Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Bezwarunkowe szczęście

Girl and a rainbow

Czy wiesz, że możesz być szczęśliwy tak po prostu, bez powodu? Bez konieczności posiadania tego, co według Ciebie jest Ci potrzebne do szczęścia?

To jest wyjątkowy artykuł. Nauczysz się z niego doceniać nawet najdrobniejsze rzeczy. To Ci uświadomi, że to od Ciebie zależy Twoje szczęście. A przede wszystkim, że możesz być szczęśliwy bez powodu! :)

Niekończące się warunki

Widzisz, ludzie tworzą sobie tyle warunków, aby być szczęśliwymi… Muszę mieć samochód, muszę mieć dom z basenem, dopiero wtedy będę szczęśliwy. Muszę zarabiać 10 tysięcy miesięcznie, mieć wspaniałą rodzinę, dopiero wtedy będę mógł czuć się dobrze. I tak bez końca. Niektórzy mają bardzo wymagające warunki bycia szczęśliwym. Tak wygórowane, że musieliby mieć trzy życia aby poczuć trochę szczęścia. A jakie są Twoje kryteria bycia szczęśliwym?

 

Zastanów się, czy te kryteria w ogóle są Twoje. Będziesz zaskoczony jak zdasz sobie sprawę, że większość z nich nie wypływa z Twojego wnętrza. Twój umysł wchłania gotowe schematy z zewnątrz jak gąbka. Kochająca żona, dwójka dzieci, ładny dom, szybki samochód, dobra praca – to jest gotowy przepis na bycie szczęśliwym. Taka wizja z pewnością jest przyjemna i zdecydowanie warto ku temu dążyć. Natomiast absolutnie nie uważam, aby był to warunek do bycia szczęśliwym, bez którego to uczucie się nie pojawi. Jeśli w jakikolwiek sposób warunkujesz swoje szczęście…

…to jesteś w dużej pułapce. A z niej trudno się wydostać, bo jak spełnisz jedne kryteria, pojawią się nowe. A droga do szczęścia nie będzie miała końca. Spełnisz jedne warunki, pojawią się nowe. Teraz zapisz sobie na kartce czego potrzebujesz, aby poczuć się szczęśliwym. A następnie zapytaj się siebie, czy jesteś na 100% pewien, że gdy osiągniesz te wszystkie rzeczy, rzeczywiście szczęście zapuka do Twoich drzwi?

Tak po prostu, bez powodu

A może możesz być szczęśliwy tak po prostu, zupełnie bez powodu? Kto powiedział, że potrzebujesz samochodu i domu z basenem? Spójrz na małe dziecko, które jeszcze nie umie mówić, które jeszcze raczkuje i bawi się każdą zabawką jaka wpadnie mu w ręce. Czy ono tworzy sobie w głowie warunki, że będzie szczęśliwe dopiero jak coś osiągnie? Dziecko jest bezwarunkowe. Nie potrzebuje żadnej motywacji, ono po prostu jest. Cieszy się i nie potrzebuje żadnych powodów do uczucia radości.

 

Na początek daj sobie mniejsze wymagania. To jest coś, czego nauczyłem się od mojej drugiej połówki. Okazało się, że mogę przez pół godziny cieszyć się tym, że po prostu jest ładna pogoda. Niesamowite. I rzeczywiście, mogłem się tym cieszyć. Cieszyłem się. Bez myślenia o tym co chce osiągnąć, co muszę zdobyć w życiu. Po co tracić taki wyjątkowy moment na rzecz myśli, które i tak są w moim umyśle przez większość dnia? Zamiast tego wole sobie czasem odpuścić… i pocieszyć się nawet tymi najdrobniejszymi rzeczami.

Umiejętność cieszenia się nimi to umiejętność bycia szczęśliwym. Nie jest to jeszcze szczęście bezwarunkowe, natomiast jest to duży krok w dobrym kierunku. Tutaj nadal znajdujesz powody, jednak są to drobne powody. Pisząc drobne wcale nie mam na myśli „mało ważne”. Wręcz przeciwnie, jestem przekonany, że te z pozoru nic nie znaczące powody są dużo bardziej prawdziwe i ważne niż wszystkie inne.

To, że świeci słońce i że oddycham świeżym powietrzem jest dla mnie dużo prawdziwszym powodem do szczęścia niż to, że kiedyś będę mieć szybki samochód. To, że mogę porozmawiać z drugim człowiekiem może napawać mnie znacznie większą radością niż fakt, że kiedyś kupię sobie dom letniskowy nad morzem. Oczywiście nadal chcę go mieć, nie mówię, że nie. Pewnie wtedy również przyniesie mi on dużo radości i spełnienia. Ale on będzie kiedyś. Teraz jest teraz. I dlaczego mam odkładać moje szczęście na później?

Najpierw jest szczęście

Niektórzy boją się, że jak teraz poczują się szczęśliwi, to znaczy, że już nic w życiu nie osiągną. Według ich rozumowania, jeśli za bardzo będą się cieszyć z aktualnego stanu rzeczy, nie będzie już sensu dalej się rozwijać i dalej działać. Że jeśli stwierdzą „jest super”, to również stwierdzą „skoro jest super, to nic więcej nie muszę robić”. Nic bardziej mylnego! Wiem z doświadczenia, że dzieje się wręcz przeciwnie. Jeśli najpierw jest szczęście i akceptacja tego co masz teraz, działanie które za tym pójdzie będzie wielokrotnie bardziej wartościowe, przyjemniejsze i skuteczniejsze.

Co więcej, pojawi się potężna, wewnętrzna motywacja. Wypróbuj to sam. Zawsze będziesz mógł przecież zrezygnować z tego szczęścia, jeśli Ci nie będzie ono odpowiadać :) Nie rób rzeczy, aby być szczęśliwym, bądź szczęśliwy, aby robić rzeczy. To jest ogromna różnica.

 

Wierz w to lub nie, umiejętności bycia szczęśliwym możesz się nauczyć. Możesz ją wyćwiczyć. Może to brzmieć dziwnie, ale tak właśnie jest. Możesz nauczyć się cieszyć drobnymi rzeczami. Zobaczysz sam, na początku może sprawiać Ci to trudność. Jednak jak już się tego nauczysz, każda drobna rzecz będzie wstanie sprawić Ci radość i przyjemność. A im więcej takich chwil w Twoim życiu, tym bardziej będziesz szczęśliwy. Dużo bardziej szczęśliwy od ludzi, którzy mają wielkie pałace, wielkie fortuny, wielkie sukcesy… Nie potrzebujesz tego wszystkiego aby mieć to, do czego tak naprawdę dąży większość ludzi na świecie. Bo większość ludzi dąży właśnie do szczęścia, wybierając najróżniejsze drogi.

Tak się składa, ze każda społecznie uznana za skuteczną droga do osiągnięcia szczęścia prowadzi zupełnie gdzieś indziej. Zastanów się, czy to do czego w tej chwili dążysz na pewno da Ci szczęście. Odrzuć na chwilę to co mówi telewizja, rodzice, społeczeństwo. Daj sobie możliwość zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę da Ci to uczucie. Znajdź swoją własną drogę do szczęścia. Być może tam w ogóle nie ma drogi, być może po prostu możesz nauczyć się być szczęśliwym już tutaj i teraz.

