Kult materializmu

„Im więcej mam, tym bardziej jestem” – to stwierdzenie stało się prawdą dla przerażająco dużej części ludzi na całym świecie. Iluzja posiadania absurdalnie zmusza ich do szukania swojej własnej...

„Im więcej mam, tym bardziej jestem” – to stwierdzenie stało się prawdą dla przerażająco dużej części ludzi na całym świecie. Iluzja posiadania absurdalnie zmusza ich do szukania swojej własnej wartości w fizycznych, materialnych przedmiotach. Czym jest kult materializmu? 

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które przywiązują tak dużą wagę do rzeczy materialnych, najwyższa pora abyś się od tego uwolnił. Znalazł poczucie „Ja” gdzieś indziej i przestał być niewolnikiem kultu materializmu. A z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z najistotniejszych kroków do osiągnięcia szczęścia.

 

„Ja” i „Moje”

Pomyśl o wszystkich rzeczach materialnych, które są Twoje. O telefonie, który posiadasz, samochodzie, którym jeździsz, komputerze, z którego korzystasz. Ogarnij na chwilę umysłem całość rzeczy, w związku z którymi masz myśl „moje”. Co by się stało, gdybyś nagle stracił te wszystkie rzeczy? Gdyby w jednej chwili zniknęły i nagle byś już nie posiadał… absolutnie niczego. Jak by to wpłynęło na poczucie tego, kim jesteś? Zamknij oczy na moment i odczuj to wewnątrz siebie.

W większości przypadków takie doświadczenie miałoby kluczowy wpływ na poczucie „Ja”. Materializm sprawia, że poczucie to zostałoby drastycznie zachwiane, niebezpiecznie zagrożone. Stałoby się tak dlatego, że ludzie wierzą w iluzję posiadania i to od niej uzależniają poczucie swojej własnej wartości. To jest mój dom, to jest mój telefon. To moja zabawka, to moje ubranie. To mój chłopak, moja dziewczyna.

 

Próbują odnaleźć siebie kupując coraz więcej i wierząc, że dzięki temu będą kimś więcej. Jednak mając coraz więcej rzeczy materialnych czujesz się kimś więcej tylko przez krótki czas. Za chwilę znowu będziesz chciał mieć lepszy samochód, większy dom, nowszy telewizor, bo to co masz teraz już Ci nie wystarcza. Będziesz próbował wesprzeć swoje własne ja rzeczami, które z tym ja tak naprawdę nie mają nic wspólnego. Właśnie na tym naprawdę polega materializm.

Konsekwencje wiary w iluzję posiadania są takie, że ludzie utożsamiają się z rzeczami. Utożsamienie polega na położeniu znaku równości pomiędzy znaczeniem słowa JA, a daną rzeczą.

Weźmy przykład jakiegoś bogatego biznesmena, który kupuje sobie nowego mercedesa. Posiadając go czuje się bardziej prestiżowo, czuje się lepszy. W jego głowie powstaje równanie: JA = mercedes. Gdy jego samochód jest nowy i lśniący, nasz biznesmen jest zadowolony. Jednak gdy pojawi się rysa na karoserii, nagle nasz bohater zaczyna cierpieć. Pojawia się w nim smutek – tak jak by to jego ktoś skrzywdził. Ego krzyczy „jak ktoś mógł porysować MÓJ samochód!?”.

Ale to dopiero początek. Otóż im większa będzie szkoda dla samochodu, tym większe cierpienie biznesmena. Pomyśl jak bardzo by cierpiał, gdyby mu ten samochód ukradziono!

 

Gdyby w powyższym przykładzie nie było równania JA = mercedes, nie byłoby utożsamienia. Nie byłoby materializmu. Wtedy mercedes byłby tylko samochodem, z którego korzysta nasz biznesmen. Nie byłby to JEGO samochód. Gdy znika iluzja posiadania, razem z nim znika również cierpienie. Znika również uczucie lepszości i podbudowania, gdy samochód jest czysty i piękny, ale to znajdziesz gdzieś indziej. W sobie.

Pytanie brzmi - z czym Ty się utożsamiasz? Być może jest to „Twój” szybki komputer? „Twój” nowy Iphone, którego ostatnio kupiłeś? Mieszkanie lub dom, który „masz”? Pierścionek, który „posiadasz”? Laptop, który dostałeś lub samochód, którym jeździsz?

Czasami utożsamienie jest ekstremalne i tutaj znowu podam przykład z samochodem. Wyobraź sobie, że w nowiutkim aucie jedzie młoda kobieta. Nagle jakiś gość wymusza pierwszeństwo i swoim samochodem wjeżdża w bok jej auta. Ona wysiada cała rozzłoszczona i krzyczy „jak mogłeś mnie tak uderzyć!?” Utożsamienie przyjęło tak silny stopień, że kobieta mówi o swoim samochodzie jako o sobie! Gdyby mężczyzna, który spowodował wypadek był jakimś duchowym przywódcą lub oświeconym mnichem, mógłby jej odpowiedzieć: „Mnie? Jakie mnie? Jak już to Pani samochód… a tak naprawdę to samochód, którym Pani się przemieszcza!” :)

Mam, więc jestem - podstawa materializmu

Zasada działania ludzkiego ego jest bardzo prosta: mam, więc jestem. Im więcej mam, tym bardziej jestem. W taki sposób poprzez materializm ego buduje swoje poczucie tożsamości. Chcąc przetrwać, tworzy sobie sztuczne poczucie bezpieczeństwa, zależne od rzeczy materialnych. Nie mając ich nigdy wystarczająco dużo, ciągle krzyczy: więcej, więcej, więcej! To tak, jakbyś chciał piaskiem wypełnić studnię bez dna.

Sam wiele razy miałem okazję doświadczać tego uczucia, gdy kupując coś wartościowego poczułem się kimś więcej. Niesamowite, że materialna rzecz z zewnątrz może tak silnie oddziaływać na Twój świat wewnętrzny - materializm ma naprawdę dużą moc sprawczą.

 

Co ciekawe, im bardziej trwała jest rzecz materialna, tym bardziej trwałe daje poczucie JA. Przykładem jest choćby ziemia. Gdy ktoś kupuje ziemię pod budowę domu, bardzo silnie to wspiera jego poczucie JA. Gdy wybuduje tam duży dom, to wsparcie jest jeszcze silniejsze. Gdyby jednak ten ktoś stracił zarówno dom jak i ziemię, nagle w swoim rozumieniu mógłby stać się nikim.

Ale jakim cudem fizyczne przedmioty mogą definiować to, kim Ty jesteś? Pomyśl o tym – nie musisz „mieć” żadnych rzeczy na zewnątrz, ponieważ wszystko czego potrzebujesz masz już w sobie. Dogłębne, prawdziwe zrozumienie tego, jest podstawą, aby uwolnić się od materializmu.

