Jim Carrey o przebudzeniu

Idąc tropem artykułu, w którym modelowaliśmy Willa Smitha i jego sposób myślenia o sukcesie, dzisiaj również chcę Tobie pokazać jak wiele można się nauczyć od znanych na całym świecie osób.

Idąc tropem artykułu, w którym modelowaliśmy Willa Smitha i jego sposób myślenia o sukcesie, dzisiaj również chcę Tobie pokazać, jak wiele można się nauczyć od znanych na całym świecie osób.

Jim Carrey, przez wielu uważany za najlepszego aktora komediowego, poznał kilka prawd, które potrafią zmienić życie na zawsze. Oglądając poniżej jego wystąpienie, będziesz co najmniej zaskoczony – to nie jest ten sam komik, którego widziałeś na ekranach kin.

Wystąpienie zostało nagrane dla Eckhart Tolle TV (serwis jednego z duchowych „guru” oferujący filmy edukacyjne) w 2009 roku. Jim Carrey mówi o swoich doświadczeniach związanych z przebudzeniem – doświadczeniem iluzoryczności umysłu i wszystkiego, w co do tej pory wierzył.

Pod filmem rozwijam poszczególne kwestie, o których mówi aktor, abyś mógł lepiej zrozumieć, co miał na myśli. Oczywiście jest to moja własna interpretacja, wzbogacona o dodatkowe rzeczy, o których warto wspomnieć.

„Zrozumiałem nagle… że myśl była iluzoryczną rzeczą.”

– Ludzie wierzą w prawdziwość myśli, podczas gdy znaczna większość z nich nie zgadza się z rzeczywistością. Każda myśl jest tylko ulotnym impulsem elektrycznym, a ludzie na podstawie wiary w nie podejmują najważniejsze życiowe decyzje. Wszystkie utarte schematy myślowe to iluzje, którym poddaje się cała ludzkość, zachowując się jak zaprogramowane mechanizmy.

„Myśl jest odpowiedzialna za większość cierpienia, którego doświadczamy.”

– To my sami tworzymy swoje cierpienie poprzez wiarę w negatywne myśli. Emocje zawsze pojawiają się w następstwie określonych myśli – pamiętaj, że zawsze gdy odczuwasz cierpienie, za tym stoi określony sposób myślenie. Zmieniając swoje myślenie, możesz pozbyć się całego cierpienia.

„Kto to jest... który jest świadomy, że myślę?”

– Gdy płyniesz w procesie myślenia, jesteś w pełni zasocjowany z każdą myślą – jesteś w procesie. Gdy jednak staniesz obok jako obserwator i na chwilę się zastanowisz… to nagle zdasz sobie sprawę z tego, że oprócz myślącego, jest jeszcze obserwator. Ten, który patrzy z boku i obserwuje myślenie. Rozdwojenie jaźni? Nie, po prostu Ty nie jesteś swoim myśleniem. Ty nie jesteś swoim umysłem. Nie ulegaj iluzji, że jesteś narzędziem, którego używasz.

A wtedy zrozumiesz, że…

„Jestem czymś więcej, niż to co robię.”

– Pod przykrywką chaotycznego umysłu znajduje się coś większego. Co dokładnie? Nie mam pojęcia. Możesz być pewien jednego - nie jesteś tym, kim myślisz że jesteś. Dlaczego? Bo nie jesteś w stanie zdefiniować siebie czymś, co jest taką iluzją jak myśl.

„I od tamtego dnia próbowałem dostać się tam z powrotem.”

– Gdy medytujesz i „wyłączasz” na chwilę umysł, jesteś wstanie doświadczyć niesamowitych stanów świadomości. Nadchodzi jednak chwila, gdy znowu zatapiasz się w myśleniu. Wiesz już jednak, że tamto doświadczenie było prawdziwe i wiesz, w którym kierunku podążać.

