Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Medytacja

thmb_No_Photo

Chaotyczny jak sztorm umysł może być również spokojny jak ocean w bezwietrzny dzień. Ostatnio modne praktykowanie medytacji nie jest popularne bez powodu – ludzie dostrzegli nonsens życiowego pośpiechu i zaczęli doceniać chwile wspaniałej ciszy, którą tworzą w swojej głowie dzięki medytacji.

Regularną praktykę medytacji uważam za jedno z najważniejszych ćwiczeń w moim życiu, dlatego dzisiaj chcę się z Tobą podzielić kilkoma przemyśleniami na ten temat. Traktuj to jako wstęp i zachętę do tego, aby zainteresować się medytacją. Kto wie, może już niedługo stanie się również częścią Twojego życia?

 

Pierwotnie chciałem napisać o medytacji kilkuczęściową serię artykułów, wyjaśniającą krok po kroku, jak to robić. Nawet zacząłem spisywać sobie najważniejsze kwestie, które chciałem poruszyć… i tu okazało się, że nie jestem w stanie tego w kompletny sposób przekazać za pomocą tekstu. Pojawiło się po prostu zbyt dużo istotnych kwestii, na temat których musiałbym się szeroko rozpisać.

W tym artykule postaram się krótko opisać, czym jest medytacja, jakie są jej rodzaje i w jaki sposób zacząć jej praktykowanie. To będą bardzo podstawowe i ogólne informacje, ale wystarczające do tego, aby zapoznać się bliżej z tematem i zacząć ćwiczyć.

Chcę również zaznaczyć, że opisuję medytację w bardzo praktyczny sposób, ze względu na objętość tekstu, nie wnikając w kwestie religijne, filozoficzne czy historyczne.

 

Na początku był chaos

Swoją przygodę z medytacją zacząłem około dwóch lat temu. Z początku nie wiedziałem, jak się za to zabrać, więc postanowiłem zebrać trochę wiedzy o podstawach, aby później móc zacząć praktykę. Pierwsze kroki polegały na uświadomieniu sobie tego, czym jest chaotyczny umysł.

Procesy myślowe, których główną formą jest dialog wewnętrzny i wyobrażane obrazy, towarzyszą nam przez zdecydowaną większość czasu naszej egzystencji. Jeśli jesteś osobą, która nie miała wcześniej styczności z medytacją być może jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego jak ogromnie dużo myśli przepływa przez Twoją głowę każdej minuty Twojego życia.

 

Możesz zrobić mały eksperyment – wybierz punkt na ścianie i wpatruj się w niego przez minutę. Obserwuj swój umysł, usłysz swoje myśli. Jeśli w ogóle uda Ci się wytrwać przez minutę z wlepionym w ścianę wzrokiem, prawdopodobnie usłyszysz cały czas gadający do Ciebie dialog wewnętrzny. Niestety u większości ludzi na świecie procesy myślowe tworzą tak duży chaos, że nie odbywa się to bez konsekwencji dla ich ciała – pojawia się zmęczenie, stres, napięcie, trudność z koncentracją, itp.

Pomyśl więc, jak by wyglądało Twoje życie, gdyby w Twojej głowie zapanował głęboki spokój? Gdybyś na każde Twoje życzenie mógł mieć tam absolutną ciszę? Medytacja to ćwiczenie, które pozwala oczyścić umysł z niepotrzebnych myśli i zamiast tego wprowadzić tam czystą przestrzeń.

 

Gdy praktykujesz medytację, myśli nie przychodzą do Ciebie same z siebie – to Ty decydujesz, co pojawi się w Twojej głowie. Nawet jeśli pojawi się jakaś niepożądana myśl… Wtedy po prostu świadomie ją odrzucasz, a raczej pozwalasz jej odpłynąć. Praktykując medytację, po prostu z czasem zaczynasz nabywać umiejętność kontrolowania swojego umysłu. A kontrolowanie swoich myśli jest według mnie najważniejszą umiejętnością w życiu. Gdy kontrolujesz myśli, kontrolujesz siebie. W każdym aspekcie Twojego istnienia.

To jest w moim doświadczeniu największa korzyść płynąca z medytacji. Po jakimś czasie regularnych ćwiczeń zaczynasz namacalnie odczuwać, że inaczej myślisz – kontrolujesz to, co się pojawia w Twojej głowie. Ma to OGROMNY wpływ na każdy aspekt Twojego życia.

Właściwie to wszelkie korzyści, o których się mówi w popularnej literaturze na temat medytacji są dopiero konsekwencją powyższego. Do takich korzyści zalicza się przede wszystkim kwestie zdrowotne (redukcja stresu, zmniejszone ciśnienie krwi, itp.) i umysłowe (koncentracja, zapamiętywanie, w zasadzie to większość funkcji poznawczych). Nie chcę wymieniać tutaj wszystkich zalet medytacji, bo nie starczyłoby tutaj na to miejsca :) Jeśli jednak chcesz się z niektórymi korzyściami zapoznać, zajrzyj do Wikipedii.

 

Czym jest medytacja?

W dużym skrócie medytacja to praktyki mające na celu oczyszczanie umysłu z myśli i wyobrażeń. To w pewnym sensie stan nie-umysłu, czyli stan świadomości. Podczas medytacji jesteś obecny, jesteś w tu i teraz.

Osho (hinduski guru duchowy) pisze: „Kiedy nie angażujesz się w żadne działania – ciałem, umysłem lub na jakimkolwiek innym poziomie – kiedy nie robisz nic, tylko jesteś, to właśnie jest medytacja.”

