Samoszacunek, czyli o szacunku do siebie

“Nie lubię siebie” to coraz bardziej powszechne zjawisko w naszym społeczeństwie. Co możemy zrobić, aby zacząć patrzeć na siebie z większą akceptacją i szacunkiem? Jak możemy zaprzyjaźnić się ze sobą, tak aby czuć się dobrze we własnej skórze?

Nie da się ukryć - słowo samoszacunek brzmi co najmniej dziwnie, ale po raz kolejny spotykamy się tutaj z pojęciem, które w języku angielskim ma się dobrze (self-respect), a w języku polskim praktycznie nie funkcjonuje. Podobny los spotkał samowspółczucie (self-compassion), choć tutaj sytuacja już się nieco zmienia od jakiegoś czasu.

Szacunek to sposób, w jaki traktujesz i myślisz o kimś innym. Samoszacunek to więc sposób, w jaki traktujesz i myślisz o samym sobie.

Gdy ktoś nie ma szacunku do drugiego człowieka, zwykle wiąże się to z brakiem akceptacji, pogardą i poczuciem wyższości - “coś jest z nim nie tak”, “jestem od niego lepszy”.

Nie szanując kogoś, nie dajemy mu prawa do bycia tym, kim jest.

Wiem, jak to jest mieć taki stosunek do siebie. Jeszcze zanim stuknęła mi 18-stka, moja relacja z samym sobą była w opłakanym stanie. Nie dawałem sobie prawa do bycia tym, kim jestem. Zdarzało mi się myśleć, że coś jest ze mną nie w porządku. Zakładałem, że jest we mnie coś, co jest złe, negatywne, szkodliwe. Regularnie czułem złość na samego siebie. Złość, którą czasem przykrywał wstyd, a innym razem poczucie niepewności o przyszłość (napędzane czarnymi scenariuszami tego, co się wydarzy).

Takie traktowanie siebie było dla mnie jak wirus, który skutecznie niszczył moje poczucie własnej wartości.

Kto tu kogo nie szanuje?

Aby zrozumieć mechanizmy stojące za tymi wszystkimi “samo-zjawiskami” (samoszacunek, samowspółczucie, samoakceptacja, itp.) musimy przyjąć trochę inny niż powszechnie przyjęty sposób myślenia o naszej własnej osobowości.

Już od ponad 100 lat najróżniejsi psychologowie sugerują, że nasz umysł składa się z różnych części (do tych najbardziej znanych osób głoszących paradygmat wielorakiego umysłu należy Carl Jung). Zgodnie z tym punktem widzenia nasza osobowość nie jest jednolitym tworem, ale jest jak puzzle - ułożone tworzą spójny i sensowny obraz, który jest zbudowany z małych kawałków.

Każdy z nas ma w sobie różne części - wewnętrznego krytyka, perfekcjonistę, działacza, wewnętrzne dziecko, lenia, itp. Oczywiście - wewnętrzna rodzina każdego z nas jest inna, unikalna dla nas - jak odcisk palca.

Wszystkie te części mają między sobą najróżniejsze relacje - jak w rodzinie. Niektóre się lubią i wzajemnie wspierają, a inne są w konfliktach i walczą ze sobą. Niektóre oceniają inne bardzo krytycznie, a inne czują się obciążone taką negatywną oceną.

Patrząc z tej perspektywy na ideę samoszacunku możemy więc założyć, że masz w sobie jakąś część siebie (lub grupę części), które są szanujące (lub nie), oraz jakąś część (lub grupę części), które są szanowane (lub nie).

Przykładowo:

  • Twoja pracoholiczna część osobowości może nie szanować wewnętrznego lenia,
  • Wzajemnie, Twoja leniwa część (lub taka, która po prostu chce czasem odpocząć) może nie szanować tej, która myśli tylko i wyłącznie o pracy,
  • Twoja rozwojowa i pozytywna część może nie szanować wewnętrznego krytyka (innymi słowy - krytykujesz siebie za to, że się krytykujesz. Brzmi znajomo?),
  • Ta część Ciebie, która pragnie wolności, może nie szanować części, która jest zależna od partnera i nie umie żyć bez niego.

Krótko mówiąc, jeśli żyją w Tobie części, które popychają Cię do zachowań, których w sobie nie lubisz - oznacza to, że masz w sobie również inne części - takie, które oceniają te negatywne czy destrukcyjne zachowania.