A na deser inny fragment z tego samego wystąpienia, w którym Jim Carrey mówi o tym, jak silna i twórcza jest intencja. Teraz wnioski wyciągacie Wy – czekam na komentarze i propozycje interpretacji słów komika!

Zachęcam Cię również do przeczytania mojego innego artykułu na temat modelowania: Modelujemy Willa Smitha.

Napisz komentarz

  • Korporant

    Dziwne... ten materiał znalazła się przed moim nosem dokładnie w chwili w której go potrzebowałem.
    Dziękuj.

  • rafcio1992

    Ale jak zmieniać dany sposób myślenia ??

  • Dominik

    "Some people go to the superbowl. I am the superbowl!" - genialne! Widać że Jim mówi z własnych doświadczeń, że jest to jakieś akademickie gadanie.

  • Dominik

    ha, miało być:
    'że NIE jest to jakieś akademickie gadanie"
    ;-)

  • Również przeczytałem ten artykuł w momencie, w którym był mi on najbardziej potrzebny :) Brawo Michale! Proszę o więcej takich tekstów i filmików :)

  • Marcin

    Niektórzy z was czytają ten artykuł. Ja nim jestem!

    ;)

  • mihcall

    No jak to - człowiek, który urodził się zaprogramowany tak, żeby wszystko traktować z przymrużeniem oka. Nawet wystąpienie o przymrużaniu oka traktuje z przymrużeniem oka. No i dodatkowo ma z tego niesamowity ubaw, przysparzając ubawu widowni. Co tu analizować, trzeba się śmiać razem z nim :D

  • Nie wiedziałem, że tacy sławni ludzie też interesują się twórczością Eckharta Tolle jak i całą metafizyką... Bardzo mocno wali w psychę, jak twój ulubiony aktor mówi coś niesamowicie prawdziwego, ważnego, i co najważniejsze - czujesz to ;)

  • nym

    "Przebudzenie" - A. De Mello, jeśli ktoś nie czytał polecam jest tam m. in. to o czym mówi Jim

  • Marek

    Intencja jest wszystkim. Intencja to też myśl, w którą wierzymy i która jest impulsem do działania.

  • Definitywinie bardziej wolę Willa Smitha. J.C. brzmiał dla mnie nieco jak mieszanka New Age'u z The Secret.

  • Stachuuu

    Michał, fajnie, że wrzuciłeś tego posta akurat po szkoleniu z medytacji. Dzięki temu dostałem dodatkowego kopa motywującego do ćwiczenia. :)

  • Marianka

    Po zastanowieniu się nad tym głębiej przychodzi olśniewające uczucie: łał, rzeczywiście moje myśli to tylko moje myśli... nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Ale jak być tego świadomym cały czas, albo wtedy gdy potrzeba tego najbardziej? W chwilach stresu próbuje patrzeć na sytuacje w ten właśnie sposób, ale czuję jakby istniało coś silniejszego, coś co nie kieruje się wtedy logicznym myśleniem, jakby podświadomość miała nade mną kontrolę i nie potrafię.

  • Ja mam trochę mieszane uczucia.

    Jest część, którą oceniam na plus - bo utożsamiam się z częścią przekazu. Też buduję (i sądzę, że mam) bardzo silne poczucie, że myśli, działanie i otaczający nas świat jest wynikiem naszych intencji i umiejętności kształtowania energii świata. Też muszę się zgodzić z Jimem, że nic tak nie daje frajdy jak poczucie "tej energii" w sobie i jej relacji ze światem. Taka postawa otwiera umysł i udostępnia niesamowite możliwości. Jednak daleko mi (i Jimowi) do pasywnego emanowania taką energią - co jest wielokrotnie bardziej niesamowite.

