Internal Family Systems, czyli Twoja wewnętrzna rodzina

Co powiesz na rozmowę ze swoim Wewnętrznym Krytykiem, Perfekcjonistą lub Wewnętrznym Dzieckiem? Terapia IFS (Internal Family Systems Therapy) to stosunkowo nowa, rozwijana od 30 lat metoda psychoterapii opierająca się na dialogach z częściami naszej osobowości. IFS zakłada, że w każdym z nas żyje unikalna, wewnętrzna rodzina tzw. “subosobowości”.

Jeśli kiedykolwiek czułeś się rozdarty w środku (na przykład jedna część Ciebie chciała zmienić pracę, a druga część Ciebie pragnęła pozostać w obecnej),

lub

słyszałeś różne głosy w swojej wyobraźni (na przykład nieprzyjemne uwagi Wewnętrznego Krytyka, który próbował podciąć Ci skrzydła),

lub

w towarzystwie kolegów lub przyjaciółek zachowywałeś się zupełnie inaczej niż w towarzystwie swoich rodziców i zupełnie inaczej niż w towarzystwie swojego partnera...

...myślenie w kategoriach “części osobowości” dość szybko stanie się dla Ciebie zupełnie naturalne. Podstawą teorii i modelu IFS jest bowiem założenie, że nasza osobowość składa się z wielu tzw. “subosobowości”, innymi słowy - części.

I nie mówimy tutaj o takim rodzaju podzielenia naszego umysłu, jakim Hollywood tak chętnie straszy ludzi w filmach o rozdwojeniu jaźni czy schizofrenii. Mówimy o całkowicie zdrowym i naturalnym stanie naszego umysłu, który wbrew temu, w co wciąż wierzy większa część naszego społeczeństwa - nie jest jednolitym, niepodzielnym tworem.

Świetnie demonstruje to bajka “W głowie się nie mieści”, która została stworzona we współpracy ze znanym specjalistą od emocji, Paulem Ekmanem:

Ta bajka wzbudza we mnie mnóstwo pozytywnych emocji.... w ciepły, zabawny i bardzo przystępny sposób obrazuje zlożoność naszego umysłu.

Zrozumienie wielorakiej natury naszego umysłu (“multiplicity of the mind”) na wielu poziomach zmienia to, jak postrzegamy i traktujemy samych siebie oraz otwiera całe spektrum nowych możliwości w kontekście psychoterapii i rozwoju osobistego. O subosobowościach pisałem już w mojej książce “Insight. Droga do mentalnej dojrzałości” w rozdziale Wewnętrzne zgromadzenie. Jednak pisząc ten rozdział nie znałem jeszcze terapii IFS, która pozwoliła mi zupełnie na nowo spojrzeć na ideę podzielonego umysłu.

Zanim opiszę szerzej głównego bohatera dzisiejszego artykułu, metodę IFS, chciałbym pokazać Ci, w jaki sposób psychologowie i psychoterapeuci na przestrzeni poprzedniego wieku dochodzili do zrozumienia, że nasza osobowość składa się z wielu różnych części - mniejszych osobowości.

Zmiana paradygmatu

Wszystko zaczęło się już dawno, dawno temu... od dwóch całkiem pojętnych jegomości -  Sokratesa i Platona. Oboje twierdzili, że umysł jest co najmniej dualny.

Niestety później na wiele wieków sprawa zupełnie ucichła. Pierwsze nowoczesne modele wielorakiej osobowości pojawiały się już trochę bliżej naszych czasów, czyli między latami 1890’ a 1910’. Niestety większość z nich zakładała, że nie jest to naturalny stan umysłu, ale raczej efekt traumy, która fragmentuje osobowość na części. Jednak już wtedy niektóre teorie snuły rozważania o tym, że może to być coś zupełnie naturalnego.

Zróbmy sobie teraz małą wycieczkę w czasie:

  • Pierwszym teoretykiem, który bez ogródek stwierdził, że wielorakość to naturalny stan umysłu a subosobowości są wartościowe, a nie patologiczne, był Assagioli - włoski psychiatra, twórca psychosyntezy i uczeń Freuda, który zakończył z nim współpracę 3 lata wcześniej niż Carl Jung.

  • W latach 60’ Fritz Perls rozwinął terapię Gestalt, która również brała pod uwagę wielorakość osobowości. Perls mówił o powszechnym u ludzi konflikcie wewnętrznym pomiędzy dwoma częściami: „topdog” (część surowa, krytyczna, zachowująca się jak karzący rodzic) i „underdog” (część dziecięca, zawstydzona, z poczuciem winy).

  • Carl Jung, jeden z najsłynniejszych psychoterapeutów w naszych dziejach, był przekonany o tym, że nasza osobowość składa się z różnych części. Jung już wcześnie w swojej karierze rozpoznał wieloraką naturę naszego umysłu. Napisał: „Tak zwana jedność świadomości jest iluzją... Lubimy myśleć, że jesteśmy jednością; ale nie jesteśmy, z całą pewnością nie.” Jung rozmawiał ze swoimi częściami i odkrył że w jego psychice są rzeczy, których on sam nie tworzy, ale które mają swoje własne życie.

  • W latach 60’ Eric Berne rozwinął Analizę Transakcyjną, która brała pod uwagę 3 grupy stanów ego: Rodzic, Dziecko, Dorosły. Berne uważał, że nasze stany emocjonalne wynikają z dialogów pomiędzy poszczególnymi częściami.
  • Współczesność również obfituje w podejścia rozpoznające wielorakość umysłu. Do najbardziej znanych należą Voice Dialogue (Hal i Sindra Stone), terapia schematów (gałąź terapii behawioralno-poznawczej) czy Focusing.

Według Johna Rowana, autora książki "Discover Your Subpersonalities" istnieje ponad dwadzieścia synonimów pojęcia subosobowości, takich jak podosobowości, stany ego, głosy, wzorce energetyczne, podsystemy Ja, subtożsamości, stany tożsamości, drugie osobowości, głębsze potencjały itp.

Subosobowości w neuropsychologii

Co ciekawe, obecnie taki sposób myślenia o ludzkim umyśle jest potwierdzany przez wielu znanych i poważanych neuropsychologów. Technologia, która pozwala nam dokładnie badać ludzki mózg pokazuje nam, że ten najważniejszy w naszym ciele organ działa na zasadzie współpracujących ze sobą, autonomicznych “modułów”.

Dan Siegel, profesor psychiatrii klinicznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles pisze, że subosobowości to “stany umysłu, które mają powtarzalny wzorzec aktywności w czasie. Te wyspecjalizowane “Ja” mają stosunkowo wyspecjalizowane i w pewien sposób niezależne tryby przetwarzania informacji i osiągania celów. Każdy człowiek posiada wiele takich współzależnych i jednocześnie odrębnych procesów, które istnieją w czasie z poczuciem ciągłości, które tworzy doświadczenie umysłu.” (Siegel, 1999, s. 231). Z kolei neuronaukowiec David Eagelman (Uniwersytet Stanford) porównuje wielorakość umysłu do ławy przysięgłych, która musi ogłosić werdykt, lub do demokracji, która musi wybrać jednego prezydenta.

Szczególnie podoba mi się spojrzenie amerykańskiego intelektualisty i pisarza Douglasa Hofstadtera, który otrzymał w 1979 roku Nagrodę Pulitzera za książkę o procesach poznawczych i inteligencji. O subosoowościach z perspektywy neurologii mówi tak: "Mózg ze swoimi miliardami neuronów przypomina społeczność stworzoną z mniejszych społeczności. Społeczności najwyższego poziomu (tuż pod poziomem całości) są czymś, co lubię nazywać subosobowościami lub wewnętrznymi głosami... To konkurujące aspekty nas samych, które próbują dowodzić całością".

Choć zarówno nauka jak i doświadczenie pokazują, że nasz umysł nie jest jednością, niestety wciąż dla większości ludzi myśl o tym, że składamy się z wielu części, jest czymś zupełnie obcym. Idea, że jesteśmy „panami naszego umysłu” jest komfortowa - lubimy myśleć, że mamy nasz świat wewnętrzny pod kontrolą. Dużo łatwiej jest kontrolować jednorodny umysł niż całą gromadę mieszkańców wewnętrznego społeczeństwa.

Ponadto, uznanie faktu, że mamy różne części, może oznaczać, że będziemy musieli ich słuchać lub odkrywać ich emocje, co wcale może nie być przyjemne czy komfortowe. Nasze mechanizmy obronne potrafią być bardzo silne, strasząc nas i zniechęcając do zaglądania wewnątrz i odkrywania poszczególnych części.

