Codzienna lista wdzięczności

Chciałbyś każdego dnia odczuwać więcej szczęścia? W tym artykule opiszę proste ćwiczenie praktykowania wdzięczności, dzięki któremu zaczniesz doceniać to, co jest wokół Ciebie. Pokażę Ci, jak bardzo ważna jest wdzięczność. Jest to pierwszy krok do szczęśliwszego życia.

Bycia szczęśliwym można się nauczyć. Ludzie jednak cały czas robią coś zupełnie odwrotnego. Stawiają sobie warunki - "jak stanie się x, będę szczęśliwy". W ten sposób uniemożliwiają sobie poczucie prawdziwego szczęścia i cały czas żyją w nadziei, że kiedyś ono nadejdzie.

Niestety bardzo prawdopodobne, że nigdy nie dotrzemy do tego miejsca, w którym spełnimy już wszystkie warunki, jakie samemu sobie postawiliśmy na drodze do bycia szczęśliwym. Każdy etap życiowy przynosi nam nowe wyzwania i nowe wymagania. Wdzięczność natomiast mamy na wyciągnięcie ręki. Dzięki niej nie musimy już dłużej czekać na lepiej płatną pracę czy rozwiązanie konfliktów z bliskimi.  Po wdzięczność możemy sięgnąć w każdym momencie, niezależnie od okoliczności.

Być może jesteś jedną z osób, które mają już od dawna gotowy przepis na swoje szczęście. Wiesz dokładnie, co musi się stać, abyś poczuł się szczęśliwy. No cóż, moja rada jest taka - przepis ten możesz już teraz wyrzucić do kosza. Jeśli teraz nie potrafisz być szczęśliwy, bardzo mało prawdopodobne jest, że coś z zewnątrz da Ci to szczęście. A nawet jeśli, będzie to tylko bardzo krótkotrwałe i płytkie uczucie.

Będę szczęśliwy, gdy...

Słyszałeś kiedyś takie stwierdzenia jak: "jak tylko będę mieć nowy samochód, będę szczęśliwy"; "jak tylko odnajdę swoją drugą połówkę, będę szczęśliwy"; "jak tylko będę zarabiać x pieniędzy, będę szczęśliwy"; "jak tylko...". Zdecydowana większość ludzi warunkuje swoje szczęście czynnikami zewnętrznymi. I to jest duży błąd, ponieważ nawet jak już warunek zostanie spełniony - okazuje się, że wcale nie daje on szczęścia, albo dana osoba znajduje kolejnych 5 warunków. Niektórzy ludzie posiadają w głowie tak wiele warunków, że nigdy nie poczują się szczęśliwi! To ludzie, którzy nie odczuwają wdzięczności, z tego co posiadają. Jeśli nie potrafisz być szczęśliwy tu i teraz, żadna materialna rzecz Ci tego szczęścia nie da. Ale poprzez wdzięczność możesz się nauczyć, jak czuć się dobrze, niezależnie od tego czego jeszcze nie posiadasz w swoim życiu.

Wierzę, że każdy z nas ma wystarczająco dużo zasobów, aby czuć się szczęśliwym bez względu na to, co chcemy, aby się stało w przyszłości. Widzisz, jeśli najpierw znajdziesz w sobie szczęście, potem dużo łatwiej będzie Ci osiągnąć cokolwiek będziesz chciał. Większość ludzi ma w głowie równanie- najpierw sukces, potem szczęście. Tymczasem to działa w drugą stronę! Naucz się poprzez praktykę wdzięczności, jak  być szczęśliwym, a Twoje życie odmieni się całkowicie.

Odczuwanie wdzięczności jest jedną z najważniejszych rzeczy w odnajdywaniu w sobie szczęścia. W tym celu możesz codziennie, przed snem poświęcić 5 minut na bardzo proste ćwiczenie - listę wdzięczności. Wystarczy, że usiądziesz w wygodnym i cichym miejscu, i przez 5 minut będziesz w myślach wymieniał rzeczy, za które jesteś wdzięczny.

Co da Ci ćwiczenie wdzięczności?

1. Wdzięczność sprawia, że skupisz się na pozytywach w swoim życiu. Zaczynasz cieszyć się z rzeczy, z których nigdy się nie cieszyłeś. Przestajesz szukać tylko tego, co jest złe albo co Ci nie wyszło. Zaczynasz dostrzegać i doceniać to, co jest pozytywne. Będzie to miało ogromny wpływ na ogólny poziom Twojego samopoczucia w ciągu dnia. Poza tym zmieni Twój sposób myślenia o pewnych wydarzeniach z Twojego życia, co będzie początkiem większej zmiany.