 

Eckhart Tolle, znany duchowy nauczyciel (inspirację do tego artykułu wziąłem z jego książki „Nowa Ziemia”) pisze o sytuacji, w której rozmawiał z pewną kobietą, która zgubiła niezwykle dla niej ważny pierścionek. Cierpiała z tego powodu przez wiele miesięcy, a gdy spotkała na swojej drodze Eckharta, ten zadał jej jedno pytanie: „Czy ta strata umniejszyła to, kim jesteś?”. To pytanie dało do myślenia kobiecie, która po kilku minutach namysłu zaczęła się uśmiechać z widoczną ulgą na twarzy. Być może był to dokładny moment, w którym zdała sobie sprawę z siły materializmu. Zrozumiała bowiem, że żadna strata nie może zabrać jej tego, kim naprawdę jest.

Dlatego zawsze, gdy jakaś rzecz, którą używasz Ci się zepsuje, zgubisz ją lub w jakiś sposób stracisz, zadaj sobie to pytanie: „Czy ta strata umniejszyła to, kim jestem?”. Spójrz wtedy wgłąb siebie, a zrozumiesz, że Twoje prawdziwe JA zawsze tam jest, nienaruszone.

Ja, które jest w Tobie

Rzeczy materialne są oczywiście niezwykle istotne w naszym życiu i w żaden sposób nie neguję tutaj ich przydatności czy wartości. Uważam, że powinniśmy się nimi cieszyć, fascynować, korzystać z nich. Chodzi tutaj przede wszystkim o to, aby pamiętać, że te rzeczy nie są nami. To są jedynie rzeczy, z których korzystamy. Równanie JA = rzecz istnieje tylko i wyłącznie w naszej głowie i sprawia ludziom dużo cierpienia. Gdy się tego pozbędziesz, nagle będziesz mógł cieszyć się światem materialnym wcale się z nim nie utożsamiając, uwolnisz się od materializmu.

Jest w tym wszystkim pewien mały szkopuł, którego chcę, abyś był świadom. Otóż pozbycie się iluzji posiadania wiąże się również z utratą podbudowy swojego ego w momencie, gdy masz więcej wartościowych rzeczy. Wiedz jednak, że owa podbudowa była bardzo sztuczna i jednym z celów tego artykułu jest właśnie pozbycie się tej słabej struktury. Od teraz już nie będziesz czuł się lepszy, szczęśliwszy i bardziej wartościowy jak kupisz coś drogiego. Dla niektórych osób może być to pewne ryzyko, bo pojawia się w ich głowie myśl: „O rety, a skąd ja będę wtedy czerpać poczucie własnej wartości?”.

 

Już Ci mówię – znajdziesz je w sobie. Być może nie od razu, być może przez chwilę będzie trzeba poszukać, ale z pewnością je znajdziesz. I będzie to prawdziwe poczucie JA płynące z głębi Ciebie a nie z faktu posiadania wielu rzeczy materialnych. To poczucie będzie niezależne od przemijających przedmiotów, będzie więc trwałe. Niech to będzie Twoim celem na teraz, bo osiągnięcie takiego stanu daje Ci ogromną wolność i niezależność.

Odejście od utożsamiania się z rzeczami materialnymi nie jest łatwe i nie stanie się ot tak, po prostu. Wymaga to Twojej obserwacji swojego ego i sposobu podchodzenia do rzeczy materialnych. Jednak sam fakt tego, że już jesteś tego świadomy to wielki krok do przodu. Ta świadomość już rozpoczęła falę przemiany, a Twoim zadaniem jest teraz z nią popłynąć i w efekcie uwolnić się od materializmu. Możesz to robić poprzez bycie czujnym wobec Twojego stosunku do rzeczy materialnych. Zadawaj sobie pytania: „Czy fakt posiadania tej rzeczy sprawia, że czuję się kimś więcej?”, „Czy gdybym stracił tą rzecz, czułbym się źle?”.

 

Posiadając samochód, którym w tej chwili jeżdżę, potrafię się nim cieszyć – jest mi niesamowicie przydatny i uwielbiam z niego korzystać. Jednocześnie udało mi się dojść do momentu, w którym mam silną świadomość, że gdybym za chwilę ten samochód stracił – w żaden sposób nie wpłynęłoby to na moją tożsamość. Gdy pozbywasz się iluzji zysku, znika też iluzja straty.

Największym paradoksem jest to, że na łożu śmierci i tak każdy człowiek zda sobie sprawę z tego, że wszystkie rzeczy materialne w jego życiu nie mają najmniejszego znaczenia w obliczu tego, że ta osoba zaraz odejdzie. Co jak co, ale w zaświatach Twój laptop już nie będzie tak ważny jak kiedyś :) Wiele osób dopiero wtedy daje sobie komfort uwolnienia się od kultu materializmu. Pytanie czy Ty chcesz czekać tak długo do zrozumienia tej prawdy?

 

Ważne jest abyś wiedział, że wszystkie materialne rzeczy, które są obecne w Twoim życiu nie są Tobą, nie są Twoimi rzeczami, ale są po prostu rzeczami, których akurat używasz. Nie mają one nic wspólnego z tym kim jesteś naprawdę. Nadal możesz się nimi tak samo cieszyć, tak samo radować i z nich korzystać, wiedz jednak, że w rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak „moje”. To jest pułapka umysłu i najwyższa pora abyś się z niej uwolnił.

Podsumowując powyższe i dając Tobie konkretne wskazówki, którymi możesz kierować się dalej - aby przyspieszyć proces swojej wewnętrznej przemiany, zrywania z kultem materializmu i iluzją posiadania, możesz robić następujące rzeczy:

- Obserwuj siebie i swoje przywiązanie do rzeczy materialnych,

- Obserwuj emocje, które wiążą się z rzeczami materialnymi,

- Zadawaj sobie pytanie „Czy ta strata umniejszyła to, kim jestem?” gdy coś stracisz,

- O rzeczach, do których jesteś przywiązany myśl jako o rzeczach, których po prostu akurat w tej chwili używasz.

 

Z tego płynie niesamowita wolność od jakiegokolwiek cierpienia i pożądania posiadania rzeczy materialnych. To największa wartość uwolnienia się materializmu. Będziesz mógł być szczęśliwy bez względu na to, czy masz dużo pieniędzy czy mało, czy masz nowy samochód czy stary, czy masz basen w ogrodzie czy w ogóle nie masz ogrodu.