    Teraz cześć na minus. Jim jest bardzo dobrym aktorem - może(!) podkręcić efekt za pomocą swoich umiejętności. Z jednej strony może coś czuć, z drugiej coś odgrywać. Zabuża to możliwość śledzenia jego intencji. Podczas spotkania używany jest też mechanizm "wkręcania/wciągania", który u osób "zbyt otwartych" często powoduje "fanatyczne relacje" (charakterystyczne dla sekt) i pompowanie pieniędzy w materiały od guru.

    Na koniec: spiritual self-development staje się świetnym biznesem odmienianym przez wiele przypadków, podejść i sposobów; dającym super przychód przy niewielkich kosztach. Trzeba o tym pamiętać.

  • Piotrek

    Marianka-

    Nie jestes swoim umysłem, jestes energia. Umysł to tylko narzedzie. Twoj umysł to niebo a mysli to chmury ktore tylko przelatuja po Twoim niebie, wcale Cie nie dotycza! To tylko smieszna para wodna ktora gdzies tam leci. zastanów się nad tym.to Ci pomoże ;)

  • rafcio1992 - Poprzez zmianę przekonań. Zapisz na kartce to co myślisz, zastanów się czy taki sposób myślenia jest dla Ciebie korzystny, a następnie zacznij podważać te przekonania i zmień je za pomocą jednej z technik.

    Marianka - Jak najczęściej wracaj do tego stanu i pielęgnuj go w sobie. Wywołuj go i przebywaj w nim jak najdłużej potrafisz. Dzięki temu stanie się dla Ciebie jednym z naturalnych stanów świadomości i będziesz mogła go przywołać wtedy kiedy tylko zechcesz.

    Konrad - W pewnym sensie masz rację, jednocześnie pamiętaj, że wszystko co popularne można określić świetnym biznesem. A przecież to nie znaczy, że mając odrobinę świadomości i nie wchodząc w schemat ślepego podążania, możesz bardzo wiele skorzystać choćby na takim krótkim fragmencie wystąpienia znanego aktora.

  • Zgadza się Michale. Dlatego pokazałem "dwie strony medalu" i pokazałem wyraźnie jak sam na tym zyskuję.

    Jeżeli daje Ci (czytelnikowi, bez znaczenia kim jesteś) frajdę rozwój osobisty i przemawia do Ciebie forma, jaką prezentuje Jim, "chwyć ją" i pozyskaj to, co dla Ciebie jest cenne.

    Jedyne na co zwracam uwagę - rób to z lekkim dystansem (również do siebie) i świadomie :)

  • Kasia

    A czy ktoś z Was osiągnął taki stan? Przeczytałam książkę "Potęga teraźniejszości" kilka dni temu. Stwierdziłam, że to świetna sprawa, ale nie do osiągnięcia. Zaczynam czytanie drugi raz, może lepiej zrozumiem. W międzyczasie "przypadkowo" pojawił się ten artykuł.

  • @Kasia

    To może sięgnij po coś, co poczujesz, że świetnie pasuje do Twoich oczekiwań i możliwości?

    Świat jest pełen opcji i wielu dróg - nie trzeba robić niczego na siłę :)

    Blog Michała jest akurat świetnym miejscem do poszukiwania, czegoś dla siebie :)

  • M01

    @Kasia,

    http://spolecznosc.grmg.pl/topic/7220-czy-istnieje-oswiecenie/

    W tym temacie na tym forum są dosyć dokładne opisy osób, którym udało się to osiągnąć.

  • Hubert

    Z jednej strony nie chciałem robić konkurencji dla neureki ponieważ Michał odwala kawał dobrej roboty więc profity mu sie należą hehe,z drugiej jednak strony post Kasi oraz to, że nie każdy może pozwolić sobie na taki wydatek jak ebook (mówię tu o książkach Osho i Tolle'a które też są na pewno bardzo wartościowe), zdecydowałem się podać linka do darmowego ebooka -http://www.astraldynamics.pl/upload/Vipassana.pdf . Jest to poradnik medytacji vipassany dla początkujących, świetnie opisany, co zrobić krok po kroku itd. Ja zacząłem dzięki temu ebookowi i dalej studiuje go i powtarzam co jakiś czas, tak więc Kasiu może akurat to Ci (i innym początkującym) podpasuje ;]

  • Hubert

    http://www.astraldynamics.pl/upload/Vipassana.pdf

    poprzednio zrąbałem link, teraz powinno być poprawnie ;] powodzenia!