Istnieje wiele odmian medytacji. Najważniejsze z nich to:

– Vipassana – medytacja polegająca na koncentracji na jednym, konkretnym przedmiocie;

– Medytacja zazen – czyli praktykowanie czystej świadomości, bycie tu i teraz;

– Medytacja transcendentalna – polegająca na powtarzaniu w myślach mantr (czyli zdań lub słów);

– Medytacja Dynamiczna – techniki medytacyjne stworzone przez Osho, polegające na aktywacji swojego ciała.

Oczywiście tych odmian jest znacznie więcej, natomiast na początek nie potrzebujesz znać ich wszystkich. Najważniejsze jest, abyś wiedział, że istotą medytacji jest oczyszczanie umysłu z myśli i koncentracja – albo na świecie wewnętrznym (czyli zwracanie uwagi do wewnątrz, np. odczuwanie ciała) albo na świecie zewnętrznym (głównie medytacja zazen). Niektórzy traktują też techniki wizualizacyjne jako medytację, ale ja jestem daleki od łączenia tych pojęć.

 

Praktyka

Dla początkujących polecam Vipassanę lub techniki medytacyjne Osho. Techniki są po to aby Ci było łatwiej, ale jeśli umiesz już być świadomy siedząc w jednej pozycji, nie musisz stosować technik.

Zacznij od nauki samego oczyszczania umysłu z niepotrzebnych myśli i koncentrowania się na jednej rzeczy. Najprostsza medytacja może polegać na tym, że wybierasz sobie jeden przedmiot ze swojego otoczenia i wpatrujesz się w niego skupiając się tylko na nim. Innym sposobem jest koncentrowanie się na swoim oddechu.

Usiądź w wygodnej pozycji (nie musi być to wyrafinowany kwiat lotosu ;), zamknij oczy i zdaj sobie sprawę z tego, jak oddychasz. Wdech…. Wydech…. Wdech…. Wydech…. Skup się na odczuwaniu Twojego ciała. Poczuj, jak powietrze wypełnia Twoje płuca, a potem wypływa przez nos. Skoncentruj całą swoją uwagę do wewnątrz.

 

Podczas takiego ćwiczenia przez Twoją głowę będą przechodzić najróżniejsze myśli nie związane z przedmiotem medytacji. Traktuj je jak chmury, które płyną po niebie. Nie walcz z nimi. Bądź obserwatorem. Patrz na te myśli i pozwól im odejść. Obserwuj swój umysł i cały czas koncentruj się na swoim oddechu (lub innym przedmiocie medytacji).

Pierwsze takie ćwiczenia mogą wydawać Ci się trudne, jeśli wcześniej nie miałeś styczności z tego typu praktykami. Nic nie szkodzi, ćwicz dalej. Z każdym kolejnym dniem skupienie się na przedmiocie medytacji będzie coraz łatwiejsze. Pamiętaj też, że nie musisz skupiać się na tym aby zrelaksować swoje ciało. Rozluźnienie przyjdzie samo, gdy uspokoisz swój umysł.

Jeśli siedzenie w jednej pozycji i skupianie się na jednym przedmiocie sprawia Tobie wyjątkową trudność, polecam spróbować medytację dynamiczną. Są to ćwiczenia mające na celu wprowadzić ciało w ruch, i po kilkunastu minutach określonej aktywności (np. obracania się wokół własnej osi) zaczynasz właściwy etap medytacji. O tych technikach przeczytasz w książce, o której pisałem kilka akapitów wcześniej.

 

Co dalej?

Dopiero po opanowaniu podstawowych form medytacji warto się zabrać za medytację zazen. Praktykuję ją od dłuższego czasu i jest naprawdę wspaniałym doświadczeniem. Dla osoby początkującej może okazać się dość trudna, jednak w pewnym momencie warto się za nią zabrać. Zwłaszcza gdy już masz trochę doświadczenia w pracy z umysłem (czyli np. praktykujesz wizualizacje, relaksację, NLP, itp.).

Tak naprawdę każdy człowiek od czasu do czasu wchodzi w stan czystej świadomości, w którym procesy myślowe ustają. Wchodzenia w ten stan możesz się nauczyć i jest to ważny element nauki medytacji. Dlatego jako wstęp do medytacji zazen polecam artykuł Bądź tu i teraz, dzięki któremu nauczysz się wchodzić w stan czystej świadomości. Będąc w tym stanie nie skupiasz się na jednym konkretnym przedmiocie medytacji, ale świadomie odbierasz cały świat zewnętrzny.

 

Pamiętaj, że medytacja nie musi odbywać się w cichym pomieszczeniu przy świeczkach z muzyką szumu fal. Każda sytuacja życiowa sprzyja medytacji. Według Osho „Chodzenie może stać się medytacją, kiedy chodzisz z uwagą. Siedzenie może być medytacją, kiedy siedzisz z uwagą. Słuchanie śpiewu ptaków może być medytacją, kiedy słuchasz świadomie.” Natomiast z pewnością łatwiej Ci będzie medytować w tego typu sytuacjach, gdy już opanujesz oczyszczanie swojego umysłu podczas tradycyjnej medytacji w domowym zaciszu.

Najważniejsze jest, abyś praktykował medytację regularnie. Jeśli znajdziesz czas, postaraj się poświęcić na to około 40 minut dziennie. Jeśli nie, zadbaj o to, aby nie było to mniej niż 20 minut co drugi dzień. Efekty w postaci spokojniejszego umysłu pojawią się dość szybko, choć to też zależy od stanu Twojego umysłu teraz. Zacznij od prostego skupiania się na swoim oddechu i uważnego obserwowania myśli, które przelatują przez Twoją głowę.

W medytację wprowadzi Cię również 5-dniowy kurs Medytacja dla początkujących, w trakcie którego otrzymasz wszystkie informacje niezbędne do rozpoczęcia i kontynuowania samodzielnej praktyki. Dodatkowo ćwiczenia coachingowe oraz praktyczne wskazówki pozwolą Ci dostosować praktykę medytacji do siebie, abyś mógł uzyskać z niej jak najwięcej korzyści.