Jeśli chciałbyś skorzystać z pomocy coacha, dzięki któremu odmienisz swoje podejście do życia, uwolnisz od wewnętrznych blokad i zaczniesz doświadczać jeszcze więcej szczęścia każdego dnia, poznaj 15-dniowy kurs Jak być szczęśliwym. To pełen proces, dzięki któremu zaczniesz cieszyć się bezwarunkowym szczęściem.

Prawda jest taka, że właśnie zrobiłeś duży krok w stronę bycia szczęśliwszym i bardziej świadomym człowiekiem. Idź tą ścieżką dalej i pozwól sobie na kolejne zmiany, zauważając to wszystko o czym się właśnie dowiedziałeś, w swoim własnym życiu. W końcu jesteś absolutnie wyjątkową jednostką i właśnie na to zasługujesz! :)

Napisz komentarz

  • Nessi

    Lubie taki cytat z Fight Club: "Rzeczy, które posiadasz w końcu zaczynają posiadać ciebie."
    Jest jeszcze inny:
    "Reklamy każą tym ludziom uganiać się za samochodami i ubraniami, których nie potrzebują. Całe pokolenia wykonują prace, której nienawidzą, po to tylko, żeby móc sobie kupować coś, co nie jest im wcale potrzebne."

  • łuki

    witam,

    świetny post :))

    ważne jest aby być świadomym tego, że wszystkie rzeczy jakie posiadamy tu i teraz np. auto, telefon komórkowy, dom itp. są rzeczami, z których tylko korzystamy teraz. Powinniśmy stać się świadomi faktu, że nie możemy się z nimi utożsamiać, bo wtedy przestaniemy się cieszyć, że je mamy i to one będą wpływać na nasze emocje.
    Podam przykład z mojego życia:
    kupiłem sobie samochód używany, na który odkładałem dość długo
    pieniądze i bardzo się cieszyłem, że mam "moje własne" auto, z którym się utożsamiałem. Parkując pod domem, bardzo "miłe" osoby pewnego wieczoru urwały mi lusterka. Oj jak ja bardzo przeklinałem i cierpiałem z tego powodu, tak bardzo jakby to mi się stała krzywda- tak było kiedyś. Od jakiegoś czasu postrzegam auto jako rzecz, która mi służy do przemieszczania się, cieszę się, że mam auto ale przestałem je traktować jak "mój samochód", przestałem się z nim utożsamiać.
    3 dni temu schodzę do auta patrzę, a ktoś prawdopodobnie w nocy, zbił mi lusterko, zaakceptowałem ten fakt i żyję dalej, bez przeklinania, wściekania się i niepotrzebnych emocji. Nadal cieszę się z auta i z faktu, że kupie nowe lusterko :)

    pozdrawiam
    łuki

  • stev1989

    To co tutaj opisałeś zahacza o skrajność... Rozumiem, że przekaz miał dotyczyć, tego aby nie utożsamiać swojego majątku z pojęciem własnego "ja"... Tyle że bieda czy ubóstwo również jest złe. Kiedyś spotkałem się z dwoma porzekadłami:

    - "miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła"
    - "brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła"

    Czy tego chcesz czy nie, materializmu nie można demonizować.. Jest absolutnie niezbędny do przetrwania na tym świecie. A przecież dla większości chodzi o coś więcej, czyż nie?

  • Kasia

    JA też nie "czuję" tematu. Nie uzależniam swojej wartości od posiadanych rzeczy, ale mam te, które pozwalają mi wykonywać pracę lub po prostu ułatwiają życie. I nie muszę mieć coraz to nowych "gadżetów" aby się dowartościować. Utrata posiadanych rzeczy też nie wpłynie na wartość mojego "ja" ale może uniemożliwić mi zarobkowanie. Nie "dotarł" do mnie przekaz z artykułu.

  • Ważny post choć według mnie zbyt filozoficzne opisany :) Praktyczne (moje zastosowanie) wygląda tak, że posiadam garstkę koniecznych rzeczy, z których korzystam (fajnie mieć świadomość, że każda posiadana rzecz ma konkretne i praktyczne zastosowanie, a nie leży, ozdabia czy jest bo jest). Ten praktyczny minimalizm stosowany wprowadza niesamowitą lekkość bycia - pisałem o tym kiedyś u siebie, a i ostatnio robiłem kolejne minimalizujące stan posiadania porządki :) W małej walizce zmieszcze się ze wszystkim.

    stev1989:
    Jeśli dobrze czytam to nie jest to post o ubostwie czy bogactwie a o przywiązaniu do rzeczy.

    Choć faktycznie - pieniądze warto mieć :)

    Kasia:
    To dobrze. Nie każdy artykuł musi dotyczyć Ciebie - dla niektórych ten pewnie będzie potrzebny :)

    Uśmiechy!
    Orest

  • PS: Dla jasności. Posiadanie rzeczy różnych przydaje się (ta konieczna ilość i które mają konkretne zastosowanie) pamiętając o tym, że to co mamy i z czego korzystamy nie jest nami :)

    Uśmiechy!
    Orest

  • stev1989

    @Orest Tabaka
    A gdzie ja napisałem, że nie jest?

    "Bogactwo" i "bieda" są ściśle związane z tematem -> dotyczą tematu materializmu. Tak więc bez urazy ale nie rozumiem Twojego komentarza

  • Piotr

    Witam, interesująco ujęty ten odwieczny problem człowieka:
    Być albo mieć – alternatywa przed którą staje każdy człowiek: "Mieć czy być..." również próba zmierzenia się z tym wyzwaniem w takiej tytułowej piosence mojego ulubionego zespołu muzycznego Myslovitz...
    Masz całkowitą rację, że najważniejszy/a jesteś TY!
    ..a wszystko pozostałe to TYLKO iluzja...

  • stev1989

    Czy tego chcesz czy nie, materializmu nie można demonizować.. Jest absolutnie niezbędny do przetrwania na tym świecie.

    Czy jesteś o tym absolutnie przekonany? Jak wytłumaczyć zatem fakt, że istnieje na tym świecie wiele osób żyjących skromnie, mających mało pieniędzy, jednocześnie będących szczęśliwymi ludźmi? A także sporo osób bogatych, mających wszystko, jednocześnie cierpiąc i żyjąc w nieszczęściu? Materializm nie jest niezbędny. Owszem rzeczy materialne są bardzo przydatne, ale zbytnie przywiązywanie się do nich jest najlepszą receptą na nieszczęście. I to jest najważniejszy przekaz tego artykułu – posiadaj rzeczy materialne, ale nie utożsamiaj się z nimi.