  • Kasia

    Dziękuję za linki i odpowiedzi. Mateusz jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że interesuje mnie tylko TO. Nie jestem w stanie wchłonąć ani jednej książki więcej z dziedziny rozwoju duchowego czy osobistego. Czuję przesyt. Nie chcę też niczego ćwiczyć, postępować wg określonych instrukcji i schematów, wizualizować, afirmować, medytować i wiele innych. Pomijając wyżej wymienione i tak mam zamiar się przebudzić, w jakiś naturalny sposób.

  • Martyna

    Zawszę łapie mnie jedno. Moja niezdolność ubrania w słowa, tego co czuję. Bo wiem ,że to tylko muśniecie.

    Ten przebłysk, gdy się spotkają spojrzenia, uczucie jakoby serca się znały. Umysł wkracza, wielki pan i rozgania towarzystwo..

  • Rozsądny Gość

    Abstrahując od wystąpienia Jima muszę zadać to pytanie : kto z Was wpadł w pułapkę związaną z Potęgą Teraźniejszości Tolle'a? Otóż ja się trochę zgubiłem w tym na początku. Problem wyglądał tak - skoro to tylko moje myśli więc nie muszę wiązać z nimi stanów emocjonalnych więc wszystko jest spoko tu i teraz bo słyszę jak pięknie deszcz kropi, jak woda obmywa moje ciało a w chaosie myśli takie zwyczajne piękności trudno dostrzec. Takim oto sposobem spędziłem miesiąc bądź dwa nie robiąc nic ze swoim życiem - nie starałem się zmienić pracy (bo po co, to co mam wystarcza tu i teraz), przestałem czytać (bo po co i tak już lepszy nie będę bo lepszy być nie muszę bo jestem doskonałą częścią wszechświata w tu i teraz). Brzmi jak wariactwo trochę, co? 100% tu i teraz moim zdaniem jest zarezerwowane jest dla ludzi ,którzy czas spędzają na medytacji (ale czy są tu i teraz skoro są w swoim cichym umyślę?). Medytacja czy tzw. tu i teraz są wartościowe jeśli podchodzi się do nich ze zdrowym dystansem. Co mogę natomiast polecić to osiąganie stanu alpha , znacznie szybciej wchodzi się w przyjemny stan umysłu, jest cicho i fajnie i nawet kilka minut może dać dużo spokoju. Kiedy pierwszy raz tego doświadczyłem, fascynowało mnie to, to było piękne ,ale jednocześnie bałem się być w tym stanie bo go po prostu nie znałem. Myślę,że wybiorę się na kurs metody silvy :) pozdrawiam wszystkich czytających blog Michała jak i tych czytających moje dywagację

  • DrRobol

    "Na koniec: spiritual self-development staje się świetnym biznesem odmienianym przez wiele przypadków, podejść i sposobów; dającym super przychód przy niewielkich kosztach. Trzeba o tym pamiętać."

    @ Konrad Kubiec
    Bardzo dobrze że napisałeś o zagrożeniu jakie płynie ze strony szarlatanów nastawionych głównie na rozwój swoich finansów.
    Kojarzycie faceta imieniem James Arthur Ray? Tego, który był jednym ze spikerów w The Secret?
    Koleś jest częściowo odpowiedzialny za śmierć ludzi biorących udział w organizowanych przez niego rytuałach oczyszczenia, które nie miały odpowiedniego zaplecza medycznego.
    Chodziło o rytuały amerykańskich Indian polegających na wchodzeniu do sauny (która miała budowę wędzarni).
    W USA dużo ludzi zainteresowanych rozwojem duchowym to ludzie dojrzali, nawet starsi, kilku z nich poprzez nieuwagę guru straciło życie (zawał).