 

Pamiętaj, że to co powyższe to bardzo ogólne i podstawowe informacje. Wystarczą Tobie, jeśli po prostu chcesz spróbować medytacji i na tym skończyć swoją przygodę z tą praktyką. Gdy jednak zasmakujesz tego, czym to tak naprawdę jest, prawdopodobnie będziesz chciał wiedzieć więcej. A z całego serca polecam wejść w ten temat głębiej, bo patrząc na medytację z bardzo praktycznego punktu widzenia jest to najlepsze z istniejących ćwiczenie na umysł.

Daj znać w komentarzach, jakie jest Twoje podejście do medytacji – czy już jej próbowałeś? Jeśli tak, jakie są Twoje wrażenia? Jeśli nie, czy zamierzasz zacząć praktykować?

Zostaw komentarz

  • e-l

    a ja leżę, stwierdziłem, że siedzenie jest nie wygodne, a kupiłem do niego specjalnie zafu :)
    Dzisiaj medytowałem nad pęknięciem w suficie. W sumie dawno już nie medytowałem a żałuję. Podróżowałem po tym pęknięciu, po jakimś czasie zapomniałem, że mam ciało, zapomniałem o innych myślach, widziałem tylko tego ludzika skaczącego z helikopterach na bundzi, którego reprezentowała rysa na suficie, po czym obudził mnie dzwonek i w stanie slow motion poszedłem otworzyć drzwi.

  • Marcin

    Medytacja niesamowicie mnie fascynuje.
    W praktykowaniu pomagają mi nagrania brain sync, które dawno, dawno temu wpadły w moje ręce.

    Muszę przyznać, że wcale łatwo nie jest ale wierzę, że regularne ćwiczenia przyniosą efekty.
    Już teraz łatwiej mi ‚uchwycić’ swoje myśli – zarówno te, które mnie rozpraszają i odciągają od wykonywanej czynności a także te uaktywniające się gdy dochodzę do granic mojej strefy komfortu.

    Na pewno nie porzucę tych ćwiczeń. Zazwyczaj staram się medytować chwilę (10-30 minut) każdego ranka po ćwiczeniach fizycznych.

    Rozważę zapisanie się na Twoje szkolenie, brzmi bardzo zachęcająco.

  • sasek

    Ja też zaczynałem od medytacji na leżąco. Na początku zazwyczaj kończyło się krótką drzemką :)

    A ostatnio zauważyłem, że najlepiej medytuje mi się w ruchu przy aktywnościach, które już zautomatyzowałem. Na przykład przy żonglerce albo chodzeniu po slackline. Umysł się wyłącza a ciało samo działa. Jak robot. Piękne :)

  • Jeśli chodzi o osho, to można znaleźć jego wideo na youtube. Dość ciekawa postać.

    Sam próbowałem medytacji, ponieważ niemal każdy nauczyciel duchowy o niej wpsomina… Niestety bardzo szybko kończy się ona albo zaśnięciem, albo poczuciem nudy, w każdym razie nic ciekawego.
    Po przeczytaniu tego artykułu zamierzam się od nowa wziąć do tematu – jeśli czegoś chcę, to dam radę!

  • miki

    Czy ktos doswiadczyl nieprzyjemnosci zwiazanych z medytacja? Nie raz probowalam medytowac, ale zle samopoczucie(rozdraznienie, bol glowy,rozkojarzenie) po pierwszych dniach zniechecalo mnie do kontynuacji. Rozumiem, ze jest to duza rewolucja dla umyslu i pewnie broni sie przed nowym. Jak pomimo takich dolegliwosci kontynuowac?

  • Esthete

    Witam,
    W sumie to jest tu nowy, tzn. bloga czytam już od pół roku, ale jeszcze się rozpisywałem w komentarzach :)
    Aż do dziś kiedy zobaczyłem artykuł o medytacji. Mogę się tu trochę wypowiedzieć ponieważ praktykuje medytację od ponad roku. Technika, którą praktykuję to Vipassana. Vipassana jest jedna z najstarszych technik medytacyjnych, była praktykowana przez Buddę.
    Wybór na tą technikę padł przypadkiem, po prostu znalazłem w internecie książkę opisującą ta technikę. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej na temat Vipassany tu znajdzie szczegółowe informację o tym czym jest medytacja oraz jak praktykować:
    http://www.astraldynamics.pl/upload/Vipassana.pdf

    Jeśli chodzi o mnie, staram się praktykować codziennie, oczywiście nie zawsze się to udaje i czasami zdarza się kilka dni przerwy. Na początku było trudno, wszystko mnie rozpraszało, myśli szalały i nie potrafiłem się skupić na oddechu. Ale z czasem było coraz lepiej. Przyzwyczaiłem się do siedzenia i koncentracji na oddechu. Aż w końcu „odpłynąłem”, to było niesamowite uczucie, czułem się bardzo świadomy i spokojny. Byłem tu i teraz. Najlepsze jest to, że po skończonej medytacji, kiedy otworzyłem oczy zacząłem się śmiać :), byłem spokojny, zrelaksowany i odprężony.

    Co mi dało poświęcenie 20 minut dziennie na medytację?
    Zacząłem żyć z coraz większą świadomością, uwolniony od iluzji, pełny samokontroli i spokoju. Zacząłem kontrolować swoje myśli i emocję.
    Zdecydowanie to nie jest czas zmarnowany. Zachęcam Wszystkich do praktyki i życzę wytrwałości. Bo warto.