2. Przestajesz się martwić drobiazgami. Będziesz pamiętać o tym, co jest naprawdę ważne, Trudno będzie Ci się martwić chwilowym brakiem pieniędzy ,gdy będziesz wdzięczny za to, że masz pracę i dach nad głową. Gdy się pokłócisz z ukochaną osobą, naucz się odczuwać wdzięczność za to, że ją w ogóle masz. Trudno się stresować brakiem motywacji i energii, gdy dziękujesz za to, że jesteś zdrowy. Tak samo, mniej będziesz się martwić chorobą, gdy będziesz wdzięczny za to, że żyjesz.

3. Przypomina Ci o tym, aby dziękować innym ludziom. Tak samo jak wielkie znaczenie ma mówienie dziękuję sobie samemu, ważne jest mówienie dziękuję swoim bliskim. W tym wypadku obie strony poczują się dużo lepiej. I oni, i Ty sam. Ludzie uwielbiają być docenieni. A gdy Ty świadomie doceniasz, sam czynisz siebie szczęśliwszym.

Za co możesz być wdzięczny?

Możesz być wdzięczny... za wszystko. Za to, że dzisiaj świeci słońce, za Twoje zdrowie, za ciekawą rozmowę na przystanku, za dobry dzień w pracy, za kochającą rodzinę, za dobrego przyjaciela, za posiadanie marzeń, za to, że nauczyłeś się czegoś nowego, za zwykły uśmiech drugiej osoby, za komplement, który ktoś Ci dziś dał, za to, że masz ambicję i plany na życie, za to, że dzisiaj wybierasz się do kina na dobry film? Za to, że masz niezwykłą i cudowną okazję żyć na tym świecie.

Powodów do wdzięczności jest całe mnóstwo. Jak tylko zaczniesz je dostrzegać, Twoje życie zmieni się nieodwracalnie. A to dopiero początek... wdzięczność to bowiem winda, która dowiezie Cię do Twojego własnego szczęścia szybciej niż cokolwiek innego. Tematyce wdzięczności jest w całości poświęcony nasz 10-dniowy kurs Siła wdzięczności.

Jak robić codzienną listę wdzięczności?

- Niech rzeczywiście będzie ona codzienna. To jest tylko 5 minut, a robi ogromną różnicę. Efekty praktykowania wdzięczności zauważysz już po kilku dniach, warto więc spróbować.

- Dziękuj za wszystko co Ci przyjdzie do głowy. Nawet za rzeczy pozornie drobne i mało znaczące. Zobaczysz, że z czasem będziesz znajdować coraz więcej powodów do wdzięczności. Będzie to najlepszy znak na to, że zaczynasz widzieć coraz więcej pozytywów w swoim życiu.

- Rzeczywiście odczuwaj wdzięczność. Pomyśl sobie spokojnie "dziękuję" i poczuj jak to jest być wdzięcznym za coś. Nie wymieniaj bezmyślnie w głowie wszystkich pozycji, to nie ma być odklepywanie listy. Nad każdą rzeczą zatrzymaj się na chwilkę i poczuj się dobrze. W momencie, gdy nauczysz się odczuwać prawdziwą wdzięczność zobaczysz, jakie jest to silne, wspaniałe uczucie. Pamiętaj o tym punkcie, bo właśnie o prawdziwe odczuwanie wdzięczności tu chodzi.

- Wykonuj to ćwiczenie rano lub wieczorem. Ważne jest, abyś mógł znaleźć chwilę spokoju i odprężenia. Najpierw przejrzyj w głowie wydarzenia z tego lub poprzedniego dnia, znajdując to za co jesteś wdzięczny. Potem skieruj się ku rzeczom bardziej ogólnym - rodzina, przyjaciele, pasje, plany. Pamiętaj też o drobiazgach.

- Naucz się być wdzięcznym za negatywne rzeczy. Odnajdź w każdej z nich pozytywną lekcję dla siebie. Nawet, jeśli przytrafiło Ci się coś, co według Ciebie nie zasługuje na wdzięczność, postaraj się znaleźć w tym dobre strony.

Wiem, że niektórzy na początku mogą się czuć trochę dziwnie z takim ćwiczeniem. Jednak pamiętaj o tym, że nie masz nic do stracenia - praktyka wdzięczności to tylko 5 minut dziennie! To ćwiczenie nauczy Cię bardzo dużo, zmieni Twój sposób patrzenia na pewne rzeczy i będzie wywoływać w Tobie bardzo wartościowe emocje. Twoje samopoczucie wskoczy na poziom wyżej. Na dłuższą metę zmieni to w Twoim życiu bardzo wiele. Daj więc sobie szansę i zacznij być wdzięczny już dzisiaj :)

Napisz komentarz

  • bl3

    1. Dziękuje, za tego posta
    2. Dziękuje, za ten blog
    3. Dziękuje, że z każdym przeczytanym artykułem odkrywam swoje życie na nowo.
    4. Nie mam już pomysłów, ale wieczorem na pewno coś wymyśle :)
    dziękuje