Tymczasem zmiana myślenia z “monomind” na “multiple mind” może mieć znacznie dalej idące skutki w naszym życiu, niż mogłoby się nam wydawać. Dlaczego?

Obalenie mitu “monomind”

Weźmy jako przykład Wewnętrznego Lenia. Ten stan, w którym nic nam się nie chce… Jeśli doświadczamy tego od czasu do czasu, istnieje spora szansa, że zdarza nam się nazwać siebie “leniem”, utożsamiając się z taką oceną. Ta ocena staje się częścią naszej tożsamości i obniża nasze poczucie własnej wartości.

Gdy widzimy umysł jako jedną, spójną całość, każda wada lub słaba strona naszej osobowości będzie przez nas utożsamiana z naszym “Ja”.

Ale przecież nawet Ci z nas, u których ten Wewnętrzny Leń jest nad wyraz aktywny, raz na jakiś czas doświadczają wpływu tej bardziej ambitnej, zapalonej do działania części naszej osobowości. Ocenianie siebie na podstawie jednej subosobowości to pomijanie całego wewnętrznego bogactwa, z którego jesteśmy zbudowani.

Co w sytuacji, gdy takich destrukcyjnych części masz więcej niż jedną? Co, gdy na danym etapie życia dominującymi częściami Twojej osobowości jest Wewnętrzny Krytyk, Leń, Poczucie Winy i Żal? Traktowanie tych stanów jako nieodłącznej części swojej tożsamości, jako istoty swojego charakteru, może być dla nas blokadą na bardzo głębokim poziomie.

W przypadku wspomnianej wyżej leniwej części osobowości, znacznie bardziej adekwatne będzie stwierdzenie "Część mnie jest leniwa", niż ocenianie siebie z góry jako leniucha. Ta świadomość, że nie ty jako całość jesteś "wadliwy", tylko że jakaś część ciebie (z jakiegoś konkretnego powodu) zmusza cię do takiego zachowania, jest bardzo uwalniająca. Daje ci poczucie kontroli i wzmacnia twoje poczucie własnej wartości.

Ponadto, nie dostrzegając całego tego bogactwa różnych energii, motywów, pragnień i odczuć, które żyją w naszej psychice, nasze zrozumienie samego siebie jest bardzo ograniczone. Z tej perspektywy, większość naszych zachowań traktujemy jako niepotrzebne nawyki, szkodliwe pozostałości z przeszłości czy jako efekt błędów w myśleniu.

Uświadomienie sobie modułowej konstrukcji własnej osobowości uwalnia nas od destrukcyjnego oceniania swojego "ja" i pomaga zrozumieć te nawet najbardziej problematyczne części siebie. To podstawa samoakceptacji. Z kolei rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów i budowanie zgody oraz porozumienia pomiędzy częściami siebie sprawia, że kończymy z nawykiem samokrytyki i autodestrukcji. To podstawa samowsparcia. Każda rozmowa z częściami twojej osobowości będzie dla ciebie okazją do tego, aby uzdrowić jakiś aspekt swojej psychiki.

Gdy patrzymy na siebie z perspektywy wielorakości umysłu i wchodzimy w interakcję z częściami naszej osobowości, nagle dostrzegamy cały ten niezwykły świat wewnętrzny. Zrozumienie tego, jak działają nasze części prowadzi do pogłębionej wyrozumiałości, “samo-współczucia” i akceptacji nawet tych najbardziej ciemnych zakamarków naszej osobowości.

Wszystkie części są mile widziane

Choć może wydawać Ci się to zaskakujące, nawet te najbardziej ekstremalne i destrukcyjne części naszej osobowości są nam potrzebne.

Te wszystkie ograniczające przekonania, destrukcyjne nawyki i trudne emocje to mające perfekcyjny sens mechanizmy obronne. To narzędzia stosowane przez części, które chronią w nas to, co najbardziej wrażliwe i zranione. Robią to, co robią, ponieważ nie wiedzą, że można inaczej. Niektóre z nich podjęły się swoich zadań jeszcze gdy byliśmy dziećmi, inne nauczyły się swoich ról od rodziców czy opiekunów.

Bez zrozumienia tego, o czym IFS tak trafnie nas uczy - że każda część naszej osobowości jest w swojej esencji dobra i ma dla nas pozytywną intencję - bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie, negowanie i walczenie z tymi aspektami nas, które utrudniają nam życie. A gdy walczymy z sobą i negujemy nasze wewnętrzne głosy, one stają się jeszcze bardziej ekstremalne i problem się pogłębia.

W wielu kierunkach terapeutycznych nasze wewnętrzne trudności traktuje się jako coś, co jest złe, co trzeba zmienić - podczas gdy najlepszą drogą do uwolnienia się od emocjonalnych blokad jest spojrzenie na nie z otwartością, wyrozumiałością i współczuciem.

I o tym właśnie mówi motto IFS: “Wszystkie części są mile widziane” (“All parts are welcome”). Gdy zaglądamy w siebie wcielając te słowa w życie, otwieramy sobie drogę do wewnętrznej transformacji. Głęboka i trwała zmiana zachodzi wtedy, gdy dana subosobowość sama zrozumie, że nie musi już pełnić swojej dotychczasowej roli i że może wspierać nas w inny sposób.

Niestety większość kierunków psychoterapeutycznych wciąż wpisuje się w paradygmat monomind i rozwiązania proponowane przez te metody wspierają taki sposób myślenia. Ktoś, kto ma jakieś zaburzenie, będzie więc myślał, że jest całościowo „zaburzony”. Nie dość, że nie ma kontroli nad jakąś częścią siebie, to jeszcze w jego przekonaniu - ma wadliwy umysł. W wielu sytuacjach taki sposób myślenia może bardzo utrudnić wyjście z zaburzenia.

Są też podejścia, które robią ten ważny krok w dobrym kierunku. Przykładami są ruch mindfulness oraz terapia ACT (Terapia Akceptacji i Zaangażowania). Istotą tych podejść jest oddzielenie się od myśli i stanów emocjonalnych i obserwowanie ich z życzliwością i akceptacją. Jednak pomimo tego zwrotu ku większej empatii do swojego świata wewnętrznego, obie metody nie sugerują wchodzenia w interakcję z naszymi emocjami czy sposobami myślenia. Taka interakcja jest obecna w modelu IFS i otwiera ona wiele możliwości na pogłębienie zrozumienia samego siebie i uzdrawiania wewnętrznych ran.

Przyjrzyjmy się teraz temu, jak model Internal Family Systems rozumie ludzką psychikę i czym różni się od innych kierunków psychoterapii.

System Wewnętrznej Rodziny

Zanim IFS ujrzało światło dzienne, jego przyszły twórca, Richard Schwartz był terapeutą rodzinnym. Pracując ze swoimi klientami, zaczął zwracać coraz większą uwagę  na język, jakiego używali jego klienci. Opowiadając o swoim świecie wewnętrznym używali oni często słowa “część”, mówiąc na przykład: “część mnie chce wziąć rozwód, a część mnie chce kontynuować ten związek”.

Schwartz postanowił posłuchać swojej intuicji. Podążając za swoimi klientami i wsłuchując się w to, co mówią na temat części swoich osobowości, odkrył coś, co na zawsze zmieniło jego karierę zawodową i poprowadziło go do stworzenia modelu IFS.

Przyglądając się zarówno własnym częściom, jak i “wewnętrznym rodzinom” swoich klientów, Schwartz zrozumiał, że subosobowość to nie jest tylko i wyłącznie pewien mechaniczny tryb funkcjonowania naszej psychiki czy ulotny stan umysłu, który po kilku chwilach przemija. Subosobowości są jak małe osoby, które w nas mieszkają. Formują się wokół określonych potrzeb (bezpieczeństwo, przynależność, samorealizacja, itp.) i mają swoje pragnienia, lęki czy nawyki. Są powiązane z konkretnymi emocjami oraz wierzą w określone przekonania.

Przykładowo, Perfekcjonista to coś znacznie więcej niż tylko chęć robienia wszystkiego idealnie. Taka część naszej osobowości może wiązać się z:

  • Przekonaniem, że jeśli popełnimy jakiś błąd, inni nas skrytykują,
  • Uczuciem wewnętrznego przymusu i presji skierowanej na dopracowanie każdego projektu do perfekcji,
  • Napięciami w ciele, które pojawiają się za każdym razem, gdy pracujemy nad czymś,
  • Nawykiem obsesyjnego sprawdzania każdego drobiazgu w naszej pracy,
  • Chęcią uniknięcia dotkliwego odczucia odrzucenia, które może się pojawić w sytuacji, gdy popełnimy błąd.