    I jeszcze jedno, w medytacji najwspanialsze jest to, że może ją praktykować każdy bez względu na poglądy religijne, stan zdrowia, wiek….itd. i czerpać z niej to co najlepsze za darmo!

    Pozdrawiam

  • @Esthete: ściągnąłem tą książkę którą poleciłeś i jestem zachwycony. Przeczytałem dopiero kilkanaście stron, a odnajduje w nich wielką mądrość. Pozwolę sobie wkleić parę cytatów:

    „Twoim dziedzictwem jest wrodzone niezadowolenie z życia, którego nie można
    się pozbyć. Można je usunąć ze świadomości na jakiś czas. Można je ignorować przez
    dłuższy czas, lecz i tak zawsze powróci – zwykle, gdy się tego najmniej spodziewasz.”

    „A jak radzimy sobie z tym brakiem zadowolenia? Dajemy złapać się w pułapkę „gdyby
    tylko”. Gdybym tylko miał więcej pieniędzy, byłbym szczęśliwy. Gdybym tylko znalazł
    kogoś, kto naprawdę by mnie kochał, gdybym tylko schudł o 10 kilogramów, gdybym tylko
    miał kolorowy telewizor, jacuzzi, kręcone włosy itd., bez końca.”

    „. Ale ten potwór nie znika. Czai się w każdej myśli i każdym doznaniu – bezdźwięczny głos w twojej głowie, który powtarza: „Jeszcze nie jesteś
    wystarczająco dobry. Musisz mieć więcej. Musisz się bardziej postarać. Musisz być lepszy.”
    To potwór, który przejawia się wszędzie w subtelnych formach.”

    Polecam wszystkim.

  • Esthete

    @Majster: ciesze się, że Ci się podoba, mam nadzieje, że innym także przypadnie do gustu. Już samo przeczytanie tej książki daje do myślenia, otwiera oczy na świat. Nie wspominając o praktyce. Fajne w tej książce jest to, że pokazuje w prosty sposób czym jest medytacja, jak zacząć medytować, jak radzić sobie z problemami podczas medytacji itd.

    Ja też pozwolę przytoczyć jeden cytat z tej książki, dla zachęty :)
    „Tematem tej książki jest praktyka medytacji Vipassana. Podkreślam, praktyka. Jest to
    podręcznik medytacji zawierający praktyczne wskazówki, przewodnik dający wgląd w
    medytację krok po kroku. Ma być praktyczny. Przeznaczony jest do używania.”

  • Marcin

    Ja również bardzo dziękuję za książkę! Czegoś takiego właśnie szukałem:)

  • rafcio1992

    A ja jeszcze nie próbowałem ale po ostatnich perypetiach życiowych myślę że fajnie będzie spróbować i być może uda mi się dzięki medytacji oczyścić umysł z różnych negatywnych myśli

  • arghi

    Jeśli mogę polecić technikę medytacji dla początkujących, to wg mnie najlepszy jest: trans medytacyjny. Ja od tego zaczynałem i poszło bardzo płynnie. Szczerze mówiąć to można powiedzieć, że swego czasu uzależniłem sie w pewnym stopniu od medytacji. Medytowałem 2 razy dziennie po koło 30 minut. Efekt niesamowity. Pełna koncentracja, samokontrola, zmienia się tok myślenia, zaczynamy dostrzegać sprawy kiedyś nie istotne, a bardzo ważne w codziennym życiu. Jeśli chodzi o wady? Chyba żadnych! =pp

  • anetka18

    Ja szczerze polecam metodę silvy.Tam jest dużo medytacji, róznych technik umyslowych ktore pomagają w życiu, jest tam między innymi relaksacja jak w syzbki sposób sie zrelaksować, jak lepiej sie uczyc. By lepiej zrozumieć swoja podswiadomość.
    Dzieki temu nauczylam sie medytowac i z latwoscia przychodza techniki NLP idy ich realizacja gdy potrafi sie byc na poziomie alfa :)

  • Szczepan

    Dla mnie medytacja to bycie po prostu tu i teraz w pełni świadomy siebie oraz otoczenia.

  • Andrewek

    Zależy co rozumiemy jako medytację. Jeśli za medytację uważamy taniec, wizualizację, recytowanie mantr, relaksację, hipnozę wtedy mówimy o medytacji jako czynności (medytacja konceptualna). A jeśli chodzi nam o stan umyslu to jest to stan obecności, czysta medytacja gdzie myśli nie wybijają nas z przytomności.
    Dlatego nie zgodzę się, że medytacja to kontrolowanie umyslu, jest to raczej świadomość treści umyslowych i przyzwolenie na nie.
    Tak samo nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że zanen to „koncentracja na świecie zewnętrznym”- jak dla mnie toi nie jest koncentracja ani na świecie zewnętrznym.
    Vipassana to też nie koncentracja. Koncentracja jest samatha (która również prowadzi do vipassany)
    Wg mnie praktykowanie tylko medytacji konceptualnej to nie medytacja. Ona jest jedynie fundamentem wlaściwej medytacji.
    Warto wspomnieć o tym jak ważny jest oddech. Imo tak: cialo>oddech>umysl.

  • Polecam artykuł o wpływie medytacji na obszary mózgu odpowiedzialne między innymi za uczenie się i zapamiętywanie http://www.familyhealthguide.co.uk/mindfulness-meditation-leads-to-increases-in-brain-gray-matter-density-in-just-8-weeks.html

  • stev1989

    @Marek
    Świetna stronka.

    Medytacja jest rzeczywiście warta każdej spędzonej na nią chwili. Dotyczy naszej wewnętrznej części, której nie da się poznać, nie zgłębiając własnego „ja”. Pozwala osiągnąć stan jedności ze światem i zrozumieć fakt samego życia. Niesamowite uczucie.