  • Hubertt

    Rozsądny Gość - na początku przyznam, że sam nie jestem doświadczonym medytującym, więc trudno mi oceniać twoją sytuację. Jednak czytając różne książki oraz doświadczenia tych, którzy uzyskali wgląd/oświecenie czy jak to tam chcecie nazwać, za każdym razem ci "oświeceni" mówili o niespożytej energii do działania, euforii która po prostu pchała ich do przodu. Tutaj pewien cytat:
    "Wgląd rozumiany jako totalna, dogłębna wiedza, pro wadzi do pełnego działania. Niektórzy nazywają je „działa niem pozbawionym wyboru", gdyż nie towarzyszą mu nigdy zwątpienie ani konflikty.

    Kiedy „widzisz", możesz podjąć działanie zgodne z tym, co widzisz, z całym twoim jestestwem, a kiedy wszystkie poziomy twego jestestwa działają harmonijnie, rodzi się w tobie wielka moc, i to bez udziału jakiejkolwiek siły poszukującej. Znika przepaść między myślą a czynem; znikają wszystkie zgromadzone w tobie „dane", wewnętrzne (np. tłumione emocje i żale) i zewnętrzne (to, co nie zostało zrobione). Skupiasz się na każdej nowej chwili, postrzegasz ją i podchodzisz do niej zawsze na świeżo - na nowo.

    Autor - James Andy".

    Także wydaje mi się, że masz jednak zbyt krótkie doświadczenie z medytacją/innymi technikami, może źle do tego podchodzisz, mogą być różne wyjaśnienia :] I absolutnie nie mam zamiaru krytykować czy coś w tym stylu, po prostu wydaje mi się, że troszkę za wcześnie na "oświecenie" czy też "satori", a to że nie chciało ci się nic robić to tylko znak, że długa droga jeszcze przed tobą ;] (przede mną niestety też :P) Pozdro!

  • Mateusz

    Nie przekonały mnie te filmiki z Jimem. Kilkanaście minut temu siedziałem tak jak siedzę teraz przez komputerem i rozmyślałem nad tym w jakie bzdurne rzeczy ludzie potrafią uwierzyć. . . Rozmyślałem nad tym i nagle poczułem "TO"! Trwało to może z 5s, ale było to fantastyczne uczucie. Z zagubionego gościa, który walczy o to, aby znaleźć swoje miejsce na świecie, stałem się jego centrum. Znalazłem się w samym środku i wszystko co znam "obracało się" wokół mnie. To ja byłem wszechświatem. Niesamowite uczucie. Poczułem się wolny. Teraz dokładnie wiem co miał na myśli Jim. Ciężko opisać to słowami.

  • azjatka

    Przebudzenie to określenie normalnie trafione w dziesione. Fajnie, że wspomina o intencjach. Collin Tipping w swojej książce pisze, że są trzy poziomy intencji (duchowa, transformacji, podstawowa). Polecam książki tego autora!!! Podobał mi się ten kawałek, w którym Jim mówi o tym, że wszyscy jesteśmy jednością (całkowicie się z tym zgadzam). Czytając między wierszami, chodzi o to, że jesteśmy czymś więcej niż ciałem, a nasza dusza, nie jest "w środku" tylko OTACZA nas z zewnątrz i jest naszym łącznikiem z Wszechświatem.