Doceniaj drobne rzeczy

Czy w ogóle coś może dać Ci szczęście? Ta koncepcja wydaje się być absurdalna… Przecież nic Ci nie może dać szczęścia. Ty je już masz. Musisz je tylko odnaleźć w sobie. Z pewnością nie raz je odnajdywałeś, choćby na krótką chwilę. Czy miałeś w swoim życiu momenty, kiedy czułeś się naprawdę szczęśliwy?

 

Czy chciałbyś się nauczyć jak być szczęśliwym coraz częściej? Moja rada jest taka- najpierw naucz się cieszyć drobnymi rzeczami. Ciesz się gdy będziesz mieć okazję porozmawiać z kimś, kogo bardzo lubisz; gdy zdążysz na autobus; gdy będziesz jeść dobry obiad; gdy zaświeci słońce i powieje przyjemny wiatr; gdy ktoś Ci powie coś miłego; gdy popełnisz błąd, z którego wyciągniesz wnioski; gdy zadzwoni do Ciebie stary znajomy. W takich chwilach zatrzymaj się na moment i doceń to gdzie jesteś i co w tej chwili robisz. Poczuj radość płynącą z wdzięczności za tak prostą, a jednocześnie tak niezwykłą rzecz. Rób to codziennie a zobaczysz, że będzie to dla Ciebie coraz łatwiejsze i przyjemniejsze.

Ciesz się tymi rzeczami naprawdę, szczerze i prawdziwie odczuwając radość i wdzięczność gdy je przeżywasz. Szczere poczucie wdzięczności, niczym winda, zaprowadzi Cię do szczęścia szybciej niż cokolwiek innego. Jest to umiejętność, której możesz się nauczyć. By Ci w tym pomóc, przygotowaliśmy 10-dniowy kurs Siła wdzięczności. Wykonując codziennie jedno ćwiczenie coachingowe i oglądając jedno nagranie video sprawisz, że nawyk ten zagości w Twoim życiu na stałe, a za nim automatycznie pójdzie szczęście.

Zrozumiesz wówczas coś niezwykle ważnego… Zdasz sobie sprawę z tego, że to od Ciebie zależy, czy będziesz szczęśliwy. Że to Ty decydujesz jakie kryterium da Ci to uczucie. Że tak naprawdę, tego kryterium w ogóle może tam nie być. Bo możesz być szczęśliwym tak po prostu. Bo jesteś osobą, która ma do tego pełne prawo. Która wręcz została do tego stworzona. Uśmiechnij się teraz, bo stajesz się człowiekiem wolnym od warunków. Bezwarunkowo szczęśliwym :)

Zachęcam Cię również do przeczytania artykułu: Kult materializmu.

 

 

Zostaw komentarz

  • Dobry art :)
    Jeżeli chcesz być szczęśliwym, to bądź :)

    • MrCichy

      Dobre i prawdziwe.

      Sprawdź, co się dzieje, bo z jakiegoś powodu ten artykuł pojawił się w RSS trzy razy…

    • Tez kiedys odkrylem ze mozna sie cieszyc drobnymi sprawami. Ludzie daza do zarabiania wielkich pieniedzy po to aby byc szczesliwymi a jak juz mala pieniadze to nagke nastepuje rozczarowanie i popadaja w depresje.

      Obecnie pracuje nad wiekszym materialem na temat wlasnie szczescia :)

  • Mystic

    Omówiłeś temat bardzo trafnie i konkretnie. Czytałem artykuł z uśmiechem. Poruszyłeś ważną sprawę podkreślając różnicę między byciem szczęśliwym/spełnionym a byciem apatycznym. Spodobało mi się też to, że przywiązujesz wagę do umiejętności czerpania szczęścia z różnych powodów – Móc cieszyć się z każdej rzeczy, a i także bez powodu.

    I co się dla mnie z tym wszystkim wiąże: Dopiero mając szczęście bez powodu można mówić o wolności. Jeśli potrzebujesz coś robić, by być szczęśliwym, nie robisz tego z wyboru. Czy masz wolność w kwestii jedzenia/nie jedzenia? Każdy może bez powodu wybrać nie jeść i umrzeć z głodu, ale musi mieć nierówno pod sufitem, żeby tak zrobić. Co to za wolność?

    Sparafrazuję to tak: Ja CAŁY CZAS dążę do różnych rzeczy, ale nie dlatego, że są warunkiem mojego szczęścia, ale właśnie dlatego, że nauczyłem się czerpać szczęście z samego posiadania tej postawy wobec życia. I zamierzam to doskonalić :)

    I kończąc już jeszcze chcę ci, Michale, podziękować, bo twój blog zachęcił mnie do tego, by zacząć systematyzować pisemnie pewne aspekty niewielkiej wiedzy, którą do tej pory zgromadziłem. Ten artykuł mi o tym przypomniał, bo też zamierzałem coś napisać o tej tematyce XD

  • Radek

    A jak to jest w drugą stronę?
    Np ja – zwykły, szary człowiek, cieszący się życiem, mający wspaniałą dziewczynę i fajną pracę (nie chodzi mi o pieniądze) nagle czuje się nieszczęśliwy bo właśnie te rzeczy w jakiś sposób traci, czuje, że wszystko się od niego odwraca.
    Ja to zawsze podchodziłem do życia tak jak napisałeś wyżej… cieszyłem się ładną pogodą, tym, że ktoś mi powiedział dzień dobry, że mogłem komuś pomóc. Po prostu cieszyły mnie zwykłe, jakby to określić „przyziemne ” rzeczy.
    Nie wiem czemu ale ostatnio jakoś to mnie nie cieszy. W życiu nie jest tak jak by się zawsze chciało i nie zawsze jest się szczęśliwym na zawołanie.
    Powiem Ci, że gorsze jest stracić szczęście niż nie szukanie nowego.

  • Kiedyś u mnie w komentarzu pod postem „Prędkość zmian w życiu…” wspominałeś o tych warunkach koniecznych do szczęścia. Fajnie, że to rozwinąłeś jako cały post :)

    Przygotuj się na to, że wiele osób uzna takie podejście za kompletną egzotykę. Może nie odważą się tego tutaj powiedzieć, ale pewnie wciąż wierzą, że muszą mieć te wszystkie materialne atrybuty, aby cieszyć się życiem :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Damian

    Po przeczytaniu tego wpisu czuję pewien niedosyt. Początek rzeczywiście opisywał mnie, bo gdy patrzę na swoją przeszłość (teraźniejszość zresztą też), to widzę osobę, która właściwie nie ma nic poza nadziejami i marzeniami. Ale od razu chciałbym napisać, że te nadzieje i marzenia są uzasadnione i realne. Przez całe swoje życie, żyję nadzieją, że kiedyś osiągnę zamierzony cel i wtedy będę w końcu szczęśliwy. Problem właśnie polega na tym, że po osiągnięciu tego celu, nadal nie jestem szczęśliwy.

    Przed zrealizowaniem mojego ostatniego marzenia, miałem 2 marzenia – bliższe i bardziej odległe. Tym bliższym marzeniem było znalezienie się w miejscu, w którym teraz jestem. Jak można wywnioskować z poprzedniego zdania, marzenie to udało mi się spełnić. Niestety w tej chwili chcę się z tego miejsca, o którym marzyłem, jak najszybciej wydostać, ale to niestety nie jest takie proste. Zatem jestem najlepszym przykładem tego, co opisujesz w swoim wpisie.

    W tej chwili mam 17 lat i najważniejszymi wartościami dla mnie są (kolejność nieprzypadkowa):

    -> spokój – chciałbym po prostu móc w każdej chwili robić to co chcę i nigdy się niczym nie denerwować i chciałbym przebywać tylko wśród ludzi, którzy nie będą ingerować w moje sprawy.