    Wg mojego własnego doświadczenia, określiłbym medytacje jako narzędzie, które pozwala człowiekowi być prawdziwym wobec siebie samego, a nie jego/jej myśli..

  • Adamek

    efekty są, kontrolowanie negatywnych emocji, wzrost pewności siebie, lepszy sen. oby tak dalej :)

  • anka01

    witam! mam pytanie,czy medytacja moze mi zaszkodzic?pytam poniewaz po przeczytaniu tego artykulu postanowilam sprobowac,i gdzies od tyg zaczelam codziennie okolo 40 min no i dzis podczas medytacji poczulam cos dziwnego tzn czulam jak sie rozluzniam (skupiam sie na oddychaniu) potem jak bym wcale nie czula ciala to bylo dziwne ,nie wiem jak to opisac,czulam je ale bylo strasznie lekkie no nie wiem jak to powiedziec przestraszylam sie tak jak bym nie mogla ruszac palcami ale i nie chcilam probowac:))rozluznialam se dalej i mowilam ze nic mi nie grozi to moje cialo jest tak rozluznione ,ale sie przestarszylam ,jak skonczylam to powiem szczerze,ze bylam przez to nie spokojna,dodam ze mam problemy emocjonalne ,miewalam napady paniki(bardzo czesto)boje sie chorob.ale chcialabym dalej probowac :))i uczyc sie medytacji,prosze uspokujcie mnie:)))

  • anka01 – to jest całkowicie naturalne zjawisko. Gdy ciało się dobrze rozluźni, masz wrażenie, jak byś nie czuła np. rąk albo stóp. To uczucie lekkości gdy pozbędziesz się Twoich wątpliwości stanie się niezwykle przyjemnym doświadczeniem, więc pozwól sobie to odczuć w pełni i bądź spokojna, bo to jest jak najbardziej dobry znak :)

  • anka01

    dziekuje bardzo za odpowiedz:)))teraz bede napewno spokojniejsza,przestraszylam sie bo poczulam cos nowego co sie dzieje z moim cialem, a jestem na tym punkcie bardzo przewrazliwiona,no i zaczelam panikowac:))ale teraz sie nie dam!!juz wiem, ze mi nic nie grozi:)

  • Adam

    Proponowałbym się też zagłębić w buddyzm. Buddyzm to głównie praktyka, czyli medytacja. Jest wiele szkół buddyzmu, które są dopasowane swoim podejściem do charakteru różnych osób. Jedne szkoły są dla ludzi bardziej otwartych i kierujących się w życiu rzeczami które lubią, inne dla ludzi o nieco gniewnym charakterze, jeszcze inne dla skupionych głównie na poprawieniu swojego samopoczucia itp itd. Którą szkołę wybrać? Tą w której najlepiej się czujesz ;) Niektórzy mówią, że najlepiej wybrać tą szkołę w której najbardziej nam odpowiada typ humoru ;) Ja osobiście lubię szkołę Karma Kagyu :)

    Pozdrawiam

  • Adam

    Acha, jeszcze jedno. Niektóre medytacje są bardzo silne i nie w niektórych sytuacjach nie powinno się ich stosować. Dlatego dobrze jest mieć kogoś kto ma doświadczenie w tych kwestiach, a najlepiej jest mieć kontakt z nauczycielem z danej szkoły, z której pochodzi medytacja.

  • Maciej

    Witam
    Napiszę jak to u mnie wygląda. O medytacji wiem już stosunkowo dawno, jednak bardzo mało ją praktykowałem. Osobiście kiedy podejmuje się medytacji to nie mam najmniejszych problemów z wyciszeniem dialogu wewnętrzego, z obrazami też jest względnie łatwo, natomiast często puszcza mi się w głowie muzyka (słucham dużo muzyki) której wprost nie jestem w stanie wyłączyć, jest to bardzo irytujące i często uniemożliwia mi osiągnięcie tego wspaniałego wewnętrzenego spokoju :) Ta muzyka nie jest tak męcząca (jeśli nie leci jedna piosenka w kółko przez godzine) lecz moja bezsilność w stosunku do tego powoduje mimowolną irytacje i psuje cały efekt. Pozdrawiam :)

    • Maciej – popracuj nad swoją umiejętnością śmiadomego kontrolowania tej muzyki. Na początek zacznij od ćwiczeń, w których słuchasz w głowie jakiejś piosenki, po czym zmieniasz ją na inną, utrzymując ją jak najdłużej. Następnie zmień na kolejną, itp., najlepiej „włączając” coraz to spokojniejsze utwory. W końcu będziesz wstanie w zupełności to wyłączać. Możesz też spróbować z wizualizacją radia/odtwarzacza mp3, który w wyobraźni odłączasz od prądu/wyłączasz odpowiednim przyciskiem. Pomaga!

  • 2paczki

    Witam! moim zdaniem medytacja moze doprowadzic do OOBE(out of body experience, doświadczenie poza ciałem) przykladem jest wypowiedz anka01.Kto czytal trylogie R.Monroe wie o co chodzi.Wydaje mi sie,ze anka01 miala paraliz przysenny(to jeden ze stopni do OOBE).Wracajac do medytacji moim oswieconym i w pelni swiadomym czlowiekiem jest Eckhart Tolle.Jak dla mnie to czlowiek Budda tych czasów.Z przyjemnoscia polecam jego ksiazki.Pozdrawaim

  • Anya

    No to ja też się wypowiem.

    Swojego czasu praktykowałam bardzo ciekawy sposób medytacji. Nie pamiętam jej nazwy (metoda zaczerpnięta z pewnego książkowego zbioru różnych rodzajów medytacji – oczywiście tytułu książki też nie pamiętam), więc ją po krótce opiszę.