Perfekcjonista jest więc jak pełna, kompletna osobowość, która wraz z innymi częściami składa się na to, co nazywamy naszym Ja, naszą tożsamością.

W zależności od sytuacji, różne części stają się aktywne. Czy zdarzyło Ci się zachowywać w różny sposób w odmiennych sytuacjach? Inaczej się zachowujemy, gdy jesteśmy ze znajomymi na wakacjach, a inaczej, gdy spotykamy się z rodzicami. W jednej chwili możemy być pełni nadziei myśląc o naszej przyszłości, w innej możemy czuć, że nasze życie nie ma najmniejszego sensu. Każdy z nas ma w sobie mnóstwo najróżniejszych, często sprzecznych uczuć, które żyją w nas w tym samym czasie. Niektóre są aktywne i dominujące, inne mogą być stłamszone lub zamknięte w piwnicy naszej podświadomości.

Jeśli nie jesteśmy uważni na to, jak reaguje nasze ciało i jakie myśli (głosy) pojawiają się w naszej głowie w danym momencie, nie zauważamy, że w ciągu jednego dnia aktywować może się kilka, a czasami nawet kilkanaście części (John Rowan, brytyjski psychoterapeuta, w swojej książce “Discover Your Subpersonalities” pisze o tym, że zwykle mamy od 4 do 9 głównych subosobowości).

Do tych wszystkich odkryć Richard Schwartz dochodził już w latach 80’, jednak dopiero w 1995 roku wydał pierwszą książkę szczegółowo opisującą stworzony przez siebie model. O IFS (Internal Family Systems) pisze on jako o metodzie psychoterapii, modelu umysłu i życiowej praktyce.

Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że IFS ma spore szanse trochę “namieszać” w świecie psychoterapii. Odkrywcze założenia i unikalne techniki będące częścią tego modelu są jak powiew świeżego powietrza w porównaniu do systemów terapeutycznych, których skuteczność pozostawia wiele do życzenia.

W jaki sposób IFS różni się od innych modelów psychoterapii?

IFS a inne modele psychoterapii

Patrzenie na naszą osobowość jako na twór składający się z wielu różnych części nie jest niczym nowym. W czym zatem IFS jest inne? Tych różnic jest z pewnością więcej, ale 3 z nich wydają się być kluczowe:

1. Odkrywanie relacji pomiędzy częściami

W przeciwieństwie do innych systemów terapeutycznych biorących pod uwagę pracę z subosobowościami, IFS skupia się nie tylko na poszczególnych częściach, ale przede wszystkim na relacjach między nimi. Ważny jest więc cały wewnętrzny system - nasza wewnętrzna rodzina.

Dostrzeżenie kluczowego znaczenia relacji pomiędzy poszczególnymi częściami było dla Schwartza możliwe głównie dzięki jego wcześniejszej praktyce jako terapeuty rodzinnego. Gdy zaaplikował swoją wiedzę na temat systemów rodzinnych do świata wewnętrznego, zrozumiał, że przyglądanie się stosunkom pomiędzy poszczególnymi częściami osobowości pozwala nam uświadomić sobie źródło wielu problemów, z którymi ludzie się borykają.

Okazuje się bowiem, że trudno jest zrozumieć działania jednej subosobowości (a także pomóc jej zmienić swoją rolę i sposób działania w systemie) w oderwaniu od innych części, z którymi może ona być w konflikcie, które może chronić, lub przez które może być chroniona.

Nawet te najbardziej nastawione na pracę z subosobowościami metody (Voice Dialogue, Analiza Transakcyjna czy terapia Gestalt) nie zwracają uwagi na to, jakie relacje tworzą się między nimi w naszym świecie wewnętrznym.

2. Tworzenie relacji z częściami i pomaganie im

Istotą wielu systemów pracujących z częściami jest wchodzenie w interakcję z tym, co w nas żyje. Pisał już o tym Jung, praktykował to Perls, twórca terapii Gestalt (technika pustego krzesła), mówili o tym Hal i Sindra Stone (twórcy metody Voice Dialogue).

Jednak tylko IFS bierze sobie za cel A) nawiązywanie głębszych relacji z naszymi częściami oraz B) wspieranie ich w uwolnieniu się od blokad i brzemion emocjonalnych lub ciążących im ról.

A) Co to znaczy, że mamy nawiązywać z częścią relację? Otóż okazuje się, że członkowie naszej wewnętrznej rodziny mogą nas lubić lub nie, mogą nam ufać lub nie, mogą chcieć z nami rozmawiać, albo nie. Tak samo jak z ludźmi, których spotykamy w świecie zewnętrznym, z każdą częścią w naszym świecie wewnętrznym możemy rozwijać relacje. Dobra relacja z członkami tej wewnętrznej społeczności jest kluczowa w terapii IFS, ponieważ tylko wtedy są oni na tyle otwarci i chętni do dialogu, aby powiedzieć nam czego się boją, przed czym uciekają, czego pragną i kogo chronią. Tylko wtedy są skorzy do współpracy i z nami i z pozostałymi częściami.

B) IFS zakłada nie tylko wejście w dialog i budowanie relacji z częściami, które w sobie odnajdujemy. Istotą tego podejścia jest pomaganie częściom. Niektóre części potrzebują wsparcia w uwolnieniu się od destrukcyjnych ról, które pełnią (np. Perfekcjonista lub Wewnętrzny Krytyk), a inne potrzebują wsparcia w uwolnieniu się od ciążących im uczuć czy przekonań, które nabyły w rozmaitych sytuacjach z przeszłości (np. uczucia żalu czy wstydu, albo przekonania takie jak “nie jestem godzien miłości”). Służy do tego proces opracowany przez Schwartza i nazwany mianem “uwalniania brzemienia” (“undburdening”).

3. The Self, czyli “odklejamy” się od części

Schwartz odkrył, że największą przeszkodą w nawiązywaniu relacji z poszczególnymi częściami są inne części, które przytłaczają nas naszym strachem, złością czy żalem. Przykładowo, gdy zapytał jednego ze swoich klientów o to, jaki ma stosunek wobec swojego Wewnętrznego Krytyka, klient odpowiedział: “Jestem na niego zły”. W IFS oznacza to, że aktywna jest część, która nosi w sobie uczucie złości wobec Krytyka i klient ocenia Krytyka z perspektywy tej części.

Gdy Schwartz zaczął prosić swoich klientów, aby Ci prosili te oceniające części, aby odsunęły się na bok, wchodzili oni w stan pełnej otwartości, ciekawości, spokoju i współczucia - wobec części, z którą chcieli pracować. Był to stan, w którym nie identyfikowali się z żadną z części - odnajdywali w sobie natomiast pewną przestrzeń uważności i głębokiej ciszy. Będąc w tym stanie nawiązywanie relacji z częściami okazało się znacznie łatwiejsze, a dochodzenie do źródła problemu - znacznie szybsze.

Twórca IFS nazwał ten stan „Self” i opisał go jako stan umysłu, który jest pełen empatii i ciekawości - stan, w którym wiemy co dla naszych części jest dobre. Każdy z nas ma Self w rdzeniu naszej egzystencji. Nawet osoby, które przeżyły ciężką traumę lub takie, które doświadczają rozmaitych zaburzeń psychicznych. Według Schwartza Self charakteryzuje się tzw. “8 C”: Compassion, Curiosity, Calm, Clarity, Courage, Connectedness, Confidence, Creativity (współczucie, ciekawość, spokój, jasność, odwaga, łączność, pewność, kreatywność).

Self jest inne niż wszystkie części, które mamy. Jest jednocześnie jedną z części (aktywny lider wewnętrzny dla innych części, z szerszą perspektywą) oraz stanem wyższej świadomości. Uzyskanie dostępu do tego stanu jest często pierwszym i jednocześnie jednym z najważniejszych elementów terapii IFS. Bez tego skuteczna praca z częściami okazuje się trudna, a czasami wręcz niemożliwa.

Self to stan, który oprócz wspomnianych “8 C” ma w sobie wrodzoną mądrość na temat tego, jak odnosić się do pozostałych części osobowości w zestrojony, pełen miłości sposób. To ten aspekt naszej psychiki, który jest odpowiedzialny za zdolność do samoleczenia.

