Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

10 rzeczy, które powinieneś przestać sobie robić

10 rzeczy, które powinieneś przestać sobie robić Photo by s myers

Droga do szczęścia i wolności emocjonalnej nie zawsze wymaga nabywania nowych umiejętności i rzeczy. Bardzo często kluczem do rozwiązania swoich problemów jest raczej zaprzestanie pewnych zachowań i nawyków, które ograniczają dostęp do wewnętrznej energii.

Odejmując to, co przeszkadza, docierasz do swojej prawdziwej natury, nie zanieczyszczonej szkodliwymi programami. Dlatego w tym artykule poznasz 10 rzeczy, które jak najszybciej powinieneś przestać sobie robić.

1. Przestań uciekać od swoich problemów.

One i tak wrócą, jeśli się nimi nie zajmiesz jak należy. Uciekanie od problemów nie jest dobrą metodą na radzenie sobie z nimi. Zamiast tego, poświęć trochę swojego czasu na przemyślenie aktualnych życiowych wyzwań i pomyśl nad możliwymi rozwiązaniami. Zapisz problem na kartce i zacznij zadawać sobie pytania związane z tym, co możesz zrobić, aby rozwiązać tę kwestię. W wielu przypadkach nie będzie to łatwe, ale im większe wyzwanie, tym większa nauka z niego płynąca. Nie zawsze uda Ci się rozwiązać swoje problemy od razu, ale już samo oswojenie się z nimi czyni ogromną różnicę. Jeśli jeszcze nie wiesz, jak zadawać pytania, które doprowadzą cię do rozwiązań, przeczytaj artykuły Potęga pytań oraz 10 pytań dobrego coacha.

 

2. Przestań udawać kogoś, kim nie jesteś.

Jaki jest sens w tworzeniu sztucznych osobowości, skoro są one tylko iluzją? Nawet jeśli ktoś „kupi” to, co starasz się mu wcisnąć, to i tak jego opinia nie będzie dotyczyć Ciebie, ale sztucznego tworu, który stworzyłeś. Bycie sobą jest jednym z największych wyzwań. Wynika to z tego, że media i społeczeństwo naciskają na to, abyś spełniał określonego rodzaju wymagania. A jedyne wymaganie, które powinieneś mieć, to czuć się dobrze w swojej własnej skórze. W końcu to nie przypadek, że osoby otrzymujące najwięcej uwagi, szacunku i miłości to te, które są najbardziej autentyczne i prawdziwe.

 

3. Przestań się okłamywać.

I tak nigdy Ci się to nie uda. Gdzieś tam w głębi, zawsze będziesz wiedział, jaka jest prawda. Okłamywanie siebie daje bardzo krótkotrwałą ulgę i możliwość ucieczki od problemów, ale na dłuższą metę tworzy umysłowe patologie i konflikty między osobowościami. Bądź prawdziwy dla siebie i nie bój się mówić sobie całej prawdy. Nawet, jeśli nie jest ona wygodna. To zbuduje silną i dobrą relację z samym sobą, co jest ważnym budulcem poczucia własnej wartości.

 

4. Przestań skupiać się na tym, czego nie chcesz w życiu.

Jeśli miałbym podzielić się z Tobą jedną prawdą o Wszechświecie, której jestem pewien w 100%, wybrałbym następującą: otrzymujesz to, co dajesz. Twoje myśli i emocje to forma energii, którą wysyłasz. Ona powraca do Ciebie, choć zazwyczaj w jakichś innych (pozornie niepowiązanych) życiowych sytuacjach. Tak więc, jeśli skupiasz swoją uwagę na destruktywnych myślach i emocjach, to samo będzie przytrafiać Ci się w życiu. Jeśli natomiast zaczniesz kreować w sobie pozytywną energię, rzeczywistość nabierze dla Ciebie nowych kolorów.

Nie pytaj mnie, czy to jest prawo przyciągania czy cokolwiek innego, bo nazwa nie jest istotna. Mnie wystarczą dziesiątki doświadczeń życiowych i „zbiegów okoliczności” potwierdzających ten mechanizm, a także zdanie wielu fizyków kwantowych badających naturę rzeczywistości.

 

5. Przestań odkładać swoje potrzeby na koniec kolejki.

Jeśli nie umiesz zadbać o siebie, jak chcesz dbać o innych ludzi? W Twoim życiu to TY jesteś najważniejszy i najwyższy czas, abyś się oswoił z tą myślą. Człowiek jest ewolucyjnie zaprogramowany, aby na pierwszym miejscu dbać o własny tyłek. Niestety ta cecha jest wypierana przez społeczeństwo i nazywana „egoizmem”, przez co ludzie mają wyrzuty sumienia, gdy mają skupić uwagę na sobie. Wynikiem jest szukanie akceptacji u innych i oczekiwanie od ludzi, że to oni będą się nami opiekować. Zadbaj najpierw o siebie – to kolejny istotny fundament poczucia własnej wartości. Dopiero potem zajmij się innymi. Dobra relacja z samym sobą da Ci moc radzenia sobie z problemami innych.

 

6. Przestań marnować swój czas na rzeczy, które nie mają znaczenia.

Czy rzeczy, które robisz na co dzień, zarówno w pracy jak i po niej, są dla Ciebie ważne? Jeśli nie, zrezygnuj z nich. Pula czasu, którą masz do wykorzystania na tej planecie, jest ograniczona, zacznij więc prawdziwie CENIĆ każdą minutę Twojego dnia. Nie wychodź z założenia, że teraz się przyłożysz do pracy po to, aby kiedyś mieć w życiu więcej luzu i wolnego czasu. Tak się nie stanie, bo Twoje życie trwa już tu i teraz. Jeśli nie potrafisz go docenić dzisiaj, dlaczego miałbyś zakładać, że w przyszłości to się samo zmieni? Powtórzę – Twoje życie trwa TERAZ. Określ, co jest dla Ciebie ważne i nie pozwól sobie tracić czasu na mało istotne rzeczy.

 

7. Przestań obwiniać innych (i siebie) za swoje problemy.

Przerzucanie odpowiedzialności na zewnątrz jest bardzo wygodne, ale jednocześnie stanowi bardzo zdradliwą pułapkę. Gdy nie masz odpowiedzialności, nie masz kontroli. A gdy nie masz kontroli, będziesz bezradny i będziesz oczekiwał, że inni się zmienią lub rozwiążą Twoje problemy. Jeśli coś jest dla Ciebie problemem, to dlatego, że TY to tak postrzegasz. Nie jest to niczyja wina, nawet nie jest to Twoja wina – zaakceptuj to jako aktualny stan rzeczy i weź odpowiedzialność za to, co się dzieje. Odzyskaj kontrolę i zastanów się, co TY możesz zrobić, aby to zmienić.

 

8. Przestań udowadniać innym swoją wartość.

Już sama potrzeba udowadniania innym, że jesteś wartościowym człowiekiem, świadczy o tym, że sam wcale nie jesteś o tym przekonany. Nie marnuj swojej energii na pokazowe zachowania, gdy możesz skierować tą samą energię do swojego wnętrza. To pozwoli Ci skupić się na budowaniu wewnętrznej relacji z samym sobą i zbudowaniu silnego przekonania o własnej wartości. A wtedy znika potrzeba pokazywania innym, że jesteś zabawny, towarzyski i pewny siebie.

 

9. Przestań spędzać czas z ludźmi, z którymi nie chcesz spędzać czasu.

Możliwe, że są w Twoim bliskim otoczeniu ludzie, którzy w jakiś sposób hamują Twój rozwój lub tłumią Twoje pozytywne podejście do życia. Nie utrzymuj z nimi relacji tylko dlatego, że los Was ze sobą splótł, jesteś przyzwyczajony i głupio Ci rezygnować z tej znajomości. Zamiast tego przebywaj z ludźmi, którzy pomagają Ci być tym, kim jesteś, gdy czujesz się najlepiej. Nawiązanie nowych, zdrowszych relacji wcale nie musi być czasochłonne, a prawdopodobnie stanie się dla Ciebie źródłem większej radości życiowej i nieskrępowanego rozwoju.

 

10. Przestań mówić do siebie nieprzyjemne rzeczy.

Wsłuchaj się w swój wewnętrzny dialog i sprawdź, co do siebie mówisz na co dzień. Czy są to pozytywne, wspierające i motywujące słowa? Czy raczej krytyczne, karcące i nieprzyjemne? Okazuje się, że bardzo często największym ograniczeniem dla ludzi są… oni sami. Zmień swoje dialogi, stosując kilka skutecznych technik. Ponadto niech Twój wewnętrzny krytyk stanie się Twoim wewnętrznym przyjacielem. Aby polepszyć relację z samym sobą, możesz zacząć ją od nowa. Zacznij od przywitania się z szerokim uśmiechem na twarzy i propozycją spędzenia wspólnego, przyjemnego i radosnego dnia! Więcej sposobów na to, jak być dla siebie dobrym znajdziesz w artykule 50 sposobów na zadbanie o siebie.

Ponadto, na rozpoczęcie każdego dnia, warto z pewnością praktykować wdzięczność. Pomyśl przez kilka chwil o wszystkich rzeczach, które już masz i o powodach do szczęścia tu i teraz. Chcesz zgłębić tę sztukę? Zajrzyj koniecznie do naszego 10-dniowego kursu Siła wdzięczności, dzięki któremu wdzięczność stanie się Twoją drugą naturą.

 

Co jeszcze powinniśmy przestać sobie robić? Wpisujcie swoje pomysły w komentarzach.

Zostaw komentarz

  • Jakub Królikowski

    Punkt 2 mnie szczególnie zastanawia.

    Co z „fake it til you make it”? Samowiedza, to kim jesteśmy, to nie tylko odkrywanie i akceptacja. To również tworzenie. Pisałem o tym ostatnio poniekąd, link wprost do arta w „Jakub Królikowski” ;)

    W moim doświadczeniu, „bycie kimś, kim nie jestem” czyli po prostu korzystanie z obcego modelu, było często podstawą danej zmiany.

    Wiem, że mogę być lepszy. Że każdy może. To nie znaczy, że teraz nie czuję się dobrze ;) A żeby być spójnie nową wersją mnie, potrzebny jest okres bycia nią niespójnie – czyli udawania.

    Wszystko, co robimy ma komponent wewnętrznego stanu, naszego zachowania i kontekstu. Wszystkie one oddziaływują na siebie we wszystkich konfiguracjach. Dopóki się do siebie nie dopasują, odczuwamy oczywisty dysonans – jak przy wyrabianiu nawyku.

    Ciekawe jest pytanie, dlaczego niektórzy mają całe życie wrażenie, że udają, że nie stają się tym co tworzą. Może tutaj należałoby popracować?