    - “miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła”
    - “brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła”

    Te porzekadła to szeroko idące zniekształcenia, które w niektórych przypadkach mogą mieć coś wspólnego z rzeczywistością, w większości jednak tak nie jest. Jedynym źródłem „zła” jest cierpienie i nieszczęście, a ono czasami, owszem, może wynikać z miłości do pieniędzy lub z ich braku. Jednak cierpienie jest już kwestią podejścia do pieniędzy a nie faktu posiadania ich lub nie! Znam osoby szczęśliwe kochające pieniądze jak i osoby szczęśliwe, które ich nie mają zbyt wiele. I nie ma opcji aby szczęśliwa osoba czyniła zło.

    Kasia

    Nie uzależniam swojej wartości od posiadanych rzeczy, ale mam te, które pozwalają mi wykonywać pracę lub po prostu ułatwiają życie.

    Super, tak trzymać :)

    Orest

    Uwielbiam minimalizm, zwłaszcza w miejscu pracy :)

  • Błażej

    Ciekawy artykuł :)
    Mam takie pytanko,jeśli mojej koleżance popsuł się telefon,jest z tego powodu niezadowolona,przygnębiona to ten artykuł właśnie,mówi jak się uwolnić od tego przygnębienia ?
    jeśli tak to mogę jej polecić wskazówki z tego artykułu bo jest on na takie okazje ?hehe ;)

  • stev1989

    @Michał Pasterski

    Jak wytłumaczyć zatem fakt, że istnieje na tym świecie wiele osób żyjących skromnie, mających mało pieniędzy, jednocześnie będących szczęśliwymi ludźmi? A także sporo osób bogatych, mających wszystko, jednocześnie cierpiąc i żyjąc w nieszczęściu?

    Widzisz, jedno nie wyklucza drugiego. Wszystko jest sprawą hierarchii wartości. Tego co człowiek najbardziej sobie ceni. To jest najważniejsze. Teraz jednak. W dzisiejszym świecie coraz istotniejszy staje się czynnik warunków w jakich żyjemy. Przepaść między bogatymi a biednymi jest coraz większa. Za niedługo nie będzie można żyć biednie i skromnie, acz szczęśliwie - brak pieniędzy, niezapłacone podatki, niebezpieczna dzielnica, coraz sukcesywniej będą to szczęście zabijać... A pracując na 2/3 etaty po to żeby wiązać koniec z końcem? Jaki to ma sens? Gdzie czas dla rodziny, siebie? Jest to smutny fakt, ale coraz bardziej na czasie. Ludzie powinni zacząć go poważniej uwzględniać...

    I to jest najważniejszy przekaz tego artykułu – posiadaj rzeczy materialne, ale nie utożsamiaj się z nimi.

    Tak zrozumiałem ten artykuł i tak też powyżej napisałem.

    Odpowiedzialny człowiek wie, że pieniądz i jego materialne zamienniki to nie tylko coś z czym można się zacząć utożsamiać (i co jest zagrożeniem dla prawdziwego szczęścia), lecz również wie że są to rzeczy dające bezpieczeństwo i możliwość cieszenia się tym co sobie w życiu cenimy.
    Stąd mój postulat do tego, że IMO artykuł odrobinę zahacza o skrajność i demonizuje materializm.

  • Paweł Kuriata

    @stev1989
    "Przepaść między bogatymi a biednymi jest coraz większa."

    Aby napisać takie sformułowanie, należy:
    - porównać rozróżnienie materialne pomiędzy ludźmi na przestrzeni lat, albo i nawet wieków
    - mieć dokładne dane statystyczne nt. temat
    - przeanalizować to wszystko dokładnie i wyciągnąć wnioski.

    Sam nie lubię, gdy ktoś pisze pesymistyczne wnioski nt. rozwoju tego świata z samego wrodzonego pesymizmu. Nie wszystko można ocenić intuicyjnie. Skąd wiesz, że jest coraz więcej biednych, a bogaci są coraz bogatsi, masz na to jakiś poważny dowód?

    Ja twierdze inaczej, przynajmniej w Polsce (nie będę ocenał innych państw, ale w większości zapewne jest podobnie) jak ktoś chce pracować, to pracuje - i ma te podstawowe dobro materialne, które zaspokaja jego podstawowe potrzeby - fizjologiczne i bezpieczeństwa.

    "Odpowiedzialny człowiek wie, że pieniądz i jego materialne zamienniki to nie tylko coś z czym można się zacząć utożsamiać (i co jest zagrożeniem dla prawdziwego szczęścia), lecz również wie że są to rzeczy dające bezpieczeństwo i możliwość cieszenia się tym co sobie w życiu cenimy."

    Nie odpowiedzialny człowiek, tylko Ty tak twierdzisz. Nie podpinaj swoich tez pod grupę "odpowiedzialnych" czy też innych ludzi. To co napisałeś wg. mnie jest kompletną bzdurą.
    Dobra materialne zaspokajają podstawowe potrzeby takie jak bezpieczeństwo i potrzeby fizjologiczne, ale to tylko dobra na postawowym poziomie - szeroko dostępne w europie i Polsce, każdego zarabiającego normalne pieniądze (tj co najmniej 1000zl) stać na to, aby wrzucić coś do gara i mieszkać w domu z prądem i wodą.

    Pieniądze dają możliwość cieszenia to co w życiu cenimy najbardziej? A od kiedy tak jest? Jeśli nie będę miał własnego domu, tylko mieszkał w wynajętym, nie będę miał nowych spodni, tylko stare i starte to nie moge cieszyć się np. z tego jaką mam wspaniałą i śliczną dziewcznę? Albo z tego, że pracując robie rzeczy dla mnie pasjonujące? Itd.? Musze mieć pieniądze?

    Ten artykuł wcale nie zahacza o skrajność, Michał nie pisał tu o posiadaniu absolutnie niczego - w tym żywności i innych, pisał w tu o przywiązaniu do takich rzeczy materialnych jak lepszy samochód itd.

    Ja też posłużę się cytatem "Dawno już miłość do życia zamieniono na miłość do forsy, nie przez to że sama jest zła ale że zrobiono jej promocje."

  • Stev1989:
    Po prostu tak odczytałem przekaz Twojego komentarza (nie będę wypunktowywał Cię, bo nie daje mi przyjemności taka forma rozmowy :) ).