    -> szacunek u innych ludzi – mówi samo za siebie

    Myślę, że osiągnięcie tych dwóch wartości dadzą mi pieniądze i to jest mój najważniejszy cel w tej chwili. Mam pewien pomysł, jak to zrobić, który doskonalę od 4 lat i od sukcesu dzieli mnie już tylko realizacja mojego pomysłu, a to potrwa tylko ok. 1 rok. Wiem, że długo zwlekałem z realizacją tego pomysłu, ale myślę, że dzięki temu mój pomysł jest dużo lepszy, bo myślałem nad nim właśnie przez 4 lata, a nie jeden rok. Dopóki nie osiągnę tego celu, nie będę mógł się cieszyć z małych rzeczy, o których pisałeś w artykule a więc w tej chwili nie jestem szczęśliwy, ale ciężko pracuję, aby w przyszłości być. Moje dotychczasowe życie, to właśnie ciągła praca, aby w przyszłości być szczęśliwym. Oby nie okazało się, że całe moje życie, to będzie ciężka praca, aby w przyszłości być szczęśliwym.

    W pierwszym zdaniu komentarza napisałem, że czuję pewien niedosyt po przeczytaniu tego wpisu, ale do tego momentu nie napisałem, dlaczego. No więc czuję go dlatego, że początek tekstu doskonale opisywał mnie, ale niestety nie znalazłem w tym wpisie odpowiedzi na pytanie – jak właściwie nauczyć się cieszyć z małych rzeczy?

  • Damian

    Właściwie pisząc „całe moje dotychczasowe życie” miałem na myśli ostatnie 3 lata :-)

  • Damian

    Jeszcze jedno (przepraszam za te 2 komentarze):

    Pisząc „Myślę, że osiągnięcie tych dwóch wartości dadzą mi pieniądze i to jest mój najważniejszy cel w tej chwili” miałem na myśli, że kiedy będę miał pieniądze, to osiągnę te dwie wartości, a nie, że jeżeli osiagnę te dwie wartości, to będę miał pieniądze.

  • Damian:
    O ile spokój (w Twoim rozumieniu jako robienie tego co chcesz) masz szansę osiągnąć mają więcej pieniędzy. Jednak spokój jako niedenerwowanie się oraz szacunek są niezależne od pieniędzy. To takie naiwne myślenie, że będę miał kasę to będą mnie szanować albo będę spokojniejszy. Ludzie będę szanować Twoją kasę, a sam będziesz denerwował się, czy ktoś tych pieniędzy Tobie nie ukradnie.

    Pamiętaj, że pieniądze tylko uwydatniają nasze cechy – jeśli teraz nie masz szacunku, to nie zyskasz go za sprawą pieniędzy. Bardziej się przychylam do opcji, którą Ty odrzuciłeś: „… że jeżeli osiagnę te dwie wartości, to będę miał pieniądze.”

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Me77

    Cieszenie się z drobnych darów jakie dostajemy od życia, to taka moja magia. Czasami rzeczywiście czuję się mocno odosobniona w tym postrzeganiu świata, lecz wiem jednocześnie, że tylko radość i wdzięczność może przyciągnąć wspanialsze dary.

    Oczywiście nie prezentuję tej postawy całe życie, bo to by było za piękne, zawsze bowiem wymagałąm od siebie wiele i uzależniałam swoje szczęście od efektów.

    Ale płakać mi sie chce z radości, że nadszedł czas kiedy zrozumiałam te sabotujące myśli i przekonania i pokochałam siebie tak po prostu bez warunków, dając sobie prawo do bycia szczęśliwą nawet tu, nawet teraz…

    Wspaniałe uczucie!! Wolność!
    No i się poryczałam; )

    Pozdrawiam autora i czytelników, życzę Wam dużo szczęścia i miłości.
    P.S. Coś mi sie zdaje Panie Pasterski, że czeka Pana nagroda, za to co Pan tu wyprawia; )

  • Radek

    Powiem Ci, że gorsze jest stracić szczęście niż nie szukanie nowego.

    Nie możesz stracić szczęścia. Szczęście to nie jest rzecz, którą się ma lub której się nie ma. Gdyby tak było, to jak byś wytłumaczył fakt, że są ludzie, którzy mają o wiele „gorzej” w życiu niż Ty (np. inwalidztwo do końca życia), a mimo to są dużo szczęśliwsi? Nie możesz stracić szczęścia! Wszystko się dzieje w Twojej głowie. Jeśli stwierdzisz, że straciłeś szczęście bo kobieta Cię opuściła albo straciłeś pracę to nie ma szans abyś był szczęśliwy. Wiedz, że ta strata istnieje tylko w Twojej głowie, w rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak „mam szczęście” lub „nie mam szczęścia”.

    Potrafiłeś cieszyć się drobnymi rzeczami po pozostałe warunki do bycia szczęśliwym były spełnione. Teraz gdy nie są, Ty już nie potrafisz się cieszyć drobnymi rzeczami. Pomyśl sobie jak by to było, gdybyś nie potrzebował związku/pracy/czegokolwiek do szczęścia? Jak by to było, gdybyś umiał się cieszyć życiem bez tych warunków?

    Orest

    Przygotuj się na to, że wiele osób uzna takie podejście za kompletną egzotykę.

    Zdaję sobie z tego sprawę, mimo to (a może nawet tym bardziej) umieszczam na blogu taki artykuł celowo. Kiedy czytelnik się bardziej rozwinie- gdy przeczyta coś, z czym się absolutnie zgadza, czy coś, co nie do końca pasuje jego przekonaniom i stanowi dla niego duże wyzwanie? Jestem przekonany, że w tym drugim przypadku. Nawet jeśli ktoś czytając ten artykuł nie zrozumie koncepcji, to ja już mu zasiałem małe nasionko w głowie, i kto wie co z niego za jakiś czas wyrośnie :)

    Damian– Widzisz, już się zdążyłeś dużo nauczyć na temat związku osiągania celów ze szczęściem. Mimo to w tej chwili popełniasz ten sam błąd. Masz nadzieję, że osiągnięcie Twojego celu da Ci szczęście. Muszę Cię rozczarować- może okazać się, że nic z tego. A nawet jeśli to prawdopodobnie na krótki czas, póki nie znajdziesz kolejnego celu, który będzie Ci obiecał „dam Ci szczęście!”. Jeśli nie umiesz cieszyć się samą drogą do osiągnięcia tego celu, moment jego osiągnięcia da Ci krótkotrwałe szczęście.

    Dopóki nie osiągnę tego celu, nie będę mógł się cieszyć z małych rzeczy, o których pisałeś w artykule

    Co wspólnego ma osiągnięcie celu z cieszeniem się z małych rzeczy? Gwarantuję Ci, cel nie nauczy Cię cieszyć się z małych rzeczy. Tego musisz nauczyć się sam, niezależnie od tego czy cel jesst osiągnięty czy nie.

    kiedy będę miał pieniądze, to osiągnę te dwie wartości, a nie, że jeżeli osiagnę te dwie wartości, to będę miał pieniądze.