    Do listy dodałbym, aby przestać zamykać się w świecie, który znamy.
    Łatwo jest popaść w stagnację, korzystając tylko z jednego „wymiaru” rzeczywistości. Jeśli podejmujemy decyzję o odrzuceniu jakiejś intepretacji PO tym, jak spędzimy jakiś czas wyznając ją – wszystko ok. Za to warto zmienić nawyk obrony przed nowymi poglądami.

    Enjoy ;]

    • Tajemniczy klient

      Muszę wam powiedzieć, że miałem takie skumulowane złe emocje, które bałem się wypowiedzieć, dawka była prawie śmiertelna. Czułem, że tylko format mózgu może mi pomóc. I z pomocą przyszła miłość, ale ja nie miałem na to żadnego wpływu, no nie zupełnie żadnego – wierzyłem w miłość, a ona po 30 latach mojego niebytu przyszła do mnie pewnego dnia gdy modliłem się na Mszy Św. Nagle napis, który wtedy wisiał w prezbiterium zrobił się trójwymiarowy – jakby wyszedł z siebie. W tym momencie, ja z góry – chociaż klęczałem – zobaczyłem cały Kościół zapełniony wiernymi, a napis brzmiał „Zostałem z Wami”

  • Piotrek

    Najlepszy artykuł na blogu trafia w sedno

  • Radek Słowik

    Dzięki za ten art :) W ostatniej rozmowie z przyjacielem starałem się przypomnieć sobie jakie jest trzecie z moich fundamentalnych przekonań. Teraz już wiem, że brzmi ono „co dajesz to otrzymujesz – co wewnątrz to na zewnątrz”. Aż dziw, że wyleciało mi to z głowy.

  • Krzysiek

    Wszystko fajnie, tylko punkt 9 nie do końca jest prosty.. co jeśli ludzie, z którymi nie chcesz się widywać, to bliska rodzina? Świąt nie da się w prosty sposób wyciąć z kalendarza..

  • Kasiura

    Hej, fajny zbiór, chcialam go zatrzymac wiec wydrukowałam sobie

    Michal – dziekuje
    mam prosbe aby wersje do druku miały zminiejszony margines :O) mniej papieru :O)

  • Tomcio

    „zdanie wielu fizyków kwantowych badających naturę rzeczywistości”

    Jakie zdanie? Zaskoczylo mnie, ze fizyka kwantowa moze miec tu cos do powiedzenia.

    A sam jest artykul NAPRAWDE wartosciowy :)

  • Jakub, odpowiedzią na Twoje pytanie jest kwestia intencji „udawającego”. Jeśli robi to z powodu braku akceptacji samego siebie, takie zachowania nie przyniosą pożądanego efektu – nie sprawią, że osoba nagle zacznie się akceptować dzięki sztucznym zachowaniom.

    Jeśli natomiast jest fundament samoakceptacji (tak jak w Twoim przypadku), wtedy zasada „fake it until you make it” jest po prostu metodą uczenia się nowego zachowania i ma szansę odniesienia sukcesu. Jej celem nie jest zdobycie akceptacji innych, ale raczej uczenie się nowych zachowań.

    + Bardzo ciekawy dodatek z nie zamykaniem się na własną rzeczywistość, dzięki.

    Piotrek, bardzo się cieszę, dzięki!

    Radek, trzymaj się tego, dla mnie to jedna z najważniejszych życiowych wskazówek.

    Krzysiek, w tej sytuacji naucz się nabierania dystansu abyś bez względu na to co bliskie Tobie osoby mówią trzymał się swojego autorytetu wewnętrznego. Akceptuj ich model świata, trzymając się własnego.

    Kasiura, wezmę pod uwagę :)

    Tomcio – zachęcam poczytać o tym na blogu Rozwój i Świadomość

  • Piotr

    Punkt 8 to mój ulubiony ;p Gdy ktoś stara się udowodnić swoją wartość jest jak proszący piesek. Prawdziwa wartość nie potrzebuje obrony. Jaki jest sens rozśmieszania innych ludzi jeśli robiąc to oczekujemy, że oni nam dadzą w zamian coś.

    Gdy jesteśmy zabawni sami dla siebie, wtedy naturalnie tą radość dajemy innym ludziom, nawet jeśli nasze żarty pozornie nie są śmieszne.

  • Pemo69

    Tomcio „What The Bleep Do We Know!?” i druga czesc chociaz 2 nie koniecznie, ale polecam obie traktuja o tym jak nasze myslenie wpływa na rzeczywistosc. Wszystko oparte na fizyce teoretycznej i kwantowej, chociaz 1 z 2 ma duzo wspolnego, bo raczej ciezko nam przeprowadzac doswiadczenia na takim poziomie czastek(wyjatek LHC) i sa to raczej eksperymenty myslowe typu kot schrodingera
    tyle wykładu
    pozdrawiam

    • Gosc

      Naciągane fizyki do tego stopnia że aż śmieszne…

      Pozdrawiam miłego dnia

  • x

    Jakoś to do mnie nie przemawia, gdyż kreowanie siebie czy też projektowanie własnego życia i zachowań choćby wg tych zasad… kłóci się z czymś naturalnym w moim odczuciu – z niedoskonałością natury człowieka…

    • Dawid

      To o czym mowisz ja nazwalbym próznoscia

  • Michu

    Z Audiobooka Briana Tracy’ego: Jeśli chcesz posiadać jakąś cnotę zachowuj się tak jakbyś już ją posiadał a stanie się to rzeczywistością. Cytat niedosłowny ale przekazuje to w co sam wierzę i kłóci się to z punktem 2 i trochę też 8 w którym piszesz o pewności siebie. Staję się pewny siebie dla mnie nie dla innych i udaję trochę ale po to by te cechy nabyć by być tym kim chcę być. Chyba nie jest to złe jeśli cechy te mają pozytywny skutek dla mnie i innych w moim otoczeniu. Z resztą się zgadzam.

  • Kolejny dobry tekst na tym blogu. Takich rzeczy powinni „uczyć” w szkole, z pewnością specjaliści od zdrowia psychicznego mieli, by mniejsze dochody.

    Pod każdym z punktów podpisuję się obiema rękami.
    Jeśli miałbym pokusić się o wybór złotej trójki zasad sprzyjających rozwojowi i zdrowiu, to wygląda ona tak:

    2. Przestań udawać kogoś, kim nie jesteś.
    7. Przestań obwiniać innych (i siebie) za swoje problemy.
    8. Przestań udowadniać innym swoją wartość.

    Ze swojej strony dodaje jeszcze:

    – nie czekaj na lepszy czas na zmiany, kiedy wreszcie będziesz w pełni gotowy. Najlepszy czas, by się zmienić jest właśnie teraz.

    – przestań czekać, aż będziesz wystarczający pewny siebie, by realizować swoje marzenia, bo w ten sposób możesz się nigdy nie doczekać. Działaj mimo strachu. Działaj obok obaw.

    – nie zakładaj, że do wszystkiego w swoim czasie dojdziesz sam. Słuchaj, kopiuj i czerp od innych pełnymi garściami.

    – przestań wierzyć, że te same metody i środki, które nie zadziałały „n-razy”, zadziałają tym razem. Zmień coś, obojętnie co.

    – przestań zakładać, że potrzebujesz pełnej kontroli nad sytuacjami, w które wchodzisz. Pozwól sobie nie mieć pełnej kontroli i daj sobie prawo do błędów , zamiast pełnej kontroli postaw na zaufanie do intuicji.

  • Magda Bednarczyk

    Podpisuję się pod wszystkimi punktami.
    Od siebie dodam jeszcze:
    – przestań być perfekcjonistą,
    – przestań zazdrościć innym,
    – przestań narzekać i żałować.

    Pozdrawiam

    • Tomasz

      Magda, Twoje trzy krótkie uwagi to bardzo ważne
      i bardzo trafne uwagi.

  • Paweł

    „Nie wychodź z założenia, że teraz się przyłożysz do pracy po to, aby kiedyś mieć w życiu więcej luzu i wolnego czasu.”

    Kompletna nie prawda Michale.
    Spójrz: osoba, która jest na studia, teraz się bardzo przykłada, bo wychodzi z założenia, że będzie miała po tym lżejszą pracę, niż by tego nie zrobiła.
    Wtedy ma więcej siły, bo nie jest tak zmęczona po pracy, a więc w wyniku tego ma więcej czasu.

    Co Ty na to?

  • Bartek

    @x To jak ty się znalazłeś na tej stronie :) ? Nie ma nic sprzecznego z naszą naturą polepszanie samego siebie. Celem Rozwoju osobistego nie jest dążenie do doskonałości(bo tego i tak nie da się zrobić), lecz polepszanie swojego postrzegania, tak żeby żyć lepiej i szczęśliwiej. Zwłaszcza, że dzisiejsze społeczeństwo jest szczególnie dotknięte tymi problemami.

  • Marcin Wojtaszczyk

    Odnośnie „przykładania się teraz do pracy, żeby potem mieć więcej czasu” :

    Pewien rybak leżał pod drzewem, podszedł do niego starszy pan, biznesmen na emeryturze, i zapytał:
    – Co ty robisz, dlaczego leżysz, nie łowisz..?
    – Nałapałem ryb, teraz odpoczywam – odpowiedział rybak.
    – Jak to odpoczywasz…? Powinieneś łapać więcej, więcej byś zarobił. Później zatrudniłbyś człowieka, kupił drugą łódź i zarabiał jeszcze więcej. Później zatrudniłbyś wielu ludzi, miał wiele łodzi… całą flotę, byłbyś bogaty…
    – A jak już będę bogaty, to co wtedy będę robił…? – zapytał rybak.
    – Wtedy będziesz odpoczywał. – rzekł biznesmen.
    – A co ja teraz robię..? – odpowiedział rybak.

  • x

    @Bartek
    Znalazłem się tu z agregatora blogów finansowych :D

    Problem polega na tym że spotkałem się z ludźmi którzy po zaprojektowaniu swojego życia i osobowości stali się bardzo „nienaturalni” w odbiorze.

    Im się oczywiście wydaje lub nawet są o tym przekonani że są szczęśliwi i lepsi, ale gdzieś w tym wszystkim zagubili się i nie są już po prostu sobą tylko na pozór idealnymi tworami…

  • Marcin Wojtaszczyk

    @X
    Myślę, że to ich problem. Jeżeli jest to dla nich oczywiście problemem. Możliwe, że zamiast odnaleźć samego siebie, znaleźli obraz tego, kim chcieli by być.
    Ludzie, którzy „zaprojektowali” swoje życie zgodnie z własnym „ja”, tym prawdziwym, wewnętrznym, są naturalni i przyjemni w odbiorze :)
    Wielu ludzi projektuje swoje życie, tak aby spełnić oczekiwania innych, sądząc że spełniają swoje. Myślę, że to właśnie im brakuje naturalności.