    Już tutaj koledzy Tobie napisali. Ja to widzę tak - można posiadać mnóstwo rzeczy i się do nich przywiązać (niezależnie od zamożności) a można posiadać tylko to co niezbędne (garść ubrań, a w moim wypadku jeszcze laptop i aparat) a resztę energii przeznaczyć na kontakty z ludźmi, robienie tego co się lubi i spędzanie czas tak jak ma ochotę - wielkich pieniędzy nie trzeba, zaręczam, a i jakość życia diametralnie idzie w górę :)

    PS: Kto ma pod ręką dostęp do "Outliers" Gladwella? Tam była tabelka (gdzieś na początku książki) z listą najzamożniejszych osób wszechczasów. Jeśli dobrze pamiętam to Rockefeller był najzamożniejszą osobą w historii, ok. 5 krotnie bogatszą od Billa Gatesa i ok. 2 czy 3 krotnie od Kleopatry. A teraz Stev1989 zwróć uwagę, że za czasów Rockefellera ludzie pracowali po 12 godzin na dobę każdego dnia w roku, aby zarobić na wynajem mieszkania (bo własne mieli przeważnie tylko ze spadku) i przymierali głodem. Współcześnie przeciętny obywatel za swojego życia zarobi na własne mieszkanie (pracując po 8 godzin dziennie przez ok. 220 dni w roku) oraz na wycieczki, różne atrakcje a i z głodu nie zemrze. Więc moim zdaniem nie masz racji, że powiększa się przepaść między bogatymi a biednymi. Raczej w powszechym podejściu nie potrafimy doceniać tego co mamy stale marząc o byciu jak ci z "bogacze" i porównując się z tymi, co mają kapkę więcej.

    Uśmiechy!
    Orest

  • stev1989

    @Paweł Kuriata
    1000zł? Nie wiem gdzie Ty żyjesz w Polsce, że sądzisz iż może to wystarczyć do życia... Może w lecie na bardzo niskim poziomie, gdzie nie płacisz za ogrzewanie...

    Panowie, ja nie jestem tutaj, ponieważ czcze materializm i Was do tego przekonuje. Cenie sobie takie filmy jak np. "Into the wild", które są zaprzeczeniem materializmu. Cenie sobie jednak również takie filmy jak "Pursuit of Happiness", gdzie idealnie ukazany jest problem braku pieniądza.

    Co do odpowiedzialności miałem na myśli fakt, że każdy z nas jako facet oprócz tego że rodzina zawsze powinna być dla niego najważniejsza, jest również tym który musi zapewnić jej szeroko pojęte bezpieczeństwo. Nie twierdze, że potrzebne są do tego miliony, wille, 10 samochodów... Lecz samą ideą i miłością człowiek nie przeżyje. Nie wyżywi siebie słońcem i powietrzem, ani tych których kocha. I tego właśnie dotyczył i dotyczą moje posty tutaj.

    @Paweł Kuriata
    Fakt że ktoś nie jest wiecznym optymistą nie oznacza, że jest pesymistą. Istnieje jeszcze coś takiego jak bycie realistą.

  • mysterious

    Faktycznie rzeczy materialne nie maja duzego znaczenia w zyciu czlowieka. Za chwile mozna ich nie miec. A dobra np. duchowe sa zawsze.
    A nawiazujac do paru pytan z artykulu: Gdybym stracila swoj ulubiony rower nie umniejszyloby to mojego poczucia wartosci, ale jednak sprawiloby, ze czulabym sie zle - nie moglam bym dalej spelniac swojej pasji.

  • Paweł Kuriata

    Mój ojciec zarabia 1800zl w rodzinie jest nas siedmioro (moi rodzice maja pieciorga dzieci) i jakos zyje, mam internet, mam co jesc, mam mieszkanie, mam ogrzewanie, mam wode.

    W tej kwestii nie jesteś realistą. To tak jak powiedzieć, że politycy kradną nie mając pojęcia o polityce i uważać się za realiste. To nie jest w takim wypadku realizm.

  • Adi

    Michał chciałbym ci zadać zagadkę do rozwiązania, co zrobić gdym był biznessmenem i obracał się w środowisku biznessmenów czy gdyby oni jeździli mercedesami a ja bym na przykład miał inny samochód dużo słabszej marki a niebyłbym osobą konsumpcyjną nie dążącą do dóbr materialnych to czy wpłynęło by to negatywnie na moje kontakty biznesowe, to samo mógłym odnieść do tego, że miałbym dużo gorzej urządzone mieszkanie i przyjmował bym poważnych biznessmenów czy nie ucierpiałyby kontakty lub biznes, czy w tym przypadku presja prestiżu nie doprowadziłaby do powolnego przestawiania się na materializm? Proszę cię Michał o odpowiedź bo jest to bardzo ciekawe dla mnie i ważne.

  • Adi - Tutaj pojawia się temat raportu. Chcąc budować dobre relacje z ludźmi biznesu z pewnością warto się do nich dopasować pod kątem socjalnym. Ale pamiętaj, że nic nie stoi na przeszkodzie abyś miał mercedesa. Jeśli będziesz świadomy tego, że jest to tylko i wyłącznie środek do osiągnięcia określonego celu (bo łatwiej Ci się będzie robić biznes, bo będzie Ci po prostu wygodniej, bezpieczniej i przyjemniej w takim samochodzie) to naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie. Waże jest abyś pamiętał aby się z tym samochodem nie utożsamiać i że jest to tylko rzecz, której używasz.

  • stev1989

    @Adi

    A ja myśle stary, że przede wszystkim powinieneś być sobą zamiast tworzyć sztuczne wrażenie czy pozory. Miej swój styl, jeździ tym co Ci się podoba a nie to co jest aktualnie w modzie dla szych. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że bycie indywiduum, pewnym siebie facetem zostanie lepiej odebrane przez ewentualnych kontrahentów.

  • Paweł Kuriata

    @stev1989
    A ja pokusiłbym się o stwierdzenie, że piszesz wiele rzeczy bezmyślnie.

  • stev1989

    @Paweł Kuriata
    Poruszyła mnie Twoja opinia. Na jakiej podstawie tak sądzisz? Każdy ma prawo do własnego zdania, a prawdziwość słów nie jest proporcjonalna do ilości głów które te słowa wypowiadają..

  • nowa

    Witam
    Temat przywiazania do materi pojawil sie w mojej glowie w czasie tegorocznej powodzi.
    Zastanowilam sie pewnego dnia co bym wziela gdyby przyszlo sie natychmiast ewakuowac.Ciezko i dlugo myslalam co tu wziac,jak tylko cos mi przychodzilo do glowy to po przemysleniu to skreslalam,gdyz nie byloby to tak potrzebne mi do zycia,ze umialabym sie bez tego obejsc ,ze to tylko rzecz itp Wykluczylam w ten sposob wszystkie "ważne"przedmioty az zostaly mi zdiecia i pamiatki rodzinne,to chcialabym bardzo zabrac,jednak jak pomyslam o tym wielkim pudle, ktore musialabym wziac to i z tego pomyslu zrezygnowalam i ostatecznie wzielam tylko ...kosmetyki do makijazu!Zaskoczylo mnie to bardzo,czyzbym byla tak prozna?Nie,raczej nie.Doszlam do tego,ze zwiazane to bylo z moja tozsamoscia,poczuciem wlasnego JA.Umalowana jestem soba i to by mi wystarczylo.Wiem ,ze powinnam czuc sie soba zawsze ale i tak ucieszylam sie z tego,ze nie potrzebuje calej masy przedmiotow,zeby podbudowywac swoje poczucie wartosci.Pozdrawiam.