    W jaki sposób pieniądze dadzą Ci spokój i szacunek do innych ludzi? Nie wiem czy wiesz, ale ogromna część ludzi bogatych zupełnie nie posiada spokoju! Więcej depresantów jest wśród osób mających pieniądze niż na odwrót. Spokój da Ci Twoje podejście do swoich celów, do pieniędzy, do życia i świata, nic innego. Pieniądze dadzą Ci spokój odnośnie jakości życia, natomiast dopóki nie nauczysz się być spokojny niezależnie od pieniędzy, utracisz ten spokój znajdując sobie coś innego czym będziesz mógł się zamartwiać (chociażby to, że stracisz pieniądze i majątek).

    jak właściwie nauczyć się cieszyć z małych rzeczy?

    Na to nie ma żadnych technik. To jest kwestia podejścia. Przeczytaj artykuł 5 razy a potem poświęć godzinę na przemyślenie tego jak to wygląda w Twoim życiu. Dopiero zrozumienie sprawi, że będziesz umiał się cieszyć drobnymi rzeczami. Możesz jeszcze przeczytać sobie ten artykuł: http://michalpasterski.pl/2009/02/codzienna-lista-wdziecznosci/

    Me77– Gratuluję Ci takiego podejścia i mam dla Ciebie jedną dobrą wiadomość- jeśli będziesz miała taką postawę całe życie, a nie tylko chwilami jak piszesz, to wcale nie będziesz od siebie wymagała mniej. Wcale nie będziesz osiągać mniej. Wręcz przeciwnie! Sprawdź to sama :)

  • Damian

    Orest i Michał, przekonaliście mnie do tego, żeby stać się szczęśliwym już w tej chwili. W wyniku przemyśleń, doszedłem do wniosku, że moje problemy, które uważałem za przeszkodę w byciu szczęśliwym tak po prostu, mogę zneutralizować albo zminimalizować. Pomogło mi spojrzenie na moje problemy, w taki sposób, w jaki patrzę w tej chwili na problemy z poprzedniego etapu mojego życia, bo te problemy w tej chwili uważam za błahe. Prawdopodobnie po zakończeniu tego etapu mojego życia, problemy, które mam teraz, też będą dla mnie wydawały się banalne.

    Poza tym, co ciekawe, byłem w stanie wymienić więcej rzeczy, z których jestem zadowolony niż tych, które sprawiają, że jestem nieszczęśliwy.

    Ale są dwa ‚ale’:
    1. Nie wiem, jak długo będę w takim stanie, w jakim jestem teraz. W zasadzie w wakacje też towarzyszył mi przez cały czas stan, w którym jestem teraz, ale przygnębiły mnie trochę ostatnie moje wydarzenia.
    2. To i tak nie zmienia faktu, że maniakalnie dążę do realizacji swojego pomysłu, bo gdy tylko pomyślę, o ile mogłoby być lepiej…

    I jeszcze, co do tego:
    „Co wspólnego ma osiągnięcie celu z cieszeniem się z małych rzeczy?”

    Skoro nie wiesz, co wspólnego ma osiągnięcie celu z cieszeniem się z małych rzeczy, to znaczy, że nigdy chyba nie doznałeś tego uczucia, które mi towarzyszyło. Możesz to dopisać do swojej codziennej listy wdzięczności, bo to nie jest przyjemne uczucie, kiedy nie możesz żyć ze świadomością, że istnieje ktoś lepszy od Ciebie w tym, w czym chcesz być najlepszy.

    Pozdrawiam radośnie ;-)
    Damian

  • yyy

    Jestem szczęśliwa, że powstał ten blog! Że dzięki niemu mogę rozwinąć swoje skrzydła szczęścia! Oklaski, brawa, cukierki dla pana Michała!!!

  • Damian:
    Odniosę się jeszcze do Twojego ostatniego akapitu, a dokładnie do tego:
    „…bo to nie jest przyjemne uczucie, kiedy nie możesz żyć ze świadomością, że istnieje ktoś lepszy od Ciebie w tym, w czym chcesz być najlepszy.”

    Bycie „najlepszym” też jest warunkiem :) Prawdę powiedziawszy „najlepszy” jest tylko jeden w danej dziedzinie i niemal zawsze ktoś będzie lepszy od Ciebie. Jak na prawie 7 mld ludzi na świecie to podium jest zdecydowanie za małe na takie zawody. Stąd wolę, najzwyczajniej w świecie robić to co lubię, na poziomie takim jakim lubię i sprawia mi to frajdę, a nie ścigać się z kimś. Za zasadą: „Don’t compete. Create!” (Nie konkuruj. Twórz!) wolę tworzyć to co chcę, niż ścierać się o to czy będę najlepszy czy nie :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Mystic

    Hmm bycie najlepszym za dużym wyzwaniem, powiadasz? Nie podejmując go na pewno jest to coś niewykonalnego. Ja staram się być najlepszym sobą, z innymi się nie porównuję prawie, ewentualnie orientacyjnie, a i tak w obszarach, które sa moją prawdziwą pasją, udaje być najlepszym, nie ważne ile osób próbuje mnie prześcignąć. Jeśli robiłeś coś w miarę uczącego w życiu, to żadna z tych 6 czy 7mld osób nie ma takiego zestawu umiejętności jak ty. Jeśli potrafisz je połączyć, to będziesz w tym najlepszy.

  • Mystic

    udaje mi się* – napisałem jakoś po „polskiemu” bo mi słowa wcięło :)

  • Mystic:
    W ogólności się zgadzam z Tobą. Damian pisał, że ma nieprzyjemne uczucia, że ktoś jest od niego lepszy w tym w czym chce on być najlepszy. To najczęściej dotyczy jednego obszaru – chcę być najlepszym programistą, najlepszym ojcem na świecie, najbogatszy itd. Jako taka niepowtarzalna mieszanka jesteśmy najlepsi… dokładniej jedyni. I bardzo mi się podoba Twoje „być najlepszym sobą” :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Me77

    Dziękuję za gratulacje, oczywiście powiem skromnie, że jak najbardziej zasłużone…;)
    A poważnie, to już się taka urodziłam, zbierałam magię tego świata. Ale dorastając zaczęłam porównywać się z innymi i uznałam swoje podejście za dziecinne. Ta magia jednak zawsze we mnie była, dawała mi siłę i daje jej jeszcze więcej od momentu, kiedy pozwoliłam sobie być sobą.
    Dlatego szczerze Tobie radzę Damianie nie porównuj się z innymi, bo zabijesz w sobie wyjątkowość. W porównaniu zawsze ktoś wychodzi gorszy. Panowie dobrze Tobie doradzają, człowiek, który siebie kocha nie chce się stać lepszy od kogoś, pragnie być lepszym sobą.
    A przykład celów, oraz radości z codziennej magii jak ją nazywam, to klasyczna nauka kolejności:
    Najpierw być potem mieć, najpierw szczęście, jego rezultat-osiągnięty cel. Nie wymagaj od siebie zdobycia podium, bogactwa etc, z dnia na dzień, bo przykład znaczenia kolejności masz za oknem. Jeśli śnieg spadnie zanim zdążą opaść liście, ciężar może złamać drzewo. Wszystko ma swój czas, więc nie próbuj tego obejść, teraz masz czas na naukę, poszerzanie świadomości, stawania się lepszym sobą. Wszyscy go przechodzimy. Pamiętaj, że życie to proces, a nie jednorazowy wyczyn, to nie problem do rozwiązania, lecz dar do doświadczenia. Ciesz się nim!; )

    Pozdrawiam,
    ; )

  • Damian Marcinowski

    Interesujący artykuł :)Zauważyłem, że szczęście przychodzi wtedy kiedy masz spełnione swoje potrzeby. Potrzeby się zmieniają z dnia na dzień czasami.Ale nie ma potrzeby być smutnym, jeśli nie chcesz a nie masz jeszcze wymarzonego samochodu.