  • adek

    „Kompletna nie prawda Michale.
    Spójrz: osoba, która jest na studia, teraz się bardzo przykłada, bo wychodzi z założenia, że będzie miała po tym lżejszą pracę, niż by tego nie zrobiła.
    Wtedy ma więcej siły, bo nie jest tak zmęczona po pracy, a więc w wyniku tego ma więcej czasu.” Zdaje mi się, Pawle, że tutaj nie chodziło o pracę w przekonaniu coś: by zarabiać. Chodziło o wszystko to, co robimy co dzień. O schematy, które sobie ustalamy, zamiast ponieść się temu co jest teraz.

  • Paweł

    @Marcin Wojtaszczyk
    Ta historyjka nijak się ma do realnego życia.
    Tutaj nie jest tak prosto jak w tej historyjce.
    Poza tym mógłby więcej odpoczywać i tutaj chodzi o odpoczynek od trudnej fizycznej, ciężkiej pracy.

  • Paweł

    @X
    W pełni się zgadzam. Programują się na niby-szczęście, a potem mają tylko jego namiastkę. Najgorsze jest to, że ciągle żyją w tej nie wiedzy.
    Za dużo NLP może zaszkodzić.
    Równowaga jest najważniejsza.

  • zatena

    Najlepszy i najprawdziwszy tekst jaki powstał na tej stronie. 100 % prawdy.

  • Ola

    Bardzo dziękuję za ten artykuł! To właśnie to, co potrzebowałam sobie przypomnieć.

  • Kaś

    Hej! Kurczę, szczerze powiedziawszy odrzuca mnie trochę wizja myślenia z każdej strony tylko o sobie. Punkty 1, 3, 4, 7 i 8 są dla mnie jasne, reszta zaś budzi różnej wagi wątpliwości.
    Punkt 2 ma ogromną wartość, przy czym zastrzegłabym jednak, że czasem dobrze jest stłumić w sobie instynktowne zachowania, które mogą zranić innych i których możemy ostatecznie żałować. Chyba każdy z nas posiada pewne wady i najwspanialej byłoby nie musieć ukrywać ich przed przyjaciółmi, ale móc liczyć na ich wsparcie w pracy nad tym, co niepożądane. Jednocześnie nie każdy musi wiedzieć wszystko :-)
    Punkt 5 jest dla mnie trochę naciągany, przez to że łapie problem od jednej tylko strony. Wiadomo, powinniśmy umieć zadbać o siebie, ale nie jestem fanką myślenia na pierwszym miejscu o swoim interesie i zyskach z działania. Moim zdaniem najpiękniej jest, gdy w porozumieniu z osobami zaangażowanymi ustala się scenariusz nie raniący nikogo i skutkujący jak największym wspólnym szczęściem :-)
    Punkt 6 wydaje mi się zbyt radykalny. Jest czas na działanie i jest czas na relaks. Czasami przeważa jedno lub drugie. Nie powinno się marnotrawić zbyt wielu chwil, ale nie popadajmy też w pracoholizm :-) Więcej luzu!
    Punkt 9… hmm… wiadomo, że znakomita większość z nas stara się dobierać znajomych na zasadzie „pokrewieństwa dusz”, tak żeby się wzjamnie stymulować i uszczęśliwiać. Warto też jednak pomyśleć o tych lekko „schowanych” osobach, które można trochę napędzić i przyjąć do towarzystwa oraz w moim odczuciu nie na miejscu jest porzucanie starych przyjaciół dlatego, że trochę zbłądzili lub ścierają się z jakimś problemem i w związku z tym relacja z nimi nie jest już taka prosta i przyjemna jak była wcześniej.

    • Piotr, sam bym tego lepiej nie ujął :)

      Pemo69 tak, + książki o fizyce kwantowej. Dla mnie to fascynująca lektura, która rozwija spojrzenie na strukturę rzeczywistości i otwiera na zupełnie inny obraz niż ten do tej pory nam znany.

      x, fakt, że człowiek jest niedoskonały z ewolucyjnego punktu widzenia, to rzecz naturalna i oczywista. Tak działa proces ewoluowania gatunku – są pewne zachowania, które przestają być przydatne i są odrzucane, i wtedy zachodzi zmiana. Ludzkość i zbiorowa świadomość naturalnie się rozwija, tak samo jak rozwija się jej indywidualne odbicie, czyli świadomość jednostki. Jesteśmy niedoskonałymi jednostkami, które się cały czas rozwijają. A w ewlucji tkwi perfekcja. W naszym przypadku (ludzi) efekt jest piorunujący (zajęliśmy prawie całą planetę). Zauważ więc naszą doskonałość – zdolność do odczuwania emocji, zdolność do tworzenia, zdolność do łączenia się w grupy. Gdy odrzucamy ego i zaprzestajemy wojen i nienawiści, jesteśmy iście doskonałymi jednostkami. Z Tobą jest i zawsze wszystko było w porządku – od dnia, w którym się urodziłeś. Jesteś idealny taki, jaki jesteś.

      Michu, punkt 2 bardziej odnosi się do sytuacji, w której nie masz akceptacji tego, kim jesteś, przez co udajesz, że jesteś kimś innym. W przypadku, w którym masz akceptację i chcesz korzystać z zasady „fake it until you make it” to jak najbardziej – to jest wtedy poszerzanie strefy komfortu i nabywanie nowych umiejętności, choć warto zawsze być na bieżąco z tym, czy dany element rzeczywiście jest w pełni Twój. Co do pewności siebie – jeśli robisz to dla siebie, a nie dla innych to świetnie, trzymam kciuki za efekty!

      Rafał, Magda, świetne uzupełnienie.

      Paweł, w takiej perspektywie to co piszesz jest całkowitą prawą. Pisząc to zdanie bardziej miałem na myśli osoby, które zatracają się w ciężkiej pracy nigdy nie znajdując czasu dla siebie.

      Bartek, zgadza się, a Marcin – rewelacyjna przypowieść.

      x, rzeczywiście jest wiele takich osób – są to ludzie, którzy zachłysnęli się filozofią motywacyjną hura i do przodu, zapominając o tym co dla nich jest tak naprawdę ważne, przez co przybierają różne maski, walczą o swoje racje, itp. Tutaj jednak rozmawiamy o głębszych poziomach zmiany, związanych z większym zrozumieniem tego kim jesteś i jakie są Twoje najsilniejsze strony.

      adek, dokładnie tak.

      Paweł, może być trudno, i może być prosto. Po to jest proces rozwoju, aby mieć większe umiejętności radzenia sobie w życiu, czyniąc je dużo przyjemniejszym i lżejszym.

      I zgadzam się, równowaga zawsze jest najważniejsza. Ja osiągam niesamowitą równowagę nawiązując ze sobą coraz lepszą relację :)

      zaneta, Ola, bardzo się cieszę :)

      Kaś, oczywiście, możemy mieć swoje sekrety i nie musimy stawać się transparentnymi jednostkami. Chodzi o to, aby nie bać się być sobą przy innych. Co do punktu 5, masz rację, warto wspomnieć o tej drugiej stronie i powinienem był to zrobić. Dla mnie to jedna z najważniejszych sił, które motywują mnie każdego dnia :) Nie marnowanie czasu na rzeczy mało istotne – to absolutnie nie musi być pracoholizm! Dla mnie ważnymi rzeczami oprócz pracy są również medytacja, chodzenie do kina, spotykanie się z przyjaciółmi, czytanie książek, i uwielbiam przeznaczać czas na te aktywności, bo dzięki nim czerpię przyjemność z życia tu i teraz.

  • W sumie zgadzam się ze wszystkimi punktami, najbardziej przemawia do mnie ten pierwszy. Ale też i najtrudniejszy do stosowania jest…
    Dodałbym do tej listy jeszcze jeden punkt, trochę właśnie związany z uciekaniem od problemów: przestań się wahać.

  • filozof365

    Fajne punkty zawsze coś tam wnoszą choć znów cężko je przeczytać wszystkie ;p
    Najpierw byłem za Jakubem z pierwszego postu. Charakter zazębia się na przestrzeni lat i warto doszlifowywać go, zmieniać jeśli jest do dupy (mocno mówiąc) sztucznie, naturalnie, teatralnie, aktorsko czy jak kto woli. Nigdy w tym nie ma mozliwości zatracenia całkowitej istoty siebie, zawsze lepiej jest być kim więcej niż udającego siebie marnego prawdziwego skoro poskąpiła wspaniałości pewności i swobody genetyka i wychowanie.

    Fajnie pisze też Kaś

    Jednak X stanał ponad punktami

    szczęście tkwi w naturze
    natura nigdy nie planowała tak precyzyjnie
    doskonałośc nie istnieje a pogoń za nią to już automatyka..
    zaplanować komfort życia trzeba
    zaplanować własny sukces i sławe można
    zaplanować rodzine przyjaźnie relacje z ludźmi ilośc czasu spędzanego z nimi to już dziwna sprawaw

    nie zaplanujesz natomiast spontanicznych rezygnacji z kolejnego zaplanowanego dnia życia bo jesteś uwiązany w sieć planowania i nie umiesz cieszyć się tak bardzo ze spontaniczności niezaplanowanych chwil bo smakujesz mocniej w planowaniu.

    Do wszystkiego potrzeba dystansu i umiaru nawet do tego, czasu jest tak wiele

    Za mało pisze, musze zaplanowac sobie codziennie co najmniej 30 min pisania :)
    musze!

  • Natalia

    A ja się zastanawiam nad punktem 8. Mówi on, żeby przestać udowadniać innym swoją wartość. A czy czasem nie jest tak, że żeby w pełni uwierzyć w siebie- poznać swoją własną wartość należy ją najpierw uzewnętrznić i pokazać innym jacy jesteśmy ‚dobrzy’? Myślę że jeśli widzimy akceptację, sympatię, aprobatę ze strony otoczenia to głównie dzięki niej jesteśmy w stanie w siebie uwierzyć i się przekonać, że to co robimy jest naprawdę dobre i wartościowe.

    • Patrycja

      Natalia: Świadome poczucie własnej wartości powoduje, że nie musisz nikomu udowadniać jaka jesteś „dobra”. Wiesz o tym i ludzie, którzy to zaakceptują będą przy Tobie, a Ci którzy nie są o tym przekonani nie ma potrzeby, żebyś im to udowadniała. Nie ma sensu tracić czas na zadowalanie wszystkich bo może nie starczyć Ci czasu na słuchanie siebie i działanie, według własnych przekonań i marzeń.