W IFS to właśnie Self jest tym elementem naszej psychiki, który spotyka się z poszczególnymi częściami i który nawiązuje z nimi relację. Im subosobowości mają większe zaufanie do Self, tym bardziej oddają mu przestrzeń do bycia liderem systemu i tym większej harmonii wewnętrznej doświadczamy. Rolą terapeuty jest więc pomóc klientowi wejść w Self i z tej perspektywy wchodzić w interakcję z członkami wewnętrznej rodziny. W ten sposób u klienta nie tworzy się zależność od terapeuty.

Wielka trójca

Kolejną różnicą pomiędzy IFS a innymi systemami psychoterapii jest wyróżnienie 3 typów części, które żyją w naszej wewnętrznej rodzinie. To 1. Wygnańcy (exiles), 2. Menadżerowie (managers) oraz 3. Strażacy (firefighters).

1. Wygnańcy

To te części naszej osobowości, które (najczęściej w dzieciństwie) zostały w jakiś sposób zranione, a następnie “zamroziły się w czasie” w jakimś wspomnieniu, nosząc w sobie najróżniejsze ciężary emocjonalne. Dotarcie do nich i uwolnienie ich od tych ciężarów jest głównym celem IFS, jednak czasami nie dzieje się to tak od razu. Aby móc się spotkać z wygnańcami, potrzebujemy pozwolenia menadżerów - tych części, które są odpowiedzialne za chronienie lub więzienie wygnańców w ciemnej piwnicy naszej podświadomości.

Wielu z nas ma takich części naprawdę sporo, zupełnie o tym nie wiedząc. Jesteśmy wychowywani tak, aby negować nasze słabości i trudne uczucia. Dlatego też jesteśmy wrażliwi na traumę - gdy jakieś części nas cierpią, my je wypieramy, a co za tym idzie - one nie dość, że cierpią, to jeszcze są przez nas odrzucone i opuszczone. W ten sposób stają się wygnańcami.

Aby tak się stało, nie jest potrzebna żadna “typowa”, duża trauma (taka jak bycie bitym przez rodziców, śmierć kogoś bliskiego czy gwałt). Czasami mogłoby się wydawać prozaiczne sytuacje (komentarz nauczyciela, pozostawienie nas na kilka godzin samemu przez rodziców) może być źródłem takiego zranienia, które później będzie na nas wpływało przez całe życie. Pomimo tego, że świadomie o tym nie pamiętamy, to cały czas na nas oddziaływuje - doświadczamy tego jako zmniejszonego poczucia własnej wartości, strachu przed porażką czy innych emocjonalnych blokad, które nie są zaburzeniami, ale jednak utrudniają nam życie w harmonii i poczuciu spełnienia.

2. Menadżerowie

Wygnańcy robią wszystko, aby zostać zauważonym, dlatego ciągle będą przywoływać wspomnienia i emocje, przypominając nam o sobie - tak abyśmy zwrócili na nie uwagę i się nimi zaopiekowali. Czasami wręcz zalewają nas swoimi trudnymi emocjami i właśnie tego najbardziej boją się menadżerowie. Ich rolą jest dbanie o stabilność naszej psychiki i dlatego starają się robić wszystko, abyśmy mogli funkcjonować w rzeczywistości bez ciągłych dołków emocjonalnych. To części, które kierują naszym codziennym życiem.

Głównym celem menadżerów jest więżenie wygnańców dla dobra ich samych i dla dobra całej naszej psychiki. Zapobiegają aktywacji tych części na najróżniejsze sposoby - ich ulubione narzędzia to między innymi fobie, obsesje, kompulsje, pasywność, emocjonalna obojętność, ataki paniki, stany depresyjne, hiperaktywność, koszmary.

Do najbardziej powszechnych menadżerów należą:

  • Kontroler - część, która chce mieć kontrolę nad wszystkim, ponieważ uważa, że jakakolwiek niespodzianka wyzwoli emocje związane z jakimś zranieniem,
  • Perfekcjonista - gdy będzie perfekcyjny to nikt go nie odrzuci, a co za tym idzie - nie przywoła tak trudnych emocji odrzucenia,
  • Pasywny pesymista - unika kontaktów interpersonalnych poprzez wycofanie i bierność, tak aby nie być blisko innych ludzi (bliskość może wyzwolić wypierane, trudne emocje),
  • Opiekunka - dba o wszystkich naokoło tylko nie o siebie i stosuje tę strategię jako sposób na ucieczkę od własnych emocji.

Bardzo ważnym odkryciem Schwartza, głównie w kontekście menadżerów, jest to, że dominujące zachowanie części nie jest jej esencją, ale raczej ekstremalną rolą, w którą została ona „wrzucona”. Czyli przykładowo - Wewnętrzny Krytyk wcale nie musi być krytykiem, jego rola może być zupełnie inna - może stać się motywatorem, gdy uda nam się z nim porozumieć i pokazać mu szkody, jakie wyrządza swoją krytyką.

Zmiana zachodzi najczęściej wtedy, gdy w trakcie terapii IFS udaje nam się uwolnić wygnańców od swoich ciężarów emocjonalnych. Okazuje się wtedy, że menadżerowie nie mają już potrzeby chronić nas przed emocjami, które wcześniej nam zagrażały - ponieważ zostały one uleczone. W takim momencie menadżerowie najczęściej chętnie zmieniają swój sposób wpływania na nas, a my doświadczamy tego jako trwałą zmianę na głębokim poziomie.

3. Strażacy

Zdarzają się sytuacje, w których menadżerowie nie radzą sobie z trzymaniem wygnańców w ryzach. Wtedy emocje nas zalewają i jest to pożar, który trzeba szybko ugasić. W takich chwilach na scenę naszego umysłu wkraczają strażacy, czyli części, które chcą uspokoić i ukoić trudne emocje.

Strażacy mają ten sam cel co menadżerowie, ale inne role i strategie. Menadżerowie są proaktywni (zapobiegają wydostaniu się emocji na zewnątrz), a strażacy są reaktywni (działają, gdy szkoda już zostanie wyrządzona).

To oni są odpowiedzialni za uzależnienia. Sięganie po różnego rodzaju używki to najłatwiejszy sposób na to, aby ugasić pożar. Do najbardziej powszechnych strategii strażaków należą: objadanie się, jedzenie słodyczy, palenie papierosów, picie alkoholu, zażywanie narkotyków, oglądanie pornografii, hazard czy robienie zakupów.

Co ciekawe, strażacy pojawiają się często również w trakcie samej terapii. Gdy osoba przy pomocy terapeuty zaczyna docierać do trudnych emocji (nawiązuje kontakt z wygnańcem), czasami pojawia się wtedy strażak, który wywołuje psychofizyczne reakcje ciała, takie jak senność, zawroty głowy, rozproszenie - wszystko, co pomoże osobie uciec od spotkania z tym, co naprawdę ważne.

Podsumowując, oto najważniejsze założenia terapii IFS:

  • Wszyscy mamy części, które tworzą naszą wewnętrzną rodzinę,
  • Wszyscy mamy dostęp do Self - stanu, w którym nie identyfikujemy się z żadną z części,
  • Każda część jest w swojej istocie dobra i ma pozytywne intencje. Nie ma “złych” części, które należałoby wyeliminować,
  • Nasze subosobowości rozwijają złożony system relacji między sobą.

IFS w rozwoju osobistym i leczeniu zaburzeń

IFS świetnie się sprawdza w pracy zarówno z osobami które są w pełni zdrowe psychicznie, jak i z takimi, które doświadczają różnego rodzaju zaburzeń.

W przypadku tej pierwszej grupy, terapia może dotyczyć niskiego poczucia własnej wartości, chronicznego stresu, impulsywnej złości, głębokiego uczucia smutku czy żalu, radzenia sobie z żałobą, strachu przed porażką, strachu przed bliskością, nieśmiałości i wielu innych trudności związanych z destrukcyjnymi emocjami czy ograniczającymi przekonaniami.

W przypadku drugiej grupy, metoda IFS może być wykorzystana do pracy z:

  • Traumą
  • Depresją
  • Uzależnieniami
  • Zespołem stresu pourazowego
  • Zachowaniami kompulsywnymi
  • Fobią
  • Nerwicą
  • Chorobą afektywną dwubiegunową
  • Anoreksją i bulimią

Oprócz pracy indywidualnej wchodzi tutaj oczywiście w grę również terapia z parami, rodzinami oraz grupami.

