Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Odpuszczenie kontroli

Odpuszczenie kontroli Photo by garryknight

Świadome przejęcie sterów nad swoim życiem jest jednym z ważniejszych przełomów ścieżki rozwoju osobistego. Jednak gdy nie umiemy odpuszczać i akceptować, pojawia się chorobliwa, wyniszczająca potrzeba kontrolowania każdego aspektu naszego życia.

 

Ta mania kontroli jest dla wielu ludzi przekleństwem, bo każe im cały czas starać się, aby wszystko było po ich myśli. Aby całe życie i każdy jego aspekt był pod kontrolą.

W takim stanie umysłu niemożliwe jest życie pełnią życia i docenianie tego, co mamy, bo zawsze znajdzie się coś, co można zmienić, ulepszyć.

To często naleciałość pop-motywacyjnych książek, z których ludzie dowiadują się, że mogą zmienić wszystko, absolutnie wszystko. Gdy z takim przekonaniem stykają się z rzeczywistością, w której jednak wszystkiego zmienić nie mogą, pojawia się złość i frustracja.

 

Dlaczego chęć bezustannej kontroli każdego aspektu naszego życia jest ślepą uliczką?

Bo nie wszystko da się kontrolować. Są sytuacje i wydarzenia, na które nie mamy wpływu. Lub jest on tak minimalny, ze nie ma sensu podejmować działania – czas i wysiłek włożony w zmianę jednego elementu sprawiłby, że zaniedbalibyśmy inne, ważniejsze obszary naszego życia.

Co wtedy? Akceptujesz, ze rzeczywistość jest, jaka jest. Nie masz innego wyboru. Myślenie, że coś powinno być inne, niż jest, to tworzenie iluzji alternatywnej rzeczywistości, do której uciekasz. Efektem są blokady emocjonalne, które uniemożliwiają Ci naturalny rozwój i radowanie się życiem.

Pewnie powiesz, że jeśli zaakceptujesz, to przestaniesz się rozwijać. Słyszałem to dziesiątki razy. Takie przekonanie mają tylko osoby, które nigdy nie doświadczyły pełnej, nieskazitelnej akceptacji samego siebie i miejsca, w którym się w życiu aktualnie znajdują. Gdyby doświadczyły, wiedziałyby, że to właśnie z akceptacji rodzi się najbardziej czysta, wewnętrzna motywacja do działania i rozwoju.

 

Dla kogoś, kto ma porażenie mózgowe i wie, że jest to choroba nieuleczalna, najmądrzejszym wyborem jest akceptacja tego stanu rzeczy. W ten sposób nie będzie się osłabiał niepotrzebnym stresem, co zwiększy jego psychiczną odporność w trudnej sytuacji. Będzie mógł też skierować swoją uwagę na coś, co leży w zakresie jego kontroli. Na przykład na tworzeniu zdrowych i głębokich relacji międzyludzkich, lub zadbanie o karierę zawodową.

Jak zwykle, kluczem jest złoty środek. Balans między kontrolą i odpuszczeniem.

W książce „Śmiertelni nieśmiertelni“ Kena Wilbera trafiłem na ciekawą modlitwę, która bez względu na charakter Twojej wiary lub niewiary niesie ze sobą ważne przesłanie:

Boże, obdarz mnie spokojem, bym zaakceptował
Rzeczy, których nie mogę zmienić.
Odwagą, bym zmienił rzeczy, które zmienić mogę.
I mądrością, bym umiał je rozróżnić.

 

Doskonale ujęte. Zwróć uwagę na ostatni wers. To bez wątpienia jedna z najważniejszych życiowych umiejętności.

Zbyt często ludzie starają się kontrolować rzeczy, których zmienić nie mogą.
Zbyt często ludzie godzą się na rzeczy, które zmienić mogą.

Pytanie brzmi, czy umiesz je rozróżnić?