  • Paweł

    Podziwiam Cie Michale za to, że bardzo dobrze traktujesz swoich czytelników. Można zostawić swój komentarz, a Ty jak masz trochę wolnego czasu i chęci to odpowiesz. Przez tak jakby zbliżasz się do czytelnika, bo człowiek wie, że może nawiązać kontakt z ‚drugą stroną’.
    Taka mała-duża rzecz bardzo cieszy.
    Pozdrawiam ;).

  • Paweł

    „Przez to” miało być zamiast „przez tak”. Pomyłka :P.

  • Paweł

    Natalia, wtedy masz tylko iluzję własnej wartości. Prawdziwa wartość człowieka nie jest na pokaz.
    A taka sztuczna wartość prędzej czy później, ale na pewno zawsze wyjdzie na złe.

  • Natalia

    Paweł, dzięki za rozchwianie moich wątpliwości. ;)

  • Paweł

    Nie ma sprawy, ale poczekaj na Michała, co on napisze. W końcu to on jest znawcą.

  • Włóczykij

    Czytając myślałem: „No właśnie tak żyję. Żyję, jak chcę.”
    Jest niemniej pewne „ale”, o które chciałem zapytać – i ma ono szerszy kontekst, wychodzący poza ten artykuł.
    Tryb rozkazujący mianowicie. Mogłoby się to wydawać mało istotnym szczegółem, jednak gdy widzę cokolwiek wyrażonego w sposób imperatywny, to natychmiast następuje we mnie odcięcie – również wówczas, gdy się zgadzam z treścią; gdzieś, na poziomie głębszym ode mnie samego następuje blokada.
    I teraz pytanie: czy to tylko moje, czy powszechne? Jeśli moje, to nie było pytania – znaczy tylko tyle, że mam problem do przerobienia. Jeśli powszechne… ???

    Poza tym wielki szacunek dla wielkiej pracy, którą czynisz :-)

    Maciej

  • Wiola

    Michale wspaniały art ! Gratuluję :)
    Wiele rzeczy mi uzmysłowił ……
    Moje problemy idealnie odzwierciedlają punkty 5,6,8 i 9.
    Zawsze przekładam problemy innych ponad swoje. Przez to zaniedbuje siebie – często jestem zmęczona tym wszystkim. Brak mi jakiejś takiej wiary i stanowczości ( może bardziej asertywności).
    Nie potrafię wybrać które rzeczy są dla mnie najważniejsze i którym powinnam poświęcać więcej czasu ,a z których zrezygnować – problem tkwi w tym że wiele rzeczy rozpoczynam a później brak mi czasu na doprowadzenie ich do końca. Jednym słowem nie potrafię się określić i jestem ciągle na etapie ciągłego poszukiwania.
    Niestety ciągle usiłuję udowadniać swoją wartość – jest to miłe jeśli ktoś zauważy twoje starania, a jednocześnie dołujące kiedy nawet nikt tego nie dostrzeże.
    Wśród grupy moich znajomych są ludzie, którzy tłumią i hamują mój rozwój. Są to ludzie, którzy swoim zachowaniem i sposobem bycia narzucają fakt, że nie do końca w ich towarzystwie czuję się komfortowo. Nie na wszystko mogę sobie pozwolić , muszę się pilnować żeby czegoś głupiego nie powiedzieć lub nie zrobić – a w grupie przyjaciół nie powinno mieć to takiego znaczenia.

    Są ludzie silni i silniejsi ale ja chyba należę do tych słabszych :)

    Pozdrawiam

  • Zofia

    No właśnie, panie Michale. Co jeśli osoby, których nie chcę widywać, które, jak czuję, nie pomagają mi na drodze rozwoju osobistego, są wręcz przeszkodami, to rodzina? Jak mają wyglądać moje Święta, skoro wszyscy w rodzinie będą gadać o mnie jak o tej nieszczęsnej czarnej owcy, i w ogóle traktować mnie jak nienormalną, która zupełnie nie chce utrzymywać z nimi kontaktów…? A utrzymuję je tylko i włącznie „że tak wypada”, bo niby „rodzicom się to należy”. A ja wciąż czuję się skrzywdzona przez nich i nie chcę ich znać. Czy zerwanie kontaktów w czymś miałoby mi pomóc? Wychowywałam się w patologicznej rodzinie i dużo mnie to kosztowało, żeby zbudować swoje JA po 20 latach niebycia do końca sobą. Wciąż się czegoś boję, tak samo jak właśnie boję się zerwania z nimi kontaktu. Takie patologiczne uzależnienie i potrzeba ich akceptacji. Zupełnie sobie z tym nie radzę. Proszę o jakąś pomocną odpowiedź… :)

  • bardzo ciekawy artykuł, ale pozwolę sobie zadać pytanie, na które prawdopodobni nie uzyskam odpowiedzi-

    Zdanie jakich fizyków kwantowych potwierdza to że „bierzesz to co dajesz”. jaki to procent pośród fizyków kwantowych ma takie zdanie? jakie są ich osiągnięcia w dziedzinie fizyki eksperymentalnej, i na ile falsyfikowalna jest teoria o wpływie myśli na wszechświat?
    lub, alternatywnie- na jakich wyliczeniach bazują ?

    No chyba ze chodzi ci o banalne- twoje myśli wpływają na twój OBRAZ świata. To co innego.

    Bo widzisz, jak bardzo byś wierzył że nie ma stałych praw, że eksperymenty nic nie udowadniają, itd, to skacząc z okna, nie wzniesiesz się w górę, choćbyś nie wiem jak pozytywnie myślał.
    A fizyka kwantowa i nieoznaczoność Heisenberga dotyczą przede wszystkim metod pomiarowych, oczywiście że badanie ma wpływ na obiekt badany, skoro trzeba go bombardować cząstkami w trzydziestokilogramowym zderzaczu hadronów, żeby w ogóle można było go zauważyć. dlatego bada się szum, piki powyżej statystycznego poziomu, i tym podobne, to w dużej mierze kwestia granic aktualnego poznania i niedoskonałość aparatury, która niektórzy fizycy potrafią bardzo romantycznie sprzedać.

    Pozdrawiam.

  • miałem oczywiście na myśli trzydziesto kilometrowym zdeżaczu a nie kilogramowym :)

  • Paweł

    Arek, studiujesz fizyke czy już po?

  • Przestań… narzekać na to co się dzieje w Twoim życiu. Przecież możesz wszystko zmienić!

  • Dziadek

    @Arek Zawada:
    Masz ładny słowotok. Po ilu piwach?
    Na trzeźwo nie da się napisać raz „zderzaczu”, drugi raz ‚zdeżaczu”.

    • Natalia, z pewnością to wzmacnia wiarę w siebie. Jednakże trzymając się zewnętrznej akceptacji nasze poczucie własnej wartości zawsze będzie zależało od aprobaty innych ludzi. A pod uwagę trzeba wziąć fakt, że reakcje innych wcale nie muszą zależeć od tego jak wypadłaś, a mogą zależeć od ich mapy świata i ich samopoczucia w danej chwili. Tak więc nie dość, że w większości przypadków jest to podejście z kiepską dokładnością, to jeszcze zawsze każde nam uzależniać swoją pewność siebie od czynników zewnętrznych.

      Paweł, sprawia mi to ogromną przyjemność :)

      Włóczykij, nie wiem czy jest to tylko Twój odbiór czy kogoś innego również, natomiast taka forma sprawia, że zazwyczaj odbiorca czuje się bardziej zmotywowany do wdrożenia opisanych metod w życie. Co nie znaczy, że zawsze to będzie tak działać.

      Wiola, świadomość tych rzeczy sprawi, że powoli zaczniesz zmieniać się od środka. A taka świadomość dodaje sił, aby następnym razem w podobnych sytuacjach przyjąć inne podejście i zachować się w nowy, bardziej skuteczny sposób. :)

      Zofia, nie musisz zrywać z nimi kontaktu, aby zmniejszyć wpływ, jaki na Ciebie mają. Najpierw pozbądź się poczucia krzywdy i wybacz im ich czyny. Zaakceptuj ich zachowania i słowa, cały czas pamiętając o tym, w co Ty wierzysz. Możesz z nimi przebywać nie czując się źle – wymaga to pracy, ale przede wszystkim nad samym sobą.

      Arek, nie notuję sobie wszystkich rzeczy, które przeczytam i nie mam w tej chwili konkretnych nazwisk. Fakt, że myśli wpływają na rzeczywistość wcale nie oznacza, że dzieje się to natychmiastowo. Jeśli uwierzę w to, że umiem latać, skacząc z budynku prawdopodobnie nic ze mnie nie zostanie. Moje doświadczenie pokazuje, że otrzymujemy to, co wysyłamy, ale bardzo często w innej formie niż wysyłamy. Pamiętaj też, że Galileusz stanął przed sądem inkwizycji rzymskiej, bo jako jeden z pierwszych stwierdził, że Ziemia krąży wokół Słońca. Zachęcam więc do większej otwartości wobec niektórych tez, które nie mają jeszcze potwierdzenia w wielokrotnych i spopularyzowanych badaniach naukowych.

  • Natalia

    Dzięki Michał. Pytałam, bo pracuję nad tym już od dłuższego czasu. Ale stwierdzeniem, że trzymając się zewnętrznej akceptacji nasze poczucie własnej wartości zawsze będzie zależeć od aprobaty innych, nabrałam nowego spojrzenia na świat i ludzi. Pomogło mi to :)

  • Kacper

    Nie będę się powtarzał, że artykuł doskonały :) Brakuje mi punktu:
    – nie rezygnuj z realizacji marzenia lub celu ani nie odkładaj rozpoczęcia na później tylko dlatego, że potrzeba dużo czasu by zadanie ukończyć – ten czas i tak płynie więc lepiej zacząć wcześniej

  • Artur

    Michał jak tak dalej pójdzie niedługo będziesz musiał zacząć pisać podwójne artykuły..
    tak czytam te wasze komentarze i muszę wam powiedzieć iż musicie wiedzieć o jednym.
    i to ma duże znaczenie.
    ze swojej natury kobiety i mezczyzni są rózni.
    w tego typu wywodach pojawią się niespójnosc wlasnie ze wzgledu na tekst. nie bede ich przytaczał bo przykłądami są wasze komentarze. są niespójne – zdania są podzielone. i wiele z tych rzeczy nie wynika z braku możliwości określenia jednej prawidlowej sciezki ale z tego iz jest ona rozna dla mezczyzn a inna dla kobiet.

    jedna z osob powiedziala iz dazenie do idealnosci jest zle.
    ale to tak samo jak z motywacją.
    mozna chciec byc bogatym by uciec od biedy i wszystkiego co sie z tym wiaze lub dlatego by pozwolic sobie na realizacje swoich pasji (jak na przyklad latanie na motolotni, podroze do azji), by jezdzic autem za 100 czy 200 tys. a nie by nie jezdzic autem za 20.
    dlatego wg mnie dazenie do idealnosci jest dobre, prawidlowe i w pelni zdrowe. dazymy do bycia lepszym.