Dobra wiadomość jest taka, że praca z terapeutą to nie jedyna opcja, aby korzystać z metody IFS. Richard Schwartz zachęca również do autoterapii (samodzielnej pracy np. w zaciszu domowym), jednak najpierw warto dobrze poznać model i zawarte w nim techniki, aby taka autoterapia była możliwa.

Jay Earley napisał książkę o długim tytule “Self-Therapy: A Step-By-Step Guide to Creating Wholeness and Healing Your Inner Child Using IFS, A New, Cutting-Edge Psychotherapy” (“Autoterapia: Przewodnik “Krok-po-kroku” do tworzenia pełni i uzdrawiania twojego wewnętrznego dziecka używając IFS, nowatorskiej psychoterapii”). W tej książce opisuje w jaki sposób możemy stosować IFS dla samego siebie. Niestety na ten moment jeszcze nie ma polskiego tłumaczenia tej pozycji.

Od 2015 roku terapia Internal Family Systems jest modelem psychoterapii opartym na dowodach zgodnie z NREPP (National Registry of Evidence-based Programs and Practices, w języku polskim: Narodowy Rejestr Programów i Praktyk opartych na dowodach). Rejestr ten został stworzony przez organizację Substance Abuse and Mental Health Services Administration (SAMHSA), prowadzoną przez rząd USA.

IFS zostało ocenione jako efektywne w ulepszaniu ogólnego funkcjonowania i dobrobytu oraz jako obiecujące w leczeniu fobii, ataków paniki oraz nerwicy, a także w leczeniu symptomów chorób fizycznych, wzmacnianiu odporności psychicznej oraz leczeniu depresji.

Warto zaznaczyć, że choć w trakcie terapii IFS zajmujemy się poszczególnymi problemami czy emocjami osoby, która szuka wewnętrznej zmiany, każda sesja przynosi znacznie dalej idące, pozytywne “skutki uboczne”. Gdy uczymy się słuchać naszych części z otwartością i wyrozumiałością (bez oceniania i prób zmiany na siłę), nasza relacja z samym sobą trwale się zmienia. Zdobywamy umiejętność “odklejania” się od naszych emocji i obserwowania ich z ciekawością i akceptacją. Doświadczamy większej harmonii wewnętrznej i zyskujemy większą stabilność emocjonalną.

Terapię IFS można określić jako drogę, która zanurza nas w miłości i współczuciu dla samego siebie.

Każdy dialog z jakąś częścią naszej subosobowości to okazja do tego, aby zrozumieć i pokochać kolejny kawałek siebie. Cały proces może być więc dla nas okazją do przejścia przez głęboką i trwałą transformację tego, jak patrzymy na samych siebie.

Z mojego punktu widzenia model Internal Family Systems to coś znacznie więcej niż metoda psychoterapii. To również sposób na doświadczanie samego siebie, sposób na doświadczanie ludzi wokół i sposób na doświadczanie życia.

Jak wygląda terapia IFS w praktyce?

Każda sesja IFS jest jak mała podróż w głąb siebie, w której doznajemy nieco odmiennego stanu świadomości, odcinając się na kilka chwil od zewnętrznego świata i zaglądając w najróżniejsze zakamarki swojej podświadomości. Dla wielu osób jest to dość intensywne doświadczenie, po którym niejednokrotnie słyszy się słowa w stylu: “właśnie dotknąłem czegoś ważnego i głębokiego”.

W większości przypadków terapia IFS to proces, w trakcie którego masz zamknięte oczy. Zadaniem terapeuty jest przeprowadzić Cię przez nawiązywanie kontaktu z poszczególnymi częściami, prowadzenie z nimi dialogu, negocjacje, uwalnianie zranionych części z brzemion, które noszą. W niektórych sytuacjach terapeuta może użyć innej techniki, w której zamiast samodzielnie komunikować się ze swoimi częściami, wcielasz się w daną część siadając na osobnym krześle i prowadzisz dialog z terapeutą z punktu widzenia tej części (technika ta nazywa się “direct access”).

Po wstępnej rozmowie i rozpoznaniu najważniejszych części i relacji między nimi, terapeuta poprosi Cię o odnalezienie w sobie uczucia, któremu chcesz się przyjrzeć, które wpływa na Ciebie negatywnie, lub które jest związane ze sprawą, nad którą chcesz pracować. Po tym, jak skierujesz swoją uwagę na to uczucie, zapyta Cię o to, jaki obraz w Twojej głowie się pojawia. Ludzie widzą swoje części na najróżniejsze sposoby - czasami są to postaci z bajek, innym razem rodzice lub bliscy, a czasami przedmioty takie jak kajdany, kule, marchewki czy chmury.

Gdy ujrzysz wizualną reprezentację tej części, terapeuta zacznie prowadzić Cię przez dialog z tą częścią, proponując różne pytania i podążając za tym, co się w Tobie pojawia. To proces, który odbywa się w stanie podobnym do transu. Cała Twoja uwaga jest skierowana do świata wewnętrznego.

Terapeuta może poprosić Cię o to, abyś zadał swojej części takie pytania, jak:

  • Jaka jest Twoja rola? Po co robisz to, co robisz?
  • Czego się boisz, że by się stało, gdybyś przestał pełnić swoją rolę?
  • Jaką inną część chronisz?
  • Z jaką częścią jesteś w konflikcie?
  • Co by się musiało stać, abyś przestał w taki sposób wpływać na… ?

Każde z tych pytań pozwala Tobie lepiej zrozumieć istotę danej części, jak i dynamikę Twojego świata wewnętrznego. Fascynujące jest to, że nie musisz świadomie szukać odpowiedzi na te pytania. Gdy masz dobry kontakt ze swoimi częściami (każdy bez wyjątku może mieć dobry kontakt z członkami swojej wewnętrznej rodziny, czasami jednak trzeba się tego nauczyć), odpowiedzi pojawiają się samoistnie, spontanicznie. Doskonale wiemy, gdy odpowiedź płynie z tej części, z którą rozmawiamy.

Zaskakujące jest, jak ludzie szybko i łatwo rozpoznają części swojej osobowości. Gdy przebiją się przez iluzję jedności osobowości, skupianie się na subosobowościach staje się łatwe, a idea złożoności umysłu zaczyna mieć dla nich duży, intuicyjny sens.

Krok pierwszy: relacja i zaufanie

Jednym z najważniejszych celów terapii IFS jest dotarcie do wygnańców, a następnie uzdrowienie ich poprzez uwolnienie od ciężarów, które w sobie noszą (a także poprzez zabranie ich ze sceny z przeszłości, w której utkwili). To element, który przynosi klientowi najważniejsze zmiany w świecie wewnętrznym. Celem pobocznym terapii jest uzyskanie dostępu do stanu Self i odróżnienie go od innych części, tak aby Self mogło stać się liderem dla całej wewnętrznej rodziny. Gdy oba te cele są realizowane, klient krok po kroku odnajduje w sobie coraz większe poczucie balansu i harmonii, które przekłada się na jego życie codzienne.

Jednak zanim spotkanie z wygnańcami będzie w ogóle możliwe, klient ma bardzo ważne zadanie do wykonania. Jest nim nawiązanie dobrej relacji z menadżerami, którzy mają trudne, ale ważne zadanie. Jak już wcześniej wspomniałem, ta grupa części chroni lub “trzyma w niewoli” wygnańców. Docierając do wygnańców bez zważania na menadżerów, możemy wyrządzić szkodę w psychice klienta (zlekceważeni menadżerowie mogą dopuścić się do jeszcze bardziej ekstremalnych niż do tej pory zachowań).

Dlatego dopiero, gdy zdobędziemy zaufanie menadżera i gdy pozwoli nam on na spotkanie z wygnańcem, możemy zrobić kolejny krok w procesie. Jest ku temu wiele ważnych powodów, na opisywanie których nie ma tutaj miejsca. Dbanie o bezpieczeństwo całego systemu jest w IFS kluczowe i w procesie jest mnogość elementów, które to wspierają.

Oczywiście nie zawsze na danej sesji uda się dotrzeć do wygnańców lub uwolnić ich z niewoli, w której się znaleźli. Nie zawsze też będzie możliwe nawiązanie relacji czy zdobycie zaufania menadżera lub strażaka. Każdy problem jest inny, każda wewnętrzna rodzina jest inna i każdy klient ma inne tempo pracy. Przy trudniejszych problemach lub głębszych zaburzeniach nawiązanie relacji z niektórymi częściami wymaga nawet kilku sesji.