  • qwerty

    Bardzo lubie Pana artykuły Panie Michale ale „kult materializmu” bardzo negatywnie mnie zaskoczył.
    Gdy ktoś traci dom (np. w powodzi) jest nieszczęśliwy. Dlaczego?? Przecież dom jak każdy inny można odbudować . Otóż według mnie zarabianie pieniędzy jest jak przekładanie naszej pracy (na ktorej się znamy) na inną. Przykładowo, nikt z nas nie buduje domu biorąc łopate i kopiąc fundamentów. Zlecamy tą prace osobom wykwalifikowanym i płacimy im za to zlecenie naszą pracą w formie pieniędzy. Tak więc wszystko co kupiliśmy w pewnym sensie zrobiliśmy sami bo pracowaliśmy na to! W związku z tym po co pracować skoro mam nie przywiązywać do tego wagi? Nie powinienem się przejmować gdy ktoś stłucze mi lusterko w samochodzie? Przecież to że go mam jest skutkiem mojej pracy, mojego wysiłku.
    Uważam że pieniądze = wygodzie czyli standardowi życia. A ludzie od zawsze próbują sobie życie ułatwić (np. wynalezieniem ołówka czy nawet zwykłego kubka) za czym idzie postęp. Więc mając do wyboru samochód z klimatyzacją i bez kto by wybrał drugą opcje? Oczywiście można być szczęśliwym w samochodzie bez takiego udogodnienia ale czy (po prostu…) niebyło by przyjemniej z klimatyzacją?
    Moją pasją jest gra na fortepianie. Posiadam w domu zwykłe przeciętne pianino które nie brzmi idealnie ale mimo to cieszę się że jest i że mogę na nim grać. Lecz grając gdzieś na fortepianie (o wiele droższym od pianina) czuje jakby mi ktoś dodał skrzydeł bo ten instrument jest doskonalszy od pianina, lepiej słychać każdy dźwięk i ma piękniejszą barwę. Bardzo chciałbym mieć fortepian w domu bo grając na nim czuje jeszcze większą satysfakcję. Dlaczego nie mógłbym mieć tego na co dzień?
    Gdyby ktoś mi zabrał pianino nie powinienem się przejmować bo to tylko przedmiot? To normalne że bym był zły bo nie mogę go używać kiedy mam ochotę i nie mógłbym czerpać szczęścia.
    Podsumowując, we wszystkim powinniśmy zachować umiar byśmy nie stali się niewolnikami pracy ale doceniali cel jakim ona jest i możliwości które nam daje.

  • Snatina

    Zgadzam się w 100% z takim podejściem do materializmu, jednak niedawno przezyłam cos co dało mi do myślenia - otóz pozyczyłam auto znajomej na 1 miesiac po czym okazało sie ze auto po 1 tygodniu uzytkowania przez nia jest do kasacji (samej znajomej nic sie nie stało)Jakie było moje zdziwienie kiedy przy całym mooim podejściu do MOJE kompletnie nie umiałam sobie poradzić z koniecznością korzystania z komunikacji miejskiej przez jakiś czas. całe to wydarzenie mocno wpłynęło na moje samopoczucie bardziej wygody i żalu za to co sie stało niz poczucia, że to MOJE auto zostao rozbite.W takim razie co w obliczu takich sytuacji???

  • qwerty

    Więc mając do wyboru samochód z klimatyzacją i bez kto by wybrał drugą opcje? Oczywiście można być szczęśliwym w samochodzie bez takiego udogodnienia ale czy (po prostu…) niebyło by przyjemniej z klimatyzacją?

    Nie wiem jak Ty, ale ja bym wybrał ten z klimatyzacją ;) Nie zrozumiałeś przekazu artykułu - wcale nie chodzi o to, abyś wybierał rzeczy tańsze i mniej dla Ciebie wygodne. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, dlaczego miałbyś rezygnować z wygody i przyjemności?

    Gdyby ktoś mi zabrał pianino nie powinienem się przejmować bo to tylko przedmiot? To normalne że bym był zły bo nie mogę go używać kiedy mam ochotę i nie mógłbym czerpać szczęścia.

    Nie ma powinienem albo nie powinienem. Możesz się przejmować lub możesz się nie przejmować, wybór należy do Ciebie. Jeśli nie potrafisz być szczęśliwy bez pianina, to uzależniasz swoje szczęście od rzeczy materialnej i długo szczęśliwy nie pobędziesz z pianinem (bo chociażby zaraz znajdziesz sobie lepszy fortepian, który tak bardzo będziesz chciał mieć, a pianino już nie będzie Ci wystarczać do szczęścia). Czy cierpienie pozwoliłoby Ci radzić sobie dobrze w takiej sytuacji? Nie za bardzo. Pomyśl o tym - gdybyś tracąc pianino nadal czuł się dobrze, być może miałbyś na tyle energii i kreatywności aby sprawić sobie inne, lepsze? Czując się źle ludzie tracą energię i motywację do życia i nie znajdują rozwiązań, ale problemy. Zupełnie niepotrzebnie, bo każda rzecz materialna prędzej czy później przeminie. Być może warto popracować nad tym, aby w przypadku utraty pianina czuć się tak samo dobrze jak w momencie gdy je masz?

    Snatina - Znajdź myśli i przekonania, które stoją za Twoim żalem. Zapytaj się siebie, "dlaczego się tak czuję?". Cokolwiek się pojawi, zacznij to kwestionować. Zacznij podważać te przekonania, które nie są zgodne z rzeczywistością (np. "bo to był mój samochód", "bo nie powinno się tak wydarzyć", "bo komunikacja miejska jest niewygodna"). Zmień myśli a zmienią się emocje. Skoro cierpisz z powodu skasowanego samochodu to wygląda na to, że do końca jeszcze nie pozbyłaś się tego przywiązania.