    kazdy czlowiek sukcesu (typu brain tracy, robbins, canfield, trump i inni – ludzie ktorzy są juz wolni finansowo, ktorzy nie są tylko gdybajacymi teoretykami a osobami ktore juz cos osiagnely) powiedzą: że jesli masz cos robic rob to najlepiej jak tylko potrafisz. filozofia wschodu (czyli tego odpoczynku) dorzuci do tego by sie tym cieszyc.

    bylo troche sporow tez o udowadanianie swojej wartosci. czesc dysonansow (roznic w rozumieniu) wynika z innej interpretacji jakiegos pojecia.
    po prostu rozumiecie cos w rozny sposob a potem w komntarzach wymieniacie sie swoimi opiniami czy to jest dobry punkt czy nie.
    najkrocej jak mozna to wyjasnic: slowa i czyny.
    przechwalanie sie, poszukiwanie na sile uznania i aprobaty swiadczy o niskiej samoocenie i potrzeby docenienia.
    natomiast chodzi tu o to by nie mowic lecz czynic. zrobilas cos kreatywnego: ladne zdjecie, wystopienie publiczne: nie wyciagaj na sile od innych pochwaly, lecz pozwol by sami to docenili.
    ja rozumiem te osoby piszace o tym. jest to nastepstwo naszego dziecinstwa, odpowienik naszego poziomu wlasnej wartosci. i tez w sporej mierze rozncia plciowa. kobieta bardziej potrzebuje docenienia od mezczyzny.

    tez niektore dziewczyny pisaly tutaj ze: uzalezniają swoje szczescie od dobra innych. i martwily sie tym – ze tak nie powinno byc. niepotrzebnie.
    natura kobiety jest altruistyczna.

    wiec podsumowujac: zanim zacznienie o cos pytac, lub odpowiadac (nauczac sie wzajemnie) wezcie wglad na roznice plci – dla kobiet i mezczyzn są rozne wartosci.

    @Michał. jesli bedziesz to czytal, w odpowiedzi napisz skad bierzesz swoj optymizm: nawet nie patrzac na autora wpisu czytajac komentarze wiadomo ktore są Twoje – byje od nich takie pozytywne nastawienie.
    robisz cos ku temu ? robiles w przeszlosci ? jakies rady ?

    myslisz ze potrafisz juz odpowiedziec na pytanie: czy da sie cos wypracowac, zmienic siebie czy tez jestesmy niezmienni z natury.

    i jesli inne osoby to czytają prosze nie podchodzic do tego pytania zbyt pochopnie. wbrew pozorm odpowiedz na nie nie jest taka latwa a i byc moze nie istnieje – bo dla kazdego moze byc inna.
    prostym przyklad bylo uzyte tutaj fajnie slowo: „nienaturalny” w odbiorze. tez niestety doswiadczylem ‚zmiany’ kogos takiego. niby to inna osoba ale jest taka wlasnie ‚nienaturalna’ wiec to tylko moze mocno naciagnieta maska, tak mocno iz ta osoba nie jest swiadoma tego.

    rozwoj osobisty, takie tematy to ciekawe rzeczy ale trzeba pamietac o pewnych zasadach o ktorych nie wolno zapominac:

    – nic na pewno. nie przyjmowac czegos za pewnik tylko dlatego ze ktos tak powiedzial.
    – kazdy moze sie pomylic.
    – szukajmy wlasnych drog poprzez sprawdzanie.
    – jesli juz decydujemy sie napisac odpowiedz na czyjes pytanie lub napisac swoją własną wpowiedz: nie uzywajmy slow: nigdy, wszyscy, każdy, nikt (przyklad z jednego wyzej komentow: – przestań być perfekcjonistą, – ja bym zapytal a kim jestes by wydawac takie rady innym ? spotkales sie z Bogiem ? przezyles oswiecenie ? rozmawiasz z duchem swietym ? kazdy moze sie mylic. to bardzo naiwne dawac takie rady bez uprzedniego bycia potwierdzonym autorytetem w jakiejs dziedzinie a jesli ktos dopiero sie ksztatuje i jest jeszcze slaby i podatny na wplywy zewnetrze to takie werdykty mogą komus zaszkodzic).

    – nie ma wszyscy, nie ma kazdy. kazdy jest indywidualny ale jednoczesnie posiada łączność ze wczesniej wspomnianą zbiorową swiadomością.

    ah i ostatnie juz poslowie.
    bądźcie obserwatorami.
    jesli sledzicie rozne blogi tego typu mozna nastknac sie na niespojnosci:
    jeden artykul mowi aby sie afirmowac, wpając w podswiadomosc to co chcemy osiagnac a gdzies indziej mozna przeczytac: dlaczego afirmacje nie działają. tak samo jest z prawem przyciagania. masa artykulow o przyciaganiu myslami rzeczy do swojego zycia i oczywiscie mozna nazlezc artykul ze to fake.
    to chyba powinno dac wam do myslenia.
    i zamiast sie miotac miedzy jednym brzegiem a drugim lepiej ..

  • Artur

    pozwole sobie o uzupelnienie pytania:
    myslisz ze potrafisz juz odpowiedziec na pytanie: czy da sie cos wypracowac, zmienic siebie czy tez jestesmy niezmienni z natury.

    nie chodzi mi o proste poszerzenie strefy komfortu o rozwoj typu: kiedys nie potrafilem dawac wystapien publicnzych bo sie wstydzilem a dzis potrafie i robię to z przyjemnoscią. bo to nie jest zmiana naszego rdzenia.
    nie o taką zmianę mi chodzi.
    raczej o coś głebszego.
    moze bedziesz wiedzial o co mi chodzi.

  • masza

    Moje zdanie jest takie, że człowiek zmienić sie nie może. Może natomiast poznać siebie, bo wiekszosc ludzi ma wypracowany obraz siebie zniekształcony przez wychowanie, przez doswiadczenia zyciowe. Przez prace nad soba mozna sie pozbyc nabytych swiadomych lub nieswiadomych ograniczen. Postep jest juz wtedy, gdy zaczyna sie te ograniczenia dostrzegac.

    • Stanisław Koczkodaj

      Piszesz, że człowiek zmienić się nie może, ale człowiek czyli konkretne co?

      Ciało? Ciało zmienia się przez cały czas – jedne komórki umierają, drugie się rodzą.
      Myśli? Myślisz teraz inaczej niż 15 lat wcześniej i będziesz myśleć inaczej za kolejne 15 lat od teraz.
      Zachowania? Nawyki? Tak samo…

      15 lat temu byłaś innym człowiekiem niż jesteś teraz, więc już się zmieniłaś. :)

  • Marcin Wojtaszczyk

    Artur, myślę, że jeżeli człowiek pozna samego siebie lepiej i pozbędzie się różnych ograniczeń, to się zmienia i to często bardzo. Jedno idzie w parze z drugim.

  • x

    Najbardziej denerwujące jest jak czytasz tą stronę a tu np osoby 3 wyczytują co czytasz (po nagłówkach). Potem wewnętrzny głos sam mówi sobie…

  • anron

    Bardzo interesujący artykuł. Nie mogę się jednak zgodzić z pkt. 9. Jeżeli w rodzinie są osoby, z którymi nie czuję się dobrze, czy to ma decydować o zerwaniu więzi?
    Bywa trudno, ale żeby całkowicie rezygnować ja osobiście uznaję za formę ucieczki i raczej jest objawem tchórzostwa.
    Chyba, że Autorowi chodziło o ograniczenie kontaktów..?

    • Stanisław Koczkodaj

      Punkt 9 do którego się odwołujesz brzmi „Przestań spędzać czas z ludźmi, z którymi nie chcesz spędzać czasu.” Więc niezależnie od tego czy przy kimś czujesz się dobrze czy nie, to zadaj sobie pytanie: Czy chcę spędzać z tą osobą czas?

  • trol

    Nawet jeśli ktoś „kupi” to, co starasz się mu wcisnąć, to i tak jego opinia nie będzie dotyczyć Ciebie, ale sztucznego twóru, który stworzyłeś.

    Dla mnie liczy się tylko to czy uda mi się coś wcisnąć, z tego mam pieniądze więcej nie spotkam tej osoby. Nie dbam o to co ktoś sobie myśli o mnie, LICZY SIĘ EFEKT, proszę nie bądź naiwny

  • laura

    a co jesli pewnych rzeczy nie mozna nazwac tak po prostu ze sa biale albo czarne??

    • Stanisław Koczkodaj

      Niczego nie można jednoznacznie określić jako białe lub czarne. Wszystko zależy od tego jakie stawiasz sobie cele. To one są dla Ciebie drogowskazem podczas podejmowania życiowych decyzji.

  • zosia

    Swietny artykul. Dlaczego tego nie ucza w szkolach? Przeczytalam komentarze. Krotko na temat poczucia wlasnej wartosci. Po jakiego za przeproszeniem diabla udawadniac innym, ze jestem taka wspaniala, to umie, to potrafie. Czekajac na akceptacje innych zgadzamy sie na zycie pod dyktando. Jak ktos napisal- robimy wtedy za skomlacego pieka- super okreslenie!!!Zebysmy nie wiem jak sie wysilali i tak znajdzie sie ktos, kto powie to nie tak, to zle. Robimy to tylko i wylacznie dla siebie. Mysle, ze to mial w tym artykule Michal na mysli. Dodalabym do tej listy moze:
    – nie rob drugiemu co tobie nie mile
    – nie przejmowac sie za bardzo wszystkim bo za 
    dzien, tydzien, miesiac lub rok to wszystko
    przestanie byc aktualne i istotne.
    Michal pomagasz ludziom. W swoim i w ich imieniu dziekuje bardzo. Nie przejmuj sie niedowiarkami, sceptykami, ktorzy krytykuja to to, to tamto. Gdyby tacy mieli twoja tak rozlegla wiedze to by wiedzieli, ze – krytykuja bo nie rozumieja!!!!!

  • JOŁAŚKA

    CIEKAWE TE WASZE PRZEMYŚLENIA . MUSZĘ TU CZĘŚCIEJ ZAGLĄDAĆ :-)

  • Maciej S

    Super ze jest taka strona ! Dzieki! FAjną masz prace, POZdrawiam

  • Kwantowy

    Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie ta fizyka kwantowa. Podajesz link do jakiegoś bloga, gdzie autor wypisuje pierdoły i udowadnia, iż nie wie o co w tym chodzi.

    Faktycznie słyszałem, że są jakieś próby wyjaśnienia świadomości na podstawie mechaniki kwantowej (i wiem o tym z dość pewnego źródła). Nie mam jednak czasu by się z tym głębiej zapoznawać. Jednakże trzeba wiedzieć, że nie wszystko co fizycy teoretyczni sobie powymyślali ma jakiś sens.