  • Piękny art. Ja to zachwycanie przedawkowuje bardzo często. Potrafię wieczorem usiąść, zrobić kakao i tak do 3 w nocy wspominać wspaniałe momenty z mojego życia ;)

  • metalkoholik

    Ja jak zwykle muszę się przyczepić jednej rzeczy :) A mianowicie: może i ćwiczenie zajmuje 5 minut, ale jeśli ktoś chce od zera (np. ja) zmienić swoje życie i korzystać z jego wspaniałości (w czym bardzo mi pomagasz, Michale) to w ciągu dnia jest mnóstwo takich 5-minutowych zadań (na wszelkiego rodzajach blogach dla "1% ludzi" (dotyczące rozwoju osobistego). Krótkie sesje oddechowe, metoda dodawania mocy (Druga Droga), krótkie medytacje/stany relaksacji, drzemki, afirmacje, treningi widzenia aury, metody rannego pobudzania, jeszcze lista wdzięczności, przed snem wchodzenie w trans i powtarzanie wszelkich afirmacji wywołujące LD (nie potrafię go jeszcze dokładnie kontrolować, tj. wywoływać na życzenie), przypominanie sobie dnia wstecz, ćwiczenia na czakramach i wiele innych. Nie mówię, że są bezużyteczne lub nieefektywne - broń Boże! Z dnia na dzień jest coraz lepiej i jestem dumny ze swoich postępów, ale przy takiej ilości zajęć można dostać "kręćka", gdy znajdziesz jeszcze jedną metodę "10 minut dziennie zmieni twoje życie", a w twoim planie nie ma miejsca :D Ale jakoś sobie radzę, nie narzekam,jest wspaniale!

  • wh1t3en

    To trochę dziwne, nie wiem czy na dłużą metę takie dziękowanie (czyli nagradzanie samego siebie, za coś, czego się nie zrobiło), może być gubiące dla produktywności. Jak dla mnie uzależnienie się od takiego stanu, spowoduje podobne objawy jak u osób biorących heroinę.
    Bo po co robić cokolwiek, jak i tak będzie się szczęśliwym?
    Oczywiście to tylko jeden punkt widzenia, który raczej będzie odnosił się tylko dla bardzo wąskiej grupy ludzi.
    Nie jestem oczywiście przeciwny byciu szczęśliwym, ale wypracowywanie metod takiego sztucznego szczęścia, może zagłuszać to prawdziwe.
    W niektórych momentach życia warto przypomnieć sobie dlaczego jesteśmy fajni i że w gruncie rzeczy nie jest najgorzej, a nawet jest całkiem dobrze.

  • metalkoholik- Nie radziłbym zajmować się tym wszystkm naraz :) Gdy będziesz chciał wyrobić w sobie zbyt wiele nawyków i będziesz zmieniać się zbyt dużą ilość aspektów swojego życia naraz, zmniejszasz swoje szanse na sukces w każdym z nich. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie skupienie się narazie na kilku wybranych, a dopiero później na innych. Jeśli zaś chodzi o rzeczy, które chcesz już regularnie w swoim życiu robić- nie musisz ich robić codziennie. Niektóre 5 minutowe ćwiczenia możesz zrobić jednego dnia, inne kolejnego. Daj sobie trochę więcej luzu, bo z takim dniem jak opisałeś to ja też bym dostał "kręćka" ;)

    wh1t3en- 1. Docenianie swojego życia i odczuwanie wdzięczności to nie to samo co nagradzanie się za coś, czego się nie zrobiło. Zauważ też, że jeśli postanowisz nie dziękować za to co masz, pozostaje Ci narzekać na to czego nie masz. I jedno i drugie jest tak samo prawdziwe. Różnica między tymi dwoma strategiami jest taka, że pierwsza sprawia, że będziesz się czuć świetnie, a druga że będziesz się czuć źle.

    2. "Bo po co robić cokolwiek, jak i tak będzie się szczęśliwym?". Zdanie logiczne, ale w praktyce jest zupełnie, zupełnie inaczej. Dowiesz się tego jak doświadczysz tego stanu. Gdy jesteś szczęśliwy motywacja do robienia każdej rzeczy jest stukrotnie silniejsza niż ta, która wynika z przekonania o nienajlepszej sytuacji swojej rzeczywistości i potrzeby jej ulepszania. Spróbuj a będziesz wiedział co mam na myśli. Dlatego też uczucie szczęścia absolutnie nie gryzie się z produktywnością. Według mnie wręcz przeciwnie!