Jednak niezależnie od tego, każde spotkanie z członkami tej wewnętrznej społeczności przynosi nam większą świadomość, lepsze zrozumienie siebie i większe poczucie harmonii.

Czasami już samo zwrócenie się z otwartością i ciekawością do jakiejś części siebie czyni wielką różnicę - zwłaszcza, gdy przez wiele lat nie mieliśmy pojęcia o jej istnieniu lub gdy przez wiele lat walczyliśmy z nią, pałając do niej nienawiścią.

Co ciekawe, po sesji IFS możemy czasami doświadczać tzw. "zmian w systemie". To lekki dyskomfort, bo "klocki" w naszym umyśle zostały przesunięte. Tym, którzy nosili aparat na zęby, może to przypominać proces "dociskania", czyli moment, w którym ortodonta koryguje ułożenie zębów, do którego zaczynamy się przyzwyczajać po kilku dniach odczuwania lekkiego dyskomfortu. Podobnie jest ze zmianą przekonań czy uwalnianiem się od trudnych emocji w IFS - coś, co nosiliśmy przez długie lata w naszej głowie lub ciele nagle znika i trzeba przywyknąć do tego nowego, na początku trochę obcego “układu”.

Czasami po udanej sesji IFS w głowie klienta pojawia się również wewnętrzny sceptyk, który mówi: “To było zbyt proste, aby mogło to być prawdziwe / skuteczne / długotrwałe.” To całkiem naturalna reakcja, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak głębokich zmian w tak krótkim czasie. W pracy modelem Internal Family Systems jest to natomiast zjawisko, którego terapeuci są świadkiem dość regularnie.

Internal Family Systems w Polsce i na świecie

Model IFS zyskuje na świecie coraz większe uznanie. Richard Schwartz występuje na dużych konferencjach nt. traumy i zdrowia psychicznego, gdzie dzieli się swoimi odkryciami. Na treningach na terapeutę IFS pojawia się coraz więcej osób, co głównie widać w USA i Wielkiej Brytanii.

Gdy ponad 2 lata temu trafiłem na artykuł o terapii Internal Family Systems, w polskim internecie nie znalazłem ani jednej wzmianki na ten temat. Dzisiaj wciąż jest na ten temat bardzo cicho. To, czego do tej pory brakowało, to kompletny opis modelu IFS w języku polskim, co postanowiłem zmienić tym artykułem.

Gdy tylko natknąłem się na ten model terapii, zacząłem masowo czytać książki o IFS w języku angielskim (w języku polskim została do tej pory wydana tylko jedna książka na temat IFS i jest to krótka, wprowadzająca do modelu i również napisana przez twórcę IFS książka “System wewnętrznej rodziny”).

Po zyskaniu solidnej bazy wiedzy na temat tego, jak wygląda terapia IFS w praktyce, przyszedł czas na miesiące eksperymentowania - zarówno praktyki własnej (w formie autoterapii), jak i prowadzenia sesji ze znajomymi i osobami, które zdecydowały się być moim “królikiem doświadczalnym”. W przypadku autoterapii zawdzięczam tej metodzie bardzo wiele. Nigdy nie zapomnę, jak leżąc na łóżku podczas jednego z moich pobytów na Bali w Indonezji, zajrzałem w głąb siebie i ujrzałem w swojej wyobraźni spętanego sznurami i kajdanami małego chłopca, który trząsł się ze strachu. Zaopiekowanie się tą częścią mnie i uwolnienie jej z tej niewoli przyczyniło się do głębokiej zmiany w obszarze relacji międzyludzkich, która ma swoje pozytywne skutki po dzień dzisiejszy.

W przypadku prowadzenia sesji IFS w ramach wsparcia innych ludzi, uzyskane efekty przerosły moje oczekiwania i dość szybko poczułem, że to jest “to”. Stało się dla mnie jasne, że odnalazłem podejście, które w pełni współgra ze mną i daje mi ogromne możliwości w efektywnym pomaganiu ludziom.

Obecnie mam wielką przyjemność bycia uczestnikiem 3-letniego procesu szkoleniowego, na końcu którego czeka mnie certyfikacja (szkolenia odbywają się w Wielkiej Brytanii, w Bristolu). I choć nie mam jeszcze tytułu “terapeuty IFS”, ukończyłem Poziom 1 treningu jako Praktyk IFS i na tym etapie procesu szkoleniowego mogę już prowadzić terapię IFS w mojej pracy z ludźmi.

Jednym z moich celów na najbliższe miesiące i lata jest wprowadzenie terapii IFS do Polski. Bardzo brakuje nam tutaj metody psychoterapii, która swoją skutecznością zrobiłaby dużo dobrego w świecie polskiej pomocy psychologicznej.

Na szczęście nie będę w tym celu sam. Nie tak dawno temu natknąłem się na osobę, która również interesuje się Systemem Wewnętrznej Rodziny i chce głosić wieść o nim na polskiej ziemi. To Agnieszka Pietlicka, trenerka Porozumienia bez przemocy (NVC), która również mieszka w Poznaniu.

Czuję wielką ekscytację związaną z tym, że mogę Wam pokazać coś, w co sam tak bardzo wierzę i co może stać się dla Was wartościowym, nieodłącznym elementem podróży w głąb siebie.

Na tym etapie stworzyłem już prostą stronę zawierającą wiedzę na temat modelu IFS (historia, podstawy teoretyczne, najważniejsze założenia) oraz informacje o certyfikacji, warsztatach i terapeutach IFS. Strona dostępna jest pod adresem www.ifsp.pl. Po zapisaniu się na newsletter IFS Polska będziesz mógł pobrać mój 43-stronicowy ebook "Autoterapia metodą IFS", w którym opisuję proste sposoby na rozpoczęcie swojej przygody z IFS.

Jestem też w trakcie tworzenia serii filmów mówiących o poszczególnych aspektach modelu w sposób bardziej szczegółowy. Wszystkie filmy razem wzięte to ponad 3 godziny materiału, który zostanie opublikowany za darmo na Youtube. W tym wpisie możesz zobaczyć wszystkie do tej pory opublikowane nagrania (w momencie, gdy to piszę, są dostępne 4 odcinki): System Wewnętrznej Rodziny. Podstawy terapii SWR.

Do tej pory zorganizowałem i poprowadziłem również dwa warsztaty wprowadzające do modelu IFS, zarówno dla przyszłych terapeutów i osób chcących korzystać z tej metody w swojej pracy z ludźmi, jak i dla osób, które będą chciały stosować tę metodę tylko dla siebie. Następne warsztaty już niebawem. Tutaj zobaczysz program warsztatu i informację o następnych terminach: Wprowadzenie do IFS.

To nie wszystko - mamy też stale rosnącą, polską społeczność osób zainteresowanych terapią IFS. Naszym miejscem wymiany doświadczeń i wiedzy jest grupa na Facebooku - dzielę się tam najróżniejszymi treściami o Systemie Wewnętrznej Rodziny, zdaję relacje ze szkoleń, które odbywam w Wielkiej Brytanii, odpowiadam na pytania. Jeśli chcesz dołączyć, kliknij tutaj. 

Wiedza, którą zawarłem w tym artykule to tylko kropla w morzu tego, co już teraz wiemy na temat tego, jak funkcjonują nasze wewnętrzne rodziny i w jaki sposób możemy im pomóc dojść do balansu, pełni i harmonii.

Z przyjemnością odpowiem na wszystkie pytania dotyczące modelu IFS, dlatego jeśli jakieś pojawiają się w Twojej głowie - daj znać w komentarzach.

Napisz komentarz

  • burzochron

    Nazwałabym umysł naszym prywatnym stumilowym lasem, w którym mieszkają pracowity królik, strachliwa świnka, mądralińska sowa, nadopiekuńcza kangurzyca, rozbrykany tygrysek, marudny osiołek, przyjacielski miś itd. :)

    • Adi

      itd? Moglbys wymienic reszte zwierzatek ;D?

  • Szaman1701

    Muszę przyznać, że artykuł zacny i bardzo mnie zainteresowało samo podejście do tematu. Niezmiernie przypomina mi to koncepcje z którą się spotkałem dawno temu, a mianowicie "ogród umysłu". Nie wiem gdzie ani kiedy niestety. Bazowo ten "ogród" to ma być miejsce gdzie spotykamy się ze swoimi wewnętrznymi doradcami, coś takiego. W każdym razie czekam na więcej takich artykułów :) Pozdrawiam.