    Co do porównywania się to sam często porównywałem się kiedys grając w kosza do najlepszych. Z otoczenia i do profesjonalistów. Jak kiedys dobrze znany trener Pat Riley powiedział, – wystarczy że codziennie bedziemy lepsi w swojej grze o 1% a na koncu sezonu to my zdobedziemy Mistrzostwo. Wtedy sie im udało :)

  • Mystic

    Orest: Jako programista może jest program, który ty jesteś w stanie napisać najlepiej albo jako ojciec jest coś, co przekażesz swoim dzieciom lepiej niż ktokolwiek inny. Lepszy i gorszy to nie są słowa bez znaczenia, wręcz przeciwnie, lecz moim zdaniem ich znaczenie jest nieścisłe. No chyba, że mówimy o sprawach typowo policzalnych – np. „najbogatszy”. Tego typu konkurencje czy sposoby pomiaru jak bardzo ktoś jest dobry zostały narzucone przez innych ludzi (narzucono nam sposób, w jaki się zarabia pieniądze, w jaki się zdobywa punkty z egzaminu itp). Osobistą sprawą każdego jest czy chcę takiej rywalizacji (i po co), jakie ma akurat możliwości i zdolność dostosowania w tym zakresie. Ja ją podejmuję, gdy służy to moim celom i traktuję to jak zabawę, a nie jako jakiś wyznacznik mojej wartości. Wystarczy rozumieć, że „reguły” gry, które ktoś wymyśla albo które wynikają z różnych okoliczności to nie wszystko.

  • Mystic:
    Ja takiej rywalizacji nie podejmuję – szkoda mi na to energii i uwagi :) Lecz każdemu służy co innego. Najważniejsze, aby każdy obrał sobie właściwe podejście do życia i umiejętnie je wykorzystywał. Wszak o zadowolenie z… i spełnienie w życiu chodzi :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Andrzej

    Zgadzam się z Tobą w zupełności.
    Przez swoje dotychczasowe życie również doszedłem do wniosku, że jest nieograniczona lista rzeczy, które należy zrobić aby dojść do szczęścia. Jednak ciężko jest osiągnąć radość, w każdej chwili bez względu na wszystko, taka jest ludzka natura.

  • JJ

    Witaj,

    Trafiłem na Twój blog przypadkiem, czytając komentarze u Alexa.
    I być może będę jedyną osobą która pozwoli sobie nie zgodzić się, z tym co piszesz, a już na pewno nie w pełni.
    Temat jest mi bardzo bliski i badając go doszedłem do zupełnie innych wniosków. Po pierwsze – szczęście jest na pewno warunkowane. Tym co osiągamy, czy umiemy kochać, czy jesteśmy kochani czy nie, czy żyjemy zgodnie z naszą wizją samego siebie, jaki jest nasz poziom samorealizacji.
    Zakładam, że w Twoim przypadku mówimy o wysokim poziomie spełnienia się, udanym związku, wiedzy, że dążysz do założonych celów etc. Czyli – jeśli tak jest w istocie – masz bardzo mocny fundament do osiągnięcia stanu szczęścia.

    „A może możesz być szczęśliwy tak po prostu, zupełnie bez powodu? Kto powiedział, ze potrzebujesz samochodu i domu z basenem? „

    W moim głębokim przekonaniu porównanie „kompletnie bez powodu”, z potrzebą „domu z basenem” może być lekko nietrafione. Jeśli chodzi o pierwszy przypadek – napisałem wyżej dlaczego i piszę niżej:), jeśli o drugi chodzi, nie możemy żadnego szczęścia osiągnąć, jeśli nie jest to nasze prawdziwe pragnienie, które wypływa z naszego wnętrza. W tym wypadku może się okazać, że owe „szybkie auta i domy z basenem” to jedynie wytwór naszej potrzeby dostosowania się do szablonów społecznych, a nie wyraz naszych prawdziwych pragnień…..

    Po pierwsze zależy jaką definicję szczęścia przyjmiemy – to co opisałeś ja nazywam szczęściem chwilowym, albo raczej radością/zadowoleniem, jako że wedle mojej definicji szczęście jest stanem permanentnym. To trochę tak jak różnica pomiędzy zauroczeniem a trwaniem w miłości. Na pozór symptomy są podobne – identyczne niemal – po chwili jednak okazuje się, że to pierwsze mija pozostawiając w nas poczucie pustki.

    Co do kryteriów, piszesz:

    „Zastanów się, czy te kryteria w ogóle są Twoje. Będziesz zaskoczony jak zdasz sobie sprawę, że większość z nich nie wypływa z Twojego wnętrza.”

    Z czym w zupełności się zgadzam. Ale pomiędzy spełnianiem warunków, które nie są Twoje, a bezwarunkowoscią jest kolosalna różnica. W tym pierwszym przypadku osiągnięcie stanu szczęśliwości nie jest w ogóle możliwe tylko chwilowo, w drugim trudno w ogóle o jakichś permanentnych stanach szczęśliwości mówić. Twoje szczęście – jeśli się nad tym głębiej zastanowisz – jest jak najbardziej uwarunkowane. Np. realizowaniem się w życiu, spełnianiem celów (ha – właśnie!), uczuciami…… Wtedy tylko kiedy cała reszta jest przez nas w miarę poukładana, kiedy osiągamy sukces w życiu, możemy osiągnąć szczęście permanentne.

    Dodam jeszcze, że z pscychologicznego punktu widzenia, porównanie stanów emocjonalnych dorosłego i dziecka, jest niewłaściwe. Dziecko posługuje się kompletnie innymi kryteriami (znajdując się w fazie tzw. synkretyzmu dziecięcego, będąc „poza dobrem i złem”) i nie ma „narzędzi” do rozumienia świata w sensie takim, w jakim dorosły go rozumie. Po prostu owo „szczęście” w tym momencie warunkowane jest spełnieniem potrzeb fizjologicznych i bliskością z rodzicami.
    Z pewnością byłoby miło gdybyśmy mogli się cofnąć do stanów synkretycznych:) Ale jak wiemy, jest to niemożliwe.

    Tak więc uczenie się, radości z drobnych rzeczy jest jak najbardziej w porządku, ale nie zgadzam się, z tym iż jest to recepta na szczęście. Jest to bardzo bliskie czemuś co można nazwać „zagłuszaniem”, gdzie osoba, która nie wie gdzie zmierza, ponosi raczej porażki życiowe, zagłusza swój prawdziwy stan owym „cieszeniem się drobnymi radościami”. Uwierz mi, że to nie jest dobra metoda:)

    Natomiast 100% zgody w kilku punktach:
    1/ często stawiamy sobie za wysokie wymagania
    2/ często wymagania jakie sobie stawiamy nie są nasze, tylko stanowią przeniesienie oczekiwań społecznych (klisza)
    3/ cieszenie się drobnymi przyjemnościami jest dobre (ale w moim przekonaniu nie stanowi samo w sobie szczęścia)

    Artykuł ważny i potrzebny – mam nadzieję, że nazbyt krytycznie nie zabrzmiałem:)

    Pozdrawiam

    JJ

  • Alicja

    To co jest bez warunków jest prawdziwe.:)

  • Mystic

    JJ, witam. Świetnie, że podchodzisz do tego krytycznie, bardzo mi się to podoba. Chcę zaproponować wszystkim, jako że rozpoczęła się dyskusja, gdzie nie wszyscy się zgadzają, byśmy od teraz przestali narzucać swoje zdanie i pisać rzeczy typu „to naprawdę jest tak i tak: … „. Nikogo nie cytuję, bo uważam, że do tej pory praktycznie cały czas mówiliśmy w tych kategoriach.