    3. "(...) wypracowywanie metod takiego sztucznego szczęścia, może zagłuszać to prawdziwe." Czym jest według Ciebie prawdziwe szczęście? I dlaczego sądzisz, że docenianie tego co się ma jest tworzeniem sztucznego szczęścia? Przecież nie chodzi tu o wmawianie sobie wyimaginowanych rzeczy a o dziękowanie za to, co rzeczywiście jest. W moim odczuciu takie szczęście, które istnieje nie zależnie od tego czy mam swój wymarzony samochód czy jakiegoś grata, jest bardzo prawdziwe.

    I ostatnia rzecz. Bardzo się cieszę, że napisałeś swój komentarz. Zdaje sobię sprawę z tego, że wiele osób może podzielać Twoje zdanie. Jednocześnie zachęcam Cię do spróbowania tego, o czym piszę w tym artykule. Dopóki nie spróbujesz, nie będziesz mieć doświadczenia. A jeśli nie masz doświadczenia, to na czym będzie opierać się Twoja opinia? Jeśli po kilku dniach próby napiszesz, że to dla Ciebie nie działa- super, bardzo możliwe, że to nie działa dla wszystkich ludzi na tej planecie. Powiedz mi jednak czy masz coś do stracenia? :)

  • TiDżej

    Świetny artykuł. Zdecydowanie warto odczuwać wdzięczność każdego dnia, każdy dzień bowiem przynosi ze sobą coś, co możemy dostrzec, docenić... i odczuwać wdzięczność w związku z tym. Czym częściej to praktykujesz, tym czujesz się lepiej i bardziej doceniasz to, co masz wokół, a co często niknie z oczu za sprawą chociażby przyzwyczajenia.

    Był kiedyś taki film "Amelia" - gdzie prezentowana była radość z takich drobnostek nawet.

  • Ush

    MP > DD

  • gabika1921

    Wdzięczność jest fenomenalną sprawą:)
    Szczęście daje poczucie sensu i nakręca do działania.
    Życie zachęca do odkrywania...,
    a twój blog Michale, do fascynującego samopoznania:D

    /WYRAŻAM WDZIĘCZNOŚĆ ŚWIATU ZA TAK POZYTYWNYCH LUDZI/

  • Witam,
    i ja dołączam się do artykułu o wdzięczności. Dziękuję Michale za dobrego "przypominacza" :-)
    Cóż, można mieć wypełniony dzień tak jak metalkoholik, i nie mieć czasu na codzienne myslenie o tym, za co powinniśmy być wdzięczni, ale nawet przeczytanie twojego posta, zatrzymuje mnie choć na chwilę i zmusza jednak do pomyślenia! Tak, jestem wdzięczna za dwie ręce i nogi , bo sa ludzie którzy ich nie mają! Za moje trudne chwile, bo te również są do czegoś potrzebne, i za radosne, bo te z kolei pozwalaja mi na pełne smakowanie życia. Wdzięczność dla mnie to akceptacja tego co jest, i tego kim jestem.

    "Dziękuj zawsze, nawet jesli nie masz za co" Forrest Gump

    Pozdrawiam
    Klaudia

  • roger09

    Siema Ush ja tez uważam ze MP > DD no i jest za free :) tylko mogły by być cześciej artykuły.

  • Ush

    Dobrze, że są rzadziej. Przynajmniej nie są pisane na siłę :)

  • MuKuL

    Racja, warto sobie podsumowywać dzień w tych dobrych aspektach, a z tych złych wyciągać wnioski i się uczyć.

    Nie można dostrzegać spraw tylko w barwach czerni lub bieli - krótkowzroczność prowadzi do depresji

  • Jestem wdzięczny za każdy dzień, w którym coraz lepiej poznaje samego siebie i który daje mi siłę by pokonywać swoje słabostki...

  • kasia

    dzięki temu wpisowi zdałam sobie sprawę, że tak rzadko dziękuję za swoje zdrowie.. to jest coś na co większość ludzi nie zwraca uwagi, ma masę innych problemów, ale wyobraźcie sobie co by było gdybyście byli bardzo chorzy...
    dziękuję za to, że jestem zdrowa, że mogę biegać, skakać, chodzić... :)
    pozdrawiam

  • Adi

    Pytanie do Michała Pasterskiego:
    Co zrobić jak stawiam sobie warunki trochę inne nie chodzi mi o takie jak np. jak coś osiągne albo coś się wydaży to będę szczęśliwy, takich warunków się już pozbyłem, chodzi mi o warunki typu: jak to się wydarzy, lub osiągne coś innego niż chciałem to będę nieszczęśliwy?

  • Adi- Te warunki, o których piszesz wcale nie są inne, są one dokładnie takie same.

    Jak coś się złego wydarzy, to będę nieszczęśliwy = jak to się nie wydarzy, to będę szczęśliwy. To jest dokładnie taki sam warunek, tylko nacisk jest na inny biegun tego samego wydarzenia (zamiast szczęście jak się nie wydarzy, nieszczęście jak się wydarzy).