Zostaw komentarz

  • Ela

    Ja się od jakiegoś czasu uczę akceptować różne rzeczy, zarówno te duże jak i drobne. Wnosi to dużo spokoju do mojego życia (:
    I zgadzam się, że to wcale nie blokuje chęci działania w innych obszarach (przecież nie chodzi o całkowitą bierność).
    „Pytanie brzmi, czy umiesz je rozróżnić?” – mam nadzieję, że jest to umiejętność, którą można doskonalić (:
    Modlitwa – idealnie podsumowuje treść artykułu.
    Pozdrawiam

  • Asia

    Świetny artykuł, który porusza bardzo ważną kwestię. I po przeczytaniu nasunęła mi się taka refleksja, nie wiem czy słuszna i czy do końca na temat, ale chciałabym się nią podzielić :) Bardzo dużo czytam na różne tematy z zakresu rozwoju osobistego, często też przebywam i rozmawiam z ludźmi, którzy na co dzień robią mnóstwo rzeczy, są bardzo aktywni ( i to mi bardzo imponuje). Często słyszy się, że „możesz wszystko”, „chcieć to móc”, rób więcej, działaj więcej” , „Jak to nie masz czasu? Ja robię to, to i to i mam czas a Ty nie?” , „na pewno dasz sobie radę”, ‚szybciej” „dalej” „Do przodu!”… I gdy juz przesiąkniemy tym wszystkim, wpadamy w ten nieustający bieg i wszystko jest ok dopóki coś zacznie nie wychodzić, czemuś nie będziemy mogli sprostać. Kiedy nie będziemy mogli posunąć się dalej ku doskonałości. I co wtedy? Szukamy przyczyny, winnego. A kogo obwiniamy? Siebie. Samodestrukcja. Wydaje mi się, że często problem nie tkwi w tym, że ktoś nie wie kiedy odpuścić czy nie zdaje sobie sprawy, że pewnych rzeczy nie da się zmienić, ale żyje w przekonaniu, że trzeba je zmieniać na siłę. Bo powinno być tak a nie inaczej według doskonałego schematu, który ktoś nam przedstawił a my ślepo w niego uwierzyliśmy. A przecież nie ma uniwersalnego schematu, każdy może mieć swój schemat za który nie powinien być oceniany.

    • Asia, dokładnie tak. Ta mania zmieniania wszystkiego doprowadza ludzi do obsesji, w której nie ma miejsca na niedoskonałość.

  • Zastanawiam się, jak rozróżnić kontrolę od akceptacji.
    Wydaje mi się, że powinniśmy zadać sobie pytanie, każdą sprawę rozpatrzyć indywidualnie, zajrzeć w głąb siebie, by dowiedzieć się, czy zaakceptować, czy zmienić itd…
    A może jest na to inny sposób, by posiąść ową „mądrość”? c;

    • Michał Łęgowski

      Mi się wydaje, że każdy powinien postawić sobie wyraźną granicę między kontrolą a akceptacją.

      Musi występować balans pomiędzy akceptacją a kontrolą. Zaakceptować rzeczy, na które nie mamy wpływu, a które sprawiają że mamy gorsze samopoczucie i nie możemy się realizować. A kontrolować sprawy, na które mamy wpływ i które możemy poprawić.

      Wyraźnie zdać sobie sprawę czy na daną rzecz mamy wpływ czy nie. To chyba jedyny sposób, żeby posiąść ową mądrość. Zrozumienie samego siebie i otaczającego nas świata.

    • amiveltino, oczywiście, że każdą sprawę trzeba rozpatrzyć indywidualnie. Uważam, że rozwiązaniem nie jest więc określenie jakie sprawy możemy kontrolować a jakie nie, ale raczej nauczenie się wglądu, obserwacji, dokładnego przemyślenia konsekwencji naszych działań w zakresie tej jednej sytuacji.