  • qwerty

    „Nie ma powinienem albo nie powinienem. Możesz się przejmować lub możesz się nie przejmować, wybór należy do Ciebie. Jeśli nie potrafisz być szczęśliwy bez pianina, to uzależniasz swoje szczęście od rzeczy materialnej i długo szczęśliwy nie pobędziesz z pianinem (bo chociażby zaraz znajdziesz sobie lepszy fortepian, który tak bardzo będziesz chciał mieć, a pianino już nie będzie Ci wystarczać do szczęścia). Czy cierpienie pozwoliłoby Ci radzić sobie dobrze w takiej sytuacji? Nie za bardzo. Pomyśl o tym – gdybyś tracąc pianino nadal czuł się dobrze, być może miałbyś na tyle energii i kreatywności aby sprawić sobie inne, lepsze? Czując się źle ludzie tracą energię i motywację do życia i nie znajdują rozwiązań, ale problemy. Zupełnie niepotrzebnie, bo każda rzecz materialna prędzej czy później przeminie. Być może warto popracować nad tym, aby w przypadku utraty pianina czuć się tak samo dobrze jak w momencie gdy je masz?”
    Połowa mnie by umarła bez tego piania to tak jak by mi zabrać kawałek duszy. Jestem UZALEŻNIONY od tej rzeczy materialnej. Nieważne, czym bym się nie zajął tęsknota za tym przedmiotem pozostanie. Jesteśmy otoczeni rzeczami materialnymi i niema nic dziwnego jak się do którejś przywiążemy. Oczywiście (jak już wspominałem) nie można popadać w skrajności.

  • G.

    Rzeczy zgoda , ale czy pewność czerpana z poczucia swojej atrakcyjnosci fizyczności co gdy je odrzucisz? Nie wiem dlaczego ,ale uznałem kiedyś ze to nie fear czerpać z tego sile , odrzuciłem ale upłynęło sporo wody od tego czasu ,a na to miejsce nic nowego ... wiec idąc tokiem artykułu czy najpierw nie znaleźć alternatywy , a później odrzucić podejscie materialistyczne?

  • qwerty

    Oczywiście (jak już wspominałem) nie można popadać w skrajności.

    A co to jest, jak nie skrajność? :

    Jestem UZALEŻNIONY od tej rzeczy materialnej.

    Zastanów się czy takie niewolnictwo Ci dobrze służy. Być może boisz się, że gdy przestaniesz być tak silnie uzależniony, to przestanie Ci zależeć na graniu. Ale bycie niewolnikiem pasji wcale nie musi iść w parze z samą pasją. Pomyśl jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś nie był uzależniony od swojej pasji. Czy przypadkiem nie wpłynęłoby to pozytywnie na sposób oddawania się tej pasji? Nie robiłbyś wtedy tego dlatego że jesteś uzależniony, ale dlatego że masz na to ochotę!

    G. - Pozostawiając swój stary tok myślenia "moja atrakcyjność = moja wartość" bardzo trudno Ci będzie w tym samym czasie znaleźć alternatywę odnajdując inne źródło poczucia wartości. Tutaj potrzebna jest całkowita zmiana sposobu myślenia i najłatwiej będzie to zrobić odrzucając atrakcyjność jako źródło poczucia własnej wartości, bo dopiero gdy ta atrakcyjność przestanie być ostoją Twojego "Ja", zaczniesz dostrzegać inne jego fundamenty, które są znacznie trwalsze. Pamiętaj, że rezygnując z własnej atrakcyjności wcale nie przestaniesz o siebie dbać! Będziesz to robić dalej, ale nie w maniakalny sposób cierpiąc za każdym razem gdy wiatr Ci włosy rozwieje :)

  • zulu

    telefon komórkowy, komputer, samochód - wszystki pozwalają komunikować się, docierać gdzieś, prowadzić codzienne życie. trudno nie przywiązywać wagi do rozbicia samochodu, zgubienia telefonu czy zepsucia komputera. to nie są łatwe czasy dla świadomych konsumpcjonizmu ludzi walczących z tym ;)

  • Adielina

    polecam "Mieć czy być"- Erich Fromm
    to czego nie można stracić to wspomnienia, obrazy z naszej przeszłości, poczucia chwili.

  • Toffi

    "...Spójrz wtedy wgłąb siebie a zrozumiesz, że Twoje prawdziwe JA zawsze tam jest, nienaruszone..." - Po tych słowach przeszły mnie ciarki ;-)

  • Wszystkie Twoje artykuły niosą ze sobą pewną wartość dla mnie - i to nie małą. Bardzo cieszę sie, że trafiłam na ten portal. Oby tak dalej:) Robisz wielkie rzeczy:)))

  • alice_e

    Dawniej "mieć" oznaczało z reguły klasę społeczną - typu tytuł szlachecki, tudzież ziemie i bogactwa.
    Dzisiaj klas społecznych już nie ma, ale tylko umownie...
    W naszych czasach już od podstawówki daje się do zrozumienia dzieciom, których rodziców nie stać na to i owo, że są kimś gorszym. Dzieci te wyrastają później w przekonaniu, że jest głównym priorytetem jest zarabianie godziwej ilości pieniędzy, żeby przypadkiem nie stać na nizinach społecznych.
    Owszem. Pieniądze są ważne, i to niebywale. Ale dlaczego mamy do nich dążyć, tylko w kontekście, że tak się powinno? Dlaczego mamy dążyć do nich za pomocą środków, które nas unieszczęśliwiają? Po co tyle ludzi wali drzwiami i oknami na kierunki zamawiane, pomimo, że na pewno nie każdego z nich to interesuje? Powiecie: "takie są czasy", "nie można wybredzać", "mało komu udaje się osiągnąć to, o czym naprawdę marzy'. Ale ja odpowiem "Rozejrzyjcie się wokół. Jest tyle możliwości, że doprawdy, każdy znajdzie coś dla siebie. Wystarczy otworzyć swój umysł, a przede wszystkim - wyobraźnię. Nie możemy jej tłumić, bo jest podstawą do celów. Bariery tkwią tylko w przekonaniach".

    To jest skrótowa prawda, która pewnie wielu jeszcze nie przekonałaby. Dlatego - sami to rozwińcie. Pomyślcie o sobie. O waszym wnętrzu. Czego tak naprawdę pragniesz? Dążyć do pieniędzy za wszelką cenę, cierpiąc po drodze, czy zarabiając mimowolnie, jako skutek uboczny Twojej pasji? ;). Miły skutek uboczny, który pozwoli Ci spełnić jeszcze więcej marzeń.