    Kowalski słyszy słowo „kwantowy” i od razu myśli, że to bardzo mądre i z pewnością prawdziwe. A tu w istocie g**o prawda. Podsumowując, lepiej unikać opierania się na rzeczach, których się nie rozumie.

    Ponadto mogę wyjaśnić obserwowane zjawisko w inny sposób. Jeśli myślisz negatywnie, to skupiasz się na negatywnych aspektach swego życia. W związku z tym wydaje Ci się, że złe myśli do Ciebie wracają. I w drugą stronę, jeśli myślisz pozytywnie, szybko zapominasz o tym co złego Ci się wydarzyło.

  • Aldona

    Dość ciekawa lista, ale warto ją uzupełnić o kilka punktów z Lifehackera: http://lifehacking.pl/2011/12/28/30-rzeczy-ktore-nalezy-przestac-sobie-robic/

  • migocia

    a jak to jest w towarzystwie, jeżeli gdy jesteśmy w towarzystwie ze znajomymia moj chłopak mówi że jestem naiwna lub śmieje sie ze mnie z jakiś sytuacji w których kiedyś popełniłam gafe..- a wszyscy sie śmieją z jego opowiadań a mnie to np w ogóle nie śmieszy -czy powinnam być zła czy też w ogóle nie brać pod uwage jego słów na mój temat wypowiadanych wśród znajomych, .

    • Ewa Bartosik

      migocia:
      choć nie znam Twojej sytuacji, mam wrażenie, że sama w głębi serca znasz odpowiedź; piszesz „mnie to np. w ogóle nie śmieszy”. Pomyśl: jeśli mnie to nie śmieszy, to jak się czuję? jestem zła, wściekła, smutna itd.

      Co sprawia, że się tak czujesz?

      Co pomogłoby Ci zmienić twoje samopoczucie?

      Znalazłoby się wiele osób, które w podobnej sytuacji czułoby się nieswojo. Sprawdź to, popytaj znajomych jak czuliby się, gdyby ktoś wytykał ich gafy.

      Mamy prawo stawiać granice i mówić to, co czujemy.

    • Tashii

      Śmiej się najgłośniej a kiedy przestaniesz wyciągnij na wierzch gafę ukochanego lub tych znajomych, na bank coś mają. Sama zadecyduj, że chcesz mieć dobry nastrój, bo nikt nie ma prawa Cię poniżać.

  • Mariusz Seklecki

    Michale, chciałbym nawiązać do Twojej odpowiedzi: „Krzysiek, w tej sytuacji naucz się nabierania dystansu abyś bez względu na to co bliskie Tobie osoby mówią trzymał się swojego autorytetu wewnętrznego. Akceptuj ich model świata, trzymając się własnego.”

    W moim wypadku, zanim stałem się sam dla siebie autorytetem, bo pojawiły się efekty moich zmian na lepsze, to znalazłem sobie tak silne autorytety, że nawet bliskie osoby nie mogły ich „przebić”.

    Kiedyś prawie każdy, kto wzbudzał moje zaufanie i wyglądał, jakby się na czymś znał, stawał się dla mnie przynajmniej chwilowym autorytetem.

    Teraz nauczyłem się odpowiednio dobierać swoje autorytety: patrzę, jakie ktoś ma kompetencje i czy robiąc to, co radzi robić mnie, sam osiąga takie efekty, jakie ja chciałbym osiągnąć. I wystarczy porównywać: „pewien znany trener rozwoju osobistego, którego uwielbiam, mówi żeby robić A i samemu robiąc A realizuje swoje marzenia. Z drugiej strony ciocia nakazuje mi żyć na sposób B i sama robiąc B dawno temu już przestała marzyć, bo nie widziała w tym sensu.” Czyje zdanie wybrać? Hm… :)

    Także sądzę, że to może być dobra rada dla osób, które, tak jak ja, kierują się na ogół autorytetem zewnętrznym i potrzebują jakoś przetrwać „okres przejściowy”, zanim staną się autorytetami dla samych siebie :)

    Pozdrawiam i dziękuję za wspaniały artykuł. Polecam go swoim znajomym – wypunktowałeś w świetny sposób wszystkie zasady, które chciałbym im przekazać :) Dziękuję :)

  • Mazee

    Uwielbiam ten artykuł i często do niego wracam! Dzięki

  • mit

    punkt 2. jest dla mnie trochę dziwny. Oczywiście, każdy by chciał pokazać się takim jakim jest i nikogo nie okłamywać, ale jak to zrobić? Kiedy w najprostszych sytuacjach nie powiesz np. dla pracodawcy, że jest niekompetentną osobą, która dostała pracę po znajomości bo zapewne na drugi dzień już nie będziesz miał pracy. W takich sytuacjach kłamstwo albo przemilczenie jest jedynym wyjściem, nieprawdaż?

  • Stresssol

    8. Przestań udowadniać innym swoją wartość.
    Dla mnie osoba powinna działać , wtedy ludzie sami docenią taką osobę za to kim jest, a nie starać się wywierać fałszywego wrażenia tylko po to żeby się upodobać innym. Tak samo powiedział bym tu żeby starać się o tym nie mówić jakim to jest się wspaniałym etc. tylko właśnie pokazywać to przez działania. ” krowa która dużo ryczy, mało mleka daje”.

    • doota

      Tylko co jeśli pokazuje się przez działania, a „ogół” ma to gdzieś, jeszcze ci umniejsza. Czy nie warto wtedy udowodnic i wymagać docenienia?

  • mariusz

    Hej jestem tu nowy. Posiadam dosc duzy bagaz doswiadczen zyciowych. Jestem w sytuacji gdzie nie wiem co dalej robic. Moje zycie nie bylo uslane rozami ale mimo to dawalem sobie rade. A od dluysyego cyasu coray cieyej i trudniej yroyumiec mi siebie i isc swoim zyciem. nie mialem matki ojca przez droge. wzchowali mnie tak naprawde ludzie babcia toksyczna oraz wujek i cioicia. mialem duze problemy ze soba nie od dzis. W kontaktach ze znajomymi problemami zycia codziennego. Na swojej drodze poznalem dziewczyne z ktora bylem 2 lata pozniej sam duzo pracowalem pomagalem. doswiadczenia z zagranicy poparte i sukcesami i porazkami, ciagle siebie obwiniam bylem na terapii tam poznalem 52 letnia kobiete z ktora spedzilem 2 lata troche w polsce troche za granica postanowila wrocic a ja zaczalem plakac wkoncu wrocilem zaczalem byc zly na wszyzstkich i wszystko sam nie wiem co dalej robic nie wiem jak dalej zyc wciaz pztam ludzi rodzine jedni mnie potepiaja inni nic nie mowia. Teraz siedze w domu na terenie gospodarstwa nie wiem co robic w zyzciu wszzstkim sie przejmuje czz to ma sens czz nie bylem u 3 psychiatrow. kazdy jest inny i mowi co innego, nie wiem co dobre a co zle

  • mariusz

    za co sie nie wezme to odpuszczam. walkuje przeszlosc ze zlymi wspomnieniami wciay mam uczucie pelnej spranej glowy ubolewam nad soba chodze w kolko i rozmyslam doluje sie strasznie obwiniam

    • Monika

      Przeszłość to wspomnienia, które mogą być źródłem siły i przydatnych doświadczeń, a nie tylko źródłem powracającego bólu i cierpienia. Wspominać i pielęgnować trzeba tylko pozytywne chwile – te momenty, które dają radość i energię do życia. Poczytaj artykuły na tej stronie, są bardzo pomoce w życiu…

  • Monika

    Punkt 9 artykułu „10 rzeczy, które powinieneś przestać sobie robić” brzmi: Przestań spędzać czas z ludźmi, z którymi nie chcesz spędzać czasu. A jeśli taka osoba to najbliższa rodzina i na wzgląd na dobre stosunki z mężem trzeba znosić obecność jakiej osoby. Jak sobie radzić?

  • Tomasz

    Wszystko spoko. Treść jak w każdej książce z rozwoju osobistego, tylko że tu, dostajemy ją w mega skrótowej wersji. Szału nie ma, a z pkt. 2 raczej się nie zgadzam.

    Pozdrawiam

  • elly

    Super, mysle ze wiele ludzi potrzebuje tych właśnie wskazówek :) dzieki Michal.

  • Anna

    A co, jeśli mój rozwój hamują TOKSYCZNI RODZICE, z którymi muszę mieszkać, bo nie mam możliwości się wyprowadzić…?
    Nie mam znajomych i żeby było jeszcze ciekawiej – choruję na nerwicę lękową i zaburzenia osobowości.

    Jakieś podpowiedzi…?

    • Ilk

      Ale czemu uważasz ich za toksycznych? Przecież nie są tylko źli, zdarzają się też dobre chwile z nimi. Mieszkasz z nimi, więc dbają o Ciebie, lepiej albo gorzej, ale jakoś dbają. Im też nie jest łatwo. Może spójrz na nich inaczej, bardziej życzliwie?
      Mnie się kiedyś zdawało, że mam toksyczną matkę. Ale postanowiłam dostrzec z niej dobre cechy, choćby to, że zawsze ma czyste paznokcie i świetnie gotuje, że jest zawsze schludna i wcześnie wstaje, umie się mobilizować do działania. Znajdź cokolwiek dobrego w rodzicach i w sobie, na pewno jest mnóstwo takich drobnych rzeczy.

    • widzisz złotko nie wiesz na czym polega życie w towarzystwie toksycznego rodzica więc twój komentarz jest wyłącznie próbą zwierzenia się z własnej błędnej oceny osoby

    • Emilia

      rozumiem Cię ….tylko, że dla mnie toksyczna była religia a teraz ludzie z którymi pracuje….po 2 miesiacach w nowej pracy mam dosyć!!!! podcinają mi skrzydła, popędzają, twierdzą jakieś bzdury np. że 350 km to dużo a dla mnie nie, mieszkają w jednym miejscu, do niczego nie dążą oprócz kasy a jak ktoś nie jest taki jak oni to obrażają, manipulują, próbują mnie ukształtować na swój obraz bo jeśli wejdziesz miedzy wrony musisz krakać jak i one a do kogo ja mam byc podobna : religii, rodziców, ludzi z pracy?? Mam dosyć !!!
      Jestem świeżo po warsztatach „Tu i teraz”…spotkałam tam i fajnych ludzi i ciemnote ludzką …ciemnota mnie dobiła !!!

    • Cr

      A ja nie rozumiem w czym masz problem.