  • Majkel

    „Myśl jest odpowiedzialna za większość cierpienia, którego doświadczamy.” - to niewątpliwie prawda i nie sposób się z tym nie zgodzić, ale czy zmiana sposobu myślenia nie jest niejako ucieczką. Gdy spotyka nas w życiu coś przykrego to dla mnie zupełnie naturalne, że niesie to ze sobą cierpienie i czy to cierpienie nie powinno być elementem naszego istnienia ?? Ja uważam, że cierpienie jest formą swoistego katharsis, a po tym przykrym okresie na pewno znowu kiedyś zaświeci słońce. Po prostu ja odbieram to za ingerowanie w normalny cykl życia. Sam właśnie nie jestem w najszczęśliwszym okresie swojego życia i czy naprawdę powinienem z tym walczyć? Tym bardziej, że czuje że chce myśleć o tym co się wydarzyło mimo tego, że sprawia mi to ból. Wiem brzmi to trochę jak wyznania masochisty ale zapewniam, że nim nie jestem, po prostu uważam, że cierpienie jest czymś naturalnym i nie jestem przekonany czy trzeba z nim walczyć.

  • Majkel

    Gdy spotyka nas w życiu coś przykrego to dla mnie zupełnie naturalne, że niesie to ze sobą cierpienie i czy to cierpienie nie powinno być elementem naszego istnienia ??

    To Ty wybierasz jakie elementy będą wypełniały Twoje istnienie. Jeśli twierdzisz, że warto cierpieć, to właśnie cierpienie będzie tam obecne. Wcale nie musisz z tym cierpieniem walczyć, to mogłoby jedynie pogorszyć sprawę. Zadaj sobie natomiast pytanie, czy ABY NA PEWNO cierpienie jest koniecznością? Kto powiedział, że czując się dobrze nie szanujesz wydarzeń z Twojej przeszłości?

    a po tym przykrym okresie na pewno znowu kiedyś zaświeci słońce.

    Na pewno znowu kiedyś... nie brzmi to przekonująco ;) Pamiętaj, że to Ty jesteś tym, który zaświeca słońce w swojej głowie. Po co masz czekać na kiedyś?

  • NIE KLIKAJ TUTAJ!

    Nauki Eckharta Tolle są bardzo dobre.

  • Janek

    Nie rozumiem o co chodzi w tym drugim nagraniu :/

    • Konrad Kubiec

      Drugie nagranie można odbierać na wielu płaszczyznach. Jest jak poezja.

      Dla mnie jest to warsztat wyobraźni i refleksji filozoficznej. To, że ta kobieta jest w tym miejscu to rezultat intencji. Bez niej może zabrakłoby kworum na to spotkanie i może by się nie odbyło? Na pewno wyglądało by inaczej. Przytoczone nagranie wyglądało by inaczej. Świat wyglądałby inaczej! Pytanie jak bardzo inaczej? Jak bardzo nasz intencja zakłada znaczenie? Jakie w rezultacie nasze życie ma znaczenie?

      Jak jeszcze spojrzysz, że każdy z nas to materia, która w sporej części "wymienia się" i zaczniesz rozważać jak niezwykłe jest życie (jako istnienie, np. dostrzegając poziom subatomowy), a później przeskoczysz na poziom inspirowania ludzi i koegzystencji tych światów, szczęka może opaść. Jak czujesz, że możesz być ważnym aktorem na tej scenie.. daje to moc :)

      Co do wskakiwania w guru-filozofie - to polecam olbrzymią rozwagę. Artur Król (blog.krolartur.com) akurat pisze cykl anty-guru i warto zweryfikować kogo się słucha.

  • Anka

    Chyba się z tym nagraniem nie zgadzam :) Intencje, a zwłaszcza te świadome (o ile istnieją inne) to nie wszystko... Chyba :)

  • Daria Magdalena Elizabeth Kmie

    Potęgo umysłu dziekuję ze jestem w tej grupie którzy to doświdaczyli. Całe zycie w cierpieniach opłaciło sie. tym bardziej nie załuje niczego co zrobiłam z taka wiedzą.

