na większość rzeczy w życiu mam inne poglądy) - niestety właśnie chyba to boli wielu ludzi i dlatego są tacy a nie inni...czy ja mam pokutować za to, że jestem szczęśliwa? że sobie ułożyłam życie w 95% ....a te 5% to bolączki mojego życia to relacje z rodziną (rodzice, teściowie, rodzeństwo i dalsza rodzina)... i może to schematy występujące w każdej rodzinie od tysiącleci.... ale ja chyba mam prawo się nie zgadzać na traktowanie mnie sposób inny niż ja sobie tego życzę - i nie chodzi tu o podporządkowanie sie moim oczekiwaniom - chodzi tylko o szacunek do mnie!!!! Czy to tak wiele?? Jak ja to mogę zmienić? Czy może nie da się być w 100% szczęśliwym?

  • gosia

    Super artykuł,daje do myślenia i sprawia,że człowiek taki jak ja bije się w pierś.Na początku zaniepokoiło mnie,że pomijasz pewną rzecz i próbujesz nam wmówić,że to tylko my mamy naprawdę wpływ na wszystko i to do tego stopnia,że na pewno nic złego nam się nie przydarzy. Ale poruszyłeś temat sytuacji prawdziwie losowych i odetchnęłam z ulgą. Będę nadal się uczyć od Ciebie i wprowadzać zmiany w swoim życiu,a za jakiś czas zapiszę się na kurs,ale jeszcze nie teraz bo jak na razie czytam artykuły dla początkujących. Pozdrawiam Gosia

  • gosia

    Jeszcze jedno,zrezygnowałam z poszukiwania psychiatry,bo chyba nie jestem jednak psychicznie chora.Potrzebuję wielu zmian w moim życiu i wiem ,że sama muszę ich dokonać,muszę zmienić swoje przekonania,wziąć odpowiedzialność za moje sprawy i nie wysługiwać się innymi,a problemy nazywać wyzwaniami lub zadaniami do rozwiązania.No i jest jeszcze kilka szkodliwych nawyków takich jak nie odkładanie rzeczy na swoje miejsce...bo potem okazuje się,że muszę zapłacić 154 euro kary za to,ze nie zapłaciłam podatku drogowego na czas....gdybym tylko nie zapodziała gdzieś tej koperty z czekiem...

  • Lena

    Ale jeśli ktoś cię skrzywdził to nie da się ot tak być szczęśliwym. Trzeba to przerobić w sobie, trochę posmutać i wrócić do zdrowia :)

  • Kocham twój styl pisania. Jest prosty i trafia do mnie w oka mgnieniu. Tak się cieszę, że natknęłam się na ten blog Googlując o "odpowiedzialności". <3