  • Adi

    Do Michała Pasterskiego:

    No tu się z tobą nie zgodzę, ponieważ warunek typu:
    "jak to się stanie to będę szczęśliwy" jest warunkiem polegającym na oszukiwaniu siebie, a warunek typu:
    "jak to się stanie to będę nieszczęśliwy" jest warunkiem polegającym na nieakceptowanie innych sytuacji tylko trzymania się idealnej wizji celu, a wszelkie inne wizje trochę mniejsze niż idealna frustrują, ale nie dlatego, że są gorsze ale dlatego, że postrzegamy siebie jako przegranych na jednym polu, np. moja przyszła dziewczyna musi być inteligentna i wrażliwa, a na przykład trafia mi się inna, którą też bardzo bym pokochał ale nie ma tych cech a poza tym jest fajna to w tym przypadku mógłbym odczuwać złość polegającą na tym, że dostałem kogoś zupełnie innego niż chciałem. Jak widzisz mój problem polega na tym, że stwarzam w głowie sytuacje idealne odnośnie różnych dziedzin życia praca, związek, ogólnie nie jest to złe ale niesie kilka zagrożeń, między innymi takie jak w przykładzie wyżej, mam bardzo ważne pytanie czy ustalając cele warto ustalać parę wariantów niższych tak aby nie czuć się przegranym jak dostaniemy coś poniżej idealnej wizji celu, czy raczej nie jest to dobre rozwiązanie.

  • "Każdego dnia w życiu jest coś nowego, coś piekniejszego, za co możemy podziękować" - Ja. Właśnie przyszło mi do głowy :). Dziękuję!

  • Adi

    Do wh1t3en:

    "uczucie szczęścia absolutnie nie gryzie się z produktywnością."

    Michał ma rację ale jest jeden wyjątek: szczęście może się gryźć z produktywnością tylko w przypadku gdy jesteśmy leniwi. Lenistwo połączone ze szczęściem będzie zaburzać produktywność, więć oprócz uczucia szczęścia trzeba sobie wyrobić pracowitość.

  • Czaki

    Michał mam pytanie :D
    Czy liste wdziecznosci powinno sie robic np. w sposob "dziekuje za mojego tate" czy "dziekuje za mojego tate bo..."
    Chodzi mi o to czy przy dziekowaniu mam sobie szukac dlaczego za to dziekuje ?

  • Czaki - Oba sposoby są dobre. Warto jednak zaznaczyć, że w tym drugim przypadku, poprzez znajdowanie powodów dla których dziękujesz za swojego tate, jeszcze bardziej wzmagasz uczucie wdzięczności poprzez kierowanie swojej uwagi na szczegóły oraz znajdowanie nowych źródeł tej wdzięczności. Jak najbardziej warto tak robić :)

  • girl from alabama

    aaaaaaaaa DZIĘKUJĘ!

    właśnie oglądam film "The Secret" i wreszcie zaczynam rozumieć skąd to wszystko! Dlaczego moje życie stało się przygodą, odkąd każdego dnia wizualizuje moje marzenia!
    i wiem, że to, że trafiłam na Twój blog nie jest przypadkiem.
    Zostanę tu na długo! :)

  • baba

    hmm...to ja powinnam podziękować sprawcy wypadku , który przeżyłam , że to doświadczenie nauczyło mnie dziękowania za wszystko co mnie otacza i co się dzieje w moim życiu...
    w każdym bądź razie chciałam Tobie tylko napisać , że dosyć przypadkowo weszłam na Twoją stronę i przyznam , że odnalazłam tu sporo ciekawych spostrzeżeń, pewnie za jakiś czas tutaj znowu zajrzę i coś inetersującego przeczytam:-)

  • baba

    dodam jeszcze , że po wypadku o którym piszę powyżej nabyłam pewną niewielka ale irytującą mnie przypadłość- mianowicie podczas pisania "przestawiają się" literki w pisanych przez mnie wyrazach

  • szelbiry

    gwiazdorzysz Michał! rzadkie wpisy, ale treść - pierwsza klasa :)

  • jovika

    Dziękuję za Twojego bloga, Michał!
    Dziekuję za artykuły, które wnoszą do mojego życia same pozytywne mysli, które ja mogę swobodnie przelewać na innych.
    Dziekuję za to, że optymistyczne patrzenie na świat towarzyszy mi każdego dnia!
    Dziękuję za to, że jestem i mogę czerpać z Twojej wiedzy "tu i teraz" :-)

  • Neski

    Jestem wdzięczny za to, że mogłem przeczytać ten artykuł,
    Jestem wdzięczny za to, że pogoda jest dziś piękna i jest coraz cieplej.
    Jestem wdzięczny za to, że atrakcyjne kobiety próbują złapać ze mną kontakt.
    Jestem wdzięczny za to, że mam znajomych i przyjaciół.
    Jestem wdzięczny, że się rozwijam.