    dokładnie sama tego doświadczyłam i nawet nie wiecie jaki to jest stan najpiekniejszy. działa jak narkotyk, narkotyki pozwalaja w 1/100 dostarczyc takich wrażeń i emocji to było coś pięknego i niesamowite doświadczenie.
    U mnie ten proces trwał trzy dni jak one wyglądały pierwszy dzien to było wybaczenie sobie , czyli zdanie sobie spr z problemu ,ktory był inny niz sobie wyobrażałam czyli szufladkowanie odpowiednich schematów.
    tyle sytuacji w tak szybkim tempie układały sie w jedną logiczną całość. i pierwszego dnia było ja ja ja ja ja .... wpadłam w nałóg , żeby mieć pewność ze w to co wierze jest prawdą i ze wiara czyni cuda i że mi nie pojebaloooo ? . teraz obiektywnie patrze na wiele sytuacji ktore mnie spotykały . Nie doceniałam tego co mam. I faktycznie wiecie co mi to dało , ze jestem zupełnym przeciwieństwem swojego ja w głowie . pułapaka umysłu nieziemska ale w chwili gdy sie ksiega otwiera widzisz wiecej
    JA np. po tym doswiadczeniu potrafie oszacować kto jest obudzony kto sie budzi u kogo jest szansa a u kogo tej szansy juz brak. Ludzie! Sny , Obserwacja świata, pamietajcie nic nie dzieje sie przez PRZYPADEK. a czym jest przypadek? okreslenie ogolne niewiadomego ale relanego. Nie widzisz ale wiesz czujesz, słyszysz ze coś jest. sny tez wam dużo powiedzą. I jeszcze jedno Szatan mysli jak człowiek a Bóg myśli sercem .

  • Flab Oy

    To pulapka slow i zaprogramowania. WSZYSTKO JEST NATURALNE, ale nie wszystko jest korzystne, chaos degraduje, organizacja buduje. Ale nad-organizacja np. pod postacia nowotworu moze w konsekwencji nsizczyc. Niszczenie i desktrukcja sa tak samo naturalne jak budowanie, regeneracja. Zbalansowanie tego procesu przypominac moze proces chodzenia po linie. A poniewaz lina czasami schodzi prosto w dol, na pewnym etapie organizacji musimy uledz totalnej dezintegracji. Ja tez cierpie, fizycznie i psychicznie - to efekt bardzo glebokiego zaprogramowania, ktore gdyby bylo inne za mojego dziecinstwa dzisiaj bym sie z tym nei borykal. Czy mozna zaczac czynic inaczej i czuc inaczej - pewno nie. Ale zawsze mozna zwolnic, przyjrzec sie i moze dzieki temu cos zauwazymy co przyniesie nam ulge czy inna korzysc. To tylko kwestia co uwazasz za korzystne.

  • Flab Oy

    Slowami mozesz tylko cos naszkicowac, generalnie slowa sa potrzebne do kooperacji z podobnymi osobnikami. Ale jak widac z efektow kooperacji marnie nam to idzie.

  • Flab Oy

    Medytacje absolutnie do niczego nie sa potrzebne a ich pragnienie doskonalenia sa tylko jeszcze jednym falszywym przekonaniem. Absolutnie nic nie trzeba. Wystarczy przestac.

  • Flab Oy

    Absolutnie nie potrzebujesz zadnego kursu. Wystarczy ze przestaniesz walczyc a zaczniesz byc tanczonym i spodoba Ci sie to ze to widzisz, zreszta wcale nie musi ci sie to podobac a podazanie za dobrym samopoczuciem samo w sobie jest jeszcze jednym falszywym przekonaniem.

  • Flab Oy

    Przyjmowanie czyichs mysli to zwykle programowanie na poziomie prania mozgu. Jesli chcesz do czegos dojsc jedyne co mozesz zrobic to przestac szukac cudzych mysli, ktore tak czy siak sa tylko teoriami, mozesz sie skupic na cudzych teoriach ale dlaczego nei zaczac myslec nad swoimi teoriami, moze to znacznie ciekawsze zobaczyc rzeczy takimi jakimi sa.