To, co sprawia, że czujemy ciężar wewnętrznego konfliktu, doświadczając tego jako “brak szacunku do siebie”, to najczęściej nie tylko jedna część Ciebie, która nie lubi innej. To zazwyczaj zestaw kilku części ciebie, które bardzo negatywnie oceniają inne części. Gardzą nimi, uważają, że powinny zniknąć. Nie dają im prawa do bycia tym, kim są.

Po czym poznać, że masz w sobie takie oceniające części? Być może doświadczyłaś tego, że mówiłaś do siebie rzeczy typu "Znowu to zrobiłaś! Jesteś beznadziejna" lub "Mam już dość tego twojego lenistwa...". Często jest to głos wewnętrznego krytyka, ale nie tylko. Równie dobrze może być to uczucie wstydu lub poczucie winy.

Pozytywna intencja

Gdy już wiesz, że masz w sobie części osobowości oceniające (które szanują lub nie szanują) oraz części oceniane (które są szanowane lub nie), droga do szacunku do samego siebie staje się prostsza. Okazuje się bowiem, że każda część naszej osobowości robi wszystko co w jej mocy, aby Ci pomóc.

Tak, jak każda komórka Twojego ciała dba o dobro całego systemu, części naszej psychiki również to robią.

Nie zawsze im to wychodzi dobrze - przykładowo krytyk obcina nam skrzydła, ale zwykle jego celem jest uchronienie nas przed zranieniem lub zmotywowanie nas do działania. Te krytyczne i nie szanujące części również mają pozytywną intencję. To części, które są przekonane o tym, że inne części (te, które są przez nich nie szanowane i krytykowane) wpływają na nas negatywnie. Próbują je więc odsunąć od władzy, unicestwić, zamknąć w piwnicy podświadomości - tak, aby uniknąć tego negatywnego wpływu.

Gdy zrozumiesz, że esencja każdej części Ciebie jest dobra, a intencja jest pozytywna - łatwiej będzie Ci uszanować te "złe" części Ciebie. One wcale nie są złe i krytykowanie ich w niczym Ci nie pomoże. Dopiero głębsze zrozumienie tego, dlaczego ta część robi to, co robi i odkrycie jej prawdziwego celu pozwoli Ci pomóc tej części zmienić swój sposób działania.

Jak się czujesz, gdy ktoś Cię nie szanuje?

Prawdopodobnie nie jest to najprzyjemniejsze uczucie. Pomyśl teraz, jak czują się części Ciebie, gdy ich nie szanujesz. Sam wywołujesz w sobie uczucie odrzucenia, bycia krytykowanym. Sam sprawiasz sobie emocjonalnego doła. Uderzanie w siebie w ten sposób tylko utrudnia zmianę i uwolnienie się od destrukcyjnych zachowań i emocji.

Spróbuj dzisiaj czegoś innego. Za każdym razem jak zobaczysz w sobie coś, czego nie do końca lubisz - przyjmij założenie, że ta część Ciebie chce dobrze, tylko po prostu ma nie do końca trafiony sposób na osiągnięcie swojego celu. Skieruj w stronę tej części siebie cierpliwość, chęć zrozumienia oraz wiarę, że ta część ma dobrą intencję. Podejdź do niej z większym szacunkiem.

Zobaczysz, że w ten sposób Twój świat wewnętrzny bardziej otworzy się na wszelkie zmiany, które chciałbyś w przyszłości wdrożyć.

5 etapów powrotu do samoakceptacji

Oczywiście nie zawsze będzie to łatwe, aby będąc w stanie wojny z najróżniejszymi częściami swojej osobowości, nagle je zaakceptować, a nawet polubić. Nie musisz jednak oczekiwać od siebie, że będziesz umiał zrobić to ot tak. Psycholog Christopher Germer w swojej książce "Uważna droga do samowspółczucia" wyróżnił 5 etapów powrotu do samoakceptacji:

  1. Awersja
  2. Ciekawość
  3. Tolerancja
  4. Przyzwolenie
  5. Przyjaźń

1. Na etapie awersji intuicyjnie stawiamy opór względem naszych emocji, unikamy ich, wypieramy i negujemy. Nie chcemy mieć z nimi nic do czynienia. Uważamy, że powinny zniknąć raz na zawsze. Zapewne domyślasz się, jaki efekt ma takie podejście do emocji. Im bardziej chcemy się ich pozbyć, tym bardziej one dają o sobie znać.

