Jak wspierać innych w trudnych chwilach

Czy zdarzyło Ci się kiedyś być w sytuacji, w której tak bardzo chciałeś kogoś wesprzeć, ale nie wiedziałeś jak? Próbowałeś, ale jedyne co udało Ci się osiągnąć, to jeszcze gorsze samopoczucie tej osoby i Twoja frustracja?

Sztuka wspierania innych ludzi nie zawsze jest prosta i dość często popełniamy błędy, których łatwo możemy uniknąć. Jako, że potrzeba na dobre wsparcie jest w tych czasach jeszcze bardziej widoczna, dzisiaj dzielę się z Tobą praktycznymi wskazówkami na to, jak pomagać ludziom, którzy przeżywają trudne chwile.

Zobacz ten film, bo ta wiedza może Ci się przydać zanim się obejrzysz - każdego dnia spotykamy osoby, którym dobre słowo, akceptacja i obecność może pomóc wyjść z emocjonalnego dołka.

Jakie są Twoje doświadczenia ze wspieraniem innych? Czy masz jakieś swoje, sprawdzone sposoby na pomoc bliskim w trudnych chwilach?

Napisz komentarz

  • doota

    Dziekuje Michale za to bardzo potrzebne wideo i pozdrawiam serdecznie!
    Mam pytanie:
    Jak zaakceptowac np. gdy ktos opowiada o skrzywdzeniu, ale jego podstawy sa skutkiem znieksztalconego patrzenia, czyli skrzywdzenie jest skutkiem iluzji, jak
    akceptowac to uczucie, jesli ono nie rosnie na prawdziwych podstawach, a
    przeciez zaprzeczenie tym podstawom jest w takim momencie chyba zbyt brutalne (mimo to tak robilam) i jest akcja nieakceptacji tego skrzywdzenia. To sie wiaze z „minimalizowaniem” ale co jesli osoba caly czas wyolbrzymia problemy lub czuje sie skrzywdzona w sytuacjach calkowicie neutralnych lub nawet takich, gdzie to ktos powinien/moglby miec pretensje do niej. Bo jak moge powiedziec osobie, ze „to w porzadku, ze sie tak czujesz, masz do tego pelne prawo” jesli chodzi o poczucie glebokiego skrzywdzenia, bo np.ktos nie chce byc posluszny i wykonywac jej rzadan, albo nie wiem nie chce oddac jej calego swojego majatku, czy calego swojego czasu. Wiem,ze to sa problemy do przepracowania, ale w obecnosci codziennej i chcac wesprzec zwyczajnie jakos nie widze drogi, a zaakceptowanie i powiedzenie, „ze to w pelni w porzadku” jest moim zdaniem szkodzeniem w tym wypadku tej osobie.

    Druga rzecz, to na poczatku mowisz, ze bedziesz mowil o zwyklym pomaganiu "z otwartego serca", a nie prosfesjonalnym, gdzie Wy sami pracujecie nad wlasnymi problemami by nie przenosic ich na innych. Jednak potem jako przeszkode dla takiego tego "zwyklego pomagania" wyliczasz wlasnie nieprzepracowane wlasne problemy. I w sumie sie z toba zgadzam, ale z tego wynika, ze zeby pomagac dobrze, trzeba byc troche profesjonalista, tylko nie takim certyfikowanym.

    Pozdrawiam i dziekuje bardzo jeszcze raz!:-)

    • To, czy ta osoba czuje się skrzywdzona w sytuacjach neutralnych czy w pełni adekwatnych, jest subiektywne - dla Ciebie może być to poczucie skrzywdzenia, które jest nieadekwatne do sytuacji, dla tej osoby może być w pełni adekwatne. Nie możemy tego ocenić nie będąc w skórze tej osoby.

      Jednocześnie, gdy ktoś doświadcza takich emocji, które mamy wrażenie nie są adekwatne do sytuacji, istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta osoba po prostu nosi w sobie to skrzywdzenie - ma w sobie część osobowości, która jest obciążona tymi uczuciami (zamrożonymi w ciele) - i każda kolejna sytuacja, która choć trochę będzie dla tej osoby trudna, może to uczucie skrzywdzenia obudzić. Analogicznie, weteran po powrocie z wojny w Wietnamie będzie panikował za każdym razem gdy w jego domu z hukiem zamkną się drzwi z powodu przeciągu. Jego strach jest nieadekwatny do sytuacji; jego ciało wciąż reaguje na coś, co wydarzyło się kiedyś (i co dalej się dzieje w jego głowie).

      W takiej sytuacji mimo wszystko warto być z tą osobą w otwartości na jej emocje, pozwolić jej na to, jak się czuje. Niezależnie od źródła tych emocji. W dalszej kolejności warto zachęcić tę osobę do wewnętrznej eksploracji i sprawdzenia, gdzie te emocje mają swoje źródło - czy istnieje jakaś przeszła sytuacja, która stworzyła bliznę, która nie zagoiła się jeszcze w pełni.