    W ciemnym miejscu (jakimś zamkniętym przedpokoju, bądź po prostu po zmroku) należy usiąść przed lustrem (najistotniejsze jest, aby lustro obejmowało twarz), zapalić świeczkę (zatem jedynym źródłem światła jest owa świeczka) i ustawić ją w taki sposób, aby sam płomień się w lustrze nie odbijał. Następnie (i to jest najtrudniejsza część, wymagająca częstego praktykowania) należy patrzeć swojemu odbiciu w lustrze w oczy… nie mrugając. Początkowo nie będzie się to udawać, ale za każdym razem uda się wytrzymać odrobinę dłużej. Jeśli oczy zaczną łzawić (a zaczną), trzeba skupić całą siłę woli, żeby to wytrzymać.

    Po kilku minutach zaczną się dziać niesamowite rzeczy. Twoja twarz zacznie się zmieniać, zaczniesz, zamiast siebie, widzieć inne osoby (które akurat książka tłumaczy, jako Twoje poprzednie wcielenia, bądź, jako osoby związane z Twoimi poprzednimi życiami – oczywiście nie trzeba w to wierzyć). Efekt jest nieco przerażający, ale niezmiernie fascynujący. Pozwala dostrzec, że Twoje ciało jest jedynie pojazdem „darowanym” przez życie, a najistotniejszy w życiu jest Twój umysł i jego postrzeganie siebie, tudzież Ciebie.

    Ah, nie przedstawiłam się. Jestem Anya, dziś tu wlazłam, ok. 10.00… jest po północy, a ja wciąż tu jestem..

  • Anya

    To może jeszcze jeden opis pewnego rodzaju medytacji, choć pewnie nie każdy się zgodzi, że jest to medytacja (zaczerpnięta również z ww. książki, której tytułu nie pamiętam – aż mi wstyd):

    siedzisz na łóżku (najlepiej działała tuż po obudzeniu), chwytasz poduszkę i… z całej siły walisz nią (poduszką) w ścianę, uderzasz „do utraty tchu”, ściskasz poduszkę, skaczesz po niej, możesz przy tym krzyczeć, warczeć (co Ci tylko samoistnie przyjdzie do głowy).
    Efekt: całkowite rozluźnienie po :)

    poduszkę możesz później przeprosić i/lub podziękować za współpracę ;)

  • Anya

    I jeszcze mały komentarz do anka01 (nie wiem, czy jeszcze tu zaglądasz):

    miałam podobne doświadczenia, jak Ty –

    po pierwsze: raz po wprowadzeniu się w stan totalnej relaksacji (wmawianiu sobie, że mam rozluźnione stopy, łydki itd.), faktycznie przestałam czuć własne ciało. Niestety, w trakcie tego procesu zasnęłam, więc nie wyprowadziłam się z tego „nie czucia siebie”. W środku nocy coś mnie obudziło, nie wiem z czego to wynikało, ale widziałam nad sobą człowieka zamierzającego się na mnie nożem (wszystko działo się w ułamkach sekundy, które dla mnie trwały wieczność, i było jedynie wytworem dziwnej fantazji lub kontynuacją snu, którego nie pamiętałam) i niestety nie mogłam wykonać żadnego ruchu, nawet drgnąć powieką – wszystko to złożyłam na karb „nie wyprowadzenia się ze stanu totalnego rozluźnienia ciała.

    po drugie: dodatkowo, po wyżej opisanej medytacji z lustrem, często miewałam uczucie niepojętego chłodu i bólu głowy. Bardziej zaangażowana znajoma, u której się poradziłam, zapewniała, że jest to pozytywny efekt oczyszczania się umysłu i nie jest to groźne.

    Po obu doświadczeniach zrezygnowałam z medytacji z czystego strachu…

    Po tym artykule i wszystkich komentarzach pod nim chyba znów spróbuję, ale raczej wybiorę łagodniejszą i bardziej „tradycyjną” formę medytowania.

    • MiszA

      To obudzenie sie w srodku nocy i niemoznosc ruchu brzmi jak klasyczny przypadek paralizu sennego. Obudzil sie twoj umysl ale nie cialo. Dlatego nie moglas sie ruszyc.
      Owszem, dla wielu ludzi jest to dosc przerazajace przezycie (czesto jest tez tak ze ciagle spimy a wydaje sie nam ze jestesmy wybudzeni). A ze snami wiadomo jak jest – sa dla nas w danej chwili najprawdziwsza prawda.
      Jednym ze sposobow na opanowanie tego przejscia jest proba obudzenia ciala, np probojac poruszyc palcem u nogi, reki czy wykonacc inny drobny ruch. Jesli jest to pierwszy raz to trzeba sie troche z tym nagimnastykowac. W momencie, gdy uda sie wykonac ruch, w wiekszosci przypadkow nastepuje automatycznie wybudzenie. Inny sposob, ktory ja stosuje gdy mi sie cos takiego przytrafia (paraliz senny, prawie ze nieopanowany strach, przerazenie) jest rozkazanie sobie aby sie obudzic i powtarzanie ze jestem bezpieczny/niz mnie nie moze skrzywdzic. Ten sposob jak dla mnie dziala b. dobrze ale dla „poczatkujacych” w temacie moze byc nieco… karkolomny.
      Oczywiscie, nie ma innego wyjscia jak poradzic sobie ze strachem np za pomoca mantry. Innymi slowy, nie mozna tracic zimnej krwi, co jednak nie zawsze sie udaje.
      Co do drugiego zagadnienia, to akurat ciezko mi stwierdzic z calkowita pewnoscia. Osobiscie uwazam, ze kazdy rodzaj doswiadczenia ma przyczyne. Nie zawsze tylko ta przyczyne potrafimy odgadnac. Nawet tzw. negatywne bodzce sa konieczne. Ja np, gdy medytuje wpatrujac sie w odbicie moich oczu w lustrze, po chwili (czasem nawet bardzo krotkiej) trace ostrosc widzenia, wszystko robi sie ciemne (nawet w jasno oswietlonej przestrzeni), moje oczy zdaja sie byc cale czarne a twarz niemilosciernie zniksztalcona i popielato szara. Gesia skorka to norma. Czasami pojawia sie i utrzymuje ucucie leku/strachu.
      Ja osobiscie staram sie ignorowac to co mnie proboje odciagnac od obiektu medytacji, choc nie zawsze sie to udaje. Strach, w mojej opinii, jest tylko kolejna bariera ktora trzeba pzezwyciezyc.
      Mimo ze nie zawsze sie to udaje a tym rzadziej za pierwszym podejsciem. Zmagania sie z tak silnymi emocjami na dluzsza mete tylko nas wzmacniaja, o ile zostana przezwyciezone oczywiscie.
      Mam nadzieje ze choc troche pomoglem :D