    [A zatem]

    1. JJ, chciałbym wiedzieć skąd masz pewność, że nie ma [głębszego] szczęścia bezwarunkowego, czy to po prostu czujesz, czy przeczytałeś o jakiejś teorii, która to głosi?

    2. Pytanie podobne jak poprzednie, tylko że dotyczące niemożności powrotu do stanu umysłu dziecka (nie neguję twoich tez, po prostu bardzo mało o tym wiem i chcę wiedzieć więcej).

    Ja jestem skłonny uważać, że właśnie nie stawianie wymagań dla szczęścia może sprawić, że to szczęście, które zwykle widać gdzieś tam daleko z przodu okaże się być obecne tu i teraz. Aby nie cierpieć fizycznie trzeba mieć spełnione pewne warunki w otoczeniu, w którym jesteśmy, ale to stosunkowo niewielkie potrzeby. Reszta to już, moim zdaniem, niekończący się mechanizm napędzany ewolucyjną potrzebą poprawiania swojej pozycji w społeczeństwie, gromadzenia zapasów, zapewniania sobie bezpieczeństwa, stymulacji różnych bodźców itp. Biologicznie dobrym rozwiązaniem jest, by te potrzeby nie były trwale zaspokojone, bo zmusza nas to do działania i zwiększania szansy przeżycia. Ale czy to jakiś dowód na to, że nie możemy rozrośniętą już świadomością nabrać do tego dystansu? Działać świadomie z wyboru, a nie z dyskomfortu i braku spełnienia?

  • JJ– bardzo się cieszę, że napisałeś swój komentarz. Poniżej moje przemyślenia na temat Twojego punktu widzenia.

    szczęście jest na pewno warunkowane.

    Skąd wiesz? Czy żyłeś kiedyś bez warunków żeby teraz wiedzieć, że nie ma tam szczęścia?

    Zakładam, że w Twoim przypadku mówimy o wysokim poziomie spełnienia się, udanym związku, wiedzy, że dążysz do założonych celów etc.

    Tego pokroju fundamenty mam już od dawna, mimo to jestem szczęśliwy dopiero od jakiegoś czasu. Mimo dążenia do celów i innych rzeczy, które wymieniłeś, ciągle pojawiały mi się nowe warunki (szkolenia do przebycia, rzeczy do zrobienia, rzeczy do kupienia) – zawsze było coś do osiągnięcia, coś, co miało mi dać szczęście. I mimo fundamentów, szczęścia ciągle nie było. Jak umysł jest nauczony warunkowości, to zawsze znajdzie jakieś warunki, które nie są jeszcze spełnione.

    „szybkie auta i domy z basenem” to jedynie wytwór naszej potrzeby dostosowania się do szablonów społecznych, a nie wyraz naszych prawdziwych pragnień…

    No właśnie, prawdopodobnie w większości przypadków tak właśnie jest. Tylko skąd to się bierze, gdzie się tego uczymy? Być może jest to kwestią kultu telewizji, która lansuje gwiazdy, bycie sławnym, posiadanie wielkich domów jako warunek do szczęścia.

    to co opisałeś ja nazywam szczęściem chwilowym, albo raczej radością/zadowoleniem, jako że wedle mojej definicji szczęście jest stanem permanentnym.

    Ja mam wręcz przeciwne zdanie :) Jak szczęście warunkowane może być szczęściem permanentnym? Przecież wystarczy, że jeden warunek padnie (stracę samochód, stracę związek) i szczęścia nie ma. To właśnie takie szczęście jest według mnie bardzo chwilowe, bo może zniknąć w każdej chwili! Natomiast szczęście bezwarunkowe jest trwałe, bo bez względu na rzeczy zewnętrzne ono będzie, jako podejście do życia, jako sposób bycia.

    Twoje szczęście – jeśli się nad tym głębiej zastanowisz – jest jak najbardziej uwarunkowane.

    Skąd ta pewność? :) Pomyśl o mnichach buddyjskich, którzy mając małą glinianą chatkę i żyjąc na uboczu w zupełnym ubóstwie osiągają prawdziwe, głębokie szczęście. Dlaczego więc oni nie potrzebują warunków, a Ty potrzebujesz?

    Dodam jeszcze, że z pscychologicznego punktu widzenia, porównanie stanów emocjonalnych dorosłego i dziecka, jest niewłaściwe. Dziecko posługuje się kompletnie innymi kryteriami (znajdując się w fazie tzw. synkretyzmu dziecięcego, będąc „poza dobrem i złem”) i nie ma „narzędzi” do rozumienia świata w sensie takim, w jakim dorosły go rozumie. Po prostu owo „szczęście” w tym momencie warunkowane jest spełnieniem potrzeb fizjologicznych i bliskością z rodzicami.

    No właśnie, a później społeczeństwo je uczy, że nie ma tak dobrze, że szczęśliwy możesz być tylko jak będziesz miał to i tamto, tylko jak będziesz taki i siaki. Jak myślisz, gdyby dziecko było od urodzenia uczone zupełnie przeciwnych rzeczy, to czy trudniej by mu było być szczęśliwym? Nie sądzę. Tego się nie ma w genach. To są modele, które są wkładane dzieciom do głów.

    Jest to bardzo bliskie czemuś co można nazwać „zagłuszaniem”, gdzie osoba, która nie wie gdzie zmierza, ponosi raczej porażki życiowe, zagłusza swój prawdziwy stan owym „cieszeniem się drobnymi radościami”. Uwierz mi, że to nie jest dobra metoda:)

    Jeśli ktoś w danej chwili cieszy się zachodem słońca, uważasz, że źle robi? Uważasz, że w ten sposób zagłusza swój prawdziwy stan i że cieszenie się z zachodu słońca to jest zła metoda osiągania szczęścia? Ja uważam, że jest do doskonała metoda :) Ty masz swoje zdanie i ja je całkowicie rozumiem. Natomiast otwórz swój umysł i spróbuj się trochę poradować bez warunków. Zdobądź doświadczenie i sam zobacz, jak to wtedy jest. I paradoksalnie, dopiero wtedy zaczniesz z łatwością osiągać te rzeczy, które zawsze tak bardzo były Ci potrzebne. W momencie, gdy potrzebne Ci nie będą, same przyjdą :)

  • JJ

    Hmmm:)
    Dziękuję za odpowiedź, w dodatku tak długą, ale….
    Wybacz, wydaje mi się że nie zrozumiałeś wiele z tego co napisałem…. Trudno
    Jeśli naprawdę osiągnąłeś stan nirwany (który WARUNKUJE szczęście w koncepcji buddyjskiej) i żyjesz w chatce z trzciny to gratuluję…. :) Sam fakt bycia w Indiach (bywam) tego nie załatwi – poza tym ja nie mam zacięcia do żadnej formy religijności… I owszem jestem szczęśliwy, o dziwo, dlatego, że osiągam swoje cele (jestem tak jak inni ludzie istotą teleologiczną:)) Pozdrawiam
    JJ

    PS. Nie będę raczej komentował u Ciebie – nie, nie czuję żadnych pretensji:) Po prostu jesteśmy z innych pokoleń jak mi się wydaje.