  • Ewa Zakrzewska

    To bardzo ważna kwestia i niestety niełatwa do osiągnięcia. Ja często miewam lęki o utracie kontroli, chociaż gdzieś w głębi marzę o tym.
    I tu pojawia się moje pytanie: czy są jakieś metody, jakieś podpowiedzi jak rozróżnić te dwie rzeczy? A może chodzi też o to jak się podchodzi do swojej zmiany i kontroli?
    Wydaje mi się, że człowiek jest w stanie bez stresu, w sposób zaplanowany, dość racjonalny panować nad jakimś aspektem swojego życia i rozwijać go. Kiedy coś nas szczególnie gnębi np. zdrowie nasze, bądź kogoś bliskiego (co jest jednym z przykładów na brak absolutnej kontroli), możemy zastanowić się, co jesteśmy w stanie zrobić w tej sytuacji, jakie są rozwiązania. Nie boksować się ze sobą i wymagać cudów, ale zrobić ile w naszej mocy, co często powoduje przypływ siły.

    Michale, czy mógłbyś dodać kilka słów o tej pełnej akceptacji?

    • Ewa, brak akceptacji zwykle wynika z ograniczających przekonań, że coś powinno być inne, niż w rzeczywistości jest. Wypisz je na papierze i zobacz je z boku. Nie ważne, czy to będzie „Ja powinnam być zdrowa”, czy „On nie powinien był tak postąpić”, to wszystko myśli, które tworzą iluzję alternatywnej rzeczywistości. Warto z takimi przekonaniami popracować za pomocą jednej z metod zmiany przekonań. Można też po prostu zmienić taką myśl na tą, która jest prawdziwa – nie jest żadną oceną ani interpretacją, np. „W tej chwili jestem chora”, „On postąpił w taki i taki sposób”. Zapisz nową myśl na kartce i miej ją przy sobie, przyzwyczajając się do niej i pracując nad akceptowaniem takiego stanu rzeczy.

  • Powerade

    „Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego. ”
    Marek Aureliusz

  • Niki

    Najlepsza Twoja ostatnia myśl: „Zbyt często ludzie godzą się na rzeczy, które zmienić mogą.”

  • Paweł

    ta modlitwa nazywa się „modlitwą o pogodę ducha” i jest podstawową modlitwą we wspólnotach ludzi uzależnionych (np AA, NA, SA, DDA) gdzie pracuje się na dwunastu krokach.

    pozdrawiam

  • Różanna

    Kontrola nad otoczeniem to według mojej mądrości iluzja. Natomiast jest to postawa niezwykle energożerna. Wolę stosować dystans do wszystkiego, włącznie ze swoją osobistą historią. Akceptacja (amiveltino) wydaje mi sie znacznie lepszym sposobem. Akceptacja wszystkiego plus postawa proaktywna.
    To wykonalne.

  • Paulina

    Jestem wdzięczna za ten art.

  • Temat zdecydowanie godny uwagi:)

  • Natalia Maciejewska

    Zgadzam się. Bardzo ważny temat poruszony, wart zastanowienia.

  • Rafał

    Nie umiem

  • Rafał

    P.S.

    … ale się naucze ;)

  • robert

    modlitwa – za św. Franciszkiem bodajże; mnie osobiście uspokaja tekst Desideraty. Pozdrawiam! :)

  • Abra

    Ciekawy artykuł :-) Wszystkiego zmienić nie możemy, nie na wszystko mamy wpływ. To na co nie mamy, zaakceptujmy, to chyba rzeczywiście najrozsądniejsze rozwiązanie. To, co zmienić możemy, zmieniajmy, to czego nie akceptujemy to granice temu stawiajmy i zmieniajmy.