  • Adi

    Michał pisząc o wdzięczności poruszasz ważny temat który naprowadził mnie na ważne przemyślenia:
    "Jeżeli nie jesteś szczęśliwy to znaczy, że skupiasz się na tym czego nie masz innaczej musiałbyś doświadczyć dobrostanu" - A. De Mello
    Ważny cytat ale jest jeden problem, to prawda co pisze De Mello ale ten jeden problem to nasz umysł. Gdy mamy coś w życiu czym się cieszymy to czasami nasz umysł tęskni za czymś jeszcze i wybiega myślami poza to co mamy, może się to zdarzyć gdy mamy pasjonującą pracę, wspaniałą rodzine i wystarczającą ilość pieniędzy na życie, umysł podpowiada a może by przeżyć to lub tamto. Wytłumacze to tak, w życiu mamy 4 drogi:
    1. Rozwój osobisty: Szkolenie cech charakteru, Umiejętności, wiedzy.
    2. Altruizm: Miłość do innych, dawanie, pomaganie, działanie dla dobra wspólnego.
    3. Przyjemności: sytuacje (np. podróże) i wszystko to co sprawia nam przyjemność i nie wymaga wysiłku (np. słuchanie muzyki, oglądanie filmów, spacer z psem).
    4. Posiadanie: dobra materialne
    Najbardziej na nasze szczęście wpływa punkt 1 i 2 ale punkt 3 też jest potrzebny. Natomiast punkt 4 należy ograniczyć do niezbędnego minimum: Dom, Jedzenie, Ubranie, Posiadanie stałej pensji.
    Moje pytanie jest takie: Mam punkt 1: szkolę cechy charakteru, umiejętności: mam talent który rozwijam, zdobywam wiedzę.
    Punkt 2 też mam: rodzina, przyjaciele,
    Punkt 4 mam zminimalizowany co daje mi bardzo dużo szczęścia, ale co z punktem 3: przyjemnościami, gdy jest ich nadmiar to źle, a jak za mało to człowiek jest nie odprężony i żyje w napięciu?
    Podsumowując powyższe najlepsze życie to takie:
    5 dni w tygodniu szkolić cechy charakteru, talenty i wiedzę, talenty wykorzystywać na rzecz dobra innych ludzi (poprzez własny talent pomagać innym), zminimalizować materializm, 2 dni zaznawać przyjemności. No właśnie co z tymi przyjemnościami trzeba chyba przemyśleć każdą z nich i zastanowić się które chcę zostawić a które odrzucić żeby umysł nie dodawał wciąż nowych).
    Dodam jeszcze tak: 5 dni doskonaląc wiedzę naukową i wiedzę z przeżyć jesteśmy bogatsi od środka i możemy się tym dzielić z innymi, to co wymieniłem streszcza się w jednym zdaniu: "SUKCES TO DĄŻENIE DO TEGO CO TRWAŁE".

  • Damian Szorc

    Bardzo dobrze ten wpis podsumowują słowa piosenki Sylwii Grzeszczak - małe rzeczy

    "Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczeście w nich zapisany jest..." ;)

    Pozdrawiam

    Damian Szorc

  • pamelka

    Skoro mowa o wdzięczności, DZIĘKUJE Ci za ten artykuł, który jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu jak wielka jest moc wdzięczności i ile daje radości. DZIĘKUJE za głębokie przesłanie..
    Pozdrawiam

  • ela

    Panie Michale! Listy wdziecznosci Pan mnie kiedys nauczyl. Dziekuje. To wielkie narzedzie dla naszej zdrowej psychiki. Tak szybko przyzwyczajamy sie to tego co mamy, ze poprostu nie doceniamy wielu spraw. Lista wdziecznosci to moj nawyk. Gdy zrozumialam Sekret wszystko stalo sie dla mnie jasne. Gdy jestesmy zaprogramowani na wdziecznosc poprostu przyciagamy do siebie nastepne sytuacje w zyciu aby je wpisac do tej listy. To dziala!!! Tyle zmienilo sie w moim zyciu, ze jestem wdzieczna za te nauke. Panie Michale dzieki za wszystkie wspaniale , pisane prosto i jasno artykuly. Czasami inni ludzie nie moga wyjsc z podziwu na moja przemiane. To dzieki Panu czuje sie pewna siebie, weselsza i co najwazniejsze juz nie martwie sie glupotami. Zaakceptowalam siebie totalnie i za to jestem w pierwszej kolejnosci Panu wdzieczna. Z wdziecznoscia pozdrawiam.