    PS2. Rzeczy nie warunkują szczęścia – zauważ, że w ŻADNYM miejscu tego nie napisałem. Po prostu przeczytałeś to co chciałeś tam zobaczyć

  • Mystic

    No to chyba nici z konstruktywnej dyskusji. Może następnym razem :)

  • Igor

    Świetny artykuł. Ludzie szukają szczęścią a mają je w sobie wystarczy tylko dać mu dojść do głosu. Dzięki wielkie

  • JJ ad.PS. Międzypokoleniowe dyskusje uczą najwięcej :)

    ad.PS2. Tutaj nie ma znaczenia czy są to rzeczy materialne, czy związek z inną osobą albo kwestią osiąganych celów. Jedno i drugie jest warunkiem, bez którego warunkowego szczęścia nie ma.

  • Adi

    Michał ma w dużej mierze racja ale też nie do końca. Szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych ale wewnętrznych(nasze cechy charakteru, silne strony którymi się posługujemy, np. odwaga, entuzjazm, umiejętność przebaczania, poczucie humoru, nadzieja), im więcej tych cech mamy wytrenowanych tym bardziej jesteśmy szczęśliwsi. Udowodnili to psycholodzy amerykańscy zajmujący się badaniami nad szczęściem i przeprowadzający ankiety wśród ludzi bardzo szczęśliwych. Więc moim zdaniem warunki są ale wewnętrzne nie zewnętrzne.

  • Mystic

    No tak, trzeba spełniać pewne warunki, by móc być szczęśliwym (na przykład być istotą żywą, mieć określoną mentalność). Ale rzecz w tym, że nie musi być konkretnego źródła szczęścia – można być szczęśliwym po prostu, a nie tylko z jakiegoś powodu.

  • Adi

    Zgadzam się z Michałem jak się jest najpierw szczęśliwym to ma się więcej energii do działania a przede wszystkim ma się większą elastyczność w zmienianiu celów, bo gdy nie są mi potrzebne do szczęścia mogę je w każdej chwili zmienić na inne i nic złego się przy tym nie stanie, a ludzie którzy warunkują szczęście czynnikami zewnętrznymi boją się zmienić cele bo to by oznaczalo dla nich katastrofę.

  • Seleukos

    Oczywiście trzeba wziąć też pod uwagę, że dla każdej innej osoby szczęście ma różny wygląd. Jeden może być szczęśliwy jako mnich w zakonie, kto inny do szczęścia potrzebuje luksusów, jeszcze innym wystarczy np. tylko natura.

  • Smutas

    Witam ;)

    Gratuluje blogu, naprawdę świetny, dał mi wiele do myślenia i dzięki temu próbuje się zmienić, zmienić swój sposób myślenia o sobie i życiu. Jednakże przychodzi to z wielkim trudem i dzisiejsza motywacja do działania jutro już może na tyle osłabnąć, że nawet z łóżka nie będzie się chciało podnieść… Jestem raczej pesymistką niż optymistką i pomimo tego,że często słyszę ze jestem ciągle uśmiechnięta i szczęśliwa, to jest zupełnie odwrotnie… często czuje poczucie pustki, a szczęście to tylko chwilowe przebłyski w moim życiu.
    I tu nawiązując do powyższego artykułu o bezwarunkowym szczęściu czy jest one możliwe nieustannie? U mnie po jednym dniu naprawdę szczęśliwym, z mega pozytywnym nastawieniem, kolejny okazał się smutny, brak mi było energii żeby wpłynąć na swoje myślenie… czy cala energia została wyssana ze mnie tego pierwszego dnia??
    jak utrzymać ten dobry, szczęśliwy stan i jak będąc w nim walczyć z codziennymi trudnościami?

    Pozdrawiam ;)

  • Adi

    „Jak myślisz, gdyby dziecko było od urodzenia uczone zupełnie przeciwnych rzeczy, to czy trudniej by mu było być szczęśliwym? Nie sądzę. Tego się nie ma w genach. To są modele, które są wkładane dzieciom do głów.”

    Do Michala Pasterskiego:
    Gratulacje za ten cytat też uważam, że konsumpcyjny styl życia (kapitalizm) może być główną przyczyną warunkowości szczęścia, z tego wynikają takie problemy jak:
    1. Pustka wewnętrzna lub ból nietrzymania się własnych wartości,
    2. Następnię zagłuszanie tych uczuć poprzez ślepą konsumpcje, hedonizm lub różne patologie alkoholizm, narkomania itd.,
    3. W skali społcznej mamy:
    a)Nienawiść,
    b)Wyzysk,
    c)Nierówności spoleczne,
    d)Depresje,
    e)Próżność,
    f)Szpan,
    Już wiadomo, że to powoduje także glód (np. w afryce),
    Zmiany klimatu przez zanieczyszczenia fabryk, samolotów, samochodów itd.
    Móglbym wymieniać jeszcze dlugo ale nie ma sensu, co ty Michal sądzisz o takim myśleniu tu jest moja ogólna wizja rzeczywistości? Wszystko jest wynikiem braku szczęścia, bo jakby czlowiek był szczęśliwy to nie bylby taki zachłanny i nie zanieczyszczałby naszej pięknej planety.

  • Gosia:)

    otwórz swój umysł i spróbuj się trochę poradować bez warunków. Zdobądź doświadczenie i sam zobacz, jak to wtedy jest. I paradoksalnie, dopiero wtedy zaczniesz z łatwością osiągać te rzeczy, które zawsze tak bardzo były Ci potrzebne. W momencie, gdy potrzebne Ci nie będą, same przyjdą :)

    Absolutnie popieram. Ten system naprawdę działa, spróbujcie sami;)

  • Wiki

    Dlaczego tak się dzieje, że życie dla nas traci sens w przypadku jeżeli coś stracimy.
    Dlaczego nie potrafimy cieszyć się z tego co mamy lub co osiągnęliśmy, dlaczego to jest takie trudne….
    Po przeczytaniu Twojego artykułu Michale stwierdzam, że tak wcale być nie musi. Twoje artykuły są inspirujące. Natomiast zastanawiam się jak w sobie zmienić podejście, aby czerpać radość z małych rzeczy a nie czekać na coś…….co może nas spotkać w przyszłości.
    Pozdrawiam wszystkich i powodzenia

  • Adi

    Do Wiki:

    Bo przywiązywujemy się do tego co posiadamy, boimy się to stracić, więc utrata powoduje nieszczęście.

    Moim zdaniem nie warto w życiu dążyć do rzeczy materialnych, bo trudno je zdobyć i można je łatwo utracić.

    Natomiast warto rozwijać swój wewnętrzny potencjał, bo zalety i umiejętności co prawda trudno uzyskać ale są trwałe bo ich nie stracimy. Np. Gdy nauczysz się jeździć na rowerze, to nawet jak na kilka lat przestaniesz to dalej umiesz tylko trochę słabiej, więc umiejętności nie tracisz najwyżej trochę osłabną, jesteś wolna od lęku przed stratą i to ci daje szczęście.