2. Na etapie ciekawości stajemy się ciekawi względem naszych problemów. Chcemy się więcej o nich dowiedzieć, nawet jeśli nadal czujemy się nimi zmartwieni. Otwieramy się na przyjrzenie się sobie dokładniej.

3. Na etapie tolerancji wytrzymujemy i tolerujemy swój ból, wciąż mając nadzieję na to, że zniknie. Już nie próbujemy się go pozbyć. Choć nadal go nie lubimy - jesteśmy w stanie wytrzymać jego istnienie.

4. Na etapie przyzwolenia zaczynamy przyzwalać na to, aby nasze uczucia pojawiały się i znikały. Otwarcie pozwalamy na to, aby nasze uczucia w nas były i przez nas przepływały. Akceptujemy ich istnienie i już z nimi nie walczymy.

5. Na etapie przyjaźni nie tylko pozwalamy naszym uczuciom być, ale wręcz widzimy w nich wartość (nawet w tych trudnych). Widzimy korzyści płynące z tego, że doświadczamy takiej sytuacji i że możemy się dzięki niej uczyć. Patrzymy na nasze emocje jak na coś cennego i wartościowego.

Już samo poznanie tej drogi i zrozumienie poszczególnych etapów powrotu do samoakceptacji może być dla Ciebie pomocne. Przestajesz bowiem widzieć zjawisko szanowania siebie jako coś zerojedynkowego (szanuję siebie lub nie) i zaczynasz dostrzegać, że jest to proces, który trwa.

Co się stanie, gdy połączymy perspektywę wielorakiego umysłu z 5 etapami powrotu do samoakceptacji?

Dostajemy mapę, która pozwala nam podejść do pracy nad szacunkiem do siebie w bardzo precyzyjny sposób. Okazuje się bowiem, że każdą relację, jaką mamy z różnymi częściami naszej osobowości, możemy rozpatrzyć przez pryzmat wspomnianych wyżej etapów. Do niektórych części siebie prawdopodobnie czujesz teraz awersję, względem innych jesteś ciekawy, jeszcze inne tolerujesz, na niektóre masz w sobie przyzwolenie, a z innymi masz przyjaźń.

Przyglądając się na przykład swojemu wewnętrznemu krytykowi jesteś w stanie określić - jak ja się czuję względem niego? Odpowiedź na to pytanie wskaże Ci, na którym etapie akceptacji jesteś i jak możesz dalej pracować z tą częścią, aby zrobić krok dalej.

Jak wchodzić na kolejne etapy samoakceptacji? W swoim nowym, 10-dniowym kursie “Samoakceptacja” poświęciłem trochę uwagi na ten proces proponując ćwiczenia, które pomagają nam opuścić jeden etap, robiąc krok do przodu w zakresie tego, na ile szanujemy i akceptujemy siebie.

W kursie mamy też okazję przyjrzeć się częściom naszej osobowości - zarówno tym, które oceniają i negują, jak i tym, które są nie szanowane i odrzucane. W ten sposób możemy wreszcie zakończyć walkę ze sobą i dotrzeć do miejsca, w którym czujemy się naprawdę dobrze we własnej skórze.

Jeśli myślisz o tym, aby w 2019 roku zająć się swoją relacją z samym sobą - zobacz program tego kursu tutaj: 10-dniowy kurs “Samoakceptacja”.

Na koniec życzę Ci, abyś umiał odnaleźć w sobie cierpliwość do tych najtrudniejszych części Ciebie i abyś zaczął przyglądać się im z ciekawością. Abyś pozwoliła sobie na wszystko, co czujesz, a następnie abyś zaprzyjaźniła się z tym. Głęboka samoakceptacja i szacunek do siebie to stan, który będzie fundamentem Twojego szczęścia w życiu.

Daj znać w komentarzach, na którym etapie powrotu do samoakceptacji jesteś i jak u Ciebie z samoszacunkiem!

Napisz komentarz

  • Sara

    Myślałam dzisiaj cały dzień o swoich emocjach i doszłam do wniosku, że raczej musi to być kwestia szacunku. Nie umiałam jednak sama tego zrozumieć. Pomyślałam więc o tym żeby poszukać czegoś na ten temat na Twoim blogu. Oto pierwszy artykuł, który zobaczyłam. Dziękuję za pomoc :)