  • bujany

    Witam. Bylem jeden jedyny raz u Buddystow- a raczej w budynku, gdzie regularnie odbywaja sie spotkania ludzi, ktorzy chca medytowac- i to robia. Niestety ze wzgledu an to,ze pracuje w nocy,a medytacje sa o 12 w dni keidy pracuje, nie jest mi na reke. Nie mniej jednak raz bylem, poznalem ze katycznie pomaga i staram sie medytowac w domu kiedy tylko moge. Bardzo trafny artykul!

  • Błażej

    Czyli wystarczy, ze przybiorę jakąkolwiek pozycję (nieważne czy siedzę czy leżę ważne, aby było mi wygodnie) i skupić sie na oddechu starając się nie myśleć, nie wizualizować itp ? to wszystko ? i juz medytuję ? : D

  • Paweł

    Michał, gdy ja się wpatruję w punkt na ścianę przez minutę to nie słyszę zbytnio dialogów wewnętrznych, a delektuję się chwilą, tym, że ciągle się coś dzieje. Chyba plus dla mnie.

  • Pingback: Chaotyczny umysł « danieltwardzik.pl()

  • Pingback: Jak medytować « danieltwardzik.pl()

  • vixen

    Michale, a co jeśli od kilku już lat cierpie na depresje i zaburzenia kompulsyjno-obsesyjne… czy medytacja może być dla mnie niebezpieczna? Przeczytałam taką informacje w wikipedii…

    • MiszA

      Moze odpowiem zamiast adresata jesli pozwolisz.
      W znacznej wiekszosci przypadkow, medytacja zmniejsza problemy zarowno ciala jak i umyslu czy tez z czasem je calkowicie usuwa. Jest bardzo dobra terapia depresji.
      Jednakze, zawsze trzeba podchodzic do niej w sposob rozsadny, ze tak powiem. Jesli pojawiaja sie negatywne odczucia, dobrze jest nawet przerwac medytacje i zastanowic sie, dlaczego. Probowac zidentyfikowac zrodlo np strachu. Dobrze jest tez prowadzic swoisty dziennik, w ktorym mozna zapisywac wszystko co sie pojawi podczas sesji. To pomaga pozniej przy ewaluacji praktyki oraz ocenie postepow czy tez tego jak nasza technika ewoluowala.
      Oczywiscie, mowa jest o medytacji a nie o czasie, kiedy nam sie wydaje ze medytujemy. Spora czesc ludzi, przynajmniej na poczatku ale tez tzw. zaawansowani, tylko sadza ze medytuja. Siadaja i… odplywaja. Gubia sie w swoich myslach/sprawach/zapadaja w letarg.
      Zdarza sie kazdemu. Innymi slowy, polecam medytacje, szczegolnie medytacje pustki (tak bardzo popularna i ktora wielu ma na mysli mowiac medytacja).
      Staraj sie byc caly czas swiadom sibie – ciala, uczuc, emocji. Z czasem stany depresyjno lekowe sie zmniejsza i juz bedziesz wiedziec, czy bylo warto i czy pomoglo :D
      Pozdrawiam.

  • Michał Łęgowski

    vixen, moim zdaniem musisz przede wszystkim iść do psychologa. I pracować z nim nad tym intensywnie.

    Medytacja nie może być sposobem na takie problemy, ale jeśli zależy Ci na niej skontaktuj się ze specjalistą/psychologiem.

  • Janek

    Przez głowę przelatuje tysiąc myśli to prawda ale co jeśli jakaś z nich wywoła u mnie negatywne emocje???

  • Bartłomiej

    Witam.Chciałem zapytać,czy ktoś się orientuję,gdzie w Warszawie można nauczyć się medytacji? :)
    Samemu nie jest to takie proste ;]
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Kamil Jelinek / Świeży

      Cześć Bartek,
      Czy „to i tamto” jest proste czy nie, zależy od tego jak to określisz wg. własnego słownika i sposobu wartościowania, chyba że zaczniesz tym świadomie sterować.
      Wiesz, medytacja sama w sobie nie jest ani prosta ani łatwa.
      Ona po prostu jest, to my sami określamy co jest łatwe, a co trudne, a zaczyna się to już od Naszych myśli o tym.
      Dlatego dobrze jest kreować swoje zdanie z korzyścią dla siebie, medytacja po prostu jest, i nie trzeba sobie jej „utrudniać”.
      Poświęć sobie chwilę tylko dla siebie, potraktuj to jak wyzwanie i po prostu obserwuj oddech.
      Jestem pewien że sobie poradzisz, trzymam kciuki i pozdrawiam!