    • lukas

      cześć,

      a jak mam się cieszyć jeśli z żoną staram się o dziecko od kilku lat i co miesiąc nic z tego nie wychodzi, co miesiąc mamy kilka smutnych dni…
      jak tutaj się cieszyć i być szczęśliwym??? :(

      pozdrawiam
      Lukas

  • Wiki

    Do Lukasa

    Rozumiem to co czujesz. Jak też ostatnio się zastanwiałam nad pewnymi rzeczami. Ty masz ogromne pragnienie posiadania dzieci a ja bycia z kimś. Rzeczy materialne, które przynoszą nam radość są w zasięgu ręki. Rozwój osobisty, zdobywanie wiedzy też jest w zasięgu ręki, ale co z pragnieniami, na które nie mamy wpływu? Warto jednak podjemować działania i myślę, że nie należy poddawać się. Mam znajomych, którzy długo czekali i doczekali się. Mają teraz śliczną dziewczynkę. I tego samego Wam życzę. Pozdrawiam Wiki

  • Lukas

    Wiki dziękuję za życzenia i słowa wsparcia :))))

    masz rację, że należy cały czas iść do przodu i walczyć.

    Trudno jest mi jednak być w pełni szczęśliwym zwłaszcza jak moi znajomi mają już dzieci, których nie planowali (typowa wpadka), a ja wraz z żoną chcę mieć dziecko, a jeszcze nie mam…
    czuję ogromną niesprawiedliwość i ciężko jest mi być szczęśliwym…

    pozdrawiam
    Lukas

  • lukas – Brak akceptacji takiego stanu rzeczy może być jedną z przyczyn tego, że jeszcze nie macie dziecka. Badania pokazały jak ogromnie ważny jest obszar psychiki w kwestii starania się o dziecko. Gdzieś nawet czytałem, że jest sporo par, które starały się od lat mieć dzieci aż w końcu postanowiły zaadoptować jakieś dziecko. Po tej adopcji ich psychika odczuła taką ulgę, że zniknęła jakakolwiek presja, która męczyła ich od lat… i nagle, w miesiąc lub dwa po adopcji, kobieta zachodziła w ciążę. Najwyraźniej ta presja ma tutaj ogromne znaczenie.

    Tak czy inaczej, po prostu zaakceptuj to jaka jest rzeczywistość – bo walka z tym, co jest, zawsze będzie w Tobie wywoływać cierpienie. Ciesz się tym, co masz – bo masz ogromnie dużo i warto to docenić. Gdy zaczniesz być szczęśliwy, wtedy reszta zacznie sama do Ciebie przychodzić.

  • Tomek K.

    Witaj !

    Przeczytałem Twój artykuł podczas robienia (a raczej w przerwie) The Work Byron Katie, dotyczyło to akurat jakiejś historii związanej ze szczęściem. Zainspirował mnie.
    Po znalezieniu potwierdzeń, uprzednim przeczytaniu artykułu i różnych ciekawych cytatów nt.szczęścia zrozumiałem dużo (w zasadzie to o wszystkim już słyszałem uprzednio, ale zrozumienie to nie przeczytanie -wiadomo)

    Po wszystkim śmiałem się histerycznie ponad 30 minut z niczego albo wszystkiego (sam nie wiem) i do teraz trzyma mnie niesamowite … szczęście. Mam nadzieję, że mnie nie opuści.

    Pozdrawiam i dzięki za pomocny artykuł :)

  • A.

    Przypomina to trochę De Mello.

  • karolka0812

    hmmm moze to zabrzmi obecowo, ale co jesli nie odczuwa sie wdziecznosci ze ten promyk slonca, czy smaczny obiad.. co jesli uwazam tak rezc za normalnosc i naturalnosc… czy jeli bede probowala czuc za to wdziecznosc, nie bede oszukiwac siebie… jak poczuc za to wdziecznosc?

    • ela

      Hej Karolka- dlaczego masz nie czuc wdziecznosci za promyk slonca czy smaczny obiad? Widzisz promyk slonca to ciesz sie, ze twoj organizm otrzymuje naturalna witamine D i bedziesz zdrowsza. A co wolisz chmury i deszcz? Smaczny obiad? No za to- to juz naprawde jest dowod do wdziecznosci. Jesli sama sobie go robisz to ciesz sie, ze masz pieniadze na jego ugotowanie, potrafisz ugotowac i mozesz to wszystko jesc bo jestes zdrowa. No a moze ktos ci go smacznie przygotowal? czyli najpierw musial na niego zarobic, produkty przytargac do domu, ugotowac, moze tez chce ci zrobic przyjemnosc zeby bylo wszystko smaczne. Docen to, ze temu komus poprostu sie chce to robic. Bo tak naprawde to nie musi!! Karolka nawet w naszym kraju jest wiele glodnych osob. Pomysl i wyobraz sobie ich radosc i wdziecznosc gdyby mogli usiasc i zjesc smaczny obiadek. Czy znasz szczescie i wdziecznosc powiazane z prawem przyciagania? To nie sa zadne ble ble – to fakt niezaprzeczalny. Pozdrawiam serdecznie

  • alberta

    , W baaardzo dawnych czasach byl taki rysunkowy film „wilk i zajac”. Wilk wiecznie sfrustrowany wykrzykiwal „ja ci jeszcze pokarze” a zajac wiecznie usmiechniety i zadowolony wygrywal potyczke z wilkiem. Czy tak nie jest w zyciu? Frustracja, chcec przewagi,pokazania, ze jest sie lepszym, zlosc- zaslepia ludzi, nigdy nie wygraja. Wygrywaja tacy jak ten zajac, usmiechnieci, zadowoleni, poprostu szczesliwi. Nie wiem czemu akurat teraz przypomnial mi sie ten film. Chyba po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi. Ten zajac byl poprostu bezwarunkowo szczesliwy i dlatego udawalo mu sie w zyciu.

    • Wiki

      Albert, chyba wydrukuje sobie Twojego maila:)

  • Donio87

    Jestem typem osoby, która nie cieszy się raczej z niczego.
    Tylko jak nauczyć się cieszyć ze wszystkiego ?
    Ostatnio miałem taki stan szczęścia więc postanowiłem spełnić jedna ze swoich marzeń, cieszyłem się na ten moment no i niestety, teraz czuje się fatalnie. Spełniając je w ogóle się nie ucieszyłem napadły mnie myśli że to nic nadzwyczajnego że można zrobić to jeszcze lepiej i wyciągnąć z tego wydarzenia więcej, czułem niedosyt- I to to mnie szczególnie zasmuciło -byłem pewien że poczuje się dużo lepiej a poczułem się tylko gorzej, że w ogóle nie potrafię się cieszyć i że zapewne tak będzie po realizacji innych pragnień. Jest fajnie ale nic nadzwyczajnego.
    Nie poczułem jakiegoś spełnienia czy szczęście tak że z tego faktu że wykonałem cel a zamiast tego znowu smutek że może więcej już tego nie powtórzę.

  • klaudia

    w pełni zgadzam się z tym artykułem. a co jeśli człowiekowi nie powodzi się w życiu, ma problemy albo ktoś bliski jest w ciężkim stanie ( w wyniku nieoczekiwanej choroby bądź wypadku). jak wtedy można dostrzec szczęście w zwykłych rzeczach, jak nauczyć się czymś cieszyć? jak można się czymś cieszyć jeśli mimo wszystko nękają nas myśli , chociaż staramy się je kontrolować?

  • Marta

    Bardzo fajny i optymistyczny artykuł:) Trzeba umieć cieszyć się każdym dniem, tak jakby miał być tym ostatnim… Jeśli nie będziemy umieli cieszyć się z tych małych rzeczy, te duże nie będą w stanie nas nigdy uszczęśliwić. Pozdrawiam serdecznie:)))

  • Tanita

    Super artykuł Michale !!! Dzięki !

  • Anna Bal

    a jak jest się chorym 10 lat to jak być szczęśliwym ..