  • Ela

    Przyłączam się do opinii justy. Dziękuję za każdy Twój artykuł Michale, każdy wnosi coś do mojego rozwoju, jest jeśli nie rewolucją, to przynajmniej impulsem.
    Co do tego artykułu - zawsze uważałam, że jestem daleka od bycia materialistką, a jednocześnie oczywiście doceniam użyteczność różnych rzeczy. Przy okazji - dla mnie rzeczy służące TYLKO do ozdoby też są ważne! (w rozsądnych ilościach), ale to może dlatego, że jestem kobietą.
    Ale ten artykuł otworzył mi oczy - faktycznie trochę się utożsamiam z moimi przedmiotami.. Może nie uzależniam od nich swojego "ja", ale posiadanie czegoś "mojego" daje takie poczucie bezpieczeństwa, swojej przestrzeni. Także też mam nad czym myśleć (:
    P. S. Pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich komentujących - zawsze czytam wszystkie komentarze, bo jest nie dość, że kulturalnie, to jeszcze inspirująco (:

    • Ela, cieszę się, że ten artykuł dał Ci do myślenia. Kolejny krok - co możesz zrobić, aby czuć się bezpiecznie bez tych wszystkich przedmiotów, które zebrałaś?

  • Kama

    Ja znowu myślę, że człowiek sobie nawet sprawy nie zda ,ze do czegoś się przyzwyczaił. Jeżeli świat ma polegać aby pilnować się do tego aby się tylko nie przyzwyczaić jest absurdem, sam w sobie budzi lęk. Zgadzam się z czyjąś wypowiedzią , że przykry jest fakt że kupiłam samochód i wcale nie równam się z nim a jakiś debil-sory inaczej nie mogę tego nazwać urywa mi lusterko przebija opony i ja mam dziękować Bogu za doświadczenie-ja osobiście bym pare k....w posłała i poszła naprawiać samochód, jakbym miała za co.Ale to samochód, a co jak tracę pracę mam chałupę do opłacenia i dzieci do wyżywienia-brak szmalu (ludzie nadal powinni być szczęśliwi) i wziąć łopatę bo ze znalezieniem pracy w moim województwie to tylko protekcja a takowej nie mam i iść do lasu wybudować lepiankę , latem jeść jago dy a zimą???Może pesymistyczna wersja ale ile takich rodzin jest i chcą pracować. Kolejna sprawa przyzwyczajenia czy miłości do człowieka, tez trzeba się pilnować żeby się nie przyzwyczaić bo po stracie męża, dziecka będzie cierpienie??Skąd ta ucieczka przed bólem. dla mnie ci mnisi chowają się w tych klasztorach po to by nie doświadczać życia! cierpienia, dlatego Ci mędrcy są samotni, bo reszta im szkodzi i wolą siedzieć na dupie i spiewać te swoje mantry aby tylko nie doświadczyć życia.a broń Boże cywilizacji. Nie wiem , bunt we mnie powstał. pozdrawiam

  • Polka

    Tak, tak autorze, najlepiej wyrzec się wszystkiego i zostać ascetą, chodzić głodnym i włóczyć się po wioskach. Podzielam zdanie Kamy (btw. nawet gdybyś mieszkała w lepiance, to za jakiś czas dostałabyś nakaz eksmisji, karę itp. - taki kraj).
    Jestem w pewnym stopniu przywiązana do rzeczy materialnych. Gubię telefon - kupuję nowy, ktoś mi rysuje samochód - trzeba dać do lakiernika. Przykłady można mnożyć. Jednak każda strata wiąże z pogodzeniem się z tym, a także, przepraszam za wyrażenie, z wielkim wkurwem, przynajmniej na początku. Kiedy zabrano by mi dosłownie wszystko, to odzyskanie równowagi byłoby bardzo trudne, bo jak żyć bez niczego? Co to za przyjemność spać w szałasie bez ogrzewania kiedy jest - 30 stopni na dworze... Nic z tych rzeczy, wszystko z czym mamy na co dzień do czynienia, to właśnie rzeczy materialne. A jeżeli komuś to nie pasuje, to proszę bardzo: zbudujcie wehikuł czasu i przenieście się do średniowiecza i żyjcie według hasła: "Ora et labora".

    • renia

      Oj ty nie rozumny człowieku. Nie o tym on pisał, a pisał wyraźnie ze nich chodzi mu i oto aby odrzucać rzeczy materialne a o to aby zachować do nich dystans, nie utożsamiać się ( wiem trudne słowo). Niby prosty tekst ale gawędź ma wyraźne problemy z ogarnięciem.

  • Anna

    By uwolnić się od idei materializmu nie trzeba zaraz wyrzucić przez okno połowy swoich rzeczy przez okno- szczególnie pianina, gitary czy instrumentu- co jest przedstawione jako problem w komentarzach wcześniejszych. Instrumenty muzyczne- mimo, że materialne są narzędziem do tworzenia niematerialnej muzyki przecież! Do tworzenia idei w muzyce , do zabawy. Autor tekstu nie każe nikomu pozbyć się wszystkich rzeczy- zaznacza, że można nadal się nimi cieszyć i bawić, ale nie są to nasze przedmioty, tylko rzeczy, z których akurat korzystamy! Jeśli pianino utracę, kupię kolejne lub bedę ćwiczyć w szkole muzycznej lub pożyczę salę, lub znajdę miejsce gdzie użyczą mi instrumentu do ćwiczeń za granie. Nie przywiążę się do przedmiotu, będę kreatywna w trudnej chwili ale mogę przecież być przywiązana do mojej niematerialnej pasji, bo rzeczy duchowe są we mnie, jeśli w moim wnętrzu jest muzyka, to świat znajdzie dla mnie rozwiązania, bym ją realizowała. Duchowość ma odbicie często w świecie materialnym. Trzeba być elastycznym i płynąć z prądem. Nie przywiązywać się niepotrzebnie do rzeczy, bo życie wymaga od nas zmian i elastyczności. Jednego dnia możesz stracić pianino- jeśli masz pasję- poradzisz sobie- świat da Ci instrument do realizacji pasji ale trzeba mu zaufać. Wierzę w to i sama tego doświadczam w życiu. Sama jestem muzykiem :) z biednej rodziny. Jeśli człowiek ufa życiu, życie mu pomaga ale trzeba być elastycznym. Zaufać życiu. Pozorna strata może prowadzić człowieka w dobrą stronę i nie piszę tego jako bogata fantazjonistaka, a jako osoba, która tego doświadczyła i doświadcza. Więcej wiary w życie. Materia to nie wszystko i duchowo trzeba się od niej uwolnić, być uważnym, oczywiście korzystać z rzeczy materialnych i cieszyć się nimi ale nie stawiać ich na pierwszym miejscu!

  • greg

    Bezpieczeństwo to stan umysłu geniuszu i nie jesteś od tego aby mówić jakiemukolwiek facetowi co powinno być dla niego najważniejsze. Nie chodzi o to aby uważać ze materializm jest nie istotny lecz oto aby się nie uzależniać i nie utożsamiać z przedmiotami bo to nie jest dobre.