    • ona

      A ja np ciebie bardzo rozumiem zycie doroslego zalezy wylacznie od dziecinstwa jakie sie je mialo, ja mialam dziecinstwo bez wspomnien do dzis nic dobrego co odbilo sie na moim zyciu doroslym czyli brak wsparcia wiary w siebie , i milosci dlatego tak nienawidze swojej rodziny bo praktycznie jej niemam nie czuje tego

    • Gizmo

      Możesz a nawet musisz się wyprowadzić – kwestia determinacji – chyba nie jesteś ubezwłasnowolniona ? 18-tka skończona ?
      Zaburzenia osobowości ma w tym kraju dużo osób.

    • Cr

      Najwięcej to sobie te zaburzenia wmawia bo ktoś im powiedział że to modne albo naczytali się w internecie pseudospecjalistów :) Ruszcie dupska i idzcie wsród ludzi z którymi możecie coś fajnego nawywijać a nie narzekacie jakie to życie jest do dupy.

    • Pitchu

      Ja tez cboruje na nerwice lękową, chciałbym być normalnym człowiekiem, którzy w towarzystwie kolegów czują sie zaj*biście, ale nie moge. CZEMU? Nie wiem czemu ja nie mogę być szczęśliwy a inni mogą.. to wszystko jest jakieś dziwne..

    • Grzegorz

      Powinieneś podjąć się leczenia, internet jest pełen poradników jak się samemu wyleczyć :) Sam kożystam z terapii na fobię społeczną :P Możesz też skorzystać z pomocy specjalisty psychologa :) Oczywiscie musisz pracować sam nad sobą by cokolwiek zmienić i wiadomo że potrzeba na to trochę czasu, ale innej opcji nie ma ;)

    • ‚choruję na nerwicę lękową i zaburzenia osobowości.’ przestań wmawiać sobie nieistniejące pseudochoroby to moja rada
      dlaczego musisz mieszkać przecież możesz zwiać na swoje? na pewno oboje są toksycznymi czy nie tylko matka? Bo przewaznie to baby mają nierówno pod sufitem

    • Gość

      Jeśli masz skończone 18 lat, możesz podjąć się pracy i wynająć jakiś pokoik :) Nie musisz z mieszkać z rodzicami :D

    • oleum

      Patrz pkt 7. Znajdz sposob zeby sie wyprowadzic

  • taka ona

    Kurczę, Michał, muszę to napisać. Jeden z najbardziej genialnych artykułów na blogu jakie przeczytałam. Może dlatego, że jestem na takim etapie rozwoju, gdzie z wieloma sprawami w życiu sobie przestałam radzić i teraz to tak ciąży. Obarczam się winą za wiele rzeczy, a potem mam ogromne pretensje do siebie. A tu każdy z tych 10 opisanych punktów jest tak trafny i pokazuje gdzie robiłam dotychczas błąd. Także jest to dla mnie niezmiernie ważne i wiele sobie uświadomiłam dzięki tym punktom. Również z przykrością stwierdzam, że jeszcze wiele ciężkiej pracy przede mną i nad moim rozwojem mnie czeka.
    Serdecznie dziękuję Ci za ten artykuł! Pozdrawiam.

  • Jean

    Świetny artykuł , spróbuje zainteresowac nim moją koleżankę, która żyje przeszłością, wiecznym narzekaniem i robi z siebie cierpiętnice . Do dzisiaj próbowałam jej pomóc,przekonac ją , że pozytywne myślenie ułatwia życie , ale bezskutecznie . Zauwazyłam , ze za każdym razem kiedy ja jestem szczęśliwa i zadowolona , kiedy układa mi się w życiu ona ma na mnie focha. Jestem osoba pozytywnie nastawioną do zycia . Mimo naprawde bardzo cięzkich chwil w zyciu , wielu upadków mam w sobie ogromna chęc życia i dzielenia się swoją radością z innymi. Nie wiem dlaczego, kiedy ja jestem usmiechnięta i zadowolona ludzie z mojego otoczenia dziwnie na mnie patrza? Tak jak ta koleżanka , bliska mi osoba ale jej wieczny pesymizm powoduje, ze nie chce mi się z nią już rozmawiać
    Nie wiem co robić ? jak znaleźć ludzi podobnych do mnie ?

    • Gość

      Poczytaj sobie o „mentalności ofiary”.
      Ludzie robią z siebie ofiary (cierpiętników), bo z jakiegoś powodu (świadomego lub nieświadomego), jest im to na rękę.
      Często jest to chęć zwrócenia na siebie uwagi (współczujcie mi wszyscy, opiekujcie się mną, zajmujcie, pocieszajcie), możliwe że właśnie dlatego koleżanka łapie focha gdy Ci się powodzi, bo zwyczajnie odbierasz jej audytorium. ;)

      Żona pijaka zapytana dlaczego ma bałagan w domu, odpowie że dlatego bo mąż pije. Dlaczego pranie leży odłogiem – bo mąż pije. Dlaczego kwiatek usechł – bo mąż pije.
      Po co ma od niego odchodzić, satysfakcjonuje ją że ma wymówkę na każde życiowe niepowodzenie.

      Inna sprawa, że może nie zdawać sobie z tego sprawy i samookłamywać się że jest biedna i nieszczęśliwa.

    • Gosc

      Wydaje mi sie, ze problem jest bardziej skomplikowany. Zycie z pijakiem moze doprowadzic do stanu depresyjnego, a tego z kolei efektem jest „nie chce mi sie”, „a po co mam to robic”.Druga rzecz, ludzie ktorzy doswiadczaja wiele cierpienia e seiecie rzeczywistym uciekaja do srodka ( siebie) albo swiata fantazji i naprawde nie zauwazaja tego uschnietego kwiatka, czy sterty brudnych naczyn.

    • doota

      Prawda jest taka wg mnie,że „robienie z siebie ofiary” tak na głębokim i poczatkowym etapie nie jest wcale pojsciem na łatwiznę, bo ma się z tego korzyści. To są zawsze korzyści wtórne, których się człowiek trzyma potem, bo nie widzi realnie (w sobie) innego wyjscia jako mozliwego i chce utrzymać choćby iluzoryczne pozory, że cokolwiek ma sens.

  • Jan

    Dodałbym jeszcze: Przestań mówić o sobie na podstawie opinii innych.

  • Marcin

    Punkt 8 może być trochę nie jasny dla osób ekstrawertycznych. Wiadomo nie ma co być duszą towarzystwa jeśli się nią jest tylko po to by się dowartościować. Wtedy twoje poczucie szczęścia zależy od reakcji ludzi, którzy Cię otaczają i jest bardzo kruche. Co jednak jeśli dawanie innym radochy, uśmiechu na twarzy raduje Cię od środka, motywuje żeby jeszcze bardziej rozłożyć towarzystwo na łopatki. Wtedy to już nie jest pokazówka i dowartościowanie. Taka osoba po prostu świetnie się bawi tym, że rozśmiesza innych, zyskuje mnóstwo nowych znajomych i każdy chce ją poznać. Inni (osoby z zewnątrz, z poza towarzystwa) mogą pomyśleć, że robisz to by się dowartościować i niech sobie myślą co tam chcą. Oczywiście czasami trzeba przystopować i spojrzeć do wewnątrz siebie, ale nie ma co przesadzać bo staniesz się niezłym introwertykiem. Najważniejsze to nie przejmować się krytyką z zewnątrz – zaprzyjaźnij się z nią, zacznij się z nią drażnić (bo w końcu co osoba z zewnątrz może o Tobie wiedzieć) i najważniejsze – mniej dystans do siebie.

  • Cami

    Dziękuję za pomoc! Tylko tyle mogę i jestem w stanie powiedzieć!

  • Rafał

    Kolejne przykazania, tym razem nie chrześcijańskie. Nie sądzicie, że wystarczy tylko jedno przykazanie, zakotwicz świadomość JA w tu i teraz. Tyle wystarczy, aby poradzić sobie z całym syfem, którym wszyscy chcą się dzielić, bo uznali, że iluzja z którą się utożsamili jest tą włąściwą, kończącą cały temat egzystencji ludzkiej.

  • Bardzo pomocny artykuł. Dodałabym jeszcze stwierdzenie – kochaj tak samo siebie jak innych – gdyż człowiek który wypełnia potrzeby, zachcianki innych w myśl idei akceptacji, adoracji przez inne osoby zapomina o miłości własnej,
    Bardzo ważne jest życie w zgodzie z prawdziwym Ja – bycie asertywnym.
    Wciąż pracuje nad swoją asertywnością – człowiek nie zdaje sobie sprawy – ile czasu mu ucieka między palcami – kiedy nie jest asertywny i nie stawia innym granic.
    Nie stawiając innym granic – przestajemy zauważać, gdzie kończą się inni a zaczynamy my – żyjemy życiem innych – starając żyć się według wkodowanych nam schematów – bojąc się – co inni o nas powiedzą, co pomyślą i w ten sposób dajemy innym przyzwolenie na kierowanie nami. A ile czasu to zabiera – wiem – bo w ten sposób sama straciłam mnóstwo czasu na niepotrzebne zaangażowanie emocjonalne w sprawy, konflikty – które zamiast rozwiązywać od razu roztrząsałam na forum rozmówców – i przez to nie byłam bliżej rozwiązania swych problemów.
    Przez tracenie czasu na powyższe nigdy nie miałam czasu aby zrealizować swoje plany, pasje – stąd zaczęła we mnie rosnąć frustracja.
    Życzę każdemu z nas aby odnalazł swoją pasję – coś z czego wynikać będzie poczucie radości – gdyż wtedy człowiek staje się pewniejszy siebie – dokarmia bowiem miłość własną i poprawia jakość życia z innymi osobami.

  • Malwina

    Dziękuję Ci bardzo za ten artykuł. Akurat jestem w niezbyt ciekawym momencie swojego życia i jeszcze przed chwilą nie wiedziałam jak to zmienić. Teraz już wiem, że trzeba zacząć od siebie. Dzięki jeszcze raz! :)

  • Kamila Kożuszko

    11. Przestań spełniać oczekiwania innych

  • Viridia

    Może spóźniony komentarz, ale dopiero teraz trafiłam na ten blog. Artykuły dobre, owszem. Ale jak nie udawać że jest się kimś innym, jak się nie skupiać na tym czego nie chcę, gdy wsłuchując się w siebie czuję tylko niechęć do ludzi i świata, do jakiegokolwiek działania, widzę tylko swoje porażki i nie mogę się dopatrzyć plusów w moim życiu, ani moich dobrych stron? Po prostu nie ma tego. Jest tylko napięcie i niechęć, bo wszyscy są lepsi ode mnie. Nigdy nie miałam marzeń, nie przypominam sobie ich nawet z dzieciństwa. Nie ma niczego, co bym robiła dobrze. Moim życiem „rządzi” jeden cel: byle przetrwać, a to, czego nie chcę, to napięcie, które trwa od lat i pomimo różnych warsztatów, nie maleje.