    • ela, podziękuj sobie! Wykorzystałaś moje rady i sama poradziłaś sobie ze swoimi zmartwieniami. Gratulacje :)

  • Aneta

    Niewiarygodne, kolejny artykuł w którym czytam o metodach, na które wcześniej wpadłam. Nastąpiło to jakiś miesiąc temu - uznałam, że mam tak dużo, a wcale tego nie doceniam. Zatem w moich modlitwach zaczęłam za to dziękować. O ile łatwiej znosiło mi się przykre sytuacje! Prosta sytuacja: jestem w spóźnionym autobusie, stoję w korku dwa kilometry od celu i właśnie zaczyna się mój trening. Pomijając w ogóle to, że jeszcze wcześniej przestałam się w ogóle denerwować w takich momentach (stwierdzając, że nerwy nic nie zmienią), to jeszcze się cieszyłam, że w ogóle jestem w tym autobusie i tam dojadę!
    Zmiana fenomenalna, tak bardzo pomocna.
    Jednak, przeszkadza mi pewna rzecz.
    Od dłuższego czasu (a były to niedobre czasy, pełne pesymizmu i braku chęci do życia, w tak młodym wieku!) wysunęłam logiczną dla mnie teorię, że spotyka mnie tyle samo dobra, ile zła. Było to genialne pocieszenie, pozwalające wyjść mi na prostą, na której właśnie się znajduję. Bo po prostu wiedziałam, że skoro było tak źle, to w końcu muszą przyjść wspaniałe czasy!
    No i przyszły. Jednak nie potrafię obalić tej tezy (chociaż nie mam żadnych dowodów na jej słuszność!) i prześladuje mnie teraz ciche wrażenie, że te czasy wkrótce się skończą.
    Świadoma jestem tego jak cenny jest dar posiadania zdrowia, witalności, życia, młodości, PEŁNOSPRAWNOŚCI. To ostatnie cenię w życiu najbardziej. Wolę umrzeć, niż stracić którąś kończynę, bądź nie móc chodzić, albo normalnie funkcjonować.
    I właśnie śmiertelnie przeraża mnie fakt, że pełnosprawność może się skończyć. Moją życiową pasją jest sport, nie mogę wyobrazić sobie (a umysł mam dosyć abstrakcyjny), że mogę się z nim pożegnać.
    To jest taki malutki problem (bowiem normalnych problemów w życiu nie mam, za co również jestem wdzięczna), który muszę wyeliminować.

    • alberta

      Aneta nie jestes sama z takimi myslami. Napisze ci jak ja sobie radze w takich sytuacjach, moze znajdziesz w tym cos pomocnego dla siebie.
      Gdy przychodzi mi do glowy, ze to dobre sie skonczy to mysle tak- zycie mnie tyle nauczylo,wiec jak cos sie napatoczy nie tak- to poradze sobie o wiele lepiej i szybciej niz kiedys. Trzeba w to wierzyc i tyle. Wtedy tak napewno sie stanie. Dla mnie jest to logiczne wytlumaczenie i powiem ci, ze dziala. Wiesz dlaczego?,
      przestalam sie wszystkim tak bardzo przejmowac. Chyba z racji wieku. To co mnie irytowalo kiedys,kiedys...dzis no coz albo ogarnia mnie pusty smiech albo mysle sobie mam to gdzies.Jestem w tym blogu aby nauczyc sie jak jeszcze lepiej byc na luzie bo wtedy wszelkie klopoty wydadza sie nam mniejsze i mniej bolesne.
      Strach przed utrata sprawnosci to zupelnie inna sprawa bo tak do konca nie mamy nad tym wladzy. Mozna cwiczyc sporty, mozg ale przychodzi moment i maszyna zaczyna zwalniac, zacinac sie. Jak patrze na starszych ludzi to jak sa sprawni fizycznie to umyslowo z nimi jest nie tak. Jak umyslowo sa sprawni to fizycznie wysiadaja. Bardzo rzadko umyslowo i fizycznie jest totalne zero. Jak sobie z tym radze? Jest to trudne /zrozumieja to jedynie dojrzali ludzie/ale doszlam do wniosku, ze poprostu musze sie wczesniej nastawic i przygotowac, ze moj organizm wysiadzie i tyle. Zawsze sobie mowie- bez paniki! Zapomnialam o czyms -trudno,to normalne w moim wieku. Np czegos juz nie moge dzwignac, potrzebuje na wykonanie jakiejs czynnnosci wiecej czasu- trudno to normalne w moim wieku. Doszlam do wniosku, ze jak teraz sobie zakotwicze, ze to wszystko jest normalne, to nie bede taka zgorzkniala jak wielu starych ludzi. Sami sie mecza i innych. To kotwiczenie polega na znajdowaniu pomimo wszystko jakiegos plusu. Jak mi np. wysiada nogi to bede pomimo wszystko mogla czytac, ogladac swiat, podziwiac z okna zachody slonca. Gdy wysiada mi rece- no coz to sobie pochodze po lesie, nad rzeka czy pojde do znajomych. Gdy wysiada mi oczy- moze uda sie cos operacyjnie poprawic a jesli nie to kupie sobie ogromna lupe i bede czytala bo kocham to robic. Jedynie gdy pomiesza mi sie w glowie to w tym wypadku nie wymyslilam sobie zadnego +. Martwie sie, ze bede ciezarem dla bliskich. Ale jak mi sie pomiesza to nie bede wiedziela, ze jestem ciezarem?Dlatego sumujac korzystam z zycia ile sie da. Robie sobie przyjemnosci,cwicze pozytywne myslenie itd itp. aby potem jak najmniej zalowac, ze sie czegos nie zrobilo a mozna bylo. To niestety w pozniejszym wieku najbardziej doskwiera. Uf ale sie rozpisalam.