  • Robert Suszko

    System IFS intryguje niezmiernie. Dotarcie do siebie to dotarcie do życia w Obfitości, Uważności i Akceptacji.
    Bardzo dobry artykuł. Dziękuję za dobrą inspirację. Wykorzystam na pewno w swoich artykułach to co przyszło wraz z przeczytaniem.

  • zielonanimfa

    Czy istnieje możliwość pozostania jako Self na dłużej? Moja F40 mnie zjada, chciałam podświadomie dojść do Skazańców, ale nie wiedziałam o istnieniu Menadżerów, a raczej o tym, że tych głosów ostrzegawczych nie można ignorować. Cóż chciałabym na chwilkę od nich uciec..

    • zielonanimfa

      *F48

    • Jak najbardziej możemy nauczyć się wchodzić w stan Self i pozostawać w nim dłużej niż tylko na czas sesji IFS. Bardzo pomaga w tym regularna medytacja oraz praktyka zauważania swoich emocji i proszenia ich o to, aby odsunęły się na bok i nas nie przytłaczały.

      Części chcą zostać dostrzeżone i usłyszane, dlatego ucieczka od nich nie jest najlepszym rozwiązaniem. Więcej spokoju odnajdziesz w sobie gdy z poziomu Self zaczniesz spotykać się z tymi częściami i z życzliwością i akceptacją z nimi rozmawiać.

    • zielonanimfa

      Bardzo dziękuję za odpowiedź i z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły dotyczące IFS.

  • innerjoke

    Extra sprawa! :) W końcu nurt psychoterapii, który tak głęboko wchodzi w świat subosobowości. Sam pracuję z nimi od kilku lat, a dokładnie to od Twojego pierwszego webinaru na ich temat i widzę jak duże efekty daje skupienie się na nich.

  • Jerzy Iwachów

    Wydaje mi się, że temat nie jest wcale taki świeży, jak się go prezentuje. Nasi przodkowie już dogłębnie rozmyślali nad tymi tematami i wymyślili duchy,demony i inne tego typu byty :) A tak na poważnie, to bardzo ciekawy artykuł, brawo.

    • Jerzy, trudno powiedzieć czy duchy i demony, o których mówili nasi przodkowie, to części ich osobowości, czy być może coś z trochę innych "zaświatów". Nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić empirycznie :)

  • iwi 11

    hmmm...większość ludzi natyczmiast stawia diagnozę widząc drugiego człowieka,i natychmiast wszystko o nim wie.Dlaczego?...myśle,że wszyscy jesteśmy drogocennym kopalniami,ale zbyt wielu z nas szuka na zewnątrz,zmiast w środku,zamiast w emocjach, pragnieniach,marzeniach.Ale co ja tam wiem?powiedziała subosobowość:)Pozdrawiam.

  • Airi

    Witam, ciekawy temat i artykuł, dlatego wspomniałam o nim na swoim blogu :) oczywiście wraz z linkiem do Twojej strony (tego artykułu)

  • Natalia Stępniak

    Jej !! Dziękuję! Aż mnie trzęsło kiedy to czytałam... Pare razy przerywalam, bo pojawiala sie u mnie jakas strasznie silna ekscytacja... Niesamowite! to chyba znaczy, ze sie podobalo... ;) dziekuje za to, śledzę dalej... Jesli jest zapotrzebowanie to rowniez zglaszam sie na "krolika" ;) i dzieki Michal za wszystko! Jestem ogromnie wdzieczna za wiedze i doswiadczenie, ktorymi sie dzielisz! Pomaga! Niesamowicie jest czuc jak sie to wszystko powoli otwiera, jesli tylko to wszystko nazwac, przestac zgniatac i blokowac to ,co przychodzi. Pozdrawam, Natalia

    • Natalia, dziękuję za miłe słowa! I cieszę się, że powoli przestajesz zgniatać i blokować to, co się w Tobie pojawia - dobra robota! :)

  • Hej, soczysty i wyczerpujący artykuł:) dołączam do grupy. Mam mnóstwo pytań, wiec zacznę:

    - jak obecnie wyszkolić się na terapeutę IFS?

    - czy potrzebne jest wykształcenie psychologiczne?

    - jak samemu rozmawiać z częściami? Coś mi się wydaje, że nawet u mnie (skąd inąd doświadczonego w terapiach) może być z tym problem (to jest chyba jeden z lepszych pomysłów na artykuł;)

    - czy niebezpieczna jest terapia podobna, bez nazywania części i doszukiwania się świadomego menadżerów? (Jestem na takiej)

    - wiele terapii, które mi osobiście się podobają kroczą w ta stronę, np różne formy pracy z wewnętrznym dzieckiem. Jakie są podstawowe różnice oprócz nazywania części osobowości?

    - czy inne formy psychoterapii lub farmakologii się gryzą z IFS?

    - i takie trochę od czapy: czy są części "męska" i "żeńska"? Czy to uogólnieni wewnętrznie rodzice, czy może anima i animus Junga? Ostatnio gdzieś w toku pracy zacząłem zauważać u mnie duże rozdzielenie między męskością a kobiecością.

    Dziękuje i pozdrawiam :D

    • Hej Piotr, dzięki za ciekawe pytania! Już odpowiadam :)

      - jeśli chcesz zostać certyfikowanym Terapeutą IFS, musisz być już wcześniej terapeutą, lub mieć stopień naukowy w naukach humanistycznych oraz posiadać licencję lub być certyfikowanym do pracy klinicznej. Jeśli nie spełniasz tych warunków możesz zostać certyfikowanym "Praktykiem IFS". Droga do obu "tytułów" jest identyczna. W praktyce zawodowej nie ma to znaczenia, jak się będziesz nazywać (oprócz kwestii wizerunkowych) - pracujesz dokładnie w taki sam sposób, w takim samym zakresie tematycznym. Szkolenia dostępne w Europie znajdziesz tutaj, proces szkoleniowy trwa 3 lata: https://selfleadership.org/international-trainings.html

      - nie jest potrzebne wykształcenie psychologiczne (chyba, że chcesz mieć certyfikat terapeuty IFS, to wtedy może się przydać - patrz powyższy punkt).

      - rozumiem, że masz taką część, która wątpi w to, że możesz tą metodą pracować samodzielnie? :) Twój wewnętrzny sceptyk jest mile widziany - zauważ go, powiedz mu, że go słyszysz, podziękuj mu za to, że czuwa.

      O prowadzeniu dialogów z częściami napisałem spory rozdział w mojej książce (tytuł rozdziału to Wewnętrzne porozumienie). I choć pisząc go nie znałem jeszcze IFS, opisuję tam proces rozmowy z częściami. To łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać. Jest nawet książka opisująca jak stosować IFS w autoterapii, niestety tylko po angielsku: https://www.amazon.com/Self-Therapy-Step-Step-Cutting-Edge-Psychotherapy/dp/0984392777 Zapewne napiszę na ten temat artykuł w przyszłości :)

      - sam brak nazywania części nie czyni terapii niebezpieczną. Za mało wiem, aby cokolwiek powiedzieć. To, co może w terapiach być niebezpieczne, to pomijanie menadżerów i spotykanie się od razu z wygnańcami. Czasami psychika człowieka nie jest gotowa aby dotykać pewnych części osobowości i jest kluczowe, aby najpierw stworzyć relację i uzyskać zaufanie menadżerów. Bez tego, menadżerowie mogą sabotować terapię lub później karać pacjenta za brak poszanowania dla ich ciężkiej pracy.

      - tak jak napisałem w artykule, najważniejszą różnicą jest duży nacisk na tworzenie relacji z częściami. Nie ma problemu, który istniałby w odniesieniu do tylko jednej części. Praktycznie zawsze jest to kwestia związana z dwiema lub większą liczbą subosobowości. Zwrócenie uwagi na te relacje pozwala nam zrozumieć dużo więcej. Druga różnica to idea "Self" - stanu, z którego kontaktujemy się z każdą częścią. W każdym dialogu z daną częścią utrzymanie stanu Self jest kluczowe - bo otwartość, ciekawość, życzliwość są nam potrzebne, aby z częścią się dogadać, porozumieć, nawiązać relację pełną zaufania. Tworzenie relacji z częściami sprawia, że wiele się w naszym życiu zmienia - nie tylko w kontekście przepracowania tego co robiliśmy na terapii, ale również w kontekście tego, jak patrzymy na samego siebie i jak się akceptujemy. Jest jeszcze kilka innych różnic, np. praca z wygnańcami, która polega na ciekawym sposobie uwalniania tych części od ciężarów i zabierania ich z sytuacji z przeszłości, w których utkwiły.