  • Piotr

    Kolejny stos dobrych rad, same gotowe hasła: „Zaakceptuj siebie, uwierz w siebie, czuj się dobrze we własnej skórze”…
    Tylko JAK!?

    • Maleene

      Fake it till you’ll make it! :)
      Najpierw wystarczy udawać, wmawiac sobie, wyobrażać – wystarczy tylko podjąć decyzję. Potem kwestia przyzwyczajenia, aż coś stanie się naszym „prawdziwym” przymiotnikiem.

    • Tomasz

      Przez udawanie, łatwo się pogubić i żyć czyimś życiem. Nie akceptujemy swojej osoby, źle czujemy się w swojej skórze, bo nie znamy samych siebie. Nie tylko nie jesteśmy świadomi swoich wad i zalet, ale nawet większość naszych pragnień pochodzi od innych; rodziców, mediów, znajomych… Gubimy swoją indywidualność, stawiamy nierealne, zawyżone wymagania względem siebie, próbujemy być kimś, kim nigdy nie będziemy. Obwiniamy się i krytykujemy, zamiast poznać, zrozumieć i zaakceptować. Dom wariatów na emeryturkę(albo i wcześniej) jak nic się kłania.

  • Autorytet poszedł polatać

    Wewnętrzny DIALOG? Z samym sobą?
    Wewnętrzne dialogi prowadzą jedynie schizofrenicy i inni wariaci o rozszczepieniu jaźni.

    Normalni ludzie prowadzą wewnętrzny MONOLOG.

    Można by to potraktować jako przypadkowe przejęzyczenie, gdyby autor wspomniał o tym raz, ale kilka?

    Skoro Pan Trener myli się w tak elementarnej kwestii, to jak mamy wierzyć w pozostałe?

    • za kwadrans wszystko

      Panie „Autorytet poszedl polatac” punkt 9 jest o Panu.
      Prosze zabrac swoj jad i przeniesc sie na facebooka.

  • Ewelina Gontarz

    Odnośnie punktu 9. Pokaż mi 5 twoich najbliższych przyjaciół – a powiem Ci kim jesteś:)

    • jj

      Jestem nikim?

  • Sloneczny Solar

    troszke taki poradnik małego introwertyka ;))
    trzeba odczuwac potrzebe udowadniania swojej wartosci bo to motywuje do dzialania
    byle by swojej a nie czyjejs
    pozdrawiam

    • Sloneczny Solar

      *własnej, nie swojej

  • Zoffia

    punkt 2 – przestań udawać kogoś kim nie jesteś. Rozumiem, że tu mowa o patologicznej sytuacji i jakichś strasznych kłamstwach. Tyle, że z własnego doświadczenia wiem, że udawanie kogoś kim chciałoby się być daje mi motywację do tego, by pracować nad tym, by się właśnie takim kimś stać. To dla mnie coś jak forma wizualizacji pragnień jako już dokonanych. Jestem na dobrej drodze do mega sylwetki i aktualnie uczę się już drugiego języka – zaczęłam od niewinnego blefu o tym, powtarzanego na tyle często, że uwierzyłam w taką siebie jaką przedstawiałam, a teraz konsekwentnie to realizuję. To mi nie wygląda na złą rzecz, którą sobie robię, bo przed tym nie miałam żadnego celu w życiu i po prostu wegetowałam a nie żyłam, więc może skutek takiego działania zależy indywidualnie od konkretnego człowieka

    tak samo jak punkt 5 – znam człowieka, który stosuje się do tej zasady świadomie i niestety nawet jeśli to co robi jest dobre dla niego, to jednak przy okazji krzywdzi innych, a więc w tym przypadku to jednak chyba egoizm. Jeśli sytuacja mu nie odpowiada albo źle się z czymś czuje, wymyśla sobie teorię, która uzasadnia jego postępowanie, po czym skutecznie sobie wmawia, że tak właśnie jest – dla mnie to raczej relatywizm moralny i oszukiwanie siebie za cenę komfortu psychicznego. Czy komfort psychiczny jest tego warty, i czy rzeczywiście to jest dobre na dłuższą metę i kiedyś nie odbije się potężną moralną czkawką, której nie będzie się dało zagłuszyć żadnym wymyślonym usprawiedliwieniem?

  • Zoffia

    mój komentarz zniknął… :)

  • Patryk

    Co Mam Zrobić Jak Wszyscy Mówią i Uważają Mnie Że Nic Nie Umiem ?? :(

  • Iwona

    Świetny artykuł :)

  • ika

    Przestać kontaktować się z osobami, które mają toksyczny wpływ, jest łatwiej, jeśli to są znajomi, koledzy, nawet przyjaciele. Ale nas do załamań nerwowych doprowadzają przede wszystkim rodzice i dzieci. Mam 40 lat i syndrom ofiary czy matki Teresy, czy jak to nazwać. Mogłabym życie oddać, żeby uszczęśliwiać wszytkich bliskich. A że oni są toksycznie wymagający, to nigdy ich nie zaspokajam, nawet doszło do eskalacji tego niezaspokokajania i jestem u kresu wytrzymałości psychicznej. Nie wiem, czy zauważą, jak zejdę z tego świata. Jestem między 77-letnią matką, która mnie wykańcza, a 20-letnią, studiującą poza domem córką, która mnie okrutnie i cynicznie rani. Nawet obie już widzą, że już, to jeszcze mnie kopią. Matki sobie nie wybirałam, córkę pewnie niewłaściwie wychowałam (bez ojca). Jak mogłam być dobrą matką, mając całe życie na karku swoją matkę i jej schizy i oczekiwania? Starałam się, czytałam poradniki, chodziłam na terapię, ale matka trzymała łapę na całym moim życiu, więc na wiele się to nie zdało. Córka nie ma do mnie szacunku, bo babcia to jest takie rodzinne cappo do tutti capi. A mój facet, z którym jestem 8 lat, też ciągnie kocyk życia w swoją stronę, więc… Trudno w tej sytuacji spełnić te 10 punktów. Chyba że Autor ma pomysł, jak z tym wszystkim sobie poradzić. Ucieczka w tym kraju pełnym kredytów, zobowiązań itd. nie wchodzi w rachubę :)

    • jjj

      Och… Współczuje i podziwiam jednocześnie. Jesteś silna skoro tyle juz wytrzymałas, i mądra bo widzisz problem i walczysz. Metoda małych kroków ale walcz dalej, o siebie.! :) Slyszalam cos też o metodzie zdartej płyty: czyli powtarzaj coś do znudzenia do mamy czy córki gdy znów po proszą o coś co mogą zrobić same, a jest niewygodnego dla ciebie: ‚Tym razem nie mogę gdyz wyjątkowo potrzebuje tego czasu dla siebie, to dla mnie bardzo ważne’. Do znudzenia. Asertywna odmowa ;)
      Łatwo radzić ale dużo pracy przed toba, powodzenia! Małymi krokami ;) i nie rob sobie zadnych wyrzutów. W końcu się uda ;)

  • Mirosława Ceglińska

    Tak,jest coś we mnie ,co mnie irytuje…to,że obgryzam skórki u paznokci,drapię się po głowie,spoglądam na paznokcie,co przychodzi mi bezwiednie i sama nie zdaję sobie sprawy,że to robię.Wiele razy na tym się złapałam,chciałbym nad tym nawykiem zapanować. Tak więc oprócz natrętnych myśli ten nawyk jest dla mnie natrętny.Bardzo się cieszę,że powstają blogi takich ludzi jak p.Michał,gdzie można się nauczyć zająć swój mózg przyjemnymi myślami i umieć samemu ze sobą porozmawiać.

  • OrangeHAZE

    Sranie w banie, długie lata palenia nauczyły mnie że gdy jest jakiś problem trzeba go zlać a dokładniej zapomnieć o nim, po co ranić siebie stresem wywołanym długimi, bez owocnymi planami skoro można wszystko robić na spontanie.

  • Marnotrawstwo czasu, chyba każdego w dzisiejszych czasach to spotyka.

  • Milejdi

    Mam glupia sytuacje.Z natury jestem nieśmiala ale chcialam to zmienic.We wrzesniu poszlam do szkoly sredniej-nowi ludzie,nowe otoczenie.Najpierw gadalam ze wszystkimi,przynajmniej probowalam.Ale potem wrocilo „moje dawne ja” i ugrzezlam z jedyna kolezanka.Lazimy wszedzie ze soba.Wiem ze to glupie ,jak jej nie ma w sql to ja tez sie boje isc.Mysle ze introwertycy wiedza o co chodzi.Chce to zmienic ale chyba troche za pozno bo jak zwykle porobily sie grupki i wszyscy maja swoich ziomkow.Poza tym kilka dziiewczyn w klasie za nami nie przepada.

  • Zosia

    Miałam i mam do teraz problem z koleżanką z klasy. Nienawidzi mnie ona wprost, patrzy krzywo, razem ze swoją przyjaciółka patrzą mi się prosto w oczy i szeptają sobie coś na ucho, przy tym głupio śmiejąc. Gdy mama coś podobnego do niej, na przykład takie buty, ciagle na mnie patrzy i się krzywi. Staram się tym nie przejmować, ale naprawdę nie daje rady. Co mam w związku z tym zrobic?…

  • Agata

    „Co jeszcze powinniśmy przestać sobie robić? Wpisujcie swoje pomysły w komentarzach.”
    Nie porównywać się z innymi. Nie porównywać innych z samym sobą.

  • Katarzyna

    Przestań udawać kogoś, kim nie jesteś.
    Z tym się do końca nie zgadzam bo czasem wydaje nam się że jesteśmy jacyś a to jacy jesteśmy jest niestety zupełnie nieprzystosowane do życia i przez to tracimy i cierpimy, czasami udawanie kogoś innego pozwala wyrobienie sobie i przyswojenie cech których nam brakowało, bo ich po prostu nie rozwinęliśmy.

  • Agata

    Ja mam problem ze znajomymi, którzy są jak rzep. Być może to moja interpretacja,ale nie lubię jak ktoś się do mnie przyczepi i chciałby spędzać ze mną każdą wolną chwile, robić wszystko ze mną i to samo co ja. Duszę się w takich relacjach. Takie osoby nie rozumieją, że chce zostać cały weekend w domu sama … zaraz pojawiają się przymiotniki jak.. leń… dziwna… „co będziesz siedzieć w domu”, albo się obrażają. A ja po prostu lubię mieć swój czas dla siebie, tak ładuje akumulatory.

  • Ada Strzelczyk

    Największym wyzwaniem moim zdaniem jest nr 10.
    z drugiej jednak strony jest on początkiem i końcem każdego z punktów.
    Jeśli będę negatywna nie wprowadzę żadnej zmiany, bo będę się nieustannie sabotować.