  • Kamil Jelinek / Świeży

    Witam serdecznie, osobiście medytuję hobbistycznie od czasu do czasu. Właściwie to w miarę potrzeby.
    Gdy już siedzę i medytuję, czasami faktycznie przychodzą myśli, przychodzą trochę tak jakby ktoś przechodził przez pokój Twojego umysłu.
    Z własnego doświadczenia, powiem że słuchanie drugiej osoby także może być świetną medytacją. Wtedy gdy z przejęciem nie starasz się powiedzieć przygotowanego już scenariusza, podczas gdy Twój rozmówca do Ciebie mówił. Zamiast tego, zacząłem uważniej go słuchać, bo w sumie kogo tak na prawdę obchodzi czego Ty chcesz? Nawet jeśli to smutna i brutalna prawda, prosto w nos, to ludzi interesuje tak na prawdę to czego oni chcą, więc zacząłem na ogół słuchać ludzi, a rzadziej mówić o sobie, raczej wtedy gdy zapytają. Także tutaj znalazłem świetną okazję do medytacji. Choć hm trochę jest to też ignorowanie własnej osoby, bo nie bierzesz pełnego udziału w wymianie zdań, jeszcze szukam złotego środka.
    Często siedząc przed komputerem, gdy mamy coś do zrobienia, możemy mieć problem ze skupieniem.
    Bo przychodzą myśli, kto coś mi napisał na fb, może mi komentarz poljakował w dyskusji w jakiej wziąłem udział.
    Jest po prostu całe mnóstwo kotwic, bodźców które sprawiają że te myśli są natarczywe i nie dają spokoju aż w końcu sprawdzisz tą głupią skrzynkę na fb.
    Co byś poradził w takiej sytuacji Michale?
    Ciekaw jestem co tak doświadczona osoba jak Ty powie na ten temat.
    Pozdrawiam serdecznie, Kamil Jelinek. ;)

  • Dominika

    Po przeczytaniu kilkunastu komentarzy zaczynam sie bac rozpoczac przygode z medytacja. Czy to jest calkowicie bezpieczne? Czy jednak powinnam sie czegos obawiac?

  • Kamila

    Dobry wprowadzający artykuł dla osób, które chcą zacząć. :-) W ogóle może komuś pomoże moje doświadczenie. Początkowo nie mogłam poradzić sobie z tym po prostu koszmarnym chaosem przypadkowych myśli, ale zaczęłam medytować po krótkiej (nawet półgodzinnej) drzemce. Na tej samej zasadzie pewnie łatwiej też jest rano niż wieczorem. Wówczas tych myśli jest mniej i znacznie łatwiej je opanować. A gdy umysł się stopniowo wycisza i uspokaja, to podobno później można medytować nawet obok startującego odrzutowca, z gromadą dzieci wrzeszczących nad głową. ;-))

  • agroway

    Nie wiem, jest tu ktoś kto doszedł w medytacji do ostatecznego etapu, gdzie rozwinęła się miłość do siebie, innych? Kiedy to łączymy się z wszechświatem i na dobrą sprawę jesteśmy w stanie zrobić wszystko??
    Medytacja(bycie świadomym) jest niezwykle potężnym narzędziem. Podobnie jak wiara. Szkoda mi osób, które nigdy nie odkryją tego cudu, który jest w nich od zawsze. Niezwykłe rzeczy.

  • Bogdan

    Witam serecznie i pozdrawiam!
    Chciałbym sie z wami czyms podzielic,nie potrafie tego skatalogowac.
    Na relaksie końcowym mojej jogi nauczyciel doprowadza nas nad jezioro ,które jest naszym umysłem.Przebywajac nad spokojną tafla mojego jeziora postanowiłem zrobic coś z moimi myslami. Pomyslałem że wejdę do wody i spróbuje je oczyścic.Oczywiście nie byłem swiadomy obecnosci mojego ciała ani otoczenia. Po tej mysli zaczęłem się „przemieszczać”w głąb wody. wtedy woda zaczęła się „rozsuwać na boki” jakbym był otoczony jakims przezroczystym klinem. Zacząłęm obserwować ten proces ,woda była mętna wtedy automatycznie pojawiła się myśl że to folia mnie odgradza. nagle zrobiło się ciemno i zobaczyłem jasną po swiatę od swiatła którego nie mogłem zobaczyć ponieważ było to poza moim zasięgiem. Nagle znalazłem się znowu na brzegu i pomyślałem że to ksieżyc, Dodam tylko że nie było tam zieleni ,słońca, nieba. Po tym nauczyciel zaczął nas wybudzać. I moje pytanie czy to obraz mojej podświadomosci? Czy mogę cos tam zmienić?Dodam tylko że światło w ciemnosci kojarzy mi sie ze śmiercią pewnie dlatego go nie widziałem i nagle znalazłem sie znowu na brzegu. Czy nie powinienem „wchodzić” do wody?
    Co o tym myslicie?
    Przepraszam za literówki i brak polskich znaków .

  • Marta

    Cześć, chciałabym rozpocząć praktykę medytacji. Najlepiej myślę, że będzie mi ją wykonywać rano, przed pracą. Jak myślicie czy najlepiej ćwiczyć medytację tuż po przebudzeniu czy najpierw zjeść śniadanie, wykonać różne czynności związane z przygotowaniem się do pracy i przed samym wyjściem ćwiczyć? Wiem że każdy czas jest dobry na praktykę medytacji, ale jeżeli rano to najlepiej kiedy? :) Z góry dziękuję za podpowiedź. Marta z Warszawy, 21 lat.

  • Martyna Pastuszka

    Michale, dziekuje za ten artykul. Potrzebowalam go dzis, zeby zaczac. Postaram sie byc systematyczna. Dziekuje i pozdrawiam. Martyna