  • Sama’el

    Czytam to w odpowiedznim momencie, chyba potrzebowałem samego siebie przekonać, że nie chcę być na tym kierunku studiów na którym jestem, mimo wszystko nadal pozostaje niepewność, że muszę walczyć na umór, lecz czuję już totalne zrezygnowanie i brak chęci do czegokolwiek (nie tylko związane ze studiami). Dziękuję

  • Kasia

    A ja wpadłam w panike, bo do tej pory oceniałam ktoś głupio robi np. a z drugiej wstrony boję sie powiedzieć że coś mi się podoba i obłednie zaczęłam się kontrolować .W ogóle zaczęłam się ba\ć wyrazić emocje, złość, obgadać kogoś czy nawet powiedzieć że ohydnie wygląda jakś laska po operacji plastycznejSamoobserwacja a akceptacja? Zbyt mocno się obserwuję, Czy ja mam zaakceptować to \że jestem jaka jestem czyli i złośliwa i rozgoryczona. Czy wystarczy to tylko wychwycić i zaakceptować czy zastanowić się co jest tego powodem.Czy złem jest jak powiem że mężczyzna jest w moim typie? bo przystojny (ocena)czy ocena typu ze coś wygląda fatalnie nie może okazać się faktem?i wcale z tego powodu nie czuję się lepiej czy gorzej? łatwo się pogubić , strasznie płynne granice, jak to rozróżnić.fiksacja

  • I o tym też był odcinek „gotowych na wszystko”, który wczoraj oglądałam :P a tak serio – świetny blog :D już lubię :D

  • Happier at Life

    Bardzo ciekawy artykuł, przeczytałam go jeszcze raz na spokojnie. Pułapka w kontrolowaniu jest też taka, że zbyt często wtedy skupiamy się na określonych sprawach i nie zauważamy tych innych, być może, ważniejszych, przyjemniejszych.

  • karol

    Troche nie podoba mi się przykład z porażeniem mózgowym. Rozumiem akceptacja, okej, ale to też w tym przykładzie brzmi jak pogodzenie się z własnym losem. Jeśli istniała by szansa na to aby człowiek z porażeniem odzyskał pełnie zdrowia, to zawsze warto ją wykorzystać! :)

  • Mądre słowa. Często jest tak, że najbardziej nieszczęśliwi są ci którzy maja wiele ale chcieliby jeszcze więcej i frustruje ich to. Trzeba doceniać to co się ma.

  • Klaudia

    Doceniaj to co masz, dziękuj i bądź wdzięczny, a radość przyjdzie sama bez żadnych kontroli i wymuszeń. Ufaj sobie i wierz w siebie, staraj się poznać siebie i swoje emocje, nazwij je, zajrzyj w siebie a wtedy będziesz w stanie je kontrolować, znajdziesz sposób jak je zagłuszyć i wrócić do rzeczywistości. Akceptuj sytuacje spontaniczne na które nie masz kompletnie wpływu, są stworzone specjalnie dla Ciebie byś potrafił wyciągnąć z niej wnioski- ja to nazywam lekcjami życia, bez nich życie byłoby bezbarwne, bez smaków i nie miałoby sensu. Każdy dzień, rozmowa i myśl jest Twoją lekcją, która kolejnego dnia będzie już tylko wnioskiem. Dbaj o swój los, po przez zastosowanie najprostszej metody: Działanie- Rezultat-Wiara-Potencjał-Satysfakcja-Sukces :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za interesujący artykuł.

    • Kasia

      Zagłuszać emocje? chyba zrozumieć.

  • Donio87

    Jeśli ktoś jest chory na nieuleczalną chorobę, musi to zaakceptować OK ale czemu skupić się na innym aspekcie życia ?
    Nie może próbować szukać lekarstwa ? Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli nikt nie szukał by lekarstw na choroby nieuleczalne do dziś umieralibyśmy na grypę

    • Donio, skupienie się na innym aspekcie życia jest najlepszą opcją tylko wtedy, gdy nie masz absolutnie żadnego wpływu na to, co się dzieje. Jeśli jest szansa na odnalezienie lekarstwa, wtedy akceptacja tylko wspomoże działanie. Osoba, która nie akceptuje choroby będzie kierowała uwagę na zamartwianie się chorobą, a nie na działaniu, które pomoże jej wyzdrowieć.

  • Pingback: Wiosenna graść inspiracji | marilabo.pl - blog edukacyjno-życiowy()