  • Szymon

    Okazuje się, że wszystko w pracy nad rozwojem osobistym jest równie ważne. Przez długi czas pracowałem "nad sobą" skupiając się głównie na tematach związanych z pewnością siebie, zarządzaniem czasem, motywacją i trochę komunikacją. Dopiero ostatnio spostrzegłem, że kompletnie zaniedbałem jeden dość ważny element będący w każdej mierze - tak mi się przynajmniej wydaje - ponad resztą. Oczywiście mam na myśli szczęście i wszystko co się z nim wiąże. Od jakiegoś czasu odrabiam w tym temacie zaległości i co ważne - efekty tej pracy owocują niezwykle obficie :)

    Żałuję że nie zająłem się tym w pierwszej kolejności, ale cóż, życie potoczyło się inaczej i tego nie zmienię. Najważniejsze, że w końcu tu jestem i za to jestem wdzięczny. Z tej perspektywy widzę, jak ważną i istotną okazało się to być dla mnie sprawą.

  • Tomek

    Rewelacja, dzięki ! :)

  • Anka

    Czasem trudno w codziennej gonitwie zmusić się do tego, aby sobie przypomnieć, co spotkało mnie dobrego. Już nie mówiąc o tym, że czasem w duszy więcej złości albo żalu, niż wdzieczności. Ale już samo zmuszenie się do bycia wdziecznym sprawia, że jestem szczesliwsza :)

  • Paweł

    Michale. Od prawie miesiąca prowadzę Dziennik Wdzięczności, robię to rano i wieczorem. Chciałem się jedynie podzielić tym co przydarzyło mi się w Wigilię. Gdy przy stole była zgromadzona większość rodziny, ni stąd ni zowąd poczułem głęboką i autentyczną wdzięczność za to, że jesteśmy razem przy tym Wigilijnym stole, że rodzeństwo i rodzice są od tak po prostu, cali i zdrowi. Nie muszę dodawać, że bardzo mnie to poruszyło. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że mając 25 lat, nigdy wcześniej nie spotkałem się z podobnym doświadczeniem tego typu spontanicznego przypływu wdzięczności za tak niedostrzegalną na co dzień "rzecz". Nie widzę innego wytłumaczenia niż zasługa prowadzenia Dziennika Wdzięczności.

  • Pingback: Wdzięczność, czyli klucz do szczęścia()

  • Monia

    Ja pisałam tę listę codziennie wieczorem przez 3,5 miesiąca. Po tym czasie porzuciłam to, bo o ile przez pierwsze 3 tygodnie sprawiało mi przyjemność i czułam małą wdzięczność, to później wynajdywanie tych rzeczy w ciągu dnia stało się mechaniczne i męczące. Szkoda mi było na to czasu, bo wiedziałam że przestałam "to czuć" :(
    Aleee spróbuję raz jeszcze, może nie będę się tym razem obciążać wyciąganiem z dnia absolutnie wszystkiego, tak jak to robiłam za 1ym razem.

  • aga3344

    Witam mam nieciekawą sytuację finansową i mieszkaniową,można powiedzieć,że totalna załamka ale dzięki temu artykułowi widzę wiele rzeczy za które jestem wdzięczna.wielkie DZIĘKI Michał.

  • Od Nowego Roku zaczynam prowadzić takie zapiski w kalendarzu. Mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu i stanie się to moim nawykiem. Zdaję sobie sprawę, że bez tego duża część naszego życia to szczęście "pod warunkiem", a tego na pewno nie chcę!

  • Piotr Szcześniak

    Bardzo fajne - dzisiaj podjąłem postanowienie o pisaniu codziennej listy wdzięczności - dzięki za ten wpis!

  • Michał, czy można rano pisać dziennik wdzięczności i potem w myślach dziękować 5 minut.

    Pisze dziennik wdzięczności odpowiadając na pytania w kolejności: 1. Co 2. Dlaczego 3. Jak się czuję .

    Pozdrawiam , Adrian Gonet