      Praca z wewnętrznym dzieckiem jest oczywiście ważna, ale po pierwsze - nie ma jednego wewnętrznego dziecka, dziecięcych części jest zwykle więcej i każda może nosić w sobie inne brzemiona (stąd traktowanie wewnętrznego dziecka jako jednej części może być ograniczające), po drugie - dziecięce części to tylko jedna z grup części - ograniczające może być tutaj pomijanie dorosłych menadżerów czy strażaków, którzy są odpowiedzialni za wiele różnych mechanizmów kierujących naszym życiem (i którzy często trzymają dziecięce części w niewoli lub w ukryciu, sprawiając, że wręcz nie jesteśmy w stanie do nich dotrzeć czy sobie ich uświadomić).

      - IFS się z niczym nie gryzie z tego co mi wiadomo, wręcz przeciwnie - wiele podejść może wspierać pracę z częściami i na odwrót. Terapeuci IFS często korzystają również z takich podejść jak "somatic experiencing", nastawionych bardziej na nasze ciało.

      - Są części męskie, są części żeńskie, są też części, które nie mają konkretnej płci (bo się jawią jako np. przedmioty czy kształty). Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla procesu terapeutycznego - niezależnie od płci części pracujemy z nimi w taki sam sposób.

      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało :)

  • M@mut

    Nie wiem czy czytałeś książkę "Człowiek o 24 twarzach" czyli historię Billego Milligana cierpiącego na osobowość wieloraką ale dostrzegam silne podobieństwo pomiędzy opisem jak wygląda życie subosobowości w naszym umyśle a tym co działo się w głowie tego chłopaka. Wygląda to tak, jak gdyby u niego poszło to wszystko za daleko. Tam też każda z osobowości spełniała jakąś rolę, byli "niepożądani", był ten, który znał wszystkich pozostałych, nawet to określenie "wewnętrzna rodzina" się powtarza... Jego terapia również polegała na nawiązaniu kontaktu z pozostałymi częściami, wysłuchaniu ich i w ostatecznym rozrachunku scaleniu wszystkich (tutaj może być jednak różnica, scalenie nam, "zdrowym" ludziom chyba potrzebne nie jest). Tak czy siak bardzo mnie zaskoczyło podobieństwo w tych opisach.
    Bardzo ciekawy wpis, czekam więc na kolejne w tej tematyce i na pewno sam będę próbował porozumieć się z innymi częściami bardziej świadomie bo to, że istnieją idzie dostrzec dość łatwo choć nie każdy chciałby przyjąć do wiadomości fakt o jakimkolwiek podzieleniu wewnątrz. Do tej pory takie próby pojawiały się u mnie raczej dość wyrywkowo, incydentalnie.

    • Nie znam tej książki, ale na pewno się nią zainteresuję - dziękuję za rekomendację.

      Jeśli chodzi o zaburzenie DID (Dissociative Identity Disorder, czyli Zaburzenie dysocjacyjne tożsamości), o którym wspominasz, to według twórcy IFS jest dokładnie tak jak piszesz - ich psychika tak samo jak każdego człowieka ma zestaw wewnętrznych części, jednak stają się one tam tak bardzo ekstremalne, spolaryzowane, w bardzo silnych konfliktach - że osoba zupełnie traci nad nimi jakąkolwiek kontrolę. Terapia z takimi osobami może wyglądać bardzo podobnie do tego, co opisałem w tym artykule.

  • alicja kaczmarek

    Michale.Podziwiam Twój szacunek do samego siebie i innych ludzi. Mój podziw rozpoczął się od Meet Pro i trwa do dziś, a wręcz rośnie razem z szacunkiem dla samej siebie. istnieje jeszcze jedna ksiązka w języku polskim, którą napisała Rita Carter pt.,, Wieloosobowość". zainteresowała mnie w zeszłym roku, ciekawa pozycja.

  • W dniach 4-5 sierpnia poprowadzę 2-dniowy warsztat "Wprowadzenie do IFS" w Poznaniu, w siedzibie Life Architect. Zapraszam zainteresowanych praktyką i pogłębieniem wiedzy zawartej w artykule. Program warsztatu tutaj: http://www.lifearchitect.pl/warsztaty/wprowadzenie-do-ifs

  • Ela

    Chodze od 2 lat na psychoterapie. W bardzo duzym skrocie i uproszczeniu-miala mi pomoc wygrzebac sie z toksycznego zwiazku, pomogla doskonale, potem stala sie narzedziem samorozwoju. W miedzyczasie poznalam rowniez buddyzm i lubie laczyc te dwa narzedzia, czego sie caly czas ucze. Doszlam do momentu kiedy mysle, ze juz czas zakonczyc psychoterapie i zaczac stawiac wlasne kroki,ale ciagle cos mi nie pozwalalo. Terapeutka stosowala juz ze mna te metdoy, wiec duzy plus jest taki, ze znam juz "czlonkow mojej. Z jednym najbardziej upartym nie bylam w stanie sobie poradzic- wewnetrznym krytykiem. Odziwo odpuscil juz w wielu kontekstach co przerabialam sesjach z terpeutka w "normalny" sposob pracujac na przekonaniach, ale pod wplywem "negatywnych" emocji meczyl, wypytywal, stawial pod sciana, wypominal co robie zle i bardzo podcinal skrzydla. Znalazlam ten artykul, ktory rzeczowo,, a przynajmniej wystarczajaco dla mnie na tym etapie opisal co bylo w moim przypadku decydujace- reöacke miedzy czesciami i pytanie "co mi ta czesc chce powiedziec". I poprostu to zrobilam. Zadalam sobie to pytanie u zaptyalam z ktora czescia moj krytyk tworzy relacje i jaka. Okazalo sie, ze wewnetrzne dziecko sie go boi, krytyk chce mu cos powiedziec, dziecko boi sie jeszcze bardziek, krytyk naciska, dziecko sie obraza i nie slucha wogole.
    Wyjasnilo sie dlaczego krytyk ma moc pod wplywem strachu, smutku i zlosci. Mowil do przestraszonego dziecka.
    Wyjasnilo sie czego krytyk chcial ode mnie- patrzy dojrzale na sytuacje i podpowiada czego nie widzi dziecko.
    Wyjasnilo sie czemu ciagle to wracalo- ta relacje poprostu leazala....Dziecko balo sie krytykujacaego rodzic, rodzic nie sluchal jego potrzeb, a obie czescie mialy cos wartosciowego do powiedzenia.
    Na caly artykul trafilam tydzien temu. Ocyzwiscie caly podklad z dwoch ostatnich lat mial bardzo duze znaczenie, ale w blyskawicznym tempie przerobilam pare tematow naraz.
    Zyskalam fajny zwiazek "serca i rozumu" i poczulam w glebi serca, ze trapie moge zakoncyzc. Oczywiscie sam rozwoj i praca nad soba sie nie konczy, ale poczulam zaufanie, ze jestem samodzielna.
    Ta radosc i zaufanie...nie jestem w stanie tego opisac.
    Az poczulam przerazenie moca jaka osiagnelam, ale to juz nasteony temat.
    Dzieki Michal za ten artykul!

  • "Istota ludzka jak pensjonat
    każdego dnia nowy przybysz.

    Radość, Depresja czy Złośliwość
    chwilowy przebłysk i świadomość,
    jak gość niespodziewany.

    Witaj i zabawiaj je wszystkie!
    Nawet, jeśli to chór utrapień
    gwałtownie przemierzający dom
    pozbawia go umeblowania,
    każdego przybysza przyjmuj z szacunkiem.
    Być może niosą na swych barkach
    przestrzeń na nowe.

    Czarna myśli, wstyd, złośliwość
    przywitaj je w drzwiach z uśmiechem
    i zaproś je do siebie.

    Wdzięczność za gościa każdego
    niech Cię wypełni
    oto przybyli: nauczyciele z głębi."

    Autorem tego wiersza jest Rumi - najwybitniejszy poeta suficki, mistyk perski, teolog islamski.

  • Moni Moni

    Michał, mam takie pytanie do Ciebie. Na czym polega podróż w głąb siebie?
    Pozdrawiam